• Iga Świątek – Magda Linette: typy i kursy na polski mecz na Roland Garros

    Polscy kibice już w piątek 29 maja przeżyją jeden z najbardziej wyjątkowych dni tegorocznego Roland Garros. W 3. rundzie paryskiego turnieju dojdzie bowiem do pojedynku dwóch najlepszych obecnie polskich tenisistek – Igi Świątek i Magdy Linette.

    Ranking przygotowany przez Betliga, w oparciu o analizę ofert bukmacherskich wybranych podmiotów

    Początek rywalizacji na Court Philippe-Chatrier został zaplanowany na godzinę 12:00. Według legalnego bukmachera Superbet zdecydowaną faworytką jest Iga Świątek. Na podstawie kursów można wyliczyć, iż jej szanse na wyeliminowanie Magdy Linette wynoszą aż 99 procent.

    Dwie odmienne drogi do meczu
    Iga Świątek zgodnie z oczekiwaniami bardzo pewnie rozpoczęła tegoroczny turniej w Paryżu. Czterokrotna mistrzyni Roland Garros wygrała dwa pierwsze spotkania bez większych problemów i w całym turnieju straciła zaledwie osiem gemów. Liderka polskiego tenisa prezentuje się znakomicie zarówno fizycznie, jak i tenisowo, a jej gra przypomina najlepsze momenty z poprzednich triumfów na paryskiej mączce.

    Znacznie trudniejszą drogę do trzeciej rundy miała Magda Linette. Poznanianka sprawiła jednak ogromną niespodziankę i po dwóch bardzo wymagających meczach z wyżej notowanymi rywalkami zameldowała się w kolejnej fazie turnieju. Dzięki temu kibice doczekają się kolejnego polsko-polskiego starcia na wielkiej tenisowej scenie.

    Szczególnie imponujące było zwycięstwo Linette w pierwszej rundzie z utalentowaną Czeszką Terezą Valentovą. Spotkanie trwało niemal trzy godziny i miało niezwykle dramatyczny przebieg. W decydującym secie Polka przeżywała poważny kryzys fizyczny, korzystała z pomocy medycznej i momentami wydawało się, że może nie dokończyć meczu. Ostatecznie wykazała się jednak ogromnym charakterem i wygrała po heroicznym boju.

    Niewygodna rywalka wyeliminowana
    Przed kolejnym spotkaniem Linette miała prawie 48 godzin na regenerację, co okazało się kluczowe. W drugiej rundzie czekała ją bowiem bardzo trudna rywalka – Jelena Ostapenko, jedna z najbardziej agresywnie grających tenisistek w tourze. Polka po raz kolejny pokazała jednak znakomitą dyspozycję i po następnej trzysetowej batalii wyeliminowała Łotyszkę, wygrywając 6:2, 2:6, 6:2.

    Korzyść z tego zwycięstwa była podwójna. Po pierwsze, kibice otrzymali polsko-polskie starcie w trzeciej rundzie turnieju wielkoszlemowego. Po drugie, Świątek uniknęła rywalizacji z Ostapenko, z którą ma wyjątkowo niekorzystny bilans – sześć meczów i sześć porażek.

    Dla Magdy Linette jest to bez wątpienia najlepszy występ na kortach ziemnych w obecnym sezonie. Poznanianka od początku turnieju prezentuje bardzo dojrzały tenis, świetnie radzi sobie mentalnie i imponuje przygotowaniem fizycznym mimo wymagających warunków pogodowych panujących w Paryżu.

    Trzecie starcie Polek
    Piątkowy pojedynek będzie trzecim starciem obu zawodniczek i pierwszym w turnieju wielkoszlemowym. Dotychczas tenisistki mierzyły się ze sobą dwukrotnie i mają remisowy bilans 1:1.

    Po raz pierwszy zagrały przeciwko sobie w 2023 roku podczas turnieju w Pekinie. Wówczas Świątek nie dała starszej rodaczce żadnych szans i wygrała bardzo pewnie 6:1, 6:1.
    Znacznie więcej emocji przyniosło jednak ich drugie spotkanie, rozegrane 19 marca bieżącego roku podczas turnieju Miami Open. Świątek rozpoczęła mecz znakomicie i wygrała pierwszego seta 6:1, ale później Linette odwróciła losy rywalizacji i sensacyjnie zwyciężyła 1:6, 7:5, 6:3, sprawiając jedną z największych niespodzianek całego turnieju.

    Tamta porażka miała dla Igi Świątek duże znaczenie. Po odpadnięciu z Miami zakończyła współpracę z trenerem Wimem Fissettem i rozpoczęła nowy etap przygotowań pod okiem Francisco Roiga. Od tego momentu jej forma wyraźnie wzrosła. Była liderka światowego rankingu ponownie prezentuje bardzo wysoką jakość gry i w Paryżu będzie miała okazję do rewanżu za marcową porażkę.

    BONUS 400 PLN ZA ZWYCIĘSTWO ŚWIĄTEK W ROLAND GARROSREKLAMA
    Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+
    Choć faworytką spotkania pozostaje Świątek, Linette już udowodniła w tym turnieju, że potrafi pokonywać wyżej notowane rywalki i świetnie odnajduje się w trudnych meczach. Można więc spodziewać się bardzo interesującego pojedynku, który zagwarantuje Polsce miejsce w czwartej rundzie Roland Garros.

    Świątek – Linette: typy bukmacherskie
    Najważniejsze pytanie brzmi na co jeszcze stać Magdę Linette po rozegraniu dwóch ciężkich meczów w trudnych warunkach pogodowych? Na pewno może przystąpić do pojedynku bez presji i zagrać swój najlepszy tenis. Czy to wystarczy do pokonania rozpędzonej Igi Świątek? Raczej mało prawdopodobne. W Superbet po kursie 5.10 można postawić zakład: “Magda Linette wygra seta”.

    Świątek – Linette: gdzie oglądać mecz
    Pojedynek Iga Świątek – Magda Linette zostanie rozegrany w piątek, 29 maja. Początek rywalizacji na korcie im. Philippe’a Chatriera o godzinie 12:00. Transmisje meczów Roland Garros są dostępne na czterech kanałach Eurosportu oraz w HBO Max i na Playerze. Mecz Iga Świątek – Magda Linette będzie można również zupełnie za darmo oglądać w Betclic TV oraz Superbet TV.

  • Ten mecz rozgrzewa sportową Polskę. Biało-czerwony bój w piekle

    Ten mecz rozgrzewa sportową Polskę. Biało-czerwony bój w piekle

    To będzie pierwszy polski pojedynek w Rolandzie Garrosie. Jednocześnie trzeci Igi Świątek i Magdy Linette. Nieprawdopodobne, ale dotychczasowy wynik wynosi… 1:1. W marcu doszło do sensacji w Miami i zwycięstwa Linette – dziś będzie rewanż?

    Pierwszy mecz rozegrano niespełna trzy lata temu. W październiku 2023 roku Iga zdemolowała Magdę 6:1, 6:1 w Pekinie. Ale drugi, ten z marca 2026, wyglądał zupełnie inaczej.

