Category: Home

  • Wielki triumf polskiej sztafety. Mamy medal MŚ

    Wielki triumf polskiej sztafety. Mamy medal MŚ

    Wielki triumf polskiej sztafety. Mamy medal M

     

    Polska sztafeta mieszana w składzie: Natalia Maliszewska, Michał Niewiński, Diane Sellier i Kamila Stormowska zajęła w Pekinie trzecie miejsce w finale mistrzostw świata w short tracku. Złoty medal wywalczyli Kanadyjczycy, a srebrny Włosi.

     

    Mamy brąz na mistrzostwach świata

    W finałowym wyścigu biało-czerwoni długo jechali na czwartej pozycji, ale w końcówce sytuacja szybko się zmieniała. W wyniku udanego ataku Maliszewskiej oraz upadku jednego z reprezentantów Holandii Polacy przesunęli się na drugą pozycję, przed Włochów. Cały czas pewnie prowadzili Kanadyjczycy.

     

    Na ostatniej zmianie dwa błędy popełnił Niewiński, który najpierw zostawił zbyt wiele miejsca na wirażu i dał się wyprzedzić reprezentantowi Italii, a na kolejnym stracił równowagę, upadł i uderzył w bandę. Zdążył jednak pozbierać się i dojechać do mety, zanim stratę odrobił Holender.

     

    Brąz odbierze też Łukasz Kuczyński, który reprezentował Polskę w tej konkurencji w jednej z wcześniejszych rund.

     

    Biało-czerwoni zdobyli w Pekinie na razie dwa medale. W sobotę srebro wywalczyła kobieca sztafeta w składzie: Maliszewska, Stormowska, Nikola Mazur i Gabriela Topolska. Maliszewska jest też indywidualną wicemistrzynią świata na 500 m z Montrealu z 2018 roku.

     

     

    W niedzielnych zmaganiach indywidualnych w półfinale na 1500 m Stormowska doprowadziła do upadku jednej z rywalek, otrzymała karę i ostatecznie została sklasyfikowana na 19. pozycji. Z kolei na ćwierćfinale na 1000 m zatrzymali się Niewiński (11. miejsce) i Sellier (15.).

     

    Później dokończona zostanie m.in. rywalizacja na 500 m kobiet, w której wciąż liczą się Maliszewska, Mazur i Stormowska. Będzie to ostatnia szansa medalowa biało-czerwonych.

  • Jarosław Kaczyński rusza w trasę, by pomóc Nawrockiemu. Sondaże niepokoją szefa PiS

    Jarosław Kaczyński rusza w trasę, by pomóc Nawrockiemu. Sondaże niepokoją szefa PiS

    Jarosław Kaczyński rusza w trasę, by pomóc Nawrockiemu. Sondaże niepokoją szefa PiS

    Ważne wieści w sprawie trwającej kampanii prezydenckiej. Jarosław Kaczyński planuje włączyć się w działania i wesprzeć Karola Nawrockiego. Już w niedzielę ma pojawić się w polskim mieście podczas spotkania z wyborcami. Media wspominają, że jeszcze niedawno polityk podkreślał niezależność kandydata. Trudno uwierzyć, jaka panuje atmosfera wśród polityków Zjednoczonej Prawicy. Czy prezes PiS musi “ratować” sytuację?

     

    Karol Nawrocki walczy o poparcie wyborców

    Tegoroczne wybory prezydenckie zostaną przeprowadzone w niedzielę, 18 maja 2025 roku. Do walki o urząd prezydenta RP staną tacy kandydaci, jak m.in. Rafał Trzaskowski z Koalicji Obywatelskiej, Magdalena Biejat z Lewicy, Sławomir Mentzen z Konfederacji, Szymon Hołownia z Trzeciej Drogi czy Karol Nawrocki popierany przez PiS. Ten ostatni od samego początku kampanii wzbudza nie lada kontrowersje, a to za sprawą określania go mianem “kandydata obywatelskiego”. Zdaniem wielu jawne poparcie ze strony jednego z ugrupowań partyjnych nie świadczy o niezależności kandydata.

     

    Okazuje się jednak, że sytuacja Karola Nawrockiego jest mocno niepewna, o czym świadczą najnowsze sondaże. Z tego powodu sam Jarosław Kaczyński postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i wesprzeć kandydata podczas jego podróży po Polsce. Trudno uwierzyć, jaka w tym czasie panuje atmosfera w partii. Oto szczegóły.

     

    Karol Nawrocki ma poważny problem

    W ostatnim czasie coraz częściej mówi się o niezadowalającym poparciu dla Karola Nawrockiego. Świadczą o tym najnowsze sondaże, które nie są zbyt przychylne dla kandydata popieranego przez Prawo i Sprawiedliwości. W większości z nich na pierwszym miejscu znajduje się Rafał Trzaskowski, który startuje w wyborach z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Według badań sam prezes IPN będzie musiał natomiast stoczyć ciężką walkę ze Sławomirem Mentzenem o miejsce w ewentualnej drugiej turze wyborów.

