• Rywale bez szans, dublet Lewandowskiego. O tym występie Polaka mówiono jeszcze długo

    Rywale bez szans, dublet Lewandowskiego. O tym występie Polaka mówiono jeszcze długo

    Robert Lewandowski od lat pokazuje, że potrafi znaleźć sposób na grę przeciwko Athletic Bilbao. Kapitan reprezentacji Polski wielokrotnie trafiał do siatki zespołu z Kraju Basków, a jednym z jego najbardziej pamiętnych występów było spotkanie rozegrane w maju 2025 roku. Wówczas Polak zdobył dwie bramki, a FC Barcelona odniosła efektowne zwycięstwo na stadionie San Mamés Stadium.

    Obiekt w Bilbao, często określany mianem „La Catedral”, od dawna uchodzi za jeden z najtrudniejszych stadionów w Hiszpanii dla drużyn przyjezdnych. Mimo to są zawodnicy, którzy potrafią tam błyszczeć – a wśród nich bez wątpienia znajduje się Robert Lewandowski. Napastnik Barcelony już przy pierwszej okazji udowodnił, że starcia z baskijskim klubem wyjątkowo mu odpowiadają. W październiku 2022 roku, w swoim premierowym meczu przeciwko Athleticowi w barwach katalońskiego klubu, strzelił gola i zanotował asystę, przyczyniając się do wysokiej wygranej Barcelony 4:0.

    Od tamtego momentu Polak mierzył się z drużyną z Bilbao ośmiokrotnie i aż sześć razy wpisywał się na listę strzelców. Najbardziej spektakularny występ zaliczył jednak w końcówce sezonu 2024/25, gdy Barcelona była już pewna mistrzostwa Hiszpanii.

    Choć wynik tamtego spotkania nie miał większego znaczenia dla układu tabeli, kibice oczekiwali efektownego zakończenia rozgrywek. Piłkarze prowadzeni przez Hansi Flick spełnili te oczekiwania, a jednym z głównych bohaterów był właśnie Lewandowski.

    Polak otworzył wynik spotkania po niespełna piętnastu minutach gry. W sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali, Unai Simón, zachował zimną krew i efektownym lobem przerzucił piłkę nad golkiperem. Zaledwie trzy minuty później ponownie dał o sobie znać – po rzucie rożnym wykonanym przez Raphinha znalazł się tuż przy linii bramkowej i lekkim uderzeniem głową skierował piłkę do siatki.

    Barcelona kontrolowała przebieg spotkania, a w końcówce wynik ustalił jeszcze Dani Olmo, który pewnie wykorzystał rzut karny. Tym samym kataloński zespół efektownie zakończył mistrzowski sezon.

    W najbliższym czasie Barcelonę czeka kolejna konfrontacja z Athletikiem Bilbao – ponownie na stadionie San Mamés i ponownie w rozgrywkach La Liga. Tym razem jednak stawka będzie znacznie większa, ponieważ walka o mistrzostwo Hiszpanii wciąż trwa. Katalończycy mają wprawdzie przewagę nad Real Madrid, ale do końcowego triumfu droga wciąż jest daleka.

    Nie jest jeszcze pewne, czy Lewandowski wyjdzie w tym meczu w podstawowym składzie. Po niedawnym urazie oczodołu napastnik może wystąpić w specjalnej masce ochronnej. Wiele wskazuje na to, że rozpocznie spotkanie na ławce rezerwowych, a od pierwszej minuty zagra Ferran Torres. Hiszpan w dotychczasowych starciach z Athleticem zdobył pięć bramek w czternastu meczach, choć w ostatnim czasie ma problemy ze skutecznością i z pewnością będzie chciał przełamać się właśnie w „Katedrze”.

  • Równoległa walka Gauff i Paolini w Indian Wells. Rozstrzygnięcie o 1:41 w nocy

    Równoległa walka Gauff i Paolini w Indian Wells. Rozstrzygnięcie o 1:41 w nocy

    Noc z piątku na sobotę czasu polskiego przyniosła nam ciekawe potyczki w ramach turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Panie z górnej części drabinki walczyły o awans do trzeciej rundy. Chwilę po tym, jak swój mecz rozegrała Aryna Sabalenka, zobaczyliśmy w akcji m.in. Coco Gauff oraz Jasmine Paolini. Można rzec, że obie toczyły ze sobą korespondencyjny pojedynek o to, która jako pierwsza zamelduje się w kolejnej fazie. Ostateczne rozstrzygnięcie tej zagadki nastąpiło o godz. 1:41.
    Coco Gauff i Jasmine Paolini walczyły o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian Wells

    Coco Gauff i Jasmine Paolini walczyły o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian WellsDAVID GRAY / AFP / Waleed Zein / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Podczas losowania drabinki WTA 1000 w Indian Wells, które odbyło się w nocy z poniedziałku na wtorek o północy czasu polskiego, okazało się, że Coco Gauff i Jasmine Paolini znalazły się w jednej ćwiartce. W związku z tym mogły trafić na siebie jeszcze przed strefą półfinałową. Droga do ich bezpośredniego starcia była jednak wymagająca. Co prawda miały wolny los w pierwszej rundzie, ale obie musiały wygrać po trzy spotkania, by spotkać się ze sobą w ćwierćfinale zmagań na terenie Kalifornii.

    Co ciekawe, premierowe pojedynku Amerykanki i Włoszki wystartowały o niemal tej samej porze – około godz. 23:40 czasu polskiego. Po meczu Aryny Sabalenki na Stadium 1, do akcji na korcie centralnym wkroczyła mistrzyni Roland Garros 2025. Turniejowa “4” mierzyła się z Kamillą Rachimową. Z kolei na Stadium 4 zobaczyliśmy tenisistkę z Italii, w rywalizacji ze wzbudzającą kontrowersje Rosjanką – Anastazją Potapową.

