• Burza z udziałem Stefana Krafta, Polak dorzucił trzy grosze. Te słowa pójdą w świat

    Burza z udziałem Stefana Krafta, Polak dorzucił trzy grosze. Te słowa pójdą w świat

    Burza z udziałem Stefana Krafta, Polak dorzucił trzy grosze. Te słowa pójdą w świa

     

    Po zakończeniu Turnieju Czterech Skoczni wiele mówi się nie tylko o triumfie Daniela Tschofeniga, ale również olbrzymim pechu Stefana Krafta, który przed ostatnim skokiem był liderem cyklu. Austriak musiał jednak czekać kilka minut na swój skok, co spotkało się z dosadną reakcją samego zawodnika. Swoje trzy grosze do dyskusji wokół finiszu prestiżowej imprezy dorzucił też Dawid Kubacki, który przed kamerą skijumping.pl zdradził, czy jego zdaniem Kraft zasłużył na zwycięstwo.

     

    Przed ostatnim konkursem w Bischofshofen najbliżej triumfu w Turnieju Czterech Skoczni był Stefan Kraft, który zwycięstwem w Innsbrucku zapewnił sobie pozycję lidera. 31-letni Austriak pierwszym skokiem na skoczni im. Paula Ausserleitnera przybliżył się do drugiego w karierze Złotego Orła, bo objął prowadzenie i wprawdzie nieznacznie, ale wyprzedzał Daniela Tschofeniga i Jana Hoerla.W serii finałowej doszło jednak do przetasowań – Tschofenig popisał się kapitalnym lotem i wyprzedził Hoerla, który wprawdzie lądował dalej, ale w gorszym stylu. Tuż przed skokiem Krafta z kolei podmuchy wiatru się wzmogły, przez co trzykrotny zdobywca Kryształowej Kuli musiał kilka minut czekać na swój skok. Próby wprawdzie nie zepsuł, bo skoczył 137,5 m, ale ostatecznie był trzeci zarówno w konkursie, jak i w turnieju Czterech Skoczni. Po zawodach nie krył rozżalenia.

     

    Tak długie oczekiwanie naprawdę nie jest zabawne. Oddałem dwa bardzo solidne skoki, ale Złoty Orzeł po prostu nie chciał do mnie przylecieć. Trzeba odrobiny szczęścia, by wygrać ten turniej. Miałem 18 punktów dodanych w pierwszej serii i skakałem w innych warunkach niż wielu innych skoczków” – stwierdził w rozmowie z ORF.

     

    Dawid Kubacki: Stefan Kraft powinien wygrać Turniej Czterech SkoczniZ dyskusją jury o wstrzymaniu Krafta trudno dyskutować, ponieważ gdyby ten szybko został puszczony, musiałby pobić rekord skoczni i wylądować telemarkiem, by wygrać. Duże kontrowersje wzbudziła za to decyzja o tym, by w przerwie podnieść belkę najazdową, ale nie obniżać jej już przed skokami czołówki, chociaż tak niejednokrotnie robiono podczas sezonu. To oburzyło m.in. Martina Schmitta, który wprost stwierdził, że jego zdaniem Kraft w Bischofshofen był najlepszy. Zdaniem byłego niemieckiego skoczka obniżenie belki przed skokami ostatnich sześciu skoczków sprawiłoby, że przed próbą Krafta nie trzeba by było zarządzać przerwy.

     

    Swoje trzy grosze do dyskusji dorzucił również Dawid Kubacki. Polak w rozmowie ze skijumping.pl stwierdził, że według niego Turniej Czterech Skoczni zakończył się “nietypowo”. I wprost wyznał, kto jego zdaniem zasłużył na wygranie turnieju.”Nie tak stawiałem. Troszkę te warunki na koniec się zmieniły i zamieszały. Wydaje mi się, że Stefan zasłużył na to, by wyjechać stąd z Orłem, a musiał zadowolić się trzecim miejscem. Tak bywa” – powiedział.

  • “Na miejscu Igi Świątek bym jej ręki nie podał”. Danielle Collins znokautowana

    “Na miejscu Igi Świątek bym jej ręki nie podał”. Danielle Collins znokautowana

    “Na miejscu Igi Świątek bym jej ręki nie podał”. Danielle Collins znokautowan

     

    — No jak dziecko, żenujące. Ma dziewczyna jakiś problem ze sobą — mówi Dawid Celt o Daniellle Collins na kanale Break Point. Znany tenisowy ekspert nie gryzł się w język i prosto z mostu wypalił, co sądzi na temat ostatniego zamieszania wokół Igi Świątek i Amerykanki. Padły wyjątkowo cierpkie słowa.

