• Chwalińska zabrała głos na temat Świątek. Iga odpowiada. Taka jest prawda

    Chwalińska zabrała głos na temat Świątek. Iga odpowiada. Taka jest prawda

    Obie mają po 24 lata i należą do tego samego pokolenia polskiego tenisa. Znają się niemal całe życie – ich relacja zaczęła się jeszcze w dzieciństwie, gdy miały zaledwie po dziesięć lat. Dziś każda z nich znajduje się w innym miejscu kariery, ale historia, którą wspólnie pisały przez lata juniorskich startów, wciąż pozostaje ważna. Iga Świątek już dawno stała się światową gwiazdą po triumfie w Roland Garros w 2020 roku, natomiast Maja Chwalińska właśnie przeżywa najpiękniejsze chwile swojej przygody w Paryżu. Awans do drugiej rundy tegorocznego Roland Garros tylko potwierdził, że dla zawodniczki z Dąbrowy Górniczej może to być turniej przełomowy.

    Los sprawił, że ich historie ponownie przecięły się tego samego dnia. Chwalińska rozpoczęła zmagania w głównej drabince na kameralnym korcie numer 7. Choć to nie największa arena Rolanda Garrosa, właśnie tam często można zwrócić uwagę najbardziej wymagających kibiców i obserwatorów śledzących mecze z sąsiedztwa centralnego kortu Philippe’a Chatriera.

    Gdy spotkanie Mai zbliżało się do końca, na największy kort turnieju wychodziła już Świątek. Chwalińska sprawiła jedną z największych sensacji pierwszej rundy, eliminując mistrzynię olimpijską z Paryża, Qinwen Zheng. Z kolei dla Świątek był to spokojny, choć niepozbawiony drobnych niedoskonałości dzień pracy – Polka pewnie pokonała 17-letnią kwalifikantkę Emerson Jones.

    Po zwycięstwie Chwalińska nie kryła radości, ale jednocześnie podkreślała, że nie zamierza zatrzymywać się na samym awansie do czołowej setki rankingu WTA. Jeszcze niedawno taki wynik wydawał jej się spełnieniem marzeń, dziś jednak chce znacznie więcej.

    Jeszcze zanim Świątek pojawiła się przed dziennikarzami, zdążyła już w rozmowie z Eurosportem pochwalić występ swojej rodaczki. Gdy więc Chwalińska pojawiła się przed mediami, została zapytana o relację z najlepszą polską tenisistką ostatnich lat.

    – Z Igą łączy nas ogromna część życia. Znamy się od dziesiątego roku życia. Grałyśmy razem drużynowe mistrzostwa świata i Europy, wspólnie jeździłyśmy na turnieje. Bardzo dużo razem przeszłyśmy i myślę, że to buduje więź. Obie wiemy, ile kosztowała nas droga do tego miejsca i ile pracy włożyłyśmy w realizację marzeń – opowiadała Chwalińska.

    Tenis jednak sprawił, że ich kariery potoczyły się inaczej. Świątek błyskawicznie wspięła się na światowy szczyt, podczas gdy Chwalińska musiała długo walczyć o swoje miejsce.

    – Potem nasze drogi trochę się rozeszły. Iga wystrzeliła, jej kariera nabrała ogromnego tempa. To naturalne, że miałyśmy mniej czasu dla siebie. Tak po prostu wygląda życie – przyznała szczerze Maja.

    Polka podkreśliła jednak, że ogromnie ceni osiągnięcia Świątek i z uznaniem patrzy na jej rozwój.

    – Bardzo ją szanuję. To niesamowita sportsmenka. To, czego dokonała, jest czymś wielkim. Kibicuję jej i mam poczucie, że ona również trzyma za mnie kciuki. Mam nadzieję, że będziemy częściej spotykać się na największych turniejach, bo to będzie oznaczało, że sama zbliżam się do poziomu, na którym Iga już od dawna się znajduje – mówiła.

    Zapytana o to, jaką cechę najchętniej „przeniosłaby” z gry Świątek do własnego tenisa, Chwalińska miała problem z wyborem tylko jednej rzeczy.

    – Jej intensywność robi ogromne wrażenie. We wszystko wkłada pełne zaangażowanie. Do tego dochodzi jakość każdego uderzenia. Naprawdę trudno wskazać jedną konkretną cechę, bo Iga jest po prostu niezwykle kompletną zawodniczką – tłumaczyła.

