• 93 minuty walki Świątek z mistrzynią WTA 500. Upał w Paryżu dał się we znaki

    93 minuty walki Świątek z mistrzynią WTA 500. Upał w Paryżu dał się we znaki

    Dwa dni po pewnym zwycięstwie na inaugurację Roland Garros 2026, Iga Świątek powróciła na Court Philippe-Chatrier. Nasza reprezentantka przystąpiła do walki o awans do trzeciej rundy wielkoszlemowych zmagań w Paryżu. Jej przeciwniczką była mistrzyni tegorocznego WTA 500 w Abu Zabi – Sara Bejlek. Panie rywalizowały w samo południe, w niezwykle upalnych warunkach. Raszynianka wygrała to starcie, chociaż nie bez problemów – 6:2, 6:3. Wiemy, z kim może zagrać o 1/8 finału.
    Iga Świątek rywalizowała o awans do trzeciej rundy Roland Garros

    Iga Świątek rywalizowała o awans do trzeciej rundy Roland GarrosMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Dobiegła końca pierwsza runda Roland Garros. Od dzisiaj tenisistki rywalizują już o awans do 1/16 finału wielkoszlemowej imprezy w Paryżu. W tym gronie znajdowała się m.in. Iga Świątek. Podobnie jak przed dwoma dniami, gdy pokonywała na otwarcie Emerson Jones 6:1, 6:2, Raszynianka wyszła na Court Philippe-Chatrier o godz. 12:00, by stoczyć kolejny bój w tegorocznej edycji francuskich rozgrywek.

    Tym razem naszą reprezentantkę czekało starcie ze zdecydowanie wyżej notowaną przeciwniczką. Mowa o Sarze Bejlek, plasującej się na 35. miejscu w rankingu WTA. Czeszka zawdzięcza tak wysoką pozycję w kobiecym zestawieniu przede wszystkim tytułowi, jaki zdobyła na początku lutego w imprezie rangi “500” w Abu Zabi. Zawodniczka południowych sąsiadów sprawiła wówczas ogromną niespodziankę, pokonując w finale Jekaterinę Aleksandrową.

    20-latka posiada podobne parametry fizyczne do Mai Chwalińskiej. Zapewne z tego powodu Świątek zdecydowała się wczoraj na krótkie zajęcia ze swoją przyjaciółką, by poćwiczyć ew. rozwiązania, jakie może wdrażać Bejlek. Czeszka dotarła do Paryża po czterech porażkach z rzędu, ale w pierwszej rundzie Roland Garros pokonała mistrzynię US Open 2017, czyli Sloane Stephens – 6:3, 6:2. Teraz chciała jak najbardziej postawić się czterokrotnej triumfatorce francuskiego Szlema.

    Roland Garros: Iga Świątek kontra Sara Bejlek w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Pierwszy punkt spotkania trafił na konto Bejlek, ale potem Iga opanowała sytuację i zakończyła gema bez potrzeby bronienia break pointów czy też walki na przewagi. Po zmianie stron nasza reprezentantka od razu starała się przejąć inicjatywę na returnie. Sara momentami nie nadążała za uderzeniami proponowanymi przez Raszyniankę. Trzecia rakieta świata wykorzystała już premierową szansę na przełamanie. 24-latka próbowała pójść za ciosem, po ładnej akcji wyszła na prowadzenie 30-15 w kolejnym rozdaniu. Na koniec wkradło się jednak kilka błędów, przez co zawodniczka południowych sąsiadów zniwelowała różnicę breaka.

    Mistrzyni tegorocznych zmagań w Abu Zabi miała jednak problem z utrzymaniem własnego podania. Szybko znajdowała się w głębokiej defensywie. W następnych minutach Świątek zaczęła uciekać rywalce z wynikiem. Po tym, jak wykorzystała drugiego break pointa w trakcie szóstego rozdania, już przy stanie 5:1 Iga serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie. Nasza reprezentantka wypracowała sobie setbola, ale Czeszka wyratowała się po zaciętej wymianie. Na koniec gema obejrzeliśmy zaskakujący obrazek – Polka popełniła dwa podwójne błędy serwisowe, przez co partia ciągle trwała. Po zmianie stron mieliśmy kontynuację zaciętej batalii, również na przewagi. Raszynianka kolekcjonowała kolejne setbole i w końcu dopięła swego przy czwartej próbie. Ostatecznie Świątek zapisała na swoim koncie wynik 6:2. O tym, jak wyrównane były niektóre wymiany, świadczy m.in. fakt, że panie potrzebowały aż 45 minut na rozegranie ośmiu rozdań.

    Na starcie drugiej części pojedynku Iga poszukiwała rozwiązań, z których w ostatnim czasie nie słynęła. Próbowała często zapraszać rywalkę do siatki poprzez dropszoty. Znów obejrzeliśmy zaciętego gema, ale tym razem Polka nie musiała bronić break pointów. Po Bejlek dało się zauważyć, że sporo ją kosztuje takie intensywne bieganie po korcie i próba bronienia się w defensywie. Dla Raszynianki była to dobra lekcja do cierpliwego budowania wymian. Po zmianie stron czterokrotna mistrzyni Roland Garros zdobyła przełamanie i wyszła na 2:0. Potem powtórzył się scenariusz z pierwszego seta – zaraz po objęciu takiego prowadzenia 24-latka straciła swoje podanie.

