• Iga Świątek poznała rywalkę w Dubaju! Okazja do rewanżu

    Iga Świątek poznała rywalkę w Dubaju! Okazja do rewanżu

    Iga Świątek poznała rywalkę w Dubaju! Okazja do rewanżu

    Iga Świątek pewnie pokonała Wiktorię Azarenkę i tym samy awansowała do trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Dubaju. Teraz przed nią kolejne starcie, które odbędzie się w środę, a Polka właśnie poznała swoją rywalkę. Będzie nią Dajana Jastremśka, która pokonała Anastazję Potapową wynikiem 6:2, 6:3. Tym samym druga rakieta świata będzie miała okazję zrewanżować się za porażkę Magdy Linette.

     

    Wszystko już jest jasne. Mimo wielogodzinnych opóźnień w Dubaju kolejne spotkania trwają i prawdopodobnie uda się uniknąć już opadów deszczu. Iga Świątek pewne pokonała Wiktorię Azarenkę 6:0, 6:2, a w międzyczasie rozstrzygnęło się również to, z kim Polka zagra w kolejnej rundzie.

     

    Oto następna rywalka Igi Świątek w Dubaju. Wcześniej pokonała Magdę Linette

     

    Dajana Jastremśka mierzyła się w drugiej rundzie z Anastazją Potapową i to właśnie ukraińska zawodniczka okazała się lepsza. Było to dla niej dość gładkie zwycięstwo, które zakończyło się wynikiem 6:2, 6:3. W pierwszym secie Jastremśka od samego początku dyktowała warunki i nie dała rywalce szans. W drugim Potapowa walczyła na początku, jednak Ukrainka domknęła wynik.

     

    A to oznacza, że już w środę zobaczymy starcie Iga Świątek kontra Dajana Jastremśka. Stawką będzie oczywiście ćwierćfinał “tysiącznika” w Dubaju. Warto wspomnieć, że Ukrainka w pierwszej rundzie tych zawodów pokonała naszą rodaczkę Magdę Linette, dlatego teraz druga rakieta świata będzie miała okazję na “pomszczenie” swojej koleżanki. Wszystko rozstrzygnie sięw środę!

     

  • 6:0! Iga Świątek rozbiła byłą liderkę rankingu. Mogła tylko krzyczeć

    6:0! Iga Świątek rozbiła byłą liderkę rankingu. Mogła tylko krzyczeć

    Iga Świątek, polska tenisistka, odniosła spektakularne zwycięstwo, pokonując byłą liderkę rankingu WTA, Karolínę Plíškovą, wynikiem 6:0, 6:0 w finale Italian Open 2021. To wyjątkowe osiągnięcie uczyniło Świątek jedną z nielicznych zawodniczek w historii, które triumfowały w finale turnieju WTA bez straty gema.

     

    Mecz odbył się 16 maja 2021 roku w Rzymie. Świątek dominowała od początku do końca, tracąc zaledwie 13 punktów w całym spotkaniu, co jest rekordem w finale turnieju rangi WTA 1000. Dzięki temu zwycięstwu Polka awansowała po raz pierwszy w karierze do czołowej dziesiątki rankingu WTA.

     

    W drodze do finału Świątek musiała stawić czoła trudnym wyzwaniom. W trzeciej rundzie obroniła dwa piłki meczowe przeciwko Barborze Krejčíková, wykazując się niezwykłą determinacją i odpornością psychiczną. Z kolei Plíšková w ćwierćfinale uratowała trzy piłki meczowe w starciu z Jeļeną Ostapenko, co świadczy o wysokim poziomie rywalizacji w turnieju.

     

    To historyczne zwycięstwo Świątek było pierwszym “podwójnym rowerkiem” w finale WTA od 2016 roku, kiedy to Simona Halep pokonała Anastasiję Sevastovą w Bukareszcie. Triumf w Rzymie umocnił pozycję Igi Świątek jako jednej z najbardziej utalentowanych i obiecujących zawodniczek młodego pokolenia w światowym tenisie.

     

     

  • 6:0! Iga Świątek rozbiła byłą liderkę rankingu. Mogła tylko krzyczeć

    6:0! Iga Świątek rozbiła byłą liderkę rankingu. Mogła tylko krzyczeć

    6:0! Iga Świątek rozbiła byłą liderkę rankingu. Mogła tylko krzyczeć

    Wiktoria Azarenka była na siebie wściekła! Była liderka rankingu wiedziała, że nie jest w stanie w żaden sposób zareagować na rewelacyjny poziom gry Igi Świątek. Polka w pierwszym secie była bezlitosna, a w drugim, choć nie było już tak widowiskowo, druga rakieta świata miała wszystko pod kontrolą i dopełniła formalności. Świątek zwyciężyła 6:0, 6:2, a teraz czekać ją będzie znacznie poważniejsze wyzwanie.

