• Świątek zeszła z kortu i rozpętała burzę. Rywalka odpowiada. Wrze w Melbourne

    Świątek zeszła z kortu i rozpętała burzę. Rywalka odpowiada. Wrze w Melbourne

    Iga Świątek nie kryła rozczarowania nie tylko samym wynikiem ćwierćfinału Australian Open, ale również realiami, z jakimi muszą mierzyć się tenisistki poza kortem. Po porażce z Jeleną Rybakiną Polka bardzo stanowczo odniosła się do kwestii prywatności zawodniczek, zadając pytanie, które odbiło się szerokim echem w tenisowym świecie:
    – Czy my jesteśmy zwierzętami w zoo?

    Temat powrócił zaledwie kilka godzin później, gdy identyczne pytanie usłyszała Amanda Anisimova. Amerykanka, finalistka zeszłorocznego Wimbledonu, również nie ukrywała, że standardy panujące podczas Australian Open budzą jej poważne wątpliwości.

    Świątek nie rozpocznie sezonu 2026 od wielkoszlemowego triumfu. W ćwierćfinale turnieju w Melbourne Polka przegrała z Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6. Szczególnie bolesna była druga partia, w której doszło do wyraźnej deklasacji. Mecz trwał niespełna półtorej godziny i zakończył się zdecydowanym zwycięstwem reprezentantki Kazachstanu.

    Podczas pomeczowej konferencji prasowej Świątek została zapytana o nagranie zza kulis, które w ostatnich dniach obiegło media społecznościowe. Widać na nim, jak Coco Gauff – po porażce z Eliną Switoliną – w przypływie emocji roztrzaskuje rakietę. Amerykanka opuściła kort, starając się rozładować frustrację już poza zasięgiem kamer. Mimo to nagranie i tak trafiło do przestrzeni publicznej.

    Ten fakt wyjątkowo zirytował liderkę polskiego tenisa.
    – Pytanie brzmi, czy my jesteśmy tenisistkami, czy zwierzętami w zoo? Jesteśmy obserwowane nawet w najbardziej intymnych momentach. Byłoby miło mieć choć odrobinę prywatności. Nie zawsze chce się być pod nieustanną obserwacją – mówiła Świątek bez ogródek.

    Głos Polki nie pozostał odosobniony. Po swoim meczu z Jessicą Pegulą o tę samą sprawę zapytana została Amanda Anisimova. Amerykanka, która w pamiętnym finale Wimbledonu przegrała z Igą Świątek 0:6, 0:6, wyraźnie zgodziła się z jej oceną sytuacji, choć ujęła problem w spokojniejszym tonie.

    – Myślę, że opublikowanie filmiku z Coco było trudne, bo nie dano jej możliwości wypowiedzenia się ani obrony. Wiedziałam, że podczas tego turnieju prywatność jest bardzo ograniczona, dlatego po prostu poszłam do szatni. Tam przynajmniej można było na chwilę zostać samemu – przyznała Anisimova.

    Australian Open 2026 powoli zbliża się do decydującej fazy. W półfinałach Aryna Sabalenka zmierzy się z Eliną Switoliną, natomiast Jelena Rybakina stanie do walki z Jessicą Pegulą. Coraz głośniej mówi się jednak nie tylko o sportowej rywalizacji, ale również o granicach medialnej ingerencji w życie zawodniczek – granicach, które zdaniem wielu zostały w Melbourne wyraźnie przekroczone.

  • -350. Kosztowna porażka Świątek. Wszystko w rękach rywalek

    -350. Kosztowna porażka Świątek. Wszystko w rękach rywalek

    Iga Świątek zakończyła tegoroczny Australian Open na etapie ćwierćfinału, przegrywając w dwóch setach z Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6. Ta porażka nie tylko zamknęła Polce drogę do kolejnego w karierze tytułu wielkoszlemowego, ale też wyraźnie skomplikowała jej sytuację w rankingu WTA. Za plecami wiceliderki zestawienia robi się bowiem coraz tłoczniej.

    Przed spotkaniem to właśnie Świątek była wskazywana jako minimalna faworytka starcia z urodzoną w Moskwie, a reprezentującą Kazachstan Rybakiną. Początek meczu zdawał się potwierdzać te przewidywania – Polka już w pierwszym gemie przełamała rywalkę i szybko objęła prowadzenie. Przewagi tej jednak nie zdołała utrzymać. Rybakina błyskawicznie odrobiła straty, a w kluczowym momencie pierwszego seta ponownie przełamała Świątek, choć ta prowadziła już 30:0 przy własnym podaniu. Druga partia miała już zdecydowanie jednostronny przebieg – Polka była w stanie ugrać zaledwie jednego gema, a Kazaszka kontrolowała wydarzenia na korcie od początku do końca.

    Ćwierćfinałowy występ oznacza dla Świątek wynik słabszy niż przed rokiem, gdy dotarła do półfinału. W efekcie za Australian Open 2026 dopisze do rankingu WTA 430 punktów, co w porównaniu z poprzednim sezonem oznacza stratę aż 350 „oczek”. To odczuwalna różnica, która ma bezpośrednie przełożenie na jej pozycję w światowym zestawieniu.

    Po uwzględnieniu dorobku z tegorocznej edycji turnieju w Melbourne Polka ma na koncie 7978 punktów. To aż o 2492 mniej niż prowadząca w rankingu Aryna Sabalenka, która wciąż pozostaje w grze i może jeszcze powiększyć swoją przewagę. Znacznie bardziej niepokojąco wygląda jednak sytuacja tuż za plecami Świątek.