     

    Z najnowszego sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski wynika, że najwięcej Polaków w pierwszej turze zagłosowałoby właśnie na obecnego prezydenta Warszawy. W badaniu zanotował on bowiem 35,9 proc. popracie, co stanowi wzrost o 1,8 pkt proc. względem poprzedniego sondażu.

     

    Na drugim miejscu znalazłby się natomiast Karol Nawrocki, na którego głos oddać chce 27,1 proc. ankietowanych. Co ciekawe, w tym przypadku również mowa o wzroście względem poprzedniego badania. Na trzecim miejscu uplasował się natomiast Sławomir Mentzen, który również ma powody do radości. Z sondażu wynika, że zagłosowałoby na niego 19,4 proc. Polaków, czyli aż o 3,4 pkt proc. więcej niż wynikało z lutowego badania.

     

    Teraz niespodziewanie media obiegła informacja, że w kampanię kandydata PiS włączyć się zamierza sam Jarosław Kaczyński. Czy ma to związek nie najlepszymi wynikami sondaży? Okazuje się, że sytuacja w partii jest mocno napięta. Oto szczegóły.

     

    Jarosław Kaczyński zmienił zdanie?

    Warto wspomnieć, że do tej pory Jarosław Kaczyński podkreślał, że Karol Nawrocki jest kandydatem obywatelskim, dlatego nie będzie się jako prezes PiS czynnie angażował w jego kampanie. Podczas jednego ze spotkań z dziennikarzami wspomniał nawet, że nie ma potrzeby, aby ruszał z prezesem IPN w trasę. Wszystko ze względu na fakt, że zdaniem polityka kandydatowi popieranemu przez jego partię miało “iść dobrze”.

     

  • Norweski skoczek opublikował wpis w sieci. To dla niego koniec

    Norweski skoczek opublikował wpis w sieci. To dla niego koniec

    Norweski skoczek opublikował wpis w sieci. To dla niego konie

     

    Do końca sezonu w Pucharze Świata w skokach narciarskich pozostały jedynie cztery konkursy indywidualne. Już teraz wiadomo, że nie zobaczymy w nich Benjamina Oestvolda. Norweg tuż po zawodach w Vikersund ogłosił, że kończy swoje starty tej zimy. “Moje baterie są całkowicie wyczerpane” — tłumaczy.

     

    Trwa Raw Air, czyli norweski cykl zaliczany do zmagań Pucharu Świata. Przed nami ostatni konkurs na mamucie w Vikersund. Później skoczkowie przeniosą się do Lahti, a na koniec sezon rywalizować będą tradycyjnie w Planicy.

     

    Jednak w żadnym z tych konkursów nie zobaczymy już Benjamina Oestvolda. Norweg ma za sobą bardzo słaby okres. Nie dość, że nie znalazł się w składzie swojej reprezentacji na mistrzostwa świata, to na dodatek ostatnio w Oslo i teraz w Vikersund prezentuje się poniżej oczekiwań. W obu przypadkach nie udawało mu się przebrnąć przez kwalifikacje.

     

    Dlatego też Oestvold zdecydował się przedwcześnie zakończyć sezon, co wytłumaczył dokładnie we wpisie w mediach społecznościowych.

     

    “To była długa i wspaniała zima, ale ostatni tydzień był niezwykle wyczerpujący. Radość ze skakania została zastąpiona frustracją, a moje baterie są całkowicie wyczerpane, więc czuję się dobrze, że muszę zakończyć sezon. Aby rywalizować i skakać w kilku ostatnich zawodach, chciałem być w 100 proc. gotów, a teraz nie jestem nawet blisko tego.

     

    Ogromne podziękowania dla wszystkich, którzy wspierali mnie przez cały sezon. Teraz potrzebuję przerwy, aby naładować akumulatory i przygotować się na następny sezon” — napisał Benjamin Oestvold.

     

    Norweski skoczek nie był obecny na mistrzostwach świata w Trondheim. Jego najlepszym rezultatem w tym sezonie Pucharu Świata jest piąte miejsce w zawodach w Willingen.

     

    Norwedzy ze sporymi problemami

    Przypomnijmy, że wokół Norwegów jest w ostatnim czasie sporo zamieszania. Podczas mistrzostw świata wyszło na jaw, że manipulowali oni w nieprzepisowy sposób w swoich kombinezonach.

