• Szczęsny raz i dwa! O tym, co zrobił Polak, już jest głośno. “Niewiarygodne”

    Szczęsny raz i dwa! O tym, co zrobił Polak, już jest głośno. “Niewiarygodne”

    Szczęsny raz i dwa! O tym, co zrobił Polak, już jest głośno. “Niewiarygodne”

    Wojciech Szczęsny po raz siódmy z rzędu wybiegł w podstawowym składzie FC Barcelony w poniedziałkowym spotkaniu z Rayo Vallecano. I choć na początku nie miał zbyt dużo pracy, to pod koniec pierwszej odsłony popisał się podwójną interwencją, która nie tylko uratowała drużynę przed utratą gola, ale wywołała ogromne poruszenie w sieci. – To jest Wojciech Szczęsny w pełnej okazałości – relacjonowali komentatorzy Eleven Sports.

     

    FC Barcelona, od kiedy do bramki wszedł Wojciech Szczęsny, jeszcze nie przegrała. “Talizman” – tak nazwały naszego bramkarza hiszpańskie media. I nie ma co się dziwić, zwłaszcza że poza szczęściem niejednokrotnie musiał udowodnić swoją klasę. Tak właśnie było podczas meczu z Rayo Vallecano.

     

    Co za interwencja Wojciecha Szczęsnego. Uratował FC Barcelonę przed stratą gola

    Tuż pod koniec pierwszej odsłony goście popędzili z atakiem. Przy piłce znalazł się Isi Palazon, który zagrał ją wzdłuż pola karnego. Tam, mimo że był kryty przez Inigo Martineza, doskonale odnalazł się Randy Nteka i z bliska uderzył w kierunku bramki. Kapitalną interwencją popisał się jednak Szczęsny, który po odbiciu futbolówki nie mógł pozostać na murawie.

    https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/1891589200232714422

    Błyskawicznie zerwał się, gdyż do piłki nabiegał już Alvaro Garcia, który miał przed sobą pustą bramkę. Ale tym razem również umiejętności Polaka uratowały drużynę przed utratą gola. – To jest Wojciech Szczęsny w pełnej okazałości – relacjonowali komentatorzy Eleven Sports.

     

    “Szczęsny jest moim starterem do końca sezonu”, “Pena i ter Stegen nie mogą w najbliższym czasie pojawić się na boisku”, “niewiarygodne”, “są ludzie, którzy nie ufają Szczęsnemu, a to jest nasz najlepszy bramkarz”, “Szczęsny wrócił z emerytury, by powiedzieć ter Stegenowi, by zmienił profesję. Szanuję to, bracie” – można przeczytać komentarze fanów na portalu X.

     

    FC Barcelona prowadzi w 55. minucie 1:0 po golu Roberta Lewandowskiego, który pewnie wykorzystał rzut karny. To było dla niego 20. trafienie w tym sezonie ligowym, co oznacza, że zanotował ich już więcej niż w całych poprzednich rozgrywkach.

     

  • Wyjaśniła się przyszłość Roberta Lewandowskiego w Barcelonie! Już po 45 minutach

    Wyjaśniła się przyszłość Roberta Lewandowskiego w Barcelonie! Już po 45 minutach

    Wyjaśniła się przyszłość Roberta Lewandowskiego w Barcelonie! Już po 45 minutach

     

    Po 45 minutach meczu z Rayo Vallecano wszystko stało się jasne. Robert Lewandowski spełnił procentowy wymóg spotkań, jakie musiał rozegrać, by jego umowa automatycznie została wydłużona o rok. Dzięki temu wiemy już, że Polak na pewno będzie występował w Hiszpanii także w sezonie 2025/2026. A to wcale nie musi być koniec jego przygody w Katalonii!

     

    Po pierwszej połowie meczu Barcelony z Rayo Vallecano Robert Lewandowski spełnił kluczowy warunek. On pozwoli mu na przedłużenie umowy z klubem

     

    Wiadomo już, że na pewno pozostanie w Hiszpanii co najmniej do końca sezonu 2025/2026. Ale jego pobyt w Katalonii może potrwać jeszcze jeden sezon

     

    Nowa umowa będzie wiązała się z obniżką pensji. To ma wielkie znaczenie dla władz klubu, które walczą o spełnienie wymogów Finansowego Fair Play

     

    Wystarczyło, że Robert Lewandowski pojawi się w wyjściowym składzie i spędzi na boisku minimum 45 minut. W tej sytuacji już w trakcie meczu z Rayo Vallecano stało się jasne, że umowa wiążąca Polaka z hiszpańskim gigantem zostanie automatycznie wydłużona o kolejny sezon, co wynikało z zapisów w istniejącej umowie.

