Category: Celebrities

  • “Robert Lewandowski nie wygrał Złotej Piłki dlatego, że jest Polakiem”

    “Robert Lewandowski nie wygrał Złotej Piłki dlatego, że jest Polakiem”

    “Robert Lewandowski nie wygrał Złotej Piłki dlatego, że jest Polakie”

     

    – To jest skandal. I wydaje mi się, że nie doceniamy tego wszystkiego. Bo nie wiem, czy w ciągu 20-30 lat będziemy mieć drugiego takiego zawodnika, jak Robert Lewandowski. To jest fenomen, to jest nasz Lionel Messi – powiedział Grzegorz Krychowiak na antenie Kanału Sportowego. Wskazał również, dlaczego kapitan reprezentacji Polski nie otrzymał Złotej Piłki.

     

    Grzegorz Krychowiak był ostatnio gościem Mateusza Borka w Kanale Sportowym. W programie “Hejt Park” były reprezentant Polski podjął różne tematy dotyczące klubu i piłkarzy. Defensywny pomocnik zabrał głos m.in. na temat afery premiowej, która wybuchła po mundialu w Katarze. – Wydaje mi się, że żaden zawodnik nie ma sobie nic do zarzucenia. Nie widzę żadnego problemu, jeżeli ktoś przychodzi do ciebie i proponuje ci bonus za wyjście z grupy – powiedział.

     

    Grzegorz Krychowiak szczerze o Złotej Piłce dla Lewandowskiego. “Skandal”

    W rozmowie pojawił się również temat Złotej Piłki dla Roberta Lewandowskiego. Przypomnijmy, że w sezonie 2019/20 gala została odwołana z powodu pandemii koronawirusa, a wtedy to napastnik Bayernu Monachium sięgnąć potrójną koronę i był najlepszym strzelcem w lidze, Lidze Mistrzów i DFB Pokal. Były zawodnik PSG zwrócił uwagę na… jego pochodzenie.

     

    – Polacy w Europie ogólnie nie mają łatwo. Robert Lewandowski nie wygrał Złotej Piłki dlatego, że jest Polakiem. Gdyby Messi, czy każdy inny Francuz byli w tej samej sytuacji, to dostaliby tę nagrodę – oświadczył.

     

    – To jest skandal. I wydaje mi się, że nie doceniamy tego wszystkiego. Bo nie wiem, czy w ciągu 20-30 lat będziemy mieć drugiego takiego zawodnika, jak Robert Lewandowski. To jest fenomen, to jest nasz Lionel Messi. I wydaje mi się, że docenimy go dopiero, jak skończy grać – dodał.

     

    Sam Lewandowski zabrał głos nt. Złotej Piłki

    Sam Robert Lewandowski w wywiadzie dla “Le Parisien” jakiś czas temu wyznał, co myśli o tym, co się stało. – Zasłużyłem, aby wygrać. Tak się czuję. Jeśli wygrywasz wszystko z zespołem, jeśli strzelasz tak ważne bramki, możesz tak myśleć – stwierdził.

     

    – Decyzja o odwołaniu plebiscytu w 2020 roku była dla mnie rozczarowaniem. Ale nie chcę myśleć o rzeczach, na które nie mam wpływu – oświadczył.

  • Przykre sceny w Madrycie. Cały świat pisze o porażce Świątek. “Wróciła na kort ze łzami w oczach”

    Przykre sceny w Madrycie. Cały świat pisze o porażce Świątek. “Wróciła na kort ze łzami w oczach”

    Przykre sceny w Madrycie. Cały świat pisze o porażce Świątek. “Wróciła na kort ze łzami w oczach”

    Nie tak kibice Igi Świątek wyobrażali sobie jej występ w ramach półfinału obecnej edycji WTA Madryt. 23-latka broniąca tytuły z poprzedniego roku, nie była w stanie postawić się Coco Gauff, która bezlitośnie wykorzystała niemoc raszynianki. W efekcie na tablicy wyników pojawił się jeden z najgorszych rezultatów w całej karierze Świątek – 1:6, 1:6. Tak druzgocąca porażka Polki nie umknęła uwadze światowych mediów, które szeroko skomentowały wydarzenia z madryckich kortów.

     

    W trakcie obecnego sezonu byliśmy już świadkami kilku niemiłych niespodzianek w wykonaniu Igi Świątek. Najlepsza polska tenisistka ani razu nie zameldowała się dotychczas w finale turnieju rangi WTA, odpadając po drodze z takimi zawodniczkami jak: Mirra Andriejewa, Jelena Ostapenko czy Madison Keys. Najbardziej dotkliwą była jednak porażka w WTA Miami. Tam raszynianka dotarła do 1/4 finału, gdzie naprzeciw niej stanęła wschodząca gwiazda filipińskiego tenisa – Alexandra Eala. Wydawać by się mogło, że przeciwniczka spoza top 100 rankingu WTA (na moment rozgrywania meczu ze Świątek red.) nie powinna sprawić Polce poważnych kłopotów. Sytuacja miała się jednak zgoła inaczej.

