Author: newuser

  • Wielki sukces Fręch, zaskakujący efekt. WTA oznajmia. Ponad 350 miejsc

    Wielki sukces Fręch, zaskakujący efekt. WTA oznajmia. Ponad 350 miejsc

    Rywalizacja na kortach twardych zamknęła pierwszą część sezonu 2026 w kobiecym tenisie, a turnieje w Charleston i Bogocie zainaugurowały kolejną fazę zmagań – tym razem na nawierzchni ziemnej. Choć najważniejsze imprezy dopiero nadejdą w Europie, już teraz nie brakuje ciekawych historii. Jedną z nich napisała w USA Magdalena Fręch, która osiągnęła życiowy sukces – choć nie w tej konkurencji, w której się tego spodziewano.

    Gdyby nie występ pod koniec lutego w Meridzie, bilans Fręch na kortach twardych wyglądałby bardzo skromnie. Zawodniczka z Łodzi nie mogła złapać rytmu w Australii – w Brisbane, Hobart i Melbourne wygrywała po jednym meczu. W Hobart na drodze do lepszego wyniku stanęła kontuzja, która zmusiła ją do wycofania się z meczu przeciwko Emmie Raducanu.

    Na turniejach na Bliskim Wschodzie Polka odpadała w finałach kwalifikacji, choć kilkukrotnie dostawała się do głównych drabinek jako szczęśliwa przegrana. Tam udało jej się wygrać jedno spotkanie – z Ludmiłą Samsonową. Przełom przyszedł dopiero w Meksyku, gdzie w turnieju rangi WTA 500 w Meridzie Fręch dotarła aż do finału. Choć obsada nie była najmocniejsza, Polka wykorzystała swoją szansę, ulegając dopiero w decydującym meczu Cristinie Bucsie 1:6, 6:4, 4:6. Ten wynik pozwolił jej wrócić do czołowej czterdziestki rankingu WTA i dał nadzieję na rozstawienie w Australian Open.

    Niestety, kolejne turnieje – w Indian Wells i Miami – przyniosły rozczarowanie, bo Fręch odpadała już w pierwszych rundach. Również start na zielonej mączce w Charleston nie przyniósł przełomu w singlu – Polka przegrała swój pierwszy mecz z Anną Bondar. Mimo to wyjedzie z Karoliny Południowej z poczuciem dużego sukcesu.

    Stało się tak za sprawą rywalizacji deblowej, w której Fręch połączyła siły właśnie z Bondar – tą samą zawodniczką, która wcześniej ją pokonała w singlu. To było dość nieoczekiwane posunięcie, bo 28-latka rzadko gra w deblu, skupiając się głównie na singlu. W poprzednim sezonie zdecydowała się na taki krok tylko podczas US Open, gdzie w parze z Anną Blinkową wygrała jedno spotkanie. To wystarczyło jednak, by zaistnieć w rankingu deblowym WTA, w którym przed Charleston zajmowała dopiero 535. miejsce.

    Dzięki pozycji w rankingu singlowym Polka mogła jednak wystąpić w głównej drabince debla w Charleston – i w pełni to wykorzystała. Wspólnie z Węgierką wygrały już trzy mecze, eliminując uznane pary deblowe. Co ciekawe, w żadnym z tych spotkań nie były faworytkami, a w pierwszym pojedynku musiały nawet bronić piłki meczowej.

    W niedzielę o godzinie 17 czasu polskiego Fręch i Bondar staną przed szansą zdobycia tytułu. Dla Polki byłoby to pierwsze zwycięstwo w deblu w głównym cyklu WTA – dotąd triumfowała jedynie w turniejach ITF. Bondar ma na swoim koncie dwa tytuły, ale niższej rangi. Ich rywalkami w finale będą Caty McNally i Desirae Krawczyk.

    Niezależnie od wyniku finału, Magdalena Fręch już może mówić o ogromnym sukcesie. Dzięki zdobytym 325 punktom za awans do finału zanotowała skok o około 360 miejsc w rankingu deblowym WTA. W zestawieniu „na żywo” zajmuje obecnie 175. pozycję, co oznacza, że jest o krok od swojego najlepszego wyniku w karierze, osiągniętego w sierpniu 2022 roku.

    A to jeszcze nie koniec. Jeśli Polka i jej partnerka wygrają finał, Fręch może zyskać dodatkowe 175 punktów, co przełożyłoby się na kolejny awans – tym razem w okolice 128. miejsca w rankingu. Wyżej od niej plasowałyby się już tylko trzy Polki: Katarzyna Piter, Magda Linette oraz Weronika Falkowska.

