• Życiowy wynik Pawła Wąska, i to w Turnieju Czterech Skoczni! W końcu jest zachwyt!

    Życiowy wynik Pawła Wąska, i to w Turnieju Czterech Skoczni! W końcu jest zachwyt!

    Życiowy wynik Pawła Wąska, i to w Turnieju Czterech Skoczni! W końcu jest zachwyt!

    Paweł Wąsek zdecydowanym liderem polskiej kadry! Wąsek potwierdził, że jest rewelacją tego sezonu, zajmując w Innsbrucku piąte miejsce w trzecim konkursie 73. Turnieju Czterech Skoczni. To jego najlepszy wynik w karierze! Na wysokości zadania stanął też Dawid Kubacki, który z każdym kolejnym konkursem daje coraz większe nadzieje polskim kibicom na powrót do formy. Wygrał Stefan Kraft, który wprost znokautował kolegów z kadry.

     

    Trzech Polaków awansowało do drugiej serii trzeciego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku. Paweł Wąsek był dziewiąty (129 m), Dawid Kubacki 27. (121,5 m) i Jakub Wolny 29. (120,5 m)

    Finalnie najlepiej spisał się Wąsek, który skończył w pierwsze “10”. 25-latek zanotował najlepszy wynik w tym sezonie!

     

    Turniej Czterech Skoczni przeniósł się do Austrii. Skoczkowie rywalizują od piątku w Innsbrucku. Przez kwalifikacje przebrnęli wszyscy Polacy — Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Jakub Wolny, Dawid Kubacki i Piotr Żyła. Jednak żaden z nich nie zachwycił.

     

    Paweł Wąsek zaskoczył w pierwszej serii

    W serii próbnej bardzo dobrze zaprezentował się Wąsek. Skoczył 132 m i był szósty. Swoją dobrą dyspozycję potwierdził w pierwszej serii. Osiągnął 129 m, wygrał rywalizację z Naokim Nakamurą (125,5 m).

     

    Gigantyczne szczęście Jakuba Wolnego i Dawida Kubackiego

     

     

    Sporo szczęścia miał za to Jakub Wolny. Polak skoczył tylko 120,5 m, lecz jego rywal wylądował jeszcze bliżej. Felix Hoffmann osiągnął tylko 115,5 m, dzięki czemu z awansu do drugiej serii cieszył się reprezentant Polski.

     

    Wąsek przez długi czas był na czele klasyfikacji pierwszej serii. Wyprzedził go dopiero Timi Zajc. Słoweniec skoczył 131 m i równocześnie pokonał w parze z Anttim Aalto (123 m). Kilka minut później na belce pojawił się Aleksander Zniszczoł, który skoczył 125,5 m.

     

    Taką samą odległość zaliczył Michael Hayboeck, lecz miał on lepsze noty i słabszy wiatr pod wiatry, co sprawiło, że to Austriak wygrał w tej parze. Zniszczoł po swoim skoku był czwarty w zestawieniu “szczęśliwych przegranych”.

     

    Słabszy skok Killiana Peiera wykorzystał Dawid Kubacki. Szwajcar skoczył tylko 117,5 m i przegrał w parze z Polakiem (121,5 m). Ostatnim Biało-Czerwonym był Piotr Żyła, który zaprezentował się fatalnie. Osiągnął tylko 110 m. Pewnie przegrał z Gregorem Deschwandenem (126 m).

     

    Pierwsza maksymalna nota w sezonie!

    Natomiast prawdziwą petardę odpalił lider klasyfikacji generalnej PŚ i TCS Daniel Tschofenig. Austriak skoczył aż 132,5 m i objął prowadzenie, lecz to nie on wygrał pierwszą serię. Liderem na półmetku był Jan Hoerl, który osiągnął 134 m i jako pierwszy zawodnik w tym sezonie od jednego z sędziów dostał maksymalną notę — 20.

     

    Ostatecznie do drugiej serii awansowało trzech Polaków. Wąsek był dziewiąty, Kubacki 27. i Wolny 29. Zniszczoł zajął 32. lokatę, a Żyła 48.

     

    W pierwszej serii konkursowej było kilka niespodziewanych wyników. Największymi przegranymi są z pewnością Karl Geiger i Halvor Egner Granerud. Obaj przegrali nieoczekiwanie w swoich parach i nie znaleźli się w gronie “szczęśliwych przegranych”.

     

    Emocje w drugiej serii. Rewelacyjny Paweł Wąsek

    Świetne warunki wykorzystał Wolny. Polak w drugiej serii skoczył dalej niż w pierwszej, bo aż 126,5 m. Objął prowadzenie i wiadomo było, że awansuje w końcowej klasyfikacji. Kilka chwil później 122,5 m osiągnął Kubacki i wskoczył tuż za Wolnego.

     

    Po skokach 20 skoczków na prowadzeniu plasował się Anze Lanisek. Słoweniec skoczył w drugiej serii 125 metrów i to wystarczyło do tego, by zepchnąć na drugie miejsce Markusa Muellera, który przez długi czas utrzymywał się na pierwszym miejscu.

     

    W drugiej serii bardzo dobry skok oddał Paweł Wąsek, który skoczył 129.5 metra, kończąc finalnie na piątym miejscu. Jest to najlepszy wynik w całej karierze 25-latka!

     

    Zmagania wygrał Stefan Kraft, który znokautował rywali, skacząc 132,5 metra. Austriak wyprzedził kolegów z kadry — Jana Hoerla i Daniela Tschofeniga. Kraft objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej TCS.

