Author: newuser

  • Sabalenka straciła pozycję liderki. Nowa liderka rankingu WTA ogłoszona

    Sabalenka straciła pozycję liderki. Nowa liderka rankingu WTA ogłoszona

    Od kilku tygodni czołowe tenisistki rywalizują na kortach ziemnych, jednak w tym czasie kibice nie mieli jeszcze okazji zobaczyć w akcji Aryny Sabalenki. Białorusinka zdecydowała się na przerwę po znakomitym początku sezonu i dopiero w Madrycie zainauguruje swoje występy na mączce. Jej nieobecność podczas prestiżowego turnieju w Stuttgarcie miała jednak istotne konsekwencje – wpłynęła na układ jednego z kluczowych rankingów WTA, co potwierdziła najnowsza aktualizacja.

    Po triumfach w imprezach rangi WTA 1000 w Indian Wells i Miami Sabalenka postanowiła na chwilę wycofać się z rywalizacji, by odpowiednio przygotować się do dalszej części sezonu. Początkowo planowała występ w Stuttgarcie – miejscu, gdzie w ostatnich latach aż czterokrotnie dochodziła do finału, lecz za każdym razem schodziła z kortu pokonana. Ostatecznie jednak wycofała się z zawodów tuż przed ich rozpoczęciem, tłumacząc decyzję brakiem pełnej gotowości fizycznej.

    Pod jej nieobecność najwyżej rozstawioną zawodniczką została Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu wykorzystała tę szansę znakomicie, choć jej droga do tytułu nie była pozbawiona dramatów. W ćwierćfinale znalazła się na krawędzi porażki w meczu z Leylah Fernandez – odrobiła straty zarówno w drugim secie, jak i w decydującej partii, broniąc przy tym dwóch piłek meczowych i ostatecznie zwyciężając po tie-breaku. W kolejnych rundach prezentowała się już znacznie pewniej, pokonując Mirrę Andriejewą oraz Karolinę Muchovą w dwóch setach. Dzięki temu przedłużyła swoją zwycięską serię w Stuttgarcie do ośmiu meczów i sięgnęła po drugi tytuł w tej lokalizacji.

    Sukces ten miał dla Rybakiny dodatkowe znaczenie, ponieważ otworzył jej drogę na szczyt rankingu WTA Race, który uwzględnia wyłącznie wyniki z bieżącego sezonu. Jeszcze tydzień wcześniej Sabalenka miała nad nią wyraźną przewagę, jednak awans do finału w Stuttgarcie wystarczył Kazaszce, by objąć prowadzenie. Ostatecznie, po zwycięstwie w całym turnieju, powiększyła ona przewagę nad Białorusinką do 183 punktów.

    Choć w klasycznym rankingu WTA Sabalenka nadal pozostaje liderką, jej przewaga nad Rybakiną wyraźnie się zmniejszyła. Warto przy tym zauważyć, że w nadchodzącej części sezonu na kortach ziemnych to właśnie Białorusinka będzie bronić większej liczby punktów, co może jeszcze bardziej wpłynąć na sytuację w zestawieniu.

    Zmian nie przyniósł natomiast bój o trzecią pozycję. Iga Świątek miała szansę wyprzedzić Coco Gauff, jednak porażka z Mirrą Andriejewą sprawiła, że Polka nie wykorzystała okazji. Różnica między obiema zawodniczkami pozostaje minimalna i wynosi zaledwie sześć punktów.

    Kolejne rozstrzygnięcia przyniesie turniej WTA 1000 w Madrycie, gdzie zobaczymy wszystkie czołowe tenisistki świata. Świątek ma tam do obrony półfinał z ubiegłego sezonu i już rozpoczęła przygotowania na kortach Caja Magica. Nadchodzące dni pokażą, czy uda jej się poprawić swoją pozycję w rankingu i włączyć do walki o najwyższe cele.

  • Żona Kubackiego przekazała wspaniałe wieści. “Tata nie będzie sam”

    Żona Kubackiego przekazała wspaniałe wieści. “Tata nie będzie sam”

    Dla Dawid Kubacki miniony sezon nie należał do udanych, jednak teraz w jego życiu pojawiły się znacznie lepsze wiadomości. Jego żona, Marta Kubacka, poinformowała w mediach społecznościowych, że para spodziewa się kolejnego dziecka. Jak zdradziła, tym razem będzie to chłopiec. „2:1 dla dziewczyn… ale w końcu tata nie będzie sam” – napisała z uśmiechem.

