Author: newuser

  • „Nikt nie ma prawa”: przełomowa deklaracja Wojciech Fibak wobec Iga Świątek poruszyła internet!

    „Nikt nie ma prawa”: przełomowa deklaracja Wojciech Fibak wobec Iga Świątek poruszyła internet!

    Świat tenisa na chwilę zamarł po niezwykle szczerej i emocjonalnej obronie Igi Świątek, jakiej podjął się legendarny Wojciech Fibak. Po wyczerpującym występie Polki w Melbourne były numer 10 światowego rankingu stanął za nią niczym „żywa tarcza”, odpierając falę krytyki i przypominając, jak wyjątkową zawodniczką jest liderka polskiego tenisa.

    To jednak kolejny przykład tzw. „emocjonalnych nagłówków”, które łatwo rozpalają wyobraźnię kibiców, ale nie zawsze oddają rzeczywistość. Choć Fibak od lat aktywnie komentuje karierę Świątek i często staje w jej obronie, rzekoma „wstrząsająca deklaracja” brzmi bardziej jak publicystyczna interpretacja niż dosłowny cytat z jego wypowiedzi.

    Fibak jako głos rozsądku

    W polskim tenisie nazwisko Fibaka ma ogromny ciężar. To pionier sukcesów na światowych kortach, którego opinie wciąż są szeroko komentowane. Gdy zabiera głos w sprawie Świątek, jego słowa trafiają do szerokiego grona odbiorców.

    Po trudniejszym początku sezonu 2026, w tym występie w Melbourne, w sieci pojawiło się wiele krytycznych komentarzy pod adresem Igi. Właśnie wtedy Fibak przypomniał o czymś fundamentalnym:

    Świątek to fenomen, a nie maszyna – nie można oczekiwać, że będzie wygrywać każdy mecz bez straty gema.

    Potrzeba ochrony – dla Fibaka Iga jest dobrem narodowym, które należy chronić przed nadmiernym hejtem i presją.

    Dlaczego Fibak tak mocno ją wspiera?

    Odpowiedź jest prosta – sam przeszedł tę drogę. Jako były czołowy tenisista doskonale rozumie, jak wielkie obciążenie psychiczne wiąże się z byciem liderem z kraju, który dopiero buduje swoją pozycję w światowym tenisie.

    Jego wypowiedzi nie są jedynie emocjonalnym wsparciem, ale mają też głębszy wymiar:

    Merytoryczna analiza – Fibak dostrzega w grze Świątek detale, które umykają przeciętnemu kibicowi.

    Solidarność pokoleń – to przykład relacji, w której legenda wspiera nową gwiazdę i symbolicznie przekazuje pałeczkę.

    „Nikt nie ma prawa oceniać jej zmęczenia, jeśli sam nie był w jej sytuacji” – to myśl, która przewija się w jego wypowiedziach i najlepiej oddaje jego podejście.

    Świątek i parasol legendy

    Choć medialne nagłówki często przesadzają z dramatyzmem, jedno pozostaje niezmienne – relacja między Świątek a Fibakiem, nawet jeśli ogranicza się do roli ekspert–zawodniczka, ma ogromne znaczenie dla polskiego sportu. Iga walczy na korcie, a Fibak przypomina, jak wielkiego wyczynu dokonuje każdego dnia.

  • Gasi euforię po ogłoszeniu nazwiska trenera Świątek. Od razu zwrócił uwagę na Abramowicz

    Gasi euforię po ogłoszeniu nazwiska trenera Świątek. Od razu zwrócił uwagę na Abramowicz

    Nowy trener to zawsze nowy rozdział i świeże nadzieje. Jednocześnie nie sposób pominąć faktu, o którym coraz częściej mówi się otwarcie – sztab Igi Świątek funkcjonuje w dość nietypowym układzie. Kluczową postacią, zaraz obok Iga Świątek, pozostaje Daria Abramowicz. Można różnie oceniać taki model współpracy, ale to po prostu rzeczywistość, która od dłuższego czasu definiuje codzienność zespołu.

    W rozmowie z Dariuszem Ostafińskim z Interii, redaktor naczelny „Magazynu Tenisklub” Adam Romer odniósł się do wyboru nowego szkoleniowca. Jak zauważył, zatrudnienie Francisco Roig trudno uznać za zaskoczenie. Hiszpan od początku znajdował się wysoko na liście potencjalnych kandydatów, a w przeciwieństwie do wcześniejszego wyboru Wim Fissette, tym razem decyzja wydaje się bardziej jednoznaczna.