    Coco Gauff walczyła o trzecią rundę z Kamillą Rachimową

    W meczu Amerykanki początek należał do 21-latki. Przełamanie na starcie, a potem powiększenie przewagi. Po piątym rozdaniu było 4:1 dla Gauff z podwójnym breakiem. W następnych minutach Rachimowa ruszyła do odrabiania strat, znalazła się o dwie piłki od wyrównania. Coco odparła jednak atak rywalki i dorzuciła piąte, a później także szóste “oczko” na swoje konto. Na koniec seta wywalczyła jeszcze jedno przełamanie i wygrała go 6:3.

    Druga część pojedynku rozpoczęła się tak samo jak poprzednia, od wyniku 2:0 dla tenisistki z USA. Potem turniejowa “4” wpadła jednak w fatalną serię, przegrała pięć gemów z rzędu. Przy stanie 5:2 Rachimowa miała setbola przy własnym podaniu. Nie wykorzystała go i w następnych minutach Gauff odrobiła stratę. Mimo to Kamilla dostała kolejną szansę na zamknięcie partii przy własnym podaniu. Wtedy również doszło do przełamania i o rezultacie tej odsłony decydował tie-break.

    Mieliśmy w nim sporo mini breaków. Reprezentantka Uzbekistanu prowadziła 5-4 i serwowała. Potem przegrała jednak trzy akcje z rzędu. Gdy na zegarze wybiła godz. 1:41 czasu polskiego, zobaczyliśmy upust emocji u Coco. I trudno się temu dziwić, bo za Amerykanką niełatwe spotkanie, gdzie w drugiej fazie sytuacja wymknęła się spod kontroli 21-latki. Ostatecznie zdołała jednak wygrać bez straty partii – 6:3, 7:6(5) i dzięki temu zagra w trzeciej rundzie z Dajaną Jastremską albo Alexandrą Ealą.

    Jasmine Paolini toczyła batalię z Anastazją Potapową

    O kilkadziesiąt minut dłużej potrwało spotkanie z udziałem Paolini. Tam doszło do trzysetówki. W pierwszym secie zobaczyliśmy prawdziwy rollercoaster – najpierw było 2:0 dla Potapowej, potem 4:2 dla Jasmine. Później Rosjanka wróciła do gry i znalazła się nawet w sytuacji, kiedy to mogła zamykać partię w dwunastym gemie, przy własnym podaniu. Ostatecznie zobaczyliśmy jednak tie-break. W nim Anastazja prowadziła już 6-2, ale niebezpiecznie traciła przewagę. Następne trzy akcje powędrowały na konto Włoszki, dzięki czemu tenisistka z Italii serwowała po remis. Czwarty setbol okazał się decydujący. Finalnie Potapowa triumfowała w premierowej odsłonie 7:6(5).

    Druga partia toczyła się pod dyktando Paolini – i to od samego początku, bowiem już na “dzień dobry” siódma rakieta świata zdobyła breaka. Później powiększyła jeszcze przewagę, w pewnym momencie zrobiło się 5:1. Potapowa do końca szukała swojej szansy na odrobienie choćby jednego przełamania. Pojawiła się ku temu szansa w ósmym gemie, gdy Jasmine podawała po doprowadzenie do trzeciej fazy pojedynku. Kolejne punkty powędrowały jednak do Włoszki. Wynikiem 6:2 wprowadziła nas w decydującą odsłonę batalii na Stadium 4.

    Pierwsze minuty należały do serwujących. Podczas czwartego rozdania Potapowa doczekała się trzech piłek z rzędu na 3:1, ale to nie wystarczyło do przełamania. Paolini wyszła z opresji i sama zgarnęła breaka, w trakcie siódmego gema. Turniejowa “7” znalazła się na pole position do wygranej. Po zmianie stron wyszła ze stanu 0-30 i jeszcze bardziej zbliżyła się do triumfu. Na koniec Jasmine wywalczyła następne przełamanie, dzięki czemu zwyciężyła 6:7(5), 6:2, 6:3. O awans do czwartej rundy powalczy z Ajlą Tomljanovic.
    Coco Gauff

    Coco GauffDIMITAR DILKOFFAFP
    Młoda kobieta w sportowym stroju gestykuluje podczas meczu tenisowego na otwartym korcie; w tle rozmyte postacie widzów.

    Jasmine PaoliniANDREAS GORAAFP
    Anastazja Potapowa

    Anastazja PotapowaMARIJAN MURAT / DPA / dpa Picture-Alliance via AFPAFP

    Learner Tien – Adam Walton. Skrót meczu

  • Sabalenka przegrała gema na starcie seta i się zaczęło. 70 minut i koniec

    Sabalenka przegrała gema na starcie seta i się zaczęło. 70 minut i koniec

    Trzeci dzień głównych zmagań w ramach WTA 1000 w Indian Wells oznaczał wkroczenie do akcji rozstawionych zawodniczek. Z racji tego, że grała górna część drabinki, zobaczyliśmy starcie z udziałem liderki rankingu – Aryny Sabalenki. Białorusinka, dla której to premierowy występ od Australian Open, zmierzyła się ze 136. rakietą świata – Himeno Sakatsume. Pierwsza partia trafiła na konto faworytki. Na początku drugiej gema zgarnęła Japonka. Cały pojedynek potrwał 70 minut.
    Aryna Sabalenka walczyła o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian Wells

    Aryna Sabalenka walczyła o awans do trzeciej rundy WTA 1000 w Indian WellsMARK AVELLINO / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Aryna Sabalenka rozpoczęła sezon 2026 od tytułu podczas WTA 500 w Brisbane oraz finału Australian Open. Decydujące starcie podczas wielkoszlemowych zmagań w Melbourne po raz drugi z rzędu okazało się dla niej bolesne. Białorusinka prowadziła już 3:0 w trzecim secie, a mimo to dała się dogonić. Jelena Rybakina zgarnęła pięć “oczek” z rzędu i przejęła kontrolę nad wydarzeniami. Ostatecznie to reprezentantka Kazachstanu cieszyła się ze zdobycia trofeum.

