Author: newuser

  • Bliska relacja Świątek i Abramowicz. Mocny głos z boku: “Warto powiedzieć jasno”

    Bliska relacja Świątek i Abramowicz. Mocny głos z boku: “Warto powiedzieć jasno”

    Iga Świątek rozpoczyna nowy etap w swojej karierze. Już wkrótce wróci na zawodowe korty pod okiem nowego trenera, Francisco Roiga. Mimo zmian w sztabie, niezmiennie powraca jeden wątek – jej wyjątkowo bliska relacja z psycholożką Darią Abramowicz. Czy rzeczywiście można mówić o przekraczaniu granic etyki zawodowej? Coraz więcej głosów wskazuje, że takie osądy mogą być niesprawiedliwe.

    Oficjalnie Daria Abramowicz pełni funkcję psychologa i trenera mentalnego w zespole Świątek. W praktyce jej rola jest znacznie szersza – uchodzi za jedną z kluczowych postaci w sztabie, a prywatnie łączy ją z tenisistką także relacja przyjacielska. Spędzają razem czas nie tylko podczas turniejów, ale również poza nimi, co dodatkowo podsyca dyskusję w środowisku.

    Niektórzy komentatorzy uważają, że tak bliska więź może zaburzać profesjonalny charakter współpracy, a nawet prowadzić do naruszenia zasad etyki. Jednak zdaniem specjalistów takie podejście jest zbyt uproszczone.

    Nowe spojrzenie na tę kwestię przedstawia psycholog sportowy Kacper Papiernik. Jak podkreśla, bliska współpraca psychologa ze sportowcem nie jest niczym niewłaściwym ani sprzecznym z zasadami zawodu. Zaznacza jednak, że w przypadku Świątek i Abramowicz mamy do czynienia z wyjątkowym modelem relacji.

    Papiernik tłumaczy, że psycholog może być integralną częścią sztabu, pracować ze sportowcem bardzo intensywnie, nawet na co dzień. Może także wspierać zawodnika nie tylko mentalnie, ale i organizacyjnie – pomagać w planowaniu treningów, zarządzaniu kalendarzem startów, a nawet dbać o elementy codziennego funkcjonowania, takie jak regeneracja, dieta czy sen. Kluczowe jest jednak zachowanie profesjonalnego dystansu i jasno określonego celu współpracy.

    Relacja psycholog–sportowiec nie jest bowiem ani klasyczną relacją terapeutyczną, ani zwykłą znajomością. Jej nadrzędnym zadaniem jest wspieranie zawodnika w osiąganiu optymalnej formy – zarówno pod względem psychicznym, jak i sportowym.

    Tymczasem u Świątek doszło do istotnych zmian w sztabie szkoleniowym. Po niespodziewanej porażce w Miami Open z Magdą Linette, która zakończyła jej udział w turnieju już na wczesnym etapie, Polka rozstała się z trenerem Wimem Fissette’em. Jego miejsce zajął Francisco Roig, przez lata związany z zespołem Rafaela Nadala.

    Debiut Hiszpana w roli szkoleniowca Świątek nastąpi już w połowie kwietnia podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Będzie to jednocześnie początek sezonu na kortach ziemnych – nawierzchni, na której Polka od lat prezentuje najwyższy poziom.

    Mimo sportowych wyzwań, eksperci coraz częściej koncentrują się na kulisach funkcjonowania sztabu. Pojawiają się pytania, czy Roig odnajdzie się w zespole, w którym Abramowicz odgrywa tak znaczącą rolę. W tym przypadku nie chodzi już jednak o kwestie etyczne, lecz o dynamikę współpracy i podział kompetencji.

    Sytuacja pozostaje złożona i trudno dziś o jednoznaczne prognozy. Najbliższe tygodnie powinny przynieść odpowiedzi na pytanie, jak nowy układ w sztabie wpłynie na formę i wyniki Igi Świątek.

  • Roig zadzwoni do Nadala. Świątek nie może sobie na to pozwolić

    Roig zadzwoni do Nadala. Świątek nie może sobie na to pozwolić

    Zaufanie, jakim Iga Świątek obdarzyła Tomasz Wiktorowski, było jednym z fundamentów jej dominacji na korcie. W tamtym okresie sprawiała wrażenie zawodniczki niemal nie do pokonania, a relacja z trenerem wykraczała poza standardową współpracę – było w niej pełne przekonanie i gotowość do podążania za jego wizją bez wahania. Dziś pojawia się pytanie, czy Francisco Roig może odegrać podobną rolę.