    Szansę na wyprzedzenie jej w rankingu miała Amanda Anisimova. Amerykanka, będąc na etapie ćwierćfinału, zachowywała jeszcze teoretyczne nadzieje na zepchnięcie Polki na trzecią pozycję. Kilka godzin po porażce Świątek stało się jednak jasne, że do takiego scenariusza nie dojdzie.

    Znacznie bardziej realnym zagrożeniem może okazać się sama Rybakina. Choć Kazaszka nie ma już możliwości wyprzedzenia Polki i odebrania jej drugiego miejsca w rankingu, to w przypadku triumfu w Australian Open zbliży się do niej na zaledwie 368 punktów. Taki dystans sprawia, że walka o pozycję wiceliderki WTA w kolejnych tygodniach zapowiada się wyjątkowo interesująco.

  • 2 godziny po wygranej ze Świątek zapadł werdykt ws. Rybakiny. Zwrot akcji w Melbourne

    2 godziny po wygranej ze Świątek zapadł werdykt ws. Rybakiny. Zwrot akcji w Melbourne

    Dzisiejsze starcie z Jeleną Rybakiną nie ułożyło się po myśli Igi Świątek. Polska tenisistka w kluczowym momencie meczu wpadła w wyraźny kryzys serwisowy, który przypadł na końcówkę pierwszego seta i początek drugiego. To właśnie wtedy rywalka przejęła pełną kontrolę nad wydarzeniami na korcie, budując przewagę, która otworzyła jej drogę do półfinału Australian Open. Kilka godzin po zakończeniu spotkania zapadło kolejne ważne rozstrzygnięcie – Kazaszka poznała swoją przeciwniczkę w walce o finał, a na Rod Laver Arena nie zabrakło emocjonującego zwrotu akcji.

    Środowe zmagania w Melbourne upłynęły pod znakiem ćwierćfinałów dolnej części drabinki singlowej kobiet. Tuż po godzinie 1:30 czasu polskiego na kort centralny wyszły Iga Świątek i Jelena Rybakina. Polka liczyła na rewanż za porażkę z Australian Open 2023, jednak historia znów potoczyła się na jej niekorzyść. Do stanu 5:5 w pierwszym secie oglądaliśmy bardzo wyrównany pojedynek, w którym żadna z zawodniczek nie była w stanie przejąć inicjatywy na dłużej. Przełom nastąpił w dwunastym gemie, gdy raszynianka wyraźnie obniżyła skuteczność pierwszego podania. Od tego momentu Rybakina złapała rytm, rozpoczęła serię wygranych gemów i do końca spotkania nie pozwoliła już Polce wrócić do gry. Mistrzyni WTA Finals 2025 zwyciężyła ostatecznie 7:5, 6:1.

    Tuż po zakończeniu meczu Świątek – Rybakina na Rod Laver Arena rozegrano ostatni ćwierćfinał kobiet, który miał wyłonić rywalkę Kazaszki w półfinale. Naprzeciwko siebie stanęły dwie Amerykanki – Jessica Pegula i Amanda Anisimova. Dla młodszej z nich stawka była podwójna, ponieważ wciąż zachowywała matematyczne szanse na wyprzedzenie Igi Świątek w rankingu WTA. Warunek był jednak jeden – triumf w całym turnieju w Melbourne. Już środowe spotkanie brutalnie zweryfikowało te nadzieje.

    Początek meczu ułożył się fatalnie dla Anisimovej. Już w pierwszym gemie serwisowym została przełamana do zera, a chwilę później ponownie musiała bronić break pointa. Tym razem wyszła z opresji, zapisując na swoim koncie pierwszego gema, ale jej gra wciąż była daleka od stabilności. Pegula prezentowała się bardzo solidnie, cierpliwie punktowała rywalkę i nie pozwalała jej rozwinąć skrzydeł.

    Kolejne przełamanie, tym razem w piątym gemie, dało starszej z Amerykanek komfort prowadzenia. Podwójny break w zupełności wystarczył, by zamknąć pierwszą partię. Choć Pegula miała jeszcze okazję na kolejne przełamanie, ostatecznie zwyciężyła w secie 6:2, kontrolując przebieg wydarzeń.

    Druga odsłona spotkania przyniosła już znacznie więcej emocji. Anisimova zaczęła od bardzo ważnego gema serwisowego, w którym obroniła aż trzy break pointy. Ten moment wyraźnie dodał jej pewności siebie i pozwolił nawiązać bardziej wyrównaną walkę. W ósmym gemie Amanda przełamała Pegulę i przy prowadzeniu 5:3 stanęła przed szansą zamknięcia seta. Nie potrafiła jej jednak wykorzystać, a dziewiąty gem zakończyła w najgorszy możliwy sposób – podwójnym błędem serwisowym.

    Frustracja młodszej z Amerykanek była coraz bardziej widoczna. W jedenastym gemie ponownie straciła podanie, mimo prowadzenia 40:15. Chwilę później Pegula serwowała już po zwycięstwo w meczu. Choć przy stanie 30:15 popełniła podwójny błąd, dopuszczając rywalkę do gry, Anisimova zdołała jedynie doprowadzić do tie-breaka.

    Decydująca rozgrywka miała jednak jednostronny przebieg. Amanda zdobyła co prawda pierwszy punkt, ale później całkowicie się rozsypała. Nie wygrała już ani jednej akcji, a Pegula wróciła do swojej konsekwentnej, bezbłędnej gry, bezlitośnie wykorzystując pomyłki przeciwniczki. Ostatecznie Jessica Pegula zwyciężyła 6:2, 7:6(1) i zameldowała się w półfinale Australian Open, gdzie zmierzy się z Jeleną Rybakiną. Anisimova natomiast po bolesnym zwrocie akcji straciła nie tylko szansę na tytuł w Melbourne, ale również na awans na pozycję wiceliderki rankingu WTA.