    W kolejnych minutach znów zawiązała się jednak korzystna seria dla Świątek, zrobiło się 4:1. Wtedy Sara po raz pierwszy w tym meczu utrzymała własne podanie – na dodatek bez straty punktu. Po stronie Polki można było dostrzec pewne oznaki dekoncentracji, przez co wkradło się kilka niewymuszonych błędów. W siódmym gemie pojawił się break point dla Bejlek. Wówczas Czeszka popisała się sprytem i zgarnęła przełamanie. Po zmianie stron 20-latka serwowała po wyrównanie. Iga wróciła na dobrą ścieżkę i zdominowała końcówkę spotkania. Zgarnęła dwa rozdania bez straty punktu. Ostatecznie Polka triumfowała 6:2, 6:3 po 93 minutach gry. W trzeciej rundzie zmierzy się z Jeleną Ostapenko albo Magdą Linette.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Sara Bejlek jest dostępna TUTAJ. Główne zmagania podczas Roland Garros potrwają do 7 czerwca. Najważniejsze informacje dotyczące imprezy można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.
    Tenisistka uderza piłkę żółtą rakietą podczas intensywnego meczu na korcie, ubrana w fioletowy strój sportowy i czapkę.

    Iga Świątek na korcie podczas Roland Garros 2026JULIEN DE ROSAAFP
    Sara Bejlek

    Sara BejlekMartin KEEP/AFPAFP
    Tenisistka z wyrazem silnych emocji na twarzy trzyma rakietę do tenisa w uniesionej dłoni podczas meczu.

    Jelena OstapenkoWANG KAIYANAFP

    Świątek pokonuje Pegulę i awansuje do półfinału w Rzymie

  • “Podmieniona” Iga Świątek na korcie. Wyciągnięty potężny as z rękawa

    “Podmieniona” Iga Świątek na korcie. Wyciągnięty potężny as z rękawa

    To była broń, która w pierwszym gemie uratowała Igę Świątek, zanim doszło do gry na przewagi. A tego wysokiego kozła sporo było w trakcie wymian trzeciej tenisistki świata z Mają Chwalińską, sprawczynią dotąd największej sensacji turnieju, na korcie numer 21 w kompleksie treningowym.

    Iga po raz drugi, od początku turnieju, otwierała dzień z najważniejszymi meczami na korcie centralnym. Przepięknie prezentującym się obiekcie, gdzie pieczętowała już cztery wielkoszlemowe triumfy oraz raz zdobywała medal olimpijski, który pozostawił w niej wielki niedosyt.

    Iga Świątek rozpracowała Sarę Bejlek. Zderzenie dwóch styli

    Bejlek w drodze do drugiej rundy pokonała Amerykankę Sloane Stephens 6:3, 6:2. Poprzeczka przed Polką od razu została zawieszona znacznie wyżej niż w otwierającym turniej starciu z Emerson Jones. To już nie była ta nieśmiała pretendentka, choć momentami Jones i tak poczynała sobie nad wyraz ofensywnie, jakby idealnie odrabiając zadanie domowe z tego, co może pozwolić jej skraść kilka gemów gwieździe. I to jej się finalnie udało.

    35. w rankingu Bejlek szybko pokazała, że przeprawa z nią będzie trudniejsza. W trzecim gemie mocno postawiła się serwisowi 24-latki. Umiejętnie returnowała, a później w grze przez cały kort była równorzędną rywalką. Decydujący punkt, na wagę przełamania zdobyła, gdy Świątek pomyliła się z forhendu, wyrzucając piłkę za linię boczną blisko narożnika kortu.

    Różnica we wkładanej w uderzenia wielkiej sile – to było coś, co doskonale widzieliśmy z wysokości trybun. W tenisie Świątek tradycyjnie nie było finezji, ale swoim atutem, gdy trafiała, wyraźnie przejmowała inicjatywę. I to pozwoliło jej bardzo szybko odpowiedzieć powrotnym przełamaniem, drugim w tym pojedynku.

    Świątek rzetelnie przygotowała się taktycznie, wiedząc w jaki sposób najbardziej utrudnić zadanie swojej przeciwniczce. Mnóstwo piłek posyłała na jej bekhend, głęboko do linii, więc Bejlek nie miała jak korzystać ze swoich największych atutów. Jednym z nich, paradoksalnie, są także umiejętności w defensywie, ale Polka grała zbyt szybko i precyzyjnie.

    Czeszka nie była w stanie włączyć także swojej nadzwyczajnej inteligencji tenisowej, nazywanej też czuciem gry. Choć odnośnie IQ w tym konkretnym spotkaniu można było dyskutować, bo zadziwiająco często grała Polce do forhendu.

    Jednak to nikt inny, jak właśnie Bejlek, pierwsza zebrała największą porcję oklasków. Obie tenisistki uraczyły kibiców bardzo długą wymianą, w której miały momenty przewagi i defensywnego kunsztu. Ostatecznie Czeszka popisała się znakomitym, kątowym smeczem, a następnie z wolniejszej piłki fenomenalnie przycelowała po prostej z forhendu. Iga aż pozostała w blokach startowych. Był to ważny punkt dla Czeszki na 40:30 przy podaniu Igi i stanie w secie 1:5. A po chwili publiczność nie dowierzała, gdy Iga popełniła z rzędu dwa podwójne błędy, oddając gema rywalce.

    “Podmieniona” Iga Świątek na początku drugiego seta

    Precyzja u Świątek się ulotniła i gdy kolejny gem wymykał się z jej rąk, Bejlek oddała jeden podwójny błąd serwisowy, a po kolejnym podaniu tempo akcji ustawiła sobie bardzo dobrym returnem.

    W drugim secie mieliśmy powiew świeżości – coś, o czym życzeniowo w rozmowie z Interią mówił Piotr Woźniacki. Świątek zagoniła Bejlek do heroicznej defensywy, a gdy rywalka już oddychała rękawami, zręcznie posłała skrót. A po chwili drugi. Mało? Jedna akcja przerwy i pojawił się skrót numer trzy, jeszcze bardziej finezyjny, bo wymierzony z linii końcowej. Czeszka musiała wziąć kilka głębokich oddechów.

    Krótka przerwa po wygranym przez Świątek 6:2 secie sprawiła, że Bejlek wróciła na kort z werwą, by wziąć rewanż już w pierwszym gemie drugiej partii. To była długa batalia o to, czy Polka utrzyma podanie, ostatecznie zakończona na stronę podopiecznej Francisco Roiga po grze na przewagi. Mocniejszy wiatr z jednej strony był błogosławieństwem przy tym palącym słońcu, ale jednocześnie utrudniał dopieszczanie uderzeń, które wymagały precyzji.

