Author: newuser

  • Iga Świątek powiedziała “nie” Dawidowi Celtowi. Ten wprost komentuje decyzję Polki

    Iga Świątek powiedziała “nie” Dawidowi Celtowi. Ten wprost komentuje decyzję Polki

    Iga Świątek przechodzi ostatnio trudny okres w swojej karierze. Nieudany występ w turnieju Miami Open oraz decyzja o zakończeniu współpracy z trenerem Wim Fissette sprawiły, że wokół Polki zrobiło się wyjątkowo głośno. Kibice liczyli, że mimo tych zawirowań zobaczą ją w akcji podczas spotkania z Ukrainą w ramach Billie Jean King Cup w Gliwicach, jednak tak się nie stanie.

    Tenisistka ogłosiła swoją decyzję 28 marca za pośrednictwem mediów społecznościowych. Przyznała, że nie był to dla niej łatwy wybór, zwłaszcza mając świadomość oczekiwań polskich kibiców. Podkreśliła jednak, że ostatnie tygodnie były dla niej bardzo wymagające — zarówno pod względem sportowym, jak i przez zmiany zachodzące w jej otoczeniu. Zaznaczyła, że potrzebuje chwili wytchnienia, by uporządkować pewne sprawy i skupić się na spokojnej, jakościowej pracy.

    Do decyzji Świątek odniósł się kapitan reprezentacji Polski, Dawid Celt. W rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet nie ukrywał rozczarowania, choć jednocześnie zaznaczył, że rozumie sytuację zawodniczki. Przyznał, że od dłuższego czasu prowadził z nią rozmowy i starał się przekonać ją do występu w Gliwicach.

    Jak podkreślił, zrobił wszystko, by odwlec tę decyzję i dać Świątek czas na spokojne przemyślenie sytuacji. Ostatecznie jednak tenisistka pozostała przy swoim stanowisku. Celt zaznaczył również, że choć brak jej w składzie to duża strata dla drużyny, to obecnie najważniejsze dla niej powinno być znalezienie nowego trenera.

    Kapitan reprezentacji zwrócił uwagę, że funkcjonowanie bez głównego szkoleniowca może być dla niektórych zawodników możliwe przez pewien czas, jednak jego zdaniem Świątek potrzebuje stabilizacji i wsparcia w tym zakresie. W obecnym momencie to właśnie odbudowa zaplecza szkoleniowego wydaje się dla niej kluczowym wyzwaniem.

  • Media: Przyszłość Lewandowskiego wyjaśniona, Barcelona podjęła decyzję. To go czeka

    Media: Przyszłość Lewandowskiego wyjaśniona, Barcelona podjęła decyzję. To go czeka

    Do wygaśnięcia kontraktu Roberta Lewandowskiego z FC Barceloną pozostały zaledwie trzy miesiące, a sytuacja wokół przyszłości napastnika zaczyna nabierać tempa. Choć do tej pory klub nie przedstawił mu oficjalnej propozycji przedłużenia umowy, zainteresowanie jego osobą nie słabnie. Wśród potencjalnych kierunków wymienia się m.in. Juventus, Milan, a także zespoły z MLS i Arabii Saudyjskiej. Mimo to priorytetem Polaka pozostaje dalsza gra w barwach katalońskiego klubu. Najnowsze doniesienia medialne wskazują jednak, że w tej sprawie nastąpił przełom.

    Sezon 2025/2026 układa się dla Barcelony bardzo dobrze. Drużyna prowadzona przez Hansiego Flicka przewodzi tabeli LaLiga i bez większych trudności awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W składzie „Dumy Katalonii” wciąż istotną rolę odgrywa Lewandowski, który mimo upływu lat regularnie pojawia się na boisku.

    38-letni napastnik rozegrał w bieżących rozgrywkach 38 spotkań, zdobywając 16 bramek i notując trzy asysty. Swoją postawą stara się przekonać władze klubu, że zasługuje na nowy kontrakt. Obecna umowa wygasa wraz z końcem sezonu, co tylko podsyca spekulacje dotyczące jego przyszłości.

    Polski reprezentant nie może narzekać na brak ofert. Poza włoskimi gigantami, zainteresowanie wykazują również kluby spoza Europy. Mimo to sam zawodnik skłania się ku pozostaniu w Barcelonie, co wydaje się realne, zwłaszcza w kontekście niedawnych wypowiedzi prezydenta klubu, Joana Laporty.

