• Najpierw Iga Świątek, teraz mistrzyni Australian Open. Wiktorowski już zaciera ręce

    Najpierw Iga Świątek, teraz mistrzyni Australian Open. Wiktorowski już zaciera ręce

    Najpierw Iga Świątek, teraz mistrzyni Australian Open. Wiktorowski już zaciera ręce

    Clara Tauson od lutego nie zagrała w finale turnieju WTA, ale obecnie jest na dobrej drodze, by powtórzyć wynik z Dubaju. Dunka w Montrealu idzie jak burza – w czwartej rundzie wyeliminowała Igę Świątek, w ćwierćfinale z kolei wpadła na inną wielkoszlemową mistrzynię. I ponownie wygrała, a o finał zmierzy się z zawodniczką, którą od niedawna prowadzi Tomasz Wiktorowski. Były trener Świątek może już zacierać ręce na hitowe starcie i to na początku swojej współpracy z Japonką.

     

    Clara Tauson kapitalnie spisywała się na początku sezonu, kiedy to najpierw sięgnęła po turniej w Auckland (tam w finale zmierzyła się Naomi Osaką, która skreczowała po pierwszym secie), a później dotarła do finału “tysięcznika” w Dubaju. W nim musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, ale i tak miała powody do zadowolenia, bo nigdy wcześniej nie zagrała o tak prestiżowy tytuł.

     

    22-letnia Dunka świetnie prezentuje się też w Montrealu, gdzie nawiązuje do świetnych występów z początku roku. Na kanadyjskich kortach najpierw pewnie pokonała Lucię Bronzetti i Julję Starodubcewą, a w czwartej rundzie wyeliminowała świeżo upieczoną mistrzynię Wimbledonu, Igę Świątek. W ćwierćfinale turnieju WTA 1000 trafiła z kolei na Madison Keys, czyli tegoroczną mistrzynię Australian Open.

     

    “To oczywiście dwie, bardzo, bardzo dobre zawodniczki, które wygrywały w tym roku Wielkiego Szlema. To ważne, by rozgrywać tego typu spotkania na wysokim poziomie, zwłaszcza jedno po drugim. Wtedy możesz sprawdzić, czy jesteś w stanie utrzymać poziom. W tym roku już to moim zdaniem pokazałam, ale mecz z Madison oczywiście będzie niezwykle ciężki. Ona zawsze gra świetny tenis i ma ‘ogień’ na korcie” – mówiła Tauson o Świątek i Keys.

     

    WTA Montreal. Clara Tauson jest już w półfinale

     

    Mecz Tauson z Keys rozpoczął się tuż po północy czasu polskiego w nocy z wtorku na środę. W pierwszym secie duńska tenisistka tylko raz miała problemy i to w pierwszym gemie, gdy broniła dwóch break pointów. Nie dała się przełamać, później sama z kolei wygrywała gemy przy serwisie rywalki i po 29 minutach schodziła z kortu przy stanie 6:1.

     

    Amerykanka w drugiej partii zaliczyła “falstart”, bo rozpoczęła od utraty podania. Jak się później okazało, przewaga jednego przełamania wystarczyła Tauson do tego, by kontrolować wydarzenia na korcie i niebawem postawić “kropkę nad i”. Przy prowadzeniu 4:3 wprawdzie broniła break pointa, ale Keys nie wykorzystała okazji do wyrównania stanu rywalizacji i finalnie przegrała seta 4:6, a cały mecz 0:2 (1:6, 4:6).

     

    Tauson zameldowała się w półfinale, w którym dojdzie do rewanżu za finał turnieju w Auckland – Dunka zmierzy się bowiem z Naomi Osaką, którą od niedawna, na razie na zasadzie próbnej współpracy, prowadzi Tomasz Wiktorowski. Podopieczna byłego trenera Igi Świątek w ćwierćfinale pokonała Elinę Switolinę. W drugim półfinale Jelena Rybakina zagra z Victorią Mboko.

     

  • Sabalenka na drodze Świątek, jest oficjalny komunikat. Poznaliśmy drabinkę WTA Cincinnati

    Sabalenka na drodze Świątek, jest oficjalny komunikat. Poznaliśmy drabinkę WTA Cincinnati

    Sabalenka na drodze Świątek, jest oficjalny komunikat. Poznaliśmy drabinkę WTA Cincinnati

    Iga Świątek z turniejem WTA 1000 w Montrealu pożegnała się już na etapie czwartej rundy. Polka nieco niespodziewanie poległa w rywalizacji z Clarą Tauson. To daje jej kilka dni więcej na przygotowanie do walki o tytuł w Cincinnati, a tego nie ma jeszcze w swoim bogatym CV. Po kilku zawirowaniach organizacyjnych poznaliśmy wreszcie w środę rano drabinkę turniejową. Na drodze Polki znów stanie Aryna Sabalenka.