    Pierwszy set podczas turnieju w Miami miał przebieg raczej zgodny z przewidywaniami. Trwał zaledwie 34 minuty i zakończył się wynikiem 6:1 dla Igi. Jednak do rozstrzygnięcia drugiego potrzeba było aż 12 gemów i niemal pełnej godziny. Zakończył się wynikiem 7:5. I to dla Linette. Magda wyczuła okazję do sprawienia historycznej sensacji i wykorzystała ją. Trzeci set zakończył się rezultatem 6:3 dla 34-latki!

    Mecz był pierwszą przegraną Igi w otwarciu turnieju od sierpnia 2021 roku. Nic dziwnego, że nie potrafiła powstrzymać łez. Linette sama przyznała, że dla koleżanki z reprezentacji to nie mogła być łatwa do przetrawienia porażka.

    Iga twierdziła potem, że straciła pewność siebie. Czuła się kompletnie zdezorientowana. – To na pewno nie jest tenis, który chcę pokazywać wszystkim, więc przepraszam, że nie wygląda to lepiej – rugała samą siebie Świątek.

    Powrót dominatorki

    Od tego czasu minęły zaledwie nieco ponad dwa miesiące. A jednak zmieniło się praktycznie wszystko.

    Od przyjścia nowego trenera Francisco Roiga Polka wyraźnie wraca do wyczekiwanej formy. Najpierw dotarła do półfinału turnieju w Rzymie. Walcząc o finał, przegrała po zaciętym pojedynku z niesamowicie dysponowaną tego dnia Eliną Switoliną. Od początku Rolanda Garrosa gra dokładnie, bez zwątpienia, jest stabilna psychicznie. Zagraniczne media zaczęły wieszczyć powrót “dominatorki”.

    I wiele wskazuje na to, że się nie mylą. Iga jest pewna siebie, świadoma własnych pomyłek i mocnych stron. Powróciła dynamika na korcie i precyzja posyłanych piłek. To właśnie w Paryżu wielki powrót na tenisowy szczyt może stać się faktem.

    Linette natomiast nie ma nic do stracenia. Sprawiła niespodziankę, pokonując Jelenę Ostapenko. I ma jeden cel: “Utrudnić życie Idze”.

    – To będzie zupełnie inny mecz, bo w Miami warunki bardziej sprzyjały mnie. Wyjdę jednak na kort bez presji. Iga jest bardziej utytułowana, mączka to jej nawierzchnia, więc moje nastawienie jest proste – nie mam nic do stracenia – uśmiechała się w środę Linette. – Zawsze wychodzę z perspektywy, że trzeba utrudnić przeciwniczce życie. Spróbuję to zrobić Idze w piątek. Nie gram źle, jutro mam spokojniejszy dzień, jestem pozytywnie nastawiona. Poza tym czuję się lepiej, co nie jest bez znaczenia.

    Iga podczas spotkania z dziennikarzami nie wiedziała, z kim stoczy piątkowy pojedynek, ale krótko scharakteryzowała Linette.

    – Magda jest solidną zawodniczką, która wybiera odpowiednie okazje do tego, aby przyspieszyć. Z tego, co kojarzę, gra dość płasko – przyznała.

    Wyrzucić hałas z głowy

    Przygotowanie do konfrontacji z rywalką to jedno, ale świadomość, że gra się przeciwko reprezentantce tego samego kraju – drugie. Magda twierdzi jednak, że takie rzeczy są “hałasem w głowie” i ona potrafi z nimi walczyć.

    – To dodatkowa rzecz, która nie powinna wpływać na mecze. Wszystko zależy od konkretnej osoby, tego, jak bardzo zwraca uwagę na tego typu kwestię. W Miami natomiast udało mi się wyrzucić z głowy takie myśli. Teraz mam w planie zrobić to samo – z uśmiechem mówiła Linette.

    Taki sam plan ma zapewne Iga. Jej zależy na powrocie na szczyt w spektakularny sposób – wygrywając Rolanda Garrosa po raz piąty w karierze. Linette, po ewentualnym sensacyjnym zwycięstwie ze Świątek miałaby bilans 2:1 w bezpośrednich spotkaniach z tą rywalką. A to też nie bez znaczenia. Natomiast po ewentualnej porażce nikt nie będzie jej krytykował – niespodzianka tylko doda jej tak potrzebnych skrzydeł na tym etapie kariery.

    Istotne jest też, która z pań lepiej fizycznie wytrzyma piekielną aurę w Paryżu. W piątek ma być jeszcze goręcej niż w środę i czwartek. Termometry mogą wskazać nawet 34 stopnie Celsjusza w cieniu.

    Wszystko to tylko dodaje smaku polskiej “siostrzanej” batalii.

    Początek spotkania w prawdziwym pogodowym piekle już o godzinie 12.00 na korcie Philippa Chatriera w Paryżu.

  • Polskie miasto stolicą klubowego sportu kobiecego

    Polskie miasto stolicą klubowego sportu kobiecego

    ie roku Tarnobrzeg został znów okrzyknięty stolicą europejskiego, klubowego tenisa stołowego kobiet. Podopieczne trenera Zbigniewa Nęcka z Enei Siarkopolu w bezdyskusyjny sposób zwyciężyły w Final Four Ligi Mistrzyń.

    Trener Zbigniew Nęcek: W KTS Tarnobrzeg pracuję 39 lat. Nasze sukcesy na arenach międzynarodowej i krajowej nie są dziełem przypadku. To efekt procesu i pewnej powtarzalności, a mam na myśli działania pod względem sportowym i organizacyjnym. Stopniowo, stopniowo aż dotarliśmy na szczyt europejskiego tenisa stołowego. Półfinałowe 3:0 z TTC Berlin Eastside i finałowe 3:0 z Metz TT jest zwieńczeniem wieloletnich starań sztabu ludzi.

    Triumf w Champions League w tarnobrzeskiej hali MOSiR był tym najłatwiej wywalczonym?

    Skalę trudności oceniam jako średnią. Jako trener jednego z czterech uczestników Final Four nie mam wpływu na to, w jakich składach przyjadą pozostali. My robiliśmy swoje, solidnie się przygotowywaliśmy, analizowaliśmy rywalki. Zakładaliśmy, że każdy pojawi się ze swoimi najlepszymi zawodniczkami. Tymczasem TTC Berlin postąpił inaczej, wystawiając młodzieżowy zespół, którego liderką była znakomita japońska defensorka Yuka Kaneyoshi. Spodziewaliśmy się, że wraz z nią będą Nina Mittelham i Shan Xiaona. I nie powiem, że takie trio na pewno pokonalibyśmy, bo to jest sport, a my szanujemy swoje przeciwniczki.

    ZOBACZ WIDEO: Prawdziwe piekło. Już siedem ofiar śmiertelnych

    Pewnie trudno będzie panu wyróżnić tylko jedną zawodniczkę, skoro wszystkie trzy wygrały po dwa pojedynki i miały bilans setów po 6-1.

    Każdy mecz miał swój smaczek. Od mówienia o indywidualnościach zawsze podkreślam słowo “team”. W klubowym tenisie stołowym nawet największa gwiazda w pojedynkę nic nie zdziała. Przez lata nauczyłem się, że musimy być silni jako zespół. Oczywiście w półfinale kluczowa była druga gra, w której Monakijka Yang Xiaoxin zwyciężyła 3:0 Yukę Kaneyoshi, niepokonaną dotąd w Lidze Mistrzyń i Bundeslidze. Natomiast w bardzo ważnym pojedynku otwierającym finał Niemka Han Ying wygrała z Egipcjanką Haną Goda 3:1. W obu spotkaniach triumfowała także Chinka He Zhuojia.