     

    Teraz wiadomo już na pewno, że Lewandowski spędzi w Katalonii także sezon 2025/2026. Już teraz spełnił on bowiem wymóg rozegrania co najmniej 50 proc. możliwych minut w tym sezonie. 2026 r. nie musi jednak przynieść zakończenia jego przygody z Barceloną, bo Hiszpanie już informują o trwających negocjacjach.

     

    Kontrakt Roberta Lewandowskiego z Barceloną przedłużony!

     

    – Przedłużymy kontrakt z Robertem Lewandowskim, kiedy tylko osiągnie granicę 50 proc. rozegranych spotkań w sezonie. To klauzula zawarta w jego umowie – mówił już w kwietniu minionego roku prezydent FC Barcelona, Joan Laporta. Wymogi minutowe zostały już spełnione, więc pozostaje już tylko czekać na oficjalny komunikat klubu. Nic nie zwiastuje tego, by miało dojść do nagłego zwrotu.

     

    2026 r. nie musi być pożegnaniem kapitana reprezentacji Polski z Katalonią. Jak bowiem informuje “Sport”, już wcześniej rozpoczęły się rozmowy, by Lewandowski pozostał w Barcelonie także na kolejny sezon 2026/2027. Kolejna umowa nie zawierałaby opcji przedłużenia i prawdopodobnie w 2027 r. snajper miałby zakończyć swoją piłkarską karierę.

     

    Już wcześniej kataloński “Sport” ujawniał szczegóły dotyczące zarobków Polaka w kolejnym sezonie. W swoim pierwszym roku w Barcelonie otrzymał 20 mln euro, kolejny dał mu 26 mln euro, a ten obecny — 32 mln euro brutto. W czwartym sezonie Polaka w Katalonii jego pensja ma spaść do poziomu 26 mln euro.

     

    Robert Lewandowski ma na koncie już 129 występów w barwach Barcelony (za transfermarkt.de). Zdobył jedną nagrodę dla najlepszego strzelca LaLigi i jest na dobrej drodze ku temu, by powtórzyć ten wyczyn. W swoim pierwszym roku w Hiszpanii został także mistrzem kraju, dwukrotnie zdobywał również Superpuchar.

     

  • Nagle gruchnęły wieści o umowie Roberta Lewandowskiego. I to jakie!

    Nagle gruchnęły wieści o umowie Roberta Lewandowskiego. I to jakie!

    Nagle gruchnęły wieści o umowie Roberta Lewandowskiego. I to jakie!

    Barcelona zaczyna właśnie walkę z Rayo Vallecano o pozycję lidera w La Liga, a tuż przed meczem gruchnęły nowe wieści w sprawie kontraktu Roberta Lewandowskiego. Kataloński “Sport” przekazał do kiedy dokładnie ma obowiązywać nowa umowa polskiego napastnika z Dumą Katalonii.

     

    W poniedziałek o godz. 21.00 rozpoczęło się starcie Barcelony z Rayo Vallecano. Stawka jest naprawdę spora, bo już po tym meczu Blaugrana może stać się liderem La Liga. W składzie nie zabrakło oczywiście zarówno Roberta Lewandowskiego, jak i Wojciecha Szczęsnego. Tuż przed meczem w sprawie tego pierwszego pojawiły się przełomowe wieści.

     

    Do tego dnia ma obowiązywać nowa umowa Roberta Lewandowskiego z Barceloną

     

    Kataloński “Sport” przekazał na swoich łamach, że Duma Katalonii zdecydowała o przedłużaniu umowy z polskim napastnikiem. I wiadomo już, że jego nowy kontrakt ma obowiązywać do 30 czerwca 2027 r., czyli aż na kolejne dwa lata. To byłyby fantastyczne wieści dla kibiców z naszego kraju!

     

    Wystarczy, że nasz rodak rozegra co najmniej 45 minut w starciu z Rayo Vallecano, a przedłużenie jego dotychczasowej umowy będzie już pewne. Miejmy nadzieję, że faktycznie tak się stanie, a Robert Lewandowski pozostanie na kolejne dwa lata w barwach Blaugrany i nadal będzie prezentował taką formę, jak w bieżącymsezonie.

