• Tak wygląda ranking WTA po finale w Cincinnati! Potężne konsekwencje

    Tak wygląda ranking WTA po finale w Cincinnati! Potężne konsekwencje

    Iga Świątek coraz bliżej Aryny Sabalenki! Polka po świetnym występie w Cincinnati zanotowała znaczący awans w światowym rankingu. W finale prestiżowego turnieju WTA 1000 pokonała Jasmine Paolini i po raz pierwszy w karierze sięgnęła po tytuł w tej imprezie. Dzięki temu zwycięstwu nasza tenisistka może realnie myśleć o powrocie na sam szczyt światowej hierarchii.

    Drugie trofeum Świątek w 2025 roku

    Dla 24-letniej liderki polskiego tenisa był to już drugi triumf w tym sezonie. W meczu finałowym Świątek pokonała Jasmine Paolini (9. WTA) 7:5, 6:4, a kluczowy moment rozegrał się w ósmym gemie drugiego seta. Polka obroniła wtedy dwa break pointy, zdołała utrzymać serwis i przejęła kontrolę nad spotkaniem. Ostatecznie zakończyła mecz efektownym asem serwisowym, potwierdzając swoją świetną dyspozycję po wcześniejszym sukcesie w Wimbledonie.

    – „To było pełne zwrotów akcji spotkanie, obfitujące w przełamania i emocjonujące wymiany. Ostatecznie to Świątek lepiej wytrzymała presję” – komentował po meczu Dominik Senkowski ze Sport.pl.

    Awans na drugie miejsce w rankingu WTA

    Triumf w Cincinnati sprawił, że Iga Świątek awansowała na pozycję wiceliderki światowego rankingu WTA. Po raz ostatni zajmowała to miejsce w maju, ale kilka tygodni później spadła nawet na ósme miejsce. Teraz ponownie znalazła się tuż za Aryną Sabalenką, mając na koncie 7933 punkty.

    Taka sytuacja ma ogromne znaczenie przed US Open – Świątek zostanie rozstawiona z numerem dwa, co oznacza, że Sabalenkę może spotkać dopiero w finale. Polka wyprzedza Coco Gauff zaledwie o 59 punktów, natomiast do Białorusinki traci aż 3292. Choć dystans jest spory, to zbliżający się turniej wielkoszlemowy w Nowym Jorku oraz WTA Finals mogą sprawić, że strata zacznie się zmniejszać.

    Aktualny ranking WTA po Cincinnati:

    1. Aryna Sabalenka – 11 225 pkt

    2. Iga Świątek – 7933 pkt

    3. Coco Gauff – 7874 pkt

    4. Jessica Pegula – 4903 pkt

    5. Mirra Andriejewa – 4733 pkt

    6. Madison Keys – 4689 pkt

    7. Qinwen Zheng – 4433 pkt

    8. Jasmine Paolini – 4116 pkt

    9. Amanda Anisimova – 3859 pkt

    10. Jelena Rybakina – 3663 pkt

    30. Magdalena Fręch – 1626 pkt

    36. Magda Linette – 1404 pkt

    Krótki odpoczynek i nowe wyzwania

    Świątek nie będzie miała wiele czasu na regenerację. Jeszcze przed rozpoczęciem gry singlowej w US Open wystąpi w mikście, tworząc duet z Norwegiem Casperem Ruudem. Z kolei główna część rywalizacji – turniej singlowy – potrwa w dniach 25 sierpnia – 7 września.

    Przypomnijmy, że Polka ma już na koncie triumf w US Open w 2022 roku, natomiast w poprzedniej edycji odpadła w ćwierćfinale. Teraz, w świetnej formie i jako świeżo upieczona zwyciężczyni z Cincinnati, znów będzie należeć do grona głównych kandydatek do tytułu.

  • Oto pierwsze słowa Świątek po sukcesie w Cincinnati. Polka pokazała wielką klasę

    Oto pierwsze słowa Świątek po sukcesie w Cincinnati. Polka pokazała wielką klasę

    Iga Świątek mistrzynią turnieju WTA 1000 w Cincinnati! Polka w wielkim finale pokonała Jasmine Paolini 7:5, 6:4, potwierdzając świetną dyspozycję tuż przed startem US Open. Po zwycięstwie tradycyjnie wzięła udział w ceremonii wręczenia nagród, gdzie nie tylko podsumowała turniej, ale też skierowała wyjątkowe słowa do swojej rywalki.

    Szósta wygrana z Paolini, drugi tytuł w sezonie

    Świątek (2. WTA) po raz szósty stanęła naprzeciw Jasmine Paolini (9. WTA) i po raz szósty wyszła z tego starcia zwycięsko. Tym razem stawką było trofeum prestiżowego turnieju WTA 1000. To drugi tytuł Polki w tym sezonie – wcześniej triumfowała w Wimbledonie. Miała również finał w Bad Homburgu, gdzie musiała uznać wyższość Jessiki Peguli (4. WTA).