     

    Zapowiadało się, że turniej WTA Madryt upłynie pod znakiem przełamania 23-latki. Świątek przystępowała do niego w roli obrończyni tytułu zdobytego w ubiegłorocznej edycji wydarzenia. Z początku szło jej całkiem nieźle. W trakcie swojej drogi zrewanżowała się za wspomniane wcześniej porażki z Keys i Ealą, a także odprawiła z kwitkiem Lindę Noskovą oraz Dianę Sznajder. Wydawało się, że nikt nie jest w stanie zagrozić raszyniance. Polka awansowała do półfinału imprezy, w którym to zmierzyć się miała z Coco Gauff. Amerykańska gwiazda tenisa zdecydowanie była jedną z groźniejszych rywalek na drodze Świątek, jednak prawdopodobnie nikt nie spodziewał się tego, co miało nadejść w starciu z 1 maja. Gauff zdeklasowała naszą tenisistkę, wygrywając spotkanie wynikiem 6:1. 6:1. W tak spektakularny sposób Świątek pożegnała się z możliwością obrony tytułu w Madrycie.

     

    Świątek zszokowała świat. “Była cieniem samej siebie”

     

    Tak niecodzienne starcie zawodniczek ze szczytu rankingu WTA nie mogło umknąć uwadze światowych mediów. O porażce Świątek zaczęły pisać największe światowe media, w tym między innymi hiszpański portal “Mundo Deportivo”. “Oszałamiający upadek królowej kortów ziemnych […]. Mając cztery tytuły Rolanda Garrosa i będąc obrończynią tytułu w Madrycie, została bezlitośnie rozmontowana na swoim korcie w Caja Magica. […]. Światek zdominowała sezon na kortach ziemnych, wygrywając dwa tytuły z rzędu w Madrycie, Rzymie i Rolanda Garrosa. Nigdy wcześniej nie przegrała też z Gauff na kortach ziemnych. Chociaż nadal prowadzi w bezpośrednim pojedynku 11-4, to wszystkie trzy poprzednie zwycięstwa Gauff miały miejsce na kortach twardych — aż do teraz” – piszą hiszpańscy dziennikarze.

     

    Na łamach amerykańskiego portalu “New York Times” pojawił się natomiast arytkuł zatytułowany “Coco Gauff wyprzedza Igę Świątek i po raz pierwszy w historii awansuje do finału Madryt Open” w nim to tamtejsi dziennikarze dokładnie opisali przykrą scenę, która miała miejsce w trakcie rywalizacji na madryckim korcie. “Dla Igi Świątek zmiana w połowie drugiego seta w Madrid Open powiedziała wszystko. Gdy Gauff prowadziła 6-1, 3-0, Świątek zarzuciła ręcznik na głowę. A gdy go ściągnęła, wróciła na kort ze łzami w oczach”.

     

    Na ten sam przygnębiający detal uwagę zwrócili redaktorzy włoskiego portalu “La Gazzetta dello Sport”. “Coco Gauff wygrywa miażdżąco 6:1 6:1. Zawodniczka numer dwa na świecie, która nie zaznała tak poważnej porażki na kortach ziemnych od 2019 roku, wybucha płaczem podczas zmiany stron”

     

    W podobnym tonie druzgocącą porażkę Świątek skomentowali francuscy dziennikarze. “Iga Świątek, walcząca królowa i mistrzyni Rolanda Garrosa była w tym tygodniu w Madrycie cieniem samej siebie. W czwartek przeżyła wszystkie złe emocje, ulegając w półfinale Coco Gauff. To nie był jej dzień. Środa zresztą też. […]. Już od jakiegoś czasu Iga Świątek nie emanuje spokojem. Co gorsza, cała jej gra może się rozpaść w każdej chwili, gdy tylko pojawi się ziarenko piasku i zablokuje mechanizm, który nie ma już wiele wspólnego z niezachwianym tenisem na kortach ziemnych z najlepszych momentów tej zawodniczki” – podsumowali ostatnie miesiące Świątek dziennikarze portalu “L’equipe”. Poruszyli oni także wątek przykrych wydarzeń, które nie tak dawno temu nawiedziły rodzinę raszynianki podkreślając, że był to kolejny czynnik, który wpłynął na jej fatalną dyspozycję tego dnia.

    Przed Igą Świątek kolejne niezwykle ciężkie dni. Jej pozycja w rankingu WTA topnieje z turnieju na turniej. Dodatkowo coraz większymi krokami zbliża się jeden z ważniejszych etapów tenisowego kalendarza – Roland Garros. Tegoroczne zmagania w ramach French Open rozpoczną się już 25 maja. To kolejny turniej, do którego 23-latka przystępować będzie w roli obrończyni tytułu wywalczonego w ubiegłorocznej edycji Wielkiego Szlema.