    Tenisistka z Mińska odpuściła lutowe starty na Bliskim Wschodzie. Wydawało się, że po rezygnacji z Dohy zobaczymy ją chociaż w Dubaju, wszakże przebywała w tej lokalizacji. Na kilkanaście godzin przed losowaniem drabinki pojawił się jednak komunikat, że zarówno liderka rankingu, jak i Iga Świątek wycofały się z tysięcznika w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

    W związku z tym przyszło nam zobaczyć w akcji Sabalenkę dopiero podczas WTA 1000 w Indian Wells. Aryna miała oczywiście wolny los w pierwszej rundzie, stąd przystąpiła do rywalizacji od drugiej fazy. Jej pierwszy mecz przypadł na piątkowy wieczór czasu polskiego. Zmierzyła się w nim ze 136. na świecie Himeno Sakatsume. Japonka dostała się do głównej drabinki poprzez eliminacje, w premierowej fazie wyeliminowała Alycię Parks. Mimo długiej rozłąki z zawodowymi kortami, tenisistka z Mińska przystępowała do spotkania w roli zdecydowanej faworytki.

    WTA Indian Wells: Aryna Sabalenka kontra Himeno Sakatsume w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Sakatsume. Już na “dzień dobry” zobaczyliśmy okazję na przełamanie dla Sabalenki, mimo że Japonka prowadziła 30-15. Ostatecznie doszło do przełamania już za pierwszą piłką. W następnych minutach obie tenisistki pilnowały swoich podań, co oczywiście działało na korzyść Aryny. Podczas piątego rozdania pachniało kolejnym breakiem dla liderki rankingu WTA. Miała aż cztery szanse, ale żadnej z nich nie wykorzystała.

    Widać było niezadowolenie na twarzy Białorusinki, bowiem chciała jak najszybciej powiększyć przewagę i odskoczyć na bezpieczniejszy dystans. Finalnie Himeno złapała jednak kontakt z tenisistką z Mińska, przez co 27-latka do końca seta musiała zachować czujność przy swoim serwisie. Sabalenka wywiązała się z tego zadania. Ostatecznie triumfowała w premierowej odsłonie 6:4. Obie zawodniczki miały niezłe statystyki: 11-10 w bilansie uderzeń kończących do niewymuszonych błędów u Aryny i 9-14 po stronie rywalki.

    Drugą odsłonę meczu również otwierała Sakatsume. Tym samym nie dała się przełamać na starcie, co więcej – utrzymała własne podanie do zera. Po zmianie stron prowadziła nawet 30-15 na returnie. Mimo to turniejowa “1” utrzymała serwis i później sama zgarnęła breaka. Po drugiej okazji po raz pierwszy objęła prowadzenie w tym secie. To był dopiero początek znakomitej serii dla Sabalenki. Liderka rankingu zdobyła pięć “oczek” z rzędu i wyraźnie zbliżyła się do awansu. Ostatecznie triumfowała 6:4, 6:2 po 70 minutach gry. W trzeciej rundzie spotkania się z triumfatorką spotkania Jaqueline Cristian – Maya Joint.
    Tenisistka w żółtym stroju trzymająca rakietę tenisową, unosząca rękę w geście pożegnania lub podziękowania na tle rozmytej publiczności na trybunach.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP
    Po lewej stronie kobieta w sportowym stroju z rakietą tenisową patrzy w dół z poważnym wyrazem twarzy, po prawej zawodniczka w czarnej koszulce i jasnej spódnicy z uniesioną pięścią wyraża silne emocje na tle niebieskiego kortu tenisowego.

    Aryna Sabalenka i Himeno Sakatsume walczyły ze sobą w drugiej rundzie WTA 1000 w Indian WellsIZHAR KHAN/ROB PRANGE/DPPIAFP
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaMatthieu Mirville / Matthieu Mirville / DPPI via AFPAFP

    Hubert Hurkacz – Aleksandar Kovacevic. Skrót meczu.

  • Sabalenka przegrała gema na starcie seta i się zaczęło. 70 minut i koniec

    Sabalenka przegrała gema na starcie seta i się zaczęło. 70 minut i koniec

    Trzeci dzień rywalizacji w głównej drabince turnieju WTA 1000 w Indian Wells przyniósł wejście do gry najwyżej rozstawionych tenisistek. Wśród nich znalazła się liderka światowego rankingu, Aryna Sabalenka, która po raz pierwszy od finału Australian Open pojawiła się na korcie w oficjalnym meczu. Białorusinka zmierzyła się z kwalifikantką z Japonii – Himeno Sakatsume, plasującą się w drugiej setce rankingu. Choć początek drugiej partii przyniósł moment radości Japonce, ostatecznie cały pojedynek trwał zaledwie 70 minut.

    Sezon 2026 Sabalenka rozpoczęła w bardzo dobrym stylu. Liderka rankingu triumfowała w turnieju WTA 500 Brisbane, a następnie dotarła do finału wielkoszlemowego Australian Open. Tam przeżyła jednak bolesne rozczarowanie. W decydującym meczu prowadziła już 3:0 w trzecim secie, lecz nie potrafiła utrzymać przewagi. Jej rywalka, Jelena Rybakina, wygrała pięć kolejnych gemów, przejmując inicjatywę i ostatecznie sięgając po trofeum.

    Po tym turnieju Sabalenka zrobiła sobie przerwę od startów. Opuściła lutowe imprezy na Bliskim Wschodzie. Choć początkowo wydawało się, że zobaczymy ją w Dubaju, gdzie przebywała w tym czasie, tuż przed losowaniem drabinki ogłoszono, że zarówno ona, jak i Iga Świątek wycofują się z turnieju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

    W efekcie powrót Białorusinki do rywalizacji nastąpił dopiero podczas prestiżowego turnieju WTA 1000 Indian Wells. Jako najwyżej rozstawiona zawodniczka rozpoczęła zmagania od drugiej rundy, mając wolny los na otwarcie.