     

    Iga Świątek od Wimbledonu rozpoczęła ten czas w sezonie, gdy niewiele może stracić, a bardzo wiele zyskać. Wygrana w turnieju na kortach trawiastych w Londynie sprawiła, że sytuacja w rankingu WTA stała się bardzo ciekawa. Strata naszej gwiazdy wciąż na oko wydaje się bardzo duża, ale gdy zagłębimy się w szczegóły, to sytuacja Polki wydaje się bardzo dobra do ataku.

     

    Pierwszą szansę nasza gwiazda niestety zmarnowała. W turnieju WTA 1000 w Montrealu nie grała Aryna Sabalenka, ale Świątek pożegnała się z walką o tytuł w Kanadzie dość szybko. Już w czwartej rundzie raszynianka musiała uznać wyższość Dunki Clary Tauson, co sprawia, że uciekło jej trochę możliwych punktów do zdobycia, ale przede wszystkim oczywiście nowe trofeum.

     

    Znamy drabinkę Świątek w Cincinnati. Wszystko jasne

     

    Kolejną okazją na powiększenie swojej gabloty Świątek dostanie podczas turnieju WTA 1000 w Cincinnati, który jednocześnie będzie także ostatnim testem przed US Open. Korty w USA również jak na razie nie należały do ulubionych dla naszej gwiazdy, ale być może pod wodzą Wima Fissette’a uda się ten stan rzeczy zmienić. Znamy już potencjalną drogę do wygranej w turnieju.

     

    Iga zmagania w Cincinnati rozpocznie od 2. rundy od spotkania z Anastazją Potapową, lub kwalifikantką. Magdalena Fręch natomiast rozpoczęłaby wod meczu z Donną Vekić albo z Soraną Cirsteą. Magda Linette w 2. rundzie zagrałaby z Caroline Dolehide albo z Rebeccą Sramkovą.

     

    W przypadku wygranej w kolejnej rundzie może zmierzyć się z Martą Kostiuk, a dwa zwycięstwa mogą sprawić, że będzie musiała zmierzyć się z Diane Sznajder. W ćwiartce Polki znalazła się także Aryna Sabalenka. Potencjalny pojedynek z liderką rankingu WTA mógłby nastąpić w półfinale WTA Cincinnati.

     

  • Karol Nawrocki chce wskrzesić “stare CPK”. “To pójście na wojnę z rządem”

    Karol Nawrocki chce wskrzesić “stare CPK”. “To pójście na wojnę z rządem”

    Karol Nawrocki chce przywrócić “stare CPK”. Czy to w ogóle możliwe?

    Jedną z głównych obietnic wyborczych Karola Nawrockiego, który już 6 sierpnia zostanie zaprzysiężony na prezydenta Polski, jest reaktywacja Centralnego Portu Komunikacyjnego w formie znanej sprzed wyborów parlamentarnych z 2023 roku. Projekt “Tak dla CPK” ma na celu przywrócenie poprzedniego kształtu i harmonogramu tej gigantycznej inwestycji. Pytanie tylko, czy pomysł ten ma szansę na realizację w obecnym układzie politycznym.

    Powrót do wizji PiS z 2023 roku

    Jeszcze w kampanii wyborczej Karol Nawrocki zapowiadał, że jego pierwszą inicjatywą ustawodawczą jako głowy państwa będzie poparcie dla obywatelskiego projektu ustawy dotyczącego CPK. Projekt ten powstał we współpracy ze stowarzyszeniem “Tak dla CPK” i zakłada przywrócenie inwestycji do stanu sprzed zmiany władzy – czyli do października 2023 roku, gdy za projekt odpowiadał rząd Prawa i Sprawiedliwości. Oznaczałoby to m.in. oddanie portu do użytku już w 2028 roku.

    Problem w tym, że ten sam projekt obywatelski został już wcześniej – w lutym 2025 roku – odrzucony przez sejmową Komisję Infrastruktury. Maciej Lasek, pełnomocnik rządu ds. CPK, uzasadniał wtedy decyzję komisji tym, że projekt “zawierał mnóstwo luk prawnych” i “był niezgodny z konstytucją”.