     

    Pierwszy set był show Igi Świątek, która zachwycała praktycznie w każdym aspekcie tenisowego rzemiosła. Wiktoria Azarenka była bezradna

     

    Była mistrzyni Australian Open wściekała się na samą siebie, wiedząc, że utrzymanie tego tempa będzie dla niej zabójcze

     

    I choć Azarenka podniosła swój poziom w drugim secie, to i tak nie była w stanie powstrzymać rozpędzonej faworytki

     

    Do tej pory obie tenisistki spotykały się cztery razy. W 2020 r. lepsza była Białorusinka, ale trzy kolejne mecze wygrywała raszynianka. W tym ostatnim, który odbył się w ubiegłym roku w Dausze, Świątek nie dała swojej rywalce żadnych szans, zwyciężając 6:4, 6:0. Azarenka rywalizację w Zjednoczonych Emiratach Arabskich rozpoczęła od pokonania Angeliny Kalininy 2:6, 7:6(3), 6:4. Co ciekawe, była to dopiero jej druga wygrana w tym sezonie.

     

    Gorsza dyspozycja dwukrotnej mistrzyni Australian Open i fakt, że najlepsze lata ma już za sobą, pozwalały w roli faworytki wtorkowego starcia stawiać Świątek. Tym bardziej że podopieczna Wima Fissette’a, od startu sezonu prezentuje się dobrze i sama podkreśla, że jest zadowolona ze swojej formy. “Czuję się świetnie, ponieważ rozegrałam kilka naprawdę wysokiej jakości meczów w Dausze, oczywiście poza ostatnim. Czuję, że robię postępy jako zawodniczka i uczę się nowych rzeczy” — mówiła w rozmowie z oficjalną stroną WTA.

     

    Wymarzony początek Igi Świątek! To był istny nokaut

    https://x.com/WTA/status/1891875296627859680

    Początek meczu, który opóźnił się aż o kilka godzin z powodu opadów deszczu, należał do Igi Świątek. Tak naprawdę to mało powiedziane, bo to był show jednej gwiazdy. Polka boleśnie punktowała błędne decyzje podejmowane przez Wiktorię Azarenkę, korzystając przy tym z całej długości i szerokości kortu w Dubaju. Była liderka rankingu na początku spotkania wyglądała na bezradną.

     

    W przypadku wielu zagrań Białorusinka nawet nie próbowała startować do piłek posyłanych przez Świątek z forhendu. Polka była niebywale dokładna i stabilna, doprowadzając Azarenkę do frustracji swoimi precyzyjnymi zagraniami. Minęło ledwie 20 minut spotkania, a starsza z tenisistek była kompletnie bezradna.

    https://x.com/WTA/status/1891883031037677897

    Co ciekawe, Azarenka mogła w jednym gemie zaczepić się na grę, odpowiadając na przełamanie, jednak Świątek kapitalnie wyszła z małych opresji. I choć ostatni gem seta był chyba najbardziej wyrównany, to nawet w takich okolicznościach dwukrotna mistrzyni Australian Open nie była w stanie utrzymać serwisu. Wynik 6:0 na korzyść Polki był w pełni zasłużony.

     

    35-latka rzucała rakietą o kort, miała też pretensje do swojego sztabu, zdając sobie sprawę, w jak trudnej sytuacji się znajduje. Potrzebowała nieprawdopodobnego zwrotu, by zmienić obraz spotkania przeciwko turniejowej faworytce.

    Koniec serii. I natychmiastowa odpowiedź

    Koszmarna passa Azarenki w końcu została przerwana, i to na skutek przełamania serwisu Igi Świątek. Ale nawet w tym momencie była pierwsza rakieta świata absolutnie nie sprawiała wrażenia pewnej tego, że jest w stanie odwrócić losy tego spotkania. Nie zamierzała nawet celebrować, od razu wracając z pretensjami w kierunku sztabu szkoleniowego.

     

    Takie przełamania nie niosą za sobą większych konsekwencji, jeśli nie jest się w stanie “potwierdzić” ich w kolejnym gemie. A to sprawiło rywalce Polki potężne kłopoty, w konsekwencji czego wygrała tylko jeden punkt przy własnym podaniu. Z kolei Świątek cały czas grała swoje, konsekwentnie zdobywając punkty po dłuższych wymianach. Niemal każda z nich dawała punkt drugiej rakiecie świata.

     

    Przy stanie 6:0, 4:2 Azarenka próbowała postraszyć Polkę i wypracowała sobie dwie szanse na odrobienie strat, korzystając z nieco gorszej dyspozycji serwisowej Igi Świątek, lecz nie była w stanie doprowadzić do zwrotu. Ostatecznie turniejowa faworytka zwyciężyła 6:0, 6:2 i jest już w trzeciej rundzie turnieju.

    https://x.com/WTA/status/1891885589806321920

    W następnej rundzie turnieju WTA 1000 w Dubaju zmierzy się z Anastazją Potapową lub Dajaną Jastremską. Stawką tego spotkania będzie miejsce w ćwierćfinale. Przypomnijmy, że rywalizacja w Zjednoczonych Emiratach Arabskich trwać będzie do soboty, 22 lutego.