     

    Do wyjaśnienia sprawy skoczkowie Johann Andre Forfang i Marius Lindvik zostali zawieszeni, a już w trakcie pierwszego treningu w Oslo dołączyli do nich jeszcze Kristoffer Eriksen Sundal, Robin Pedersen i Robert Johansson. Od pracy z kadrą zostali odsunięci trener Magnus Brevig oraz zajmujący się sprzętem asystent Adrian Livelten. Na dodatek od reprezentacji zaczynają odchodzić kluczowi sponsorzy.

  • Dwa dni i dwa medale mistrzostw świata dla Polaków! Brawo, brawo!

    Dwa dni i dwa medale mistrzostw świata dla Polaków! Brawo, brawo!

    Dwa dni i dwa medale mistrzostw świata dla Polaków! Brawo, brawo!

    Bardzo niewiele brakowało, żeby nasza sztafeta mieszana odpadła już w ćwierćfinale. Tak się jednak nie stało, a efekt jest znakomity: mamy brąz mistrzostw świata! Polska sztafeta mieszana w składzie: Natalia Maliszewska, Michał Niewiński, Diane Sellier, Kamila Stormowska i Łukasz Kuczyński (jechał w ćwierćfinale) zajęła w Pekinie trzecie miejsce w finale MŚ w short tracku. Złoty medal wywalczyli Kanadyjczycy, a srebrny Włosi. Dla Biało-Czerwonych jest to drugi medal podczas trwającej w Chinach imprezie. I to jeszcze nie jest koniec zmagań. Oto co nas czeka.

     

    Trwają mistrzostwa świata w short tracku w Pekinie. Polacy po sobotnich zmaganiach mieli na koncie jeden krążek. Po ogromnym emocjach kobieca sztafeta wywalczyła srebrny medal. Natalia Maliszewska, Kamila Stormowska, Nikola Mazur i Gabriela Topolska dojechały do mety tuż za Kanadyjkami.

     

    W niedzielę Polacy kontynuowali swoje świetne starty. Także sztafeta, lecz mieszana wywalczyła brązowy medal. Krążek przypadł w udziale Natalii Maliszewskiej, Kamili Stormowskiej, Michałowi Niewińskiemu, Diane Sellierowi oraz Łukaszowi Kuczyńskiemu, który jechał w ćwierćfinale.

     

    Polacy mieli sporo szczęścia

    Rywalizacja sztafetowa nie rozpoczęła się dla Polaków szczęśliwie. Biało-Czerwoni w ćwierćfinałach do samego końca drżeli o miejsce w 1/2 finału. W swoim biegu zajęli trzecią lokatę, która nie dawała bezpośredniego awansu. Mogli liczyć jedynie na awans z czasem. W półfinale zajęli już drugie miejsce, które dało bezpośredni udział w walce o medale.

     

    Przypomnijmy, że dla Natalii Maliszewskiej jest to już trzeci medal mistrzostw świata w karierze. W 2018 r. w Montrealu zdobyła srebrny krążek na dystansie 500 m.

     

    Podobnie jak w przypadku sobotniej kobiecej sztafety wygrali Kanadyjczycy. Wicemistrzami świata zostali Włosi. W niedzielę ostatniego dnia rywalizacji w stolicy Chin dokończone zostaną jeszcze zawody kobiet na 500 i 1500 m oraz mężczyzn na 1000 m i w sztafecie.

  • Julia Szeremeta ze złotym medalem! Nie było wątpliwości. Rywalka bez szans

    Julia Szeremeta ze złotym medalem! Nie było wątpliwości. Rywalka bez szans

    Julia Szeremeta ze złotym medalem! Nie było wątpliwości. Rywalka bez szans

    Znakomity powrót Julii Szeremety na ring! Polka zawalczyła po raz pierwszy w tym roku, a łącznie drugi od igrzysk w Paryżu. Już w pierwszym pojedynku… zdobyła tytuł. Nasza pięściarka obroniła tytuł na Memoriale Istvana Bocsksaia pokonując Szabinę Szucs. Węgierka nie dała rady zrewanżować się za zeszłoroczną klęskę.

     

    Julia Szeremeta miała długą przerwę w walkach. Od czasu srebrnego medalu na igrzyskach olimpijskich w Paryżu zawalczyła tylko raz — w grudniu pokonała Niemkę Lenę Marie Buechner na gali Suzuki Boxing Night. Następną imprezą miały być mistrzostwa świata IBA, ale ze względu na powiązania federacji z Władimirem Putinem, Polski Związek Bokserski nie pojechał na zawody do Serbii.

     

    “Forma jest bardzo dobra. Mam chęci i motywację, czekają mnie przecież duże imprezy. Zaczniemy od turnieju w Debreczynie, potem polecimy do Brazylii na Puchar Świata, a następnie zawody tego cyklu odbędą się też w Warszawie [daty tych imprez to, odpowiednio: 11–15 marca, 31 marca–5 kwietnia, 11–16 maja]. Cieszę się, bo dawno już nie mieliśmy tak dużego turnieju – po młodzieżowych MŚ w 2021 r. i igrzyskach europejskich w 2023 r. No a we wrześniu będą mistrzostwa świata organizacji World Boxing w Liverpoolu” —

     

    Julia Szeremeta wróciła do ringu!

