• Kluczowa wiadomość dla Julii Szeremety i spółki. World Boxing wydał komunikat

    Kluczowa wiadomość dla Julii Szeremety i spółki. World Boxing wydał komunikat

    Kluczowa wiadomość dla Julii Szeremety i spółki. World Boxing wydał komunikat

    Od początku grudnia Interia informowała, że Polski Związek Bokserski zaczyna podejmować działania, które mają pomóc dyscyplinie z ogromnymi olimpijskimi tradycjami powrócić do programu igrzysk. Na tę chwilę bowiem szermierki na pięści nie ma w programie Los Angeles 2028. Polska federacja wykonała szereg kluczowych kroków, aż w końcu decyzję podjął nowy światowy strażnik boksu – World Boxing, mający rekomendację MKOl-u. Decyzja nowej federacji jest jednoznaczna.

     

    Chronologia kluczowych zdarzeń nabierała rozpędu w ostatnim miesiącu minionego roku, aż w końcu 21 grudnia na kongresie nadzwyczajnym Polskiego Związku Bokserskiego zapadły dwie kluczowe decyzje. Wszystko to, co ma nastąpić, zapowiadała Interia i nie pomyliliśmy się ani o jotę.

     

    Polski boks może odtrąbić sukces. World Boxing zaakceptował wniosek

     

    “Pierwszą z dwóch kluczowych decyzji było głosowanie nad rezygnacją z członkostwa w International Boxing Association (IBA), co zostało jednogłośnie przyjęte przez delegatów. Decyzja ta jest wynikiem dokładnej analizy aktualnej sytuacji w światowym boksie. W drugiej uchwale delegaci również jednogłośnie zadecydowali o przystąpieniu Polskiego Związku Bokserskiego do nowo powstałej federacji World Boxing, zyskującej coraz większe poparcie w międzynarodowym środowisku bokserskim” – napisał jeszcze tego samego dnia Polski Związek Bokserski w specjalnym komunikacie.

     

    Zobacz również:

     

    Boks znalazł się w tarapatach właśnie z uwagi na IBA, rządzoną przez Rosjanina Umara Kremlowa, człowieka bliskiego Władimirowi Putinowi. Nietransparentna w swoich działaniach federacja, zasilana pieniędzmi z Kremla, nie chciała poddać się szeregowi działań naprawczych, których wymagał Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Trwało przeciąganie liny, aż w końcu MKOl powiedział “basta”. I postawił sprawę na ostrzu noża: albo krajowe federacje zaczną przystępować do utworzonej niedawno World Boxing, ewentualnie podejmą inicjatywę utworzenia alternatywnego ciała, albo boks olimpijski nie powróci do programu igrzysk.

     

    W polskiej centrali także zdano sobie sprawę, że to już nie są przelewki. Stąd przytoczone działania i ruch delegatów, ale po kongresie jeszcze nie można było odtrąbić pełnego sukcesu. W tym momencie trzeba było zainicjować działania mające na celu przystąpienie do World Boxing, z którym skontaktowała się Interia. I dano nam do zrozumienia, że nie będzie mowy o tak zwanej pro formie, bo organizacja z siedzibą w Szwajcarii także ma swoje wytyczne.

     

    – Polacy będą musieli upewnić się, że spełniają wymogi kwalifikowalności i dobrego zarządzania World Boxing, a także dostarczyć dokumenty. W tej chwili nie mamy wniosku o członkostwo, więc na ten moment nie możemy powiedzieć nic więcej. Z zadowoleniem przyjęlibyśmy Polski Związek Bokserski, gdyby osiągnął standardy, których oczekujemy od krajowej federacji w zakresie właściwego zachowania i działania – zaakcentował World Boxing.

     

    Sprawa w końcu zakończyła się pełnym sukcesem, a polski boks znalazł się w gronie kolejnych federacji, przyjętych do międzynarodowej organizacji. – Nowe wnioski, które zostały zatwierdzone przez zarząd World Boxing, wpłynęły od krajowych federacji boksu z Francji, Chorwacji, Polski, Iranu, Malezji, Nepalu, Turkmenistanu i Samoa, reprezentowanego przez Independent Boxing Samoa – czytamy na stronie worldboxing.org. Z adnotacją, że wszystkie federacje zostały poddane “rygorystycznemu procesowi aplikacyjnemu”.

     

    Boks coraz bliżej igrzysk w Los Angeles. Co z mistrzostwami świata?

     

    – To kolejny znaczący krok dla World Boxing i następny dowód na szerokie poparcie dla naszej pracy na rzecz zapewnienia, by boks pozostał sercem ruchu olimpijskiego. Oczywiste jest, że jedynym sposobem, aby boks znalazł się w programie Los Angeles 2028, jest wsparcie World Boxing przez Federacje Narodowe. Zapraszam wszystkich liderów boksu, którym zależy na przyszłości tego sportu i ich bokserów, do ubiegania się o członkostwo w naszej organizacji, ponieważ nadal się rozwijamy i stajemy się coraz silniejsi – powiedział Boris van der Vorst, prezydent WB. W tej chwili, po najświeższym komunikacie z dzisiaj (4 lutego), liczba krajowych federacji zrzeszonych w World Boxing wzrosła do 72.

