• Sensacja turnieju za burtą! Są też złe wieści dla Igi Świątek. Oto drabinka

    Sensacja turnieju za burtą! Są też złe wieści dla Igi Świątek. Oto drabinka

    Rozpoczęlo się od mocnego uderzenia — trzech gemów z rzędu wygranych przez Jelenę Ostapenko z dwoma przełamaniami. Ale w końcówce, przy prowadzeniu Łotyszki 5:2, Elisabetta Cocciaretto znów postawiła się faworytce, co zdarzało się jej w tym turnieju już wiele razy. I była o krok od wielkiej sensacji.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Kto zaskoczył Jelenę Ostapenko w turnieju?

    Jakie były wyniki meczu Ostapenko i Cocciaretto?

    Jak wygląda potencjalna drabinka Igi Świątek?

    Z kim zagra Ostapenko w półfinale?

    Zrobiło się 5:5 i wynik pierwszego ćwierćfinału był kwestią otwartą. I w takim momencie to Jelena Ostapenko znów poszła za ciosem, najpierw przełamując przeciwniczkę, a potem broniąc dwóch break pointów i wygrywając pierwszą partię 7:5. W tym momencie od awansu dzielił ją tylko mały krok.

    Drugi set już nie miał tak wielkiej dramaturgii. Ostapenko przełamała przeciwniczkę już w trzecim gemie, ale w samej końcówce Cociaretto znów przeszła do ofensywy i wyrównała straty! Przy wyniku 4:4 znów zrobiło się ciekawie, ale tylko na moment, bo Łotyszka zareagowała błyskawicznie i chwilę później wygrała całe spotkanie 7:5, 6:4.

    Zobacz także: Zwrot w sprawie Ukraińca wykluczonego z igrzysk. Szefowa MKOl ogłasza

    To daje jej awans do półfinału, w którym zagra z lepszą z pary Jelena Rybakina — Victoria Mboko. Ten wynik ma kluczowe znaczenie dla Igi Świątek, bo jedna z tej trójki może być jej rywalką w potencjalnym finale turnieju WTA w Dausze.

    Potencjalna drabinka Igi Świątek w Dausze:

    ćwierćfinał: Maria Sakkari
    półfinał: Karolina Muchova/Anna Kalinska
    finał: Jelena Ostapenko/Victoria Mboko/Jelena Rybakina

  • Finał Świątek z Ostapenko możliwy w Dosze. Polka zatwierdziła awans

    Finał Świątek z Ostapenko możliwy w Dosze. Polka zatwierdziła awans

    Na czwartek w WTA 1000 w Dosze zaplanowano wszystkie ćwierćfinały, tak w rywalizacji singlowej, jak i deblowej. W obu w grze pozostała zaś Jelena Ostapenko. Łotyszka, nazywana “Zmorą Świątek”, bo z Polką wygrała wszystkie sześć spotkań, wyszła na kort centralny przed Raszynianką – zmierzyła się z Elisabettą Cocciaretto, pogromczynią Coco Gauff. Ich spotkanie trwało dwa sety, zakończyła je polska sędzia Marta Mrozińska. Efekt? W sobotę może w Dosze dojść do finału Świątek – Ostapenko. Oto szczegóły.
    Dwie tenisistki, po lewej stronie zawodniczka z uniesioną pięścią wyrażająca emocje po udanym zagraniu, po prawej zawodniczka w czapce w trakcie zamachu do uderzenia rakietą.

    Jelena Ostapenko już jest w półfinale w Dosze, Iga Świątek o to walczy. Czy zagrają o tytuł?Robert PrangeGetty Images

    W całym poprzednim sezonie Jelena Ostapenko zaliczyła tylko dwa udane turnieje singlowe – właśnie w Dosze, ale także i w Stuttgarcie. W pierwszym była w finale, drugi wygrała, w obu okazała się lepsza od Igi Świątek. A jej bilans w starciach z Polką zmienił się wtedy z 4:0 na 6:0.

    Łotyszka dobrze spisywała się w grze podwójnej, ale niemal każdy jej występ w singlu kończył się potężną klapą. Stąd tak wielka presja, właśnie teraz, przed byłą mistrzynią French Open – w najbliższym rankingu zostanie jej odpisanych aż 650 punktów za zeszłoroczny finał. A bez tego zaliczyłaby ogromny spadek w rankingu WTA, miałaby poważne kłopoty z uzyskaniem rozstawienia w Indian Wells i Miami.

    Znów więc w Katarze zaczęła grać lepiej, te korty wyraźnie jej służą. Wygrała trzy spotkania, dziś też mierzyła się z rywalką, którą trudno zaliczyć do światowej czołówki. Tyle że właśnie z takimi tenisistkami Jelena w ostatnich miesiącach sobie nie radziła. Elisabetta Cocciaretto świetnie zaś zaczęła sezon, triumfowała w WTA 250 w Hobart, a tu – w Dosze 0 – wyeliminowała Coco Gauff. A stało się to po tym, jak… przegrała finał eliminacji z Warwarą Graczową. Tyle że Włoszka miała w nogach niemal trzygodzinne starcie ze środy. A w sumie rozegrała już pięć spotkań, to było szóste.

    WTA 1000 w Dosze. Jelena Ostapenko kontra Elisabetta Cocciaretto. Stawką półfinał turnieju

    Łotyszka zaczęła to spotkanie genialnie, wygrała trzy pierwsze gemy, dwukrotnie przełamała rywalkę. Nie dała jej nawet dojść do głosu. Tyle że grę Ostapenko od długiego czasu charakteryzuje to, że nawet w jednym gemie potrafi z mistrzowskiego poziomu wpaść w otchłań. Włoszka zaczęła po prostu przebijać piłki na drugą stronę, Jelena je wyrzucała. I tak doszło do pierwszego przełamania powrotnego.

