Author: newuser

  • Sceny po meczu Sabalenki. Aż zaklęła, wszystko się nagrało

    Sceny po meczu Sabalenki. Aż zaklęła, wszystko się nagrało

    Aryna Sabalenka raczej nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Liderka światowego rankingu w błyskawicznym stylu pokonała Qinwen Zheng w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Miami, a tuż po zejściu z kortu czekała na nią niecodzienna niespodzianka. Nagranie z udziałem Białorusinki momentalnie podbiło media społecznościowe.

    Sabalenka od kilku lat należy do absolutnej elity kobiecego tenisa. Ma na koncie triumfy wielkoszlemowe i od dłuższego czasu utrzymuje się na szczycie rankingu WTA, systematycznie powiększając przewagę nad rywalkami. Obecnie 27-letnia zawodniczka z Mińska rywalizuje w prestiżowym turnieju w Miami, gdzie broni tytułu wywalczonego przed rokiem. Tegoroczna edycja rozgrywana na kortach Hard Rock Stadium ponownie przyciągnęła największe gwiazdy, a Sabalenka od początku prezentuje znakomitą formę.

    W drodze do 1/8 finału pokonała Ann Li oraz Catherine McNally, a następnie zmierzyła się z Qinwen Zheng. Spotkanie stało na wysokim poziomie, jednak to liderka rankingu przez większość czasu kontrolowała przebieg gry i ostatecznie zwyciężyła 6:3, 6:4. Po 85 minutach walki zameldowała się w ćwierćfinale.

    Największe zaskoczenie przyszło jednak chwilę później. Organizatorzy turnieju przygotowali dla niej nietypową „nagrodę” — luksusową przekąskę o nazwie „Golden Glizzy”. To ekskluzywny hot dog z mięsa Wagyu, podawany z dodatkiem kawioru, którego cena podczas tegorocznego Miami Open sięga aż 100 dolarów. Przysmak szybko stał się jedną z atrakcji imprezy, łącząc sportowe emocje z kulinarnym przepychem.

    Reakcja Sabalenki była natychmiastowa i bardzo spontaniczna. – O mój Boże, dziękuję bardzo! O mój Boże, przejdę do rzeczy – powiedziała z uśmiechem, po czym bez wahania zaczęła degustację. Chwilę później nie kryła zachwytu, podkreślając, że przekąska jest znakomita i idealnie sprawdza się jako forma regeneracji po meczu.

    Na odpoczynek nie będzie miała jednak wiele czasu. Już w środę Sabalenkę czeka kolejne wyzwanie — ćwierćfinałowe starcie z Hailey Baptiste w turnieju WTA 1000 w Miami.

  • Mówi wprost, czego potrzebuje Świątek. “Ludzie nie są ślepi”

    Mówi wprost, czego potrzebuje Świątek. “Ludzie nie są ślepi”

    Rozstanie Iga Świątek z trenerem Wim Fissette wywołało szeroką dyskusję w środowisku tenisowym. Jednym z głosów w tej sprawie był były zawodnik i ekspert Polsatu Sport, Dawid Olejniczak, który nie szczędził mocnych słów pod adresem belgijskiego szkoleniowca.

    W rozmowie z Dariuszem Ostafińskim przyznał, że choć Fissette ma na koncie sukcesy wielkoszlemowe, to jego praca z Polką nie przyniosła oczekiwanych efektów. Zwrócił uwagę, że Belg współpracował wcześniej z czołowymi zawodniczkami, co – jego zdaniem – w pewnym stopniu ułatwiało osiąganie wyników. Podkreślił również, że nigdy nie był przekonany do tej współpracy, szczególnie że trener rzadko prowadził jedną tenisistkę przez dłuższy czas.

    Olejniczak zaznaczył, że w grze Świątek nie było widać wpływu Fissette. Jego zdaniem styl Polki pozostał praktycznie niezmieniony, a okres ich współpracy można uznać za zmarnowany. Dla porównania przywołał wcześniejszą pracę z Tomasz Wiktorowski, gdzie – jak twierdzi – rozwój zawodniczki był wyraźnie dostrzegalny.

