• Tak przywitali Nawrockiego na ślubowaniu olimpijczyków. Wszedł na salę i się zaczęło

    Tak przywitali Nawrockiego na ślubowaniu olimpijczyków. Wszedł na salę i się zaczęło

    Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami prezydent Karol Nawrocki pojawił się na uroczystym ślubowaniu polskich sportowców, którzy wkrótce wyruszą na zimowe igrzyska olimpijskie Mediolan–Cortina 2026. Jego obecność była wcześniej oficjalnie anonsowana, a moment wejścia do sali wywołał jednoznaczną reakcję zgromadzonych. Nagranie dokumentujące to wydarzenie szybko obiegło internet.

    W środę 28 stycznia Polski Komitet Olimpijski potwierdził, że głowa państwa weźmie udział w ceremonii wręczenia nominacji olimpijskich oraz ślubowaniu reprezentantów Polski. Uroczystość zaplanowano na piątek 30 stycznia o godzinie 11.00 w Centrum Olimpijskim PKOl. Zapowiedziano również wystąpienie prezydenta – i rzeczywiście, wszystko odbyło się dokładnie według planu. Teraz na światło dzienne wychodzą kulisy tej wizyty.

    Tak przywitano prezydenta Nawrockiego. Jedna reakcja sali

    W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie udostępnione przez dziennikarza Radia Zet Mateusza Ligęzę. Widać na nim moment, w którym Karol Nawrocki wchodzi do sali wypełnionej sportowcami, działaczami oraz przedstawicielami mediów. Po oficjalnej zapowiedzi konferansjerki natychmiast rozległy się gromkie brawa, którymi zgromadzeni powitali prezydenta.

    W swoim przemówieniu Nawrocki nawiązał m.in. do wyboru chorążych reprezentacji oraz do idei igrzysk olimpijskich jako wydarzenia, które jednoczy, a nie dzieli. Podkreślił, że w momencie, gdy Natalia Czerwonka i Kamil Stoch wyjdą na stadion z biało-czerwoną flagą, zacznie się zupełnie nowy czas – czas wspólnego kibicowania, ponad podziałami politycznymi i społecznymi.

    – Niezależnie od różnic, jakie istnieją w naszym kraju, cała uwaga skupi się na występach polskich sportowców. Zarówno ja, jak i pan minister sportu, nawet jeśli na co dzień się różnimy, będziemy wtedy razem z wami. Dziękuję sportowcom za to, że dajecie nam zbiorową nadzieję, radość i poczucie wspólnoty narodowej – mówił prezydent.

    Zaznaczył również, jak ogromnym wyzwaniem jest walka o olimpijski medal, ale jednocześnie podkreślił, że wiara w sukces ma kluczowe znaczenie. Odwołał się przy tym do własnego doświadczenia. – Gdyby ktoś rok temu powiedział, że zostanę prezydentem, niewielu by w to uwierzyło. Dlatego w każdej sekundzie waszych startów prezydent będzie z wami. Jestem z was dumny, a dumny jest z was także cały naród – zapewnił.

    Po przemówieniu Karol Nawrocki jako pierwszy złożył podpis na specjalnej olimpijskiej planszy. Następnie dołączyli do niego sportowcy, którzy chwilę wcześniej odebrali swoje nominacje. Całemu wydarzeniu towarzyszył aplauz publiczności, a uroczystość zakończyła się wspólnym zdjęciem prezydenta z reprezentantami Polski przed wylotem na igrzyska.

    https://x.com/LigezaMateusz/status/2017180151532929301?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2017180151532929301%7Ctwgr%5Ef65d821b09d8ce2d69052b737223961d015883d1%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fsportowe-zycie%2Fnews-tak-przywitali-nawrockiego-na-slubowaniu-olimpijczykow-wszednId22545542

  • Zaskakujący komunikat Nawrockiego. Wprost ogłasza. “Niewielu by uwierzyło”

    Zaskakujący komunikat Nawrockiego. Wprost ogłasza. “Niewielu by uwierzyło”

    W piątkowe popołudnie w warszawskim Centrum Olimpijskim odbyła się uroczysta ceremonia wręczenia nominacji oraz ślubowania reprezentacji Polski, która już niebawem wyruszy do Włoch, by rywalizować na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan–Cortina 2026. Wydarzenie miało wyjątkowo podniosły charakter, a jego rangę podkreśliła obecność prezydenta RP Karola Nawrockiego, który zwrócił się do sportowców z kilkuminutowym przemówieniem. Niespełna trzy godziny po zakończeniu ceremonii głowa państwa opublikowała także krótki, symboliczny komunikat w mediach społecznościowych.

    – Gdy nasza medalistka Natalia Czerwonka i mistrz Kamil Stoch wyjdą z flagą, zacznie się zupełnie inny czas. Pomimo różnic społecznych i politycznych w Rzeczypospolitej, uwaga wszystkich skupi się na tym, jak radzą sobie nasi sportowcy. Jestem przekonany, że każdy z nas – ja i pan minister sportu, nawet jeśli czasami stoimy obok siebie i dyskutujemy – będziemy z wami razem. Dziękuję sportowcom za zbiorową nadzieję, radość i budowanie wspólnoty narodowej – mówił Karol Nawrocki, wspominając szefa resortu sportu Jakuba Rutnickiego, a zarazem zwracając się bezpośrednio do reprezentantów Polski.

