• Sabalenka grała z Osaką o ćwierćfinał. Pasjonujące starcie gwiazd w Paryżu

    Sabalenka grała z Osaką o ćwierćfinał. Pasjonujące starcie gwiazd w Paryżu

    Oto przeredagowana wersja artykułu po polsku:

    Po raz pierwszy od trzech lat wieczorna sesja na kortach Rolanda Garrosa została poświęcona rywalizacji kobiet w singlu. Na głównej arenie turnieju, Court Philippe-Chatrier, kibice mogli obejrzeć starcie dwóch czterokrotnych mistrzyń wielkoszlemowych – Aryny Sabalenki i Naomi Osaki. Japonka liczyła na przełamanie niekorzystnej passy przeciwko liderce światowego rankingu i rewanż za dwie porażki poniesione wcześniej w tym sezonie. Mimo obiecującego początku ponownie lepsza okazała się jednak Białorusinka, która zwyciężyła 7:5, 6:3 i awansowała do ćwierćfinału.

    Wcześniej poznaliśmy siedem z ośmiu uczestniczek ćwierćfinałów tegorocznego Roland Garros. Z perspektywy polskich kibiców największą sensacją okazało się odpadnięcie Igi Świątek. Czterokrotna triumfatorka paryskiej imprezy zakończyła udział już na etapie czwartej rundy po porażce z Martą Kostiuk. Powody do radości dała natomiast Maja Chwalińska, która rozgrywa najlepszy turniej w swojej karierze. W poniedziałek pewnie pokonała Diane Parry 6:3, 6:2 i zameldowała się w ćwierćfinale, gdzie zmierzy się z Anną Kalinską.

    Wieczorny mecz miał wyjątkowy ciężar gatunkowy. Sabalenka i Osaka należą do najbardziej utytułowanych zawodniczek swojego pokolenia, mając na koncie po cztery triumfy wielkoszlemowe. Wszystkie te sukcesy odnosiły jednak na kortach twardych – zarówno Białorusinka, jak i Japonka dwukrotnie wygrywały Australian Open oraz US Open. Tym razem przyszło im walczyć na paryskiej mączce o miejsce w najlepszej ósemce turnieju.

    Było to już trzecie spotkanie tych tenisistek w sezonie 2026. Pierwszy raz zmierzyły się w Indian Wells, gdzie Sabalenka wygrała w dwóch setach. Znacznie bardziej wyrównany przebieg miał ich pojedynek w Madrycie. Osaka wygrała wówczas pierwszą partię po tie-breaku, a w drugiej prowadziła z przewagą przełamania. Mimo to Białorusinka odwróciła losy meczu i zwyciężyła 6:7(1), 6:3, 6:2. W Paryżu Japonka chciała wreszcie znaleźć sposób na swoją rywalkę.

    Początek spotkania dawał jej nadzieję. Osaka rozpoczęła od utrzymania serwisu po zaciętej walce na przewagi, a chwilę później wykorzystała problemy Sabalenki przy podaniu i objęła prowadzenie 2:0. Liderka rankingu szybko jednak odzyskała rytm gry. Natychmiast odrobiła stratę przełamania, a następnie zaczęła dominować przy własnym serwisie. W czwartym gemie posłała aż trzy asy, sygnalizując, że opanowała już nerwy związane z początkiem meczu.

    W dalszej części pierwszego seta obie zawodniczki skutecznie utrzymywały własne podania, choć Osaka musiała wkładać w to znacznie więcej wysiłku. Kilkukrotnie ratowała się grą na przewagi i coraz mocniej odczuwała presję wywieraną przez Sabalenkę przy returnie. Kluczowy moment nadszedł przy stanie 5:5. Białorusinka przejęła inicjatywę, wygrała cztery kolejne punkty przy serwisie rywalki i zdobyła przełamanie. Chwilę później bez najmniejszych problemów zamknęła seta asem serwisowym, wygrywając go 7:5.

    Druga partia rozpoczęła się spokojniej dla Osaki, jednak z każdym kolejnym gemem coraz wyraźniej było widać przewagę liderki rankingu. Japonka nadal potrafiła odpowiadać mocnymi uderzeniami, ale coraz częściej musiała wychodzić z trudnych sytuacji przy własnym podaniu. W piątym gemie obroniła jeszcze szansę na przełamanie, jednak nie była w stanie utrzymać takiego poziomu koncentracji przez cały set.