    Jej pierwszą przeciwniczką została Himeno Sakatsume, która do głównej drabinki dostała się dzięki udanym kwalifikacjom. W pierwszej rundzie Japonka sprawiła niespodziankę, eliminując Alycia Parks. Mimo to w starciu z liderką rankingu była wyraźną outsiderką.

    Spotkanie rozpoczęło się od serwisu Sakatsume. Już w pierwszym gemie Sabalenka wypracowała sobie szansę na przełamanie, mimo że Japonka prowadziła 30:15. Białorusinka wykorzystała pierwszą okazję i szybko objęła prowadzenie. W kolejnych minutach obie tenisistki pewnie utrzymywały swoje podania, co oczywiście działało na korzyść faworytki.

    Szansa na kolejne przełamanie pojawiła się w piątym gemie. Sabalenka miała aż cztery break pointy, lecz nie zdołała żadnego z nich wykorzystać. Na jej twarzy było widać wyraźne niezadowolenie – chciała bowiem jak najszybciej powiększyć przewagę. Ostatecznie jednak utrzymała kontrolę nad wydarzeniami i wygrała pierwszą partię 6:4. Statystyki były całkiem wyrównane – Sabalenka zanotowała 11 uderzeń kończących i 10 niewymuszonych błędów, natomiast Sakatsume odpowiednio 9 i 14.

    Drugi set rozpoczął się nieco inaczej. Japonka utrzymała serwis do zera, a chwilę później prowadziła nawet 30:15 przy podaniu Sabalenki. Liderka rankingu szybko jednak opanowała sytuację. Najpierw wyrównała stan rywalizacji, a w kolejnym gemie sama przełamała przeciwniczkę.

    Od tego momentu mecz potoczył się już zdecydowanie po jej myśli. Sabalenka wygrała pięć kolejnych gemów i praktycznie zamknęła spotkanie. Ostatecznie zwyciężyła 6:4, 6:2, potrzebując na to zaledwie 70 minut.

    W trzeciej rundzie turnieju w Indian Wells jej rywalką będzie zwyciężczyni pojedynku pomiędzy Jaqueline Cristian a Maya Joint. Liderka rankingu udanie rozpoczęła więc swoją kampanię w Kalifornii i zrobiła pierwszy krok w stronę walki o końcowy triumf.

  • Głośno po słowach Marty Nawrockiej. Padło publicznie, a to nie koniec

    Głośno po słowach Marty Nawrockiej. Padło publicznie, a to nie koniec

    Marta Nawrocka, jako pierwsza dama ma okazję uczestniczyć w wielu wydarzeniach, idąc w ślad za swoimi poprzedniczkami na tym stanowisku. Tym razem małżonka Karola Nawrockiego podczas wystąpienia inaugurującego konferencję Polka XXI wieku zdecydowała się na osobiste wyznanie, o którym szybko zrobiło się głośno.
    Marta Nawrocka, Pierwsza Dama i żona prezydenta RP Karola Nawrockiego, podczas przemówienia na konferencji Polka XXI wieku

    Marta NawrockaJacek DomińskiEast News

    Od kiedy Karol Nawrocki został prezydentem Polski, o głowie państwa i jego rodzinie jest niezwykle głośno. Kolejne fakty z życia Nawrockich odbijają się szerokim echem, a także kolejne wystąpienia i wyznania prezydenta oraz pierwszej damy przyciągają niemałą uwagę. Nie inaczej było tym razem.

    Małżonka głowy państwa miała okazję wystąpić podczas konferencji Polka XXI wieku i zainaugurowała całe wydarzenie swoim wystąpieniem. Osobiste wyznanie Marty Nawrockiej, w którym odniosła się m.in. do odwagi – motywu przewodniego całej konferencji, szybko odbiło się echem w mediach społecznościowych.

    “Polityczny WF”: Dłużej się nie da. Witwicki i Fijołek kończą mówić o Polsce 2050INTERIA.PL

    Marta Nawrocka zdecydowała się na osobiste wyznanie. Jej słowa od razu odbiły się echem

    – Dla mnie odwaga zawsze była czymś bardzo osobistym. W życiu podjęłam wiele decyzji, które jej wymagały. Bez wiary, odwagi i wsparcia byłoby mi trudniej. Dziś mogę powiedzieć, że wybrałam słusznie, nie uległam lękowi. Wybrałam życie – powiedziała Marta Nawrocka, a jej wypowiedź przyciągnęła uwagę Marcina Najmana.

    Były pięściarz i jedna z największych postaci w środowisku freak fightów dobrze znana jest z tego, że komentuje kolejne wydarzenia – przede wszystkim ze świata sportu i polityki. Tym razem Częstochowianin postanowił powiedzieć, co sądzi o Marcie Nawrockiej.

    Okazuje się, że słowa pierwszej damy zrobiły na Najmanie bardzo dobre wrażenie, bo postanowił on skomplementować Martę Nawrocką i dać do zrozumienia, że jej słowa spotykają się z jego aprobatą. – Prezydentową mamy bardzo fajną – napisał krótko na portalu “X”, dodając emotikonę kciuka uniesionego ku górze.

    Wystąpienie Marty Nawrockiej i odniesienie się do odwagi miało związek z motywem przewodnim konferencji. Tematem wydarzenia była właśnie odwaga, a patronką Maria Skłodowska-Curie.
    Dwóch elegancko ubranych ludzi siedzących obok siebie na zielonych fotelach, kobieta ubrana w jasnoniebieski kostium, mężczyzna w garniturze z czerwoną krawatą, oboje uśmiechnięci i bijący brawo.

    Marta Nawrocka podczas uroczystości zaprzysiężenia swojego męża na prezydenta Wojtek RadwańskiAFP
    Kobieta o jasnych włosach spiętych w elegancki kok, uśmiecha się lekko. Ubrana w granatowy żakiet z wysokim kołnierzem oraz dekoracyjnymi guzikami. Tło jest jasne i rozmyte, co podkreśla postać.

