Author: newuser

  • Godziny do meczu ze Świątek, a tu komunikat. Linette zagra z Pegulą. WTA potwierdza

    Godziny do meczu ze Świątek, a tu komunikat. Linette zagra z Pegulą. WTA potwierdza

    Organizatorzy turnieju w Miami od pierwszych dni rywalizacji muszą mierzyć się z kapryśną pogodą na Florydzie, co wpływa na przebieg zmagań. Mimo trudnych warunków zaplanowano już pierwsze mecze drugiej rundy singla kobiet, a wśród nich znalazło się także polskie starcie. Magda Linette, po trzysetowej walce z Warwarą Graczową, wywalczyła sobie prawo do pojedynku z Igą Świątek. Tymczasem w nocy pojawił się komunikat WTA dotyczący poznanianki, który ujawnił również jej plany deblowe — tam zmierzy się m.in. ze swoją dobrą znajomą, Jessicą Pegulą.

    We wtorek Linette rozegrała swój pierwszy mecz w tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Miami. Stawką spotkania z Graczową był awans do drugiej rundy i możliwość konfrontacji ze Świątek. Początek meczu nie układał się jednak po myśli Polki — popełniała sporo błędów i sprawiała wrażenie wyraźnie sfrustrowanej, co przełożyło się na przegraną pierwszego seta. Z czasem jednak odzyskała rytm gry, poprawiła skuteczność i zaczęła dominować na korcie, stopniowo odbierając pewność siebie rywalce z Francji.

    Ostatecznie Linette odwróciła losy spotkania i zwyciężyła 2:6, 6:2, 6:0, zapewniając sobie drugi w karierze pojedynek ze Świątek. Ich wcześniejsze starcie miało miejsce w Pekinie w październiku 2023 roku i zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem Igi 6:1, 6:1, która później sięgnęła po końcowy triumf w całym turnieju. Teraz kibice z niecierpliwością czekają na kolejną odsłonę tej rywalizacji. Mecz zaplanowano jako trzeci od godziny 17:00 czasu polskiego na korcie głównym.

    W Miami Linette nie ograniczy się jednak wyłącznie do gry pojedynczej. W oczekiwaniu na szczegółowy plan gier opublikowano wyniki losowania drabinki deblowej, w której zobaczymy jedną reprezentantkę Polski — właśnie Linette. Tym razem stworzy duet z Amerykanką Ann Li. Co ciekawe, obie zawodniczki rywalizowały ze sobą niedawno w singlu podczas Australian Open 2026, gdzie górą była Polka, wygrywając 6:3, 6:3.

    Ich wspólny występ w Miami rozpocznie się od wymagającego pojedynku. Po drugiej stronie siatki staną Storm Hunter, była liderka światowego rankingu deblowego, oraz Jessica Pegula, jedna z czołowych tenisistek świata w singlu, która równie dobrze radzi sobie w grze podwójnej. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że Pegula i Linette prywatnie się przyjaźnią i mieszkają niedaleko siebie na Florydzie. Tym razem jednak będą rywalkami.

    Zwyciężczynie tego spotkania awansują do kolejnej rundy, gdzie powalczą o miejsce w ćwierćfinale z jedną z par: Mirra Andriejewa/Victoria Mboko lub Ellen Perez/Demi Schuurs.

    W najbliższych dniach okaże się, jak Linette poradzi sobie zarówno w singlu, jak i deblu. Na pierwszy plan wysuwa się jednak jej starcie ze Świątek. Turniej w Miami potrwa do 29 marca, a kibice mogą śledzić najważniejsze wydarzenia na bieżąco.

  • Sabalenka zatrudniła Białorusina. Oto efekt. Była liderka rankingu WTA ujawnia

    Sabalenka zatrudniła Białorusina. Oto efekt. Była liderka rankingu WTA ujawnia

    Aryna Sabalenka przyjechała do Miami jako obrończyni tytułu i świeżo upieczona triumfatorka turnieju w Indian Wells. Białorusinka od wielu miesięcy prezentuje znakomitą formę, a jej regularność i pewność siebie budzą coraz większy respekt w całym tourze. Co stoi za jej imponującą dyspozycją? Na to pytanie spróbowała odpowiedzieć Kim Clijsters, była liderka rankingu WTA.