    Obecność prezydenta wywołała duże poruszenie wśród uczestników uroczystości. Pod koniec wydarzenia, tuż po złożeniu olimpijskiego ślubowania, emocje wzięły górę. Mimo że część oficjalna wciąż trwała, wielu sportowców i zaproszonych gości ustawiało się już do pamiątkowych zdjęć z głową państwa.

    Igrzyska olimpijskie Mediolan–Cortina. Karol Nawrocki zabrał głos po ślubowaniu

    Niespełna trzy godziny po zakończeniu ceremonii prezydent RP ponownie odniósł się do nadchodzących igrzysk, publikując krótki wpis. W swoim komunikacie nawiązał – podobnie jak wcześniej z mównicy – do ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej, zakończonej jego zwycięstwem nad Rafałem Trzaskowskim.

    „Walka o medal olimpijski jest niezwykle trudna, ale gdyby ktoś rok temu powiedział, że zostanę prezydentem Polski, niewielu by w to uwierzyło” – napisał Karol Nawrocki.
    I dodał: „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą! W każdej sekundzie będę z Wami. Jesteście naszą narodową dumą, cała Polska w Was wierzy!”.

    Na wpis prezydenta zareagował także prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz. – Panie Prezydencie, dziękujemy za słowa wsparcia oraz obecność na tak ważnym wydarzeniu dla Olimpijskiej Reprezentacji Polski – napisał w odpowiedzi.

    Polska delegacja, która uda się do Włoch, liczy łącznie 157 osób. W jej skład wchodzi 60 sportowców (w tym jedna rezerwowa zawodniczka w bobslejach), 82 osoby współpracujące oraz 15 przedstawicieli misji olimpijskiej.

    Zimowe igrzyska olimpijskie Mediolan–Cortina 2026 zostaną oficjalnie zainaugurowane w piątek 6 lutego i potrwają do 22 lutego.

    https://x.com/NawrockiKn/status/2017226524416471469?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2017226524416471469%7Ctwgr%5E9eb2e1b66930c6f37713eef886cec39739f3451b%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fsportowe-zycie%2Fnews-zaskakujacy-komunikat-nawrockiego-wprost-oglasza-niewielu-bynId22545648

  • Świątek dostała wiadomość. Nie mogła uwierzyć. Sama to wybrała

    Świątek dostała wiadomość. Nie mogła uwierzyć. Sama to wybrała

    Po zakończeniu Australian Open coraz częściej pojawia się pytanie, co przyniesie Idze Świątek najbliższy sezon. Eksperci analizują jej formę, plany i możliwe scenariusze, a tymczasem do tematu w nietypowy, humorystyczny sposób podeszli twórcy popularnego kanału „Tennis Channel”. Zaprosili oni przed kamerę prawdziwą tenisową elitę, w tym również Polkę, i przygotowali zabawną zabawę z… wróżbami na sezon 2026. Właśnie wtedy 24-latka stała się bohaterką sceny, która szybko podbiła internet.

    Choć rywalizacja kobiet w Melbourne wkroczyła już w decydującą fazę i na placu boju pozostały tylko dwie zawodniczki – liderka światowego rankingu Aryna Sabalenka oraz Jelena Rybakina, walcząca o drugi wielkoszlemowy tytuł w karierze – echa turnieju wciąż są bardzo wyraźne. W sieci regularnie pojawiają się materiały nagrane na Antypodach z udziałem tenisistek, które wcześniej pożegnały się z drabinką, w tym także Igi Świątek.

    Jednym z takich materiałów jest właśnie film opublikowany przez „Tennis Channel”. Jego motywem przewodnim są symboliczne przepowiednie na trwający już sezon 2026. Każda z zaproszonych gwiazd mogła wylosować jedno ciasteczko z dołączoną wróżbą, która – oczywiście z przymrużeniem oka – miała zapowiadać to, co wydarzy się w nadchodzących miesiącach.

    W gronie zawodniczek i zawodników, którzy stanęli przed kamerą, znalazła się również druga rakieta świata. Iga Świątek, sięgając po swoje ciasteczko, kompletnie nie spodziewała się tego, co zaraz przeczyta.

    Australian Open. Zaskakująca wróżba dla Igi Świątek

    Gdy Polka odczytała treść karteczki, jej reakcja była bezcenna. Na twarzy tenisistki pojawiło się autentyczne zdziwienie, a mina mówiła więcej niż tysiąc słów.
    „Tej nocy będziesz w dobrych rękach” – głosiła wróżba przypisana Idze.

    – Tej nocy? – dopytała z wyraźnym niedowierzaniem, spoglądając na kartkę i nie kryjąc rozbawienia.

    Po chwili jednak Świątek znakomicie wybrnęła z całej sytuacji, udowadniając dystans do siebie i poczucie humoru. Krótkim, ale bardzo trafnym komentarzem nadała wróżbie zupełnie nowe znaczenie.