    Według informacji katalońskiego „Sportu” Barcelona wkrótce ma przedstawić Lewandowskiemu propozycję przedłużenia kontraktu o kolejny rok. Nowa umowa miałaby jednak wiązać się ze znaczną redukcją wynagrodzenia – nawet o około 50 procent. Jednocześnie klub planuje wprowadzić system bonusów uzależnionych od liczby rozegranych meczów oraz zdobytych bramek, co mogłoby częściowo zrekompensować obniżkę.

    Ostateczna decyzja będzie należeć do samego piłkarza, który musi rozważyć, czy zaakceptować nowe warunki, czy też zdecydować się na zmianę otoczenia.

    Tymczasem przed Barceloną kolejne ligowe wyzwanie. 4 kwietnia zmierzy się ona z Atletico Madryt w ramach 30. kolejki LaLiga. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 20:00.

  • Dobre wieści dla Świątek. Tak wygląda ranking WTA po finale Miami Open

    Dobre wieści dla Świątek. Tak wygląda ranking WTA po finale Miami Open

    Aryna Sabalenka triumfuje w Miami i umacnia swoją pozycję liderki rankingu WTA. To dobra wiadomość dla Igi Świątek, która odpadła już w drugiej rundzie tego turnieju. Przed finałem Coco Gauff wyprzedziła ją na trzecim miejscu, a teraz miała szansę jeszcze powiększyć przewagę. Oto jak wygląda aktualny ranking WTA po Miami Open.

    Iga Świątek sensacyjnie odpadła z Miami Open już w meczu otwarcia. Była liderka światowego rankingu przegrała w starciu z Magdą Linette 6:1, 5:7, 3:6. “To pierwsza porażka Igi Świątek w meczu otwierającym dany turniej – poza WTA Finals – od sierpnia 2021 roku, kiedy również odpadła w drugiej rundzie, bo w pierwszej miała tzw. ‘wolny los’” – pisał wówczas Dominik Senkowski na łamach Sport.pl.

    Iga Świątek poza podium rankingu WTA

    Ta porażka, przy awansie Coco Gauff do finału, miała wpływ na ranking WTA. Amerykanka przesunęła się na trzecie miejsce, spychając Świątek na czwórkę. To nie wszystko – po sobotnim finale Gauff mogła jeszcze powiększyć swoją przewagę.

    W finale Gauff zmierzyła się z Aryną Sabalenką, liderką rankingu WTA. Spotkanie zapowiadało się emocjonująco, biorąc pod uwagę, że obie tenisistki spotkały się na korcie już 12 razy i miały wyrównany bilans – po sześć zwycięstw każda.

    Jednak mecz zdecydowanie lepiej rozpoczęła Białorusinka, która wygrała pierwszą partię 6:2 w zaledwie 38 minut. Druga odsłona była bardziej wyrównana, a Amerykanka starała się doprowadzić do remisu. Udało jej się to, wygrywając 6:4. W trzeciej partii jednak to Sabalenka okazała się lepsza, wygrywając 6:4 i zdobywając tytuł.

    Gauff mogła odskoczyć Świątek w rankingu WTA live

    Dzięki temu zwycięstwu Aryna Sabalenka umocniła swoją pozycję na pierwszym miejscu w rankingu WTA live, mając 11025 punktów, co daje jej przewagę 2567 punktów nad drugą Jeleną Rybakiną (8108 pkt). Coco Gauff, mimo porażki w finale, utrzymała trzecie miejsce z dorobkiem 7278 punktów, mając tylko 15 punktów przewagi nad Igą Świątek, która z dorobkiem 7263 punktów spadła na czwarte miejsce.

    To dobry prognostyk przed nadchodzącą zmianą nawierzchni na korty ziemne, na których Iga Świątek dotychczas dominowała, choć ostatni sezon tego nie potwierdził.