    W trwającym sezonie Sabalenka poniosła zaledwie jedną porażkę – w finale Australian Open, gdzie musiała uznać wyższość Jelena Rybakina. Szybko jednak nadarzyła się okazja do rewanżu. W Indian Wells obie tenisistki ponownie stanęły naprzeciw siebie i tym razem to liderka światowego rankingu okazała się lepsza, triumfując po zaciętym, trzysetowym pojedynku. Tym samym sięgnęła po pierwszy tytuł w tym prestiżowym turnieju. Warto przypomnieć, że wcześniej przegrała z Rybakiną w Rijadzie, w finale WTA Finals. Mimo to Sabalenka niezmiennie utrzymuje się w ścisłej czołówce i regularnie walczy o kolejne trofea, a ostatnim wielkoszlemowym sukcesem w jej dorobku pozostaje ubiegłoroczne US Open.

    Clijsters zwróciła szczególną uwagę na decyzję personalną, która – jej zdaniem – miała ogromny wpływ na rozwój Sabalenki. Tuż przed startem turnieju w Nowym Jorku do sztabu Białorusinki dołączył Maks Mirny, były znakomity deblista i doświadczony szkoleniowiec. Jak przyznała sama zawodniczka, współpraca szybko zaczęła przynosić efekty, zwłaszcza w grze przy siatce i przy serwisie.

    Belgijka podkreśliła, że taki ruch wymaga otwartości i zaufania w całym zespole. Jej zdaniem nie każdy trener pracujący z czołową tenisistką jest gotowy dopuścić do współpracy dodatkowy głos. W przypadku Sabalenki okazało się to jednak strzałem w dziesiątkę. Clijsters zaznaczyła, że zarówno zawodniczka, jak i jej sztab zasługują na uznanie za odwagę i elastyczność w podejściu do rozwoju.

    Wpływ Mirnego widać przede wszystkim w większej wszechstronności gry liderki rankingu. Sabalenka nie ogranicza się już tylko do potężnych uderzeń z głębi kortu, ale coraz częściej korzysta z bardziej zróżnicowanych rozwiązań – w tym slajsu czy ataków przy siatce. Dzięki temu jej tenis stał się mniej przewidywalny, a jednocześnie bardziej kompletny.

    Clijsters nie ma wątpliwości, że taki kierunek rozwoju może sprawić, iż Sabalenka będzie jeszcze trudniejsza do pokonania. Podkreśliła, że Białorusinka potrafi dziś nie tylko dominować siłą, ale także dobrze się bronić i skutecznie kończyć akcje przy siatce.

    Teraz przed Sabalenką kolejne wyzwanie – rywalizacja w Miami, gdzie będzie bronić tytułu wywalczonego przed rokiem. W pierwszym meczu zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania pomiędzy Ann Li a Kimberly Birrell. Wszystko wskazuje na to, że jeśli utrzyma obecną formę, ponownie będzie jedną z głównych faworytek do końcowego triumfu.

  • Co dalej ze Świątek? Ekspert nie ma złudzeń. “Te czasy już minęły”

    Co dalej ze Świątek? Ekspert nie ma złudzeń. “Te czasy już minęły”

    Kryzys Igi Świątek staje się coraz bardziej widoczny i trudny do zignorowania. Polka ma wyraźne problemy w starciach z czołowymi rywalkami, a każda trudniejsza sytuacja na korcie wywołuje u niej narastającą frustrację. Najlepiej było to widać podczas ostatniego meczu z Eliną Switoliną w Indian Wells. Nie brakowało emocji — pojawiły się głośne przekleństwa, demonstracyjne rzucanie ręcznikiem, a także napięta wymiana zdań ze sztabem szkoleniowym.

    Po tym spotkaniu głos zabrał Andrzej Person, który odniósł się nie tylko do aktualnej formy liderki polskiego tenisa, ale również przywołał swoją niedawną rozmowę z Wojciechem Fibakiem. W jego słowach pojawiło się sporo istotnych wniosków dotyczących przyszłości Świątek.