     

    Wokół Danielle Collins i Igi Świątek wciąż wrze. W ostatnich miesiącach wydawało się, że sytuacja została już złagodzona, ale to, co stało się w trakcie United Cup, na nowo rozpaliło atmosferę. Teraz na temat zachowania Amerykanki na kanale Break Point na YouTubie wypowiedzieli się znani eksperci Dawid Celt i Marek Furjan.

     

    “Żenujące”. Dawid Celt prosto z mostu o sytuacji między Igą Świątek i Danielle Collins

    — O tę Collins pytacie. No żenujące. Dla mnie to jest żenujące. Chwali się tym? Ja bym na miejscu Igi sam jej ręki nie podał. Iga i tak się kulturalnie zachowuje. Ja bym jej w ogóle do niej nie wyciągnął ręki po tych wszystkich akcjach. A ta jeszcze gra, że to jest osiągnięcie, sukces, chwali się tym w mediach. No jak dziecko, żenujące. Ma dziewczyna jakiś problem ze sobą i to nie jest dla mnie normalne zachowanie — stwierdził Celt.

     

    A w międzyczasie ostatnie “popisy” Amerykanki skomentował także przywołany już Furjan. — Wiecie co, temat Collins, śmieszne. […] Takie rozdmuchiwanie tego, rozumiem to, żeby komentować, ale tu, że w Stanach, że w Polsce, bez sensu. Jakaś jest tam zadra, lepiej nie będzie — dodał. Najważniejszym czynnikiem, który ostatnio podgrzał atmosferę między dwoma zawodniczkami, była sytuacja ze wspomnianego turnieju United Cup.

     

    Choć na korcie nie doszło do pojedynku Świątek z Collins, to obie panie miały okazję przywitać się tuż przed finałowym starciem. Wtedy to, po podaniu rąk Amerykanka ze specyficzną miną ostentacyjnie odwróciła głowę od naszej rodaczki. Nagranie błyskawicznie obiegło sieć. “Nie wiem, czy zauważyliście, ale… Nowy rok, ta sama ja” — napisała później na swoim profilu na Instagramie Collins.

     

  • Wiktorowski w końcu zabiera głos ws. “afery Świątek”. Jego słowa nie pozostawiają obojętnym

    Wiktorowski w końcu zabiera głos ws. “afery Świątek”. Jego słowa nie pozostawiają obojętnym

    Wiktorowski w końcu zabiera głos ws. “afery Świątek”. Jego słowa nie pozostawiają obojętnym

    Od momentu zakończenia współpracy Igi Świątek z Tomaszem Wiktorowskim zainteresowanie osobą szkoleniowca znacznie osłabło. Były trener tenisistki unikał wypowiedzi na temat dopingowej afery, która wstrząsnęła światem sportu, ale teraz postanowił zabrać głos. W programie “Cztery pory Igi” emitowanym na antenie Canal+ Wiktorowski zdradził, co pomyślał, gdy po raz pierwszy usłyszał o zarzutach wobec Świątek.

     

    Kulisy afery w programie Canal+

    W trzecim odcinku serialu “Cztery pory Igi” ukazano między innymi kulisy turnieju olimpijskiego w Paryżu, w tym głośny incydent po ćwierćfinałowym meczu, w którym Polka zmierzyła się z Danielle Collins. Amerykanka, która musiała wycofać się z rywalizacji z powodu kontuzji, nie kryła swojej frustracji i zaatakowała Świątek. W programie Collins przedstawiła swoją perspektywę na te wydarzenia.

     

    – Każdy z nas ma rzeczy, które po czasie zrobiłby inaczej. Mam nadzieję, że możemy o tym zapomnieć, rywalizować w zgodzie i być najlepszymi wersjami siebie. Staram się być najlepszą osobą, jak to tylko możliwe. Czasami nie wychodzi. Ludzie popełniają błędy, więc mam nadzieję, że w przyszłości będzie liczył się tylko tenis – powiedziała Collins przed kamerami.

     

    W programie wypowiedziała się również Daria Abramowicz, psycholog sportowa współpracująca z Igą Świątek. Przypomniała, że Polka po meczu chciała okazać wsparcie swojej rywalce, życząc jej powodzenia w dalszej części sezonu.

     

    Tomasz Wiktorowski o zarzutach wobec Świątek

    Jednym z najbardziej oczekiwanych momentów odcinka była wypowiedź Tomasza Wiktorowskiego, który po raz pierwszy publicznie skomentował aferę dopingową z udziałem swojej byłej podopiecznej. Trener ujawnił, jak dowiedział się o pozytywnym wyniku testu antydopingowego Świątek i jakie były jego pierwsze reakcje.