    Nie bez znaczenia mogą być także jego wieloletnie związki z Rafael Nadal – idolem Świątek. Choć, jak podkreśla Romer, wiele aspektów tej decyzji pozostaje w sferze domysłów, bo sama zawodniczka nie zdradza zbyt wielu szczegółów.

    Czy pojawienie się Roiga to powód do optymizmu? Zdaniem eksperta – czas pokaże. Nie ulega jednak wątpliwości, że nowy trener daje zawodniczce komfort skupienia się wyłącznie na pracy. Hiszpan dysponuje solidnym CV i ogromnym doświadczeniem zdobytym u boku Nadala, choć nigdy nie pełnił roli pierwszego szkoleniowca – tę funkcję sprawował Toni Nadal. Roig uchodzi raczej za praktyka, specjalistę od pracy na korcie, co może być istotne w dalszym rozwoju Świątek.

    Romer przyznaje jednak, że trudno dziś jednoznacznie ocenić ten wybór. W przypadku Fissette’a od początku miał przekonanie, że Polka zatrudnia szkoleniowca najwyższej klasy. W przypadku Roiga pozostaje pewien znak zapytania.

    Ekspert zwraca też uwagę, że idealnym scenariuszem byłaby choćby okazjonalna obecność Nadala w otoczeniu Świątek – nawet symboliczna współpraca mogłaby mieć ogromne znaczenie, biorąc pod uwagę autorytet Hiszpana w oczach tenisistki. Na razie jednak pozostaje obserwować, jak nowy układ sprawdzi się w praktyce turniejowej.

    Nie zmienia się natomiast jedno – ogromna rola Darii Abramowicz. To właśnie kwestie mentalne, a nie czysto tenisowe, były zdaniem Romera największym wyzwaniem Świątek w ostatnich miesiącach. W tym kontekście zwolnienie Fissette’a można uznać za decyzję, która nie do końca wynikała z jego pracy szkoleniowej.

    Warto też zauważyć, że wybór Roiga może być świadomy pod kątem zachowania obecnej hierarchii w sztabie. Jako wieloletni „numer dwa” w zespole Nadala, Hiszpan raczej nie powinien mieć problemu z funkcjonowaniem w podobnym układzie.

    Zmiana trenera to jednak nie koniec pytań. Pojawiają się wątpliwości dotyczące komunikacji – mimo że zarówno Świątek, jak i jej nowy szkoleniowiec posługują się językiem angielskim, wcześniejsze doświadczenia pokazały, że to nie zawsze gwarantuje pełne porozumienie.

    Jedno jest pewne – nowy trener oznacza nowe nadzieje. Czy przełożą się one na wyniki? Tego dziś nie da się przesądzić. Tym bardziej że Świątek nie jest zwolenniczką gwałtownych zmian, a jej współpraca z kolejnymi szkoleniowcami staje się coraz krótsza – od kilkuletniej pracy z pierwszym trenerem, przez trzy lata z kolejnym, aż po półtora roku z Fissette’em.

    Na koniec warto spojrzeć na dorobek Belga. Choć pojawiały się głosy krytyczne, trudno odmówić mu wpływu na rozwój Świątek. To właśnie za jego kadencji Polka odniosła spektakularny sukces na trawie, wygrywając Wimbledon – osiągnięcie, które na długo pozostanie jednym z najważniejszych momentów w jej karierze.

  • Iga Świątek ogłosiła wybór. Oto nowy trener Polki. Pracował z legendą, CV zwala z nóg

    Iga Świątek ogłosiła wybór. Oto nowy trener Polki. Pracował z legendą, CV zwala z nóg

    Iga Świątek ponownie zdecydowała się na zagraniczne rozwiązanie w swoim sztabie szkoleniowym. Po niespełna półtorarocznej współpracy z Wim Fissette Polka postawiła na trenera z ogromnym doświadczeniem i imponującym dorobkiem. W czwartek oficjalnie ogłosiła, że jej nowym szkoleniowcem został Francisco Roig – wieloletni współpracownik Rafael Nadal.