  • Sensacyjna porażka Realu, ale co zrobiła Barcelona. Lewandowski na pomoc z ławki

    Sensacyjna porażka Realu, ale co zrobiła Barcelona. Lewandowski na pomoc z ławki

    FC Barcelona znakomicie wykorzystała potknięcie największego rywala i wykonała ważny krok w kierunku mistrzostwa Hiszpanii. Po przerwie reprezentacyjnej „Blaugrana” stanęła przed trudnym wyzwaniem – wyjazdowym starciem z Atletico Madryt. Sytuacja w tabeli ułożyła się jednak dla niej idealnie, bo Real Madryt niespodziewanie przegrał na Majorce. Dzięki temu zwycięstwo w 30. kolejce La Liga mogło znacząco powiększyć przewagę nad „Królewskimi”. Tak też się stało – Barcelona wygrała w Madrycie 2:1, a decydującego gola w 87. minucie zdobył Robert Lewandowski.

    Jeszcze przed marcową przerwą drużyna z Katalonii rozegrała niezwykle wymagający mecz z Rayo Vallecano na Camp Nou, który wygrała skromnie 1:0, w dużej mierze dzięki świetnej postawie Joana Garcii. W tym samym czasie Real Madryt rzutem na taśmę triumfował w derbach, co oznaczało utrzymanie czteropunktowej przewagi Barcelony w tabeli.

    Wydawało się, że jej powiększenie w kolejnej serii spotkań będzie trudne – Real grał na wyjeździe z Majorką, a Barcelonę czekał hit z Atletico. Los jednak sprzyjał liderowi – porażka „Królewskich” otworzyła przed nim wielką szansę.

    Spotkanie w Madrycie od początku było dynamiczne. Pierwszą groźną akcję przeprowadził Antoine Griezmann, który w 10. minucie minął dwóch obrońców, lecz zamiast strzelać, podał wprost do bramkarza Barcelony. Chwilę później odpowiedzieli goście, ale Fermin Lopez nie wykorzystał dobrej okazji.

    Z czasem przewagę zaczęli zdobywać gospodarze i udokumentowali ją w 39. minucie. Po znakomitym podaniu Clementa Lengleta piłkę do siatki skierował Simeone. Radość Atletico nie trwała jednak długo – już trzy minuty później duet Marcus Rashford – Dani Olmo rozmontował defensywę rywali, a Anglik doprowadził do wyrównania.

    Końcówka pierwszej połowy była bardzo nerwowa. W doliczonym czasie gry doszło do przepychanek, a arbiter ukarał zawodników trzema żółtymi kartkami. Chwilę później Atletico znalazło się w jeszcze trudniejszej sytuacji – Nico Gonzalez brutalnie sfaulował rywala i po analizie VAR zobaczył czerwoną kartkę. Do przerwy był remis 1:1, ale gospodarze grali w osłabieniu.

    Druga połowa rozpoczęła się od kolejnej kontrowersji. Gerrard Martin z Barcelony ostro zaatakował przeciwnika, a sędzia początkowo pokazał mu czerwoną kartkę. Po interwencji VAR zmienił jednak decyzję na żółtą, co wywołało ogromne oburzenie kibiców na stadionie.

    Barcelona stopniowo przejmowała kontrolę nad meczem, choć długo nie potrafiła tego wykorzystać. Swoje okazje zmarnowali m.in. Lamine Yamal i Ferran Torres. W końcu trener zdecydował się wprowadzić Roberta Lewandowskiego, co okazało się kluczowym ruchem.

    Na kilka minut przed końcem Atletico nie zdołało skutecznie wybić piłki z własnego pola karnego. Joao Cancelo oddał strzał, który bramkarz odbił niefortunnie wprost pod nogi Lewandowskiego. Polski napastnik zachował zimną krew i zdobył zwycięską bramkę.

    Dzięki temu triumfowi Barcelona zwiększyła przewagę nad Realem Madryt do siedmiu punktów i może ze znacznie większym spokojem patrzeć na kolejne tygodnie rywalizacji w La Liga.

  • Collins nie daje o sobie zapomnieć. Zwróciła się do Świątek. “Przerażające”

    Collins nie daje o sobie zapomnieć. Zwróciła się do Świątek. “Przerażające”

    W czwartek Iga Świątek ogłosiła rozpoczęcie współpracy z nowym trenerem – doświadczonym Hiszpanem Francisco Roig. Wiadomość błyskawicznie obiegła świat tenisowy i wywołała szerokie komentarze ekspertów. Jedną z osób, które zabrały głos w tej sprawie, była Danielle Collins, obecnie pełniąca rolę komentatorki w Tennis Channel.

    Decyzja o zmianie szkoleniowca była następstwem niezbyt udanego początku sezonu w wykonaniu Świątek. Polka zanotowała kilka rozczarowujących porażek, m.in. z Maria Sakkari, Elina Svitolina oraz Magda Linette. W efekcie zakończyła współpracę z Wim Fissette, który prowadził ją przez ostatnie kilkanaście miesięcy.