     

    – Byłem przekonany od początku, że to jest jakaś abstrakcja. Pamiętam dokładnie, gdzie byłem i w którym miejscu w Warszawie. Od momentu, kiedy się o tym dowiedzieliśmy i zaczęliśmy między sobą to omawiać, nawet nie chcąc początkowo angażować Igi, wiedzieliśmy, że to jest albo abstrakcja, albo jakiś sabotaż – stwierdził Wiktorowski w rozmowie z Bartoszem Ignacikiem.

     

    Przypomnijmy, że próbka, w której wykryto niedozwoloną substancję, została pobrana od Świątek podczas sierpniowego turnieju w Cincinnati, kiedy Wiktorowski był jeszcze jej trenerem.

     

    Słowa szkoleniowca rzucają nowe światło na sprawę, podkreślając jego wiarę w niewinność tenisistki. Czy wydarzenia z tego okresu zostaną wkrótce wyjaśnione? Na odpowiedzi czeka cały świat sportu.

     

  • Szokujące wieści z obozu wielkiej rywalki Igi Świątek. W grze “opcja atomowa”

    Szokujące wieści z obozu wielkiej rywalki Igi Świątek. W grze “opcja atomowa”

    Szokujące wieści z obozu wielkiej rywalki Igi Świątek. W grze “opcja atomowa

     

    Jelena Rybakina może nawet bojkotować turnieje, jeśli jej były trener Stefano Vukov nie dostanie od WTA pozwolenia na dalszą współpracę! — piszą dziennikarze “The Athletic”, którzy rozmawiali z otoczeniem rywalki Igi Świątek. Dalsza kariera kazachskiej tenisistki wisi na włosku z powodu dziwnej relacji ze szkoleniowcem, którą bada WTA. — Na ten moment jeszcze tu jestem, zobaczymy, co będzie dalej — przyznaje bez ogródek, zatrudniony kilka tygodni temu przez Rybakinę, Goran Ivanisević. Główny turniej Australian Open rusza już 12 stycznia.

     

    W największym skrócie sprawa wygląda tak: od miesięcy środowisko tenisowe podnosiło obawy, że Stefano Vukov traktuje Jelenę Rybakinę w sposób wykraczający poza granice profesjonalizmu. Kazaszka, jedna z najbardziej niewygodnych rywalek Igi Świątek, drugą połowę poprzedniego sezonu niemal całkowicie odpuściła “z powodów zdrowotnych” i podjęła w końcu decyzję o zamknięciu trwającej od 2019 r. współpracy z Chorwatem.

     

    Jelena Rybakina nie może się uwolnić od byłego trenera. WTA prowadzi śledztwo

    Zatrudnienie Gorana Ivanisevicia, byłego trenera Novaka Djokovicia wydawało się otwarciem zupełnie nowego rozdziału. Tymczasem podczas United Cup Rybakina sensacyjnie ogłosiła na swoim Instagramie, że Vukov… wraca do jej zespołu. Błyskawicznie przyszła jednak riposta od WTA, że wrócić nie może, bo jest zawieszony na czas nieokreślony. W jego sprawie prowadzone jest oficjalne śledztwo. Powodem “możliwe złamanie zasad kodeksu postępowania WTA”.

     

    Amerykański dziennikarz Ben Rothenberg dotarł przed Australian Open do Ivanisevicia i zapytał go o komentarz do całego zamieszania. — Ta sytuacja nikomu nie pomaga. Teraz chcę poczekać na WTA. Myślę, że to będzie uczciwe. Potem zobaczymy, co się wydarzy. Na ten moment, jestem tu. I miejmy nadzieję, że zostanę, że wszystko skończy się dobrze. Ale będziemy na to patrzeć dzień po dniu — powiedział Ivanisević, podkreślając brak jakiejkolwiek stabilizacji w obozie Rybakiny.

     

    Była trenerka Sereny Williams, Rennae Stubbs nie ma wątpliwości. — Jeśli Stefano wróci do sztabu Jeleny, Goran tam nie zostanie — powiedziała w swoim podcaście.

     

    Rywalka Igi Świątek staje twardo za swoim byłym trenerem. Może nawet zbojkotować sezon

    Dziennikarze “The Athletic” dotarli do osób zbliżonych do zawodniczki i przekonują, że rozważa ona najróżniejsze scenariusze, jeśli WTA zabroni Vukovowi pracy w roli trenera, co wiąże się z odebraniem akredytacji i zakazem wstępu na obiekty treningowe. W grę wchodzą wtedy opcje łagodne — jak zakup biletów dla Stefano, by mógł ze stadionu obserwować mecze Rybakiny, ale i “atomowe” — z bojkotowaniem turniejów organizowanych przez WTA na czele.