    Nowy rozdział w karierze Świątek

    Liderka polskiego tenisa od lat słynie z przywiązania do stabilności i długofalowych projektów szkoleniowych. Jej pierwszym ważnym trenerem był Piotr Sierzputowski, z którym pracowała od 2016 roku przez pięć sezonów. To właśnie pod jego skrzydłami Świątek wkroczyła do światowej czołówki i sięgnęła po swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł podczas Roland Garros 2020. Sukces ten przyniósł Sierzputowskiemu nagrodę dla trenera roku w cyklu WTA.

    Po zakończeniu tej współpracy stery przejął Tomasz Wiktorowski, z którym Polka osiągnęła kolejne spektakularne wyniki. Następnie przyszła pora na międzynarodowy akcent w postaci Fissette’a. Choć Belg poprowadził Świątek m.in. do triumfu na Wimbledon oraz zwycięstwa w Cincinnati, ich współpraca nie spełniła wszystkich oczekiwań i zakończyła się w marcu 2026 roku.

    „Cichy architekt” sukcesów Nadala

    Wybór Roiga nie jest przypadkowy. 57-letni Hiszpan uchodzi w tenisowym środowisku za jednego z najważniejszych ludzi stojących za sukcesami Nadala. Do zespołu Hiszpana dołączył w 2005 roku i już kilka miesięcy później świętował z nim pierwszy triumf w Roland Garros 2005.

    Choć głównym trenerem był wówczas Toni Nadal, Roig pełnił kluczową rolę jako drugi szkoleniowiec i analityk. Odpowiadał za przygotowanie taktyczne, rozwój techniczny oraz doskonalenie szczegółów, które często decydują o zwycięstwach na najwyższym poziomie.

    To właśnie jemu przypisuje się znaczący wpływ na ewolucję stylu gry Nadala – szczególnie poprawę gry przy siatce, woleja oraz backhandu. Dzięki tym zmianom Hiszpan stał się zawodnikiem bardziej wszechstronnym i ofensywnym, co przełożyło się na kolejne triumfy wielkoszlemowe.

    Metody pracy i filozofia treningu

    Roig znany jest z przywiązania do detali i ogromnej powtarzalności w treningu. W jego filozofii kluczowe jest wielokrotne powtarzanie tych samych uderzeń – nawet tysiące razy – aby osiągnąć perfekcję. Taki styl pracy może idealnie współgrać z podejściem Świątek, która również ceni systematyczność i precyzję.

    Hiszpan cieszy się przy tym opinią człowieka skromnego, unikającego medialnego rozgłosu. Zamiast skupiać uwagę na sobie, pozwala błyszczeć swoim zawodnikom. Po zakończeniu współpracy Nadal wypowiadał się o nim w samych superlatywach, podkreślając jego ogromny wkład w rozwój swojej kariery.

    Doświadczenie także poza zespołem Nadala

    Choć największe sukcesy Roig odnosił u boku Nadala, jego dorobek jest znacznie szerszy. W przeszłości współpracował m.in. z Albert Costa, który w 2002 roku wygrał Roland Garros 2002 i osiągnął najwyższą pozycję w karierze w rankingu ATP.

    W ostatnich latach Roig pracował również z Matteo Berrettini, pomagając mu wrócić do wysokiej formy. Włoch dotarł do czterech finałów w sezonie 2024 i zakończył rok znaczącym awansem w rankingu, zdobywając nagrodę ATP za „powrót roku”.

    Hiszpan miał także epizod współpracy z Emma Raducanu. Choć nie trwał on długo, Brytyjka zanotowała poprawę wyników i zakończyła sezon 2025 w czołowej trzydziestce rankingu WTA.

    Nowe cele Świątek

    Rozpoczynająca się współpraca to dla Świątek kolejna próba wejścia na jeszcze wyższy poziom. Głównym celem pozostaje powrót na szczyt światowego rankingu oraz kolejne triumfy wielkoszlemowe – zwłaszcza na kortach Roland Garros, które od lat są jej ulubioną areną.

    Zatrudnienie Roiga to wyraźny sygnał, że Polka stawia na doświadczenie, taktyczną precyzję i rozwój techniczny. Jeśli współpraca okaże się owocna, może to być jeden z najważniejszych etapów w jej dotychczasowej karierze.