    Trudny sezon sportowy

    Ostatnie miesiące nie przyniosły Kubackiemu wielu powodów do satysfakcji. W klasyfikacji generalnej Puchar Świata w skokach narciarskich zajął dopiero 44. miejsce, zdobywając łącznie 54 punkty. Najlepszy rezultat osiągnął w Sapporo, gdzie uplasował się na 15. pozycji. W trakcie sezonu kilkukrotnie trafiał także do rywalizacji w Pucharze Kontynentalnym, a ostatecznie zabrakło go w składzie reprezentacji Polski na Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan 2026 – jego miejsce zajął Paweł Wąsek.

    Radosne wieści z życia prywatnego

    Zdecydowanie więcej powodów do radości przyniosło życie prywatne. Marta Kubacka opublikowała zdjęcie z badania USG, potwierdzając, że ich rodzina wkrótce się powiększy. Para, która wychowuje już dwie córki, tym razem doczeka się syna. Pod wpisem natychmiast pojawiło się mnóstwo gratulacji i życzeń od kibiców oraz znajomych.

    Dramat sprzed lat

    Nie zawsze jednak było tak radośnie. W sezonie 2022/23 Kubacki nagle wycofał się z rywalizacji przed finałowymi zawodami Raw Air, gdy dowiedział się, że jego żona trafiła do szpitala w stanie zagrożenia życia. Problemy kardiologiczne doprowadziły do zatrzymania akcji serca, a lekarze musieli wszczepić jej rozrusznik.

    Skoczek wielokrotnie wracał do tych dramatycznych chwil, podkreślając, jak trudne były to doświadczenia. Wspominał o ogromnym strachu i niepewności, jakie towarzyszyły mu w czasie podróży i oczekiwania na informacje ze szpitala. Jak przyznał, były to najgorsze momenty w jego życiu. Z czasem sytuacja się ustabilizowała, a Marta wróciła do zdrowia.

    Plany na przyszłość

    Mimo słabszego sezonu Kubacki nie zamierza kończyć kariery. Podkreśla, że wciąż ma motywację do pracy i chce udowodnić swoją wartość wynikami – nawet jeśli oznaczałoby to starty w niższych kadrach. Jak sam zaznaczył, nadal ma jasno określone cele na kolejny sezon i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa na skoczniach.

  • Osaka przetestowała formę Świątek. 60 minut gry na korcie w Madrycie

    Osaka przetestowała formę Świątek. 60 minut gry na korcie w Madrycie

    Jeszcze kilka dni temu Iga Świątek rywalizowała o miejsce w półfinale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Choć w decydującym secie miała przewagę przełamania, ostatecznie musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej. Po tym występie szybko przeniosła się do Madrytu, gdzie rozpoczyna się impreza rangi WTA 1000 – turniej, który wygrała dwa lata temu. Dziś pojawiła się na korcie, by trenować z Naomi Osaką. Oto, jak przebiegało ich spotkanie w kompleksie Caja Mágica.

    Dla Świątek był to pierwszy sprawdzian po zmianie szkoleniowca. W Stuttgarcie dotarła do ćwierćfinału, gdzie mimo realnych szans na zwycięstwo nie zdołała przechylić losów meczu na swoją korzyść. Tym samym wciąż czeka na pierwszy indywidualny półfinał w obecnym sezonie.

    Szansa na przełamanie może nadejść właśnie w Madrycie. To miejsce, w którym Polka w ostatnich latach radziła sobie bardzo dobrze. Trzy sezony temu dotarła do finału, w którym przegrała z Aryną Sabalenką. Rok później wzięła rewanż na Białorusince w spotkaniu uznanym za jedno z najlepszych w sezonie 2024. W ubiegłorocznej edycji zatrzymała się na półfinale, przegrywając wyraźnie z Coco Gauff.

    W niedzielę 24-latka odbyła pierwszy trening na hiszpańskich kortach. Na obiekcie Arantxa Sánchez Stadium przez około godzinę ćwiczyła z Beatriz Haddad Maią. Wieczorem poznano także turniejową drabinkę. Rozstawiona z numerem czwartym Świątek rozpocznie zmagania od drugiej rundy, gdzie zmierzy się z Darią Kasatkiną lub jedną z kwalifikantek. Jej pierwszy mecz zaplanowano na czwartek.