    Ekspert poddał też w wątpliwość, czy w ogóle możliwa jest znacząca zmiana stylu gry Świątek, sugerując, że odpowiedź na to pytanie znają jedynie osoby z jej najbliższego otoczenia. Jego zdaniem kluczowe będzie teraz znalezienie trenera, któremu zawodniczka w pełni zaufa i który przejmie realną kontrolę nad zespołem.

    Olejniczak podkreślił, że w sztabie powinna panować jasna hierarchia – jeden głos musi być decydujący. Krytycznie odniósł się do sytuacji, w której podczas meczów do Świątek jednocześnie odzywało się kilka osób z boksu, co mogło wprowadzać chaos. Według niego rola trenera powinna być dominująca, a jego wskazówki konkretne i precyzyjne.

    Nie zabrakło również uwag dotyczących komunikacji Fissette podczas spotkań. Zdaniem eksperta przekazy Belga były zbyt ogólne i niewiele wnosiły, co nie pomagało zawodniczce w trudnych momentach na korcie.

    Były tenisista uważa, że obecna sytuacja wymaga zdecydowanych działań. Wskazał, że Świątek potrzebuje swoistego „wstrząsu”, który pozwoli jej wrócić na najwyższy poziom i ponownie rywalizować z takimi zawodniczkami jak Aryna Sabalenka czy Elena Rybakina, które w ostatnim czasie wyprzedziły ją w sportowej rywalizacji.

    Na koniec odniósł się do ewentualnego powrotu Wiktorowskiego, który obecnie współpracuje z Naomi Osaka. Choć zaznaczył, że powroty nie zawsze są dobrym rozwiązaniem, to w tym przypadku widziałby sens w takim ruchu, jeśli tylko pojawiłaby się taka możliwość.

  • Oto nowy trener Igi Świątek? Już rozstrzygnęli, Polacy znają go doskonale

    Oto nowy trener Igi Świątek? Już rozstrzygnęli, Polacy znają go doskonale

    Trenerskie „bezkrólewie” w zespole Iga Świątek może potrwać znacznie krócej, niż się wydaje. Bukmacherzy już przedstawili swoje prognozy i wskazali nazwisko szkoleniowca, który ich zdaniem ma największe szanse zastąpić Wim Fissette. Co ciekawe, chodzi o osobę doskonale znaną zarówno samej tenisistce, jak i polskim kibicom. Coraz częściej pojawiają się też sugestie, że Świątek może postawić na trenera z Polski — taki scenariusz dopuszcza również ceniony ekspert.

    Po słabym występie w turnieju w Miami i ogłoszeniu zakończenia współpracy z Fissettem, natychmiast ruszyła lawina spekulacji dotyczących nowego szkoleniowca liderki polskiego tenisa. Do sprawy odniósł się m.in. Karol Stopa, który podkreśla, że możliwych opcji jest wiele.

    – Wszystko zależy od tego, czy zespół zdecyduje się szukać kogoś w kraju, czy za granicą. Brak swobodnej komunikacji w języku polskim mógł być jednym z problemów we współpracy z Belgiem. Obawiam się jednak, że sama zmiana trenera nie rozwiąże wszystkich trudności. Od dawna powtarzam, że tych problemów jest więcej, choć nie zawsze się o nich mówi – stwierdził w rozmowie z „Faktem”.

    Czy powrót do polskiego trenera byłby najlepszym rozwiązaniem? Pewne wskazówki dają przewidywania bukmacherów. Na ich liście faworytów prowadzi Dawid Celt (kurs 4.00). To postać doskonale znana w środowisku – obecny kapitan reprezentacji Polski w rozgrywkach Billie Jean King Cup miał już okazję współpracować ze Świątek. W przeszłości był również sparingpartnerem Agnieszka Radwańska, z którą dziś tworzy rodzinę.

    W gronie poważnych kandydatów wymienia się także zagraniczne nazwiska. Wysoko oceniane są szanse Francisco Roig (kurs 8.00), znanego ze współpracy z Rafael Nadal, oraz Carlos Rodriguez (kurs 10.00), byłego trenera Justine Henin.

