• Brutalny atak na Leo Messiego. Nikt tego nie przewidział

    Brutalny atak na Leo Messiego. Nikt tego nie przewidział

    Brutalny atak na Leo Messiego. Nikt tego nie przewidział

    Lionel Messi został zaatakowany przez argentyńską legendę Hugo Orlando Gattiego. Były bramkarz przejechał się po rodaku i postawił mu kilka zarzutów. Stwierdził nawet, że Cristiano Ronaldo jest lepszy od niego. — Dziś gra już jedynie w wiejską piłkę w Stanach Zjednoczonych — powiedział Gatti w argentyńskiej gazecie “La Nacion”.

     

    Osobiście nic do Messiego nie mam, ale on zawsze grał łatwą piłkę. Widziałem go w Barcelonie, gdzie nikt go nie krytykował, miał świetny zespół grający zawsze pod niego. Diego Maradona miewał upadki, lecz zawsze się podnosił. Messi w dołku już pozostaje. Cristiano z kolei w porównaniu do Messiego jest ograniczony, lecz nawet mimo tego jest lepszy. Nie ma aż takiego talentu, ale to on grał w najlepszych drużynach na świecie i to wielu. Gdzie grał Messi? Barcelona i kadra Argentyny. Nie podejmował się większych wyzwań. A miał okazję — przyznał Gatti.

     

    Leo Messi zaatakowany przez legendę

    — On nadal może wygrać drugie mistrzostwo świata w 2026 r. Ale to już nie będzie taki wyczyn. Dziś gra już jedynie w wiejską piłkę w Stanach Zjednoczonych — dodał bramkarz.

     

    Gatti ma już 80 lat, ale nie stroni od kontrowersyjnych i mocnych opinii. Rozegrał ponad 750 spotkań w ekstraklasie swojego kraju, dwukrotnie wygrywał Copa Libertadores z Boca Juniors (1977, 1978 r.), a także bronił w kadrze narodowej “Albicelestes”.

     

  • “Iga Świątek musi trzymać się od niego z daleka”. Gorzka prawda o Tomaszu Wiktorowskim

    “Iga Świątek musi trzymać się od niego z daleka”. Gorzka prawda o Tomaszu Wiktorowskim

    “Iga Świątek musi trzymać się od niego z daleka”. Gorzka prawda o Tomaszu Wiktorowski

     

    Iga musi trzymać się od niego z daleka — stwierdziła była tenisistka i trenerka Sereny Williams Rennae Stubbs. Kogo miała na myśli? Otóż chodzi o byłego szkoleniowca Polki: Tomasza Wiktorowskiego. — Człowiek, który nigdy się nie uśmiecha — dodała Australijka. Te słowa pójdą w świat, ale Stubbs wyjaśniła, skąd taka rada dla Świątek

     

    Iga Świątek lada dzień rozpocznie zmagania w United Cup. Polka będzie reprezentować nasz kraj i czeka ją niewątpliwie kilka ciekawych starć. Aktualnie przygotowuje się już pod okiem nowego trenera Wima Fissette’a. Z poprzednim szkoleniowcem Tomaszem Wiktorowskim na początku października zakończyła współpracę, co wzbudziło duże zainteresowanie.

     

    Brutalne słowa o Tomaszu Wiktorowskim. “Iga musi trzymać się od niego z daleka”

    Teraz na temat byłego trenera naszej rodaczki wypowiedziała się Rennae Stubbs, która w przeszłości sama grała w tenisa. W grze pojedynczej nie odnosiła sukcesów, ale za to w mikście i deblu zwyciężała różne wielkoszlemowe turnieje. Trzeba też wspomnieć, że miała okazję pracować również z legendarną Sereną Williams czy również bardzo dobrze znaną Karoliną Pliskovą.

     

     

    — Nowy trener, nowa perspektywa, zdecydowanie inna osobowość niż Tomasz Wiktorowski, który jest trochę skromny i trochę ponury w swoich dobrych dniach. Człowiek, który nigdy się nie uśmiecha. I myślę, że, wiesz, Iga musi trzymać się od niego z daleka, ponieważ już jest dość spiętą i dość cichą osobą sama w sobie. I potrzebuje wokół siebie kogoś, kto sprawi, że ten sport będzie dla niej przyjemny — stwierdziła Stubbs na temat Wiktorowskiego cytowana przez sportskeeda.com.

     

    Słowa te niewątpliwie brzmią dość brutalnie dla byłego trenera Polki. Szczególnie że zarówno według Świątek, jak i Wiktorowskiego sportowe rozstanie przebiegło w zgodzie i z szacunkiem dla obu stron. — Nasze zakończenie współpracy odbyło się z poszanowaniem obu stron i żadne fejkniusy tego nie zmienią — mówił jakiś czas temu szkoleniowiec. — Mam poczucie, że darzymy się dużym szacunkiem i życzymy sobie dobrze — reagowała druga rakieta świata.

     

  • “Iga Świątek musi trzymać się od niego z daleka”. Gorzka prawda o Tomaszu Wiktorowskim

    “Iga Świątek musi trzymać się od niego z daleka”. Gorzka prawda o Tomaszu Wiktorowskim

    “Brutalne słowa wstrząsają światem tenisa: Były trener Igi Świątek pod ostrzałem krytyki”

     

    Rennae Stubbs, była profesjonalna tenisistka i trenerka legend, takich jak Serena Williams, wywołała niemałe poruszenie w świecie tenisa swoimi ostrymi uwagami na temat Tomasza Wiktorowskiego, byłego trenera Igi Świątek. Stubbs, znana ze swojej bezpośredniości, nie przebierała w słowach, co pozostawiło fanów i analityków w zadumie nad dynamiką relacji między Świątek a jej trenerami.