    Polka intensywnie przygotowuje się do startu i nie zwalnia tempa. Tym razem trenowała na korcie numer 9 z Naomi Osaką. Japonka od blisko roku współpracuje z Tomaszem Wiktorowskim, który wcześniej prowadził Świątek. Obecnie sytuacja kadrowa obu zawodniczek uległa zmianie – Wim Fissette nie jest już częścią sztabu Polki.

    Wspólna sesja treningowa odbyła się między 15:00 a 16:00. Według relacji obecnych na miejscu kibiców Świątek pojawiła się na korcie z niewielkim opóźnieniem, podczas gdy Osaka była już gotowa do zajęć. Mimo tego trening przebiegł bez zakłóceń.

    Jak zwykle aktywny był Francisco Roig, który na bieżąco udzielał wskazówek swojej podopiecznej. Sesja miała standardowy przebieg – rozpoczęła się od rozgrzewki, a następnie zawodniczki przeszły do gry punktowej. Na zakończenie wszyscy podziękowali sobie za wspólny trening, kończąc zajęcia w dobrej atmosferze.

  • Nie milkną echa po tym, co zrobiła Abramowicz. Nerwy puściły. “Nie może tak być”

    W ostatnich tygodniach wokół Igi Świątek działo się naprawdę dużo, a zmiany w jej sztabie oraz wydarzenia na korcie wywołały szeroką dyskusję. Po bolesnej porażce w Miami z Magdą Linette doszło do istotnej roszady trenerskiej — miejsce Wima Fissette’a zajął Francisco Roig. Spotkanie z rodaczką było dla 24-latki szczególnie trudne nie tylko sportowo, ale i mentalnie.

    Już wcześniej, podczas turnieju WTA 1000 w Indian Wells, Świątek odpadła w ćwierćfinale po meczu z Eliną Switoliną. W trakcie tego spotkania dało się zauważyć duże emocje — Polka reagowała nerwowo, kierując nieeleganckie słowa w stronę swojego zespołu i okazując frustrację na korcie. Jej zachowanie pokazywało, że nie radzi sobie z przebiegiem meczu tak, jakby tego oczekiwała.

    Jeszcze większym zaskoczeniem była jednak szybka porażka w Miami. Świątek odpadła już w pierwszym meczu, przegrywając z Linette, co było jej pierwszą tak wczesną przegraną w turnieju WTA od ponad czterech i pół roku. To wydarzenie stało się impulsem do zmian w sztabie szkoleniowym.

    Dużo kontrowersji wzbudziła komunikacja między zawodniczką a jej boksem w trakcie tego spotkania. Z trybun płynęło wiele wskazówek jednocześnie — zarówno od trenerów, jak i od psycholożki Darii Abramowicz. Pojawiały się różne komunikaty dotyczące taktyki, ustawienia czy nastawienia mentalnego. W efekcie zamiast pomóc, mogły wprowadzić jeszcze większy chaos i dezorientację. Świątek wyglądała na zagubioną, a natłok sprzecznych sygnałów nie sprzyjał poprawie jej gry.

    Do tej sytuacji odniósł się były tenisista i ekspert Dawid Olejniczak. W programie Polsat Sport Talk zwrócił uwagę na zmianę w grze i pewności siebie Świątek. Podkreślił, że w przeszłości jej dominacja wynikała z ogromnej stabilności i wiary w swój styl gry. Kiedy jednak plan przestaje działać, a alternatywy nie są wystarczająco skuteczne, rośnie znaczenie sfery mentalnej i pojawiają się problemy.

    Olejniczak skrytykował również funkcjonowanie sztabu podczas meczu w Miami. Jego zdaniem konieczne jest jasne określenie ról i hierarchii. Zaznaczył, że w profesjonalnym sporcie to trener powinien mieć decydujący głos w kwestiach taktycznych. Według niego sytuacja, w której różne osoby udzielają jednocześnie wskazówek, jest nie do zaakceptowania na najwyższym poziomie.

    Ekspert podkreślił, że trener musi być liderem zespołu — osobą, która potrafi dostosować styl komunikacji do sytuacji, ale jednocześnie zachować autorytet i kontrolę. Czasem powinien wspierać, innym razem być stanowczy i wymagający.