  • Burza po porażce Polaków. Kolejne kraje dołączają do sprzeciwu. Możliwa zmiana

    Burza po porażce Polaków. Kolejne kraje dołączają do sprzeciwu. Możliwa zmiana

    Eliminacje do mistrzostw świata w Europie dobiegły końca, ale emocje wokół ich przebiegu wciąż nie opadają. Reprezentacja Polski nie zdołała wywalczyć awansu, a kontrowersje dotyczące zasad kwalifikacji wywołały szeroką dyskusję na całym Starym Kontynencie. Według doniesień brytyjskiego dziennika The Independent, wiele federacji uważa, że proces wyłaniania uczestników mundialu był obarczony poważnymi niesprawiedliwościami.

    Choć lista europejskich drużyn zakwalifikowanych na turniej jest już zamknięta, temat eliminacji wcale nie został zakończony. Wręcz przeciwnie – narasta fala krytyki wobec obowiązującego systemu. Jednym z głównych punktów spornych jest ograniczona liczba miejsc dla Europy. W nowym formacie mundialu tylko 16 z 55 reprezentacji UEFA może wystąpić w turnieju. Dla porównania, w Ameryce Południowej aż 6 z 10 drużyn uzyskuje awans, co oznacza, że ponad połowa federacji CONMEBOL bierze udział w mistrzostwach.

    Szczególne kontrowersje wzbudziły także baraże. Polska zakończyła swoją walkę o mundial porażką ze Szwecją, mimo że rywale wcześniej nie wygrali żadnego spotkania w fazie grupowej i zajęli ostatnie miejsce. Mimo to, zgodnie z regulaminem, otrzymali szansę gry o awans – i ją wykorzystali. Sytuacja ta przywołuje skojarzenia z udziałem Polski w Euro 2024, kiedy również udało się dostać na turniej dzięki barażom.

    Coraz więcej federacji otwarcie sprzeciwia się obowiązującym zasadom. Jak podaje The Independent, przedstawiciele związków piłkarskich określają obecny system jako „wyjątkowo niesprawiedliwy”. Szczególnie krytykowana jest zasada przyznawania przewagi własnego boiska w pojedynczych meczach barażowych. Statystyki tylko podsycają te zarzuty – gospodarze wygrali aż 8 z 12 spotkań barażowych, w tym mecze z udziałem reprezentacji Polski.

    W związku z tym pojawiają się propozycje zmian. Jedną z najczęściej omawianych jest rozgrywanie decydujących meczów na neutralnym terenie, co miałoby wyrównać szanse obu drużyn. Wprowadzenie systemu mecz i rewanż wydaje się natomiast mało realne ze względu na napięty kalendarz międzynarodowy.

    Ostatecznie z europejskich baraży awans na mistrzostwa świata wywalczyły reprezentacje Szwecji, Bośni i Hercegowiny, Czech oraz Turcji. W gronie przegranych znalazły się natomiast Polska, Włochy, Dania i Kosowo.

    UEFA już teraz analizuje możliwe zmiany w systemie kwalifikacji. Ostateczny format eliminacji do Euro 2028 ma zostać zatwierdzony w maju, a trwające rozmowy mogą doprowadzić do istotnych korekt, które mają zapobiec podobnym kontrowersjom w przyszłości.

  • Świątek usłyszała pytanie. Natychmiastowy kontratak. “To jest sprawa między nami”

    Świątek usłyszała pytanie. Natychmiastowy kontratak. “To jest sprawa między nami”

    Według medialnych doniesień nowym trenerem Igi Świątek ma zostać Francisco Roig. Choć Polka jeszcze nie potwierdziła tego oficjalnie, wszystkie znaki wskazują na hiszpańskiego szkoleniowca. Tymczasem 24-latka w obszernym wywiadzie dla „sport.pl” poruszyła m.in. temat swojego byłego trenera, Wima Fissette’a.

    Świątek rozpoczęła 2026 rok w sposób daleki od oczekiwań. W turniejach, w których brała udział, nie udało jej się przejść etapu ćwierćfinału. Podczas ostatniego występu w WTA 1000 w Miami odpadła już w 2. rundzie po porażce z Magdą Linette. To wydarzenie okazało się przełomowe – kilka dni później poinformowała świat o zakończeniu współpracy z Fissette’em.

    O współpracy Świątek z belgijskim szkoleniowcem powstało wiele spekulacji. Eksperci i dziennikarze często podkreślali, że Fissette nie miał pełnego autorytetu, a Polka nie do końca mu ufała.