     

    Kontrowersyjny komentarz: Stubbs krytykuje Wiktorowskiego

     

    Ostre słowa Stubbs padły podczas rozmowy na temat przejścia Świątek do współpracy z nowym trenerem, Wimem Fissette’em, po zakończeniu współpracy z Wiktorowskim w październiku. Stubbs otwarcie opisała Wiktorowskiego jako osobę skrytą i ponurą, sugerując, że jego sposób bycia mógł negatywnie wpływać na Świątek.

     

    > „Tomasz Wiktorowski to człowiek, który nigdy się nie uśmiecha. Uważam, że Iga musi trzymać się od niego z daleka, ponieważ sama jest dość spiętą i cichą osobą. Potrzebuje kogoś, kto wniesie radość do jej gry” — stwierdziła Stubbs, cytowana przez Sportskeeda.

     

    Komentarze te, choć surowe, podkreślają znaczenie emocjonalnej kompatybilności w intensywnej relacji zawodnik–trener. Uwagi Stubbs przyciągnęły szeroką uwagę, wywołując debatę na temat tego, czy osobowość Wiktorowskiego rzeczywiście była odpowiednia dla Świątek.

    Zaskakujące rozstanie, które zszokowało fanów

    Nieoczekiwane zakończenie współpracy między Świątek a Wiktorowskim na początku tego roku wzbudziło wiele pytań. Duet ten odniósł wiele sukcesów, co czyniło ich rozstanie jeszcze bardziej zaskakującym. Zarówno Świątek, jak i Wiktorowski podkreślali, że ich decyzja była oparta na wzajemnym szacunku i zgodzie.

     

    > „Nasze rozstanie odbyło się z poszanowaniem obu stron i żadne fejki tego nie zmienią” — mówił Wiktorowski.

    Świątek, wtórując tym słowom, dodała: „Czuję, że darzymy się dużym szacunkiem i życzymy sobie jak najlepiej”.

    Mimo harmonijnych wypowiedzi, krytyka Stubbs sugeruje, że w ich relacji mogły kryć się głębsze problemy.

    Nowy rozdział z Wimem Fissette’em

    Świątek rozpoczyna teraz nowy etap swojej kariery pod okiem Wima Fissette’a, cenionego trenera znanego z partnerskiego i angażującego stylu pracy. Fissette współpracował wcześniej z wieloma topowymi zawodniczkami, takimi jak Kim Clijsters, Simona Halep czy Naomi Osaka. Jego przybycie oznacza znaczącą zmianę w podejściu Świątek, co budzi ciekawość fanów, jak ten duet będzie się rozwijać.

    Polska gwiazda szykuje się do swojego pierwszego poważnego sprawdzianu z nowym trenerem podczas United Cup, gdzie będzie reprezentować Polskę w serii prestiżowych meczów. Ciężar oczekiwań spoczywający na jej barkach sprawia, że turniej ten stanie się okazją do obserwacji, jak metody Fissette’a wpływają na jej grę.

    Perspektywa Stubbs: Wpływ trenera na mentalność zawodnika

    Uwagi Stubbs wpisują się w szerszą dyskusję w psychologii sportu: kluczową rolę trenera w kształtowaniu dobrostanu psychicznego zawodnika. Jako osoba, która grała na najwyższym poziomie i trenowała elitarnych sportowców, Stubbs rozumie delikatną granicę między dyscypliną a wsparciem.

    Jej przekonanie, że Świątek potrzebuje trenera, który wniesie do jej gry pozytywność i radość, podkreśla wyzwania, przed jakimi stoją introwertyczne zawodniczki. Dla Świątek, która otwarcie mówiła o presji związanej z byciem na szczycie, wybór trenera może znacząco wpłynąć na jej długowieczność i sukces w sporcie.

    Reakcja świata tenisa

    Słowa Stubbs wywołały falę reakcji w mediach społecznościowych i na forach tenisowych. Podczas gdy część fanów popiera jej punkt widzenia, argumentując, że komfort emocjonalny zawodnika powinien być priorytetem, inni uważają, że krytyka Wiktorowskiego była zbyt surowa.

    Sam Wiktorowski nie odniósł się do uwag Stubbs, zachowując godne milczenie. Jego osiągnięcia jako trenera, w tym prowadzenie Świątek do wielu tytułów, mówią same za siebie. Jednak narracja, która teraz krąży wokół jego osobowości, może wpłynąć na postrzeganie jego przyszłych ról w profesjonalnym tenisie.

    Patrząc w przyszłość: Co dalej z Świątek?

    Przygotowując się do nowych wyzwań pod wodzą Fissette’a, Świątek koncentruje się na utrzymaniu swojej pozycji jako jednej z czołowych zawodniczek sportu. Polska gwiazda wielokrotnie wykazywała się odpornością i zdolnością do adaptacji, co z pewnością pomoże jej w tym okresie przejściowym.

    United Cup będzie okazją do zobaczenia, jak Świątek odnajduje się w nowym środowisku trenerskim. Fani i analitycy będą bacznie obserwować nie tylko jej występy na korcie, ale także oznaki odnowionej radości i pewności w jej grze.