    Sondaż. Tak Polacy oceniają pracę Marty Nawrockiej jako pierwszej damyWojciech OlkusnikEast News
    Kobieta w średnim wieku, ubrana w elegancki szary garnitur z białą bluzką, stojąca na tle innych ludzi oraz fragmentu polskiej flagi, z lekkim uśmiechem i rozpuszczonymi włosami.

    Marta Nawrocka została nową pierwszą damąGrzegorz Wajda/REPORTER East News

    Michael Zheng – Vit Kopriva. Skrót meczu.

  • PZN ogłasza, Tomasiak oficjalnie wycofany z mistrzostw świata. Jest dosadna reakcja

    PZN ogłasza, Tomasiak oficjalnie wycofany z mistrzostw świata. Jest dosadna reakcja

    Decyzja Polski Związek Narciarski o wycofaniu Kacper Tomasiak z dalszych startów w mistrzostwach świata juniorów wywołała sporo dyskusji w środowisku skoków narciarskich. Młody zawodnik ma opuścić norweskie Lillehammer i dołączyć do reprezentacji Polski na zawody Pucharu Świata w fińskim Lahti. Nie wszystkim podoba się taki ruch działaczy. Dość krytycznie odniósł się do niego doświadczony trener Kazimierz Długopolski.

    Kolejny medal w dorobku młodego skoczka

    19-letni Tomasiak może pochwalić się kolejnym sukcesem w swojej karierze. Po trzech medalach zdobytych podczas Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan–Cortina 2026 wywalczył również srebrny krążek na mistrzostwach świata juniorów w Lillehammer. To osiągnięcie ma znaczenie nie tylko dla samego zawodnika, ale również dla całej polskiej kadry.

    Dzięki temu wynikowi Polska zapewniła sobie dodatkowe miejsce dla juniora w zawodach Puchar Świata w skokach narciarskich w przyszłym sezonie.

    — Czuję się całkiem dobrze. Moje skoki nie były idealne, ale rywalizacja ze Stephanem Embacherem mogła się podobać. Jestem zadowolony z wyniku. Liczyłem na medal, myślałem o pierwszym albo drugim miejscu. Wiedziałem jednak, że zdobycie złota będzie bardzo trudne — mówił Tomasiak w rozmowie z TVP Sport po zakończeniu konkursu.

    Jak sam podkreślił, brak złotego medalu nie był dla niego wielkim rozczarowaniem.

    — Nie udało się wygrać, ale nie jestem z tego powodu szczególnie zły — dodał młody skoczek.

    Kontrowersyjna decyzja PZN

    Rywalizacja w mistrzostwach świata juniorów w Lillehammer jeszcze się nie zakończyła. W sobotę zaplanowano konkurs drużynowy mężczyzn, a dzień później zawody mikstów. Mimo to Tomasiak nie wystąpi już w żadnym z tych startów.

    Polski Związek Narciarski poinformował, że zawodnik opuści Norwegię przed weekendem i poleci do Finlandii, gdzie weźmie udział w zawodach Puchar Świata w skokach narciarskich w Lahti. Tam dołączy do bardziej doświadczonych reprezentantów: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Paweł Wąsek oraz Maciej Kot.

    Decyzja ta spotkała się jednak z krytyką części ekspertów. Wśród nich znalazł się trener Kazimierz Długopolski.

    — Raczej nie jest to dobra decyzja. Myślę, że pozostali zawodnicy mogą być rozczarowani. Mistrzostwa świata juniorów odbywają się tylko raz w roku, natomiast konkursów Pucharu Świata zostało jeszcze kilka. Moim zdaniem Kacper Tomasiak powinien zostać w Norwegii, choć oczywiście rozumiem, że jego obecność przydałaby się także w Pucharze Świata — ocenił szkoleniowiec w rozmowie z WP SportoweFakty.

    Ważne miejsce dla polskich juniorów

    Długopolski zwrócił również uwagę na znaczenie miejsca startowego wywalczonego przez Tomasiaka dzięki srebrnemu medalowi. Oznacza ono, że w kolejnym sezonie Polska będzie mogła wystawić w zawodach Pucharu Świata sześciu skoczków, w tym przynajmniej jednego juniora korzystającego z dodatkowej kwoty.

    — Mamy kilku młodych zawodników, którzy powinni próbować swoich sił w zawodach najwyższej rangi. To bardzo dobra wiadomość dla polskich skoków. Trudno dziś powiedzieć, kto dokładnie skorzysta z tego miejsca w przyszłym sezonie, ale wierzę, że nasi juniorzy pokażą się z dobrej strony — podsumował trener.

    Plan zawodów w Lahti

    Zawody Puchar Świata w skokach narciarskich w Lahti odbędą się równolegle z końcówką mistrzostw świata juniorów w Lillehammer. W piątek zaplanowano konkurs indywidualny (godz. 14:30). W sobotę najpierw rozegrane zostaną kwalifikacje (15:30), a następnie kolejny konkurs indywidualny (17:00). Z kolei w niedzielę zawodnicy rywalizować będą w konkursie duetów, poprzedzonym serią próbną.

  • Potwierdzają ws. Szeremety, to już oficjalne. Długo przyszło czekać, komunikat PZB

    Potwierdzają ws. Szeremety, to już oficjalne. Długo przyszło czekać, komunikat PZB

    Powrót Julii Szeremety do rywalizacji w kategorii do 60 kg był długo wyczekiwany, ale wreszcie stał się faktem. Polski Związek Bokserski oficjalnie potwierdził, że niespełna 23-letnia zawodniczka pojawi się w ringu podczas międzynarodowego turnieju w Koszalinie. Co więcej, to właśnie ona stoczy walkę otwierającą całą imprezę. Będzie to jednocześnie jej pierwszy występ w roli pełnoprawnej seniorki.

    Moment ukończenia 23 lat oznaczał dla Szeremety koniec startów w kategorii młodzieżowej. Symbolicznym zwieńczeniem tego etapu kariery było zdobycie złotego medalu młodzieżowych mistrzostw Europy w boksie. Tym samym Polka powtórzyła sukces sprzed dwóch lat. Po triumfie nie kryła radości. W rozmowie z mediami Polskiego Związku Bokserskiego podkreślała, że cieszy się, iż mogła zakończyć starty w tej kategorii właśnie złotym medalem.

