• Zbigniew Ziobro przyznaje się do korupcji, nadużycia władzy i przestępstw finansowych.

    Zbigniew Ziobro przyznaje się do korupcji, nadużycia władzy i przestępstw finansowych.

    Zbigniew Ziobro znalazł się w centrum ogromnej politycznej burzy po doniesieniach medialnych sugerujących, że miał rzekomo przyznać się do szeregu poważnych przestępstw, w tym korupcji, nadużycia władzy oraz nieprawidłowości finansowych. Informacje te wywołały gwałtowną reakcję zarówno w świecie polityki, jak i wśród opinii publicznej, prowadząc do licznych debat na temat odpowiedzialności osób pełniących najwyższe funkcje państwowe.

    Zbigniew Ziobro przyznaje się do korupcji, nadużycia władzy i przestępstw finansowych.

    Według nieoficjalnych źródeł sprawa ma dotyczyć działań podejmowanych w czasie, gdy Ziobro pełnił funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Pojawiły się oskarżenia o wykorzystywanie wpływów politycznych do realizacji prywatnych i partyjnych interesów, a także o nieprawidłowości związane z zarządzaniem środkami publicznymi. Choć brak jest oficjalnego potwierdzenia przedstawianych zarzutów, sam fakt pojawienia się takich doniesień wywołał ogromne emocje.

    Komentatorzy polityczni podkreślają, że ewentualne przyznanie się do winy przez jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków konserwatywnej sceny politycznej mogłoby stać się jednym z największych skandali politycznych ostatnich lat w Polsce. Przypomina się, że Ziobro od lat budził skrajne emocje – dla jednych był symbolem twardej walki z przestępczością i reform wymiaru sprawiedliwości, dla innych politykiem oskarżanym o upolitycznianie sądów oraz nadużywanie władzy.

    W mediach społecznościowych natychmiast pojawiły się tysiące komentarzy. Zwolennicy byłego ministra przekonują, że cała sprawa może mieć charakter polityczny i stanowić próbę zniszczenia jego kariery. Z kolei przeciwnicy twierdzą, że doniesienia potwierdzają wcześniejsze podejrzenia dotyczące sposobu funkcjonowania instytucji państwowych pod jego nadzorem.

    Eksperci prawni zaznaczają jednak, że na obecnym etapie należy zachować ostrożność i respektować zasadę domniemania niewinności. W polskim systemie prawnym każda osoba jest niewinna do momentu prawomocnego wyroku sądu. Wielu prawników zwraca uwagę, że medialne spekulacje często wyprzedzają oficjalne ustalenia śledczych, co może prowadzić do chaosu informacyjnego oraz wpływać na opinię publiczną jeszcze przed zakończeniem postępowania.

    Jeśli jednak zarzuty okazałyby się prawdziwe, konsekwencje mogłyby być niezwykle poważne. Mowa nie tylko o potencjalnej odpowiedzialności karnej, ale także o ogromnym kryzysie zaufania wobec instytucji państwowych. Sprawa mogłaby również wpłynąć na przyszłość całego środowiska politycznego związanego z byłym ministrem, a także stać się ważnym tematem kolejnych kampanii wyborczych.

    Niektórzy analitycy zauważają, że podobne afery polityczne w innych krajach prowadziły do wieloletnich procesów sądowych, upadków rządów i głębokich zmian w systemach politycznych. Dlatego obecne doniesienia są uważnie obserwowane nie tylko w Polsce, ale także przez zagraniczne media i instytucje europejskie. Szczególne zainteresowanie budzą kwestie dotyczące praworządności oraz niezależności wymiaru sprawiedliwości.

    W ostatnich latach Poland wielokrotnie znajdowała się pod lupą organizacji międzynarodowych w związku z reformami sądownictwa wprowadzanymi przez rząd. Krytycy twierdzili, że zmiany te mogły ograniczać niezależność sędziów oraz zwiększać polityczny wpływ na prokuraturę i sądy. Zwolennicy reform odpowiadali natomiast, że były one konieczne do usprawnienia działania wymiaru sprawiedliwości i walki z korupcją.

    Obecna sytuacja ponownie rozbudziła dyskusję o granicach władzy politycznej i mechanizmach kontroli państwowej. Wielu obywateli domaga się pełnej transparentności oraz szybkiego wyjaśnienia sprawy. Pojawiają się również pytania o to, czy instytucje odpowiedzialne za ściganie przestępstw będą działać niezależnie od nacisków politycznych.

    Tymczasem przedstawiciele części opozycji wezwali do powołania specjalnej komisji śledczej, która miałaby zbadać wszystkie okoliczności związane z działalnością byłego ministra. Według nich opinia publiczna ma prawo poznać prawdę dotyczącą ewentualnych nadużyć oraz sposobu funkcjonowania państwowych instytucji w poprzednich latach.

    Sam Zbigniew Ziobro nie odniósł się szczegółowo do wszystkich medialnych doniesień, a jego współpracownicy określają pojawiające się informacje jako manipulacje i polityczny atak. Podkreślają oni, że wiele publikacji opiera się na anonimowych źródłach i nie zostało potwierdzonych oficjalnymi dokumentami.

    Niezależnie od dalszego rozwoju wydarzeń, sprawa już teraz wywołała ogromne poruszenie w całym kraju. Dla wielu Polaków jest ona symbolem głębokiego podziału politycznego oraz narastającego kryzysu zaufania wobec elit politycznych. W najbliższych tygodniach można spodziewać się kolejnych komentarzy, analiz oraz potencjalnych nowych informacji, które mogą rzucić więcej światła na całą sytuację.

    Jedno jest pewne – temat pozostanie jednym z najgłośniejszych wydarzeń politycznych ostatnich miesięcy. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy byłego ministra z uwagą śledzą rozwój sytuacji, oczekując odpowiedzi na pytania dotyczące odpowiedzialności, praworządności oraz przyszłości polskiej sceny politycznej.

  • Ostre spięcie w Paryżu, rywalka ruszyła do Niemki. Sędzia musiała zareagować

    Ostre spięcie w Paryżu, rywalka ruszyła do Niemki. Sędzia musiała zareagować

    Atmos wielkiego turnieju, ogromne emocje i napięcie, które w pewnym momencie wymknęło się spod kontroli. Podczas jednego z najbardziej gorących spotkań w Paryżu doszło do ostrego spięcia między tenisistkami, a całą sytuację musiała uspokajać sędzia prowadząca mecz. Kibice zgromadzeni na trybunach przecierali oczy ze zdumienia, gdy rywalka niespodziewanie ruszyła w stronę niemieckiej zawodniczki po wyjątkowo kontrowersyjnej akcji.