    Zdaniem Lech Sidor, komentatora Eurosportu i autora podcastu „Trzeci Serwis”, to scenariusz jak najbardziej realny. Hiszpański szkoleniowiec wnosi do zespołu ogromne doświadczenie, spokój i analityczne podejście, które może okazać się kluczowe na obecnym etapie kariery Świątek.

    Roig przez lata współpracował z Rafael Nadal, współtworząc jeden z najbardziej utytułowanych zespołów w historii tenisa. Dzięki temu trudno go czymkolwiek zaskoczyć. Sukcesy Świątek, choć imponujące, nie robią na nim takiego wrażenia, by miał stracić chłodną głowę. I właśnie to może działać na korzyść Polki – potrzebuje bowiem kogoś, kto zachowa dystans i nie ulegnie presji.

    Sidor zwraca uwagę, że wybór Roiga to uniknięcie ryzyka zatrudnienia trenera, dla którego praca z liderką światowego rankingu byłaby życiowym wydarzeniem. W takim przypadku emocje mogłyby przesłonić racjonalne decyzje. Tymczasem Hiszpan ma już wszystko w swoim dorobku i nie musi niczego udowadniać.

    Nie oznacza to jednak, że przed nim łatwe zadanie. Kluczowe będzie przekonanie Świątek do własnej wizji pracy. W przeszłości zdarzało się, że zmiany wprowadzane przez trenerów nie znajdowały odzwierciedlenia w meczach. Teraz konieczne jest zbudowanie pełnego zaufania – takiego, jakie łączyło ją z Wiktorowskim.

    Drugim wyzwaniem dla Roiga będzie dokładne zrozumienie różnicy między Igą treningową a meczową. To dwie różne wersje tej samej zawodniczki – jedna funkcjonuje w kontrolowanych warunkach, druga musi radzić sobie z presją trybun, przeciwniczek i stawki spotkań.

    Hiszpan może jednak wnieść do zespołu coś, czego wcześniej brakowało – naturalny luz. Jego styl pracy, ukształtowany w środowisku hiszpańskich tenisistów, opiera się na równowadze między profesjonalizmem a swobodą. To może pomóc rozładować napięcia i stworzyć lepszą atmosferę wokół zawodniczki.

    Ważnym elementem całego procesu pozostaje także otoczenie treningowe. Pobyt w akademii Nadala na Majorce już wcześniej przynosił Świątek korzyści – nie tylko sportowe, ale i mentalne. Stabilność, komfort oraz możliwość pracy w sprzyjających warunkach mogą odegrać istotną rolę w jej powrocie do najwyższej formy.

    Perspektywy są obiecujące, ale wiele zależy od tego, jak szybko obie strony znajdą wspólny język. Nawet jeśli wyniki nie przyjdą od razu, istotne będzie poczucie, że praca zmierza we właściwym kierunku.

    Jedno jest pewne – jeśli Iga Świątek ponownie zaufa swojemu trenerowi tak, jak kiedyś Wiktorowskiemu, może wrócić do poziomu, który uczynił ją dominującą siłą światowego tenisa. A Francisco Roig ma wszelkie narzędzia, by jej w tym pomóc.

  • Zero zawahania. Publicznie zwrócił się do Świątek. Jaśniej się nie da

    Zero zawahania. Publicznie zwrócił się do Świątek. Jaśniej się nie da

    W ostatnich tygodniach wokół Iga Świątek dzieje się naprawdę sporo. Najważniejszym celem dla polskiej tenisistki pozostaje powrót do najwyższej formy, a pomóc ma w tym nowy trener – Francisco Roig. Zatrudnienie Hiszpana wzbudziło duże zainteresowanie w świecie tenisa, ale dla wielu ekspertów to ruch, który może przynieść bardzo konkretne efekty.

    23 marca Świątek oficjalnie poinformowała o zakończeniu współpracy z Wim Fissette. Decyzja zapadła po wielu miesiącach wspólnej pracy i – jak sama podkreśliła – była krokiem w stronę nowego etapu kariery. Na ogłoszenie nazwiska następcy trzeba było poczekać kilka dni, jednak ostatecznie wybór padł właśnie na doświadczonego szkoleniowca z Hiszpanii.

    – Witamy w teamie! Jestem podekscytowana nowym rozdziałem – napisała tenisistka, publikując zdjęcie z pierwszego wspólnego treningu.