    Podsumowanie: Podzielająca opinia z długofalowymi skutkami

    Bezpośrednia ocena Rennae Stubbs dotycząca Tomasza Wiktorowskiego ponownie rozbudziła rozmowy o często skomplikowanych relacjach między zawodnikami a ich trenerami. Choć słowa te mogą wydawać się surowe, podkreślają znaczenie emocjonalnego dopasowania w takich partnerstwach.

    Dla Igi Świątek rozdział z Wiktorowskim może być zamknięty, ale jego wpływ — zarówno pozytywny, jak i negatywny — z pewnością ukształtuje jej dalszą drogę. Wkraczając w nową erę z Wimem Fissette’em, świat tenisa z zapartym tchem czeka na rozwój tej obiecującej współpracy.

  • United Cup 2025: Czy Polska sięgnie po zwycięstwo? Bonus 200 zł dla odważnych typerów!

    United Cup 2025: Czy Polska sięgnie po zwycięstwo? Bonus 200 zł dla odważnych typerów!

    United Cup 2025: Czy Polska sięgnie po zwycięstwo? Bonus 200 zł dla odważnych typerów!

    Już 27 grudnia 2024 roku startuje kolejna edycja prestiżowego drużynowego turnieju tenisowego United Cup. Impreza potrwa do 5 stycznia 2025 roku, a na kortach zobaczymy aż 18 reprezentacji narodowych, rywalizujących o miano najlepszej drużyny na świecie. Polacy, którzy w zeszłorocznej edycji dotarli do wielkiego finału, ponownie zaliczani są do grona głównych faworytów. Czy tym razem Biało-Czerwoni z Igą Świątek, Hubertem Hurkaczem i resztą zespołu zdołają sięgnąć po upragnione zwycięstwo?

    Dla kibiców wierzących w sukces polskiej drużyny, firma bukmacherska Superbet przygotowała wyjątkową promocję. W grę wchodzi podwyższony kurs 100.00 na ostateczną wygraną Polski oraz bonus w wysokości 200 zł! Sprawdź szczegóły tej atrakcyjnej oferty i przekonaj się, jak możesz skorzystać na triumfie naszej reprezentacji.

    Jak zdobyć bonus 200 zł za typowanie United Cup 2025?

    Aby skorzystać z promocji, należy spełnić kilka podstawowych warunków:

    1. Załóż konto w Superbet – kliknij w specjalny baner promocyjny “SPRAWDZAM W SUPERBET” i zarejestruj się, używając kodu „BONUSONET”.

    2. Wyraź zgody marketingowe – konieczne jest zaakceptowanie warunków promocji.

    3. Wpłać depozyt – minimum 50 zł na swoje konto gracza.

    4. Postaw zakład na Polskę – przeznacz 2 zł na ostateczne zwycięstwo naszej reprezentacji w turnieju United Cup 2025.

    Jeśli Polska sięgnie po tytuł, Twój kupon zostanie rozliczony po kursie 100.00, co oznacza, że zgarniesz 200 zł bonusu!

    Warunki odbioru i wykorzystania bonusu

    1. Czas oczekiwania – bonus trafi na Twoje konto w ciągu 72 godzin po zakończeniu promocji.

    2. Akceptacja bonusu – masz 7 dni na jego zaakceptowanie.

    3. Obrót bonusu – przed wypłatą środki muszą zostać obrócone na trzech kuponach o łącznej wartości 600 zł.

    4. Typy zakładów – możesz obstawiać kupony SOLO, AKO lub systemowe, pod warunkiem, że kurs minimalny wynosi 1.91.

    Polska wśród faworytów United Cup 2025

    W gronie pretendentów do tytułu United Cup 2025 znajdują się najmocniejsze drużyny świata. Kursy na zwycięstwo przedstawiają się następująco:

    Polska: ok. 4.00

    USA: ok. 4.00

    Grecja: ok. 7.00

    Włochy: ok. 15.00

    Niemcy: ok. 15.00

    Polska reprezentacja, złożona z takich gwiazd jak Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Alicja Rosolska, Kamil Majchrzak, Jan Zieliński i Maja Chwalińska, ma ogromny potencjał, by poprawić wynik z zeszłego roku. Przypomnijmy, że w United Cup 2024 nasz zespół dotarł aż do finału, ale tam musiał uznać wyższość Niemiec (1:2).

    Dlaczego warto grać w Superbet?

    Superbet to jedna z najbardziej konkurencyjnych firm bukmacherskich na rynku, oferująca:

    Wysokie kursy – szczególnie na tenis ziemny.

    Pakiet powitalny – o łącznej wartości aż 3755 zł!

    Cashback do 3500 zł – zwrot środków w przypadku strat w ciągu pierwszych 7 dni typowania.

    Freebety – do 235 zł, w tym 200 zł od pierwszego depozytu i 35 zł za rejestrację z kodem „BONUSONET”.

    Nie przegap okazji, by wesprzeć naszych reprezentantów w drodze po mistrzowski tytuł i skorzystać z atrakcyjnych promocji Superbet! Czy Biało-Czerwoni udowodnią, że są najlepszą drużyną świata? Wszystko rozstrzygnie się już na przełomie grudnia i stycznia!

     

  • Zaskakujący transfer z Ekstraklasy! “Dłonie praktycznie uściśnięte”

    Zaskakujący transfer z Ekstraklasy! “Dłonie praktycznie uściśnięte”

    Zaskakujący transfer z Ekstraklasy! “Dłonie praktycznie uściśnięte

     

    Gol, dwie asysty w tym sezonie i… zagraniczny transfer? Tak przynajmniej twierdzą tureckie media! Ich zdaniem przenosiny Patryka Makucha do klubu z Superlig są już na ostatniej prostej. — Osiągnięto porozumienie — czytamy.