    Nowym szkoleniowcem został Roig – trener o ogromnym doświadczeniu, przez lata związany ze sztabem Rafael Nadal. Obecnie Świątek przebywa na Majorce, gdzie trenuje w akademii legendarnego Hiszpana. Co ciekawe, sam Nadal aktywnie uczestniczy w zajęciach, pomagając Polce w doskonaleniu techniki uderzeń. Fragmenty treningów regularnie pojawiają się w mediach społecznościowych i wzbudzają duże zainteresowanie kibiców.

    Temat tej współpracy został poruszony w jednym z programów Tennis Channel, gdzie Collins podzieliła się swoją opinią. Amerykanka, zapytana o wymarzonego trenera, niespodziewanie zwróciła się bezpośrednio do Świątek. – Nadal byłby wysoko na mojej liście. Kto wie, może Iga zaprosi mnie do Hiszpanii? Mogłybyśmy zrobić wspólny blok treningowy, to byłoby naprawdę świetne doświadczenie – powiedziała z uśmiechem, dodając jednocześnie, że jej idealnym mentorem byłby Jimmy Connors.

    Warto przypomnieć, że relacje między Świątek a Collins w przeszłości bywały napięte. Tym razem jednak Amerykanka wypowiadała się o Polce w wyjątkowo ciepłym tonie. Podkreśliła, że współpraca z kimś takim jak Nadal może być ogromnym krokiem naprzód.

    – Gdy osiągasz sukcesy na poziomie, na którym jest Iga, najlepszym rozwiązaniem jest praca z kimś, kto również był na absolutnym szczycie. To może być nawet trochę przerażające dla reszty zawodniczek, kiedy zobaczymy, jaką formę osiągnie Świątek po tej współpracy – oceniła Collins.

    Na zakończenie dodała pół żartem, pół serio, że sama zmiana otoczenia może przynieść pozytywne efekty. – Czasem już kilka tygodni w Hiszpanii sprawia, że czujesz się lepiej. Zwłaszcza jeśli możesz wyskoczyć na plażę i napić się margarity – podsumowała.

  • Wyjaśniona sytuacja w sąsiedztwie Swiątek. Roszada w Wielką Sobotę

    Wyjaśniona sytuacja w sąsiedztwie Swiątek. Roszada w Wielką Sobotę

    Turniej w Charleston oficjalnie zainaugurował poważną część sezonu na kortach ziemnych, choć odbywa się on w dość nietypowych warunkach — na zielonej mączce w Stanach Zjednoczonych. Głównymi gwiazdami imprezy w Karolinie Południowej miały być piąta i szósta rakieta świata: Jessica Pegula oraz Amanda Anisimova. Ostatecznie jednak Anisimova wycofała się z rywalizacji już po losowaniu drabinki. Mimo to jeszcze przez pewien czas utrzymywała wysoką, piątą pozycję w rankingu WTA „na żywo”, tuż za Igą Świątek. Wynikało to z faktu, że Pegula broniła w Charleston punktów za ubiegłoroczny triumf. Dzisiejsze rozstrzygnięcia definitywnie wyjaśniły jednak sytuację między obiema Amerykankami.

    Choć Charleston otwiera sezon na mączce, kluczowe turnieje tej części roku tradycyjnie odbywają się w Europie — w Stuttgarcie, Madrycie, Rzymie czy Strasburgu, a zwieńczeniem zmagań będzie oczywiście wielkoszlemowy Roland Garros w Paryżu. Już za tydzień, po zakończeniu kolejnych turniejów, poznamy dokładną kolejność rozstawienia zawodniczek w prestiżowej imprezie WTA 1000 w Madrycie. W czołowej szóstce rankingu pozostawała jedna niewiadoma — kto znajdzie się tuż za plecami Igi Świątek. Przed rozpoczęciem zmagań była to Jessica Pegula, ale jej przewaga nad Amandą Anisimovą wynosiła zaledwie 63 punkty.

    Sytuacja Peguli była o tyle wymagająca, że musiała bronić aż 500 punktów zdobytych za zeszłoroczne zwycięstwo w Charleston, podczas gdy Anisimova miała do obrony tylko 185 punktów. Wycofanie się tej drugiej znacząco ułatwiło zadanie Peguli, choć warunek utrzymania pozycji był jasny — awans co najmniej do finału. Amerykanka od początku turnieju nie miała jednak łatwej drogi, w każdym z pierwszych trzech spotkań przegrywała pierwszego seta, by później odwracać losy rywalizacji. O jej sukcesach decydowały doświadczenie oraz umiejętność gry pod presją w kluczowych momentach. Julię Putincewą pokonała po ponad trzech godzinach walki, a Elisabettę Cocciaretto i Dianę Sznajder — po długich, ponad dwugodzinnych pojedynkach.