    Decydujący cios Sabalenka zadała w siódmym gemie. Osaka popełniła kilka błędów, a Białorusinka natychmiast wykorzystała moment słabości przeciwniczki. Już przy pierwszym break poincie przełamała Japonkę i wyszła na prowadzenie, którego nie oddała do końca spotkania. Od tego momentu Naomi nie zdołała już zdobyć ani jednego gema.

    Po 87 minutach gry Aryna Sabalenka mogła cieszyć się z kolejnego zwycięstwa nad Osaką i awansu do ćwierćfinału Roland Garros. Liderka rankingu WTA wygrała 7:5, 6:3, potwierdzając swoją znakomitą formę. Jej następną rywalką będzie Diana Sznajder, z którą powalczy o miejsce w półfinale paryskiego turnieju.

  • “Nikt mnie tu nie zna”. Chwalińska rozbawiła kibiców w Paryżu

    “Nikt mnie tu nie zna”. Chwalińska rozbawiła kibiców w Paryżu

    Maja Chwalińska pokonała Dianę Parry 6:3, 6:2 i awansowała do ćwierćfinału Roland Garros. – Byłam świadoma tego, że będziecie chcieli, by to Diane wygrała. Ale was za to nie winię – powiedziała do publiczności, co spotkało się z ogromnym aplauzem.

    Dodaj tag Diane Parry do ulubionych
    Piękny sen Mai Chwalińskiej dalej trwa. W swoim debiucie na Roland Garros Polka dotarła już do ćwierćfinału. W poniedziałek w meczu czwartej rundy pokonała reprezentantkę gospodarzy Diane Parry 6:3, 6:2.

    Do zabawnych scen doszło podczas pomeczowego wywiadu na korcie. Polka nie ukrywała swojego dobrego humoru.

    ZOBACZ WIDEO: Wsiedliśmy do auta za ponad 1,5 mln zł. Manufaktura z Czech

    REKLAMA
    KONIEC REKLAMY
    – Nie spodziewałam się tego. Jestem po prostu bardzo wdzięczna, że mogę tutaj być – powiedziała Chwalińska w rozmowie na korcie z Marion Bartoli. Po chwili zwróciła się do kibiców.

    – Byłam świadoma tego, że będziecie chcieli, żeby to Diane wygrała. Ale was za to nie winię – zażartowała Chwalińska, co spotkało się z ogromnym aplauzem publiczności. – Dziękuję za wspieranie nas z ogromnym szacunkiem. Atmosfera była wspaniała. Jestem wdzięczna każdemu kibicowi, który przyszedł na kort – dodała.

    Później w trakcie wywiadu Marion Bartoli zaznaczyła, że normalnie siedem meczów wystarczy, by wygrać turniej wielkoszlemowy. Polka jednak musiała przedzierać się przez kwalifikację i wygrała w nich wszystkie trzy spotkania. Na paryskich kortach rozegrała już siedem spotkań, ale daje jej to “tylko” ćwierćfinał.

    – Nie mam jeszcze trofeum – odpadła Chwalińska. – Jeszcze przyjdzie, nie martw się – odpowiedziała Bartoli. Później poinformowała zawodniczkę, że jej następną przeciwniczką będzie Rosjanka Anna Kalinska.

    – Jest jedną z czołowych zawodniczek na świecie. Szczerze mówiąc, mnie z kolei nikt tu nie zna. To będzie bardzo trudny mecz, zresztą jak każdy tutaj – odpowiedziała Polka.

    – Teraz już każdy cię zna – zakończyła z uśmiechem Bartoli.

    Oglądaj wybrane turnieje tenisowe online na Eurosport w Pilocie WP! Kibicuj razem z nami! (link sponsorowany)

  • “Chwilo trwaj”. Lawina wpisów po wyczynie Chwalińskiej

    “Chwilo trwaj”. Lawina wpisów po wyczynie Chwalińskiej

    Maja Chwalińska awansowała do ćwierćfinału wielkoszlemowego Rolanda Garrosa po ograniu Diane Parry 6:3, 6:2. Po tym spotkaniu pojawiło się mnóstwo reakcji ekspertów, którzy są wniebowzięci występem naszej tenisistki.

    Dodaj tag Maja Chwalińska do ulubionych
    Maja Chwalińska musiała przejść przez trzyetapowe kwalifikacje, by wystąpić w głównej drabince wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Gdy tego dokonała, zaczęła raz po raz pokonywać kolejne wyżej notowane rywalki.

    Qinwen Zheng, Elise Mertens, Maria Sakkari i Diane Parry to tenisistki, które nie znalazły na nią sposobu. Po tym, jak Polka ograła ostatnią z wymienionych, awansowała do ćwierćfinału zmagań w Paryżu i jeszcze przebiła swój życiowy wynik osiągnięty dwa dni temu.