    Sama Świątek również nie szczędziła koleżance ciepłych słów po sensacyjnym zwycięstwie nad Qinwen Zheng.

    – Bardzo się cieszę z jej sukcesu. Od dawna wszyscy wiedzieliśmy, że Maja ma wielki talent i niesamowite czucie piłki. Potrafi sprawiać problemy najlepszym zawodniczkom świata. Pokonanie Qinwen Zheng to świetny wynik, bo to bardzo wymagająca rywalka. Z tego, co słyszałam, Maja doskonale wykorzystała swój styl gry i wyjątkowe wyczucie. Mam nadzieję, że będzie dalej korzystać z tych atutów, bo naprawdę niewiele zawodniczek potrafi grać takie skróty i loby. Ma umiejętność mieszania gry w sposób, którego praktycznie nikt inny nie posiada. Oby zaszła w tym turnieju jak najdalej – powiedziała z uśmiechem Świątek.

  • Mocna Iga Świątek na początek Roland Garros

    Mocna Iga Świątek na początek Roland Garros

    Polka udzieliła surowej lekcji nastolatce Emerson Jones. Iga Świątek nie miała litości i na zaledwie chwile traciła kontrolę nad meczem. W pierwszej rundzie Polka zwyciężyła 6:1, 6:2. Potrzebowała na to godziny.

    W poniedziałek rozpoczęła się tegoroczna przygoda Igi Świątek w Roland Garros – w turnieju wielkoszlemowym, który najmocniej upodobała sobie na początku kariery i w którym odniosła cztery zwycięstwa. Dodatkowo, zdobyła na tych samych kortach brązowy medal igrzysk olimpijskich.

    Akurat początek drabinki Igi Świątek wygląda optymistycznie, a w pierwszej rundzie trafiła na Emerson Jones – nastolatkę z Australii, która wystartowała w Paryżu z “dziką kartą”. Do eliminacji turniejów WTA wchodziła już w wieku 13-14 lat, także wcześnie została uznana za wielki talent. Nie zmieniało to faktu, że w zestawieniu z Igą Świątek była skazywana na pożarcie. I tak też się stało.

    Iga Świątek wybrała rozpoczęcie serwisem i w pierwszym gemie nie oddała przeciwniczce ani jednej piłki. Zresztą taka sama historia była w drugim gemie już przy podaniach Emerson Jones. Australijka otrząsnęła się dopiero po tym falstarcie, opanowała tremę i odpowiedziała przełamaniem powrotnym na 1:2.

    ZOBACZ WIDEO: Polacy o Lewandowskim. Powinien zostać w Barcelonie?

    Polka poczuła już, że choć gra z nastolatką, to wypunktowanie jej nie będzie aż takim banalnym zadaniem. Podniosła tempo i po odzyskaniu przewagi przełamania, odjeżdżała w pierwszym secie. Gem za gemem trafiał ponownie do Igi Świątek, a przeciwniczka zaczęła podejmować nieopłacalne ryzyko. Set zakończył się tak jak rozpoczął, czyli serią piłek dla Polki, a wynikiem 6:1.

    Od razu na początku drugiego seta Iga Świątek zabrała podanie tenisistce z Australii, co nie zapowiadało żadnego zwrotu akcji w meczu. Była liderka rankingu WTA była cierpliwa i prawie zawsze doczekała się błędu przeciwniczki, przez co przestała nie tylko oddawać gemy, ale nawet piłki Emerson Jones.

    Ta seria została przerwana przez nastolatkę dopiero w gemie na 1:3, a w następnym gemie po raz pierwszy od początku meczu obroniła serwis. Było to jednak kolejne krótkie i ostatnie już przebudzenie Emerson Jones. Kiedy tylko Iga Świątek przyspieszała, była nie do zatrzymania i wygrała 6:2.

