• Niebywały wyczyn polskiej 16-latki. Dwa medale MŚ w ciągu dwóch godzin

    Niebywały wyczyn polskiej 16-latki. Dwa medale MŚ w ciągu dwóch godzin

    Niebywały wyczyn polskiej 16-latki. Dwa medale MŚ w ciągu dwóch godzin

    Ta dziewczyna jest niesamowita. Dla 16-letniej Hanny Mazur nie ma żadnych granic. To jeden z największych talentów w historii polskiego łyżwiarstwa szybkiego i właśnie to potwierdziła w mistrzostwach świata juniorów w Collalbo. W ciągu zaledwie dwóch godzin zawodniczka UKS Orlica Duszniki-Zdrój zdobyła dwa medale.

     

    Hanna Mazur najpierw zajęła we włoskim Collalbo, gdzie właśnie zaczęły się mistrzostwa świata juniorów w łyżwiarstwie szybkim, trzecie miejsce w wyścigu na 500 metrów.

     

    16-latka uzyskała czas 39,44 sek. Najlepsza byłą Japonka Shizuko Okuaki – 39,00 sek., a drugie miejsce zajęła Huidan Jung z Korei Południowej – 39,30 sek

     

    Dwa medale Hanny Mazur jednego dnia w mistrzostwach świata juniorów

     

    Dwie godziny po tym starcie, Mazur wystąpiła na 1500 metrów. I tym razem też stanęła na podium.Przed rokiem Mazur była trzecia w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Młodzieży w Gangwon na 1500 m, a teraz została brązową medalistką MŚJ  w tej konkurencji. Polka uzyskała czas 2.03,73 sek.Przed ostatnim biegiem 16-latka zajmowała trzecie miejsce, ale nie wyprzedziła jej żadna z rywalek. Tym samym sięgnęła po drugi tego dnia brązowy medal.Mistrzynią świata juniorek została Austriaczka Jeannine Rosner – 2.01,60 sek. Druga była Japonka Ayano Sekiguchi – 2.02,43 sek.W “10” znalazła się jeszcze inna z Polek – Zofia Braun – 2.04,61 sek.Warto jeszcze odnotować wyniki pozostałych naszych reprezentantów. Piąta na 500 m była Wiktora Dąbrowska – 39,84 sek., a zaraz za “10” uplasowała się Julia Grzywińska – 40,77 sek.W rywalizacji juniorów na 500 m najwyżej sklasyfikowanym z Biało-Czerwonych był Mateusz Śliwka – 36,77 sek. Zaraz za nim uplasował się Mikołaj Bielas – 36,80 sek.Mistrzem świata został Kanadyjczyk Jalen Doan – 35,83 sek. Drugi był Japończyk Fuga Tsujimoto – 35,84 sek., a trzeci Niemiec Finn Sonnekalb – 35,91 sek.

     

    Na 1500 m Śliwka spisał się jeszcze lepiej. Był piąty – 1.50,52 sek. Dwie lokaty niżej sklasyfikowany został Jerzy Stadnicki – 1.51,81 sek. (rekord życiowy). Po złoto sięgnął Sonnekalb – 1.48,73 sek. O 0,04 sek. wolniejszy był Norweg Didrik Eng Strand i Czech Metodej Jilek.

  • Cios w Imane Khelif. Mistrzyni olimpijska w boksie usłyszała oficjalny komunikat. “Wyrzucona” z mistrzostw

    Cios w Imane Khelif. Mistrzyni olimpijska w boksie usłyszała oficjalny komunikat. “Wyrzucona” z mistrzostw

    Cios w Imane Khelif. Mistrzyni olimpijska w boksie usłyszała oficjalny komunikat. “Wyrzucona” z mistrzost

     

    Na marcowych mistrzostwach świata kobiet w Serbii, które odbędą się pod jurysdykcją tracącej wpływy w świecie boksu federacji IBA, nie weźmie udziału Imane Khelif, złota medalistka olimpijska z Paryża. Pięściarka, która nieustannie musi mierzyć się z zarzutami, że nie jest stuprocentową kobietą. Decyzję na miesiąc przed startem imprezy w Belgradzie obwieścił Chris Roberts, dyrektor generalny federacji, rządzonej przez Rosjanina Umara Kremlowa.

     

    W ostatnich godzinach żyliśmy sprawami polskiego boksu, bo wciąż nie było wiadomo, czy reprezentantki Polski, na czele z Julią Szeremetą, staną na starcie marcowego czempionatu globu. Po wizycie w Warszawie Holendra Borisa van der Vorsta, szefa nowego strażnika światowego boksu – World Boxing, zapadła decyzja, że Polacy odpuszczą start w Belgradzie

     

    Imane Khelif, mistrzyni olimpijska w boksie, wykluczona

     

    Tymczasem teraz spłynęła wiadomość, na którą w żaden sposób nie miała wpływu Algierka Imane Khelif, złota medalistka igrzysk olimpijskich z Paryża. Chris Roberts, dyrektor generalny federacji IBA, po pytaniu jednego z dziennikarzy podczas dedykowanej zawodom konferencji prasowej, obwieścił wprost decyzję, która jest nieodwołalna.

