• Iga Świątek wprawiła Marylę Rodowicz w osłupienie. Nocny wpis gwiazdy mówi wszystko

    Iga Świątek wprawiła Marylę Rodowicz w osłupienie. Nocny wpis gwiazdy mówi wszystko

    Iga Świątek wprawiła Marylę Rodowicz w osłupienie. Nocny wpis gwiazdy mówi wszystko
    Iga Świątek

    Iga Świątek zrobiła niespodziankę Maryli Rodowicz, która w poniedziałek skończyła 80 lat. Piosenkarka była w szoku, kiedy ujrzała tenisistkę, której kibicuje od lat. “Jeszcze nie wierzę, co się stało […]” — oznajmiła gwiazda polskiej sceny w środku nocy. O poranku wspólnym zdjęciem pochwaliła się sama Świątek. 24-latka zwróciła się do Rodowicz.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Maryla Rodowicz od lat gra w tenisa i nie ukrywa, że jest wielką fanką Igi Świątek. Z powodu meczów Polki gwiazda estrady nieraz zarywała noce. Chętnie wypowiada się też na temat jej pojedynków w sieci.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Iga Świątek odwiedziła Marylę Rodowicz. Piosenkarka w szoku. “Stałam, jak słup soli”

    Teraz okazało się, że panie miały okazję się spotkać. Iga Świątek zrobiła Maryli Rodowicz prezent urodzinowy.

    “Jeszcze nie wierzę, co się stało. Odwiedziła mnie Iga Świątek z Darią Abramowicz. Stałam, jak słup soli, nie mogłam wydukać dwóch zdań. Przyjechała z życzeniami i z piękną, białą rakietą w prezencie urodzinowym. Ta sama Iga, dla której zarywam noce, do której krzyczę (do telewizora) … koncentracja kur*a, Iga, koncentracja. To był najpiękniejszy prezent ever” — oznajmiła uradowana piosenkarka w środku nocy.

    Maryla Rodowicz znów to zrobiła. Wszystko przez Igę Świątek

    “[…] Wiecie, że sięgam Idze do brody, no żesz. I nie byłam umalowana, no prawie. Najciekawsze, że mój kot rasy syberyjskiej ułożył się koło Igi i tak dotrwał do końca wizyty. To nie jest normalne u niego, ale kto koty zrozumie” — opowiadała Rodowicz.

    Chwilę później dodała kolejny wpis. “Co to był za dzień No ludzie, nagle drzwi się otwierają, a w nich staje Iga Świątek. Powtarzam, Iga Świątek z prezentem. Piękna, biała rakieta. I to był prezent urodzinowy dla mnie. Mówię wam, szok. Stałam, jak słup soli. W końcu do mnie dotarło, tak, to prawdziwa Iga. […] Posiedziała chwilę, gadu, gadu, napiła się wody i zniknęła. Jak sen złoty. Niezapomniane chwile. Ja, to mam szczęście. No i widać, jak na dłoni, ze sięgam Idze do brody. No i byłam nieumalowana, no żesz” — relacjonowała w swoim stylu.

    W środę rano Iga Świątek też opublikowała zdjęcie z Marylą Rodowicz. “Mieć tyle energii, taką karierę, tyle historii i przeżyć, tak łączyć ludzi, a właściwie całe pokolenia…coś wyjątkowego. Sto lat w zdrowiu, pani Marylo i mam nadzieję, że zobaczymy się na korcie” — zwróciła się do piosenkarki.

  • Los Roberta Lewandowskiego przesądzony. Tak ma zagrać Barcelona

    Los Roberta Lewandowskiego przesądzony. Tak ma zagrać Barcelona

    Los Roberta Lewandowskiego przesądzony. Tak ma zagrać Barcelona
    Robert Lewandowski
    Robert Lewandowski (Foto: Rico Brouwer / Getty Images)

    Takich obrazków z Robertem Lewandowskim dawno nie oglądaliśmy. Hiszpańscy dziennikarze są przekonani, że po raz kolejny polskiego napastnika zabraknie w wyjściowym składzie Barcelony na sobotni mecz LaLiga z Osasuną Pampeluna (godz. 18.30). A ich dalsze rokowanie dotyczące kapitana Biało-Czerwonych nie napawają optymizmem. Oto szczegóły i jedenastka, w jakiej ma wystąpić Barca.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Nie najlepsze informacje dotyczące Roberta Lewandowskiego napływają z Hiszpanii przed sobotnim starciem LaLiga z Osasuną Pampeluna (godz. 18.30). Dziennikarze nie mają najmniejszych wątpliwości, że polski napastnik po raz kolejny rozpocznie spotkanie ligowe wśród rezerwowych. Co więcej, wiele wskazuje na to, że taki stan rzeczy może utrzymać się na dłużej.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Los Roberta Lewandowskiego przesądzony. “Jest w lepszej formie niż Polak”

    “Wydaje się, że na czele ataku ponownie pojawi się Ferran Torres. Piłkarz z Foios gra na zmianę z »Lewym« i obecnie jest w lepszej formie niż Polak” — czytamy na łamach katalońskiego dziennika “Sport”. W podobnym tonie wypowiadają się dziennikarze “Mundo Deportivo”.

    “Ferran Torres wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce przed Lewandowskim” — czytamy na łamach hiszpańskiej prasy.