    – To dobra rzecz na 2026 rok, ponieważ lubię mój zespół. Mam więc nadzieję, że jestem w dobrych rękach, biorąc pod uwagę cały proces – podsumowała.

    Iga Świątek nie ma jednak czasu na dłuższe żarty. Po nieudanym Australian Open liderka polskiego tenisa skupia się już na kolejnych wyzwaniach i przygotowaniach do turnieju WTA 1000 w Dosze, gdzie spróbuje wrócić na zwycięską ścieżkę i udowodnić, że nadchodzący sezon wciąż może należeć do niej.

  • Nawrocki już czeka, a tu Niemcy nie wytrzymali. Niebywałe. Huczą o zmianie

    Nawrocki już czeka, a tu Niemcy nie wytrzymali. Niebywałe. Huczą o zmianie

    Już w piątek odbędzie się oficjalne ślubowanie reprezentantów Polski przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi Mediolan–Cortina 2026. Tego dnia nasi sportowcy odbiorą nominacje olimpijskie, a w uroczystości weźmie udział m.in. prezydent RP Karol Nawrocki. Tymczasem jeszcze przed ceremonią sporo emocji wywołuje jedna z decyzji kadrowych podjętych przez Polski Związek Narciarski. Sprawa odbiła się szerokim echem nie tylko w kraju, ale również za naszą zachodnią granicą. Niemcy wprost zastanawiają się, czy Polska nie powinna raz jeszcze przemyśleć swojego wyboru.

    Skład męskiej reprezentacji Polski w skokach narciarskich na igrzyska tworzą: Kamil Stoch, Kacper Tomasiak oraz Paweł Wąsek. PZN ogłosił decyzję 22 stycznia, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, po zakończeniu zawodów Pucharu Świata w Sapporo. W kadrze zabrakło miejsca dla dwóch doświadczonych i utytułowanych zawodników – Dawida Kubackiego oraz Piotra Żyły. To właśnie nieobecność trzykrotnego mistrza świata wzbudziła największe kontrowersje i stała się przedmiotem gorącej debaty.

    Najostrzej w tej sprawie wypowiedział się Wojciech Fortuna, mistrz olimpijski z Sapporo z 1972 roku. Legendarny skoczek wprost zaprotestował przeciwko decyzji selekcjonerów.
    – Nie może być tak, że przy powołaniach na najważniejszą imprezę sezonu pomija się zawodnika, który na mistrzostwach świata jako jedyny z Polaków potrafił realnie rywalizować z najsilniejszymi – mówił Fortuna w rozmowie z WP SportoweFakty. – Jako Wojciech Fortuna po prostu nie zgadzam się z taką decyzją trenera i PZN – dodał bez ogródek.

    Były mistrz olimpijski zaznaczył również, że sytuacja wciąż może ulec zmianie.
    – Jeszcze nie jest za późno. Apeluję do trenerów, by raz jeszcze przeanalizowali swoją decyzję i dokładnie przyjrzeli się temu, jak Piotr skakał na mistrzostwach w Niemczech – podkreślił.

    Te słowa szybko zostały podchwycone przez niemieckie media. Portal Sport.de poświęcił całej sprawie obszerną analizę, zwracając uwagę na skalę kontrowersji wokół polskiej kadry.
    „Wściekły i rozczarowany. Zmiany w kadrze skoków narciarskich wywołują krytykę” – głosi tytuł artykułu dotyczącego decyzji PZN.

    Dziennikarze przypomnieli, że poza Dawidem Kubackim i Maciejem Kotem, w olimpijskiej kadrze zabrakło również Piotra Żyły, trzykrotnego mistrza świata.
    – Kontrowersyjna decyzja spotkała się z ostrą krytyką w samej Polsce – zauważają Niemcy.

    Co więcej, Sport.de postanowił zapytać swoich czytelników wprost, czy Polska powinna jeszcze raz rozważyć nominacje i dokonać korekty składu. Wyniki ankiety okazały się bardzo wyrównane. Niewielka większość, bo 51,4 procent głosujących, opowiedziała się za zmianą i włączeniem Piotra Żyły do reprezentacji. Przeciwnego zdania było 48,6 procent respondentów, którzy uważają, że obecny skład jest optymalny.

    Oficjalne ślubowanie polskich olimpijczyków odbędzie się w piątek 30 stycznia. W uroczystościach weźmie udział prezydent RP Karol Nawrocki, o czym już wcześniej informował Polski Komitet Olimpijski. Niewykluczone jednak, że dyskusja wokół składu skoczków jeszcze długo nie ucichnie.

  • Dobę po porażce Świątek taka wiadomość. Zmiana na podium rankingu WTA

    Dobę po porażce Świątek taka wiadomość. Zmiana na podium rankingu WTA

    Australian Open wkracza w decydującą fazę. W singlu kobiet pozostał już tylko jeden mecz – ten najważniejszy. W sobotnim finale Aryna Sabalenka zmierzy się z Jeleną Rybakiną, a stawką będzie nie tylko tytuł wielkoszlemowy. Dla tenisistki z Kazachstanu to może być moment absolutnie przełomowy – już teraz jej znakomity występ w Melbourne wywołał poważne przetasowania w rankingu WTA, a w najbliższych tygodniach realnie zagrożona może być druga pozycja Igi Świątek.