     

  • Szybkie 6:0, a teraz rewanż. Ważny komunikat ws. Igi Świątek. Polka już wie

    Szybkie 6:0, a teraz rewanż. Ważny komunikat ws. Igi Świątek. Polka już wie

    Szybkie 6:0, a teraz rewanż. Ważny komunikat ws. Igi Świątek. Polka już wie

    Iga Świątek rozpocznie swój udział w turnieju WTA 1000 w Dubaju od drugiej rundy i pojedynku z Wiktorią Azarenką. Rosjanka wcześniej pokonała Anhelinę Kalininę i tym samym wywalczyła sobie awans do kolejnego etapu. Wiadomo już, kiedy dokładnie mierzy się ona z Polką na kortach drugiego w tourze “tysięcznika”. Podczas ich ostatniego spotkania Świątek nie pozwoliła Azarence na wygranie nawet jednego seta.

     

    Iga Świątek ma już za sobą udział w pierwszym “tysięczniku” w sezonie 2025. W Dosze Polka zatrzymała się na półfinale – tam lepsza od niej okazała się Jelena Ostapenko, która zagrała znakomite spotkanie i dosłownie zdeklasowała Polkę na katarskim korcie.

     

    Tenis bywa jednak bardzo przewrotny. Później Jelena Ostapenko zaskakująco przegrała w finale z niżej notowaną Amandą Anisimową. Z Dubaju natomiast odpadła jeszcze zanim Iga Świątek w ogóle rozpoczęła swoją rywalizację. Łotyszka poległą w starciu z Moyuką Uchijimą. Można uznać to za nie lada sensację.

     

    Czas na Dubaj. Iga Świątek zmierzy się z Wiktorią Azarenką – wiadomo kiedy

     

    Porażka w Dosze była dla Igi Świątek bolesna, ale teraz Polka musi już o niej zapomnieć i skupić się na swojej grze w Dubaju. Jej pierwszą rywalką będzie Wiktoria Azarenka, która w pierwszej rundzie pokonała Anhelinę Kalininę.

     

    Ostatni raz z Rosjanką Polka mierzyła się rok temu w Dosze. Wówczas pokonała ją 2:0 (6:4, 6:0). Do tej pory Świątek wygrała z Azarenką trzy mecze, a przegrała jeden – w 2020 roku w US Open.

     

    Właśnie pojawił się ważny komunikat w sprawie ich kolejnego meczu – tym razem w Dubaju. Iga Świątek zmierzy się z Wiktorią Azarenką we wtorek 18 lutego w drugim meczu od godziny 8:00.

     

    Dokładnie o 8:00 czasu polskiego Jasmine Paolini rozpocznie swój marsz w kierunku obrony tytułu pojedynkiem z Evą Lys. Tuż po tym spotkaniu na ten sam kort wejdą Iga Świątek i Wiktoria Azarenka. 

     

  • Co za wieści dla Igi Świątek. Włosi już działają. Oferta na ponad pół miliarda euro

    Co za wieści dla Igi Świątek. Włosi już działają. Oferta na ponad pół miliarda euro

    Co za wieści dla Igi Świątek. Włosi już działają. Oferta na ponad pół miliarda euro

    Od wielu długich lat w światowym tenisie obowiązuje oczywista hierarchia turniejów. Czterema najważniejszymi są Wielkie Szlemy. Sezon zaczyna się od Australian Open, później w maju i lipcu odbywają się Roland Garros, a potem Wimbledon. We wrześniu z kolei rozgrywane jest US Open. Jak się okazuje, Włosi chcą dokonać przewrotu i stworzyć piątego Wielkiego Szlema. Według “La Stampa” złożyli już ofertę na ponad 550 milionów euro. To byłyby znakomite wieści dla Igi Świątek.

     

    Iga Świątek w światowym tenisie jest stosunkowo krótko. Polka status profesjonalistki uzyskała w październiku 2016 roku. Od tego momentu osiągnęła naprawdę wiele. Zdecydowanej większości tenisistek przez całą karierę nie udało się zapisać tak pięknych kart historii tenisa, jakie wciąż pisze nasza gwiazda. Mowa bowiem o zawodniczce, która tak naprawdę na przestrzeni czterech sezonów wygrała: pięć Wielkich Szlemów, mnóstwo mniejszych turniejów WTA, a także medal igrzysk olimpijskich.

