Author: newuser

  • Furia Coco Gauff po zejściu z kortu, a teraz takie słowa. Amerykanka się tłumaczy

    Furia Coco Gauff po zejściu z kortu, a teraz takie słowa. Amerykanka się tłumaczy

    Coco Gauff nie zdołała awansować do półfinału Australian Open 2026. Jedna z głównych faworytek turnieju pożegnała się z Melbourne już na etapie ćwierćfinału, a jej porażka była wyjątkowo bolesna. Elina Switolina kompletnie zdominowała Amerykankę, zwyciężając 6:1, 6:2 w zaledwie 59 minut. Po meczu uwagę kibiców i mediów przyciągnęło jednak nie tylko sportowe niepowodzenie 21-latki, lecz także jej emocjonalna reakcja poza kortem.

    Rozstawiona z numerem „3” Gauff od pierwszych piłek nie potrafiła narzucić rywalce swojego stylu gry. Ukrainka prezentowała się znakomicie – była agresywna, precyzyjna i konsekwentna, a Amerykanka szybko zaczęła popełniać błędy. Frustracja narastała z każdym gemem, a końcowy wynik tylko podkreślił skalę bezradności młodej gwiazdy.

    Tuż po ostatniej piłce Gauff w pośpiechu opuściła kort. Chwilę później kamery telewizyjne uchwyciły moment, w którym tenisistka rozładowywała emocje, kilkukrotnie z impetem uderzając rakietą o ziemię. Nagrania błyskawicznie obiegły świat, wywołując dyskusję na temat zachowania zawodniczki i granic prywatności sportowców.

    Na pomeczowej konferencji prasowej sama zainteresowana odniosła się do całej sytuacji. – Próbowałam znaleźć miejsce, w którym nikt by mnie nie nagrywał, ale oczywiście kamery i tak tam były. Mam wrażenie, że jedynym prywatnym miejscem na tym turnieju jest szatnia – przyznała szczerze Gauff, nie kryjąc rozczarowania sposobem realizacji transmisji.

    Amerykanka przypomniała również, że podobne sceny miały już miejsce w przeszłości i dotyczyły innych czołowych tenisistek. – Aryna Sabalenka też znalazła się w takiej sytuacji, gdy grałam z nią w finale US Open. Uważam, że nie ma potrzeby, by takie momenty były transmitowane – dodała.

    Gauff zaznaczyła przy tym, że nie jest dumna ze swojego zachowania i że nie był to pierwszy raz, gdy dała upust emocjom w podobny sposób. Wspomniała o incydencie z Roland Garros, po którym obiecała sobie, że nie będzie więcej łamać rakiet na korcie. – Powiedziałam wtedy, że to nie jest dobre zachowanie i nie chcę tego powtarzać – przypomniała.

    21-latka podkreśliła jednak, że na korcie zawsze stara się panować nad nerwami, mając świadomość, że jest wzorem dla młodszych kibiców. – Chcę dawać dobry przykład dzieciom i fanom na trybunach. Tym razem musiałam jednak wyrzucić z siebie emocje, bo w przeciwnym razie mogłabym wyładować frustrację na swoim zespole, a oni absolutnie na to nie zasługują – tłumaczyła.

    Dla Coco Gauff porażka ze Switoliną oznacza jedno z najbardziej rozczarowujących zakończeń wielkoszlemowego turnieju w ostatnich miesiącach. Dla samej tenisistki to jednak także kolejna lekcja – nie tylko sportowa, ale i emocjonalna. Jeśli chcesz, mogę przygotować wersję jeszcze bardziej analityczną albo stylizowaną pod tekst do portalu sportowego.

  • Cały świat widział, co zrobiła Iga Świątek. Moment prawdy

    Cały świat widział, co zrobiła Iga Świątek. Moment prawdy

    Przed Igą Świątek jedno z najważniejszych wyzwań tej edycji Australian Open. Ćwierćfinałowy pojedynek z Jeleną Rybakiną zapowiadany jest jako prawdziwy „mecz prawdy”, który może wiele powiedzieć o dyspozycji Polki w dalszej części turnieju. Rywalka zajmuje piąte miejsce w rankingu WTA i od lat należy do ścisłej światowej czołówki, ale – jak podkreśla Dominik Senkowski ze Sport.pl – nie jest zawodniczką nie do pokonania. „Niedawno przegrała w ćwierćfinale turnieju w Brisbane z Karoliną Muchovą, co pokazuje, że także ona miewa słabsze momenty” – zauważa dziennikarz.

    Świątek w czwartej rundzie nie dała żadnych szans Maddison Inglis. Australijka, sklasyfikowana na 168. miejscu na świecie, była jedną z największych niespodzianek turnieju – do głównej drabinki dostała się przez eliminacje i skorzystała z dopingu miejscowej publiczności. Na korcie jednak różnica klas była wyraźna. Polka wygrała 6:0, 6:3, kontrolując wydarzenia od pierwszej do ostatniej piłki.