    Doskonale patrzyło się na trzeciego gema, co udzieliło się także kibicom. To było trzecie przegrane podanie Świątek w tym spotkaniu, ale po fragmencie gry, w którym Bejlek prezentowała się naprawdę bardzo dobrze. Iga znów wróciła do wersji “siła razy ramię”, a przeciwniczka odpowiadała swoim wysublimowanym stylem, zwalniając tempo, a otrzymując szanse na kończące uderzenie, bezwzględnie je wykorzystywała.

    Oglądaliśmy dokładnie powtórkę scenariusza z pierwszego seta, czyli wet za wet przy podaniu rywalki, zaś w piątym gemie odskok Świątek na 4:1.

    Trzeba był czekać do czternastego gema od początku meczu, aby zakończył się wygraną “na sucho”. Tej sztuki dokonała Bejlek. Nie dlatego, że na polu serwisowym zagrała nadzwyczajnie, tylko z tego powodu, że Iga zaczęła popełniać wiele błędów. Następnie, przy stanie 0:30 przy swoim podaniu Polka pobiegła do ławeczki, wymieniając rakietę na nową. W końcówce dwa błędy okazały się być bardzo bolesne. Jeden przy uderzeniu z bekhendu, a drugi, znacznie poważniejszy, z posłanej przez ofiarnie broniącą się Czeszkę piłki spadającej za siatkę.

    Podrażniona Świątek znakomicie odpowiedziała w ósmym gemie, kończąc go przełamaniem do zera, mając zwycięstwo w meczu na wyciągnięcie ręki. Wyglądało to tak, jakby potrzebowała poczuć się mocniej przyparta do muru, by sięgnąć głębiej do swojego rezerwuaru. Zrobiła to i pewnie domknęła tę wymagającą przeprawę 6:3, bardzo cenną przed kolejnym wyzwaniem. Żółtych światełek ostrzegawczych jednak nie wolno zbagatelizować.

    Z Paryża – Artur Gac
    Tenisistka w fioletowym stroju dynamicznie odbija piłkę podczas meczu na korcie ziemnym, w tle widoczni kibice i trybuny.

    Iga ŚwiątekCHRISTOPHE PETIT TESSONEPA
    Zawodniczka w niebieskiej koszulce uderzająca piłkę tenisową rakietą podczas meczu na korcie ziemnym, w trakcie dynamicznej akcji przy siatce.

    Sara BejlekCHRISTOPHE PETIT TESSONEPA

    Frances Tiafoe – Andrea Pellegrino. Skrót meczuPolsat Sport

  • Świątek już to wie. Tyle zapłacą jej Francuzi, a to jeszcze nie koniec

    Świątek już to wie. Tyle zapłacą jej Francuzi, a to jeszcze nie koniec

    Iga Świątek idzie jak burza w Paryżu. Czterokrotna mistrzyni turnieju Rolanda Garrosa bez problemów przebrnęła przez pierwsze rundy zmagań i w środę po triumfie nad Sarą Bejlek awansowała do trzeciej rundy wielkoszlemowej imprezy w stolicy Francji. Za wygranie dwóch meczów na korcie Philippe-Chatrier była liderka światowego rankingu kobiecego tenisa zainkasowała niemałe pieniądze.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekMATTHIEU MIRVILLEAFP

    W niedzielę oficjalnie rozpoczęły się główne zmagania w ramach 125. edycji wielkoszlemowego turnieju Rolanda Garrosa w Paryżu. Jedną z faworytek tej imprezy jest Iga Świątek, która na kortach stolicy Francji po tytuł mistrzyni sięgała w przeszłości już czterokrotnie w latach 2020, 2022, 2023 i 2024. W ubiegłym roku raszyniance nie udało się powtórzyć tego osiągnięcia. Z końcowego triumfu ostatecznie cieszyła się Amerykanka Coco Gauff, która w finale pokonała Arynę Sabalenkę 6:7(5), 6:2, 6:4.

    W tym roku sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa walkę o Coupe Suzanne Lenglen rozpoczęła od meczu z Emerson Jones. Polka w ekspresowym tempie pokonała Australijkę 6:1, 6:2 i awansowała do drugiej rundy, w której odprawiła z kwitkiem Sarę Bejlek. Polka batalię z Czeszką zakończyła wynikiem 6:2, 6:3, czym zapewniła sobie awans do kolejnego etapu zmagań.

    Iga Świątek “rozbiła bank” w Paryżu. A to jeszcze nie koniec

    Awans do trzeciej rundy to dla naszej reprezentantki powód do radości. Już za sam występ brązowa medalistka olimpijska w Paryża zainkasuje 187 tys. euro (około 792 tys. złotych), a jeśli uda jej się wywalczyć miejsce w 1/8 finału, premia ta wzrośnie do 285 tys. euro (ponad 1,20 mln złotych).

    Pula nagród turnieju Rolanda Garrosa jest w tym roku naprawdę imponująca. Zawodniczki, które zagrają w ćwierćfinale już za samo wyjście na kort zarobią 470 tys. euro (około 1,99 mln złotych), półfinalistki zainkasują 750 tys. euro (blisko 3,18 mln złotych), a finalistki 1,4 mln euro (około 5,93 mln złotych). Triumfatorka oprócz trofeum otrzyma natomiast 2,8 mln euro (około 11,8 mln złotych).