    W półfinale jej rywalką była młodsza o 14 lat Iva Jović, uznawana za jedną z największych nadziei amerykańskiego tenisa. Mimo młodego wieku zajmuje już wysokie miejsce w rankingu i imponuje spokojem na korcie. Spotkanie rozpoczęło się po myśli Jović, która szybko objęła prowadzenie 3:0. Pegula miała dodatkowe powody do frustracji, gdy nie wykorzystała aż siedmiu break pointów w jednym gemie. Zdołała jednak odrobić straty i przełamać rywalkę przy stanie 5:4, a następnie wygrać pierwszego seta 6:4.

    Druga partia przebiegała już pod dyktando Jović, która znakomicie serwowała, tracąc w swoich gemach zaledwie kilka punktów. Pegula również utrzymywała wysoki poziom serwisu, jednak w decydującym momencie — przy stanie 5:6 — nie wytrzymała presji. Przegrała gema serwisowego do zera i cały set 5:7.

    W decydującej odsłonie młodsza Amerykanka ponownie rozpoczęła lepiej, wychodząc na prowadzenie 2:0. Wtedy jednak Pegula pokazała swoją klasę i doświadczenie, wygrywając cztery kolejne gemy i przejmując kontrolę nad spotkaniem. Ostatecznie zwyciężyła 6:4, 5:7, 6:3, zapewniając sobie awans do finału.

    To zwycięstwo oznacza, że w najbliższym notowaniu rankingu WTA Jessica Pegula utrzyma piątą pozycję, mając obecnie 73 punkty przewagi nad Amandą Anisimovą. Jeśli jednak chce zachować tę lokatę na dłużej, musi wygrać cały turniej w Charleston. W przeciwnym razie straci punkty za ubiegłoroczny ćwierćfinał w Stuttgarcie, co może ponownie otworzyć rywalizację między obiema zawodniczkami.

  • Fibak mówi wprost o nowym trenerze Igi Świątek. “Poznałem go”

    Fibak mówi wprost o nowym trenerze Igi Świątek. “Poznałem go”

    Iga Świątek otworzyła nowy etap w swojej karierze, rozpoczynając współpracę z Francisco Roig. Decyzja ta wywołała szerokie komentarze w świecie tenisa, a jednym z ekspertów, którzy odnieśli się do tego wyboru, jest Wojciech Fibak.

    Były reprezentant Polski nie kryje aprobaty dla ruchu liderki naszego tenisa. Przyznaje, że zna nowego szkoleniowca i ma o nim bardzo dobre zdanie. Podkreśla jego ogromne doświadczenie, wiedzę oraz otwartość w relacjach, co – jego zdaniem – może mieć kluczowe znaczenie dla komfortu pracy zawodniczki.

    Wcześniej Świątek przez blisko półtora roku współpracowała z Wim Fissette. Teraz zdecydowała się na zmianę i postawiła na szkoleniowca, który przez lata był częścią zespołu Rafael Nadal. Hiszpan w przeszłości współpracował także z Matteo Berrettini oraz Emma Raducanu.

    Zdaniem Fibaka wybór ten nie jest przypadkowy. Zwraca uwagę, że zarówno Świątek, jak i Nadal słyną z bardzo mocnego, rotacyjnego forhendu. To właśnie ten element gry Polki w ostatnim czasie bywał mniej stabilny, co – według eksperta – miało wpływ na jej słabsze wyniki. Nowy trener może pomóc jej odzyskać pewność i regularność w tym aspekcie, bazując na doświadczeniach wyniesionych ze współpracy z jednym z najlepszych tenisistów w historii.

    Fibak zaznacza jednak, że Świątek nie potrzebuje nauki podstaw – kluczowe będzie raczej przywrócenie jej naturalnego rytmu i pewności uderzeń. W jego opinii powrót do „korzeni” może okazać się dla niej przełomowy.

    Na koniec odniósł się również do potencjalnej współpracy Roiga z Daria Abramowicz, która od lat pełni niezwykle istotną rolę w sztabie tenisistki. Były zawodnik jest przekonany, że cały zespół będzie funkcjonował harmonijnie. Podkreśla znaczenie Abramowicz nie tylko w kontekście przygotowania mentalnego, ale także wsparcia w codziennym funkcjonowaniu zawodniczki.

    W jego ocenie Świątek stworzyła kompletny i silny sztab, który może pomóc jej wrócić na najwyższy poziom i ponownie dominować na światowych kortach.