    Choć początek drugiego seta mógł na moment zaskoczyć – Świątek straciła podanie, a Inglis zareagowała ogromną radością – odpowiedź wiceliderki rankingu była natychmiastowa. Podkręciła tempo, grała odważnie, sięgała nawet po dropszoty, co tylko potwierdzało jej pewność siebie. Ostatecznie spotkanie zakończyło się po zaledwie 73 minutach, a Polka bez większego wysiłku zameldowała się w najlepszej ósemce turnieju.

    Dla Świątek to już szósty z rzędu turniej wielkoszlemowy, w którym dociera co najmniej do ćwierćfinału. Tym samym zapisała się w historii jako najmłodsza zawodniczka od czasów Sereny Williams, która może pochwalić się taką serią w Wielkim Szlemie. W Melbourne jej najlepszym dotąd wynikiem pozostaje półfinał, osiągnięty w sezonach 2022 i 2025.

    Teraz poprzeczka wędruje jeszcze wyżej. W środowym ćwierćfinale na drodze Polki stanie Jelena Rybakina – tenisistka, która potrafi grać niezwykle agresywnie i narzucać swoje warunki rywalkom. Co może zadecydować o sukcesie Świątek? Zdaniem Dominika Senkowskiego kluczowe będą: stabilny serwis, ograniczenie niewymuszonych błędów oraz cierpliwość w dłuższych wymianach. „Nie chodzi o to, by grać zbyt agresywnie, ale by konsekwentnie budować akcje. Do tego potrzebna jest wiara, że można Rybakinę pokonać – a Iga robiła to już wielokrotnie” – podkreśla dziennikarz.

    Bilans bezpośrednich spotkań przemawia minimalnie na korzyść Polki – 6:5. Ostatni oficjalny mecz pomiędzy tymi zawodniczkami odbył się w listopadzie ubiegłego roku podczas WTA Finals w Rijadzie i zakończył się zwycięstwem Rybakiny, która wcześniej przegrała z Igą cztery pojedynki z rzędu. W grudniu tenisistki spotkały się jeszcze w meczu pokazowym w Chinach – tam górą była już Świątek, wygrywając 6:3, 6:3.

    Wszystko to sprawia, że nadchodzący ćwierćfinał zapowiada się jako jedno z najciekawszych starć turnieju. Dla Świątek będzie to nie tylko walka o półfinał Australian Open, ale także test stabilności, cierpliwości i mentalnej odporności w starciu z jedną z najgroźniejszych rywalek w tourze.

  • Świątek poszkodowana przed meczem z Rybakiną. Jest decyzja

    Świątek poszkodowana przed meczem z Rybakiną. Jest decyzja

    Poranny termin – kłopot czy atut? Świątek stanie przed wyzwaniem w meczu z Rybakiną

    Czy gra o tak wczesnej porze może być dla Igi Świątek problemem, czy wręcz przeciwnie – przewagą? To jedno z kluczowych pytań przed ćwierćfinałowym starciem Polki z Jeleną Rybakiną w Australian Open. Organizatorzy zdecydowali, że pojedynek rozpocznie się o godz. 11:30 czasu lokalnego, czyli o 1:30 w nocy czasu polskiego. Dla kibiców w Europie to fatalna wiadomość, ale dla samej Świątek sytuacja wcale nie musi być jednoznacznie negatywna.

    To pierwsze tak wczesne wyjście Polki na kort w tegorocznym turnieju w Melbourne. Dotychczasowe mecze rozgrywała głównie w sesji wieczornej – z Yue Yuan w pierwszej rundzie, Anną Kalińską w trzeciej oraz Maddison Inglis w czwartej. Jedynie spotkanie z Marie Bouzkovą odbyło się nieco wcześniej, późnym popołudniem. Tymczasem warunki w Australii w ciągu dnia i wieczorem potrafią różnić się diametralnie. Trwa tam środek lata, a temperatury przekraczają nawet 40 stopni Celsjusza. W takich okolicznościach kort zachowuje się inaczej, powietrze jest bardziej suche, a fizyczna odporność zawodniczek zostaje wystawiona na ciężką próbę.

    Pod tym względem Świątek znalazła się w najtrudniejszym położeniu spośród wszystkich ćwierćfinalistek grających w sesji dziennej. Co prawda aż trzy z czterech ćwierćfinałów singla kobiet zaplanowano na dzień – poza meczem Coco Gauff z Eliną Switoliną – jednak Polka jako jedyna nie miała wcześniej okazji przetestować porannych warunków w tegorocznym Australian Open.

    Rybakina ma pod tym względem nieco większe obycie. W pierwszej rundzie grała w ciągu dnia z Kają Juvan, a w czwartej rundzie po południu z Elise Mertens. Pozostałe mecze rozgrywała wieczorem, ale Kazaszka zdążyła już poczuć, jak funkcjonuje jej gra w upale i ostrym słońcu.

    Na tym etapie turnieju różnice sportowe między zawodniczkami są minimalne, dlatego każdy szczegół może odegrać rolę – także przyzwyczajenie do warunków czy pory dnia. Mecze ćwierćfinałowe odbędą się wyłącznie na Rod Laver Arena, więc kwestia „oswojenia” kortu nie ma większego znaczenia – wszystkie osiem tenisistek miało już okazję wystąpić na centralnym obiekcie.