    Roland Garros:

    I runda gry pojedynczej:

    Iga Świątek (Polska, 3) – Emerson Jones (Australia, WC) 6:1, 6:2

  • Pochwały dla mądrej gry Mai Chwalińskiej. A Świątek? “To byłoby nie w porządku wobec Igi”

    Pochwały dla mądrej gry Mai Chwalińskiej. A Świątek? “To byłoby nie w porządku wobec Igi”

    Wszystkie polskie tenisistki awansowały do drugiej rundy wielkoszlemowego turnieju Rolanda Garrosa rozgrywanego na kortach ziemnych w Paryżu. W poniedziałek, 25 maja, furorę zrobiła Maja Chwalińska, która pewnie ograła mistrzynię olimpijską Chinkę Qinwen Zheng 6:4, 6:0. Bez problemu do kolejnej rundy awansowała Iga Świątek, która cztery razy wygrywała paryską imprezę. – Kapitalnie rozpoczął się ten turniej dla naszych tenisistek, które wygrały swoje mecze w pierwszej rundzie – cieszyła się Katarzyna Nowak, była polska tenisistka, w rozmowie z Interia Sport.
    Maja Chwalińska ubrana na czarno z zaciśniętą pięścią na korcie tenisowym, w tle widoczna publiczność

    Maja ChwalińskaMATTHIEU MIRVILLE/DPPIAFP

    Maja Chwalińska zadebiutowała w głównej drabince wielkoszlemowego turnieju w Paryżu i trzeba przyznać, że zrobiła furorę. Oczywiście na wiele w tym meczu pozwoliła jej mistrzyni olimpijska Chinka Qinwen Zheng, która od wielu miesięcy nie gra już na poziomie ze światowego topu.

    24-letnia Polka potrzebowała 86 minut, by odprawić utytułowaną rywalkę w pierwszej rundzie po zwycięstwie 6:4, 6:0. A przecież Chinka przed rokiem dotarła do ćwierćfinału Rolanda Garrosa i była w czerwcu 2025 roku czwartą zawodniczką w światowym rankingu, a po porażce z Chwalińską wyleci daleko poza setkę.

    “To była mądra gra, która może dać jej wiatr w żagle”

    I właśnie na to zwraca uwagę w rozmowie z Interia Sport Katarzyna Nowak, która jest prekursorką zawodowego tenisa w Polsce. To właśnie ona była pierwszą tenisistką z naszego kraju, która znalazła się w “50” światowego rankingu.

    – Nawet biorąc pod uwagę fakt, że Chinka nie radzi sobie od dawna na korcie, to chyba nikt się nie spodziewał tak łatwego zwycięstwa Mai w wielkoszlemowym turnieju. To widać, że Qinwen Zheng nie gra, jak rok temu, kiedy była w ścisłej światowej czołówce, a dwa lata temu ogrywała w półfinale igrzysk na tych kortach Igę Świątek. Ma bowiem swoje problemy. To jednak niebywałe, że rotacyjne piłki zagrywane przez Maję sprawiały takie kłopoty Chince. To tylko pomoże zyskać naszej tenisistce wielką pewność siebie. Maja była regularna i grała konsekwentnie, a do tego widać u niej stabilizację serwisowa i oczywiście popisywała się liftowanymi uderzeniami. To była mądra gra, która może dać jej wiatr w żagle – powiedziała Nowak, która w 1995 roku dotarła do trzeciej rundy Rolanda Garrosa, w rozmowie z Interia Sport.

    Mimo że Chwalińska trafiła na słabiej dysponowaną rywalkę, to jednak należy podkreślić, że Polka rozegrała kolejny mecz w ostatnim czasie, w którym nie straciła gema w secie. To tylko pokazuje, jak buduje się ta zawodniczka.

    Oczywiście życzę Mai jak najlepiej. Trzeba pamiętać, że zaraz przed nią kolejny mecz. Teraz wszyscy się cieszymy, a Mai potrzebne jest wyciszenie emocji, które są naturalne w takiej sytuacji. Powinna się maksymalnie skupić, bo rywalka jest bardzo wymagająca

    Kolejną rywalką Chwalińskiej w paryskim turnieju będzie rozstawiona z numerem 23. Belgijka Elise Mertens, która w pierwszej rundzie pokonała Niemkę Tatjanę Marię 7:5, 6:0.

    Pewna wygrana Igi Świątek. “Trudno jest analizować jej mecz”

    Pewnie do drugiej rundy awansowała Iga Świątek. Polka, turniejowa trójka, w 60 minut odprawiła z kwitkiem 17-letnią Australijkę Emerson Jones, wygrywając 6:1, 6:2.