     

    Jelena podczas United Cup wyraźnie stanęła za byłym trenerem, podkreślając, że nigdy nie potraktował jej źle. Inni zawodnicy, trenerzy oraz dziennikarze mają jednak inne zdanie. — To tajemnica poliszynela, że Vukov był agresywny w stosunku do Jeleny — powiedział w swoim programie na YouTube Andy Roddick.

     

    Takich głosów jest lawina. — Widziałam Vukova traktującego Rybakinę w sposób, na który ja bym się nigdy nie zgodziła. To jak do niej mówi na korcie, jest dla mnie nie do zaakceptowania — powiedziała była tenisistka Marion Bartoli.

     

    WTA może ogłosić wyniki śledztwa lada dzień, nawet przed startem Australian Open. Główny turniej rusza 12 stycznia. Vukov przebywa w Australii, z trybun obserwował mecze Rybakiny w United Cup.

  • Wiktorowski w końcu przemówił ws. “afery Świątek”. Te słowa dają do myślenia

    Wiktorowski w końcu przemówił ws. “afery Świątek”. Te słowa dają do myślenia

    Wiktorowski w końcu przemówił ws. “afery Świątek”. Te słowa dają do myślenia

    Od momentu, gdy Iga Świątek zakończyła współpracę z Tomaszem Wiktorowskim, zainteresowanie wokół szkoleniowca nieco ucichło. Ten nie komentował nawet afery dopingowej z udziałem swojej byłej podopiecznej, ale w końcu postanowił przemówić. W serialu “Cztery pory Igi” Canal+ zdradził, co pomyślał, gdy pierwszy raz usłyszał o zarzutach stawianych tenisistce

     

    Canal+ wyemitował kolejny, trzeci już odcinek serialu “Cztery pory Igi”, w którym ukazano m.in. kulisy turnieju olimpijskiego w Paryżu. To właśnie tam po ćwierćfinałowym meczu Polkę zaatakowała Danielle Collins, która z powodu urazu skreczowała i pożegnała się z marzeniami o medalu igrzysk. Swoją perspektywę przedstawiła teraz Amerykanka.”Każdy z nas ma rzeczy, które po czasie zrobiłby inaczej. Mam nadzieję, że możemy o tym zapomnieć. Rywalizować w zgodzie i być najlepszymi wersjami siebie. Staram się być najlepszą osobą, jak to tylko możliwe. Czasami nie wychodzi. Ludzie popełniają błędy, więc mam nadzieję, że w przyszłości będzie liczył się tylko tenis” – stwierdziła Collins.

     

    O komentarz poproszono także Darię Abramowicz, która przed kamerą przypomniała, że Świątek chciała po kreczu Collins życzyć rywalce powodzenia przed dalszą częścią sezonu.

     

    Tomasz Wiktorowski skomentował aferę z udziałem Igi ŚwiątekWe wspomnianym odcinku pojawił się także Tomasz Wiktorowski, z którym Świątek na początku października zakończyła współpracę. Były trener Polki odniósł się do afery dopingowej z udziałem tenisistki i po raz pierwszy skomentował ją publicznie. Wiktorowski został zapytany przez Bartosza Ignacika o to, w jaki sposób dowiedział się o pozytywnym teście antydopingowym Świątek oraz jaka była jego reakcja. Jak się okazuje, od początku wierzył w niewinność byłej podopiecznej.”Byłem przekonany od początku, że to jest jakaś abstrakcja. Pamiętam dokładnie, gdzie byłem i w którym miejscu w Warszawie. I pamiętam, że od momentu, kiedy żeśmy się dowiedzieli i zaczęliśmy między sobą to precyzować, nawet żeby nie dotykać na początku Igi, to wiedzieliśmy, że to jest abstrakcja albo jakiś sabotaż” – stwierdził.

     

    Przypomnijmy, że próbkę, w której wykryto ślady niedozwolonej substancji, pobrano od Polki podczas sierpniowego turnieju w Cincinnati. Wówczas jej trenerem był właśnie Wiktorowski. 

  • Mamy szansę na sześcioro Polaków w Australian Open. Czas na finały! Oto co już wiemy

    Mamy szansę na sześcioro Polaków w Australian Open. Czas na finały! Oto co już wiemy

    Mamy szansę na sześcioro Polaków w Australian Open. Czas na finały! Oto co już wiemy

    Po środowych meczach w grze o Australian Open pozostało dwoje polskich tenisistów — Kamil Majchrzak oraz Maja Chwalińska. Na papierze oboje będą rankingowymi faworytami, ale ich sytuacja znacznie się różni. Szczególnie trudne zadanie ma rówieśniczka Igi Świątek, która zagra z 17-letnią Brendą Fruhvirtovą, która właśnie wyeliminowała mistrzynię olimpijską z Paryża.