    Warto jednak przypomnieć wcześniejszą dyskusję ekspertów Tennis Channel sprzed meczu Świątek z Inglis. Jim Courier zdradził wówczas, że Polka wnioskowała o grę w ciągu dnia, natomiast australijska stacja telewizyjna naciskała na termin wieczorny, korzystniejszy pod względem oglądalności. – Ostatecznie telewizja dostała to, czego chciała, a Iga nie – mówił Courier, nie kryjąc zdziwienia, że liderka światowego rankingu preferuje grę za dnia. Podobnie wypowiadała się Lindsay Davenport, zwracając uwagę, że nocne godziny meczów są szczególnie niekorzystne dla europejskich kibiców.

    Dziś jednak widać, dlaczego Świątek mogło zależeć na wcześniejszym terminie starcia z Inglis. Gdyby zagrała wtedy w ciągu dnia, miałaby już jedno spotkanie rozegrane w warunkach zbliżonych do tych, które czekają ją w ćwierćfinale z Rybakiną – w pełnym słońcu i wysokiej temperaturze.

    Tenisiści mogą co prawda składać wnioski dotyczące pory meczu, ale ostateczna decyzja zawsze należy do organizatorów. Wielu zawodników woli grę dzienną z bardzo praktycznych powodów. Po spotkaniu czekają ich zabiegi fizjoterapeutyczne, konferencje prasowe i inne obowiązki. Jeśli mecz kończy się późnym wieczorem, powrót do hotelu i sen często przesuwają się na wczesne godziny poranne, co zaburza rytm dobowy.

    O tym, jak duży wpływ może mieć terminarz, mówiła choćby Jelena Ostapenko po US Open 2023. Po nocnym meczu z Igą Świątek spała do piątej rano, a dzień później była wyraźnie wyczerpana. – Nawet jeśli śpisz siedem–osiem godzin, organizm nie wraca w pełni do normy – przyznawała, sugerując, że Coco Gauff miała korzystniejsze warunki, bo grała znacznie wcześniej.

    Ciekawym kontekstem jest także turniej w Cincinnati w 2025 roku, gdzie Świątek rywalizowała z Rybakiną w dziennych warunkach. Wówczas Lindsay Davenport zwracała uwagę, że Polka była lepiej przygotowana na upał, bo wcześniej regularnie grała w południe, podczas gdy jej rywalka częściej występowała wieczorami. – Do takich warunków można się przyzwyczaić, ale to nie do końca sprawiedliwe – oceniałą wtedy Amerykanka. Teraz role się odwróciły, a korzystniejsza sytuacja wydaje się być po stronie Rybakiny.

    Czy poranny termin okaże się dla Igi Świątek przeszkodą, czy też Polka szybko zaadaptuje się do ekstremalnych warunków i przekuje je w atut? Odpowiedź poznamy w środku nocy czasu polskiego, gdy w Melbourne rozpocznie się jeden z najciekawszych ćwierćfinałów tegorocznego Australian Open.

  • Coco Gauff wpadła w furię po sensacyjnej porażce. Zeszła z kortu i się zaczęło

    Coco Gauff wpadła w furię po sensacyjnej porażce. Zeszła z kortu i się zaczęło

    Półfinalistka Australian Open 2024 tym razem musiała pożegnać się z turniejem już na etapie ćwierćfinału. Coco Gauff nie sprostała znakomicie dysponowanej Elinie Switolinie, która pokonała Amerykankę w dwóch setach. Trzecia rakieta świata błyskawicznie opuściła kort, jednak – jak szybko się okazało – emocje wzięły nad nią górę, a realizator transmisji uchwycił sceny, które momentalnie obiegły świat.

    Wygrana z Mirrą Andriejewą 6:2, 6:4 w 1/8 finału była jedynie początkiem pięknej przygody Switoliny na kortach w Melbourne. Po ograniu siódmej zawodniczki rankingu WTA Ukrainka stanęła przed jeszcze większym wyzwaniem – pojedynkiem z Coco Gauff, aktualną numer trzy światowego tenisa. I tym razem scenariusz był jednostronny. Niedawna pogromczyni Igi Świątek nie miała żadnych argumentów, by przeciwstawić się znakomicie grającej Switolinie. Ukrainka triumfowała 6:1, 6:2, a cały mecz zakończył się w zaledwie 59 minut.

    Dla Gauff oznaczało to szybki koniec przygody z Australian Open, natomiast Switolina już może przygotowywać się do półfinałowego starcia z Aryną Sabalenką.

    Nerwy Coco Gauff po sensacyjnej porażce

    Tuż po ostatniej piłce Coco Gauff szybko spakowała swoje rzeczy i ze spuszczoną głową skierowała się do szatni. W tym czasie Elina Switolina, wyraźnie uszczęśliwiona zwycięstwem, udzielała jeszcze wywiadu pomeczowego. Transmisja przeniosła się do studia Eurosportu, jednak realizatorzy szybko ponownie skupili uwagę na Amerykance.