     

    “Kryteria kwalifikowalności”, które w swojej narracji utrzymuje International Boxing Association, to niezmiennie kwestie dotyczące płci. Przypomnijmy, że Imane Khelif, a także rywalka Julii Szeremety z olimpijskiego finału – Lin Yu-ting – od dawna są na cenzurowanym w federacji, którą rządzi Umar Kremlow, bliski człowiek Władimira Putina. Już dwa lata temu obie zawodniczki zostały wykluczone z mistrzostw świata, bowiem miały nie przejść testu płci

     

    Tyle tylko, że IBA do dnia dzisiejszego nie pokazała twardego dowodu na to, że badania pogrążyły obie pięściarki. To dlatego Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie miał żadnych podstaw, by wykluczyć je z olimpijskich zmagań we Francji. A tam obie, w dwóch różnych kategoriach wagowych, sięgnęły po złote medale.

     

    Wieloletnia wojna IBA z MKOl-em o to, że federacja zasilana pieniędzmi z Rosji nie chciała stać się transparentna, doprowadziła do tego, że boks znalazł się poza programem igrzysk w 2028 roku w Los Angeles. Nie ma co zaklinać rzeczywistości, polskim działaczom było dobrze pod skrzydłami IBA, co miał odwagę powiedzieć w rozmowie z Interią działacz tej organizacji, Adam Kusior.

     

    W końcu jednak, gdy nad boksem zaczęły zbierać się naprawdę czarne chmury, a MKOl bezwzględnie postawił sprawę na zasadzie “IBA albo igrzyska”, działacze PZB uznali, że również trzeba dołączyć do nowej federacji, mającej rekomendację z samej góry, czyli World Boxing.

  • Ależ doniesienia o Justynie Kowalczyk. “Wszystko wypaplała”. Wyciekła tajemnica

    Ależ doniesienia o Justynie Kowalczyk. “Wszystko wypaplała”. Wyciekła tajemnica

    Ależ doniesienia o Justynie Kowalczyk. “Wszystko wypaplała”. Wyciekła tajemnica

    Niedawno mocnego, a w niektórych punktach dość zaskakującego wywiadu sport.tvp.pl, udzielił legendarny trener polskiego narciarstwa, Aleksander Wierietielny. Twórca spektakularnych sukcesów Justyny Kowalczyk, która w sezonie zimowym rywalizowała na popularność z gigantycznym wówczas zainteresowaniem wokół skoków narciarskich i Adama Małysza, nadział się na kontrę, a wyprowadził ją dawny kadrowicz Marcin Rzeszótko. Niezauważone pozostały jednak inne słowa, wedle których nasza gigantka – zdaniem 77-latka – zdradziła treningowy patent Norwegom.

     

    Dziesięć lat temu i wcześniej Justyna Kowalczyk była gwiazdą polskiego sportu najwyższej próby. “Królowa nart” z Kasiny Wielkiej zawładnęła umysłami kibiców sportu w Polsce. Weekendy w polskich domach zaczęły upływać według podobnego scenariusza: rano śledzenie kapitalnym biegów na nartach w wydaniu tej gigantki, katorżniczo forsującej swój organizm, a po południu relacje ze skoków narciarskich. Przejęcie schedy po Adamie Małyszu przez Kamila Stocha odbyło się bowiem wzorcowo i “biało-czerwoni” przez długie lata byli gwiazdorami tego sportu.

     

    Aleksander Wierietielny i jego “kochany rozrabiaka”

     

    Ludzie podziwiali Kowalczyk, bo uprawiała niezwykle wymagający sport, a jej kapitalne pojedynki zwłaszcza z armią norweskich gwiazd tego sportu rozpalały emocje. Najwybitniejsza polska biegaczka narciarska sięgnęła po mnóstwo największych sukcesów, na czele z dwoma złotymi medalami igrzysk w “klasyku”, w którym wybitnie się wyspecjalizowała. Łącznie pięciokrotnie stawała na olimpijskim podium, błyszczała na mistrzostwach świata (dwa złota, ogółem osiem krążków), a po cztery razy triumfowała w całym Pucharze Świata (Kryształowa Kula), Tour de Ski i tyle samo razy trafiała do niej mała Kryształowa Kula. Jednym słowem – arcymistrzyni.

     

    W rzeczonym, obszernym wywiadzie, wiele jest fragmentów, które obrazują, z czego brała się ta potęga dziś 42-letniej Kowalczyk-Tekieli. I poświadczają, jak świetną relację zbudowali przez te wszystkie lata. A wyrazem bliskości, która przetrwała próbę czasu, jest choćby… Marian, czyli piesek, przejęty przez wybitnego szkoleniowca od sportsmenki

     

    Jak się ma? Świetnie. My rozmawiamy w hotelu, a on został i pilnuje auta. Cały czas jest ze mną, zabieram go na wszystkie wyjazdy, chyba że gdzieś muszę lecieć samolotem, wtedy Maniek zostaje w domu. Jest zdrowy i wesoły. Kochany rozrabiaka. To mój najlepszy kumpel – powiedział w wywiadzie dla sport.tvp.pl Wierietielny.

     

    Szkoleniowiec, pośród rozlicznych wątków, zwrócił też uwagę na słabość męskich biegów narciarskich, bardzo boleśnie punktując poziom pracy, wykonywanej przez zawodników. W polemikę z trenerem wszedł niegdysiejszy kadrowy biegacz narciarski, a dziś górski – Marcin Rzeszótko. Pośród wielu zdań, które już przytaczaliśmy w Interii, z jednej strony pokornie stwierdził, że oczywiście nie byli na poziomie pani Justyny, ale jednocześnie postawił pewien zarzut najwybitniejszemu duetowi w polskich biegach narciarskich.