    Oto przewidywany wyjściowy skład Barcelony na mecz z Osasuną:
    Tak ma wyglądać wyjściowy skład Barcy na mecz z Osasuną
    Tak ma wyglądać wyjściowy skład Barcy na mecz z Osasuną (Foto: marca.com/screen / Materiały prasowe/zdjęcia)

    Polak spędził już całe spotkanie z Realem Betis na ławce rezerwowych. Wtedy spekulowano, że Hansi Flick oszczędza jego siły w kontekście wtorkowego meczu Ligi Mistrzów z Eintrachtem Frankfurt. “Lewy” wrócił faktycznie do wyjściowego składu, ale spisał się słabo i w 66. minucie został ściągnięty z murawy. Wygląda zatem na to, że teraz Ferran Torres cieszy większym zaufaniem u niemieckiego szkoleniowca.

    Początek sobotniego starcia na Spotify Camp Nou zaplanowano na godz. 18.30. Relacje “na żywo” będzie można śledzić na łamach

  • Anisimova od razu wskazała na Świątek. Tego jeszcze nie było

    Anisimova od razu wskazała na Świątek. Tego jeszcze nie było

    Świat tenisa jeszcze przeżywa to, co działo się w zakończonym w listopadzie sezonie 2025. Jednymi z głównych bohaterek w rywalizacji kobiet były Iga Świątek i Amanda Anisimova. Reprezentantka USA wciąż jest pod wrażeniem gry i możliwości Polki. Świątek imponuje jej na tyle, że gdyby Anisimova mogła, to obsadziłaby ją na bardzo odpowiedzialnym stanowisku w szpitalu.
    Iga Świątek i Amanda Anisimova

    Iga Świątek i Amanda Anisimova błyszczały przede wszystkim w drugiej części sezonu. Polka triumfowała w Wimbledonie oraz w turniejach w Cincinnati i Seulu. Amerykanka zagrała w finale Wimbledonu i US Open i wygrała turniej w Pekinie. Wcześniej zwyciężyła w turnieju w Dosze i zagrała w finale imprezy na kortach Queen’s Club w Londynie. Sezon w rankingu WTA skończyły odpowiednio na drugim i czwartym miejscu.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Anisimova wymieniła Świątek w odpowiedzi na zaskakujące pytanie

    Patrząc na to, jak wystrzeliła kariera Anisimovej, można powiedzieć, że Świątek była istotną osobą w jej rozwoju. Amerykanka rozkręciła się właśnie po Wimbledonie, gdzie przegrała z Polką w finale 0:6, 0:6. To była dla niej cenna lekcja. Odgryzła się jej na kortach US Open w ćwierćfinale, a potem pokonała Świątek w WTA Finals w Rijadzie.

    Anisimova, która ugruntowuje sobie pozycję w czołówce, podchodzi do utytułowanej polskiej tenisistki z dużym szacunkiem i podziwem. Chwali ją nie tylko za grę, ale też podejście do tenisa i rzeczy związanych z tenisowym warsztatem.

    Zobacz też: Przełomowy dzień dla Rosji. Hańba na wieki

    Na instagramowym koncie “Overtime Tennis” pojawiła się krótka i nietypowa rozmowa z Anisimovą, która miała miejsce przy okazji turnieju pokazowego A Raquet at The Rock w Prudential Center w Newark, New Jersey. Została zapytana o to, kto z tenisistów lub tenisistek byłby dobrym chirurgiem. Praktycznie bez wahania wskazała na Świątek, podając jej konkretne cechy i umiejętności.

    – O mój Boże… Hmmm… Sądzę, że najprawdopodobniej Iga. Wydaje się, że jest bardzo oczytana. Jest jedną z najbardziej skoncentrowanych zawodniczek, jaką kiedykolwiek widziałam. Byłaby idealna do tej pracy – przyznała Anisimova.

    Anisimova, występując w Newark, zaczęła przygotowania do nowego sezonu. Ma już za sobą dwa mecze z Jessiką Pegulą – pierwszy przegrany w trzech setach, drugi wygrany w dwóch partiach.

  • Sabalenka związała się z multimilionerem. Oto różnica wieku między nimi

    Sabalenka związała się z multimilionerem. Oto różnica wieku między nimi

    Aryna Sabalenka korzysta z krótkiej przerwy przed rozpoczęciem przygotowań do nowego, niezwykle intensywnego sezonu. Liderka rankingu WTA pojawiła się ostatnio na prestiżowym wydarzeniu organizowanym przez luksusową szwajcarską markę zegarków. Towarzyszył jej Georgios Frangulis – partner tenisistki, z którym jest związana od ponad roku. – Jestem szczęśliwa, że mam Georgiosa u boku – podkreślała Sabalenka w jednym z wywiadów.

    Sezon absolutnej dominacji Sabalenki

    Rok 2025 był dla Białorusinki wyjątkowy. Sabalenka nie tylko utrzymała pozycję liderki rankingu WTA przez cały sezon, ale także sięgnęła po triumf w wielkoszlemowym US Open. Do tego dołożyła zwycięstwa w prestiżowych turniejach WTA 1000 w Miami i Madrycie oraz w Brisbane. Regularnie meldowała się również w finałach – Australian Open, Indian Wells, Roland Garros, WTA Finals i w Stuttgarcie.

    – Aryna grała od początku do końca sezonu na najwyższym poziomie. Była numerem jeden na świecie, nawet jeśli kilka finałów przegrała. Na każdym turnieju to ona była tematem numer jeden. To był niesamowity rok, w którym zdominowała kobiecy tenis – oceniał Steve Johnson, były amerykański tenisista.