  • Ksiądz z Podkarpacia zagrał z WOŚP i Owsiakiem. Głos zabrała jego żona. I mówi otwarcie

    Ksiądz z Podkarpacia zagrał z WOŚP i Owsiakiem. Głos zabrała jego żona. I mówi otwarcie

    34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przeszedł już do historii, ale jego realne efekty dopiero nadejdą. Sprzęt medyczny, który zostanie zakupiony za zadeklarowane ponad 183 miliony złotych, ma pomóc w leczeniu tzw. „zdrowych brzuszków” u dzieci. W tegoroczną edycję WOŚP, w nieco nowej roli, włączył się także ks. Roman Jagiełło – proboszcz i dziekan polskokatolickiej parafii pw. Dobrego Pasterza w Łękach Dukielskich. Duchowny, który od lat wspiera Orkiestrę, tym razem po raz pierwszy kwestował jako oficjalny wolontariusz z własną puszką. W rozmowie z Interią razem z żoną Martą podzielił się swoimi refleksjami.

    – Jestem bardzo zadowolony, bo po raz pierwszy miałem własną puszkę WOŚP jako wolontariusz. Finał zbiórki nastąpił podczas mszy świętej, w momencie ofiarowania. Zamiast tradycyjnej tacy przeszedłem przez kościół razem z ministrantem, trzymając puszkę Orkiestry. To również było wydarzenie bez precedensu – przyznaje ks. Roman Jagiełło, który od trzech dekad posługuje w niewielkiej miejscowości Łęki Dukielskie, położonej około 20 kilometrów od Krosna, na Podkarpaciu.

    Jak podkreśla duchowny, wcześniej datki do jego puszki zbierała w szkole dziewczynka z sąsiedztwa, a on sam kwestował także podczas Walnego Zgromadzenia lokalnej Ochotniczej Straży Pożarnej. Zapytany o to, czy parafianie byli zaskoczeni nietypową formą „tacy” przeznaczonej na WOŚP, której twarzą od lat pozostaje Jerzy Owsiak, odpowiada bez wahania:

    – Nie, bo wcześniej uprzedzałem ludzi, że w tym roku zmieni się formuła. Zamiast zbiórki po mszy, prowadzonej przez harcerzy, postanowiłem przejść z puszką bezpośrednio w trakcie nabożeństwa – tłumaczy proboszcz jednej z dwóch parafii działających w miejscowości.

    Prawdziwym zaskoczeniem okazała się natomiast frekwencja. – Była zdecydowanie większa niż zwykle. Śmiało mogę powiedzieć, że przyszło dwa razy więcej osób niż na typową niedzielną mszę – przyznaje. W kościele pojawili się nie tylko wierni z parafii polskokatolickiej, ale także osoby związane z Kościołem rzymskokatolickim, zaproszeni samorządowcy, sołtyska wsi oraz przyjaciele duchownego. – Było też dwóch doktorów: jeden z Uniwersytetu Rzeszowskiego, drugi z Podkarpackiej Szkoły Wyższej w Jaśle. Atmosfera była bardzo dobra, a ludzie okazali się niezwykle hojni. Do puszki trafiały głównie banknoty, a nie drobne monety – mówi z uśmiechem ksiądz, pochodzący z Gryfic, a wychowany w Czeladzi na Śląsku.

    Powody do satysfakcji były w pełni uzasadnione. Po podliczeniu wszystkich datków okazało się, że w puszce znalazło się dokładnie 5445,38 zł. – To kwota rekordowa – podkreśla ks. Jagiełło, dziękując jednocześnie wszystkim darczyńcom. Zaznacza przy tym, że środki pochodziły także z innych źródeł. Po mszy sprzedawane były specjalnie przygotowane na tę okazję okolicznościowe przedmioty z drewna, a część osób dokonywała celowych wpłat na konto parafii.

    – Sprzedaż tych drobnych wyrobów przyniosła dodatkowo ponad 600 złotych. Z kolei pieniądze wpłacane na konto parafii z myślą o WOŚP postanowiłem w całości przekazać dalej. Tak jak zapowiadałem, wypłaciłem z konta tysiąc złotych i dorzuciłem je do puszki – relacjonuje duchowny.

    Zapytany o ewentualne krytyczne głosy, które mógł usłyszeć tego dnia, ks. Jagiełło odpowiada wprost, że wśród parafian takich reakcji nie było. – Ludzie mnie w tym wspierają od lat i nikt nie zgłasza sprzeciwu. W internecie zdarzają się komentarze, także ze strony niektórych księży, że taca powinna być przeznaczona wyłącznie na potrzeby parafii i że duchowny nie powinien zbierać na WOŚP. Uważam jednak, że to niepoważny zarzut. Gdyby parafianie byli przeciw, po prostu by nie dali pieniędzy. Co więcej, mogliby w ogóle nie przyjść do kościoła. Tymczasem stało się dokładnie odwrotnie – tłumaczy.

    W rozmowie pojawia się również wątek życia rodzinnego duchownego. Ks. Roman Jagiełło, zgodnie z zasadami Kościoła polskokatolickiego, ma żonę. Z Martą jest związany od 1995 roku, co umożliwia brak obowiązku celibatu. Przy tej okazji proboszcz przypomina rys historyczny swojego Kościoła.