    Na temat Rodrigueza wypowiedział się Marek Furjan, który zwrócił uwagę nie tylko na jego doświadczenie sportowe, ale także kompetencje mentalne.

    – To szkoleniowiec z ogromnym dorobkiem, ale również ktoś, kto świetnie odnajduje się w pracy nad sferą mentalną. Ma dobre relacje z menedżerem Igi, co również może mieć znaczenie – zaznaczył na kanale „Break Point”.

    Dalsze miejsca w zestawieniu zajmują m.in. Tomasz Wiktorowski (kurs 15.00), którego powrót byłby sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że ich współpraca zakończyła się stosunkowo niedawno. Na liście pojawiają się też mniej prawdopodobne kandydatury, takie jak Agnieszka Radwańska, Piotr Sierzputowski czy Piotr Woźniacki. Ten ostatni stanowczo zdementował plotki, podkreślając, że zakończył już karierę trenerską i nie prowadzi żadnych rozmów w tej sprawie.

    Niezależnie od tego, kto ostatecznie obejmie stanowisko, jedno wydaje się pewne – przed Świątek stoi poważne wyzwanie. Kluczowe będzie odbudowanie pewności siebie, która wyraźnie ucierpiała po niespodziewanej porażce z Magda Linette.

    Zdaniem byłego trenera tenisistki, Michał Kaznowski, problem nie leży w technice, lecz w głowie.

    – Iga powinna się wyciszyć i lepiej skoncentrować. Musi odbudować pozytywne nawyki i nieco obniżyć presję, którą sama na siebie nakłada. To może przełożyć się na jej zachowanie i wyniki na korcie. Z zewnątrz jednak trudno o pełną diagnozę – podsumował.

  • Potwierdzenie ws. Świątek. Nie tylko nowy trener. Wystarczy 7 dni

    Potwierdzenie ws. Świątek. Nie tylko nowy trener. Wystarczy 7 dni

    Po bolesnej porażce z Magda Linette podczas turnieju w Miami, Iga Świątek nie kryła frustracji i rozczarowania swoją obecną formą. Jej pomeczowe wypowiedzi miały bardzo emocjonalny, wręcz dramatyczny wydźwięk. Niedługo później liderka polskiego tenisa zdecydowała się na zdecydowany krok – zakończyła współpracę z dotychczasowym trenerem, Wim Fissette. Jak się jednak okazuje, zdaniem ekspertów to dopiero początek zmian, które mogą pomóc jej wrócić na najwyższy poziom.

    Sezon 2026 miał być dla Świątek nowym otwarciem i szansą na powrót do dominacji, jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany. Już na początku roku pojawiły się pierwsze sygnały ostrzegawcze – przegrana z Coco Gauff podczas United Cup czy trudny ćwierćfinał z Jelena Rybakina na Australian Open pokazały, że Polka nie jest w optymalnej dyspozycji.

    Kolejne tygodnie przyniosły następne rozczarowania – odpadnięcia w ćwierćfinałach w Dosze (po meczu z Maria Sakkari) oraz w Indian Wells (gdzie lepsza okazała się Elina Switolina). Punktem kulminacyjnym okazała się jednak przegrana w Miami z Linette, która tylko uwypukliła narastające problemy.

    Po tym spotkaniu Świątek otwarcie przyznała, że jej tenis stał się dla niej „zbyt skomplikowany”, choć powinien być prosty i intuicyjny. Zwróciła uwagę na trudności mentalne oraz brak równowagi w wielu aspektach funkcjonowania na korcie. Podkreśliła przy tym, że bierze pełną odpowiedzialność za swoją postawę i jest świadoma, że stać ją na znacznie więcej.

    Problemy sportowe szły w parze z widocznymi emocjami – zarówno na korcie, jak i w relacjach ze sztabem. Ostatecznie 24-latka zdecydowała się na radykalny ruch i zakończyła współpracę z Fissettem. Jak zaznaczyła, był to intensywny okres pełen doświadczeń, za które pozostaje wdzięczna, jednak uznała, że potrzebuje nowego kierunku.