    Cała prawda o relacji Świątek – Fissette

    Mistrzyni Wimbledonu 2025 w rozmowie z Radosławem Leniarskim ze „sport.pl” opowiedziała o kulisach rozstania i o tym, jak długo dojrzewała decyzja o zakończeniu współpracy, która trwała 16 miesięcy.

    „To jest sprawa między nami. Nie chcę wchodzić w szczegóły. Na pewno nie jest to coś, na co decyduję się po jednej porażce. Nie podjęłabym takiej decyzji pochopnie” – powiedziała Świątek. „Czasem można we mnie widzieć osobę emocjonalną, ale naprawdę nie podejmuję decyzji impulsywnie. Staram się działać racjonalnie i dać sobie czas. Poza tym rzadko dokonuję zmian w zespole – uważam, że to dobre podejście. Lubię dawać zespołowi przestrzeń, żeby móc się „zresetować” i zacząć inaczej pracować” – dodała.

    Świątek przyznała, że poczuła, iż nadszedł czas na zmianę, a decyzji nie podjęła dopiero w Miami, lecz wcześniej – już podczas turnieju w Dosze zauważyła, że nie czuje się na korcie tak pewnie jak wcześniej. „Po porażce z Marią Sakkari długo rozmawialiśmy o tym, co zmienić i jak przygotować się na kolejny tydzień, żeby wrócić do solidnej gry. Przed Indian Wells udało nam się zrobić pewne kroki naprzód, ale po dokładnym przemyśleniu doszłam do wniosku, że potrzebna jest zmiana” – wyjaśniła.

    Cały proces dojrzewania do decyzji trwał kilka tygodni, a Świątek podkreśliła, że dużo się w tym czasie nauczyła, zanim definitywnie rozstała się z Fissette’em.

    Francisco Roig nowym trenerem?

    Według mediów nowym szkoleniowcem Polki ma zostać Francisco Roig, który przyczynił się do największych sukcesów Rafaela Nadala. Francuski dziennik „L’Equipe” w środę z dużą pewnością poinformował, że to właśnie Roig będzie prowadził Świątek.

    W wywiadzie dla „sport.pl” Polka zdementowała jednak, że przed zakończeniem współpracy z Fissette’em aktywnie szukała nowego trenera. „Jestem szczera wobec osób, z którymi pracuję. Myślałam o zmianie, ale nie działałam aktywnie. Jeśli pracuje się z kimś, trzeba dać temu wysiłkowi szansę i zaufać człowiekowi” – podkreśliła.

  • Kulesza zdecydował ws. przyszłości Jana Urbana. Nadał specjalny komunikat

    Kulesza zdecydował ws. przyszłości Jana Urbana. Nadał specjalny komunikat

    Reprezentacja Polski nie zdołała wywalczyć awansu na mistrzostwa świata, przegrywając w finale baraży ze Szwecją 2:3. Choć „Biało-Czerwoni” ambitnie gonili wynik, ostatecznie musieli uznać wyższość rywali. Tuż po zakończeniu spotkania głos zabrał prezes PZPN, Cezary Kulesza, który za pośrednictwem platformy X ogłosił decyzję dotyczącą przyszłości selekcjonera.

    We wtorkowy wieczór Polacy stanęli przed szansą wyjazdu na mundial, mierząc się ze Szwecją, która wcześniej pokonała Ukrainę 3:1. Zespół Jana Urbana przystępował do tego starcia po wymagającym meczu z Albanią. Już w pierwszej połowie spotkania na PGE Narodowym sytuacja była trudna — błąd Jana Bednarka pozwolił rywalom objąć prowadzenie, a po 45 minutach to goście byli bliżej upragnionego celu.

    Nadzieję przywrócili jednak liderzy kadry. Robert Lewandowski oraz Piotr Zieliński ponownie odegrali kluczowe role, choć tym razem na pierwszy plan wysunął się Nicola Zalewski. Selekcjoner zdecydował się na kilka zmian w składzie — w obronie pojawił się Przemysław Wiśniewski, do wyjściowej jedenastki wrócił Zalewski, a w ataku szansę od pierwszej minuty otrzymał Karol Świderski.