     

    Teraz najlepsi skoczkowie świata przenoszą się do Bischofshofen, gdzie w niedzielę czekają ich kwalifikacje do finałowego konkursu 73. TCS. Początek kwalifikacji o 16.30.

  • Wróciła największa broń Igi Świątek. To dzięki niej siała postrach na świecie

    Wróciła największa broń Igi Świątek. To dzięki niej siała postrach na świecie

    Choć było to jedno z największych zwycięstw Igi Świątek od wielu miesięcy, to szalona intensywność sprawiła, że tuż po ostatniej akcji Polka nie miała siły się cieszyć. Upuściła rakietę i podparta z grymasem na twarzy dała sobie czas na kilka głębokich wdechów. 23-latka sobotniej nocy dokonała wielkiej rzeczy. Zapewnienie Polsce awansu do finału United Cup to jedno, ale w starciu z Rybakiną mogliśmy być również świadkami czegoś więcej. Oryginalnie “sprzedawane” wskazówki Wima Fissette’a zaczynają przynosić efekt. Znaków było aż nadto.

     

    Po wejściu Igi na kort moją uwagę przykuł bandaż na udzie, który można było zaobserwować po przerwie medycznej w poprzednim meczu przeciwko Boulter. Na szczęście w starciu z Rybakiną ewentualny drobny uraz najprawdopodobniej się nie pogłębił i to jest najważniejsza informacja tego meczu.

    Tutaj trzeba dodać, że było to wybitnej klasy widowisko, rozgrywane na imponującej intensywności i to na bardzo szybkiej nawierzchni. Warunki więc były dla Igi nie tylko niesprzyjające z punktu widzenia jej stylu gry, ale również wspomnianego zabandażowanego uda.

     

    Myślę, że nie przesadzę, jeśli napiszę, że to może być dla Polki mecz założycielski w kontekście tego sezonu. Nie dość, że wygrała z Rybakiną, z którą w przeszłości miewała bardzo duże problemy, to jeszcze dokonała tego pod opieką nowego trenera Wima Fissette’a. To z kolei może pozwolić jej uwierzyć, że współpraca zdaje egzamin, a jej umiejętności rosną.

     

    W trakcie spotkań w Australii realizator transmisji regularnie zwraca uwagę na krótkie chwile, gdy Belg kuca obok Świątek, daje jej czas na jej spostrzeżenia z gry, a następnie stara się podsunąć jej rozwiązanie. Wszystko dzieje się w bardzo spokojnej atmosferze.

     

    Tuż po meczu Polka sama przyznała, jak istotne było to zwycięstwo, gdy w wywiadzie wspomniała, że “po raz pierwszy wygrała z Rybakiną na tak szybkiej nawierzchni”.

     

    Zwycięstwo z tak dobrze grającą tenisistką na twardej nawierzchni i triumfatorką Wimbledonu sprzed dwóch i pół roku może również dać jej dodatkowy zastrzyk pewności siebie przed startującym lada moment Australian Open.

     

    W grze Igi Świątek zachodzą zmiany. Wyraźnie je widać

    Nie mam wątpliwości, że w grze Świątek zachodzą zmiany. Świadczyć o tym mogą chociażby kilkukrotne prośby w kierunku polskiego obozu, by struny w jej rakiecie były naciągnięte jeszcze mocniej, niż zostały.

     

    — Mocniej, mocniej — krzyczała Świątek, wskazując na struny w trzymanej w dłoni rakiecie.

     

    Dlaczego tak jej na tym zależało? W trakcie spotkania z Rybakiną było widać, że Polka próbowała uderzać piłki płasko i tym samym nie dawać dodatkowego czasu swojej przeciwniczce. W poprzednich spotkaniach pomiędzy nimi często można było zaobserwować powtarzający się schemat:

     

    — mocny serwis Rybakiny i pogłębiająca się z każdym uderzeniem przewaga w wymianie

     

    — mocny return Rybakiny i spychanie Świątek do defensywy

     

    W obu przypadkach Kazaszka dyktowała warunki na korcie, a Świątek, odgrywająca piłki wysoką parabolą, sprawiała, że rywalka zyskiwała czas na dogodne ustawienie się do uderzeń.

     

    Naciski Igi, by struny były mocniej napięte, mogą świadczyć o próbie większego dostosowania gry pod twardą nawierzchnię. Dość napisać, że mocniejszy naciąg wpływa również na precyzję uderzeń przy linii, co przy tak szybkich wymianach ma bardzo istotne znaczenie.

     

    Wróciła największa broń Igi Świątek. Dzięki temu dominowała w 2022 r.

     

    Zmian u Świątek jest zresztą więcej, bo w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu w jej zachowaniu znowu widać radość z gry, a także nieustępliwość, co doskonale można było dostrzec w końcówce pierwszego seta, gdy przegrywając 3:5, odrobiła straty i dosłownie wyszarpała zwycięstwo.

     

    Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że to miało kluczowe znaczenie dla losów całego meczu. Bez tego powrotu Rybakina mogła zamknąć seta, a równie dobrze kilkadziesiąt minut później cały mecz. Tak się nie stało i ogromna w tym rola heroicznej walki i wiary w zwycięstwo Igi Świątek.