    Obecnie Świątek przygotowuje się do startu w turnieju WTA 1000 w Madrycie. Wcześniej wystąpiła w Stuttgarcie, gdzie dotarła do ćwierćfinału, przegrywając z Mirrą Andriejewą. Warto zauważyć, że podczas tego meczu na trybunach zabrakło Darii Abramowicz, co również zwróciło uwagę obserwatorów.

    Najbliższe tygodnie pokażą, czy wprowadzone zmiany przyniosą oczekiwane efekty i czy liderka światowego tenisa wróci na ścieżkę dominacji.

  • Sabalenka nie jest już liderką. Zmiana na szczycie. Oto komunikat WTA

    Sabalenka nie jest już liderką. Zmiana na szczycie. Oto komunikat WTA

    Od kilku tygodni tenisistki rywalizują w głównym cyklu WTA na kortach ziemnych, jednak wciąż nie zobaczyliśmy w akcji Aryny Sabalenki na tej nawierzchni w obecnym sezonie. Białorusinka zdecydowała się opuścić pierwszą część zmagań na mączce, a jej premierowy występ zaplanowany jest dopiero na turniej rangi WTA 1000 w Madrycie. Jej nieobecność podczas prestiżowych zawodów w Stuttgarcie okazała się znacząca — 27-latka straciła prowadzenie w jednym z zestawień rankingowych, co potwierdziła najnowsza aktualizacja WTA.

    Po triumfach w turniejach WTA 1000 w Indian Wells i Miami Sabalenka postanowiła zrobić sobie przerwę od startów. Choć początkowo znajdowała się na liście uczestniczek zawodów w Stuttgarcie — gdzie w czterech poprzednich sezonach docierała do finału — ostatecznie wycofała się tuż przed rozpoczęciem imprezy. Jak wyjaśniła, nie czuła się jeszcze w pełni gotowa do rywalizacji.

    Pod jej nieobecność rolę najwyżej rozstawionej przejęła Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu była o krok od odpadnięcia już w ćwierćfinale, ale zdołała odwrócić losy spotkania z Leylah Fernandez, broniąc dwóch piłek meczowych i wygrywając po tie-breaku w trzecim secie. W kolejnych rundach spisała się już znacznie pewniej — zarówno Mirrę Andriejewą, jak i Karolinę Muchovą pokonała w dwóch setach (7:5, 6:1). Tym samym przedłużyła swoją serię zwycięstw w Stuttgarcie do ośmiu i sięgnęła po drugi tytuł w tej lokalizacji.

    Sukces w Niemczech miał dla Rybakiny także dodatkowe znaczenie. Dzięki niemu wyprzedziła Sabalenkę w rankingu WTA Race, który uwzględnia wyłącznie wyniki osiągnięte w sezonie 2026. Jeszcze 13 kwietnia Białorusinka miała 317 punktów przewagi, jednak awans Rybakiny do finału wystarczył, by objąć prowadzenie. Ostatecznie triumf w turnieju pozwolił jej powiększyć przewagę do 183 punktów.

    Ranking WTA Race (20.04.2026):

    1. Jelena Rybakina – 3983 pkt

    2. Aryna Sabalenka – 3800 pkt

    3. Jessica Pegula – 2905 pkt

    4. Elina Switolina – 2450 pkt

    5. Karolina Muchova – 2270 pkt

    6. Iga Świątek – 1128 pkt

    7. Magdalena Fręch – 583 pkt

    8. Magda Linette – 558 pkt

    W głównym rankingu WTA Sabalenka nadal utrzymuje prowadzenie, choć jej przewaga nad Rybakiną zmniejszyła się do 2395 punktów. Choć różnica wydaje się duża, warto pamiętać, że na kortach ziemnych Białorusinka będzie bronić znacznie większej liczby punktów niż jej najgroźniejsza rywalka.

    Szansy na powrót do czołowej trójki nie wykorzystała Iga Świątek. Polka mogła awansować na trzecie miejsce, jednak potrzebowała zwycięstwa nad Mirrą Andriejewą. Ostatecznie lepsza okazała się Rosjanka, przez co Coco Gauff utrzymała minimalną przewagę nad Świątek — zaledwie sześciu punktów.