    ZOBACZ WIDEO: Sceny po meczu Polki. Nie mogła się powstrzymać

    “Chwilo trwaj!!! Maja Chwalińska podbija Roland Garros” – podkreślił Dawid Celt, były tenisista, a obecnie ekspert, trener i kapitan Polski w Pucharze Billie Jean King.

    “Maja Chwalińska w QF turnieju Roland Garros! Kto by to pomyślał! Brawo, brawo, brawo! 6:3, 6:2 z Diane Parry to najmniejszy wymiar kary dla Francuzki. Sen Polki trwa!” – stwierdził Adam Romer, redaktor naczelny magazynu “Tenisklub”.

    “Mały prowokator w spódnicy – powiedział o niej przed chwilą w Eurosporcie Lech Sidor. Jakże trafne! Piękna historia Mai Chwalińskiej. Ale to jest zawodniczka!” – czytamy we wpisie Sebastiana Parfjanowicza z “Przeglądu Sportowego Onet”.

    “Nie znam panny Chwalińskiej, ale mało razy tak gorąco kibicowałem aby jej się powiodło. Gratulacje” – wyznał Zbigniew Boniek, były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

    “Siedem zwycięskich meczów zazwyczaj oznacza wygranie turnieju wielkoszlemowego. A Polka już tyle meczów rozegrała, gdyż wcześniej zaliczyła trzy rundy kwalifikacyjne. No i jest awans do ćwierćfinału! Nieprawdopodobny sukces. Już teraz nic nie musi. Ona może…” – zaznaczył Robert Sitnicki z Canal+ Sport.

    “Nie wymyśliłbym tego, że Maja odda przedstawicielce gospodarzy tylko pięć gemów na korcie głównym Rolanda Garrosa w czwartej rundzie. Niczym jak Iga za najlepszych czasów. Ta historia piszę się dalej” – przyznał Dawid Dobrasz z meczyki.pl.

    “Chcesz polubić tenis? Popatrz, jak gra Maja Chwalińska. Oglądasz tenis od zawsze? Na pewno doceniasz, jak gra Maja Chwalińska. Piękne rzeczy robi Polka na Roland Garros A tu chodzi też o coś więcej niż tenis. Maja daje przykład, inspiruje” – podkreślił Łukasz Jachimiak ze sport.pl.

    “Maja czwartą tenisistką w historii Polski, która zagra w ćwierćfinale Roland Garros. Piękny sen trwa. GENIUSZ. W rankingu live Maja wskakuje do… TOP 50” – zachwycił się Maciej Zaręba z Canal+ Sport.

    “I wiecie co? Na pewno Francuzi kibicowali Diane Parrry, ale Maja Chwalińska to tak pozytywna niespodzianka i powiew świeżości, że chyba nikogo nie dziwi, że ta dziewczyna i jej wygrane wzbudzają sympatię prawie wszystkich” – skomentowała Sara Kalisz z TVP Sport.

  • Maja, co ty robisz?! Wielkie zwycięstwo na Roland Garros

    Maja, co ty robisz?! Wielkie zwycięstwo na Roland Garros

    Polska rewelacja wśród ośmiu najlepszych tenisistek Roland Garros, które powalczą o tytuł. Maja Chwalińska awansowała do ćwierćfinału, zwyciężając w dwóch setach z Dianą Parry. Ponownie zagrała koncert na paryskiej mączce.

    Dodaj tag Diane Parry do ulubionych
    Maja Chwalińska zagrała w poniedziałek po raz siódmy w sezonie na kortach Rolanda Garrosa. Rewelacyjna przygoda rozpoczęła się trzema rundami w kwalifikacjach, a po rozegraniu kolejnych trzech w turnieju głównym Chwalińska została jedyną Polką w drugim tygodniu. Rozpędzona rewelacja zadebiutowała na głównej arenie – korcie Philippe’a-Chatriera, a jej przeciwniczką była Diane Parry.

    Francuzka mogła oczywiście liczyć na większe wsparcie z trybun. Także ona, notowana na 92. miejscu w rankingu WTA, pozytywnie zaskakiwała. W poprzednim meczu eliminowała Amandę Anisimovą i tak samo jak Maja Chwalińska po pierwsze debiutowała w czwartej rundzie turnieju wielkoszlemowego, a po drugie chciała cały czas poprawiać życiowe osiągnięcie.