  • Trudne chwile Igi. Zmarła bliska jej osoba

    Trudne chwile Igi. Zmarła bliska jej osoba

    Trudne chwile Igi. Zmarła bliska jej osob

    Przed startem w turnieju w Madrycie Iga Świątek uczestniczyła w uroczystości żałobnej. Jak potwierdził dziennikarz Michał Chojecki, zmarł dziadek polskiej tenisistki.

    Iga Świątek w ostatnich dniach przeżywa osobisty dramat. Jak podał na platformie X Michał Chojecki przed występem w turnieju WTA 1000 w Madrycie aktualnie druga zawodniczka światowego rankingu uczestniczyła w pogrzebie swojego dziadka.

    “Zapytałem Zespół Igi Świątek, czy podana przez tego dziennikarza (Benoit Maylin – przyp. red.) informacja o śmierci Dziadka Igi jest prawdą. Daria Sulgostowska (menedżerka PR – przyp. red.) potwierdza. Iga przed turniejem była na pogrzebie” – napisał na X Chojecki.

    Informację o śmierci bliskiej osoby sportsmenki jako pierwszy przekazał Benoit Maylin.

    “Zanim pochowamy Novaka Djokovicia i Świątek po dziwnym zachowaniu Novaka i widocznej nerwowości Igi, warto zauważyć, że oboje przechodzą przez skomplikowany okres. Kilkoro bliskich przyjaciół Djoko ma problemy zdrowotne, a Iga straciła dziadka tuż przed turniejem” – poinformował francuski żurnalista na portalu społecznościowym.

    Pogrzeb, który odbył się w Polsce, miał miejsce przed samym rozpoczęciem turnieju w Madrycie. 23-letnia Światek musiała przerwać przygotowania do imprezy i udać się do kraju, a potem wrócić do stolicy Hiszpanii na swój pierwszy mecz w II rundzie (pokonała 19-letnią Filipinkę Alexandrę Ealę 4:6, 6:4, 6:2).

    W czwartek (1 maja) Polka w walce o finał turnieju zmierzyła się z Coco Gauff. Amerykanka rozbiła ją w dwóch setach (6:1, 6:1 – WIĘCEJ TUTAJ), a eksperci po meczu byli zszokowani bezradnością na korcie Świątek.

  • Świątek i Gauff stoczyły wtedy dwusetowy pojedynek. Powrót z 1:3 zagwarantował Polce finał

    Świątek i Gauff stoczyły wtedy dwusetowy pojedynek. Powrót z 1:3 zagwarantował Polce finał

    Świątek i Gauff stoczyły wtedy dwusetowy pojedynek. Powrót z 1:3 zagwarantował Polce finał

    Rywalizacja pomiędzy Igą Świątek i Coco Gauff nabrała rumieńców. Mimo wciąż młodego wieku, panie rozegrały między sobą już 14 spotkań. Tylko trzy z nich wygrała Amerykanka, ale za to dwa ostatnie. Kolejna bezpośrednia potyczka przypadła na turniej WTA 1000 w Madrycie. Stawką pojedynku jest awans do finału. Gdy Świątek odnosiła swoje ostatnie zwycięstwo z Gauff, wówczas obie również walczyły o miejsce w decydującym starciu. Miało to miejsce podczas Roland Garros 2024. W ramach przedmeczowej zapowiedzi wspominamy tamto starcie.

     

    Tegoroczna droga Igi Świątek do półfinału WTA 1000 w Madrycie nie była usłana różami. W trzech z czterech rozegranych pojedynków Polka musiała walczyć na pełnym dystansie, dwukrotnie odrabiała stratę seta. Mimo wszelkich trudności, za każdym razem wydostawała się jednak z opresji. Nawet we wczorajszym ćwierćfinale, gdy po raz pierwszy od blisko czterech lat przegrała partię do zera, potrafiła się odrodzić i ostatecznie pokonała Madison Keys 0:6, 6:3, 6:2. Dzięki temu raszynianka zachowała szansę na obronę tytułu.

     

    Dzisiaj na drodze wiceliderki rankingu stanie kolejna Amerykanka. Tym razem mowa o Coco Gauff, która w środę również wydostała się z problemów, jakie miała w premierowej odsłonie pojedynku z Mirrą Andriejewą. Rosjanka serwowała, miała dwa setbole w dziesiątym gemie. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych nie tylko wyrównała na 5:5, ale w sumie zgarnęła osiem gemów z rzędu i ostatecznie triumfowała 7:5, 6:1.