    Mecz ze Szwecją pokazał dwa oblicza polskiej drużyny. W ofensywie potrafili oni tworzyć groźne akcje i momentami dominowali przeciwnika, jednak błędy w defensywie okazały się kosztowne. Jeszcze przed przerwą wyrównującego gola zdobył Zalewski, który po zmianie stron asystował przy trafieniu Świderskiego. Polacy coraz śmielej atakowali i wydawało się, że doprowadzą co najmniej do dogrywki.

    Decydujący cios padł jednak w 88. minucie. Po chaosie w polu karnym i kolejnych błędach obrony Viktor Gyökeres wykorzystał sytuację i zdobył zwycięską bramkę dla Szwecji. Tym samym to gospodarze zapewnili sobie udział w mundialu 2026, a Polska po raz pierwszy od 2014 roku nie wystąpi na tej imprezie.

    Po końcowym gwizdku Cezary Kulesza odniósł się zarówno do wyniku, jak i przyszłości reprezentacji. Prezes PZPN podziękował zawodnikom za walkę i jasno zadeklarował dalsze wsparcie dla selekcjonera. Jak przekazał w mediach społecznościowych, kontrakt Jana Urbana zostanie przedłużony, co oznacza kontynuację jego pracy z kadrą mimo niepowodzenia w barażach.

  • Cała Polska uległa złudzeniu. Oto prawda o meczu ze Szwecją

    Cała Polska uległa złudzeniu. Oto prawda o meczu ze Szwecją

    Cała Polska mogła ulec złudzeniu. Trudno znaleźć kibica, który po meczu Polska – Szwecja nie powiedziałby: przegrała drużyna lepsza. Ale czy na pewno tak było? Gdy spojrzymy na to spotkanie bez emocji, wnioski wcale nie muszą być tak oczywiste.

    Legendarny włoski dziennikarz Gianni Brera twierdził, że idealny mecz piłkarski powinien zakończyć się wynikiem 0:0. Jako wielki zwolennik taktyki i porządku na boisku uważał, że każdy gol jest raczej dowodem błędu niż przejawem geniuszu. Kiedy słynny półfinał mundialu z 1970 roku między Reprezentacja Włoch w piłce nożnej a Reprezentacja Niemiec Zachodnich w piłce nożnej zakończył się wynikiem 4:3 i został okrzyknięty „meczem stulecia”, Brera nazwał go wręcz obrazą futbolu. W jego oczach chaos i błędy w defensywie przekreślały jakąkolwiek wielkość tego widowiska.

    Podobne podejście można było wyczuć w słowach Mateusz Borek, który po meczu ze Szwecją zauważył, że trudno mówić o dobrym występie, skoro drużyna traci aż trzy bramki. I coś w tym jest – może rzeczywiście warto odrzucić narrację o „dobrym meczu” Polaków.

    Nie chodzi tu tylko o banalne stwierdzenie, że liczy się wynik. Owszem, futbol nie jest łyżwiarstwem figurowym, ale styl i sposób gry także mają znaczenie. Problem polega na tym, że w piłce nożnej ocena „stylu” często zależy od jednego arbitra. W tym przypadku był nim Slavko Vinčić. Gdyby inaczej ocenił sytuację z udziałem Jakub Kamiński w polu karnym, Polska mogła otrzymać rzut karny. Gdyby z kolei nie dał się przekonać upadkowi Anthony Elanga w starciu z Nicola Zalewski, być może nie byłoby rzutu wolnego, po którym padła jedna z bramek. To pokazuje, że element „wrażenia artystycznego” w futbolu istnieje – choć w mniej formalnej formie niż w sportach ocenianych przez sędziów punktowych.

    Jeśli jednak spojrzeć na mecz szerzej, łatwo zrozumieć, skąd wzięło się przekonanie, że Polska była lepsza. Więcej akcji ofensywnych, większa aktywność, więcej strzałów – to wszystko buduje obraz przewagi. Ale czy to wystarczy, by mówić o lepszej drużynie?

    Gdy zmienimy perspektywę i zaczniemy oceniać nie tylko ofensywę, lecz także organizację gry, dyscyplinę taktyczną i realizację założeń, obraz zaczyna wyglądać inaczej. O ile w ataku Polacy momentami imponowali, o tyle w defensywie popełniali błędy, które trudno usprawiedliwić. Sposób, w jaki tracili gole, można określić jednym słowem: katastrofa. Szwedzi nie musieli grać wielkiego meczu – wystarczyło, że wykorzystali prezenty.