    Po wygraniu losowaniu Maja Chwalińska wybrała serwis i w pierwszym gemie obroniła podanie. Urodzona w Nicei, ale mieszkająca w Paryżu tenisistka nie zdominowała Polki, choć na kortach Rolanda Garrosa czuje się jak w domu. Obie zawodniczki zgodnie zwyciężały w gemach serwisowych i po pół godzinie grania było 3:3.

    ZOBACZ WIDEO: Polacy o Lewandowskim. Powinien zostać w Barcelonie?

    Pierwszej szansy na przełamanie nie wykorzystała Maja Chwalińska, nie wykorzystała również drugiej, ale już trzecią w gemie na 5:3 – tak. Polka odebrała serwis przeciwniczce w najlepszym możliwym momencie, a następnie po profesorsku zakończyła seta w gemie serwisowym na 6:3. Sytuacja wyglądała dobrze – Maja Chwalińska zachowywała stoicki spokój, a gospodyni, razem z jej kibicami, zaczęła frustrować się.

    Diane Parry schowała się w szatni przed drugim setem, co wyzwoliło w niej dużo agresji. Teraz to ona uciekała, wygrywając przy własnych serwisach. W czwartym gemie Francuzka nie wykorzystała jedynego w meczu break pointa, co było małym alarmem dla polskiej rewelacji. I najtrudniejszym momentem meczu.

    Maja Chwalińska podeszła do ostrzeżenia poważnie i od razu skontrowała. W gemie na 3:2 było pierwsze przełamanie w drugim secie i od razu inicjatywa przeszła na stronę zawodniczki z Dąbrowy Górniczej. W kolejnej rundce na 4:2 Polka nawet nie oddała piłki, więc droga do ćwierćfinału była otwarta.

    Diane Parry szukała ratunku przed przebiegłą, pełną wirtuozerii grą przeciwniczki, ale nie znalazła jej na trybunach. Francuzka miała wszystkiego serdecznie dość, a Maja Chwalińska zapewniła sobie awans do ćwierćfinału wygraną 6:2.

    Na zwyciężczynię tego meczu czekała już w ćwierćfinale Anna Kalinska po wyeliminowaniu Anastazji Potapowej. Maja Chwalińska zagra z Rosjanką o półfinał.

  • Brawa nie miały końca. Chwalińska znowu zachwyciła kibiców

    Brawa nie miały końca. Chwalińska znowu zachwyciła kibiców

    Dodaj tag Maja Chwalińska do ulubionych
    Niesamowita przygoda Mai Chwalińskiej w Rolandzie Garrosie nadal trwa. Polska tenisistka w poniedziałek awansowała do ćwierćfinału turnieju wielkoszlemowego w Paryżu. Tym razem w dwóch setach pokonała Diane Parry. Francuzka przegrała 3:6, 2:6. Nasza rodaczka jest jednym z największych objawień turnieju. Kibice znowu docenili jej efektowny styl gry, nagradzając ją gromkimi brawami. Zobacz, co się działo tuż po zwycięstwie na głównej arenie – korcie Philippe’a-Chatriera.

  • Chwalińska zeszła z kortu. Tylko w jednym celu. Organizatorzy ujawniają

    Chwalińska zeszła z kortu. Tylko w jednym celu. Organizatorzy ujawniają

    Przed meczem 1/8 finału Rolanda Garrosa Maja Chwalińska miała okazję, by potrenować na centralnym obiekcie imienia Philippe’a Chatriera. W pewnym momencie, podczas zajęć, polska tenisistka zeszła z samego kortu, stając tuż obok. A zrobiła to w jednym celu. Poinformowali o tym w sieci organizatorzy paryskiej imprezy, publikując w sieci wideo z 24-letnią zawodniczką w roli głównej.

    Maja Chwalińska w żółtej koszulce podczas uderzenia backhandem na czerwonym korcie Rolanda Garrosa, obok sędzia liniowa.
    Maja Chwalińska bryluje w tym roku na kortach Rolanda GarrosaDimitar DILKOFF / AFP / @rolandgarrosAFP
    ad

    Maja Chwalińska pisze historię. 24-latka już teraz może cieszyć się ze swojego najlepszego w karierze występu na wielkoszlemowych kortach, a przecież wciąż nie powiedziała ostatniego słowa.

    Dość powiedzieć, że nasza tenisistka nigdy wcześniej nie zagrała w głównej drabince Rolanda Garrosa, a w tym sezonie robi w niej furorę. Wyrzuciła z niej już mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng, reprezentantkę Belgii Elise Mertens oraz 49. rakietę świata Marię Sakkari. Dzięki temu stanęła przed szansą, by awansować do ćwierćfinału paryskich zmagań.