    Ostre spięcie w Paryżu, rywalka ruszyła do Niemki. Sędzia musiała zareagować

    Mecz od samego początku był niezwykle wyrównany. Obie tenisistki prezentowały wysoki poziom, nie brakowało mocnych wymian, efektownych winnerów oraz nerwowych momentów. Publiczność na korcie Philippe-Chatrier żyła każdym punktem, a napięcie rosło z minuty na minutę. Stawką był awans do kolejnej rundy prestiżowego turnieju, dlatego żadna z zawodniczek nie zamierzała odpuszczać nawet na chwilę.

    Pierwszy set przebiegał jeszcze względnie spokojnie. Niemka imponowała regularnością i świetnym poruszaniem się po korcie, natomiast jej przeciwniczka stawiała na agresywny tenis oraz ryzykowne zagrania. W pewnym momencie doszło jednak do sytuacji, która całkowicie zmieniła atmosferę spotkania. Po jednej z długich wymian piłka minimalnie zahaczyła o linię, lecz przeciwniczka była przekonana, że aut był wyraźny. Natychmiast zaczęły się protesty kierowane w stronę sędzi.

    Początkowo wydawało się, że wszystko zakończy się jedynie krótką dyskusją. Emocje szybko jednak wymknęły się spod kontroli. Rywalka Niemki gwałtownie podeszła bliżej siatki i zaczęła gestykulować w kierunku przeciwniczki, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie zgadza się z decyzją arbitra. Niemiecka tenisistka próbowała zachować spokój, ale atmosfera robiła się coraz bardziej napięta.

    W pewnym momencie zawodniczka ruszyła kilka kroków w stronę Niemki, co wywołało natychmiastową reakcję publiczności. Na trybunach rozległy się gwizdy i okrzyki, a sędzia błyskawicznie zeszła ze swojego stanowiska, aby uspokoić sytuację. Obie tenisistki zostały poproszone o zachowanie spokoju i powrót na swoje strony kortu. Przez kilka minut mecz był praktycznie przerwany, ponieważ emocje nie chciały opaść.

    Komentatorzy zgodnie przyznawali, że był to jeden z najbardziej nerwowych momentów tegorocznej edycji turnieju w Paryżu. Choć tenis uchodzi za sport pełen elegancji i szacunku, to presja wielkich imprez często prowadzi do wybuchów frustracji. Tym razem napięcie było widoczne niemal od pierwszego gema, a kontrowersyjna decyzja sędzi tylko dolała oliwy do ognia.

    Po wznowieniu gry obie zawodniczki starały się wrócić do koncentracji, ale było widać, że wydarzenia sprzed kilku minut wciąż siedzą im w głowach. Niemka zaczęła popełniać więcej niewymuszonych błędów, natomiast jej przeciwniczka grała jeszcze bardziej agresywnie, jakby chciała za wszelką cenę udowodnić swoją rację. Każdy zdobyty punkt był celebrowany z ogromnymi emocjami, a atmosfera na korcie pozostawała bardzo gorąca.

    Kibice w mediach społecznościowych błyskawicznie zaczęli komentować całe zajście. Jedni bronili zawodniczki, twierdząc, że w tak ważnym meczu emocje są czymś naturalnym. Inni krytykowali jej zachowanie, podkreślając, że przekroczyła granicę sportowej rywalizacji. Wielu fanów zwracało również uwagę na zachowanie sędzi, która ich zdaniem bardzo dobrze poradziła sobie z trudną sytuacją i nie dopuściła do dalszej eskalacji konfliktu.

    Eksperci tenisowi zauważyli, że podobne incydenty zdarzają się coraz częściej w kobiecym tourze. Presja wyniku, ogromne oczekiwania oraz intensywny kalendarz sprawiają, że zawodniczki coraz trudniej radzą sobie z emocjami. W Paryżu stawka jest jednak wyjątkowa — każdy marzy o triumfie na kortach Rolanda Garrosa, dlatego nawet najmniejszy detal może wywołać gigantyczne napięcie.

    Po zakończeniu spotkania obie tenisistki podeszły do siatki, choć ich uścisk dłoni był bardzo chłodny. Nie było uśmiechów ani rozmowy, jedynie szybka wymiana spojrzeń i natychmiastowe odejście do swoich ławek. Dziennikarze od razu próbowali uzyskać komentarze na temat całego zajścia, jednak żadna z zawodniczek nie chciała szerzej rozwijać tematu tuż po meczu.

    Na konferencji prasowej niemiecka tenisistka zachowała dyplomatyczny ton. Przyznała jedynie, że spotkanie było niezwykle emocjonalne i momentami bardzo trudne mentalnie. Podkreśliła także, że szanuje decyzje sędziów i stara się skupiać wyłącznie na własnej grze. Znacznie bardziej emocjonalnie wypowiadała się jej rywalka, która nadal uważała, że została skrzywdzona przez arbitraż.

    Całe wydarzenie natychmiast stało się jednym z głównych tematów sportowych mediów. Nagrania z incydentu błyskawicznie obiegły internet, a kibice analizowali każdy gest i każde słowo wypowiedziane na korcie. Wielu ekspertów uważa, że podobne sytuacje pokazują, jak ogromne emocje towarzyszą rywalizacji na najwyższym poziomie.

    Turniej w Paryżu od lat dostarcza niezapomnianych historii i dramatycznych momentów. Tym razem kibice byli świadkami nie tylko wielkiego widowiska sportowego, ale również konfliktu, który na długo pozostanie w pamięci fanów tenisa. Choć emocje są nieodłączną częścią sportu, wielu obserwatorów podkreśla, że najważniejsze pozostaje zachowanie szacunku wobec rywalki i sędziów.

    Jedno jest pewne — o tym meczu będzie się mówiło jeszcze bardzo długo. Ostre spięcie na korcie, nerwowe reakcje i interwencja sędzi sprawiły, że spotkanie przeszło do historii tegorocznej edycji turnieju jako jedno z najbardziej emocjonujących i kontrowersyjnych wydarzeń.