     

    https://x.com/UnitedCupTennis/status/1875379786509365420

     

    Przed nią i reprezentacją Polski wielki finał i szansa na pierwsze zwycięstwo w United Cup. Przypomnę tylko, że Biało-Czerwoni w premierowej edycji w 2023 r. dotarli do półfinału, a przed rokiem przegrali w walce o tytuł z Niemcami. Nie mam wątpliwości, że Świątek i Hurkacza w takiej formie stać na zwycięstwo, ale z lekką obawą będą spoglądał w kierunku Igi, która od poniedziałku w Sydney straciła już mnóstwo energii. Trzymajmy kciuki, żeby przez dobę choćby częściowo naładowała wyczerpane akumulatory.

     

  • Po prostu hit 😍😍😍

    Po prostu hit 😍😍😍

    Zakonnica skradła show na meczu Igi Świątek. Już jest o niej głośno

     

    Turniej United Cup wprawdzie jest rozgrywany w Australii, ale Iga Świątek i spółka i tak mogą liczyć na gorący doping ze strony polskich kibiców. Podczas spotkania wiceliderki rankingu WTA z Jeleną Rybakiną w ramach półfinału na trybunach uchwycono siostrę zakonną, która żywiołowo reagowała na udane zagrania tenisistki z Raszyna. Nagranie szybko obiegło media społecznościowe i już stało się hitem. Finał United Cup z udziałem Polaków już w niedzielę – początek o godz. 7:30, transmisja będzie dostępna na Polsacie.

     

    Reprezentacja Polska idzie przez turniej United Cup jak burza – “Biało-Czerwoni” w fazie grupowej pokonali Norwegów i Czechów, w ćwierćfinale ograli Brytyjczyków, a w półfinale wyeliminowali Kazachów. Duży wkład w dwa ostatnie triumfy naszej drużyny mieli Hubert Hurkacz i Iga Świątek, którzy wygrali swoje spotkania singlowe i sprawili, że rozegranie miksta było już tylko formalnością.W Sydney imponuje szczególnie Świątek, która w tegorocznej edycji zmagań nie przegrała jeszcze meczu. Wiceliderka rankingu WTA w starciach singlowych pokonała Malene Helgo, Karolinę Muchovą, Katie Boulter i Jelenę Rybakinę, a w mikście triumfowała u boku Jana Zielińskiego (z norweskim duetem Ulrikke Eikeri – Casper Ruud) oraz Huberta Hurkacza (z Czechami: Muchovą i Tomasem Machacem).

     

    Polka nie tylko seryjnie wygrywa, ale też robi to w dobrym stylu, na co podczas konferencji prasowej po porażce z 23-latką zwróciła Rybakina. “Serwowała całkiem nieźle i w bardzo zmienny sposób” – zauważyła reprezentantka Kazachstanu.Miała

     

    United Cup. Igę Świątek wspierała siostra zakonna. Skradła showPolscy tenisiści ze Świątek na czele w Sydney mogą liczyć na wsparcie swoich rodaków, którzy pojawiają się na trybunach. Podczas meczu raszynianki z Rybakiną show skradła jedna z fanek Świątek. Mowa o polskiej siostrze zakonnej, której reakcję uchwycono na nagraniu udostępnionym przez popularny profil Tennis TV. Tam kilka godzin po publikacji materiał miał już ponad 45 tys. wyświetleń.

     

    Bohaterką nagrania jest siostra Margaret (Małgorzata) Kozub ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, które od ponad 70 lat posługuje w Australii. Wspomniana zakonnica już kilka dni temu pojawiła się na jednym z meczów Polaków, czym pochwaliła się na Instagramie. “Czekając na Igę” – napisała, dodając kilka zdjęć z obiektu, na którym odbywają się mecze United Cup.Reklama

  • W grze Igi Świątek zachodzą zmiany. Wyraźnie je widać

    W grze Igi Świątek zachodzą zmiany. Wyraźnie je widać

    Wróciła największa broń Igi Świątek. To dzięki niej siała postrach na świecie

     

    Choć było to jedno z największych zwycięstw Igi Świątek od wielu miesięcy, to szalona intensywność sprawiła, że tuż po ostatniej akcji Polka nie miała siły się cieszyć. Upuściła rakietę i podparta z grymasem na twarzy dała sobie czas na kilka głębokich wdechów. 23-latka sobotniej nocy dokonała wielkiej rzeczy. Zapewnienie Polsce awansu do finału United Cup to jedno, ale w starciu z Rybakiną mogliśmy być również świadkami czegoś więcej. Oryginalnie “sprzedawane” wskazówki Wima Fissette’a zaczynają przynosić efekt. Znaków było aż nadto.

     

    Po wejściu Igi na kort moją uwagę przykuł bandaż na udzie, który można było zaobserwować po przerwie medycznej w poprzednim meczu przeciwko Boulter. Na szczęście w starciu z Rybakiną ewentualny drobny uraz najprawdopodobniej się nie pogłębił i to jest najważniejsza informacja tego meczu.

     

    Ale nie jedyna.

     

    Tutaj trzeba dodać, że było to wybitnej klasy widowisko, rozgrywane na imponującej intensywności i to na bardzo szybkiej nawierzchni. Warunki więc były dla Igi nie tylko niesprzyjające z punktu widzenia jej stylu gry, ale również wspomnianego zabandażowanego uda.

     

    Myślę, że nie przesadzę, jeśli napiszę, że to może być dla Polki mecz założycielski w kontekście tego sezonu. Nie dość, że wygrała z Rybakiną, z którą w przeszłości miewała bardzo duże problemy, to jeszcze dokonała tego pod opieką nowego trenera Wima Fissette’a. To z kolei może pozwolić jej uwierzyć, że współpraca zdaje egzamin, a jej umiejętności rosną.

