• Robert Lewandowski wskazany, wystarczyła sekunda. La Liga puściła przekaz w świat

    Robert Lewandowski wskazany, wystarczyła sekunda. La Liga puściła przekaz w świat

    Robert Lewandowski wskazany, wystarczyła sekunda. La Liga puściła przekaz w świa

     

    Piłkarska celność? W tym elemencie Robert Lewandowski nie ma sobie równych – przynajmniej zdaniem Gerarda Pique. Legenda FC Barcelona wspomniała o kapitanie reprezentacji Polski podczas tworzenia “najlepszego piłkarza świata”. Nagranie przedstawiające popularne w sieci wyzwanie z udziałem 38-letniego byłego obrońcy “Dumy Katalonii” opublikowała w mediach społecznościowych La Liga.

     

    Gerard Pique to legenda FC Barcelona i wychowanek słynnej La Masii. Zanim jednak na dobre rozwinął skrzydła w barwach “Dumy Katalonii”, wcześniej trafił jeszcze do Manchesteru United oraz Realu Saragossa. Później jednak stanowił już o sile nie tylko ekipy z Camp Nou, ale i reprezentacji Hiszpanii.38-latek ma na koncie między innymi aż 9 tytułów mistrza Hiszpanii, 1 mistrzostwo Anglii, 4 triumfy w Lidze Mistrzów oraz mistrzostwo świata i Europy zdobyte wraz z drużyną narodową.

     

    Przez kilka miesięcy Gerard Pique dzielił szatnię Barcelony wraz z Robertem Lewandowskim, aż w końcu pod koniec 2022 postanowił nagle zakończyć swoją karierę, dotrzymując tym samym słowa danego kibicom. Obiecał bowiem, że nigdy nie odejdzie z Barcelony po to, by zagrać w innej drużynie. Mimo tak krótkiej wspólnej gry Hiszpan ceni jednak kapitana reprezentacji Polski.

     

    Gerard Pique stworzył idealnego piłkarza. Nie zapomniał o Robercie Lewandowskim

     

    La Liga zaprosiła 38-letniego byłego piłkarza do popularnej w mediach społecznościowej zabawy, w której miał stworzyć “piłkarza idealnego”, biorąc po jednym elemencie od wybranych zawodników. I tak prawą nogę początkowo wziął od Pedriego, choć później nazwał go jednak autorem najlepszych podań, zmieniając swój wybór w pierwszej kategorii na Kyliana Mbappe. Najlepszą lewą nogą natomiast według Hiszpana dysponuje – bez niespodzianki – Leo Messi, u boku którego święcił swoje największe klubowe sukcesy.

     

    Szybkość? Tu Gerard Pique postawił na Ousmane’a Dembele, a w przypadku siły wybrał Ronalda Araujo. Później przyszła pora na kategorię dotyczącą celności. Główny bohater nagrania zastanowił się przez sekundę i wymienił nazwisko Roberta Lewandowskiego.

     

    Całą klasyfikację zdominowali piłkarze FC Barcelona. Posiadaczem najlepszej boiskowej inteligencji okrzyknięty został Marc Casado, najlepszych piłkarskich umiejętności Lamine Yamal, a najlepszym obrońcą Pau Cubarsi. Także poza murawą na wyróżnienie zasługują zdaniem Gerarda Pique właśnie zawodnicy “Dumy Katalonii”. A mianowicie Jules Kounde jako najlepszy strojniś oraz Raphinha jako posiadacz najbardziej szykownej fryzury.

  • Hubert Hurkacz w ćwierćfinale, rewelacja sezonu za burtą. Polak złamał magiczną barierę

    Hubert Hurkacz w ćwierćfinale, rewelacja sezonu za burtą. Polak złamał magiczną barierę

    Hubert Hurkacz w ćwierćfinale, rewelacja sezonu za burtą. Polak złamał magiczną barierę

    Tuż przed godz. 23:00 rozpoczął się środowy pojedynek z udziałem Huberta Hurkacza. Polak walczył o pierwszy w karierze awans do ćwierćfinału turnieju ATP 500 w Rotterdamie. Nasz reprezentant mierzył się z Jirim Lehecką, którego pokonał 12 miesięcy temu, właśnie w Ahoy Arena. Także dzisiaj zwycięzcą okazał się Hurkacz, chociaż mecz zakończył się przedwcześnie. Przy stanie 7:5, 2:0 40-0 z perspektywy Huberta, przeciwnik poddał spotkanie. Tym samym Polak wreszcie przerwał passę porażek w drugiej rundzie w Rotterdamie.