     

    Dzięki temu zagwarantowała nam 15. bezpośrednią potyczkę pomiędzy Świątek i Gauff. W zestawieniu H2H jest 11-3 dla Igi, ale ostatnie dwa pojedynki trafiły na konto Coco. Jeden z nich odbył się w fazie grupowej WTA Finals 2024, a kolejny – w finale tegorocznego United Cup. Polka czeka już blisko 11 miesięcy na pokonanie mistrzyni US Open 2023. Swój 11. triumf odniosła w półfinale Roland Garros 2024. To był zresztą także ich ostatni bezpośredni pojedynek na mączce. W poprzednich latach obie regularnie spotykały się na paryskim korcie ziemnym. Każdy z tych pojedynków kończył się po myśli raszynianki. Mimo to nie brakowało w nich ciekawych historii. Jak choćby we wspomnianym już meczu z ubiegłego sezonu, gdy walczyły o awans do decydującego starcia w stolicy Francji.

     

    Tak Świątek po raz ostatni pokonała Gauff. Wówczas Polka awansowała do finału Roland Garros 2024

     

    Tamta batalia rozpoczęła się od serwisu Gauff. Amerykanka już na “dzień dobry” została przełamana przez Świątek. Coco miała okazję, by natychmiast zniwelować stratę, mimo że pierwotnie to Polka prowadziła 40-15, co oznaczało dwie piłki z rzędu na 2:0. Ostatecznie doszło jednak do takiego rezultatu. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych wypracowała sobie break pointa także w czwartym gemie. W kluczowych momentach raszynianka potrafiła zagrać skutecznie i oddalała zagrożenie. Z kolei przeciwniczce brakowało odrobinę jakości, zwłaszcza ze strony forhendowej. Niewykorzystane okazje szybko zemściły się na tenisistce z USA. Po piątym rozdaniu nasza zawodniczka objęła prowadzenie 4:1, z podwójnym breakiem. Do końca seta pilnowała już wypracowanej przewagi i wygrała go 6:2.

     

    Więcej emocji dostarczyła wtedy druga odsłona rywalizacji. Na początku Gauff miała spore problemy z serwisem, popełniała podwójne błędy. Mimo to utrzymała swoje podanie po rywalizacji na przewagi, bez potrzeby bronienia break pointów. W kolejnych minutach obie pilnowały własnych serwisów i taki stan rzeczy potrwał aż do czwartego gema. W trakcie tamtego rozdania doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Po jednym z podań Igi sędzia liniowy krzyknął aut, ale nastąpiła natychmiastowa korekta ze strony głównej pani arbiter. Rozjemczyni spotkania zdecydowała, że nieudany return Amerykanki nie był spowodowany dźwiękiem liniowego i punkt został przyznany raszyniance.

     

    Rywalka nie mogła pogodzić się z taką decyzją. Próbowała przekonać, że głos miał wpływ na jej reakcję. Pani sędzia nie zmieniła jednak werdyktu. Po chwili Coco udała się do narożnika, a na jej twarzy pojawiły się łzy. Szybko rozładowała emocje i wróciła do rywalizacji. Wówczas raz jedna, raz druga dostawała swoją okazję przy serwisie Świątek. Ostatecznie doszło do przełamania na korzyść Gauff. Za drugim break pointem Amerykanka objęła prowadzenie 3:1.

    Polka natychmiast wzięła się za odrabianie strat. Najpierw dobrała się do podania przeciwniczki, potem utrzymała własne i po sześciu gemach na tablicy wyników zagościł rezultat 3:3. Raszynianka nie zamierzała się zatrzymywać. W trakcie kolejnych dwóch rozdań straciła tylko jeden punkt, dzięki czemu przedłużyła serię wygranych gemów z rzędu do czterech. Pojedynek mogła już zakończyć przy serwisie Coco. Amerykanka obroniła jednak dwa meczbole i po zaciętej rywalizacji dorzuciła jeszcze czwarte “oczko” na swoje konto. Na więcej Polka już jej nie pozwoliła. Świątek wykorzystała w sumie czwartego meczbola i zamknęła rywalizację rezultatem 6:2, 6:4 po 97 minutach walki. Dwa dni później Iga pognała po trzeci z rzędu tytuł Roland Garros, wyraźnie pokonując w finale Jasmine Paolini.

     

    Jak potoczy się 15. bezpośrednia potyczka pomiędzy Świątek i Gauff? O tym przekonamy się już wkrótce. Na pewno Amerykanka przystąpi teraz z większą pewnością siebie dzięki wygraniu dwóch ostatnich bezpośrednich pojedynków z raszynianką. Na mączce wciąż nie znalazła jednak sposobu na Polkę. I oby tak pozostało po ich czwartkowym starciu. Początek meczu o finał WTA 1000 w Madrycie nie przed godz. 16:00. Relacja z tej batalii będzie dostępna

     

  • Niezwykłe osiągnięcie Igi Świątek. Właśnie przebiła Serenę Williams

    Niezwykłe osiągnięcie Igi Świątek. Właśnie przebiła Serenę Williams

    Niezwykłe osiągnięcie Igi Świątek. Właśnie przebiła Serenę Williams

    Istny horror zgotowała kibicom Iga Świątek w środowym ćwierćfinale Mutua Madrid Open! Polka ograła Madison Keys w trzech setach, a to sprawiło, że Świątek wyprzedziła słynną Serenę Williams. Polka jest druga w klasyfikacji wszech czasów! Przed nią tylko absolutna legenda.