    Top 5 rankingu WTA live:

    1. Aryna Sabalenka – 11025 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8108 pkt

    3. Coco Gauff – 7278 pkt

    4. Iga Świątek – 7263 pkt

    5. Jessica Pegula – 6243 pkt

    Za czołową piątką plasują się:
    6. Amanda Anisimova – 6180 pkt
    7. Elina Svitolina – 3965 pkt
    8. Jasmine Paolini – 3907 pkt
    9. Victoria Mboko – 3531 pkt
    10. Mirra Andriejewa – 3121 pkt

    Reprezentantki Polski:

    Magdalena Fręch – 38. miejsce, 1348 pkt

    Magda Linette – 57. miejsce, 1059 pkt

  • Iga Świątek rezygnuje! Sensacyjna decyzja Polki

    Iga Świątek rezygnuje! Sensacyjna decyzja Polki

    Decyzja zapadła i nie pozostawia już żadnych wątpliwości – Iga Świątek nie wystąpi w nadchodzącym turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup, który odbędzie się w Gliwicach. Informację tę najlepsza polska tenisistka przekazała za pośrednictwem mediów społecznościowych, publikując obszerny i szczery wpis, w którym wyjaśniła powody swojej decyzji.

    Dla wielu kibiców była to wiadomość trudna do przyjęcia, ponieważ występy Świątek przed własną publicznością od zawsze miały szczególny wymiar – zarówno dla niej samej, jak i dla fanów. Zawodniczka nie ukrywała, że rezygnacja z gry w Polsce nie była łatwą decyzją. Podkreśliła, że reprezentowanie kraju na rodzimych kortach zawsze stanowiło dla niej ogromną wartość emocjonalną, a możliwość rywalizacji przy wsparciu polskich kibiców była czymś wyjątkowym.

    W swoim oświadczeniu Świątek szerzej odniosła się do obecnej sytuacji, wskazując na trudny okres, jaki przechodzi – nie tylko pod względem sportowym, ale również w kontekście zmian zachodzących w jej otoczeniu. Ostatnie tygodnie były dla niej wymagające, pełne wyzwań i momentów, które skłoniły ją do refleksji. Jak zaznaczyła, czuje potrzebę zatrzymania się na chwilę, uporządkowania pewnych spraw oraz skupienia się na spokojnej i jakościowej pracy treningowej, która pozwoli jej wrócić na najwyższy poziom.

    Nieobecność liderki rankingu sprzed kilku miesięcy oznacza, że odpowiedzialność za wynik reprezentacji Polski spocznie na pozostałych zawodniczkach. W składzie biało-czerwonych na mecz z Ukrainą znalazły się Magda Linette, Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa oraz Linda Klimovicova. Świątek wyraziła pełne zaufanie do koleżanek z drużyny, szczególnie wskazując na Linette jako liderkę zespołu, która jej zdaniem doskonale odnajdzie się w tej roli i poprowadzi reprezentację.

    Polki staną przed wymagającym zadaniem, ponieważ ich rywalkami będą reprezentantki Ukrainy, wśród których nie zabraknie uznanych nazwisk światowego tenisa. W składzie przeciwniczek znalazły się m.in. Elina Switolina, Marta Kostjuk, Ołeksandra Olijnykowa, a także siostry Nadija Kiczenok i Ljudmiła Kiczenok, które specjalizują się w grze podwójnej.

    Spotkanie Polska – Ukraina zaplanowano na 10 i 11 kwietnia, a jego stawką będzie awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup. Ten odbędzie się we wrześniu w chińskim Shenzhen, gdzie najlepsze drużyny świata powalczą o końcowy triumf w tych prestiżowych rozgrywkach.

    Historia ostatnich występów reprezentacji Polski w tych rozgrywkach pokazuje, że zespół potrafi rywalizować na najwyższym poziomie. W ciągu pięciu poprzednich edycji Polki trzykrotnie występowały w elicie, a dwa lata temu dotarły aż do półfinału, gdzie musiały uznać wyższość reprezentacji Włoch.

    Nieobecność Świątek z pewnością wpłynie na układ sił w nadchodzącym starciu, jednak jednocześnie otwiera przestrzeń dla innych zawodniczek, by wziąć na siebie większą odpowiedzialność i udowodnić swoją wartość na arenie międzynarodowej. Sama Świątek zapewniła, że będzie wspierać drużynę z całego serca i kibicować jej w walce o awans, podkreślając jednocześnie, jak wiele znaczy dla niej wsparcie fanów w tym wymagającym momencie kariery.