    Mimo to Ostapenko miała jeszcze stan 5:2, z tego zrobiło się 5:5. Z 12 kolejnych akcji ona sama wygrała dwie, pojawiły się nerwy. Przełamała się w ostatniej chwili, wywalczyła breaka, ale pytanie brzmiało, czy… będzie w stanie znów dobrze serwować. A dokładniej: trafiać pierwszym podaniem. Bo drugie było po prostu słabe.

    Do tie-breaka jednak nie doszło, Ostapenko tym razem obroniła swoje podanie. Choć nie byłaby sobą, gdyby odbyło się to bez przygód. Przy pierwszej piłce setowej popełniła podwójny błąd, ale to drugie podanie nie dość, że było wolne (139 km/godz), to jeszcze o dobre 10 cm… niecelne. A później Włoszka miała szansę na 6:6, Łotyszka wygrała tę akcję na swoich warunkach, znakomitymi forhendami.

    Przy drugiej okazji ubiegłoroczna finalistka z Dohy zupełnie popsuła krosowy forhend, gdy Włoszka rozpaczliwie się broniła. A przy trzeciej Cocciaretto zaskoczyła ją returnem.

    Włoszka też miała jeszcze jedną szansę, tym razem return, po drugim podaniu rywalki, nie wpadł w kort. A później Jelena jednak dopięła swego. Po 54 minutach wygrała 7:5, Marta Mrozińska ogłosiła stan meczu: 1:0.

    Statystyki zaś wyraźnie pokazywały, kto tu próbował grać na swoich warunkach. Łotyszka miała aż 15 winnerów (i 17 błędów), Włoszka: 6 i 6.
    Kobieta o jasnej cerze z długim warkoczem ubrana w sportową koszulkę, odwrócona lekko do tyłu, z wyraźnym wyrazem emocji na twarzy, gestykulująca dłonią na tle fioletowego boiska sportowego.

    Jelena OstapenkoArtur Widak/Nur PhotoAFP

    Reakcje Ostapenko po ważniejszych punktach pokazywały, jak bardzo zależy jej na zwycięstwie w tym spotkaniu. Na obronie – jeśli nie całości, to chociaż większej części ubiegłorocznej zdobyczy z Dohy. A wtedy dostała 650 punktów, półfinał zaś gwarantował już 390.

    Po tym, jak przełamała Cocciaretto w trzecim gemie, zachowała jednak spokój. I nie było też jeszcze na twarzy tej radości, gdy potwierdziła tego breaka w swoim gemie serwisowym. Wygranym “na sucho”, po znakomitych bekhendach. A widać było, że wróciła jej znakomita dyspozycja z początku pierwszego seta. Tyle że Ostapenko nie byłaby sobą, gdyby do tego meczu nie dodała trochę dramaturgii. Ze stanu 4:2 zrobiło się 4:4 i 15-40, patrząc z jej perspektywy. I wtedy znów Łotyszka błysnęła geniuszem, trzy z rzędu jej bekhendy lądowały w tym samym narożniku. Zdołała przełamać Włoszkę, a później zakończyła to trwające 100 minut spotkanie. Wygrała 7:5, 6:4.

    W piątkowym półfinale Ostapenko zagra z lepszą z pary Rybakina – Mboko. A jeśli wygra, to w finale może znów zmierzyć się z Igą Świątek. O ile Polka ogra najpioerw Marię Sakkari, a później Annę Kalinską lub Karolinę Muchovą.
    Jelena Ostapenko

    Jelena OstapenkoNOUSHAD THEKKAYIL/NurPhoto via AFPAFP
    Ekspresyjna twarz tenisistki koncentrującej się podczas gry, z dynamicznie rozmytą piłką tenisową unoszącą się na pierwszym planie na tle zielonego kortu.

    Elisabetta CocciarettoKIRILL KUDRYAVTSEV AFP

    Jelena Ostapenko vs. Barbora Krejcikova. SKRÓT.

  • NA ŻYWO Iga Świątek – Maria Sakkari [RELACJA NA ŻYWO]

    NA ŻYWO Iga Świątek – Maria Sakkari [RELACJA NA ŻYWO]

    Iga Świątek – Maria Sakkari to mecz ćwierćałowy turnieju WTA 1000 w Dosze. Reprezentantka Polski wczoraj przez ponad dfinwie godziny walczyła z Darią Kasatkiną, a teraz nasza rodaczka podejmie byłą trzecią rakietę świata.

    Sakkari w Katarze nie straciła jeszcze seta. W drodze do ćwierćfinału pokonała kolejno Zeynep Sönmez (6:1, 6:3), Jasmine Paolini (6:4, 6:2) oraz Warwarę Graczewą (7:6, 6:0). Iga Świątek, która zaczynała zmagania od 2. rundy, ma za sobą z kolei triumfy nad Janice Tjen (6:0, 6:3) i wspomnianą Darią Kasatkiną (5:7, 6:1, 6:1).

    Czy Polce uda się awansować do półfinału w Dosze? Zapraszamy na relację “na żywo” z meczu Iga Świątek – Maria Sakkari. Początek spotkania w czwartek, 12 lutego ok. godz. 15:10.

    <Go back

    Iga Świątek
    Iga Świątek

    Maria Sakkari
    Maria Sakkari

    Iga Świątek – Maria Sakkari

    Relacja na żywo

    6 – 2 1. set 1 – 3 2. set

  • Afera z Nawrockim. To może mieć poważne konsekwencje. “Reguła 40”

    Afera z Nawrockim. To może mieć poważne konsekwencje. “Reguła 40”

    Prezydent jest tylko i wyłącznie zapalnikiem w tej bombie – tłumaczy Sport.pl Tomasz Redwan, analizując zamieszanie wokół wykorzystania zdjęcia Karola Nawrockiego z polskimi olimpijczykami podczas igrzysk. Ekspert ds. marketingu sportowego nie ma jednak wątpliwości, że doszło do złamania słynnej reguły Karty Olimpijskiej. I że może to narazić grupę reprezentantów kraju na spore kłopoty. Może, ale nie musi.
    Karol Nawrocki
    screen: x.com/prezydentpl

    Na zdjęciu z niedawnego spotkania prezydenta RP Karola Nawrockiego z grupą polskich olimpijczyków większość pozujących – na czele z głową państwa – uśmiecha się i pokazuje wyciągnięty w górę kciuk. Na wieść o konsekwencjach – tych już zaistniałych i tych jak na razie teoretycznych – komercyjnego wykorzystania fotografii z owego wydarzenia przez firmę Nowrocky miny wszystkich na niej obecnych zapewne szybko zrzedły.