    Słowa uznania dla organizatorów i rywalki

    Podczas ceremonii Świątek nie kryła wdzięczności:
    – Chciałabym podziękować rodzinie Navarro za organizację tego turnieju. To jedne z najlepszych zawodów w całym tourze – atmosfera tutaj zawsze jest wspaniała, a samo wydarzenie ma ogromne znaczenie dla miasta. Gdy organizacja stoi na tak wysokim poziomie, nam – zawodniczkom – dużo łatwiej jest grać. Z pewnością wrócę tu za rok – obiecała Polka.

    Nie zabrakło również wyjątkowych słów skierowanych do Jasmine Paolini:
    – Dziękuję, że jesteś w tourze. Niewiele jest zawodniczek, które wnoszą do naszej społeczności tyle pozytywnej energii, z którymi można porozmawiać, pośmiać się i miło spędzić czas. Grałaś świetnie, mam nadzieję, że spotkamy się w finale US Open! Gratulacje również dla twojego zespołu – wykonaliście kawał świetnej pracy – podkreśliła Świątek.

    Podziękowania dla sztabu i refleksja po triumfie

    Na koniec liderka polskiego tenisa zwróciła się do swojego sztabu:
    – Dziękuję mojemu zespołowi, bo to dzięki wam rozwijam się i staję się lepszą zawodniczką. Szczerze mówiąc, jestem zaskoczona naszymi wynikami – gdybym miała wskazać dwa turnieje, których wygrania zupełnie się nie spodziewałam, byłyby to Wimbledon i Cincinnati. Dlatego czuję ogromne zaskoczenie, ale też wielką radość. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają i wierzą we mnie, niezależnie od wzlotów i upadków – przyznała.

    Co dalej?

    Po sukcesie w Cincinnati przed Świątek kolejne wyzwania. Najpierw wystąpi w mikście na US Open u boku Caspera Ruuda. Następnie, między 25 sierpnia a 7 września, rozpocznie zmagania singlowe w Nowym Jorku, gdzie będzie chciała powtórzyć swój historyczny triumf z 2022 roku.

    Chcesz, żebym przygotował też dłuższą, bardziej publicystyczną wersję tego tekstu – z analizą formy Świątek i znaczenia tego zwycięstwa przed US Open?

  • Świątek nawet nie zdążyła wyjść na finał. Cudowne wieści. To już hegemonia

    Świątek nawet nie zdążyła wyjść na finał. Cudowne wieści. To już hegemonia

    Iga Świątek od lat uchodzi za królową gry na mączce, ale coraz częściej można usłyszeć, że ten tytuł wcale nie oddaje pełni jej możliwości. Jak podaje portal Tennis365.com, Polka osiąga jeszcze lepsze rezultaty na kortach twardych – szczególnie w finałach. Jej skuteczność w meczach o tytuł na tej nawierzchni wynosi aż 85,7 proc., co jest absolutnym rekordem w historii WTA. W nocy z poniedziałku na wtorek Świątek stanie przed szansą na poprawienie tego niesamowitego wyniku, walcząc o triumf w turnieju WTA 1000 w Cincinnati.

    Świątek dotarła do finału w znakomitym stylu – nie straciła ani jednego seta. W decydującym spotkaniu zmierzy się z Włoszką Jasmine Paolini, a pierwszy serwis zaplanowany jest nie wcześniej niż o północy czasu polskiego. Atutem Polki, poza wyśmienitą formą w ostatnich dniach, pozostaje wspomniany rekordowy bilans finałów na hardcourcie.

    W zestawieniu przygotowanym przez Tennis365.com uwzględniono jedynie tenisistki, które rozegrały na tej nawierzchni przynajmniej dziesięć finałów. Świątek ma ich już za sobą 14, z czego 12 zwycięskich. To kapitalny sygnał przed meczem z Paolini. Co ciekawe, oba przegrane finały na twardej nawierzchni przyniosły jej starcia z jedną rywalką – Barborą Krejcikovą. Czeszka potrafiła ograć Polkę dwukrotnie w krótkim odstępie czasu: najpierw w hali w Ostrawie (październik 2022), a następnie w Dubaju (luty 2023).

    Na ceglanej nawierzchni bilans Polki również robi wrażenie – 10 zwycięstw w 12 finałach, co daje skuteczność na poziomie 83,3 proc. Jednak to właśnie triumfy na hardcourcie, z finałem US Open 2022 na czele, budują jej największą legendę. Wkrótce Świątek wróci do Nowego Jorku, by spróbować powtórzyć tamten sukces. Zanim jednak to nastąpi, kibice czekają na jej ostatni akcent w Cincinnati, który może być idealnym wstępem do kolejnej batalii o wielkoszlemową chwałę.