     

    W rozmowie z Interią zadowolony Maciej Demel, wiceprezes PZB, zaznaczył z uśmiechem, że “dobre informacje rozchodzą się wolniej”.Zobacz

     

    Wkrótce mamy także się przekonać, co ze startem Polek w marcowych mistrzostwach świata w Belgradzie, które odbędą się pod egidą IBA. Nasza reprezentacja, z liderką Julią Szeremetą na czele, buduje do nich formę.

     

  • Nitras miał rację. Piesiewicz przyznał, co się stało z pieniędzmi dla olimpijczyków

    Nitras miał rację. Piesiewicz przyznał, co się stało z pieniędzmi dla olimpijczyków

    Nitras miał rację. Piesiewicz przyznał, co się stało z pieniędzmi dla olimpijczyków

    – Mam dowody, że pan Nitras wpływał na decyzje spółek Skarbu Państwa – powiedział Radosław Piesiewicz w “Gościu Wydarzeń”. To kolejny odcinek konfliktu między prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego a ministrem sportu i turystyki. Piesiewicz w rozmowie podkreślił, że premie dla olimpijczyków zostały wypłacone. Odniósł się także do kwestii własnych zarobków.

     

    – Jesteśmy pół roku po igrzyskach, a sportowcy nie dostali nagród za medale – mówił w połowie stycznia Sławomir Nitras na antenie RMF FM o działaniach prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza. Nitras podkreślił, że kontrole przeprowadzone w siedzibie PKOl-u wykazały, że Piesiewicz inkasował miesięcznie nawet 100 tysięcy złotych. Zdaniem ministra sportu i turystyki prezes zarabiał te pieniądze wbrew przepisom i powinien je zwrócić.

     

    Kolejny odcinek konfliktu Radosław Piesiewicz – Sławomir Nitras. “To był atak polityczny”

    W poniedziałkowy wieczór Radosław Piesiewicz gościł na antenie Polsat News w programie “Gość Wydarzeń”, w którym poinformował, że polscy medaliści olimpijscy z Paryża i ich trenerzy otrzymali premie. – Pragnę powiedzieć, że to była kwota w sumie 4 milionów 800 tysięcy złotych. […] To były historycznie największe nagrody. Zbudowano budżet, żeby nasi sportowcy mieli o co walczyć i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Nagrody są na kontach, zostały przelane w zeszłym tygodniu – zaznaczył, czym przyznał jednak, że Sławomir Nitras miał rację i nasi olimpijczycy długo musieli czekać na należne im pieniądze.

     

    Prezes PKOl-u został zapytany o to, czy to nie wstyd, że nagrody zostały wypłacone grubo po igrzyskach, które odbyły się w sierpniu ubiegłego roku. Piesiewicz wykorzystał okazje, by skontrować politycznego rywala. – Ja mógłbym się tylko i wyłącznie wstydzić za pana Nitrasa, który zaraz po igrzyskach bardzo mocno zaatakował Polski Komitet Olimpijski, po to, żeby spółki Skarbu Państwa mogły natychmiast zrywać umowy. To był atak stricte polityczny i pokazanie, jak upolitycznione są spółki – stwierdził.

     

    – Zarabiam 100 tys. miesięcznie? Prawdą jest to, że w 2023 roku zarobiłem 380 tysięcy, rok temu 426 tysięcy, a w tym roku będzie to około 300 tysięcy. To jest prawda. Tak transparentnie jak w PKOl-u, to myślę, że nie ma w żadnej instytucji – powiedział wprost Piesiewicz, odbijając kolejny zarzut Nitrasa o brak transparentności. Zapowiedział, że nie zwróci zarobionych pieniędzy. – Nie oddam, bo nie ma takiej możliwości. Zarabiałem zgodnie z przepisami prawa – podkreślił.

     

    – Mam dowody, że pan Nitras wpływał na decyzje spółek Skarbu Państwa – wypalił Piesiewicz, dodając to jako argument, że minister sportu i turystyki “maczał palce” w rozwiązaniu umów przez SSP z PKOl-em. Jego zdaniem cały konflikt Piesiewicz-Nitras potrzebny jest wyłącznie politykowi Kolacji Obywatelskiej. – Ze względu na to, że nic w ministerstwie sportu się nie udało i nie zrobiło – ocenił.

     

  • Adam Bodnar skierował do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze

    Adam Bodnar skierował do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze

    Prokurator Generalny Adam Bodnar skierował do Sejmu wniosek komisji ds. Pegasusa o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze w związku z karą porządkową 30 dni aresztu — poinformowała rzeczniczka PG Anna Adamiak.

    W poniedziałek do prokuratury wpłynął wniosek komisji śledczej ds. Pegasusa w sprawie zastosowania 30-dniowego aresztu wobec b. ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

     

    Karol Nawrocki w cieniu dwóch jastrzębi z PiS. “Kabaret Ziobry mu szkodzi”

    W piątek nie doszło do przesłuchania Zbigniewa Ziobry przez komisję śledczą ds. Pegasusa. Policja zgodnie z postanowieniem sądu zatrzymała posła po godz. 10.30, w celu doprowadzenia przed komisję. Ponieważ jednak Ziobro nie stawił się na posiedzeniu o czasie — początek posiedzenia był wyznaczony właśnie na godz. 10.30 — komisja przyjęła wniosek o zainicjowanie procedury zastosowania wobec niego kary porządkowej 30 dni aresztu.