     

    Hubert Hurkacz przystępował do tegorocznej rywalizacji w ATP 500 w Rotterdamie z nadzieją, że w końcu uda mu się dotrzeć dalej niż do drugiej rundy zmagań. Polak jeszcze nigdy nie zameldował się w ćwierćfinale ABN AMRO Open. Poprzednie cztery starty kończył na 1/8 finału. Tym razem chciał przerwać tę niechlubną passę. Turniej w Holandii rozpoczął w bardzo dobrym stylu, od zwycięstwa 6:3, 6:2 w starciu z Flavio Cobollim. Wrocławianin zagrał ofensywny tenis i wykorzystał wszystkie mankamenty w grze Włocha.

     

    Prawdziwy test dla naszego reprezentanta miał jednak nadejść w środowy wieczór, gdy przyszło mu się zmierzyć z Jirim Lehecką. Czech zanotował imponujący początek sezonu 2025. Wygrał imprezę rangi “250” w Brisbane, a podczas Australian Open dotarł do czwartej rundy, gdzie wyeliminował go Novak Djoković. Rozgrywki w Rotterdamie rozpoczął od zwycięstwa z Alexeiem Popyrinem 7:5, 6:2.

     

    Hurkacz i Lehecka mierzyli się ze sobą dotychczas tylko raz. I co ciekawe – ich jedyne starcie miało miejsce właśnie w Rotterdamie. Przed rokiem panowie zafundowali sobie prawdziwy thriller, który zakończył się wygraną Huberta. Wówczas Polak obronił trzy meczbole i pokonał rywala 6:3, 6:7(9), 7:6(9). Dwanaście miesięcy temu faworytem spotkania był wrocławianin. Teraz więcej szans dawano Czechowi.

     

    Hubert Hurkacz w ćwierćfinale ATP w Rotterdamie. Rywal nie dokończył meczu

     

    Początek spotkania przebiegał bez większej historii, obaj pewnie utrzymywali własne podania. Pierwsze emocje nastały podczas szóstego rozdania, gdy Lehecka wypracował sobie break pointy na 4:2. Czech miał w sumie aż cztery okazje, ale za każdym razem Hurkacz bardzo dobrze się bronił. Wyciągał serwis lub wygrywające akcje i w ten sposób oddalał zagrożenie. Ostatecznie po długiej walce Hubert zdołał wyrównać stan rywalizacji w premierowym secie na 3:3.

     

    W kolejnych minutach wróciliśmy do obrazu z początku pojedynku. W dziewiątym rozdaniu, zaraz po jednym z zagrań, Jiri złapał się za lewe udo, jakby coś sobie naciągnął. Mimo to nie korzystał wtedy z żadnej przerwy medycznej i normalnie kontynuował grę. Podczas dziesiątego gema Czech miał dobrą okazję, by wywalczyć sobie piłkę setową. Przy stanie 30-30 miał przewagę sytuacyjną w wymianie, ale popełnił mały błąd. Później Polak zgarnął kolejną akcję i zrobiło się 5:5

     

    Chwilę później swojej szansy w końcu doczekał się Hurkacz. 27-latek zmusił przeciwnika do błędu i pojawił się pierwszy break point dla Huberta. Reprezentant naszych południowych sąsiadów zaliczył minimalną pomyłkę z forhendu, który kosztował go utratę własnego podania. Przy stanie 6:5 wrocławianin serwował po zwycięstwo w secie. Nasz tenisista nie miał większych problemów z domknięciem partii i mógł się cieszyć z wygranej 7:5.

     

    Po przegranym secie Lehecka w końcu poprosił o pomoc medyczną. Czech wrócił do gry, ale wrocławianin już na “dzień dobry” wywalczył sobie przełamanie w drugiej odsłonie. Z każdą minutą widać było coraz większe problemy po stronie Jiriego. Hubert umiejętnie rozrzucał rywala po korcie i wykorzystywał jego kłopoty z poruszaniem. Przy stanie 7:5, 2:0 40-0 z perspektywy naszego reprezentanta, przeciwnik postanowił skreczować, nie chcąc pogłębiać swojego urazu.