    Zgodnie z zapowiedziami Szeremeta pojechała na start 69. Memoriału Istvana Bocsksaia, gdzie broniła tytułu zdobytego na węgierskiej ziemi. Do kategorii wagowej do 57 kg zgłosiły się jedynie trzy zawodniczki, więc Polka od razu walczyła o tytuł. Jej rywalką była faworytka gospodarzy Szabina Szucs, która pokonała w półfinale Walijkę Carmen Lynch. Węgierka posługuje się bilansem 21 zwycięstw i 29 porażek. Z Szeremetą przegrała raz, w… finale rok temu.

     

    Polka od razu zaczęła walkę w swoim stylu, nisko trzymając gardę i aktywnie stojąc na nogach. Ze znaną lekkością unikała ciosów nieco wyższej rywalki. Po trzech emocjonujących rundach sędziowie jednogłośnie uznali zwycięstwo Polki.

     

  • Dwa dni i dwa medale mistrzostw świata dla Polaków! Brawo, brawo

    Dwa dni i dwa medale mistrzostw świata dla Polaków! Brawo, brawo

    Dwa dni i dwa medale mistrzostw świata dla Polaków! Brawo, brawo

    Bardzo niewiele brakowało, żeby nasza sztafeta mieszana odpadła już w ćwierćfinale. Tak się jednak nie stało, a efekt jest znakomity: mamy brąz mistrzostw świata! Polska sztafeta mieszana w składzie: Natalia Maliszewska, Michał Niewiński, Diane Sellier, Kamila Stormowska i Łukasz Kuczyński (jechał w ćwierćfinale) zajęła w Pekinie trzecie miejsce w finale MŚ w short tracku. Złoty medal wywalczyli Kanadyjczycy, a srebrny Włosi. Dla Biało-Czerwonych jest to drugi medal podczas trwającej w Chinach imprezie. I to jeszcze nie jest koniec zmagań. Oto co nas czeka.

     

    Trwają mistrzostwa świata w short tracku w Pekinie. Polacy po sobotnich zmaganiach mieli na koncie jeden krążek. Po ogromnym emocjach kobieca sztafeta wywalczyła srebrny medal. Natalia Maliszewska, Kamila Stormowska, Nikola Mazur i Gabriela Topolska dojechały do mety tuż za Kanadyjkami.

     

    W niedzielę Polacy kontynuowali swoje świetne starty. Także sztafeta, lecz mieszana wywalczyła brązowy medal. Krążek przypadł w udziale Natalii Maliszewskiej, Kamili Stormowskiej, Michałowi Niewińskiemu, Diane Sellierowi oraz Łukaszowi Kuczyńskiemu, który jechał w ćwierćfinale.

     

    Polacy mieli sporo szczęścia

    Rywalizacja sztafetowa nie rozpoczęła się dla Polaków szczęśliwie. Biało-Czerwoni w ćwierćfinałach do samego końca drżeli o miejsce w 1/2 finału. W swoim biegu zajęli trzecią lokatę, która nie dawała bezpośredniego awansu. Mogli liczyć jedynie na awans z czasem. W półfinale zajęli już drugie miejsce, które dało bezpośredni udział w walce o medale.

     

    Przypomnijmy, że dla Natalii Maliszewskiej jest to już trzeci medal mistrzostw świata w karierze. W 2018 r. w Montrealu zdobyła srebrny krążek na dystansie 500 m.

     

    Podobnie jak w przypadku sobotniej kobiecej sztafety wygrali Kanadyjczycy. Wicemistrzami świata zostali Włosi. W niedzielę ostatniego dnia rywalizacji w stolicy Chin dokończone zostaną jeszcze zawody kobiet na 500 i 1500 m oraz mężczyzn na 1000 m iw sztafecie.

     

  • Tak wygląda klasyfikacja strzelców La Liga po tym, co zrobił Mbappe

    Tak wygląda klasyfikacja strzelców La Liga po tym, co zrobił Mbappe

    Tak wygląda klasyfikacja strzelców La Liga po tym, co zrobił Mbapp

     

    Kylian Mbappe ustrzelił dublet w sobotnim spotkaniu ligowym z Villarrealem i zapewnił drużynie trzy punkty. Mało tego, znacząco zbliżył się do Roberta Lewandowskiego w klasyfikacji najskuteczniejszych piłkarzy La Liga. Reprezentant Polski będzie miał zatem na sobie sporą presję przed niedzielnym hitem z Atletico Madryt. Oto klasyfikacja najskuteczniejszych strzelców ligi hiszpańskiej.