    Obecnie Iga Świątek spadła na trzecie miejsce w rankingu WTA, a jej występ przeciwko Switolinie pozostawił bardzo mieszane odczucia. W pewnym sensie był on potwierdzeniem problemów, o których mówiło się już na początku sezonu, przy okazji United Cup. Polka coraz częściej ma trudności z narzuceniem swojego stylu gry najmocniejszym przeciwniczkom, a gdy plan A przestaje działać — brakuje jej alternatywnych rozwiązań.

    Andrzej Person nie owija w bawełnę. Jego zdaniem dominacja Świątek, jaką oglądaliśmy jeszcze niedawno, należy już do przeszłości. Zwraca uwagę, że do światowej czołówki wdarło się wiele młodych, niezwykle silnych zawodniczek, które znacząco podniosły poziom rywalizacji. To sprawia, że zwycięstwa nie przychodzą już tak łatwo jak kiedyś.

    Nie oznacza to jednak, że przyszłość Świątek rysuje się w czarnych barwach. Person przywołał rozmowę z Wojciechem Fibakiem, z którym spotkał się niedawno w Warszawie. Były znakomity tenisista podchodzi do sytuacji z dużym spokojem. Jego zdaniem nie ma powodów do obaw o Igę — wierzy, że szybko wróci na właściwe tory. Co ciekawe, Fibak znacznie większy niepokój wyraża w kontekście Huberta Hurkacza, sugerując, że to jego sytuacja może być bardziej wymagająca.

    Mimo tych uspokajających opinii trudno całkowicie zlekceważyć sygnały ostrzegawcze. Początek sezonu w wykonaniu Świątek był daleki od ideału, a zamiast poprawy pojawiają się kolejne trudności. Dodatkowo rosnąca frustracja na korcie z pewnością nie pomaga w przełamywaniu kryzysu.

    Person jednak tonuje emocje i nie uważa zachowania Świątek za coś wyjątkowo niepokojącego. Przypomina, że tenisistka od zawsze była bardzo emocjonalna — zdarzało jej się reagować impulsywnie, a nawet płakać po porażkach. Podkreśla, że na tle innych zawodniczek jej reakcje wcale nie są skrajne. Dla porównania przywołuje przypadki jeszcze bardziej wybuchowych zachowań u innych tenisistek, gdzie frustracja objawia się choćby niszczeniem rakiet.

    Ekspert nie zdradza wszystkich szczegółów rozmowy z Fibakiem, ale zaznacza, że jej główny przekaz był jasny — przełamanie może nadejść w każdej chwili. Być może już podczas turnieju w Miami. Person jest przekonany, że Świątek wyjdzie z obecnego dołka i w najbliższych latach nadal będzie odnosić wielkie sukcesy. Jego zdaniem Polka ma potencjał, by jeszcze kilkukrotnie triumfować na ukochanych kortach Rolanda Garrosa, choć powrót na sam szczyt rankingu WTA nie jest już tak oczywisty jak kiedyś.

    Mimo krytyki pojawiającej się w przestrzeni publicznej, Person staje w obronie Świątek. Nie zgadza się z najbardziej surowymi ocenami i podkreśla, że jej możliwości są wciąż ogromne. Przypomina, że już nieraz potrafiła zaskakiwać i udowadniać swoją klasę, jak choćby wtedy, gdy sięgnęła po triumf na Wimbledonie. Zaznacza jednak, że oczekiwania wobec niej są ogromne — zarówno ze strony kibiców, jak i jej samej. Ambicja Świątek sprawia, że chce wygrywać każdą piłkę, ale w sporcie nie zawsze jest to możliwe.

    Zdaniem Persona występ w Indian Wells wcale nie był tak słaby, jak mogłoby się wydawać. Zwraca uwagę na bardzo dobry mecz przeciwko Karolinie Muchovej w czwartej rundzie oraz niezwykle wyrównany ćwierćfinał ze Switoliną. W jego opinii o wyniku zdecydowały detale — dosłownie dwie piłki. Podkreśla również, że Switolina to rywalka z najwyższej półki, co dodatkowo nadaje kontekst tej porażce.

    Ostatecznie Person pozostaje optymistą. Uważa, że mimo odpadnięcia i narastającej krytyki gra Świątek daje powody do nadziei. Jego zdaniem każdy kolejny turniej powinien przynosić poprawę, a powrót do najwyższej formy jest tylko kwestią czasu.