  • Wszystko jasne. Wtedy obejrzymy polski hit w Paryżu. Świątek z Linette na korcie

    Wszystko jasne. Wtedy obejrzymy polski hit w Paryżu. Świątek z Linette na korcie

    Iga Świątek o czwartą rundę Roland Garros zagra w polskim meczu. Po sensacyjnym triumfie Magdy Linette z Jeleną Ostapenko, to właśnie Poznanianka stanie po drugiej stronie siatki. Wiadomo, kiedy Polki zmierzą się ze sobą w tym naszym narodowym hicie.
    Iga Świątek i Magda Linette

    Iga Świątek i Magda LinetteFoto OlimpikAFP

    Iga Świątek zmiany w swoim sztabie szkoleniowym zarządziła po sensacyjnej porażce w turnieju WTA 1000 w Miami. Polka przegrała już w meczu drugiej rundy, a jej rywalką była wówczas Magda Linette. To spotkanie sprawiło, że ostatecznie ze swoją pracą pożegnał się Wim Fissette.

    Belga na stanowisku trenera naszej najlepszej tenisistki wszechczasów zastąpił Francisco Roig. Hiszpański szkoleniowiec dołączył do Macieja Ryszczuka, Tomasza Moczka oraz Darii Abramowicz na początku kwietnia. Już pod wodzą byłego trenera Rafaela Nadala Świątek szykowała się do Roland Garros.

    Świątek z Linette w piątek. Polski mecz w Paryżu

    Do Paryża przyleciała tradycyjnie z wielkimi nadziejami, a u kibiców bez wątpienia na czerwono zaznaczony był etap trzeciej rundy paryskiego szlema. W tej bowiem Iga miała zmierzyć się z Jeleną Ostapenko, a Łotyszka w ostatnich latach stała się absolutnym koszmarem Polki.

    Ostatecznie przed tym spotkaniem Świątek uratowała właśnie wspomniana Linette. Poznanianka wyrzuciła z turnieju wyżej notowaną przeciwniczkę już na etapie drugiej rundy. Dzięki temu w trzeciej rundzie będziemy świadkami meczu, który bez wątpienia będzie cieszył się gigantycznym zainteresowaniem.

    O czwartą rundę zagrają ze sobą bowiem właśnie Świątek i Linette. Nie znamy jeszcze dokładnej godziny tego spotkania, ale wiemy, że panie staną naprzeciw siebie na korcie prawdopodobnie Philippe’a Chatriera w piątek 29 maja. Dokładną godzinę i układ piątkowych meczów poznamy w czwartek.
    Kobieta o prostych, brązowych włosach ubrana w biały, oversize’owy żakiet z głębokim dekoltem i czarną tasiemką zawiązaną na szyi, stojąca na tle marmurowej ściany z widocznymi czarnymi napisami.

    Magda LinettePiotr FotekEast News
    Trener w okularach przeciwsłonecznych pochyla się i rozmawia z tenisistką ubraną w sportową koszulkę oraz czapkę, oboje skupieni na intensywnej dyskusji przy kortach tenisowych.

    Francisco Roig i Iga ŚwiątekMATTHIEU MIRVILLEAFP
    Tenisistka w sportowym stroju wykonuje zamaszysty bekhend na kortcie ziemnym, skupiona na uderzającej piłce tenisowej.

    Magda Linette w meczu z Jeleną OstapenkoMOHAMMED BADRAPAP/EPA

    Marcin Smolarczyk: Liczymy na to, że struktury szkoleniowe w klubach zapewnią dopływ zawodników.

  • Mało znany fakt z życia Linette. To był moment. Wielka miłość zmieniła wszystko

    Mało znany fakt z życia Linette. To był moment. Wielka miłość zmieniła wszystko

    Dla polskich kibiców to będzie nie lada gratka. W III rundzie Roland Garros dojdzie do konfrontacji Igi Świątek z Magdą Linette. Dla Raszynianki będzie to doskonała okazja do rewanżu za bolesną porażkę w Miami Open, jaka miała miejsce przed dwoma miesiącami. Co ciekawe, tym razem po raz pierwszy spotkanie odbędzie się na ziemiach przodków Linette.

    Magda LinettePiotr FotekEast News

    Jeszcze nigdy w turnijeu głównym French Open naprzeciw siebie nie stanęły dwie tenisistki z Polski. Stanie się to dopiero w najbliższy piątek. Iga Świątek kontra Magda Linette.

    To będzie trzecie starcie tych zawodniczek. Do tej pory mierzyły się poza Europą – w Chinach i USA. Po raz pierwszy zagrają w Europie. Tak się składa, o czym nie wszyscy jeszcze słyszeli, że areną zmagań będzie tym razem kraj przodków Linette.

    Iga Świątek – Magda Linette. Rewanż za Miami 2026. Najlepsza polska tenisistka pała żądzą odwetu

    Do pierwszego meczu Świątek z Linette doszło jesienią 2023 roku. W 1/8 finału China Open dominacja Raszynianki nie podlegała dyskusji. Wygrała gładko 6:1, 6:1. A potem sięgnęła w Pekinie po tytuł.

    Na kolejna konfrontację trzeba było czekać aż do przedwiośnia 2026. To była II runda Miami Open. Iga zaczynała od tego spotkania turniej i… niespodziewanie poległa 6:1, 5:7, 3:6.

    Dla najlepszej polskiej tenisistki oznaczało to zakończenie fantastycznej passy. Licznik wygranych turniejowych meczów otwarcia zatrzymał się na 73. Seria zwycięstw trwała od sierpnia 2021 roku.

    Po potknięciu na Florydzie w obozie Świątek doszło do tąpnięcia. Z posadą pożegnał się trener Wim Fissette. Jego miejsce zajął Francisco Roig, były członek sztabu szkoleniowego Rafaela Nadala.

    Obecny opiekun Igi był obecny na środowym meczu Linette z Jeleną Ostapenko, wygranym przez Polkę 6:2, 2:6, 6:2. Teraz to Hiszpan przygotowuje plan odwetu za Miami. Ma pełną świadomość, że dla jego podopiecznej będzie to spotkanie o sporym ciężarze gatunkowym.

    Ze sportowego punktu widzenia nie odegra to żadnej roli, ale część internautów zwróciła uwagę, że… Linette zagra na ziemiach swoich przodków. Pochodzenie jej nazwiska rzadko znajduje się w węższej orbicie zainteresowań. Tymczasem historia okazuje się dosyć ckliwa.

    Jak informują m.in. NaTemat.pl oraz serwis Historia Polskiego Tenisa, początek rodu to pokłosie miłości żołnierza armii napoleońskiej do Polki zamieszkującej niegdyś obecne tereny Wielkopolski. Bagatela – sprzed 200 lat.