  • Tak Włosi nazwali Świątek przed finałem z Paolini. “Temat tabu”

    Tak Włosi nazwali Świątek przed finałem z Paolini. “Temat tabu”

    Iga Świątek stanie do finałowej rywalizacji turnieju WTA 1000 w Cincinnati, w którym jej przeciwniczką będzie Jasmine Paolini. We włoskiej prasie przed tym starciem dominuje jeden, dość niewygodny dla ich reprezentantki temat.

    Polka w świetnym stylu zameldowała się w meczu o tytuł, wygrywając z Jeleną Rybakiną 7:5, 6:3. W pierwszym secie Świątek odrobiła stratę z 3:5 i przechyliła szalę na swoją korzyść. Paolini z kolei stoczyła trzysetowy bój z Weroniką Kudiermietową, triumfując 6:3, 6:7(2), 6:3. Media na Półwyspie Apenińskim nie szczędzą komplementów tenisistce z Toskanii, ale jednocześnie przypominają o jej największym problemie.

    Świątek zdecydowaną faworytką

    „La Gazzetta dello Sport” i portal sport.virgilio.it zwracają uwagę, że bilans bezpośrednich spotkań obu zawodniczek jednoznacznie przemawia za Polką. Do tej pory mierzyły się pięciokrotnie i wszystkie mecze padły łupem Świątek, najczęściej w bardzo przekonującym stylu. Wystarczy przypomnieć półfinał w Bad Homburg w tym sezonie, w którym liderka polskiego tenisa wygrała 6:3, 6:1.

    „Przed Paolini stoi teraz najtrudniejsza przeszkoda – Iga Świątek. Starcia z nią to dla Włoszki prawdziwy temat tabu” – podkreśla sport.virgilio.it.

    Rewanż za Roland Garros

    „Świątek jest świeżo po triumfie na Wimbledonie i w ostatnich tygodniach prezentuje się jak odrodzona. Finał w Cincinnati będzie jednocześnie rewanżem za mecz o tytuł na Roland Garros w 2024 roku, w którym Polka, grając jak prawdziwa kosmitka, pewnie zwyciężyła. Paolini znów nie jest stawiana w roli faworytki, choć tym razem różnica poziomu może być mniejsza niż 14 miesięcy temu” – pisze La Gazzetta dello Sport.

    Premia dla Świątek

    Dziennikarze zaznaczają również, że ewentualne zwycięstwo w Cincinnati przyniesie Świątek nie tylko drugie trofeum w sezonie, ale także powrót na 2. pozycję w światowym rankingu – co będzie dodatkową nagrodą za świetną formę.

    Raszynianka po raz pierwszy w karierze wystąpi w finale turnieju w Cincinnati. Spotkanie z Paolini zaplanowano z poniedziałku na wtorek, nie wcześniej niż o północy czasu polskiego.

  • Iga Świątek walczy w finale w Cincinnati! Tak symulacje typuje wynik z Jasmine Paolini

    Iga Świątek walczy w finale w Cincinnati! Tak symulacje typuje wynik z Jasmine Paolini

    Iga Świątek walczy w finale w Cincinnati! Tak symulacje typuje wynik z Jasmine Paolini

    Zostało już tylko jedno starcie! Iga Świątek ma przed sobą spore wyzwanie, bo w finale WTA 1000 w Cincinnati zmierzy się z Jasmine Paolini. Podczas amerykańskiego “tysięcznika” Włoszka pokazywała się z bardzo dobrej strony, dlatego nie będzie bez szans. Która z pań zwycięży? Symulacja przygotowana przez sztuczną inteligencję przewiduje zacięty i trudne trzysetowe starcie! Oto jej rezultat.

     

    W półfinale WTA 1000 w Cincinnati Iga Świątek w dwóch setach pokonała Jelenę Rybakinę, a Jasmine Paolini potrzebowała aż trzech partii, żeby wyeliminować Weronikę Kudiermietową. Teraz jest już jasne, że trzecia i dziewiąta rakieta świata spotkają się w finale, a stanie się to nie przed północą czasu polskiego w nocy z poniedziałku na wtorek. Która z tenisistek sięgnie po trofeum? Zapytaliśmy o to znane narzędzie sztucznej inteligencji — ChatGPT — które przygotowało nam hipotetyczną symulację tego pojedynku.