    Luksusowe wydarzenie i znany partner

    Niedawno Sabalenka wzięła udział w spotkaniu zorganizowanym przez szwajcarską firmę Audemars Piguet, jednego z najbardziej ekskluzywnych producentów zegarków na świecie. Białorusinka jest ambasadorką tej marki, a na wydarzeniu towarzyszył jej nie tylko sztab szkoleniowy, ale również Georgios Frangulis – brazylijsko-grecki przedsiębiorca i właściciel marki Oakberry.

    Audemars Piguet to synonim luksusu – rocznie produkuje zaledwie 40–50 tysięcy zegarków. Najtańsze modele kosztują kilka tysięcy złotych, natomiast ceny najbardziej ekskluzywnych egzemplarzy sięgają nawet kilku milionów.

    Kim jest Georgios Frangulis?

    Sabalenka i Frangulis są parą od wiosny 2024 roku. Biznesmen jest od tenisistki starszy o dziesięć lat i uchodzi za multimilionera. Jego majątek, choć nieujawniany oficjalnie, szacowany jest na setki milionów dolarów. Marka Oakberry, specjalizująca się w produktach na bazie acai, odniosła ogromny sukces na rynkach międzynarodowych i jest m.in. sponsorem zespołu Alpine w Formule 1.

    – Zauważyłem, że w Kalifornii ludzie zaczynają szaleć na punkcie acai. To produkt pochodzący z Amazonii, niezwykle popularny w Brazylii od dekad. W USA sprzedawano go drogo, bez standardów i jakości. Wiedziałem, że da się to zrobić lepiej – opowiadał Frangulis w podcaście „The Gstaad Guy”.

    Sabalenka nie ukrywa, jak ważną rolę w jej życiu odgrywa partner. – Poznaliśmy się, porozmawialiśmy, potem była kolacja i tak to się zaczęło. Jesteśmy razem od roku. Fajnie jest widzieć go w moim boksie podczas meczów. Motywuje mnie i daje ogromne wsparcie – mówiła w rozmowie z magazynem „Cosmopolitan”.

    Trudna przeszłość i nowe wsparcie

    Wcześniej tenisistka była związana z Konstantinem Kołcowem. Mężczyzna popełnił samobójstwo, co potwierdzili śledczy. – To był bardzo trudny czas w moim życiu. Tym bardziej cieszę się, że miałam wtedy Georgiosa u boku. Zawsze mnie wspierał i dbał o to, żebym nie była sama – przyznawała Sabalenka.

    Kontrowersje wokół wypowiedzi Sabalenki

    Ostatnio nazwisko liderki rankingu WTA pojawiało się w mediach również w kontekście jej wypowiedzi na temat udziału transpłciowych zawodniczek w sporcie. W rozmowie z brytyjskim dziennikarzem Piersem Morganem Sabalenka przyznała, że choć nie ma nic przeciwko takim osobom, uważa rywalizację z biologicznymi mężczyznami za niesprawiedliwą.

    – To skomplikowany temat. Kobiety całe życie pracują, by osiągnąć swoje granice, a potem muszą rywalizować z osobami biologicznie silniejszymi. Moim zdaniem to nie jest fair – stwierdziła, wywołując burzliwą dyskusję wśród kibiców i ekspertów.

    Start nowego sezonu coraz bliżej

    Nowy sezon WTA rozpocznie się na początku stycznia turniejem United Cup w Perth i Sydney. Równolegle odbędzie się także turniej WTA 500 w Brisbane, gdzie Sabalenka najprawdopodobniej będzie bronić tytułu. Kulminacją styczniowych zmagań będzie Australian Open, który wystartuje 18 stycznia i potrwa do 1 lutego. Liderka rankingu ponownie stanie przed szansą potwierdzenia swojej dominacji w kobiecym tenisie.

  • Bandycki atak Rosjan na Polaków! “Mieli pałki i noże”

    Bandycki atak Rosjan na Polaków! “Mieli pałki i noże”

    W piątkowe popołudnie, 12 grudnia, media obiegła alarmująca informacja o zatrzymaniu aż 24 kibiców Legii Warszawa w Erywaniu po zamieszkach, do których miało dojść po meczu z FC Noah. Początkowo sugerowano, że to sympatycy stołecznego klubu byli stroną agresywną. Nowe ustalenia rzucają jednak zupełnie inne światło na te wydarzenia. Jak informuje Przegląd Sportowy Onet, odpowiedzialność za ataki ponoszą rosyjscy chuligani, którzy specjalnie przyjechali do Armenii, by polować na Polaków.

    Czwartkowy wieczór był dla fanów Legii wyjątkowo gorzki. Warszawski zespół przegrał na wyjeździe z FC Noah 1:2, czym definitywnie przekreślił swoje szanse na udział w barażach o awans do 1/8 finału Ligi Konferencji, na kolejkę przed zakończeniem fazy ligowej. Sportowe rozczarowanie szybko zeszło jednak na dalszy plan, gdy po zakończeniu spotkania na ulicach Erywania doszło do brutalnych starć. Radio RMF FM podało, że miejscowa policja zatrzymała 24 kibiców Legii, co wywołało falę spekulacji na temat ich rzekomej winy.