  • Sensacja w USA, Fręch w finale WTA 500. Pogrom na starcie, “4” bez szans

    Sensacja w USA, Fręch w finale WTA 500. Pogrom na starcie, “4” bez szans

    Niespełna trzy dni temu Magdalena Fręch nie będzie dobrze wspominać rywalizacji singlowej podczas turnieju WTA 500 w Charleston. Polka odpadła już w drugiej rundzie po porażce z Anną Bondar, jednak mimo tego nie zakończyła udziału w amerykańskich zawodach. Obie tenisistki postanowiły połączyć siły w grze podwójnej – i jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Ich wspólny występ przerodził się w sensacyjną serię zwycięstw, która dała Fręch pierwszy w karierze finał debla w głównym cyklu WTA.

    Polska zawodniczka przyjechała do Charleston przede wszystkim z myślą o przełamaniu słabszej passy w singlu. Rozstawiona z numerem 11, rozpoczęła zmagania od drugiej rundy, gdzie zmierzyła się z Anną Bondar. Niestety, pojedynek zakończył się jej czwartą z rzędu porażką – tym razem 5:7, 3:6. Mimo rozczarowania Fręch nie opuściła turnieju, decydując się na start w deblu, co w jej przypadku należy do rzadkości.

    Wystarczy przypomnieć, że wcześniej pojawiała się w tej konkurencji sporadycznie – m.in. podczas US Open 2025 czy turnieju WTA 1000 w Wuhan w 2024 roku. W Charleston stworzyła duet właśnie z Bondar, czyli swoją niedawną pogromczynią z singla. Już w pierwszym meczu pokazały charakter, broniąc piłki meczowej i eliminując parę Leylah Fernandez/Kristina Mladenovic.

    To był dopiero początek ich świetnej passy. W kolejnym spotkaniu Fręch i Bondar sprawiły kolejną niespodziankę, pokonując rozstawiony z numerem drugim duet Nicole Melichar-Martinez/Aleksandra Panowa, ponownie po emocjonującym super tie-breaku. Tym samym zameldowały się w półfinale, gdzie czekały na nie kolejne wymagające rywalki – Miyu Kato i Giuliana Olmos, rozstawione z „czwórką”.

    Półfinał rozpoczął się od serii przełamań, jednak to polsko-węgierski duet lepiej odnalazł się w tej wymianie ciosów. Kluczowy moment nastąpił w czwartym gemie, gdy Fręch i Bondar odwróciły losy gema ze stanu 15:30. Od tego momentu przejęły inicjatywę i zaczęły dominować na korcie. Od wyniku 1:1 wygrały aż dziewięć punktów z rzędu, budując bezpieczną przewagę 6:1, 4:0.

    Choć rywalki zdołały jeszcze wrócić do gry, odrabiając część strat i broniąc aż pięciu piłek meczowych, końcówka należała do Fręch i Bondar. W decydującym, dziesiątym gemie przypieczętowały zwycięstwo 6:1, 6:4 i awansowały do finału.

    Dla Magdaleny Fręch to historyczny moment – po raz pierwszy w karierze znalazła się w finale turnieju deblowego rangi WTA. W niedzielę, wspólnie z Anną Bondar, powalczy o tytuł w Charleston przeciwko parze Desirae Krawczyk/Caty McNally.

  • Robert Radwański wprost o nowym trenerze Świątek. “Tyle sobie życzmy”

    Robert Radwański wprost o nowym trenerze Świątek. “Tyle sobie życzmy”

    Decyzja Iga Świątek o rozpoczęciu współpracy z Francisco Roig odbiła się szerokim echem w tenisowym środowisku. Hiszpan, który przez blisko dwie dekady był częścią sztabu Rafael Nadal, staje teraz przed jednym z największych wyzwań w karierze – odbudową formy i pewności siebie najlepszej polskiej tenisistki. Wskazówek dotyczących tego, jak powinien podejść do pracy, udzielił Robert Radwański.

    Świątek, aktualnie zajmująca czwarte miejsce w rankingu WTA, przygotowuje się do kluczowej części sezonu, czyli rywalizacji na kortach ziemnych. Początek 2026 roku nie przyniósł jej jednak oczekiwanych rezultatów, co skłoniło ją do zakończenia współpracy z Wim Fissette. Wybór Roiga ma pomóc w odzyskaniu dawnej dominacji, zwłaszcza na nawierzchni, na której Polka przez lata nie miała sobie równych.

    Zdaniem Radwańskiego kluczowe będzie to, czy nowy szkoleniowiec zdoła narzucić własne zasady i zachować niezależność w sztabie. Podkreślił, że Roig nie może być jedynie symboliczną postacią, lecz powinien mieć realny wpływ na decyzje i kierunek pracy. Istotna okaże się jego osobowość oraz umiejętność utrzymania autorytetu w zespole.