    Roig to postać doskonale znana w środowisku, przede wszystkim dzięki wieloletniej współpracy z Rafael Nadal. To właśnie u boku legendarnego Hiszpana zdobywał doświadczenie na najwyższym poziomie, szczególnie na kortach ziemnych – nawierzchni, która również jest naturalnym środowiskiem gry Świątek. Pierwsze nagrania ze wspólnych treningów pojawiły się w sieci i zostały zarejestrowane w Rafa Nadal Academy, gdzie Polka przygotowuje się do kolejnych startów.

    Na te materiały zareagował także jeden z największych autorytetów w świecie tenisa – Boris Becker. Były lider rankingu ATP nie miał wątpliwości, że wybór Świątek jest trafiony.

    – Uwielbiam Rafę. To najlepszy tenisista w historii, zwłaszcza na mączce. Francisco Roiga bardzo szanuję – wielokrotnie z nim rozmawiałem i zawsze ceniłem jego spojrzenie na tenis. To świetny wybór, Igo – napisał Becker, zwracając się bezpośrednio do Polki.

    Słowa tak uznanego eksperta mogą być dla Świątek dużym wsparciem na początku nowego etapu. Jednocześnie jasne jest, że odbudowa najwyższej dyspozycji będzie procesem wymagającym czasu, cierpliwości i intensywnej pracy. Nowy trener ma jednak wszystkie narzędzia, by pomóc Polce ponownie włączyć się do walki o największe trofea i powrót na sam szczyt światowego rankingu.

    https://x.com/TheBorisBecker/status/2039813540081549490?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2039813540081549490%7Ctwgr%5E0c7dc4290011e74e2ceaa42336c79418e0fa9cf7%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-zero-zawahania-publicznie-zwrocil-sie-do-swiatek-jasniej-sienId23322980

  • Wiadomość z Hiszpanii. Ogłasza o Abramowicz. Już ruszyły spekulacje

    Wiadomość z Hiszpanii. Ogłasza o Abramowicz. Już ruszyły spekulacje

    Francisco Roig został nowym trenerem Igi Świątek i choć sama decyzja już zapadła, wiele pytań dotyczących ich współpracy wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Wokół tego ruchu szybko pojawiły się spekulacje, zwłaszcza w kontekście roli, jaką w zespole odgrywa psycholożka tenisistki – Daria Abramowicz. W hiszpańskich mediach pojawiły się już pierwsze opinie na temat potencjalnej dynamiki między nią a nowym szkoleniowcem.

    Po dziesięciu dniach oczekiwania Świątek oficjalnie ogłosiła dołączenie Roiga do swojego sztabu. 58-letni Hiszpan to trener z ogromnym doświadczeniem – przez lata współpracował z Rafaelem Nadalem, a w ostatnim czasie również z Matteo Berrettinim i Emmą Raducanu. Sama tenisistka nie kryła entuzjazmu, zapowiadając rozpoczęcie nowego etapu w swojej karierze.

    Decyzja ta natychmiast wywołała dyskusję w środowisku tenisowym. Eksperci zaczęli analizować nie tylko kompetencje Roiga, ale także strukturę zespołu Świątek, która od dawna uznawana jest za nietypową. Szczególną uwagę zwrócono na pozycję Darii Abramowicz, która – jak podkreślił Adam Romer z magazynu „Tenisklub” – odgrywa w teamie jedną z kluczowych ról obok samej zawodniczki.

    Romer zaznaczył, że układ w sztabie jest już ugruntowany i nie ma oczywistych powodów, by nowy trener miał go zmieniać. Przypomniał też, że Roig przez lata pełnił funkcję „numeru dwa” w zespole Nadala, co może sugerować, że odnajdzie się w podobnej hierarchii także u Świątek.

    Nie wszyscy jednak podchodzą do tej kwestii tak spokojnie. Nacho Albarran, ekspert hiszpańskiego dziennika „As”, zwrócił uwagę na istotną różnicę między środowiskiem pracy Świątek a tym, do którego przyzwyczajony był Roig. Jak podkreślił, Nadal nie korzystał w dużym stopniu z pomocy psychologów, opierając się głównie na trenerach i najbliższym otoczeniu. Tymczasem w zespole Świątek stała obecność psychologa jest jednym z fundamentów funkcjonowania.

    Zdaniem Albarrana może to stanowić wyzwanie dla Roiga, który nie ma dużego doświadczenia we współpracy z psychologiem będącym tak ważną częścią sztabu. Nie jest jasne, jak ułożą się relacje między nim a Abramowicz, ani jak wpłynie to na codzienną pracę i komunikację w zespole. Kluczowe będzie również to, czy Świątek obdarzy nowego trenera pełnym zaufaniem i pozwoli mu swobodnie realizować swoją wizję.