    Zobacz wideo Natalia Czerwonka piętnastą łyżwiarką igrzysk olimpijskich na 1000 metrów
    Spotkanie z prezydentem, zdjęcie i problem. “Wszystkich tych olimpijczyków można z igrzysk usunąć”

    Samo spotkanie prezydenta z grupą sportowców i oficjeli, do którego doszło w wiosce olimpijskiej w Mediolanie w minioną sobotę, nie jest problemem. Umieszczenie w sieci zdjęć z niego przez Kancelarię Prezydenta również. Problem polega na tym, że zdjęcia te wykorzystała firma Nowrocky, której koszulkę i czapeczkę – z wyraźnie widocznym logo – miał wówczas na sobie prezydent.

    Wokół sprawy zrobiło się gorąco. Dziennikarze i osoby aktywne w mediach społecznościowych nieraz dopytywały o związki Nawrockiego z firmą, której ubrania i gadżety pojawiały się już podczas jego kampanii wyborczej i w których nieraz się już prezentował. W mediach zwracano też uwagę, że znak towarowy należy do Niny Nawrockiej, siostry głowy państwa. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, jak i firma Nowrocky zapewniały, że ani Nawrocki, ani Kancelaria Prezydenta nie mają związków marketingowych i gospodarczych ze spółką. Dodatkowo firma tłumaczyła, że zdjęcia wykorzystano, ponieważ te wcześniej opublikowała KP i uznano, że każdy obywatel może z nich skorzystać. Zdjęcia jednak usunięto – zarówno z jej strony, jak i z kont w mediach społecznościowych. Na portalu X pozostały podane przez firmę posty innych, do których dołączone są owe zdjęcia.

    I choć sprawa była omawiana przez opinię publiczną głównie pod kątem działalności samego prezydenta, to najbardziej ucierpieć mogą na niej obecni na tych zdjęciach sportowcy. Wszystkich uczestników igrzysk obowiązują bowiem zasady zawarte w Karcie Olimpijskiej, a punkt 3 słynnej Reguły 40 brzmi: “Poza sytuacjami dozwolonymi przez Komitet Wykonawczy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego żaden zawodnik, działacz lub inny personel ekipy, który uczestniczy w igrzyskach, nie może zezwolić na wykorzystanie swojej osoby, nazwiska, wizerunku lub wyników sportowych w celach reklamowych podczas igrzysk”.

    Na zdjęciach wykorzystanych przez firmę Nowrocky w towarzystwie prezydenta są m.in. reprezentanci Polski w łyżwiarstwie szybkim i figurowym oraz w short tracku, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz, attache Czesław Lang i szef misji Konrad Niedźwiedzki.

    – Reguła 40 dotyczy wyłącznie uczestników igrzysk, czyli tych, którzy mają akredytację olimpijską. Nie dotyczy zaś gości, a pan prezydent RP miał akredytację gościa. W związku z tym omawiana reguła go nie dotyczy. Jeżeli firma Nowrocky wykorzystała jednak zdjęcia prezydenta z olimpijczykami, to reguła ta ma zastosowanie i wszystkich olimpijczyków z tego zdjęcia można z igrzysk usunąć – zaznacza z przekonaniem Tomasz Redwan, który w latach 1991-93 był dyrektorem marketingu i promocji w PKOl.
    Kłopoty mieli już Małysz i Phelps. Dołączy do nich Żurek? “Brak znajomości przepisów i ogromna nieostrożność”

    Na tych zdjęciach są m.in. łyżwiarz szybki Damian Żurek, startująca w short tracku Natalia Maliszewska czy solistka w łyżwiarstwie figurowym Jekaterina Kurakowa. Zasady obowiązujące uczestników igrzysk przewidują dwa rodzaje konsekwencji w przypadku złamania tej reguły – usunięcie z igrzysk, a jeśli ktoś zdobył medal, to odebranie krążka. Czy to oznacza, że polscy sportowcy ze zdjęcia wykorzystanego przez firmę Nowrocky muszą się obawiać takich surowych kar?

    – To pozostaje w gestii MKOl. Zdarzały się już przypadki, kiedy rozpatrywano usunięcie sportowca. Choćby w Salt Lake City dotyczyło to Adama Małysza, gdy wyemitowano w czasie “ciszy olimpijskiej” reklamę z jego udziałem. To były dopiero początki obowiązywania Reguły 40. W 2012 roku zagrożono też odebraniem medali olimpijskich Michaelowi Phelpsowi, który pozwolił sobie na zrobienie zdjęcia w wannie, gdy obok leżała torba Louis Vuitton – opowiada Redwan.

    Jak dodaje, nie ma tu znaczenia, czy olimpijczycy czerpali korzyści z tytułu wykorzystania ich wizerunku w kampanii komercyjnej (reklamowej). Jego zdaniem MKOl by tego nie analizował. Kluczowym ma być fakt, że na stronie podmiotu zajmującego się sprzedażą ukazały się zdjęcia z olimpijczykami, a celem tego było zwiększenie tej sprzedaży.