    Zdaniem specjalisty od przygotowania mentalnego, Jakub B. Bączek, sama zmiana trenera może jednak nie wystarczyć. W rozmowie z „Faktem” podkreślił, że Świątek powinna rozważyć krótką przerwę od tenisa – najlepiej około tygodnia – i spędzić ten czas z dala od codziennego środowiska treningowego.

    Ekspert zaznacza, że w przypadku zawodniczki o tak analitycznym podejściu jak Świątek zbyt długa przerwa mogłaby przynieść odwrotny efekt. Nadmierne analizowanie i tzw. „overthinking” mogą bowiem pogłębiać stres i niepewność. Krótszy odpoczynek pozwoliłby natomiast zregenerować głowę, a następnie szybciej wrócić do pracy – już z nową energią, świeżą taktyką i odświeżonym podejściem do treningów.

    Bączek porównał tę sytuację do metod stosowanych przez psychologów pracujących z osobami po traumatycznych doświadczeniach – zamiast unikać źródła lęku przez długi czas, lepiej stosunkowo szybko do niego wrócić, by odbudować pewność siebie.

    W jego opinii tygodniowy „reset” mógłby być dla Świątek idealnym rozwiązaniem – pozwalającym złapać oddech, ale jednocześnie nie wypaść z rytmu. Kluczowe będzie jednak to, co nastąpi później – czyli umiejętne połączenie odbudowy mentalnej z konkretnymi zmianami w grze.

  • Oszustwo” Sabelenki wyszło na jaw. Przechytrzyła sędziów, sama się przyznała

    Oszustwo” Sabelenki wyszło na jaw. Przechytrzyła sędziów, sama się przyznała

    Liderka światowego rankingu tenisistek, Aryna Sabalenka, wzbudziła spore zainteresowanie podczas turnieju WTA 1000 Miami Open. Białorusinka, przygotowując się do meczu z Qinwen Zheng, zdecydowała się na szczere i jednocześnie dość nietypowe wyznanie, które szybko obiegło media i zaskoczyło zarówno kibiców, jak i dziennikarzy.

    Sabalenka przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie broni tytułu wywalczonego w Miami. Swoją kampanię rozpoczęła od zwycięstwa nad Ann Li, a następnie bez większych problemów pokonała także Catherine McNally. W 1/8 finału przyszło jej zmierzyć się ze wspomnianą Zheng, jednak jeszcze przed tym pojedynkiem największe emocje wywołały jej słowa z konferencji prasowej.

    Podczas spotkania z mediami tenisistka przyznała, że znalazła sposób na radzenie sobie z napięciem w trakcie meczów, jednocześnie unikając konsekwencji ze strony sędziów. Jak zdradziła, zdarza jej się przeklinać na korcie, ale robi to w języku portugalskim. Dzięki temu – przynajmniej do tej pory – unikała ostrzeżeń.

    – To najpiękniejszy język do przeklinania, naprawdę go uwielbiam. Sędziowie nie reagują, gdy mówię coś po portugalsku, więc nie dostaję kar. Teraz jednak, skoro już o tym powiedziałam, pewnie będę musiała znaleźć inny sposób – przyznała z uśmiechem, wywołując śmiech wśród obecnych dziennikarzy.

    Jak się okazuje, znajomość tego języka zawdzięcza swojemu partnerowi, Georgios Frangulis. To właśnie dzięki niemu nauczyła się podstaw portugalskiego, które – choć niewystarczające do swobodnej komunikacji – okazały się przydatne w chwilach sportowej frustracji.

    Po ujawnieniu tej „strategii” Sabalenka może być jednak zmuszona do zmiany swoich nawyków na korcie, jeśli nadal będzie chciała unikać kar za niesportowe zachowanie.

  • Tak zachowała się Andriejewa w Miami. Sędzia ogłosiła eliminację Rosjanki

    Tak zachowała się Andriejewa w Miami. Sędzia ogłosiła eliminację Rosjanki

    Rywalizacja o ćwierćfinał singla turnieju WTA 1000 w Miami nabiera tempa. Na korcie Butch Buchholz doszło do wyjątkowo interesującego pojedynku dwóch nastolatek – Mirry Andriejewej i Victorii Mboko. Spotkanie pełne emocji, zwrotów akcji i napięcia trwało 137 minut, a ostatecznie zakończyło się zwycięstwem reprezentantki Kanady. Sędzia Marija Cicak ogłosiła triumf Mboko, która tym samym zameldowała się w najlepszej ósemce turnieju.