    Kamery umieszczone w korytarzach obiektu uchwyciły moment, w którym Gauff postanowiła rozładować frustrację po bolesnej porażce. Początkowo szła spokojnie, lecz nagle emocje wzięły górę. Amerykanka wykonała szeroki zamach prawą ręką i z impetem zaczęła uderzać rakietą o ziemię, powtarzając ten gest kilkukrotnie. Te obrazki natychmiast obiegły media społecznościowe i wywołały ogromne poruszenie w świecie tenisa.

    Dla Coco Gauff to powtórka z zeszłego roku – również w Australian Open 2025 (wcześniej 2024) zakończyła swój udział na etapie ćwierćfinału. Wówczas jej pogromczynią była Paula Badosa, która wygrała 7:5, 6:4.

    W drugim półfinale turnieju – obok pojedynku Aryny Sabalenki z Eliną Switoliną – zobaczymy zwyciężczynie starć Jessica Pegula / Amanda Anisimova oraz Iga Świątek / Jelena Rybakina. Melbourne wkracza w decydującą fazę, a emocji na kortach z pewnością nie zabraknie.

  • Świątek prowadziła wtedy z Rybakiną już 3:0, a potem zwrot. Koniec po 89 minutach

    Świątek prowadziła wtedy z Rybakiną już 3:0, a potem zwrot. Koniec po 89 minutach

    Rywalizacja Igi Świątek z Jeleną Rybakiną to jedna z najbardziej wyrazistych i intensywnych historii ostatnich lat w kobiecym tourze. Na początku sezonu 2026 Polka prowadziła w bezpośrednich pojedynkach 6:5, jednak świeże wspomnienia nie działały na jej korzyść. Ostatnie starcie, rozegrane podczas WTA Finals, zakończyło się bowiem bolesną porażką Świątek po trzech setach i tylko podkreśliło, jak niewygodną rywalką potrafi być Kazaszka.

    Panie miały już okazję mierzyć się ze sobą również w Australian Open. W 2023 roku górą była Rybakina, która w czwartej rundzie wygrała 6:4, 6:4, choć przebieg spotkania wcale nie był tak jednostronny, jak sugeruje wynik. Co więcej, Polka w pewnym momencie miała mecz pod kontrolą, by ostatecznie wypuścić go z rąk.

    Do tegorocznej edycji Australian Open Iga Świątek przystępowała bez nadmiernej presji i wielkich deklaracji. Analizując jej turniejową drabinkę, szybko można było dojść do wniosku, że potencjalny ćwierćfinał z Jeleną Rybakiną jest niemal nieunikniony. Kazaszka to zresztą zawodniczka, która w Melbourne prezentowała się historycznie bardzo skrajnie – albo odpadała szybko, albo dochodziła niemal do samego końca.

    W 2026 roku Rybakina od początku sprawiała jednak wrażenie znakomicie przygotowanej. Do ćwierćfinału dotarła bez straty seta, prezentując tenis oparty na potężnym serwisie i agresji z głębi kortu. Prawo gry o półfinał w poniedziałkowy poranek czasu polskiego wywalczyła także Świątek, która w czwartej rundzie uporała się z Maddison Inglis.

    Ćwierćfinałowe zestawienie przywołało wspomnienia sprzed trzech lat. W 2023 roku, również w Melbourne, Iga Świątek musiała uznać wyższość Rybakiny. Wówczas Polka była turniejową „jedynką”, a Kazaszka przystępowała do rywalizacji jako 22. zawodniczka rozstawienia. Już początek spotkania okazał się dla liderki rankingu WTA bardzo trudny. Świątek straciła podanie w pierwszym gemie, a choć chwilę później miała dwie okazje na przełamanie powrotne, nie potrafiła ich wykorzystać.

    Rybakina szybko objęła prowadzenie 2:0, ale ten stan nie utrzymał się długo. Polka wygrała kolejny gem serwisowy, a przy trzeciej szansie na przełamanie doprowadziła do remisu 2:2. Wydawało się, że mecz zaczyna układać się po jej myśli. Następne dwa gemy padły łupem serwujących i kluczowy okazał się siódmy gem pierwszego seta – moment często przełomowy, bo rozgrywany jeszcze starym kompletem piłek.

    Tym razem to właśnie wtedy Świątek straciła podanie po raz drugi. Strat tej nie zdołała już odrobić i pierwsza partia zakończyła się zwycięstwem Rybakiny 6:4, co znacząco przybliżyło ją do ćwierćfinału.

    Drugi set rozpoczął się dla Polki idealnie. Świątek pewnie utrzymała serwis, następnie przełamała rywalkę i potwierdziła przewagę własnym podaniem. Po kilkunastu minutach prowadziła 3:0 i wszystko wskazywało na to, że spotkanie zmierza w stronę trzeciej partii. Od tego momentu jednak inicjatywę całkowicie przejęła Rybakina.

    Raszynianka wygrała już tylko jednego gema, dwukrotnie tracąc podanie. Kazaszka konsekwentnie narzucała swoje warunki, a mecz zakończyła efektownym winnerem po dokładnie 89 minutach gry. Po wyeliminowaniu Świątek Rybakina poszła za ciosem, pokonując jeszcze Jelenę Ostapenko oraz Wiktorię Azarenkę. Jej imponujący marsz zatrzymała dopiero Aryna Sabalenka, która w finale zwyciężyła 6:4, 3:6, 4:6.