    Iga Świątek — Wiktoria Azarenka 6:0, 6:2

     

  • Świątek zdeklasowała dwukrotną mistrzynię Szlema. 6:0 na starcie, popis Polki w Dubaju

    Świątek zdeklasowała dwukrotną mistrzynię Szlema. 6:0 na starcie, popis Polki w Dubaju

    Świątek zdeklasowała dwukrotną mistrzynię Szlema. 6:0 na starcie, popis Polki w Dubaj

     

    Po długim oczekiwaniu Iga Świątek w końcu wyszła na kort w Dubaju, by powalczyć o awans do trzeciej rundy turnieju rangi WTA 1000. Polka rywalizowała z Wiktorią Azarenką, byłą liderką rankingu, dwukrotną triumfatorką Australian Open. Ogromne opóźnienia spowodowane opadami deszczu nie wpłynęły niekorzystnie na naszą zawodniczkę. 23-latka dominowała przez większość czasu na korcie i odniosła pewne zwycięstwo w starciu z Białorusinką – 6:0, 6:2. O awans do ćwierćfinału powalczy z Dajaną Jastremską lub Anastazją Potapową.

     

    Iga Świątek rozpoczęła tegoroczne zmagania w ramach Middle East Swing od półfinału WTA 1000 w Dosze. Tym razem Polce nie udało się sięgnąć po końcowy tytuł, odpadła na etapie półfinału. Po raz piąty w karierze przegrała z Jeleną Ostapenko. Reprezentantka Łotwy dominowała na korcie w stolicy Kataru i odniosła zasłużone zwycięstwo 6:3, 6:1.

     

    Dzisiaj raszynianka rozpoczęła walkę o premierowy triumf w Dubaju. Do tej pory jeszcze nigdy nie wygrała w tej lokalizacji. Przed rokiem była w półfinale, a dwa lata temu – przegrała w decydującym starciu z Barborą Krejcikovą. Pierwszą rywalką 23-latki w Zjednoczonych Emiratach Arabskich okazała się Wiktoria Azarenka – była liderka rankingu, dwukrotna triumfatorka Australian Open. Obie tenisistki musiały długo czekać na swój pojedynek. Pierwotnie zaplanowano go jako drugi w kolejności od godz. 8:00 czasu polskiego, ale ze względu na opady deszczu Polka i Białorusinka wyszły na kort dopiero około godz. 16:30 czasu polskiego.

     

    Iga Świątek w trzeciej rundzie WTA 1000 w Dubaju. Świetne otwarcie turnieju dla Polki

     

    Mimo długiego oczekiwania, Iga nie miała problemów z wejściem na wysokie obroty od początku pojedynku. Wzorowo rozgrywała akcje, w tempie nieosiągalnym dla Wiktorii. Szybko zrobiło się na tablicy wyników 2:0 dla raszynianki. Azarenka próbowała zaczepić się na grę dopiero w trzecim gemie, miała nawet break pointa po kilku agresywnych zagraniach. Nasza reprezentantka świetnie rozegrała jednak kluczowe akcje i uniknęła przełamania, wychodząc na prowadzenie 3:0.

     

    Ten moment podbudował wiceliderkę rankingu i sprawił, że w kolejnych minutach Świątek znów całkowicie dominowała przeciwniczkę na korcie. Już w szóstym gemie pojawiły się setbole dla 23-latki. Białorusinka ryzykowała, próbowała grać w okolicach linii. Przy trzeciej okazji Igi na zamknięcie partii, Wiktoria nie miała już jednak nic do powiedzenia. Ostatecznie premierowa odsłona zakończyła się rezultatem 6:0 po zaledwie 27 minutach gry.

     

    Nasza reprezentantka nie zwalniała tempa. Kontynuowała passę wygranych gemów także na starcie kolejnej części spotkania. Po przełamanie w drugim gemie zrobiło się 2:0 dla Świątek. Chwilę później Polka zanotowała pierwszy nieco gorszy moment w całym pojedynku. Pojawił się break point dla przeciwniczki, a przy nim 23-latka popełniła podwójny błąd serwisowy. To zdarzenie nie wpłynęło negatywnie na wiceliderkę rankingu. Podrażniona Iga od razu wywalczyła przełamanie powrotne, posyłając na koniec bardzo precyzyjne zagranie wzdłuż linii i tym samym powróciła do dwugemowej przewagi.