    Polski Narodowy Kościół Katolicki powstał w 1897 roku w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Jego twórca, bp Franciszek Hodur, początkowo nie zajmował jednoznacznego stanowiska w sprawie celibatu i sam pozostał bezżenny. Dopiero synod z 1921 roku wprowadził zasadę dobrowolności – duchowni, którzy chcą zawrzeć związek małżeński, mogą to zrobić bez przeszkód.

    – W efekcie większość księży w naszym Kościele ma żony i dzieci. My akurat potomstwa nie mamy, ale i tak uważam, że życie rodzinne daje zupełnie inną perspektywę. Łatwiej zrozumieć problemy wiernych, bo samemu doświadcza się podobnych sytuacji. Wierni często to podkreślają, mówiąc, że księża mający rodziny lepiej rozumieją życie codzienne – mówi duchowny.

    Podczas rozmowy ks. Jagiełło postanowił oddać głos swojej żonie. – To ja może dam do telefonu żonę, niech ona sama się wypowie – zaproponował. Pani Marta, która była obok, bez wahania podzieliła się swoim zdaniem na temat WOŚP.

    – Mam dokładnie takie samo stanowisko jak mąż. Od początku istnienia Orkiestry popieram tę formę pomocy. Jeszcze zanim trafiłam do tej parafii i zanim ksiądz został moim mężem, już uważałam, że to bardzo potrzebna inicjatywa – powiedziała.

    Zaznaczyła jednocześnie, że każdy może pomagać na swój sposób. – Jedni wolą działać głośno i publicznie, inni po cichu. Każdy ma prawo wybrać własną drogę. Najważniejsze jest jedno: nie przeszkadzać tym, którzy chcą czynić dobro – podkreśliła.

    Na koniec ks. Jagiełło przypomniał, że bliski jest mu także sport. Od lat organizuje Rajdy Rowerowe „Oikoumene”, dokumentowane na stronie internetowej parafii. Do tej pory odbyło się dziewięć edycji tego wydarzenia. – To inicjatywa łącząca trzy płaszczyzny: religijną, poetycką i sportową. Wyruszamy do miejsc kultu religijnego w promieniu do 50 kilometrów – wyjaśnia proboszcz.

  • Cały świat pisze o klęsce Świątek w Australian Open. Zwracają uwagę na jedno

    Cały świat pisze o klęsce Świątek w Australian Open. Zwracają uwagę na jedno

    Iga Świątek na ćwierćfinale zakończyła swój udział w tegorocznej edycji Australian Open. Wiceliderka rankingu WTA przegrała 5:7, 1:6 z Eleną Rybakiną. Spotkanie komentują światowe media. Dominuje wątek Wielkiego Szlema.
    Iga Świątek – Jelena Rybakina
    Fot. REUTERS/Edgar Su

    Iga Świątek nie tak wyobrażała sobie swój udział w tegorocznym Australian Open. Polka odpadła w ćwierćfinale, zbyt mocna okazała się Elena Rybakina, reprezentantka Kazachstanu wygrała 7:5, 6:1. Turniej w Melbourne to ostatnia impreza wielkoszlemowa, której jeszcze nie wygrała Świątek, to właśnie ten wątek dominował w światowych mediach.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Oto co światowe media piszą o meczu Świątek. Dominuje wątek Wielkiego Szlema

    Porażka Igi Świątek z Eleną Rybakiną jest komentowana przez światowe media, dominującym wątkiem jest utrata przez Polkę pierwszej szansy na zdobycie Wielkiego Szlema.

    “W środowym meczu Australian Open Jelena Rybakina pokonała Igę Świątek 7:5, 6:1. Tym samym awansowała do półfinału i przekreśliła marzenia Polki o karierowym Wielkim Szlemie” – czytamy na portalu ESPN.

    “Pierwsza szansa w karierze Świątek na Wielkiego Szlema przepadła” – piszę portal tennis.com.

    O straconej szansie na Wielkiego Szlema piszę też portal ausopen.com.

    “Rybakina pokazała, że liczy się w walce o końcowy triumf. Pewnie wygrała i pozbawiła Polkę szans na karierowego Wielkiego Szlema” – czytamy na portalu ausopen.com.

    Zobacz też: Eksperci biją na alarm po porażce Świątek. Robi się niebezpiecznie
    Media podkreślają klasę Rybakiny. “Jest w wielkiej formie”

    Oczywiście dużo uwagi poświęcono również triumfatorce spotkania. Media podkreślają znakomitą formę Rybakiny, zauważając, że wyrasta na jedną z głównych faworytek do tytułu w Australii.

    “Zwycięstwo Jeleny Rybakiny nad Igą Świątek dało jej awans do półfinału Australian Open i potwierdziło, że jest w wielkiej formie. Kazachska tenisistka wygrała aż 18 z ostatnich 19 spotkań, w Melbourne prezentuje tenis z najwyższej półki. Środowy mecz był jej pierwszym naprawdę wymagającym testem w tegorocznym turnieju, który zdała bez zastrzeżeń — szczególnie w drugim secie, całkowicie zdominowanym przez Rybakinę” – w takich słowach Rybakiną zachwyca się portal puntodebreak.com.

    Dla Igi Świątek przynajmniej do przyszłego roku największym sukcesem w Australian Open pozostanie dwukrotny półfinał w latach 2022 i 2025. Rybakina o wielki finał powalczy z Jessicą Pegulą.