    – Na razie ze spokojem trzeba podchodzić do tego, co robi Iga pod wodzą nowego trenera. Ona musi przede wszystkim wrócić do gry z dużą pewnością siebie, czego zresztą przebłyski były już w Rzymie, bo przecież w tenisa nie zapomniała grać. Trudno jest analizować jej mecz z 17-latką. To byłoby nawet nie w porządku wobec Igi. O wiele więcej będziemy mogli mówić po kolejnych rundach, bo jednak trafiła na trudną część drabinki. Dawno nie widziałam, by drabinka tak się ułożyła, że w jednej połówce jest tyle bardzo dobrych zawodniczek. Do tego Iga gra z wielkim obciążeniem, bo wiemy, jak ważny jest dla niej ten turniej. Z drugiej strony jest zawodniczką z wielkim doświadczeniem, bo od lat gra w światowym topie – zauważyła Nowak.

    W drugiej rundzie rywalką Raszynianki będzie Czeszka Sara Beljek. Ona w pierwszym meczu na paryskich kortach wygrała z Amerykanką Sloane Stephens, która musiała się przebijać przez kwalifikacje, 6:3, 6:2.
    Tenisistka w czarnej koszulce odbija piłkę rakietą podczas intensywnej akcji na korcie.

    Maja ChwalińskaMATTHIEU MIRVILLEAFP
    Kobieta w różowej bluzie ze łzami w oczach siedzi przy mikrofonie i ociera nos, za nią widoczne logo turnieju tenisowego.

    Qinwen ZhengWu Huiwo/XinhuaAFP
    Tenisistka w fioletowym stroju odbija piłkę podczas dynamicznego uderzenia oburącz rakietą na korcie.

    Iga ŚwiątekMATTHIEU MIRVILLEAFP

    DJB: Komentarze przed finałem Ligi Konferencji: Crystal Palace – Rayo Vallecano.

  • Diametralna zmiana u Igi Świątek. Polka informuje po wygranym meczu

    Diametralna zmiana u Igi Świątek. Polka informuje po wygranym meczu

    Wszystkie mecze, które na nim zagrałam, zmieniły moje życie. Więc wychodząc za każdym razem próbuję to jakoś docenić – mówi Iga Świątek, doceniając wygraną na przywitanie z tegorocznym Rolandem Garrosem na korcie centralnym Philippe’a Chatriera. I zwycięski pojedynek z 17-letnią kwalifikantką z Australii Emerson Jones. Polka wskazała na ważną zmianę, która dokonała się w niej względem choćby ubiegłego roku, a diametralnie zmienia jej podejście.

    Iga Świątek odcina się od tego, co jej nie pomagałoTnani Badreddine/DeFodi ImagesNewspix.pl

    – Przyzwyczaiłam się do tego kortu, kilka lat tutaj już spędziłam. Czuję się w pewnym sensie jak w domu, a na początku wszystko tutaj było takie może nie przytłaczające, bo to negatywne słowo, ale odświętne. Bardzo się cieszę, że mogę grać na korcie centralnym, mam super wspomnienia – mówiła dziennikarzom Iga Świątek po przybyciu do najważniejszej areny konferencyjnej w kompleksie Rolanda Garrosa.

    Iga Świątek: Jestem bardziej w swojej bańce

    Zwycięstwo to jedno, ale zwłaszcza w angielskiej, dłuższej części konferencji widać było, że Iga ma w sobie tak potrzebny luz, który dobrze rokuje w kontekście zmagań na korcie. Czy to tylko kwestia powrotu do swojego Paryża, do tych miejsc, które najbardziej lubi? Niezupełnie. A pisząc wprost, jest coś ważniejszego, co 24-latce udało się zmienić.

    – Faktycznie wracam co roku do tych samych miejsc, więc rzeczywiście mam ulubione. A to, jak się czuję… Zacznę od tego, jak mi się gra w tenisa. Ale też w zeszłym roku nie było łatwo, w sezonie na mączce w sumie źle się czułam, bo dochodziły do mnie wszystkie oczekiwania z zewnątrz, krytyka i wszystko negatywne – stwierdziła Świątek, po czym przeszła do sedna.

    – W tym roku lepiej wychodzi mi olewanie tego. W sumie nawet nie wiem, czy to się pojawia czy nie, bo totalnie nic nie czytam. Jestem po prostu skupiona na sobie, bardziej w swojej bańce. I cieszę się, że mogę po prostu grać tak, jak chcę. Choć na pewno pojawi się stres i będzie ciężko, bo to jest Wielki Szlem, ale chciałabym cieszyć się tym, że tutaj jestem, bo bardzo lubię te korty i tutejsze miejsca – dodała Świątek.