     

    – “Nie mieliśmy dostępu do planów treningowych Pani Justyny Kowalczyk i Trenera Aleksandra Wierietielnego. Nikt ich nie udostępniał, nie były częścią żadnej szerszej strategii. Od czasów publikacji trenerów Majocha, Mrowcy, Tokarza, Zbyszewskiego nie powstał ani jeden artykuł, ani jedna praca nawiązująca do spójnego programu szkolenia. Każdy lepiej lub gorzej, ale w dobrej wierze pracował i pracuje według najlepiej znanych mu programów (…) Marit Bjorgen wraz z trenerem publikowała system przygotować do IO, Johanes Kleabo publikuje vlogi tłumaczące fazy przygotowań, w jakich się znajduje. Danych nie brakuje, ubolewam tylko, że sami się nimi nie dzielimy” – napisał Rzeszótko

     

    Wierietielny o Kowalczyk: Wyciągnęli ją na kawę i wszystko wypaplała

     

    Z kolei interesujący wątek w wywiadzie red. Roberta Błońskiego otworzyło przywołane przez dziennikarza dawne stwierdzenie Wierietielnego, że złoty medal Tomasza Sikory był początkiem końca współpracy, a pierwszy medal Justyny – olimpijski brąz w Turynie – początkiem medalowej drogi

     

    Pomyślałem, że wszystko przed nami, bo widziałem, jak dziewczyna się rozwija, jak mocno idzie mocno do przodu. Trochę gryzłem się w język, bojąc się sytuacji, na które nie mamy wpływu. Na przykład kontuzji. Ale te nas omijały, a my nie zbaczaliśmy z raz obranego kursu. Trenowaliśmy podobnie. W trakcie przygotowań jeździliśmy na lodowiec we Włoszech, gdzie spotykaliśmy m.in. Szwedów i Norwegów. Biegaczki ze Skandynawii hasały po lodowcu, biegały przyspieszenia po 400 m, a Justyna chodziła duże objętości w dobrym tempie. Aż w końcu zaczęła robić wyniki lepsze od Norweżek – opowiadał szkoleniowiec.

     

    I w tym momencie zrobiło się zaskakująco, bo nestor wypomniał swojej byłej podopiecznej, że pochopnie otworzyła się przed największymi rywalkami.

  • Rybakina na drodze Świątek, pech Sabalenki. Oto drabinka WTA 1000 w Dosze

    Rybakina na drodze Świątek, pech Sabalenki. Oto drabinka WTA 1000 w Dosze

    Rybakina na drodze Świątek, pech Sabalenki. Oto drabinka WTA 1000 w Dosz

     

    W piątek, tuż po godz. 12:00 czasu polskiego, rozlosowano główną drabinkę zmagań WTA 1000 w Dosze. Ostatnie trzy edycje imprezy padły łupem Igi Świątek. Także i tym razem nasza tenisistka znajduje się w gronie największych faworytek do końcowego triumfu. Na “dzień dobry” 23-latka ma wolny los. Przystąpi do rywalizacji od drugiej rundy zmagań, podobnie jak Aryna Sabalenka czy Coco Gauff. Takiego przywileju nie miały Magdalena Fręch oraz Magda Linette. One będą musiały walczyć od premierowej fazy. Poniżej prezentujemy szczegóły losowania

     

    Trwa jeszcze turniej WTA 500 w Abu Zabi, ale oczy polskich kibiców tenisa powoli spoglądają na Dohę, gdzie zostanie rozegrany pierwszy kobiecy tysięcznik w sezonie 2025. To miejsce szczególne dla Igi Świątek, bowiem nasza reprezentantka wygrała trzy ostatnie edycje zmagań. Przed rokiem obserwowaliśmy jej pasjonujący finał z Jeleną Rybakiną. Raszynianka wydostała się z poważnych tarapatów w pierwszym secie, triumfując ostatecznie po tie-breaku. W drugiej partii dopełniła dzieła i sięgnęła po swój kolejny skalp w stolicy Kataru.

     

    W tym sezonie 23-latka powalczy o swój czwarty triumf w tej lokalizacji. Zadanie będzie o tyle trudniejsze, że tym razem na starcie pojawi się Aryna Sabalenka. Tenisistka z Mińska nie grała w dwóch poprzednich edycjach, chcąc zregenerować się po wyczerpującym tournee po Australii. Teraz podjęła inną decyzję, prawdopodobnie ze względu na chęć bronienia pozycji liderki światowego rankingu. Swój ostatni mecz w stolicy Kataru rozegrała z… Igą Świątek. Obie spotkały się w ćwierćfinale zmagań w 2022 roku. Polka wygrała tamto spotkanie 6:2, 6:3 i odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w bezpośrednich starciach z Białorusinką. Kto wie, być może obie spotkają się także i tym razem, chociaż na pewno nie zdarzy się to wcześniej niż w potencjalnym finale, gdyż obie są najwyżej rozstawionymi zawodniczkami turnieju

     

    Impreza Qatar TotalEnergies Open standardowo przyciąga najlepsze zawodniczki, także ze względu na swoją wysoką rangę. W zmaganiach zobaczymy także m.in. Coco Gauff czy Jelenę Rybakinę. Największą nieobecną rywalizacji w stolicy Kataru będzie triumfatorka tegorocznego Australian Open – Madison Keys. Amerykanka wycofała się z całych rozgrywek na Bliskim Wschodzie, chcąc zadbać o swoje zdrowie. W Dosze nie wystąpi także Karolina Muchova. Nie zabraknie za to Magdaleny Fręch oraz Magdy Linette, które podobnie jak Iga Świątek, mają zapewnione miejsce w głównej drabince zmagań.