    Jak się jednak okazuje, Polacy nie tylko nie byli agresorami, ale sami stali się celem zaplanowanego ataku. Według ustaleń Przeglądu Sportowego Onet, po meczu po stolicy Armenii poruszały się zorganizowane grupy rosyjskich kibiców, podzielone na mniejsze oddziały. Ich celem było odnalezienie i zaatakowanie fanów Legii. Kulisy tych wydarzeń ujawnił Marcin Szymczyk z portalu legia.net.

    – Wieczorem, już po meczu, po mieście krążyły grupy Rosjan szukających Polaków. Mieliśmy nawet sytuację, że weszli do knajpy, w której siedzieliśmy. Gdy zorientowali się, że są tam tylko dziennikarze, powiedzieli wprost, że nie nas szukają, tylko kibiców. Chodzili po Erywaniu grupkami i w końcu natknęli się na fanów Legii na Placu Republiki. Wtedy zebrali siły i zaatakowali – relacjonował Szymczyk w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.

    Co istotne, Ormianie nie tylko nie uczestniczyli w zajściach, ale – jak wynika z relacji świadków – wykazywali wobec Polaków dużą życzliwość. Lokalni mieszkańcy i kibice FC Noah mieli pomagać fanom Legii w obronie przed rosyjskimi napastnikami.

    Z dostępnych informacji wynika, że był to zorganizowany wypad chuliganów związanych z Zenitem Sankt Petersburg. – Agresorzy mieli na sobie klubowe barwy, charakterystyczne tatuaże, a część z nich była uzbrojona – mówił Szymczyk. Inny świadek, który pragnął zachować anonimowość, potwierdził, że Rosjanie mieli przy sobie pałki i noże. – To była zasadzka. Nasi kibice po prostu się bronili, a to właśnie doprowadziło do ich zatrzymania – przekazał w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.

    Ormiańska policja zareagowała szybko, jednak początkowo zatrzymani zostali głównie Polacy, którzy brali udział w bójce, broniąc się przed atakiem. W sprawę natychmiast zaangażował się polski konsul, dzięki czemu większość zatrzymanych kibiców Legii została już zwolniona. Jednocześnie służby zatrzymały także kilku Rosjan, uznawanych za bezpośrednich sprawców zajść.

    Cała sytuacja pokazuje, że dramatyczne wydarzenia w Erywaniu nie były spontaniczną bójką kibiców, lecz efektem zaplanowanej prowokacji i brutalnego ataku ze strony rosyjskich chuliganów.

  • Gortat się nie certoli. “PiS mnie niszczył”

    Gortat się nie certoli. “PiS mnie niszczył”

    Marcin Gortat od wielu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych, jednak sprawy Polski wciąż pozostają dla niego ważne. Były koszykarz NBA regularnie odwiedza ojczyznę, chociażby przy okazji organizowanego co roku Marcin Gortat Camp – obozu szkoleniowego dla młodych, utalentowanych koszykarzy. Sportowiec nigdy nie ukrywał swoich sympatii politycznych i otwarcie przyznawał, że jest mu znacznie bliżej do obecnej władzy niż do poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości. W tegorocznych wyborach prezydenckich publicznie poparł Rafała Trzaskowskiego. Teraz, goszcząc w programie „Hejt Park” na Kanale Sportowym, wprost wyjaśnił, dlaczego zdecydował się na tak jednoznaczne zaangażowanie – jego zdaniem PiS przez lata bardzo uprzykrzał mu życie.

    Kiedy w czerwcu tego roku Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie, pokonując Rafała Trzaskowskiego, Gortat nie krył rozczarowania. Były zawodnik m.in. Washington Wizards i Phoenix Suns otwarcie wspierał kandydata Koalicji Obywatelskiej i po ogłoszeniu wyników jasno dał do zrozumienia, że nie jest z nich zadowolony. Szczególne emocje budził w nim fakt, że – jak podkreślał – około milion wyborców oddało głos na Grzegorza Brauna.

    Dlaczego Gortat poparł Trzaskowskiego

    Marcin Gortat pojawił się w piątkowy wieczór, 12 grudnia, w programie „Hejt Park” emitowanym na YouTube Kanału Sportowego. Jednym z głównych tematów rozmowy były właśnie wybory prezydenckie. Były koszykarz przyznał, że jego zdaniem Rafał Trzaskowski w dużej mierze sam przyczynił się do porażki.

    – Byłem zwolennikiem Rafała Trzaskowskiego. Przegrał, po prostu upuścił piłkę. Uważam, że popełnił sporo błędów, zabrakło mu energii i przede wszystkim przygotowania fizycznego. To była pierwsza rzecz, którą zauważyłem. Pan Nawrocki jest prezydentem, życie toczy się dalej – stwierdził Gortat.

    Jednocześnie podkreślił, że w normalnych okolicznościach nie angażowałby się aż tak mocno w politykę. Jak zaznaczył, zrobił wyjątek ze względu na swoje wcześniejsze doświadczenia z rządami PiS.

    – Mi polityka nie jest do niczego potrzebna. Problem w tym, że PiS bardzo mnie niszczył. Mógłbym podać co najmniej siedem konkretnych sytuacji, po których każdy zrozumiałby, dlaczego działałem tak, a nie inaczej – tłumaczył.