     

    Tym samym Hurkacz awansował do ćwierćfinału ATP 500 w Rotterdamie. Za szóstym podejściem w końcu udało mu się zameldować w najlepszej “8” zmagań w Ahoy Arena. O półfinał powalczy w piątek z Andriejem Rublowem lubFabianem Marozsanem.

  • Michael Wright w Polsce był gwiazdą ligi. Karierę zakończył w tragiczny sposób

    Michael Wright w Polsce był gwiazdą ligi. Karierę zakończył w tragiczny sposób

    Michael Wright w Polsce był gwiazdą ligi. Karierę zakończył w tragiczny sposób

     

    Michael Wright to postać, którą polscy kibice koszykówki wspominają z sentymentem. Amerykański zawodnik z naturalizowanym tureckim obywatelstwem przez lata błyszczał na parkietach polskiej ligi, imponując siłą, wszechstronnością i skutecznością pod koszem. Niestety, jego życie zakończyło się w tragicznych okolicznościach, pozostawiając po sobie wiele pytań i smutku w świecie sportu.

     

    Koszykarska kariera w Polsce

     

    Michael Wright urodził się 7 stycznia 1980 roku w Chicago. Już w młodym wieku uchodził za wielki talent, co potwierdziły jego występy na prestiżowej uczelni Arizona. W 2001 roku zgłosił się do draftu NBA, jednak nie został wybrany. Pomimo krótkiej przygody z New York Knicks w lidze letniej, nie zagrał w najlepszej lidze świata i postawił na karierę w Europie.

     

    W Polsce Wright występował w dwóch klubach: Śląsku Wrocław i Turówie Zgorzelec. W barwach wrocławskiego zespołu świętował mistrzostwo Polski, stając się jedną z największych gwiazd ligi. Kibice uwielbiali jego grę – był silnym skrzydłowym, który dominował pod tablicami i potrafił zdobywać punkty w trudnych sytuacjach. Po latach gry w Europie zdecydował się na przyjęcie tureckiego obywatelstwa i występował w reprezentacji tego kraju pod nazwiskiem Ali Karadeniz.

     

    Tragiczny koniec życia

     

    Kariera Wrighta dobiegła końca w dramatycznych okolicznościach. W listopadzie 2015 roku świat koszykówki obiegła szokująca wiadomość – ciało 35-letniego koszykarza zostało znalezione w jego samochodzie na ulicach Nowego Jorku. Okazało się, że padł ofiarą brutalnego zabójstwa.

     

    Śledztwo wykazało, że Wright prawdopodobnie został zamordowany w wyniku konfliktów finansowych i osobistych. Jego śmierć do dziś pozostaje zagadką, a wiele szczegółów tej sprawy pozostaje niejasnych.

     

    Dziedzictwo i pamięć o Wrightcie

     

    Michael Wright był jednym z najlepszych zagranicznych koszykarzy, jacy grali w polskiej lidze. Jego talent, determinacja i charyzma sprawiły, że na długo zapisał się w pamięci kibiców. Tragiczny koniec jego życia to smutne przypomnienie o tym, jak kruche może być życie nawet dla gwiazd sportu.

     

    Mimo że nie ma go już wśród nas, fani Śląska Wrocław i Turowa Zgorzelec wciąż pamiętają jego spektakularne występy, które na zawsze pozostaną częścią historii polskiej koszykówki.

     

     

  • Tak Cristiano Ronaldo świętował 40. urodziny! Działo się! [WIDEO]

    Tak Cristiano Ronaldo świętował 40. urodziny! Działo się! [WIDEO]

    Cristiano Ronaldo, jeden z najwybitniejszych piłkarzy w historii, obchodził swoje 40. urodziny 5 lutego 2025 roku. Z tej okazji w nowojorskim Times Square odsłonięto imponującą, 12-stopową (ok. 3,6 metra) brązową rzeźbę przedstawiającą portugalskiego zawodnika. Autorem dzieła jest rzeźbiarz Sergio Furnari, znany z wcześniejszych prac upamiętniających ikony sportu i kultury.