    W tej części drabinki obyło się bez niespodzianek aż do czwartej rundy, co sprawiło, że kibice mogli obejrzeć już trzecie bezpośrednie starcie obu zawodniczek w sezonie 2026. Ich wcześniejsze pojedynki dostarczyły wielu emocji – w finale turnieju WTA 500 w Adelajdzie pewnie wygrała Andriejewa, natomiast w Dosze, w meczu o ćwierćfinał, lepsza okazała się Mboko po zaciętym trzysetowym boju zakończonym tie-breakiem. Wszystko wskazuje na to, że w kobiecym tenisie rodzi się nowa, fascynująca rywalizacja.

    Co ciekawe, mimo sportowej rywalizacji, obie zawodniczki darzą się sympatią poza kortem. W Indian Wells i Miami zdecydowały się nawet na wspólną grę w deblu. Ich współpraca przyniosła efekt już na Florydzie – w pierwszej rundzie wróciły ze stanu 0:5 w pierwszym secie, broniąc aż ośmiu setboli, by ostatecznie pokonać rozstawiony duet Ellen Perez/Demi Schuurs 7:6(7), 6:3.

    W meczu czwartej rundy singla od początku dominowały serwujące. Na pierwsze break pointy trzeba było poczekać do piątego gema, jednak żadna z zawodniczek nie potrafiła ich wykorzystać. Losy seta rozstrzygnęły się w tie-breaku, w którym więcej zimnej krwi zachowała Mboko. Od stanu 4:4 punkty zdobywała już wyłącznie Kanadyjka, wygrywając partię 7:6(4).

    Końcówka seta wyraźnie podziałała na emocje Andriejewej. Po przegranym tie-breaku Rosjanka okazywała frustrację – uderzyła piłką w siatkę, krzyczała w stronę swojego sztabu i wykonywała ironiczne gesty. Na trybunach obecna była jej trenerka, Conchita Martinez.

    Druga partia rozpoczęła się od nietypowej sytuacji – Andriejewa pomyliła strony kortu, co tylko podkreślało jej rozkojarzenie. Mimo to szybko się opanowała i wygrała gema serwisowego. Przez długi czas znów oglądaliśmy wyrównaną walkę, aż do siódmego gema, gdy Mboko wypracowała dwa break pointy. Rosjanka wyszła jednak z opresji, po czym skorzystała z przerwy medycznej z powodu problemów z dolną częścią pleców.

    Gdy wydawało się, że Mboko doprowadzi do wyrównania na 5:5, pojawiły się nerwy. Kanadyjka nie wykorzystała trzech okazji na wygranie gema, a Andriejewa przełamała rywalkę i zamknęła seta 6:4, doprowadzając do decydującej partii.

    Trzeci set rozpoczął się obiecująco dla Rosjanki, jednak szybko inicjatywę przejęła Mboko. Kanadyjka przełamała rywalkę i objęła prowadzenie, a Andriejewa ponownie dała upust emocjom. Mimo prób odrobienia strat, nie potrafiła już wrócić do gry. Mboko kontrolowała przebieg wydarzeń, wygrywając kolejne gemy, a decydującą partię zakończyła wynikiem 6:0.

    Po meczu obie zawodniczki podziękowały sobie przy siatce za sportową rywalizację. Dzięki temu zwycięstwu Victoria Mboko awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Miami, gdzie zmierzy się z Karoliną Muchovą. Turniej na Florydzie potrwa do 29 marca.

  • Trzęsienie ziemi w sztabie Świątek, ale co stało się potem. Błyskawiczna reakcja WTA

    Trzęsienie ziemi w sztabie Świątek, ale co stało się potem. Błyskawiczna reakcja WTA

    23 marca w polskim środowisku tenisowym doszło do prawdziwego wstrząsu. Po bardzo nieudanym występie w turnieju WTA w Miami Iga Świątek ogłosiła zakończenie współpracy z dotychczasowym trenerem, Wimem Fissette. Informacja ta natychmiast obiegła media i wywołała szeroką dyskusję nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Szybko zareagowała także federacja WTA, która przy tej okazji podsumowała wspólną drogę zawodniczki z Raszyna i belgijskiego szkoleniowca.