     

    Tak symulacja typuje wynik finału Igi Świątek z Jasmine Paolini w Cincinnati

     

    “Pierwszy set: Mecz zaczyna się od bardzo agresywnej gry Paolini, która nie boi się wchodzić w wymiany z głębi kortu i szuka odważnych uderzeń po linii. Włoszka wykorzystuje pewną nerwowość Świątek i szybko obejmuje prowadzenie 2:0. Polka jednak odzyskuje rytm returnu i zaczyna przejmować inicjatywę. Dzięki większej regularności i mocnym forhendowym crossom odrabia straty i wychodzi na prowadzenie 4:2. Paolini walczy o każdy punkt, ale przy stanie 5:3 Świątek gra perfekcyjnego gema serwisowego i zamyka seta. Świątek wygrywa pierwszego seta 6:3” — czytamy.

     

    “Drugi set: Paolini nie zamierza się poddawać. Jej szybka gra i częste zmiany tempa zaskakują Świątek. Włoszka świetnie serwuje, a jej forhend zaczyna regularnie trafiać w linie. Po zaciętym gemie w połowie seta przełamuje Polkę na 4:2 i utrzymuje przewagę do końca. Świątek popełnia kilka niewymuszonych błędów, co daje rywalce przewagę psychologiczną. Paolini kończy seta winnerem z forhendu, wyrównując stan meczu. Paolini zwycięża drugiego seta 6:4” — kontynuuje sztuczna inteligencja.

     

    “Trzeci set: Decydująca partia to popis tenisowego kunsztu obu zawodniczek. Świątek wraca do swojego najwyższego poziomu: znakomicie returnuje i zmusza Paolini do defensywy. Włoszka walczy ambitnie, broni trzy break pointy przy stanie 2:2, ale w kolejnym gemie Świątek przełamuje ją po długiej wymianie zakończonej bekhendem po linii. Od tego momentu Polka kontroluje grę. Pewnie serwuje, dominuje w wymianach i nie pozwala rywalce na powrót. Przy stanie 5:3 Świątek serwuje na mecz i kończy finał asem. Iga Świątek pokonuje Jasmine Paolini 6:3, 4:6, 6:3 i wygrywa turniej WTA 1000 w Cincinnati!” — kończy się symulacja.

     

    Oczywiście, trzeba pamiętać, że jest to jedynie hipotetyczny scenariusz, który nie musi potwierdzić się na korcie. Jedno jest pewne: jeżeli tak potoczyłoby się finałowe starcie, to na brak emocji nie można byłoby narzekać, a na końcu fani Polki na pewno byliby zadowoleni. Ostatecznie jednak wszystko rozstrzygnie się w prawdziwym spotkaniu obu pań, a do typów sztucznej inteligencji należy podejść z dozą dystansu.

  • Ogromna burza wokół Świątek po słowach legendy. “Absurdalne stwierdzenie”

    Ogromna burza wokół Świątek po słowach legendy. “Absurdalne stwierdzenie”

    Iga Świątek po znakomitym występie zameldowała się w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati, pokonując Jelenę Rybakinę. Choć Polka zaprezentowała świetny tenis, mocno krytyczną opinią podzieliła się Lindsay Davenport. Amerykanka zasugerowała, że zwycięstwo liderki polskiego tenisa było ułatwione – co szybko spotkało się z ostrą reakcją kibiców.

    Rybakina bez recepty na Świątek

    Nie od dziś wiadomo, że Jelena Rybakina potrafi być bardzo groźną przeciwniczką. W tym sezonie jednak kompletnie nie znajduje sposobu na Igę Świątek. Panie mierzyły się już czterokrotnie i za każdym razem lepsza była Polka. W Cincinnati również potwierdziła swoją dominację – choć w półfinale w pierwszym secie przegrywała 3:5, to ostatecznie wygrała 7:5. W drugiej partii kontrolowała sytuację i zwyciężyła 6:3. Mimo to nie wszyscy doceniają klasę, jaką Polka prezentuje na korcie.

    Davenport bez ogródek

    Lindsay Davenport – była liderka rankingu i trzykrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych – otwarcie stwierdziła, że Świątek miała „ułatwione zadanie”. Jej zdaniem Polka mogła się szybciej zaaklimatyzować do trudnych warunków pogodowych, ponieważ wszystkie swoje mecze grała w godzinach przedpołudniowych (11:00 lub 13:00 czasu lokalnego). Rybakina natomiast częściej występowała wieczorem.

    – Człowiek przyzwyczaja się do takich warunków. To nie jest do końca sprawiedliwe – podsumowała Davenport.

    Kibice odpowiedzieli natychmiast

    Słowa Amerykanki wywołały burzę wśród fanów Igi. Na portalu sportskeeda.com pojawiło się wiele komentarzy krytykujących jej opinię.

    – A może spojrzeć na to inaczej? Iga grała cały czas w największym upale i powinna być jeszcze bardziej zmęczona, podczas gdy inne zawodniczki mogły rywalizować w niższych temperaturach – zwrócił uwagę jeden z kibiców.
    – Absurd. Iga nie ma wpływu na harmonogram i godzinę meczu – napisał inny.
    – Davenport rozczarowuje za każdym razem, gdy się wypowiada. Szkoda, że nie mówiła o korzystnych losowaniach Coco Gauff na US Open – dodano na jednym z profili.