    Komisja śledcza ds. Pegasusa bada legalność, prawidłowość i celowość czynności podejmowanych z wykorzystaniem tego oprogramowania m.in. przez rząd, służby specjalne i policję od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. Komisja ma też ustalić, kto był odpowiedzialny za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz

    Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów. Zgodnie z ustaleniami kanadyjskiego Citizen Lab Pegasus był w Polsce wykorzystywany do inwigilacji polityków opozycji.

     

  • Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Wtorek podczas WTA 500 w Abu Zabi rozpoczął się nie najlepiej z perspektywy naszych reprezentantek. Magdalena Fręch wyraźnie uległa Lindzie Noskovej. Szansę na poprawę bilansu w dzisiejszych występach Polek miała Magda Linette. Poznanianka rywalizowała z tenisistką, która niedawno postawiła się Arynie Sabalence. 32-latka obroniła dwie piłki setowe w drugiej partii i pokonała Renatę Zarazuę 6:4, 7:6(6). Dzięki temu zagra o ćwierćfinał turnieju z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.

    Magda Linette przyleciała do Zjednoczonych Emiratów Arabskich z nadzieją na podbudowanie swojej pewności siebie po nieudanym Australian Open. Występ w turnieju WTA 500 w Abu Zabi zainaugurowała już wczoraj, od starcia deblowego. Polka i grająca z nią w duecie Sofia Kenin przegrały jednak wyraźnie z parą Laura Samson/Marketa Vondrousova 4:6, 1:6. Od połowy pierwszego seta Czeszki dominowały na korcie i to one mogły się cieszyć z awansu do kolejnej fazy.

    Dla poznanianki ważniejszy był jednak start w singlu. Na “dzień dobry” trafiła na kwalifikantkę – Renatę Zarazuę. Reprezentantka Meksyku notuje bardzo solidne występy w ostatnich tygodniach, znajduje się w życiowej dyspozycji. Na początku tego sezonu sprawiła nawet trochę kłopotów Arynie Sabalence podczas turnieju WTA 500 w Brisbane, notując w pewnym fragmencie spotkania serię 10 wygranych punktów z rzędu. Zanosiło się zatem na wymagające starcie dla Linette.

    Magda Linette w drugiej rundzie WTA 500 w Abu Zabi. Renata Zarazua pokonanaPojedynek rozpoczął się od serwisu Zarazui. Już na “dzień dobry” reprezentantka Meksyku zafundowała sobie nieco problemów, przegrywała 15-30. Od tego momentu zgarnęła jednak trzy akcje z rzędu i rozpoczęła spotkanie od prowadzenia. Kilka minut później doszło już do przełamania na korzyść Linette. Przy break poincie Renata popełniła podwójny błąd serwisowy i pozwoliła zyskać przewagę Magdzie. Zawodniczka z kontynentu amerykańskiego próbowała od razu odrobić stratę, ale po walce na przewagi nasza tenisistka podwyższyła wynik na 3:1.W siódmym rozdaniu Zarazua znów się pogubiła. Straciła wysokie prowadzenie przy własnym podaniu, a poznanianka doskonale z tego skorzystała. Przy stanie 5:2 Linette mogła zamykać seta przy swoim serwisie. Zanosiło się na to, że Polka w łatwym stylu domknie rywalizację w premierowej odsłonie, prowadziła już 40-0. Mimo to dopuściła do break pointów dla rywalki i strata jednego podania została odrobiona. Chwilę później Renata wyszła ze stanu 0-30 i złapała kontakt z naszą tenisistką. Zrobiło się niebezpiecznie, ale na szczęście w kluczowym momencie Magda odpowiedziała przeciwniczce. Wygrany gem do zera przy swoim serwisie sprawił, że Polka triumfowała w pierwszej partii 6:4.

    Zacięta końcówka premierowej odsłony miała jednak swoje odzwierciedlenie na dalsze losy rywalizacji. Naszej tenisistce nie szło już tak łatwo. Co prawda miała break pointa w gemie otwarcia, ale pierwsze przełamanie w tym fragmencie spotkania trafiło na konto Meksykanki. Podczas czwartego rozdania wypracowała sobie aż dwie okazje i wykorzystała ostatnią z nich. Po chwili Linette zdołała jednak odrobić stratę przełamania i znów złapała kontakt z rywalką. Przy stanie 3:2 dla Zarazui nastąpiła przerwa. Zawodniczka z Ameryki Północnej poprosiła o interwencję fizjo, opatrzono jej kolano.

    Po powrocie na kort w dalszym ciągu obserwowaliśmy festiwal gemów wygrywanych przez returnujące zawodniczki. Tę serię przerwała dopiero Magda, podczas ósmego podania. Wówczas Polka utrzymała swój serwis i wyrównała stan rywalizacji na 4:4. Kilka minut później znów zrobiło się niebezpiecznie z perspektywy Linette. W jedenastym gemie straciła prowadzenie 40-15 przy własnym podaniu i rywalka miała setbola. Poznanianka wybroniła się jednak w znakomitym stylu i ostatecznie oddaliła zagrożenie.