    Jeszcze niedawno kibice byli świadkami jednego z najbardziej rozczarowujących momentów w karierze Świątek. Liderka polskiego tenisa odpadła z turnieju w Miami już w swoim pierwszym meczu, przegrywając z Magdą Linette. Było to wydarzenie bez precedensu – po raz pierwszy od pięciu lat Świątek zakończyła udział w imprezie na tak wczesnym etapie.

    Wielu ekspertów zwracało uwagę na pracę sztabu szkoleniowego, który w trakcie spotkania próbował na bieżąco reagować na problemy zawodniczki i opanować narastające emocje. Mimo tych wysiłków nie udało się odwrócić losów meczu, a Świątek opuszczała kort wyraźnie przygnębiona i sfrustrowana.

    W związku z tym pojawiły się pytania o najbliższą przyszłość 24-letniej tenisistki. Odpowiedź nadeszła szybciej, niż się spodziewano. Tego samego dnia Świątek poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych o zakończeniu współpracy z Fissette’em. Decyzja ta była ogromnym zaskoczeniem i natychmiast stała się jednym z głównych tematów w świecie sportu.

    Na ruch Polki błyskawicznie zareagowała WTA. Na oficjalnej stronie federacji opublikowano materiał, w którym nie tylko przekazano informację o rozstaniu, ale także przypomniano najważniejsze momenty współpracy obu stron. Wśród nich znalazły się znaczące sukcesy, takie jak triumf Świątek na Wimbledonie, będący jednym z najważniejszych osiągnięć w jej karierze.

    Jednocześnie podkreślono, że wspólna droga nie była pozbawiona trudnych momentów. Fissette dołączył do zespołu Świątek w październiku 2024 roku, tuż przed finałami WTA w Rijadzie. W sezonie 2025 Polka zdobyła trzy tytuły singlowe i sięgnęła po swój szósty tytuł wielkoszlemowy. Jednak od tamtego czasu nie była w stanie przebić się do ćwierćfinału żadnego turnieju, poza sukcesem drużynowym w United Cup. Porażka z Linette w Miami zakończyła także imponującą serię 73 zwycięstw w meczach otwarcia.

    Rozstanie z trenerem to dla Świątek z pewnością trudny krok, ale być może konieczny w kontekście dalszego rozwoju kariery. Przed Polką wymagające miesiące – nie tylko musi odnaleźć nową jakość w swojej grze, lecz także odzyskać pewność siebie i spokój, które przez długi czas były jej znakiem rozpoznawczym.

  • Słynny trener dementuje: Nie będę szkoleniowcem Igi Świątek. Ale mam kandydata

    Słynny trener dementuje: Nie będę szkoleniowcem Igi Świątek. Ale mam kandydata

    Piotr Woźniacki stanowczo zdementował medialne spekulacje, jakoby miał zostać nowym trenerem Iga Świątek. W rozmowie podkreślił, że jego przygoda z trenerką zakończyła się definitywnie wraz z zakończeniem kariery przez jego córkę, Caroline Wozniacki.

    — To nieprawda, ktoś puścił taką plotkę. Nikt się ze mną w tej sprawie nie kontaktował, a nawet gdyby było inaczej, nie zmieniłbym decyzji. Zamknąłem ten rozdział życia — zaznaczył.

    Woźniacki przyznał, że po zakończeniu kariery przez córkę otrzymywał interesujące propozycje, jednak świadomie z nich zrezygnował. Jak tłumaczy, dziś najważniejsza jest dla niego rodzina, a także spokój po latach intensywnej pracy na najwyższym poziomie.

    — Wiem, ile kosztuje bycie trenerem: to ogromne zaangażowanie, czas i energia. Zawsze pracowałem z pasją, nie dla pieniędzy. Teraz mam inne priorytety i nic nie jest w stanie mnie przekonać do powrotu — wyjaśnił.