    Jeszcze trzy lata temu Świątek toczyła bezpośrednią walkę o pozycję liderki rankingu z Sabalenką, ale coraz śmielej do tej rywalizacji dołączała Rybakina. Wówczas mówiło się o nowej „Wielkiej Trójce” kobiecego tenisa. Białorusinka naciskała Polkę z każdej strony, obie wzajemnie się napędzały, aż po US Open Sabalenka na krótko wyprzedziła raszyniankę. Świątek odzyskała jednak prowadzenie pod koniec sezonu, podczas finałów w Cancun.

    Rybakina, dysponująca największą siłą uderzeń z całej stawki, miała być trzecią równorzędną bohaterką tej rywalizacji. Ostatecznie jednak wypadła z głównego nurtu walki o najwyższe cele. Po raz ostatni trzecią pozycję w rankingu zajmowała dwa lata temu – właśnie na początku Australian Open. Później znalazła się w cieniu Coco Gauff, a w minionym sezonie na moment wypadła nawet z czołowej dziesiątki. Duży wpływ miały na to zawirowania wokół jej trenera Stefano Vukova. Dziś jednak sytuacja jest ustabilizowana, a efekty widać na korcie.

    Jesienią ubiegłego roku Kazaszka w ostatniej chwili zakwalifikowała się do WTA Finals, by później sensacyjnie podbić Rijad. Pokonała tam m.in. Igę Świątek i Amandę Anisimovą, a w finale okazała się lepsza od Sabalenki. Zdobyte 1500 punktów będzie jej dorobkiem aż do końcówki sezonu. Co prawda na początku 2026 roku jej zwycięską serię przerwała w Brisbane Karolina Muchova, ale w Melbourne Rybakina znów wygląda imponująco. Sześć zwycięstw w dwóch setach, w tym niezwykle istotna wygrana nad Igą Świątek w ćwierćfinale – druga z rzędu nad Polką – tylko to potwierdzają.

    W czwartek Rybakina postawiła kolejny krok, pokonując w półfinale Jessicę Pegulę 6:3, 7:6(7). Tym samym awansowała do finału Australian Open, gdzie zmierzy się z Aryną Sabalenką. To zwycięstwo wywołało prawdziwą rewolucję w ścisłej czołówce rankingu WTA.

    Ranking WTA: zmiana na podium i coraz większa presja na Świątek

    Dzięki awansowi do finału Rybakina zagwarantowała sobie 1300 punktów rankingowych, czyli aż o 1040 więcej niż przed rokiem. To wystarczyło, by jednym ruchem wyprzedzić Amandę Anisimovą oraz Coco Gauff i wskoczyć na trzecie miejsce w zestawieniu. Jeśli w sobotę sięgnie po tytuł, dorzuci kolejne 700 punktów. W takim scenariuszu jej strata do Igi Świątek stopnieje do zaledwie 368 punktów.

    Kiedy więc realnie może dojść do zmiany na drugiej pozycji rankingu? Pierwsza poważna okazja pojawi się już w lutym, podczas turniejów na Bliskim Wschodzie. Rok temu Rybakina zdobyła tam łącznie 800 punktów: półfinał WTA 500 w Abu Zabi (195), ćwierćfinał WTA 1000 w Dosze (215) oraz półfinał WTA 1000 w Dubaju (390). W tym sezonie nie obroni punktów z Abu Zabi, ale w ich miejsce zapisze 108 oczek za inny ćwierćfinał turnieju rangi 500.

    Świątek przed rokiem osiągnęła bardzo podobny bilans – 605 punktów za półfinał w Dosze i ćwierćfinał w Dubaju. Polka zgłosiła się do obu imprez. Jej występ w Katarze jest pewny, co potwierdziła już Daria Sulgostowska z zespołu liderki polskiego tenisa. Występ w Dubaju pozostaje na razie pod znakiem zapytania.

    Kluczowy moment rywalizacji o drugą pozycję nadejdzie jednak w marcu, gdy obie tenisistki wystąpią w tzw. Sunshine Double w Stanach Zjednoczonych – najpierw w Indian Wells, potem w Miami. W zeszłym sezonie Świątek zdobyła tam 605 punktów (półfinał i ćwierćfinał), natomiast Rybakina zaledwie 130 (1/8 finału i druga runda). To właśnie tam może rozstrzygnąć się los drugiego miejsca w rankingu – oczywiście pod warunkiem, że Kazaszka wygra Australian Open. Jeśli przegra finał, odrobienie tak dużej straty do Polki stanie się znacznie trudniejsze.

    Awans Rybakiny na trzecie miejsce ma też inne konsekwencje. Coco Gauff spadła na piątą pozycję, co oznacza, że w turnieju w Dosze – przy obecności wszystkich gwiazd – Amerykanka może trafić na Sabalenkę, Świątek lub Rybakinę już w ćwierćfinale. Chyba że Białorusinka ponownie zrezygnuje z udziału, tłumacząc się zmęczeniem po intensywnym początku sezonu w Australii.