     

    Pewni udziału w singlowej rywalizacji Australian Open są: Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Magdalena Fręch i Magda Linette. W najlepszym wypadku możemy mieć zatem aż sześciu reprezentantów

     

    Kamil Majchrzak wrócił do Melbourne po trzech latach i nie zamierza zmarnować swojej szansy. W finale eliminacji zagra z Brytyjczykiem Billym Harrisem, który mimo 29 lat, ma bardzo małe doświadczenie w turniejach ATP

     

    Chwalińska zmierzy się z Fruhvirtovą, która w półfinale kwalifikacji pokonała byłą piątą rakietę świata i medalistę tegorocznych igrzysk w grze podwójną Sarę Errani. Paradoksalnie utytułowana Włoszka mogłaby być łatwiejszą rywalką dla Polki

     

    Półfinały kwalifikacji do Australian Open zaczęły się od złych wieści. Maks Kaśnikowski przegrał w półfinale eliminacji z Hugo Dellienem 6:3, 5:7, 2:6. Boliwijczyk był o 87 pozycji wyżej rozstawiony, ale miał problemy z 21-letnim Polakiem. Mimo to jedynym wielkoszlemowym turniejem w karierze Kaśnikowskiego zostaje US Open. Lepsze wiadomości nadeszły z sesji rozgrywanych po godz. 5 czasu polskiego.

     

    Najpierw swój mecz wygrał Kamil Majchrzak. Tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego przybliża się do czołowej setki rankingu po dopingowym zawieszeniu. Nie zamierza zmarnować powrotu do Melbourne po trzech latach. W grze o finał wygrał 6:7 (5), 6:1, 6:2 z Zacharym Sajdą. W decydującym starciu zmierzy się z Brytyjczykiem Billym Harrisem.

     

    Z kim i kiedy grają Polacy w kwalifikacjach do Australian Open

    126. na świecie tenisista nigdy nie zajmował tak wysokich lokat jak Majchrzak. Obecnie jest o dziewięć pozycji niżej. Tylko raz w karierze zagrał w wielkoszlemowym turnieju — w Wimbledonie w 2024 r. i to dzięki otrzymaniu dzikiej karty. Poległ w pierwszej rundzie. Mimo 29 lat ma bardzo małe doświadczenie w ATP. Zadebiutował w turniejach dopiero przed dwoma laty.

     

    Wyżej w rankingu od finałowej rywalki jest również Maja Chwalińska. Ograła Marie Benoit 6:1, 3:6, 6:1 i powalczy o swój pierwszy występ w Australian Open. 23-latka ma jednak bardzo trudne zadanie — zagra z Brendą Fruhvirtovą (197. WTA). Czeszka wygrywała w zawodowych turniejach ITF już w wieku 14 lat, bijąc przy tym rekordy. W Australian Open zadebiutowała w 2023 r., stając się piątą najmłodszą zakwalifikowaną uczestniczką w historii zawodów. W półfinale kwalifikacji pokonała byłą piątą rakietę świata i medalistę tegorocznych igrzysk w grze podwójną Sarę Errani. Paradoksalnie utytułowana Włoszka mogłaby być łatwiejszą rywalką dla Polki.

     

    Errani nawet w szczytowej formie w singlowym Australian Open doszła zaledwie raz dalej niż trzecia runda, choć wygrywała tu w deblu. Przed rokiem odpadła w pierwszej rundzie, a wcześniej przez dwa sezony w kwalifikacjach.

     

    Obu meczów Polaków należy się spodziewać w godzinach porannych w czwartek, 9 stycznia. Tego samego dnia odbędzie się losowanie drabinki. Główny turniej odbędzie się w dniach 12-26 stycznia. Na relację na żywo zapraszamy na stronę internetową Przeglądu Sportowego Onet. Pewni udziału w singlowej rywalizacji Australian Open są: Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Magdalena Fręch i Magda Linette.

  • Drwił z Igi Świątek, później wrócił do gry. A teraz taki komunikat, cios dla Kyrgiosa

    Drwił z Igi Świątek, później wrócił do gry. A teraz taki komunikat, cios dla Kyrgiosa

    Drwił z Igi Świątek, później wrócił do gry. A teraz taki komunikat, cios dla Kyrgiosa

    O Nicku Kyrgiosie w ostatnich tygodniach było głośno nie ze wzglądu na wyniki tenisisty, bo ten przez długi czas pauzował, ale jego wypowiedzi na temat Igi Świątek i Jannika Sinnera. Kontrowersyjny Australijczyk dwrił z Polki po tym, jak ujawniono wykryto u niej niedozwolony środek, a jego wypowiedzi odbijały się szerokim echem. Teraz o Kyrgiosie znowu jest głośno – okazuje się, że 29-latek ponownie ma problemy zdrowotne, przez które musiał odpuścić udział w meczu pokazowym tuż przed Australian Open.