    Tamto spotkanie do dziś pozostaje jednym z najbardziej gorzkich wspomnień Igi Świątek z Australian Open i tylko podkreśla, jak wiele emocji oraz niewiadomych niesie każdy kolejny pojedynek z Jeleną Rybakiną.

  • Tenisowy nokaut w meczu Sabalenki, później stanowczy przekaz. Wynik schodzi na dalszy plan

    Tenisowy nokaut w meczu Sabalenki, później stanowczy przekaz. Wynik schodzi na dalszy plan

    Aryna Sabalenka pierwszą półfinalistką Australian Open. Liderka rankingu tonuje nastroje po meczu z Ivą Jovic

    Mecz Aryny Sabalenki z Ivą Jovic wyłonił pierwszą półfinalistkę tegorocznej edycji Australian Open. Choć wynik spotkania mógł sugerować jednostronne widowisko, liderka światowego rankingu WTA po zakończeniu rywalizacji stanowczo zaprzeczyła takiej narracji. Starcie zakończyło się po 89 minutach, a Białorusinka podkreślała, że rezultat nie oddaje w pełni trudów, z jakimi musiała się zmierzyć na korcie.

    Sabalenka przed rokiem dotarła w Melbourne do finału, w którym uległa Madison Keys, tracąc szansę na obronę tytułu. W obecnej edycji turnieju ponownie prezentuje się jednak znakomicie i jest na dobrej drodze, by odzyskać miano królowej australijskich kortów. Do ćwierćfinału dotarła bez straty seta, eliminując kolejno Tiantsoę Sarah Rakotomangę Rajaonah, Zhuoxuan Bai, Anastazję Potapową oraz Victorię Mboko. Żadna z rywalek nie była w stanie urwać jej choćby jednej partii.

    W walce o półfinał naprzeciw Sabalenki stanęła 18-letnia Iva Jovic. Młoda Amerykanka w pierwszym secie potrafiła sprawić faworytce sporo problemów – miała kilka break pointów, których jednak nie wykorzystała. Sama dała się przełamać tylko raz, co wystarczyło, by przegrać partię 3:6. Drugi set miał już zupełnie inny przebieg. Liderka rankingu całkowicie przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie i nie pozwoliła rywalce na zdobycie choćby gema, zamykając mecz wynikiem 6:3, 6:0.

    Po spotkaniu na oficjalnej stronie Australian Open opublikowano obszerny komunikat, w którym zacytowano wypowiedzi Sabalenki. Białorusinka z dużym szacunkiem odniosła się do postawy młodej rywalki, podkreślając, że coraz częściej to właśnie nastolatki stawiają jej najtrudniejsze warunki w końcowych fazach turniejów.

    – Te młode zawodniczki naprawdę mnie testują w ostatnich rundach – przyznała, nawiązując także do wcześniejszego meczu z 19-letnią Victorią Mboko. – To była niesamowita rywalka i wcale nie było łatwo. Nie patrzcie na wynik, on nie oddaje tego, co działo się na korcie. Grała bardzo agresywnie, zmusiła mnie do wejścia na wyższy poziom. Jestem bardzo szczęśliwa ze zwycięstwa, bo to była naprawdę ciężka walka – podkreślała liderka rankingu WTA.

    Sabalenka odniosła się również do perfekcyjnego drugiego seta, w którym całkowicie zdominowała Jovic. Jak sama przyznała, rzadko zdarzają się mecze, w których gra aż tak bezbłędnie.

    – Poczułam, że muszę zwiększyć presję i przejąć inicjatywę. Wiedziałam, że ona jest młoda, głodna sukcesu i niezależnie od wyniku nie przestanie walczyć. Dlatego starałam się narzucić swoje warunki od samego początku drugiej partii – wyjaśniła.

    W półfinale Australian Open Aryna Sabalenka zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku Coco Gauff – Elina Switolina. O pozostałe miejsca w najlepszej czwórce turnieju powalczą także Jessica Pegula z Amandą Anisimovą oraz Jelena Rybakina z Igą Świątek.

  • Świątek kontra Rybakina na Australian Open. Wszystko jasne ws. gry o półfinał w Melbourne

    Świątek kontra Rybakina na Australian Open. Wszystko jasne ws. gry o półfinał w Melbourne

    Iga Świątek po raz kolejny potwierdziła swoją niezwykłą regularność w turniejach wielkoszlemowych. Dzięki poniedziałkowemu zwycięstwu nad Maddison Inglis Polka już szósty raz z rzędu zameldowała się w najlepszej ósemce imprezy tej rangi. Tym razem awans do ćwierćfinału Australian Open oznacza jednak wyjątkowo wymagające wyzwanie. Na drodze wiceliderki rankingu WTA stanie bowiem mistrzyni WTA Finals 2025 – Jelena Rybakina. Organizatorzy turnieju w Melbourne opublikowali już plan gier na środę, potwierdzając przy okazji istotną zmianę z punktu widzenia reprezentantki Kazachstanu.