    Metz TT drugi raz z rzędu wywalczył srebro i chyba ten klub odczuwa największy niedosyt.

    To profesjonalna drużyna, która jest bardzo ambitna i czeka na pierwszy tytuł. Do Tarnobrzega przywiozła pięć zawodniczek z pięciu różnych krajów, ale nie miałem wątpliwości, że przeciwko nam wystawią: Hanę Godę, Rumunkę Adinę Diaconu i Rosjankę Marię Tailakową, która zastąpiła Francuzkę Charlotte Lutz. Niedawno w Metz świętowano mistrzostwo kraju, więc z takimi zespołami będącymi na fali nie gra się wcale łatwo. Trzeba je w pewien sposób zastopować i nam to się udało. Największy ciężar spoczywał na naszej “Hani” – Han Ying, grającej w Enei Siarkopolu już 14 lat. Po pierwszym secie wróciła do swojej gry i to był koncert. Wielka zawodniczka i osobowość, kiedy będzie kończyła karierę warto napisać o niej książkę będącą podręcznikiem dla zawodniczek i trenerów.

    W pana drużynie też było pięć tenisistek stołowych.

    Gotowe do walki były również Portugalka Fu Yu i Magda Sikorska, a przyjechały także Agata Zakrzewska-Wasiak i wieloletnia kapitan oraz moja asystentka Kinga Stefańska. Od początku taka była moja wizja drużyny: trzymająca się razem, pomagająca sobie, świetnie się dogadująca.

    Wrócę jeszcze do Niemców, którzy obrazili się na ETTU…

    Mam zasadę, że skupiam się na sobie, ale skoro pan dopytuję, to podam jeden przykład. Dwa lata temu berliński zespół w ostatnich chwili wycofał się z rozgrywek Ligi Mistrzyń. To było bardzo dziwne zachowanie. Dlatego teraz nie byli rozstawieni z dwójką, tuż za nami, tylko niżej. Ponieważ do rankingu liczą się trzy ostatnie sezony, a w jednym z nich nie startowali. Dlatego teraz spotkaliśmy się już na etapie półfinału. A co do obrażania, wiem, że chodzi im np. o system LM z dwoma Chinkami. Ja też rozmawiałem o tym z władzami europejskiej unii, wygłosiłem swoje wątpliwości, ale odpowiedziano mi, że to będzie “sprawdzane” tylko w sezonie 2026/27.

    Trudno było zmobilizować tenisistki stołowe przed rywalizacją, w której były zdecydowanymi faworytkami?

    Właśnie o to chodzi, że nie. Mam w zespole fantastyczne zawodniczki, świetne charaktery. Moim celem było stworzenie bardzo dobrych warunków do przygotowań, logistycznych itp. Z kolei dziewczyny skoncentrowane były na swojej pracy. Cały czas buzowały w nas pozytywny emocje, że powalczymy w Tarnobrzegu, przed swoimi kibicami, przyjaciółmi. Nie traciliśmy energii na sprawy, na które nas nie dotyczą. Celem było złoto, a nie to z kim zagramy indywidualnie. Choć jeszcze raz podkreślę, że gdyby zagrały wszystkie najlepsze Niemki to one byłyby nieznacznym faworytem. A mówię tak dlatego, że Shan Xiaona i Nina Mittelham świetnie znają defensywny styl “Hani” Han Ying. Siła obrończyń polega na ich unikatowym graniu, ale jeśli ktoś przebywa z tobą przez -naście lat, to poznaje cię i sportowo “rozpracowuje” w pewien sposób. Podsumowując, to co się działo z Berlinem nie zaburza naszej wielkiej radości. Czuję szczęście, dumę i… jestem zmęczony.

    Wśród gości był prezydent ETTU Portugalczyk Paulo Moura wraz z zastępcami i całym zarządem.

    Wszystkie najważniejsze osoby z federacji ETTU przyleciały do Tarnobrzega na pierwszy w historii kobiet turniej Final Four. Wiem, że we władzach jest duża troska o kobiecy tenis stołowy i stąd chęć dorównania popularnością, organizacją do męskiego Champions League. Na pewno nie jesteśmy pozostawieni sami sobie jako dyscyplina sportu. Nasze mecze transmitowało 15 stacji europejskich i dwie azjatycki. Wkrótce otrzymamy statystyki dotyczące oglądalności w tych telewizjach. Chcemy rozwijać żeński ping-pong.

    Zorganizujecie Final Four także w 2027 i 2028 roku?

    Przede wszystkim nie udałoby się nam zorganizować tego historycznego turnieju bez pomocy sponsora i partnerów klubu, jakimi są: Enea, Totalizator Sportowy, Podkarpackie i Urząd Miasta w Tarnobrzegu. Ustalenia są takie, że po premierowym turnieju dajemy sobie miesiąc na analizy, wnioski, podsumowania itp. Jestem pod wrażeniem, ile osób i ile klubów dobrze nam życzy. Otrzymaliśmy mnóstwo gratulacji oraz podziękowań i to sprawia, że nasza praca ma sens. W Tarnobrzegu jest wiele osób oddanych tenisowi stołowemu. Marka Tarnobrzeg oznacza nie same znakomite wyniki sportowe, lecz także organizację na wysokim poziomie, serdeczność, życzliwość, szacunek.

    Odzyskaliście pierwsze miejsce na Starym Kontynencie, a teraz takie samo zadanie w Ekstraklasie.

    W półfinale zagramy z obrońcą tytułu PGE Fibrain AZS Politechniką Rzeszów i znów nie powiem, że na pewno wygramy. Priorytetem była Liga Mistrzyń i zadanie wykonaliśmy. Zdobycie 33. tytułu mistrzyń Polski też jest istotne i… niech wygra lepszy, rewanż gramy w niedzielę, 31 maja w Tarnobrzegu.

  • Takiego meczu nie było od 11 lat. Świątek kontra Linette. “Wisi kilka znaków zapytania”

    Takiego meczu nie było od 11 lat. Świątek kontra Linette. “Wisi kilka znaków zapytania”

    W trzeciej rundzie wielkoszlemowego Roland Garros w Paryżu kibice będą świadkami wyjątkowego wydarzenia — polskiego pojedynku w singlu kobiet pomiędzy Igą Świątek a Magdą Linette. Taki mecz w turnieju tej rangi nie zdarzył się od jedenastu lat. Choć zdecydowaną faworytką pozostaje czterokrotna mistrzyni paryskiej imprezy, Wojciech Fibak w rozmowie z Interią Sport podkreśla, że wokół tego starcia pojawia się kilka istotnych znaków zapytania.

    W połowie marca Magda Linette sprawiła dużą niespodziankę, pokonując Igę Świątek podczas turnieju w Miami 1:6, 7:5, 6:3. Tamta porażka okazała się przełomowa dla sztabu najlepszej polskiej tenisistki. Niedługo później zakończyła ona współpracę z Wimem Fissettem i rozpoczęła pracę z Hiszpanem Francisco Roigiem.

