• “Nie jest zimna jak lód”. Ekspert tłumaczy wybuch Świątek

    “Nie jest zimna jak lód”. Ekspert tłumaczy wybuch Świątek

    “Nie jest zimna jak lód”. Ekspert tłumaczy wybuch Świątek

    – W Świątek buzują emocje, co czasem pokazuje na zewnątrz – mówi w rozmowie z WP SportoweFakty Adam Romer, szef serwisu tenisklub.pl. Polka w przegranym meczu z Mirrą Andriejewą nie potrafiła zapanować nad nerwami. Szczególnie w jednej sytuacji.

     

    W półfinale WTA Indian Wells Iga Świątek musiała uznać wyższość 17-letniej Mirry Andriejewej. Młoda Rosjanka ostatecznie wygrała 7:6, 1:6, 6:3. Był to jej drugi z rzędu triumf nad Polką – niespełna miesiąc temu wygrała z nią w ćwierćfinale w Dubaju. W finale zmierzy się z Aryną Sabalenką, która łatwo uporała się z Madison Keys.

     

    W grze Świątek długimi fragmentami widać było nerwowość. Polka popełniała dużo niewymuszonych błędów, które były bolesne zwłaszcza w kluczowych momentach tego spotkania. Redaktor naczelny serwisu tenisklub.pl Adam Romer przekonuje jednak, że nie był to zły mecz w jej wykonaniu.

     

    – Mnie się ten mecz podobał, stał na dobrym poziomie. Nie podoba mi się końcowy wynik. Mirra Andriejewa wygrała zasłużenie, okazała się w kluczowych momentach lepszą zawodniczką. Można dywagować, jakie były tego powody, ale zwłaszcza w końcówce pierwszego seta i w trzeciej partii była po prostu lepsza – mówił.

     

    – Iga musi mieć świadomość, że zawodniczek, które sobie z nią radzą, jest coraz więcej. Dotychczas jako jej główne rywalki wymienialiśmy Arynę Sabalenkę, Coco Gauff czy Jelenę Rybakinę. A tu nagle pojawiła się młoda Rosjanka, która weszła do czołówki i gra rewelacyjnie. Iga musi przepracować sobie tę porażkę. Jest dla niej o tyle bolesna, że doznała jej “na swoim terenie”, bo w Indian Wells notowała świetne wyniki (wygrywała ten turniej dwukrotnie – w 2022 i 2024 roku – przyp. red) – podkreślił.

     

    “Iga jest ofiarą własnego sukcesu”

     

    Świątek po raz ostatni w finale turnieju głównego touru zagrała w czerwcu ubiegłego roku, kiedy to sięgnęła po tytuł na kortach Rolanda Garrosa. Od tego czasu szczytem jej możliwości pozostaje półfinał. Czy tak długą przerwę od turniejowych zwycięstw należy rozpatrywać w kategoriach kryzysu Polki? Zdaniem Romera – nie.

     

    – Nie możemy mówić o dużym kryzysie. Iga jest ofiarą własnego sukcesu, przyzwyczaiła kibiców do seryjnie wygrywanych turniejów. I nagle mija dziewięć miesięcy od jej ostatniego finału, a my zaczynamy się zastanawiać, co jest nie tak. Ale pamiętajmy, że nadal wygrywa ponad 80 proc. swoich meczów – mówił ekspert.

     

    Romer podkreślił również, że czołowe tenisistki świata w pewien sposób “nauczyły się” grać przeciwko Świątek. Dodał, że wiele jej rywalek trenuje stricte pod rywalizację z Polką.

     

    – Iga płaci za to, że jest na szczycie od dłuższego czasu. Jej rywalki mają też tę przewagę, że to była liderka, a obecnie wiceliderka rankingu, grają więc ze znacznie mniejszą presją niż ona. To nie jest łatwe – żadna z czołowych tenisistek na pewno nie podda się przed wejściem na kort – przekonywał.

     

    “Nie jest zimna jak lód”

    W meczu z Andriejewą Świątek puszczały nerwy. Widać to było zwłaszcza w trzecim secie, gdy rywalka szybko zdobyła przewagę dwóch przełamań. Świątek przy stanie 1:4 w z nieznanych powodów miała duże pretensje do chłopca od podawania piłek.

     

    W pewnym momencie zmierzyła go chłodnym wzrokiem, a chwilę potem mocno uderzyła rakietą o piłkę w ziemie w niedużej odległości od chłopaka (więcej TUTAJ). Jej zachowanie spotkało się z niezadowoleniem trybun. Kibice głośno ją wybuczeli. Również użytkownicy mediów społecznościowych skrytykowali polską tenisistkę. A jak jej reakcję tłumaczy Romer?

     

    – Trzeba zrozumieć, że Iga jest normalnym człowiekiem. Nie jest “zimna jak lód”, buzują w niej emocje i czasami pokazuje to na zewnątrz. Czasami taki wyrzut emocji może, ale nie musi pomóc. Te nerwy dowodzą tego, że jej zależy i nie przechodzi “obok meczu” – mówił ekspert.