  • Alarm! Wim Fissette musi wreszcie wstrząsnąć Igą Świątek. Świat odjeżdża

    Alarm! Wim Fissette musi wreszcie wstrząsnąć Igą Świątek. Świat odjeżdża

    Tennis Australian Open Alarm! One sentence of Iga Świątek froze me. Here’s the big problem
    Alarm! One sentence of Iga Świątek froze me. Here’s the big problem

    Obym się mylił, ale ćwierćfinał Australian Open 2026 był dla Igi Świątek meczem – korzystając z terminologii piłkarskiej – o sześć punktów. O rozpęd na najbliższe tygodnie, o obronę zdobyczy z poprzedniego sezonu, o powiew optymizmu i wreszcie o przełamanie katastrofalnej już statystyki z zawodniczkami TOP 10 pod batutą Wima Fissette’a. Porażka z Jeleną Rybakiną może być kosztowna. Gołym okiem zobaczyliśmy też różnicę w zachowaniu obu trenerskich boksów.
    Posłuchaj artykułu
    Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy

    Więcej ciekawych informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
    Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

    Liczby Igi Świątek są po prostu trudne do zrozumienia i przełknięcia.

    Z pierwszą w rankingu Aryną Sabalenką – dwie kolejne porażki.

    Coco Gauff – cztery porażki, bez wygranego seta.

    Amanda Anisimova – dwie porażki.
    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jelena Rybakina – dwie porażki.

    Jessica Pegula – dwie porażki.

    Można wymieniać dalej, bo w całej dziesiątce rankingu WTA jest tylko jedna (!) zawodniczka, z którą Iga Świątek wygrała ostatni mecz. To Madison Keys.

    I choć w środę w Melbourne Jelena Rybakina zagrała ze Świątek naprawdę dobre spotkanie, zwyciężając 7:5, 6:1, to znawcy tenisa słusznie podkreślają, że jeśli nie w samym ćwierćfinale, to w drodze do niego Polka mogła zrobić dużo więcej.

    I że jeśli tego wreszcie nie zrozumie, to będzie w wielkich kłopotach. Ale to się nie uda bez impulsu z trenerskiego boksu. To co zobaczyliśmy w środę, musi budzić pytania.
    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
    Autor Sebastian Parfjanowicz
    AI assistant icon for Onet Chat

    To jest materiał Premium

    Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

    ✓ czytaj ✓ słuchaj ✓ skracaj
    Dołącz do premium

  • Triumf Rybakiny nad Igą Świątek, a po meczu taki komunikat. Drugi nokaut

    Triumf Rybakiny nad Igą Świątek, a po meczu taki komunikat. Drugi nokaut

    Nadzieje Igi Świątek na swój pierwszy triumf w Australian Open i zarazem skompletowanie karierowego Wielkiego Szlema muszą poczekać jeszcze przynajmniej dwanaście miesięcy. Wiceliderka światowego rankingu przegrała w dwóch setach z Jeleną Rybakiną. Po ostatniej wymianie Opta wydała błyskawiczny wpis, który daje do myślenia. Doszło do powtórki z rozrywki, a osiągnięcia Kazaszki w CV wcześniej nie miał nikt.
    Sportowiec w stroju tenisowym z opaską na nadgarstku, z zamkniętymi oczami i uniesionymi dłońmi w geście emocji lub modlitwy, silnie oświetlona twarz i wyraz skupienia.

    Iga Świątek podczas meczu z Jeleną Rybakiną na Australian Open 2026David GrayAFP

    Iga Świątek pożegnała się z Australian Open. W ćwierćfinale rozgrywanym w nocy z wtorku na środę polskiego czasu wiceliderka światowego rankingu uległa Jelenie Rybakinie 5:7, 1:6. Spotkanie potrwało godzinę i 36 minut. Jak wyliczył Hubert Błaszczyk, nasza rodaczka z ostatnich 7 meczów przeciwko rywalkom z TOP10 rankingu wygrała tylko jedno, z oponentkami z TOP20 ostatnio wykręciła bilans 17-14.

    Zaraz po ostatniej wymianie trzy ciekawostki statystyczne zaserwowała Opta. Kazaszka została pierwszą zawodniczką, która wyeliminowała Świątek dwukrotnie w tym samym turnieju wielkoszlemowym. Doszło więc do powtórki z rozrywki. Pierwszy skalp w Melbourne zebrała w 2023 roku, gdy wygrała z Raszynianką 6:4, 6:4. Było to w czwartej rundzie.

    Jeśli ktokolwiek miałby dołączyć do niej na Rolandzie Garrosie, to tylko Maria Sakkari i Aryna Sabalenka. Są jedynymi aktywnymi zawodniczkami, które już ograły tam Świątek. Ta lista mogłaby liczyć maksymalnie trzy nazwiska, ale Simona Halep zakończyła karierę.

    Wracając do Rybakiny – to być może nie koniec jej dużych osiągnięć na AO 2026. Za nią ósme z rzędu zwycięstwo w konfrontacjach z tenisistkami z TOP10, jeśli chce zagrać w finale, to potrzebuje jeszcze jednego. Teraz po drugiej stronie siatki stanie światowa “szóstka” Jessica Pegula, a potem w ewentualnym boju o główne trofeum Elina Switolina lub Aryna Sabalenka.

    Opta dodała też, że 26-latka jest w tej chwili jest jedyną zawodniczką w tourze, która potrafiła podczas więcej niż jednego turnieju pokonać i Sabalenkę, i Świątek. Stało się tak na Indian Wells 2023 i WTA Finals 2025. Nie można wykluczyć, że skompletuje “hat-tricka”.
    Tenisistka w jasnoniebieskiej koszulce i białej czapce trzymająca rakietę do tenisa, klaszcząca dłonią o rączkę rakiety, w tle widoczna publiczność ożywiona oglądanym meczem.

    Jelena RybakinaMinas PanagiotakisAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekMUSTAFA YALCIN/ANADOLUAFP
    Zawodowa tenisistka w fioletowym stroju sportowym z opaską na głowie i plastrem na prawym ramieniu zaciska pięść w geście determinacji podczas meczu tenisowego.