     

    Mistrzyni Australian Open 2012 i 2013 postawiła większy opór w drugim secie, czego potwierdzeniem było kolejne “oczko” zdobyte w szóstym gemie. Asem przypieczętowała pierwsze rozdanie wygrane przy swoim serwisie w całym pojedynku. Chwilę później wypracowała sobie nawet w sumie dwa powrotne break pointy. Nasza zawodniczka nie pozwoliła jednak na odrobienie straty. Wyszła z opresji i mieliśmy 5:2 dla Igi. Następny gem okazał się ostatnim w dzisiejszym meczu. Świątek jeszcze raz przełamała serwis Azarenki i ostatecznie triumfowała 6:0, 6:2. O ćwierćfinał WTA 1000 w Dubaju powalczy z Dajaną Jastremską lub Anastazją Potapową.

  • Szokujące zarobki Ewy Pajor w Barcelonie – Takiej kwoty jeszcze nie miała!

    Szokujące zarobki Ewy Pajor w Barcelonie – Takiej kwoty jeszcze nie miała!

    Szokujące zarobki Ewy Pajor w Barcelonie – Takiej kwoty jeszcze nie miała!

    Ewa Pajor, niekwestionowana gwiazda polskiej piłki nożnej kobiet, nie przestaje zadziwiać kibiców. To właśnie ona poprowadziła reprezentację Polski do historycznego awansu na mistrzostwa Europy, potwierdzając swój status jednej z najlepszych napastniczek na świecie. Teraz, jako zawodniczka FC Barcelona, znalazła się w absolutnej elicie kobiecego futbolu – zarówno pod względem umiejętności, jak i zarobków.

     

    Milionowa pensja Pajor – ile zarabia w Dumie Katalonii?

     

    Transfer Ewy Pajor do FC Barcelona był jednym z najbardziej spektakularnych ruchów na rynku kobiecej piłki nożnej. Reprezentantka Polski podpisała lukratywny kontrakt, który zapewnia jej roczne zarobki na poziomie 500 tysięcy euro! Taka suma plasuje ją w ścisłej czołówce najlepiej opłacanych piłkarek na świecie i pokazuje, jak bardzo kobiecy futbol się rozwija.

     

    Choć wciąż istnieje ogromna przepaść pomiędzy wynagrodzeniami kobiet i mężczyzn w piłce nożnej, pensja Pajor robi wrażenie. Jednak w męskim futbolu kwoty są znacznie wyższe. Dla porównania Mikael Ishak, napastnik Lecha Poznań, zarabia rocznie 4,18 miliona złotych, czyli kilka razy więcej niż polska gwiazda Barcelony.

     

    Droga do wielkich pieniędzy – jak Pajor dotarła na szczyt?

     

    Historia kariery Ewy Pajor to przykład ciężkiej pracy i determinacji. Swoje pierwsze kroki stawiała w Orlętach Wielenin i Medyku Konin, skąd trafiła do niemieckiego VfL Wolfsburg. Tam stała się jedną z czołowych napastniczek Europy, regularnie zdobywając bramki i walcząc o najwyższe trofea.

     

    W 2024 roku nadszedł wielki moment – transfer do Barcelony, klubu uznawanego za światową potęgę kobiecej piłki. Ruch ten był kolejnym dowodem na to, że Pajor należy do absolutnej elity. Jej talent doceniają nie tylko fani, ale także działacze, którzy zdecydowali się zaoferować jej tak wysokie wynagrodzenie.

     

    Rekordowe liczby w reprezentacji Polski

     

    Pajor jest filarem reprezentacji Polski już od 2013 roku. W biało-czerwonych barwach rozegrała 96 meczów, zdobywając 64 gole – liczby te czynią ją jedną z najbardziej bramkostrzelnych zawodniczek w historii polskiego futbolu.

     

    Teraz, gdy występuje w Barcelonie, jej status międzynarodowej gwiazdy jeszcze bardziej się umacnia. Każdy jej występ to nie tylko popis piłkarskich umiejętności, ale również dowód na to, że Polki mogą osiągać wielkie sukcesy na arenie międzynarodowej.

     

    Czy kobiecy futbol dogoni męski?

     

    Zarobki Ewy Pajor pokazują, że kobieca piłka rozwija się w imponującym tempie. Jeszcze kilka lat temu pół miliona euro rocznie było dla piłkarek kwotą niemal nieosiągalną, a dziś takie kontrakty stają się coraz bardziej powszechne.

     

    Jedno jest pewne – Ewa Pajor jest na dobrej drodze, by zapisać się w historii jako jedna z najwybitniejszych polskich piłkarek. Czy jej pensja jeszcze wzrośnie? Czy kobiecy futbol zbliży się do męskiego pod względem finansowym? To pytania, na które odpowiedź przyniosą kolejne lata. Jedno jest jednak pewne – Pajor już teraz jest jedną z najlepiej opłacanych piłkarek na świecie i nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa!

     

  • To dlatego Kamil Stoch nie jedzie na mistrzostwa świata

    To dlatego Kamil Stoch nie jedzie na mistrzostwa świata

    To dlatego Kamil Stoch nie jedzie na mistrzostwa świata

    — Poinformowałem Kamila o decyzji i powiedziałem mu, aby kontynuował treningi — mówi Thomas Thurnbichler, tłumacząc, dlaczego Kamil Stoch nie pojedzie na mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. Austriacki trener powołał pięciu skoczków.