     

    Patryk Makuch dobrze spisywał się najpierw w barwach Miedzie Legnica, a potem Cracovii. W ostatnim sezonie ligowym w barwach Pasów strzelił pięć goli, miał tyle samo asyst i nic dziwnego, że zainteresował się nim Marek Papszun. Na ten moment trudno jednak powiedzieć, by 25-latek spełniał oczekiwania.

     

    Makuch w barwach Rakowa Częstochowa do tej pory rozegrał bowiem raptem 705 minut, a w tym czasie strzelił jednego gola i miał dwie asysty. I właśnie dlatego informacje o jego zagranicznym transferze mogą zaskakiwać!

     

    Z Ekstraklasy prosto do Turcji! “Osiągnięto porozumienie”

    — Rizespor zamierza wzmocnić skład szybkimi ruchami transferowymi. Podejmowane są ważne kroki w tym kierunku. Z naszych informacji wynika, że osiągnięto porozumienie z Patrykiem Makuchem. Dłonie zostały już praktycznie uściśnięte — stwierdzają dziennikarze portalu Fanatik

     

    Tureccy dziennikarze dodają, że Makuch imponuje szybkością, siłą i skutecznością i ma być dla Rizesporu sporym wzmocnieniem. A takie na pewno się przyda, skoro wspomniany zespół po 16 rozegranych meczach ma tylko pięć punktów przewagi nad strefą spadkową.

  • Kontrowersyjny talent walczy o powrót do Ekstraligi po dziesięciu latach

    Kontrowersyjny talent walczy o powrót do Ekstraligi po dziesięciu latach

    Kontrowersyjny talent walczy o powrót do Ekstraligi po dziesięciu latac

     

    Aleksandr Łoktajew był bohaterem jednego z najgłośniejszych transferów tego sezonu w Metalkas 2. Ekstralidze. Ukrainiec opuścił PSŻ Poznań i w przyszłym roku, już w barwach Abramczyk Polonii Bydgoszcz, powalczy o awans do PGE Ekstraligi. W najwyższej polskiej lidze żużlowej 30-latek po raz ostatni miał okazję występować w 2016 roku, a jego przygodę przerwała wpadka dopingowa.

     

    Aleksandr Łoktajew swój debiut na polskich torach zaliczył już w 2010 roku, kiedy mając zaledwie szesnaście lat, dołączył do Falubazu Zielona Góra. Co ciekawe, już dwa lata wcześniej 14-letni wówczas “Sasza” okazał się najlepszym zawodnikiem swojego kraju, wygrywając rywalizację na torze w Czerwonogrodzie.

     

    Ukrainiec dość szybko potwierdził swój talent, osiągając świetne wyniki w rozgrywkach Ekstraligowych. Mimo tego w 2013 roku Łoktajew został wypożyczony do Polonii Bydgoszcz z powodu ograniczeń związanych z kalkulowaną średnią meczową (KSM). Dla “Gryfów” uzyskał średnią 1,671 pkt/bieg, co do dziś pozostaje jego najlepszym wynikiem na tym poziomie rozgrywek.

     

    Trzy kolejne lata Łoktajew spędził już w Zielonej Górze, ale raczej nie będzie ich dobrze wspominać. Wszystko przez to, co wydarzyło się pod koniec sezonu 2015 po spotkaniu “Myszy” z drużyną z Torunia. Aleksandr nie przeszedł wówczas kontroli antydopingowej, ponieważ w jego organizmie wykryto substancję THC.

     

    Konsekwencją tej wpadki było roczne zawieszenie dla żużlowca, a także kara w wysokości pięciu tysięcy złotych. Dodatkowo z dwumeczu odjęto punkty zdobyte przez Ukraińca w Toruniu, co pozwoliło “Aniołom” zdobyć punkt bonusowy i awansować do play-offów kosztem Falubazu.

     

    — Jakbym posiadał coś innego niż naturalny produkt w sobie, to może próbowałbym się z tego wykręcić — przyznał Aleksandr Łoktajew w podcaście “Mówi się żużel” Jacka Dreczki. — Używałem, bo nie widziałem w tym problemu. W momencie, w którym problem się pojawił, to oczywiście zmieniłem zdanie na ten temat — dodał Ukrainiec.

     

    Odebrali mu niemal wszystko

    Jak się jednak okazało, zawieszenie nie było najgorszą karą, jaka spotkała wtedy zawodnika. Łoktajew nie tylko stracił możliwość zarabiania, ale również środki, które powinien był otrzymać wcześniej od klubu z Zielonej Góry!