     

    W trakcie spotkań w Australii realizator transmisji regularnie zwraca uwagę na krótkie chwile, gdy Belg kuca obok Świątek, daje jej czas na jej spostrzeżenia z gry, a następnie stara się podsunąć jej rozwiązanie. Wszystko dzieje się w bardzo spokojnej atmosferze.

     

    Tuż po meczu Polka sama przyznała, jak istotne było to zwycięstwo, gdy w wywiadzie wspomniała, że “po raz pierwszy wygrała z Rybakiną na tak szybkiej nawierzchni”.

     

    Zwycięstwo z tak dobrze grającą tenisistką na twardej nawierzchni i triumfatorką Wimbledonu sprzed dwóch i pół roku może również dać jej dodatkowy zastrzyk pewności siebie przed startującym lada moment Australian Open.

     

    W grze Igi Świątek zachodzą zmiany. Wyraźnie je widać

    Nie mam wątpliwości, że w grze Świątek zachodzą zmiany. Świadczyć o tym mogą chociażby kilkukrotne prośby w kierunku polskiego obozu, by struny w jej rakiecie były naciągnięte jeszcze mocniej, niż zostały.

     

    — Mocniej, mocniej — krzyczała Świątek, wskazując na struny w trzymanej w dłoni rakiecie.

     

    Dlaczego tak jej na tym zależało? W trakcie spotkania z Rybakiną było widać, że Polka próbowała uderzać piłki płasko i tym samym nie dawać dodatkowego czasu swojej przeciwniczce. W poprzednich spotkaniach pomiędzy nimi często można było zaobserwować powtarzający się schemat:

     

    mocny serwis Rybakiny i pogłębiająca się z każdym uderzeniem przewaga w wymianie

     

    — mocny return Rybakiny i spychanie Świątek do defensywy

     

    W obu przypadkach Kazaszka dyktowała warunki na korcie, a Świątek, odgrywająca piłki wysoką parabolą, sprawiała, że rywalka zyskiwała czas na dogodne ustawienie się do uderzeń.

     

    Naciski Igi, by struny były mocniej napięte, mogą świadczyć o próbie większego dostosowania gry pod twardą nawierzchnię. Dość napisać, że mocniejszy naciąg wpływa również na precyzję uderzeń przy linii, co przy tak szybkich wymianach ma bardzo istotne znaczenie.

     

    Wróciła największa broń Igi Świątek. Dzięki temu dominowała w 2022 r.

    Zmian u Świątek jest zresztą więcej, bo w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu w jej zachowaniu znowu widać radość z gry, a także nieustępliwość, co doskonale można było dostrzec w końcówce pierwszego seta, gdy przegrywając 3:5, odrobiła straty i dosłownie wyszarpała zwycięstwo.

     

    Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że to miało kluczowe znaczenie dla losów całego meczu. Bez tego powrotu Rybakina mogła zamknąć seta, a równie dobrze kilkadziesiąt minut później cały mecz. Tak się nie stało i ogromna w tym rola heroicznej walki i wiary w zwycięstwo Igi Świątek.

     

    Przed nią i reprezentacją Polski wielki finał i szansa na pierwsze zwycięstwo w United Cup. Przypomnę tylko, że Biało-Czerwoni w premierowej edycji w 2023 r. dotarli do półfinału, a przed rokiem przegrali w walce o tytuł z Niemcami. Nie mam wątpliwości, że Świątek i Hurkacza w takiej formie stać na zwycięstwo, ale z lekką obawą będą spoglądał w kierunku Igi, która od poniedziałku w Sydney straciła już mnóstwo energii. Trzymajmy kciuki, żeby przez dobę choćby częściowo naładowała wyczerpane akumulatory.

  • Iga Świątek “fałszywa i nieszczera”. Wróg Polki już czeka w ekipie finalistów

    Iga Świątek “fałszywa i nieszczera”. Wróg Polki już czeka w ekipie finalistów

    Iga Świątek “fałszywa i nieszczera”. Wróg Polki już czeka w ekipie finalistó

    Danielle Collins wywołała burzę zachowaniem po ćwierćfinale igrzysk w Paryżu. Wprost nazwała Igę Świątek nieszczerą. Teraz dojdzie do pierwszego spotkania Polki z Amerykanką. Na korcie 31-latka jednak raczej się nie pokaże. Finał United Cup Polska — Stany Zjednoczone odbędzie się w niedzielę 5 stycznia.

    – Powiedziałam Idze Świątek, że nie musi być nieszczera w kontekście mojej kontuzji. Dużo dzieje się przed kamerą czy wśród ludzi, ale to, co dzieje się w szatni to już inna sprawa. Nie mam tu zbyt miłych doświadczeń. Nie potrzebuję nieszczerości. Niech ludzie zachowują się tak, jak czują – wypaliła Danielle Collins po przegranym meczu w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu i trafiła na czołówki wszystkich serwisów.

    O skandalu mówił cały świat. Dziennikarze zastanawiali się, jaka jest przyczyna takich słów o Polce. Nawet sama liderka światowego rankingu nie za bardzo wiedziała, o co chodziło rywalce. Amerykanka w końcu została zapytana o swoje zachowanie, ale jej słowa wiele nie wyjaśniły. Poinformowała, że prywatnie od czasu zdarzenia w Paryżu jeszcze z Polką nie rozmawiała.

    Iga Świątek znów może spotkać się z Danielle Collins
    — To, co zdarzyło się na korcie to jak kłótnia, jaką ludzie mają w pracy. Tylko w przypadku tamtych ludzi to nie trafia do mediów. (…) To nie jest ktoś, kogo często widuję na kortach tenisowych. Poza tym ona jest bardzo strzeżona przez swoją grupę — dodała Collins dla “The New York Times”.