    – O to chodzi w tym zagadnieniu. Pierwsze pytanie brzmi: Czy MKOl o tym wie? Czy ktoś złożył zawiadomienie w tej sprawie? Drugie pytanie: jeśli tak, to jak w tej sytuacji zachowa się MKOl? Ta sprawa de facto nie dotyczy więc samego prezydenta Nawrockiego. On jest tylko i wyłącznie zapalnikiem w tej bombie. Po prostu. I to nie jest tak, że on złamał jakąkolwiek regułę. Jego spotkanie z olimpijczykami zostało wykorzystane przez ludzi zarządzających stroną i mediami społecznościowymi firmy Nowrocky, by podnieść sprzedaż. O tym, co się wydarzy, nie wiedzieli ani olimpijczycy, ani prezydent. Z całą pewnością on nie chciał zrobić im krzywdy. To po prostu brak znajomości przepisów i ogromna nieostrożność. Ale też ja oczekiwałbym od prezydenta, że jak pojawi się w wiosce olimpijskiej i będzie na zdjęciu z grupą ubraną w stroje olimpijskie, to sam – jako wielki patriota – także ubierze taki strój – dodaje ekspert.
    Cisza w PKOl i MKOl. Szef misji zabrał głos. “Nie wystarczy, że ktoś coś komu szepnie na ucho”

    W środę próbowałam uzyskać komentarz PKOl w tej sprawie. Wysłałam cztery pytania – o to, czy można w tym przypadku mówić o naruszeniu Reguły 40, o to, czy ktoś z MKOl kontaktował się z polską stroną w tej sprawie, o to, czy przedstawiciele firmy Nowrocky lub Kancelarii Prezydenta RP pytali o zgodę na wykorzystanie zdjęć z olimpijczykami oraz o to, czy PKOl zwrócił się do przedstawicieli tej spółki o usunięcie zdjęć lub prosili o to sami sportowcy. Po upływie doby nie otrzymałam jak na razie żadnej odpowiedzi.

    – Nie mamy żadnego komentarza – to wszystko, co z kolei udało się uzyskać w biurze prasowym MKOl. Można jednak zastanawiać się, czy oznacza to, że przedstawiciele tej organizacji uważają, iż nie ma czego komentować, bo nie ma problemu, czy też wolą się wstrzymać od głosu w tej sprawie. Komentować jej nie chciała osoba pomagająca w sprawach marketingowych niektórym sportowcom obecnym na zdjęciach. Jako jedyny głos zabrał Niedźwiedzki.

    – Nie byłem nigdzie wzywany w tej sprawie i nie miałem żadnych sygnałów, aby był jakiś kłopot. Widziałem jedynie dyskusję na ten temat w polskich mediach. A MKOl zwykle bardzo szybko wyłapuje i reaguje na rzeczy niezgodne z Kartą Olimpijską – mówi Sport.pl szef misji olimpijskiej.

    Redwan wskazuje, że zwykle, by sprawa nabrała biegu, to musi dojść do formalnego jej zgłoszenia. – Nie wystarczy, że ktoś coś komu szepnie na ucho. To musi być oficjalne zawiadomienie. Oficjalna informacja złożona w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, w odpowiedniej komórce MKOl – wylicza.

    Czy MKOl nie może sam zająć się sprawą? Bez takiego zgłoszenia złożonego przez kogoś innego? Ekspert ds. marketingu sportowego przyznaje, że to się zdarza, gdy sprawa jest głośna i wtedy łatwo ją wyłapać. Tak było np. przy wspomnianym zdjęciu Phelpsa sprzed 14 lat. Chodziło bowiem o słynnego sportowca i wielką światową markę odzieżową.
    Pozycja Nawrockiego nie ma znaczenia dla MKOl? “To byłby ewenement na skalę światową”

    Pytam też Redwana, czy w podejściu MKOl do sprawy zdjęcia wykorzystanego przez Nowrocky znaczenie może mieć fakt, że dotyczy ona ważnej postaci, czyli prezydenta. W odpowiedzi słyszę, że w przypadku oficjalnego doniesienia o sprawie MKOl nie miałby wyjścia i musiałby się nią zająć.

    – To nie jest tak, że oni mogą w takiej sytuacji powiedzieć: “Dla nas nic się nie stało”. Poza tym oni są wyjątkowo wyczuleni na naruszenie Reguły 40. Musimy pamiętać o tym, że MKOl stoi na straży swoich własności komercyjnych. Nikt inny nie będzie zarabiał pieniędzy na igrzyskach. A firma Nawrocky już z całą pewnością nie. Po zgłoszeniu należy taką sprawę rozpatrzeć i dać odpowiedź. Myślę, że żadne takie zawiadomienie nie zostało tu złożone. Myślę też, że tu nie chodzi o to, czy dotyczy to prezydenta, czy też nie. Absolutnie. Oni nie rozpatrywaliby tego od strony prezydenta, a od takiej, że olimpijczycy pokazali się na komercyjnej stronie firmy, która handluje ubraniami. Nie ma znaczenia, czy firma nazywa się Nowrocky, czy Puma – argumentuje mój rozmówca.

    Przyznaje on, że sprawę komplikuje nieco fakt, iż zdjęcia zostały już usunięte przez firmę Nowrocky. Składający zawiadomienie musiałby wtedy przesłać MKOl zrzuty ekranu. Na te można się bez problemu natknąć choćby na kontach na portalu X.