     

    — Ten czas był bardzo trudny, nachodziły mnie różne myśli. Mało tego, że mnie zawiesili, to jeszcze pewne osoby z Zielonej Góry wydoiły ze mnie wszystko, co tylko według przepisów mogły ze mnie wydoić. Można powiedzieć, że zielonogórski klub wyszedł na mojej wpadce dopingowej chyba najlepiej ze wszystkich swoich problemów w życiu — podkreślił ukraiński żużlowiec

     

    Mimo długiego okresu zawieszenia oraz tarć z klubem Łoktajew powrócił po rocznej przerwie do rywalizacji wciąż w barwach Falubazu. Według relacji samego żużlowca, na treningach prezentował się znakomicie, jednak to nie wystarczyło, by na stałe odzyskał miejsce w drużynie

     

    Po powrocie na treningach spisywałem się świetnie. Wygrywałem z Piotrem Protasiewiczem, czy Jarosławem Hampelem. Później jednak pojechałem jeden mecz słabiej, zdobyłem jeden czy dwa punkty i zaraz mnie od składu odstawili — powiedział Łoktajew. — Później było coraz gorzej. W pewnym momencie przestali pozwalać mi rywalizować spod taśmy z podstawowym składem. Dziękuję za to panu Cieślakowi. Następnie przestali informować kibiców, o której godzinie odbywają się treningi, żeby nie widzieli, że to ja wygrywam. To miało na mnie negatywny wpływ, przez co później musiałem się odbudować — podsumował 30-latek.

     

    W najbliższym sezonie Aleksandr Łoktajew będzie zawodnikiem Abramczyk Polonii Bydgoszcz, z którą spróbuje powrócić do PGE Ekstraligi po dziesięciu latach przerwy. Wcześniej Ukrainiec przez dwa lata reprezentował barwy PSŻ-u Poznań, dwukrotnie kończąc sezon w czołowej szóstce żużlowców Metalkas 2. Ekstraligi

  • Został tydzień, a już wiedzą. Świątek otwiera całą listę. Pięć punktów

    Został tydzień, a już wiedzą. Świątek otwiera całą listę. Pięć punktów

    Został tydzień, a już wiedzą. Świątek otwiera całą listę. Pięć punktó

     

    Kibice na całym świecie odliczają już nawet nie dni, a godziny do rozpoczęcia kolejnego sezonu tenisowego. Jako pierwsi na kort w Perth wejdą reprezentanci Kazachstanu i Hiszpanii, a wśród nich – Jelena Rybakina. Organizatorzy zawodów na swojej stronie internetowej wskazali pięć kluczowych spotkań w rundzie grupowej. I listę tę otwiera starcie Igi Świątek, co nie powinno w sumie dziwić. A to dlatego, że 23-letnią Polkę niemal na dzień dobry czeka rewanż za finał… wielkoszlemowego turnieju.

     

    Uczestnicy United Cup jako pierwsi rozpoczną rywalizację w nowym sezonie WTA i ATP. Przypomnijmy, to wyjątkowy turniej mieszany, w którym uczestnikami są zespoły narodowe. Rywalizacja odbywa się w sześciu trzyzespołowych grupach: zwycięzcy grup oraz dwie drużyny z drugich miejsc awansują do ćwierćfinałów. W każdym spotkaniu odbędą się dwa spotkania singlowe – pań i panów. A na końcu – mecze mikstów, które mogą decydować o wynikach.

     

    Łącznie więc – 54 pojedynki, w tym 36 singlowych. Organizatorzy postanowili wybrać pięć najciekawszych, bez podziału na kobiece i męskie. I tę listę otwiera bój z udziałem naszej tenisistki.Iga Świątek i Karolina Muchova – najciekawszy mecz pierwszej części United Cup. Rewanż za finał z ParyżaPolka zacznie swój występ 30 grudnia – Iga Świątek zmierzy się wówczas z Malene Helgo, a Hubert Hurkacz – z Casperem Ruudem. O ile raszynianka będzie zdecydowaną faworytką, dla Norweżki każdy wygrany gem stanie się sukcesem, to już u “Hubiego” sytuacja wygląda zupełnie inaczej. I o triumfie w całym spotkaniu może decydować mikst – zapowiadający się równie ciekawie. Do Ruuda dołączy bardzo dobra deblistka Ulrikke Eikeri, o sukces nie będzie łatwo.

     

    Prawdopodobnie o awansie i tak rozstrzygnie drugie spotkanie naszej drużyny – 1 stycznia z Czechami. W Polsce będzie pół godziny po północy, gdy na kort wyjdą Hurkacz i Tomáš Macháč. Po ich meczu zacznie się zaś hit nad hity – starcie Igi Świątek z Karoliną Muchovą.To właśnie tę potyczkę organizatorzy umieścili na samym szczycie – nawet zdjęcie Polki i Czeszki zapowiada cały artykuł. “Trzeba to po prostu zobaczyć, bo to rewanż za finał Wielkiego Szlema” – można przeczytać. Australijczycy podkreślają, że każda z trzech potyczek między tymi zawodniczkami była trzysetowa, dwa razy ze zwycięstwa cieszyła się Polka. W tym półtora roku temu w Paryżu, gdy na korcie Philippe’a Chatriera Iga wygrała z Karoliną 6:2, 5:7, 6:4.

     

    Czego spodziewać się po Polce – mniej więcej wiadomo. Wróciła do gry na początku listopada w Rijadzie, zagrała od tego czasu sześć spotkań singlowych i dwa deblowe o punkty. A w grudniu – kolejne w World Tennis League. Muchova zaś wróciła do gry w czerwcu po dziewięciomiesięcznej przerwie, szybko jednak pokazała, że dalej jest groźna dla najlepszych. Finał w Palermo, półfinał w US Open, finał w Pekinie, półfinał w Ningbo. W tym ostatnim skreczowała w pojedynku z Mirrą Andriejewą, od tamtego momentu nie pojawiła się już na korcie. A przecież działo się to wszystko zanim jeszcze Świątek wróciła na kort po swoim zawieszeniu.Kolejny rewanż za mecz z Paryża, tym razem dla Coco Gauff. A Paolini jeszcze nie wygrała z BencicTo pierwsze z wyróżnionych spotkań, ale w zestawieniu znalazły się jeszcze dwa inne mecze kobiece. Już w niedzielę dojdzie do bardzo ciekawego pojedynku Coco Gauff z Leylah Fernandez. Amerykanka z przytupem zakończyła sezon, wygrała turniej w Pekinie, później zaś WTA Finals. A w międzyczasie dotarła jeszcze do półfinału w Wuhanie, tam prowadziła 6:1 i 4:2 z Aryną Sabalenką. Z kanadyjską finalistką US Open z 2021 roku w profesjonalnej karierze jeszcze się nie mierzyła, ale wpadły na siebie w półfinale juniorskiego Roland Garros w 2018 roku. I wtedy lepsza okazała się Gauff.

