Author: newuser

  • Oto co spotkało Igę Świątek w Madrycie. Polka sama ujawniła

    Iga Świątek od kilku dni przebywa w Madrycie, gdzie przygotowuje się do rywalizacji o końcowy triumf w turnieju Mutua Madrid Open. Jeszcze przed startem zmagań polska tenisistka podzieliła się nietypową historią z jednej z lokalnych restauracji, nie kryjąc przy tym swojego zaskoczenia sposobem, w jaki została potraktowana przez obsługę.

    Początek sezonu na kortach ziemnych nie ułożył się po myśli Świątek i jej sztabu. Po zakończeniu współpracy z Wimem Fissettem rolę głównego trenera przejął Francisco Roig, który zadebiutował w tej funkcji podczas turnieju w Stuttgarcie. Na szybkie efekty tej zmiany trudno było jednak liczyć. Polka co prawda pokonała Laurę Siegemund 6:2, 6:3 w 1/8 finału imprezy WTA 500, ale w ćwierćfinale musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, przegrywając 6:3, 4:6, 3:6.

    Nieudany występ w Porsche Tennis Grand Prix nie wpłynął jednak na nastawienie sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej, która szybko przeniosła się do Hiszpanii, by wziąć udział w turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie. Przed rozpoczęciem rywalizacji postanowiła lepiej poznać miasto, odwiedzając między innymi lokalne restauracje. W jednej z nich doszło do zabawnej sytuacji, o której opowiedziała w mediach społecznościowych.

    Na oficjalnym profilu turnieju pojawiło się nagranie z udziałem Świątek, w którym organizatorzy sprawdzili jej znajomość języka hiszpańskiego. Tenisistka przyznała, że uczyła się go w szkole i teoretycznie powinna sobie poradzić z podstawową komunikacją. Dodała też, że jej obecny trener, Francisco Roig, motywuje ją do dalszej nauki.

    Chwilę później Polka zdradziła kulisy wizyty w restauracji. Jak się okazało, udało jej się złożyć zamówienie po hiszpańsku, co zrobiło takie wrażenie na obsłudze, że zaczęła zwracać się do niej wyłącznie w tym języku. To wyraźnie ją zaskoczyło.

    – Wczoraj zamówiłam jedzenie po hiszpańsku i nagle wszyscy zaczęli mówić do mnie w tym języku. Pomyślałam: „Przepraszam, ale potrafię powiedzieć tylko ‘dos bocadillos’ i to właściwie wszystko” – przyznała z uśmiechem Świątek.

  • Wbił szpilę Najmanowi. Karol Nawrocki wywołany do tablicy

    Wbił szpilę Najmanowi. Karol Nawrocki wywołany do tablicy

    Marcin Najman jeszcze kilkanaście lat temu odnosił sukcesy w ringu jako pięściarz i kickboxer, dziś jednak kojarzony jest głównie z występami na galach freak fightowych. Ta zmiana kierunku kariery od dawna budzi sporo kontrowersji i krytyki wśród kibiców, którzy uważają, że jego obecne występy przyćmiewają wcześniejsze osiągnięcia sportowe.

    Do tej dyskusji dołączył niedawno Mateusz Gamrot, który w podcaście „WojewódzkiKędzierski” został zapytany o wpływ Najmana na rozwój polskiego MMA. Zawodnik UFC nie owijał w bawełnę — przyznał, że jeśli Najman coś wniósł do tej dyscypliny, to raczej rozgłos i element rozrywki, niż realną wartość sportową. Wspomniał przy tym o jego pojedynku z Mariusz Pudzianowski, który przeszedł do historii głównie dzięki zwycięstwu „Pudziana”.

    Gamrot określił Najmana mianem postaci budzącej śmiech, choć jednocześnie zaznaczył, że należy docenić jego odporność psychiczną i umiejętność funkcjonowania mimo ostrej krytyki. W jego opinii poziom sportowy „Cesarza” pozostawia wiele do życzenia. Posunął się nawet do stwierdzenia, że Karol Nawrocki bez większych problemów poradziłby sobie z Najmanem w bezpośrednim starciu.