    Od początku drabinki głównej panuje w Paryżu prawdziwy upał. Dla niektórych zawodników to bardzo wymagające warunki, ale nie dla Igi Świątek. Polka podkreśliła, że to jeszcze nie to ekstremum, by wyraźniej dawało jej się we znaki i utrudniało poczynania na korcie.

    – Szczerze mówiąc to mi nie przeszkadza. Grałam turnieje, gdzie było o wiele gorzej, na przykład w Chinach, a zwłaszcza rok temu w Cincinnati. O Jezu, chyba nigdzie indziej nie doświadczyłam takiej pogody. Wiadomo, że pogoda jak w Paryżu może wpłynąć na podwyższone tętno czy człowiek będzie bardziej się pocił, ale tej trudności nie czułam. Dobrze mi się grało, piłka fajnie skakała i dobrze ją czułam, bo też miałam okazję kilka dni pograć w tej temperaturze. Niemniej pierwsze treningi po tym, jak było tutaj 16 stopni Celsjusza, stały się wymagające – oceniła trzecia zawodniczka świata.

    Z Paryża – Artur Gac

    Uśmiechnięta młoda osoba w czapce z daszkiem i fioletowej bluzie rozmawia podczas konferencji prasowej, przed mikrofonem z logo Roland Garros.

    Iga Świątek, Roland Garros 2026MATTHIEU MIRVILLE/DPPIAFP
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta i zaciskając szczękę podczas meczu.

    Iga ŚwiątekAaron FavilaEast News

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona.

  • 17-latka była bez szans. Tak zachowała się po porażce ze Świątek

    17-latka była bez szans. Tak zachowała się po porażce ze Świątek

    Iga Świątek potrzebowała tylko godziny, by uporać się z Emerson Jones w pierwszej rundzie tegorocznego Rolanda Garrosa. Pożegnanie zawodniczek przy siatce również nie trwało przesadnie długo.

    Dodaj tag WTA do ulubionych
    17-letnia Emerson Jones uchodzi za duży talent w świecie tenisa, jednak w starciu z nieporównywalnie bardziej utytułowaną Igą Świątek nie miała niemal nic do powiedziała. Polka w godzinę rozbiła rywalkę 6:1, 6:2 i zanotowała bardzo pewny awans do drugiej rundy Rolanda Garrosa.

    Nasza reprezentantka w ostatniej akcji meczu szybko zepchnęła rywalkę do defensywy, a całe spotkanie zakończyła uderzeniem przy siatce. Później musiała chwilę poczekać na przeciwniczkę, która ruszyła w jej kierunku, by zawodniczki mogły podziękować sobie za rywalizację.

    ZOBACZ WIDEO: Jest nadzieją polskich biegów. Ujawniła, jakie dostaje wiadomości

    Świątek i Jones wymieniły szybki uścisk dłoni, a Polka lekko skinęła głową nastolatce. Chwilę potem obie podziękowały też sędzi. Widać to na nagraniach, które udostępniamy na końcu materiału.

    Niedługo później Świątek udzieliła krótkiego wywiadu Pawłowi Kuwikowi z Eurosportu. W trakcie tej rozmowy mówiła m.in. o trudnych warunkach atmosferycznych panujących w Paryżu.

    – Gdy przyjechaliśmy do Paryża, było 16 stopni, megawietrznie. Teraz zrobiło się 32 stopnie, megaduszno. Pierwszy dzień na pewno był trudny. Później wiedziałam, co zrobić, żeby się dostosować – wyjaśniła.

    Jej rywalką w drugiej rundzie będzie Czeszka Sara Bejlek, która pokonała 6:3, 6:2 Amerykankę Sloane Stephens.

  • Pierwszy mecz i demolka. Świątek wreszcie sama to przyznała. Nastąpiła przemiana

    Pierwszy mecz i demolka. Świątek wreszcie sama to przyznała. Nastąpiła przemiana

    Iga Świątek rozpoczęła rywalizację na Roland Garros. W pierwszej rundzie Polka rozprawiła się z Emerson Jones, wygrywając 6:1, 6:2. Momentami Australijka postraszyła naszą tenisistkę, jednak to czterokrotna mistrzyni ze stolicy Francji zameldowała się w drugiej rundzie. – Od początku wiedziałam, jak chcę zagrać – mówiła po meczu.