    Tymczasem Polka awansowała do trzeciej rundy turnieju Rolanda Garrosa, w której może trafić na naprawdę mocną rywalkę. Jej oponentką na tym etapie turnieju będzie bowiem zwyciężczyni meczu Jelena Ostapenko – Magda Linette. W tym miejscu warto przypomnieć, że Raszynianka jeszcze ani razu nie wygrała singlowego starcia z Łotyszką, a ostatni mecz z Magdą Linette w Miami przegrała 6:1, 5:7, 3:6. W 2023 roku w Chinach lepsza okazała się jednak Świątek, która rodaczkę pokonała 6:1, 6:1.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekJOSE BRETONNurPhotoNurPhoto via AFPAFP
    Tenisistka w fioletowej czapce z daszkiem i sportowej koszulce, pochylona z poważnym wyrazem twarzy, trzyma rakietę tenisową i rękę blisko ust.

    Iga Świątek w meczu na wielkoszlemowym turnieju Roland Garros 2026JULIEN DE ROSAAFPAFP
    Tenisistka uderzająca dwuręcznym backhandem, piłka w locie po odbiciu, intensywna koncentracja na twarzy sportowczyni.

    Iga Świątek w meczu z Sarą Bejlek, 27.05.2026 r.THOMAS SAMSONAFP

    Tommy Paul – Ignacio Buse.

  • Świątek nawiązała do współpracy z nowym trenerem. “Uczę się coraz więcej”

    Świątek nawiązała do współpracy z nowym trenerem. “Uczę się coraz więcej”

    Iga Świątek pewnie awansowała do trzeciej rundy Rolanda Garrosa. Polka w pomeczowej rozmowie odniosła się do trudności w starciu z Sarą Bejlek oraz współpracy z Francisco Roigiem.

    Dodaj tag Sara Bejlek do ulubionych
    Iga Świątek była zdecydowaną faworytką spotkania z Sarą Bejlek. Czterokrotna mistrzyni Rolanda Garrosa nie pozwoliła młodej Czeszce rozwinąć skrzydeł i w obu partiach szybko wypracowała przewagę. Nasza zawodniczka wygrała 6:2, 6:3 i zameldowała się w trzeciej rundzie paryskich zmagań.

    W pomeczowej rozmowie Polka zdradziła, że musiała się przystosować do sposobu gry, jaki prezentowała rywalka. – Ma zaskakujący styl gry i musiałam się do tego dostosować. Musiałam wyczuć, jak gra z bekhendu i forhendu. Bardzo dobrze miesza uderzenia, więc to nie był prosty mecz – podsumowała.

    ZOBACZ WIDEO: Mówi wprost. “Cały czas pracuję nad nowym programem wyborczym”

    – Jeżeli przeciwniczka jest leworęczna i dużo serwuje do bekhendu, to trzeba się do tego dopasować. Trzeba się też przyzwyczaić do innej rotacji – dodała.

    Świątek odniosła się też do współpracy z Francisco Roigiem i podejścia do treningów szkoleniowca, który miał spory wkład w sukcesy Rafaela Nadala m.in. w Paryżu. Roland Garros to pierwszy wielkoszlemowy turniej w wykonaniu Polki z nowym trenerem w sztabie.

    Świątek chwali współpracę z trenerem
    – Spędziłam tydzień na Majorce, to było naprawdę fajne. Przygotowałam się bardzo dobrze, dostałam dużą dawkę motywacji i dobrą energię. Nadajemy z trenerem na podobnych falach, on widzi moją grę dokładnie tak, jak ja bym chciała grać. Podejście do treningów jest inne, ale tak jest z każdym trenerem. Mam wrażenie, że z tygodnia na tydzień uczę się od niego coraz więcej – podsumowała.

    Przeprowadzający rozmowę nawiązał do faktu, że 24-latka lubi podróżować i odkrywać nowe miejsca. Zapytał więc, czy ma jakieś konkretne plany na tegoroczny pobyt w Paryżu.

    – W tym roku stawiam na kuchnię i odkrywam nowe smaki, zdrową francuską kuchnię. Nie mam czasu na gotowanie ani umiejętności, tylko zrobiłabym bałagan. Jest tak dużo miejsc w Paryżu, które chciałabym odwiedzić. Myślę, że zajmę się ich zwiedzaniem jak skończę grać w tenisa – skwitowała nasza zawodniczka.

    Świątek w trzeciej rundzie Rolanda Garrosa może zmierzyć się z Magdą Linette. Aby tak się stało, druga z Polek musi pokonać bardzo groźną Jelenę Ostapenko z Łotwy, triumfatorkę tej imprezy sprzed dziewięciu lat.

  • “Mnóstwo cennego materiału”. Eksperci skomentowali mecz Igi Świątek

    “Mnóstwo cennego materiału”. Eksperci skomentowali mecz Igi Świątek

    Iga Świątek weszła pewnym krokiem do trzeciej rundy wielkoszlemowego Roland Garros. Eksperci tenisowy, choć chwalili kandydatkę do zdobycia tytułu, pisali w sieci również o mankamentach.

    Iga Świątek miała przyjemne wejście do drabinki Roland Garros. Na rozgrzewkę w turnieju wielkoszlemowym eliminowała młode Emerson Jones i Sarę Bejlek. Nie przegrała seta i w zasadzie w każdej partii miała bezpieczną przewagę. Konfrontacja z Czeszką zakończyła się wynikiem 6:2, 6:3.

    Po meczu zajrzeliśmy do portalu społecznościowego X, gdzie eksperci tenisowi skomentowali mecz Świątek z Bejlek.

    “Znacznie trudniejszy mecz Igi Świątek niż otwarcie, ale świetnie, że taki przyszedł już w drugiej rundzie. Mnóstwo cennego materiału” – napisał Artur Gac.

    “Obrona Sary Bejlek była absolutnie szalona, ale tak naprawdę nie mogła wygrać punktu bez błędu Świątek, więc Świątek miała zarówno trening biegowy, jak i szansę na spamowanie drop shotami” – skomentował James Hansen z redakcji “The Athletic”.

    Komentujący zwracali uwagę między innymi na to, że przed Igą Świątek trudniejsze testy już od trzeciej rundy. Po meczach przeciwko młodym tenisistkom, będzie konfrontacja z doświadczoną rywalką.