    Ostatnie kilkanaście miesięcy to dla Świątek czas wyraźnej stabilizacji na największych tenisowych scenach. Raszynianka nie schodzi poniżej bardzo wysokiego poziomu i konsekwentnie melduje się w decydujących fazach turniejów wielkoszlemowych. Po raz ostatni zabrakło jej w ćwierćfinale podczas Wimbledonu 2024, kiedy niespodziewanie uległa Julii Putincewej w trzeciej rundzie. Od tamtego momentu Polka sięgnęła po jeden tytuł wielkoszlemowy, dwukrotnie dotarła do półfinału oraz dwa razy zakończyła zmagania na etapie ćwierćfinału. W Melbourne ponownie znalazła się w gronie ośmiu najlepszych zawodniczek, wciąż zachowując realne szanse na skompletowanie Karierowego Wielkiego Szlema.

    24-letnia tenisistka wykonała już cztery kroki w drodze po trofeum, lecz przed nią nadal trzy niezwykle trudne etapy. Najbliższy z nich zapowiada się jako największe wyzwanie podczas tegorocznego Australian Open. Jej rywalką będzie Jelena Rybakina – zawodniczka, z którą Świątek doskonale się zna i która od lat uchodzi za jedną z najbardziej niewygodnych przeciwniczek w tourze. Tylko w minionym sezonie obie tenisistki zmierzyły się ze sobą aż pięciokrotnie w oficjalnych spotkaniach, a dodatkowo rozegrały jeszcze jedno starcie pod koniec grudnia, już w trakcie przygotowań do nowego sezonu. Wówczas Polka zdołała częściowo zrewanżować się za porażkę poniesioną podczas WTA Finals.

    Co istotne, nie będzie to ich pierwsze spotkanie w Melbourne. Trzy lata temu Świątek i Rybakina trafiły na siebie w czwartej rundzie Australian Open. W tamtym pojedynku górą była reprezentantka Kazachstanu, która zwyciężyła w dwóch setach, a następnie dotarła aż do finału turnieju, osiągając swój najlepszy wynik w stolicy stanu Wiktoria. Od kilku miesięcy Rybakina ponownie prezentuje formę zbliżoną do swojej najlepszej dyspozycji, co zapowiada wyjątkowo emocjonującą walkę o awans do półfinału.

    Dobę przed ćwierćfinałami organizatorzy Australian Open opublikowali szczegółowy plan gier na środę. Mecz Igi Świątek z Jeleną Rybakiną rozpocznie się o godzinie 1:30 czasu polskiego i zostanie rozegrany na Rod Laver Arena. Tym samym potwierdzono zmianę istotną z perspektywy Kazaszki, która swój poprzedni pojedynek z Elise Mertens rozgrywała jeszcze na Margaret Court Arena. Od etapu ćwierćfinałów wszystkie spotkania gry pojedynczej odbywają się już wyłącznie na głównym korcie. Warto dodać, że Świątek swój mecz czwartej rundy z Maddison Inglis również rozgrywała na Rod Laver Arena.

    W dalszej części dnia, nie przed godziną 3:00 czasu polskiego, rozegrane zostanie starcie, które wyłoni półfinałową rywalkę dla zwyciężczyni meczu Świątek – Rybakina. Dojdzie w nim do amerykańskiego pojedynku pomiędzy Amandą Anisimovą i Jessicą Pegulą. Następnie, nie przed 4:30, kibice zobaczą mecz Novaka Djokovicia z Lorenzo Musettim, a nie przed 9:00 zaplanowano spotkanie Jannika Sinnera z Benem Sheltonem.

  • Sabalenka walczyła z Jovic o półfinał Australian Open. 89 minut gry na Rod Laver Arena

    Sabalenka walczyła z Jovic o półfinał Australian Open. 89 minut gry na Rod Laver Arena

    Australian Open wchodzi w decydującą fazę, a po poniedziałkowych spotkaniach w grze pojedynczej pozostało już tylko osiem tenisistek. Jako pierwsze we wtorkowym harmonogramie na kort Rod Laver Arena wyszły Aryna Sabalenka oraz sensacyjna 18-letnia Iva Jovic. Liderka światowego rankingu WTA stanęła przed szansą awansu do czwartego z rzędu półfinału turnieju w Melbourne. Rywalizacja trwała 89 minut i zakończyła się wyraźnym zwycięstwem faworytki.

    Zgodnie z przedturniejowym rozstawieniem, przeciwniczką Sabalenki w ćwierćfinale powinna być turniejowa „siódemka” – Jasmine Paolini. Włoszka odpadła jednak znacznie wcześniej, już w trzeciej rundzie, sensacyjnie ulegając Ivie Jovic. Młoda Amerykanka zaprezentowała się w tym meczu znakomicie, wygrywając 6:2, 7:6(5), a prawdziwy popis dała rundę później. W starciu z Julią Putincewą potrzebowała zaledwie 53 minut, by rozbić reprezentantkę Kazachstanu, tracąc w całym spotkaniu tylko jednego gema.