  • Na tę decyzję Świątek wszyscy już czekali. Polka oficjalnie ogłasza

    Na tę decyzję Świątek wszyscy już czekali. Polka oficjalnie ogłasza

    Ostatnie tygodnie nie były udane dla Iga Świątek. Polka nie zdołała awansować do półfinału żadnego z turniejów singlowych, a w najbliższym notowaniu rankingu WTA spadnie na czwarte miejsce. W efekcie podjęła zdecydowaną decyzję – po blisko półtorarocznej współpracy zakończyła pracę z trenerem Wim Fissette. Z jej otoczenia płynęły sygnały, że nazwisko nowego szkoleniowca poznamy wkrótce, ale w międzyczasie pojawiła się jeszcze jedna ważna kwestia – występ w reprezentacji Polski podczas meczu z Ukrainą w Billie Jean King Cup. W tej sprawie tenisistka zabrała głos osobiście.

    Miniony sezon był dla zawodniczki z Raszyna pełen wzlotów i niedosytu. W Australian Open dotarła do półfinału, wyrównując swój najlepszy wynik, jednak mimo piłki meczowej nie awansowała do finału – zatrzymała ją Madison Keys. Kolejne turnieje na twardych kortach przynosiły solidne rezultaty, lecz kończyły się najczęściej na etapie ćwierć- lub półfinału.

    Największym zaskoczeniem był jednak sezon na mączce. Po raz pierwszy od lat Świątek nie zdobyła żadnego tytułu na swojej ulubionej nawierzchni. Problemy były widoczne zarówno w Madrycie, jak i w Rzymie, a jej imponującą serię zwycięstw w Paryżu przerwała Aryna Sabalenka. Paradoksalnie więcej powodów do radości przyniosła trawa – finał w Bad Homburg oraz znakomity występ na Wimbledonie pozwoliły realnie myśleć o powrocie na szczyt rankingu. Potwierdzeniem dobrej formy był również triumf w Cincinnati.

    Końcówka sezonu nie była już jednak tak udana, a początek obecnego roku przyniósł kolejne rozczarowania. Ćwierćfinały w Melbourne, Dosze i Indian Wells, a także dwie porażki w United Cup odbiły się szerokim echem. Punktem zwrotnym okazała się przegrana już w drugiej rundzie turnieju w Miami z Magda Linette – to właśnie po tym meczu zapadła decyzja o zakończeniu współpracy z Fissette’em.

    Kolejną niewiadomą był udział Świątek w rozgrywkach Billie Jean King Cup. Turniej kwalifikacyjny w Gliwicach miał być jedyną okazją, by zobaczyć liderkę polskiego tenisa w kraju w 2026 roku. Kapitan reprezentacji, Dawid Celt, powołał wcześniej Magdę Linette, Katarzynę Kawę, Maję Chwalińską i Lindę Klimovicovą, pozostawiając jedno miejsce dla Świątek.

    Ostatecznie jednak tenisistka zdecydowała się zrezygnować z występu. W oficjalnym komunikacie przyznała, że była to dla niej trudna decyzja, ale obecnie potrzebuje czasu na uporządkowanie spraw sportowych i osobistych oraz spokojną pracę z nowym szkoleniowcem. Podkreśliła również, że gra przed polską publicznością zawsze miała dla niej szczególne znaczenie.

    Wszystko wskazuje na to, że Świątek wróci do rywalizacji w połowie kwietnia podczas turnieju w Stuttgarcie. Tymczasem jej miejsce w kadrze najprawdopodobniej zajmie Martyna Kubka. Reprezentacja Ukrainy wystąpi w najmocniejszym składzie – z Elina Svitolina i Marta Kostyuk na czele. O awansie do turnieju finałowego zadecyduje drużyna, która jako pierwsza zdobędzie trzy punkty.

  • Kontuzja światowej “1” w Miami. Koniec marzeń o tytule w WTA 1000

    W czwartym w tym sezonie turnieju rangi WTA 1000 – Miami Open na Florydzie – do rozstrzygnięcia pozostały już tylko dwie kwestie. W czwartek wyłoniono finalistki singla, natomiast w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego poznaliśmy rozstrzygnięcia w półfinałach debla. Niewiele brakowało, by o trofea powalczyły liderki światowych rankingów – swoje zadanie w grze pojedynczej wykonała już Aryna Sabalenka, a w deblu wciąż liczyła się Elise Mertens, aktualna „jedynka” zestawienia. Belgijka triumfowała tu już w 2019 roku, właśnie w duecie z Sabalenką. Tym razem jednak jej występ zakończył się błyskawicznie – już po kilkunastu minutach.