     

    Nasza gwiazda spędziła już także ponad 100 tygodni na pozycji liderki rankingu WTA. Od momentu jej debiutu w tourze jednak niewiele się zmieniało, panowała pewna monotonia, która wiąże się z tradycjami, jakie panują w tenisie od wielu długich lat. Mowa, choćby o tym, że w trakcie sezonu rozgrywane są tylko cztery turnieje rangi Wielkiego Szlema. Najstarszym z nich jest ten, którego akurat Świątek w swojej karierze jeszcze nie zdołała wygrać.

     

    Piąty Wielki Szlem?! To byłyby świetne wieści dla Świątek

     

    Mowa rzecz jasna o Wimbledonie. Pierwsza edycja tej imprezy odbyła się już w 1877 roku. Niewiele później, bo w 1881 roku pierwszy raz rozegrano US Open, a równo dekadę później zainaugurowana została rywalizacja na kortach Roland Garros. Najmłodszy zaś jest ten, który otwiera sezon, a więc Australian Open. Pierwsza edycja odbyła się w 1905 roku. Jak się okazuje, Włosi, a konkretnie tamtejsza federacja tenisowa chce dokonać pewnego rodzaju przewrotu.

     

    Według doniesień “La Stampa” bowiem Włoska Federacja Tenisa zwróciła się do organizatorów turnieju WTA/ATP 1000 w Madrycie, aby stworzyć piąty Wielki Szlem. W tym celu Włosi wystosowali ofertę na poziomie ponad pół miliarda euro. Według dziennikarzy ma to być dokładnie 576 milionów euro. To pozwoliłoby Włochom na wygenerowanie dwóch tygodni w kalendarzu, co jest niezbędne do stworzenia turnieju rangi Wielkiego Szlema. Jak na razie turniej w Rzymie odbywa się bowiem na przestrzeni siedmiu dni.

     

    Nie ma żadnych wątpliwości, że ewentualne powodzenie tej operacji byłoby wręcz znakomitą informacją dla Igi Świątek. Polka jest aktualną mistrzynią turniejów WTA 1000 w Rzymie i Madrycie, a nawierzchnia ziemna jest jej “tenisowym domem”. Nie bez przyczyny raszynianka nazywana jest “królową mączki”. Jak na razie Włosi muszą jednak poczekać na odpowiedź z Hiszpanii, jeśli byłaby pozytywna, to proces, który będą musieli przejść, będzie bardzo długi. Niezbędna będzie bowiem akceptacja wszystkich aktualnych organizatorów Wielkich Szlemów, przebudowa infrastruktury i wiele więcej działań.

  • 60-kilometrowa szarża Michała Kwiatkowskiego. Polak znów wygrywa. I to w wielkim stylu

    60-kilometrowa szarża Michała Kwiatkowskiego. Polak znów wygrywa. I to w wielkim stylu

    60-kilometrowa szarża Michała Kwiatkowskiego. Polak znów wygrywa. I to w wielkim styl

    Michał Kwiatkowski sezon 2024 zakończył bez zwycięstwa na koncie. Kilkukrotnie był go bliski, najbliższy – podczas Tour de France, gdy na jednym z etapów od sukcesu dzieliły go centymetry. Głód sukcesu u naszego mistrza świata wciąż jest jednak wielki. Udowodnił to w poniedziałkowe popołudnie, w porywającym stylu wygrywając Clasica Jaen (1.1). Kluczową akcję rozpoczął… 60 kilometrów od mety.

    Odbywający się w Andaluzji Clasica Jaen mimo krótkiej historii bardzo szybko buduje swoją renomę. Wygrywał go już między innymi Tadej Pogacar, a wymagająca, pagórkowata i pełna szutrowych odcinków trasa jest niemal gwarantem ciekawej rywalizacji. Już przed rokiem “Kwiato” spisał się nieźle – dojechał do mety na siódmej pozycji, a wynik ten mógł być zdecydowanie lepszy, gdyby nie defekt w końcówce. To, co zrobił w poniedziałek przerosło jednak najśmielsze oczekiwania kibiców.