    Linette wielokrotnie podkreślała, że zadaje sobie sprawę ze swoich francuskich korzeni, ale zawsze w stu procentach czuła się Polką. Teraz jej paryski pojedynek z byłą liderką światowego rankingu zapowiada się fascynująco.
    Magda Linette

    Magda LinetteDavid GrayAFP
    Tenisistka w czapce z daszkiem i sportowym stroju siedzi z ręcznikiem w dłoniach, spoglądając w stronę obiektywu, w tle rozmyte kolorowe światła.

    Magda LinetteMANAN VATSYAYANAAFP
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News

    Alex de Minaur – Luciano Darderi. Skrót meczu.

  • Świat czekał na hit Świątek – Ostapenko. Linette powiedziała: sprawdzam

    Świat czekał na hit Świątek – Ostapenko. Linette powiedziała: sprawdzam

    Gdy losowanie drabinki Rolanda Garrosa dobiegło końca, kibice błyskawicznie zaczęli wyczekiwać potencjalnego starcia Igi Świątek z Jeleną Ostapenko już w trzeciej rundzie. Taki scenariusz wydawał się bardzo realny — Polka pewnie przechodziła kolejne przeszkody, a Łotyszka, mistrzyni French Open z 2017 roku, miała uchodzić za jedną z największych przeszkód na drodze trzeciej rakiety świata. Tymczasem rzeczywistość napisała zupełnie inny scenariusz. Zamiast hitu Świątek – Ostapenko, kibice w Paryżu dostaną polski pojedynek Igi z Magdą Linette.

    Świątek swoje zadanie wykonała bez najmniejszych problemów. Najpierw odprawiła Emerson Jones, a następnie Sarę Bejlek, tracąc w obu spotkaniach łącznie zaledwie osiem gemów. Polka prezentowała się bardzo solidnie i spokojnie czekała na wyłonienie swojej kolejnej rywalki. A o tę walczyły Magda Linette i Jelena Ostapenko.

    Choć przed spotkaniem więcej argumentów przemawiało za Łotyszką, Linette od początku pokazała, że nie zamierza pełnić jedynie roli statystki. Polka weszła w mecz odważnie, agresywnie returnowała i świetnie czytała serwis rywalki. Już w pierwszych gemach było widać, że Ostapenko ma problem z utrzymaniem regularności, a Magda bardzo umiejętnie wykorzystywała każdą chwilę zawahania przeciwniczki.

    Kluczowym elementem pierwszego seta była cierpliwość i koncentracja Linette. Polka nie dawała się wyprowadzić z równowagi, podczas gdy Ostapenko coraz bardziej irytowała się sytuacjami wokół kortu. Łotyszka dyskutowała z sędzią Miriam Bley, zgłaszała pretensje dotyczące zachowania kibiców, a nawet przeszkadzało jej to, że Linette korzystała z lodówki podczas przerwy. Tymczasem Magda konsekwentnie realizowała swój plan.

    Efekt był imponujący. Ostapenko popełniała mnóstwo niewymuszonych błędów, miała problemy z drugim podaniem i nie potrafiła znaleźć rytmu. Linette natomiast utrzymywała wysoki poziom koncentracji, dobrze rozrzucała piłki i zasłużenie wygrała pierwszego seta 6:2. Statystyki tylko potwierdzały przewagę Polki — była skuteczniejsza i znacznie stabilniejsza od swojej rywalki.

    Druga partia wyglądała jednak zupełnie inaczej. Ostapenko pokazała wtedy swoją najlepszą wersję — niezwykle agresywną, ofensywną i praktycznie nie do zatrzymania. Łotyszka zaczęła ryzykować jeszcze bardziej, ale tym razem wszystko trafiało w kort. Jej returny były niezwykle mocne, a Linette momentami mogła jedynie bezradnie obserwować kolejne kończące uderzenia przeciwniczki.

    To właśnie wtedy można było zobaczyć, dlaczego Ostapenko od lat uchodzi za jedną z najbardziej nieprzewidywalnych tenisistek świata. Gdy wpada w odpowiedni rytm, potrafi grać tenis niemal perfekcyjny i narzucić tempo nawet największym gwiazdom kobiecego touru. Łotyszka wygrała drugiego seta 6:2 i wydawało się, że przejmuje pełną kontrolę nad spotkaniem.

    Decydująca partia ponownie przyniosła jednak zwrot akcji. Linette doskonale wiedziała, że kluczem będzie utrzymanie własnego serwisu i zmuszenie Ostapenko do grania pod presją. Polka znakomicie wytrzymała trudny moment przy stanie 2:2, gdy musiała bronić break pointów. Udało jej się wyjść z opresji dzięki odważnej grze i bardzo ważnemu asowi serwisowemu.

    Chwilę później to Ostapenko zaczęła się rozsypywać. Łotyszka ponownie straciła cierpliwość, pojawiły się nerwowe gesty w stronę sztabu, a Linette wykorzystała ten moment bezlitośnie. Przełamała rywalkę i odskoczyła na 4:2, a później pewnie utrzymywała przewagę.

    W końcówce Polka nie zadrżała. Przy prowadzeniu 5:2 kibice coraz głośniej dopingowali poznaniankę, a ona odwdzięczyła się kapitalnym zakończeniem spotkania. Ostatnia akcja była prawdziwą ozdobą meczu — Linette najpierw fenomenalnie obroniła trudną piłkę, a następnie posłała idealnego loba w linię, pieczętując sensacyjne zwycięstwo 6:2, 2:6, 6:2.

    Dla Magdy Linette to dopiero trzeci w karierze awans do trzeciej rundy Rolanda Garrosa, ale jednocześnie jeden z najbardziej wartościowych triumfów na paryskiej mączce. Dzięki tej wygranej wiadomo już, że co najmniej jedna Polka zamelduje się w drugim tygodniu turnieju.

    W piątek kibice zobaczą więc wyjątkowy mecz — Iga Świątek kontra Magda Linette. Zamiast kolejnego rozdziału historii rywalizacji Świątek z Ostapenko, Roland Garros przyniesie polskie starcie o miejsce w 1/8 finału.

  • Iga Świątek gra w otwarte karty po trudnym meczu. Tajemnica zespołu rozwiązana

    Iga Świątek gra w otwarte karty po trudnym meczu. Tajemnica zespołu rozwiązana

    Iga Świątek zameldowała się w trzeciej rundzie Rolanda Garrosa po zwycięstwie 6:2, 6:3 nad Sarą Bejlek. Choć wynik może sugerować jednostronne spotkanie, Polka przyznała po meczu, że starcie z młodą Czeszką wcale nie należało do łatwych. Szczególnie wymagające okazało się odnalezienie odpowiedniego rytmu gry i podejmowanie właściwych decyzji w kluczowych momentach.