    Turniej w Miami zamyka pierwszą część sezonu na kortach twardych. Dla polskich kibiców rywalizacja w kobiecej drabince zakończyła się jednak wyjątkowo szybko. Magda Linette odpadła już w trzeciej rundzie po porażce z Alexandrą Ealą, choć wcześniej sprawiła sporą niespodziankę, eliminując Igę Świątek. Najlepsza polska tenisistka straciła tym samym szansę na powrót na drugie miejsce w rankingu WTA. Co więcej, dobre wyniki Coco Gauff sprawią, że Polka w kolejnym notowaniu spadnie na czwartą pozycję. Na czele pozostanie Sabalenka, która pewnie awansowała do finału. Jeśli w sobotę pokona Gauff, zostanie dopiero czwartą zawodniczką w historii, która w jednym sezonie wygra tzw. Sunshine Double, czyli turnieje w Indian Wells i Miami.

    Nie mniej emocjonująco zapowiadała się rywalizacja w deblu, gdzie również liderka rankingu dotarła do półfinału. Mowa o Elise Mertens, która od lat łączy sukcesy w grze podwójnej z solidnymi wynikami w singlu. Belgijka doskonale zna smak zwycięstwa w Miami – w 2019 roku sięgnęła tu po tytuł razem z Sabalenką. Wówczas najpierw triumfowały w Indian Wells, pokonując w finale Barborę Krejcikovą i Katerinę Siniakovą, a następnie zwyciężyły także na Florydzie, ogrywając duet Samantha Stosur/Shuai Zhang.

    Tym razem Mertens występowała u boku Shuai Zhang, z którą na początku roku wygrała Australian Open. W półfinale ich rywalkami były rozstawione z numerem jeden Włoszki – Sara Errani i Jasmine Paolini. Choć to bardzo utytułowany duet, w ostatnim czasie pojawiały się pytania o ich formę – w ubiegłym sezonie wygrały cztery duże turnieje, ale w tym roku nie dotarły jeszcze do żadnego finału.

    Sam półfinał okazał się jednak wyjątkowo krótki. Spotkanie trwało niespełna 11 minut (nie licząc przerwy medycznej). Włoszki szybko objęły prowadzenie 2:0, po czym zostały przełamane do zera przy własnym serwisie. Chwilę później zawodniczki zeszły na ławkę, a Mertens poinformowała, że nie jest w stanie kontynuować gry. Powodem były problemy zdrowotne – Belgijka ponownie odczuła dolegliwości pleców, z którymi zmagała się już wcześniej, m.in. w Dosze. Po turniejach w Dubaju i Indian Wells wydawało się, że sytuacja została opanowana, jednak uraz znów dał o sobie znać.

    Kontuzja może znacząco wpłynąć na najbliższe plany Mertens. Już w poniedziałek miała rozpocząć rywalizację w turnieju WTA 500 w Charleston (w singlu), następnie planowała występ w Billie Jean King Cup w zespole prowadzonym przez Wima Fissette’a, a od 13 kwietnia – udział w turnieju w Stuttgarcie. Teraz jednak jej kalendarz może ulec zmianie.

    W finale debla Errani i Paolini zmierzą się z parą Katerina Siniakova/Taylor Townsend, które w półfinale pokonały Gabrielę Dabrowski i Luisę Stefani 4:6, 6:4, 10-3.

  • Były trener Świątek zabrał głos ws. Abramowicz i ojca Igi. “To jest dramat”

    Były trener Świątek zabrał głos ws. Abramowicz i ojca Igi. “To jest dramat”

    Wokół Iga Świątek znów zrobiło się gorąco. Po zakończeniu współpracy z Wim Fissette coraz częściej pojawiają się głosy, że problem polskiej tenisistki leży gdzie indziej – przede wszystkim w sferze mentalnej. Były trener z czasów dzieciństwa zawodniczki, Artur Szostaczko, nie owija w bawełnę i wskazuje konkretny kierunek zmian.

    Narastające napięcie wokół zespołu

    Zdaniem Szostaczki wpływ na obecną sytuację Świątek może mieć zbyt silna rola psycholog w jej sztabie, Daria Abramowicz. Choć współpraca ze specjalistą od przygotowania mentalnego w sporcie nie jest niczym niezwykłym, były trener uważa, że w tym przypadku została przekroczona pewna granica.