    Ranking WTA (20.04.2026):

    1. Aryna Sabalenka – 10895 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8500 pkt

    3. Coco Gauff – 7279 pkt

    4. Iga Świątek – 7273 pkt

    5. Jessica Pegula – 6136 pkt

    6. Magdalena Fręch – 1318 pkt

    7. Magda Linette – 1059 pkt

    Kolejne notowanie rankingu zostanie opublikowane 4 maja, po zakończeniu turnieju WTA 1000 w Madrycie. W imprezie tej wystąpią wszystkie zawodniczki z czołowej piątki, co zapowiada interesującą walkę o punkty. Iga Świątek jest już na miejscu i przygotowuje się do startu na kortach kompleksu Caja Mágica. W ubiegłym roku dotarła tam do półfinału, gdzie wyraźnie uległa Coco Gauff.

  • Nokaut w meczu ze Świątek, powtórki już nie było. Teraz nagłe wycofanie z turnieju

    Nokaut w meczu ze Świątek, powtórki już nie było. Teraz nagłe wycofanie z turnieju

    Sorana Cîrstea do dziś może mieć w pamięci bolesną porażkę z Iga Świątek z końcówki kwietnia 2024 roku. Wówczas Rumunka przegrała w Madrycie aż 1:6, 1:6, ale od tamtej chwili nie dopuściła już do tak jednostronnego wyniku. Nawet jeśli schodziła z kortu pokonana, potrafiła ugrać więcej gemów, a przy okazji sięgnęła po dwa tytuły. Teraz była bardzo blisko kolejnego sukcesu, jednak niespodziewanie została wykreślona z turniejowej drabinki.

    Doświadczona tenisistka z Bukaresztu rozgrywa swój ostatni sezon w karierze — pod koniec 2025 roku ogłosiła, że zamierza zakończyć profesjonalne występy. Na przestrzeni lat osiągała znaczące wyniki, ale nie brakowało też trudnych momentów. Jednym z nich był mecz w Madrycie, gdzie w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 musiała uznać wyższość liderki rankingu, Świątek, przegrywając bardzo wyraźnie. Jak się później okazało, był to ostatni tak dotkliwy wynik w jej singlowych występach.

    W kolejnych miesiącach Cîrstea odbudowała formę i zanotowała ważne sukcesy. W sierpniu 2025 roku triumfowała w Cleveland, a na początku obecnego sezonu wygrała turniej w Klużu-Napoce. Do tego dołożyła także zwycięstwa w deblu. Nic więc dziwnego, że w swoim pożegnalnym sezonie liczyła na jeszcze jedno trofeum.

    Rumunka zgłosiła się do turnieju WTA 250 w Rouen, gdzie została rozstawiona z numerem drugim (z „jedynką” była Marta Kostiuk). Rywalizację rozpoczęła od wymagającego, trzysetowego pojedynku z Fiona Ferro, który zakończyła zwycięskim tie-breakiem. W kolejnym meczu prowadziła już 5:3 z Wang Xinyu, gdy jej rywalka skreczowała. To dało Cîrstei awans do ćwierćfinału.

    W walce o półfinał pokonała Anna Bondár 7:6(2), 6:2 i znalazła się o dwa kroki od końcowego triumfu. W półfinale miała zmierzyć się z kwalifikantką Veronika Podrez, a w ewentualnym finale czekałaby ją konfrontacja z Kostiuk lub Tatjana Maria.

    Ostatecznie jednak do tego scenariusza nie doszło. W sobotę organizatorzy poinformowali, że Rumunka wycofała się z turnieju tuż przed półfinałem z powodu kontuzji lewej łydki. Tym samym Podrez awansowała bez gry do finału.

    W decydującym meczu dojdzie więc do ukraińskiego pojedynku — Kostiuk pewnie pokonała Marię i będzie zdecydowaną faworytką starcia z 19-letnią Podrez, która zajmuje dopiero 209. miejsce w rankingu i po raz pierwszy w karierze zagra w finale turnieju rangi WTA 250.

  • Nikola Grbić zdecydował ws. Wilfredo Leona. Taki plan ma selekcjoner

    Nikola Grbić zdecydował ws. Wilfredo Leona. Taki plan ma selekcjoner

    W nadchodzącym sezonie reprezentacji Polski siatkarzy zabraknie kilku głośnych nazwisk, jednak dla selekcjonera Nikola Grbić jedno pozostaje niezmienne – nie wyobraża sobie kadry bez Wilfredo Leon. Przyjmujący Bogdanka LUK Lublin, który niedawno poprowadził swój zespół do finału PlusLiga, otrzyma od trenera wyjątkowo długą przerwę po sezonie klubowym. Co ciekawe, w realizacji tego planu pomogła okoliczność, która jednocześnie pozbawiła Leona szansy na ważne trofeum.