    Historyczny finał przed Świątek

    Choć dyskusja wokół komentarzy Davenport trwa, fani podkreślają, że największym faktem jest świetna forma Polki. Świątek od dwóch miesięcy gra na bardzo wysokim poziomie, a w Cincinnati po raz pierwszy w karierze dotarła do finału.

    O tytuł zmierzy się z Jasmine Paolini. Obie zawodniczki grały już ze sobą pięć razy i zawsze górą była Polka. Finałowe starcie rozpocznie się o północy czasu polskiego, z poniedziałku na wtorek.

  • “Absolutnie niemożliwe” Burza w sprawie Igi Świątek tuż przed US Open. Błąd organizatorów

    “Absolutnie niemożliwe” Burza w sprawie Igi Świątek tuż przed US Open. Błąd organizatorów

    “Absolutnie niemożliwe” Burza w sprawie Igi Świątek tuż przed US Open. Błąd organizatorów

    Iga Świątek znalazła się w turniejowej drabince mikstowej rywalizacji rozgrywanej w ramach US Open, ale jak zauważa ceniony dziennikarz Jose Morgado, jej występ stoi pod dużym znakiem zapytania. To samo dotyczy Carlosa Alcaraza i Jannika Sinnera. Oto dlaczego.

     

    Tegoroczny turniej mikstowy w ramach US Open poprzedzi rywalizację singlistów i zostanie rozegrany w nowej formule. Zawody potrwają zaledwie dwa dni. We wtorek rozegrana zostanie 1/8 finału oraz ćwierćfinały, a w środę półfinały i finał imprezy.

     

    Iga Świątek, która pojawi się na korcie u boku Caspera Ruuda znalazła się na liście zgłoszeń, a jej nazwisko widnieje w drabince. Tyle tylko, że to jeszcze może się zmienić ze względu na fatalny timing organizatorów.

     

    Iga Świątek będzie musiała się wycofać?

     

    Pierwszy mecz Świątek i Ruuda zaplanowano na wtorek na godzinę 12:00 amerykańskiego czasu. Wcześniej Polka rozegra finał w Cincinnati, który rozpocznie się dziś o godz. 18. W tzw. międzyczasie miałaby jeszcze pokonać drogę z Ohio do Nowego Jorku. To wszystko brzmi jak szaleństwo. “To wygląda na absolutnie niemożliwe” — podkreśla Jose Morgado.

    https://x.com/josemorgado/status/1957232789671076016

    Podobny problem mogą mieć Jannik Sinner i Carlos Alcaraz. Ich spotkanie zostanie rozegrane wcześniej, tuż przed finałem kobiet, natomiast rywalizację w Nowym Jorku powinni rozpocząć o godz. 14:00. Na ewentualne decyzje z niepokojem wyczekują z pewnością ich partnerki — Katerina Siniakova oraz Emma Raducanu. “Zastępcy powinni być gotowi” — wieszczy wspomniany wcześniej dziennikarz.

     

  • Wieści od WTA na godziny przed finałem. Sromotna klęska Paolini. Świątek już triumfuje

    Wieści od WTA na godziny przed finałem. Sromotna klęska Paolini. Świątek już triumfuje

    Wieści od WTA na godziny przed finałem. Sromotna klęska Paolini. Świątek już triumfuje

    Iga Świątek może dziś zaserwować sobie potężny zastrzyk pewności siebie przed zbliżającym się wielkoszlemowym US Open. Nasza tenisistka zagra około północy czasu polskiego z Włoszką Jasmine Paolini o prestiżowy tytuł w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Polka wydaje się faworytką tego starcia. Ba, już przed jego rozpoczęciem zanotowała “pokaźne zwycięstwo” nad swoją rywalką. A wszystko za sprawą oficjalnego serwisu WTA.

     

    W Cincinnati trwa już ostatnie odliczanie do wielkiego finału tamtejszego tysięcznika, w którym Iga Świątek zmierzy się z mającą polskie korzenie reprezentantką Włoch – Jasmine Paolini. W niedzielnym półfinale nasza tenisistka pewnie rozprawiła się w dwóch setach z Jeleną Rybakiną (7:5, 6:3) natomiast 9. obecnie rakieta świata, stoczyła trwającą prawie 2,5 godziny trzysetową batalię z Rosjanką Weroniką Kudiermietową, którą wygrała 6:3, 6:7(2), 6:3.

     

    Warto podkreślić, że dla Igi Świątek będzie to pierwszy w karierze finał turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W dwóch poprzednich edycjach tej imprezy raszynianka zatrzymywała się na półfinale. Może to więc dla niej stanowić podwójną motywację. A Jasmine Paolimi ma świadomość, że czeka ją niezwykle trudne starcie.