    Sam Gamrot skupia się obecnie na karierze w UFC i notuje kolejne sukcesy. W ostatnim czasie pokonał Esteban Ribovics podczas gali UFC 327 i jasno daje do zrozumienia, że jego ambicją są walki z czołówką kategorii lekkiej. Wśród potencjalnych rywali pojawia się m.in. Arman Tsarukyan, z którym Polak mierzył się już wcześniej i odniósł zwycięstwo — co pozostaje jedyną porażką Tsarukyana w ostatnich latach.

  • Sabalenka straciła pozycję liderki. Nowa liderka rankingu WTA ogłoszona

    Sabalenka straciła pozycję liderki. Nowa liderka rankingu WTA ogłoszona

    Od kilku tygodni czołowe tenisistki rywalizują na kortach ziemnych, jednak w tym czasie kibice nie mieli jeszcze okazji zobaczyć w akcji Aryny Sabalenki. Białorusinka zdecydowała się na przerwę po znakomitym początku sezonu i dopiero w Madrycie zainauguruje swoje występy na mączce. Jej nieobecność podczas prestiżowego turnieju w Stuttgarcie miała jednak istotne konsekwencje – wpłynęła na układ jednego z kluczowych rankingów WTA, co potwierdziła najnowsza aktualizacja.

    Po triumfach w imprezach rangi WTA 1000 w Indian Wells i Miami Sabalenka postanowiła na chwilę wycofać się z rywalizacji, by odpowiednio przygotować się do dalszej części sezonu. Początkowo planowała występ w Stuttgarcie – miejscu, gdzie w ostatnich latach aż czterokrotnie dochodziła do finału, lecz za każdym razem schodziła z kortu pokonana. Ostatecznie jednak wycofała się z zawodów tuż przed ich rozpoczęciem, tłumacząc decyzję brakiem pełnej gotowości fizycznej.

    Pod jej nieobecność najwyżej rozstawioną zawodniczką została Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu wykorzystała tę szansę znakomicie, choć jej droga do tytułu nie była pozbawiona dramatów. W ćwierćfinale znalazła się na krawędzi porażki w meczu z Leylah Fernandez – odrobiła straty zarówno w drugim secie, jak i w decydującej partii, broniąc przy tym dwóch piłek meczowych i ostatecznie zwyciężając po tie-breaku. W kolejnych rundach prezentowała się już znacznie pewniej, pokonując Mirrę Andriejewą oraz Karolinę Muchovą w dwóch setach. Dzięki temu przedłużyła swoją zwycięską serię w Stuttgarcie do ośmiu meczów i sięgnęła po drugi tytuł w tej lokalizacji.

    Sukces ten miał dla Rybakiny dodatkowe znaczenie, ponieważ otworzył jej drogę na szczyt rankingu WTA Race, który uwzględnia wyłącznie wyniki z bieżącego sezonu. Jeszcze tydzień wcześniej Sabalenka miała nad nią wyraźną przewagę, jednak awans do finału w Stuttgarcie wystarczył Kazaszce, by objąć prowadzenie. Ostatecznie, po zwycięstwie w całym turnieju, powiększyła ona przewagę nad Białorusinką do 183 punktów.

    Choć w klasycznym rankingu WTA Sabalenka nadal pozostaje liderką, jej przewaga nad Rybakiną wyraźnie się zmniejszyła. Warto przy tym zauważyć, że w nadchodzącej części sezonu na kortach ziemnych to właśnie Białorusinka będzie bronić większej liczby punktów, co może jeszcze bardziej wpłynąć na sytuację w zestawieniu.

    Zmian nie przyniósł natomiast bój o trzecią pozycję. Iga Świątek miała szansę wyprzedzić Coco Gauff, jednak porażka z Mirrą Andriejewą sprawiła, że Polka nie wykorzystała okazji. Różnica między obiema zawodniczkami pozostaje minimalna i wynosi zaledwie sześć punktów.