    Obyło się bez nieprzyjemnej niespodzianki. Iga Świątek awansowała do drugiej rundy Roland Garros. W poniedziałkowe południe Raszynianka pokonała 6:1, 6:2 utalentowaną Australijkę Emerson Jones. Zajęło jej to zaledwie godzinę.

    Zaraz po zakończeniu spotkania nasza tenisistka udzieliła pomeczowego wywiadu na korcie Philippe’a Chatriera.

    Świątek zabrała głos po wygranej w Paryżu
    – Jestem szczęśliwa, że mogę grać na tym korcie. Pierwsze mecze nie są łatwe. Chcesz przyzwyczaić się do warunków, poznać je. Jestem zadowolona z tego, jak dzisiaj grałam. To na pewno był dobry pierwszy mecz – tłumaczyła zaraz po ostatnim gemie Polka.

    – Nic nie przychodzi łatwo. Im więcej masz tytułów, tym ciężej musisz pracować. Wszyscy zaczynają się uczyć twojej gry. Warunki są tutaj inne niż w Rzymie, gdzie było dosyć chłodno i wilgotno. Ale jestem gotowa fizycznie. Muszę wszystko dostosować do warunków i po prostu podejmować dobre decyzje – dodawała.

    Następnie 24-latka porozmawiała z polskim działem “Eurosportu”. Na start zapytano ją o reakcje organizmu na rywalizację w Paryżu. – Wszystko jest okej. Od początku wiedziałam, jak chcę zagrać, więc taktycznie od początku do końca wiedziałam, jaki plan mam realizować. Fajnie, że mieliśmy kilka dni w tej temperaturze, bo to pomogło dostosować się do tego jak piłka skacze na korcie – mówiła.

    – Pierwszy dzień był wymagający. Kiedy przyjechaliśmy, to dosłownie było 16 stopni, mega wietrznie. Teraz nagle zrobiło się 32, mega duszno. Wiedziałam co zrobić, żeby się dostosować. Jak widać, było fajnie. Cieszę się, że byłam solidna i nie ryzykowałam z niepotrzebnych piłek – uzupełniła.

    Ostatnie zdanie z tej wypowiedzi wydaje się naprawdę istotne. Pod wodzą Francisco Roiga czterokrotna mistrzyni Roland Garros gra mądrzej, nabrała pewności siebie i przede wszystkim odzyskała radość z gry.

    Na koniec Świątek pogratulowała Mai Chwalińskiej wygranej z Chinką Qinwen Zheng.

  • Nie mają wątpliwości ws. Świątek. Polka rozpoczęła w Paryżu “polowanie”

    Nie mają wątpliwości ws. Świątek. Polka rozpoczęła w Paryżu “polowanie”

    Iga Świątek rozpoczęła walkę o swój piąty tytuł na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu. 24-latka na inaugurację zmierzyła się z Emerson Jones. Starcie potrwało zaledwie godzinę. Zwrócono uwagę m.in. na zabójczy bilans Polki w stolicy Francji, a także na… inne reprezentantki Polski, które świetnie rozpoczęły zmagania w wielkoszlemowym turnieju.

    Iga Świątek jest królową Paryża i to nie ulega wątpliwości. Polka triumfowała w stolicy Francji aż czterokrotnie, a jej bilans spotkań na paryskiej mączce wynosi 40-3. Przed rokiem odpadła w półfinale, a teraz z pewnością miałaby ochotę, aby ponownie wrócić na szczyt.

    Roland Garros. Świątek rozpoczęła od pewnego zwycięstwa
    Świątek rozpoczęła tegoroczny turniej Roland Garros w poniedziałkowe południe. Jej rywalką była Emerson Jones. 17-letnia Australijka uważana jest za wielki talent. Zajmuje ona dopiero 136. miejsce w rankingu WTA, a w głównej drabince turnieju znalazła się dzięki dzikiej karcie.

    Polka i Australijka spędziły na korcie zaledwie godzinę. Świątek od początku do końca dominowała w starciu z 17-latką i ostatecznie triumfowała 6:1, 6:2. 24-latka w 2. rundzie zagra z Czeszką Sarą Bejlek. To spotkanie powinno odbyć się w środę.

    Eksperci po meczu Świątek – Jones. Tak oceniono Polkę
    Chwilę po zakończeniu spotkania tenisowi eksperci podsumowali spotkanie Świątek – Jones. Wszyscy podkreślają, że to był spacerek dla Polki, która poprawia swoje statystyki na paryskiej mączce.