    Podkreśla, że w środowisku tenisowym rzadko spotyka się aż tak intensywne i stałe zaangażowanie psychologa. Dla porównania przywołuje sytuację Daniil Miedwiediew, który jednorazowo korzystał z takiego wsparcia podczas meczu z Novak Djokovic. W przypadku Świątek ma to jednak charakter ciągły, co – według Szostaczki – może prowadzić do uzależnienia i zaburzenia proporcji w relacji zawodnik–sztab.

    Początek problemów: igrzyska w Paryżu

    Były trener cofa się myślami do Letnie Igrzyska Olimpijskie Paryż 2024, które jego zdaniem były momentem przełomowym. To wtedy – jak twierdzi – doszło do zachwiania równowagi psychicznej tenisistki, częściowo pod wpływem oczekiwań jej ojca, Tomasz Świątek.

    Od tamtej pory, mimo ogromnego talentu i umiejętności, Świątek nie prezentuje już takiej stabilności jak wcześniej. Szostaczko zaznacza, że problem nie leży w technice czy przygotowaniu fizycznym – te elementy wciąż stoją na najwyższym poziomie. Kluczowe są emocje i sposób reagowania na presję.

    „To nie tenis, to głowa”

    Według eksperta symptomy kryzysu są widoczne gołym okiem. Zwraca uwagę na mowę ciała zawodniczki – napięcie, nerwowość, brak swobody. Jako przykład przywołuje jej reakcję po porażce z Magda Linette, kiedy publicznie przepraszała i nie kryła emocji.

    Dla Szostaczki to sygnał alarmowy:

    zawodniczka tej klasy nie powinna reagować w taki sposób,

    presja zewnętrzna i wewnętrzna wyraźnie ją przytłacza,

    problem ma charakter mentalny, a nie sportowy.

    Chaos komunikacyjny w sztabie

    Były trener wskazuje również na możliwy brak spójności w przekazie płynącym z boksu trenerskiego. Jego zdaniem w przeszłości dochodziło do sytuacji, w których trenerzy przekazywali jedno, a psycholog sugerowała coś zupełnie innego.

    W efekcie zawodniczka może czuć się zagubiona i niepewna – nie wiedząc, komu powinna zaufać w kluczowych momentach meczu. To z kolei może prowadzić do spadku pewności siebie i pogorszenia wyników.

    Radykalna diagnoza i jeszcze mocniejsze wnioski

    Szostaczko nie ma wątpliwości – jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby przynajmniej czasowe rozdzielenie Świątek i Abramowicz. Sugeruje przerwę we współpracy, która pozwoliłaby zawodniczce odzyskać niezależność mentalną i świeżość.

    Nie wyklucza też bardziej radykalnego scenariusza, czyli całkowitego rozstania. Podkreśla przy tym, że choć zmiana trenera już nastąpiła, to bez uporządkowania kwestii mentalnych niewiele ona zmieni.

    Co dalej z karierą Świątek?

    Mimo ostrej krytyki Szostaczko nie skreśla przyszłości polskiej tenisistki. Wręcz przeciwnie – uważa, że jej potencjał pozostaje ogromny. Kluczem ma być jednak powrót do prostoty, większa swoboda na korcie i ograniczenie nadmiaru bodźców płynących z zewnątrz.

    Wśród możliwych kierunków zmian pojawia się nawet inspiracja zespołem Rafael Nadal – idola Świątek. Szostaczko sugeruje, że współpraca z kimś z jego otoczenia, np. Francisco Roig, mogłaby przynieść pozytywne efekty.

    Podsumowanie

    W opinii byłego trenera problem Igi Świątek nie leży w jej umiejętnościach tenisowych, lecz w psychice i strukturze zespołu. Nadmiar wskazówek, sprzeczne komunikaty i zbyt duża zależność od otoczenia mogą powodować chaos i narastające napięcie.

    Rozwiązanie? Mniej ingerencji, więcej autonomii i powrót do naturalnego stylu gry. Czy taki scenariusz się ziści – pozostaje otwarte. Jedno jest pewne: sytuacja wokół liderki polskiego tenisa wciąż budzi ogromne emocje.