    Od teraz pięściarka będzie rywalizować już wyłącznie na seniorskich ringach. Sama zawodniczka przyznaje jednak, że nie odczuwa z tego powodu większego stresu. Jak podkreślała w programie „Dzień dobry TVN”, do pojedynków ze starszymi rywalkami jest przyzwyczajona, ponieważ od dawna mierzy się z seniorkami podczas międzynarodowych zawodów, w tym mistrzostw Europy i świata.

    Już wkrótce kibice zobaczą jej pierwszy oficjalny występ w nowym etapie kariery. Organizatorzy ogłosili, że Szeremeta zaprezentuje się podczas międzynarodowego turnieju Fight Club Baltic Cup, który odbędzie się w Koszalinie w dniach 7–8 marca. To właśnie ona pojawi się w ringu w walce inaugurującej całe wydarzenie.

    Zawody zapowiadają się bardzo imponująco pod względem frekwencji. Według zapowiedzi organizatorów w turnieju wystartuje około 350 zawodników z różnych krajów, którzy stoczą w sumie blisko 200 walk. Jak informuje portal ekoszalin.pl, zainteresowanie imprezą jest tak duże, że lista zgłoszeń została już zamknięta.

    Turniej obejmuje szeroki zakres kategorii wiekowych – od zawodników mających zaledwie 11 lat aż po seniorów. Właśnie ci ostatni stanowią prawie połowę uczestników, a ich pojedynki będą odbywać się bez kasków ochronnych. Walki zaplanowano równolegle na czterech ringach.

    Udział Szeremety oraz innych reprezentantów Polski potwierdził już Polski Związek Bokserski. W Koszalinie wystąpią także m.in. Natalia Niewiadomska, Angelika Krysztoforska, Nadia Formela, Nikola Prymaczenko, Wiktoria Rogalińska, Paweł Brach, Jakub Krzpiet, Nikodem Szafarz, Bartłomiej Rośkowicz, Maciej Marchel, Mateusz Urban, Wiktor Skiba, Oskar Kopera oraz Jakub Domurad.

    Organizatorzy przygotowali również dobrą wiadomość dla kibiców – wstęp na trybuny będzie bezpłatny. Jak podkreślono w komunikacie federacji, turniej ma być ważnym etapem sprawdzającym formę zawodników kadry narodowej w pierwszych miesiącach sezonu 2026.

    Ciekawostką jest także kategoria wagowa, w której zaprezentuje się Szeremeta. Kibice przyzwyczaili się oglądać ją w wadze 57 kg, w której zdobyła m.in. srebrny medal igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Tym razem jednak zobaczymy ją w kategorii do 60 kg. Dla zawodniczki to w pewnym sensie powrót do przeszłości – właśnie w tej wadze w 2022 roku sięgnęła po tytuł mistrzyni Polski, pokonując w finale Żaklinę Kociołek.

  • Porażka Polki, a później taki zwrot w WTA. Będzie jednak starcie o finał

    Porażka Polki, a później taki zwrot w WTA. Będzie jednak starcie o finał

    Na piątkowy przedpołudnie organizatorzy turnieju WTA 125 Megasaray Hotels Open zaplanowali wszystkie cztery spotkania w ćwierćfinałach singla. Dwa z nich były niezwykle interesujące z punktu widzenia polskich kibiców: najpierw grała Maja Chwalińska, później zaś, na korcie centralnym, Katarzyna Kawa. Młodszej z Polek nie udało się awansować, choć z Moyuką Uchijimą prowadziła 5:4 w trzecim secie i serwowała. A Kawa wygrała dziewięć gemów z rzędu, prowadziła 6:1, 3:0, gdy też straciła kontrolę nad meczem. W jej starciu ze Słowenką Tamarą Zidanšek doszło do dramatycznej końcówki.
    article cover

    Katarzyna Kawa, Antalya 2026ORHAN CICEK / ANADOLUAFP

    Dwie Polki w najlepszej ósemce turnieju rangi 125 to już jest spore osiągnięcie. Katarzyna Kawa i Maja Chwalińska od miesięcy walczą o to, by znaleźć się – pierwszy raz w karierze – w gronie 100 najlepszych tenisistek świata. Są blisko, a jednak wciąż daleko. Bo aby awansować o te 30-40 pozycji, potrzebnych jest kilka sukcesów w zawodach tej skali. Albo choć w jednym w turnieju głównego cyklu WTA.

    Kawa była tego blisko rok temu w Bogocie, dotarła do finału, choć zaczynała turniej od kwalifikacji. I w tym meczu o tytuł przegrała z Camilą Osorio. Te punkty straci ze swojego dorobku za niecały miesiąc, dlatego tym bardziej istotny jest fakt, że wreszcie przerwała serię porażek. A tych było aż siedem. W Antalyi właśnie wygrała trzeci mecz – tym razem ze Słowenką Tamarą Zidanšek.

    I to w mocno niecodziennych okolicznościach.

    WTA 125 w Antalyi. Katarzyna Kawa grała o półfinał Megasaray Hotels Open

    Zanim obie zawodniczki zaczęły swoje spotkanie na korcie centralnym kompleksu tenisowego w Belek, do szatni udała się Maja Chwalińska. Ona grała na obiekcie numer 5 z Moyuką Uchijimą, Japonka została tu rozstawiona z “3”. Faworytką była tenisistka z Azji, w niedzielę wygrała pierwszy turniej z cyklu trzech na Riwierze Tureckiej. A teraz dobrze otworzyła mecz z Polką – prowadziła z przełamaniem 2:1.
    Tenisistka w żółtej spódniczce wykonuje dynamiczny forhend na korcie ziemnym, uderzając piłkę w trakcie meczu turniejowego.