    Na ostateczne wnioski trzeba będzie jednak poczekać. Dopiero najbliższe tygodnie i miesiące pokażą, jak nowy układ w sztabie przełoży się na wyniki i czy współpraca Roiga ze Świątek okaże się sukcesem.

  • Gol Pajor na 10:2. Demolka na Realu Madryt. Bayern Monachium już czeka

    Gol Pajor na 10:2. Demolka na Realu Madryt. Bayern Monachium już czeka

    Żeńska drużyna FC Barcelona Femení po raz kolejny udowodniła, że w rywalizacji z Real Madrid Femenino nie ma sobie równych. Starcie tych dwóch zespołów coraz częściej przypomina biblijną historię Dawida i Goliata – z tą różnicą, że w tym przypadku gigant niemal nigdy nie daje się zaskoczyć. Tak było również w ćwierćfinale UEFA Women’s Champions League, gdzie „Duma Katalonii” kompletnie zdominowała odwieczne rywalki.

    Już pierwszy mecz w Madrycie praktycznie rozstrzygnął losy awansu. Barcelona wygrała na wyjeździe aż 6:2, a jednym z głównych motorów napędowych zespołu była Ewa Pajor, która popisała się dubletem. Dzięki temu rewanż na Camp Nou miał być formalnością – i rzeczywiście tak się stało.

    Spotkanie rozegrane przy wypełnionych trybunach legendarnego stadionu od pierwszych minut toczyło się pod dyktando gospodyń. Kibice stworzyli niesamowitą atmosferę, która poniosła zawodniczki Barcelony do kolejnego koncertowego występu. Już w 8. minucie wynik otworzyła Alexia Putellas, zdobywając swojego 15. gola w historii kobiecego El Clásico. Tym samym jeszcze bardziej podkreśliła swoją dominację w tych prestiżowych starciach.

    Barcelona nie zwalniała tempa ani na moment. Z każdą kolejną akcją przewaga rosła, a defensywa Realu była kompletnie bezradna wobec ofensywnego rozpędu rywalek. Swoje trafienie dołożyła także Pajor, która wykazała się znakomitym instynktem snajperskim w polu karnym. Po interwencji bramkarki najszybciej dopadła do piłki i z najbliższej odległości skierowała ją do siatki. Do przerwy gospodynie prowadziły już 4:0, całkowicie odbierając rywalkom nadzieję na jakikolwiek zwrot akcji.

    Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Barcelona wciąż kontrolowała wydarzenia na boisku, a kolejne gole były tylko kwestią czasu. W 55. minucie Caroline Graham Hansen wykorzystała świetne podanie Putellas i podwyższyła prowadzenie. Niedługo później boisko opuściła Pajor, ale jej zejście nie oznaczało końca ofensywnego spektaklu.

    Ostateczny cios zadała Esmee Brugts, która w 74. minucie ustaliła wynik spotkania na 6:0. Tym samym Barcelona zamknęła dwumecz imponującym rezultatem 12:2, potwierdzając swoją absolutną dominację zarówno na krajowym podwórku, jak i w Europie.

    Dla Barcelony to kolejny krok w stronę wielkiego finału. Klub ma już bogatą historię występów w Lidze Mistrzyń – pięciokrotnie docierał do finału, z czego trzy razy triumfował. Pod tym względem wciąż jednak ustępuje rekordzistkom z Olympique Lyonnais Féminin, które zgromadziły najwięcej tytułów w historii tych rozgrywek.

    Szczególną motywację ma Pajor. Polska napastniczka kilkukrotnie przegrywała finały tych prestiżowych rozgrywek i wciąż czeka na swoje pierwsze zwycięstwo. Transfer do Barcelony miał jej pomóc w spełnieniu tego marzenia – i wszystko wskazuje na to, że jest na najlepszej drodze, by w końcu je zrealizować.

    W półfinale poprzeczka powędruje jednak znacznie wyżej. Rywalkami „Blaugrany” będą piłkarki Bayern Munich Women, które wyeliminowały Manchester United Women. To zapowiada zdecydowanie bardziej wymagające starcie, choć patrząc na obecną formę Barcelony, trudno wskazać zespół, który byłby w stanie realnie zagrozić jej marszowi po kolejne trofeum.