    W tym roku Grbić nie będzie mógł skorzystać z sześciu wicemistrzów olimpijskich z Letnie Igrzyska Olimpijskie Paryż 2024. Pozostali medaliści dołączą do zgrupowania z opóźnieniem, bo selekcjoner chce zapewnić swoim liderom łagodne wejście w sezon reprezentacyjny. W tej grupie znajduje się także Leon – filar kadry od 2019 roku, który pod wodzą Grbicia opuścił tylko mistrzostwa świata w 2022 roku z powodu problemów zdrowotnych.

    Serbski szkoleniowiec nie ukrywa, że chce szczególnie zadbać o regenerację swojego lidera. – Najdłuższą przerwę dostaną Mateusz Bieniek i Wilfredo Leon. „Leo” naprawdę tego potrzebuje, bo praktycznie cały czas gra. Dla nas korzystne jest również to, że nie wystąpi w turnieju finałowym Ligi Mistrzów – przyznał Grbić.

    Leon w obecnym sezonie jest mocno eksploatowany w klubie. W poprzednich rozgrywkach, gdy lublinianie rywalizowali w Pucharze Challenge, mógł częściej odpoczywać. Tym razem jednak udział w CEV Champions League Volley wymagał jego niemal stałej obecności na parkiecie. Dodatkowo sytuację kadrową zespołu komplikowały zawieszenie Mikołaja Sawickiego i problemy zdrowotne Jakuba Wachnika, co ograniczało możliwości rotacji.

    Z tego względu przedwczesne odpadnięcie Bogdanki LUK w ćwierćfinale Ligi Mistrzów – po rywalizacji z PGE Projekt Warszawa – okazało się dla Grbicia paradoksalnie korzystne. Dzięki temu Leon zakończy sezon klubowy wcześniej i zyska dodatkowy czas na odpoczynek przed zgrupowaniem. Finały europejskich rozgrywek zaplanowano na połowę maja, natomiast sezon PlusLigi zakończy się najpóźniej 9 maja, co daje nawet dwa tygodnie więcej na regenerację.

    Początek sezonu reprezentacyjnego będzie należał głównie do młodszych zawodników. Grbić chce dać im szansę poznania realiów kadry – intensywności treningów i presji związanej z grą na najwyższym poziomie. W tym czasie doświadczeni gracze będą odpoczywać. – Młodzi dostaną swoją szansę, a jeśli ją wykorzystają, mogą zostać w zespole na dłużej. Starsi zawodnicy potrzebują natomiast kilku tygodni wolnego, bo przez cały rok grają na najwyższym poziomie – tłumaczy selekcjoner.

    Szkoleniowiec podkreśla również, jak ważna jest komunikacja z zawodnikami przy planowaniu ich obciążeń. Jako przykład wskazał sytuację Norberta Hubera, który sam poinformował o rezygnacji z gry w kadrze w tym sezonie. – Tydzień przerwy to za mało, by się w pełni zregenerować. Każdy jednak dostanie tyle czasu, ile potrzebuje, by utrzymać formę. Kluczowa jest rozmowa i wzajemne zrozumienie – zaznacza Grbić.

    Po ostatnim zwycięstwie nad Projektem Warszawa Leon ma tydzień przerwy przed finałem PlusLigi. Pierwszy mecz o mistrzostwo Polski przeciwko Aluron CMC Warta Zawiercie zaplanowano na 29 kwietnia.

  • Legenda odchodzi z KSW, zaskakujący kierunek. Polak pełnoprawnym mistrzem bez walki

    Legenda odchodzi z KSW, zaskakujący kierunek. Polak pełnoprawnym mistrzem bez walki

    Podczas gali KSW 117 w Warszawie kibice byli świadkami wielu istotnych rozstrzygnięć mistrzowskich. Jednak równie dużym echem odbiła się informacja ogłoszona w trakcie wydarzenia – federacja KSW oficjalnie zakończyła współpracę z jedną ze swoich największych gwiazd, Salahdine Parnasse. Decyzja Francuza okazała się zaskakująca i pociągnęła za sobą poważne zmiany w układzie mistrzowskich pasów.

    Parnasse przez lata budował swoją legendę w KSW, sięgając po tytuły w dwóch kategoriach wagowych – lekkiej i piórkowej. Ostatni raz pojawił się w klatce 17 stycznia w Radomiu, gdzie pokonał Marcin Held, skutecznie broniąc pasa w wadze lekkiej. Wkrótce potem pojawiły się informacje o jego występie na gali w Los Angeles organizowanej przez Most Valuable Promotions, należącą do Jake Paul. Tam jego rywalem ma być Kenneth Cross.

    Plotki o możliwym odejściu Francuza z KSW krążyły od pewnego czasu, a podczas sobotniej gali zostały oficjalnie potwierdzone. W komunikacie federacja podkreśliła ogromny wkład zawodnika w rozwój organizacji, dziękując mu za emocje i niezapomniane momenty.

    W ciągu czterech lat Parnasse stoczył w KSW 16 walk, z których wygrał aż 14. Jedynych porażek doznał w starciach z Dan Torres oraz Adrian Bartosiński.

    Jego odejście oznaczało natychmiastowe zmiany w strukturze mistrzowskiej. Tymczasowy czempion kategorii piórkowej, Patryk Kaczmarczyk, został automatycznie pełnoprawnym mistrzem. Polak stanie do pierwszej obrony tytułu już 20 czerwca podczas gali KSW 119 w Radomiu, gdzie zmierzy się z Leo Brichta.

    Kaczmarczyk sięgnął po tymczasowy pas w listopadzie 2025 roku, pokonując Adama Soldajewa. Po tamtym zwycięstwie udzielił wywiadu w Kanał Sportowy, gdzie niespodziewanie zwrócił się do prezydenta Karol Nawrocki. Zainspirowany obecnością Donald Trump na galach UFC, zaprosił głowę państwa na wydarzenie w Radomiu, podkreślając, że byłby to duży prestiż dla polskiego MMA i samej federacji.

  • Pokonała Świątek, dziś została rozbita. Andriejewa dostała lekcję tenisa

    Jelena Rybakina pokonała Mirra Andriejewa 7:5, 6:1 i awansowała do finału turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Choć Kazaszka nie prezentuje obecnie takiej formy jak podczas Australian Open, w półfinale udowodniła swoją klasę, imponując skutecznością i opanowaniem w kluczowych momentach, co wyraźnie wybiło z rytmu młodą Rosjankę.

    Rybakina jeszcze poprzedniego dnia późnym wieczorem rywalizowała o miejsce w półfinale, gdzie po niezwykle wymagającym meczu pokonała Leylah Fernandez. Spotkanie trwało trzy sety, z czego dwa rozstrzygały się w tie-breakach. Zaledwie kilkanaście godzin później Kazaszka ponownie wyszła na kort, by zmierzyć się z Andriejewą, która wcześniej wyeliminowała Igę Świątek po ponad dwóch i pół godzinach gry.

    Zacięty początek i przełom w końcówce seta

    Pierwszy set półfinału był bardzo wyrównany. Andriejewa, uskrzydlona zwycięstwem nad Świątek, grała odważnie i agresywnie, dotrzymując kroku wyżej notowanej rywalce. Już na początku mogło dojść do przełamania – Rybakina miała dwie okazje przy serwisie Rosjanki, jednak nie potrafiła ich wykorzystać.

    Przełamanie przyszło jednak chwilę później – Kazaszka wyszła na prowadzenie 4:2. Nie utrzymała go długo, bo Andriejewa szybko odrobiła stratę. Do końcówki seta obie zawodniczki szły niemal równo, ale decydujące momenty należały do wiceliderki światowego rankingu. Rybakina najpierw wygrała gema do zera na 6:5, a następnie wykorzystała pierwszą okazję do przełamania, zamykając partię 7:5.

    Dominacja Rybakiny i frustracja rywalki

    Drugi set miał już zupełnie inny przebieg. U Andriejewej zaczęły pojawiać się błędy, a jej postawa wskazywała na rosnącą frustrację. Rybakina natomiast grała konsekwentnie, opierając swoją przewagę na mocnym serwisie i precyzyjnych uderzeniach.

    Rosjanka musiała bronić się nawet przy własnym podaniu, a długie, wyrównane gemy coraz częściej kończyły się na korzyść Kazaszki. W jednym z momentów Andriejewa nie wytrzymała napięcia i rzuciła rakietą, co tylko podkreśliło jej bezradność wobec świetnie dysponowanej rywalki.

    Rybakina szybko zbudowała wyraźną przewagę i wyszła na prowadzenie 5:0. Andriejewa zdołała jeszcze wygrać jednego gema, podtrzymując na chwilę nadzieje, ale to było wszystko, na co było ją stać. Kazaszka pewnie domknęła mecz, wygrywając drugiego seta 6:1.

    Finał z wymagającą rywalką

    W decydującym starciu turnieju Rybakina zmierzy się z Karoliną Muchovą. Czeszka w półfinale pokonała Elinę Switolinę, prezentując bardzo wysoką formę i pewnie torując sobie drogę do finału.

    Zapowiada się niezwykle interesujące starcie dwóch zawodniczek, które w Stuttgarcie prezentują tenis na najwyższym poziomie.

  • Zwycięstwo Andriejewej ze Świątek i na tym koniec. Rosjanka wyeliminowana z turnieju

    Zwycięstwo Andriejewej ze Świątek i na tym koniec. Rosjanka wyeliminowana z turnieju

    Piątkowy ćwierćfinał turnieju WTA 500 w Stuttgarcie przyniósł kolejne zwycięstwo Mirry Andriejewej nad Igą Świątek. Był to już trzeci z rzędu triumf młodej Rosjanki nad Polką. Mimo że Świątek miała w trzecim secie break pointa na prowadzenie 3:0, nie zdołała wykorzystać swojej szansy. Od tego momentu inicjatywę przejęła Andriejewa, która wygrała pięć kolejnych gemów i ostatecznie zwyciężyła 3:6, 6:4, 6:3, meldując się w półfinale.

    Niespełna dobę po tym wymagającym spotkaniu 18-latka ponownie pojawiła się na korcie, by zmierzyć się z Jeleną Rybakiną w walce o finał. Starcie to potoczyło się jednak zupełnie inaczej niż jej wcześniejszy pojedynek.

    Dla Świątek mecz z Andriejewą był pierwszym poważnym sprawdzianem pod okiem nowego trenera, Francisco Roiga. Początkowo wszystko układało się po jej myśli – nawet po przegranej końcówce drugiego seta Polka dobrze rozpoczęła trzecią partię i była blisko objęcia wyraźnego prowadzenia. Niewykorzystana okazja na 3:0 okazała się jednak punktem zwrotnym. Od tego momentu Rosjanka zaczęła grać coraz pewniej, skutecznie returnowała i wykorzystywała słabnący serwis czwartej rakiety świata.

    W półfinale Andriejewa stanęła naprzeciw Jeleny Rybakiny, która również nie miała łatwej drogi do tego etapu. Kazaszka dzień wcześniej stoczyła wyczerpujący bój z Leylah Fernandez. Choć przegrała pierwszego seta w tie-breaku i była o krok od porażki w kolejnych partiach, zdołała odwrócić losy spotkania, wygrywając 6:7(5), 6:4, 7:6(6).

    Półfinał rozpoczął się od wyrównanej gry, w której obie zawodniczki pewnie utrzymywały swoje podania. Przełom nastąpił w środkowej fazie pierwszego seta. Rybakina stopniowo zwiększała presję i w końcówce wykorzystała błędy rywalki, zamykając partię wynikiem 7:5.

    Drugi set miał już zdecydowanie jednostronny przebieg. Rybakina szybko narzuciła swoje warunki gry, dominując zarówno przy własnym serwisie, jak i na returnie. Andriejewa nie była w stanie znaleźć odpowiedzi na agresywną i konsekwentną grę przeciwniczki. Kazaszka wygrała pięć pierwszych gemów, praktycznie rozstrzygając losy meczu. Rosjanka zdołała ugrać jeszcze tylko jednego gema, a cały pojedynek zakończył się wynikiem 7:5, 6:1.

    Tym samym zakończyła się seria siedmiu kolejnych zwycięstw Andriejewej. Jelena Rybakina awansowała do finału turnieju w Stuttgarcie, gdzie zmierzy się z Karoliną Muchovą. Finał zaplanowano na niedzielę, na godzinę 13:00.