     

    Iga Świątek po dreszczowcu uporała się z Madison Keys w ćwierćfinale turnieju Mutua Madrid Open. Dla Polki był to udany rewanż za porażkę z Amerykanką w półfinale Australian Open. Dzięki środowej wygranej Świątek przebiła legendarną Serenę Williams.

     

    Imponujące osiągnięcie Igi Świątek. Jest druga w tabeli wszech czasów

     

    “71,0 — Iga Świątek wyprzedziła Serenę Williams (70,9%) pod względem wskaźnika wygranych spotkań przeciwko tenisistkom z pierwszej dziesiątki rankingu WTA. Ustępuje jedynie Steffi Graf (75%)” — podali statystycy z Opta Ace. W klasyfikacji pod uwagę brane są tenisistki, które rozegrały przynajmniej dziesięć spotkań z rywalką z czołowej dziesiątki.

    https://x.com/OptaAce/status/1917563449070215252

    Przypomnijmy, że w czwartek Świątek może jeszcze poprawić swój wynik. Polka w półfinale turnieju Mutua Madrid Open zmierzy się z Coco Gauff. Amerykanka obecnie plasuje się na czwartym miejscu rankingu, ale po turnieju w Madrycie powróci na trzecią pozycję.

     

  • Świątek przemówiła po tym, jak przegrała 0:6 w pierwszym secie. Kilka słów prawdy

    Świątek przemówiła po tym, jak przegrała 0:6 w pierwszym secie. Kilka słów prawdy

    Świątek przemówiła po tym, jak przegrała 0:6 w pierwszym secie. Kilka słów prawd

     

    – To nie jest proste, żeby utrzymać dobry poziom gry do końca meczu, bo dziewczyna z drugiej strony też nie ma nic do stracenia i ten mecz zaczyna mniej ważyć, więc próbuje innych zagrań – wyznała Iga Świątek po wygranej z Madison Keys w Madrycie. W oczach drugiej rakiety świata to spotkanie było “jednym z najdziwniejszych”, jakie zagrała.

     

    Iga Świątek kapitalnie radzi sobie w Madrycie. Polka ma swoje problemy, ale w przeciwieństwie do innych rywalizacji, potrafi sobie z nimi radzić i obracać wyniki spotkań, jak np. z Madison Keys. Amerykanka była bezwzględna i rozbiła Polkę w pierwszym secie w 24 minuty. Świątek przegrała partię 0:6 pierwszy raz od lat!

     

    Iga Świątek po wygranej z Madison Keys: Jeden z najdziwniejszych meczów

    Ostatecznie drugiej rakiecie świata udało się odwrócić losy tego spotkania i zatriumfowała 0:6, 6:3, 6:2. Tuż po zakończeniu tego meczu, jeszcze będąc w korcie, Polka udzieliła wywiadu dotyczącego przebiegu tego spotkania.

     

    – Tak szczerze to był jeden z najdziwniejszych meczów, jakie grałam. Madison grała perfekcyjnie od samego początku, ale ja nie czułam, że gram źle. Dobrze czułam piłkę, ale grałam zbyt długie zagrania. Starałam się zagrywać krócej i w kort. Nie wiem, ale wydaje mi się, że Madison popełniła więcej błędów, ale nie jestem pewna. Nie było łatwo po przegranej 0:6 w pierwszym secie, ale się starałam i na koniec jestem szczęśliwa, że udało mi się wygrać – wyznała.

     

    Iga Świątek dostała “bajgla” od Amerykanki

    Ostatni raz Iga Świątek dostała “bajgla” w czerwcu 2021 r., w 1/8 finału turnieju WTA 500 w Eastbourne. Polka przegrała wówczas z Darią Kasatkiną w trzech setach 6:4, 0:6, 1:6. Druga rakieta świata częściej “serwuje” swoim rywalkom wyniki do zera. Teraz było na odwrót i została zapytana, jak się z tym czuje.

     

    – Nie za dobrze. Przynajmniej szybko się skończyło. To na pewno jedyna pozytywna rzecz, ale grając na korcie i przegrać 0:6 jest nie wiem… dziwne – kontynuowała.