    Jednym z przykładów była sprawa materiału przygotowanego przez TVP. – Zrobiono reportaż, że rzekomo witałem na lotnisku w Los Angeles pierwszego Polaka, który przyleciał do USA bez wizy. Tyle że mnie na żadnym lotnisku nie było – wywiad nagrałem przed hotelem w Beverly Hills. Następnego dnia dowiedziałem się, że tym „pierwszym Polakiem” okazał się w rzeczywistości rzecznik prasowy PiS – opowiadał były koszykarz.

    Brak pieniędzy i „ban” w Ministerstwie Sportu

    Gortat przytoczył również inne sytuacje, które – jego zdaniem – miały charakter represji. Jedną z nich był brak dofinansowania dla organizowanego przez niego campu.

    – Po raz pierwszy od piętnastu lat nie dostaliśmy dofinansowania na obozy dla dzieci. Informacja przyszła dosłownie kilka dni przed startem campów. Pomyślałem: okej, może zmiana strategii, może zmiana priorytetów – relacjonował.

    Jak dodał, na zakończenie obozu postanowił otwarcie powiedzieć rodzicom uczestników, że po raz pierwszy od wielu lat na wydarzeniu nie ma banerów Ministerstwa Sportu. Zapewnił jednocześnie, że dzieci i tak polecą do Stanów Zjednoczonych na mecz NBA, a koszty pokryje on sam wraz z partnerami i sponsorami.

    – Powiedziałem to raz, drugi, trzeci… aż w końcu dostałem telefon z komunikatem: „niech się już Marcin zamknie, dostaniecie pieniądze” – ujawnił Gortat.

    Były reprezentant Polski mówił także o sytuacji, w której – jak twierdzi – nałożono na niego półroczny zakaz pojawiania się w Ministerstwie Sportu. Powodem miało być… krótkie, przypadkowe spotkanie z Rafałem Trzaskowskim.

    – Spotkałem pana Trzaskowskiego, który szedł z Hanną Zdanowską, prezydent Łodzi. Przywitaliśmy się, rozmowa trwała minutę, może minutę piętnaście. Trzydzieści minut później dostałem telefon: „macie bana, przez sześć miesięcy nie pojawiajcie się w Ministerstwie Sportu”. Tak zachowują się patrioci? – pytał oburzony były gracz NBA.

    Słowa Marcina Gortata wywołały szeroką dyskusję i ponownie pokazały, jak mocno polityka potrafi przenikać do świata sportu – nawet w przypadku osób, które na co dzień starają się trzymać od niej z daleka.

  • Zillmann zdębiała, gdy to zobaczyła. Stanowcza reakcja. “To jest to całe celebryctwo?”

    Zillmann zdębiała, gdy to zobaczyła. Stanowcza reakcja. “To jest to całe celebryctwo?”

    Katarzyna Zillmann nie przypuszczała, że po udziale w „Tańcu z Gwiazdami” jej rozpoznawalność wzrośnie do tego stopnia, że stanie się stałą bohaterką tabloidów. W ostatnich tygodniach wioślarka przede wszystkim próbuje odnaleźć równowagę po głośnym rozstaniu. Okazało się jednak, że wraz z przeprowadzką do nowego mieszkania przyszła niespodzianka, której zupełnie się nie spodziewała. „Stoją mi pod chatą” – wyznała. Zbaraniała, gdy zobaczyła fotografie wykonane z ukrycia.

    Los ten spotyka wiele gwiazd uczestniczących w „Tańcu z Gwiazdami”, ale dla Zillmann był to pierwszy raz, kiedy tak bezpośrednio doświadczyła zainteresowania paparazzich, polujących na jej prywatne momenty.

    Zillmann próbuje ułożyć sobie życie po rozstaniu

    Tuż przed finałem programu Julia Walczak zamieściła w mediach społecznościowych wpis sugerujący, że jej relacja z Katarzyną Zillmann dobiegła końca. Wkrótce później w sieci pojawiły się zdjęcia przedstawiające wioślarkę i Janję Lesar podczas czułych gestów. Fotografie wywołały ogromny szum, a ciekawość mediów dotycząca ich relacji tylko rosła.

    — To nie jest takie czarno-białe. Nigdy nie powiem nic złego o Julii. Ja noszę swój krzyż i swoje winy, a teraz muszę to przemielić w sobie — mówiła Zillmann w jednym z wywiadów.

    Jak ujawniła, ona i Lesar nie ogłosiły oficjalnie związku. Utrzymują bliską relację, którą określają jako przyjaźń, i dają sobie czas, by sprawdzić, czy przerodzi się w coś więcej. Wciąż też współpracują zawodowo — niebawem mają razem zatańczyć w teledysku.

    Wioślarka poinformowała niedawno, że wyprowadziła się do nowego mieszkania. Nie przewidziała jednak, że już na samym początku natknie się na paparazzich. Gdy zobaczyła zdjęcia z ukrycia — z zakupów i przebieżki po lesie — postanowiła zareagować.

    „Czy to już celebryctwo?” — mocna reakcja Zillmann

    W najnowszej rolce Zillmann skrytykowała tabloidy za przekraczanie granic prywatności. Pokazała artykuły ze zdjęciami zrobionymi w codziennych sytuacjach i nie kryła zaskoczenia, że ktokolwiek uznał je za materiał na news.

    — Czy to już jest to celebryctwo? To jest to, na co się zapisywałam? Dosłownie chyba stoją mi pod chatą. Wizyta w osiedlowym Lidlu czy przebieżka po lasku… Mocne. Tak mocne, że nie wiem, jak na to zareagować — mówiła.