     

    Równie ciekawie zapowiada się mecz Jasmine Paolini z Belindą Bencic. Szwajcarka wróciła do rywalizacji pod koniec października, pół roku po urodzeniu córki. I już ma w dorobku finał WTA 125 w Angers, a bilans: 10-2. Z Włoszką zaś nigdy jeszcze nie przegrała.

     

    O dziwo, organizatorzy nie wyróżnili meczu Hurkacza z Ruudem. Jest tam za to starcie Taylora Fritza z Felixem Augerem-Aliassimem, też bardzo ważne w kontekście wyniku meczu Kanada – USA. Do “piątki” trafił też pojedynek Alexandra Zvereva z Chińczykiem Zhizhen Zhangiem.

  • 68 minut magii! Świątek pokazała kosmos. „Nie do zatrzymania”

    68 minut magii! Świątek pokazała kosmos. „Nie do zatrzymania”

    68 minut magii! Świątek pokazała kosmos. „Nie do zatrzymania”

    Triumf w Roland Garros został jednogłośnie uznany za największe osiągnięcie Igi Świątek w 2024 roku w plebiscycie „The Best of Iga”. Polka, po raz trzeci z rzędu, zdominowała paryskie korty, pokonując w finale Jasmine Paolini 6:2, 6:1.

     

    Jak co roku, pod koniec grudnia, świat tenisa podsumowuje występy Świątek, a plebiscyt „The Best of Iga” stawia na piedestale najważniejsze momenty z jej kariery. Głosowanie, w którym biorą udział eksperci z całego świata, wyróżnia się jako jedyny ranking skupiony wyłącznie na polskiej tenisistce.

     

    Niepokonana w Paryżu

     

    W 2024 roku jury plebiscytu miało niełatwe zadanie, wybierając spośród takich osiągnięć jak: zdobycie brązowego medalu olimpijskiego w Paryżu, zwycięstwo w turnieju WTA 1000 w Madrycie, a także niemal nieprzerwane prowadzenie w rankingu WTA przez cały rok. Jednak to triumf w Roland Garros zebrał najwięcej głosów – aż 11 z 15 ekspertów uznało, że to najważniejsze wydarzenie w sezonie Świątek.

     

    Francuski dziennikarz, Remi Bourrieres, nie miał wątpliwości. – „To Wielki Szlem, a trzeci tytuł z rzędu w Paryżu jest osiągnięciem, które w Erze Open [od 1968 roku – red.] zdołały osiągnąć jedynie Monica Seles i Justine Henin. Do tego Iga rozegrała niesamowite mecze, jak choćby z Naomi Osaką czy Jasmine Paolini” – mówi Bourrieres.

     

    Dramat i odrodzenie w meczu z Osaką

     

    W drodze po tytuł w Paryżu, Świątek zmierzyła się z chwilami grozy. W drugiej rundzie, w starciu z Naomi Osaką, była o włos od porażki. Przegrywała 7:6, 1:6, 4:5, ale Japonka nie wykorzystała piłki meczowej. To przełomowe zwycięstwo było preludium do jej dominacji w dalszej części turnieju.

     

    W finale Polka zmierzyła się z rewelacją imprezy, Jasmine Paolini. Włoszka, która nigdy wcześniej nie przeszła czwartej rundy Wielkiego Szlema, rozpoczęła mecz znakomicie, przełamując Świątek i obejmując prowadzenie 2:1. Jednak Polka szybko przejęła inicjatywę, wygrywając kolejne 10 gemów z rzędu. Włoski dziennikarz Diego Barbiani podsumował to krótko: – „Iga zagrała kosmicznie i udowodniła, że na ziemi jest nie do zatrzymania.”

     

    Medal olimpijski też ma swoje miejsce

     

    Nie wszyscy jurorzy byli jednak jednomyślni. Dwóch z nich – w tym Tomasz Wolfke z Eurosportu – wskazało na historyczny brązowy medal olimpijski jako największe osiągnięcie Świątek.

     

    – „To pierwszy medal olimpijski w historii polskiego tenisa. Świątek przełamała klątwę igrzysk, która od Seulu 1988 ciążyła nad polskimi tenisistami. Jej sukces to także dowód na umiejętność radzenia sobie z presją. Po porażce w półfinale z Qinwen Zheng, zaledwie kilkanaście godzin później potrafiła wrócić na kort i wygrać mecz o brąz” – tłumaczy Wolfke.

     

    Agata Bachanek z TVP Info również docenia ten wyczyn: – „Iga pokazała niesamowitą odporność psychiczną. Po porażce w półfinale mogła się załamać, ale zamiast tego wróciła silniejsza i zapisała się w historii polskiego sportu.”