     

    Rzeźba została umieszczona na ciężarówce pomalowanej w barwy zieloną, czerwoną i złotą, co nawiązuje do narodowych kolorów Portugalii. Wydarzenie przyciągnęło tłumy fanów, którzy świętowali, skandując słynne “Siu” – okrzyk triumfu charakterystyczny dla Ronaldo. Uroczystość była częścią większych obchodów urodzin piłkarza, w których uczestniczyły znane postacie ze świata sportu i rozrywki.

     

    Ronaldo, obecnie zawodnik saudyjskiego klubu Al Nassr, nie zwalnia tempa mimo upływu lat. W bieżącym sezonie zdobył 23 bramki w 25 meczach, co świadczy o jego nieustającej formie i determinacji. Dziennikarz Piers Morgan, który spędził z nim czas w Arabii Saudyjskiej, podkreślał niezwykłą pasję, pracowitość i kondycję fizyczną piłkarza. Ronaldo wspominał również o swoich skromnych początkach i motywacji, która napędza go do dalszych sukcesów.

     

    Z okazji jubileuszu, dziennik “The Guardian” przygotował zestawienie 40 najważniejszych momentów w karierze Ronaldo, obejmujących zarówno jego triumfy na boisku, jak i wydarzenia z życia prywatnego. Wśród nich znalazły się m.in. debiut w Sportingu CP, transfery do czołowych klubów europejskich oraz zdobycie mistrzostwa Europy z reprezentacją Portugalii w 2016 roku.

     

    Real Madryt, klub, w którym Ronaldo spędził najbardziej owocny okres swojej kariery, również pamiętał o urodzinach swojego byłego zawodnika. W oficjalnym komunikacie klub złożył mu życzenia, podkreślając jego legendarny status i wkład w historię “Królewskich”.

     

    Cristiano Ronaldo, mimo osiągnięcia 40. roku życia, nadal pozostaje na szczycie światowego futbolu, inspirując miliony fanów na całym świecie swoją pasją, zaangażowaniem i nieustannym dążeniem do doskonałości.

     

     

  • Pajor otworzyła wynik i się zaczęło. Ależ pogrom w meczu Barcelony!

    Pajor otworzyła wynik i się zaczęło. Ależ pogrom w meczu Barcelony!

    Pajor otworzyła wynik i się zaczęło. Ależ pogrom w meczu Barcelony!

    FC Barcelona z Ewą Pajor ma na rozkładzie kolejnego rywala. Tym razem w Copa Catulunya pokonała SE AEM aż 6:0. Polka zdobyła kolejnego gola w barwach swojego zespołu. Zrobiła to pomimo tego, że wystąpiła tylko w pierwszej połowie środowego starcia. Polka od początku sezonu znajduje się w wyśmienitej formie.

     

    Ewa Pajor od lata 2024 roku reprezentuje barwy FC Barcelony. Już od pierwszych spotkań udowodniła, że będzie ważnym ogniwem jednego z najlepszych, a przez wielu uważanego za zdecydowanie najlepszy kobiecy piłkarski klub na świecie.

     

    Kolejny wyczyn Pajor. Wystarczyło jej 45 minut

     

    W środowy wieczór Polka przyczyniła się do kolejnego zwycięstwa swojego zespołu. Tym razem FC Barcelona grała w 1/2 finału Copa Catalunya. Po drugiej stronie stanęły zawodniczki SE AEM. Faworyt mógł być tylko jeden.

     

    Ewa Pajor już w 26. minucie wpisała się na listę strzelczyń. Otrzymała prostopadłe podanie, wpadła w pole karne i płaskim, pewnym strzałem z lewej nogi pokonała bramkarkę. Jeszcze przed przerwą wynik podwyższyła Sydney Schretenleib, która wcześniej asystowała Pajor.

     

    W przerwie doszło do kilku zmian w zespole Barcelony. Boisko opuściła między innymi Pajor, ale jej drużyna nie zamierzała się zatrzymywać. Jana Fernandez, Claudia Pina i Esmee Brugts zdobyły kolejne gole (Pina trafiała dwa razy), pieczętując tym samym okazałe zwycięstwo 6:0.

     

    W tym miejscu warto wspomnieć o bilansie ligowym Katalonek. W 17 dotychczasowych meczach wygrały aż… 16 razy. Poniosły tylko jedną porażkę – w ostatnim starciu z Levante (1:2). Zdobyły aż 72 gole, a straciły zaledwie dziewięć. Liderką klasyfikacji strzelczyń jest Pajor, która strzeliła 14 goli i przy pięciu kolejnych asystowała. Kolejny ligowy mecz piłkarki FC Barcelony rozegrają 9 lutego. Zmierzą się z Espanyolem. 