    Amerykanka miała w 2024 r. skończyć karierę, ale na jesień ogłosiła zmianę decyzji. Pomimo faktu, że od starcia ze Świątek nie wygrała ani jednego meczu, Collins jeździ na turnieje z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. W Billie Jean King Cup uległa Rebecce Sramkovej w meczu ze Słowacją. Na United Cup jeszcze nie zagrała, ale jest obecna w boksie zespołu. W pierwszym składzie występuje Coco Gauff i to raczej ona będzie rywalką Igi Świątek w niedzielnym finale.

    Finał United Cup odbędzie się w niedzielę 5 stycznia. Początek rywalizacji o godz. 7.30 polskiego czasu. Relację na żywo będzie można śledzić w Przeglądzie Sportowym Onet.

     

  • Porażka ze Świątek i jeszcze to. Rybakina w tarapatach, wiadomość ws. śledztwa nadeszła nocą

    Porażka ze Świątek i jeszcze to. Rybakina w tarapatach, wiadomość ws. śledztwa nadeszła nocą

    Porażka ze Świątek i jeszcze to. Rybakina w tarapatach, wiadomość ws. śledztwa nadeszła noc

     

    Iga Świątek i Jelena Rybakina w Sydney dały wspaniałe widowisko i pokaz tenisa na najwyższym poziomie. Czołowe tenisistki rankingu WTA zmierzyły się w ramach półfinału United Cup i podobnie jak w Abu Zabi, to Polka była górą. Jeszcze zanim tenisistki pojawiły się na korcie, w mediach ukazała się nieoczekiwana wiadomość ws. dochodzenia wokół sztabu szkoleniowego Kazaszki. Sytuacja jest trudna i rozwojowa.

     

    Jeszcze zanim doszło do pojedynku Igi Świątek z Jeleną Rybakiną w ramach półfinału United Cup, wokół Kazaszki wybuchła niemała burza. 6. rakieta świata ogłosiła, że do jej sztabu szkoleniowego wraca jej były szkoleniowiec, Stefano Vukov. Decyzja Rybakiny wstrząsnęła środowiskiem. A to z uwagi na powody wcześniejszego rozstania obu stron.Niezrozumiały ruch Jeleny Rybakiny. WTA zapowiedziało śledztwoKazaszka straciła wiele miesięcy ubiegłego sezonu z powodu problemów zdrowotnych, jednak nie pojawił się klarowny komunikat, co konkretnie jej dolega. W kuluarach mówiło się, że zawodniczka zmaga się z problemami natury psychicznej. Doprowadzić miał do nich właśnie Vukov, który stosował surowe metody treningowe. Dziennikarze donosili, że trener często krzyczał na tenisistkę i był bardzo wymagający.

     

    Świątek w Sydney, a tu atak ze strony Kasatkiny. Upokorzona Rosjanka uderzyła z pełną mocąW sierpniu Rybakina ogłosiła rozstanie z Vukovem, a na jego miejsce zatrudniła Gorana Ivanisevica. Mimo to kilka miesięcy później z dumą ogłosiła powrót Vukova do sztabu. Nie wiadomo w jakiej roli. Nie dość, że nie doszło oficjalnie do rozstania z Ivaniseviciem, to jeszcze pojawił się inny, kontrowersyjny wątek. Dziennikarze “The Athletic” ujawnili na łamach NY Times szokujące fakty ws. Stefano Vukova. Jak się okazało, szkoleniowiec został zawieszony przez WTA, wobec czego nie będzie mógł towarzyszyć jej podczas Australian Open. – WTA może potwierdzić, że Stefano Vukov jest obecnie tymczasowo zawieszony w oczekiwaniu na niezależne dochodzenie w sprawie potencjalnego naruszenia kodeksu postępowania WTA – przekazał rzecznik kobiecej organizacji w specjalnym oświadczeniu.

     

    Była tenisistka popiera decyzję WTA. Jasna wiadomość ws. śledztwa wokół byłego trenera RybakinyNiedługo przed meczem Świątek z Rybakiną, zakończonym triumfem Polki 7:6(5), 6:4 poparcie dla decyzji WTA na antenie “Tennis Channel” wyraziła była tenisistka, Coco Vandeweghe. Już sama decyzja o ponownym nawiązaniu współpracy z Vukovem wzbudziła jej obawy.

     

    – W tej sytuacji byłabym zdziwiona widząc Gorana Ivanisevica na Australian Open u jej boku. To ściśle związane z ruchami tenisistki i całą tą karuzelą trenerską. Nie chciałabym dalej z nią pracować, kiedy mianuje mnie nowym trenerem, a potem przywraca do zespołu starego. To by oznaczało, że nie ufa mu na tyle, żeby zrobić kolejny krok do przodu – dodała

     

    Kazachstan został rozgromiony przez Polskę w półfinale United Cup 3:0. Poza Igą Świątek swoje mecze wygrali również Hubert Hurkacz, a także Jan Zieliński i Maja Chwalińska w mikście. Zobacz również:

  • Zaskakujące zachowanie Igi Świątek w Sydney. Polka wszystko wyjaśniła

    Zaskakujące zachowanie Igi Świątek w Sydney. Polka wszystko wyjaśniła

    Zaskakujące zachowanie Igi Świątek w Sydney. Polka wszystko wyjaśnił

     