    – To trudna sprawa, ale absolutnie nie można zapominać o tym, że naruszenie Reguły 40 miało miejsce. Za – mam nadzieję – nieświadomym pośrednictwem naszego prezydenta. Nie ma tu znaczenia, czy ktoś się z tego potem wycofał, ktoś inny nie wiedział, a jeszcze ktoś inny to w ogóle negował. Gdyby doszło tu do wyciągnięcia konsekwencji, to byłby to ewenement na skalę światową. Dokładając do tego fakt, że uczestniczy w tym głowa państwa. Czy rozejdzie się to po kościach? Zobaczymy. Ale z całą pewnością jest się nad czym zastanowić – podsumowuje Redwan.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

  • Rybakina ogłosiła ws. rezygnacji, tuż przed meczem Świątek. Nie miała wyboru

    Rybakina ogłosiła ws. rezygnacji, tuż przed meczem Świątek. Nie miała wyboru

    Rybakina w innej dyscyplinie? Jednak musiała zrezygnować. Od razu ujawniła powód

    Niewiele brakowało, a Jelena Rybakina poległaby niespodziewanie z wracającą po kontuzji Qinwen Zheng już w 1/8 finału WTA Doha. Mistrzyni Australian Open odwróciła jednak losy rywalizacji i wygrała z Chinką. Przed ćwierćfinałowym spotkaniem z Victorią Mboko zaskoczyła dziennikarzy, odpowiadając na pytanie dotyczące igrzysk. Kazaszka ujawniła, z czego wynikała rezygnacja, na jaką zdecydowała się w przeszłości. Na drodze stanęły jej warunki.
    Zawodniczka tenisowa w jasnym stroju trzyma rakietę nad głową, z wyrazem skupienia na twarzy, ciemne tło podkreśla sylwetkę sportowca.

    Jelena RybakinaIMAGO/SchreyerNewspix.pl

    Wiele wysiłku musiała włożyć Jelena Rybakina w mecz z powracającą po poważnej kontuzji Qinwen Zheng, żeby wyjść z niego zwycięsko. Eksperci spodziewali się mimo wszystko gładkiego zwycięstwa Kazaszki. A to mistrzyni olimpijska była górą w pierwszym secie, zmuszając rywalkę do gonienia wyniku.

    Ostatecznie dwie kolejne partie padły łupem mistrzyni Australian Open, choć do zwycięstwa potrzebowała aż 2,5 godziny. A w kolejnym meczu nie zapowiada się, żeby miała łatwiej. W końcu przyjdzie jej się zmierzyć z utalentowaną Victorią Mboko, która wspięła się już na 13. miejsce rankingu WTA.

    Rybakina zaskoczyła wyznaniem. Z tego sportu zrezygnowała

    Przy okazji rozmów z dziennikarzami po zwycięstwie nad Zheng nie mogło zabraknąć pytań ani nawiązań do trwających właśnie we Włoszech igrzysk. Na niedługo przed tym, jak Iga Świątek miała wyjść na kort, aby zmierzyć się z Marią Sakkari w ćwierćfinale WTA Doha, Rybakinę zapytano o to, w jakim sporcie widziałaby siebie podczas ZIO. Trzecia rakieta świata długo nad odpowiedzią się nie zastanawiała.

    – Może narciarstwo, bo tak naprawdę nigdy tego nie robiłam. Umiem jeździć na nartach po płaskim terenie, ale nie w dół. Więc to byłoby ciekawe do spróbowania – odparła lekko rozbawiona tenisistka.

    Jak się okazało, z aktywności sportowych w dzieciństwie poświęcała się nie tylko tenisowi. I w innych okolicznościach, może faktycznie występowałaby na igrzyskach zimowych. Mowa o łyżwiarstwie. Kazaszka wyznała, że ten sport również uprawiała. Warunki stanęły jednak na przeszkodzie, aby rozwijać się w tej dyscyplinie zawodowo.

    Jeździłam na łyżwach w dzieciństwie, ale na pewno jestem za wysoka do tego sportu

    Ugo Humbert – Guy Den Ouden. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Po zwycięstwie w Australian Open Rybakina zaczęła wywierać mocną presję na Igę Świątek w rankingu WTA. Kazaszka znaduje się bezpośrednio za plecami Polki, która w Dosze w ubiegłym sezonie dotarła do półfinału.
    Tenisistka ubrana w niebieski strój sportowy z opaską na głowie trzyma rakietę w ręce i wykonuje gest triumfu, stojąc na korcie, w tle widoczne są tablice wyników i logo turnieju.

    Jelena RybakinaNoushad ThekkayilAFP
    Dwie tenisistki gratulują sobie wzajemnie po zakończonym meczu, stojąc po przeciwnych stronach siatki na korcie, otoczone przez widzów oraz obsługę turnieju.

    Jelena Rybakina i Qinwen ZhengNoushad ThekkayilAFP
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce szykuje się do zagrania podczas meczu na tle dużego, podświetlonego napisu ‘Qatar’.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUS

  • Sensacja na drodze Igi Świątek do finału w Dosze. 78 minuty i koniec

    Sensacja na drodze Igi Świątek do finału w Dosze. 78 minuty i koniec

    Iga Świątek w środowe popołudnie przypieczętowała awans do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Dosze, pokonując w trzech setach Darię Kasatkinę. Następnie na korcie centralnym swój mecz wygrała Jelena Rybakina, po niej doszło do starcia potencjalnych rywalek Polki w półfinale. I doszło do małej sensacji, wyżej rozstawiona tenisistka, która wcześniej mogła poszczycić się imponującym bilansem zwycięstw, tym razem po 78 minutach pożegnała się z marzeniami o tytule.
    Tenisistka w pomarańczowym topie oraz białej spódnicy klęczy na korcie, trzymając się za udo i opierając rakietę o nogę, wyrażając emocje związane z rozgrywką.

    Elina Switolina w turnieju WTA 1000 w Dosze zagrała z Anną KalinskąMartin KeepAFP

    Jako pierwsza awans do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Dosze wywalczyła Maria Sakkari, która pokonała Warwarę Graczową – z Greczynką już w czwartek zmierzy się Iga Świątek. Polka nie bez problemów, ale wyeliminowała Darię Kasatkinę, uzupełniając grono najlepszych ośmiu zawodniczek turnieju. Po jej meczu z reprezentantką Australii na kort wyszły Jelena Rybakina i Qinwen Zheng, górą była w tym starciu Kazaszka.