     

    Nick Kyrgios po raz ostatni przed długą przerwą pojawił się na korcie w czerwcu 2023 roku, po czym z powodu nawracających kontuzji pauzował przez ponad 18 miesięcy. Na kort wrócił w grudniu podczas pokazowego turnieju World Tennis League, a pierwsze oficjalne singlowe spotkanie rozegrał w Brisbane, gdzie już w pierwszej rundzie przegrał z Giovannim Mpethsi Perricardem. U boku Novaka Djokovicia wystąpił też w deblu, ale australijsko-serbski duet odpadł już w drugiej rundzie.

     

    Australijczyk wciąż walczy o powrót na szczyt, a w ostatnich tygodniach zapewne rzadko pojawiałby się w przekazach medialnych, gdyby nie jego kontrowersyjne wypowiedzi na temat Igi Świątek i Jannika Sinnera, u których wykryto niedozwolone substancje. Gdy na jaw wyszła sprawa z udziałem Polki, w mediach społecznościowych drwił z jej tłumaczeń.”Wymówką, której wszyscy możemy użyć, jest to, że nie wiedzieliśmy. Po prostu nie wiedzieliśmy. Profesjonaliści na najwyższym poziomie sportu mogą teraz po prostu powiedzieć: nie wiedzieliśmy” – pisał. Kyrgios atakował Świątek kilka razy, dosadnie komentując m.in. wywiad, jaki Polka udzieliła dla “Tennis Insider Club”. “Nie wiedziałam, co się dzieje. Musieliśmy wysłać suplementy do badań i oczekiwać na wyniki. (…) To było naprawdę trudne. Nie chciałabym przez to przechodzić ponownie” – mówiła.

     

    Nick Kyrgios wrócił na kort. A teraz taki komunikatKyrgios wrócił na kort po przerwie i stanął przed szansą na to, by jego występy nieco “przyćmiły” jego niedawne kontrowersyjne wypowiedzi. 29-latek znalazł się na liście zgłoszonych do Australian Open, a na kilka dni przed rozpoczęciem wielkoszlemowych zmagań miał zagrać z Novakiem Djokoviciem w meczu charytatywnym.

     

    Jak się jednak okazało, Australijczyk w czwartek 9 stycznia jednak nie wybiegnie na kort. Komunikat w tej sprawie nadał sam zainteresowany

     

    Turniej główny Australian Open rozpoczyna się 12 stycznia. Kyrgios ma więc tylko kilka dni na to, by zaleczyć uraz przed meczem pierwszej rundy wielkoszlemowej imprezy.

  • Świątek zaatakowana przez rywalkę, Abramowicz ujawnia kulisy. “Igę po prostu zatkało”

    Świątek zaatakowana przez rywalkę, Abramowicz ujawnia kulisy. “Igę po prostu zatkało”

    Świątek zaatakowana przez rywalkę, Abramowicz ujawnia kulisy. “Igę po prostu zatkało

     

    Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju olimpijskiego w Paryżu trafiła na Danielle Collins, a po meczu więcej niż o jego przebiegu mówiło się o skandalicznym zachowaniu Amerykanki. Ta miała werbalnie zaatakować Polkę, zarzucając jej brak szczerości, co wyraźnie zdziwiło tenisistkę z Raszyna. Kulisy sprawy przybliżono teraz w serialu “Cztery pory Igi”, gdzie wypowiedziała się m.in. psycholog zawodniczki, Daria Abramowicz. Głos oddano również samej Amerykance, która zasugerowała, że chciałaby już zapomnieć o sprawie.

     

    Iga Świątek w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich wygrała pierwszego seta z Daniele Collins 6:1, po czym losy rywalizacji odwróciły się i to Amerykanka triumfowała 6:2. W trzeciej, decydującej partii, zawodniczka z Raszyna prowadziła już 4:1, ale nie było jej dane dokończyć meczu – rywalka skreczowała i tym samym nasza reprezentantka zameldowała się w półfinale. Po meczu Polka podeszła do rywalki i to właśnie wówczas miała usłyszeć kilka gorzkich słów pod swoim adresem. “Danielle Collins po porażce z Igą Świątek zaatakowała organizatorów turnieju tenisowego, a także samą Igę. Polka jest jej zdaniem nieszczera i fałszywa. Nie wytłumaczyła jednak, o co dokładnie chodzi” – ujawnił obecny na miejscu Mateusz Puka z WP SportoweFakty.