  • Głośno o Ewie Pajor w Hiszpanii, Real Madryt na deskach. “Potrafi niszczyć”

    Głośno o Ewie Pajor w Hiszpanii, Real Madryt na deskach. “Potrafi niszczyć”

    Dominacja żeńskiej sekcji FC Barcelona Femení nad Real Madrid Femenino osiągnęła już poziom, który trudno nazwać zdrową sportową rywalizacją. Choć drużyna ze stolicy Hiszpanii regularnie kończy ligowe rozgrywki na drugim miejscu, różnica klas między obiema ekipami pozostaje ogromna — zarówno na krajowym podwórku, jak i w europejskich pucharach. Najnowsze starcie tylko to potwierdziło, a jego skala może być dla madrytczynek wręcz bolesna.

    W rewanżowym meczu ćwierćfinału Liga Mistrzyń UEFA Kobiet Barcelona rozbiła Real aż 6:0, ustanawiając przy tym nowy rekord bezpośrednich spotkań obu zespołów. Aktualny bilans jest wręcz druzgocący: 24 zwycięstwa Barcelony, zaledwie jeden triumf Realu i stosunek bramek 92:12. Dwumecz zakończył się wynikiem 12:2, co najlepiej oddaje przepaść dzielącą oba zespoły.

    Na trybunach Spotify Camp Nou zasiadło ponad 60 tysięcy kibiców, którzy byli świadkami prawdziwego piłkarskiego spektaklu — niestety jednostronnego. Barcelona momentami traktowała rywalki jak sparingpartnera, narzucając tempo, intensywność i jakość gry, z którymi Real nie był w stanie się mierzyć.

    Katalońskie media nie miały wątpliwości — to był pokaz siły „Dumy Katalonii”. Dziennik „Mundo Deportivo” opisywał spotkanie jako ofensywny koncert zespołu prowadzonego przez Pere Romeu. Szczególne pochwały zebrały liderki drużyny. Alexia Putellas rozpoczęła strzelanie, notując gola i asystę, natomiast Caroline Graham Hansen była nie do zatrzymania na prawym skrzydle, regularnie rozrywając defensywę rywalek.

    W tym gronie nie zabrakło także Ewa Pajor, która po raz kolejny udowodniła swoją wartość w ofensywie Barcelony. Hiszpańscy dziennikarze nazwali ją wręcz „kobietą-artylerzystą”, podkreślając jej instynkt strzelecki i zdolność do wywierania ciągłej presji na linię obrony przeciwnika. Choć początkowo brakowało jej skuteczności, nie przestawała próbować — aż w końcu dopięła swego.

    Jej gol na 4:0 był kwintesencją napastniczego wyczucia. Po jednej z interwencji bramkarki Realu, Misa Rodríguez, piłka spadła pod nogi Polki, która bez wahania skierowała ją do siatki. Wcześniej również brała udział w akcji bramkowej — jej strzał został odbity przez golkiperkę, a dobitka Putellas dała prowadzenie Barcelonie.

    Dzięki temu trafieniu Pajor ma już na koncie 14 goli w starciach z Realem Madryt, ustępując jedynie Putellas, która zdobyła ich 15. To pokazuje, jak ważną postacią jest Polka w kontekście rywalizacji tych dwóch drużyn.

    Dziennik „Sport” ocenił jej występ na solidne 8/10. W uzasadnieniu podkreślono, że była niezwykle aktywna, stale tworzyła zagrożenie i w końcu została nagrodzona za swoją pracę bramką. Zwrócono również uwagę, że została zmieniona już w 58. minucie — nie dlatego, że zawiodła, lecz dlatego, że jej zadanie zostało w pełni wykonane.

    Co ciekawe, Pajor pojawiła się także na okładce „Sportu”, choć nie jako główna bohaterka. Na zdjęciu widoczna jest w tle, biegnąc za cieszącą się Putellas — symboliczny obraz jej roli: może nie zawsze na pierwszym planie, ale niezmiennie kluczowej dla sukcesów zespołu.

    Tymczasem Barcelona nie zamierza się zatrzymywać. W półfinale zmierzy się z Bayern Monachium Frauen, natomiast w drugim starciu o finał Olympique Lyon Féminin zagra z Arsenal Women. To będą pojedynki znacznie bardziej wymagające — ale jeśli obecna forma Barcelony się utrzyma, trudno nie stawiać jej w roli głównego faworyta do triumfu w całych rozgrywkach.