    W dwunastym gemie znów zrobiło się groźnie po tym, jak rywalka wygrała dwie pierwsze akcje. Później Magda zdołała unormować sytuację i ostatecznie o wyniku seta decydował tie-break. Kluczowa rozgrywka miała zmienny przebieg: najpierw zrobiło się 3-1 dla Zarazui, później było 4-3 dla Linette. Jako pierwsza setbola w tie-breaku wypracowała sobie Renata. Ostatnie trzy akcje trafiły jednak na konto Polki. Dzięki temu to poznanianka mogła cieszyć się z wygranej w całym pojedynku 6:4, 7:6(6). W środę poznanianka zagra o ćwierćfinał WTA 500 w Abu Zabi z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.Dokładny zapis relacji z meczu Magda Linette – Renata Zarazua jest dostępny TUTAJ.

     

     

  • Zna Igę Świątek od lat. Tak przemówiła na temat Polki

    Zna Igę Świątek od lat. Tak przemówiła na temat Polki

    Iga jest bardzo specyficzna, w tym sensie, że zawsze była silna, nawet w czasach juniorskich — wyznaje Kaja Juvan w rozmowie z Szymonem Przybyszem. Iga Świątek i Kaja Juvan od dawna uchodzą za wielkie przyjaciółki. Panie nigdy nie kryły wzajemnej sympatii, a znają się od czasów juniorskich, kiedy to obie odnosiły znaczące sukcesy. Teraz gdy Słowenka przybyła do Polski, opowiedziała co nieco o swojej znajomości z naszą rodaczką.

     

    Kaja Juvan to jedna z zawodniczek, która bierze udział w turnieju ITF W75 w Lesznie. Słoweńska zawodniczka wraca po długiej przerwie i dzieje się to właśnie w Polsce. Nie jest żadną tajemnicą to, że zna się ona doskonale z najlepszą tenisistką z naszego kraju Igą Świątek. Druga rakieta świata nazywała ją swoją przyjaciółką i obie poznały się wiele lat temu, kiedy zdobywały triumfy, m.in. w juniorskim Wimbledonie czy US Open.

     

    Iga jest bardzo specyficzna”. Naprawdę powiedziała to o Idze Świątek

    Teraz Juvan porozmawiała z Szymonem Przybyszem i odsłoniła nieco szczegółów związanych ze swoją relacją ze Świątek. — Iga jest bardzo specyficzna, w tym sensie, że zawsze była silna, nawet w czasach juniorskich. Doskonale pamiętam sytuację, kiedy ona miała 17 lat i powiedziała mi, że granie seniorskie jest o wiele prostsze niż granie juniorskie. Ja byłam jak: “Co?! O czym ty do mnie mówisz?” — wyznaje Słowenka.

     

    Na tym jednak nie kończy i w miłych słowach chwali również Polkę. — Wykonała wiele dobrej pracy w aspekcie fizycznym oraz mentalnym. Mogę powiedzieć, że proces, jaki ona przeszła był bardzo płynny. Już kilka lat temu, każdy wiedział, że jeżeli ona uwierzy w to, jak jest dobra, wszystkie będziemy miały problem — dodała Juvan. Tenisistka opowiedziała też, co sądzi o zawodach w Lesznie i jak idzie jej nauka… języka polskiego.

     

    Czytaj też: “Wyprzedzą Igę Świątek”. Brutalne słowa o przyszłości Polki

    — Do Leszna przyjechaliśmy w czwartek. Wszystko było przygotowane, jak należy. Nie grałam turniejów ITF od dawna, ale muszę przyznać, że to jeden z najlepiej zorganizowanych turniejów na tym poziomie, jaki kiedykolwiek widziałam. […] Przez ostatnie lata moja nauka polskiego nie poszła do przodu. Myślę, że podczas tego tygodnia to się poprawi (śmiech) — stwierdziła zawodniczka.

     

     

  • Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Wtorek podczas WTA 500 w Abu Zabi rozpoczął się nie najlepiej z perspektywy naszych reprezentantek. Magdalena Fręch wyraźnie uległa Lindzie Noskovej. Szansę na poprawę bilansu w dzisiejszych występach Polek miała Magda Linette. Poznanianka rywalizowała z tenisistką, która niedawno postawiła się Arynie Sabalence. 32-latka obroniła dwie piłki setowe w drugiej partii i pokonała Renatę Zarazuę 6:4, 7:6(6). Dzięki temu zagra o ćwierćfinał turnieju z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.

     

    Magda Linette przyleciała do Zjednoczonych Emiratów Arabskich z nadzieją na podbudowanie swojej pewności siebie po nieudanym Australian Open. Występ w turnieju WTA 500 w Abu Zabi zainaugurowała już wczoraj, od starcia deblowego. Polka i grająca z nią w duecie Sofia Kenin przegrały jednak wyraźnie z parą Laura Samson/Marketa Vondrousova 4:6, 1:6. Od połowy pierwszego seta Czeszki dominowały na korcie i to one mogły się cieszyć z awansu do kolejnej fazy.