    Kolejne rozstrzygnięcia przyniesie turniej WTA 1000 w Madrycie, gdzie zobaczymy wszystkie czołowe tenisistki świata. Świątek ma tam do obrony półfinał z ubiegłego sezonu i już rozpoczęła przygotowania na kortach Caja Magica. Nadchodzące dni pokażą, czy uda jej się poprawić swoją pozycję w rankingu i włączyć do walki o najwyższe cele.

  • Żona Kubackiego przekazała wspaniałe wieści. “Tata nie będzie sam”

    Żona Kubackiego przekazała wspaniałe wieści. “Tata nie będzie sam”

    Dla Dawid Kubacki miniony sezon nie należał do udanych, jednak teraz w jego życiu pojawiły się znacznie lepsze wiadomości. Jego żona, Marta Kubacka, poinformowała w mediach społecznościowych, że para spodziewa się kolejnego dziecka. Jak zdradziła, tym razem będzie to chłopiec. „2:1 dla dziewczyn… ale w końcu tata nie będzie sam” – napisała z uśmiechem.

    Trudny sezon sportowy

    Ostatnie miesiące nie przyniosły Kubackiemu wielu powodów do satysfakcji. W klasyfikacji generalnej Puchar Świata w skokach narciarskich zajął dopiero 44. miejsce, zdobywając łącznie 54 punkty. Najlepszy rezultat osiągnął w Sapporo, gdzie uplasował się na 15. pozycji. W trakcie sezonu kilkukrotnie trafiał także do rywalizacji w Pucharze Kontynentalnym, a ostatecznie zabrakło go w składzie reprezentacji Polski na Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan 2026 – jego miejsce zajął Paweł Wąsek.

    Radosne wieści z życia prywatnego

    Zdecydowanie więcej powodów do radości przyniosło życie prywatne. Marta Kubacka opublikowała zdjęcie z badania USG, potwierdzając, że ich rodzina wkrótce się powiększy. Para, która wychowuje już dwie córki, tym razem doczeka się syna. Pod wpisem natychmiast pojawiło się mnóstwo gratulacji i życzeń od kibiców oraz znajomych.

    Dramat sprzed lat

    Nie zawsze jednak było tak radośnie. W sezonie 2022/23 Kubacki nagle wycofał się z rywalizacji przed finałowymi zawodami Raw Air, gdy dowiedział się, że jego żona trafiła do szpitala w stanie zagrożenia życia. Problemy kardiologiczne doprowadziły do zatrzymania akcji serca, a lekarze musieli wszczepić jej rozrusznik.

    Skoczek wielokrotnie wracał do tych dramatycznych chwil, podkreślając, jak trudne były to doświadczenia. Wspominał o ogromnym strachu i niepewności, jakie towarzyszyły mu w czasie podróży i oczekiwania na informacje ze szpitala. Jak przyznał, były to najgorsze momenty w jego życiu. Z czasem sytuacja się ustabilizowała, a Marta wróciła do zdrowia.

    Plany na przyszłość

    Mimo słabszego sezonu Kubacki nie zamierza kończyć kariery. Podkreśla, że wciąż ma motywację do pracy i chce udowodnić swoją wartość wynikami – nawet jeśli oznaczałoby to starty w niższych kadrach. Jak sam zaznaczył, nadal ma jasno określone cele na kolejny sezon i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa na skoczniach.

  • Osaka przetestowała formę Świątek. 60 minut gry na korcie w Madrycie

    Osaka przetestowała formę Świątek. 60 minut gry na korcie w Madrycie

    Jeszcze kilka dni temu Iga Świątek rywalizowała o miejsce w półfinale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Choć w decydującym secie miała przewagę przełamania, ostatecznie musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej. Po tym występie szybko przeniosła się do Madrytu, gdzie rozpoczyna się impreza rangi WTA 1000 – turniej, który wygrała dwa lata temu. Dziś pojawiła się na korcie, by trenować z Naomi Osaką. Oto, jak przebiegało ich spotkanie w kompleksie Caja Mágica.

    Dla Świątek był to pierwszy sprawdzian po zmianie szkoleniowca. W Stuttgarcie dotarła do ćwierćfinału, gdzie mimo realnych szans na zwycięstwo nie zdołała przechylić losów meczu na swoją korzyść. Tym samym wciąż czeka na pierwszy indywidualny półfinał w obecnym sezonie.