    – Czterokrotna mistrzyni Roland Garros Iga Świątek awansowała do drugiej rundy w Paryżu po łatwym zwycięstwie nad młodą Australijką Emerson Jones. Poprawiła swój bilans w tym turnieju do absurdalnego 41-3 – podkreślił Jose Morgado.

    – Widać, że Australijka dopiero zaczyna zawodową przygodę z mączką. Przyjechała po naukę i pewnie wyciągnie wnioski. A my mamy 4 Polki w II rundzie – napisał Rafał Smoliński.

  • Chwalińska skradła show w Paryżu, ale co się stało potem. Wielkie pieniądze na koncie Polki, a to nie koniec

    Chwalińska skradła show w Paryżu, ale co się stało potem. Wielkie pieniądze na koncie Polki, a to nie koniec

    Maja Chwalińska przebrnęła eliminacje do Roland Garros i pierwszy raz zameldowała się w turnieju głównym. Polka na inaugurację zmierzyła się z Qinwen Zheng i pokazała, że dobrze czuje się na paryskich kortach. Mistrzyni olimpijska nie miała zbyt wielu argumentów, aby powstrzymać rozpędzoną tenisistkę znad Wisły. To oznacza, że Polka śrubuje swój finansowy rekord, a to może być nie koniec dobrych wieści.

    Maję Chwalińską na kortach w Paryżu obserwujemy już od kilku dni. 24-latka zgłosiła się do eliminacji Roland Garros. W drodze do upragnionego awansu pokonała Alice Rame (6:0, 6:3), Carole Monnet (6:0, 6:1) i Suzan Lamens (7:6, 7:5). Tym samym 24-latka pierwszy raz w swojej karierze dostąpiła zaszczytu, aby znaleźć się w turnieju głównym paryskiej imprezy. Dla niej to także trzeci w ogóle występ w wielkoszlemowym turnieju. Wcześniej zagrała w 2. rundzie Wimbledonu 2022 i 1. rundzie Australian Open 2025.

    Wielkie zwycięstwo Chwalińskiej
    Chwalińska w 1. rundzie trafiła na Qinwen Zheng (WTA 56). Chinka była zdecydowaną faworytką, ale Polka pokazała, że nie należy jej skreślać. Pierwszą partię wygrała 6:4, a drugą 6:0. Warto podkreślić, że Zheng w trakcie drugiej odsłony korzystała z przerwy medycznej z powodu problemów z prawą stopą. – Maja konsekwentnie rozbijała tenis przeciwniczki swoją sprytną grą, mocno rozrzucała mistrzynię olimpijską po korcie. Ostatecznie w drugim secie doszło do pogromu – relacjonował Mateusz Stańczyk na łamach Interii.

    Wygrana Chwalińskiej, ale co się stało później. Wielka kasa dla Polki
    Chwalińska przed przyjazdem na Roland Garros plasowała się na 114. miejscu w światowym rankingu i według oficjalnego serwisu WTA w całej karierze zarobiła łącznie nieco ponad 114 tysiące dolarów. Teraz jest pewne, że zarobi rekordowe pieniądze. Za awans do drugiej rundy na jej konto wpłynie 130 tysięcy euro (151 921 dolarów).

    To jednak nie koniec świetnych wieści dla polskiej tenisistki. Wiele na to wskazuje, że po Roland Garros będzie plasować się na najwyższym miejscu w swojej karierze. Do tej pory była to 113. pozycja. Na ten moment – w rankingu live – znajduje się na 97. miejscu.

    Chwalińska w 2. rundzie zmierzy się z Elise Mertens albo Tatjaną Marią. Gdyby Polce udało się awansować to 3. rundy to zarobiłaby w Paryżu 187 000 euro. Triumfatorzy rywalizacji singlowej w Paryżu otrzymają po 2,8 mln euro.

  • Kolejna młoda tenisistka na drodze Igi Świątek

    Kolejna młoda tenisistka na drodze Igi Świątek

    Polka ma już za sobą pierwsze zwycięstwo w wielkoszlemowym Roland Garros. Po pokonaniu Emerson Jones trafia na Sarę Bejlek.

    Dodaj tag Sara Bejlek do ulubionych
    Pierwsza przeciwniczka Igi Świątek, czyli Emerson Jones, jest jeszcze przed 18. urodzinami. Druga rywalka, choć trochę starsza, nie należy również do doświadczonych zawodniczek. Sara Bejlek ma 20 lat. Właśnie Czeszka rzuci wyzwanie Polce w drugiej rundzie Roland Garros.