     

    Dla poznanianki ważniejszy był jednak start w singlu. Na “dzień dobry” trafiła na kwalifikantkę – Renatę Zarazuę. Reprezentantka Meksyku notuje bardzo solidne występy w ostatnich tygodniach, znajduje się w życiowej dyspozycji. Na początku tego sezonu sprawiła nawet trochę kłopotów Arynie Sabalence podczas turnieju WTA 500 w Brisbane, notując w pewnym fragmencie spotkania serię 10 wygranych punktów z rzędu. Zanosiło się zatem na wymagające starcie dla Linette.

     

    Magda Linette w drugiej rundzie WTA 500 w Abu Zabi. Renata Zarazua pokonana

     

    Pojedynek rozpoczął się od serwisu Zarazui. Już na “dzień dobry” reprezentantka Meksyku zafundowała sobie nieco problemów, przegrywała 15-30. Od tego momentu zgarnęła jednak trzy akcje z rzędu i rozpoczęła spotkanie od prowadzenia. Kilka minut później doszło już do przełamania na korzyść Linette. Przy break poincie Renata popełniła podwójny błąd serwisowy i pozwoliła zyskać przewagę Magdzie. Zawodniczka z kontynentu amerykańskiego próbowała od razu odrobić stratę, ale po walce na przewagi nasza tenisistka podwyższyła wynik na 3:1.

     

    W siódmym rozdaniu Zarazua znów się pogubiła. Straciła wysokie prowadzenie przy własnym podaniu, a poznanianka doskonale z tego skorzystała. Przy stanie 5:2 Linette mogła zamykać seta przy swoim serwisie. Zanosiło się na to, że Polka w łatwym stylu domknie rywalizację w premierowej odsłonie, prowadziła już 40-0. Mimo to dopuściła do break pointów dla rywalki i strata jednego podania została odrobiona. Chwilę później Renata wyszła ze stanu 0-30 i złapała kontakt z naszą tenisistką. Zrobiło się niebezpiecznie, ale na szczęście w kluczowym momencie Magda odpowiedziała przeciwniczce. Wygrany gem do zera przy swoim serwisie sprawił, że Polka triumfowała w pierwszej partii 6:4.

     

    Zacięta końcówka premierowej odsłony miała jednak swoje odzwierciedlenie na dalsze losy rywalizacji. Naszej tenisistce nie szło już tak łatwo. Co prawda miała break pointa w gemie otwarcia, ale pierwsze przełamanie w tym fragmencie spotkania trafiło na konto Meksykanki. Podczas czwartego rozdania wypracowała sobie aż dwie okazje i wykorzystała ostatnią z nich. Po chwili Linette zdołała jednak odrobić stratę przełamania i znów złapała kontakt z rywalką. Przy stanie 3:2 dla Zarazui nastąpiła przerwa. Zawodniczka z Ameryki Północnej poprosiła o interwencję fizjo, opatrzono jej kolano.

    https://x.com/edgeAIapp/status/1886742291567554633

    Po powrocie na kort w dalszym ciągu obserwowaliśmy festiwal gemów wygrywanych przez returnujące zawodniczki. Tę serię przerwała dopiero Magda, podczas ósmego podania. Wówczas Polka utrzymała swój serwis i wyrównała stan rywalizacji na 4:4. Kilka minut później znów zrobiło się niebezpiecznie z perspektywy Linette. W jedenastym gemie straciła prowadzenie 40-15 przy własnym podaniu i rywalka miała setbola. Poznanianka wybroniła się jednak w znakomitym stylu i ostatecznie oddaliła zagrożenie.

     

    W dwunastym gemie znów zrobiło się groźnie po tym, jak rywalka wygrała dwie pierwsze akcje. Później Magda zdołała unormować sytuację i ostatecznie o wyniku seta decydował tie-break. Kluczowa rozgrywka miała zmienny przebieg: najpierw zrobiło się 3-1 dla Zarazui, później było 4-3 dla Linette. Jako pierwsza setbola w tie-breaku wypracowała sobie Renata. Ostatnie trzy akcje trafiły jednak na konto Polki. Dzięki temu to poznanianka mogła cieszyć się z wygranej w całym pojedynku 6:4, 7:6(6). W środę poznanianka zagra o ćwierćfinał WTA 500 w Abu Zabi z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.Dokładny zapis relacji z meczu Magda Linette.

  • Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setboli

    Postawiła się Sabalence, teraz ograła ją Linette. Triumf Polki po obronie dwóch setbol

     

    Wtorek podczas WTA 500 w Abu Zabi rozpoczął się nie najlepiej z perspektywy naszych reprezentantek. Magdalena Fręch wyraźnie uległa Lindzie Noskovej. Szansę na poprawę bilansu w dzisiejszych występach Polek miała Magda Linette. Poznanianka rywalizowała z tenisistką, która niedawno postawiła się Arynie Sabalence. 32-latka obroniła dwie piłki setowe w drugiej partii i pokonała Renatę Zarazuę 6:4, 7:6(6). Dzięki temu zagra o ćwierćfinał turnieju z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.