    Mimo to doświadczony szkoleniowiec pozwolił sobie na sugestię dotyczącą ewentualnego następcy Wim Fissette w sztabie Świątek. Jego zdaniem jednym z najlepszych kandydatów byłby Dawid Celt.

    — Jeśli w zespole Igi nie zapadła jeszcze decyzja, to uważam, że warto rozważyć jego nazwisko. Ma duże doświadczenie, współpracował z Agnieszka Radwańska, prowadzi reprezentację i potrafi znaleźć wspólny język z zawodniczkami. Myśli po polsku, co w tym przypadku może mieć znaczenie — podsumował.

  • Iga Świątek rozstała się z trenerem, przełom! Tak go pożegnała

    Iga Świątek rozstała się z trenerem, przełom! Tak go pożegnała

    Iga Świątek rozstaje się z trenerem Wimem Fissettem

    Iga Świątek poinformowała na Instagramie o zakończeniu współpracy z trenerem Wimem Fissettem. „Czasami życie i sport przynoszą takie momenty… Miami nie było dla mnie łatwe” — rozpoczęła swój wpis trzecia rakieta świata.

    Obecny sezon jest już drugim z rzędu, w którym Świątek w pierwszych trzech miesiącach roku nie wygrała żadnego turnieju, a także pierwszym od 2020 roku, kiedy nie udało jej się awansować nawet do półfinału. W czterech startach Polka zanotowała trzy ćwierćfinały. W czwartek w Miami odpadła w drugiej rundzie, co większość ekspertów uznała za ogromną sensację i potencjalny impuls do zmian w jej sztabie. W poniedziałek po południu Świątek oficjalnie ogłosiła rozstanie z Fissettem.

    „Czuję rozczarowanie, zawód i oczywiście pewien niedosyt oraz odpowiedzialność za to, co wydarzyło się na korcie. Mam też wiele ważnych wniosków, które będę wdrażać dalej — to bardzo ludzkie” — napisała Świątek.

    Polska tenisistka podkreśliła, że decyzja o zakończeniu współpracy była wynikiem długiego okresu wspólnej pracy. „To był intensywny czas, pełen wyzwań i ważnych doświadczeń. Jestem wdzięczna za wsparcie, doświadczenie i wszystko, co razem osiągnęliśmy — w tym spełnienie jednego z moich największych sportowych marzeń” — dodała, wspominając triumf na Wimbledonie 2025, który udało jej się odnieść właśnie pod wodzą Belga, znanego ze skuteczności na kortach trawiastych.

    „Dziękuję Ci, trenerze, za ten czas i lekcje, które dzięki Tobie odebrałam. Życzę Ci wszystkiego najlepszego — zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Pozostała część mojego sztabu pozostaje bez zmian” — poinformowała Świątek.

    „Wiem, że pojawia się wiele pytań, ale o kolejnych krokach dam znać w odpowiednim czasie. Teraz daję sobie chwilę na zadbanie o siebie, przemyślenie tego doświadczenia i przygotowanie się do nowego rozdziału. Krok po kroku, bo jak często powtarzam — to maraton, a nie sprint. Dziękuję za wsparcie. Do zobaczenia wkrótce” — zakończyła wpis.

    Fissette był trenerem Świątek od października 2024 roku, a jego największym sukcesem pozostaje wspomniane zwycięstwo na Wimbledonie.

    Na temat ewentualnego następcy Belga w mediach pojawiają się różne spekulacje. „Rozstanie z Wimem Fissettem zostało już potwierdzone przez samą Igę i jest to jedyna oficjalna informacja. W odniesieniu do doniesień o rzekomej współpracy z Piotrem Woźniackim — to wyłącznie spekulacje medialne, które nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Decyzje personalne Iga będzie komunikować sama, w odpowiednim czasie” — informuje PR managerka Świątek, Daria Sulgostowska.