    Od momentu zmiany trenera Świątek rozegrała jedenaście spotkań, z których wygrała osiem. Trzy razy schodziła z kortu pokonana, choć jedna z porażek była efektem kreczowania po problemach zdrowotnych w Madrycie.

    Fibak zwraca uwagę, że mimo upływu kilku tygodni nie widać jeszcze wyraźnych zmian w stylu gry byłej liderki rankingu WTA.

    — Wszyscy pytają o nowe elementy w grze Igi, ale ja ich nadal nie dostrzegam. Tak samo było jeszcze za czasów współpracy z belgijskim trenerem. Oczywiście rola szkoleniowca jest bardzo ważna pod względem mentalnym i organizacyjnym, jednak trudno całkowicie zmieniać tenis zawodniczki, która od lat należy do światowej czołówki. Iga potrafi praktycznie wszystko. Można pewne rzeczy poprawiać czy dopracowywać, ale radykalne zmiany byłyby ryzykowne. Uważam jednak, że Francisco Roig był bardzo dobrym wyborem, bo Świątek potrzebowała przede wszystkim odzyskać stabilność — ocenił były wybitny tenisista.

    Fibak tym razem śledzi Roland Garros z dala od paryskich kortów, ponieważ niedawno przeszedł operację kolana.

    Starcie Świątek z Linette będzie historyczne dla polskiego tenisa. Ostatni raz dwie Polki spotkały się w Wielkim Szlemie w 2015 roku podczas US Open. Wówczas Agnieszka Radwańska pokonała Magdę Linette 6:3, 6:2 w drugiej rundzie nowojorskiego turnieju. Co ciekawe, dziś Radwańska współpracuje właśnie z Linette jako trenerka. Rundę wcześniej poznanianka wyeliminowała z kolei Urszulę Radwańską.

    Nigdy wcześniej Polki nie mierzyły się ze sobą w trzeciej rundzie kobiecego turnieju wielkoszlemowego. W rywalizacji mężczyzn jedynym takim polskim pojedynkiem pozostaje ćwierćfinał Wimbledonu z 2013 roku, gdy Jerzy Janowicz pokonał Łukasza Kubota.

    Magda Linette podkreśla, że zamierza postawić swojej rodaczce trudne warunki.

    — Zawsze wychodzę na kort z nastawieniem, by utrudnić rywalce grę. Iga tutaj czuje się znakomicie, ale ja również jestem w dobrej dyspozycji i chcę podejść do tego meczu bez presji. Spróbuję wszystkiego, żeby maksymalnie uprzykrzyć jej życie na korcie — zapowiedziała po zwycięstwie nad Jeleną Ostapenko.

    Z kolei Świątek zwróciła uwagę na charakterystyczny styl gry swojej przeciwniczki.

    — Magda jest bardzo solidną zawodniczką, która dobrze wybiera momenty do przyspieszenia gry. Gra dość płasko i potrafi uderzać bardzo precyzyjnie. Zobaczę jeszcze dokładniej, jak prezentuje się tutaj na mączce i odpowiednio przygotuję się do tego spotkania — powiedziała.

    Wojciech Fibak uważa, że choć Świątek pozostaje wyraźną faworytką, mecz wcale nie musi być jednostronny.

    — To świetna wiadomość dla polskiego tenisa, że doczekaliśmy się takiego pojedynku w Wielkim Szlemie. Już teraz wiadomo, że jedna z naszych zawodniczek zamelduje się w czwartej rundzie. W nietypowej sytuacji znajdzie się też Agnieszka Radwańska, która przecież od lat mocno wspiera Igę, a teraz pracuje z Magdą — zauważył.

    Były finalista debla Roland Garros zaznacza jednak, że forma Świątek nadal nie jest całkowicie stabilna.

    — Iga wygląda ostatnio lepiej, ale turnieje w Madrycie i Rzymie pokazały, że wciąż zdarzają jej się momenty nerwowości i braku regularności. Pewne sytuacje podczas meczu nadal potrafią wytrącić ją z równowagi. Linette dzięki swoim płaskim, szybkim uderzeniom granym blisko linii może sprawić jej sporo problemów. Na pewno nie jest bez szans — ocenił Fibak.

    Warto przypomnieć, że Wojciech Fibak pozostaje najbardziej utytułowanym polskim tenisistą pod względem liczby zwycięstw odniesionych na kortach Roland Garros. W singlu wygrał tam aż 25 spotkań. Wśród mężczyzn najbliżej jego osiągnięcia znajduje się Hubert Hurkacz z dziesięcioma triumfami.

    W przypadku kobiet imponującym bilansem może pochwalić się Iga Świątek. Polka odniosła już w Paryżu 42 zwycięstwa i przegrała jedynie trzy mecze, budując pozycję jednej z największych gwiazd współczesnego Roland Garros.

  • Świątek z Linette w Roland Garros i inne pojedynki polsko-polskie w kobiecym tenisie

    Świątek z Linette w Roland Garros i inne pojedynki polsko-polskie w kobiecym tenisie

    W piątek, 29 maja kibiców czeka wyjątkowe wydarzenie w trzeciej rundzie Roland Garros. Na korcie spotkają się dwie polskie tenisistki – Iga Świątek i Magda Linette. Będzie to trzeci pojedynek obu zawodniczek i pierwszy w turnieju wielkoszlemowym.

    Będziemy zarazem świadkami kolejnego fascynującego rozdziału w coraz bogatszej historii polsko-polskich starć w kobiecym tenisie na poziomie WTA.

    BONUS 400 PLN ZA ZWYCIĘSTWO ŚWIĄTEK W ROLAND GARROSREKLAMA
    Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+
    Przełomowy moment obecnego sezonu
    Dotychczas tenisistki mierzyły się ze sobą dwukrotnie i mają remisowy bilans 1:1. Ostatni mecz odbył się 19 marca podczas turnieju w Miami. Wówczas niespodziewanie zwyciężyła Magda Linette 1:6, 7:5, 6:3, sprawiając jedną z największych sensacji całego turnieju. Tamta porażka miała dla Igi Świątek duże znaczenie. Po odpadnięciu z Miami Open zakończyła współpracę z trenerem Wimem Fissettem i do sezonu na kortach ziemnych przystąpiła już z nowym szkoleniowcem, Francisco Roigiem.

    REKLAMA
    KONIEC REKLAMY
    Zobacz także: Iga Świątek zdecydowaną faworytką bukmacherów.

    Od tego czasu liderka polskiego tenisa wyraźnie poprawiła swoją dyspozycję. Czterokrotna mistrzyni Roland Garros ponownie prezentuje tenis na bardzo wysokim poziomie i w Paryżu będzie miała okazję do rewanżu za marcową porażkę. Nie oznacza to jednak łatwego zadania. Linette również imponuje formą podczas tegorocznego turnieju. Poznanianka wygrała już dwa mecze, w których nie była faworytką, i udowodniła, że potrafi znakomicie odnaleźć się w trudnych warunkach oraz przeciwstawić wyżej notowanym rywalkom.

    Początki polsko-polskich pojedynków
    Historia bezpośrednich meczów Polek w turniejach WTA nie jest bardzo długa. Przez wiele lat polski tenis kobiecy miał pojedyncze reprezentantki na najwyższym poziomie. W drugiej połowie lat 90. ważną rolę odegrała Magdalena Grzybowska, która przecierała szlaki kolejnym pokoleniom, jednak rzadko miała okazję rywalizować z rodaczkami. Wyjątkiem był mecz w Wimbledonie 1996 roku, w którym w pierwszej rundzie zmierzyła się z Aleksandrą Olszą. Był to pierwszy w historii polskiego tenisa mecz pomiędzy Polkami na tak wysokim szczeblu.

    Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero wraz z pojawieniem się Agnieszki Radwańskiej (która teraz aktywnie wspiera Magdę Linette). Jedna z najwybitniejszych polskich tenisistek w historii regularnie spotykała się na kortach z innymi Polkami. Najczęściej rywalizowała ze swoją siostrą Urszula Radwańska. Siostry zmierzyły się czterokrotnie, a trzy zwycięstwa odniosła Agnieszka. Jednym z najbardziej pamiętnych spotkań był ich pojedynek podczas US Open 2011, zakończony wygraną starszej z sióstr 6:2, 6:3. Co ciekawe, jedyną porażkę z Urszulą Agnieszka poniosła w ich pierwszym meczu rozegranym w Dubaju w 2009 roku.

    Radwańska rywalizowała również z Martą Domachowską. Wygrała wszystkie trzy spotkania, w tym mecz drugiej rundy Wimbledonu 2008.

    Złota era polskiego tenisa
    Obecnie polski tenis kobiecy przeżywa najlepszy okres w historii. Na światowych kortach regularnie występują Świątek, Linette czy Magdalena Fręch, a w tegorocznym Roland Garros świetnie zaprezentowała się także Maja Chwalińska. Coraz częściej dochodzi więc również do bezpośrednich pojedynków Polek.

    Pierwsze spotkanie Świątek i Linette odbyło się w 2023 roku w Pekinie. Wtedy liderka rankingu nie dała starszej rodaczce większych szans i wygrała 6:1, 6:1. Znacznie więcej emocji przyniósł jednak ich mecz w Miami, gdzie Linette odrobiła straty po przegranym pierwszym secie i sensacyjnie wyeliminowała Świątek.

    Jeśli chodzi o rywalizację Światek z Fręch to ich jedyny mecz rozegrano podczas turnieju WTA w Warszawie w 2022 roku. Świątek zwyciężyła 6:1, 6:2. Spotkanie było wyjątkowe, ponieważ odbyło się tuż po zakończeniu jej imponującej serii 37 kolejnych zwycięstw.

    Polski finał WTA
    Kilka bezpośrednich pojedynków rozegrały Fręch i Linette. Obie tenisistki mierzyły się trzy razy na poziomie WTA, a dwa mecze wygrała Linette. Najbardziej pamiętny był finał turnieju w Pradze w 2024 roku – pierwszy w historii kobiecego tenisa finał WTA z udziałem dwóch Polek. Linette triumfowała wtedy pewnie 6:2, 6:1 tuż przed igrzyskami olimpijskimi w Paryżu.

    BONUS 400 PLN ZA ZWYCIĘSTWO ŚWIĄTEK W ROLAND GARROSREKLAMA
    Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+
    Warto wspomnieć także o Katarzynie Kawie, która również miała okazję rywalizować z czołowymi polskimi zawodniczkami. Kawa grała z Fręch raz i z Linette aż czterokrotnie, jednak nigdy nie zmierzyła się ze Świątek. Natomiast rewelacyjna w Roland Garros Maja Chwalińska miała jak do tej pory bardzo mało szans na pojedynki z czołowymi polskimi tenisistkami na szczeblu WTA ale miejmy nadzieję, że po tegorocznym turnieju w Paryżu ulegnie to zmianie i zadomowi się w czołówce światowej.

    Polskie pojedynki w Wielkim Szlemie
    Na przestrzeni ostatnich 30 lat odbyło się już kilka meczów w drabinkach głównych turniejów wielkoszlemowych, w których polskie tenisistki rywalizowały miedzy sobą:

    Wimbledon 1996: Aleksandra Olsza pokonała w pierwszej rundzie Magdalenę Grzybowską 6:4, 6:3
    Wimbledon 2008: Agnieszka Radwańska pokonała w drugiej rundzie Martę Domachowską 6:1, 6:3
    US Open 2011: Agnieszka Radwańska pokonała w pierwszej rundzie swoją młodszą siostrę Urszulę Radwańską 6:2, 6:3
    US Open 2015: Magda Linette pokonała w pierwszej rundzie Urszulę Radwańską 7:6, 6:1

    Historia polsko-polskich pojedynków najlepiej pokazuje, jak ogromny postęp wykonał kobiecy tenis w naszym kraju. Jeszcze kilkanaście lat temu obecność jednej Polki w czołówce była wielkim sukcesem. Dziś kilka zawodniczek regularnie rywalizuje w największych turniejach świata, a kibice mogą oglądać wyjątkowe mecze z udziałem rodaczek także na najważniejszych arenach wielkoszlemowych.

  • Iga Świątek – Magda Linette. Gdzie oglądać mecz Roland Garros? Będzie w TV? O której?

    Iga Świątek – Magda Linette. Gdzie oglądać mecz Roland Garros? Będzie w TV? O której?

    W piątek, 29 maja o godzinie 12:00, dojdzie do polskiego pojedynku w III rundzie Roland Garros pomiędzy Igą Świątek a Magdą Linette. Spotkanie to będzie transmitowane zarówno w TV, jak i w internecie.

    Mecz III rundy wielkoszlemowego turnieju Roland Garros zaplanowano na piątek, 29 maja na godzinę 12:00. Rywalizacja Igi Świątek z Magdą Linette otworzy plan gier na korcie Philippe-Chatrier, który jest główną areną paryskich zmagań. Transmisja telewizyjna zostanie przeprowadzona przez kanał Eurosport 1.

    Mecz Iga Świątek – Magda Linette w internecie. Gdzie znaleźć stream online z Roland Garros?

    Stream online z meczu Iga Świątek – Magda Linette będzie dostępny na platformie Max (po wykupieniu odpowiedniego pakietu). Tekstową relację LIVE przeprowadzi portal WP SportoweFakty.

    Darmowa relacja LIVE z meczu Iga Świątek – Magda Linette w ramach Roland Garros na WP SportoweFakty

    Początek meczu Iga Świątek – Magda Linette: godz. 12:00. Transmisja TV: Eurosport 1. Stream online: Max. Relacja LIVE: WP SportoweFakty.