  • Lewandowski jest niesamowity! Ten rekord przejdzie do historii

    Robert Lewandowski od lat przesuwa granice możliwości w reprezentacji Polski. Kolejne osiągnięcie tylko potwierdza jego wyjątkową długowieczność na najwyższym poziomie w historii rodzimego futbolu.

    Bramki Robert Lewandowski oraz Piotr Zieliński zapewniły Polsce zwycięstwo 2:1 nad Albania national football team w półfinale baraży o awans na mistrzostwa świata. Dla kapitana kadry było to spotkanie szczególne – jego trafienie przyniosło mu kolejny zapis w historii.

    Napastnik może już pochwalić się rekordową liczbą występów w reprezentacji oraz statusem jej najskuteczniejszego strzelca – ma na koncie 164 mecze i 89 goli. W starciu z Albanią ustanowił jednak jeszcze jedno imponujące osiągnięcie.

    Robert Lewandowski zdobył bramkę w kolejnym roku kalendarzowym, co oznacza, że trafiał do siatki już w 19 różnych latach. Jego seria rozpoczęła się w 2008 roku, gdy w debiucie pokonał bramkarza San Marino national football team.

    Najbardziej bramkostrzelne sezony przypadły na lata 2015 i 2021 – odpowiednio za kadencji Adam Nawałka oraz Paulo Sousa – kiedy zdobywał po 11 goli rocznie. Najsłabszy pod tym względem był 2009 rok, gdy pod wodzą Franciszek Smuda zanotował tylko jedno trafienie w meczach towarzyskich.

    Jeszcze ciekawszy jest kontekst pokoleniowy. Gdy Robert Lewandowski zdobywał swoją pierwszą bramkę w reprezentacji, Oskar Pietuszewski miał zaledwie kilka miesięcy. Kilkanaście lat później obaj spotkali się na boisku jako reprezentanci Polski.

    Kapitan będzie miał kolejną okazję do powiększenia dorobku już 31 marca, kiedy Polska zmierzy się ze Sweden national football team w finale baraży. Pozostaje pytanie, jak długo jeszcze będzie kontynuował swoją niezwykłą serię i czy ktokolwiek w historii polskiej piłki zdoła kiedyś dorównać jego osiągnięciom.

  • Świątek zdradziła, czym zajmuje się poza kortem. “Nie każdy wie”

    Świątek zdradziła, czym zajmuje się poza kortem. “Nie każdy wie”

    Iga Świątek przechodzi obecnie bardziej wymagający etap w swojej karierze. Rozstanie z Wim Fissette oraz nierówna forma sprawiają, że na razie trudno mówić o walce o największe tytuły. Przed Polką stoi wyzwanie odbudowy sportowej dyspozycji, jednak – jak sama podkreśla – jej życie nie ogranicza się wyłącznie do tenisa. Coraz więcej uwagi poświęca działalności pozasportowej, w tym własnej fundacji i edukacji biznesowej, o czym szerzej opowiedziała w rozmowie z Forbes.

    Od kilku miesięcy Świątek konsekwentnie rozwija swoją fundację, której głównym celem jest wspieranie młodych sportowców – zarówno finansowo, jak i organizacyjnie. Pod koniec ubiegłego roku wyłoniono pierwszą grupę stypendystów. Tenisistka od dawna zaznacza, że myślenie o przyszłości po zakończeniu kariery jest dla niej bardzo ważne, bo nie każdy sportowiec potrafi odnaleźć się poza zawodowym sportem.

    Coraz wyraźniej widać, że Polka kieruje swoje zainteresowania w stronę biznesu. W wywiadzie przyznała, że jej codzienność to już nie tylko treningi, obowiązki sponsorskie i kontakt z mediami, ale także zarządzanie rozbudowanym zapleczem biznesowym, które powstało wokół jej sukcesów sportowych. Jak zaznaczyła, nie jest to łatwe środowisko, dlatego stara się rozwijać kompetencje w zakresie zarządzania i stopniowo przekazywać część obowiązków specjalistom.

    Świątek podkreśliła, że chce lepiej rozumieć mechanizmy rządzące biznesem, by podejmować świadome decyzje, ale jednocześnie nie zamierza brać wszystkiego na siebie. Regularnie konsultuje się z bardziej doświadczonymi osobami, zgłębia podstawy inwestowania oraz długoterminowego planowania. W tym kontekście fundacja odgrywa podwójną rolę – jest zarówno narzędziem pomocy innym, jak i elementem jej własnego rozwoju.