    Dzięki tym zwycięstwom 27. rakieta świata otrzymała życiową szansę – pojedynek z liderką rankingu WTA o awans do półfinału wielkoszlemowego turnieju. Dla obu tenisistek było to pierwsze bezpośrednie starcie, od razu rozegrane o ogromną stawkę. Faworytka mogła być tylko jedna – doświadczona, 27-letnia Sabalenka. Panie pojawiły się na korcie tuż po godz. 1:30 czasu polskiego. Dach Rod Laver Arena pozostał otwarty, choć temperatura już wtedy sięgała około 35 stopni Celsjusza.

    Spotkanie rozpoczęło się od serwisu Białorusinki. Jovic od pierwszych piłek próbowała grać odważnie i agresywnie, prowadząc nawet 30:15 przy returnie, jednak Sabalenka szybko opanowała sytuację i utrzymała podanie. Chwilę później ruszyła po przełamanie. Już przy pierwszym break poincie potwierdziła swoją dominację, pokazując, że od samego początku zamierza narzucić wysokie tempo.

    W czwartym gemie Sabalenka wyszła z opresji przy stanie 15-40 i była o krok od prowadzenia 4:0, lecz tym razem Jovic zdołała się obronić i zdobyć pierwszego gema. Liderka rankingu nie zwalniała jednak tempa – szybko i pewnie wygrywała własne gemy serwisowe, a presja nieustannie wracała na stronę Amerykanki. Młoda tenisistka kilkukrotnie ratowała się przed kolejnym przełamaniem, broniąc aż trzy break pointy w jednym z gemów, ale przewaga fizyczna i siłowa Sabalenki była wyraźnie widoczna.

    Najwięcej emocji przyniósł gem, w którym Białorusinka serwowała po zwycięstwo w pierwszym secie. Po kapitalnym returnie pod nogi Jovic wypracowała break point, jednak Sabalenka odpowiedziała asem. Pojawił się setbol, potem kolejne dwa break pointy dla Amerykanki, a przy jednym z nich piłka minimalnie nie prześlizgnęła się po taśmie. Ostatecznie Sabalenka zachowała spokój i przy trzeciej piłce setowej posłała nie do obrony uderzenie kończące, wygrywając partię 6:3.

    Drugi set rozpoczął się zgodnie z planem liderki rankingu. Sabalenka natychmiast przycisnęła rywalkę, wykorzystując jej błąd i wypracowując dwa break pointy. Pierwszy Jovic jeszcze obroniła, lecz przy drugim Białorusinka zagrała perfekcyjnie pod nogi, zmuszając przeciwniczkę do kapitulacji. Przełamanie tylko dodało Sabalence pewności siebie.

    Choć w kolejnych gemach pojawiały się momenty wyrównanej walki, to kluczowe punkty zawsze trafiały na konto dwukrotnej mistrzyni Australian Open. Jovic nie wykorzystała swojej szansy przy stanie 40-15 w piątym gemie, po czym popełniła podwójny błąd serwisowy. Chwilę później wynik brzmiał już 5:0 dla Sabalenki.

    Amerykanka do końca walczyła o honorowego gema w drugim secie i próbowała wykorzystać moment lekkiego rozluźnienia faworytki. Sabalenka jednak wróciła ze stanu 15-40 i zakończyła spotkanie asem serwisowym. Ostatecznie Aryna Sabalenka zwyciężyła 6:3, 6:0 i po 89 minutach gry zameldowała się w półfinale Australian Open.

    O miejsce w finale turnieju w Melbourne liderka światowego rankingu zmierzy się z lepszą z pary Coco Gauff – Elina Switolina.

  • Gorąco przed meczem Świątek. Rybakina wypaliła ws. Polki. Tak zamierza ją pokonać

    Gorąco przed meczem Świątek. Rybakina wypaliła ws. Polki. Tak zamierza ją pokonać

    Melbourne ponownie oddycha tenisem, a przed Igą Świątek jedno z najbardziej wymagających wyzwań na drodze po siódmy w karierze tytuł wielkoszlemowy. W ćwierćfinale Australian Open Polka zmierzy się z Jeleną Rybakiną, która już po awansie do najlepszej ósemki turnieju jasno dała do zrozumienia, że ma konkretny pomysł na to, jak zatrzymać wiceliderkę światowego rankingu.

    Druga połowa stycznia tradycyjnie zamienia stolicę stanu Wiktoria w centrum tenisowego świata. Trybuny w Melbourne wypełniają się kibicami z całego globu, a oczy polskich fanów zwrócone są przede wszystkim na Igę Świątek. Najlepsza obecnie polska tenisistka walczy o kolejne wielkoszlemowe trofeum, które byłoby siódmym w jej dorobku. Droga do ćwierćfinału była dla niej wymagająca, ale kontrolowana – Świątek kolejno pokonała Yue Yuan, Marie Bouzkovą i Annę Kalinską, by w czwartej rundzie bez większych problemów odprawić Maddison Inglis. Zwycięstwo nad reprezentantką gospodarzy otworzyło jej drzwi do najlepszej ósemki Australian Open.