  • Linette wracała z 3:6, 1:3 w meczu z Ealą. Wszystko jasne ws. gry o 1/4 finału w Miami

    Linette wracała z 3:6, 1:3 w meczu z Ealą. Wszystko jasne ws. gry o 1/4 finału w Miami

    Niespełna 48 godzin po sensacyjnym zwycięstwie nad Igą Świątek, Magda Linette ponownie pojawiła się na korcie w Miami, walcząc o awans do czwartej rundy prestiżowego turnieju WTA 1000. Tym razem na jej drodze stanęła rozstawiona z numerem 31 Alexandra Eala – półfinalistka ubiegłorocznej edycji zmagań na Florydzie. Po 108 minutach intensywnej rywalizacji stało się jasne, która z tenisistek pozostaje w grze o ćwierćfinał.

    Jeszcze kilkadziesiąt godzin wcześniej Linette sprawiła ogromną niespodziankę, eliminując Igę Świątek. Początek tamtego spotkania nie zapowiadał jednak takiego obrotu spraw – raszynianka pewnie wygrała pierwszego seta 6:1. Od drugiej partii obraz gry uległ jednak całkowitej zmianie. Doświadczona poznanianka zaczęła grać znacznie solidniej, szczególnie przy własnym podaniu, podczas gdy Świątek miała problemy w kluczowych momentach. Ostatecznie Linette odwróciła losy meczu, triumfując 1:6, 7:5, 6:3.

    To zwycięstwo tylko potwierdziło, że korty w Miami wyjątkowo jej odpowiadają. Przed rokiem dotarła tu do ćwierćfinału i również teraz miała realne szanse powtórzyć ten wynik. Jej kolejną rywalką była jednak zawodniczka, która w poprzedniej edycji osiągnęła jeszcze lepszy rezultat. Alexandra Eala, bo o niej mowa, rok temu dotarła aż do półfinału, a co ciekawe – obie tenisistki łączył fakt, że w ostatnich występach w Miami eliminowały Świątek.

    Bilans bezpośrednich spotkań przemawiał nieznacznie na korzyść Linette (2-1), jednak ich ostatni pojedynek w Auckland zakończył się zwycięstwem młodszej Filipinki. Polka liczyła więc na udany rewanż i od początku chciała narzucić swoje warunki gry.

    Spotkanie rozpoczęło się od serwisu Eali i już pierwszy gem przyniósł sporo emocji. Linette wypracowała break point po podwójnym błędzie rywalki, jednak ta zdołała wyjść z opresji. W kolejnych minutach obie tenisistki pilnowały swoich podań, a przełom nastąpił dopiero w ósmej partii. Wówczas Eala przejęła inicjatywę, zdobyła przełamanie i wyszła na prowadzenie 5:3. Chwilę później bez problemów zamknęła seta wynikiem 6:3, prezentując solidną i skuteczną grę – zakończyła partię z 10 uderzeniami wygrywającymi i tylko 7 niewymuszonymi błędami, podczas gdy Linette popełniła ich aż 15.

    Drugi set rozpoczął się niekorzystnie dla Polki. Eala kontynuowała dobrą passę, szybko obejmując prowadzenie 2:0, a następnie 3:1. W tym momencie Linette, wyraźnie odczuwająca trudy wcześniejszych spotkań, poprosiła o przerwę medyczną. Mimo problemów fizycznych nie złożyła jednak broni. Od stanu 1:3 rozpoczęła skuteczną pogoń i doprowadziła do wyrównania.

    W końcówce seta emocje sięgnęły zenitu. Linette obroniła dwa break pointy przy stanie 15-40 i po raz pierwszy w tej partii wyszła na prowadzenie. Eala odpowiedziała jednak pewną grą i doprowadziła do tie-breaka. W decydującej rozgrywce Filipinka od początku narzuciła swoje tempo, szybko obejmując prowadzenie 6-1 i wypracowując aż pięć piłek meczowych. Wykorzystała jedną z nich, wygrywając tie-break 7-2, a całe spotkanie 6:3, 7:6.

    Tym samym Alexandra Eala awansowała do czwartej rundy, gdzie zmierzy się z Karoliną Muchovą. Magda Linette żegna się natomiast z rywalizacją singlową, ale pozostaje jeszcze w grze deblowej, gdzie występuje w parze z Ann Li.