    AaaAÀaa ją zwłaszcza to, że paparazzi odnaleźli ją, mimo że nie mieszka w centrum Warszawy. — Może powinnam wychodzić w masce Spider-Mana? — zażartowała. Zwróciła się też do fanów z prośbą o podpowiedzi, jak poradzić sobie z tą niekomfortową sytuacją.

  • Szeremeta na wielkiej imprezie, i to nie sama. Tak, to naprawdę on u jej boku

    Szeremeta na wielkiej imprezie, i to nie sama. Tak, to naprawdę on u jej boku

    Julia Szeremeta pojawiła się na ważnej imprezie bokserskiej w Gdańsku – mistrzostwach Polski seniorów. W sieci szybko pojawiła się fotografia dokumentująca jej obecność, ale uwagę przyciąga fakt, że mistrzyni nie pozuje na niej sama. Towarzyszy jej mężczyzna doskonale znany nie tylko fanom boksu, lecz także widzom Polsatu, zwłaszcza popularnego programu „Ninja Warrior Polska”. Kim jest tajemnicza postać ze zdjęcia?

    Krótki oddech po sukcesach, ale nie od sportu

    Po świetnym występie na młodzieżowych mistrzostwach Europy U-23, skąd Szeremeta przywiozła złoto, zawodniczka pozwoliła sobie na krótką przerwę od intensywnych treningów. Nie oznacza to jednak, że odcięła się od sportowego życia. Niedawno była gościem specjalnym II Warszawskiego Festiwalu Sportów Walki, gdzie poprowadziła trening dla dzieci marzących o pięściarskiej karierze. A to nie koniec jej aktywności.

    Szeremeta na trybunach w Gdańsku – i z kim!

    Okazało się, że olimpijska wicemistrzyni zasiadła wśród kibiców podczas mistrzostw Polski seniorów w Gdańsku. Na jednym ze zdjęć pozowała wspólnie z Jakubem Gitlinem – międzynarodowym sędzią boksu, trenerem II klasy sportowej oraz finalistą programu „Ninja Warrior Polska”.

    Finał z udziałem Gitlina został wyemitowany pod koniec października. Choć zwyciężył Francuz Clement Gravier, Polak podkreślał w mediach społecznościowych, jak wielkich emocji dostarczyło mu to doświadczenie.

    „Znowu ogromne, skrajne emocje. Niezapomniana przygoda i wspaniałe doświadczenie – jednym słowem #sportlifestyle. Był upadek, był powrót, woda nietknięta, lecimy dalej, gonimy Niemca… zabrakło 2 sekund. Finalnie Niemiec trzeci. Dobry i szybki wyścig! Grupa mocna – Polska vs Niemcy. Tym razem nie wyszło, ale szacunek i piona, gramy Fair Play! Czy wrócę? Zobaczymy. Może w końcu zacznę trenować jak należy” – pisał Gitlin.

    Wątek polityczny i klubowy

    Ciekawostką jest fakt, że Gitlin nawiązał współpracę z Brzostek Top Team – gdańskim klubem, w którym pracuje Waldemar Nawrocki, wujek obecnego prezydenta Polski. Krótko po objęciu urzędu Karol Nawrocki odwiedził klub, aby otworzyć II Memoriał im. Jana Biangi, co było wydarzeniem bez precedensu.

    To właśnie na profilach Brzostek Top Team pojawiło się wcześniejsze zdjęcie Szeremety i Gitlina, wykonane przy okazji nagrań do „Ninja Warrior Polska”. „Nasz trener i międzynarodowy sędzia PZB Jakub Gitlin jutro wchodzi na niebieski dywan Ninja! (…) Na zdjęciu z Jakubem stoi Julia Szeremeta. Zobaczycie, czy będzie się z nią ścigał, czy… wydarzy się coś, czego nikt się nie spodziewa?” – zachęcano w mediach społecznościowych.

  • IGA ŚWIĄTEK przerywa długie milczenie na temat plotek o jej chłopaku

    IGA ŚWIĄTEK przerywa długie milczenie na temat plotek o jej chłopaku

    IGA ŚWIĄTEK przerywa długie milczenie na temat plotek o jej chłopaku

    Przez ostatnie miesiące w mediach społecznościowych i w części prasy bulwarowej narastały spekulacje dotyczące życia prywatnego Igi Świątek, a zwłaszcza jej rzekomego związku. Plotki mnożyły się tym bardziej, im mniej sama zawodniczka mówiła o życiu poza kortem. Teraz jednak najlepsza polska tenisistka postanowiła przerwać milczenie i w klarowny sposób odnieść się do narosłych komentarzy dotyczących „tajemniczego chłopaka”. Jej słowa nie tylko uciszyły medialne spekulacje, ale także wywołały dyskusję na temat prywatności sportowców funkcjonujących w erze wszechobecnych mediów.

    Świątek, znana ze swojej powściągliwości i opanowania w kontaktach z mediami, od dawna podkreśla, że najważniejszym obszarem jej życia jest tenis. Wielokrotnie mówiła, że potrzebuje ciszy, stabilizacji i przestrzeni do pracy nad sobą, aby utrzymać się na szczycie światowego rankingu. Jej podejście od lat jest konsekwentne: sport i zdrowie psychiczne są priorytetem, a wszystko inne ma charakter drugorzędny. Jednak rosnąca popularność i rozpoznawalność sprawiły, że fani coraz częściej zaczęli interesować się także jej życiem uczuciowym.