    Iga Świątek pokonała Jelenę Rybakinę i wprowadziła Polskę do finału United Cup, w którym “Biało-Czerwoni” powalczą o prestiżowe trofeum. Zarówno podczas tego meczu, jak i poprzednich występów 23-latki w Sydney, kibice byli świadkami jej emocjonalnych reakcji, co na takich etapach rozgrywek jest dużą nowością. O tę zaskakującą zmianę dziennikarze zapytali wiceliderkę rankingu WTA na konferencji prasowej. Finał United Cup z udziałem Polaków już w niedzielę o godz. 7:30, transmisja będzie dostępna na antenie głównej Polsatu

     

    Reprezentacja Polski najpierw wygrała rywalizację w swojej grupie United Cup, pokonując Norwegię i Czechy, a następnie w ćwierćfinale pewnie ograła Wielką Brytanię, wygrywając 3:0. “Biało-Czerwoni” w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego poszli za ciosem, nie dając większych szans Kazachstanowi.Najpierw cenny punkt wywalczył Hubert Hurkacz, który pokonał 6:3, 6:2 Aleksandra Szewczenko, a następnie do akcji wkroczyła Iga Świątek. Wiceliderka rankingu WTA zmierzyła się z Jeleną Rybakiną, która w pierwszym secie postawiła jej twarde warunki – o losach partii zdecydował dopiero tie-break.

     

    Górą była 23-latka z Raszyna, która później postawiła “kropkę nad i”, wygrywając drugiego seta 6:4 i pieczętując awans Polaków do finału. “Dzieła” dopełnili Maja Chwalińska i Jan Zieliński, pewnie wygrywając spotkanie mikstowe.Świątek bohaterką, a show skradła Chwalińska. Kamera nagrała, co się stało w boksie Iga Świątek pokonała Rybakinę. Później mówiła o emocjachŚwiątek pierwszego wywiadu udzieliła bezpośrednio po swoim meczu, już na początku wypowiedzi zwracając uwagę, że po raz pierwszy w karierze pokonała Rybakinę na szybkiej nawierzchni. “To wiele dla mnie znaczy” – podkreśliła.

     

    Już po zakończeniu wszystkich meczów w ramach potyczki z Kazachstanem, Świątek i Hurkacz pojawili się na konferencji prasowej. Tam Polce zadano pytanie o zmianę, jaka zaszła niedawno w jej reakcjach. Dziennikarze zauważyli bowiem, że ta do tej pory w meczach, które nie są finałami, nie pokazywała tak wielu emocji po zdobyciu punktów czy po wygraniu spotkania. A w Sydney często bardzo ekspresyjnie reagowała na udane zagrania czy końcowe zwycięstwo.”Szczerze mówiąc, przez ostatnie dwa lata większość moich zwycięstw nie była zaskoczeniem dla mnie. Teraz to też nie jest, ale pamiętam, że w 2022 roku każdy ćwierćfinał był niesamowitym osiągnięciem, a w zeszłym roku, do ćwierćfinału podchodziłam na zasadzie – okej, ale muszę zrobić więcej” – zaczęła tłumaczyć Polka.

     

    Jak zaznaczyła Świątek, duży wpływ na jej reakcje ma też fakt, że gra dla drużyny, a nie tylko dla siebie. “Czuję się z tym wszystkim dobrze, czuję, że te emocje popychają mnie do przodu” – skwitowała.Reprezentacja Polski w finale United Cup, który rozpocznie się w niedzielę 5 stycznia o godz. 7:30 czasu polskiego, zagra ze Stanami Zjednoczonymi lub Czechami. Transmisja z tego wydarzenia będzie dostępna w Polsacie, a na relację tekstową na żywo zapraszamy do Interii.

  • Oto rywale Polski w finale United Cup! Nieprawdopodobne, co się stało!

    Oto rywale Polski w finale United Cup! Nieprawdopodobne, co się stało!

    Oto rywale Polski w finale United Cup! Nieprawdopodobne, co się stało!

    Stany Zjednoczone będą rywalami Polaków w finale United Cup. Wszystko stało się jasne już po drugim spotkaniu z Czechami. Choć Tomas Machac prowadził już z Taylorem Fritzem 7:6, 5:2, ostatecznie w nieprawdopodobnych okolicznościach oddał wygraną i pogrzebał szanse Czechów w walce o końcowy triumf. Machac po czterech przegranych gemach z rzędu po prostu poddał mecz.

     

    Polscy tenisiści po zwycięstwie nad Kazachstanem 3:0 jako pierwsi zameldowali się w finale United Cup. O kolejne miejsce bili się za to Czesi i Amerykanie. W pierwszej konfrontacji ci drudzy nie pozostawili żadnych złudzeń. Liderka ich ekipy – Coco Gauff błyskawicznie rozprawiła się z Karoliną Muchovą 6:1, 6:4. O utrzymanie Czechów w grze musiał zatem postarać się Tomas Machac.

     

    Czesi byli już piłkę od wyrównania. Ależ horror w półfinale United Cup

    25. zawodnik rankingu ATP musiał pokonać czwartego w tym zestawieniu Taylora Fritza. Zadanie miał zatem wymagające i początek meczu tylko to potwierdził. Fritz bez większym problemów wygrał trzy pierwsze gemy. W kolejnym miał jeden breakpoint, ale ostatecznie Czech się wybronił i ruszył do odrabiania strat. Niespodziewanie zrobiło się 3:3, a później panowie grali już punkt za punkt. W dodatku Fritz sygnalizował pewne problemu zdrowotne. Podczas przerwy zdjął but i wymownie chwytał się za stopę. Ostatecznie o losach pierwszej partii musiał zadecydować tie-break.