    Tommy Paul – Ignacio Buse. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Zobacz również:
    Iga Świątek odpadła z tegorocznego Rolanda Garrosa w 1/8 finału
    Iga Świątek
    dzisiaj, 10:53
    Zamieszanie w Paryżu. Komunikat organizatorów. Świątek dopisana do listy
    Tomasz Brożek
    Tomasz Brożek
    Właśnie awans do najlepszej ósemki turnieju jest stawką poniedziałkowego meczu Mai Chwalińskiej z reprezentantką gospodarzy – Diane Parry. Obie zawodniczki dzielą w rankingu WTA zaledwie 22 lokaty. To każe wierzyć w to, że jeśli nasza zawodniczka znów zagra na poziomie, jaki zaprezentowała w ostatnich spotkaniach, będzie mogła kolejny raz sprawić ogromną radość swoim fanom, a także przede wszystkim samej sobie.

    Świątek za burtą, a Chwalińska szaleje w Paryżu. Mama Mai: “Była załamana”

    Roland Garros. Maja Chwalińska przyłapana na treningu. Polka chwyciła za telefon
    Mecz Maja Chwalińska – Diane Parry został wpisany w poniedziałkowy plan gier na centralnym obiekcie imienia Philippe’a Chatriera. Wcześniej urodzona w Dąbrowie Górniczej 24-latka miała okazję zapoznać się z tym obiektem przy okazji treningu, podczas której doszło do wyjątkowej sceny. Uwiecznili ją organizatorzy Rolanda Garrosa.

    W pewnym momencie Maja Chwalińska postanowiła zejść z samego kortu, by stanąć nad zamontowaną tuż obok tabliczką poświęconą Rafaelowi Nadalowi, by z bliska sfotografować ją swoich telefonem komórkowym.

    Na wspomnianej tabliczce znajduje się imię i nazwisko hiszpańskiego “króla paryskiej mączki”, odcisk jego buta oraz liczba 14, nawiązująca do liczby tytułów zdobytych na kortach Rolanda Garrosa.

    Tak świat zareagował na to, co robi Chwalińska. Natychmiast to “wypomnieli” Polce

    — @rolandgarros
    Rozwiń
    Maja Chwalińska ewidentnie nie mogła oprzeć się pokusie, by uwiecznić tak bliską obecność pamiątki, która już na zawsze będzie honorowała żywą legendę tenisa.

  • Incydent przed meczem Chwalińskiej w Paryżu. Sędzia ruszyła do pomocy

    Incydent przed meczem Chwalińskiej w Paryżu. Sędzia ruszyła do pomocy

    1 czerwca stał się dniem występu Mai Chwalińskiej w czwartej rundzie zmagań wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Zanim jednak Polka stawiła się na Court Philippe Chatrier z Diane Parry, na ten sam plac gry ruszyli Włoch Flavio Cobolli oraz Amerykanin Zachary Svajda. Drugi z panów podczas potyczki zaliczył naprawdę groźnie wyglądający incydent podczas walki o awans do ćwierćfinału.

    Zachary Svajda w jasnej koszulce i czapce leży na korcie Roland Garros po zderzeniu z krzesłem sędzi
    Roland Garros: Zachary Svajda podczas meczu z Flavio Cobollim zaliczył bolesne zderzenie z… krzesłem sędziThomas SAMSON / AFP – x.com/tntsportsAFP

    Maja Chwalińska po odpadnięciu z Rolanda Garrosa 2026 Igi Świątek została ostatnią przedstawicielką Polski w singlowej drabince tych wielkoszlemowych zmagań. 24-latka po pokonaniu kolejno Qinwen Zheng, Elise Mertens oraz Marii Sakkari przebojem wdarła się do 1/8 finału paryskiej rywalizacji.

    Tam na Polkę czekała przedstawicielka gospodarzy Diane Parry, a spotkanie między zawodniczkami wyznaczono na 1 czerwca, miejscem gry stał się zaś kort centralny kompleksu RG.

    Chwalińska zeszła z kortu. Tylko w jednym celu. Organizatorzy ujawniają

    Bolesny incydent z udziałem Svajdy. Sędzia od razu reagowała
    Nim jednak Chwalińska i jej oponentka mogły się ze sobą zmierzyć, na Court Philippe Chatrier wyszli Flavio Cobolli oraz Zachary Svajda. Ich pojedynek okazał się bardzo zacięty i bywały momenty, że obaj panowie do ostatniej kropli potu walczyli o konkretne piłki.