    W ostatnich tygodniach plotki zaczęły przybierać na sile, zwłaszcza gdy na niektórych zdjęciach kibice doszukiwali się osoby, która rzekomo miała być partnerem Igi. Choć sama tenisistka nie komentowała tych rewelacji, internet natychmiast podchwycił temat. Zaczęły pojawiać się pseudoinformacje, domysły, a nawet próby „analizowania” jej zachowania na podstawie materiałów z turniejów.

    W wywiadzie udzielonym po jednym z treningów Świątek zdecydowała się jednak jasno wyjaśnić sprawę. – „Wiem, że ludzie są ciekawi, ale moje życie prywatne naprawdę jest moją sprawą. Nie jestem w związku i nie chcę, aby Tworzenie nieprawdziwych historii odciągało uwagę od mojej pracy na korcie” – powiedziała, jednocześnie apelując o większy szacunek dla granic, jakie wyznacza.

    Jej stanowisko wywołało szerokie reakcje – od głosów wsparcia po komentarze sugerujące, że popularność niesie konieczność bycia bardziej „otwartą” wobec fanów. Dla wielu ekspertów sportowych była to jednak idealna okazja, aby przypomnieć, że najwyższej klasy sportowcy funkcjonują pod ogromną presją i mają pełne prawo decydować o tym, co pozostaje częścią ich publicznego wizerunku, a co nie.

    Warto zauważyć, że Świątek od lat stara się budować swój wizerunek w oparciu o autentyczność i zdrowe wartości. Jest ambasadorką zdrowia psychicznego, współpracuje z psychologiem sportowym i otwarcie mówi o znaczeniu odpoczynku oraz równowagi w życiu. Jej słowa o potrzebie prywatności nie są zatem ucieczką przed mediami, ale elementem spójnej filozofii, która pozwoliła jej sięgnąć po wielkie sukcesy.

    Jednocześnie tenisistka nie wyklucza, że kiedyś w przyszłości podzieli się z fanami większą częścią swojego życia prywatnego. – „Może przyjdzie moment, w którym będzie inaczej. Ale dziś chcę skupić się na tenisie, rywalizacji i rozwoju. Mam 23 lata, całe życie przede mną. Na razie nie czuję potrzeby, by ktokolwiek analizował moje relacje czy szukał sensacji” – dodała.

    Wypowiedź Świątek przyczyniła się również do dyskusji o granicach prywatności w sporcie. W świecie, w którym sportowcy są aktywni w mediach społecznościowych, a każde ich zdjęcie może trafić na portale plotkarskie, dbanie o własne granice staje się wyzwaniem. Eksperci przypominają, że nadmierne zainteresowanie życiem prywatnym może prowadzić do presji, stresu, a w konsekwencji nawet do problemów mentalnych. W przypadku zawodniczki o tak intensywnym harmonogramie, jak Iga, spokój poza kortem ma kluczowe znaczenie.

    Na koniec sama Iga zaznaczyła, że docenia wsparcie fanów i rozumie ich ciekawość, ale prosi o zrozumienie. „Cieszę się, że ludzie interesują się moją karierą, dopingują mnie i wspierają. To naprawdę daje mi siłę. Ale moje życie poza tenisem chcę chronić – chociażby po to, żeby móc dłużej grać na najwyższym poziomie i zachować równowagę.”

    Jej słowa można uznać za jasny komunikat: sukces sportowy i życie prywatne mogą istnieć obok siebie, ale tylko wtedy, gdy respektuje się granice. A w przypadku Igi Świątek granice te są jasno postawione – i zasługują na szacunek.

  • Sabalenka rozpętała burzę. O tych słowach będzie głośno

    Sabalenka rozpętała burzę. O tych słowach będzie głośno

    Wokół Aryny Sabalenki znów stało się głośno. Tym razem po jej odpowiedzi na pytanie o udział transpłciowych zawodniczek w sporcie. – To niesprawiedliwe – mówi liderka rankingu WTA. Jak to tłumaczy? Jej słowa podzieliły kibiców, którzy mają również do niej żal o nadchodzące spotkanie pokazowe w Dubaju.
    Aryna Sabalenka
    screen: x.com/PiersUncensored

    Trwa okres przygotowawczy do nowego sezonu. Aryna Sabalenka bierze udział w kolejnych meczach pokazowych, a już 28 grudnia wystąpi w pokazówce z Nickiem Kyrgiosem. To spotkanie zaplanowano w Dubaju, wydarzenie nazwano “Bitwą płci” – tak jak słynny mecz pomiędzy Billie Jean King a Bobbym Riggsem z 20 września 1973 roku.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Sabalenka zapytana przez Morgana

    W ramach przygotowań do tego pojedynku Sabalenka i Kyrgios wzięli udział w programie znanego brytyjskiego dziennikarza Piersa Morgana. Prowadzący w pewnym momencie zapytał liderkę rankingu o udział transpłciowych zawodniczek w sporcie. Sabalenka przyznała, że jej zdaniem nie powinny mieć prawa startu w żeńskich zawodach.