    Szansa na przełamanie może nadejść właśnie w Madrycie. To miejsce, w którym Polka w ostatnich latach radziła sobie bardzo dobrze. Trzy sezony temu dotarła do finału, w którym przegrała z Aryną Sabalenką. Rok później wzięła rewanż na Białorusince w spotkaniu uznanym za jedno z najlepszych w sezonie 2024. W ubiegłorocznej edycji zatrzymała się na półfinale, przegrywając wyraźnie z Coco Gauff.

    W niedzielę 24-latka odbyła pierwszy trening na hiszpańskich kortach. Na obiekcie Arantxa Sánchez Stadium przez około godzinę ćwiczyła z Beatriz Haddad Maią. Wieczorem poznano także turniejową drabinkę. Rozstawiona z numerem czwartym Świątek rozpocznie zmagania od drugiej rundy, gdzie zmierzy się z Darią Kasatkiną lub jedną z kwalifikantek. Jej pierwszy mecz zaplanowano na czwartek.

    Polka intensywnie przygotowuje się do startu i nie zwalnia tempa. Tym razem trenowała na korcie numer 9 z Naomi Osaką. Japonka od blisko roku współpracuje z Tomaszem Wiktorowskim, który wcześniej prowadził Świątek. Obecnie sytuacja kadrowa obu zawodniczek uległa zmianie – Wim Fissette nie jest już częścią sztabu Polki.

    Wspólna sesja treningowa odbyła się między 15:00 a 16:00. Według relacji obecnych na miejscu kibiców Świątek pojawiła się na korcie z niewielkim opóźnieniem, podczas gdy Osaka była już gotowa do zajęć. Mimo tego trening przebiegł bez zakłóceń.

    Jak zwykle aktywny był Francisco Roig, który na bieżąco udzielał wskazówek swojej podopiecznej. Sesja miała standardowy przebieg – rozpoczęła się od rozgrzewki, a następnie zawodniczki przeszły do gry punktowej. Na zakończenie wszyscy podziękowali sobie za wspólny trening, kończąc zajęcia w dobrej atmosferze.

  • Nie milkną echa po tym, co zrobiła Abramowicz. Nerwy puściły. “Nie może tak być”

    W ostatnich tygodniach wokół Igi Świątek działo się naprawdę dużo, a zmiany w jej sztabie oraz wydarzenia na korcie wywołały szeroką dyskusję. Po bolesnej porażce w Miami z Magdą Linette doszło do istotnej roszady trenerskiej — miejsce Wima Fissette’a zajął Francisco Roig. Spotkanie z rodaczką było dla 24-latki szczególnie trudne nie tylko sportowo, ale i mentalnie.

    Już wcześniej, podczas turnieju WTA 1000 w Indian Wells, Świątek odpadła w ćwierćfinale po meczu z Eliną Switoliną. W trakcie tego spotkania dało się zauważyć duże emocje — Polka reagowała nerwowo, kierując nieeleganckie słowa w stronę swojego zespołu i okazując frustrację na korcie. Jej zachowanie pokazywało, że nie radzi sobie z przebiegiem meczu tak, jakby tego oczekiwała.

    Jeszcze większym zaskoczeniem była jednak szybka porażka w Miami. Świątek odpadła już w pierwszym meczu, przegrywając z Linette, co było jej pierwszą tak wczesną przegraną w turnieju WTA od ponad czterech i pół roku. To wydarzenie stało się impulsem do zmian w sztabie szkoleniowym.

    Dużo kontrowersji wzbudziła komunikacja między zawodniczką a jej boksem w trakcie tego spotkania. Z trybun płynęło wiele wskazówek jednocześnie — zarówno od trenerów, jak i od psycholożki Darii Abramowicz. Pojawiały się różne komunikaty dotyczące taktyki, ustawienia czy nastawienia mentalnego. W efekcie zamiast pomóc, mogły wprowadzić jeszcze większy chaos i dezorientację. Świątek wyglądała na zagubioną, a natłok sprzecznych sygnałów nie sprzyjał poprawie jej gry.