     

    Robert Lewandowski nie trafił do siatki w ligowym meczu od blisko dwóch tygodni. Wielu kibiców mogłoby być zaniepokojonych po tej wiadomości, natomiast prawda jest taka, że FC Barcelona ostatni raz wystąpiła w La Liga 2 marca. Wygrała wówczas 4:0 z Realem Sociedad, a jedną z bramek zdobył nasz napastnik. Mimo to nie może on powiedzieć, ze ostatnie dni są dla niego udane. Piłkarze Hansiego Flicka rozegrali przecież ostatnio dwumecz z Benficą w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Pierwszy zakończył się wynikiem 1:0 po trafieniu Raphinhy, a we wtorek było 3:1 po bramce Lamine’a Yamala oraz dublecie Brazylijczyka.

     

    Kylian Mbappe dogania Lewandowskiego. Fatalne wieści

    Kapitan reprezentacji Polski znakomicie rozpoczął sezon w lidze i wydawało się, że z łatwością odzyska utracone w ubiegłych rozgrywkach Trofeo Pichichi, czyli tytuł najskuteczniejszego strzelca. Nie było przecież nawet zbytnio konkurencji. W ostatnich tygodniach sytuacja diametralnie się zmieniła, gdyż strzelać jak na zawołanie zaczął Kylian Mbappe.

     

    Francuz od 19 stycznia zdobył 13 bramek, z czego osiem w lidze. I nagle stał się realnym zagrożeniem dla Lewandowskiego. 26-latek udowodnił doskonałą formę w sobotnim spotkaniu z Villarrealem. Najpierw dobrze znalazł się w polu karnym po obronie strzału Brahima Diaza przez Diego Conde, a następnie popisał się precyzyjnym uderzeniem z okolic 15. metra. – Ma dublet i ściga Roberta Lewandowskiego – relacjonowali komentatorzy Canal+ Sport.

     

    Aktualna klasyfikacja najskuteczniejszych strzelców La Liga (stan na 15 marca):

    1. Robert Lewandowski (FC Barcelona) – 21 goli

    2. Kylian Mbappe (Real Madryt) – 20

    3. Ante Budimir (Osasuna) – 14

    4. Raphinha (FC Barcelona) – 13

    4. Oihan Sancet (Athletic Bilbao) – 13

    6. Dodi Lukebakio (Sevilla) – 11

    6. Kike Garcia (Deportivo Alaves) – 11

    6. Ayoze Perez (Villarreal) – 11

    9. Vinicius Junior (Real Madryt) – 10

    9. Julian Alvarez (Atletico Madryt) – 10

    9. Alexander Sorloth (Atletico Madryt) – 10

     

    Real Madryt rozegra kolejny mecz 29 marca, kiedy zmierzy się na wyjeździe z Leganes. FC Barcelona zagra za to w niedzielę 16 marca na wyjeździe z Atletico. Na ten moment liderami tabeli są piłkarze Carlo Ancelottiego, którzy mają trzy pkt przewagi nad FCB oraz cztery nad Atletico.

  • To już oficjalne, potwierdzili ws. Andriejewej. Kilkanaście godzin po eliminacji Świątek

    To już oficjalne, potwierdzili ws. Andriejewej. Kilkanaście godzin po eliminacji Świątek

    To już oficjalne, potwierdzili ws. Andriejewej. Kilkanaście godzin po eliminacji Świątek

    Przed nami ostatni dzień rywalizacji w ramach tegorocznej edycji BNP Paribas Open. Tym razem podczas finałowej niedzieli zabraknie Igi Świątek. Nasza tenisistka przegrała po zaciętym starciu z Mirrą Andriejewą na etapie najlepszej “4” kalifornijskich zmagań. 17-latka powalczy o tytuł WTA 1000 w Indian Wells z Aryną Sabalenką. Kilkanaście godzin po tym, jak Rosjanka wyeliminowała Polkę z turnieju, organizatorzy opublikowani plan gier na decydujący dzień rozgrywek. Potwierdziły się pierwotne założenia.

     

    Iga Świątek znalazła się w tym sezonie przed szansą, by jako pierwsza tenisistka w historii BNP Paribas Open trzykrotnie triumfowała w singlowych zmaganiach na kortach w Indian Wells. Polka będzie musiała odroczyć tę próbę co najmniej o rok, bowiem w nocy z piątku na sobotę naszego czasu pożegnała się z kalifornijskimi rozgrywkami. Raszynianka po raz czwarty z rzędu zameldowała się w półfinale imprezy rangi WTA 1000 w tej lokalizacji, ale podobnie jak dwa lata temu, zakończyła turniej na tym etapie.