    Dlatego pocieszanie się ładnymi akcjami ofensywnymi może być złudne. W piłce nożnej od dawna funkcjonuje powiedzenie, że atak przyciąga kibiców, ale to obrona wygrywa mecze. I ten mecz był tego dobitnym potwierdzeniem.

  • Lewandowski przemówił po porażce. “Najgorsze uczucie”. Nagle dostał TO pytanie

    Lewandowski przemówił po porażce. “Najgorsze uczucie”. Nagle dostał TO pytanie

    Reprezentacja Polski przegrała ze Szwecją 2:3 w decydującym meczu barażowym o awans na mundial. Choć Biało-Czerwoni przez dużą część spotkania prezentowali się lepiej i częściej dochodzili do sytuacji bramkowych, to jednak w najważniejszym aspekcie – skuteczności – okazali się gorsi od rywali. Po końcowym gwizdku głos zabrał kapitan kadry, Robert Lewandowski, którego słowa wyraźnie oddawały skalę rozczarowania.

    Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem to Szwedzi byli wskazywani jako faworyci. Drużyna prowadzona przez Graham Potter potwierdziła swoją formę w półfinale baraży, pokonując Ukrainę 3:1. Polacy natomiast musieli się sporo napracować, by ograć Albanię 2:1, odrabiając straty.

    Już pierwsza połowa spotkania ze Szwecją pokazała, że Polacy mają duży potencjał w ataku. Stwarzali sytuacje, ale tylko Nicola Zalewski zdołał zamienić jedną z nich na gola. Tymczasem gospodarze wykazali się niemal stuprocentową skutecznością – dwukrotnie zagrozili bramce Kamil Grabara i oba te momenty zakończyli trafieniami.

    Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Polska nadal dominowała, co przyniosło efekt w postaci wyrównującego gola autorstwa Karol Świderski. Mimo przewagi i licznych prób, to jednak Szwedzi zadali decydujący cios. W 88. minucie zwycięskiego gola zdobył Viktor Gyökeres, pozbawiając Polaków marzeń o mundialu.

    Po meczu Robert Lewandowski nie krył emocji. Przyznał, że trudno mu znaleźć odpowiednie słowa, by opisać to, co czuje drużyna. Podkreślił brutalność futbolu, w którym dobra gra nie zawsze idzie w parze z wynikiem. Zwrócił uwagę szczególnie na trzecią bramkę, która – jego zdaniem – przesądziła o losach spotkania. Kapitan zaznaczył też, że gdyby doszło do dogrywki, szanse Polski rosłyby z każdą minutą.

    Napastnik został również zapytany o swoją przyszłość w reprezentacji, zwłaszcza w kontekście zagadkowego wpisu w mediach społecznościowych z utworem „Time To Say Goodbye”. Odpowiedział jednak bardzo ostrożnie – przyznał, że potrzebuje czasu na przemyślenia i na razie nie jest gotowy na żadne deklaracje. Podkreślił, że skupia się teraz na obowiązkach klubowych i czekających go meczach.

    Dotychczas Robert Lewandowski rozegrał w reprezentacji Polski 165 spotkań, w których zdobył 89 bramek i zanotował 38 asyst.

  • Świątek odkrywa prawdę. Koniec milczenia. Pierwsze słowa po odejściu Fissette’a

    Świątek odkrywa prawdę. Koniec milczenia. Pierwsze słowa po odejściu Fissette’a

    Iga Świątek po raz pierwszy od rozstania z Wim Fissette zdecydowała się publicznie zabrać głos. W rozmowie ze Sport.pl nie ukrywa emocji i frustracji, jakie towarzyszyły jej w ostatnich tygodniach. — Dlaczego ludzie mówią mi, co powinnam robić ze swoim życiem? — pyta retorycznie, dając do zrozumienia, jak dużą presję odczuwa poza kortem.

    Początek sezonu miał dla Polki jasno określony cel — powrót na szczyt rankingu WTA. Rzeczywistość szybko jednak zweryfikowała te plany. Po trzech miesiącach rywalizacji nie udało jej się dotrzeć nawet do półfinału żadnego z turniejów. Kulminacją problemów była porażka już w pierwszym meczu w Miami, gdzie lepsza okazała się Magda Linette. To wydarzenie przyspieszyło decyzję o zakończeniu współpracy z dotychczasowym trenerem.