    Sara Bejlek zdążyła już wygrać w pierwszej rundzie ze Sloane Stephens, która weszła do turnieju głównego przez kwalifikacje.

    Rozstawiona z numerem trzecim Iga Świątek postara się w drugim meczu pójść za uderzeniem po pokonaniu 6:1, 6:2 Emerson Jones. Na wypunktowanie często bezradnej przeciwniczki nie potrzebowała więcej niż godziny. Tylko momentami traciła pełną kontrolę nad meczem.

    Potencjalnymi przeciwniczkami Igi Świątek w trzeciej rundzie są poza Magdą Linette również Jelena Ostapenko oraz Ella Seidel.

  • Eksperci zachwyceni Chwalińską. “Ogromne zwycięstwo”

    Eksperci zachwyceni Chwalińską. “Ogromne zwycięstwo”

    Maja Chwalińska sprawiła dużą niespodziankę w I rundzie Rolanda Garrosa. Polka pokonała mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng. Eksperci są zachwyceni tym, co zrobiła nasza tenisistka.

    Maja Chwalińska nie była faworytką meczu I rundy Rolanda Garrosa. Polka do turniejowej drabinki musiała przebijać się przez kwalifikacje. Jej rywalką była Qinwen Zheng, która dwa lata temu w stolicy Francji świętowała zdobycie złotego medalu igrzysk olimpijskich.

    Jednak w starciu z Polką zawodniczka z Chin była bezradna. W pierwszej partii Chwalińska wygrała 6:4, a druga to już koncert gry naszej tenisistki. Trzeba jednak dodać, że Zheng zmagała się ze zdrowotnymi problemami. Partia ta zakończyła się wynikiem 6:0. Eksperci są zachwyceni tym, co na korcie zrobiła Polka.

    ZOBACZ WIDEO: Jest nadzieją polskich biegów. Ujawniła, jakie dostaje wiadomości

    “Wow. Polska kwalifikantka Maja Chwalińska łatwo pokonuje mistrzynię olimpijską (na tych kortach) Zheng Qinwen 6:4, 6:0, awansując do drugiej rundy Rolanda Garrosa. Zheng zdobyła 11 punktów w drugim secie. Maja wygrała 11 z ostatnich 13 meczów” – napisał w serwisie X dziennikarz Jose Morgado.

    “Ogromne zwycięstwo Mai. Występując po raz pierwszy w głównej drabince Roland Garros, właśnie przekonała do rezygnacji z walki złotą medalistkę olimpijską” – dodaje tenisowe konto “The Tennis Letter”.

    “Maja Chwalińska odnotowuje swoje czwarte z rzędu zwycięstwo na Rolandzie Garrosie i to jest duża sprawa: 6:4, 6:0 przeciwko mistrzyni olimpijskiej” – ocenił Gaspar Ribeiro Lanca.

    “Pokonując mistrzynię olimpijską, Maja Chwalińska odniosła najcenniejsze rankingowe zwycięstwo w karierze. To też 10. wygrana Polki nad zawodniczką z Top 100 rankingu WTA” – zauważył Marek Golba.

    “Maja Chwalińska ze zwycięstwem nad Qinwen Zheng, czyli tenisistką, która 2 lata temu zdobyła na kortach Rolanda Garrosa olimpijskie złoto. Bezbłędnie wykorzystała słabości Chinki, która po kłopotach zdrowotnych wciąż walczy o powrót do formy. A Polka wywalczyła powrót do Top100” – dodała Agnieszka Niedziałek.

    “Maja Chwalińska awansowała do drugiej rundy Roland Garros! Polka pokonała mistrzynię olimpijska z Paryża Qinwen Zheng serwując rywalce bajgla w drugim secie. 6:4, 6:0!”- napisał Łukasz Gagaska.

    “W rankingu live Chwalińska jest już w TOP 100. Natomiast jest jeszcze kilka zawodniczek za nią, które mogą ją ew. przeskoczyć. Zwycięstwo w kolejnej rundzie załatwi definitywnie sprawę” – zauważył Hubert Błaszczyk.

    Oglądaj turnieje tenisowe online na Eurosport w Pilocie WP! Kibicuj razem z nami! (link sponsorowany)