    Eksperci: “Polityczna wojna, nie realne wsparcie”

    Głos w sprawie zabrał Adrian Furgalski, prezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. W rozmowie z portalem Next.gazeta.pl podkreślił, że wokół CPK toczy się nieustanna walka polityczna, a nie merytoryczna dyskusja o przyszłości infrastruktury.

    – Najgorsze jest to, że cała sprawa zamiast skupiać się na realnej pracy, toczy się wokół politycznych przepychanek. Dobrze przynajmniej, że już nikt nie twierdzi, iż budowa została wstrzymana – zaznaczył Furgalski, wskazując m.in. na podpisaną umowę dotyczącą budowy tunelu Kolei Dużych Prędkości w Łodzi oraz na ogłoszenie przetargu na terminal lotniczy.

    Ekspert nie pozostawia jednak złudzeń co do losów obywatelskiego projektu forsowanego przez prezydenta-elekta. – Jeśli projekt będzie powieleniem poprzedniego, to trudno traktować go poważnie. Wpisywanie konkretnych dat zakończenia tak ogromnych inwestycji w tekst ustawy jest nieprofesjonalne. Opóźnienia są nieuniknione – dodał Furgalski. – To nie próba realnego wsparcia dla CPK, ale polityczna zagrywka przeciw rządowi – ocenił.

    Rząd ma już własny harmonogram

    Obecna koncepcja rządu zakłada realizację inwestycji w innym terminie niż ten sugerowany przez Karola Nawrockiego. Zgodnie z aktualnym planem:

    • Nowe lotnisko i odcinek Kolei Dużych Prędkości na trasie Warszawa–Łódź mają powstać do 2032 roku,
    • Odcinki linii „Y” – z Łodzi do Wrocławia oraz z Sieradza do Poznania – mają być gotowe do 2035 roku.

    Koszt realizacji całego projektu do 2032 roku oszacowano na 131,7 miliarda złotych. W obliczu takich liczb i harmonogramów, obietnice Nawrockiego o uruchomieniu portu już w 2028 roku brzmią mało realnie – zwłaszcza, że rząd ma już swoje, zatwierdzone plany i procedury przetargowe.

    Szeroki pakiet obietnic nowego prezydenta

    Reaktywacja CPK to tylko jedna z wielu zapowiedzi Karola Nawrockiego. Nowy prezydent zamierza również:

    • Obniżyć stawkę VAT z 23 proc. do 22 proc.,
    • Wprowadzić zmiany w systemie waloryzacji emerytur i rent od 2026 roku,
    • Zlikwidować tzw. podatek Belki,
    • Podnieść drugi próg podatkowy – wyższy PIT miałby obowiązywać od 140 tys. zł dochodu rocznie, a nie jak dotychczas od 120 tys. zł,
    • Wprowadzić zerowy PIT dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci,
    • Zwolnić z podatku spadki oraz wynagrodzenia za nadgodziny.

    Zaprzysiężenie Karola Nawrockiego na prezydenta Polski odbędzie się we wtorek, 6 sierpnia w Warszawie. Już wkrótce okaże się, czy deklaracje nowej głowy państwa znajdą swoje odbicie w realnych działaniach legislacyjnych i czy projekt “Tak dla CPK” zostanie podjęty na nowo – tym razem z większym powodzeniem.

  • Tauson zalała się łzami. “Dowiedziałam się dzień po tym, jak pokonałam Świątek”

    Tauson zalała się łzami. “Dowiedziałam się dzień po tym, jak pokonałam Świątek”

    Clara Tauson, młoda duńska tenisistka, sprawiła jedną z największych niespodzianek tegorocznego turnieju WTA 1000 w Montrealu, eliminując liderkę rankingu Igę Świątek. Zwyciężyła z Polką w dwóch setach 7:6(1), 6:3, pokazując niezwykłą odporność psychiczną i konsekwencję w grze. Jak się jednak okazało, za kulisami jej sukcesu kryła się głęboka tragedia osobista. Dzień po pokonaniu Świątek Clara dowiedziała się o śmierci swojego dziadka, co bardzo ją poruszyło.

    — Po wygraniu pierwszego seta czułam, że muszę utrzymać poziom, bo wiedziałam, że Iga nigdy się nie poddaje i zawsze walczy do końca, niezależnie od okoliczności — relacjonowała Tauson po meczu z Polką. Tym razem jednak to Dunka zdołała zachować chłodną głowę i narzucić własne warunki. Jej gra była przemyślana i skuteczna, a zwycięstwo dało jej awans do ćwierćfinału prestiżowego turnieju.