     

    Magda Linette przyleciała do Zjednoczonych Emiratów Arabskich z nadzieją na podbudowanie swojej pewności siebie po nieudanym Australian Open. Występ w turnieju WTA 500 w Abu Zabi zainaugurowała już wczoraj, od starcia deblowego. Polka i grająca z nią w duecie Sofia Kenin przegrały jednak wyraźnie z parą Laura Samson/Marketa Vondrousova 4:6, 1:6. Od połowy pierwszego seta Czeszki dominowały na korcie i to one mogły się cieszyć z awansu do kolejnej fazy.

     

    Dla poznanianki ważniejszy był jednak start w singlu. Na “dzień dobry” trafiła na kwalifikantkę – Renatę Zarazuę. Reprezentantka Meksyku notuje bardzo solidne występy w ostatnich tygodniach, znajduje się w życiowej dyspozycji. Na początku tego sezonu sprawiła nawet trochę kłopotów Arynie Sabalence podczas turnieju WTA 500 w Brisbane, notując w pewnym fragmencie spotkania serię 10 wygranych punktów z rzędu. Zanosiło się zatem na wymagające starcie dla Linette.

     

    Magda Linette w drugiej rundzie WTA 500 w Abu Zabi. Renata Zarazua pokonana

     

    Pojedynek rozpoczął się od serwisu Zarazui. Już na “dzień dobry” reprezentantka Meksyku zafundowała sobie nieco problemów, przegrywała 15-30. Od tego momentu zgarnęła jednak trzy akcje z rzędu i rozpoczęła spotkanie od prowadzenia. Kilka minut później doszło już do przełamania na korzyść Linette. Przy break poincie Renata popełniła podwójny błąd serwisowy i pozwoliła zyskać przewagę Magdzie. Zawodniczka z kontynentu amerykańskiego próbowała od razu odrobić stratę, ale po walce na przewagi nasza tenisistka podwyższyła wynik na 3:1.

     

    W siódmym rozdaniu Zarazua znów się pogubiła. Straciła wysokie prowadzenie przy własnym podaniu, a poznanianka doskonale z tego skorzystała. Przy stanie 5:2 Linette mogła zamykać seta przy swoim serwisie. Zanosiło się na to, że Polka w łatwym stylu domknie rywalizację w premierowej odsłonie, prowadziła już 40-0. Mimo to dopuściła do break pointów dla rywalki i strata jednego podania została odrobiona. Chwilę później Renata wyszła ze stanu 0-30 i złapała kontakt z naszą tenisistką. Zrobiło się niebezpiecznie, ale na szczęście w kluczowym momencie Magda odpowiedziała przeciwniczce. Wygrany gem do zera przy swoim serwisie sprawił, że Polka triumfowała w pierwszej partii 6:4.

     

    Zacięta końcówka premierowej odsłony miała jednak swoje odzwierciedlenie na dalsze losy rywalizacji. Naszej tenisistce nie szło już tak łatwo. Co prawda miała break pointa w gemie otwarcia, ale pierwsze przełamanie w tym fragmencie spotkania trafiło na konto Meksykanki. Podczas czwartego rozdania wypracowała sobie aż dwie okazje i wykorzystała ostatnią z nich. Po chwili Linette zdołała jednak odrobić stratę przełamania i znów złapała kontakt z rywalką. Przy stanie 3:2 dla Zarazui nastąpiła przerwa. Zawodniczka z Ameryki Północnej poprosiła o interwencję fizjo, opatrzono jej kolano.

     

    Po powrocie na kort w dalszym ciągu obserwowaliśmy festiwal gemów wygrywanych przez returnujące zawodniczki. Tę serię przerwała dopiero Magda, podczas ósmego podania. Wówczas Polka utrzymała swój serwis i wyrównała stan rywalizacji na 4:4. Kilka minut później znów zrobiło się niebezpiecznie z perspektywy Linette. W jedenastym gemie straciła prowadzenie 40-15 przy własnym podaniu i rywalka miała setbola. Poznanianka wybroniła się jednak w znakomitym stylu i ostatecznie oddaliła zagrożenie

     

    W dwunastym gemie znów zrobiło się groźnie po tym, jak rywalka wygrała dwie pierwsze akcje. Później Magda zdołała unormować sytuację i ostatecznie o wyniku seta decydował tie-break. Kluczowa rozgrywka miała zmienny przebieg: najpierw zrobiło się 3-1 dla Zarazui, później było 4-3 dla Linette. Jako pierwsza setbola w tie-breaku wypracowała sobie Renata. Ostatnie trzy akcje trafiły jednak na konto Polki. Dzięki temu to poznanianka mogła cieszyć się z wygranej w całym pojedynku 6:4, 7:6(6). W środę poznanianka zagra o ćwierćfinał WTA 500 w Abu Zabi z Anastazją Pawluczenkową lub Sofią Kenin.

  • 22 lata i to koniec, duża zmiana. Smutne wieści dla Huberta Hurkacza

    22 lata i to koniec, duża zmiana. Smutne wieści dla Huberta Hurkacza

    22 lata i to koniec, duża zmiana. Smutne wieści dla Huberta Hurkacza

    ATP ogłosiło kalendarz ATP Tour na rok 2026. Oprócz czterech wielkoszlemowych turniejów zawodnicy powalczą z 59 imprezach rozgrywanych w 29 krajach. 9 z nich to tzw. “tysięczniki”. Z perspektywy Huberta Hurkacza doszło do kilku istotnych zmian. Jeden z turniejów zniknie z terminarza mimo stałej obecności od 2003 roku.