    Ranking WTA „na żywo” przed finałem Australian Open:

    1. Aryna Sabalenka – 10 990 pkt (11 690 pkt)*

    2. Iga Świątek – 7 978 pkt

    3. Jelena Rybakina – 6 910 pkt (7 610 pkt)*

    4. Amanda Anisimova – 6 680 pkt

    5. Coco Gauff – 6 423 pkt

    6. Jessica Pegula – 6 103 pkt

    7. Mirra Andriejewa – 4 731 pkt

    8. Jasmine Paolini – 4 267 pkt

    9. Belinda Bencic – 3 342 pkt

    10. Elina Switolina – 3 205 pkt

    * – punkty możliwe do zdobycia po finale Australian Open

  • Polski mistrz świata uderza w Koalicję Obywatelską. Nagle padły słowa o Nawrockim

    Polski mistrz świata uderza w Koalicję Obywatelską. Nagle padły słowa o Nawrockim

    Marcin Możdżonek, mistrz świata i były kapitan reprezentacji Polski w siatkówce, coraz śmielej zaznacza swoją obecność w debacie publicznej. Tym razem polityk Konfederacji ostro skomentował sytuację w Sejmie, uderzając w Koalicję Obywatelską. W swojej wypowiedzi mówił o „dziecinadzie” i „zabawie w piaskownicy”, a przy okazji niespodziewanie odniósł się także do prezydenta Karola Nawrockiego.

    Możdżonek to postać doskonale znana kibicom siatkówki. Przez lata był jednym z filarów reprezentacji Polski, pełnił funkcję kapitana kadry, a na koncie ma najważniejsze sukcesy – mistrzostwo świata z 2014 roku oraz mistrzostwo Europy z 2009. Jako środkowy wyróżniał się nie tylko imponującymi warunkami fizycznymi, lecz także charyzmą i mentalnością lidera, które pozwoliły mu utrzymać się na najwyższym poziomie przez wiele sezonów.

    Po zakończeniu kariery sportowej nie wycofał się jednak z życia publicznego. Wręcz przeciwnie – obrał nowy kierunek i wszedł do polityki. Od czerwca 2025 roku jest członkiem partii Nowa Nadzieja, wchodzącej w skład Konfederacji. Równocześnie pełni funkcję prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej. Były siatkarz regularnie komentuje bieżące wydarzenia polityczne, nie stroniąc od ostrych, jednoznacznych ocen, które często wywołują duże emocje.

    Ostatnio Możdżonek zabrał głos w sprawie sytuacji w Sejmie. W „Rozmowie Wikły” na antenie telewizji wPolsce24 przyznał wprost, że byłby zwolennikiem jak najszybszego upadku obecnego parlamentu. Jego zdaniem rządzącą koalicję spaja dziś przede wszystkim interes – stanowiska, spółki i synekury – a nie wspólna wizja państwa. Jak podkreślił, nawet poważne różnice ideologiczne nie doprowadzą do rozpadu władzy, bo korzyści z jej utrzymania są zbyt silnym spoiwem.

    Szczególnie ostro były kapitan reprezentacji wypowiedział się o Koalicji Obywatelskiej. Skrytykował jej polityków za bojkotowanie spotkań z prezydentem, co określił mianem „dziecinady”. W jego ocenie unikanie rozmów z głową państwa jest zachowaniem niepokojącym i świadczy o braku politycznej dojrzałości. Jeśli istnieją spory, powinny być – jak zaznaczył – rozstrzygane w drodze merytorycznej debaty, a nie poprzez demonstracyjne obrażanie się.

    – Jeżeli Koalicja Obywatelska i Lewica nie idą na spotkanie z prezydentem, z głową państwa, to coś tu jest nie tak. Jeżeli chcą sporów, niech pójdą i spierają się merytorycznie. A wybrali drogę, przepraszam, dziecinady, piaskownicy: nie pójdę, bo jesteśmy obrażeni, bo zabrali nam nasze łopatki – stwierdził Możdżonek.

    Przy tej okazji były siatkarz nie szczędził pochwał prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. Podkreślił, że głowa państwa nie obawia się wetować ustaw i – w jego ocenie – robi to z powodów merytorycznych. Posunął się nawet do stwierdzenia, że Nawrocki mógłby stać się „ojcem chrzestnym” szerokiej koalicji prawicowej. Jak zaznaczył, różnice programowe po prawej stronie sceny politycznej są czymś naturalnym, jednak jeśli celem ma być skuteczne rządzenie i działania propaństwowe, Konfederacja nie zamierza z tych ambicji rezygnować.

  • Sabalenka zeszła z kortu, ale co potem zrobiła Rybakina? Niewiarygodne, czekano ponad 20 lat

    Sabalenka zeszła z kortu, ale co potem zrobiła Rybakina? Niewiarygodne, czekano ponad 20 lat

    Zmagania w ramach pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym sezonie – czyli oczywiście Australian Open – zmierzają już ku swemu wielkiemu zakończeniu. W czwartkowy poranek czasu polskiego poznaliśmy finalistki rywalizacji singlowej pań – a zostały nimi Aryna Sabalenka oraz Jelena Rybakina. Białorusinka i Kazaszka przy tym dokonały wspólnie czegoś, czego korty w Melbourne nie widziały od przeszło dwóch długich dekad.
    Dwie kobiety w sportowych strojach tenisowych podczas rozgrywki na korcie. Jedna z nich ujęta w dynamicznym ruchu, druga w momencie koncentracji. Obie w pełnym skupieniu, uchwycone na ciemnym tle kortu.