     

    Wówczas 23-latka przegrała z Jelenę Rybakiną, tym razem wyeliminowała ją Mirra Andriejewa. 17-latka po raz drugi w ciągu kilku tygodni znalazła sposób na pokonanie wiceliderki rankingu. Najpierw wydarzyło się to w drodze do jej tytułu w tysięczniku w Dubaju. Wtedy Rosjanka odniosła dość pewne zwycięstwo – 6:3, 6:3. Nieco ponad dobę temu obserwowaliśmy zdecydowanie bardziej zaciętą rywalizację, ale i tym razem to tenisistka z Krasnojarska zeszła z kortu jako triumfatorka. Po tym, jak Iga wygrała drugiego seta 6:1, nadzieje na finał dla Świątek odżyły. Początek trzeciej partii ułożył się jednak niekorzystnie z perspektywy Polki, przegrywała już 1:4 z podwójnym breakiem. Mimo to pojawił się cień szansy dla raszynianki, by w ósmym gemie doprowadzić do wyrównania. Ostatecznie Andriejewa wygrała 7:6(1), 1:6, 6:3.

     

    Rywalką Mirry w decydującym starciu będzie Aryna Sabalenka. Białorusinka wzięła bezlitosny rewanż za finał tegorocznego Australian Open i pokonała Madison Keys 6:0, 6:1 w zaledwie 51 minut. Niewiele brakowało, a mecz zakończyłby się tzw. rowerem. Amerykanka zdobyła gema dopiero przy stanie 6:0, 5:0. Tym samym dostaniemy już szósty bezpośredni pojedynek pomiędzy Sabalenką i Andriejewą. Liderka rankingu prowadzi 4-1 w zestawieniu H2H. W tym roku grały ze sobą dwukrotnie i oba te spotkania zakończyły się wyraźnymi zwycięstwami Aryny. Także i tym razem Białorusinka będzie faworytką do triumfu, chociaż Rosjanka posiada imponującą serię 11 wygranych meczów z rzędu i poluje na drugi kolejny sukces w imprezie rangi WTA 1000.

     

    Organizatorzy potwierdzili plan gier na niedzielę. Wtedy dojdzie do finału Sabalenka – Andriejewa

     

    Kilkanaście godzin po zakończeniu kobiecych półfinałów włodarze BNP Paribas Open opublikowali na swojej stronie internetowej oficjalny plan gier na decydujący dzień zmagań. Organizatorzy nie dokonali żadnych korekt i potwierdzili przedturniejowe założenia. W związku z tym finał Aryna Sabalenka – Mirra Andriejewa rozpocznie się o godz. 19:00 czasu polskiego.

     

    Później, ale nie przed godz. 22:00 czasu polskiego, odbędzie się także decydujące starcie w singlu mężczyzn. O tytuł ATP Masters 1000 w Indian Wells powalczą Holger Rune i Jack Draper. Obaj wyeliminowali w półfinale ubiegłorocznych finalistów. Duńczyk uporał się z Daniiłem Miedwiediewem 7:5, 6:4, a Brytyjczyk pokonał broniącego trofeum Carlosa Alcaraza 6:1, 0:6, 6:4.

     

  • Wielka sensacja w Indian Wells! Było już 0:6, aż stało się coś niewiarygodnego

    Wielka sensacja w Indian Wells! Było już 0:6, aż stało się coś niewiarygodnego

    Wielka sensacja w Indian Wells! Było już 0:6, aż stało się coś niewiarygodneg

     

    – Jest gotowy grać o najważniejsze trofea w dużych turniejach. To, co dziś zobaczyłem, nie zaskoczyło mnie. Nie był to dla niego łatwy mecz, walczył o miejsce w pierwszej dziesiątce, o swój pierwszy finał Masters 1000 – powiedział Carlos Alcaraz po przegranym 1:2 półfinale Indian Wells z Jackiem Draperem. Mecz był pełen emocji i nerwowości, szczególnie w trzecim secie. Hiszpan po raz pierwszy od trzech lat poległ w Indian Wells. Ponadto to była taka pierwsza jego porażka w karierze.

     

    Już niedługo poznamy zwycięzców tegorocznej edycji Indian Wells. W finale żeńskiej rywalizacji zmierzą się Aryna Sabalenka i Mirra Andriejewa, która pokonała w półfinale Igę Świątek – obrończynię tytułu. Z kolei w męskim odpowiedniku o puchar rywalizować będą Holger Rune i Jack Draper. Brytyjski tenisista również może pochwalić się wyeliminowaniem ubiegłorocznego zwycięzcy – Carlosa Alcaraza.

     

    Indian Wells: Jack Draper podniósł się po “bajglu”

    Ich mecz rozegrany został w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu. Anglik bardzo dobrze wszedł w ten mecz, nie dając się rozkręcić wyżej notowanemu rywalowi. Draper już na początku rywalizacji przełamał Alcaraza i wyszedł na prowadzenie 3:0. Rywal był w stanie odpowiedzieć tylko jednym bezbłędnym gemem serwisowym (3:1). Końcówka pierwszej partii to koncert w wykonaniu tenisisty z Wielkiej Brytanii, który dokończył to, co zaczął. Bez większych problemów wygrał kolejne trzy gemy i przypieczętował triumf w pierwszym secie w zaledwie 23 minuty.