     

    Znamy już kalendarz ATP Tour na sezon 2026. Oprócz Australian Open, Rolanda Garrosa, Wimbledonu i US Open tenisiści powalczą w 59 turniejach rozgrywanych w 29 państwach. Doszło do czterech zmian. Ta, która najmniej wpływa na Huberta Hurkacza, to przesunięcie Sztokholmu z października na listopad. W porównaniu do pozostałych decyzji ta wygląda na “kosmetykę”.

     

    Po przerwie odbywanej w 2025 r. do terminarza wróci portugalski Estoril (ATP 250). “Hubi” wygrał tam w zeszłym roku, ale było to w standardowym, kwietniowym terminie. Nowy wyznaczono na lipiec. Przypomnijmy, że gra się tam na kortach ziemnych. Trudno spodziewać się, by tuż po Wimbledonie Hurkacz wracał z ulubionej nawierzchni trawiastej na mączkę, by za chwilę na betonie szykować się do US Open. W 2024 roku taka sytuacja miała miejsce u większości graczy, ale to ze względu na turniej olimpijski rozgrywany na “cegle”.

     

    Kolejnym ruchem jest przełożenie imprezy w Marsylii (także ATP 250) z lutego na październik. W drugim co do wielkości francuskim mieście Hurkacz triumfował w 2023 roku po finale z Benjaminem Bonzim.

     

    Najlepsi tenisiści nie pojadą do Metz w 2026 roku. 4 lata temu Hurkacz wygrał tam “dublet”

     

    Jest także i smutna wieść – z kalendarza wypadł turniej w Metz (również ATP 250). Organizowany był od 2003 r., z przerwą w 2020 r. z powodu pandemii. W 2006 r. wygrał tam 19-letni Novak Djoković, a później m.in. Gael Monfils. 11 z ostatnich 15 edycji padło łupem któregoś z Francuzów.

    To zapewne bolesna informacja dla Polaka, bo w 2021 roku wygrał tam i w singlu (po finale z Pablo Carreno-Bustą), i w deblu z Janem Zielińskim. To było szczęśliwe miejsce dla “Biało-Czerwonych” bo warszawianin poszedł za ciosem, triumfując w grze podwójnej także w 2022 i 2023 r. Trofea w przeszłości zdobywali tam też Łukasz Kubot oraz Mariusz Fyrstenberg z Marcinem Matkowskim.

    Kalendarz na 2026 r. odzwierciedla wszystko, nad czym pracowaliśmy w ramach OneVision – ulepszanie wrażeń fanów i rozwijanie naszych turniejów. Dzięki wydarzeniom premium w niektórych z najbardziej kultowych miast pokazujemy, co sprawia, że nasz sport jest tak wyjątkowy. W zeszłym sezonie odnotowaliśmy rekordową frekwencję i cieszymy się, że utrzymujemy tę dynamikę

    ~ przewodniczący ATP Andrea Gaudenzi (cyt. za atptour.com)

    ATP Tour 2026:- 9 turniejów ATP Masters 1000, z czego siedem w formacie 12-dniowym

    – 16 turniejów ATP 500

    – 29 turniejów ATP 250

    – ATP Finals we Włoszech, Next Gen ATP Finals w Arabii Saudyjskiej

    – Turnieje drużynowe: United Cup, Laver Cup i Davis Cup

  • Ależ walka Magdy Linette w Abu Zabi. Wyszła z poważnych opresji. I jest awans!

    Ależ walka Magdy Linette w Abu Zabi. Wyszła z poważnych opresji. I jest awans!

     

     

    Magda LinetteMagda Linette (Foto: Marcin Cholewiński, Canal+ Sport / PAP (zdjęcia) – PS.Onet.pl)

    Magda Linette z awansem! Polka jest już w drugiej rundzie turnieju WTA 500 w Abu Zabi. Po dwóch porażkach w tym roku, w tym jednej na start Australian Open, 32-latka po zaciętej rywalizacji i momentami ogromnych mękach pokonała Renatę Zarazuę 6:3 7:6(6). Meksykanka obroniła trzy piłki setowe, później pokusiła się o przełamanie i w pewnym momencie wydawało się, że doskwierają jej problemy zdrowotne. Mimo to doprowadziła do tie-breaka i dopiero tam górą była Polka. Niestety to jedyna nasza reprezentantka, która została w grze o tytuł w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich

     

    Poznanianka nie ma łatwego początku 2025 r. W turnieju w australijskim Hobart przegrała ze 102. w rankingu Mayą Joint, a później odpadła już w pierwszej rundzie wielkoszlemowego Australian Open. W trzech setach pokonała ją Japonka Moyuka Uchijima, która rywalizuje także w Abu Zabi.

     

    Swoje występy Polka zaczęła już w poniedziałek. Razem z Amerykanką Sofia Kenin przegrały z Czeszkami Laurą Samson i Marketą Vondrousovą 4:6, 1:6 i odpadły w pierwszej rundzie deblowej drabinki. O tym wyniku Polka musiała jak najszybciej zapomnieć i skupić się na grze pojedynczej.