    W kolejnym meczu Tauson zmierzyła się z Madison Keys — Amerykanką, która w styczniu sięgnęła po tytuł na Australian Open. Choć faworytką wydawała się bardziej doświadczona rywalka, to Duńska zawodniczka znów zaskoczyła świat tenisa. Spotkanie od samego początku układało się po jej myśli. Już w pierwszym gemie obroniła dwa break pointy, a potem sama skutecznie przełamała rywalkę. W całym pierwszym secie, zakończonym wynikiem 6:1, Tauson imponowała pewnością siebie, wygrywając aż 79 procent punktów po pierwszym serwisie.

    Druga partia zaczęła się równie dobrze. Clara błyskawicznie objęła prowadzenie 3:1, po wcześniejszym przełamaniu Keys. Choć Amerykanka próbowała jeszcze odwrócić losy spotkania, Dunka nie pozwoliła jej wrócić do gry. Obroniła break pointa przy stanie 4:3 i pewnie zmierzała do końcowego triumfu. Ostatecznie zamknęła mecz wynikiem 6:1, 6:4 i tym samym zameldowała się w półfinale turnieju, gdzie czeka ją starcie z powracającą do wielkiej formy Naomi Osaką.

    Po meczu Tauson nie kryła emocji. W pomeczowym wywiadzie z trudem powstrzymywała łzy, gdy opowiadała o tragedii, jaka ją spotkała. — Niestety, dwa dni temu zmarł mój dziadek. Bardzo chciałam wygrać dla niego ten mecz. Dowiedziałam się o jego śmierci dzień po spotkaniu z Igą. Nadal jestem w szoku. Chciałam dziś zagrać najlepiej, jak potrafię. Mam nadzieję, że oglądał mój występ — powiedziała poruszona Dunka.

    WTA zauważyła, że było to już 32. zwycięstwo Tauson w tym sezonie. Dla porównania, w całym trzyletnim okresie od 2022 do 2024 roku wygrała łącznie mniej niż 35 spotkań. To najlepiej pokazuje, jak duży postęp zrobiła w ostatnich miesiącach i jak bardzo ugruntowuje swoją pozycję w światowej czołówce.

    Jeśli Tauson pokona Naomi Osakę w półfinale, zagra w wielkim finale turnieju w Montrealu z lepszą z pary Victoria Mboko – Jelena Rybakina. Dla duńskiej tenisistki byłby to największy sukces w karierze i potencjalny punkt zwrotny, który może na długo zmienić jej sportową trajektorię.

     

  • Wiktorowski aż nie dowierzał. Mecz Osaki ze Switoliną trwał 69 minut

    Wiktorowski aż nie dowierzał. Mecz Osaki ze Switoliną trwał 69 minut

    Iga Świątek już poza turniejem w Montrealu. Osaka zachwyca – w półfinale z rewelacyjną Tauson

    Iga Świątek zakończyła już swój udział w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Montrealu. W grze pozostała jednak jej pogromczyni – Clara Tauson, która w półfinale zmierzy się z odbudowującą się Naomi Osaką. Fani japońskiej tenisistki mogą być zaskoczeni jej formą. W ćwierćfinale Osaka błyskawicznie rozprawiła się z Eliną Switoliną, co może być pierwszym widocznym efektem jej współpracy z byłym trenerem Świątek – Tomaszem Wiktorowskim.

    Turniej w Montrealu wkroczył w decydującą fazę. Na placu boju zostały już tylko cztery zawodniczki. Najwyżej rozstawiona z nich to Jelena Rybakina, która w półfinale zmierzy się z rewelacyjną młodą Kanadyjką Victorią Mboko. W drugim pojedynku półfinałowym zobaczymy Clarę Tauson oraz Naomi Osakę, która wraca do formy pod okiem polskiego szkoleniowca.

    Osaka w półfinale – czy sięgnie po tytuł?

    Naomi Osaka, obecnie 49. rakieta świata, marzy o powrocie do światowej czołówki. Jej współpraca z Tomaszem Wiktorowskim zdaje się już przynosić efekty. W ćwierćfinale Japonka mierzyła się z 13. w rankingu WTA Eliną Switoliną. Spotkanie zakończyło się po zaledwie 69 minutach – Wiktorowski nie krył zaskoczenia, jak szybko jego podopieczna zdominowała rywalkę.