     

    Sezon pełen triumfów

     

    Roland Garros był ostatnim wygranym turniejem Świątek w sezonie 2024, ale wcześniej triumfowała w imprezach WTA 1000 w Dosze, Indian Wells, Madrycie i Rzymie. Rok zakończyła jako liderka rankingu WTA, po raz kolejny udowadniając, że jej dominacja na światowych kortach to nie przypadek.

     

    Iga Świątek, niezależnie od wybranych przez ekspertów osiągnięć, udowodniła, że 2024 rok należał do niej. Paryż po raz kolejny stał się miejscem jej triumfu, ale historia napisana w Tokio pokazuje, że polska mistrzyni potrafi radzić sobie z presją na każdej scenie.

     

  • Stoch ogłosił rezygnację. “Z bólem serca”

    Stoch ogłosił rezygnację. “Z bólem serca”

    Stoch ogłosił rezygnację. “Z bólem serca”

    – Z bólem serca, ale zrobiłbym to – mówił tuż po konkursie w Engelbergu Kamil Stoch. Po zupełnie nieudanych niedzielnych skokach nagle zaczął mówić o potencjalnej rezygnacji z dalszej walki w Pucharze Świata. I ta w końcu stała się faktem. Skoczek sam postanowił nie startować w Turnieju Czterech Skoczni. Co zatem z dalszą częścią sezonu? Stoch złożył w tej sprawie jasną deklarację.

     

    Kamil Stoch zupełnie inaczej wyobrażał sobie weekend Pucharu Świata w Engelbergu. O ile w sobotę spisał się przyzwoicie (był 18.), o tyle w niedzielę zobaczyliśmy bardzo przykre obrazki. Najpierw Stoch uzyskał zaledwie 113,5 m w kwalifikacjach, a w samym konkursie skoczył tylko metr dalej. Efekt? 37. miejsce i brak awansu do II serii.

     

    Stoch nie gryzł się w język. Tak podsumował skoki w Engelbergu. “Była złość i dużo frustracji”

    O tym, co czuł po zupełnie nieudanych zawodach, opowiedział w rozmowie z portalem skijumping.pl. – Po skoku była złość i dużo frustracji, ale potem posiedziałem w szatni. Dawno czegoś takiego nie czułem, że miałem w sobie całkowity spokój i jasność, co należy teraz zrobić, w jaki sposób powinienem spędzić najbliższy czas i ze spokojem przyjąć to, co mnie czeka. Normalnie po zawodach jestem zdenerwowany, jest we mnie pełno emocji, które aż kipią. A tutaj miałem pełen luz – wyznał.

     

    Dla trzykrotnego mistrza olimpijskiego obecny sezon od początku nie układa się pomyślnie. Jego najlepszy wynik to 14. miejsce w loteryjnym konkursie w Ruce. W klasyfikacji generalnej Stoch zgromadził tylko 57 punktów i jest 28. Jak twierdzi, największy problem tkwi w jego psychice. – W mojej głowie było za dużo chęci, prób i stresu. Denerwowałem się, że trzeba się spinać, motywować i próbować gonić, a nie o to mi chodziło – tłumaczył.

     

    Stoch nagle zaczął mówić o rezygnacji. “Zrobiłbym to”

    Teraz Stoch podobnie jak inni skoczkowie będzie miał czas na odpoczynek, tyle że w jego przypadku potrwa on nieco dłużej. Po Świętach Bożego Narodzenia rusza prestiżowy Turniej Czterech Skoczni. Skoczka z Zębu oficjalnie zabrakło w składzie Polaków na tę imprezę. Stało się tak po raz pierwszy od 16 lat. W kadrze zastąpi go Dawid Kubacki. Okazuje się, że taka była wola samego zainteresowanego. – Kamil Stoch zdecydował, że nie czuje się gotowy na występ w Turnieju Czterech Skoczni. Po świętach chce mieć okres treningowy. Jego powrót jest sprawą otwartą – tłumaczył trener Thomas Thurnbichler, cytowany przez Polski Związek Narciarski.

     

    Zanim ogłoszono decyzję, sam Stoch zapowiedział, że nie zamierza się poddawać i zadeklarował walkę w dalszej części sezonu. Chce pokazać, że indywidualne przygotowania z Michalem Dolezalem i Łukaszem Kruczkiem dały efekt. – Gdybym nie miał świadomości pracy wykonanej latem i jesienią, a także posiadanym potencjałem, wówczas zrezygnowałbym z czystym sumieniem. Z bólem serca, ale zrobiłbym to. Podjąłem się jednak wyzwania, wierzę w powodzenie tej misji. Stale mam świadomość, że to wszystko jest we mnie. Potencjał i zbudowana baza, chodzi tylko o uwolnienie tego. W ostatnim czasie, niestety, głowa była przesiąknięta zbyt dużą ilością niepotrzebnego stresu. To było zapętlanie się w bezsensowną rywalizację. Wdepnąłem w coś, czego bardzo chciałem uniknąć w tym sezonie – podsumował w wywiadzie dla skijumping.pl. Turniej Czterech Skoczni rusza 28 grudnia od kwalifikacji w niemieckim Oberstdorfie.