    Przykładem tego była sytuacja z trzeciego gema pierwsza seta, kiedy to Svajda przy stanie 15:0 dla siebie ruszył do kolejnego odbicia, ale zrobił to tak niefortunnie, że… wpadł w znajdujący się na podwyższeniu stołek sędzi.

    Rozwiń
    Cała sytuacja wyglądała naprawdę groźnie, a reprezentant USA wręcz padł na ziemię zwijając się z bólu. Sama sędzia ruszyła od razu w jego stronę chcąc sprawdzić, czy stan gracza nie wymaga poważniejszej interwencji medycznej, ale ostatecznie – na szczęście – skończyło się tu jedynie na otartym łokciu.

    4:1 u pogromczyni Gauff i zwrot akcji. Znamy ew. rywalkę Chwalińskiej w ćwierćfinale

    Roland Garros: Flavio Cobolli w kolejnej rundzie
    Triumf, po trzech godzinach i 21 minutach współzawodnictwa, padł ostatecznie łupem Cobolliego przy stanie 6:2, 6:3, 6:7 (3-7), 7:6 (7-5). Tym samym Włoch w kolejnym etapie Rolanda Garrosa zmierzy się z lepszym z pary Felix Auger-Aliassime – Alejandro Tabilo.

  • Nie mogła się powstrzymać. Zobacz, co zrobiła Chwalińska przed meczem o ćwierćfinał

    Nie mogła się powstrzymać. Zobacz, co zrobiła Chwalińska przed meczem o ćwierćfinał

    W poniedziałek Maja Chwalińska powalczy z Diane Parry o awans do ćwierćfinału Rolanda Garrosa. Na profilu paryskiej imprezy pojawił się film z Polką w roli głównej. Na korcie nagle wyjęła telefon i zrobiła zdjęcie.

    Dodaj tag Maja Chwalińska do ulubionych
    Po odpadnięciu Igi Świątek jedyną Polką w grze pojedynczej kobiet podczas tegorocznego Rolanda Garrosa pozostaje Maja Chwalińska. 1 czerwca 24-latka stanie przed szansą wywalczenia awansu do ćwierćfinału imprezy wielkoszlemowej. Jej rywalką będzie reprezentantka Francji Diane Parry.

    Na oficjalnym profilu Rolanda Garrosa na X pojawiło się nagranie, na którym widzimy Chwalińską na korcie Philippe-Chatrier (główna arena imprezy). Polka w pewnym momencie wyjęła telefon, a następnie zrobiła zdjęcie pamiątkowej tablicy Rafy Nadala. “Legacy” (“Dziedzictwo”) – to komentarz na profilu Rolanda Garrosa.

    Zobacz, jak Chwalińska zrobiła zdjęcie tabliczki

    Zobacz post na Twitterze
    Przypomnijmy, że specjalna tablica z odciskiem buta Hiszpana została odsłonięta w 2025 r. Rafael Nadal to żywa legenda Rolanda Garrosa. Wygrywał go aż czternastokrotnie.

    Chwalińska robi furorę w Paryżu
    Maja Chwalińska jest rewelacją tegorocznej edycji. Najpierw odniosła trzy zwycięstwa w kwalifikacjach, a następnie poszła za ciosem w turnieju głównym. Wyeliminowała już trzy znacznie wyżej notowane rywalki.

    W pierwszej rundzie okazała się lepsza od mistrzyni olimpijskiej Qinwen Zheng, następnie pokonała rozstawioną z nr 23 Elise Mertens, a w III rundzie wygrała z Marią Sakkari po trzysetowej walce.

    Mecz Chwalińskiej z Parry został zaplanowany jako drugie spotkanie dnia na korcie Philippe-Chatrier, licząc od godz. 11:00 (po spotkaniu Flavio Cobolli – Zachary Svajda).