    Osaka już w pierwszym secie przełamała Ukrainkę w czwartym gemie, a następnie nie pozwoliła jej wygrać żadnego z trzech kolejnych serwisów. Set zakończył się wynikiem 6:2. W drugiej partii kluczowy moment nadszedł przy stanie 3:2, gdy Switolina ponownie straciła podanie. Japonka imponowała zwłaszcza skutecznością po pierwszym serwisie – wygrała aż 82% punktów w tym elemencie, podczas gdy jej rywalka tylko 62%. Popełniła też mniej podwójnych błędów.

    W pięciu dotychczasowych meczach w Montrealu Osaka straciła tylko jednego seta – w pojedynku z Ludmiłą Samsonową, kiedy musiała bronić aż trzech piłek meczowych. Teraz jednak poprzeczka idzie w górę.

    W półfinale rywalką Osaki będzie będąca w znakomitej formie Clara Tauson. Dunka nie przegrała jeszcze seta w całym turnieju, a w ostatnich dwóch meczach odprawiła najpierw Igę Świątek, a potem Madison Keys, którą pokonała w 73 minuty. Teraz stanie naprzeciw Osaki, która wraca na tenisowe salony z ogromną determinacją.

    W drugim półfinale kibice zobaczą starcie Jeleny Rybakiny z niespodzianką turnieju – 17-letnią Victorią Mboko.

    Dla Naomi Osaki to szansa na pierwszy finał turnieju rangi WTA 1000 od trzech lat. Ostatni raz grała w finale tej rangi w 2022 roku w Miami, gdzie uległa Idze Świątek. Jej ostatni tytuł tej kategorii to zwycięstwo w Pekinie w 2019 roku, gdzie pokonała Ashleigh Barty.

    Wynik ćwierćfinału:
    Switolina – Osaka 2:6, 2:6.

  • Polka mistrzynią turnieju WTA w Warszawie! Duży sukces, demolka w finale

    Polka mistrzynią turnieju WTA w Warszawie! Duży sukces, demolka w finale

    Polka mistrzynią turnieju WTA w Warszawie! Duży sukces, demolka w finale

    Na takie wieści czekaliśmy! Mimo kompletnie nieudanej przygody w turnieju singlowym WTA 125 w Warszawie Weronika Falkowska ma powody do ogromnego zadowolenia. W parze z Dominiką Salkovą z Czech odniosła wspaniałe zwycięstwo w rywalizacji deblowej, gromiąc w finale Isabelle Haverlag i inną Polkę Martynę Kubkę 6:2, 6:1, tym samym broniąc zeszłorocznego tytułu.

     

    Rywalizacja podczas turnieju WTA 125 w Warszawie rozpoczęła się dla Weroniki Falkowskiej kompletnie nieudanym meczem w pierwszej rundzie turnieju singlowego. Mimo wygrania pierwszego seta z Dominiką Salkovą 6:1, w dwóch kolejnych partiach uległa 5:7, 3:6 i bardzo szybko pożegnała się z rywalizacją. Jednak kilka godzin później, tym razem grając z Czeszką po jednej stronie siatki, przystąpiła do turnieju deblowego.

     

    Pierwszymi rywalkami polsko-czeskiej pary były: Niemka Anna-Lena Friedsam i Francuzka Tiantsoa Sarah Rakotomanga Rajaonah. Pierwszy set padł łupem rywalek, jednak w kolejnym Falkowska i Salkova zdołały odrobić straty, a ostatecznie w super tie-breaku wygrać 10:7.

     

    W półfinale Brytyjki Harriet Dart i Maia Lumsden również nie dały rady Polce i Czeszce. Falkowska i Salkova wygrały 6:2, 7:5 i zameldowały się w finale, przed którym polscy kibice wiedzieli, że na pewno zwyciężczynią turnieju z pewnością zostanie Polka.