     

    Dodał również, że podobne zachowania często pojawiają się u innych czołowych tenisistów i tenisistek. Jako przykład podał Novaka Djokovicia. – To charakteryzuje największe gwiazdy. Często nie potrafią dopuścić do siebie myśli, że mogą przegrać mecz – przekonywał.

     

    Mecz z Andriejewą to niejedyny przypadek w ostatnich miesiącach, kiedy widać było pełne złości reakcje Świątek. Część komentarzy w mediach społecznościowych skupiła się na osobie Darii Abramowicz. Psycholożka współpracuje z tenisistką od 2019 roku. Czy powtarzające się wybuchy drugiej rakiety świata świadczą o tym, że jej współpraca z Abramowicz nie przebiega prawidłowo?

     

    – O to należałoby spytać samą Igę. Ja myślę, że o Darii Abramowicz można mówić w wielu kontekstach, ale nie jako o psycholożce. Jest dla Świątek mentorką, powierniczką, ale nie psycholożką. Rola Abramowicz w sztabie stanowczo wykracza poza ramy psychologii sportowej – ocenił Romer.

    – To Iga w pewnym momencie będzie podejmowała decyzję. Jeśli postanowi zakończyć współpracę z Darią Abramowicz, to raczej nie znajdzie się nikt, kto będzie w stanie wejść w jej obecną rolę. Ale czy rzeczywiście może ją zakończyć – tego nie wiem – podsumował ekspert.

  • Szeremeta ze złotem. Ale się to ogląda. Jest nagranie popisu Polki

    Szeremeta ze złotem. Ale się to ogląda. Jest nagranie popisu Polki

    Szeremeta ze złotem. Ale się to ogląda. Jest nagranie popisu Polki

    Julia Szeremeta w efektownym stylu obroniła tytuł na Memoriale Istvana Bocsksaia, pokonując Szabinę Szucs. Sędziowie jednogłośnie przyznali jej zwycięstwo. W sieci jest już nagranie z tego pojedynku.

    Julia Szeremeta po długiej przerwie wróciła do ringu i w imponującym stylu obroniła tytuł na Memoriale Istvana Bocsksaia. W finale pokonała reprezentantkę gospodarzy, Szabinę Szucs. Sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo polskiej zawodniczki.

     

    “Julia Szeremeta drugi rok z rzędu zdobyła Memoriału Boczkaja. W ubiegłym roku pokonała Szabinę Szucs 3:2, teraz rozprawiła się 5:0, mając rywalkę liczoną (po kapitalnej akcji)” – napisał na X-ie dziennikarz TVP Sport, Piotr Jagiełło.

     

    Przypomnijmy, że Szeremeta po zdobyciu srebrnego medalu olimpijskiego miała długą przerwę od zawodów. Powróciła do rywalizacji w grudniu, wygrywając z Leną Marie Buechner podczas Suzuki Boxing Night.

     

    Jej celem były mistrzostwa świata IBA, jednak Polski Związek Bokserski zrezygnował z udziału z powodu powiązań federacji z Władimirem Putinem. Z kolei Memoriał Istvana Bocsksaia był dla Szeremety okazją do obrony tytułu.

    https://x.com/KrolJagiello/status/1900893497529434567

    W turnieju wzięły udział tylko trzy zawodniczki, co oznaczało, że Polka od razu walczyła o złoto. Jej rywalka, Szabina Szucs, nie zdołała zagrozić Szeremecie, która kontrolowała pojedynek od początku do końca (skrót walki znajduje się na końcu artykułu).

    Dodajmy, że Polka ma zaplanowane kolejne zawody na koniec marca, a następnie od 11 do 16 maja. We wrześniu wystąpi w mistrzostwach świata World Boxing w Liverpoolu

  • Oto co Andriejewa powiedziała po pokonaniu Świątek. Poszło w świat

    Oto co Andriejewa powiedziała po pokonaniu Świątek. Poszło w świat

    Oto co Andriejewa powiedziała po pokonaniu Świątek. Poszło w świat

    Niestety. W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą 6(1):7, 6:1, 3:6 w półfinale WTA 1000 Indian Wells. Choć po drugim secie wydawało się, że wszystko wróciło na dobre tory, to po trzeciej partii Rosjanka cieszyła się z wygranej. Co pogromczyni Świątek miała do powiedzenia po zakończeniu pojedynku?

     

    20 lutego Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą w ćwierćfinale turnieju w Dubaju. Tym samym wiceliderka rankingu WTA pragnęła zrewanżować się młodej Rosjance w Indian Wells. Obie zawodniczki spotkały się w półfinale. Niestety to 17-latka znów opuszczała kort jako zwyciężczyni.

     

    Andriejewa podsumowała mecz ze Świątek. Jednoznacznie

     

    “Już serwuje ponad 200 km/h, już potrafi zagrać wszystko, już jest dojrzała jak wielka mistrzyni, a ciągle jeszcze nie jest pełnoletnia. Dopiero siedemnastoletnia Mirra Andriejewa znów pokazała w starciu z Igą Świątek, że już jest Panią Tenisistką. W półfinale turnieju WTA 1000 w Indian Wells zobaczyliśmy “red-hot” Igę Świątek, ale Polka nie wytrzymała mentalnie” – pisał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl.

     

    Po dwóch godzinach i 18 minutach Mirra Andriejewa wygrała 7:6(1), 1:6, 6:3. Choć w drugim secie nasza tenisistka dała pokaz siły, to ostatecznie to nie wystarczyło. W decydującej partii to 11. rakieta świata wykazała się większą cierpliwością i odpornością na stres. To zaowocowało drugim triumfem nad wiceliderką rankingu w ciągu kilku tygodni.

     

    Tuż po zakończeniu meczu 17-latka pojawiła się na konferencji prasowej. Podczas spotkania z dziennikarzami podkreśliła, że starcie ze Świątek było dla niej wymagające. – To był bardzo skomplikowany mecz w bardzo trudnych warunkach – rozpoczęła.

     

    – Nie byłam w stanie serwować w pierwszym secie, ona prowadziła 6:5, więc doprowadziłam do remisu 6:6. Poczułam się pewniej. W tie-breaku grałam tak, jakby był ostatnim w moim życiu. Oddawałam wszystkie uderzenia. Mój serwis był świetny i czułam się bardzo komfortowo i pewnie. Drugi set był trochę dziwny, ona (Świątek – red.) mnie ogrywała, grała bardzo głęboko z dobrą wysokością nad siatką – powiedziała pogromczyni Polki.

     

    Następnie Rosjanka zdradziła, co zmieniła w swojej grze po demolce w drugim secie. – Podczas przerwy poszłam do łazienki i zaczęłam myśleć o tym, co mogłabym zmienić. Postanowiłam grać dalej tak samo, ale bardziej skupiać się na uderzeniach, grać nieco agresywniej. Udało mi się wygrać, więc czuję się świetnie – powiedziała. – Bardzo dobrze poradziłam sobie z nerwami i presją, więc jestem z siebie dumna – podkreśliła.

     

    W finale WTA 1000 Indian Wells Mirra Andriejewa zmierzy się z Aryną Sabalenką, która rozbiła Madison Keys 6:0, 6:1. – Mecze, które rozegrałyśmy w tym roku, nie poszły po mojej myśli. Mogę powiedzieć, że to mnie prawie zabiło, szczególnie w Melbourne. Postaram się zemścić, ponieważ nie mam nic do stracenia, a mecz będzie emocjonujący – zapowiada 17-latka. 

     

  • Cały świat rozpisuje o skandalicznym zachowaniu Igi Świątek. Wyrok jest bezlitosny

    Cały świat rozpisuje o skandalicznym zachowaniu Igi Świątek. Wyrok jest bezlitosny

    Cały świat rozpisuje o skandalicznym zachowaniu Igi Świątek. Wyrok jest bezlitosny

    Zachowanie Igi Świątek w trzecim secie meczu z Mirrą Andriejewą odbiło się szerokim echem. Polka w czasie decydującej partii wyrzuciła piłkę w trybunę i miała zastrzeżenia do pani arbiter po jednej z akcji. Spotkało się to z buczeniem i gwizdami publiczności w Indian Wells. O tych sytuacjach rozpisują się ogólnoświatowe media, także rosyjskie. “Ledwo uniknęła dyskwalifikacji” — czytamy.

     

    Szerzej o sytuacjach z trzeciego seta pisaliśmy tutaj. Oba te zdarzenia nie przeszły bez echa również w innych krajach.

     

    “Emocje kipiały, a Świątek była wyraźnie sfrustrowana sobą i swoim sztabem […] Polka uderzyła piłką o kort, co wystraszyło dziecko od podawania piłek. W przeszłości tenisiści byli karani za takie zachowania. Zachowanie Świątek wywołało oburzenie, a fani twierdzą, że Polka ledwo uniknęła dyskwalifikacji” — czytamy na portalu sportskeeda.com.

     

    Rosjanie piszą o zachowaniu Igi Świątek

    “Iga Świątek nie potrafiła powstrzymać emocji. Tenisistka uderzyła piłką w kierunku chłopca, a ta cudem w niego nie trafiła. Nie wiadomo jeszcze, czy Świątek zostanie ukarana za tak agresywną akcję” — czytamy na portalu championat.com.

     

    Ostatecznie Iga Świątek przegrała z niespełna 18-letnią Mirrą Andriejewą 6:7(1), 6:1, 3:6 i nie obroni tytułu w Indian Wells. Rosjanka w finale zmierzy się z Aryną Sabalenką, która wzięła bolesny rewanż na Madison Keys za finał Australian Open i wygrała6:0, 6:1.

     

  • Polki wicemistrzyniami świata! Mamy to, historyczny sukces, brawo!

    Polki wicemistrzyniami świata! Mamy to, historyczny sukces, brawo!

    Polki wicemistrzyniami świata! Mamy to, historyczny sukces, brawo!

    Polska sztafeta kobiet zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w short tracku rozgrywanych w Pekinie! Nasze zawodniczki najpierw wygrały swój półfinał, a potem do samego końca walczyły o złoty medal, a o ostatecznym rozstrzygnięciu musiał decydować fotofinisz. Ostatecznie Polki były minimalnie słabsze od Kanadyjek, ale i tak odniosły wielki sukces. I nie jest to jedyna znakomita wiadomość z tej imprezy.

     

    Pierwszym sobotnim sukcesem na pekińskich mistrzostwach świata był awans naszej sztafety mieszanej do niedzielnego finału A. O medal powalczą Natalia Maliszewska, Michał Niewiński, Diane Sellier i Kamila Stormowska.

     

    Polki wicemistrzynami świata w short tracku

    Diane Sellier rywalizował niedługo później indywidualnie. Zdołał awansować do półfinału na dystansie 500 m, ale w nim zajął trzecie miejsce, co pozwoliło mu wystartować w finale B, który Polak wygrał, ostatecznie zajmując szóste miejsce na świecie.

     

    Po Sellierze do rywalizacji przystąpiła kobieca sztafeta na 3000 m. Polki w składzie Natalia Maliszewska, Kamila Stormowska, Nikola Mazur, Gabriela Topolska wygrały swój półfinał i stało się jasne, że niedługo później powalczą o złoty medal.

     

    W finale nasze zawodniczki długo utrzymywały się na trzecim miejscu, ale różnice między nimi a reprezentacjami Kazachstanu, Holandii i Kanady był minimalne. Na 12 okrążeń do końca nasza sztafeta przesunęła się na drugą pozycję i wraz z Kanadyjkami odjechały od reszty. Taka sytuacja utrzymała się do końca.

     

    Kanadyjki zdobyły złoty medal, Polki dojechały drugie, a trzecia lokata przypadła Holenderkom. Jest to trzeci krążek w historii polskiego short tracku na mistrzostwach świata. Srebrny medal w rywalizacji na 500 m siedem lat temu zdobyła Natalia Maliszewska, a rok temu brąz zdobyła męska sztafeta w składzie Łukasz Kuczyński, Michał Niewiński, Diane Sellier i Felix Pigeon.

     

    Polki odebrały swoje medale bezpośrednio po zakończeniu biegu.

     

  • Dlatego fani dopingowali Rosjankę. Oto, co zrobiła Iga w trakcie meczu [OPINIA]

    Dlatego fani dopingowali Rosjankę. Oto, co zrobiła Iga w trakcie meczu [OPINIA]

    Dlatego fani dopingowali Rosjankę. Oto, co zrobiła Iga w trakcie meczu [OPINIA

     

    Znów bez finału, znów z porażką z Mirrą Andriejewą. Na półfinale Iga Świątek zakończyła swój udział w Indian Wells, czyli turnieju, w którym triumfowała w swojej karierze już dwukrotnie.

     

    Półfinał Australian Open, półfinał w Dosze, ćwierćfinał w Dubaju i teraz półfinał Australian Open. Iga Świątek w tym sezonie nie walczyła jeszcze o tytuł, ale bardziej od tego niepokoi to, w jaki sposób przegrywa mecze. Tym razem, drugi raz z rzędu, uległa Mirrze Andriejewej (6:7[1], 6:1, 3:6).

     

    To była porażka odniesiona na kilku płaszczyznach, nie tylko przeciwko rywalce, która grała po prostu dobrze. Rosjanka czuła się pewniej po swojej wygranej w WTA 1000 w Dubaju, gdzie nie tylko odprawiła Polkę, ale po raz pierwszy w karierze zwyciężyła w tak dużym turnieju. Czy zagrała lepiej niż w Zjednoczonych Emiratach Arabskich? Chyba nie. Był to solidny występ, w którym widać było, że miała konkretny plan na Świątek i realizowała go, po drodze słuchając kolejnych rad swojej trenerki, Conchity Martinez.

     

    Trzeba jednak przyznać, że wiceliderka światowego rankingu znacząco jej pomogła w awansie do finału Indian Wells. Wystarczy spojrzeć na ostatni gem. Świątek prowadziła 30-0 i następnie popełniła cztery błędy, w większości niewymuszone. Chwilę wcześniej odrobiła stratę jednego przełamania i nagle straciła pewność, po prostu oddając ten gem. I tak też było momentami w trakcie spotkania. Andriejewa grała dobrze, ale dostała dużo prezentów, a drugi set, kiedy Polka rządziła na korcie, po prostu przeczekała.

     

    Statystyki nie mówią wszystkiego. Rosjanka zanotowała 32 uderzenia kończące, a Świątek 26, ale popełniła 25 niewymuszonych błędów, zaś Andriejewa o cztery mniej. Ogólnie w całym spotkaniu to Polka zdobyła więcej punktów – 92, a jej rywalka 83. Na taki wynik wpływa oczywiście wysoko wygrana druga odsłona.

     

    Uważam jednak, że wpływ na taki, a nie inny wynik, miały też inne czynniki. Jednym z nich był wiatr. Warunki w Indian Wells były w piątek trudne, ale obie tenisistki zmagały się z tym samym. Czasami jednak wiatr pomagał jednej, a innym razem przeszkadzał. Szybciej przyzwyczaiła się do tego Andriejewa, ale momentami na korcie działy się cuda.

     

    Kolejna rzeczą jest zachowanie publiczności. Na początku trzeciego seta Świątek podeszła do sędzi i wydawało się, że miała o coś pretensje. Prawdopodobnie chodziło o zachowanie kibiców. Od tej pory fani na trybunach zaczęli znacznie mocniej wspierać Rosjankę. Dla Polki – niepotrzebna frustracja, strata podania, chwila dekoncentracji. Przeciwniczka na tym tylko zyskała.

     

    Świątek mogła jednak wygrać to spotkanie i to je różniło od tego, które obie tenisistki rozgrywały w Dubaju. Nie tylko Andriejewa była w jej zasięgu, ale odniosłam wrażenie, że raszynianka podeszła z innym, bardziej bojowym i pozytywnym nastawieniem do tej potyczki. Była dwie piłki od wygrania premierowego seta, ale potem w tie-breaku nawet nie podjęła walki. W decydującej partii pokazała przeciwniczce, że podwójne przełamanie nie sprawi, że się podda. A po chwili… wiemy, jak to się skończyło.

     

    Jeszcze raz to powtórzę: to nie brak finałów niepokoi w kontekście Igi Świątek, ale styl, w jakim przegrywa. Choć widać progres w porównaniu do ostatniego turnieju, ciągle czegoś brakuje. A Rosjanka z każdym takim zwycięstwem tylko rośnie w siłę i niedługo włączy się do walki o podium rankingu WTA.

  • Oto co Świątek powiedziała po porażce z Andriejewą. Niepokojące

    Oto co Świątek powiedziała po porażce z Andriejewą. Niepokojące

    Oto co Świątek powiedziała po porażce z Andriejewą. Niepokojące

    – Faktycznie mogłam zagrać lepiej – przyznała wprost po meczu z Mirrą Andriejewą Iga Świątek. Polka niespodziewanie po raz drugi z rzędu przegrała w 17-latką z Rosji i odpadła z Indian Wells. W wywiadzie dla Canal + Sport wyjaśniła, dlaczego tak się stało. Zwróciła uwagę na jeden problem, z którym nie radzi sobie od dłuższego czasu. – To jest takie momentum, taka metafizyka. Ciężko to wytłumaczyć… – mówiła.

     

    Iga Świątek po raz drugi w ciągu zaledwie miesiąca przegrała z Mirrą Andriejewą. Najpierw Rosjanka wyeliminowała ją z turnieju w Dubaju, teraz w półfinale Indian Wells. Po dramatycznym boju Polka przegrała 6:7, 6:1, 3:6, a co za tym idzie, nie obroni tytułu sprzed roku. W końcu nasza mistrzyni w końcu zabrała głos po porażce.

     

    To nie musiało tak wyglądać. Świątek wprost po porażce z Andriejewą. “Żałuję tego”

     

    Świątek udzieliła wywiadu dziennikarzowi Canal+Sport Żelisławowi Żyżyńskiemu, w którym opowiedziała o przyczynach porażki. – Mirra zagrała lepiej i pewnie odważniej w najważniejszych momentach. Pamiętam kilka piłek, które faktycznie mogłam zagrać lepiej, ale myślę, że mecz był na bardzo wyrównanym poziomie. Wiele też zależało od wiatru, bo było parę takich sytuacji, gdy ona grała bardzo mocno z wiatrem, a ja grałam pod wiatr i dużo punktów grałam na sto procent, ale te piłki nie leciały. Z drugiej strony jak ja grałam z wiatrem, to też chyba do końca tego nie wykorzystywałam. Tenis był po jej stronie i po prostu wygrała – tłumaczyła

     

    Pierwsza partia była bardzo wyrównana i skończyła się w tie-breaku. Kolejną natomiast kompletnie zdominowała Świątek. Sama Andriejewa przyznała później, że Polka ją w niej “zabiła”. Mimo to w decydującej znów dała się pokonać. Skąd taka zmiana? – Zawsze to jest miks różnych rzeczy. Na pewno zaczęła robić coraz mniej błędów. W drugim secie też ułatwiała mi w pewnym sensie, żebym ja nacisnęła. W trzecim faktycznie więcej piłek wracało. Nie wiem, ciężko jest mi tak na świeżo ocenić, co zrobiłam gorzej. Na pewno żałuję tego ostatniego gema, bo myślę, że jakbym poszła na drugą stronę i grałabym z wiatrem, to miałabym szansę jeszcze raz ją zbrejkować. Więc szkoda, że popełniłam te trzy błędy z backhandu – wyznała Świątek.

     

    Świątek bije na alarm. Sama to przyznała. “Nie pamiętam”

     

    Podsumowała również cały turniej. – Na pewno jestem bardzo zadowolona z wcześniejszych meczów. Dzisiaj też nie uważam, żebym grała beznadziejnie. Po prostu zabrakło odwagi w decydujących momentach – oceniła krótko.

    https://x.com/ZelekZyzynski/status/1900805325759893974

    Na koniec poruszyła prawdopodobnie najistotniejszą kwestię. – Ona grała bez oczekiwań, na luźnej ręce. A ja nawet nie pamiętam, kiedy rozegrałam taki mecz, w którym w decydujących momentach miałabym taką luźną rękę, żeby zaryzykować, żeby ta piłka weszła. Teraz jak próbuję to robić, to raczej wygląda to jak szarpanie. Ciężko nawet to opisać. To jest takie momentum, taka metafizyka. Ciężko wytłumaczyć to osobom, które nie grają w tenisa. Ale spróbuję w decydujących momentach zrobić trochę więcej roboty, żeby być solidniejszą i móc takie mecze odwracać– zadekalarowała.

     

  • W USA nie znali takiej Igi Świątek. Aż ją wybuczeli. Natychmiastowa kara

    W USA nie znali takiej Igi Świątek. Aż ją wybuczeli. Natychmiastowa kara

    Takie reakcje trybun w trakcie meczów Igi Świątek to rzadkość. Widownia w Stanach Zjednoczonych była zaskoczona zachowaniami polskiej tenisistki w trakcie meczu. W pewnym momencie została nawet wygwizdana i wybuczana po dyskusjach z sędzią. Takie obrazki to rzadkość w meczach Polki, która była zdezorientowana wobec kapitalnej gry rywalki. W porównaniu do poprzednich lat widać niepokojącą zmianę, która nie pomaga teraz faworytce.

     

    Choć przez prawie dwa lata Iga Świątek dominowała w cyklu WTA, nie w każdym meczu była w stanie rozbić rywalkę. Zdarzało jej się wygrywać także takie spotkania, w których oponentka dorównywała jej poziomem. Wystarczy wspomnieć pełną dramaturgii rywalizację z Belindą Bencic podczas Wimbledonu w 2023 r., ale też na przykład mecz z… Mirrą Andriejewą w Cincinnati w 2024 r.

     

    Tamte spotkania wygrywała przede wszystkim dzięki temu, że w kluczowych momentach, najtrudniejszych chwilach, była w stanie zachować wewnętrzny spokój, dzięki któremu nie ulegała presji. To coś, czego teraz brakuje jej najbardziej. Najwyższy poziom sportowy nie zniknął, ale w kluczowych momentach pojawiają się kłopoty z opanowaniem nerwów. To przynosi skutki w meczach takich jak ten ostatni w Indian Wells.

     

    Amerykanie zareagowali na gesty Igi Świątek

    Emocje sięgnęły zenitu w trzecim secie, gdy nie można było pozwolić sobie na kolejne błędy. Mirra Andriejewa odskoczyła Idze Świątek, gdy ta nie potrafiła odrobić straty błyskawicznego przełamania. W pewnym momencie 23-latka postanowiła rozpocząć dyskusję z sędzią, prawdopodobnie przez rozpraszający ją ruch chłopca do podawania piłek. Ożywiona dyskusja trwała dłuższą chwilę i spotkała się z natychmiastową reakcją.

     

    Amerykańska publiczność, której serca Iga Świątek zdobyła już w minionych latach, tym razem w jasny sposób pokazała, że takie zachowania ze strony Polki zwyczajnie jej się nie podobają. Dyskusje to jedno, ale gwizdy i buczenie pojawiły się także później, na skutek innej sytuacji. Gest wściekłości Świątek to nie jest coś, z czym nasza reprezentantka bywała kojarzona w ostatnich latach.

     

     

    Pierwsze mecze w Australian Open, Dausze, Dubaju i w Indian Wells pokazały jak na dłoni, że Iga nie ma problemu z zachowaniem bardzo wysokiego poziomu sportowego. On wciąż pomaga jej w zdecydowanej większości spotkań. Problemy zaczynają się wtedy, gdy Polce przychodzi mierzyć się z przeciwniczką, która jest bardzo pewna siebie. Tak było przede wszystkim w ostatnich tygodniach.

     

    Ten mecz był w zasięgu Igi Świątek

    W przeszłości zdarzało jej się wygrywać takie mecze również dzięki wspomnianej sile wewnętrznego spokoju. Jego nie było widać w półfinale w Indian Wells, zamiast tego dostrzegalne były nerwowe reakcje. A gdy one są widoczne, pojawiają się natychmiastowe skutki. Widzą to przede wszystkim rywalki, które tylko napędzają się niepewnością Świątek. Nie inaczej było w przypadku Andriejewej, od początku do końca wierzącej we własne zwycięstwo.

     

    Sygnały niepokoju ze strony Igi Świątek to coś, co nie pojawiało się w jej meczach wcześniej. Teraz widzimy je coraz częściej, a wyeliminowanie ich powinno być priorytetem dla sztabu tenisistki na najbliższe tygodnie. Bez tego przebrnięcie przez etapy ćwierćfinałów lub półfinałów może okazać się bardzo trudne.

     

    Pozostaje nam wierzyć w to, że do startu turnieju w Miami Iga Świątek zrobi wszystko, by podobne sygnały złości na korcie nie pojawiały się w trudnych momentach. Jeśli ograniczy je do absolutnego minimum, szanse na kolejne sukcesy będą znacznie większe.

     

  • To dlatego 17-letnia Rosjanka pokonała Świątek. “Zabiła mnie”

    To dlatego 17-letnia Rosjanka pokonała Świątek. “Zabiła mnie”

    To dlatego 17-letnia Rosjanka pokonała Świątek. “Zabiła mnie”

    Iga Świątek przegrała z Mirrą Andriejewą 6:7, 6:1, 3:6 w półfinale turnieju w Indian Wells. – W drugim secie mnie zabiła – mówiła Rosjanka. Jak to się stało więc, że to ona awansowała do finału? W zaskakujący sposób o 17-latce z Rosji wypowiadała się także Aryna Sabalenka.

     

    Początek decydującego seta mógł być kluczowy. Iga Świątek właśnie wygrała drugą partię 6:1. Mirra Andriejewa w poprzednim secie straciła serwis aż trzy razy. Jej gra załamała się, a dodatkowo puszczały jej nerwy.

     

    W pierwszym gemie ostatniego seta Andriejewa prowadziła 30:0, ale potem Świątek wyrównała. Wściekła Rosjanka rzuciła rakietą mocno o kort tak, że ta odbiła się i spadła kilka metrów dalej.

     

    Proszę zobaczyć! Początek ostatniego seta i ile emocji. Buzuje w jej głowie – analizowali komentatorzy Canal+ Sport. 17-latka wyglądała na bardzo zdenerwowaną, a mimo to w tym gemie przełamała chwilę później Igę Świątek.

     

    Poleciała rakieta, ale szybkie uspokojenie

    Mimo objawów nerwowości trzeba przyznać, że rosyjska tenisistka znów zaimponowała niesamowitą dojrzałością – tym bardziej, jeśli będzie pamiętać o jej młodym wieku. Podniosła się po wyraźnie przegranym drugim secie. W ostatniej partii wytrzymała wiele trudnych momentów – także ten przy stanie 2:1.

     

    W czwartym gemie przy serwisie rywalki Świątek prowadziła 30:0, stała przy siatce i miała piłkę na woleju, by uzyskać trzy szanse na przełamanie. Niestety wyrzuciła to zagranie, a po chwili nie doczekała się 2:2, bo zrobiło się 3:1. Polka wyraźnie pomogła wtedy przeciwniczce.

     

    Trzeba też oddać, że Andriejewa walczyła bardzo dzielnie, broniła się w niesamowicie wymagających pozycjach. Zmuszała tym wiceliderkę rankingu, by kończyła wymiany za kolejnym uderzeniem, a to sprawiało, że rosła szansa, że faworytka pomyli się. I myliła się w końcówce spotkania nie raz.

     

    – Po tym, jak dosłownie mnie zabiła w drugim secie, po prostu próbowałam walczyć. Nie mogłam nic zrobić, ona grała niesamowicie. Postanowiłam walczyć o każdy punkt, jakoś utrzymać piłkę w korcie. Myślę, że wyszło całkiem nieźle – tak swój występ podsumowała Mirra Andriejewa.

     

    Sabalenka chwali

    To świetna ocena sobotniej rywalizacji. Rosjanka zagrała bardzo dobrze, jak na swój wiek znakomicie, ale miała też szczęście, że nasza tenisistka w decydującym momencie przestała trafiać kończące zagrania.

     

    To 11. zwycięstwo z rzędu w wykonaniu 17-latki, drugi raz awansowała do finału imprezy rangi WTA 1000. Niedawno była najlepsza w Dubaju, gdzie po drodze pokonała m.in. Igę Świątek i Jelenę Rybakinę. Teraz w Kalifornii również wyeliminowała z imprezy Polkę oraz reprezentantkę Kazachstanu.

     

    Andriejewa została najmłodszą finalistką imprezy w Indian Wells od 24 lat. W 2001 roku 17-letnia wówczas Belgijka Kim Clijsters również została finalistką zawodów tej najwyższej kategorii po Wielkim Szlemie. Przed Rosjanką spotkanie o tytuł w niedzielę z Aryną Sabalenką. Białorusinka gładko pokonała w półfinale mistrzynię Australian Open Madison Keys 6:1, 6:1.

     

    Sabalenka zapytana o sukcesy Andriejewej, która dopiero pod koniec kwietnia skończy 18 lat, przyznała: “To szaleństwo. Powtarzam się, ale to szaleństwo. Jest naprawdę imponująca w tak młodym wieku. Ona jest dwa lata młodsza od mojej siostry, która jest dla mnie jak dziecko. To tak, jakby matka rywalizowała na korcie z dzieckiem (śmiech). O ile jestem starsza od Mirry? O dziewięć lat”.

     

    To będzie szóste starcie Aryny Sabalenki z Mirrą Andriejewą. Białorusinka prowadzi 4:1, a jedyną porażkę zanotowała podczas zeszłorocznego Roland Garros. Trzeba jednak wspomnieć, że wtedy miała kłopoty zdrowotne w trakcie spotkania, co Andriejewa wykorzystała.

     

    Lepsza od Martinez?

    Faworytką finału w Kalifornii będzie liderka rankingu, ale Mirra Andriejewa ma mocną broń po swojej stronie: wsparcie trenerki Conchity Martinez. Była mistrzyni wielkoszlemowa od roku trenuje nastoletnią rosyjską gwiazdę. I to jak!

     

    W trakcie meczu ze Świątek Martinez siedziała na trybunach, bardzo blisko kortu. Prawie po każdym gemie udzielała rad swojej podopiecznej. Rosjanka tłumaczyła niedawno, że wcześniej nie zawsze potrafiła skorzystać z tych wskazówek. Dziś robi to znacznie lepiej

     

    Gdy trenerka radziła jej, by zmieniała rytm w ataku, Andriejewa po chwili zaatakowała Świątek przeciw jej nogom. Apelowała także do niej o opanowanie, co okazało się kluczowe w decydującym secie. – Wiem, że Conchita przegrała tutaj w finale. Postaram się wypaść lepiej od niej – powiedziała 17-latka.

     

    W 1996 roku w Kalifornii Conchita Martinez uległa Steffi Graf 6:7, 6:7. Jakim wynikiem zakończył się pojedynek finałowy w 2025 roku? Początek meczu Mirry Andriejewej z Aryną Sabalenką w niedzielę o godzinie 19:00 czasu polskiego

  • Niewiarygodne, jak Rosjanie nazwali Świątek po porażce z Andriejewą. Skandal!

    Niewiarygodne, jak Rosjanie nazwali Świątek po porażce z Andriejewą. Skandal!

    Niewiarygodne, jak Rosjanie nazwali Świątek po porażce z Andriejewą. Skandal!

    “Polska dopingowiczka znów pokonana” – tak, taki tytuł mogliśmy przeczytać w rosyjskich mediach po tym, co stało się w półfinale Indian Wells. Broniąca tytułu Iga Świątek drugi raz z rzędu przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą 6:7, 6:1, 3:6 i niestety w finale jej nie zobaczymy. Tymczasem w Rosji trwa świętowanie. Oto co jeszcze napisali o naszej tenisistce.

     

    Iga Świątek po raz drugi w ciągu jednego miesiąca przegrała z Mirrą Andriejewą. Najpierw 17-letnia Rosjanka wyeliminowała ją z turnieju w Dubaju, a teraz z Indian Wells. – Zobaczyliśmy “red-hot” Igę Świątek, ale Polka nie wytrzymała mentalnie i przegrała 6:7, 6:1, 3:6 – relacjonowała na Sport.pl Agnieszka Niedziałek. Wielki triumf odtrąbili za to Rosjanie.

     

    Rosja w ekstazie po meczu Świątek – Andriejewa. “Brawo, Mirra! To było niesamowite!”

    Nad zwycięską Andriejewą wręcz rozpływał się tamtejszy portal sport.ru. – Fantastyczne zwycięstwo naszej młodej tenisistki! Brawo, Mirra! To było niesamowite! Andriejewa pokonała Igę Świątek po raz drugi w swojej karierze i dotarła do swojego drugiego finału z rzędu – czytamy. Dziennikarze podkreślali, że 17-latka nie ustrzegła się błędów i mogła grać lepiej pierwszym serwisem, ale i tak byli bardzo zadowoleni. – Dzisiejszy mecz był trudny dla Rosjanki i mógł potoczyć się inaczej. Świątek była w świetnej formie w tym turnieju, ale w odpowiednich momentach Andriejewa pokazała charakter i odporność, walczyła o każdą piłkę i zmuszała przeciwniczkę do popełniania błędów – tłumaczyli.

     

    “Cudowna Mirro! Andriejewa pokonała Świątek i zagra z Sabalenką w finale Indian Wells” – donosił z kolei już w tytule Championat.com. Jak zaznaczał, kluczowym momentem było przejście z drugiego do trzeciego seta, kiedy to Rosjanka nie załamała się po porażce 1:6. – Świątek decydującego seta zagrała gorzej, a błędy powróciły – skwitowano.

     

    Rosjanie powinni się wstydzić. Niebywałe co zrobili Świątek. “Polska dopingowiczka”

    Do niebywałej podłości posunął się za to portal news.sportbox.ru, który zaatakował Polkę już w samym tytule. – Niesamowita Andriejewa wygrała swój 11. mecz z rzędu. Polska dopingowiczka znów pokonana – mogliśmy przeczytać. Oczywiście nawiązano tu do afery dopingowej, jaka wybuchła pod koniec zeszłego roku. Świątek udowodniła jednak swoja niewinność, stąd tego typu określenia są bardzo krzywdzące. W samym tekście do tamtych wydarzeń się nie odnoszono. O Świątek pisano za to, że: “na jej twarzy widać było wyraźne niezadowolenie” oraz “wyszła na kort wściekła”.

     

    Większość tamtejszych mediów skupiała się jednak tylko na Rosjance. – Mirra Andriejewa, która pokonała zeszłoroczną mistrzynię Igę Świątek w półfinale turnieju w Indian Wells, wygrała swój 11. mecz z rzędu. Rosjanka dotarła do finału drugiego z rzędu “tysięcznika”. Wcześniej zdobyła tytuł w Dubaju. 17-letnia Andriejewa została najmłodszą finalistką turnieju kobiet od 2001 r. – cieszył się za to serwis gotennis.ru.