  • Świątek czekała na ten wynik, a tu konsternacja w Miami. Rywalka zszokowana

    Świątek czekała na ten wynik, a tu konsternacja w Miami. Rywalka zszokowana

    Mecz pomiędzy Kateriną Siniakovą a Camilą Osorio podczas turnieju WTA 1000 w Miami miał szczególne znaczenie także z perspektywy Igi Świątek. To właśnie w tym starciu zmierzyły się potencjalne rywalki Polki w czwartej rundzie zawodów. Spotkanie nie obyło się jednak bez kontrowersji — końcówka pojedynku przyniosła sceny, które wywołały spore poruszenie zarówno na trybunach, jak i wśród komentatorów.

    Świątek swój występ na Florydzie rozpocznie od pojedynku z Magdą Linette. To „polskie starcie” zaplanowano na czwartek. Zwyciężczyni tej konfrontacji zmierzy się następnie z Alexandrą Ealą lub Laurą Siegemund. W dalszej części drabinki możliwe są kolejne wymagające rywalki, takie jak Katie Boulter, Clara Tauson, Karolina Muchová czy właśnie Osorio, która już zdążyła wywalczyć awans do kolejnej rundy.

    Kolumbijka w swoim pierwszym meczu trafiła na wymagającą przeciwniczkę — Siniakovą, świeżo upieczoną mistrzynię deblowego Indian Wells. Czeszka była w ostatnich tygodniach w bardzo dobrej formie, co potwierdziła także w Kalifornii, gdzie sensacyjnie pokonała Mirrę Andriejewą i dotarła do czwartej rundy, zanim skreczowała w starciu z Eliną Switoliną.

    W Miami nie była jednak w stanie powtórzyć tego wyniku. Spotkanie z Osorio trwało zaledwie 79 minut i zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem Kolumbijki, która oddała rywalce tylko pięć gemów. Mimo wyraźnego rezultatu, najwięcej emocji wzbudziły wydarzenia z samej końcówki meczu.

    Przy stanie 6:1, 5:4 Osorio serwowała po zwycięstwo, a publiczność na korcie Grandstand żywiołowo wspierała swoją faworytkę. W decydującej akcji Siniakova zdołała jeszcze odegrać piłkę po returnie, jednak chwilę później straciła równowagę i upadła na plecy. Przez moment leżała na korcie, co natychmiast zaniepokoiło jej rywalkę.

    Osorio bez wahania podbiegła na drugą stronę siatki, aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Czeszka ostatecznie podniosła się i podała rękę przeciwniczce, jednak zrobiła to w sposób dość chłodny i bez większego zaangażowania. Następnie szybko opuściła kort, nie czekając nawet na oficjalne ogłoszenie wyniku przez sędzię.

    Kolumbijka wyglądała na wyraźnie zaskoczoną takim zachowaniem. Dopiero po chwili arbiter potwierdziła jej zwycięstwo, podczas gdy Siniakova, ze łzami w oczach, opuszczała obiekt przy akompaniamencie gwizdów części kibiców.

    Choć postawa Czeszki spotkała się z krytyką, niektórzy zwracali uwagę na trudne warunki, w jakich przyszło jej rywalizować. Publiczność zdecydowanie sprzyjała Osorio, głośno ją dopingując i wywierając presję na przeciwniczce. Taki klimat mógł wpłynąć na emocje Siniakovej i jej reakcję w końcówce spotkania.

    Do całej sytuacji odnieśli się również eksperci. Podkreślano, że zachowanie Osorio zasługiwało na uznanie — natychmiastowa reakcja i troska o zdrowie rywalki były przykładem sportowej klasy. Jednocześnie wskazywano, że ze strony Siniakovej można było oczekiwać nieco więcej elegancji w tej sytuacji.