     

    Magda Linette odparła ataki Meksykanki. Jest awans po męczarniach

    Na start singla trafiła na Meksykankę, która przebrnęła przed eliminacje. Rywalka zajmująca 66. miejsce w rankingu WTA szybko została przełamana. W trzecim gemie Linette wykorzystał pierwszy możliwy break point, a później, prowadząc dwoma gemami, zrobiła to raz jeszcze.

     

    Czytaj także: Kluczowe wieści dla Świątek i Hurkacza. Ogłosili wielką zmianę. To koniec

    Wynik 5:2 i serwis Polki miał oznaczać szybki koniec seta. Zaczęło się zgodnie z przewidywaniami i prowadzenie 40:0. Wtedy nie udało się wykorzystać aż trzech piłek setowych, a Zazua zdołała odłamać rywalkę choć raz, potem obronić swoje podanie, ale to tyle. Kolejnego gema serwisowego zgarnęła Linette i za czwartym razem udało się zakończyć pierwszą partię.

     

    W trzecim bezpośrednim pojedynku Polki i Meksykanki nasza zawodniczka miała szansę, by wygrać z nią wszystkie spotkania. Do tego potrzeba było już tylko jednego seta. W Abu Zabi szansę na przełamanie miała najpierw Meksykanka przy prowadzeniu 2:1. I udało się po drugim break poincie.

     

    Po jednej z najdłuższych wymian w meczu 32-latka prowadziła 40:0 i miała aż trzy możliwości na przełamanie powrotne. Po dwóch nieudanych akcjach wreszcie się udało. Wtedy 27-letnia rywalka poprosiła o przerwę medyczną. Po niej przełamała Polkę, ale ta wykorzystała pierwszą okazję, by wrócić do gry w drugiej partii, a po chwili doprowadziła do remisu 4:4.

     

    Poznanianka musiała sporo się natrudzić, by nie zaliczyć wpadki. Udało jej ostatecznie doprowadzić do tie-breaka. W nim Meksykanka wykorzystała mini break i szybko zrobiło się 3:1. Udało się jednak wyrównać po dwóch kolejnych akcjach. Zarazua doprowadziła nawet do piłki setowej, ale Polka wybroniła się skutecznie i wykorzystała pierwszą piłkę meczową wtorkowego pojedynku.

     

    W następnej rundzie Linette zmierzy się z lepszą w meczu Anastazja Pawluczenkowa – Sofia Kenin. Ten pojedynek rozegrany zostanie bezpośrednio po rywalizacji Polki z Meksykanką.

     

    Przypomnijmy, że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie gra Iga Świątek, już w pierwszej rundzie z turniejem pożegnała się Magdalena Fręch. 27-latka nie miała szans w starciu z Lindą Noskovą. Polka przegrywała punkty seriami, a pierwszy set trwał zaledwie 23 minuty. W drugim secie nasza tenisistka postawiła się 20-letniej rywalce, ale ostatecznie na niewiele się to zdało i przegrała cały mecz 0:6, 3:6

     

     

  • TV Republika chętniej oglądana niż TVN24. Wyniki mówią same za siebie

    TV Republika chętniej oglądana niż TVN24. Wyniki mówią same za siebie

    W ostatnich miesiącach Telewizja Republika odnotowała znaczący wzrost oglądalności, zbliżając się, a nawet przewyższając wyniki dotychczasowego lidera wśród stacji informacyjnych, TVN24. Według danych z 31 lipca 2024 roku, różnica w oglądalności między tymi stacjami wynosiła zaledwie 0,33 punktu procentowego, co przekładało się na około 16 tysięcy widzów. TVN24 przyciągała wówczas średnio 226 tysięcy widzów dziennie, podczas gdy Telewizja Republika – około 210 tysięcy.

     

    Tendencja wzrostowa Republiki utrzymała się w kolejnych miesiącach. 25 października 2024 roku stacja osiągnęła historyczny sukces, uzyskując 6,16% udziału w rynku i wyprzedzając TVN24, która zanotowała 5,36%. Był to pierwszy taki wynik w historii Telewizji Republika.

     

    Na ten sukces złożyło się kilka czynników. W lipcu 2024 roku Republika rozpoczęła nadawanie na ogólnopolskim multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej, co znacząco zwiększyło jej dostępność dla widzów. Dodatkowo, w sierpniu tego samego roku uruchomiono drugi kanał – Telewizję Republika Plus, skupiającą się na treściach lifestyle’owych, sportowych i kulturalnych.

     

    Redaktor naczelny stacji, Tomasz Sakiewicz, podkreśla, że tak znaczący wzrost oglądalności jest wynikiem zarówno rozwoju stacji, jak i rosnącego zaufania widzów. Zaznacza również, że mimo prób utrudniania działalności przez niektóre środowiska, Telewizja Republika konsekwentnie buduje swoją pozycję na rynku medialnym.

     

    Obecne wyniki oglądalności świadczą o dynamicznych zmianach na polskim rynku medialnym i rosnącej popularności Telewizji Republika wśród odbiorców.