    Jelena RybakinaFAYEZ NURELDINEAFP

    Fiorentina – Como. Skrót meczu.

  • Świątek poszkodowana przed meczem z Rybakiną. Jest decyzja

    Świątek poszkodowana przed meczem z Rybakiną. Jest decyzja

    Czy mecz o tak wczesnej porze to dla Igi Świątek problem czy przewaga? Polka w ćwierćfinale z Jeleną Rybakiną zagra przed południem lokalnego czasu, kiedy panować będą potężne upały. Pod tym względem terminarz jej spotkań wypada najgorzej ze wszystkich ćwierćfinalistek, które zagrają w sesji dziennej.
    Iga Świątek
    Fot. REUTERS/Heiko Becker

    Organizatorzy Australian Open ogłosili, że mecz ćwierćfinałowy Igi Świątek z Jeleną Rybakiną rozpocznie się o godz. 11:30 czasu lokalnego (czyli w nocy z wtorku na środę od godziny 1:30 czasu polskiego). To zła wiadomość dla naszych kibiców, ale czy dobra dla samej Świątek? Polka pierwszy raz w tym roku w Melbourne wystąpi o tej porze.

    Zobacz wideo Nokaut Świątek, a teraz mecz prawdy! Jak zatrzymać wielką rywalkę?

    Pojedynki pierwszej rundy z Yue Yuan, trzeciej z Anną Kalińską oraz czwartej z Maddison Inglis Polka rozgrywała w sesji wieczornej. Jedynie mecz z Marie Bouzkovą odbywał się nieco wcześniej, czyli późnym popołudniem. Warunki w ciągu dnia i wieczorem różnią się w Australii diametralnie. Panuje upalne lato, np. we wtorek jest ponad 40 stopni Celsjusza. W dzień jest cieplej, do tego powietrze jest suche, kort może inaczej reagować.
    Świątek nie grała aż tak wcześnie

    Jelena Rybakina zdążyła w tym roku zagrać już jedno spotkanie w ciągu dnia – z Kają Juvan w pierwszej rundzie. Ponadto w czwartej rundzie występowała po południu z Elise Mertens. Pozostałe mecze drugiego etapu turnieju z Warworą Graczewą oraz trzeciego z Teresą Valentową rozgrywała w sesji wieczornej.

    Z czterech ćwierćfinałów singla kobiet w Australian Open aż trzy odbywają się za dnia. Nie tylko Świątek – Rybakina, ale także Jessica Pegula – Amanda Anisimowa. We wtorek Aryna Sabalenka zdążyła w południe lokalnego czasu pokonać Ivę Jović. Jedyny wieczorny mecz 1/4? Coco Gauff – Elina Switolina.

    Na tym etapie rywalizacji wielkoszlemowej różnice między zawodniczkami są już tak niewielkie, że każdy detal może mieć znaczenie – także obycie z warunkami, w jakich rozgrywane będzie dane spotkanie. Czasem w grę wchodzi również zaznajomienie z kortem. Mecze ćwierćfinałowe będą odbywać się jedynie na korcie centralnym Rod Laver Arena, akurat żadna z ośmiu pań nie jest niżej sklasyfikowaną tenisistką, która nie miała okazji wystąpić na tak wielkim obiekcie.

    Czytaj także: Gwiazda Ekstraklasy blisko Serie A

    Inaczej wygląda dziś dyskusja, jaką przed meczem Świątek z Inglis stoczyli eksperci stacji Tennis Channel. Jim Courier, były amerykański tenisista, zdradził: “Świątek chciała meczu w ciągu dnia, a australijska stacja telewizyjna – dla której również tu pracuję – desperacko chciała, żeby Australijka grała wieczorem, gdy najwięcej ludzi ogląda telewizję. Za to właśnie płacą duże pieniądze. Podobnie amerykańska stacja ESPN. Ostatecznie dostali, co chcieli, a Iga nie”.

    Courier nie krył zdziwienia, że Polka woli grać za dnia, i wskazywał, że przecież kolejne spotkania także miałaby rozgrywać w Australian Open w sesji wieczornej. Podobnie wypowiadała się była liderka rankingu WTA Lindsay Davenport. Oboje dodali, że mecz w nocy czasu australijskiego to przecież zła wiadomość “dla kibiców w Europie, skąd Świątek pochodzi”.

    Dziś widać, dlaczego Polce mogło zależeć na rozegraniu meczu z Maddison Inglis w ciągu dnia, a nie wieczorem. Przed ćwierćfinałem z Jeleną Rybakiną miałaby na koncie chociaż jedno spotkanie odbywające się w tych warunkach, w których przyjdzie jej mierzyć się z niezwykle groźną rywalką w walce o półfinał.
    Legendy tenisa o Polce

    Zawodnicy mają możliwość wnioskować o porę rozegrania meczu, ale ostateczne decyzje podejmują organizatorzy. Wielu tenisistów woli grać w ciągu dnia, bo ma to praktyczny wymiar. Po spotkaniu odbywa się jeszcze fizjoterapia, konferencja prasowa, inne obowiązki dla gwiazd, czasem trzeba coś zjeść, do tego muszą zejść emocje. Koniec meczu np. o godzinie 21 oznacza, że w rzeczywiście w hotelu idzie się spać kilka godzin później, co może rozbijać rytm dnia.