    Niemal 60 kilometrów przed finiszem Polak ruszył do ataku. Wraz z nim zrobił to Amerykanin, Brandon McNulty. W duecie dopędzili oni pozostałości zawiązanego na początku rywalizacji odjazdu i zbudowali kilkudziesięciosekundowy zapas. Z grona uciekinierów dnia utrzymał się z nimi jedynie Hiszpan, Ibon Ruiz. Nie dawał im jednak zmian, a raczej walczył o przetrwanie. Trudno się przy tym dziwić – “swoje” miał już w nogach.

    Wielki triumf Michała Kwiatkowskiego

    Grupka razem pokonywała kolejne kilometry, zbliżając się do decydujących rozstrzygnięć. Za jej plecami pogoń nie mogła się zorganizować. Koledzy z drużyn Polaka i Amerykanina skutecznie mieszali jej szyki. 14 kilometrów od finiszu, na jednym z szutrowych sektorów McNulty złapał jednak defekt koła, po którym został dogoniony przez główną grupę. Z przodu zostali tylko Kwiatkowski i zmęczony Ruiz.

    Polak nie czekał. Błyskawicznie zaatakował rywala i samotnie pognał w kierunku mety. Pojawiające się za jego plecami próby skoków w większości paliły na panewce. Najbardziej wytrwały był Meksykanin, Isaac del Toro, który zdołał przegonić Ruiza, ale jednocześnie tracił dystans do naszego rozpędzonego rodaka. Ostatecznie “Kwiato” przeciął linię mety samotnie, z przewagą 26 sekund nad del Toro i 42 nad Ruizem.

    Dla Kwiatkowskiego to pierwsza wygrana od 14 lipca 2023 roku. Wtedy to, po ucieczce okazał się najlepszy na 13. etapie Tour de France z metą na Grand Colombier. Jak wiele poniedziałkowy sukces dla niego znaczył najlepiej świadczył fakt, że tuż po finiszu… uronił łzę.

    Zwycięstwo i dobra dyspozycja Polaka cieszą, zwłaszcza że już za kilka tygodni jeden z jego ulubionych wyścigów – Strade Bianche. Na szutrach Toskanii zwyciężał dotąd dwukrotnie – w 2014 i 2017 roku. Gdyby ta sztuka udała mu się po raz trzeci, doczekałby się własnego, imiennego sektora “białych dróg”.

  • Zabrali Idze Świątek ponad 600 pkt jednej nocy. WTA potwierdza przed ważnym turniejem

    Zabrali Idze Świątek ponad 600 pkt jednej nocy. WTA potwierdza przed ważnym turniejem

    Zabrali Idze Świątek ponad 600 pkt jednej nocy. WTA potwierdza przed ważnym turniejem

    Aryna Sabalenka ucieka Idze Świątek. Białorusince nie przeszkodziła nawet porażka w pierwszym meczu turnieju WTA 1000 w Dausze. By wyjść na zero, Polka musiała obronić tytuł w Katarze, ale odpadła w półfinale. Z jej konta zniknęło właśnie dokładnie 610 punktów. Druga rakieta świata traci powoli kontakt z liderką rankingu WTA. Wiemy też, jakiego dorobku będzie bronić w Dubaju.

     

    Jeszcze tydzień temu strata Polki wynosiła zaledwie 186 pkt. Od dziś przekracza już 800 pkt, a za tydzień może być jeszcze większa

     

    W Dubaju 23-latka broni 390 pkt. Jeśli dojdzie do półfinału, z jej konta nie zostaną odjęte punkty. Wreszcie może też coś zyskać

     

    W rankingu tenisistek, które najdłużej znajdowały się na szczycie, Sabalenka właśnie awansowała. Uzbierała na razie 26 tygodni i wyprzedziła Tracy Austin, Marię Szarapową, a w tym tygodniu także Naomi Osakę

     

    Trwa okres, który dla polskiej tenisistki jest w tym sezonie nie lada wyzwaniem. Rok temu radziła sobie doskonale i powiększała przewagę w światowym zestawieniu. Teraz, gdy liderką jest Białorusinka, Świątek musi się sporo namęczyć, by obronić dorobek sprzed roku. Ostatnio się nie udało. Wszystko przez to, że czwarty tytuł 23-latki w Dausze nie stał się faktem.