  • Potwierdzają się doniesienia ws. małżeństwa Nawrockich. Sytuacja bez precedensu

    Potwierdzają się doniesienia ws. małżeństwa Nawrockich. Sytuacja bez precedensu

    Ksiądz Jarosław Wąsowicz od lat odgrywa istotną rolę w życiu duchowym Karola Nawrockiego oraz jego żony Marty. W najnowszym wywiadzie duchowny nie tylko potwierdza wcześniejsze doniesienia dotyczące głębokiej religijności pary prezydenckiej, lecz także odsłania kulisy funkcjonowania Pałacu Prezydenckiego w kontekście wiary. Jak podkreśla, od ubiegłego roku w tym miejscu zachodzą zmiany, które – jego zdaniem – mają charakter bezprecedensowy, a on sam jest ich bezpośrednim świadkiem.

    Relacja między Jarosławem Wąsowiczem a Karolem Nawrockim ma swoje korzenie w ich wspólnych zainteresowaniach – historii oraz piłce nożnej. Obaj od lat wykazywali także sympatię wobec środowisk kibicowskich. Dziś, po latach znajomości, kapłan pełni funkcję kapelana prezydenta, co sam interpretuje jako symboliczne docenienie środowisk, z którymi obaj byli i pozostają związani. W jego opinii jest to również forma uznania dla takich grup jak kibice Lechii Gdańsk, Federacja Młodzieży Walczącej, kluby „Gazety Polskiej” czy środowiska kresowe – inicjatyw, w które prezydent angażował się przez lata.

    Duchowny w rozmowie odsłania także, jak wygląda jego codzienna działalność w Pałacu Prezydenckim. Jego rola nie ogranicza się jedynie do symbolicznej obecności – jest on przewodnikiem duchowym, odpowiedzialnym za funkcjonowanie pałacowej kaplicy. Co istotne, posiada dużą swobodę w organizowaniu życia religijnego w tym miejscu. Regularnie zaprasza na msze święte różnorodne grupy i wspólnoty, które często po raz pierwszy mają okazję znaleźć się w murach pałacu, a tym bardziej uczestniczyć tam w modlitwie. Jak zaznacza, dla wielu z nich jest to doświadczenie wyjątkowe i głęboko poruszające.

    Wąsowicz podkreśla, że możliwość sprawowania posługi kapelana otworzyła przed nim nowe przestrzenie realizacji powołania kapłańskiego i salezjańskiego. Zwraca uwagę, że zapraszani do kaplicy ludzie modlą się nie tylko za ojczyznę, ale także za prezydenta, co – jak przyznaje – robi na nim duże wrażenie i pokazuje znaczenie tej inicjatywy.

    Jednocześnie duchowny nie ukrywa, że jego kontakt z samym prezydentem nie jest codzienny. Spotkania odbywają się wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba, a także podczas wspólnych mszy świętych. Wąsowicz zaznacza, że Karol Nawrocki jest osobą niezwykle zapracowaną, jednak mimo licznych obowiązków życie religijne pozostaje dla niego i jego rodziny bardzo ważne. Jak ujawnia, cała rodzina prezydenta to osoby wierzące, które dbają o regularne uczestnictwo w niedzielnej mszy świętej. Nie zawsze mają one charakter uroczysty – często są to bardziej kameralne spotkania modlitewne w gronie najbliższych.

    Kapelan odnosi się również do okresu Wielkiego Postu i przygotowań do Wielkanocy, które już trwają w Pałacu Prezydenckim. W tym czasie odbywają się codzienne msze święte, nabożeństwa wielkopostne, rekolekcje oraz spotkania o charakterze świątecznym z udziałem pary prezydenckiej. Wąsowicz podkreśla, że Nawroccy aktywnie uczestniczą w tych wydarzeniach, co stanowi ważny element ich publicznego świadectwa wiary.

    Przywołuje także wydarzenie ze stycznia – Pielgrzymkę Kibiców na Jasną Górę, której był organizatorem. Podkreśla, że obecność prezydenta podczas tego wydarzenia miała szczególny wymiar. Nawrocki nie tylko uczestniczył we mszy świętej przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, ale również spotkał się z kibicami z całej Polski. Dla kapelana był to wyraźny sygnał jedności oraz wspólnoty wartości.