    Mówiła o tym m.in. Jelena Ostapenko. Po przegranej w ćwierćfinale US Open 2023 z Coco Gauff powiedziała: “Dzisiaj nie zagrałam dobrego meczu. Trudno jest dojść do siebie po nocnych meczach, bo po pokonaniu numeru jeden [Igi Świątek] poszłam spać o piątej rano. Wciąż śpisz siedem-osiem godzin, ale nie wracasz w pełni do siebie. Wczoraj byłam bardzo zmęczona cały dzień. Myślałam, że dziś będzie lepiej. Myślę, że terminarz był dla Coco Gauff łaskawszy, bo grała dużo wcześniej”.

    Co ciekawe, w sierpniu 2025 podczas turnieju w Cincinnati Świątek także rywalizowała z Rybakiną. Wtedy będąca dziś ekspertką Lindsay Davenport sugerowała, że Polka miała ułatwione zadanie. Panie zagrały w ciągu dnia, a we wcześniejszych meczach w tej imprezie Świątek rywalizowała w okolicach południa, gdy panował upał, a rywalka częściej występowała wieczorem, gdy było chłodniej. – Człowiek przyzwyczaja się do takich warunków. To nie jest do końca sprawiedliwe – oceniła wtedy Davenport. Gdy przed nadchodzącym ćwierćfinałem Australian Open sytuacja jest zaś korzystniejsza dla Rybakiny, Davenport w podobny sposób nie zabrała dotąd głosu.

  • Świątek się wściekła, sceny na konferencji prasowej. “Czy my jesteśmy zwierzętami w zoo?”

    Świątek się wściekła, sceny na konferencji prasowej. “Czy my jesteśmy zwierzętami w zoo?”

    Na etapie ćwierćfinału Iga Świątek zakończyła udział w tegorocznym Australian Open. Polka poległa 5:7, 1:6 z Jeleną Rybakiną i marzenia o triumfie w Melbourne musi odłożyć przynajmniej na następny rok. Na konferencji prasowej po porażce atmosfera była wyjątkowo napięta. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie wiceliderka rankingu WTA nie wytrzymała i z jej strony padły mocne słowa. -Czy my jesteśmy zwierzętami w zoo? – wypaliła.
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju i czapce, z uniesioną pięścią w geście triumfu, na korcie tenisowym. W prawym górnym rogu okrągłe powiększenie tej samej osoby, trzymającej dłonie na twarzy, wyrażającej silne emocje i napięcie.

    Iga Świątek nie wytrzymała na konferencji prasowejABACA/NEWSPIX.PL / x.comNewspix.pl

    Jelena Rybakina była zdecydowanie najpoważniejszą rywalką, z jaką Idze Świątek przyszło się mierzyć podczas tegorocznego Australian Open. Kazaszka postrzegana była przed meczem ćwierćfinałowym za faworytkę i w tym przypadku typowana bukmacherów niestety się potwierdziły.

    Rybakina lepsza od Świątek. Polka nie hamowała się na konferencji prasowej

    Po pełnym walki secie pierwszym reprezentantka Polski poległa 5:7, a później niestety coś się w jej grze załamało. Podbudowana zwycięstwem Rybakina za to zaczęła się rozpędzać i bardzo szybko uciekła z wynikiem, który nie był już możliwy do odrobienia. A przynajmniej nie przy takiej postawie.

    Reprezentantka Kazachstanu wygrała 7:5, 6:1 i awansowała do półfinału. Idze zaś pozostało odłożyć marzenia o pierwszym w karierze triumfie w Melbourne przynajmniej na przyszły rok. Po odpadnięciu miała w sobie wyraźnie wiele złości, której dała ujście w trakcie konferencji prasowej.

    Pytanie brzmi, czy my jesteśmy tenisistkami, czy zwierzętami w zoo? One są obserwowane nawet przy wypróżnianiu. Byłoby miło mieć nieco prywatności. Nie zawsze che się być tak uważnie obserwowanym

    Svitolina z awansem do półfinału Australian Open. WIDEOAssociated Press© 2026 Associated Press

    Świątek uderza w organizację Australian Open. To jej się nie podoba

    – Byłoby miło móc zrobić takie rzeczy w przestrzeni, gdzie nie patrzy cały świat – dodała Iga, po czym zawiesiła się i skryła twarz w dłoniach, wyraźnie zmęczona i przytłoczona – Na Wimbledonie są niektóre korty, gdzie ludzie z akredytacją mogą wejść, ale nie ma tam kibiców, tak też jest na Roland Garros. Sa też turnieje, gdzie nie jest możliwe zrobić nic bez udziału kamer. Nie sądzę, że to powinno tak wyglądać – dodała rozczarowana Polka.

    – My tenisistki powinniśmy być oglądane na korcie i w trakcie konferencji. To nasza praca. Nie jest naszym zadaniem bycie memem, kiedy zapomnisz akredytacji. Jasne, to zabawne. Ludzie mają o czym rozmawiać. Dla nas nie sądzę, żeby było to konieczne – dodała, nawiązując również do konkretnego nagrania. Ukazywało one, jak Raszynianka po jednym z meczów zapomniała niezbędnej akredytacji, aby móc przejść przez drzwi i w biegu musiała się po nią wracać. Wideo z zajścia błyskawicznie obiegło media społecznościowe.
    Tenisistka ubrana w biały top i czapkę z daszkiem gestykuluje ręką, stojąc na tle ciemnego tła. Sportowa opaska na nadgarstku i skoncentrowany wyraz twarzy podkreślają zaangażowanie w grę.

    Iga ŚwiątekCHOLEWINSKI MARCINNewspix.pl
    Dwie tenisistki podają sobie ręce przy siatce po meczu. Jedna z zawodniczek ubrana w białą koszulkę i czapkę z daszkiem, druga w jasnej sukience sportowej z białą opaską na głowie. W tle widoczny sędzia oraz kilka osób z obsługi turnieju.