     

    Znamy drabinkę WTA 1000 w Dosze. Wiemy, z kim może zacząć Iga Świątek

     

    Dzisiaj, tuż po godz. 12:00 czasu polskiego, odbyło się losowanie turniejowej drabinki. Chociaż ścieżka rozpisana jest na 64 zawodniczki, to osiem najwyżej rozstawionych tenisistek ma wolny los w pierwszej rundzie. Z takiego przywileju skorzystają m.in. Iga Świątek, Aryna Sabalenka, Coco Gauff czy Jelena Rybakina. W związku z tym Polka rozpocznie obronę tytułu od drugiej fazy. Tam zmierzy się z Marią Sakkari lub kwalifikantką.

     

    Na wolny los nie mogły za to liczyć Magdalena Fręch oraz Magda Linette. One przystąpią do rywalizacji już od pierwszej rundy. Zawodniczka urodzona w Łodzi trafiła na Beatriz Haddad Maię, a z kolei poznanianka zagra z kwalifikantką. Jeśli Fręch i Linette wygrają swoje pojedynki, to w drugiej rundzie trafiają na siebie. Już w ćwierćfinale może dojść do starcia Igi Świątek z Jeleną Rybakiną lub Mirrą Andriejewą. Wcześniej czeka jednak na Polkę kilka potencjalnie groźnych nazwisk: Linda Noskova, Donna Vekić czy Julia Putincewa. O pechu może mówić także Aryna Sabalenka, która w swojej połówce ma Coco Gauff. Białorusinka rozpocznie od starcia z Emmą Raducanu lub Jekateriną Aleksandrową.

     

    Mecze z udziałem Polek w pierwszej rundzie:Magdalena Fręch – Beatriz Haddad MaiaMagda Linette – kwalifikantka

     

    Potencjalne mecze z udziałem Polek w drugiej rundzie:Iga Świątek – Maria Sakkari/kwalifikantkaMagdalena Fręch/Beatriz Haddad Maia – Magda Linette/kwalifikantka

     

    Główne zmagania w ramach WTA 1000 w Dosze potrwają od 9 do 15 lutego. Najważniejsze informacje dotyczące turnieju w stolicy Kataru będzie można znaleźć w specjalnej zakładce na stronie Interia Sport. Relacje z meczów z udziałem Polek również ukażą w naszym serwisie.

  • Niebywały wyczyn polskiej 16-latki. Dwa medale MŚ w ciągu dwóch godzin

    Niebywały wyczyn polskiej 16-latki. Dwa medale MŚ w ciągu dwóch godzin

    Niebywały wyczyn polskiej 16-latki. Dwa medale MŚ w ciągu dwóch godzin

    Ta dziewczyna jest niesamowita. Dla 16-letniej Hanny Mazur nie ma żadnych granic. To jeden z największych talentów w historii polskiego łyżwiarstwa szybkiego i właśnie to potwierdziła w mistrzostwach świata juniorów w Collalbo. W ciągu zaledwie dwóch godzin zawodniczka UKS Orlica Duszniki-Zdrój zdobyła dwa medale.

     

    Hanna Mazur najpierw zajęła we włoskim Collalbo, gdzie właśnie zaczęły się mistrzostwa świata juniorów w łyżwiarstwie szybkim, trzecie miejsce w wyścigu na 500 metrów.

     

    16-latka uzyskała czas 39,44 sek. Najlepsza byłą Japonka Shizuko Okuaki – 39,00 sek., a drugie miejsce zajęła Huidan Jung z Korei Południowej – 39,30 sek.

     

    Dwa medale Hanny Mazur jednego dnia w mistrzostwach świata juniorów

     

    Dwie godziny po tym starcie, Mazur wystąpiła na 1500 metrów. I tym razem też stanęła na podium.

     

    Przed rokiem Mazur była trzecia w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Młodzieży w Gangwon na 1500 m, a teraz została brązową medalistką MŚJ  w tej konkurencji. Polka uzyskała czas 2.03,73 sek.

     

    Przed ostatnim biegiem 16-latka zajmowała trzecie miejsce, ale nie wyprzedziła jej żadna z rywalek. Tym samym sięgnęła po drugi tego dnia brązowy medal.

     

    Mistrzynią świata juniorek została Austriaczka Jeannine Rosner – 2.01,60 sek. Druga była Japonka Ayano Sekiguchi – 2.02,43 sek.

     

    W “10” znalazła się jeszcze inna z Polek – Zofia Braun – 2.04,61 sek.

     

    Warto jeszcze odnotować wyniki pozostałych naszych reprezentantów. Piąta na 500 m była Wiktora Dąbrowska – 39,84 sek., a zaraz za “10” uplasowała się Julia Grzywińska – 40,77 sek.

     

    Mistrzem świata został Kanadyjczyk Jalen Doan – 35,83 sek. Drugi był Japończyk Fuga Tsujimoto – 35,84 sek., a trzeci Niemiec Finn Sonnekalb – 35,91 sek.