    REKLAMA
    KONIEC REKLAMY
    ZOBACZ WIDEO: Prawdziwe piekło. Już siedem ofiar śmiertelnych

    Oglądaj wybrane turnieje tenisowe online na Eurosport w Pilocie WP! Kibicuj razem z nami! (link sponsorowany)

    Czy Iga Świątek wygra Roland Garros 2026?
    Tak
    Nie
    Zagłosuj, aby zobaczyć wyniki
    WTA
    Roland Garros
    Magda Linette
    +3
    WYBRANE DLA CIEBIE
    Co tam się dzieje? Kolejna sensacja na kortach Rolanda Garrosa
    Ben Shelton | 9 h temu
    Co tam się dzieje? Kolejna sensacja na kortach Rolanda Garrosa
    Kuriozalna sytuacja po zwycięstwie nad Hurkaczem. Amerykanin szuka kibica
    Hubert Hurkacz | 9 h temu
    Kuriozalna sytuacja po zwycięstwie nad Hurkaczem. Amerykanin szuka kibica
    “Gladiatorzy”. Sieć reaguje na mecz Hurkacza
    SportowyBar | 11 h temu
    “Gladiatorzy”. Sieć reaguje na mecz Hurkacza
    Ukrainka przyniosła “kwity” na Rosjankę. Sceny na konferencji
    Ukraina | 9 h temu
    Ukrainka przyniosła “kwity” na Rosjankę. Sceny na konferencji
    Nocne porażki faworytów. Gorzka pigułka dla byłego finalisty
    Stefanos Tsitsipas | 7 h temu
    Nocne porażki faworytów. Gorzka pigułka dla byłego finalisty
    Ten mecz rozgrzewa sportową Polskę. Biało-czerwony bój w piekle
    Iga Świątek | 1 h temu
    Ten mecz rozgrzewa sportową Polskę. Biało-czerwony bój w piekle

    Komentarze (0)

    Napisz komentarz
    Zgłoś nielegalne treści
    Sportowy Bar
    Będzie zakaz. USA zapowiadają przed mundialem
    Będzie zakaz. USA zapowiadają przed mundialem
    Wyjątkowe nagranie Lewandowskiego. Spójrzcie, kogo odwiedził
    Kuriozalna sytuacja po zwycięstwie nad Hurkaczem. Amerykanin szuka kibica
    Gwiazdy zagrają z Gortatem. Wyjątkowy mecz w Łodzi
    Przejdź naWP

    WP
    SportoweFakty – wiadomości sportowe, relacje na żywo, wyniki
    Piłka nożna
    Żużel
    Siatkówka
    Sporty walki
    Piłka ręczna
    Tenis
    Fitness
    Koszykówka
    KSW
    Ekstraklasa
    Liga Mistrzów
    Premier League
    Bundesliga
    Primera Division
    Serie A
    Ligue 1
    PGE Ekstraliga
    Robert Lewandowski
    Kamil Stoch
    Robert Kubica
    Bartosz Zmarzlik
    Iga Świątek
    Jan Błachowicz
    Piotr Żyła
    Hubert Hurkacz
    pokaż więcej
    Kontakt: info@wp.pl
    Regulamin
    Pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie lub jakiekolwiek inne wykorzystywanie treści dostępnych w niniejszym serwisie – bez względu na ich charakter i sposób wyrażenia (w szczególności lecz nie wyłącznie: słowne, słowno-muzyczne, muzyczne, audiowizualne, audialne, tekstowe, graficzne i zawarte w nich dane i informacje, bazy danych i zawarte w nich dane) oraz formę (np. literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne, programy komputerowe, plastyczne, fotograficzne) wymaga uprzedniej i jednoznacznej zgody Wirtualna Polska Media Spółka Akcyjna z siedzibą w Warszawie, będącej właścicielem niniejszego serwisu, bez względu na sposób ich eksploracji i wykorzystaną metodę (manualną lub zautomatyzowaną technikę, w tym z użyciem programów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji). Powyższe zastrzeżenie nie dotyczy wykorzystywania jedynie w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz korzystania w ramach stosunków umownych lub dozwolonego użytku określonego przez właściwe przepisy prawa.
    Szczegółowa treść dotycząca niniejszego zastrzeżenia znajduje się tutaj.

  • Chwalińska zachwyca, jej pierwszy trener wyjaśnia tajemnice sukcesu. “Rywalki sobie nie radzą”

    Chwalińska zachwyca, jej pierwszy trener wyjaśnia tajemnice sukcesu. “Rywalki sobie nie radzą”

    Maja Chwalińska zachwyca podczas tegorocznego Roland Garros i coraz śmielej puka do światowej czołówki. Polska tenisistka przebrnęła przez eliminacje niczym burza, a następnie w imponującym stylu awansowała do trzeciej rundy French Open. Najpierw pewnie pokonała swoją pierwszą rywalkę 6:4, 6:0, a później równie efektownie rozprawiła się z Elise Mertens. Jej były trener, Paweł Kałuża, nie kryje dumy z rozwoju swojej podopiecznej, choć jednocześnie studzi emocje związane z przewidywaniem jej przyszłości.

    – Nie chcę zgadywać, czy będzie pierwsza, dziesiąta czy trzydziesta na świecie. Najważniejsze, żeby stale się rozwijała. Nigdy nie wierzyłem w gwałtowne skoki, tylko w konsekwentne budowanie kariery krok po kroku. I właśnie tak Maja dochodziła do obecnego miejsca – podkreśla w rozmowie z Interią szkoleniowiec, który prowadził ją przez wiele lat.

    Kałuża przyznaje, że z ogromną satysfakcją obserwuje występy Chwalińskiej w Paryżu. Szczególne wrażenie robi na nim nie tylko fakt pokonywania wyżej notowanych przeciwniczek, ale przede wszystkim sposób, w jaki Polka to robi.

    – Czuję wielką dumę. Patrząc na jej formę i na to, jak radzi sobie z zawodniczkami ze światowej czołówki, naprawdę trudno się nie cieszyć – mówi trener.

    Według niego sukcesy Chwalińskiej nie są przypadkiem ani nagłym wybuchem formy. To efekt wielu lat systematycznej pracy i doświadczeń zbieranych podczas kolejnych turniejów.

    – Każdy występ, nawet ten mniej udany, był dla niej lekcją. Rozwijała się jako zawodniczka i jako człowiek. Ten sezon jest bardzo dobry, ale mam wrażenie, że ona jeszcze nie pokazała wszystkiego, na co ją stać – zaznacza.

    Eksperci często zwracają uwagę, że Chwalińska nie imponuje warunkami fizycznymi, ale nadrabia to innymi atutami. Jej pierwszy trener uważa jednak, że temat wzrostu jest przesadnie eksponowany.

    – Mam wrażenie, że komentatorzy częściej mówią o jej warunkach niż sama Maja o tym myśli. W historii tenisa było wiele zawodniczek o podobnym wzroście. Sam wzrost nie daje miejsca w czołówce. Maja wyróżnia się kreatywnością i różnorodnością gry. Oczywiście musi być świetnie przygotowana fizycznie, a ogromną rolę odgrywa też psychika – tłumaczy.

    Zdaniem Kałuży zwycięstwo nad Elise Mertens było dla Polki ogromnym impulsem mentalnym. Belgijka, notowana znacznie wyżej w rankingu, została wręcz zdominowana, szczególnie w drugim secie zakończonym wynikiem 6:0.

    – Zawodniczki z topu wciąż nie znają dobrze Mai. Nawet jeśli analizują jej mecze, to na korcie wszystko wygląda inaczej. Gra bardzo niewygodny tenis. Zmienia tempo, rotacje, wysokość piłki, potrafi zagrać skrót, slajsa czy nagle przyspieszyć. Dla rywalek to ogromny problem. Mertens kompletnie sobie z tym nie radziła – ocenia trener.

    Jak podkreśla, taki styl gry nie wziął się znikąd. Nad wszechstronnością Chwalińskiej pracowano od najmłodszych lat. Kałuża przypomina, że tenisistka trafiła do niego już jako siedmiolatka podczas programu Talentiady Tenisowej w Dąbrowie Górniczej.