     

    Pogromczynią Świątek po raz kolejny okazała się Jelena Ostapenko. Ta porażka oznaczała odjęte punkty w rankingu WTA. A te mogą ubyć jej także po rywalizacji w Dubaju. Tam broni dorobku za dojście do półfinału. Po losowaniu drabinki turnieju rangi WTA 1000 wiadomo już, że zadanie będzie naprawdę trudne.

     

    Oto konsekwencje ostatniej porażki Igi Świątek. Minus 610 pkt

     

    Jeszcze tydzień temu przewaga Sabalenki wynosiła zaledwie 186 pkt. Jasne było, że to zmieni się siedem dni później. Spodziewaliśmy się raczej tego, że to Białorusinka dorzuci punkty po kolejnych zwycięstwach. Tymczasem liderka z katarskim turniejem pożegnała się niespodziewanie w drugiej rundzie, przegrywając z Jekatieriną Aleksandrową. W pierwszej rundzie miała wolny los, co oznacza, że jej dorobek jest wciąż taki sam.

     

    Odpadnięcie w półfinale skutkowało odjęciem 610 punktów z konta Igi Świątek. Obecnie ma 8160 pkt i traci do Białorusinki 806 punktów. A w Dubaju 23-latka broni 390 pkt. Kolejne zmiany w światowym zestawieniu zajdą zatem już w tym tygodniu. Na szczęście Świątek może także coś zyskać. Są dwie takie opcje: dojście do finału lub wygranie całego turnieju.

     

    Za dwiema dominatorkami wciąż znajduje się Coco Gauff (6538 pkt), a Amerykankę gonić chce Jasmine Paolini (5398 pkt). Włoszka otoczona jest zawodniczkami zza Oceanu. Piąte i szóste miejsce zajmuje Jessica Pegula (5076) i Madison Keys (4680).

     

    Ranking WTA opublikowany 17 lutego 2025 r.:

    Po kolejnym turnieju na Bliskim Wschodzie najlepsze tenisistki świata przeniosą się do Stanów. Powalczą w Sunshine Double, czyli zmaganiach w Indian Wells i Miami. Dla Świątek to kolejne wyzwanie, by obronić 1000 pkt za wygraną w Indian Wells.

     

    Wiemy też, że Białorusinka będzie umacniać się w historycznym zestawieniu zawodniczek, które najdłużej znajdowały się na pozycji liderki rankingu WTA. Uzbierała na razie 26 tygodni i wyprzedziła Tracy Austin, Marię Szarapową, a w tym tygodniu także Naomi Osakę. Ma już taki sam dorobek co Dinara Safina z Rosji. Polka na długo zakotwiczyła na siódmej lokacie ze 125 tygodniami na czele. Przed nią są Monica Seles (178) i Martina Hingis (209). Prowadzi bezkonkure ncyjna Steffi Graf (377).

     

  • Nie mogło być lepszej wiadomości dla Igi Świątek! Jelena Ostapenko rozbita

    Nie mogło być lepszej wiadomości dla Igi Świątek! Jelena Ostapenko rozbita

    Nie mogło być lepszej wiadomości dla Igi Świątek! Jelena Ostapenko rozbita

    Po formie Jeleny Ostapenko z turnieju w Dausze nic nie pozostało. Łotyszka pożegnała się z imprezą rangi 1000 w Dubaju już w pierwszej rundzie. Przegrała 3:6, 3:6 z Moyuką Uchijimą. Stało się to jednak na własne życzenie 27-latki. Zatraciła wszystkie swojej atuty, a szwankował przede wszystkim serwis. To nim nie tak dawno temu demolowała Igę Świątek, dla której porażka Ostapenko to świetne wieści, bo była na jej drodze do finału.

     

    Ruszył drugi dzień zmagań w turnieju WTA 1000 w Dubaju. Już pierwsze mecze pokazały, że wyższe miejsce w rankingu nie ułatwia w awansie do kolejnych rund. Z imprezą z samego rana pożegnały się chociażby Beatriz Haddad Maia (16. WTA) i Daria Kasatkina (11. WTA). Tuż po porażce Rosjanki na korcie pojawiła się Jelena Ostapenko, która ma za sobą bardzo udany tydzień w Dausze, gdzie dotarła do finału. Przegrała jednak walkę o tytuł w Katarze z Amandą Anisimovą (4:6, 3:6).