     

    Iga Świątek vs. Danielle Collins. Kulisy spięcia w ParyżuPolka podeszła wówczas do sprawy bardzo dyplomatycznie, mówiąc w rozmowie z TVP Sport, że nie spodziewała się takiej reakcji rywalki. I deklarowała, że nie zamierza “wnikać w szczegóły”. Te ujawniła zarówno jej psycholog, jak i sama rywalka w najnowszym odcinku serialu “Cztery pory Igi”, jaki pojawił się na Canal+.Daria Abramowicz przyznała przed kamerą, że Świątek po kreczu Collins chciała po prostu życzyć jej powodzenia przed dalszą częścią sezonu i pogratulować dotychczasowej kariery, ponieważ ta nosiła się z zamiarem jej zakończenia.

     

    W serialu pojawiła się też sama Collins. I przyznała, że podczas ćwierćfinałowej potyczki odczuwała ból, przez co nie czuła się komfortowo. Zasugerowała też, że poniekąd żałuje tego, co stało się między nią a Świątek.”Każdy z nas ma rzeczy, które po czasie zrobiłby inaczej. Mam nadzieję, że możemy o tym zapomnieć. Rywalizować w zgodzie i być najlepszymi wersjami siebie. Staram się być najlepszą osobą, jak to tylko możliwe. Czasami nie wychodzi. Ludzie popełniają błędy, więc mam nadzieję, że w przyszłości będzie liczył się tylko tenis” – skwitowała

     

    I chociaż słowa Collins sugerują jej skruchę oraz chęć zakończenia sporu, to sceny, jakie miały miejsce podczas United Cup, niejako przeczą jej deklaracjom. Przed finałową potyczką Polski ze Stanami Zjednoczonymi kamery uchwyciły bowiem “chłodne” powitanie Collins ze Świątek, a na nagraniu widać, że Amerykanka uciekała wzrokiem przed wiceliderką rankingu WTA. Później z kolei szczyciła się swoją reakcją w mediach społecznościowych. 

  • Ojciec Igi Świątek przerywa milczenie. Skomentował aferę dopingową

    Ojciec Igi Świątek przerywa milczenie. Skomentował aferę dopingową

    Ojciec Igi Świątek przerywa milczenie. Skomentował aferę dopingową

    Tomasz Świątek w rozmowie z portalem i.pl zabrał głos w sprawie zawieszenia jego córki Igi, po tym, jak w jej organizmie wykryto niedozwoloną substancję. “Stało się to, co się stało” — stwierdził. Podkreślił przy tym, że polska tenisistka przestała być liderką rankingu WTA nie przez to, że przegrywała mecze.

     

    Iga Świątek ma za sobą udane przygotowania do zbliżającego się turnieju Australian Open. Wiceliderka rankingu WTA wzięła udział w turnieju United Cup, w którym z reprezentacją Polski doszła aż do finału. W Australii rozegrała łącznie siedem meczów, z których wygrała sześć.

     

    Początek nowego sezonu budzi u wielu kibiców nadzieje na to, że Świątek uda się wrócić na fotel liderki rankingu WTA. Polka spadła na drugą lokatę w październiku ubiegłego roku po dłuższej przerwie od występów na turniejach. Z kolei w listopadzie okazało się, że miało to związek z zawieszeniem, które dostała w związku z wykryciem w jej organizmie zabronionej dla sportowców trimetazydyny.

     

    Ojciec Igi Świątek jasno o sprawie dopingu w jej organizmie. “Stało się”

    Polka musi również zwrócić nagrodę pieniężną, którą otrzymała za turniej w Cincinnati. Teraz na temat zawieszenia wypowiedział się jej ojciec Tomasz Świątek. “Stało się to, co się stało. Nie straciła pozycji liderki przez to, że przegrywała mecze” — stwierdził w rozmowie z portalem i.pl.

     

    Tomasz Świątek uważa, że jego córka będzie w tym sezonie walczyła o odzyskanie tytułu liderki rankingu WTA. Podkreśla jednak przy tym, że “nie będzie to dla niej priorytetem w 2025 r.”.

     

    Kwalifikacje do wielkoszlemowego Australian Open ruszyły w poniedziałek. Świątek nie musi brać w nich udziału, dlatego może nadal w spokoju przygotowywać się do startu w tej imprezie. Główna faza turnieju rozpocznie się w niedzielę 12 stycznia. Trzy dni wcześniej odbędzie się losowanie drabinkiturniejowej.

     

  • Collins kontra Świątek. Zaskakujące słowa Amerykanki: “Mam nadzieję”

    Collins kontra Świątek. Zaskakujące słowa Amerykanki: “Mam nadzieję”

    Collins kontra Świątek. Zaskakujące słowa Amerykanki: “Mam nadzieję”

    – To jest totalnie po jej stronie. Było to dla mnie nieracjonalne – tak Iga Świątek skomentowała zachowanie Danielle Collins w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu. W serialu dokumentalnym Canal+ Sport “Cztery pory Igi” sztab Polki wypowiedział się o tej sytuacji. Skomentowała ją także Collins. – Mam nadzieję, że możemy o tym zapomnieć – powiedziała Amerykanka.