    – Najbardziej cieszy mnie to, że w najważniejszych fragmentach meczu dobrze oceniłam sytuację – wiedziałam, kiedy przyspieszyć, a kiedy zachować cierpliwość – podkreślała Świątek podczas konferencji prasowej po spotkaniu rozegranym na korcie Philippe’a Chatriera.

    Liderka polskiego tenisa nie ukrywała jednak, że dostrzega elementy, nad którymi musi jeszcze popracować. Zwróciła uwagę przede wszystkim na pierwszy serwis oraz skuteczność w ofensywie.

    – Były momenty, gdy popełniałam błędy przy ataku, mimo że miałam sporo piłek do wykorzystania. Muszę też poprawić pierwszy serwis, bo zdarzały się pomyłki na długość – oceniła raszynianka, dodając z uśmiechem, że czeka jeszcze na wyłonienie kolejnej rywalki.

    W chwili rozmowy z dziennikarzami trwał jeszcze pojedynek Magdy Linette z Jeleną Ostapenko. Świątek przyznała, że śledziła przebieg tego starcia.

    – Wiem, że Magda wygrała pierwszego seta, później sytuacja się odwróciła, więc wszystko wyglądało bardzo wyrównanie – mówiła trzecia rakieta świata.

    Polka sporo uwagi poświęciła także samej Sarze Bejlek, podkreślając, że Czeszka prezentuje nietypowy styl gry, który wymagał ciągłego dostosowywania się.

    – To był trudny mecz pod względem rytmu. Sara gra inaczej niż większość zawodniczek i trzeba było cały czas szukać odpowiedniego balansu. Jestem jednak zadowolona z tego, jak potrafiłam się zaadaptować i jak podejmowałam decyzje na korcie. Nie zawsze było jasne, kiedy należy zaatakować, a kiedy lepiej się wycofać – tłumaczyła czterokrotna mistrzyni Rolanda Garrosa.

    Podczas konferencji pojawił się również temat współpracy Świątek z Francisco Roigiem. Dziennikarze zauważyli, że Hiszpan, mimo problemów zdrowotnych, regularnie podjeżdżał do zawodniczki specjalnym pojazdem w trakcie treningów, by omawiać kolejne elementy zajęć.

    Świątek przyznała, że komunikacja z nowym szkoleniowcem wygląda inaczej niż w przypadku wcześniejszych trenerów.

    – Zdecydowanie więcej rozmawiamy. Dostaję od Francisa dużo informacji zwrotnych i często robimy krótkie przerwy podczas treningów właśnie po to, by omówić konkretne kwestie. Bardzo mi to odpowiada, bo dzięki temu mogę wracać do ćwiczeń z jasnym planem, a nie tylko grać dla samego grania – wyjaśniła.

    Na koniec Polka odniosła się jeszcze do wyjątkowo wysokich temperatur panujących w Paryżu. Jak zaznaczyła, upały nie stanowią dla niej większego problemu.

    – Pamiętam, że bardzo ciepło było na początku ubiegłorocznego Wimbledonu. W pewnym sensie nawet mi to pomogło, bo trawa była bardziej spalona – żartowała. – Podobne warunki były też podczas igrzysk olimpijskich tutaj w Paryżu. Zwykle pogoda podczas Rolanda Garrosa wygląda inaczej, ale to nie ma większego znaczenia. Kluczowe będzie to, kto najlepiej poradzi sobie ze zmieniającymi się warunkami w dalszej części turnieju – podsumowała Świątek.

  • Wściekła Świątek rzuciła wulgaryzmem. Roig i Abramowicz tylko patrzyli. Sceny na Chatrierze

    Wściekła Świątek rzuciła wulgaryzmem. Roig i Abramowicz tylko patrzyli. Sceny na Chatrierze

    Iga Świątek awansowała do trzeciej rundy Roland Garros. W środowe popołudnie nasza reprezentantka dosyć gładko pokonała 6:2, 6:3 Sarę Bejlek, choć nie obyło się bez momentów frustracji. Jeden z nich miał miejsce w połowie drugiego seta. Wtedy Polka posłużyła się wulgaryzmem i dosyć trafną samorefleksją.
    Iga Świątek podczas uderzenia piłki, a w tle Roig i Abramowicz w białych czapkach na trybunach.

    Świątek, Roig, AbramowiczMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / ANADOLU VIA AFP / zrzut ekranu HBO MAXAFP

    Po wygranej 6:1, 6:2 z Emerson Jones Iga Świątek zameldowała się w drugiej rundzie Roland Garros. W niej jej przeciwniczką była Sara Bejlek. To 20-letnia Czeszka, która niedawno wygrała turniej WTA 500 Abu Zabi. Obecnie plasuje się na 35. miejscu w rankingu WTA.

    W starciu z czterokrotną mistrzynią Wielkiego Szlema w Paryżu reprezentantka naszych południowych sąsiadów była jednak skazywana na porażkę. Mecz rozpoczął się po godz. 12:00.

    Świątek nie wytrzymała. Roig od razu zareagował

    Od pierwszego gema to Polka była zdecydowanie regularniejszą i pewniejszą zawodniczką. Nie musiała grać szybko i mocno. Bejlek popełniała mnóstwo niewymuszonych błędów. Zarówno z forhendu, jak i bekhendu. Momentami próbowała podnosić piłkę i grać z większą rotacją, jednak Świątek potrafiła sobie z tym poradzić.

    Pojedynek był dosyć szarpany, brakowało w nim tempa i przede wszystkim stabilności w zagraniach – czasami po obu stronach. Czeszka nie potrafiła wygenerować odpowiednich prędkości w uderzeniach. Liczyła na skuteczną obronę, wysokie top-spiny i błędy naszej tenisistki. Te się zdarzały, jednak nie w takiej liczbie jak w przypadku Sary Bejlek.

    Po pierwszym secie wygranym 6:2 w drugiej partii Iga Świątek prowadziła już 3:1, 30:15. I wtedy przytrafił jej się kolejny w meczu podwójny błąd serwisowy. W tej konkretnej sytuacji 24-latka zwyczajnie nie wytrzymała emocjonalnie. Zdenerwowana po złym zagraniu powiedziała dosyć głośno do siebie: – Nie widzisz k**wa, że masz sztywną rękę?