    – Od początku stawialiśmy na różnorodność. Były zajęcia ogólnorozwojowe, ćwiczenia sprawnościowe i mnóstwo pracy nad techniką. Uczyliśmy się różnych zagrań, zmieniania tempa i rotacji. Nie chodziło tylko o forehand i backhand, ale też o voleje, smecze, skróty czy loby. To były prawdziwe tenisowe szachy – wspomina.

    Szkoleniowiec zdradza również, że liczył na to, iż Chwalińska urośnie nieco bardziej, ale mimo braku imponujących warunków fizycznych jej techniczny arsenał pozwolił jej skutecznie rywalizować z najlepszymi.

    Awans do czołowej setki rankingu WTA może być dla Polki bardzo ważnym momentem kariery. Dzięki temu łatwiej będzie jej dostawać się do największych turniejów bez konieczności gry w eliminacjach.

    – To otwiera przed nią ogromne możliwości. Uniknie kwalifikacji do US Open i Australian Open, a to ma wielkie znaczenie. Będzie też częściej pojawiać się w największych turniejach i transmisjach telewizyjnych. Już teraz ma wielu kibiców, a ich liczba na pewno wzrośnie. Pojawi się też większe zainteresowanie sponsorów, co w zawodowym sporcie jest bardzo ważne – tłumaczy.

    Choć wielu kibiców zaczyna marzyć o wielkiej karierze Chwalińskiej, jej były trener pozostaje ostrożny w prognozach.

    – Zawsze mierzyliśmy wysoko, ale dziś najważniejsze jest zdrowie. Jeśli będzie zdrowa i nadal tak ciężko pracowała, może zajść naprawdę daleko. Mecze z najlepszymi zawodniczkami świata tylko przyspieszają jej rozwój. Nie chcę jednak wyrokować, jakie miejsce osiągnie w rankingu. Najważniejsze, by nadal spokojnie się wspinała i rozwijała krok po kroku – podsumowuje Kałuża.

  • Definitywny koniec. Wycofanie Polki z Roland Garros. Potwierdziły się obawy

    Definitywny koniec. Wycofanie Polki z Roland Garros. Potwierdziły się obawy

    Tegoroczny Roland Garros układa się wyjątkowo pomyślnie dla polskich tenisistek. Aż trzy reprezentantki naszego kraju zameldowały się w trzeciej rundzie wielkoszlemowego turnieju w Paryżu. Do Igi Świątek i Magdy Linette dołączyła w czwartek również Maja Chwalińska. Blisko awansu była także Magdalena Fręch, jednak jej sytuację skomplikowały problemy zdrowotne. Teraz napłynęły już oficjalne informacje dotyczące dalszych losów łodzianki w stolicy Francji.

    W drugiej rundzie singla kobiet Roland Garros 2026 oglądaliśmy cztery Polki. Trzy z nich wywalczyły przepustkę do kolejnego etapu. Jako pierwsza awans zapewniła sobie Iga Świątek, która pokonała rywalkę 6:2, 6:3. Chwilę później okazało się, że w 1/16 finału dojdzie do polskiego pojedynku, ponieważ Magda Linette wyeliminowała Jelenę Ostapenko. Tym samym Łotyszka nie stanie przed szansą rozegrania siódmego meczu przeciwko raszyniance, z którą dotąd miała perfekcyjny bilans 6-0. W piątek o godzinie 12:00 kibice zobaczą za to kolejne starcie Świątek z Linette. Liderka polskiego tenisa spróbuje zrewanżować się za niespodziewaną porażkę z Miami.

    Świetne wiadomości napłynęły także z meczu Mai Chwalińskiej. Polka, która przebrnęła przez trzy rundy kwalifikacji i debiutuje w głównej drabince Roland Garros, kontynuuje znakomitą passę. Po zwycięstwie nad Qinwen Zheng, tym razem odprawiła Elise Mertens, wygrywając 6:4, 6:0. Dzięki temu po raz pierwszy w karierze awansowała do 1/16 finału turnieju wielkoszlemowego i jednocześnie zagwarantowała sobie miejsce w czołowej setce rankingu WTA. W sobotę powalczy o ćwierćfinał z Marią Sakkari.

    Jedyną Polką, która pożegnała się z rywalizacją singlową już w drugiej rundzie, została Magdalena Fręch. W spotkaniu z Jil Teichmann prowadziła już 5:3 i miała trzy piłki setowe, ale nie zdołała wykorzystać swojej szansy. Szwajcarka odwróciła losy seta, a następnie zwyciężyła cały mecz 7:5, 6:4. Mimo porażki Fręch wciąż mogła liczyć na występ w deblu, gdzie zgłosiła się do turnieju razem z Anną Bondar.

    Po meczu okazało się jednak, że reprezentantka Polski zmaga się z urazem. Podczas rozmowy z mediami przyznała, że problemy zdrowotne pojawiły się już w trakcie rozgrzewki. Badanie USG wykazało naciągnięcie mięśni brzucha, a sama tenisistka przyznała, że prawdopodobnie nie powinna była kontynuować gry po pierwszym secie. Fręch zdradziła, że ból nasilał się z każdym kolejnym gemem, a adrenalina nie była w stanie całkowicie go zagłuszyć.

    Już wtedy można było przypuszczać, że Polka zdecyduje się wycofać z rywalizacji deblowej, by skupić się na leczeniu i przygotowaniach do sezonu na kortach trawiastych. W czwartek wszystko stało się jasne. Nazwiska Magdaleny Fręch i Anny Bondar zniknęły z turniejowej drabinki, co potwierdziło ich wycofanie z zawodów. Tym samym udział polskiej tenisistki w Roland Garros 2026 dobiegł końca.

    W miejsce polsko-węgierskiego duetu do turnieju weszły Nicole Fossa Huergo i Tamara Korpatsch. Argentynka i Niemka wykorzystały swoją szansę, pokonując w pierwszej rundzie parę Ołeksandra Olijnykowa/Panna Udvardy 5:7, 6:4, 6:1.

  • Francuzi ogłosili ws. Złotej Piłki. Ewa Pajor już to wie. Może odliczać

    Francuzi ogłosili ws. Złotej Piłki. Ewa Pajor już to wie. Może odliczać

    Ewa Pajor i Alexia Putellas są obecnie wymieniane w gronie głównych faworytek do zdobycia kobiecej Złotej Piłki. W czwartek francuski dziennik „L’Equipe” przekazał nowe informacje dotyczące tegorocznej gali wręczenia prestiżowych nagród. Dla polskiej napastniczki to szczególnie istotna wiadomość, bo coraz więcej wskazuje na to, że jesienią może odegrać jedną z głównych ról. Co ciekawe, uroczystość po raz pierwszy od lat nie odbędzie się w Paryżu.

    „L’Equipe”, należące do tej samej grupy medialnej co magazyn „France Football”, odpowiedzialny za organizację plebiscytu, ujawniło termin i lokalizację gali podsumowującej sezon 2025/26. W porównaniu z poprzednim rokiem wprowadzono dwie istotne zmiany. Przede wszystkim ceremonia została przesunięta z września na październik — wcześniejszy termin miał być jedynie wyjątkiem wynikającym z napiętego kalendarza piłkarskiego. Tegoroczna gala została zaplanowana na poniedziałek, 26 października.