     

    W decydującym meczu znalazły się bowiem Isabelle Haverlag i Martyna Kubka. Nie miały one jednak w piątek większych szans ze świetnie dysponowanymi Falkowską i Salkovą. Ostatecznie Polka i Czeszka wygrały 6:2, 6:1, przypieczętowując wygraną w całym turnieju. Weronika Falkowska obroniła w ten sposób wywalczony przed rokiem, wraz z Martyną Kubką, tytuł.

    https://x.com/z_kortu/status/1951281585933664412

  • Zaprzysiężenie Karola Nawrockiego. Biały Dom podał skład delegacji

    Zaprzysiężenie Karola Nawrockiego. Biały Dom podał skład delegacji

    Wstrząs w Warszawie: Delegacja USA przybywa na zaprzysiężenie Karola Nawrockiego – kto przyleciał i dlaczego to ma znaczenie

     

    W bezprecedensowym momencie łączącym dyplomatyczne znaczenie z politycznym symbolem, Biały Dom oficjalnie potwierdził skład delegacji Stanów Zjednoczonych, która weźmie udział w zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego, nowo wybranego prezydenta Polski. Ten ruch sygnalizuje dalsze zacieśnianie relacji amerykańsko-polskich pod przywództwem prezydenta USA Donalda Trumpa, który osobiście wybrał członków tej wysokiej rangi delegacji.

     

    Na czele amerykańskiej delegacji stanęła Kelly Loeffler, szefowa Administracji ds. Małych Przedsiębiorstw, która przewodzi grupie wpływowych urzędników USA. Do delegacji dołączyli także prezydenccy asystenci Vincent Haley i Ross Worthington, a także kluczowi przedstawiciele Departamentu Stanu: John Armstrong, Wyatt Toehlke oraz John Walczyk. W składzie delegacji znalazł się również Daniel Lawton, chargé d’affaires ambasady USA w Warszawie, co dodatkowo podkreśla międzynarodową rangę wydarzenia.

     

    Oficjalny skład delegacji, opublikowany na stronie internetowej Białego Domu, pojawił się tuż po wcześniejszych doniesieniach ze strony posła PiS Marcina Przydacza, który ma odpowiadać za sprawy międzynarodowe w kancelarii prezydenta Nawrockiego. Przydacz ujawnił, że spotkał się z amerykańską delegacją we wtorek w Pałacu Belwederskim, tuż przed uroczystością inauguracji.

     

    „Dziś w Belwederze miałem zaszczyt spotkać się ze specjalną delegacją Prezydenta USA Donalda Trumpa, na czele z Kelly Loeffler, która przybyła do Polski na zaprzysiężenie Karola Nawrockiego” – napisał Przydacz na platformie X.

     

    Osobiste relacje pomiędzy Nawrockim a Trumpem budzą duże zainteresowanie i poruszenie na arenie międzynarodowej. Po zwycięstwie Nawrockiego w wyborach prezydenckich, Donald Trump natychmiast pogratulował mu za pośrednictwem Truth Social, pisząc: „Wspaniałe zwycięstwo Karola Nawrockiego w Polsce. Będzie świetnym prezydentem! Wygrał, bo naprawdę kocha Polaków.”

     

    Ich relacja nie kończy się na mediach społecznościowych. Obaj przywódcy mieli odbyć rozmowę telefoniczną tuż po ogłoszeniu wyników wyborów, a wcześniej spotkali się osobiście podczas wizyty kampanijnej Nawrockiego w Waszyngtonie.

     

    Dzień, który przejdzie do historii: czego spodziewać się po inauguracji Karola Nawrockiego

     

    W środę Karol Nawrocki oficjalnie obejmie urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Uroczysta ceremonia rozpocznie się o godzinie 10:00, kiedy nowy prezydent złoży przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym. Będzie to początek dnia pełnego tradycji, symboliki i kluczowych momentów przekazania władzy.

     

    Po zaprzysiężeniu prezydent Nawrocki uda się na uroczystą mszę świętą do Bazyliki Archikatedralnej pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Warszawie. O godzinie 14:00 zostanie mianowany Wielkim Mistrzem Orderu Orła Białego oraz Orderu Odrodzenia Polski – dwóch najwyższych polskich odznaczeń państwowych.

     

    Około godziny 15:15 Karol Nawrocki wraz z małżonką uroczyście wejdą do Pałacu Prezydenckiego, co symbolicznie oznaczać będzie objęcie siedziby głowy państwa. Następnie, o 16:30, Nawrocki oficjalnie przejmie zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi Rzeczypospolitej Polskiej.

     

    To przekazanie władzy stanowi nowy rozdział w polskiej polityce – rozdział, który już przyciąga ogromną uwagę świata. Przy poparciu prezydenta Trumpa i obecności amerykańskiej delegacji w Warszawie, przesłanie jest jasne: świat patrzy na Karola Nawrockiego, a jego prezydentura rozpoczyna się z pełnym bagażem oczekiwań – i międzynarodowych sojuszy.

     

  • Burza po słowach wielkiej mistrzyni szlema. Świątek w centrum wydarzeń

    Burza po słowach wielkiej mistrzyni szlema. Świątek w centrum wydarzeń

    Wstrząs w świecie tenisa: Wybuch legendy Wielkiego Szlema stawia Igę Świątek w centrum burzy

    Coś niezwykłego dzieje się podczas tegorocznego US Open – i już teraz wywołuje to ogromne poruszenie w tenisowym świecie. Choć wydawało się, że całe widowisko będzie rozgrywać się wyłącznie na korcie, tym razem to wydarzenia zza kulis przyciągają największą uwagę. A w samym środku narastającej burzy znalazła się nie kto inny jak Iga Świątek – ukochana gwiazda polskiego tenisa.

     

    Organizatorzy US Open podjęli bezprecedensową decyzję, ogłaszając nowy, zaskakujący format turnieju miksta. Dotychczas często traktowany marginalnie przez szeroką publiczność, w tym roku zyska wyjątkową oprawę – w szranki staną najlepsi singliści i singlistki świata, a stawką będzie zawrotna nagroda w wysokości miliona dolarów. Obecność gwiazdorskich duetów, jak chociażby Świątek i norweski as Casper Ruud, miała rozgrzać emocje i przyciągnąć globalną uwagę. Ale zamiast marketingowego triumfu, organizatorzy otrzymali falę krytyki – i to ze strony najbardziej utytułowanych deblistów.

     

    Triumf na trawie, który zmienił wszystko dla Świątek

     

    Dla Igi Świątek sezon 2025 już teraz można uznać za wyjątkowy. Jej historyczne zwycięstwo na kortach trawiastych Wimbledonu – nawierzchni, która przez lata była jej piętą achillesową – ugruntowało jej pozycję jako zawodniczki kompletnej, zdolnej do triumfu na każdej nawierzchni. To zwycięstwo nie tylko wyniosło jej karierę na nowy poziom, ale też diametralnie zmieniło sposób, w jaki będzie oceniany ten sezon. Mając w rękach trofeum z Wimbledonu, Świątek może wejść w drugą połowę roku z dużo mniejszą presją niż dotychczas.

     

    W zeszłym roku bowiem – od sierpnia do końca sezonu – Polka zdobyła niewiele punktów rankingowych, co teraz pozwala jej grać z większą swobodą. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Aryny Sabalenki – jej głównej rywalki – która musi bronić ogromnej liczby punktów zdobytych w końcówce sezonu 2024, co oznacza potężne psychiczne obciążenie dla Białorusinki.

     

    Ikona debla zabiera głos: „To policzek dla nas wszystkich”

     

    Gdy Świątek szykuje się do kolejnego wielkiego występu – tym razem w mikście – głos zabrała jedna z największych legend tenisa deblowego. I jej słowa rozchodzą się echem po całym środowisku.

     

    Katerina Siniakova – jedenastokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema w grze podwójnej, ceniona i szanowana w całym tenisowym świecie – nie gryzła się w język. W rozmowie z WP SportoweFakty Czeszka otwarcie skrytykowała pomysł zapraszania singlowych gwiazd do rywalizacji, która od lat była domeną deblistów.

     

    – Nie mam pojęcia, co się dzieje – powiedziała Siniakova. – Wciąż czekam na decyzję organizatorów. Jeśli nie dostaniemy dzikiej karty, będę w szoku.

     

    Czeszka, która zgłosiła się do turnieju z Marcelo Arevalo, podkreśliła rażącą sprzeczność: organizowanie walki o tytuł wielkoszlemowy w formie imprezy pokazowej i jednoczesne pomijanie czołowych deblistów.

     

    – Jeśli najlepsi debliści są pomijani w wielkoszlemowym turnieju, to jak można traktować to poważnie? – zapytała wyraźnie zirytowana.

     

    „Marketing ponad zasługi”: narastający konflikt w świecie tenisa

     

    To, co szczególnie zabolało deblowe środowisko, to nie tylko sama decyzja, ale sposób, w jaki została ona podjęta. Siniakova przyznała, że gdyby nie zabrała głosu, cała sprawa prawdopodobnie przeszłaby bez echa.

     

    – To najsmutniejsze. Mam wrażenie, że nikogo by to nie obeszło – przyznała.

     

    Choć dostrzega, że z marketingowego punktu widzenia decyzja może mieć sens – przyciągając widzów i sponsorów – to według niej ucierpiała na tym integralność turnieju.

     

    – Organizatorzy często twierdzą, że wszystko robią dla dobra zawodników. Ale w tym przypadku to po prostu nieprawda. To zła zmiana, która jest niesprawiedliwa – dodała.

     

    Wcześniej swoje rozczarowanie wyraził także Polak Jan Zieliński – kolejny specjalista od debla, który nie krył frustracji nowym kierunkiem obranym przez US Open.

     

    Punkt zwrotny dla miksta?

     

    Nowa formuła miksta na US Open miała być strzałem w dziesiątkę. Widowiskowe pary – jak Świątek i Ruud – miały rozbudzić wyobraźnię kibiców. Tymczasem zamiast entuzjazmu, decyzja wywołała burzę i rozpętała gorącą debatę o roli debla w dzisiejszym tenisie.

     

    W miarę jak turniej się zbliża, wszyscy będą przyglądać się nie tylko temu, jak zaprezentują się singlowe gwiazdy, ale też, jak na kontrowersję zareaguje całe tenisowe środowisko.

     

    Bo choć Iga Świątek po raz kolejny znajdzie się w blasku reflektorów, tym razem nie chodzi o jej wyczyny na korcie. Chodzi o jej udział w sporze, który może zdefiniować przyszłość wielkoszlemowego miksta.

     

  • Niewiarygodny wyczyn Igi Świątek. Wystarczyło policzyć do 17. Ale to nie koniec

    Niewiarygodny wyczyn Igi Świątek. Wystarczyło policzyć do 17. Ale to nie koniec

    Niewiarygodny wyczyn Igi Świątek. Wystarczyło policzyć do 17. Ale to nie koniec

    Iga Świątek ma dopiero 24 lata, ale już teraz stawiana jest w jednym szeregu z ikonami kobiecego tenisa. Doskonale obrazuje to zestawienie przygotowane przez serwis Tennis365.com. Na liście umieszczono zawodniczki z największą liczbą prestiżowych tytułów na koncie. Polka znalazła się w doborowym gronie jako jedyna z wciąż regularnie wychodzących na kort.

     

    Pod lupę wzięto okres od 1990 roku. Skrupulatnie policzono tytuły gromadzone przez poszczególne zawodniczki na przestrzeni 35 lat. Ale wyłącznie te o największym prestiżu.

     

    W kategorii “big titles” mieszczą się końcowe triumfy w imprezach wielkoszlemowych, turniejach rangi WTA 1000 oraz WTA Finals, a także w igrzyskach olimpijskich.

     

    Iga Świątek w panteonie gwiazd. Niebawem doścignie starszą z sióstr Williams

     

    Eksperci serwisu Tennis365.com prezentują osiem tenisistek z największą liczbą tytułów pierwszego sortu. Listę zamyka Iga Świątek, a przed sobą ma same znakomitości. Polka jest w tym gronie jedyną zawodniczką regularnie wychodzącą na kort.

     

    Przed raszynianką sklasyfikowano Venus Williams, którą w akcji oglądaliśmy niedawno w Waszyngtonie, ale amerykańska weteranka przystępuje do gry zwykle z kaprysu i czyni to niezmiernie rzadko. Reszta zawodniczek z opublikowanego rejestru przebywa już na sportowej emeryturze.

     

    Świątek ma na koncie 17 tytułów najwyższej rangi. Sześciokrotnie triumfowała w Wielkim Szlemie (4 x Roland Garros, US Open, Wimbledon), ma na koncie 10 triumfów w turniejach WTA 1000 i raz okazała się bezkonkurencyjna w WTA Finals. Dorobek jak na 24-latkę doprawdy okazały.

     

    W najbliższych latach trzecia obecnie rakieta świata z pewnością wzbogaci dorobek. Ale o prześcignięciu liderki zestawienia na razie nie ma mowy. Poza zasięgiem wydaje się w przewidywalnej perspektywie Serena Williams, która może się pochwalić aż 52 tytułami zdobywanymi na najważniejszych arenach światowego tenisa.

    Ranking serwisu Tennis365.com uwzgledniający “big titles” (od 1990 roku):

    1. Serena Williams (USA) – 52 tytuły

    2. Steffi Graf (Niemcy) – 32

    3. Martina Hingis (Szwajcaria) – 24

    4. Monica Seles (Jugosławia/USA) – 21

    5. Justine Henin (Belgia) – 20

    Maria Szarapowa (Rosja) – 20

    7. Venus Williams (USA) – 18

    8. Iga Świątek (Polska) – 17