    Całe zdarzenie tylko podgrzało atmosferę wokół turnieju w Miami, w którym stawka rośnie z każdym kolejnym meczem — również dla Igi Świątek, która bacznie przygląda się potencjalnym rywalkom na swojej drodze.

    https://x.com/z_kortu/status/2034180673007767813?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2034180673007767813%7Ctwgr%5E45288f0b627b6e0ca05da7b3d3114c3444df79b6%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Ftenis%2Fnews-swiatek-czekala-na-ten-wynik-a-tu-konsternacja-w-miami-rywalnId22971604

  • Sabalenka zagroziła szefowi turnieju WTA, naprawdę to powiedziała. Zero dyplomacji

    Sabalenka zagroziła szefowi turnieju WTA, naprawdę to powiedziała. Zero dyplomacji

    Aryna Sabalenka ogłosiła niedługo przed startem turnieju WTA 1000 w Dubaju, że nie pojawi się na kortach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Białorusinka nie kryła rozczarowania swoją decyzją. Podkreśliła, że łączy ją szczególna więź zarówno z samymi zawodami, jak i z kibicami oraz miastem. Zaznaczyła jednak, że jej stan zdrowia nie pozwalał na rywalizację na najwyższym poziomie. Wyraziła jednocześnie nadzieję, że w przyszłości będzie mogła wrócić do Dubaju i życzyła organizatorom udanej edycji turnieju. W podobnym czasie z udziału w imprezie zrezygnowała także Iga Świątek.

    Nieobecność dwóch czołowych tenisistek świata wywołała duże poruszenie wśród organizatorów. Dyrektor turnieju, Salah Tahlak, nie ukrywał swojego niezadowolenia. Przyznał, że decyzje zawodniczek były dla niego zaskoczeniem, a podawane powody uznał za nie do końca przekonujące. W ostrych słowach zasugerował nawet, że obecne kary za wycofanie się z turniejów są niewystarczające. Jego zdaniem tenisistki powinny ponosić znacznie poważniejsze konsekwencje, w tym utratę dużej liczby punktów rankingowych — nawet od 500 do 1000 — co miałoby realnie zniechęcać do takich decyzji.

    Na te wypowiedzi Sabalenka zareagowała już przed rozpoczęciem turnieju w Miami. Jej odpowiedź była stanowcza i pozbawiona dyplomacji. Przyznała, że słowa dyrektora zawodów ją dotknęły i sprawiły, że zaczęła poważnie zastanawiać się nad swoją przyszłością w kontekście występów w Dubaju. Nie wykluczyła, że po tej sytuacji może już nigdy nie zdecydować się na powrót do tego turnieju.

  • “Przyłapali” Fissette’a w Miami. Trener Świątek na trybunach, ale kto obok niego

    “Przyłapali” Fissette’a w Miami. Trener Świątek na trybunach, ale kto obok niego

    Iga Świątek w trwającym sezonie konsekwentnie dociera do ćwierćfinałów, ale na tym etapie kończy swoją walkę o kolejne trofea. Taka seria wyników sprawiła, że pozycja jej trenera, Wim Fissette, w oczach kibiców wyraźnie osłabła. Belg znalazł się pod presją, a jedynym sposobem na jej zmniejszenie wydają się sukcesy turniejowe. Najbliższa okazja do przełamania tej passy nadarzy się w Miami.

    Historia ostatnich miesięcy pokazuje, jak zmienna bywa współpraca tego duetu. Fissette objął funkcję szkoleniowca Świątek w październiku 2024 roku i od tego czasu ich wspólna droga przypomina sinusoidę. Początek 2025 roku był rozczarowujący, jednak później nastąpiło wyraźne odbicie – triumfy w Wimbledonie oraz w Cincinnati pokazały, że potencjał tej współpracy jest ogromny.

    Wejście w sezon 2026 nie napawało jednak optymizmem. Jeszcze przed Australian Open forma Świątek budziła wątpliwości, zwłaszcza po przeciętnych występach w United Cup. Turniej w Melbourne tylko potwierdził te obawy – Polka odpadła w ćwierćfinale. Po krótkiej przerwie udała się do Kataru, gdzie scenariusz znów się powtórzył. W Dosze zatrzymała się na tym samym etapie, przegrywając z Maria Sakkari. Następnie zrezygnowała z występu w Dubaju, by lepiej przygotować się do Indian Wells, lecz i tam zakończyła rywalizację w ćwierćfinale.

    Teraz cała uwaga skupia się na turnieju w Miami. Świątek oczekuje na swój pierwszy mecz, a jej trener już rozpoczął przygotowania. Fissette pojawił się na trybunach podczas spotkania Magda Linette z Warwara Graczowa. Towarzyszyły mu również dzieci, które zabrał ze sobą do Stanów Zjednoczonych.