    Zrobiło się 30:30. Kamery od razu pokazały siedzących w boksie Fransico Roiga i Darię Abramowicz. Hiszpan zareagował, zachęcając swoją zawodniczkę do dalszych prób dobrego i mocnego serwisu. Psycholożka tym razem wybrała milczenie.

    Najwyraźniej ten bojowy, niecenzuralny okrzyk pomógł, ponieważ Polka wygrała gema na 4:1, a ostatecznie zamknęła spotkanie wynikiem 6:2, 6:3. Punkty często traciła na własne życzenie, po nieco niezrozumiałych błędach. Czasami za szybko chciała zakończyć wymianę. Margines błędu był duży, ponieważ Sra Bejlek nie miała praktycznie żadnych argumentów, aby jej zagrozić.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekDAX IMAGESNurPhotoNurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekJOSE BRETONNurPhotoNurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekMIGUEL MEDINAAFPAFP

    Kto wygra Ligę Konferencji? Dyskusja w Polsat Futbol Cast

  • 93 minuty walki Świątek z mistrzynią WTA 500. Upał w Paryżu dał się we znaki

    93 minuty walki Świątek z mistrzynią WTA 500. Upał w Paryżu dał się we znaki

    Dwa dni po pewnym zwycięstwie na inaugurację Roland Garros 2026, Iga Świątek powróciła na Court Philippe-Chatrier. Nasza reprezentantka przystąpiła do walki o awans do trzeciej rundy wielkoszlemowych zmagań w Paryżu. Jej przeciwniczką była mistrzyni tegorocznego WTA 500 w Abu Zabi – Sara Bejlek. Panie rywalizowały w samo południe, w niezwykle upalnych warunkach. Raszynianka wygrała to starcie, chociaż nie bez problemów – 6:2, 6:3. Wiemy, z kim może zagrać o 1/8 finału.
    Iga Świątek rywalizowała o awans do trzeciej rundy Roland Garros

    Iga Świątek rywalizowała o awans do trzeciej rundy Roland GarrosMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Dobiegła końca pierwsza runda Roland Garros. Od dzisiaj tenisistki rywalizują już o awans do 1/16 finału wielkoszlemowej imprezy w Paryżu. W tym gronie znajdowała się m.in. Iga Świątek. Podobnie jak przed dwoma dniami, gdy pokonywała na otwarcie Emerson Jones 6:1, 6:2, Raszynianka wyszła na Court Philippe-Chatrier o godz. 12:00, by stoczyć kolejny bój w tegorocznej edycji francuskich rozgrywek.

    Tym razem naszą reprezentantkę czekało starcie ze zdecydowanie wyżej notowaną przeciwniczką. Mowa o Sarze Bejlek, plasującej się na 35. miejscu w rankingu WTA. Czeszka zawdzięcza tak wysoką pozycję w kobiecym zestawieniu przede wszystkim tytułowi, jaki zdobyła na początku lutego w imprezie rangi “500” w Abu Zabi. Zawodniczka południowych sąsiadów sprawiła wówczas ogromną niespodziankę, pokonując w finale Jekaterinę Aleksandrową.

    20-latka posiada podobne parametry fizyczne do Mai Chwalińskiej. Zapewne z tego powodu Świątek zdecydowała się wczoraj na krótkie zajęcia ze swoją przyjaciółką, by poćwiczyć ew. rozwiązania, jakie może wdrażać Bejlek. Czeszka dotarła do Paryża po czterech porażkach z rzędu, ale w pierwszej rundzie Roland Garros pokonała mistrzynię US Open 2017, czyli Sloane Stephens – 6:3, 6:2. Teraz chciała jak najbardziej postawić się czterokrotnej triumfatorce francuskiego Szlema.

    Roland Garros: Iga Świątek kontra Sara Bejlek w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Pierwszy punkt spotkania trafił na konto Bejlek, ale potem Iga opanowała sytuację i zakończyła gema bez potrzeby bronienia break pointów czy też walki na przewagi. Po zmianie stron nasza reprezentantka od razu starała się przejąć inicjatywę na returnie. Sara momentami nie nadążała za uderzeniami proponowanymi przez Raszyniankę. Trzecia rakieta świata wykorzystała już premierową szansę na przełamanie. 24-latka próbowała pójść za ciosem, po ładnej akcji wyszła na prowadzenie 30-15 w kolejnym rozdaniu. Na koniec wkradło się jednak kilka błędów, przez co zawodniczka południowych sąsiadów zniwelowała różnicę breaka.

    Mistrzyni tegorocznych zmagań w Abu Zabi miała jednak problem z utrzymaniem własnego podania. Szybko znajdowała się w głębokiej defensywie. W następnych minutach Świątek zaczęła uciekać rywalce z wynikiem. Po tym, jak wykorzystała drugiego break pointa w trakcie szóstego rozdania, już przy stanie 5:1 Iga serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie. Nasza reprezentantka wypracowała sobie setbola, ale Czeszka wyratowała się po zaciętej wymianie. Na koniec gema obejrzeliśmy zaskakujący obrazek – Polka popełniła dwa podwójne błędy serwisowe, przez co partia ciągle trwała. Po zmianie stron mieliśmy kontynuację zaciętej batalii, również na przewagi. Raszynianka kolekcjonowała kolejne setbole i w końcu dopięła swego przy czwartej próbie. Ostatecznie Świątek zapisała na swoim koncie wynik 6:2. O tym, jak wyrównane były niektóre wymiany, świadczy m.in. fakt, że panie potrzebowały aż 45 minut na rozegranie ośmiu rozdań.

    Na starcie drugiej części pojedynku Iga poszukiwała rozwiązań, z których w ostatnim czasie nie słynęła. Próbowała często zapraszać rywalkę do siatki poprzez dropszoty. Znów obejrzeliśmy zaciętego gema, ale tym razem Polka nie musiała bronić break pointów. Po Bejlek dało się zauważyć, że sporo ją kosztuje takie intensywne bieganie po korcie i próba bronienia się w defensywie. Dla Raszynianki była to dobra lekcja do cierpliwego budowania wymian. Po zmianie stron czterokrotna mistrzyni Roland Garros zdobyła przełamanie i wyszła na 2:0. Potem powtórzył się scenariusz z pierwszego seta – zaraz po objęciu takiego prowadzenia 24-latka straciła swoje podanie.