    Eksperci zwracają uwagę, że jednym z głównych problemów Świątek w ostatnich miesiącach była sfera mentalna. Sama zawodniczka przyznała po porażce z Magda Linette podczas Miami Open, że brakuje jej pewności siebie. W tym kontekście ważną rolę wciąż odgrywa współpraca z psycholożką Daria Abramowicz, choć Radwański unikał jednoznacznych ocen na temat jej wpływu.

    Polka trenuje obecnie na Majorce, gdzie korzysta z infrastruktury akademii Nadala. Przygotowania mają pomóc jej wrócić do najwyższej formy przed najważniejszymi turniejami na mączce. Najbliższe starty zaplanowano w Stuttgarcie, Madrycie, Rzymie oraz w Paryżu, gdzie odbędzie się Roland Garros – impreza, którą Świątek wygrywała już czterokrotnie.

    To właśnie występy na kortach ziemnych będą pierwszym poważnym sprawdzianem dla duetu Świątek–Roig. Od ich efektów może zależeć, czy ta współpraca okaże się początkiem powrotu Polki na szczyt światowego tenisa.

  • Wymowne słowa ze sztabu Świątek. Jasny przekaz dla Roiga

    Wymowne słowa ze sztabu Świątek. Jasny przekaz dla Roiga

    Iga Świątek rozpoczyna nowy etap kariery – jej trenerem został Francisco Roig. Przed Hiszpanem stoi szereg wyzwań, które mają pomóc Polce odzyskać najwyższą formę i ponownie błyszczeć na światowych kortach.

    Po półtorarocznej współpracy z Wim Fissette Świątek zdecydowała się na zmianę. Obecnie zajmuje czwarte miejsce w rankingu WTA, ale w bieżącym sezonie nie zdołała jeszcze dotrzeć do półfinału żadnego turnieju singlowego. To jasno pokazuje, że potrzebuje impulsu do poprawy wyników.

    Najważniejszym zadaniem Roiga będzie przywrócenie stabilności w grze Polki. W ostatnich miesiącach jej forma była nierówna – nawet w trakcie jednego meczu potrafiła przechodzić od dominacji do wyraźnego spadku poziomu. Przykłady takich wahań można było zobaczyć w spotkaniach z Magda Linette, Maria Sakkari czy Belinda Bencic. Świątek często dobrze rozpoczynała mecze, by później tracić kontrolę nad wydarzeniami na korcie.

    Sama zawodniczka przyznaje, że kluczowy jest powrót do solidnych fundamentów. Chce znów grać tenis oparty na regularności, ograniczaniu błędów i wywieraniu presji na rywalkach. W momentach, gdy odchodziła od tego stylu i grała zbyt ofensywnie, rosła liczba pomyłek, co bezpośrednio wpływało na wyniki.

    Kolejnym istotnym wyzwaniem dla Roiga będzie poprawa bilansu Świątek w starciach z czołówką. Ostatnie zwycięstwo nad zawodniczką z top 10 odniosła w listopadzie 2025 roku, pokonując Madison Keys. Od tego czasu przegrywała m.in. z Jelena Rybakina, Amanda Anisimova, Coco Gauff czy Elina Switolina. W ostatnich 15 meczach z elitą wygrała tylko pięć razy.

    Duże znaczenie będzie miała także poprawa serwisu. Choć w okresie pracy z Fissettem podanie przyniosło jej sukcesy – m.in. triumf w Wimbledonie i dobry występ w Cincinnati – to nadal pozostaje elementem niestabilnym. Większa liczba asów szła w parze z większą liczbą podwójnych błędów, a drugie podanie często było atakowane przez rywalki.

    Nie mniej ważne jest urozmaicenie gry. Świątek sama podkreśla, że chciałaby częściej korzystać z bardziej kreatywnych rozwiązań – skrótów, slajsów czy gry przy siatce. Inspiracją może być choćby Aryna Sabalenka, która w ostatnim czasie znacząco rozwinęła swój repertuar uderzeń i dzięki temu stała się jeszcze groźniejsza.

    Kluczowym aspektem będzie także komunikacja. Jak podkreślał Fissette, to właśnie porozumienie między trenerem a zawodniczką jest fundamentem współpracy. W ostatnim okresie w sztabie Świątek pojawiało się wiele głosów – oprócz trenera także psycholożka Daria Abramowicz oraz trener przygotowania fizycznego Maciej Ryszczuk aktywnie przekazywali wskazówki w trakcie meczów. Uporządkowanie tego systemu i jasne określenie ról będzie jednym z pierwszych zadań Roiga.

    Hiszpan musi również odnaleźć się w istniejącym już zespole, który od lat pozostaje w dużej mierze niezmienny. Świątek ceni stabilność i rzadko dokonuje rewolucji w swoim sztabie, dlatego nowy trener będzie musiał dopasować się do funkcjonującej struktury.