     

  • Pięciokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema Iga Świątek wybiera najlepszego tenisistę w historii

    Pięciokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema Iga Świątek wybiera najlepszego tenisistę w historii

    Pięciokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema Iga Świątek wybiera najlepszego tenisistę w historii

    Czterokrotna triumfatorka French Open Iga Świątek jest jedną z najbardziej dominujących zawodniczek na kobiecym tourze. Ma też jasno określone zdanie w debacie o najlepszego tenisistę wszech czasów.

     

    Iga Świątek stała się jedną z najbardziej dominujących postaci w tenisie. Polska gwiazda wygrała pierwsze pięć finałów Wielkiego Szlema, stając się pierwszą kobietą od czasów Moniki Seles, która tego dokonała, i sięgnęła po pozycję numer 1 na świecie, utrzymując ją przez 125 tygodni. Budując swoją tenisową spuściznę, ma jednego idola, którego stara się naśladować – Rafaela Nadala.

     

    Świątek, nazywana Królową Mączki, nigdy nie ukrywała swojego uwielbienia dla Nadala w debacie GOAT. Po wygranej w Roland Garros 2024 – jej czwartym tytule i trzecim z rzędu – podkreśliła, jak wielką inspiracją był dla niej Hiszpan, 14-krotny mistrz tego turnieju.

     

    „Oglądanie Rafy to zawsze wspaniałe doświadczenie. Patrzę, jak się porusza, jak gra. Oczywiście, prawdopodobnie nie jest już na tym samym poziomie co kilka lat temu, ale wciąż inspiruje, mimo wszystkich problemów, z jakimi musiał się mierzyć,” powiedziała, odnosząc się do jego kontuzji. „To musi być naprawdę trudne, ale on znosi to z ogromną klasą. Dla mnie to on jest GOAT-em,” przyznała.

     

    W 2024 roku, po ogłoszeniu przez Nadala zakończenia kariery, Świątek oddała mu hołd w poruszającym nagraniu. „Byłeś i nadal jesteś moją największą inspiracją w tenisie oraz powodem, dla którego wielokrotnie znajdowałam dodatkową motywację, by się nie poddawać,” powiedziała.

     

    „Dziękuję Ci za to i za to, że jesteś wspaniałą osobą również poza kortem. Twoja pokora to coś rzadko spotykanego wśród sportowców, którzy osiągnęli tak wiele,” dodała. „Zawsze byłeś uczciwy i wierny sobie. Dziękuję Ci za to, że jesteś po prostu dobrym człowiekiem.”

     

    Świątek wspomina swoje najlepsze chwile z Nadalem

     

    W listopadzie 2024 roku, w wywiadzie dla Tennis Channel, Świątek opowiedziała o dwóch wyjątkowych spotkaniach z Nadalem. „Pamiętam, że raz trenowaliśmy razem na Roland Garros. To był prezent na moje urodziny,” powiedziała.

     

    „Odbijaliśmy przez około 15 minut i wtedy zdałam sobie sprawę, jak bardzo jest skromny i naturalny. To była nasza pierwsza dłuższa rozmowa, więc było to dla mnie coś wyjątkowego,” dodała. Jednak jeszcze bardziej zapadła jej w pamięć chwila, gdy spotkała go po jego porażce w półfinale French Open 2021 z Novakiem Djokoviciem.

     

    „Zobaczyłam go w hotelu i powiedziałam mu, że aż płakałam, kiedy przegrał. Był niesamowicie spokojny i powiedział tylko: ‘To tylko tenis. Życie toczy się dalej, a w przyszłości pojawią się inne cele’,” wspomina.

     

    „Pomyślałam wtedy: ‘Wow, ten człowiek naprawdę wie, jak radzić sobie z porażką, nawet w swoim ulubionym turnieju.’ To był moment, w którym zrozumiałam, że umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami poza kortem pomaga stać się lepszą zawodniczką na korcie,” podsumowała.

     

    Niesamowite osiągnięcia Nadala

     

    Rafael Nadal, jeden z największych tenisistów w historii, zdobył 22 tytuły wielkoszlemowe, w tym rekordowe 14 na kortach Rolanda Garrosa. Jest jednym z trzech mężczyzn – obok Andre Agassiego i Novaka Djokovicia – którzy skompletowali Złotego Szlema, wygrywając wszystkie cztery turnieje wielkoszlemowe oraz złoto olimpijskie. Nadal triumfował także w 92 turniejach ATP, spędził 209 tygodni na pozycji lidera rankingu i poprowadził Hiszpanię do triumfów w Pucharze Davisa.

     

  • Pajor otworzyła wynik i się zaczęło. Ależ pogrom w meczu Barcelony!

    Pajor otworzyła wynik i się zaczęło. Ależ pogrom w meczu Barcelony!

    W sobotę, 5 października 2024 roku, piłkarki FC Barcelony odniosły spektakularne zwycięstwo nad drużyną Madrid CFF, wygrywając na wyjeździe aż 8:1. Mecz rozpoczął się jednak od kontrowersji, gdy w 15. minucie gospodynie objęły prowadzenie po bramce Allegry Poljak. Sytuacja budziła wątpliwości, ponieważ piłka przed dośrodkowaniem mogła opuścić boisko, co nie zostało dostrzeżone przez sędziów.

     

    Po przerwie zawodniczki Barcelony zdominowały rywalki, strzelając osiem goli. W 49. minucie Keira Walsh doprowadziła do wyrównania, a w 60. minucie Ewa Pajor, po precyzyjnym podaniu Walsh, wyprowadziła “Dumę Katalonii” na prowadzenie. Było to szóste ligowe trafienie Pajor w tym sezonie.