  • Tak Andriejewa odpowiedziała na porażkę Świątek. Dwusetowy mecz o ćwierćfinał

    Tak Andriejewa odpowiedziała na porażkę Świątek. Dwusetowy mecz o ćwierćfinał

    Po tym, jak Iga Świątek przegrała w niedzielę z Martą Kostiuk, stało się jasne, że w Paryżu będziemy mieli nową finalistkę Szlema. To otworzyło szansę na życiowe osiągnięcie m.in. dla Mirry Andriejewej. Póki co Rosjanka walczyła dziś o miejsce w najlepszej “8” Roland Garros. Na jej drodze znalazła się pogromczyni Magdaleny Fręch – Jil Teichmann. Reprezentantka Szwajcarii, rewelacja tego turnieju, próbowała postawić się 19-latce. Ostateczne rozstrzygnięcie nadeszło po 85 minutach gry.
    Mirra Andriejewa rywalizowała z Jil Teichmann o awans do ćwierćfinału Roland Garros

    Mirra Andriejewa rywalizowała z Jil Teichmann o awans do ćwierćfinału Roland GarrosMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Urodzinowa porażka Igi Świątek otworzyła szansę dla kilku zawodniczek na pierwszy w karierze awans do decydującego starcia na Wielkim Szlemie podczas Roland Garros 2026. Jedną z par ćwierćfinałowych w dolnej części drabinki utworzyły Ukrainki – Marta Kostiuk i Elina Switolina. Pierwsza z nich pokonała Polkę, a druga – Belindę Bencic. Na swoją przeciwniczkę musiała nieco dłużej poczekać Sorana Cirstea. Rumunka, która po 17 latach powróciła do najlepszej “8” francuskich rozgrywek, miała trafić w następnej fazie na zwyciężczynię potyczki Mirra Andriejewa – Jil Teichmann.

    Obecność Rosjanki w 1/8 finału nie stanowiła żadnego zaskoczenia, wręcz należało się tego spodziewać. Inaczej jest w przypadku reprezentantki Szwajcarii. Zawodniczka plasująca się na 170. miejscu w rankingu WTA okazała się rewelacją Roland Garros. Dotarła do czwartej rundy bez straty seta, pokonując Ludmiłę Samsonową, Magdalenę Fręch oraz Karolinę Muchovą. Niesamowitej sztuki dokonała m.in. w potyczce z rozstawioną z “10” Czeszką. Teichmann przegrywała już 1:5 w drugiej partii, a mimo to wygrała ją, zgarniając sześć “oczek” z rzędu. Dzięki temu mogła przystąpić do walki o ćwierćfinał z 8. rakietą świata – Mirrą Andriejewą.

    Roland Garros: Mirra Andriejewa kontra Jil Teichmann w czwartej rundzie

    Rosjanka była zdecydowaną faworytką pojedynku. Mimo to początek spotkania wcale nie należał do najłatwiejszych z jej perspektywy. W pierwszych gemach panie wymieniały się break pointami. Po tym, jak w trakcie trzeciego rozdania Andriejewa zdobyła przełamanie wychodząc ze stanu 0-40, potem nastąpił re-break. Po pięciu gemach to Teichmann znalazła się na prowadzeniu. Końcówka partii należała jednak do Rosjanki. Kluczowe okazało się rozdanie przy wyniku 3:3. Wówczas Rosjanka wywalczyła przełamanie, wykorzystując czwartego break pointa. W następnych dwóch gemach Jil praktycznie nie istniała. Ostatecznie 8. rakieta świata triumfowała w premierowym secie 6:3.

    Początek drugiej części spotkania okazał się kontynuacją wydarzeń z pierwszej fazy pojedynku. Andriejewa nie zwalniała tempa, szybko uciekła rywalce na 3:0. Po tym, jak wywalczyła przełamanie do zera w szóstym gemie, już przy stanie 5:1 serwowała po awans do ćwierćfinału. Wówczas pojawiły się niespodziewane komplikacje. Mirra nie wykorzystała trzech meczboli, dała sobie odebrać podanie. Po zmianie stron potyczka dobiegła jednak końca. Po 85 minutach walki turniejowa “8” zapewniła sobie zwycięstwo 6:3, 6:2. Tym samym w kolejnej fazie zobaczymy starcia: Elina Switolina – Marta Kostiuk i Mirra Andriejewa – Sorana Cirstea. Któraś z tych czterech pań po raz pierwszy zagra w wielkoszlemowym finale.
    Młoda kobieta w sportowym stroju i opasce na głowie poprawia daszek podczas meczu tenisowego.

    Mirra AndriejewaBurak Akbulut/AnadoluAFP
    Tenisistka w koralowym stroju w białe grochy zaciśniętą pięścią wyraża determinację podczas meczu na korcie.

    Jil TeichmannBurak AkbulutAFP
    Tenisistka w zielonym stroju i czapce z daszkiem zaciska pięść w geście triumfu, trzymając rakietę tenisową w lewej ręce.