    Aryna Sabalenka i Jelena RybakinaIZHAR KHAN/AFP/East News – Asanka Brendon Ratnayake/Associated Press/East NewsEast News

    Australian Open 2026 przez ostatnie ponad 1,5 tygodnia skupiało na sobie uwagę całego tenisowego świata. Niestety, widowiskowe zawody spod znaku Wielkiego Szlema już niebawem zostaną ostatecznie domknięte.

    Stanie się to już bez udziału Igi Świątek, która swoją grę we współzawodnictwie singlowym zakończyła na poziomie ćwierćfinału, ulegając w nim Jelenie Rybakinie 5:7, 1:6. Kazaszka tymczasem potem również “nie ściągnęła nogi z gazu”.

    W czwartkowy ranek według czasu środkowoeuropejskiego Rybakina ograła bowiem w półfinale Jessicę Pegulę 6:3, 7:6 (9-7). Nieco wcześniej zaś na korcie w Melbourne pojawiła się Aryna Sabalenka, która w swoim pojedynku półfinałowym również w dwóch odsłonach rozprawiła się z Eliną Switoliną.

    Australian Open. Sabalenka i Rybakina dorównały legendom. Wielki wyczyn tenisistek

    Tym samym Białorusinka oraz przedstawicielka Kazachstanu dokonały czegoś wyjątkowego – jak zwrócili uwagę sami organizatorzy turnieju, po raz pierwszy od 2004 roku na Australian Open wydarzyła się sytuacja, w której obie finalistki przez całe zmagania nie stracił ani jednego seta.

    Poprzednio, ponad dwie dekady temu, taki wyczyn udał się dwóm Belgijkom – Justine Henin oraz Kim Clijsters, a więc ikonom dyscypliny. Warto przy tym nadmienić, że przed 22 laty Henin wygrała w finale z Clijsters 6:3, 4:6, 6:3 – a o tym, czy Sabalenka lub Rybakina zdołają zachować swoją nieskazitelną serię bez przegranego seta przekonamy się w sobotę.

    Australian Open. W piątek poznamy nazwiska finalistów męskiego singla

    Nim to jednak nastąpi, w piątek dowiemy się, którzy tenisiści przedrą się do finału gry pojedynczej mężczyzn. Najpierw do akcji ruszą Carlos Alcaraz oraz Alexander Zverev, a później dojdzie do starcia Novaka Djokovicia i Jannika Sinnera. Szykuje się więc prawdziwa sportowa uczta.
    Sportowe emocje podczas meczu tenisowego, po lewej stronie zawodniczka wyraża silne emocje szeroko otwartymi ustami, po prawej druga skupiona, zaciśnięta pięść w geście motywacji, obie ubrane w sportowe stroje.

    Sabalenka, RybakinaFAYEZ NURELDINE / AFPAFP
    Dwie tenisistki w sportowych strojach na korcie, każda z rakietą tenisową w ręce, po lewej stronie zawodniczka w czerwonym stroju z widocznymi tatuażami, po prawej zawodniczka w fioletowym stroju oraz czapce sportowej.

    Aryna Sabalenka i Jelena RybakinaFAYEZ NURELDINE / AFP / Clicks Images/Getty ImagesAFP
    Dwie kobiety trzymające trofea, jedna w sportowej czerwonej sukience z talerzem za drugie miejsce WTA Finals, druga w białej sportowej koszulce i czapce z pucharem za pierwsze miejsce.

    Aryna Sabalenka i Jelena RybakinaFAYEZ NURELDINEAFP

    KPR Gminy Kobierzyce – PGE MKS El-Volt Lublin. Skrót meczu.

  • Rybakina przemówiła tuż przed finałem z Sabalenką. Jaśniej się nie dało

    Rybakina przemówiła tuż przed finałem z Sabalenką. Jaśniej się nie dało

    Jelena Rybakina po raz drugi w karierze zagra w finale Australian Open. 26-letnia tenisistka w 2023 roku miała już okazję zagrać w meczu o tytuł, lecz w nim musiała uznać wyższość Aryny Sabalenki. Trzy lata później Kazaszka będzie mogła zrewanżować się Białorusince na kortach Melbourne Park.
    Jelena Rybakina po meczu z Igą Świątek na Australian Open
    screen: Eurosport

    Jelena Rybakina w tegorocznym Australian Open po raz trzeci w swojej karierze wystąpi w finale turnieju wielkoszlemowego. W 2022 roku Kazaszka była objawieniem Wimbledonu, który wygrała po pokonaniu w meczu o tytuł Ons Jabeur. Kilka miesięcy później stanęła przed szansą zdobycia pierwszego Wielkiego Szlema na twardej nawierzchni. W drodze do finału w Melbourne w 2023 roku pokonała m.in. Igę Świątek. Rozstawiona wówczas z “22” Rybakina w dwóch setach ograła Polkę – 6:4, 6:4 na etapie czwartej rundy.