     

  • Krecz rywala! Hubert Hurkacz gra dalej w Rotterdamie

    Krecz rywala! Hubert Hurkacz gra dalej w Rotterdamie

    Krecz rywala! Hubert Hurkacz gra dalej w Rotterdamie

    Hubert Hurkacz awansował do ćwierćfinału turnieju ATP w Rotterdamie. Najlepszy polski tenisista pokonał Jiriego Leheckę. W drugim secie Czech poddał mecz z powodu kontuzji.

     

    Pierwszy set był dość zacięty. Obaj tenisiści wygrywali swoje gemy serwisowe. Lehecka był blisko przełamania przy stanie 3:3, ale ostatecznie punkt zdobył Hurkacz. W końcu przy wyniku 5:5 to Polak okazał się lepszy przy podaniu przeciwnika. Następnie serwował na zwycięstwo w secie i zrobił to skutecznie. Wrocławianin wygrał 7:5.

     

     

     

    W trakcie pierwszej partii podczas jednej z wymian Lehecka złapał się za nogę. Później w kilku akcjach było widać, że ból mięśniowy wyraźnie mu doskwiera. Po zakończeniu seta Czech i jego fizjoterapeuta próbowali zaradzić tej sytuacji. Ostatecznie 24. zawodnik światowego rankingu wrócił do gry, lecz nie na długo. Drugi set się rozpoczął, ale wyraźnie lepszy był Hurkacz. Lehecka ewidentnie nie mógł poradzić sobie z kontuzją i poddał mecz.

     

     

     

    Tym samym Polak zakwalifikował się do ćwierćfinału turnieju. W nim zmierzy się z wygranym z pary Rublow – Marozsan.

     

     

     

    Hubert Hurkacz – Jiri Lehecka (7:5, 2:0-krecz)

     

    Hurkacz – Lehecka. Skrót meczu

     

  • Hurkacz złamał barierę w Rotterdamie. Pomogła kontuzja przeciwnika

    Hurkacz złamał barierę w Rotterdamie. Pomogła kontuzja przeciwnika

    Hurkacz złamał barierę w Rotterdamie. Pomogła kontuzja przeciwnik

     

    Hubert Hurkacz wystąpi w premierowym w karierze ćwierćfinale zawodów ATP 500 w Rotterdamie. Czech Jiri Lehecka skreczował przy stanie 7:5, 2:0 dla Polaka.

     

    W 2024 roku Hubert Hurkacz (ATP 21) i Jiri Lehecka (ATP 24) zmierzyli się ze sobą w Rotterdamie, ale wówczas był to pojedynek I rundy. Polak okazał się lepszy po trzysetowej batalii. W środowy wieczór stawką ich meczu był ćwierćfinał ABN AMRO Open 2025. Tym razem nasz tenisista nie rozegrał pełnego spotkania.

     

    Obu zawodników dzielą tylko trzy miejsca w rankingu ATP, dlatego trudno było wskazać faworyta. Pierwsze gemy należały do serwujących, ale w końcowej fazie premierowej odsłony Lehecka doznał kontuzji lewej nogi. Przy stanie 7:5, 2:0 Czech skreczował i Hurkacz awansował do ćwierćfinału.

     

    Hurkacz po raz pierwszy w karierze wystąpi w 1/4 finału turnieju w Rotterdamie. Kolejnego przeciwnika pozna w czwartek. Wówczas to zmierzą się ze sobą rozstawiony z “czwórką” Rosjanin Andriej Rublow (ATP 10) i Węgier Fabian Marozsan (ATP 57).

     

    Zmagania w głównej drabince imprezy ABN AMRO Open 2025 potrwają do niedzieli (9 lutego). Triumfator turnieju singla otrzyma 500 punktów do rankingu ATP oraz czek na sumę 449,1 tys. euro.