     

    W pierwszej rundzie zmagań w Zjednoczonych Emiratach Arabskich 26. rakieta na świecie mierzyła się z Moyuką Uchijimą (62. WTA). Spotkanie rozpoczęło się dość niespodziewanie, bo od przegranego gema serwisowego Ostapenko. Szybko jednak Łotyszka zaliczyła przełamanie powrotne.

     

    Po intensywnym początku spotkanie się wyrównało, a wiele gemów było granych na przewagi. Przełomowy okazał się siódmy gem, kiedy Ostapenko bardzo szybko została przełamana. Łotyszka zachowała jednak spokój, lecz następnie ponownie straciła gema przy własnym serwisie i nieoczekiwanie przegrała pierwszą partię 6:3.

     

    Kłopoty Jeleny Ostapenko w Dubaju

    W przerwie pomiędzy setami doszło do bardzo niepokojącej sytuacji. Ostapenko poprosiła o przerwę medyczną. Łotyszka źle się poczuła, co mogło wyjaśniać jej gorszą dyspozycję w końcówce pierwszej partii. W jej uderzeniach było widać brak mocy, którą pokazywała m.in. w półfinałowym starciu z Igą Świątek w Dausze. Oprócz tego popełniała sporo własnych błędów.

     

    Uchijima błyskawicznie wykorzystała kłopoty swojej rywalki. Już na początku drugiej partii przełamała Ostapenko, u której zaczęły pojawiać się nerwy. Nie dowierzała komputerowemu systemowi wywoływania autów, że piłki po jej serwisach nie mieściły się w korcie.

     

    Sytuacja Łotyszki była coraz gorsza. Nie przypominała ona zawodniczki, która jeszcze w sobotę walczyła o triumf w turnieju w Dausze. Nie funkcjonowało przede wszystkim podanie. Popełniała sporo podwójnych błędów serwisowych (w całym meczu łącznie było ich dziewięć). To przełożyło się na drugie przełamanie w drugiej partii. Uchijima prowadziła już 4:0.

     

    Świetne wieści dla Igi Świątek

     

    Japońska tenisistka, mimo że raz została przełamana, nie wypuściła już swojej przewagi w tym meczu. Wygrała 6:3, 6:3 i awansowała do drugiej rundy. W niej zmierzy się Jeleną Rybakiną.

     

    Odpadnięcie Ostapenko to dobre wieści dla Igi Świątek. Polka turniej rozpocznie we wtorek, a Łotyszka, podobnie jak w Dausze, była potencjalną rywalką drugiej rakiety na świecie w półfinale “tysięcznika” w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

     

  • Świątek znalazła się w centrum wielkiej afery. “Hańba dla sportu”

    Świątek znalazła się w centrum wielkiej afery. “Hańba dla sportu”

    Świątek znalazła się w centrum wielkiej afery. “Hańba dla sportu”

    Iga Świątek została zawieszona na miesiąc po tym, jak w jej organizmie wykryto śladowe ilości trimetazydyny. Jannik Sinner właśnie otrzymał karę trzymiesięcznego zawieszenia po tym, jak Światowa Agencja Antydopingowa złożyła odwołanie od poprzedniego wyroku. Jeden z hiszpańskich dziennikarzy uderzył w Świątek i Sinnera, wymierzając też cios w organizację, której szefem jest Witold Bańka.

     

    W zeszłym roku świat dowiedział się o aferze “dopingowej” z udziałem Igi Świątek. Polka została zawieszona na miesiąc po tym, jak w jej organizmie wykryto śladowe ilości trimetazydyny. Zawieszenie dobiegło końca 4 grudnia zeszłego roku, a Świątek nie mogła wziąć udziału w turniejach w Seulu, Pekinie i Wuhan. Teraz sprawa jest już zamknięta, bo Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) oraz Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) nie złożyły odwołania. “Nie ma naukowych podstaw do zakwestionowania tej sprawy w CAS” – czytamy na stronie WADA.

     

    – Jestem po prostu zadowolona, że te sprawy są zamknięte. Chciałabym już skupić się na turnieju. Dobrze, że ten proces się skończył. Myślę, że każdy, kto czytał dokumenty, poznał szczegóły tej sprawy, rozumie sytuację – mówiła Świątek podczas wielkoszlemowego Australian Open, komentując sprawę z dopingiem.