     

    Jednak tego, co wydarzyło się w kolejnej partii chyba nikt się nie spodziewał. Drugi tenisista świata wziął się do odrabiania strat. W drugim secie było więcej wymian między zawodnikami i mniej bezbłędnych partii. Ostatecznie po nieco ponad 30 minutach Carlos Alcaraz doprowadził do wyrównania, serwując swojemu rywalowi “bajgla” (6:0).

     

    Kiedy wydawało się, że taki obrót spraw może złamać Drapera, ten udowodnił, że jest w stanie wygrać z każdym. Po wyrównanym początku (1:1), nadeszło pierwsze przełamanie w tym secie. Anglik od stanu 0:15 wygrał cztery punkty z rzędu i wyszedł na prowadzenie 2:1. W kolejnym gemie potwierdził swoją przewagę (3:1). Chwilę później, po zaciętej rywalizacji, po raz drugi wykorzystał break pointy (5:2). To jednak jeszcze nie był koniec, bo mimo iż czternasty tenisista na świecie podawał w ósmym gemie, Alcaraz odrobił stratę jednego przełamania, dodając do rywalizacji więcej emocji. Finalnie Hiszpan nie dał rady odrobić strat i przegrał 4:6, a cały mecz 1:2.

     

    Carlos Alcaraz przegrał pierwszy raz w karierze

    W tej rywalizacji nie zabrakło nerwowych momentów i błędów m.in. arbitra. W jednej z kluczowych akcji tego meczu (15:15 w trzecim gemie) Mohamed Lahyani przyznał punkt Hiszpanowi, myśląc, że piłka dwa razy odbiła się po stronie Jacka Drapera. “Draper podszedł do sędziego, aby poprosić o przegląd wideo. Kiedy Lahyani zdał sobie sprawę ze swojego błędu, początkowo zgodził się powtórzyć punkt. Brytyjczyk wciąż nie był zadowolony, poprosił o ponowne użycie VAR, aby potwierdzić, czy zasłużył na wygranie punktu. Po trzyipółminutowej przerwie w końcu przyznano mu punkt i kontynuował grę” – zrelacjonował serwis express.co.uk.

     

    Jak wyliczył Dawid Żbik, komentator tenisa w Eurosporcie: “Carlos Alcaraz po raz pierwszy w karierze przegrał mecz, w którym wygrał seta 6:0” – czytamy w serwisie X. “Nie sądziłem, że Draper się odrodzi po tych problemach w drugim secie” – dodał.

     

    To pierwsza porażka na Indian Wells Carlosa Alcaraza od trzech lat. Hiszpan triumfował w tym turnieju w 2023 i 2024 roku. W finale Jack Draper zmierzy się z Holgerem Rune, który wyeliminował Daniiła Miedwiediewa.

     

    Alcaraz: Radził sobie lepiej niż ja

    Po meczu Hiszpan pochwalił swojego rywala. – Cieszę się z jego powodu, bo nie miałem wątpliwości co do jego poziomu, co do tego, co potrafi. (…) Jest gotowy grać o najważniejsze trofea w dużych turniejach. To, co dziś zobaczyłem, nie zaskoczyło mnie. Nie był to dla niego łatwy mecz, walczył o miejsce w pierwszej dziesiątce, o swój pierwszy finał Masters 1000. Myślę, że poradził sobie świetnie. On radził sobie z emocjami lepiej niż ja. To dla niego wspaniałe i życzę mu wszystkiego najlepszego w finale – powiedział, cytowany przez eurosport.ro.

    Mecz Draper – Rune o tytuł Indian Wells rozegrany zostanie w niedzielę o godz. 22:00 polskiego czasu.

  • Wielka sensacja w Indian Wells! Było już 0:6, aż stało się coś niewiarygodnego

    Wielka sensacja w Indian Wells! Było już 0:6, aż stało się coś niewiarygodnego

    Wielka sensacja w Indian Wells! Było już 0:6, aż stało się coś niewiarygodnego

    – Jest gotowy grać o najważniejsze trofea w dużych turniejach. To, co dziś zobaczyłem, nie zaskoczyło mnie. Nie był to dla niego łatwy mecz, walczył o miejsce w pierwszej dziesiątce, o swój pierwszy finał Masters 1000 – powiedział Carlos Alcaraz po przegranym 1:2 półfinale Indian Wells z Jackiem Draperem. Mecz był pełen emocji i nerwowości, szczególnie w trzecim secie. Hiszpan po raz pierwszy od trzech lat poległ w Indian Wells. Ponadto to była taka pierwsza jego porażka w karierze.