    “Trzeba mieć szacunek do każdego rywala, ale “łatwy etap” paryskiego turnieju zakończył się dla Igi Świątek. Każdy kolejny mecz to będzie już poważniejsze wyzwanie. Martwi drugi serwis i licznik błędów. Cieszą fragmenty spokojnego budowania akcji. Ważne, że w piątek będzie nowy, oby lepszy dzień” – stwierdził Hubert Błaszczyk

    “Świątek musiała trochę bardziej powalczyć, niż sugeruje to wynik, w starciu z Bejlek. Polska tenisistka została sprawdzona przez Czeszkę, która często zmuszała ją do zagrania jednej piłki więcej. Iga może zmierzyć się ze swoją nemezis Ostapenko w trzeciej rundzie” – napisał francuski dziennikarz Raphael Jardon.

    Jose Morgado z kolei nieco zaskoczył stwierdzeniem o łatwym zwycięstwie Igi Świątek, co wytykali mu komentujący: “Czterokrotna mistrzyni Iga Świątek z łatwością pokonuje Sarę Bejlek 6:2, 6:3 i awansuje do trzeciej rundy turnieju Roland Garros. Poprawia swój bilans do 42-3 w tym turnieju. Co ją czeka? Linette czy… OSTAPENKO!” – napisał Morgado.

  • Polska sensacja w Rolandzie Garrosie. “Trudno o większą, nota 10 na 10”

    Polska sensacja w Rolandzie Garrosie. “Trudno o większą, nota 10 na 10”

    Jeśli mielibyśmy kogoś najbardziej wyróżnić indywidualnie z Polaków, to sto procent Maję Chwalińską i Huberta Hurkacza. Hubert wraca po przewlekłej kontuzji, która się za nim ciągnęła. Mam nadzieję, że teraz jest już w miarę dobrej formie, bo ziemia absolutnie nie jest dla niego w tej chwili nawierzchnią po tym wszystkim, co go spotkało. Zresztą na ziemi nigdy nie czuł się najlepiej, więc dla niego wygranie tego meczu, jakby nie było z Hiszpanem, który umie grać, jest bardzo cenne. Potrafił zamknąć mecz.

    – A Maja Chwalińska przeszła kwalifikacje i ograła taką dziewczynę, która wygrała olimpiadę w Paryżu, więc o czym my rozmawiamy? Uważam, że to było ogromnym zaskoczeniem, to jedno z największych… Jak by to powiedzieć?

    W gruncie rzeczy to jest chyba największa sensacja pierwszej rundy.

    – Tak. I uważam, że będzie to najprawdopodobniej jedna z największych sensacji tego turnieju, no bo nie oszukujmy się. Raz, że Chinka umie grać na ziemi, a dwa jednak zdobycie złotego medalu olimpijskiego w tym kompleksie też daje jakąś pewność siebie. I dużo byśmy na ten temat rozmawiali. Maja dla mnie to ogromne zaskoczenie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. I daję, jak to się robi na Eurowizji, “10 points” (śmiech).

    O braku warunków fizycznych u Mai właściwie nie ma co mówić, bo z tym nic nie da się zrobić, konkretnie ze wzrostem. Jednak posiada ona całą paletę bardzo dużych umiejętności, zresztą nie od rzeczy Dawid Celt w rozmowie ze mną użył adekwatnego słowa, że to jest tenisowa czarodziejka. I faktycznie obrzydziła Qinwen Zheng tenis tak mocno, jak tylko było to możliwe, wiążąc jej przy okazji nogi.

    – To jest prawda, aż miło patrzeć. Grała prawdziwy tenis na nawierzchni ziemnej, co przyjemnie się oglądała. Bo szczerze powiem, tak trochę już zapomnieliśmy tenisa, jaki człowiek lubi oglądać, a co prezentowała “Isia” Radwańska. Ona przecież też nie miała potężnych uderzeń, a umiała zagrać loba i skróta oraz czuła piłkę, czyli taka finezja w grze. I to jest fajne, że dalej są tacy tenisiści i tenisistki, którzy potrafią tak grać. Zresztą jeszcze paru takich mamy, a nie chciałbym, żeby bombardierzy niestety wyparli tenis z tenisa.

    Wspomniał pan o Hubercie Hurkaczu. Mówi, że na treningach to już coraz lepiej zaczyna wyglądać z nowym trenerem, ale wiadomo, że w meczach potrzeba czasu. Przyjechał tutaj trochę z niepewnością. Nieprzypadkowo powiedział, że ta wygrana w pierwszej rundzie jest dla niego mega ważna.

    – Oczywiście. Zdaję sobie sprawę z jego sytuacji, dlatego że ja z Karoliną też miałem takie sytuacje, gdy borykała się z naprawdę dużymi problemami zdrowotnymi. Między innymi, gdy raz miała naderwane więzadła. I przypominam sobie, że powroty z takiej długiej przerwy, a później duże turnieje, ranking i to wszystko… To jest spora presja, bo nie oszukujmy się, ranking jest też ważny dla Huberta, aby pozostał w tym miejscu, w którym jest. Na dzień dzisiejszy każde losowanie to jest trochę rosyjska ruletka, bo w każdej chwili nierozstawiony może trafić na jedynkę, dwójkę i tak dalej. I co wtedy? A takie sytuacje się zdarzają. Więc myślę, że w tych dużych turniejach, zwłaszcza w Grand Slamach i w tysięcznikach to jest bardzo ważne, żeby miał troszkę szczęścia w losowaniu. Myślę, że on dalej czuje się zawodnikiem z czołówki, ale żeby to czucie zrealizować, czasami jest potrzebne szczęście, a przede wszystkim przetrwanie pierwszych rund.

    – Dlatego pisałem mu, że bardzo mu kibicuję i wierzę w to, że jak przejdzie trzy rundy, to później będzie miał łatwiej. Wbrew pozorom, bo ktoś by powiedział: “co ty gadasz, naturalnie będzie miał trudniej”. A ja uważam, że jakby pokonał trzech rywali, to naprawdę może zrobić niespodziankę.