    Emocje po spotkaniu z udziałem triumfatorki ubiegłorocznego WTA Finals jeszcze nie zdążyły opaść, a na korcie centralnym pojawiły się potencjalne rywalki Igi Świątek w półfinale. Po godz. 21 czasu polskiego rozpoczął się mecz Anny Kalinskiej (28. w rankingu WTA) z rozstawioną Eliną Switoliną (9.). Patrząc na historię bezpośrednich starć tych tenisistek, wydawało się, że na lepszej pozycji znajduje się Ukrainka.

    Przed meczem w Dosze Kalinska i Switolina mierzyły się trzykrotnie, za każdym razem górą była druga z wymienionych. Ukrainka wygrywała pewnie, najwięcej gemów dała ugrać Rosjance w maju 2024 roku w Rzymie, wtedy padł wynik 6:3, 6:3. W kolejnych dwóch meczach Kalinska radziła sobie o wiele gorzej, ugrała w sumie zaledwie pięć gemów.

    WTA Doha. Dwa sety w meczu Anna Kalinska – Elina Switolina

    W środowym meczu w Dosze początkowo gra toczyła się gem za gem, aż do stanu 2:2. Wtedy to Kalinska przełamała rywalkę, z przewagą przełamania kroczyła po zwycięstwo w secie. Switoliny nie było już stać na żadne zrywy, jedynie w ósmym gemie doprowadziła do równowagi, ale nie przekuła jej następnie w break pointa. Rosjanka wygrała 6:4 i znalazła się krok od ćwierćfinału.

    Ukrainka drugą partię rozpoczęła od straty podania, ale szybko odpowiedziała przełamaniem powrotnym i to w imponującym stylu, bo gema serwisowego 28. rakiety świata wygrała bez straty punktu. Spotkanie stało się wyrównane, przy prowadzeniu 3:2 Switolina miała okazję, by po raz kolejny przełamać rywalkę. Rosjanka obroniła jednak break pointa, co było momentem przełomowym w tym meczu.

    Kilka minut później to niżej notowana tenisistka prowadziła z przewagą przełamania, wypracowanej przewagi nie wypuściła już do końca, kończąc partię i mecz kolejnym przełamaniem. Po 78 minutach i zwycięstwie 6:4, 6:3 Kalinska zameldowała się w ćwierćfinale, w którym zagra z Karoliną Muchovą. Triumfatorka tego spotkania w półfinale zmierzy się z Igą Świątek lub Marią Sakkari.

    Po meczu podczas wywiadu udzielanego na korcie Kalinska doceniła klasę Switoliny, nie ukrywając, że jest to dla niej niewygodna rywalka.

    “Jestem bardzo zadowolona ze swojego poziomu. To świetna zawodniczka i jedna z najtrudniejszych dla mnie. Wielki szacunek dla niej” – powiedziała. “Mam inne nastawienie. Musiałam trzymać się swojego planu i dziś mi się udało, z czego jestem bardzo zadowolona. Cieszę się, że jutro zagram kolejny mecz na Bliskim Wschodzie” – dodała.
    Elina Switolina

    Elina SwitolinaDennis Agyeman/DPPI via AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa wykonuje zamach dwuręczny backhandem podczas meczu na korcie, ubrana w niebiesko-czarno-biały strój sportowy i granatową czapkę z daszkiem, w tle widoczne rozmazane trybuny i fragment tablicy wyników.

    Anna KalinskaWilliam WestAFP
    Tenisistka ubrana na biało z opaską na głowie, zakrywająca twarz dłonią w geście rozczarowania lub zmęczenia, na tle rozmazanych kibiców.

    Anna KalinskaKIRSTY WIGGLESWORTHEast News

    Tallon Griekspoor – Quentin Halys. Skrót meczu.

  • Maria Sakkari nie czekała do meczu z Igą Świątek. Już “podsumowała” Polkę

    Maria Sakkari nie czekała do meczu z Igą Świątek. Już “podsumowała” Polkę

    Maria Sakkari będzie kolejną rywalką Igi Świątek w Dosze, gdzie stanie przed szansą do rewanżu za ubiegłoroczną porażkę na katarskich kortach. Greczynka postanowiła nie czekać do meczu z Polką i następującej po niej konferencji prasowej, jeszcze przed starciem podzieliła się z dziennikarzami spostrzeżeniami na temat gry wiceliderki rankingu WTA. “Jest bardzo solidna, ale jednocześnie bardzo agresywna” – stwierdziła. A to nie wszystko.
    Po lewej stronie tenisistka w pomarańczowym stroju okazuje emocje po zdobytym punkcie, ściskając pięść i krzycząc. Po prawej młoda kobieta w jasnej bluzie i niebieskiej czapce siedzi przy mikrofonie podczas konferencji prasowej, z poważnym wyrazem twar…

    Maria Sakkari w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Dosze zagra z Igą ŚwiątekArtur Widak/NurPhotoAFP

    Iga Świątek z racji rozstawienia turniej WTA 1000 w Dosze rozpoczęła od drugiej rundy, w tej ograła Janice Tjen tracąc po drodze tylko trzy gemy (6:0, 6:3). Trudniejsze zadanie czekało na nią w kolejnym meczu, Daria Kasatkina dość nieoczekiwanie urwała seta wiceliderce rankingu WTA, ale Polka odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób, deklasując reprezentantkę Australii w dwóch kolejnych partiach.

    “To nie był łatwy mecz. Nawet w drugim i trzecim secie musiałam się sporo napracować, żeby wygrywać wymiany z Darią. Myślę, że dałam jej więcej szans. Wykorzystała tutaj wolniejszą nawierzchnię i bardziej się starała w porównaniu z poprzednimi meczami” – podsumowała później Świątek podczas spotkania z dziennikarzami.