     

    Na MŚ w Trondheim Polskę będą reprezentować Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Dawid Kubacki, Jakub Wolny i Piotr Żyła. Wobec tego w kadrze zabraknie Kamila Stocha, który nie wystartuje na mistrzostwach po raz pierwszy od ponad 20 lat (pierwszy raz pojechał na MŚ w 2005 r. w Oberstdorfie). Jak do tej pory zdobył złoty medal w Predazzo (2013) i srebro w Seefeld (2019).

     

    W tym sezonie Kamil Stoch zajmuje 36. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata z 88 pkt. W ostatni weekend startował w Sapporo, gdzie zajął 22. i 16. miejsce, ale to nie wystarczyło, by przekonać Thurnbichlera do tego, by powołał go do kadry.

     

    Thurnbichler: Stoch może zakwalifikować się do drużyny na ostatnią część sezonu

     

    — Decyzja o składzie na MŚ została podjęta na podstawie rankingu z Pucharu Świata oraz najlepszego indywidualnego wyniku w sezonie. Kamil Stoch pokazał pewną poprawę w Sapporo, ale w rzeczywistości inni zawodnicy osiągnęli lepsze indywidualne wyniki w sezonie i znajdują się przed nim w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Poinformowałem Kamila o decyzji i powiedziałem mu, aby kontynuował treningi, ponieważ po mistrzostwach świata nadal istnieje szansa na zakwalifikowanie się do drużyny na ostatnią część sezonu — mówi Thurnbichler, cytowany przez Polski Związek Narciarski.

     

    — Piotr Żyła jest obrońcą tytułu na małej skoczni, dlatego znalazł się w kadrze na mistrzostwa — dodaje austriacki szkoleniowiec.

     

    — Powodem, dla którego zabieramy pięciu zawodników, jest to, że sztab trenerski chce stworzyć atmosferę pracy bez nadmiernej rywalizacji wewnętrznej. Poziom stresu na tak dużej imprezie i tak jest już wystarczająco wysoki — stwierdził Thurnbichler.

     

    MŚ w narciarstwie klasycznym w Trondheim zaczną się w środę 26 lutego i potrwają do 9 marca. Pierwszy konkurs indywidualny mężczyzn (HS105) odbędzie się w niedzielę 2 marca o 17:15. Konkurs drużyn mieszanych (HS138) odbędzie się w środę o 16:15, konkurs drużynowy mężczyzn (HS138) w czwartek o 17:00, a konkurs indywidualny na dużej skoczni zacznie się o 16:00 wsobotę 8 marca.

     

  • Iga dalej nie wyszła na kort. Oto powód

    Iga dalej nie wyszła na kort. Oto powód

    Iga dalej nie wyszła na kort. Oto powód

    Ze względu na opady deszczu opóźni się rozpoczęcie meczu Igi Świątek z Wiktorią Azarenką. Na korcie centralnym z powodu kiepskiej aury już kilkakrotnie przerwano pojedynek Evy Lys z Jasmine Paolini.

     

    Podczas Dubai Duty Free Tennis Championships 2025 Iga Świątek została oznaczona jako turniejowa “dwójka” i na starcie otrzymała wolny los. Jej pierwszą przeciwniczką będzie reprezentantka Białorusi, Wiktoria Azarenka. Tym samym w Zjednoczonych Emiratach Arabskich dojdzie do starcia byłych liderek światowego rankingu WTA.

     

    Organizatorzy zaplanowali ten pojedynek na wtorek (18 lutego) jako drugi w kolejności na korcie centralnym od godz. 8:00 naszego czasu. Gry na tym obiekcie zainaugurowały broniąca tytułu Włoszka Jasmine Paolini i Niemka Eva Lys.

     

    W trakcie meczu Paolini – Lys pojawiły się opady deszczu, które utrudniły grę. Spotkanie zostało kilkukrotnie przerwane. Zdarzyło się nawet, że tenisistki opuściły główną arenę i udały się do szatni.

     

    Aktualnie mecz jest przerwany z powodu opadów deszczu przy stanie 6:2, 6:5 dla Paolini. Zawodniczki opuściły kort już po raz trzeci, tym razem gdy… Włoszka miała piłkę meczową przy podaniu Niemki. Obrończyni tytułu został zatem do zdobycia tylko jeden punkt, aby mogła cieszyć się z awansu do III rundy.

     

    Gry na kortach w Dubaju nie zostaną wznowione przed godz. 13:45 czasu polskiego. Fani Świątek muszą więc uzbroić się w cierpliwość. Najpierw bowiem musi zostać dokończony pojedynek Paolini – Lys. Dopiero po jego rozstrzygnięciu na kort centralny wyjdzie aktualna wiceliderka światowej klasyfikacji.