     

    Zawsze bardzo trudno gra się z Igą. Ona dużo broni i świetnie serwuje, ale dam z siebie wszystko i postaram się wrócić do poziomu, który pozwolił mi tu dotrzeć. Naprawdę podobają mi się warunki w Cincinnati i mam nadzieję, że to będzie dobry mecz. Na pewno będziemy walczyć

     

    powiedziała Włoszka po awansie do wielkiego finału

     

    Iga Świątek pokona Jasmine Paolini? Jednoznaczne typy przed finałem w Cincinnati

     

    Oficjalny portal WTA przed dzisiejszym finałem przygotował jego zapowiedź. Do tekstu dołączona została ankieta, w której użytkownicy mogą wskazać na zawodniczkę, która ich zdaniem sięgnie po tytuł w Cincinnati.

     

    W głosowaniu Iga Świątek po prostu miażdży Jasmine Paolini. Na zwycięstwo Polki wskazało – na ten moment – 91 procent respondentów, podczas gdy w jej rywalkę wierzy zaledwie 7 procent z nich. W oczach fanów kwestia tego, kto sięgnie po tytuł, pozostaje więc dość jasna.

     

    Także WTA przy okazji nazwało Igę Świątek “zdecydowaną faworytką do zwycięstwa” w finale, wskazując na to, czego Polka dokonała w starciu z Jeleną Rybakiną – odwracając losy pierwszego seta, a później zachwycając swoją grą w drugiej partii – oraz na bezpośredni bilans w pojedynkach z Jasmine Paolini.

     

    Historia sugeruje, że Paolini będzie miała pełne ręce roboty. Świątek wygrała 10 z 11 setów, które ze sobą rozegrały. Jej forhend po prostu przekracza to, co może znieść Paolini

    czytamy

    Po stronie Igi Świątek stoi także olbrzymie doświadczenie. Polka rozegra dzisiaj swój 13. finał imprezy rangi WTA 1000. Dla Jasmine Paolini będzie to dopiero trzecie takie wydarzenie w karierze. Piłeczka znajduje się więc po stronie naszej byłej liderki światowego rankingu. Ale sport, w tym także tenis, porywa nas właśnie tym, że zawsze potrafi zaskoczyć. I nie inaczej może być także dzisiaj.

  • Godzina snu, rekord świata i wschodząca gwiazda: Historia Huberta Trościanki

    Godzina snu, rekord świata i wschodząca gwiazda: Historia Huberta Trościanki

    Godzina snu, rekord świata i wschodząca gwiazda: Historia Huberta Trościanki

    Nowe nazwisko, które wstrząsnęło lekkoatletyką

    W świecie lekkoatletyki co jakiś czas pojawia się talent, który sprawia, że eksperci zaczynają zastanawiać się, gdzie tak naprawdę leżą granice możliwości człowieka. Dla Polski tym nazwiskiem jest teraz Hubert Trościanka. Zaledwie 19-letni dziesięcioboista zadziwił Europę i środowisko lekkoatletyczne na całym świecie, bijąc juniorski rekord świata podczas mistrzostw Europy U20 w fińskim Tampere.

     

    A zrobił to w niezwykłych okolicznościach — po zaledwie godzinie snu, zmagając się z kontuzjami, a mimo to osiągnął wynik, jakiego w historii nie dokonał żaden junior.

     

    Głos przeszłości, który rozbrzmiewa mocno

     

    Kiedy wieść o tym sukcesie obiegła media, jednym z pierwszych poproszonych o komentarz był Sebastian Chmara, były mistrz świata w dziesięcioboju, a obecnie prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Jego reakcja? Czysty zachwyt.

     

    > „To jest niewiarygodny talent. Nigdy nie mieliśmy tak wielkiego w wielobojach i od dawna nie mieliśmy takiego talentu w całej polskiej lekkoatletyce. Spodziewam się, że ten młody chłopak zdobędzie medal olimpijski już na najbliższych igrzyskach” — powiedział Chmara w rozmowie ze Sport.pl.

     

     

     

    To nie tylko pochwała — to wręcz przepowiednia. I wypływa z ust kogoś, kto doskonale wie, co oznacza sukces w najbardziej wymagającej konkurencji lekkoatletycznej.

     

    Rekord, który zmienił wszystko

     

    7 i 8 sierpnia w Tampere Trościanka zgromadził 8514 punktów w dziesięcioboju. Wynik ten zdetronizował rekord świata juniorów, który od 2017 roku należał do Niemca Nikasa Kaula (8435 pkt).

     

    Aby zrozumieć wagę tego wyczynu, warto przypomnieć: Kaul później został seniorskich mistrzem świata. Trościanka, wciąż nastolatek, już go przebił.

