Stał się. Iga Świątek wywalczyła awans do finału tegorocznej edycji turnieju WTA Toronto. W nocy z 12 na 13 sierpnia pokonała ona Elinę Switolinę wynikiem 2:1 (6:3, 1:6, 6:3). Po pełnym dramaturgii boju Raszynianka nie potrafiła ukryć emocji. Pozwoliła sobie na moment słabości, odnosząc się do wydarzeń, mających miejsce na przestrzeni ostatnich miesięcy. Zwróciła się także w stronę swojego sztabu, posyłając kilka naprawdę ciepłych słów.
Iga Świątek po wywalczeniu awansu do finału WTA Toronto
Iga Świątek
Kibice tenisa z kraju nad Wisłą czekali na ten moment naprawdę długo. Po przeciętnym występie na tegorocznej edycji French Open, katastrofie w Bad Homburg oraz kiepskiej dyspozycji na kortach Wimbledonu, Iga Świątek przystąpiła do zmagań w ramach turnieju WTA Toronto.
Tam zawodniczka rozstawiona z numerem 7 na przetarcie szlaków rozprawiła się z Sarą Bejlek (6:0, 6:3). Później bez większych problemów pokonała również Viktoriję Golubic (6:2, 6:1).
Nieco więcej trudu dostarczyła jej dopiero Marta Kostiuk. Polka przegrała pierwszego seta, jednak w dwóch kolejnych partiach zdołała zdominować rywalkę, ostatecznie przechylając szalę zwycięstwa na swoją korzyść (3:6, 6:1, 6:2).
To dało jej awans do ćwierćfinału kanadyjskiej imprezy, gdzie czekała już 17. rakieta świata – Diana Sznajder. Mimo klasy rywalki, mecz ten zakończył się pogromem w wykonaniu Świątek (6:2, 6:1). Dzięki temu 25-latka znalazła się w topowej czwórce turnieju.
Moment szczerości Igi Świątek. “Wiele to dla mnie znaczy”
Ostatnią przeciwniczką na drodze do finału kanadyjskiego “tysięcznika” była Elina Switolina. Poprzednie starcie Polki z Ukrainką miało miejsce przy okazji półfinału tegorocznej edycji turnieju WTA Rzym. Tam minimalnie lepsza okazała się jednak zawodniczka ze wschodu.
Tym razem dużo lepiej w mecz weszła jednak Świątek. Udało jej się zapisać pierwszego seta na swoje konto. W kolejnym rozdaniu Switolina włączyła drugi bieg, kompletnie rozbrajając 25-latkę. Raszynianka dała jednak radę odzyskać balans i w trzecim secie ponownie wróciła na właściwe tory.
Po awansie do finału turnieju WTA Toronto Świątek nie potrafiła ukryć emocji. Swoją pomeczową wypowiedź zaczęła od pochwalnych słów, skierowanych w stronę półfinałowej rywalki.
– To był trudny mecz. Elina jest bardzo dobrą zawodniczką. Wydaje mi się, że od roku gra nawet lepiej niż wcześniej. W trakcie meczu potrafi zdecydowanie poprawić swoją grę, więc musisz być gotowa i ciągle zachowywać skupienie. Cieszę się, że też potrafiłam poprawić swoją grę w trzecim secie, bo mocno przegrałam ten drugi – mówiła Świątek.
W dalszej części swojej wypowiedzi Polka pozwoliła sobie natomiast na moment słabości. Wróciła myślami do wydarzeń, które miały miejsce na przestrzeni ostatnich miesięcy. Przy tej okazji zwróciła się ona także w stronę swojego sztabu, dziękując za wsparcie w każdym, nawet najtrudniejszym momencie.
To nie był dla mnie łatwy sezon. Najpewniej był to najtrudniejszy sezon w moim życiu na korcie, w tenisie. Wiele to dla mnie znaczy. Pozwala mi zachować optymizm i daje mi inspirację, pokazuje, że po prostu trzeba iść przed siebie mimo problemów. Jestem szczęśliwa, że zespół wspiera mnie w moich najgorszych i najlepszych momentach. To dla mnie bardzo ważne
Awans do finału turnieju WTA Toronto stawia Igę Świątek w naprawdę dobrej sytuacji. Polka ma bowiem realną szansę na zgarnięcie sporej ilości punktów rankingowych. W przypadku końcowego triumfu, Raszynianka może zaliczyć awans o kilka lokat w rankingu WTA. Jej finałową rywalką będzie Jelena Rybakina.
Wimbledon 2026: Najlepsze zagrania polskich tenisistek.

Leave a Reply