     

    – Powiedziałam Idze, że nie musi być nieszczera. Iga udaje, jest fałszywa – powiedziała Danielle Collins (11. WTA) o Idze Świątek (2. WTA) po przegranym ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu. Te słowa Amerykanki poniosły się echem po świecie i tym samym stała się persona non grata dla wielu polskich kibiców.

     

    Sztab Igi Świątek skomentował zachowanie Danielle Collins podczas igrzysk olimpijskich. Amerykanka przyznała: “Takie rzeczy się zdarzają”

     

    Cała sytuacja została przedstawiona i skomentowana w trzecim odcinku drugiego sezonu serialu dokumentalnym Canal+ Sport pt. “Cztery pory Igi”. Jako pierwszy o tym wypowiedział się ówczesny trener polskiej tenisistki Tomasz Wiktorowski. – Nie wiem, jak Iga to odebrała. My żeśmy to zbagatelizowali. Z naszej strony, powiedzmy, sportowej. Nie mam obrazu, jak dalej Iga to omówiła gdzieś z Darią, czy kimś innym – powiedział.

     

    – W psychologii mamy takie różne bon moty. Jednym z nich jest takie stwierdzenie, że warto się zastanowić, co jest o nas, a co jest o kimś innym. Iga bardzo chciała życzyć powodzenia w reszcie roku i pogratulować kariery Danielle po tym, kiedy ona skreczowała. Po tym, kiedy Danielle do niej podchodziła, powiedziała Idze: “Nie musisz być nieszczera”. Igę po prostu zatkało – zdradziła psycholożka Świątek Daria Abramowicz. Dodała, że przed tamtym meczem doszło do krótkiego spotkania z Amerykanką. – Podeszła do naszego stolika w restauracji turniejowej i opowiadała, ile pinów zgromadziła, była bardzo miła i uśmiechnięta – zaznaczyła.

     

    Stacja o całej sytuacji porozmawiała także z Danielle Collins. Mogło się wydawać, że Amerykanka nabrała dystansu do całej tej sytuacji. – Takie rzeczy zdarzają się na korcie, w trakcie tego meczu czułam duży ból. Nie czułam się komfortowo podczas tej interakcji. Każdy z nas ma rzeczy, które po czasie zrobiłby inaczej – mówiła.

     

    – Mam nadzieję, że możemy o tym zapomnieć. Rywalizować w zgodzie i być najlepszymi wersjami siebie. Staram się być najlepszą osobą, jak to tylko możliwe. Czasami nie wychodzi. Ludzie popełniają błędy, więc mam nadzieję, że w przyszłości będzie liczył się tylko tenis – podsumowała Collins, która odłożyła zakończenie kariery o kolejny rok.

     

    Jednak jej ostatnie zachowania podczas i po finale drużynowego United Cup mogą wskazywać, że Collins podoba się forma “rywalizacji” ze Świątek. Podczas tamtego turnieju w mało elegancki sposób przywitała się z Polką, a do tego pochwaliła się tym w mediach społecznościowych

     

    Iga Świątek o zachowaniu Danielle Collins. “Jest taką osobą”

     

    – Nie powiedziałabym, żeby mnie to w 100 proc. zaskoczyło, bo już od dawna wiem, że Danielle jest taką osobą, po której nie wiadomo czasami, czego się spodziewać – to już z kolei słowa Igi Świątek z tego odcinka. – Zaskoczyło mnie, że wybrała mnie, jako w pewnym sensie target, ponieważ my dosłownie nie rozmawiałyśmy przez ostatnie dwa lata. Nie miałyśmy żadnej interakcji, czy to pozytywnej lub negatywnej. Zaskoczyło mnie to, bo nie wiedziałam, skąd się to wzięło – powiedziała.

     

    Polka dodawała, że nie bawi się w żadne gierki psychologiczne na korcie, żeby móc sprowokować taką reakcję rywalki. – To jest totalnie po jej stronie. Było to dla mnie nieracjonalne.

     

    Akurat tę zawodniczkę odbieram jako taką bardzo nieprzewidywalną. Jak patrzę na nią na korcie, to nie mam pojęcia, co zrobi. Może wystrzelić każdą piłkę w aut, a może zagrać fantastyczny mecz i myślę, że poza kortem również może zachować się w taki dosyć nieprzewidywalny dla odbiorcy sposób –podsumował Wiktorowski.