    Zobacz wideo Tak Maryna Gąsienica-Daniel trenuje przed IO! “Niektórzy skakali na skoczni”

    Urodzona w Moskwie tenisistka dotarła do finału tamtej imprezy, w którym zmierzyła się z Aryną Sabalenką. Po zwycięstwie w pierwszym secie 6:4 Białorusinka odrodziła się w kolejnych odsłonach, odwracając losy spotkania po wygranych 6:3 oraz 6:4 setach. Kolejne dwa występy na kortach w Australii nie były już tak udane dla Jeleny. W 2024 roku odpadła już w drugiej rundzie, przegrywając z Anną Blinkową, zaś ubiegłoroczna edycja imprezy zakończyła się dla niej na etapie czwartej rundy. Jej pogromczynią okazała się być późniejsza triumfatorka turnieju, Amerykanka Madison Keys.

    Jelena Rybakina w tym sezonie idzie “jak burza” w pierwszym wielkoszlemowym turnieju w kalendarzu. 26-latka odprawiła w ćwierćfinale z drabinki turniejowej Igę Świątek (7:5, 6:1), a w półfinale okazała się lepsza od Jessiki Peguli – 6:3, 7:6(7). W meczu o tytuł tenisistka z Kazachstanu ponownie zmierzy się z Aryną Sabalenką.

    Zobacz też: Pietuszewski mógł kosztować 30 milionów euro?! Szef Jagiellonii mówi wprost

    Tuż po półfinałowym starciu Rybakina została zapytana o to, jak wspomina finałowy pojedynek sprzed trzech lat. – Tak, to był wspaniały mecz, prawdziwa walka. Myślę, że (Aryna) ostatecznie zagrała trochę lepiej. Absolutnie zasłużyła na zwycięstwo. Chcę cieszyć się finałem – to pewne. Mam nadzieję, że będę serwować lepiej niż dzisiaj, a to mi pomoże. Jestem naprawdę podekscytowana grą w tym finale – przyznała na gorąco Kazaszka.

    Mecz finałowy pomiędzy Sabalenką a Rybakiną zostanie rozegrany w sobotę 31 stycznia o godzinie 9:30 czasu polskiego.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Sabalenka w finale Australian Open, ale co działo się potem. Nadano komunikat

    Sabalenka w finale Australian Open, ale co działo się potem. Nadano komunikat

    Mecz Aryny Sabalenki z Eliną Switoliną, wbrew nadziejom wielu fanów, okazał się bardzo jednostronny. Białorusinka ponownie pokazała, że jest w znakomitej formie i ani razu nie była nawet bliska utraty seta. Po spotkaniu doszło do zdarzeń, które nie był wyjątkowe dla tego meczu. Wcześniej kibice mogli przeczytać i usłyszeć specjalny komunikat.
    Sportowczyni w różowo-pomarańczowym stroju podczas meczu tenisowego, po lewej stronie skupiona i zdeterminowana, po prawej stronie siedzi na ławce i zakrywa twarz ręcznikiem, wyrażając silne emocje.

    Aryna Sabalenka, Elina SwitolinaWilliam West & Izhar KhanAFP

    Sabalenka pokonała Switolinę 6:2, 6:3 i tym samym awansowała do finału Australian Open. Białorusinka zmierzy się w nim z pogromczynią Świątek, Jeleną Rybakiną. Mecz zaplanowano na 31 stycznia, na 9:30 polskiego czasu.

    Aryna Sabalenka w finale. Wcześniej sceny na Australian Open

    Choć Sabalenka pokazywała ze swojej strony świetną grę i gładko ograła Elinę Switolinę, to nie zabrakło momentów, które mogły wywołać kontrowersje. Jednym z nich było upomnienie od sędzi w kontekście okrzyków wydawanych przez Białorusinkę, co mocno ją kosztowało. Nie dała jednak za wygraną, szybko się pozbierała i łatwo doprowadziła do wyniku 6:2 w pierwszym secie.

    Sama Sabalenka za to zgłosiła sędzi, że przeszkodzono jej w wykonaniu serwisu. Powodem miał być wydany przez jednego z fanów okrzyk już po zarządzeniu ciszy. Ukraińscy kibice mocno dopingowali także grającą Switolinę. Sabalenka ostatecznie nie straciła jednak rezonu.

    Triumf Sabalenki, a wcześniej taki komunikat

    Okazało się, że kibice mogli jeszcze zobaczyć i usłyszeć zaskakujący komunikat na korcie. Już wcześniej przekazano, że po meczu Sabalenka i Switolina nie podadzą sobie rąk. “Po zakończeniu meczu nie będzie uściśnięcia dłoni między zawodnikami. Doceniamy Państwa szacunek dla obu sportowców w trakcie i po meczu” – brzmiało ogłoszenie.

    Obie panie nawet nie zbliżyły się do siebie po spotkaniu, a zamiast tego od razu ruszyły do sędzi, by podziękować za współpracę. Switolina szybko zabrała swoje rzeczy i usunęła się w cień, natomiast Sabalenka została jeszcze na korcie, by świętować zwycięstwo i rozdawać autografy.
    Tenisistka w kolorowym stroju gestykuluje ręką podczas meczu, w tle widoczni kibice trzymający dużą ukraińską flagę.