    Tenisistka z Raszyna w ćwierćfinale zagra z Marią Sakkari. Notowana na 52. miejscu w rankingu WTA zawodniczka zmagania w Katarze rozpoczęła od wyeliminowania w pierwszej rundzie Zeynem Sonmez, później poradziła sobie z rozstawioną Jasmine Paolini, a w trzeciej rundzie ograła Warwarę Graczową. W czwartek po raz ósmy w karierze zmierzy się ze Świątek.

    Maria Sakkari wprost o rywalizacji z Igą Świątek

    Polsko-grecka rywalizacja początkowo układała się po myśli Sakkari, która wygrała trzy pierwsze mecze ze Świątek. Przełamanie nadeszło w 2022 roku właśnie w Dosze, wówczas w półfinale Polka wygrała 6:4, 6:3. I poszła za ciosem, wygrywała każde kolejne spotkanie z Greczynką, w tym przed rokiem, również na katarskich kortach (6:3, 6:2). 52. rakieta świata wie więc, że czeka ją trudne zadanie, po meczu z Graczową nie szczędziła zresztą ciepłych słów pod adresem swojej kolejnej rywalki.

    “Iga jest bardzo solidna, ale jednocześnie bardzo agresywna. Bardzo dobrze operuje piłką. Bardzo dobrze porusza się po korcie. Nie popełnia wielu błędów. To będzie więc dla mnie ogromne wyzwanie” – wyznała. I nawiązała do ubiegłorocznego meczu z Polką sugerując, że wynik meczu nie do końca odzwierciedla to, co działo się na korcie.

    Kiedy grałyśmy tu przed rokiem, wynik był “łatwy”, ale muszę przyznać, że to nie był łatwy mecz

    Świątek podczas konferencji również była pytana o nadchodzący mecz z Sakkari. Polka zaznaczyła, że w 2022 roku poprawiła swój poziom, dzięki czemu mogła dać z siebie więcej na korcie, stąd pierwsze zwycięstwo nad Greczynką. “Ale z Marią zawsze jest ciężko. Zawsze liczy się każdy mecz, każdy punkt” – dodała.

    Mecz Igi Świątek z Marią Sakkari zostanie rozegrany w czwartek 12 lutego jako drugi na korcie centralnym od godz. 13. Na relację tekstową na żywo z tego spotkania zapraszamy do Interii.
    Maria Sakkari i Iga Świątek podczas Rolanda Garrosa 2021

    Maria Sakkari i Iga Świątek podczas Rolanda Garrosa 2021MARTIN BUREAU / AFPAFP
    Maria Sakkari (L) i Iga Świątek (P)

    Maria Sakkari (L) i Iga Świątek (P)KARIM JAAFAR AFP
    Sportowiec w stroju tenisowym z rakietą na ramieniu i słuchawkami na uszach, skupiony, w trakcie przechodzenia przez oświetlone różowym światłem pomieszczenie

    Iga Świątek AFP

    Tallon Griekspoor – Quentin Halys. Skró

  • Chciała obalić Świątek, przeżyła koszmar. Nie mogła oddychać. Pół roku męki

    Chciała obalić Świątek, przeżyła koszmar. Nie mogła oddychać. Pół roku męki

    Już dziś rozstrzygną się losy ewentualnego awansu Igi Świątek do półfinału turnieju WTA 1000 w Dosze. Rywalką Polki będzie Maria Sakkari – Greczynka, która niegdyś miała nadzieję, że zdoła rzucić naszej tenisistce wyzwanie w walce o fotel liderki rankingu WTA. Ale potem przeżyła istny koszmar. Miała ataki paniki, nie mogła oddychać na korcie. Popadła w ciemność. I przez 6 miesięcy przeżywała istne piekło.
    Tenisistka stojąca na korcie ziemnym, pochylona nad siatką, trzyma rakietę z opuszczoną głową, fragment ciała oświetlony intensywnym światłem, reszta pogrążona w cieniu.

    Maria SakkariEmmanuel DUNAND / AFPAFP

    Iga Świątek czeka na bój o awans do najlepszej czwórki tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Dosze, a jej rywalką będzie Maria Sakkari. Greczynka będzie chciała dorównać dziś Polce na korcie, a niegdyś snuła wizje dotyczące tego, że tego samego będzie w stanie dokonać w światowym rankingu. Potem jednak nadszedł kilkumiesięczny okres, który był dla niej żywym koszmarem. I jak sama stwierdziła, znajdowała się w ciemności.

    Był 2022 rok. Obecnie 52. rakieta świata przeżywała najlepszy okres w swojej karierze. W marcu Greczynka po raz pierwszy w karierze awansowała na trzecie miejsce w rankingu WTA, mając nad sobą tylko Ashleigh Barty oraz Igę Świątek. Potem miejsce w TOP3 Maria Sakkari notowała jeszcze w maju i w lipcu, z tym że wówczas na fotelu liderki zasiadała już reprezentantka Polski.

    Spod szczytu wprost do piekła. Trudne przeżycia Marii Sakkari

    Urodzona w Atenach czuła wówczas, że numer jeden w kobiecym tenisie jest w jej zasięgu. Okazało się jednak, że droga prowadząca spod samego szczytu w ciemne, głębokie doliny jest zaskakująco krótka. A Maria Sakkari przekonała się o tym w niezwykle bolesny sposób. Swoją historią podzieliła się w serialu “Break Point”, opowiadając o trudach i znojach sezonu 2023.

    – W poprzednim roku wszystko szło świetnie. Awansowałam na trzecie miejsce w rankingu, ale potem nastąpiła zapaść. Trochę straciłam rozum. To stało się tak szybko. Sama myśl o tym, że jestem tak blisko bycia numerem jeden… Nie byłam na to gotowa. Potem zaczęłam mieć ataki paniki. Zdarzały się mecze w których po prostu nie mogłam oddychać. Myślałam, że zemdleję. To nie było przyjemne uczucie. Byłam w ciemności przez 6 miesięcy. Czułam mentalną i emocjonalną pustkę. Bałam się wyjść na kort – opowiadała o trudach, przez które przeszła, Maria Sakkari.