    Jeszcze większe zaskoczenie budzi jednak miejsce wydarzenia. Tym razem gala Złotej Piłki odbędzie się nie w stolicy Francji, lecz w Londynie. Organizatorzy chcą w ten sposób uczcić 70. rocznicę triumfu Stanleya Matthewsa, pierwszego laureata plebiscytu. Anglik odbierał nagrodę jako zawodnik Blackpool FC, dlatego wybór brytyjskiej stolicy ma symboliczny charakter.

    Jak podkreślono, ma to być decyzja jednorazowa i związana właśnie z jubileuszem, choć coraz częściej pojawiają się głosy, że gala o tak globalnym znaczeniu mogłaby w przyszłości częściej zmieniać lokalizację. Przypomniano również, że w latach 2010–2015 ceremonia odbywała się w Zurychu, gdy Złota Piłka była połączona z nagrodami FIFA.

    Na razie organizatorzy nie ogłosili dokładnej godziny rozpoczęcia wydarzenia. Najbardziej prawdopodobny wydaje się jednak start około godziny 21:00 czasu polskiego. Jeśli jednak gospodarze zdecydują się zachować tradycyjną godzinę według czasu lokalnego w Londynie, polscy kibice mogliby oglądać galę dopiero od 22:00.

    To wszystko ma ogromne znaczenie dla Ewy Pajor. Polska gwiazda kobiecej piłki jest coraz częściej wskazywana jako jedna z najpoważniejszych kandydatek do triumfu. W gronie jej największych rywalek wymienia się przede wszystkim Alexię Putellas. Hiszpańskie media, w tym felietonista „Mundo Deportivo” Xavier Bosch, podkreślają, że właśnie między tymi dwiema zawodniczkami może rozstrzygnąć się walka o najważniejsze indywidualne wyróżnienie w kobiecym futbolu.

    Nie wiadomo jeszcze, czy na gali pojawi się również Robert Lewandowski. Aby tak się stało, kapitan reprezentacji Polski musiałby znaleźć się w gronie trzydziestu nominowanych piłkarzy. Lista kandydatów ma zostać opublikowana najprawdopodobniej we wrześniu.

  • Smutek w Paryżu po meczu Sabalenki. 95 minut gry na Court Philippe-Chatrier

    Smutek w Paryżu po meczu Sabalenki. 95 minut gry na Court Philippe-Chatrier

    Czwartkowe zmagania na korcie Philippe-Chatrier podczas Roland Garros przyniosły ogromne emocje i sensacyjne rozstrzygnięcia. Już pierwszy mecz dnia zakończył się prawdziwym trzęsieniem ziemi – z turniejem pożegnał się Jannik Sinner, odpadając już w drugiej rundzie. Kilka godzin później oczy kibiców zwróciły się na liderkę światowego rankingu WTA, Arynę Sabalenkę, która stanęła przed trudnym zadaniem w starciu z reprezentantką gospodarzy Elsą Jacquemot. Po 95 minutach walki francuska publiczność opuszczała trybuny rozczarowana, bo awans wywalczyła Białorusinka.

    Sabalenka przyjechała do Paryża z dużą liczbą znaków zapytania dotyczących swojej formy na kortach ziemnych. W tegorocznych turniejach na mączce nie zdołała dotrzeć nawet do półfinału. W Madrycie zatrzymała ją Hailey Baptiste, choć Aryna miała aż sześć piłek meczowych. Jeszcze gorzej było w Rzymie, gdzie już w trzeciej rundzie musiała uznać wyższość Sorany Cirstei. Te wyniki sprawiały, że przed rozpoczęciem Roland Garros trudno było jednoznacznie ocenić, czy liderka rankingu jest gotowa do walki o końcowy triumf.

    Na inaugurację paryskiego turnieju Sabalenka zmierzyła się z Jessicą Bouzas Maneiro. Pierwszy set tego spotkania okazał się dla niej bardzo wymagający, a zwycięstwo 6:4 przyszło dopiero po długiej walce. W drugiej partii Białorusinka była już zdecydowanie skuteczniejsza i oddała rywalce jedynie dwa gemy. Jeszcze przed drugim meczem Aryna otrzymała dodatkowy powód do zadowolenia – po porażce Jeleny Rybakiny stało się jasne, że niezależnie od dalszych wyników utrzyma pozycję liderki światowego rankingu także po zakończeniu turnieju.

    W drugiej rundzie jej przeciwniczką była Elsa Jacquemot, aktualnie 67. zawodniczka świata. Francuzka mogła liczyć na ogromne wsparcie kibiców, którzy od pierwszych piłek żywiołowo reagowali na każdą udaną akcję swojej tenisistki.

    Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z planem Sabalenki. Liderka rankingu pewnie utrzymała własne podanie, tracąc zaledwie jeden punkt. Później jednak mecz wyraźnie się wyrównał. Już w trzecim gemie Aryna musiała bronić dwóch break pointów. Chwilę później sama przełamała rywalkę i objęła prowadzenie 3:1, ale Jacquemot natychmiast odpowiedziała tym samym. Po sześciu gemach na tablicy wyników widniał remis 3:3, a atmosfera na trybunach stawała się coraz gorętsza.

    Końcówka pierwszego seta była wyjątkowo dramatyczna. Przy stanie 4:4 Jacquemot próbowała wywrzeć dodatkową presję na liderce rankingu, jednak Sabalenka wytrzymała trudny moment i utrzymała serwis. W kolejnym gemie Białorusinka miała aż trzy piłki setowe przy prowadzeniu 40:0, lecz Francuzka zdołała wrócić do gry i doprowadziła do stanu 5:5. Ostatecznie doświadczenie i siła uderzeń Sabalenki zrobiły różnicę. W dwunastym gemie ponownie wypracowała sobie setbole i tym razem wykorzystała drugą okazję, zamykając partię wynikiem 7:5.

    Początek drugiego seta mógł zwiastować niespodziankę. Jacquemot szybko wypracowała trzy break pointy z rzędu, a Sabalenka znalazła się pod ogromną presją. Liderka rankingu zareagowała jednak znakomicie, wygrywając pięć kolejnych wymian i wychodząc z bardzo trudnej sytuacji. Chwilę później sama przełamała Francuzkę i zaczęła przejmować pełną kontrolę nad wydarzeniami na korcie.

    Choć Jacquemot zdołała jeszcze zdobyć jednego gema i uniknąć całkowitej dominacji rywalki, końcówka należała już wyłącznie do Sabalenki. Białorusinka zdobyła kolejne przełamanie i przy stanie 5:1 serwowała po zwycięstwo. W tym momencie pojawił się jeszcze krótki moment nerwowości – Aryna prowadziła już 30:15, ale nagle straciła rytm i pozwoliła przeciwniczce przedłużyć mecz. Ostatecznie ósmy gem okazał się ostatnim w spotkaniu.

    Po 95 minutach gry Aryna Sabalenka mogła unieść ręce w geście triumfu po zwycięstwie 7:5, 6:2. Dla francuskiej publiczności oznaczało to koniec marzeń o niespodziance, ale miejscowi kibice docenili ambitną postawę Jacquemot. Liderka rankingu WTA zameldowała się natomiast w trzeciej rundzie Roland Garros, gdzie czeka ją starcie z Darią Kasatkiną.