     

  • Został tydzień, a już wiedzą. Świątek otwiera całą listę. Pięć punktów

    Został tydzień, a już wiedzą. Świątek otwiera całą listę. Pięć punktów

    Został tydzień, a już wiedzą. Świątek otwiera całą listę. Pięć punktów

    Kibice na całym świecie odliczają już nawet nie dni, a godziny do rozpoczęcia kolejnego sezonu tenisowego. Jako pierwsi na kort w Perth wejdą reprezentanci Kazachstanu i Hiszpanii, a wśród nich – Jelena Rybakina. Organizatorzy zawodów na swojej stronie internetowej wskazali pięć kluczowych spotkań w rundzie grupowej. I listę tę otwiera starcie Igi Świątek, co nie powinno w sumie dziwić. A to dlatego, że 23-letnią Polkę niemal na dzień dobry czeka rewanż za finał… wielkoszlemowego turnieju.

     

    Uczestnicy United Cup jako pierwsi rozpoczną rywalizację w nowym sezonie WTA i ATP. Przypomnijmy, to wyjątkowy turniej mieszany, w którym uczestnikami są zespoły narodowe. Rywalizacja odbywa się w sześciu trzyzespołowych grupach: zwycięzcy grup oraz dwie drużyny z drugich miejsc awansują do ćwierćfinałów. W każdym spotkaniu odbędą się dwa spotkania singlowe – pań i panów. A na końcu – mecze mikstów, które mogą decydować o wynikach.

     

    Łącznie więc – 54 pojedynki, w tym 36 singlowych. Organizatorzy postanowili wybrać pięć najciekawszych, bez podziału na kobiece i męskie. I tę listę otwiera bój z udziałem naszej tenisistki.Iga Świątek i Karolina Muchova – najciekawszy mecz pierwszej części United Cup. Rewanż za finał z Paryża

     

    Polka zacznie swój występ 30 grudnia – Iga Świątek zmierzy się wówczas z Malene Helgo, a Hubert Hurkacz – z Casperem Ruudem. O ile raszynianka będzie zdecydowaną faworytką, dla Norweżki każdy wygrany gem stanie się sukcesem, to już u “Hubiego” sytuacja wygląda zupełnie inaczej. I o triumfie w całym spotkaniu może decydować mikst – zapowiadający się równie ciekawie. Do Ruuda dołączy bardzo dobra deblistka Ulrikke Eikeri, o sukces nie będzie łatwo.

     

    Prawdopodobnie o awansie i tak rozstrzygnie drugie spotkanie naszej drużyny – 1 stycznia z Czechami. W Polsce będzie pół godziny po północy, gdy na kort wyjdą Hurkacz i Tomáš Macháč. Po ich meczu zacznie się zaś hit nad hity – starcie Igi Świątek z Karoliną Muchovą.

     

    To właśnie tę potyczkę organizatorzy umieścili na samym szczycie – nawet zdjęcie Polki i Czeszki zapowiada cały artykuł. “Trzeba to po prostu zobaczyć, bo to rewanż za finał Wielkiego Szlema” – można przeczytać. Australijczycy podkreślają, że każda z trzech potyczek między tymi zawodniczkami była trzysetowa, dwa razy ze zwycięstwa cieszyła się Polka. W tym półtora roku temu w Paryżu, gdy na korcie Philippe’a Chatriera Iga wygrała z Karoliną 6:2, 5:7, 6:4.

     

    Czego spodziewać się po Polce – mniej więcej wiadomo. Wróciła do gry na początku listopada w Rijadzie, zagrała od tego czasu sześć spotkań singlowych i dwa deblowe o punkty. A w grudniu – kolejne w World Tennis League. Muchova zaś wróciła do gry w czerwcu po dziewięciomiesięcznej przerwie, szybko jednak pokazała, że dalej jest groźna dla najlepszych. Finał w Palermo, półfinał w US Open, finał w Pekinie, półfinał w Ningbo. W tym ostatnim skreczowała w pojedynku z Mirrą Andriejewą, od tamtego momentu nie pojawiła się już na korcie. A przecież działo się to wszystko zanim jeszcze Świątek wróciła na kort po swoim zawieszeniu.

     

    Kolejny rewanż za mecz z Paryża, tym razem dla Coco Gauff. A Paolini jeszcze nie wygrała z BencicTo pierwsze z wyróżnionych spotkań, ale w zestawieniu znalazły się jeszcze dwa inne mecze kobiece. Już w niedzielę dojdzie do bardzo ciekawego pojedynku Coco Gauff z Leylah Fernandez. Amerykanka z przytupem zakończyła sezon, wygrała turniej w Pekinie, później zaś WTA Finals. A w międzyczasie dotarła jeszcze do półfinału w Wuhanie, tam prowadziła 6:1 i 4:2 z Aryną Sabalenką. Z kanadyjską finalistką US Open z 2021 roku w profesjonalnej karierze jeszcze się nie mierzyła, ale wpadły na siebie w półfinale juniorskiego Roland Garros w 2018 roku. I wtedy lepsza okazała się Gauff.

     

    Równie ciekawie zapowiada się mecz Jasmine Paolini z Belindą Bencic. Szwajcarka wróciła do rywalizacji pod koniec października, pół roku po urodzeniu córki. I już ma w dorobku finał WTA 125 w Angers, a bilans: 10-2. Z Włoszką zaś nigdy jeszcze nie przegrała.O dziwo, organizatorzy nie wyróżnili meczu Hurkacza z Ruudem. Jest tam za to starcie Taylora Fritza z Felixem Augerem-Aliassimem, też bardzo ważne w kontekście wyniku meczu Kanada – USA. Do “piątki” trafił też pojedynek Alexandra Zvereva z Chińczykiem Zhizhen Zhangiem.