    Wąsowicz zaznacza, że pielgrzymka kibiców to jedno z nielicznych wydarzeń w roku – obok choćby Marszu Niepodległości – kiedy różne środowiska kibicowskie potrafią stanąć obok siebie, ponad podziałami, w imię wyższych wartości. W jego opinii jest to ważna lekcja nie tylko dla społeczeństwa, ale również dla polityków. Podkreśla, że z tego typu inicjatyw płynie jasne przesłanie: istnieją wartości, takie jak Polska i dobro wspólne, które powinny łączyć, a nie dzielić. To właśnie ta jedność, jego zdaniem, powinna być wzorem dla innych środowisk życia publicznego.

  • Nie wytrzymała, publicznie zawiadamia ws. Nawrockiego. I to w takiej chwili

    Nie wytrzymała, publicznie zawiadamia ws. Nawrockiego. I to w takiej chwili

    Po porażce 2:3 ze Szwecją w finale baraży wszystko stało się jasne: reprezentacja Polski nie pojedzie na rozpoczynające się w czerwcu mistrzostwa świata. Selekcjoner Jan Urban przyznał na konferencji prasowej, że czuje niemoc. „Trudno wytłumaczyć się po takim spotkaniu, szczególnie gdy wiesz, że zagrałeś dobry mecz. W szatni panuje żałoba, cisza grobowa – to normalne. Przegraliśmy mecz, który dawał szansę gry w mistrzostwach świata. Turniej odbywa się raz na cztery lata, a nigdy nie wiadomo, czy będziesz mieć kolejną okazję” – mówił trener. Jednocześnie zaznaczył, że Szwedzi zrewanżowali się za baraże z 2022 roku, wygrane przez Polaków w Chorzowie.

    Rozczarowanie było wyraźne nie tylko wśród zawodników i sztabu, ale też polskich kibiców. Jednak nie wszyscy traktują brak awansu jako porażkę. W tej grupie znajduje się Magdalena Środa, profesor nauk humanistycznych i była pełnomocniczka rządu Marka Belki ds. równego statusu kobiet i mężczyzn (2004–2005).

    W mediach społecznościowych Środa napisała: „Zapewne wielu oburzę, przywykłam, ale cieszy mnie to, że nie zagramy w mundialu czy innych mistrzostwach kopania. Będzie mniej burd, mniej korupcji, mniej dziwacznych, sensacyjnych relacji wokół tej jakże kosztownej czynności”.

    Aktywistka podkreśliła, że futbol był promowany już przed I wojną światową w konkretnym celu: „by pobudzać nastroje plemienne, wzbudzać nienawiść do fikcyjnego lub rzeczywistego wroga i wspierać agresywną politykę państw narodowych”. Następnie Środa odniosła się do kilku osób publicznych, w tym prezydenta Karola Nawrockiego, prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza i premiera Donalda Tuska. „Nacjonalizm zaczyna się od kibicowania, zwieńczeniem kibolstwa jest – na przykład – Nawrocki i jego kariera, a nieco skromniejsza Piesiewicza. Szkoda, że Tusk, który lubi kopanie gały, nie dostrzegał, że miliony wydane na stadiony rozbudowują kibolstwo” – podsumowała.

    Wpis wywołał burzliwą dyskusję w sieci. „Bardzo ekstremalna opinia. A gdzie tolerancja dla różnorodności? Jedni lubią piłkę, inni operę. I nie wszyscy kibice to chuligani” – komentowali internauci. Niektórzy zwracali uwagę na brak specjalistycznej wiedzy: „Żeby coś oceniać, trzeba się znać. Pani profesor skomentowała jak filozofka-celebrytka”.

    Głos zabrał także Michał Pol, podsumowując stanowisko Środy z przymrużeniem oka: „W sumie lubię, jak u pani profesor odpala się fiksacja na punkcie piłki nożnej. Ostatnio krytykowała budowę orlików, bo – jej zdaniem – reprodukują kibolstwo i nacjonalizm. Wincyj proszę!”

  • To jednak koniec. Tego kibice nie chcieli usłyszeć. “Dziękuję za wszystko”

    Kamil Grosicki kończy karierę w reprezentacji Polski. Licznik zatrzymany na 101 występach

    Kamil Grosicki oficjalnie ogłosił zakończenie przygody z reprezentacją Polski. W barwach narodowych rozegrał 101 meczów i zdobył 17 bramek. Po raz ostatni wystąpił w koszulce z białym orłem na piersi we wtorkowym meczu barażowym ze Szwecją, przegranym 2:3. „Duma, wzruszenie i ogromna wdzięczność. Spełniłem marzenie, które nosiłem w sobie od dziecka” – napisał na Instagramie doświadczony zawodnik.