    Obecność Belga na tym meczu nie była przypadkowa. Miała charakter czysto analityczny, ponieważ to właśnie zwyciężczyni tego pojedynku będzie rywalką Świątek w drugiej rundzie turnieju. Sam mecz okazał się wymagający nie tylko dla zawodniczek, ale i obserwatorów – rywalizację kilkukrotnie przerywał deszcz, co znacznie wydłużyło całe widowisko. Dla Fissette’a była to jednak cenna okazja do dokładnej analizy potencjalnej przeciwniczki swojej podopiecznej przed startem zmagań w Miami.

  • Krzyki z boksu i nerwowa Świątek. Dawid Celt nie mógł wytrzymać, zareagował

    Krzyki z boksu i nerwowa Świątek. Dawid Celt nie mógł wytrzymać, zareagował

    Iga Świątek rozpoczęła już przygotowania do turnieju w Miami, po tym jak rywalizację w Indian Wells zakończyła na etapie ćwierćfinału. W decydującej partii ostatniego meczu wyraźnie dało się zauważyć jej zdenerwowanie – Polka wchodziła w dyskusje ze swoim boksem, z którego dochodziły również emocjonalne okrzyki, między innymi ze strony Darii Abramowicz. Cała sytuacja szybko stała się tematem szerokiej debaty w środowisku tenisowym. Teraz głos w sprawie zabrał także Dawid Celt, który zwrócił uwagę, że reakcje wokół tej sytuacji zaczęły wymykać się spod kontroli.

    Dyskusja na temat funkcjonowania sztabu Świątek trwa już od końcówki jej współpracy z Tomaszem Wiktorowskim. Za każdym razem, gdy wyniki nie układają się po myśli liderki polskiego tenisa, pojawiają się spekulacje dotyczące odpowiedzialności członków jej zespołu. Wśród najczęściej wskazywanych nazwisk pojawia się Daria Abramowicz, choć – jak podkreślają niektórzy – sprawa jest znacznie bardziej złożona i nie da się jej sprowadzić do prostych ocen.

    Szczególne emocje wzbudził ćwierćfinałowy pojedynek z Eliną Switoliną w Indian Wells. Spotkanie zakończyło się po trzech setach, a w grze Świątek widoczna była duża liczba błędów, które miały kluczowy wpływ na końcowy rezultat. Tym bardziej zaskakujące było to, że dzień wcześniej Polka zaprezentowała się znakomicie w starciu z wymagającą Karoliną Muchovą.

    W meczu ze Switoliną ponownie dało się dostrzec napięcie i frustrację u Świątek. Reakcje dochodzące z jej boksu, w tym podniesiony głos Abramowicz, zostały szybko wychwycone przez media i kibiców. Do sytuacji odnieśli się już m.in. Tomasz Wolfke, Lech Sidor oraz Artur Szostaczko. Teraz do tej grupy dołączył Dawid Celt, który na co dzień dobrze zna realia kobiecego tenisa.

    W rozmowie w programie „Misja Sport” Celt próbował nieco uspokoić nastroje. Jego zdaniem skala reakcji była niewspółmierna do samego zdarzenia. Podkreślił, że znacznie ważniejsze jest przeanalizowanie przebiegu całego spotkania, zwłaszcza różnic pomiędzy wcześniejszymi meczami a decydującą partią, niż skupianie się na pojedynczym incydencie z końcówki, kiedy emocje były już bardzo wysokie.

    Jak zaznaczył, podobne sytuacje nie są niczym wyjątkowym w świecie tenisa. Zawodnicy i członkowie sztabów przeżywają mecze bardzo intensywnie, a napięcie często znajduje ujście w spontanicznych reakcjach. Według niego takie momenty zdarzały się już wcześniej i z pewnością będą się powtarzać – nie tylko w kobiecym tourze.

    Tymczasem Świątek koncentruje się już na kolejnym wyzwaniu. Turniej w Miami rusza 17 marca, jednak Polka – jako jedna z najwyżej rozstawionych zawodniczek – na swój pierwszy mecz będzie musiała jeszcze poczekać. Na kort wyjdzie dopiero w czwartek, 19 marca, gdy pozna swoją rywalkę.