    – To skomplikowane pytanie. Nie mam nic przeciwko nim, ale wciąż mają ogromną przewagę nad innymi kobietami. Nie sądzę, żeby to było sprawiedliwe, żeby kobieta stawała do walki z biologicznym mężczyzną. To niesprawiedliwe. Kobiety całe życie pracowały, żeby osiągnąć swoje granice, i potem muszą mierzyć się osobami, które są biologicznie silniejsze. Nie zgadzam się z tym – powiedziała Białorusinka. Kyrgios dopytywany przez dziennikarza stwierdził, że uważa tak, jak Sabalenka.

    Wcześniej w podobny sposób wypowiadała się legenda kobiecego tenisa Martina Navratilova. Wielokrotna mistrzyni wielkoszlemowa od lat wyraża sprzeciw w sprawie udziału transpłciowych zawodniczek w żeńskiej rywalizacji sportowej. W 2023 r. krytykowała m.in. dopuszczanie takich tenisistek do startu przez Amerykański Związek Tenisowy w mistrzostwach kraju w kategorii wiekowej +55. W listopadzie w social mediach Navratilova pozytywnie zareagowała na doniesienia mediów, jakoby MKOl był coraz bliżej wprowadzenia zakazu występów transpłciowych sportsmenek w damskich dyscyplinach olimpijskich.
    Kibice podzieleni

    W przypadku Aryny Sabalenki to pierwsza taka wypowiedź na ten temat. Aktywni tenisiści zwykle unikają jednoznacznych stanowisk w drażliwych sprawach społecznych czy politycznych. Trzeba też uważać na dezinformację, o czym ostatnio przekonaliśmy się w przypadku Carlosa Alcaraza. Jeden z internautów przekonywał, że Hiszpan odmówił udziału w turnieju pokazowym “Noc Dumy” powiązanym ze środowiskiem osób LGBT. W rzeczywistości Alcaraz nigdy na ten temat się nie wypowiadał, co zostało zweryfikowane przez system Community Notes na platformie X.

    W przypadku Sabalenki nie ma jednak mowy o manipulacji czy fake newsie, bo jest to autentyczna wypowiedź pierwszej rakiety świata z programu wyemitowanego we wtorkowy wieczór. Jej słowa podzieliły kibiców w social mediach. Jedni wspierali Białorusinkę, inni twierdzili, że nie powinna tak mówić.

    – “Brawo za odwagę”, “Ale ona ma rację”, “Tak nie powinna wypowiadać się liderka kobiecego tenisa”, “Polowanie na czarownice w przypadku osób transpłciowych z udziałem mizogina – Aryna może być bardziej bezmyślna niż myślałem”, “Siedzenie obok sprawcy przemocy domowej i dyskutowanie o tym, co jest sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe wobec kobiet, jest szaleństwem”, “Jej menedżerowie od PR-u mogą być załamani” – to tylko niektóre z komentarzy.

    Wielu fanów tenisa ma też żal do Aryny Sabalenki, że poprzez uczestniczenie w pokazówce z Nickiem Kyrgiosem legitymizuje wcześniejsze zachowania i postawę Australijczyka w stosunku do kobiet. Kyrgios nieraz dzielił się komentarzami o charakterze seksistowskim, przyznał się do napaści na swoją byłą dziewczynę, utrzymywał znajomość z kontrowersyjnym influencerem Andrew Tate’em, a gdy kolejne kobiety oskarżały Tate’a o przemoc, tenisista odciął się od celebryty.
    Białorusinka o tym, co powiedziała Kostiuk

    Kyrgios przed laty w nieelegancki sposób sprowokował na korcie Stana Wawrinkę. W pewnym momencie meczu zasugerował, że ówczesna dziewczyna Wawrinki Donna Vekić ma romans z kolegą Kyrgiosa Thanasim Kokkinakisem. Potem Australijczyk przepraszał Szwajcara, ale nie pogodzili się do dziś.

    W październiku temat biologii w tenisie podniosła także Marta Kostiuk. Za przykład podała Arynę Sabalenkę oraz Igę Świątek. Zapytana o rywalizację z nimi, przekonywała, że z uwagi na naturalne uwarunkowania ma z tym problem. – Mam umiejętności, ale one i tak są ode mnie znacznie większe, znacznie wyższe i znacznie silniejsze – stwierdziła Ukrainka.

    I dodała: – Każdy z nas ma swoją biologiczną strukturę. Niektórzy mają wyższy poziom testosteronu, inni niższy. To po prostu natura. Czuję, że jestem od nich mniejsza. Próbuję zrozumieć, jak mogę pokonać te zawodniczki swoim tenisem, ale i tak muszę pracować ciężej na punkty. Muszę biegać znacznie więcej niż one, żeby z nimi wygrywać.

    Część osób krytykowała Kostiuk. Podkreślali, że nie powinna używać argumentu testosteronu, jeśli nie ma pewności, czy jej rywalki rzeczywiście mają wyższy poziom hormonu. Inni przypominali, że jest raptem o centymetr niższa od Świątek, a o siedem centymetrów od Sabalenki. W tenisie wzrost ma znaczenie, ale nie decyduje o wszystkim – najlepszy dowód to m.in. sukcesy Jasmine Paolini (1,63 m).

    W trakcie ostatniej rozmowy Piers Morgan zapytał Arynę Sabalenkę o słowa Marty Kostiuk, a liderka rankingu stwierdziła: – To wygląda na szukanie wymówki. Marta jest bardzo silna i nie mam wrażenia, by to z powodu siły fizycznej przegrywała z innymi. To brzmi trochę zabawnie.