    „Cieszę się, że mogłem jeszcze wrócić i w jakimś stopniu pomóc drużynie w ważnych chwilach. Dziękuję za wszystko kibicom, kolegom z drużyny, trenerom i każdemu, kto był częścią tej drogi. To był dla mnie zaszczyt” – dodał Grosicki, żegnając się z kadrą po raz drugi w karierze.

    Pierwszy „ostatni” występ w reprezentacji zanotował 6 czerwca 2025 roku w towarzyskim meczu z Mołdawią na Stadionie Śląskim w Chorzowie, wygranym 2:0. Wówczas wydawało się, że kończy się jego przygoda z drużyną narodową.

    Jednak po objęciu funkcji selekcjonera przez Jana Urbana Grosicki zdecydował się na powrót do kadry. Wciąż wyróżniał się grą w Pogoni Szczecin i mimo wieku otrzymał ponowne powołanie do reprezentacji. Liczył, że zwieńczy karierę udziałem w finałach Mistrzostw Świata 2026. Niestety, po raz pierwszy od 12 lat „Biało-Czerwoni” nie zakwalifikowali się na mundial, przegrywając 2:3 ze Szwecją w finale baraży.

    W meczu ze Szwedami Grosicki pojawił się na boisku w doliczonym czasie gry, zaliczając swój 101. i ostatni występ w narodowych barwach. Na koncie ma 17 goli.
    Z reprezentacją debiutował w lutym 2008 roku za kadencji Leo Beenhakkera. Choć kilka miesięcy później nie pojechał na finały Euro, cierpliwość i determinacja przyniosły efekty – Grosicki wystąpił w Euro 2012 i Euro 2016 (ćwierćfinał), w dwóch mundialach (2018, 2022) oraz w ostatnich mistrzostwach Europy sprzed dwóch lat.

    W czerwcu Grosicki skończy 38 lat, ale nie kończy kariery klubowej. Jego kontrakt z Pogonią Szczecin obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku.

  • Fissette wraca do gry. Wystarczyło 18 dni. Świątek oficjalnie nie wyraziła zgody

    Fissette wraca do gry. Wystarczyło 18 dni. Świątek oficjalnie nie wyraziła zgody

    Iga Świątek nie wystąpi w turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup, który odbędzie się w przyszłym tygodniu w Gliwicach. Decyzję tę tenisistka ogłosiła w oficjalnym komunikacie. W roli kapitana do rywalizacji powraca natomiast Wim Fissette, który zaledwie 10 dni temu zakończył współpracę ze sztabem Raszynianki. Belg ponownie poprowadzi żeńską reprezentację Belgii w meczu ze Stanami Zjednoczonymi, który odbędzie się 10–11 kwietnia w Ostendzie.

    Fissette nie będzie długo odpoczywał od zawodowego tenisa. Po krótkiej przerwie wraca do roli kapitana żeńskiej kadry Belgii, którą z powodzeniem prowadził do 2023 roku. Ostatnie pięć spotkań tenisistek z Beneluksu kończyło się zwycięstwami, a teraz w kwalifikacjach BJK Cup na ich drodze staną Amerykanki.

    Polscy kibice nie zobaczą Świątek w Gliwicach. W tym samym czasie polska reprezentacja zmierzy się z Ukrainą. Kapitan naszej drużyny, Dawid Celt, zabiegał o udział Raszynianki w tym meczu, jednak najlepsza polska tenisistka pozostała nieugięta. „Chcę podzielić się z Wami kolejną decyzją. Nie zagram w nadchodzącym turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup w Gliwicach. To dla mnie trudna decyzja, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie. Wiem, że wielu z Was czekało, żeby zobaczyć mnie na korcie” – napisała Świątek w miniony weekend.

    Całą swoją energię tenisistka poświęciła na zakontraktowanie nowego trenera. Z Wime Fissette’em pożegnała się 23 marca, po porażce w II rundzie Miami Open z Magdą Linette. Belg był również łączony ze współpracą z Amandą Anisimovą, która w ubiegłym tygodniu zakończyła współpracę z własnym trenerem, jednak spekulacje nie potwierdziły się.

    Po krótkim odpoczynku z rodziną, Fissette wraca do rywalizacji. W składzie prowadzonej przez niego drużyny znalazły się Elise Mertens, Hanne Vandewinkel, Sofia Costoulas, Greet Minnen i Magali Kempen. Drużyna USA będzie natomiast składać się z Ivy Jovic, Hailey Baptiste, Mccartney Kessler, Caty McNally oraz Nicole Melichar.