     

    Rywalką Igi Świątek w półfinale WTA Madryt będzie zwyciężczyni meczu Coco Gauff – Mirra Andriejewa. – To na pewno będzie wyzwanie. Obie są świetnymi zawodniczkami. Wiedzą, jak grać na mączce, ale jestem gotowa i dam z siebie wszystko – oświadczyła.

     

    “To wcale nie jest takie proste”

    Chwilę później Iga Świątek podeszła do dziennikarzy Canal+, gdzie trochę więcej dopowiedziała nt. tego spotkania. – Nie wiem do końca, czy ja odwróciłam losy tego meczu, ale na pewno byłam obecna, żeby skorzystać z szans, które dostałam. Zdawałam sobie sprawę, że ciężko będzie Madison utrzymać taki poziom gry przez cały mecz, bo po prostu taki jest tenis – stwierdziła.

     

    – Cieszę się, że byłam skoncentrowana, spróbowałam poprawić rzeczy, które nie wychodziły. Mimo że przegrałam 0:6, to nie czułam, że grałam źle, a większość piłek, które grałam, leciały za długo. Myślę, że jak zaczęłam więcej piłek grać w kort, dałam jej szanse na zepsucie niektórych piłek – podkreśliła.

     

    – To nie jest proste, żeby utrzymać dobry poziom gry do końca meczu, bo dziewczyna z drugiej strony też nie ma nic do stracenia i ten mecz zaczyna mniej ważyć, więc próbuje innych zagrań. Sama jak wygrywałam mecze takimi wynikami, to wszyscy patrzyli, że to jest proste, a wcale takie nie jest. To też pokazuje, że mecz da się odwrócić – zakończyła.

  • Niewiarygodny zwrot w meczu Igi Świątek. Zadecydował jeden moment

    Niewiarygodny zwrot w meczu Igi Świątek. Zadecydował jeden moment

    Niewiarygodny zwrot w meczu Igi Świątek. Zadecydował jeden moment

    To, co stało się w meczu Igi Świątek, w pierwszej chwili zaprzecza jakiejkolwiek logice. Po przegraniu pierwszego seta aż 0:6 nic nie wskazywało na to, że przełamie nieprawdopodobnie grającą Madison Keys. O cudownej przemianie zadecydował jeden moment. Świątek niezwykle poprawiła się w dwóch elementach gry. Szczególnie jeden z nich może mieć kluczowe znaczenie w meczach, w których Polce dotychczas szło najgorzej.

     

    Konia z rzędem temu, kto jest w stanie przewidzieć rezultat meczu Igi Świątek. Jakiegokolwiek meczu — dodajmy. Z sytuacji, w której Polka demolowała większość rywalek, nagle sytuacja zmieniła się nie do poznania. W środę mieliśmy tego kolejny przykład.

     

    Nie zamierzam udawać, że po pierwszym secie byłem wielkim optymistą. Dominacja Keys nad Świątek była podobna do tej, jaką oglądaliśmy w spotkaniu Polki z Ostapenko w Dausze.

     

    Świątek nie pomagała sobie, a wręcz przeszkadzała serwisem, a w konfrontacji z tak mocno i precyzyjnie uderzającej Keys miałem wrażenie, że Polka, która przecież w poprzednich latach znana była z niesamowitego poruszania, nie nadążała.

     

    Keys wzorem innych ofensywnie usposobionych tenisistek miała bardzo łatwą do rozszyfrowania strategię — pełne ryzyko od pierwszej akcji. Narzucanie presji na Igę zaczęła nawet chwilę wcześniej, gdy wygrywając losowanie wybrała… return.

     

    To dla dysponującej nieprzeciętnym serwisem tenisistki nie jest codziennością. Przeważnie lepiej uciekać niż gonić. Wybór Amerykanki w pewnym sensie dawał do zrozumienia Świątek, że serwis Polki jest na tyle nieefektywny, że za moment Keys może go przełamać.

     

    Keys mogła sobie na to pozwolić, bo po korektach w ruchu serwisowym — dostawieniu prawej stopy — imponuje tym elementem. Miała więc przekonanie, że nawet jeśli nie przełamie Świątek, to sama bez problemu wygra swojego gema serwisowego.

     

    Efekt? Keys wręcz napadła na Świątek w pierwszym secie, wygrywając 6:0 w 24 minuty. Na mączce to nie są obrazki, do których przywykliśmy.

     

    Co tak naprawdę sprawiło, że Polka przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść?