  • WTA potwierdza. Spadek Świątek to nie koniec. Jest decyzja ws. Rybakiny

    WTA potwierdza. Spadek Świątek to nie koniec. Jest decyzja ws. Rybakiny

    Jelena Rybakina opuściła Indian Wells bez trofeum, ale mimo to miała powody do satysfakcji. Do Kalifornii przyjechała jako trzecia rakieta świata, a wyjechała już jako wiceliderka rankingu WTA, wyprzedzając Igę Świątek. Awans na drugą pozycję, tuż za Aryną Sabalenką, okazał się jednak dopiero początkiem dobrych wiadomości dla reprezentantki Kazachstanu.

    Dla Świątek tegoroczny występ w prestiżowym turnieju w Indian Wells zakończył się na etapie ćwierćfinału. W walce o półfinał lepsza okazała się Elina Switolina, co miało poważne konsekwencje rankingowe. Polka straciła bowiem drugie miejsce na rzecz Rybakiny, która zaprezentowała znakomitą formę i dotarła aż do finału.

    Choć w decydującym starciu Kazaszka musiała uznać wyższość Sabalenki — mimo że miała nawet piłkę meczową — jej występ został oceniony bardzo wysoko. Rybakina mogła więc opuszczać Kalifornię z podniesioną głową, świadoma swojego osiągnięcia.

    Tuż przed startem kolejnego turnieju w Miami władze WTA podsumowały wydarzenia ostatnich dni, przyznając wyróżnienia w kilku kategoriach. Wśród nagrodzonych znalazła się również Rybakina.

    Kazachska tenisistka została uhonorowana w kategorii „Najbardziej zauważalny wzrost tygodnia”. Jak podkreślono w uzasadnieniu, jej awans o jedną pozycję miał ogromne znaczenie — dzięki drodze do finału, w której pokonała m.in. Jessicę Pegulę i Switolinę, osiągnęła najwyższe miejsce w karierze i wyprzedziła Świątek.

    Sam finał pomiędzy Rybakiną a Sabalenką został wybrany „Meczem tygodnia”, natomiast liderka rankingu została uznana za „Największą gwiazdę”.

    Z kolei tytuł „Cytatu tygodnia” przypadł słowom Sabalenki, które wypowiedziała przed finałem: przyznała wówczas, że ma już dość przegrywania najważniejszych spotkań. Determinacja Białorusinki była widoczna także na korcie — obroniła piłkę meczową, a następnie sięgnęła po tytuł, pieczętując swoją znakomitą formę i nie kryjąc ogromnej radości po zwycięstwie.

  • Nawrocki przyłapany z kontrowersyjnym politykiem, który ma zakaz wjazdu do Ukrainy

    Nawrocki przyłapany z kontrowersyjnym politykiem, który ma zakaz wjazdu do Ukrainy

    Obecność Karol Nawrocki na meczu Górnik Zabrze z Raków Częstochowa wywołała spore poruszenie wśród kibiców i komentatorów. Wizyta prezydenta na stadionie w Zabrzu nie przeszła bez echa, zwłaszcza że towarzyszyła jej kontrowersyjna oprawa i polityczne konteksty.

    Podczas prezentacji ważnych gości na trybunach rozległy się gwizdy. Część polityków związanych z Koalicja Obywatelska sugerowała w mediach społecznościowych, że były one skierowane w stronę Nawrockiego. Inaczej sytuację relacjonowali jednak kibice obecni na stadionie. Według nich niezadowolenie fanów dotyczyło przede wszystkim prezydenta miasta, Kamil Żbikowski, a powodem miała być przeciągająca się sprzedaż klubu.

    Od miesięcy mówi się o możliwym przejęciu Górnika przez Lukas Podolski, który jest jednym z głównych zainteresowanych zakupem. Transakcja miała zostać sfinalizowana już w lutym, jednak do tej pory nie doszła do skutku, co budzi frustrację wśród kibiców.

    Najwięcej emocji wzbudziło jednak towarzystwo, w jakim pojawił się Nawrocki. Na trybunach siedział obok George Simion, rumuńskiego polityka i lidera skrajnej prawicy. Simion był zaangażowany w kampanię wyborczą Nawrockiego i publicznie go wspierał, pojawiając się m.in. na jego wiecu właśnie w Zabrzu.