     

    Kulisy oczami trenera

     

    Marek Rzepka, trener, który wcześniej prowadził Adrianę Sułek do sukcesów, a dziś stoi za Trościanką, wiedział, że zbliża się coś wyjątkowego. Ale jego zadaniem jest także tonowanie emocji.

     

    > „Podzielam optymizm prezesa, ale muszę być realistą. Naszym zadaniem nie jest tylko gonienie marzeń, lecz także dbanie o zdrowie i przyszłość Huberta. Nikt nie przewidzi kontuzji, ale mogę powiedzieć jedno: on jest wybitny. Absolutnie wybitny” — podkreśla Rzepka.

     

     

     

    Szkoleniowiec zdradził nawet, że jadąc do Tampere, ich celem nie było po prostu zdobycie złota. Ich celem było pobicie rekordu świata. I udało się.

     

    Ukryta walka z kontuzjami

     

    To, co czyni ten sukces jeszcze bardziej niesamowitym, to fakt, że Trościanka nie był w optymalnej formie zdrowotnej. W ostatnich miesiącach zmagał się z problemami z kolanem, piętą, ścięgnem Achillesa, mięśniem czworogłowym, a ostatnio także łokciem.

     

    Właśnie uraz łokcia niemal uniemożliwił mu przygotowania do rzutu oszczepem — jednej z kluczowych konkurencji. Praktycznie wcale tego nie trenował. Jednak na kilka dni przed mistrzostwami, podczas treningu w Spale, posłał oszczep na blisko 60 metrów. Wtedy Rzepka wiedział: są gotowi.

     

    Na zawodach Trościanka pobił rekord życiowy, osiągając 68,87 m — rekord mistrzostw w rzucie oszczepem wśród wieloboistów i rezultat, który praktycznie zagwarantował mu rekord świata. Trener jest przekonany, że w przyszłości jego podopieczny rzuci jeszcze dalej — ponad 70 m, a nawet do 75 m.

     

    Zawodnik bez słabych punktów

     

    Największą cechą wielkiego dziesięcioboisty jest wszechstronność — zdolność do świetnych wyników zarówno w biegach, rzutach, jak i skokach. Trościanka już ją ma.

     

    W skoku o tyczce pokonał 4,80 m, a wkrótce może sięgnąć 5,10–5,20 m.

     

    W dysku w Tampere rzucił „tylko” 43,36 m, ale w tym roku miał już rezultat prawie 50 m.

     

    Na 400 m uzyskał 46,21 s — czas, który dałby mu srebro w rywalizacji indywidualnej.

     

    W skoku wzwyż trenuje zmianę nogi odbicia, a jego trener jest pewien, że pozwoli mu to pokonywać wysokości ponad 2 metry.

     

     

    Jak tłumaczy Rzepka:

     

    > „On jest duży, szybki, silny, dynamiczny i ma niesamowitą wytrzymałość. Nie ma słabych stron. Kiedy na niego patrzę, widzę kompletnego sportowca — i to takiego, który będzie jeszcze lepszy.”

     

     

     

    Budowanie zespołu wokół diamentu

     

    Chmara i Rzepka są zgodni: talenty takie jak Trościanka zdarzają się niezwykle rzadko. Dlatego teraz najważniejsze jest odpowiednie wsparcie i ochrona.

     

    Polski Związek Lekkiej Atletyki już zapewnia opiekę medyczną i fizjoterapeutyczną, ale zdaniem Rzepki potrzeba czegoś więcej. Trzyletni plan, a nie krótkotrwałe rozwiązania, jest konieczny, aby myśleć o igrzyskach w Los Angeles 2028.

     

    Trościanka już korzysta ze wsparcia legendarnego psychologa sportowego profesora Jana Blecharza, który pracował m.in. z Adamem Małyszem. Regularnie poddaje się także fizjoterapii, choć jego trener chce, aby była ona jeszcze bardziej systematyczna — nastawiona nie tylko na reagowanie na kontuzje, ale przede wszystkim na ich zapobieganie.

     

    Marzenie olimpijskie — krok po kroku

     

    Łatwo byłoby już teraz ogłosić Trościankę przyszłym mistrzem olimpijskim, ale Rzepka zachowuje ostrożność. W 2028 roku Hubert będzie miał dopiero 22 lata — to wciąż bardzo młody wiek jak na dziesięcioboistę, którzy zwykle osiągają szczyt później.

     

    Na razie najważniejszym celem są młodzieżowe mistrzostwa Europy w Bydgoszczy w 2027 roku, a stopniowe wejście do rywalizacji seniorskiej będzie następowało etapami. Nawet przyszłoroczny występ w halowych mistrzostwach świata w Toruniu nie jest jeszcze przesądzony.