     

    Po przerwie pomiędzy pierwszym i drugim setem jak zawsze udała się do szatni. Po powrocie serwis Polki nie był już zaproszeniem dla Keys do “bombardowania”. To przede wszystkim. A zagłębiając się nieco bardziej w same wymiany Świątek była w stanie utrzymywać piłkę w korcie dłużej niż przez trzy uderzenia. Co to spowodowało? Spójrzmy:

     

    Akcje wygrane maksymalnie w trzech uderzeniach:

     

    1:set: 75% (15/20) Keys — 25% (5/20) Świątek

    2:set: 46% (12/26) — 54% (14/26)

    3:set: 61% (14/23) — 39% (9/23)

    Akcje wygrane w czterech do sześciu uderzeń:

     

    1:set: 67% (6/9) — 33% (3/9)

    2:set: 32% (6/19) — 68% (13/19)

    3:set: 41% (7/17) — 59% (10/17)

    Akcje wygrane w siedmiu do dziewięciu uderzeń:

     

    1:set: 67% (2/3) — 33% (1/3)

    2:set: 50% (2/4) — 50% (2/4)

    3:set: 0 — 100% (7/7)

    Świątek w pierwszym secie słabym serwisem nie była w stanie “ruszyć” Keys. Amerykanka, podejmując ogromne ryzyko, trafiała w narożniki kortu i szybko kończyła akcje. W kolejnych setach Polka poprawiła podanie, a dodatkowo zaczęła utrzymywać piłkę w wymianie dłużej niż trzy uderzenia. To momentalnie przyniosło skutek.

     

    Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, to najtrudniejsze wciąż przed Igą. Od ćwierćfinału Polkę w Madrycie czekają wyłącznie hitowe spotkania. Po Keys w półfinale Świątek zmierzy się z Coco Gauff, a w finale wiceliderka rankingu WTA może zagrać z odwieczną rywalką — Aryną Sabalenką lub którąś z genialnie prezentujących się w stolicy Hiszpanii Martą Kostiuk, Eliną Switoliną lub Moyuki Uchijimą.

     

  • A więc jednak, będzie wielki hit! Iga Świątek zagra z gwiazdą o finał

    A więc jednak, będzie wielki hit! Iga Świątek zagra z gwiazdą o finał

    A więc jednak, będzie wielki hit! Iga Świątek zagra z gwiazdą o fina

     

    Iga Świątek wie już, z którą rywalką zmierzy się o awans do finału turnieju WTA rangi 1000 w Madrycie! Starcie dwóch gwiazd kobiecego tenisa nie zawiodło, choć w drugim secie doszło do deklasacji. Coco Gauff pokonała Mirrę Andriejewą zaskakująco pewnie, 7:5, 6:1, i to ona zagra z polską wiceliderką rankingu o finał w Madrycie. To będzie absolutny hit turnieju!

     

    Mecz dwóch młodych gwiazd kobiecego tenisa przyciągnął na trybuny mnóstwo kibiców, zwłaszcza że dobiegło już końca starcie z udziałem Igi Świątek. Coco Gauff mogła czuć się delikatną faworytką, ale Mirra Andriejewa ma za sobą kapitalne miesiące, dzięki którym zameldowała się w ścisłej czołówce rankingu. Tu można było spodziewać się tenisowych fajerwerków.

     

    Pierwsza odsłona amerykańsko-rosyjskiego starcia była niezwykle wyrównana, a decydowała dopiero końcówka, w której na cztery gemy doczekaliśmy się aż trzech przełamań. Coco Gauff okazała się skuteczniejsza i to ona wygrała cztery ostatnie punkty seta na wagę prowadzenia w meczu 7:5.

     

    Oto kolejna rywalka Igi Świątek w Madrycie!

     

    Wyrównany poziom z pierwszego seta zwiastował dalszą ciekawą rywalizację po wznowieniu gry, ale… nic takiego nie miało miejsca. A wszystko przez to, że w drugiej partii Coco Gauff wychodziło w zasadzie wszystko. Obchodząca we wtorek 18. urodziny Mirra Andriejewa była totalnie bezradna w związku z genialną grą starszej rywalki.

     

    Amerykanka zdobywała seryjnie kolejne punkty i w ledwie kilka minut wypracowała sobie gigantyczną przewagę nad młodszą przeciwniczką. Nic nie było w stanie uchronić Andriejewej od porażki i odpadnięcia z turnieju przy tak ofensywnym i niebywale skutecznym graniu ze strony Gauff.

     

    To był istny nokaut, do którego doszło ledwie w kilkanaście minut. Coco Gauff pokonała Mirrę Andriejewą 7:5, 6:1 i pewnie awansowała do półfinału w Madrycie. To ona zagra z Igą Świątek o finał turnieju WTA rangi 1000! Ich mecz obejrzymy już w czwartek o 16.00.

     

    Coco Gauff — Mirra Andriejewa 7:5, 6:1

  • Iga Świątek powiedziała, jak to jest przegrać seta do zera. Hit!

    Iga Świątek powiedziała, jak to jest przegrać seta do zera. Hit!

    Iga Świątek powiedziała, jak to jest przegrać seta do zera. Hit!