     

    Kolejne bramki dla Barcelony zdobywały: Vicky López, Alexia Putellas, ponownie Keira Walsh, Ingrid Engen, Ona Batlle oraz Jana Fernández. Dzięki temu zwycięstwu FC Barcelona Femeni objęła prowadzenie w tabeli Liga F z kompletem punktów po pięciu kolejkach i imponującym bilansem bramkowym 25:3.

     

    Warto podkreślić, że Ewa Pajor kontynuuje swoją znakomitą formę strzelecką, będąc kluczową postacią w ofensywie Barcelony. Jej współpraca z Keirą Walsh przynosi wymierne efekty, co potwierdziła akcja bramkowa z tego meczu.

     

    Poniżej skrót spotkania ze wszystkimi bramkami zamieszczony na oficjalnym kanale YouTube FC Barcelony.

     

     

     

     

  • Sytuacja Roberta Lewandowskiego w Barcelonie się komplikuje

    Sytuacja Roberta Lewandowskiego w Barcelonie się komplikuje

    Sytuacja Roberta Lewandowskiego w FC Barcelonie staje się coraz bardziej skomplikowana. Hiszpańskie media wyrażają zaniepokojenie formą polskiego napastnika, a w klubie pojawiają się spekulacje na temat jego przyszłości.

     

    W ostatnich tygodniach FC Barcelona przeżywa kryzys formy, wygrywając zaledwie jedno z pięciu ostatnich ligowych spotkań. Dziennik “Sport” zwraca uwagę na spadek skuteczności Lewandowskiego, podkreślając, że “ostatnio był mniej ostry na boisku”. W pięciu ostatnich meczach, w których wystąpił, zdobył cztery bramki, co jest wynikiem poniżej oczekiwań wobec tak doświadczonego napastnika.

     

    Dodatkowo, hiszpańskie media ujawniają zapisy w kontrakcie Lewandowskiego, które mogą pozwolić FC Barcelonie na wcześniejsze zakończenie współpracy. Jeśli Polak rozegra mniej niż 55% spotkań w sezonie 2024/2025, klub będzie miał możliwość rozwiązania umowy po jego zakończeniu.

     

    Pojawiają się również doniesienia o potencjalnych transferach. Kataloński dziennik “Sport” informuje, że FC Barcelona rozważa sprowadzenie 26-letniego szwedzkiego napastnika Viktora Gyoekeresa ze Sportingu Lizbona jako potencjalnego następcy Lewandowskiego. Decyzja o ewentualnym transferze ma zależeć od formy, jaką będzie prezentował Polak w najbliższych miesiącach.

     

    Nie brakuje również spekulacji na temat możliwego odejścia Lewandowskiego już w styczniu. Dziennikarz Maciej Iwański z TVP Sport sugeruje, że FC Barcelona może rozważać sprzedaż Polaka w zimowym okienku transferowym, zwłaszcza w kontekście planowanego przyjścia młodego brazylijskiego napastnika Vitora Roque. Taki ruch mógłby pomóc klubowi w zaoszczędzeniu na wysokim kontrakcie Lewandowskiego oraz przynieść dodatkowe środki finansowe.

     

    Obecnie przyszłość Roberta Lewandowskiego w FC Barcelonie stoi pod znakiem zapytania. Wiele zależeć będzie od jego formy w nadchodzących miesiącach oraz decyzji władz klubu dotyczących strategii na kolejne sezony.

     

     

  • Kosmiczny set polskich siatkarek w Lidze Mistrzyń. 45:43, Niemki niepocieszone

    Kosmiczny set polskich siatkarek w Lidze Mistrzyń. 45:43, Niemki niepocieszone

    Kosmiczny set polskich siatkarek w Lidze Mistrzyń. 45:43, Niemki niepocieszone

    Niesamowite spotkanie DevelopResu Rzeszów w 1/8 finału siatkarskiej Ligi Mistrzyń. Liderki TAURON Ligi pojechały do Stuttgartu grać z tamtejszym zespołem Allianz MTV o ćwierćfinał prestiżowych rozgrywek. Walka w Niemczech była niezwykle zacięta – trzeci set trwał niemal godzinę i zakończył się wynikiem 45:43. Co najważniejsze, wygrały go rzeszowianki, które w całym meczu zwyciężyły 3:1. I to one są bliżej trzeciego w historii awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń.

     

     

    W fazie grupowej DevelopRes Rzeszów wygrał cztery spotkania. Na więcej nie było szans, bo rywalem w grupie był zespół Prosecco Doc Imoco Conegliano, obrońca tytułu z poprzedniego sezonu. W dwóch meczach z Włoszkami rzeszowianki wygrały tylko seta i muszą przebijać się do ćwierćfinału przez baraże. Po ewentualnym zwycięstwie znów zagrają z Conegliano, ale do tego jeszcze daleka droga.

     

    Pierwsze minuty spotkania w Niemczech były dla wicemistrzyń Polski bardzo udane. Świetnie w kontrataku spisała się Monika Fedusio, przy siatce czujność zachowała Agnieszka Korneluk, i DevelopRes prowadził 7:4. Tyle że przewagę stracił błyskawicznie, bo już po trzech kolejnych akcjach. Po raz drugi odskoczył przy zagrywkach Korneluk. O środkowej DevelopResu i polskiej kadry było ostatnio głośno ze względu na plotki transferowe – najnowsza łączy ją z przenosinami do Fenerbahce Stambuł.