    Katarzyna Kawa, Antalya 2026ORHAN CICEK/ANADOLUAFP

    Została więc Kawa, ona nie została w Antalyi rozstawiona. Wygrała dwa spotkania, pokonała m.in. Mayar Sherif z Egiptu. W ćwierćfinale jej szanse oraz Tamary Zidanšek oceniane były podobnie.

    Słowenka już na starcie przełamała serwis Kawy, ale ta natychmiast odpowiedziała tym samym. Reprezentantka Polski zaczęła znakomicie grać z linii końcowej, narzucała tempo, rozbijała rywalkę. Już pod koniec pierwszej partii Zidanšek stała się bardzo nerwowa, na początku drugiej te nerwy przerodziły się we frustrację. Nic jej nie szło, nawet proste zagrania lądowały poza kortem lub w siatce. Stąd 6:1 i 3:0 dla Polki, która miała otwartą drogę do półfinału.

    Katarzyna miał dwa breaki zaliczki, to ogromny kapitał. I nagle przegrała swojego gema serwisowego, teraz to jej gra się całkowicie załamała. Za chwilę było już 3:4 i stan równowagi, Słowenka była o dwie akcje od prowadzenia za zapasem przełamania!
    Tenisistka w sportowym stroju uderza piłkę rakietą w trakcie meczu, koncentrując się na precyzyjnym wykonaniu uderzenia na tle zamazanego kortu.

    Tamara Zidansek Flaviu Buboi / NurPhotoAFP

    Owszem, dość mocno wiało, ale nawet to nie tłumaczy tak dużej zmiany w jakości gry. Teraz obie zaczęły się gubić, kluczowy był dziewiąty gem. Najpierw Kawa miała break pointa, świetnymi zagraniami Zidanšek uzyskała przewagę. Po czym popełniła podwójny błąd serwisowy, a później wpakowała smecza spod siatki w tę właśnie siatkę. Kawa wygrała tego gema, za chwilę dorzuciła ostatniego. Po 76 minutach było więc 6:1, 6:4 na jej korzyść.

    W sobotę o finał doświadczona zawodniczka z Krynicy Zdroju powalczy o finał z Anheliną Kalininą. Ma z Ukrainką bilans 2:0, ale oba te spotkania odbyły się w 2019 roku.
    Katarzyna Kawa rywalizowała o awans do drugiej rundy WTA 250 w Bogocie

    Katarzyna KawaPawel Andrachiewicz / PressFocus / NEWSPIX.PLNewspix/East News

    Sebastian Korda – Francisco Comesana. Skrót meczu.

  • Wymiana ognia na Bliskim Wschodzie. Tusk podał liczbę ewakuowanych Polaków

    Wymiana ognia na Bliskim Wschodzie. Tusk podał liczbę ewakuowanych Polaków

    Od 1 marca ponad 2800 osób ewakuowało się z terenów zagrożonych – poinformował Donald Tusk na spotkaniu zespołu koordynacyjnego w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie. – Mam tez dużo sygnałów, że nie wszędzie ludzi odpowiedzialni za informacje, za bezpośredni kontakt, działają tak, jak powinni – dodał. Premier wydał polecenie szefowi MSZ, aby monitorował sytuację w poszczególnych placówkach dyplomatycznych.

    Premier Donald Tusk podał liczbę ewakuowanych z Bliskiego Wschodu PolakówAndrzej IwańczukReporter
    W skrócie

    Od 1 marca ponad 2800 Polaków zostało ewakuowanych z terenów zagrożonych na Bliskim Wschodzie.

    Premier Donald Tusk zlecił monitorowanie pracy placówek dyplomatycznych i podkreślił konieczność ciągłej gotowości do działania.

    Szef MSZ Radosław Sikorski poinformował o planowanej ewakuacji ok. 300 Polaków z Kataru drogą lądową przez Arabię Saudyjską.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Premier na wstępie spotkania przypomniał, że w kraju wylądowały już dwa samoloty wojskowe z ewakuowanymi Polakami. Na pokładzie były przede wszystkim osoby, które wymagały pomocy medycznej.

    Od 1 marca ponad 2800 Polaków ewakuowało się z terenów zagrożonych – przekazał Tusk.

    – To jest rzeczywiście duża liczba, ale chciałbym od razu państwu powiedzieć, że nie ma najmniejszego powodu, abyście czuli jakąś szczególną satysfakcję z tego, co do tej pory udało się zrobić, ponieważ bardzo dużo ludzi czeka ciągle nie tylko na pomoc, ale również na informacje – tłumaczył premier.

    Ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu. Tusk wydał polecenie Sikorskiemu

    – Mam tez dużo sygnałów, że nie wszędzie ludzi odpowiedzialni za informacje, za bezpośredni kontakt działają tak, jak powinni – dodał lider Koalicji Obywatelskiej.

    – Bardzo proszę, żeby monitorować przez 24 godziny na dobę, kto, jak pracuje – przekazał Tusk, zwracając się do szefa MSZ Radosława Sikorskiego.

    Premier podkreślił, że “sygnały o zagrożeniach wojennych są ciągle bardzo niepokojące. Sytuacja może się zagęszczać, szczególnie w Dubaju”.

    – Unia Europejska jest gotowa współfinansować naszą akcję ewakuacyjną w ramach mechanizmu europejskiego, jeśli na pokładzie naszych samolotów miejsce znajdą także inni obywatele UE. Oczywiście dla nas priorytetem są obywatele polscy, ale proszę elastycznie i inteligentnie korzystać z tego mechanizmu – poinformował.

    Jak zauważył Tusk, obywatele Polski również będą mogli korzystać z tego mechanizmu w samolotach innych państw UE.

    Szef rządu mobilizował do działania w obliczu kryzysowej sytuacji. – Niech nie liczą na pobłażliwość ci, co do których będziemy mieli pewność, że nie zdali egzaminu z jakiegoś niewyjaśnionego powodu. Wszyscy muszą absolutnie być w najwyższej gotowości i skoncentrowani – podkreślił.