     

    Już niedługo poznamy zwycięzców tegorocznej edycji Indian Wells. W finale żeńskiej rywalizacji zmierzą się Aryna Sabalenka i Mirra Andriejewa, która pokonała w półfinale Igę Świątek – obrończynię tytułu. Z kolei w męskim odpowiedniku o puchar rywalizować będą Holger Rune i Jack Draper. Brytyjski tenisista również może pochwalić się wyeliminowaniem ubiegłorocznego zwycięzcy – Carlosa Alcaraza.

     

    Indian Wells: Jack Draper podniósł się po “bajglu”

    Ich mecz rozegrany został w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu. Anglik bardzo dobrze wszedł w ten mecz, nie dając się rozkręcić wyżej notowanemu rywalowi. Draper już na początku rywalizacji przełamał Alcaraza i wyszedł na prowadzenie 3:0. Rywal był w stanie odpowiedzieć tylko jednym bezbłędnym gemem serwisowym (3:1). Końcówka pierwszej partii to koncert w wykonaniu tenisisty z Wielkiej Brytanii, który dokończył to, co zaczął. Bez większych problemów wygrał kolejne trzy gemy i przypieczętował triumf w pierwszym secie w zaledwie 23 minuty.

     

    Jednak tego, co wydarzyło się w kolejnej partii chyba nikt się nie spodziewał. Drugi tenisista świata wziął się do odrabiania strat. W drugim secie było więcej wymian między zawodnikami i mniej bezbłędnych partii. Ostatecznie po nieco ponad 30 minutach Carlos Alcaraz doprowadził do wyrównania, serwując swojemu rywalowi “bajgla” (6:0).

     

    Kiedy wydawało się, że taki obrót spraw może złamać Drapera, ten udowodnił, że jest w stanie wygrać z każdym. Po wyrównanym początku (1:1), nadeszło pierwsze przełamanie w tym secie. Anglik od stanu 0:15 wygrał cztery punkty z rzędu i wyszedł na prowadzenie 2:1. W kolejnym gemie potwierdził swoją przewagę (3:1). Chwilę później, po zaciętej rywalizacji, po raz drugi wykorzystał break pointy (5:2). To jednak jeszcze nie był koniec, bo mimo iż czternasty tenisista na świecie podawał w ósmym gemie, Alcaraz odrobił stratę jednego przełamania, dodając do rywalizacji więcej emocji. Finalnie Hiszpan nie dał rady odrobić strat i przegrał 4:6, a cały mecz 1:2.

     

    Carlos Alcaraz przegrał pierwszy raz w karierze

    W tej rywalizacji nie zabrakło nerwowych momentów i błędów m.in. arbitra. W jednej z kluczowych akcji tego meczu (15:15 w trzecim gemie) Mohamed Lahyani przyznał punkt Hiszpanowi, myśląc, że piłka dwa razy odbiła się po stronie Jacka Drapera. “Draper podszedł do sędziego, aby poprosić o przegląd wideo. Kiedy Lahyani zdał sobie sprawę ze swojego błędu, początkowo zgodził się powtórzyć punkt. Brytyjczyk wciąż nie był zadowolony, poprosił o ponowne użycie VAR, aby potwierdzić, czy zasłużył na wygranie punktu. Po trzyipółminutowej przerwie w końcu przyznano mu punkt i kontynuował grę” – zrelacjonował serwis express.co.uk.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1901069554950041758

    Jak wyliczył Dawid Żbik, komentator tenisa w Eurosporcie: “Carlos Alcaraz po raz pierwszy w karierze przegrał mecz, w którym wygrał seta 6:0” – czytamy w serwisie X. “Nie sądziłem, że Draper się odrodzi po tych problemach w drugim secie” – dodał.

     

    To pierwsza porażka na Indian Wells Carlosa Alcaraza od trzech lat. Hiszpan triumfował w tym turnieju w 2023 i 2024 roku. W finale Jack Draper zmierzy się z Holgerem Rune, który wyeliminował Daniiła Miedwiediewa.

     

    Alcaraz: Radził sobie lepiej niż ja

    Po meczu Hiszpan pochwalił swojego rywala. – Cieszę się z jego powodu, bo nie miałem wątpliwości co do jego poziomu, co do tego, co potrafi. (…) Jest gotowy grać o najważniejsze trofea w dużych turniejach. To, co dziś zobaczyłem, nie zaskoczyło mnie. Nie był to dla niego łatwy mecz, walczył o miejsce w pierwszej dziesiątce, o swój pierwszy finał Masters 1000. Myślę, że poradził sobie świetnie. On radził sobie z emocjami lepiej niż ja. To dla niego wspaniałe i życzę mu wszystkiego najlepszego w finale – powiedział, cytowany przez eurosport.ro.