    W kolejnych minutach znów zawiązała się jednak korzystna seria dla Świątek, zrobiło się 4:1. Wtedy Sara po raz pierwszy w tym meczu utrzymała własne podanie – na dodatek bez straty punktu. Po stronie Polki można było dostrzec pewne oznaki dekoncentracji, przez co wkradło się kilka niewymuszonych błędów. W siódmym gemie pojawił się break point dla Bejlek. Wówczas Czeszka popisała się sprytem i zgarnęła przełamanie. Po zmianie stron 20-latka serwowała po wyrównanie. Iga wróciła na dobrą ścieżkę i zdominowała końcówkę spotkania. Zgarnęła dwa rozdania bez straty punktu. Ostatecznie Polka triumfowała 6:2, 6:3 po 93 minutach gry. W trzeciej rundzie zmierzy się z Jeleną Ostapenko albo Magdą Linette.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Sara Bejlek jest dostępna TUTAJ. Główne zmagania podczas Roland Garros potrwają do 7 czerwca. Najważniejsze informacje dotyczące imprezy można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.
    Tenisistka uderza piłkę żółtą rakietą podczas intensywnego meczu na korcie, ubrana w fioletowy strój sportowy i czapkę.

    Iga Świątek na korcie podczas Roland Garros 2026JULIEN DE ROSAAFP
    Sara Bejlek

    Sara BejlekMartin KEEP/AFPAFP
    Tenisistka z wyrazem silnych emocji na twarzy trzyma rakietę do tenisa w uniesionej dłoni podczas meczu.

    Jelena OstapenkoWANG KAIYANAFP

    Świątek pokonuje Pegulę i awansuje do półfinału w Rzymie

  • “Podmieniona” Iga Świątek na korcie. Wyciągnięty potężny as z rękawa

    “Podmieniona” Iga Świątek na korcie. Wyciągnięty potężny as z rękawa

    To była broń, która w pierwszym gemie uratowała Igę Świątek, zanim doszło do gry na przewagi. A tego wysokiego kozła sporo było w trakcie wymian trzeciej tenisistki świata z Mają Chwalińską, sprawczynią dotąd największej sensacji turnieju, na korcie numer 21 w kompleksie treningowym.

    Iga po raz drugi, od początku turnieju, otwierała dzień z najważniejszymi meczami na korcie centralnym. Przepięknie prezentującym się obiekcie, gdzie pieczętowała już cztery wielkoszlemowe triumfy oraz raz zdobywała medal olimpijski, który pozostawił w niej wielki niedosyt.

    Iga Świątek rozpracowała Sarę Bejlek. Zderzenie dwóch styli

    Bejlek w drodze do drugiej rundy pokonała Amerykankę Sloane Stephens 6:3, 6:2. Poprzeczka przed Polką od razu została zawieszona znacznie wyżej niż w otwierającym turniej starciu z Emerson Jones. To już nie była ta nieśmiała pretendentka, choć momentami Jones i tak poczynała sobie nad wyraz ofensywnie, jakby idealnie odrabiając zadanie domowe z tego, co może pozwolić jej skraść kilka gemów gwieździe. I to jej się finalnie udało.

    35. w rankingu Bejlek szybko pokazała, że przeprawa z nią będzie trudniejsza. W trzecim gemie mocno postawiła się serwisowi 24-latki. Umiejętnie returnowała, a później w grze przez cały kort była równorzędną rywalką. Decydujący punkt, na wagę przełamania zdobyła, gdy Świątek pomyliła się z forhendu, wyrzucając piłkę za linię boczną blisko narożnika kortu.

    Różnica we wkładanej w uderzenia wielkiej sile – to było coś, co doskonale widzieliśmy z wysokości trybun. W tenisie Świątek tradycyjnie nie było finezji, ale swoim atutem, gdy trafiała, wyraźnie przejmowała inicjatywę. I to pozwoliło jej bardzo szybko odpowiedzieć powrotnym przełamaniem, drugim w tym pojedynku.

    Świątek rzetelnie przygotowała się taktycznie, wiedząc w jaki sposób najbardziej utrudnić zadanie swojej przeciwniczce. Mnóstwo piłek posyłała na jej bekhend, głęboko do linii, więc Bejlek nie miała jak korzystać ze swoich największych atutów. Jednym z nich, paradoksalnie, są także umiejętności w defensywie, ale Polka grała zbyt szybko i precyzyjnie.

    Czeszka nie była w stanie włączyć także swojej nadzwyczajnej inteligencji tenisowej, nazywanej też czuciem gry. Choć odnośnie IQ w tym konkretnym spotkaniu można było dyskutować, bo zadziwiająco często grała Polce do forhendu.

    Jednak to nikt inny, jak właśnie Bejlek, pierwsza zebrała największą porcję oklasków. Obie tenisistki uraczyły kibiców bardzo długą wymianą, w której miały momenty przewagi i defensywnego kunsztu. Ostatecznie Czeszka popisała się znakomitym, kątowym smeczem, a następnie z wolniejszej piłki fenomenalnie przycelowała po prostej z forhendu. Iga aż pozostała w blokach startowych. Był to ważny punkt dla Czeszki na 40:30 przy podaniu Igi i stanie w secie 1:5. A po chwili publiczność nie dowierzała, gdy Iga popełniła z rzędu dwa podwójne błędy, oddając gema rywalce.

    “Podmieniona” Iga Świątek na początku drugiego seta

    Precyzja u Świątek się ulotniła i gdy kolejny gem wymykał się z jej rąk, Bejlek oddała jeden podwójny błąd serwisowy, a po kolejnym podaniu tempo akcji ustawiła sobie bardzo dobrym returnem.

    W drugim secie mieliśmy powiew świeżości – coś, o czym życzeniowo w rozmowie z Interią mówił Piotr Woźniacki. Świątek zagoniła Bejlek do heroicznej defensywy, a gdy rywalka już oddychała rękawami, zręcznie posłała skrót. A po chwili drugi. Mało? Jedna akcja przerwy i pojawił się skrót numer trzy, jeszcze bardziej finezyjny, bo wymierzony z linii końcowej. Czeszka musiała wziąć kilka głębokich oddechów.

    Krótka przerwa po wygranym przez Świątek 6:2 secie sprawiła, że Bejlek wróciła na kort z werwą, by wziąć rewanż już w pierwszym gemie drugiej partii. To była długa batalia o to, czy Polka utrzyma podanie, ostatecznie zakończona na stronę podopiecznej Francisco Roiga po grze na przewagi. Mocniejszy wiatr z jednej strony był błogosławieństwem przy tym palącym słońcu, ale jednocześnie utrudniał dopieszczanie uderzeń, które wymagały precyzji.

    Doskonale patrzyło się na trzeciego gema, co udzieliło się także kibicom. To było trzecie przegrane podanie Świątek w tym spotkaniu, ale po fragmencie gry, w którym Bejlek prezentowała się naprawdę bardzo dobrze. Iga znów wróciła do wersji “siła razy ramię”, a przeciwniczka odpowiadała swoim wysublimowanym stylem, zwalniając tempo, a otrzymując szanse na kończące uderzenie, bezwzględnie je wykorzystywała.

    Oglądaliśmy dokładnie powtórkę scenariusza z pierwszego seta, czyli wet za wet przy podaniu rywalki, zaś w piątym gemie odskok Świątek na 4:1.

    Trzeba był czekać do czternastego gema od początku meczu, aby zakończył się wygraną “na sucho”. Tej sztuki dokonała Bejlek. Nie dlatego, że na polu serwisowym zagrała nadzwyczajnie, tylko z tego powodu, że Iga zaczęła popełniać wiele błędów. Następnie, przy stanie 0:30 przy swoim podaniu Polka pobiegła do ławeczki, wymieniając rakietę na nową. W końcówce dwa błędy okazały się być bardzo bolesne. Jeden przy uderzeniu z bekhendu, a drugi, znacznie poważniejszy, z posłanej przez ofiarnie broniącą się Czeszkę piłki spadającej za siatkę.

    Podrażniona Świątek znakomicie odpowiedziała w ósmym gemie, kończąc go przełamaniem do zera, mając zwycięstwo w meczu na wyciągnięcie ręki. Wyglądało to tak, jakby potrzebowała poczuć się mocniej przyparta do muru, by sięgnąć głębiej do swojego rezerwuaru. Zrobiła to i pewnie domknęła tę wymagającą przeprawę 6:3, bardzo cenną przed kolejnym wyzwaniem. Żółtych światełek ostrzegawczych jednak nie wolno zbagatelizować.

    Z Paryża – Artur Gac
    Tenisistka w fioletowym stroju dynamicznie odbija piłkę podczas meczu na korcie ziemnym, w tle widoczni kibice i trybuny.

    Iga ŚwiątekCHRISTOPHE PETIT TESSONEPA
    Zawodniczka w niebieskiej koszulce uderzająca piłkę tenisową rakietą podczas meczu na korcie ziemnym, w trakcie dynamicznej akcji przy siatce.

    Sara BejlekCHRISTOPHE PETIT TESSONEPA

    Frances Tiafoe – Andrea Pellegrino. Skrót meczuPolsat Sport

  • Świątek już to wie. Tyle zapłacą jej Francuzi, a to jeszcze nie koniec

    Świątek już to wie. Tyle zapłacą jej Francuzi, a to jeszcze nie koniec

    Iga Świątek idzie jak burza w Paryżu. Czterokrotna mistrzyni turnieju Rolanda Garrosa bez problemów przebrnęła przez pierwsze rundy zmagań i w środę po triumfie nad Sarą Bejlek awansowała do trzeciej rundy wielkoszlemowej imprezy w stolicy Francji. Za wygranie dwóch meczów na korcie Philippe-Chatrier była liderka światowego rankingu kobiecego tenisa zainkasowała niemałe pieniądze.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekMATTHIEU MIRVILLEAFP

    W niedzielę oficjalnie rozpoczęły się główne zmagania w ramach 125. edycji wielkoszlemowego turnieju Rolanda Garrosa w Paryżu. Jedną z faworytek tej imprezy jest Iga Świątek, która na kortach stolicy Francji po tytuł mistrzyni sięgała w przeszłości już czterokrotnie w latach 2020, 2022, 2023 i 2024. W ubiegłym roku raszyniance nie udało się powtórzyć tego osiągnięcia. Z końcowego triumfu ostatecznie cieszyła się Amerykanka Coco Gauff, która w finale pokonała Arynę Sabalenkę 6:7(5), 6:2, 6:4.

    W tym roku sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa walkę o Coupe Suzanne Lenglen rozpoczęła od meczu z Emerson Jones. Polka w ekspresowym tempie pokonała Australijkę 6:1, 6:2 i awansowała do drugiej rundy, w której odprawiła z kwitkiem Sarę Bejlek. Polka batalię z Czeszką zakończyła wynikiem 6:2, 6:3, czym zapewniła sobie awans do kolejnego etapu zmagań.

    Iga Świątek “rozbiła bank” w Paryżu. A to jeszcze nie koniec

    Awans do trzeciej rundy to dla naszej reprezentantki powód do radości. Już za sam występ brązowa medalistka olimpijska w Paryża zainkasuje 187 tys. euro (około 792 tys. złotych), a jeśli uda jej się wywalczyć miejsce w 1/8 finału, premia ta wzrośnie do 285 tys. euro (ponad 1,20 mln złotych).

    Pula nagród turnieju Rolanda Garrosa jest w tym roku naprawdę imponująca. Zawodniczki, które zagrają w ćwierćfinale już za samo wyjście na kort zarobią 470 tys. euro (około 1,99 mln złotych), półfinalistki zainkasują 750 tys. euro (blisko 3,18 mln złotych), a finalistki 1,4 mln euro (około 5,93 mln złotych). Triumfatorka oprócz trofeum otrzyma natomiast 2,8 mln euro (około 11,8 mln złotych).

    Tymczasem Polka awansowała do trzeciej rundy turnieju Rolanda Garrosa, w której może trafić na naprawdę mocną rywalkę. Jej oponentką na tym etapie turnieju będzie bowiem zwyciężczyni meczu Jelena Ostapenko – Magda Linette. W tym miejscu warto przypomnieć, że Raszynianka jeszcze ani razu nie wygrała singlowego starcia z Łotyszką, a ostatni mecz z Magdą Linette w Miami przegrała 6:1, 5:7, 3:6. W 2023 roku w Chinach lepsza okazała się jednak Świątek, która rodaczkę pokonała 6:1, 6:1.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekJOSE BRETONNurPhotoNurPhoto via AFPAFP
    Tenisistka w fioletowej czapce z daszkiem i sportowej koszulce, pochylona z poważnym wyrazem twarzy, trzyma rakietę tenisową i rękę blisko ust.

    Iga Świątek w meczu na wielkoszlemowym turnieju Roland Garros 2026JULIEN DE ROSAAFPAFP
    Tenisistka uderzająca dwuręcznym backhandem, piłka w locie po odbiciu, intensywna koncentracja na twarzy sportowczyni.

    Iga Świątek w meczu z Sarą Bejlek, 27.05.2026 r.THOMAS SAMSONAFP

    Tommy Paul – Ignacio Buse.