    “Niestety konflikt rozszerza się”. Sikorski o atakach na Katar

    Podczas zebrania głos zabrał również szef MSZ. Poinformował, że służby dyplomatyczne Polski “praktycznie zakończyły” ewakuację z Izraela, Jordanii i Libanu. – Jordanię opuściło przy pomocy naszych konsuli ok. 800 osób, a Izrael 360 osób – przekazał.

    – Niestety konflikt się rozszerza na nowe kraje. Mamy poważną sytuację naszych obywateli w Katarze, bo zwiększyła się liczba i intensywność nalotów, tam są ataki balistyczne i drony. Dzisiaj będę rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych Kataru – przekazał Radosław Sikorski.

    W Katarze ma znajdować się około 300 Polaków. Planowana jest ewakuacja drogą lądową przez Arabię Saudyjską.

    – Dzisiaj planowanych jest w sumie osiem lotów (ewakuacyjnych – red.), sześć ze Zjednoczonych Emiratów i Arabskich i dwa z Omanu dla obywateli naszego kraju, w sumie 1500 osób – poinformował Sikorski.

    Nacisk na dowódców ws. SAFE? Szef MON odpowiada

  • Szalone sceny w Lahti, padł kolejny rekord. Prevc nie do zatrzymania

    Szalone sceny w Lahti, padł kolejny rekord. Prevc nie do zatrzymania

    Nika Prevc ponownie dokonała historycznego wyczynu. Słowenka w czwartek w Lahti zapewniła sobie trzecią z rzędu Kryształową Kulę. W piątek 20-latka ponownie zdominowała rywalizację w Finlandii, pobijając tym samym legendarny rekord. Prevc triumfowała po raz 16. w tym sezonie, zapisując się jednocześnie w historii kobiecych skoków narciarskich.
    Nika Prevc w białym kombinezonie i kasku podczas lotu w konkursie Pucharu Świata. Wkładka: lądowanie przy zielonej linii punktu K.

    Nika Prevc wygrała 16. konkurs Pucharu Świata w tym sezonie. To jest absolutny rekordLeo Authamayou/NordicFocus/Getty Images / screen za: eurosport.tvn24.plGetty Images

    Od trzech lat rywalizacja w Pucharze Świata kobiet zdominowana jest przez jedną zawodniczkę. Nika Prevc do tego sezonu przystępowała mając na koncie dwie zdobyte Kryształowe Kule z rzędu. Już sam ten fakt czynił ze Słowenki największą faworytkę nie tylko do trzeciego z rzędu zwycięstwa w cyklu, lecz również do złota olimpijskiego.

    W Pucharze Świata wszystko szło zgodnie z planem Słowenki. Nika Prevc nie miała sobie równych, z drobnym wyłączeniem początku sezonu, gdy eksplozję formy przeżywała Japonka Nozomi Maruyama. Oznaczało to w praktyce, że Prevc już przed igrzyskami jest w praktyce pewna kolejnego triumfu w Pucharze Świata.

    Zawody olimpijskie nie poszły jednak zgodnie z planem dominatorki. W Predazzo Prevc indywidualnie nie wywalczyła złotego medalu – na skoczni normalnej zdobyła srebro, a na większym z obiektów była dopiero trzecia. Po dwa mistrzostwa olimpijskie sięgnęła Norweżka Anna Odine Stroem. Prevc ten brak powetowała sobie w konkursie mikstów, który słoweńska kadra z łatwością wygrała.

    Dominatorka ze Słowenii. Nika Prevc pobiła historyczny rekord

    Już wcześniej wiadomym było, że nadchodzące zawody PŚ kobiet w fińskim Lahti mogą przynieść historyczne rozstrzygnięcia. Prevc stanęła przed szansą oficjalnego zapewnienia sobie trzeciej Kryształowej Kuli. Słowenka dokonała tego już w czwartkowym konkursie, w którym okazała się najlepsza. Prócz niej na podium stanęły także Stroem oraz Maruyama. Anna Twardosz rywalizację zakończyła na 29. pozycji.

    Piątek przyniósł Prevc kolejne wyzwanie, a także i kolejny sukces. Słowenka osiągając odległości 130 i 128,5 metra ponownie triumfowała, pozostawiając w tyle swoje największe rywalki. Nika wygrała po raz 16. w tym sezonie, dzięki czemu zapisała się w historii skoków narciarskich. Twardosz również i tym razem punktowała, notując tym razem 21. miejsce.

    Słowenka triumfując po raz 16. w jednym sezonie Pucharu Świata pobiła dotychczasowy rekord należący do legendarnej Sary Takanashi. Japonka w sezonie 2013/14 triumfowała piętnastokrotnie. Dodatkowo Prevc wyśrubowała jeszcze jedną imponującą statystykę. Jak podał na portalu “X” Adam Bucholz, Słowenka w tym sezonie stawała na podium PŚ aż 24 razy. Druga w klasyfikacji Norweżka Maren Lundby uczyniła to “zaledwie” 19-krotnie.

    Do zakończenia sezonu Pucharu Świata kobiet pozostało już tylko konkursy w Oslo, a także zawody na skoczniach mamucich w Vikersund oraz Planicy.
    Nika Prevc

    Nika PrevcKARL-JOSEF HILDENBRANDDPAdpa Picture-Alliance via AFPAFP
    Zawodnik w stroju narciarskim podczas skoku na nartach, unoszący się w powietrzu, w tle jasne niebo. Narciarz ubrany w biały kombinezon z widocznymi logotypami sponsorów, kask oraz gogle ochronne.

    Nika PrevcPhoto by GEIR OLSEN / NTB / AFPAFP
    Narciarz w białym kombinezonie oraz kasku w locie podczas skoku narciarskiego na tle ciemnego nieba, z dobrze widocznym numerem startowym, goglami i nartą z napisem AUGMENT, logo igrzysk olimpijskich na piersi.

    Anna Twardosz w trakcie olimpijskiej rywalizacji na skoczni dużej w PredazzoTOBIAS SCHWARZAFP

    Roman Kosecki nie gryzł się w język! “To nie jest tak, że nakupujesz sobie piłkarzy i wygrasz”.