    Najbliższe miesiące będą kluczowe. Okres gry na kortach ziemnych, zwieńczony Roland Garros, to dla Świątek najważniejszy fragment sezonu – turniej ten wygrywała już czterokrotnie. Równocześnie pojawiają się spekulacje o możliwym wsparciu ze strony Rafael Nadal, którego akademia na Majorce stała się bazą treningową Polki.

    Po sezonie na mączce przyjdzie czas na trawę, gdzie Świątek będzie bronić tytułu na Wimbledon. To oznacza kolejne wyzwanie dla sztabu – odpowiednie przygotowanie fizyczne i taktyczne w krótkim czasie.

    Roig będzie także współodpowiedzialny za plan startów zawodniczki. Świątek zapowiadała ograniczenie liczby turniejów, by skupić się bardziej na treningach i regeneracji. Wybór odpowiednich momentów na odpoczynek może okazać się kluczowy w kontekście całego sezonu.

    Przed Hiszpanem stoi więc niełatwe zadanie: przywrócić Świątek dawną dominację i jednocześnie udowodnić swoją wartość jako główny trener. Choć przez lata pracował u boku Nadala, jego samodzielne projekty nie przynosiły dotąd spektakularnych sukcesów. Odpowiedź na pytanie, czy współpraca z Polką okaże się przełomowa, przyniosą najbliższe miesiące – najpewniej dopiero po Roland Garros i Wimbledonie będzie można wyciągnąć pierwsze poważne wnioski.

    https://x.com/josemorgado/status/2039715674784764070?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2039715674784764070%7Ctwgr%5E436cfa1e2c5cf3cc658ded2a05a7a8b9d89335f9%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732705244oto-najwazniejsze-zadanie-nowego-trenera-swiatek-iga-nie-lubi.html

  • Bliska relacja Świątek i Abramowicz. Mocny głos z boku: “Warto powiedzieć jasno”

    Bliska relacja Świątek i Abramowicz. Mocny głos z boku: “Warto powiedzieć jasno”

    Iga Świątek rozpoczyna nowy etap w swojej karierze. Już wkrótce wróci na zawodowe korty pod okiem nowego trenera, Francisco Roiga. Mimo zmian w sztabie, niezmiennie powraca jeden wątek – jej wyjątkowo bliska relacja z psycholożką Darią Abramowicz. Czy rzeczywiście można mówić o przekraczaniu granic etyki zawodowej? Coraz więcej głosów wskazuje, że takie osądy mogą być niesprawiedliwe.

    Oficjalnie Daria Abramowicz pełni funkcję psychologa i trenera mentalnego w zespole Świątek. W praktyce jej rola jest znacznie szersza – uchodzi za jedną z kluczowych postaci w sztabie, a prywatnie łączy ją z tenisistką także relacja przyjacielska. Spędzają razem czas nie tylko podczas turniejów, ale również poza nimi, co dodatkowo podsyca dyskusję w środowisku.

    Niektórzy komentatorzy uważają, że tak bliska więź może zaburzać profesjonalny charakter współpracy, a nawet prowadzić do naruszenia zasad etyki. Jednak zdaniem specjalistów takie podejście jest zbyt uproszczone.

    Nowe spojrzenie na tę kwestię przedstawia psycholog sportowy Kacper Papiernik. Jak podkreśla, bliska współpraca psychologa ze sportowcem nie jest niczym niewłaściwym ani sprzecznym z zasadami zawodu. Zaznacza jednak, że w przypadku Świątek i Abramowicz mamy do czynienia z wyjątkowym modelem relacji.

    Papiernik tłumaczy, że psycholog może być integralną częścią sztabu, pracować ze sportowcem bardzo intensywnie, nawet na co dzień. Może także wspierać zawodnika nie tylko mentalnie, ale i organizacyjnie – pomagać w planowaniu treningów, zarządzaniu kalendarzem startów, a nawet dbać o elementy codziennego funkcjonowania, takie jak regeneracja, dieta czy sen. Kluczowe jest jednak zachowanie profesjonalnego dystansu i jasno określonego celu współpracy.

    Relacja psycholog–sportowiec nie jest bowiem ani klasyczną relacją terapeutyczną, ani zwykłą znajomością. Jej nadrzędnym zadaniem jest wspieranie zawodnika w osiąganiu optymalnej formy – zarówno pod względem psychicznym, jak i sportowym.

    Tymczasem u Świątek doszło do istotnych zmian w sztabie szkoleniowym. Po niespodziewanej porażce w Miami Open z Magdą Linette, która zakończyła jej udział w turnieju już na wczesnym etapie, Polka rozstała się z trenerem Wimem Fissette’em. Jego miejsce zajął Francisco Roig, przez lata związany z zespołem Rafaela Nadala.