     

    W pierwszym secie Korneluk zdobyła trzy punkty. Rzeszowianki dobrze radziły sobie w kontratakach, a Niemki nie ustrzegły się błędów. Przewaga przyjezdnych wzrosła do sześciu punktów przy zagrywkach Mariit Jasper, najskuteczniejszej zawodniczki DevelopResu w pierwszym secie. Rzeszowianki nie potrafiły jednak pozbawić rywalek nadziei na dobry wynik, niemiecka drużyna zmniejszyła straty i przegrywała tylko 19:21. W końcówce polskie siatkarki utrzymały jednak koncentrację i wygrały 25:21.

     

    Liga Mistrzyń siatkarek. Kosmiczny set w meczu DevelopResu Rzeszów

     

    Tyle że gospodynie zdążyły jeszcze w pierwszej partii odnaleźć właściwy rytm. I drugą rozpoczęły świetnie, już przy stanie 6:2 dla Stuttgartu trener DevelopResu Michal Masek poprosił o przerwę. Rozpędzone zawodniczki z Niemiec powiększały jednak przewagę. Przez blok rywalek nie mogła się przebić Korneluk, która w końcu została zmieniona – zastąpiła ją Weronika Centka-Tietianiec. Gospodynie miały w pewnym momencie już osiem punktów przewagi.

     

    Ale rzeszowianki nie złożyły broni. Po wygranym challenge’u na prośbę Maska DevelopRes przegrywał już tylko 18:19. Niemiecki zespół prowadzony przez amerykańską atakującą Krystal Rivers nie dał się jednak dogonić. Stuttgart wygrał 25:21.

     

    W szóstce rzeszowianek na trzecią partię pozostała Centka-Tietianiec. Sporo problemów polskiej drużynie sprawiała z kolei środkowa Lucia Varela Gomez. Po kilku minutach trzeciego seta Masek zdecydował się na kolejną zmianę, na boisku pojawiła się przyjmująca Aleksandra Dudek. Po chwili DevelopRes objął prowadzenie 9:8. Rywalki wygrały jednak trzy kolejne akcje, trafiając Dudek zagrywką. Wkrótce miały już cztery “oczka” przewagi, ale rzeszowianki doprowadziły do remisu. A po zagrywce Jasper odskoczyły nawet na dwa punkty.

     

    O losach seta zdecydowała jednak niezwykła gra na przewagi. Początkowo piłki setowe miały w nich przyjezdne, ale same odbierały sobie szanse na zakończenie partii, psując zagrywki. Potem prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, a set trwał aż 55 minut! W decydującej akcji popisały się dwie przyjmujące DevelopResu oraz arbiter. Monika Fedusio podbiła piłkę w obronie, Jasper zaatakowała, a Bernard Valentar nie zawahał się, by poprosić o challenge dla siebie i sprawdzić, czy piłka po ataku Holenderki dotknęła bloku. Tak było i polski zespół wygrał 45:43.

     

    Polskie siatkarki bliżej ćwierćfinału Ligi Mistrzyń. Niemki pokonane

     

    Po tak zaciętym trzecim secie niewiele zmieniło się w czwartym. Ponownie na boisku trwała głównie walka punkt za punkt. Bo choć Stuttgart prowadził 12:10, to już po kilku akcjach przegrywał 13:15. Od tego momentu to DevelopRes prowadził. Cierpliwie grała Sabrina Machado, atakująca polskiej drużyny, która zbliżała się do 30 zdobytych punktów na swoim koncie. Przewaga rzeszowianek wzrosła do trzech “oczek”, gdy po drugiej stronie pomyliła się Jolien Knollema. Ostatecznie wygrały 25:20, pieczętując wygraną asem serwisowym. Machado zdobyła łącznie 33 punkty i nagrodę dla MVP spotkania.

     

    Teraz DevelopRes musi dopilnować awansu w rewanżu przed własną publicznością. W barażach o ćwierćfinał Ligi Mistrzyń występują też PGE Grot Budowlani Łódź. W pierwszym meczu polski zespół ograł na wyjeździe 3:0 Tent Obrenovac z Serbii.

     

    Allianz MTV Stuttgart: Rivers, Varela, Segura, Kastner, Morrissette, Knollema – Koskelo (libero) oraz Martin, Krenicky, Stautz, Robinson

     

    DevelopRes Rzeszów: Machado, Korneluk, Jasper, Wenerska, Jurczyk, Fedusio – Szczygłowska (libero) oraz Centka-Tietianiec, Dudek

     

  • Kosmiczny set polskich siatkarek w Lidze Mistrzyń. 45:43, Niemki niepocieszone

    Kosmiczny set polskich siatkarek w Lidze Mistrzyń. 45:43, Niemki niepocieszone

    Kosmiczny set polskich siatkarek w Lidze Mistrzyń. 45:43, Niemki niepocieszone

    Niesamowite spotkanie DevelopResu Rzeszów w 1/8 finału siatkarskiej Ligi Mistrzyń. Liderki TAURON Ligi pojechały do Stuttgartu grać z tamtejszym zespołem Allianz MTV o ćwierćfinał prestiżowych rozgrywek. Walka w Niemczech była niezwykle zacięta – trzeci set trwał niemal godzinę i zakończył się wynikiem 45:43. Co najważniejsze, wygrały go rzeszowianki, które w całym meczu zwyciężyły 3:1. I to one są bliżej trzeciego w historii awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń.