     

    Transmisja z meczu Świątek – Azarenka będzie dostępna w Canal+ Sport oraz serwisie Canal+ Online. Portal WP SportoweFakty zaprasza na relację tekstową na żywo z tego wydarzenia.

  • Oto “nowy Gołota”! 17-letni Polak zachwyca, to syn byłego pięściarza

    Oto “nowy Gołota”! 17-letni Polak zachwyca, to syn byłego pięściarza

    Oto “nowy Gołota”! 17-letni Polak zachwyca, to syn byłego pięściarza

    – Jestem młodym sportowcem, który w niedalekim czasie pragnie pojechać na igrzyska i tam zdobyć złoty medal – zapowiada w rozmowie z Interią “nowy Andrzej Gołota”, jak jest nazywany utalentowany Fabian Urbański. Problemem 17-latka są jednak fundusze, dlatego zaapelował on do zainteresowanych firm, by rozważyły z nim współpracę. – Mam predyspozycje i wiem, że komuś, kto dziś na mnie postawi, to bardzo się opłaci – podsumował.

     

    Fabian Urbański to jeden z największych polskich talentów w boksie. Wielu mówi nawet o nim, że to “nowy Andrzej Gołota”, co pokazuje, z jaką skalą umiejętności mamy do czynienia. Jak się okazuje, sam zainteresowany ma konkretne plany na najbliższe lata i zapowiada, że chciałby powtórzyć sukces Julii Szeremety.

     

    Oto “nowy Andrzej Gołota”. Fabian Urbański to ogromny polski talent

    Fabian jest synem byłego pięściarza zawodowego Daniela Urbańskiego, dlatego już od dziecka miał przetarte ślady, jeśli chodzi o tę dyscyplinę. Pierwszy międzynarodowy sukces osiągnął w 2022 roku, gdy w kategorii kadeta zdobył srebro na mistrzostwach Europy. Rok później sięgnął za to po złoto mistrzostw świata. Już podczas pierwszych międzynarodowych zawodów mógł zdobyć medal, ale został “skrzywdzony”.

     

    – Moim zdaniem został skrzywdzony w debiucie na ME młodzików. Teraz już nie za bardzo mają jak go oszukiwać, bo trudno nie docenić jego stylu, a poza tym nieraz wygrywa do wiwatu – przekazał w rozmowie z Interią Marcin Stankiewicz, założyciel, wiceprezes i trener klubu BKS Skorpion Szczecin, w którym trenuje Urbański. Sam zainteresowany jest bardzo pewny siebie, choć nie zapomina o pokorze. – Uważam, że w tym sporcie trzeba być pewnym siebie, psychika jest tutaj bardzo ważna. Bez niej w boksie niczego się nie osiągnie – podkreślił.

     

    “Głowa, nogi, a na końcu ręce” – tak brzmi legendarna dewiza boksu, którą wypowiedział mistrz Europy Bogdan Gajda. Urbański uważa tak samo. – Dla mnie najważniejsze w boksie są refleks i nogi. Na początku myślę o tym, by wyczuć styl boksowania przeciwnika, ale niedługo potem staram się realizować swój plan. Głowa musi pracować, rozpoznawać sytuację, a w ruchu muszą być cały czas nogi, by nie dać się trafić i czymś zaskoczyć, bo świeży przeciwnik zawsze jest niebezpieczny – wyjaśnił.

     

    Trener Patryk Tkaczyk również wymienił najmocniejsze strony swojego zawodnika. – Jego największym atutem jest po prostu czucie tego sportu. On naprawdę potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji, ma bardzo dobry czas reakcji, bardzo dobrą pracę nóg. A do tego leworęczną pozycję, którą prezentuje, potrafi wykorzystać w stu procentach. To nieprzeciętny zawodnik boksujący z kontry – przyznał. Co jednak gdy nie wszystko podczas walki idzie po myśli Urbańskiego?

     

    – Musi się wtedy zacisnąć zęby i iść do przodu z myślą, żeby, jak to się u nas mówi, urwać przeciwnikowi głowę. Tak trzeba pomyśleć, by wycisnąć z siebie resztki sił i przechylić szalę na swoją stronę – tłumaczył.

     

    Fabian Urbański ma niesamowite plany. Marzy o złotym medalu na IO w Los Angeles

    Na koniec ujawnił, jakie ma plany na najbliższe lata. Niespodziewanie cel jest taki sam, jak w przypadku Julii Szeremety, czyli złoto olimpijskie w Los Angeles. – Będę walczył o to, aby pojechać już na te najbliższe igrzyska – stwierdził, zaznaczając, że może to nie być jednak takie łatwe ze względu na fundusze. Apeluje jednak do zainteresowanych firm.

     

    – Jestem młodym sportowcem, który w niedalekim czasie pragnie pojechać na igrzyska i tam zdobyć złoty medal. Mam predyspozycje i wiem, że komuś, kto dziś na mnie postawi, z chwilą wywalczenia złotego medalu w Los Angeles to bardzo się opłaci – podsumował.