    Po przegranym pierwszym secie 0:6 Iga Świątek nie poddała się i odwróciła losy meczu z Madison Keys w ćwierćfinale turnieju WTA rangi 1000 w Madrycie. Kolejne dwa sety wygrała 6:3, 6:2 i w pomeczowych rozmowach Polka wskazała, że to serwis był kluczem do zwycięstwa. Przyznała także z rozbrajającą szczerością, jak to jest przegrać seta do zera.

     

    — Szczerze mówiąc, nie wiem, co powiedziałam sobie po pierwszym secie. To był jeden z najdziwniejszych meczów, jaki grałam. Madison na początku grała perfekcyjnie, a ja nie byłam aktywna, ale nie czułam, że jest aż tak źle, jak wskazywał na to wynik. Dobrze czułam piłkę, po prostu czasami leciała za daleko. Starałam się grać krócej i trafiać w kort, Madison zaczęła się mylić i momentum się zmieniło, ale nie jestem pewna dlaczego (śmiech). Starałam się zostać w meczu i jestem szczęśliwa, że mi się to udało — powiedziała Świątek.

     

    Iga Świątek wskazała klucz do odwrócenia meczu z Madison Keys

     

    — Teraz to ja przegrałam 0:6 i to nie było fajne, ale przynajmniej szybkie, to jedyny pozytyw, ale granie przy takim wyniku jest po prostu dziwne — dodała.

     

    — Półfinały są już jutro, ale to nic nie zmienia w podejściu i regeneracji, wszystko będzie takie samo. Odpocznę, ile się da i trochę naprawię zdrowie, będę gotowa na jutro — przyznała.

     

    — Andriejewa i Gauff są świetnymi zawodniczkami i wiedzą, jak grać na ziemi, przygotuję się i dam z siebie wszystko — podsumowała nasza tenisistka wywiad dla WTA.

     

    — Nie wiem, czy do końca ja odwróciłam ten mecz, ale na pewno starałam się wykorzystać szanse, bo zdawałam sobie sprawę, że ciężko będzie utrzymać Madison taki poziom gry przez cały mecz, bo po prostu taki jest tenis. Cieszę się, że byłam skoncentrowana i spróbowałam poprawić to, co mi nie wychodziło — powiedziała już dla Canal+ Sport.

     

    — Znam to z doświadczenia, że to nie jest takie proste utrzymać poziom gry do końca meczu, bo rywalka z drugiej strony też nie ma nic do stracenia i mecz zaczyna mniej ważyć, bo jest jedną nogą poza turniejem. Ta, która wygrywa ma więcej do stracenia. Gdy wygrywałem mecze wysoko, to wszyscy myśleli, że to takie łatwe, a tak nie jest. Czasami mecz potrafi się odwrócić — dodała.

     

    — Serwis był kluczowy dla odwrócenia losów tego meczu. Za bardzo koncentrowałam się na tym, gdzie zagrać, zamiast skupić się na technice i na tym, co dzieje się po mojej stronie siatki. Gdy zaczęłam o tym myśleć, to poprawił mi się rytm i timing i wyglądało to o wiele lepiej — zakończyła.

  • Oto data i godzina hitowego półfinału Igi Świątek w Madrycie! To praktycznie pewne

    Oto data i godzina hitowego półfinału Igi Świątek w Madrycie! To praktycznie pewne

    Oto data i godzina hitowego półfinału Igi Świątek w Madrycie! To praktycznie pewn

     

    Iga Świątek po trzysetowym thrillerze awansowała do półfinału turnieju w Madrycie i już czeka na swoją rywalkę. Jednocześnie jesteśmy już niemal pewni, że kolejny mecz z jej udziałem odbędzie się w czwartkowe popołudnie.

     

    Po klęsce 0:6 w pierwszym secie z Madison Keys Świątek podniosła się i wygrała 6:3, 6:2, rewanżując się za porażkę w półfinale tegorocznego Australian Open (które Amerykanka ostatecznie wygrała).

     

    Iga Świątek kontra Andriejewa lub Gauff

    Teraz Polka zmierzy się w półfinale z Mirrą Andriejewą lub Coco Gauff. Dużo lepszy bilans ma w starciach z Gauff, zwłaszcza że z Andriejewą już dwukrotnie w tym roku przegrywała.

     

    Praktycznie pewne jest to, że Świątek o finał zagra w czwartek o godzinie 16:00. Bartosz Ignacik z Canal+ Sport już poinformował na Twitterze/X że studio przedmeczowe rozpocznie się o 15:00, a zawsze dzieje się to na godzinę przed starciem. Dodatkowo półfinały pań będą rozgrywane o 16:00 i 20:00.

     

    Dodatkowo Świątek i Andriejewa lub Gauff rozgrywały dwa pierwsze ćwierćfinały. A w czekających nas jeszcze w środę meczach o półfinały powalczą Moyuka Uchijima z Eliną Switoliną oraz Aryna Sabalenka z Martą Kostiuk.