    Tenisistka zwróciła również uwagę na realne problemy, z jakimi mierzą się młodzi sportowcy i ich rodziny. Brak odpowiednich środków finansowych oraz wiedzy często utrudnia wybór właściwej ścieżki rozwoju. Rodzice, którzy nie mają doświadczenia sportowego ani kontaktów, muszą działać metodą prób i błędów, a dostęp do dobrych trenerów bywa ograniczony przez wysokie koszty.

    Właśnie dlatego – jak zaznaczyła Świątek – jej fundacja ma pomagać nie tylko w finansowaniu treningów, ale również w podejmowaniu lepszych decyzji dotyczących kariery sportowej. Program stypendialny ma zwiększać szanse młodych zawodników na rozwój poprzez dostęp do profesjonalnego szkolenia i odpowiedniego wsparcia mentorsko-organizacyjnego.

  • Kolejne trzęsienie ziemi. Fissette może wrócić do pracy. W tle finał Wimbledonu

    Kolejne trzęsienie ziemi. Fissette może wrócić do pracy. W tle finał Wimbledonu

    Od rozstania Igi Świątek z Wimem Fissette’em minęły zaledwie cztery dni, ale w świecie tenisa sytuacja zmienia się błyskawicznie. Belgijski szkoleniowiec nie zdążył jeszcze na dobre odnaleźć się w nowej rzeczywistości bez codziennych obowiązków, a już znalazł się w centrum medialnych spekulacji. Coraz częściej pojawia się jego nazwisko w kontekście objęcia funkcji trenera Amandy Anisimovej, która w piątek poinformowała o zakończeniu współpracy z Rickiem Vleeshouwersem.

    Amerykanka pożegnała swojego dotychczasowego szkoleniowca w ciepłych słowach, podkreślając nie tylko jego profesjonalizm, ale także podejście do niej jako człowieka. „Dziękuję, Rick, za wszystko, co dla mnie zrobiłeś. Za to, że widziałeś we mnie przede wszystkim osobę, a nie tylko zawodniczkę. To było dla mnie niezwykle ważne i pozwoliło nam zbudować wyjątkową relację” – napisała. W dalszej części podziękowała mu za zaangażowanie, lojalność i pasję, życząc powodzenia w kolejnych etapach kariery.

    Niemal natychmiast po tej decyzji rozpoczęła się giełda nazwisk potencjalnych następców Vleeshouwersa. Wśród kandydatów nie mogło zabraknąć Wima Fissette’a, który od niedawna pozostaje bez zatrudnienia.

    Spekulacje podsycają zarówno media, jak i obserwatorzy tenisowego środowiska. Wskazują oni, że Belg mógłby być idealnym wyborem dla Anisimovej, biorąc pod uwagę jego bogate doświadczenie w pracy z czołowymi zawodniczkami światowego tenisa, takimi jak Naomi Osaka, Qinwen Zheng, Kim Clijsters czy Simona Halep.

    Dodatkowego kontekstu całej sytuacji dostarcza niedawny występ Anisimovej w Miami, gdzie zakończyła rywalizację na etapie 1/8 finału po porażce z Belindą Bencic. Pojawiają się pytania, czy już wtedy w jej głowie dojrzewała decyzja o zakończeniu współpracy z trenerem.

    Co ciekawe, według relacji dziennikarza Canal+ Sport Żelisława Żyżyńskiego, Fissette był widziany na miejscu – miał opuszczać obiekt wraz z rodziną we wtorkowe przedpołudnie. To tylko podsyciło domysły o możliwym nowym rozdziale w jego karierze.

    Gdyby rzeczywiście doszło do współpracy Fissette’a z Anisimovą, mogłoby to mieć dla Amerykanki także wymiar symboliczny. Wciąż świeże pozostaje bowiem wspomnienie finału Wimbledonu z ubiegłego roku, w którym została całkowicie zdominowana przez Igę Świątek – wówczas prowadzoną właśnie przez belgijskiego trenera – przegrywając 0:6, 0:6.

    Potencjalny duet Anisimova–Fissette jawi się więc jako intrygująca perspektywa, która może znacząco wpłynąć na układ sił w kobiecym tenisie w nadchodzących miesiącach.