    Hubert to zawodnik z ujmującą osobowością, wielki dżentelmen. Czy aby jednak po wielokroć na korcie nie brakuje mu zęba, trochę cwaniactwa i przekraczającej grzeczność pewności siebie, by w tych momentach meczu, gdy ważą się jego losy, częściej przechylać szalę mając rywala na widelcu?

    – Wiem o czym pan mówi i do czego pan dąży, ale kultury nigdy nie za dużo. I on akurat jest jednym z niewielu tenisistów, którzy posiadają właśnie bardzo wysoką kulturę gry i osobowości. Pewnie, że czasami warto by było, żeby coś tam… Ale ja mówię tak: lepiej żebyś był sobą niż jak masz naśladować kogokolwiek, bo w większości przypadków to wyjdzie ci bokiem. Więc ja tu widzę coś innego. Jeżeli on się rozkręci i zobaczy, że noga funkcjonuje tak jak dawniej, a to pozwoli mu wygrać parę meczów na najwyższym poziomie, jak to robił przecież przed kontuzją, to niesamowicie go wzmocni. I sprawi, że stanie się rekinem, który będzie atakował znienacka. Czyli sobie pływa, nikomu nie przeszkadza, ale jak mu ktoś wejdzie na jego teren, to będzie umiał dobrze ugryźć. On ma w głowie, że przecież dwukrotnie potrafił wygrywać z Sinnerem oraz wieloma innymi asami. Na pewno w głowie ma to, że poziom tenisa się podniósł, ale on jest bardzo ambitnym graczem, solidnym i bardzo sumiennie trenuje. U niego nie ma na co dzień fuszerki, żadnej taryfy ulgowej. Jeśli o to chodzi, naprawdę jest wzorem do naśladowania. Życzę mu takiej gry, aby przeciągnął ją na Wimbledon i tam wszedł pełny świadomości poziomu gry, jakiej by sobie życzył.

    Inaczej poprzeczkę zawieszamy Idze Świątek, dlatego po meczu pierwszej rundy nie pisałem o czymś wzorowym, czy wybitnie bardzo dobrym, ale Iga bardzo rzetelnie pokazała się na tle 17-letniej kwalifikantki Emerson Jones. Widać jednak po czołowych zawodniczkach, jak Aryna Sabalenka, czy broniąca tytułu Coco Gauff, że one gubią na starcie jeszcze więcej gemów.

    – Jak się gra Wielkie Szlemy i o tak wielkie tytuły, to kompletnie nie chodzi o gemy. Absolutnie, najważniejsze to wygrać mecz. A w tym wypadku chodziło o pierwszą rundę. Nigdy nie jest łatwo faworytom, co widzimy ze statystyk i wielokrotnie widzieliśmy w historii, uniknąć wpadek w pierwszych rundach. Naprawdę wielkie faworytki przegrywały, a nikt nigdy by tego nie przewidział. Mówiliśmy o tym, że Maja Chwalińska ograła złotą medalistkę. Uważam, że to też jest ogromna niespodzianka w bardzo pozytywnych dla nas kolorach, ale dla Chinki na pewno nie.

    – Iga zagrała na tyle, ile musiała. Wygrała zdecydowanie i wiedziała, co robi. Trzeba pamiętać, że ma się następne mecze. Nie wiem, czy Iga patrzyła, co ją potencjalnie czeka w kolejnych rundach, ale w tym roku jeśli drabinka ułoży się tak, jak na logikę można przypuszczać, to będzie miała trochę ciężkich meczów. W następnej rundzie myślę, że już będzie lepiej, a to czas, by nastawić się na większe wyzwania. Życzę jej, by trzymała poziom, bo go ma, a zwłaszcza na ziemi. W tym turnieju nie zwykła przegrywać, a team ma dziś taki, że czasami może się denerwować, ale na pewno jest pod tym względem o wiele lepiej. I obecność nowego trenera, tak sądzę, na pewno jej pomoże w tym turnieju. Jeśli Iga będzie szła coraz wyżej, to będzie grała też z dziewczynami, z którymi miała zawsze jakiś problem. I tu będzie mogła pokazać swoją nową świeżość.

    Potencjalnie na Igę może czekać już w trzeciej rundzie Jelena Ostapenko, na którą Świątek do tej pory nie znalazła sposobu. Chyba że Łotyszkę powstrzyma Magda Linette.

    – Kibicuję całym sercem Magdzie Linette, która z niejednego pieca jadła chleb. Mam nadzieję, że sobie z nią poradzi, wbrew pozorom nie patrząc na Ostapenko tak, jak Iga. W boksie Magdy jest Agnieszka Radwańska, która też będzie mogła podpowiedzieć jak z nią zagrać i mam nadzieję, że to wszystko się ułoży i będziemy mieli polski mecz.

    Rozmawiał Artur Gac, Paryż

    Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl
    Kobieta ubrana na czarno z zaciśniętą pięścią w geście triumfu na korcie tenisowym, w tle rozmazana publiczność.

    Maja ChwalińskaMATTHIEU MIRVILLE/DPPIAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekIcon SportNewspix.pl

    Casper Ruud – Karen Khachanov. Skrót meczuPolsat Sport

  • Roland Garros. Gdzie oglądać mecz Sara Bejlek – Iga Świątek?

    Roland Garros. Gdzie oglądać mecz Sara Bejlek – Iga Świątek?

    Iga Świątek zmierzy się z Sarą Bejlek w drugiej rundzie wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Mecz ten zaplanowano na środę, 27 maja, godzinę 12:00. Sprawdź, gdzie śledzić ten pojedynek w TV i internecie.

    Roland Garros. O której zagra Iga Świątek? Czy będzie w telewizji? Gdzie oglądać?