     

    W nim obaj tenisiści konsekwentnie utrzymywali przewagę własnego serwisu. Jasne stało się więc, że kluczowy może okazać się jeden błąd. Tak też się stało. Dopiero przy stanie 4:4 akcję przy własnym podaniu przegrał Fritz. Machac skrzętnie to wykorzystał. Zdobył trzy punkty z rzędu i sensacyjnie zakończył partię zwycięstwem 7:6 (7:4).

     

    USA zagra w finale z Polską. Machac sensacyjnie poddał mecz

    Machac wygrał seta, pomimo faktu, że łącznie zdobył nieco mniej punktów (41 do 44). Nie przeszkodziło mu nawet to, że Fritz zaserwował aż 10 asów przy tylko pięciu Czecha. Drugą odsłonę rozpoczął od zwycięstwa i od razu mógł pójść za ciosem. Przy podaniu rywala prowadził 40:15, ale potem Fritz był już bezbłędny i wyrównał na 1:1. Od stanu 2:2 wydawało się, że Machac zapoczątkował pewny marsz po zwycięstwo. Wkrótce prowadził już 5:2 i wtedy coś się załamało.

     

    Machac w pewnym momencie miał w górze dwie piłki meczowe, ale żadnej nie wykorzystał. Fritz obronił się i nabrał wiatru w żagle. Od razu przełamał, a po chwili doprowadził do remisu 5:5. Podczas przerw Czech wymownie łapał się za kolano. W końcu przegrał jedenastego gema, po czym zszedł na ławkę i rzucił rakietą w kort. Wtedy głośno dyskutował z czeskim kapitanem. W końcu przy stanie 7:6, 5:6 skreczował, pożegnał się z rywalem i opuścił kort.

     

    W tej sytuacji Amerykanie prowadzą już z Czechami 2:0, a to oznacza, że bez względu na wynik w mikście, znajdą się w finale United Cup i zagrają w niedzielę z Polakami.

     

  • Gorąca głowa Igi Świątek, przyjaciółka w akcji. Wszystko się nagrało

    Gorąca głowa Igi Świątek, przyjaciółka w akcji. Wszystko się nagrało

    Gorąca głowa Igi Świątek, przyjaciółka w akcji. Wszystko się nagrało

     

    Iga Świątek i Maja Chwalińska są rówieśniczkami, grały ze sobą od najmłodszych lat, wspólnie zdobyły juniorskie mistrzostwo świata. Dziś razem zmierzają po tytuł w United Cup, obie miały swój udział w zwycięstwie 3:0 nad Kazachstanem. Decydujący punkt zdobyła jednak Iga, pokonała 7:6, 6:4 Jelenę Rybakinę. Tuż po kluczowym momencie drugiego seta doszło jednak do zabawnej sytuacji z udziałem obu 23-letnich tenisistek. A wszystko pojawiło się w telewizyjnej transmisji. Finał United Cup z udziałem Polaków już w niedzielę o godz. 7:30, transmisja będzie dostępna na antenie głównej Polsatu.

    Początek United Cup dla polskiej reprezentacji był trudy i nerwowy – głównie za sprawą singlowych porażek Huberta Hurkacza. Ostatecznie udało się jednak zająć pierwsze miejsce w grupie, pokonać Norwegię i Czechy po 2:1. W fazie pucharowej Biało-Czerwoni spisują się zaś rewelacyjnie, po 3:0 z Wielką Brytanią przyszło w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu 3:0 z Kazachstanem.

     

    I znów swoje singlowe starcia wygrali Hurkacz i Iga Świątek, a w deblu górą była para Maja Chwalińska/Jan Zieliński. Zdecydowanie najbardziej wartościowe zwycięstwo odniosła jednak 23-latka z Raszyna, bo właśnie mecz Igi z Jeleną Rybakiną mógł jeszcze wiele zmienić. A nie da się też ukryć, że był to pojedynek wagi ciężkiej, zawodniczek ze światowej czołówki, do tego z podtekstami.

     

    Kluczowy moment drugiego seta w starciu Igi Świątek z Jeleną Rybakiną. Polka dopięło swego, za chwilę ruszyła do boksu. Worek z lodem w akcjiIga miała bowiem dotąd negatywny bilans bezpośrednich starć z Rybakiną, wygrała tylko dwa z sześciu. Dziś też w pierwszym secie nie miała zbyt wiele do powiedzenia przy serwisie rywalki, a sama została przełamana w piątym gemie. Kazaszka wygrywała już 5:3, Iga zmieniała rakiety, ale przełom nastąpił dopiero w dziesiątym gemie. “W ostatnim momencie” – jak powiedziała później w wywiadzie polska zawodniczka. Odrobiła stratę przełamania, miała nawet piłki setowe przy stanie 6:5, ale rozstrzygnęła go dopiero w tie-breaku.W drugiej partii doszło tylko do jednego przełamania – tej sztuki dokonała Iga w siódmym gemie, uczyniła to perfekcyjnie, do zera. I zmęczona oraz spragniona udała się w kierunku swojego boksu.

     

    Tam musiała sobie przygotować miejsce do siedzenia, później wzięła worek z lodem i położyła sobie na głowie. Po chwili ten worek przejęła Maja Chwalińska, przyjaciółka Igi, obie znają się niemal od dziecka. Trzymała go na karku starszej o kilka miesięcy koleżanki, a Świątek w tym czasie smarowała sobie dłonie kremem. Sprawiała wrażenie mocno skoncentrowanej, podczas gdy Chwalińska uśmiech nie schodził z buzi. Wszystko zaś pokazywała telewizja.