     

    Ostatnio poznaliśmy nowe wieści ws. Jannika Sinnera. W organizmie Włocha wykryto clostebol, a potem sam tłumaczył się, że środek dostał się do jego organizmu zupełnym przypadkiem – a konkretniej poprzez maść stosowaną przez jego fizjoterapeutę. WADA złożyła odwołanie, a teraz Sinner został zawieszony na trzy miesiące. Włoch jest zawieszony od 9 lutego do 4 maja 2025 r., a do 13 kwietnia nie może oficjalnie trenować.

     

    Hiszpanie zareagowali ws. Świątek. “WADA rządzona przez anglosaskie mocarstwa”

    Kataloński dziennik “Sport” odniósł się do decyzji WADA ws. Świątek i Sinnera. Dziennikarz David Rubio był bardzo krytyczny wobec działań organizacji. “WADA to jest hańba dla światowego sportu. Najgorszą rzeczą na tym świecie jest arbitralność, niewiedza, jakie mogą być konsekwencje czyichś działań, a nawet opinii. Jeśli przejedziesz samochodem znak stopu, to możesz spodziewać się mandatu lub punktów z prawa jazdy, ale nie zastrzelenia lub odcięcia ręki” – czytamy.

     

    “Sport” nazywa karę miesięcznego zawieszenia dla Świątek “absurdalną” i przypomina, że już w grudniu 2024 r. Polka mogła normalnie rywalizować. “Ten doping to prawdziwy żart, a WADA jest rządzona przez anglosaskie mocarstwa. Taka protekcjonalność ze strony Witolda Bańki i spółki zmieniła się w dzikość. Światowy sport jest w żałobie z powodu skorumpowanego organu niezdolnego do wymierzenia sprawiedliwości” – dodaje kataloński dziennik.

     

    Poza tym Rubio przypomina działania WADA wobec Kamiły Walijewej, która została przyłapana na dopingu w 2021 r. W organizmie rosyjskiej łyżwiarki figurowej wykryto trimetazydynę, a więc tę samą substancję, która była u Świątek. Walijewa otrzymała czteroletnią dyskwalifikację, a poza tym musiała zapłacić karę i oddać wszystkie medale. “Polityka postawiła jednak na swoim” – napisał “Sport”.

     

    Teraz Świątek będzie rywalizowała w turnieju WTA 1000 w Dubaju od drugiej rundy. We wtorek dojdzie do jej meczu między lepszą z pary Wiktoria Azarenka – Anhelina Kalinina. Relacja tekstowa na żywo w Sport.pl i w aplikacji 

  • Ukrainka w reprezentacji Polski siatkarek? “Czynione pewne kroki”

    Ukrainka w reprezentacji Polski siatkarek? “Czynione pewne kroki”

    Ukrainka w reprezentacji Polski siatkarek? “Czynione pewne kroki

     

    Niewykluczone, że wkrótce w barwach reprezentacji Polski będzie mogła występować Anastazja Hryszczuk. Dyrektor sportowy MOYA Radomki Radom Łukasz Kruk przekazał w Magazynie #Strefa, iż trwają już działania w temacie atakującej ŁKS-u Commercecon Łódź.

     

    Anastazja Hryszczuk, młoda siatkarka z Ukrainy, zdobywa uznanie w Polsce. Jej dobra forma sprawiła, że ŁKS Commercecon Łódź, z którym w niedzielę (16 lutego) przegrała w finale Tauron Pucharu Polski z KS DevelopResem Rzeszów (0:3), zdecydował się przedłużyć z nią kontrakt o dwa lata.

     

    Niewykluczone, że Hryszczuk wkrótce będzie mogła występować w reprezentacji Polski. Dyrektor sportowy MOYA Radomki Radom, Łukasz Kruk, ujawnił, że jest ona rozważana jako potencjalna zawodniczka naszej kadry.

     

    – Wiem, że są w tym kierunku czynione pewne kroki – wyznał Kruk w trakcie Magazynu #7Strefa.

     

    Hryszczuk, mimo 20 lat, prezentuje stabilną formę, co podkreślił dyrektor sportowy radomskiego klubu. – W trudnych czasach rodzą się takie talenty i moim zdaniem jako kadra Polski będziemy mieć z tej dziewczyny naprawdę duży pożytek – zaznaczył.

     

    Nie wiadomo, na jakim etapie są działania mające na celu włączenie Hryszczuk do polskiej reprezentacji. Z tego powodu trudno powiedzieć, czy istnieje szansa, by dołączyła do naszej kadry narodowej już w 2025 roku.