  • Głośno o tym, co zrobił Szczęsny. Hit. Flick nie mógł milczeć. Tak podsumował występ Polaka

    Głośno o tym, co zrobił Szczęsny. Hit. Flick nie mógł milczeć. Tak podsumował występ Polaka

    Głośno o tym, co zrobił Szczęsny. Hit. Flick nie mógł milczeć. Tak podsumował występ Polaka

    – Dziś on wybronił nam trzy punkty – ogłosił po wygranym przez FC Barcelona 1:0 meczu z Rayo Vallecano trener Hansi Flick, chwaląc postawę Wojciecha Szczęsnego. Polski bramkarz zanotował w poniedziałek na Stadionie Olimpijskim świetny występ, będąc ostoją swojej drużyny w kluczowych sytuacjach. Głośno jest zwłaszcza o jednej z jego interwencji, którą zachwycił jeszcze w pierwszej połowie, gdy w świetnej sytuacji znalazł się Randy Nteka.

     

    W poniedziałek FC Barcelona powróciła na fotel lidera tabeli LaLiga. “Duma Katalonii” wykorzystała potknięcie Realu Madryt – który w sobotę tylko zremisował 1:1 z Osasuną – ogrywając na własnym terenie 1:0 Rayo Vallecano. Jednym z bohaterów okazał się finalnie Robert Lewandowski, który zdobył jedyną bramkę, wykorzystując rzut karny. Spory udział w zwycięstwie swojej drużyny miał jednak także Wojciech Szczęsny.

     

    Były reprezentant Polski popisał się kilkoma kapitalnymi interwencjami. Tą najbardziej spektakularną zanotował w 37. minucie, gdy strzał na jego bramkę oddał z kilku metrów Randy Nteka, uderzając bez przyjęcia po dograniu Isiego Palazona z lewej flanki. 34-latek błyskawicznie wyciągnął się jak struna, parując piłkę na bok, a następnie wyprzedził także kolejnego zawodnika Rayo, który szukał okazji do dobitki.

     

    Tym samym Wojciech Szczęsny zanotował swoje piąte czyste konto w barwach FC Barcelona, w tym drugie w rozgrywkach LaLiga, zbierając mnóstwo pochwał w hiszpańskich mediach. – Jeden z jego najlepszych występów w bramce – podsumował występ naszego rodaka madrycki dziennik “As”. Kilka ciepłych słów pod adresem swojego podopiecznego wypowiedział po meczu także trener Hansi Flick.

     

    FC Barcelona pokonała Rayo. Hansi Flick wprost o Wojciechu Szczęsnym

     

    Niemiec został zapytany o kwestię wyboru Polaka na pierwszego bramkarza w kontekście rosnącej w ostatnim czasie liczby czystych kont. Jak sam przyznał, na ten moment nie ma wątpliwości, że postawienie na Wojciecha Szczęsnego było strzałem w dziesiątkę. Bez niego bowiem Barcelonie nie udałoby się pokonać Rayo Vallecano.

     

    – Dziś była to właściwa decyzja, ale Inaki Pena wcześniej wykonał dobrą pracę. To świetny bramkarz. Na ten moment Tek (tak nazywa Wojciecha Szczęsnego Hansi Flick – przyp. red.) jest numerem jeden. Dziś on wybronił nam trzy punkty. To bardzo ważna sprawa – powiedział wprost Hansi Flick.

     

    Pochwalił przy tym jednak całą drużynę za to, jak poprawiła się w kwestii obrony dostępu do własnej bramki, co może być kluczowe w kontekście walki o mistrzostwo Hiszpanii. – Czyste konta zawsze są dobre. Możecie zauważyć, że trochę się zmieniło, jeśli chodzi o mentalność w obronie. Lepiej spisujemy się jako kolektyw. Po pierwszej połowie sezonu, gdy nieco cierpieliśmy, znacznie się poprawiliśmy w kwestii gry w defensywie. Dziś bardzo ważny dla obrony był Inigo Martinez. I udało nam się nie stracić bramki – stwierdził podczas pomeczowej konferencji prasowej były szkoleniowiec Bayernu Monachium.

     

    Teraz Robert Lewandowski i spółka będą mieli kilka dni na odpoczynek przed kolejną, wymagającą częścią sezonu. W sobotę Barcelona zmierzy się na wyjeździe w LaLiga z Las Palmas. We wtorek natomiast czeka ją pierwsza odsłona półfinałowej rywalizacji z Atletico Madryt w rozgrywkach Pucharu Króla.

  • Ledwo Świątek Przebiła Się w Dosze, a WTA Już Podgrzewa Atmosferę! Nadchodzi Pojedynek, Który Może Wstrząsnąć Turniejem!