     

    Świątek powiedziała coś do koleżanki, chwyciła worek, przesunęła sobie na czubek głowy. – Trzymaj to – rzuciła zniecierpliwiona do Chwalińskiej. Ta zaś wciąż była w dobrym humorze, odpowiedziała koleżance:- Skąd mam wiedzieć, o co ci chodzi? Możesz używać słów?

     

     

    Po czym się roześmiała.Chwalińska “chłodziła” więc dalej głowę koleżance, dostała jeszcze sugestię z boku, prawdopodobnie od kapitana kadry Mateusza Terczyńskiego, by uważała na możliwość rozwiązania się z woreczka z lodem. Niespodzianki udało się uniknąć, a Iga poszła grać dalej.Wygrała jeszcze dwa gemy z Rybakiną, zarazem i całe spotkanie. A to oznaczało awans.

  • Jelena Rybakina przegrała z Igą Świątek, później mówiła o Polce. Zwróciła uwagę na jedno

    Jelena Rybakina przegrała z Igą Świątek, później mówiła o Polce. Zwróciła uwagę na jedno

    Jelena Rybakina przegrała z Igą Świątek, później mówiła o Polce. Zwróciła uwagę na jedno

    Jelena Rybakina przegrała w dwóch zaciętych setach z Igą Świątek. Wraz z ostatnią wymianą stało się już jasne, że to Polska zagra w niedzielnym finale, bo wcześniej swój mecz wygrał Hubert Hurkacz. Co na konferencji prasowej powiedziała zwyciężczyni Wimbledonu z 2022 roku? Chwaliła grę Polki, w szczególności jej jeden element. Przyznała jednak, że własną postawę także ocenia pozytywnie. Finał United Cup z udziałem Polaków już w niedzielę o godz. 7:30, transmisja będzie dostępna na antenie głównej Polsatu.

     

    Sportową wiadomością soboty jest awans tenisowej reprezentacji Polski do finału United Cup. “Biało-Czerwoni” pokonali w nocy naszego czasu Kazachstan. Sygnał do ataku dał swoim zwycięstwem 6:3, 6:2 nad Aleksandrem Szewczenką Hubert Hurkacz. Dzięki wygranej Igi Świątek nad Jeleną Rybakiną 7:6(5), 6:4 “Biało-Czerwoni” mogli już świętować, ale swoje trzy grosze w mikście dorzucili jeszcze Maja Chwalińska i Jan Zieliński (6:4, 6:1 nad duetem Szewczenko –  Żibek Kulambajewa).

     

    Fani Rybakiny z pewnością czekali na jej wypowiedzi z konferencji prasowej. Nie zabrakło tam szacunku i podziwu dla poziomu sportowego wiceliderki rankingu WTA. – To był bardzo trudny mecz. Oczywiście miałam szanse i okazje w pierwszym secie, ale Iga grała naprawdę dobrze. W niektórych momentach miałam trochę pecha. Tak, jak powiedziałam, miałam swoje okazje. Ogólnie uważam, że to był dobry mecz. Oczywiście nie mam wyniku, jakiego chciałam, ale myślę, że to świetne przygotowanie do Melbourne – rozpoczęła. W niedzielę 12 stycznia ruszy wielkoszlemowe Australian Open.

     

    25-latka została zapytana o detale stylu gry raszynianki oraz szybkość kortu, która w teorii powinna ją faworyzować względem naszej rodaczki. – Serwowała całkiem nieźle i w bardzo zmienny sposób. Ogólnie rzecz biorąc, podobał mi się kort, ponieważ nie było słońca, a jedynym problemem była wilgotność w porównaniu do Perth, gdzie graliśmy. Trudno było się poruszać, a po długich wymianach czułam, że jestem bardzo zmęczona fizycznie – przyznała.

     

    “Miała niesamowite zagrania i chwała jej za to. Jak powiedziałam, miałam kilka okazji, może gdybym serwowała przez parę gemów lepiej… Ten break w drugim secie był dość łatwo stracony. Ale powiem to znowu, było bardzo blisko i miałam swoje szanse”

    ~ Jelena Rybakina

    Jelena Rybakina przemówiła po półfinale United Cup. Przegrała z Igą ŚwiątekW kolejnych minutach spotkania z mediami opowiedziała się za rozgrywaniem United Cup w jednym miejscu w celu uniknięcia jet laga wynikającego z niemal pięciogodzinnego lotu z Perth do Sydney. Zwyciężczyni Wimbledonu 2022 zwróciła także uwagę na inny stopień szybkości kortu.

     

    Na koniec podkreśliła, że Stefan Vukov nigdy nie traktował jej źle. Przypomnijmy, że ostatnio przywróciła tego trenera do swojego sztabu, mimo że podziękowała mu za współpracę w sierpniu. W jej boksie pozostaje od listopada Goran Ivanisević i to on jest głównym szkoleniowcem. Vukov obecnie jest tymczasowo zawieszony przez WTA z powodu przeprowadzania poufnego dochodzenia ws. naruszenia kodeksu postępowania.- Jestem zadowolona z tego, jak pracowaliśmy przez te kilka tygodni. Stefano wraca do zespołu, ponieważ znam tę osobę od sześciu lat, a jest wiele rzeczy, które możemy robić również poza kortem – zakończyła.