     

    ABN AMRO Open, Rotterdam (Holandia)

    ATP 500, kort twardy w hali, pula nagród 2,563 mln euro

    środa, 5 lutego

     

    II runda gry pojedynczej:

     

    Hubert Hurkacz (Polska, 8) – Jiri Lehecka (Czechy) 7:5, 2:0 i krecz

  • Co za pojedynek Swobody z liderką światowych tabel. Wyrzut głowy, jedna setna

    Co za pojedynek Swobody z liderką światowych tabel. Wyrzut głowy, jedna setna

    Co za pojedynek Swobody z liderką światowych tabel. Wyrzut głowy, jedna setna

    Ewa Swoboda czy Patrizia van der Weken, czyli wicemistrzyni świata kontra liderka światowych tabel. Było wręcz pewne, że jedna z nich wygra “złoty” mityng w Ostrawie. Zawodniczka z Luksemburga już w poprzednim sezonie była blisko Polki, tak w hali jak i na stadionie, Ewa jednak odpierała te ataki. I w finale czeskich zawodów też prowadziła, niemal do samego końca. A wyrzut ciała rywalki na ostatnim metrze sprawił, że to ona była jednak o jedną setną lepsza. Pozytyw? Pierwszy w sezonie bieg Swobody poniżej 7.10 s.

     

    7.07 s – taki czas miała Patrizia van der Weken kilkanaście dni temu w Luksemburgu – to wciąż najlepszy rezultat na 60 m w tym roku na świecie. Wiadomo, że za długo się nie utrzyma, bo najlepsze sprinterki biegają w okolicach siedmiu sekund, w tym Ewa Swoboda. Rok temu nasza zawodniczka zaczęła sezon w Łodzi od wyników 7.08 s i 7.04 s. Później urywała z nich setne sekundy, skończyło się na 6.98 s w Glasgow i rekordzie Polski. No i wicemistrzostwie świata pod dachem.

     

    Teraz cel jest podobny, choć szczyt formy ma przecież nadejść w marcu, podczas mistrzowskich imprez. W Ostrawie zaczęła zmagania od wyniku 7.11 s, była minimalnie szybsza od startującej kilka minut wcześniej van der Weken.

     

    Ewa Swoboda druga w finale mityngu w Ostrawie. A niemal przez cały czas prowadziła

     

    W finale Swoboda i van der Weken znalazły się na sąsiednich torach. Polka nieco lepiej wystartowała, miała delikatną przewagę. Ale minimalną, nie uciekła rywalce tak jak to zwykle w hali czyni.

    https://x.com/Nedops/status/1886827192102879483

    25-letnia zawodniczka z Luksemburga rok temu też zaczęła sezon halowy świetnie, ale później spuściła nieco z tonu. Do finału mistrzostw świata w Glasgow zakwalifikowała się ledwo-ledwo, nie odegrała w nim roli. Ale już na stadionie w Rzymie było znacznie lepiej, przegrała medal na 100 metrów ze Swobodą i Zaynab Dosso o jedną setną sekundy.

     

    Teraz zaś Polce tą jedną setną odpowiedziała. Aż do samego finiszu niby prowadziła Swoboda, ale to van der Weken zrobiła lepszy “wyrzut” głowy. I fotokomórki wskazały, że jednak była lepsza o jedną setną, choć zapewne decydowało kilka tysięcznych.

     

    Reprezentantka Luksemburga uzyskała czas 7.08 s, gorszy o tę jedną setną od swojego najlepszego w karierze. A Polka – 7.09 s – pierwszy w tym roku poniżej 7.10 s. Szansę na poprawienie go, a może nawet objęcie prowadzenia w światowych tabelach, dostanie już w weekend w Łodzi.

    https://x.com/Nedops/status/1886829238755713080

    Na pocieszenie pozostaje więc sprinterce Podlasia Białystok rekord Polski na 50 m. Teraz wynosi on 6.12 s – pobiła go w półfinale, a wyrównała w biegu finałowym. Pytanie, czy jeszcze kiedykolwiek na innych zawodach będzie miała zmierzony rezultat na tym etapie biegu. Bo to rzadkość.

     

  • Psycholog Igi Świątek, Daria, wyraziła frustrację wobec mediów za rozpowszechnianie fałszywych informacji na temat Polki i jej rodaczki Magdy Linette.

    Psycholog Igi Świątek, Daria, wyraziła frustrację wobec mediów za rozpowszechnianie fałszywych informacji na temat Polki i jej rodaczki Magdy Linette.

    W ostatnim czasie w polskich mediach pojawiły się spekulacje dotyczące rzekomego wpływu psycholog sportowej Darii Abramowicz na decyzje w zespole Igi Świątek, w tym na zakończenie współpracy z trenerem Tomaszem Wiktorowskim. Niektóre źródła sugerowały, że Abramowicz miała nadmierny wpływ na decyzje dotyczące treningów i taktyki, co miało przyczynić się do odejścia Wiktorowskiego.

     

    Tomasz Wiktorowski stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom, określając je jako “fake news”. Podkreślił, że zakończenie współpracy z Igą Świątek nastąpiło z wzajemnym szacunkiem i było wynikiem wspólnej decyzji. Wiktorowski zaznaczył również, że w trakcie trzyletniej współpracy nie da się uniknąć trudnych sytuacji, ale zawsze znajdowano sposób na porozumienie i powrót na właściwe tory.

     

    Iga Świątek również odniosła się do nieprawdziwych informacji rozpowszechnianych przez polskie media na temat jej rzekomych problemów ze zdrowiem psychicznym. Zwróciła uwagę, że podczas jej nieobecności na turniejach w Chinach media spekulowały na temat depresji i wypalenia zawodniczki, co było niezgodne z prawdą. Świątek podkreśliła, że takie fałszywe doniesienia były dla niej trudne, zwłaszcza gdy zmagała się z osobistymi wyzwaniami.

     

    W obliczu tych wydarzeń warto zwrócić uwagę na rolę mediów w kształtowaniu opinii publicznej oraz na potrzebę rzetelnego i odpowiedzialnego przekazywania informacji. Rozpowszechnianie niepotwierdzonych lub fałszywych wiadomości może prowadzić do nieporozumień i niepotrzebnych napięć, wpływając negatywnie na osoby publiczne i ich otoczenie.

     

     

  • Afera maseczkowa. Prokuratura umarza śledztwo, Ministerstwo Zdrowia protestuje

    Afera maseczkowa. Prokuratura umarza śledztwo, Ministerstwo Zdrowia protestuje

    W ostatnich latach w Polsce miały miejsce kontrowersje związane z zakupami sprzętu medycznego podczas pandemii COVID-19. Jedną z nich była tzw. “afera maseczkowa”, dotycząca zakupu maseczek ochronnych przez Ministerstwo Zdrowia.

     

    W maju 2020 roku Ministerstwo Zdrowia zakupiło maseczki ochronne za kwotę 5 milionów złotych od prywatnego dostawcy, który okazał się znajomym ministra Łukasza Szumowskiego. Po dostarczeniu okazało się, że maseczki nie spełniają obowiązujących norm i są bezużyteczne. Resort zdrowia złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, podejrzewając oszustwo ze strony dostawcy.

     

    Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w tej sprawie, badając m.in. proces decyzyjny w ministerstwie oraz rolę osób zaangażowanych w zakup. Po trzech latach postępowania, w marcu 2023 roku, prokuratura nadal prowadziła śledztwo, nie przedstawiając nikomu zarzutów. Rzeczniczka prokuratury, prok. Aleksandra Skrzyniarz, informowała wówczas, że postępowanie jest wielowątkowe, a czynności dowodowe są w toku.

     

    W międzyczasie, w czerwcu 2021 roku, prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zakupu respiratorów przez Ministerstwo Zdrowia, uznając, że nie doszło do przekroczenia uprawnień ani niedopełnienia obowiązków przez urzędników. Decyzja ta spotkała się z krytyką ze strony opozycji, która zapowiedziała złożenie zażalenia oraz dalsze działania mające na celu wyjaśnienie sprawy.

     

    Ministerstwo Zdrowia wyraziło swoje niezadowolenie z powodu przedłużającego się śledztwa w sprawie “afery maseczkowej” oraz braku konkretnych zarzutów wobec osób odpowiedzialnych za dostarczenie wadliwego sprzętu. Resort podkreślał, że czuje się oszukany i oczekuje szybkiego wyjaśnienia sprawy oraz pociągnięcia winnych do odpowiedzialności.

     

    Obecnie nie ma informacji o ostatecznym rozstrzygnięciu śledztwa w sprawie “afery maseczkowej”. Ministerstwo Zdrowia nadal oczekuje na wyniki postępowania i ewentualne konsekwencje prawne dla osób zaangażowanych w dostarczenie wadliwych maseczek.