     

    W fazie grupowej DevelopRes Rzeszów wygrał cztery spotkania. Na więcej nie było szans, bo rywalem w grupie był zespół Prosecco Doc Imoco Conegliano, obrońca tytułu z poprzedniego sezonu. W dwóch meczach z Włoszkami rzeszowianki wygrały tylko seta i muszą przebijać się do ćwierćfinału przez baraże. Po ewentualnym zwycięstwie znów zagrają z Conegliano, ale do tego jeszcze daleka droga.

     

    Pierwsze minuty spotkania w Niemczech były dla wicemistrzyń Polski bardzo udane. Świetnie w kontrataku spisała się Monika Fedusio, przy siatce czujność zachowała Agnieszka Korneluk, i DevelopRes prowadził 7:4. Tyle że przewagę stracił błyskawicznie, bo już po trzech kolejnych akcjach. Po raz drugi odskoczył przy zagrywkach Korneluk. O środkowej DevelopResu i polskiej kadry było ostatnio głośno ze względu na plotki transferowe – najnowsza łączy ją z przenosinami do Fenerbahce Stambuł.

     

    W pierwszym secie Korneluk zdobyła trzy punkty. Rzeszowianki dobrze radziły sobie w kontratakach, a Niemki nie ustrzegły się błędów. Przewaga przyjezdnych wzrosła do sześciu punktów przy zagrywkach Mariit Jasper, najskuteczniejszej zawodniczki DevelopResu w pierwszym secie. Rzeszowianki nie potrafiły jednak pozbawić rywalek nadziei na dobry wynik, niemiecka drużyna zmniejszyła straty i przegrywała tylko 19:21. W końcówce polskie siatkarki utrzymały jednak koncentrację i wygrały 25:21.

     

    Liga Mistrzyń siatkarek. Kosmiczny set w meczu DevelopResu Rzeszów

     

    Tyle że gospodynie zdążyły jeszcze w pierwszej partii odnaleźć właściwy rytm. I drugą rozpoczęły świetnie, już przy stanie 6:2 dla Stuttgartu trener DevelopResu Michal Masek poprosił o przerwę. Rozpędzone zawodniczki z Niemiec powiększały jednak przewagę. Przez blok rywalek nie mogła się przebić Korneluk, która w końcu została zmieniona – zastąpiła ją Weronika Centka-Tietianiec. Gospodynie miały w pewnym momencie już osiem punktów przewagi.

     

    Ale rzeszowianki nie złożyły broni. Po wygranym challenge’u na prośbę Maska DevelopRes przegrywał już tylko 18:19. Niemiecki zespół prowadzony przez amerykańską atakującą Krystal Rivers nie dał się jednak dogonić. Stuttgart wygrał 25:21.

     

    W szóstce rzeszowianek na trzecią partię pozostała Centka-Tietianiec. Sporo problemów polskiej drużynie sprawiała z kolei środkowa Lucia Varela Gomez. Po kilku minutach trzeciego seta Masek zdecydował się na kolejną zmianę, na boisku pojawiła się przyjmująca Aleksandra Dudek. Po chwili DevelopRes objął prowadzenie 9:8. Rywalki wygrały jednak trzy kolejne akcje, trafiając Dudek zagrywką. Wkrótce miały już cztery “oczka” przewagi, ale rzeszowianki doprowadziły do remisu. A po zagrywce Jasper odskoczyły nawet na dwa punkty.

     

    O losach seta zdecydowała jednak niezwykła gra na przewagi. Początkowo piłki setowe miały w nich przyjezdne, ale same odbierały sobie szanse na zakończenie partii, psując zagrywki. Potem prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, a set trwał aż 55 minut! W decydującej akcji popisały się dwie przyjmujące DevelopResu oraz arbiter. Monika Fedusio podbiła piłkę w obronie, Jasper zaatakowała, a Bernard Valentar nie zawahał się, by poprosić o challenge dla siebie i sprawdzić, czy piłka po ataku Holenderki dotknęła bloku. Tak było i polski zespół wygrał 45:43

     

    Polskie siatkarki bliżej ćwierćfinału Ligi Mistrzyń. Niemki pokonane

     

    Po tak zaciętym trzecim secie niewiele zmieniło się w czwartym. Ponownie na boisku trwała głównie walka punkt za punkt. Bo choć Stuttgart prowadził 12:10, to już po kilku akcjach przegrywał 13:15. Od tego momentu to DevelopRes prowadził. Cierpliwie grała Sabrina Machado, atakująca polskiej drużyny, która zbliżała się do 30 zdobytych punktów na swoim koncie. Przewaga rzeszowianek wzrosła do trzech “oczek”, gdy po drugiej stronie pomyliła się Jolien Knollema. Ostatecznie wygrały 25:20, pieczętując wygraną asem serwisowym. Machado zdobyła łącznie 33 punkty i nagrodę dla MVP spotkania.

     

    Teraz DevelopRes musi dopilnować awansu w rewanżu przed własną publicznością. W barażach o ćwierćfinał Ligi Mistrzyń występują też PGE Grot Budowlani Łódź. W pierwszym meczu polski zespół ograł na wyjeździe 3:0 Tent Obrenovac z Serbii.