    Iga Świątek i Jelena RybakinaCHOLEWINSKI MARCINNewspix.pl
    Jelena Rybakina

  • Sensacja w Australian Open. Światowa “1” wyeliminowana. Nie będzie kolejnego tytułu

    Sensacja w Australian Open. Światowa “1” wyeliminowana. Nie będzie kolejnego tytułu

    Jedenasty dzień głównych zmagań w ramach Australian Open 2026 obfituje w sporo ciekawych rozstrzygnięć. Dla nas rozpoczęło się od przykrego zdarzenia, bowiem z rywalizacji o tytuł w singlu kobiet została wyeliminowana Iga Świątek. To efekt przegranej z Jeleną Rybakiną w ćwierćfinale. Kilka godzin później nastała prawdziwa sensacja na jednym z bocznych kortów, podczas spotkania z udziałem liderki rankingu WTA w grze podwójnej. Na koniec doszło do niebywałej sytuacji.
    Tenisistka w białym stroju z rakietą w ręce zasłania twarz dłonią, stojąc na korcie tenisowym, w tle rozemocjonowani kibice za barierką.

    Anna Danilina przyczyniła się do sensacyjnego rozstrzygnięcia w Australian Open 2026CRISTINA QUICLERAFP

    Już tylko niespełna pięć dni pozostało do zakończenia kolejnej edycji Australian Open. Niestety, po środowych zmaganiach wiemy już, że w tym roku po tytuł w Melbourne nie sięgnie Iga Świątek. Nasza reprezentantka pożegnała się z rywalizacją na etapie najlepszej “8”, a więc fazę wcześniej niż 12 miesięcy temu. Dzisiejszą pogromczynią Raszynianki okazała się Jelena Rybakina. Po wyrównanym początku spotkania, później zawodniczka występująca w barwach Kazachstanu odjechała z wynikiem wiceliderce rankingu WTA. Wynikało to przede wszystkim z problemów serwisowych 24-latki. Mistrzyni WTA Finals 2025 doskonale wykorzystała ten fakt do zbudowania przewagi. Ostatecznie zwyciężyła 7:5, 6:1.

    Chwilę po tym, jak na Rod Laver Arena zakończył się pojedynek Świątek i Rybakiny, na jednym z bocznych kortów wystartowała ćwierćfinałowa rywalizacja w deblu z udziałem światowej “1”. Katerina Siniakova i grającą z nią w parze Taylor Townsend walczyły w tym roku o obronę tytułu. Do najlepszej “8” dotarły bez straty partii, w poprzedniej rundzie otrzymały nawet walkowera od duetu Miyu Kato/Fanny Stollar. Podczas dzisiejszej rywalizacji musiały się zmierzyć z tenisistkami, które wyeliminowały je z ubiegłorocznego Roland Garros. Mowa o ekipie Anna Danilina/Aleksandra Krunic. Rewanżowe starcie zakończyło się w bolesny sposób dla Czeszki oraz Amerykanki.

    Australian Open: Anna Danilina i Aleksandra Krunic autorkami sensacji

    Mecz rozpoczął się od utrzymanego serwisu przez duet Siniakova/Townsend, chociaż już na “dzień dobry” musiały wracać ze stanu 15-30. To była jednak tylko zapowiedź problemów, jakie nastały w dalszej fazie seta. W trzecim i siódmym gemie turniejowe “1” nie miały zbyt wiele do powiedzenia. W obu przypadkach zostały przełamane do 15 – za każdym razem działo się to przy serwisie liderki rankingu WTA w grze podwójnej. Z kolei Danilina i Krunic nie miały problemu z utrzymaniem swoim podań. Dzięki temu triumfowały w premierowej odsłonie 6:2.

    Początek drugiej części pojedynku przebiegał po myśli serwujących. Taki stan rzeczy potrwał aż do piątego rozdania. Wówczas Anna i Aleksandra nie straciły ani jednego punktu na returnie, dzięki czemu znalazły się na prowadzenie 3:2 z przewagą breaka. Od tamtej pory sytuacja na korcie uległa zmianie. Nagle obrończynie tytułu zerwały się do walki. Szybko zniwelowały stratę, a po ósmym gemie, kiedy rywalki posiadały piłkę na 4:4, doszło do sytuacji, kiedy to Katerina i Taylor mogły zamykać seta. Wykorzystały swoją szansę i zwyciężyły w partii 6:3.

    Decydująca odsłona przyniosła totalny zwrot akcji na korcie. Danilina i Krunic zdobyły przełamanie już w drugim gemie. Nie tylko oddały prowadzenia do końca meczu, ale także nie straciły ani jednego “oczka” do końca pojedynku. Finalny wynik brzmiał 6:2, 3:6, 6:0 na korzyść pary rozstawionej z “7”. Tym samym Siniakova i Townsend nie obronią tytułu wywalczonego przed rokiem. Co więcej – Czeszka może stracić nawet pozycję liderki rankingu WTA w grze podwójnej kosztem Elise Mertens. Stanie się tak, jeśli Belgijka i Shuai Zhang wygrają swój półfinał.

    Svitolina z awansem do półfinału Australian Open. WIDEOAssociated Press© 2026 Associated Press
    Kateřina Siniakova

    Kateřina SiniakovaAFP
    Taylor Townsend

    Taylor TownsendAFP
    Tenisistka w sportowej koszulce i fioletowej czapce z daszkiem stoi na korcie, patrząc przed siebie z poważnym wyrazem twarzy, w tle rozmyta publiczność.

    Iga ŚwiątekMARK AVELLINO / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP