• Nowa sukienka Igi Świątek. “Wreszcie”

    Nowa sukienka Igi Świątek. “Wreszcie”

    Iga Świątek turniej w WTA 1000 w Dubaju rozpoczęła od wygranej. Polka zaskoczyła jednak nowym strojem, co nie uszło uwadze kibiców oraz WTA.

    TwitterFacebookWykopE-mail
    Nowa sukienka Igi Świątek. “Wreszcie”
    Iga Świątek podczas turnieju w Dubaju zaprezentowała nowy strój . Foto: EPA/ALI HAIDER / X

    Światek rozpoczęła zmagania w Dubaju od drugiej rundy. Na mecz z Wiktorią Azarenką, która była jej pierwszą rywalką długo czekała, bo zawodniczkom przeszkadzał deszcz. Polka jednak się nie nudziła czekając na spotkanie – okazało się, że znakomicie potrafi zorganizować sobie czas. Polka zachowała spokój i zamiast stresować się niecodzienną sytuacją, znalazła sposób na relaks.

    Świątek z Wiktorią Azarenką uporała się w zaledwie 75 minut, wygrywając 6:0, 6:2. Na korcie pojawiła się w nowym stroju.

    Iga Świątek od marca 2023 r. współpracuje ze szwajcarską marką odzieży sportowej ON, której właścicielem jest Roger Federer. Podpisując kontrakt – wówczas liderka rankingu WTA – została pierwszą kobietą-sportowcem, która związała się z tą marką.

    Przygotowywane przez projektantów stroje nie zawsze podobają się kibicom. W Dubaju Iga Świątek pokazała jednak zupełnie nową “kreację”. Tym razem Iga Świątek nie gra w spodenko/spódniczce i koszulce, a w sukience. Polka postawiła na barwy, które występowały na jej strojach już wcześniej – róż, żółty i biel.

    W sieci pojawiło się wiele opinii, w tym taka: wreszcie Iga w sukience.

    WTA także zauważyło nowy strój Polki. W mediach społecznościowych pojawił się wymowny post na ten temat.

    Czytaj także:

  • Pegula nie dowierza, co zrobili z jej ciałem. “Co tu się stało?”

    Pegula nie dowierza, co zrobili z jej ciałem. “Co tu się stało?”

    Amerykańska tenisistka Jessica Pegula tuż przed finałem turnieju w Dubaju zabrała głos w mediach społecznościowych, po tym, jak zobaczyła swoje zdjęcie, które WTA pokazała na Instagramie.
    Fot. Edgar Su / REUTERS

    Jessica Pegula (USA, 5. WTA) zagra w finale turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Dubaju. Amerykanka w półfinale pokonała 1:6, 6:4, 6:3 po pasjonującym, dwugodzinnym meczu swoją rodaczkę Amandę Anisimową (6. WTA). “Początek spotkania nie zapowiadał wielkich emocji – w pierwszym secie Pegula przegrała aż 1:6. Drugi set zaczął się podobnie, ale w końcu 5. zawodniczka świata się obudziła i zaczęły się emocje” – pisał w relacji z meczu Bartosz Naus ze Sport.pl.
    Jessica Pegula nie dowierza, co zrobili z jej ciałem

    Zanim Pegula zagra w finale turnieju, zabrała głos w mediach społecznościowych. Skomentowała własne zdjęcie, które WTA zamieściła na Instagramie. Widać na nim Pegulę, która jest szczuplejsza niż w rzeczywistości.

    “Co się stało z moim ciałem” – napisała Pegula. “Dziękuję za danie mi talii moich marzeń, ale myślę, że brakuje też kawałków mojego ramienia. Nie jestem pewna, co się tutaj stało” – dodała amerykańska tenisistka.

    Zdjęcie zamieszczone przez WTA ma prawie 2200 polubień oraz 100 komentarzy. Internauci nie komentowali jednak wyglądu Peguli, a skupili się na przewidywaniach, jak może wyglądać jej finał z Ukrainką Eliną Switoliną (9. WTA).

    “Jeśli Switolina nie będzie odczuwać zmęczenia półfinałem [grała w nim trzy godziny – red.], to może wygrać”, “To może być pasjonujące starcie, tak jak wiele poprzednich tych zawodniczek. Z drugiej strony tenis jest szalony i może na złość, zagrają tylko dwa krótkie sety” – to tylko niektóre z komentarzy.

    Mecz Pegula – Switolina rozpocznie się w sobotę, 21 lutego o godz. 16. Będzie to dziewiąte w karierze starcie tych zawodniczek. Dotychczas lepszy bilans ma Pegula, która odniosła pięć zwycięstw.

    Zobacz także: Kosmiczny mecz Andriejewej z Anisimovą w Dubaju! “Niech żałuje ten, kto nie ogląda”

    Bez względu na to, kto wygra, jedno jest pewne – będzie nowa triumfatorka turnieju w Dubaju. Rok temu zwyciężyła bowiem Rosjanka Mirra Andriejewa (7. WTA).

    Switolina ma szansę na już trzeci triumf w Dubaju (wygrywała ten turniej w latach 2017 i 2018), a Pegula na pierwszy.

    L

  • Ojciec Igi Świątek obraził dziennikarzy. Jest odpowiedź. Mocne słowa

    Ojciec Igi Świątek obraził dziennikarzy. Jest odpowiedź. Mocne słowa

    Przypomnijmy, że w trakcie programu “Trzeci Serwis” Lech Sidor wyraził opinię, że po turniejach Australian Open i w Dosze nie widać poprawy w grze Igi Świątek, mimo wsparcia ze strony Darii Abramowicz. Dziennikarz stwierdził, że tenisistka sprawia wrażenie bardzo spiętej i zestresowanej. Z kolei Artur Szostaczko, pierwszy trener Igi Świątek, zauważył, że nie zna innego przypadku, w którym zawodnik tak dużo czasu spędza z psychologiem, zarówno podczas wakacji, jak i na turniejach. Dodał jednak, że jeśli taki układ odpowiada zawodniczce, nie zamierza jej tego odradzać.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Dlaczego ojciec Igi Świątek obraził dziennikarzy?

    Jak zareagował Lech Sidor na krytykę Tomasza Świątka?

    Jakie opinie wyrazili dziennikarze na temat Igi Świątek?

    Co sądzi Artur Szostaczko o współpracy Igi z psychologiem?
    Tomasz Świątek nie wytrzymał

    Na te komentarze zdecydowanie zareagował Tomasz Świątek, ojciec sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej. W swoim wpisie w mediach społecznościowych ostro skrytykował obu ekspertów.

    “Co żeście obaj osiągnęli, prawie nic, zajmijcie się swoimi ogonkami. G….. wiesz jeden z drugim w nogach śpisz” — napisał na Facebooku Tomasz Świątek.
    Reakcja Lecha Sidora na słowa ojca Świątek

    W odpowiedzi na krytykę Tomasza Świątka, Lech Sidor opublikował nagranie, w którym odniósł się do całej sytuacji. Ekspert przyznał, że był zaskoczony formą, w jakiej został potraktowany przez ojca tenisistki.

    — Z dużym zdumieniem przyjąłem sposób, w jaki zostałem potraktowany przez Tomasza Świątka pod jedną z naszych rolek — zaczął ekspert i prowadzący “Trzeciego Serwisu”.

    — W przestrzeni publicznej można się nie zgadzać, można polemizować, można nawet ostro się spierać. Ale jest zasadnicza różnica między stanowczą rozmową a niepotrzebną agresją — powiedział, mając na myśli zachowanie ojca Świątek.

    — Moim zadaniem, jako dziennikarza, jest zachowanie niezależności. Mam prawo zadawać pytania, mam prawo analizować, mam prawo nie zgadzać się z pewnymi decyzjami. Tak samo jak inni mają prawo nie zgadzać się ze mną. To nie są ataki, to jest praca — powiedział. Nie będę tej sytuacji eskalował. Emocje nie są dobrym doradcą. W sporcie, podobnie w życiu najważniejsze jest trzymanie wysokiego poziomu. Z mojej strony temat uważam za zamknięty — zakończył.
    Współpraca Igi Świątek z Darią Abramowicz pod lupą

    Wypowiedzi ekspertów w programie “Trzeci Serwis” zwróciły uwagę na nietypową relację pomiędzy Igą Świątek a jej psychologiem Darią Abramowicz. Artur Szostaczko zauważył, że rzadko zdarza się, by zawodnik tak intensywnie współpracował z psychologiem, spędzając z nim czas nie tylko podczas turniejów, ale także na wakacjach. Zaznaczył jednak, że jeśli taki model pracy odpowiada tenisistce, nie widzi powodu, by jej to odradzać. Dodał również, że trudno doradzać zawodniczce, która osiągnęła tak wiele, jak Iga Świątek.

  • Zaskakujący ruch Świątek. Opublikowała zdjęcie i zwróciła się do Justyny Kowalczyk

    Zaskakujący ruch Świątek. Opublikowała zdjęcie i zwróciła się do Justyny Kowalczyk

    Justyna Kowalczyk-Tekieli została zaproszona do Eurosportu jako ekspertka na czas zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech. Mistrzyni olimpijska na sportowej emeryturze podczas tej imprezy wykazała się wielką empatią w stosunku do sportowców i bardzo dużym wyważeniem. Miała też okazję porozmawiać z Igą Świątek. Jeden z wątków został z paniami na dłużej. Świątek postanowiła zamieścić zaskakujące zdjęcie i oznaczyć Kowalczyk-Tekieli.
    Dwie kobiety, obie w sportowych strojach, po lewej narciarka z medalem i czapką zimową, po prawej tenisistka z ręcznikiem i czapką z daszkiem. Obie skupione na swoich aktywnościach sportowych.

    Justyna Kowalczyk-Tekieli i Iga ŚwiątekGregorio Borgia & Asanka Brendon Ratnayake© 2026 Associated Press – zdjęcia
    PKOl Banner Interia

    Iga Świątek zrezygnowała z gry w turnieju w Dubaju i pojechała do Stanów Zjednoczonych, by tam w spokoju przygotować formę na nadchodzące Indian Wells. W ubiegłym roku Polka odpadła w nim na etapie półfinału, przegrywając ze świetnie grającą w tym czasie Mirrą Andriejewą. Póki co 24-latka trenuje i odpoczywa, ale także śledzi to, co dzieje się na igrzyskach olimpijskich.

    Iga Świątek rozmawiała z Justyną Kowalczyk-Tekieli

    Trwają igrzyska olimpijskie, a Iga Świątek pokazała już, że uważnie śledzi to, co dzieje się we Włoszech. Dopingowała swoje idolki i przyjaciółki, czyli Lindsey Vonn i Mikaelę Shiffrin, a także cieszyła się z sukcesów polskich sportowców, szczególnie Kacpra Tomasiaka, z którym łączy ją ten sam sponsor.

    Jak byłam mała, jeździliśmy regularnie na narty, więc z tym mam najwięcej doświadczenia, ale to było lata temu

    Potem zapytała, czy z jazdą na nartach jest tak samo jak z jazdą na rowerze i czy tego się nie zapomina. Justyna Kowalczyk-Tekieli odpowiedziała wówczas pewnie, że tak właśnie jest i tym samym rozwiała wątpliwości Raszynianki.

    Iga Świątek opublikowała zaskakujące zdjęcie

    To nie były jednak ostatnie słowa Igi Świątek w tym temacie. Widocznie dzięki rozmowie z Justyną Kowalczyk-Tekieli wzięło jej się na wspominki. Udało jej się znaleźć stare zdjęcie z jednego z dziecięcych wypadów na narty. Opublikowała je w sieci ze znaczącym podpisem.

    “To jak jest z tymi nartami, Justyna Kowalczyk-Tekieli? Nie zapomina się?” – pisała, oznaczywszy utytułowaną biegaczkę narciarską. Jej post został polubiony przez ponad 70 tysięcy osób, a w komentarzach swój zachwyt małą Igą w narciarskim stroju wykazały m.in. Joanna Jędrzejczyk i Kinga Rusin. Jeszcze trochę czasu i możliwe, że Świątek będzie mogła spokojnie powtórzyć swoje wyczyny z czasów, gdy była małą dziewczynką. Póki co, zawodowa gra w tenisa jej to uniemożliwia ze względów praktycznych – narciarska kontuzja mogłaby mocno zahamować jej karierę.
    Kobieta w sportowym ubraniu z zaczesanymi do tyłu włosami na tle innych osób, stojąca na świeżym powietrzu, skoncentrowana, prawdopodobnie podczas zawodów sportowych.

    Justyna Kowalczyk-TekieliPawel Murzyn/East NewsEast News
    Tenisistka w stroju sportowym z rakietą w ręku podczas meczu na korcie, z wyrazem emocji na twarzy, w tle rozmyte elementy hali z widocznym fragmentem napisu.

    Iga ŚwiątekAFP

    LOTTO Chemik Police – Metalkas Pałac Bydgoszcz. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Świątek wszystkich zaskoczyła tym zdjęciem. Zwróciła się do wielkiej mistrzyni

    Świątek wszystkich zaskoczyła tym zdjęciem. Zwróciła się do wielkiej mistrzyni

    Iga Świątek w Eurosporcie opowiedziała o swoich doświadczeniach z narciarstwem. Na drugi dzień nawiązała do tego, wrzucając zdjęcie z dzieciństwa i… zaczepiła Justynę Kowalczyk-Tekieli.

    Igrzyska olimpijskie Mediolan-Cortina 2026 powoli dobiegają końca. Ceremonia zamknięcia odbędzie się w niedzielę 22 lutego. Zmagania sportowców śledzi regularnie Iga Świątek, o czym opowiedziała podczas rozmowy z Eurosportem.

    Wybitna tenisistka przyznała, że dużo czas poświęciła na oglądanie transmisji z łyżwiarstwa figurowego, łyżwiarstwa szybkiego, narciarstwa alpejskiego, czy curlingu. Skomentowała także sukces Kacpra Tomasiaka (więcej TUTAJ).

    ZOBACZ WIDEO: “Jeszcze Polska nie zginęła”. Cała Bystra zaśpiewała dla swojego bohatera

    Pod koniec rozmowy została zapytana, o własne doświadczenia ze sportami zimowymi. Przyznała wówczas, że w przeszłości miała styczność z jeżdżeniem na nartach.

    – Jak byłam mała, to regularnie jeździliśmy na narty, więc w tym mam najwięcej doświadczenia, ale to było lata temu. Bardzo bym chciała spróbować ponownie, ale nie wiem, jak bym się odnalazła. Czy to jest jak z jazdą na rowerze, że tego się nie zapomina? Nie jestem pewna – powiedziała.

    W studiu była Justyna Kowalczyk-Tekieli, czyli utytułowana biegaczka narciarska. Krótko potwierdziła, że z jazdą na nartach jest jak z jazdą na rowerze. Na drugi dzień (w piątek 20 lutego) Świątek zamieściła wpis na Instagramie, który nawiązuje do tamtej rozmowy.

    “To jak jest z tymi nartami Justyna Kowalczyk-Tekieli? Nie zapomina się?” – zaczepiła Iga.

    Dołączona fotografia jest urocza, bo widzimy na niej małą Igę Świątek. Kowalczyk-Tekieli na razie nie odpowiedziała, ale kto wie, czy to nie doprowadzi, że w przyszłości wybitne sportsmenki spotkają się na stoku.

  • Coco Gauff wyrzucona! Przed samym finałem. Aż zaczęła bić się po głowie

    ← Back

    Thank you for your response. ✨

    Starcia tej dwójki zawsze gwarantują ogromne emocje. Mimo dziesięciu lat różnicy, przed półfinałem w Dubaju ich bilans spotkań to dwa zwycięstwa Gauff i dwie wygrane Switoliny. Ten mecz miał jednak dla obu zawodniczek drugie dno.

    Zaledwie trzy tygodnie temu, w ćwierćfinale wielkoszlemowego Australian Open, Switolina brutalnie sprowadziła młodszą rywalkę na ziemię, rozbijając ją 6:1, 6:2. Gauff wyszła na kort na Bliskim Wschodzie żądna rewanżu, a Ukrainka z misją udowodnienia, że wysokie zwycięstwo w Melbourne nie było dziełem przypadku.

    Polecamy: Jannik Sinner przemówił po ogromnej sensacji. Tego nikt mu nie zrobił od lat

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jaki był wynik meczu między Gauff a Switoliną?

    Jak długo trwał mecz Gauff i Switoliną?

    Z kim w finale zagra Switolina?

    Co oznacza porażka Gauff dla Igi Świątek w rankingu WTA?

    Początek spotkania zwiastował realizację planu Gauff. Amerykanka szybko przełamała rywalkę i wyszła na prowadzenie 3:1. Jej radość nie trwała jednak długo. Gauff zaczęła fatalnie serwować, co natychmiast wykorzystała Ukrainka, notując przełamanie powrotne. W samej końcówce seta grająca coraz pewniej Switolina wypracowała sobie kolejne szanse na breaka. Wykorzystała trzecią piłkę i przy własnym podaniu zamknęła seta wynikiem 6:4.
    Niewiarygodny finał drugiego seta

    Drugi set to prawdziwy festiwal niemocy serwisowej z obu stron i rosnącej frustracji. Switolina ruszyła za ciosem, błyskawicznie przełamała Gauff i odskoczyła na 2:0. Amerykanka zdołała odrobić straty, ale kosztowało ją to ogromnie dużo nerwów.

    Przy stanie 2:2 w grze Gauff nastąpiła kolejna zapaść. Lawina niewymuszonych błędów sprawiła, że Switolina ponownie odebrała jej podanie. Wściekłość 21-latki sięgnęła zenitu. Po przegranym gemie Amerykanka zaczęła obijać własną głowę strunami rakiety.

    Końcówka drugiego seta to już tenisowy dreszczowiec w czystej postaci. Przy stanie 6:5 Gauff stanęła przed doskonałą szansą na wyrównanie stanu meczu, wypracowując sobie dwie piłki setowe. Amerykanka nie potrafiła jednak postawić kropki nad “i”. Grająca z ogromną determinacją Switolina przetrwała ten krytyczny moment, obroniła się i ostatecznie doprowadziła do tie-breaka.

    To, co wydarzyło się w końcówce drugiego seta, kibice z całą pewnością zapamiętają na długo. Ukrainka miała cztery piłki meczowe, ale szalejąca w obronie Gauff nic sobie z tego nie robiła. Kapitalnie kończyła trudne piłki, często schodząc do siatki, ale ona również miała problemy z domknięciem seta. Ostatecznie wygrała po wielkiej bitwie 7:6(13).

    Pełen walki był również trzeci set, w którym po szybkim przełamaniu w obie strony na 1:0 i 1:1 później tenisistki znacznie skuteczniej serwowały. Najwięcej emocji dostarczyły dwa ostatnie gemy. Przy stanie 4:4 Switolina dwukrotnie obroniła piłki na przełamanie, a w kolejnym gemie sama wykorzystała drugą piłkę meczową.

    Tuż po ostatniej akcji Ukrainka nie mogła uwierzyć, że trwające dokładnie 186 minut spotkanie padło jej łupem. Switolina w finale zagra z Jessicą Pegulą. Mecz odbędzie się w sobotę.

    Przegrana Gauff ma bezpośrednie przełożenie na sytuację Jeleny Rybakiny i Igi Świątek w rankingu WTA. Kazaszka utrzyma trzecią pozycję, a dla Polki oznacza to, że Amerykanka nie zbliży się do niej na zaledwie 240 pkt, co stałoby się, gdyby wygrała turniej w Dubaju.

    Elina Switolina — Coco Gauff 6:4, 6:7(13), 6:4

  • To, co się stało w meczu Switolina – Gauff, zapamiętamy na zawsze

    To, co się stało w meczu Switolina – Gauff, zapamiętamy na zawsze

    To, co się wydarzyło w meczu Switolina – Gauff, kibice zapamiętają na długo

    Coco Gauff nie zagra o tytuł na turnieju w Dubaju! W piątkowym półfinale przeżyła prawdziwy rollercoaster. Choć przegrała pierwszego seta, a w drugim broniła aż czterech piłek meczowych, udało jej się doprowadzić do remisu. Wygrała w tie-breaku… 15:13. Mimo to po ponad trzygodzinnej batalii przegrała cały mecz z Eliną Switoliną 4:6, 7:6, 4:6.
    Elina Switolina
    screen

    Elina Switolina staje się w tym sezonie prawdziwym koszmarem dla Coco Gauff. To właśnie Ukrainka wyeliminowała ją w ćwierćfinale Australian Open. W niecałą godzinę sensacyjnie wygrała wtedy 6:1, 6:2. Teraz zaś pozbawiła czwartą rakietę świata finału kolejnej dużej imprezy. Tym razem w o wiele bardziej dramatycznych okolicznościach.

    Zobacz wideo Żelazny o Mourinho po zachowaniu Prestianniego: Niestety trener, trybuny i klub poszli za swoim piłkarzem
    Gigantyczne problemy Gauff. Przegrywała już 4:6, 2:3…

    Obie panie spotkały się w piątek w półfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju. Ich starcie lepiej rozpoczęła Gauff. Już w czwartym gemie przełamała i prowadziła 3:1. Switolina natychmiast odpowiedziała i wkrótce doprowadziła do remisu 3:3. Amerykanka popełniała jednak więcej własnych niewymuszonych błędów i zemściło się to przy stanie 4:4. Wówczas Gauff obroniła dwa breakpointy, ale przy trzecim skapitulowała. Switolina zaś poszła za ciosem. Pewnie wygrała kolejny punkt przy własnym podaniu i całą partię 6:4.

    Porażka wyraźnie wytrąciła Gauff z równowagi. Jeszcze na początku drugiej odsłony widać było u niej frustrację. Switolina wykorzystała więc jej słabszy moment i seta rozpoczęła od prowadzenia 2:0. Ba, przy serwisie rywalki zwyciężyła do zera. 21-latka się jednak nie poddała i błyskawicznie wyrównała. Wydawało się nawet, że za chwilę będzie prowadzić 3:2. Dzieliła ją od tego jedna piłka. Wtedy Amerykanka popełniła podwójny błąd serwisowy, co kompletnie wybiło ją z rytmu. W efekcie drugie przełamanie w secie padło łupem Ukrainki, która w kolejnym gemie wygrywała już 40:15. Wtedy jednak Gauff znów się odrodziła. W przebojowym stylu dorobiła straty i po mocnym ataku spod siatki wyrównała na 3:3.
    Ależ emocje w tie-breaku. Gauff obroniła cztery meczbole. A potem kolejny zwrot

    Potem obie panie konsekwentnie wygrywały swoje gemy serwisowe, ale orzy wyniku 6:5 Amerykanka miała w górze dwie piłki setowe. Mimo to Switolina się wybroniła i doprowadziła do tie-breaka. A ten okazał się niezwykle wyrównany. Gdy tylko jedna z tenisistek zyskiwała minibreaka, druga odpowiadała tym samym. Wynik oscylował więc na granicy remisu i o rozstrzygnięciu decydowała gra na przewagi, która w dodatku mocno się przeciągnęła. Switolina miała aż cztery piłki meczowe, ale i tak nie zdołała zamknąć spotkania. Po morderczej walce Gauff wykorzystała piątego setbola (siódmego w całej partii), wygrała 15:13 i wyrównała w całym spotkaniu.

    O awansie do finału decydował więc trzeci set i po raz kolejny oglądaliśmy niezwykle wyrównaną walkę. Tenisistki na początek wzajemnie się przełamały, a potem utrzymywały swój serwis. Kluczowy wydawał się dziewiąty gem, w którym Gauff miała dwa breakpointy, a obie panie aż siedmiokrotnie doprowadzały do stanu równowagi. Ostatecznie wygrała go Switolina i wyszła na 5:4. Za to w kolejnym gemie Ukrainka miała kolejne dwa meczbole i za szóstym razem już się nie pomyliła. Po trzech godzinach i sześciu minutach walki wygrała 6:4, 6:7, 6:4.

    W tej sytuacji w finale znalazła się Switolina, która o końcowy triumf w Dunaju zmierzy się z Jessicą Pegulą. Ta z kolei w drugim półfinale pokonała Amandę Anisimovą 1:6, 6:4, 6:3. Wielki finał odbędzie się w sobotę 21 lutego po godz. 16:00.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Rosjanka ledwo rozwiodła się z Rybusem, a tu takie wieści. Musiała się pochwalić

    Rosjanka ledwo rozwiodła się z Rybusem, a tu takie wieści. Musiała się pochwalić

    Lana Bajmatowa nie tak dawno rozwiodła się z Maciejem Rybusem, jednak po zakończeniu małżeństwa wcale nie miała zamiaru rozpaczać. Rosjanka korzysta z życia jako singielka, a teraz odnalazła nową pasję. Wszystkim pochwaliła się za pośrednictwem mediów społecznościowych.
    Młoda kobieta pozująca na tle (more…)

  • 1 miliard kontaktów. Zaskakujący komunikat ws. Tomasiaka. 207 mln zł

    1 miliard kontaktów. Zaskakujący komunikat ws. Tomasiaka. 207 mln zł

    Z utalentowanego nastolatka do sportowego bohatera Polski – taką drogę przebył w ostatnich dniach Kacper Tomasiak, który po wywalczeniu trzech medali olimpijskich bije rekordy popularności. Komunikat mówiący o jej skali wydał Instytut Monitorowania Mediów obrazując w liczbach zjawisko istnej “Tomasiakomanii”. Doskonale widać to po mediach, także tych społecznościowych. Wartość ekwiwalentu reklamowego wygenerowana przez postać 19-latka wyniosła 207 mln zł. A to wcale nie koniec.
    Sportowiec w stroju do skoków narciarskich podczas zawodów na śniegu, w tle rozmyta postać oraz baner z napisem. Zaśnieżona sceneria podkreśla zimowe warunki.

    Kacper Tomasiak podczas zimowych igrzysk olimpijskich Grzegorz Momot PAP

    Z występami Kacpra Tomasiaka na igrzyskach olimpijskich mogliśmy wiązać pewne nadzieje, zwłaszcza po jego pierwszych próbach treningowych na skoczni normalnej. To, czego dokonał na skoczniach kompleksu Trampolino Dal Ben w Predazzo, przerosło jednak wszelkie oczekiwania kibiców, jak i samego zainteresowanego.

    19-latek, który nigdy wcześniej nie stał na podium w zawodach Pucharu Świata, wrócił z Włoch z trzema medalami – 2 srebrnymi i 1 brązowym, stając się tym samym bohaterem całej sportowej Polski. Od czasu pierwszego sukcesu na igrzyskach jesteśmy świadkami ogromnego wzrostu popularności Kacpra Tomasiaka. Jego “medalowy hat-trick” na stałe zapisze się w historii naszego sportu. A jego życie naszego utalentowanego 19-latka już nigdy nie będzie takie samo.

    – Tomasiak wkroczył do powszechnej świadomości Polaków z przytupem i impetem. Objawił się dosłownie dwa miesiące temu, a teraz praktycznie z marszu zdobył trzy medale igrzysk olimpijskich. To było nokautujące uderzenie, które bardzo silnie zostaje w świadomości i radykalnie zwiększa jego rozpoznawalność oraz znajomość, zarówno wspomaganą, jak i spontaniczną – powiedział ostatnio w rozmowie z serwisem WP Sportowe Fakty ekspert w zakresie marketingu sportowego – Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska.

    Ogromny skok popularności odnotował także Instytut Monitorowania Mediów. Co więcej, ujął zjawisko “Tomasiakomanii” w liczbach, które w wydatny sposób działają na wyobraźnię.

    Skoki narciarskie. Kacper Tomasiak wywołał “tsunami”. Kwota mówi sama za siebie

    Instytut Monitorowania Mediów poruszając temat Kacpra Tomasiaka pisze wprost o “tsunami”, które wywołał w polskich mediach.

    Z analizy Instytutu Monitorowania Mediów wynika, że skoczek wygenerował ponad 207 mln zł ekwiwalentu reklamowego (AVE), a statystyczny Polak mógł zetknąć się z informacją o jego sukcesach aż 32 razy

    A mowa tylko o okresie trwającym od 9 do 18 lutego. W tym czasie w przestrzeni medialnej pojawiło się 20 320 publikacji dotyczących naszego trzykrotnego medalisty olimpijskiego. 9 868 z nich przypadło na rozgłośnie radiowe, 6 9991 na portale internetowe, 3 037 to materiały telewizyjne, natomiast 424 artykuły o Kacprze Tomasiaku pojawiły się w prasie.

    – Łączny zasięg publikacji we wszystkich kanałach (klasycznych i społecznościowych) przekroczył barierę 1 miliarda kontaktów. Oznacza to, że statystyczny Polak powyżej 15. roku życia mógł usłyszeć o Tomasiaku średnio 32 razy w ciągu zaledwie dziesięciu dni. Materiały na temat zawodnika osiągnęły wartość reklamową ponad 207 mln zł – pisze Instytut Monitorowania Mediów.

    Kacper Tomasiak zanotował także rzecz jasna gigantyczny skok popularności w mediach społecznościowych. Widać to chociażby na Instagramie, gdzie liczba jego obserwujących – jak podaje IMM – wzrosła ponad 4,5-krotnie. Obecnie przekroczyła już ona liczbę 118 tysięcy użytkowników.
    Kacper Tomasiak

    Kacper TomasiakTOBIAS SCHWARZAFP
    Skoczek narciarski w kombinezonie sportowym oraz kasku, trzymający narty, stoi na tle rozmytego stadionu z widocznymi światłami.

    Kacper TomasiakRex Features/East News/ Rex Features/East NewsEast News
    Sportowiec ubrany w kombinezon i kask do skoków narciarskich podczas lądowania na śniegu oraz w zbliżeniu z numerem startowym i nartami, otoczony przez elementy oznaczeń sponsorskich.

    Skoki narciarskie. Kacper Tomasiak w akcjiKERSTIN JOENSSON / AFPAFP

    Medaliści olimpijscy wrócili do Polski. Tak powitano Tomasiaka i Wąska

  • Pożegnanie ze Szczęsnym, konsternacja w Barcelonie. Wszystko przez decyzję Flicka

    Pożegnanie ze Szczęsnym, konsternacja w Barcelonie. Wszystko przez decyzję Flicka

    Ostatnie spotkanie w barwach Barcelony Wojciech Szczęsny rozegrał 9 listopada ubiegłego roku. Od tamtej pory nie pojawił się na boisku ani razu, choć “Duma Katalonii” mierzyła się dwukrotnie w Pucharze Króla z zespołami z 2. ligi. Kompletny brak szans od Hansiego Flicka zaowocował doniesieniami o możliwym pożegnaniu z klubem w letnim oknie transferowym. W Hiszpanii zapanowała spora konsternacja względem przyszłości “Teka”. Wszystko przez decyzje trenera.
    Piłkarz w stroju bramkarza FC Barcelony stoi na boisku podczas meczu, obok trener w kurtce sportowej gestykuluje, wyrażając emocje. W tle widoczni kibice i elementy stadionu.

    Wojciech Szczęsny i Hansi FlickRene Nijhuis/MB Media/Getty Images / JOSE BRETON / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPGetty Images

    Przez wiele lat tradycją w Barcelonie było to, że rezerwowy bramkarz otrzymywał szansę występów w Pucharze Króla. Złamał ją Hansi Flick, który w bieżącym sezonie stawia konsekwentnie na Joana Garcię, co na dobre “przykuło” Wojciecha Szczęsnego do ławki rezerwowych.

    Wojciech Szczęsny stracił na znaczeniu w Barcelonie. Flick odstawił go od gry

    Polak ostatnie spotkanie rozegrał 9 listopada, a seria występów na przestrzeni października i listopada była pokłosiem kontuzji jego konkurenta. Mimo że FC Barcelona na wcześniejszych etapach rozgrywek pucharowych mierzyła się z drugoligowymi drużynami, Szczęsny na boisku się nie pojawiał. Przeciwko Barbastro wystąpił Marc-Andre ter Stegen, a przeciwko Racingowi Santander i Albacete grał już Garcia.

    Sprawiło to, że w Barcelonie zapanowała konsternacja i niepewność dotycząca przyszłości “Teka” w bordowo-granatowych barwach. Chociaż sam bramkarz wielokrotnie przekonywał, że nie przeszkadza mu rola rezerwowego, na początku lutego “SPORT” przekazał, że w zapisie kontraktu 35-latka znajduje się klauzula o możliwym rozwiązaniu umowy za porozumieniem stron. Tego typu doniesienia nie pojawiają się bez przyczyny.

    Hansi Flick docenia umiejętności, a także rolę Szczęsnego w szatni, jednak nie postrzega go obecnie za golkipera równorzędnego z Joanem Garcią. A jeśli dodamy do tego wieści o planowanej rewolucji w przypadku obsady bramki w Barcelonie, wyłania nam się nieciekawy obraz sytuacji Szczęsnego.

    FC Barcelona planuje rewolucję w bramce. Taki los czeka Szczęsnego?

    Latem z wypożyczeń do stolicy Katalonii wrócą Ter Stegen i Inaki Pena. I o ile Niemiec nie ma już raczej przyszłości na Camp Nou, o tyle Pena może otrzymać kolejną szansę jako zmiennik. Ponadto klub jest zachwycony rozwojem Arona Yaakobishviliego, grającego obecnie na wypożyczeniu w FC Andorra. Spory potencjał wykazuje także grający w rezerwach Diego Kochen.

    O planowanej “restrukturyzacji” w bramce “Blaugrany” na początku lutego pisali dziennikarze “Que.es”. Wskazywali, że zarząd Barcelony stoi przed ważną decyzją – pozostawić Szczęsnego jako dwójkę, czy dać w tej roli szansę jednemu z golkiperów, którzy rokują na przyszłość.

    FC Barcelona jest w momencie, kiedy musi określić swój średnio i długoterminowy cel. W centrum rozważań jest pozycja Szczęsnego. Po kilku sezonach naznaczonych problemami z kontuzjami, rozwiązaniami awaryjnymi i ruchami last minute, kierownictwo sportowe jest gotowe zamknąć ten etap

    “W środowisku Barcelony podkreśla się, że relacje z polskim bramkarzem są doskonałe. Weteran bez problemów pogodził się z rolą rezerwowego, a do tego jest stałym wsparciem dla młodych graczy, co przekonuje włodarzy do zatrzymania go. Z drugiej strony planowanie nie może opierać się wyłącznie na dobrej atmosferze lub rozwiązaniach tymczasowych” – brzmi dalsza część artykułu.

    Wśród hiszpańskich dziennikarzy panuje przekonanie, że jeśli Garcia nie dozna kontuzji, Szczęsny już w tym sezonie nie zagra. Jaka zatem czeka go przyszłość?

    PAOK – Celta Vigo. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Dopuszczam scenariusz, wedle którego kierownictwo Barcy siada do negocjacji ze Szczęsnym i komunikuje mu, że zamierza w przyszłym sezonie postawić na młodych, proponując mu rozwiązanie kontraktu w pokojowej atmosferze. 35-latek z pewnością w pełni zaakceptowałby decyzję klubu.

    Możliwe jednak, że zarząd nie pokłada aż takiego zaufania w Peni, który nie jest w stanie wywalczyć sobie na stałe miejsca w wyjściowym składzie walczącego o utrzymanie Elche, a Yaakobishvili i Kochen to golkiperzy wciąż zbyt mało doświadczeni i ograni, aby podjąć się wyzwania bycia “dwójką” w bramce Barcy. Najbliższe miesiące zapowiadają się w kontekście przyszłości Szczęsnego niezywkle ciekawie.
    Mężczyzna w stroju bramkarza piłkarskiego przygotowujący się do meczu na stadionie, za nim puste czerwone trybuny.

    Wojciech SzczęsnyUrbanandsportAFP
    Młody mężczyzna w pomarańczowym stroju bramkarza FC Barcelony stoi na boisku i unosi rękę w geście pozdrowienia, na dłoni trzyma rękawice bramkarskie, w tle rozmyte sylwetki kibiców.

    Joan GarciaJOSE BRETONAFP
    Bramkarz w zielonym stroju z numerem 13 wykonuje gesty ręką, stojąc na tle rozmytej publiczności na stadionie.

    Inaki PenaJOSE BRETONAFP