    Do tej sytuacji odniósł się były tenisista i ekspert Dawid Olejniczak. W programie Polsat Sport Talk zwrócił uwagę na zmianę w grze i pewności siebie Świątek. Podkreślił, że w przeszłości jej dominacja wynikała z ogromnej stabilności i wiary w swój styl gry. Kiedy jednak plan przestaje działać, a alternatywy nie są wystarczająco skuteczne, rośnie znaczenie sfery mentalnej i pojawiają się problemy.

    Olejniczak skrytykował również funkcjonowanie sztabu podczas meczu w Miami. Jego zdaniem konieczne jest jasne określenie ról i hierarchii. Zaznaczył, że w profesjonalnym sporcie to trener powinien mieć decydujący głos w kwestiach taktycznych. Według niego sytuacja, w której różne osoby udzielają jednocześnie wskazówek, jest nie do zaakceptowania na najwyższym poziomie.

    Ekspert podkreślił, że trener musi być liderem zespołu — osobą, która potrafi dostosować styl komunikacji do sytuacji, ale jednocześnie zachować autorytet i kontrolę. Czasem powinien wspierać, innym razem być stanowczy i wymagający.

    Obecnie Świątek przygotowuje się do startu w turnieju WTA 1000 w Madrycie. Wcześniej wystąpiła w Stuttgarcie, gdzie dotarła do ćwierćfinału, przegrywając z Mirrą Andriejewą. Warto zauważyć, że podczas tego meczu na trybunach zabrakło Darii Abramowicz, co również zwróciło uwagę obserwatorów.

    Najbliższe tygodnie pokażą, czy wprowadzone zmiany przyniosą oczekiwane efekty i czy liderka światowego tenisa wróci na ścieżkę dominacji.

  • Sabalenka nie jest już liderką. Zmiana na szczycie. Oto komunikat WTA

    Sabalenka nie jest już liderką. Zmiana na szczycie. Oto komunikat WTA

    Od kilku tygodni tenisistki rywalizują w głównym cyklu WTA na kortach ziemnych, jednak wciąż nie zobaczyliśmy w akcji Aryny Sabalenki na tej nawierzchni w obecnym sezonie. Białorusinka zdecydowała się opuścić pierwszą część zmagań na mączce, a jej premierowy występ zaplanowany jest dopiero na turniej rangi WTA 1000 w Madrycie. Jej nieobecność podczas prestiżowych zawodów w Stuttgarcie okazała się znacząca — 27-latka straciła prowadzenie w jednym z zestawień rankingowych, co potwierdziła najnowsza aktualizacja WTA.

    Po triumfach w turniejach WTA 1000 w Indian Wells i Miami Sabalenka postanowiła zrobić sobie przerwę od startów. Choć początkowo znajdowała się na liście uczestniczek zawodów w Stuttgarcie — gdzie w czterech poprzednich sezonach docierała do finału — ostatecznie wycofała się tuż przed rozpoczęciem imprezy. Jak wyjaśniła, nie czuła się jeszcze w pełni gotowa do rywalizacji.

    Pod jej nieobecność rolę najwyżej rozstawionej przejęła Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu była o krok od odpadnięcia już w ćwierćfinale, ale zdołała odwrócić losy spotkania z Leylah Fernandez, broniąc dwóch piłek meczowych i wygrywając po tie-breaku w trzecim secie. W kolejnych rundach spisała się już znacznie pewniej — zarówno Mirrę Andriejewą, jak i Karolinę Muchovą pokonała w dwóch setach (7:5, 6:1). Tym samym przedłużyła swoją serię zwycięstw w Stuttgarcie do ośmiu i sięgnęła po drugi tytuł w tej lokalizacji.

    Sukces w Niemczech miał dla Rybakiny także dodatkowe znaczenie. Dzięki niemu wyprzedziła Sabalenkę w rankingu WTA Race, który uwzględnia wyłącznie wyniki osiągnięte w sezonie 2026. Jeszcze 13 kwietnia Białorusinka miała 317 punktów przewagi, jednak awans Rybakiny do finału wystarczył, by objąć prowadzenie. Ostatecznie triumf w turnieju pozwolił jej powiększyć przewagę do 183 punktów.

    Ranking WTA Race (20.04.2026):

    1. Jelena Rybakina – 3983 pkt

    2. Aryna Sabalenka – 3800 pkt

    3. Jessica Pegula – 2905 pkt

    4. Elina Switolina – 2450 pkt

    5. Karolina Muchova – 2270 pkt
    …

    6. Iga Świątek – 1128 pkt

    7. Magdalena Fręch – 583 pkt

    8. Magda Linette – 558 pkt

    W głównym rankingu WTA Sabalenka nadal utrzymuje prowadzenie, choć jej przewaga nad Rybakiną zmniejszyła się do 2395 punktów. Choć różnica wydaje się duża, warto pamiętać, że na kortach ziemnych Białorusinka będzie bronić znacznie większej liczby punktów niż jej najgroźniejsza rywalka.

    Szansy na powrót do czołowej trójki nie wykorzystała Iga Świątek. Polka mogła awansować na trzecie miejsce, jednak potrzebowała zwycięstwa nad Mirrą Andriejewą. Ostatecznie lepsza okazała się Rosjanka, przez co Coco Gauff utrzymała minimalną przewagę nad Świątek — zaledwie sześciu punktów.

    Ranking WTA (20.04.2026):

    1. Aryna Sabalenka – 10895 pkt

    2. Jelena Rybakina – 8500 pkt

    3. Coco Gauff – 7279 pkt

    4. Iga Świątek – 7273 pkt

    5. Jessica Pegula – 6136 pkt
    …

    6. Magdalena Fręch – 1318 pkt

    7. Magda Linette – 1059 pkt

    Kolejne notowanie rankingu zostanie opublikowane 4 maja, po zakończeniu turnieju WTA 1000 w Madrycie. W imprezie tej wystąpią wszystkie zawodniczki z czołowej piątki, co zapowiada interesującą walkę o punkty. Iga Świątek jest już na miejscu i przygotowuje się do startu na kortach kompleksu Caja Mágica. W ubiegłym roku dotarła tam do półfinału, gdzie wyraźnie uległa Coco Gauff.

  • Nokaut w meczu ze Świątek, powtórki już nie było. Teraz nagłe wycofanie z turnieju

    Nokaut w meczu ze Świątek, powtórki już nie było. Teraz nagłe wycofanie z turnieju

    Sorana Cîrstea do dziś może mieć w pamięci bolesną porażkę z Iga Świątek z końcówki kwietnia 2024 roku. Wówczas Rumunka przegrała w Madrycie aż 1:6, 1:6, ale od tamtej chwili nie dopuściła już do tak jednostronnego wyniku. Nawet jeśli schodziła z kortu pokonana, potrafiła ugrać więcej gemów, a przy okazji sięgnęła po dwa tytuły. Teraz była bardzo blisko kolejnego sukcesu, jednak niespodziewanie została wykreślona z turniejowej drabinki.

    Doświadczona tenisistka z Bukaresztu rozgrywa swój ostatni sezon w karierze — pod koniec 2025 roku ogłosiła, że zamierza zakończyć profesjonalne występy. Na przestrzeni lat osiągała znaczące wyniki, ale nie brakowało też trudnych momentów. Jednym z nich był mecz w Madrycie, gdzie w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 musiała uznać wyższość liderki rankingu, Świątek, przegrywając bardzo wyraźnie. Jak się później okazało, był to ostatni tak dotkliwy wynik w jej singlowych występach.

    W kolejnych miesiącach Cîrstea odbudowała formę i zanotowała ważne sukcesy. W sierpniu 2025 roku triumfowała w Cleveland, a na początku obecnego sezonu wygrała turniej w Klużu-Napoce. Do tego dołożyła także zwycięstwa w deblu. Nic więc dziwnego, że w swoim pożegnalnym sezonie liczyła na jeszcze jedno trofeum.

    Rumunka zgłosiła się do turnieju WTA 250 w Rouen, gdzie została rozstawiona z numerem drugim (z „jedynką” była Marta Kostiuk). Rywalizację rozpoczęła od wymagającego, trzysetowego pojedynku z Fiona Ferro, który zakończyła zwycięskim tie-breakiem. W kolejnym meczu prowadziła już 5:3 z Wang Xinyu, gdy jej rywalka skreczowała. To dało Cîrstei awans do ćwierćfinału.

    W walce o półfinał pokonała Anna Bondár 7:6(2), 6:2 i znalazła się o dwa kroki od końcowego triumfu. W półfinale miała zmierzyć się z kwalifikantką Veronika Podrez, a w ewentualnym finale czekałaby ją konfrontacja z Kostiuk lub Tatjana Maria.

    Ostatecznie jednak do tego scenariusza nie doszło. W sobotę organizatorzy poinformowali, że Rumunka wycofała się z turnieju tuż przed półfinałem z powodu kontuzji lewej łydki. Tym samym Podrez awansowała bez gry do finału.

    W decydującym meczu dojdzie więc do ukraińskiego pojedynku — Kostiuk pewnie pokonała Marię i będzie zdecydowaną faworytką starcia z 19-letnią Podrez, która zajmuje dopiero 209. miejsce w rankingu i po raz pierwszy w karierze zagra w finale turnieju rangi WTA 250.

  • Nikola Grbić zdecydował ws. Wilfredo Leona. Taki plan ma selekcjoner

    Nikola Grbić zdecydował ws. Wilfredo Leona. Taki plan ma selekcjoner

    W nadchodzącym sezonie reprezentacji Polski siatkarzy zabraknie kilku głośnych nazwisk, jednak dla selekcjonera Nikola Grbić jedno pozostaje niezmienne – nie wyobraża sobie kadry bez Wilfredo Leon. Przyjmujący Bogdanka LUK Lublin, który niedawno poprowadził swój zespół do finału PlusLiga, otrzyma od trenera wyjątkowo długą przerwę po sezonie klubowym. Co ciekawe, w realizacji tego planu pomogła okoliczność, która jednocześnie pozbawiła Leona szansy na ważne trofeum.

    W tym roku Grbić nie będzie mógł skorzystać z sześciu wicemistrzów olimpijskich z Letnie Igrzyska Olimpijskie Paryż 2024. Pozostali medaliści dołączą do zgrupowania z opóźnieniem, bo selekcjoner chce zapewnić swoim liderom łagodne wejście w sezon reprezentacyjny. W tej grupie znajduje się także Leon – filar kadry od 2019 roku, który pod wodzą Grbicia opuścił tylko mistrzostwa świata w 2022 roku z powodu problemów zdrowotnych.

    Serbski szkoleniowiec nie ukrywa, że chce szczególnie zadbać o regenerację swojego lidera. – Najdłuższą przerwę dostaną Mateusz Bieniek i Wilfredo Leon. „Leo” naprawdę tego potrzebuje, bo praktycznie cały czas gra. Dla nas korzystne jest również to, że nie wystąpi w turnieju finałowym Ligi Mistrzów – przyznał Grbić.

    Leon w obecnym sezonie jest mocno eksploatowany w klubie. W poprzednich rozgrywkach, gdy lublinianie rywalizowali w Pucharze Challenge, mógł częściej odpoczywać. Tym razem jednak udział w CEV Champions League Volley wymagał jego niemal stałej obecności na parkiecie. Dodatkowo sytuację kadrową zespołu komplikowały zawieszenie Mikołaja Sawickiego i problemy zdrowotne Jakuba Wachnika, co ograniczało możliwości rotacji.

    Z tego względu przedwczesne odpadnięcie Bogdanki LUK w ćwierćfinale Ligi Mistrzów – po rywalizacji z PGE Projekt Warszawa – okazało się dla Grbicia paradoksalnie korzystne. Dzięki temu Leon zakończy sezon klubowy wcześniej i zyska dodatkowy czas na odpoczynek przed zgrupowaniem. Finały europejskich rozgrywek zaplanowano na połowę maja, natomiast sezon PlusLigi zakończy się najpóźniej 9 maja, co daje nawet dwa tygodnie więcej na regenerację.

    Początek sezonu reprezentacyjnego będzie należał głównie do młodszych zawodników. Grbić chce dać im szansę poznania realiów kadry – intensywności treningów i presji związanej z grą na najwyższym poziomie. W tym czasie doświadczeni gracze będą odpoczywać. – Młodzi dostaną swoją szansę, a jeśli ją wykorzystają, mogą zostać w zespole na dłużej. Starsi zawodnicy potrzebują natomiast kilku tygodni wolnego, bo przez cały rok grają na najwyższym poziomie – tłumaczy selekcjoner.

    Szkoleniowiec podkreśla również, jak ważna jest komunikacja z zawodnikami przy planowaniu ich obciążeń. Jako przykład wskazał sytuację Norberta Hubera, który sam poinformował o rezygnacji z gry w kadrze w tym sezonie. – Tydzień przerwy to za mało, by się w pełni zregenerować. Każdy jednak dostanie tyle czasu, ile potrzebuje, by utrzymać formę. Kluczowa jest rozmowa i wzajemne zrozumienie – zaznacza Grbić.

    Po ostatnim zwycięstwie nad Projektem Warszawa Leon ma tydzień przerwy przed finałem PlusLigi. Pierwszy mecz o mistrzostwo Polski przeciwko Aluron CMC Warta Zawiercie zaplanowano na 29 kwietnia.

  • Legenda odchodzi z KSW, zaskakujący kierunek. Polak pełnoprawnym mistrzem bez walki

    Legenda odchodzi z KSW, zaskakujący kierunek. Polak pełnoprawnym mistrzem bez walki

    Podczas gali KSW 117 w Warszawie kibice byli świadkami wielu istotnych rozstrzygnięć mistrzowskich. Jednak równie dużym echem odbiła się informacja ogłoszona w trakcie wydarzenia – federacja KSW oficjalnie zakończyła współpracę z jedną ze swoich największych gwiazd, Salahdine Parnasse. Decyzja Francuza okazała się zaskakująca i pociągnęła za sobą poważne zmiany w układzie mistrzowskich pasów.

    Parnasse przez lata budował swoją legendę w KSW, sięgając po tytuły w dwóch kategoriach wagowych – lekkiej i piórkowej. Ostatni raz pojawił się w klatce 17 stycznia w Radomiu, gdzie pokonał Marcin Held, skutecznie broniąc pasa w wadze lekkiej. Wkrótce potem pojawiły się informacje o jego występie na gali w Los Angeles organizowanej przez Most Valuable Promotions, należącą do Jake Paul. Tam jego rywalem ma być Kenneth Cross.

    Plotki o możliwym odejściu Francuza z KSW krążyły od pewnego czasu, a podczas sobotniej gali zostały oficjalnie potwierdzone. W komunikacie federacja podkreśliła ogromny wkład zawodnika w rozwój organizacji, dziękując mu za emocje i niezapomniane momenty.

    W ciągu czterech lat Parnasse stoczył w KSW 16 walk, z których wygrał aż 14. Jedynych porażek doznał w starciach z Dan Torres oraz Adrian Bartosiński.

    Jego odejście oznaczało natychmiastowe zmiany w strukturze mistrzowskiej. Tymczasowy czempion kategorii piórkowej, Patryk Kaczmarczyk, został automatycznie pełnoprawnym mistrzem. Polak stanie do pierwszej obrony tytułu już 20 czerwca podczas gali KSW 119 w Radomiu, gdzie zmierzy się z Leo Brichta.

    Kaczmarczyk sięgnął po tymczasowy pas w listopadzie 2025 roku, pokonując Adama Soldajewa. Po tamtym zwycięstwie udzielił wywiadu w Kanał Sportowy, gdzie niespodziewanie zwrócił się do prezydenta Karol Nawrocki. Zainspirowany obecnością Donald Trump na galach UFC, zaprosił głowę państwa na wydarzenie w Radomiu, podkreślając, że byłby to duży prestiż dla polskiego MMA i samej federacji.