    Zmiana w sztabie była właściwie nieunikniona. Jeśli nie nastąpiłaby w tamtym momencie, doszłoby do niej w najbliższej przyszłości. Świątek coraz wyraźniej dawała odczuć narastającą frustrację — zarówno na korcie, jak i poza nim. Eksperci zaczęli zwracać uwagę na jej problemy mentalne, a sama zawodniczka przyznała, że w trakcie meczów za dużo analizuje i traci naturalność gry, która wcześniej była jej największym atutem.

    Dodatkowo presja otoczenia i liczne komentarze sprawiły, że nie była w stanie skupić się wyłącznie na sporcie. W efekcie, zamiast walczyć o powrót na pozycję liderki, stopniowo spadała w rankingu — najpierw na trzecie, a następnie na czwarte miejsce.

    Mimo trudnego okresu 24-latka nie zamierza się poddawać. W najbliższym czasie planuje ogłosić nazwisko nowego szkoleniowca. Wśród potencjalnych kandydatów najczęściej wymienia się Francisco Roig, który w przeszłości współpracował z Rafael Nadal.

    — Chcę znów poczuć, że na korcie jestem jak ściana — podkreśla Świątek, zapowiadając powrót do swojej najlepszej wersji. W wywiadzie zapowiada także, że odniesie się do kulis rozstania z Fissette’em oraz do współpracy z psycholożką Daria Abramowicz, która od dawna budzi duże zainteresowanie i różne opinie w środowisku tenisowym.

    Powrót na kort nastąpi już w połowie kwietnia. Polka rozpocznie część sezonu na mączce od występu w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, gdzie spróbuje odbudować formę i odzyskać pewność siebie.

  • Lewandowski załamany. Poruszające obrazki po meczu, dramat kapitana i kadry

    Najczarniejszy scenariusz dla reprezentacji Polski niestety stał się faktem. Biało-czerwoni nie zagrają na tegorocznych mistrzostwach świata, a marzenia o udziale w mundialu prysły po końcowym gwizdku finału baraży ze Szwecją. Po zakończeniu spotkania piłkarze prowadzeni przez Jana Urbana nie kryli ogromnego rozczarowania. Szczególnie poruszające były ujęcia z Robertem Lewandowskim, które na długo zapadną w pamięć kibiców.

    Wtorkowy wieczór dostarczył ogromnych emocji. Starcie Szwecji z Polską w decydującym meczu o awans na mistrzostwa świata 2026 obfitowało w zwroty akcji i do samego końca dawało nadzieję na szczęśliwe zakończenie dla Polaków. Drużyna Jana Urbana dwukrotnie musiała odrabiać straty i za każdym razem potrafiła wrócić do gry. Niestety ostateczny cios zadali gospodarze.

    W 88. minucie meczu, rozgrywanego w Sztokholmie, doszło do ogromnego zamieszania w polu karnym Polaków. Kamil Grabara popisał się świetną interwencją, a piłka odbiła się jeszcze od słupka. Ostatecznie jednak dopadł do niej Viktor Gyökeres, który z bliskiej odległości potężnym strzałem umieścił ją pod poprzeczką.

    Jak się później okazało, było to trafienie przesądzające o losach spotkania i dające Szwedom upragniony awans na mundial. Dla Polaków oznaczało to bolesne rozczarowanie. Tym bardziej, że podopieczni Urbana zaprezentowali się z dobrej strony i przez długie fragmenty meczu mieli przewagę. W piłce nożnej liczą się jednak gole, a ta bywa bezlitosna.

    Po ostatnim gwizdku w polskim zespole dominowało przygnębienie. Trudno się temu dziwić – awans był na wyciągnięcie ręki, zabrakło jedynie postawienia przysłowiowej kropki nad „i”. Najbardziej wymowne sceny dotyczyły kapitana kadry. Robert Lewandowski został uchwycony przez kamery, gdy kucał na murawie, wyraźnie zdruzgotany, ze łzami w oczach.

    Dla napastnika to szczególnie bolesny moment. Wszystko wskazywało na to, że nadchodzący mundial mógł być jego ostatnim wielkim turniejem w karierze. Dziś trudno przewidzieć, jakie decyzje podejmie w najbliższej przyszłości, jednak wiele wskazuje na to, że może już nie otrzymać kolejnej szansy występu na mistrzostwach świata.