    Aryna Sabalenka, UkrainaIZHAR KHAN / AFP / PAUL CROCK / AFPAFP
    Tenisistka w kolorowym stroju gestykuluje z wyrazem emocji na twarzy podczas meczu, a w powiększeniu w okręgu widoczny jest jej uśmiechnięty, wzruszony gest.

    Sabalenka – SwitolinaWILLIAM WEST / AFP / zrzut ekranu EurosportAFP

    PGE Projekt Warszawa – Montpellier HSC VB.

  • To był istny horror. Kwaśniewski wprost o Polakach. Poszło o Świątek

    To był istny horror. Kwaśniewski wprost o Polakach. Poszło o Świątek

    Iga Świątek mogła marzyć o tym, by na tegorocznym Australian Open “przejść grę”, jaką jest tenis, kompletując Karierowego Wielkiego Szlema. Podczas walki o ostatnie, brakujące trofeum potknęła się jednak na piątym poziomie. W ćwierćfinale rywalizacji w Melbourne bossem nie do pokonania okazała się dla Polki Jelena Rybakina.

    – Dziękuję, Melbourne! To była wielka przyjemność, by móc znów pojawić się w Australii i już nie mogę się doczekać powrotu tutaj w przyszłym roku. Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz, nie jestem zadowolona z wyniku, ale idę naprzód z pewną ważną lekcją, którą odebrałam. Wiem na czym się skupiać i będę kontynuować swoją pracę. Do zobaczenia niebawem – napisała Iga Świątek po wypadnięciu z turniejowej drabinki, zwracając się do swoich fanów.

    Jednak nawet w takim momencie na nowo wybrzmiewają słowa, które wypowiedział już jakiś czas temu w wywiadzie z portalem Sport.pl były prezydent Polski – Aleksander Kwaśniewski, mówiąc właśnie o Idze Świątek. Jak przekonywał, bolesne upadki są po z góry wpisane w naturę sportu. A korzystając z okazji, była głowa państwa zwróciła się w tej kwestii wprost do swoich rodaków.

    Ja może za długo jestem w sporcie czy blisko sportu, żeby się przejmować aż tak bardzo, jak niektórzy. Zdaje się, że kiedyś Rafael Nadal powiedział zapłakanej Idze, żeby dała spokój, bo to jest tylko tenis, tylko sport. Oczywiście mówią, że ze wszystkich rzeczy nieważnych sport jest najważniejszy, a ja się z tym zgadzam. Ale my, Polacy, musimy się uczyć rozumienia, że porażka to coś normalnego, że ona jest w sport wkalkulowana

    Aleksander Kwaśniewski wprost o Idze Świątek. Tak oglądał jej bój z Naomi Osaką

    Aleksander Kwaśniewski wypowiedział te słowa w kontekście tego, co działo się w trakcie Rolanda Garrosa A.D. 2024, który zakończył się czwartym w karierze triumfem Igi Świątek. Triumf ten wcale nie był taki oczywisty, bo zwycięski marsz Polki mógł zakończyć się już w drugiej rundzie, w której nasza tenisistka stoczyła szalony bój z Naomi Osaką, ostatecznie wygrywając 7:6 (1), 1:6, 7:5.

    Były prezydent RP oglądał ten mecz w towarzystwie swojej córki i jak przyznał, oboje przeżywali ciężkie chwile patrząc na to, co dzieje się na paryskim korcie.

    Oglądałem go z córką, która jest wielką fanką Igi. Oboje mocno to przeżywaliśmy i – co tu kryć – w pewnym momencie już zwątpiliśmy, sądziliśmy, że strata jest już dla Igi nie do odrobienia. Świetnie było widzieć, że ona się nie poddała (…) Są różne reakcje, ale ja, na szczęście, mam zdrowe serce i biorę leki na nadciśnienie. Jestem ustabilizowany, więc mogę to oglądać!

    I dodał: – Od pewnego momentu oglądałem ten mecz na stojąco. A córka oglądała to z jeszcze większym napięciem niż ja, ponieważ ona jechała na półfinały i finał do Paryża – kupiła bilety sobie i mężowi, mieli nadzieję jechać kibicować Idze. Gdyby to nie wyszło, wyjazd na pewno nie byłby tak przyjemny, bo kogo wtedy oglądać, komu kibicować?
    Zdeterminowana tenisistka w czarnej czapce i stroju sportowym świętuje zwycięstwo z zaciśniętą pięścią na tle widowni.

    Iga ŚwiątekAdam Hunger/Associated Press/East NewsEast News
    Polacy wybrali najlepszego prezydenta. Kwaśniewski na pierwszym miejscu

    Aleksander KwaśniewskiKamil KasprzyckiReporter
    Liderka rankingu WTA – polska tenisistka Iga Świątek oraz były prezydent Polski – Aleksander Kwaśniewski

    Wiceliderka rankingu WTA – polska tenisistka Iga Świątek oraz były prezydent Polski – Aleksander KwaśniewskiWILLIAM WEST / AFP / GEORG HOCHMUTH / APA / AFPAFP

    Iga Świątek zaniepokojona ciągłą obserwacją podczas turniejów.