     

    Długofalowa wizja jest jasna: rozwijać się spokojnie, bez skrótów, pozwolić talentowi naturalnie dojrzewać.

     

    Rzadkie osiągnięcie trenerskie

     

    Rzepka pozostaje skromny, gdy pytany o swoje dokonania. W ostatnich latach miał udział w dwóch rekordach świata — Sułek w pięcioboju halowym i teraz Trościanka w juniorskim dziesięcioboju.

     

    > „Nie chciałbym tego tak przedstawiać” — mówi cicho, gdy sugeruje mu się wyjątkowość tego osiągnięcia. Ale fakty mówią same za siebie.

     

     

     

    Słowo na koniec

     

    Historia Huberta Trościanki dopiero się zaczyna. Ma 19 lat, już jest rekordzistą świata i już niesie na barkach oczekiwania całego kraju.

     

    Czy sięgnie po olimpijskie złoto w Los Angeles? Tego nie da się przewidzieć. Ale jedno jest pewne: Polska znalazła sportowca na miarę pokolenia — takiego, który łączy w sobie talent, charakter i mentalność mistrza.

     

    A jak powiedział jego trener — on nie jest po prostu dobry. On jest wybitny. Prawdziwie wybitny.

  • Tak wygląda ranking WTA po tym, co zrobiła Iga Świątek

    Tak wygląda ranking WTA po tym, co zrobiła Iga Świątek

    Iga Świątek w znakomitym stylu pokonała Jelenę Rybakinę 7:5, 6:3 i zameldowała się w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Stawką poniedziałkowego meczu będzie nie tylko prestiżowy tytuł, ale także powrót Polki na pozycję wiceliderki światowego rankingu. To idealny moment na taki awans – tuż przed rozpoczęciem US Open.

    Turniej pełen znaczenia dla czołówki

    Rywalizacja w Cincinnati miała ogromne znaczenie dla całej ścisłej czołówki WTA. Do Stanów Zjednoczonych przyjechało aż osiem z dziesięciu najlepszych tenisistek rankingu. W tym gronie znalazły się oczywiście Aryna Sabalenka, Coco Gauff i Iga Świątek. Białorusinka i Amerykanka – główne rywalki Polki w walce o drugie miejsce – odpadły już w ćwierćfinale.

    Dla Świątek oznaczało to sporą szansę na poprawę pozycji. Liderka zestawienia Sabalenka pozostaje poza zasięgiem z dorobkiem 11 225 punktów, natomiast Coco Gauff przed półfinałami miała na koncie 7874 punkty. Polka, dzięki awansowi do półfinału, zapewniła sobie już 7323 „oczka”. Zwycięstwo w całym turnieju dałoby jej 7933 punkty i awans na drugą pozycję w rankingu.

    Atut przed US Open

    Ewentualny powrót na drugie miejsce w klasyfikacji WTA byłby dla Świątek ogromnym atutem przed US Open, które rozpocznie się 25 sierpnia. Rozstawienie z numerem dwa oznaczałoby, że Polka trafi na przeciwną stronę drabinki niż Aryna Sabalenka.

    Perfekcyjny półfinał i walka o więcej

    W niedzielnym półfinale Świątek zagrała znakomicie i pewnie pokonała Rybakinę. Dzięki temu Polka ma już 7583 punkty, a w poniedziałek stanie do walki o zwycięstwo w prestiżowym turnieju i pozycję wiceliderki WTA. Aby tego dokonać, musi pokonać triumfatorkę drugiego półfinału, w którym zmierzyły się Weronika Kudiermietowa i Jasmine Paolini.

    Zmiany w rankingu za plecami Świątek

    Dla Rybakiny półfinałowa porażka oznacza duży zawód – Kazaszka miała szansę przesunąć się nawet o dwie lokaty w górę, lecz po turnieju jej dorobek stopniał do 3663 punktów, co oznacza, że pozostaje na 10. miejscu.

    Z kolei Paolini może zanotować awans – samo dotarcie do finału daje jej co najmniej 4116 punktów, co pozwoli wyprzedzić Amandę Anisimovą. Włoszka, póki co, plasuje się na dziewiątej pozycji.

    Ranking WTA (stan na 17.08.2025)

    1. Aryna Sabalenka – 11 225 pkt

    2. Coco Gauff – 7874 pkt

    3. Iga Świątek – 7583 pkt

    4. Jessica Pegula – 4903 pkt

    5. Mirra Andriejewa – 4733 pkt

    6. Madison Keys – 4689 pkt

    7. Qinwen Zheng – 4433 pkt

    8. Amanda Anisimova – 3859 pkt

    9. Jasmine Paolini – 3856 pkt

    10. Jelena Rybakina – 3663 pkt

    30. Magdalena Fręch – 1626 pkt

    36. Magda Linette – 1404 pkt