    W 2025 roku Simion ubiegał się o urząd prezydenta Rumunii, jednak przegrał z Nicușor Dan, burmistrzem Bukaresztu. Mimo porażki pozostaje jedną z czołowych postaci rumuńskiej sceny politycznej. Polityk znany jest z poparcia dla Donald Trump oraz krytycznego stosunku do Unii Europejskiej.

    Kontrowersje wokół Simiona dotyczą także jego relacji międzynarodowych. Ma on zakaz wjazdu na teren Mołdawia oraz Ukraina. Władze w Kijowie tłumaczyły swoją decyzję działaniami polityka, które uznano za sprzeczne z interesem państwa i naruszające jego suwerenność.

    Dodatkowo, według doniesień byłego rumuńskiego ministra obrony, Anatol Șalaru, Simion miał w przeszłości utrzymywać kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi. Sprawa trafiła do sądu po tym, jak polityk pozwał Șalaru za zniesławienie, jednak przegrał proces w dwóch instancjach.

    Mimo licznych kontrowersji George Simion nadal utrzymuje silną pozycję w rumuńskiej polityce, a jego obecność u boku Karol Nawrocki na meczu w Zabrzu tylko podsyciła debatę wokół relacji i zaplecza politycznego polskiego prezydenta.

  • Protest ws. Abramowicz, miarka się przebrała. To musiało się tak skończyć

    Protest ws. Abramowicz, miarka się przebrała. To musiało się tak skończyć

    Nie ustają dyskusje wokół relacji i napięć w sztabie Igi Świątek, zwłaszcza na linii tenisistka – jej psycholog Daria Abramowicz. Sprawa nabrała takiego rozgłosu, że trudno było uniknąć jednoznacznych komentarzy. Głos zabrał pierwszy trener zawodniczki, Artur Szostaczko, który w zdecydowany sposób odniósł się do sytuacji, krytykując układ sił w zespole i rolę, jaką odgrywa psycholog.

    Temat powrócił ze zdwojoną siłą po ćwierćfinale turnieju w Indian Wells, przegranym przez Świątek. W trakcie meczu doszło do nerwowej wymiany zdań między zawodniczką a jej sztabem, co natychmiast stało się przedmiotem szerokiej debaty. Szostaczko, zapytany o przyczyny wahań formy swojej podopiecznej, bez wahania wskazał na kwestie mentalne.

    Trener zwrócił uwagę na wyraźne różnice w grze Świątek w krótkim odstępie czasu. W meczu przeciwko Karolinie Muchovej Polka prezentowała spokój, pewność siebie i wysoką jakość, natomiast w starciu z Eliną Switoliną widoczna była frustracja i brak stabilności. Jego zdaniem nie chodzi o umiejętności tenisowe, lecz o psychikę, która wciąż pozostaje kluczowym wyzwaniem.

    Szostaczko zasugerował również, że problem może leżeć głębiej – w strukturze samego sztabu szkoleniowego. Według niego rola trenera została zepchnięta na dalszy plan, co uważa za sytuację nie do zaakceptowania. W jego ocenie to właśnie psycholog ma zbyt duży wpływ na funkcjonowanie zespołu i podejmowane decyzje.

    Odnosząc się do głośnej sytuacji z Indian Wells, przypomniał słowa Świątek, która w emocjach rzuciła w stronę swojego boksu, że gra „na odwal się”. Dla Szostaczki jest to sygnał, że z zawodniczką dzieje się coś niepokojącego. Podkreślił, że tenisistka tej klasy powinna zachowywać się adekwatnie do swojego statusu i unikać podobnych wypowiedzi.

    Na razie ani Świątek, ani Abramowicz nie odniosły się publicznie do pojawiających się komentarzy. Polska tenisistka koncentruje się już na kolejnym wyzwaniu – turnieju w Miami, gdzie rozpocznie rywalizację od drugiej rundy. Istnieje możliwość, że w dalszej fazie zawodów zmierzy się z Magdą Linette, jednak wszystko zależy od wyników pierwszych spotkań, w tym meczu Warwary Graczowej.