    Na tym etapie poprzeczka idzie jednak zdecydowanie w górę. Po drugiej stronie siatki stanie Jelena Rybakina, reprezentująca Kazachstan mistrzyni Wimbledonu z 2022 roku. Tenisistka urodzona w Moskwie również imponuje formą w Melbourne – do ćwierćfinału awansowała, wygrywając cztery mecze z rzędu w dwóch setach. W 1/8 finału nie dała większych szans Elise Mertens, zwyciężając 6:1, 6:3 i od początku do końca kontrolując przebieg spotkania.

    Pojedynek Świątek z Rybakiną od lat elektryzuje kibiców, bo niemal zawsze oznacza tenis na najwyższym światowym poziomie. Obie zawodniczki mierzyły się dotąd jedenaście razy – bilans minimalnie przemawia na korzyść Polki, która prowadzi 6:5. Ostatnie słowo należało jednak do Rybakiny, która triumfowała w ich niedawnym starciu podczas WTA Finals 2025. To tylko podsyca emocje przed kolejną odsłoną tej rywalizacji.

    Kazachska tenisistka nie ukrywa, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co musi zrobić, by myśleć o kolejnym zwycięstwie nad Świątek. – Grałyśmy ze sobą wiele razy. Oczywiście wiem, że muszę grać agresywnie i robić swoje – przyznała po wygranej z Mertens. Wspomniała również ich wcześniejsze spotkanie w Melbourne z 2023 roku, zwracając uwagę na znaczenie warunków i skutecznego serwisu. Jej zdaniem kluczem do sukcesu będzie odważna, ofensywna gra od pierwszej piłki.

    Rybakina przystępuje do ćwierćfinału w znakomitych nastrojach – wygrała 17 z 18 ostatnich meczów, co tylko potwierdza jej wysoką dyspozycję. Sama jednak tonuje hurraoptymizm i podkreśla, że nie zamierza rozpamiętywać przeszłości. – W ogóle nie myślę o ostatnich meczach z zeszłego roku – zaznaczyła, deklarując pełne skupienie wyłącznie na najbliższym starciu.

    Jedno jest pewne: pojedynek Igi Świątek z Jeleną Rybakiną zapowiada się jako jeden z największych hitów tej edycji Australian Open.

  • Świątek zatrzymana przez ochronę. Błyskawiczna reakcja sztabu. Wideo już w sieci

    Świątek zatrzymana przez ochronę. Błyskawiczna reakcja sztabu. Wideo już w sieci

    Do nietypowej sytuacji z udziałem Igi Świątek doszło w Melbourne podczas wielkoszlemowego Australian Open. Polska tenisistka została zatrzymana przez ochronę, gdy próbowała dostać się do szatni. Zachowała jednak zimną krew, sięgnęła po telefon i wezwała na pomoc Darię Abramowicz. Po chwili sytuacja została wyjaśniona, a powód zamieszania okazał się całkiem prozaiczny. Nagranie tego momentu opublikowano na facebookowym profilu Eurosportu.

    Świątek jest już w ćwierćfinale Australian Open. W 1/8 finału nie mogła sobie pozwolić na potknięcie, choć naprzeciw niej stanęła niespodziewanie Maddison Inglis, aktualnie sklasyfikowana na 168. miejscu w rankingu WTA. Australijka awansowała do tego etapu, ponieważ z turnieju z powodu kontuzji wycofała się Naomi Osaka. W starciu z Polką kwalifikantka nie miała nic do stracenia, ale sensacji nie było – druga rakieta świata wygrała 6:0, 6:3.

    – Zdawałam sobie sprawę ze swoich mocnych stron, ale wiedziałam też, że muszę je wykorzystać na korcie – mówiła po meczu Świątek, cytowana przez Eurosport. – Nie znałam dokładnego rankingu Maddie, ale prawda jest taka, że na tourze jest coraz więcej zawodniczek o wysokim poziomie, więc trzeba być czujnym i gotowym, nie można niczego brać za pewnik.

    Na facebookowym profilu stacji pojawił się krótki filmik z Raszynianką w roli głównej. Widać na nim, jak Świątek próbuje dostać się do szatni, ale zostaje zatrzymana przez ochronę. Sięga po telefon, by zorganizować wsparcie, a po chwili podbiega do niej osobista psycholog, Daria Abramowicz, podając zawodniczce identyfikator. Dzięki temu obie mogą udać się w wybranym kierunku.

    – Wielkoszlemowe tytuły i awans do ćwierćfinału nie wystarczą, żeby wejść do szatni bez odpowiedniej przepustki. Zasady są po to, aby je przestrzegać – skomentowano w Eurosport.

    W boju o półfinał Świątek zmierzy się w środę z Jeleną Rybakiną (5. WTA). Stopień trudności rośnie, bo z 11 dotychczasowych spotkań z reprezentantką Kazachstanu Polka wygrała sześć. Ostatnie starcie, podczas WTA Finals 2025, zakończyło się jednak zwycięstwem Rybakiny, podobnie jak cały turniej.

    Australian Open to jedyny wielkoszlemowy turniej, w którym Świątek jeszcze nie zdobyła tytułu. W ubiegłym roku jej marsz po końcowy triumf zakończył się na półfinale.