    Ledwo Świątek Przebiła Się w Dosze, a WTA Już Podgrzewa Atmosferę! Nadchodzi Pojedynek, Który Może Wstrząsnąć Turniejem!

    Ledwo Świątek Przebiła Się w Dosze, a WTA Już Podgrzewa Atmosferę! Nadchodzi Pojedynek, Który Może Wstrząsnąć Turniejem!

    Po niezwykle wyczerpującym i emocjonującym starciu Iga Świątek pokonała Lindę Noskovą 6:7(1), 6:4, 6:4, zapewniając sobie awans do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Dosze. To jednak dopiero początek wyzwań dla Polki, bo już w kolejnej rundzie czeka ją konfrontacja, na którą czeka cały tenisowy świat – starcie z Jeleną Rybakiną.

     

    Nie minęło wiele czasu od triumfu Świątek, a już oficjalny serwis WTA podgrzewa atmosferę wokół jej nadchodzącego meczu. Z jednej strony przypomina historię pojedynków obu tenisistek, a z drugiej podkreśla, że kilka czołowych zawodniczek, takich jak Aryna Sabalenka, Coco Gauff, Zheng Qinwen, Paula Badosa i Jasmine Paolini, pożegnało się już z turniejem. To oznacza, że Świątek i Rybakina pozostają jednymi z najwyżej rozstawionych zawodniczek w grze – a to tylko podkręca napięcie przed ich konfrontacją.

     

    Iga Świątek Znów W Ognisku Rywalizacji – Przed Nią Kluczowy Mecz!

     

    Mecz Świątek z Noskovą był prawdziwym testem odporności i determinacji. Czeszka rozpoczęła starcie lepiej, wygrywając pierwszego seta w tie-breaku. Polka jednak szybko odzyskała rytm i w dwóch kolejnych partiach przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Walka była zacięta, ale to Świątek wyszła z niej zwycięsko, zyskując szansę na zmierzenie się z jedną z najbardziej wymagających rywalek w kobiecym tourze.

     

    Czy starcie z Rybakiną będzie jeszcze trudniejsze? Statystyki nie są dla Polki jednoznacznie korzystne. Obie zawodniczki spotkały się już siedem razy, a bilans jest minimalnie na korzyść Kazaszki, która wygrała cztery z tych pojedynków, w tym kluczowe mecze na Australian Open, w Indian Wells i w Rzymie (po krecz Świątek). Ostatni raz zmierzyły się na początku stycznia podczas United Cup – wtedy górą była Iga, która zwyciężyła 7:6, 6:4.

     

    Świątek doskonale zdaje sobie sprawę, jak wymagającym wyzwaniem będzie jej ćwierćfinałowe starcie, co podkreśliła w krótkiej, ale wymownej wypowiedzi po meczu z Noskovą.

     

    Stanowcze Słowa Igi Świątek Przed Starciem z Rybakiną – “To Będzie Wojna!”

     

    Tuż po zakończeniu emocjonującego meczu z Noskovą, Iga Świątek stanęła przed kamerami, by podzielić się swoimi przemyśleniami na temat najbliższego pojedynku.

     

    – „Musisz zagrać na sto procent swoich możliwości, jeśli chcesz z nią wygrać. Skorzystam ze swojego doświadczenia zdobytego m.in. przy okazji ostatniego rozegranego z nią meczu. Nie będzie łatwo. To będzie trudna walka” – przyznała Polka.

     

    Jej słowa wyraźnie wskazują, że doskonale wie, jak trudnym rywalem jest Rybakina. Kazaszka wielokrotnie sprawiała jej problemy, a zwłaszcza na kortach ziemnych, gdzie Świątek, mimo bycia czterokrotną mistrzynią Rolanda Garrosa, nie wygrała z nią ani razu. Rybakina triumfowała zarówno w Rzymie w 2023 roku, jak i w Stuttgarcie rok później.

     

    WTA Już Widzi Scenariusz Rewanżu – Czy Świątek Obroní Honor?

     

    Oficjalna strona WTA już teraz sugeruje, że nadchodzące starcie może być rewanżem za zeszłoroczny finał w Dosze, w którym Świątek nie dała Rybakinie szans. Tym razem jednak może być zupełnie inaczej – obie zawodniczki znajdują się w świetnej formie i są gotowe na epicką batalię.

     

    Sama Rybakina również zabrała głos na temat swojej rywalki. – „To zdecydowanie najtrudniejsza przeciwniczka, z jaką przyjdzie mi się zmierzyć w tym turnieju. Ale skupiam się przede wszystkim na sobie i swojej taktyce na korcie” – zaznaczyła.

     

    Czy Iga Świątek powtórzy sukces sprzed roku i ponownie zdominuje turniej w Katarze? Czy jednak Rybakina zrealizuje swój plan zemsty i wyrówna rachunki? Jedno jest pewne – ten ćwierćfinał będzie jednym z najbardziej elektryzu jących pojedynków turnieju!