    Początek pojedynku drugiej rundy wielkoszlemowego Rolanda Garrosa, w którym faworytką jest Iga Świątek, zaplanowano na środę, 27 maja, godzinę 12:00. Transmisja telewizyjna meczu Polki z Sarą Bejlek na kanale Eurosport 1.

    Mecz Sara Bejlek – Iga Świątek w internecie. Gdzie znaleźć stream online?

    Spotkanie z udziałem Sary Bejlek i Igi Świątek dostępne będzie do obejrzenia także w internecie. Transmisję można śledzić w aplikacjach Pilot WP, Max i Player (po wykupieniu odpowiedniego pakietu). Tekstową relację LIVE przeprowadzi portal WP SportoweFakty.

    Darmowa relacja LIVE z meczu drugiej rundy wielkoszlemowego Rolanda Garrosa z udziałem Igi Świątek na WP SportoweFakty.

    Początek meczu Sara Bejlek – Iga Świątek: godz. 12:00. Transmisja TV: Eurosport 1. Stream online: Pilot WP, Max, Player (po wykupieniu odpowiedniego pakietu). Relacja LIVE: WP SportoweFakty.

    ZOBACZ WIDEO: Jest nadzieją polskich biegów. Ujawniła, jakie dostaje wiadomości

  • Ukrainka naprawdę to pokazała. Nagle wymieniła Polskę. Olbrzymia burza na Roland Garros

    Ukrainka naprawdę to pokazała. Nagle wymieniła Polskę. Olbrzymia burza na Roland Garros

    W pierwszej rundzie Roland Garros Ołeksandra Olijnykowa rozbiła 6:1, 6:2 Rosjankę Jelenę Pridankinę. Tuż po zakończeniu spotkania przemaszerowała z ukraińską flagą po paryskim korcie. Następnie udała się na konferencję prasową, podczas której w pewnym momencie wyciągnęła telefon i pokazała, co dzieje się w jej kraju. – Gracze są częścią propagandy – mówiła zrozpaczona, wspominając w innym wątku wypowiedzi o Polsce.
    Ołeksandra Olijnykowa w sportowym stroju z tatuażami na ramieniu; wstawka zdjęcia z konferencji, na którym trzyma telefon.

    Ołeksandra OlijnykowaFOT.IMAGO/NEWSPIX.PL / zrzut ekranu x.com/SSpjuth/status/2059532455212675516Newspix.pl

    Zgodnie z układem drabinki w pierwszej rundzie Roland Garros Ołeksandra Olijnykowa trafiła na Jelenę Pridankinę, która udział w Wielkim Szlemie w Paryżu wywalczyła dzięki trzem wygranym w kwalifikacjach. Spotkanie Ukrainki i Rosjanki odbyło się we wtorkowe popołudnie.

    Potrwało godzinę i 36 minut, choć w tym czasie kwalifikantka zdołała ugrać zaledwie trzy gemy. Olijnykowa bardzo pewnie triumfowała 6:1, 6:2, dzięki czemu awansowała do następnego etapu turnieju.

    Oto co Ukrainka pokazała po meczu na Roland Garros. Potem uderzyła: To zwolennicy Putina”

    Nie inaczej było podczas konferencji prasowej po starciu z Pridankiną na Roland Garros. W pewnym momencie Ukrainka wyjęła telefon i pokazała zdjęcie zbombardowanych kortów w jej kraju. – Są to korty, na których spędziłam dzieciństwo. Trenowałam tam przez wiele lat. I kiedy to zobaczyłam… to ogromna część moich wspomnień z dzieciństwa. Kiedy widzę coś takiego, bardzo mnie boli, to jest coś tak bolesnego – mówiła. Do ataku na obiekt miało dojść zaledwie kilka dni wcześniej.

    – Możecie zobaczyć, co dzieje się z kortami tenisowymi na Ukrainie. Wielu naszych sportowców poszło na wojnę, aby bronić Ukrainy – i zginęli. Niektórzy jako cywile we własnym domu – podkreślała.

    Olijnykowa skrytykowała również rosyjskich zawodników. – Gracze są częścią propagandy. Milczą i w ten sposób wspierają reżim. Dają reżimowi swoją zgodę. Wielu graczy aktywnie uczestniczy w propagandzie. Poprzez swoją aktywność w mediach społecznościowych, poprzez udział w turnieju Gazpromu: są aktywnymi zwolennikami Putina – grzmiała, zarzucając im bierność i brak sprzeciwu wobec wojny.

    25-latka wiele mówiła o “normalizacji agresji na Ukrainę” oraz o zamiataniu tego tematu pod dywan w tourze: – Ta cisza jest dla mnie bardzo poruszająca.

    Odnosiła się również do powrotu rosyjskiej flagi w niektórych dyscyplinach. – Ta flaga to symbol terroru. W kontekście współczesnym użycie czegoś takiego jest tym samym, co użycie, nie wiem, swastyki. Chodźmy do sądu ze swastyką. To jest absolutnie to samo – tłumaczyła.

    – Świat zapomina, kim tak naprawdę są Rosjanie. Rosyjska propaganda dotyczy Niemców, Estoni, Polski, Łotwy czy Litwy (…) Chcę pomóc swojemu krajowi. Chcę wykorzystać okazję, żeby przemówić – zaznaczała.

    W drugiej rundzie Roland Garros Ołeksandra Olijnykowa zmierzy się z Kimberly Birrell.
    zawodniczka w stroju sportowym w barwach Ukrainy z widocznymi tatuażami na ramionach i szyi, skupiona na arenie sportowej

    Ołeksandra OlijnykowaMarcin GolbaAFP
    tenisistka w czarnym stroju dynamicznie odbija piłkę żółtą rakietą na profesjonalnym korcie, w tle widoczna fioletowa ściana z napisami turniejowymi

    Ołeksandra OlijnykowaFLAVIU BUBOIAFP

    Norwegia – Dania. Skrót meczu.