    Sorana CirsteaTIZIANA FABI AFP

    Daniel Altmaier

  • Świątek za burtą, a Chwalińska szaleje w Paryżu. Mama Mai: “Była załamana”

    Świątek za burtą, a Chwalińska szaleje w Paryżu. Mama Mai: “Była załamana”

    W przeszłości Maja bardzo dużo przeszła, miała sporo kontuzji. Była załamana, była depresja, ale teraz nabrała pewności siebie. Jestem bardziej wytrwała, mocniejsza i silniejsza. Idzie do przodu, powolutku do przodu – mówi w rozmowie z Interią Marcela Chwalińska, mama naszej rewelacji Rolanda Garrosa, czyli Mai Chwalińskiej. W poniedziałek nasza gwiazda wejdzie na arenę marzeń, tocząc drugi mecz dnia na korcie centralnym Philippe’a Chatriera. Rywalką Polki będzie Francuzka Diane Parry.

    Maja ChwalińskaDIMITAR DILKOFFAFP

    Artur Gac, Interia: Tak, jak malarz maluje na płótnie, tak pani córka maluje rakietą na korcie – tego typu metafory można mnożyć, patrząc w jaki sposób Maja Chwalińska rozgrywa mecze.

    Marcela Chwalińska, mama Mai Chwalińskiej: – Tak, tak. Przeciwniczki od początku nie lubiły córki z tego względu, że bardzo miesza grę. I jest, jak to się mówi, artystką na korcie. Udało jej się, naprawdę nie przypuszczałam w najśmielszych myślach, że to zrobi. Jestem tak z niej dumna, że wytrzymała, choć po pierwszym secie z Marią Sakkari było trudno. Ale potem wyciągnęła, jestem z niej bardzo dumna.

    Ta wiara była zachwiana, bo wiedziała pani, ile już ma w nogach w tym turnieju?

    – Tak, przecież gra od początku eliminacji. To już był jej szósty mecz, żaden nie był lekki, tylko każdy z zawodniczkami z wysokiej lub bardzo wysokiej półki. Siły musiała mieć bardzo dużo, ale wytrwała.

    To taki turniej, który pokazuje nam, jak Maja jest w stanie przesuwać granice swojej wytrzymałości, heroizmu, walki z bólem, dolegliwościami i słabościami organizmu?

    – Zdecydowanie. W przeszłości bardzo dużo przeszła, miała sporo kontuzji. Była załamana, była depresja, ale teraz nabrała pewności siebie. Jest bardziej wytrwała, mocniejsza i silniejsza. Idzie do przodu, powolutku do przodu.

    A jakie są emocje w sercu mamy, gdy widzi córkę w heroicznych momentach? Z jednej strony coś pani podpowiada: “jejku, może odpuść, już tak nie forsuj organizmu”, czy na tyle przełącza się pani na tryb sportu, iż dominuje podświadome popychanie, by przesuwała swoje limity?

    – Nigdy nie mówię “zwolnij”. Nigdy. Tylko zawsze: “próbuj, próbuj i wytrwaj”. Jak dasz radę, będzie super, a jeśli nie wytrwasz, to trudno. Ale zawsze idź do przodu, krok do przodu. I walcz.

    To już jest moment życia, jeśli mówimy o karierze sportowej córki.

    – Bez dwóch zdań. Jak mówimy, zawsze była z tyłu, krok do tyłu, ale bardzo chciała. Wiadomo, że człowiek zawsze pracuje na to, by było jak najlepiej, ale nie za każdym razem to wychodzi. Teraz nadszedł ten moment i może wreszcie, jak to się mówi, ruszyła z kopyta. To chwila dużego przełomu, każdy kolejny mecz to super historia. Brakuje mi słów, by wyrazić tę dumę, jaką czuję z jej postawy.

    A jak to jest z tym przedłużaniem pobytu w Paryżu? Zostaje pani?

    – Szczerze mówiąc, to po każdym kolejnym meczu przedłużamy pobyt we Francji. Myślę, że mój szef jeszcze da mi kilka dni urlopu i będziemy dłużej (uśmiech). A mieszkamy z córką w tym samym zawodniczym hotelu.

    Rozmawiał w Paryżu – Artur Gac

    Zawodniczka tenisowa w jasnym stroju sportowym z podniesioną ręką, na korcie ziemnym.

    Maja ChwalińskaCHOLEWINSKI MARCINNewspix.pl
    Tenisistka w żółtej koszulce i czarnej spódnicy z zaciśniętą pięścią wyraża silne emocje po zwycięskiej akcji na korcie ziemnym.

    Maja ChwalińskaDIMITAR DILKOFFAFP

    Iga Świątek: Gra dla reprezentacji Polski to zawsze ogromna przyjemność.