    Debiut Hiszpana w roli szkoleniowca Świątek nastąpi już w połowie kwietnia podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Będzie to jednocześnie początek sezonu na kortach ziemnych – nawierzchni, na której Polka od lat prezentuje najwyższy poziom.

    Mimo sportowych wyzwań, eksperci coraz częściej koncentrują się na kulisach funkcjonowania sztabu. Pojawiają się pytania, czy Roig odnajdzie się w zespole, w którym Abramowicz odgrywa tak znaczącą rolę. W tym przypadku nie chodzi już jednak o kwestie etyczne, lecz o dynamikę współpracy i podział kompetencji.

    Sytuacja pozostaje złożona i trudno dziś o jednoznaczne prognozy. Najbliższe tygodnie powinny przynieść odpowiedzi na pytanie, jak nowy układ w sztabie wpłynie na formę i wyniki Igi Świątek.

  • Roig zadzwoni do Nadala. Świątek nie może sobie na to pozwolić

    Roig zadzwoni do Nadala. Świątek nie może sobie na to pozwolić

    Zaufanie, jakim Iga Świątek obdarzyła Tomasz Wiktorowski, było jednym z fundamentów jej dominacji na korcie. W tamtym okresie sprawiała wrażenie zawodniczki niemal nie do pokonania, a relacja z trenerem wykraczała poza standardową współpracę – było w niej pełne przekonanie i gotowość do podążania za jego wizją bez wahania. Dziś pojawia się pytanie, czy Francisco Roig może odegrać podobną rolę.

    Zdaniem Lech Sidor, komentatora Eurosportu i autora podcastu „Trzeci Serwis”, to scenariusz jak najbardziej realny. Hiszpański szkoleniowiec wnosi do zespołu ogromne doświadczenie, spokój i analityczne podejście, które może okazać się kluczowe na obecnym etapie kariery Świątek.

    Roig przez lata współpracował z Rafael Nadal, współtworząc jeden z najbardziej utytułowanych zespołów w historii tenisa. Dzięki temu trudno go czymkolwiek zaskoczyć. Sukcesy Świątek, choć imponujące, nie robią na nim takiego wrażenia, by miał stracić chłodną głowę. I właśnie to może działać na korzyść Polki – potrzebuje bowiem kogoś, kto zachowa dystans i nie ulegnie presji.

    Sidor zwraca uwagę, że wybór Roiga to uniknięcie ryzyka zatrudnienia trenera, dla którego praca z liderką światowego rankingu byłaby życiowym wydarzeniem. W takim przypadku emocje mogłyby przesłonić racjonalne decyzje. Tymczasem Hiszpan ma już wszystko w swoim dorobku i nie musi niczego udowadniać.

    Nie oznacza to jednak, że przed nim łatwe zadanie. Kluczowe będzie przekonanie Świątek do własnej wizji pracy. W przeszłości zdarzało się, że zmiany wprowadzane przez trenerów nie znajdowały odzwierciedlenia w meczach. Teraz konieczne jest zbudowanie pełnego zaufania – takiego, jakie łączyło ją z Wiktorowskim.

    Drugim wyzwaniem dla Roiga będzie dokładne zrozumienie różnicy między Igą treningową a meczową. To dwie różne wersje tej samej zawodniczki – jedna funkcjonuje w kontrolowanych warunkach, druga musi radzić sobie z presją trybun, przeciwniczek i stawki spotkań.

    Hiszpan może jednak wnieść do zespołu coś, czego wcześniej brakowało – naturalny luz. Jego styl pracy, ukształtowany w środowisku hiszpańskich tenisistów, opiera się na równowadze między profesjonalizmem a swobodą. To może pomóc rozładować napięcia i stworzyć lepszą atmosferę wokół zawodniczki.

    Ważnym elementem całego procesu pozostaje także otoczenie treningowe. Pobyt w akademii Nadala na Majorce już wcześniej przynosił Świątek korzyści – nie tylko sportowe, ale i mentalne. Stabilność, komfort oraz możliwość pracy w sprzyjających warunkach mogą odegrać istotną rolę w jej powrocie do najwyższej formy.

    Perspektywy są obiecujące, ale wiele zależy od tego, jak szybko obie strony znajdą wspólny język. Nawet jeśli wyniki nie przyjdą od razu, istotne będzie poczucie, że praca zmierza we właściwym kierunku.

    Jedno jest pewne – jeśli Iga Świątek ponownie zaufa swojemu trenerowi tak, jak kiedyś Wiktorowskiemu, może wrócić do poziomu, który uczynił ją dominującą siłą światowego tenisa. A Francisco Roig ma wszelkie narzędzia, by jej w tym pomóc.