  • Miała wypadek tuż przed meczem. “Wpadliśmy na słup”

    Miała wypadek tuż przed meczem. “Wpadliśmy na słup”

    Coco Gauff przed pierwszym meczem na Rolandzie Garrosie przeżyła trudne chwile. Obrończyni tytułu zdradziła, że miała kolizję.

    Dodaj tag Coco Gauff do ulubionych
    – Wpadliśmy na słup. Poczuliśmy lekkie uderzenie. Wylałam sok na całe auto – zdradziła Coco Gauff w rozmowie z TNT Sports. – Samochód nie nadawał się do jazdy, więc wzięliśmy taksówkę – dodała czwarta rakieta świata.

    Tenisistka przyznała, że kłopoty nie skończyły się na drodze. – Tuż przed wyjściem na kort zacięła mi się sukienka, więc mój fizjoterapeuta w łazience próbował mi pomóc ją zdjąć. To był dzień pełen różnych wydarzeń – podsumowała.

    Początkowe problemy te nie odbiły się na postawie Gauff w meczu otwarcia Rolanda Garrosa. Obrończyni tytułu pokazała się z bardzo dobrej strony i wygrała w dwóch setach 6:4, 6:0 z inną Amerykanką Taylor Townsend. Spotkanie to odbyło się we wtorek na korcie Philippe’a Chatriera.

    Gauff odniosła tym samym ósme z rzędu zwycięstwo na paryskich kortach. Przed rokiem 22-latka okazała się najlepsza w tym turnieju, sięgając po drugie wielkoszlemowe trofeum w karierze. W finale pokonała po emocjonującej, trzysetowej walce Arynę Sabalenkę, która z kolei wyeliminowała w półfinale Igę Świątek.

    W drugiej rundzie Gauff zmierzy się z Egipcjanką Mayar Sherif. Pojedynek ten odbędzie się w czwartek, 28 maja. Na ten moment nie wiadomo, o której godzinie panie wyjdą na kort.

  • A jednak nie odda rosyjskiego paszportu. Odrzuca ofertę i ujawnia powód

    A jednak nie odda rosyjskiego paszportu. Odrzuca ofertę i ujawnia powód

    Wiele tenisistek rodem z Rosji zmienia barwy narodowe, co całkowicie rozumie Ludmiła Samsonowa. Ona sama nie ma jednak zamiaru iść w ślady koleżanek. Prosto z Rolanda Garrosa wysłała komunikat w świat. Wyjaśniła, dlaczego nie zrzeknie się rosyjskiego paszportu. Przy okazji zdradziła, pod jaką inną flagą mogła zagrać.

    Ludmiła Samsonowa (27. w rankingu WTA) ma za sobą słodko-gorzki start w tegorocznym Rolandzie Garrosie. Przegrała 4:6, 4:6 z Jil Teichmann w singlu, lecz za to w deblu wywalczyła awans do następnej rundy. Wespół z Brazylijką Beatriz Haddad Maią wygrała 7:5, 2:6, 6:2 z amerykańsko-ukraińskim duetem Desirae Krawczyk-Ludmyła Kiczenok.

    Między oboma meczami porozmawiała z korespondentem rosyjskiego Championatu. I złożyła deklarację, która teraz niesie się po świecie. Wyjaśniła, że ani myśli oddawać rosyjskiego paszportu. I to mimo że spokojnie mogłaby grać w barwach Włoch. Dlaczego?

    “Miałam ofertę gry dla Włoch, ale ją odrzuciłam. Włosi nadal chcą, bym dla nich grała, są gotowi przyjąć mnie nawet jutro, jeśli zmienię zdanie. Ale nie mogę. Czułabym się niekomfortowo. To moje osobiste odczucie” – szczerze przekazała.

    Ale rozumiem te dziewczyny, które zmieniają obywatelstwo. Nie ma sponsorów, trudno o wizy
    – dodała.
    Pod rosyjską flagą nie grają już m.in. Daria Kasatkina (obecnie Australia), Jelena Rybakina (Kazachstan), Anastazja Potapowa (Austria), Kamilla Rachimowa (Uzbekistan), Warwara Graczowa (Francja), Nateła Dzałamidze (Gruzja) i Oksana Sielechmietjewa (Hiszpania). Lista Rosjanek zatem kurczy się, lecz wciąż znajdują się na niej duże nazwiska.

    Rosjanki masowo oddają paszporty. Andriejewa i koleżanki wyłamują się
    Mimo że wiele tenisistek zmienia rosyjskie barwy na inne, w Tourze wciąż jest wiele zawodniczek, które na to się nie zdecydowały. Część z nich wywalczyła awanse w tegorocznym Rolandzie Garrosie. W tym gronie są Mirra Andriejewa, Anna Kalinska, Diana Sznajder oraz Alina Korniejewa.

    W styczniu głośnym echem odbiła się wypowiedź Andriejewej, w której ta tłumaczyła powody decyzji o dalszym reprezentowaniu Rosji. Podczas konferencji prasowej na Australian Open przyznała, że nawet nie rozważała zmiany obwatelstwa.

    “Nawet o tym nie myślałam. Ostatnio słyszałam zwłaszcza o Kasatkinie i o tym, jak zmieniła obywatelstwo. Wiele zawodniczek zmieniło barwy, ale ja zamierzam grać tak, jak do tej pory” – przekazała.

    Dodała, że żaden kraj nie zgłosił się do niej z propozycją. “Nie dostałam żadnych ofert ani nic w tym stylu, więc na razie będę grać tak, jak dotychczas. Nie ciąży na mnie żadna dodatkowa presja; po prostu robię swoje na korcie. Skupiam się na tym, jak się rozwijać i być lepszą tenisistką” – podsumowała.

    Obecnie Mirra jest najwyżej sklasyfikowaną Rosjanką w rankingu WTA. Zajmuje 8. miejsce z dorobkiem 4 181 punktów. Na ten moment bardzo poważnie uwzględnia się ją również w walce o wieńczący sezon turniej WTA Finals.