    Zdradziła także kulisy wyjścia z tak piekielnie trudnego położenia. – Dałam sobie czas i wróciłam do podstaw. Zaczęłam pracować z psycholożką. Ona naprawdę pomogła mi w tym, by nie skupiać się na negatywnych rzeczach. Wiem, że nie zasługuję na pełne nienawiści wiadomości w mediach społecznościowych, więc nie marnuję czasu i energii na myślenie o nich. Spędzanie czasu z rodziną jest dla mnie bardziej istotne – tłumaczyła Greczynka.

    W końcu Marii Sakkari udało się wyjść na prostą, lecz nigdy nie powtórzyła już rankingowych wyczynów z 2022 roku. Potem zdołała jeszcze wspiąć się na pozycję numer sześć, ale obecnie znajduje się w szóstej dziesiątce. Po występie w Dosze awansuje jednak przynajmniej na 44. lokatę, a może i wyżej. Wszystko zależy od tego, jakim wynikiem zakończy się jej dzisiejszy bój z Igą Świątek.

    ******************************

    W przypadku potrzeby udzielenia pomocy lub rozmowy z psychologiem, skorzystaj z jednego z poniższych numerów telefonów: Czynny całodobowo, 7 dni w tygodniu telefon Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym – 800 702 222, Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka – 800 121 212. Możesz też odwiedzić stronę centrumwsparcia.pl, gdzie znajduje się grafik dostępnych specjalistów: lekarzy psychiatrów, prawników i pracowników socjalnych. W przypadku, gdy potrzebna jest natychmiastowa interwencja, zadzwoń na numer alarmowy 112.
    Maria Sakkari

    Maria SakkariMatthieu Mirville / Matthieu Mirville / DPPI via AFPAFP
    Maria Sakkari

    Maria SakkariJosef Bollwein/APA-Picture Desk via AFPAFP
    Po lewej stronie tenisistka w pomarańczowym stroju okazuje emocje po zdobytym punkcie, ściskając pięść i krzycząc. Po prawej młoda kobieta w jasnej bluzie i niebieskiej czapce siedzi przy mikrofonie podczas konferencji prasowej, z poważnym wyrazem twar…

    Maria Sakkar i Iga Świątek znów spotkają się na korcieArtur Widak/NurPhotoAFP

  • Sabalenka ma słabość do luksusu. W to inwestuje zarobione pieniądze

    Sabalenka ma słabość do luksusu. W to inwestuje zarobione pieniądze

    Aryna Sabalenka nie tylko dominuje na światowych kortach jako liderka rankingu WTA, ale także imponuje stylem poza nimi. Białoruska mistrzyni, która na tenisowych arenach zarobiła już blisko 47 milionów dolarów, część fortuny przeznacza na luksusowe zegarki. W jej kolekcji dominuje jedna marka.
    Po lewej stronie kobieta z długimi, falowanymi włosami uśmiecha się, ubrana w czarną bluzkę. Po prawej stronie ta sama kobieta trzyma trofeum i z dumą pokazuje dłoń z pierścionkiem, ubrana w srebrzystą kurtkę.

    Aryna SabalenkaChristian Vierig/Getty Images, Jean CatuffeGetty Images

    Aryna Sabalenka to jedna z najbardziej rozpoznawalnych obecnie postaci światowego tenisa. Białorusinka imponuje nie tylko siłą i dynamiką na korcie, ale także sukcesami, które osiągnęła w stosunkowo młodym wieku. Od października 2024 roku jest liderką światowego rankingu kobiecego tenisa WTA, co jest efektem jej konsekwentnej pracy i wysokiej formy na największych turniejach. Zawodniczka z Mińska zdobyła już cztery tytuły wielkoszlemowe, wygrywając Australian Open 2023 i 2024 oraz US Open 2024 i 2025. Dzięki swoim wynikom do tej pory na korcie zarobiła imponującą kwotę 46 789 918 dolarów, którą – poza oczywistymi inwestycjami w karierę – przeznacza również na różnego rodzaju luksusy, takie jak ekskluzywne akcesoria.

    Aryna Sabalenka ma pokaźną kolekcję zegarków

    Jej zamiłowanie do luksusowych akcesoriów znalazło szczególne odzwierciedlenie w kolekcji zegarków. Sabalenka nie ukrywa, że ceni sobie dodatki o wysokiej jakości, a zwłaszcza czasomierze, które stanowią ważny element jej wizerunku zarówno na oficjalnych eventach, jak i podczas codziennych wyjść.

    Kluczowym elementem kolekcji Sabalenki są zegarki marki Audemars Piguet, a więc marki, której Białorusinka jest od jakiegoś czasu ambasadorką. Wśród jej czasomierzy pojawiają się luksusowe modele z kultowej linii Royal Oak – symbol elegancji i precyzji.

    Jednym z czasomierzy posiadanych przez tenisistkę jest model Royal Oak Selfwinding z żółtego złota i z turkusową tarczą, którego cena detaliczna to ponad 250 tys. złotych, jednak cena rynkowa może sięgać nawet 767 tys. złotych.

    W 2025 roku po wygranej w US Open Białorusinka odbierała trofeum w jeszcze cenniejszym czasomierzu. Wówczas do zdjęć pozowała w sukni od Magdy Butrym, a na jej nadgarstku błyszczał dumnie model Royal Oak Chronograph 26242OR z 18-karatowego złota, który jest wysadzany diamentami o szlifie brylantowym. Cena rynkowa tego zagarka sięga nawet 815 tys. złotych.
    Uśmiechnięta kobieta w eleganckiej różowej sukience siedzi na trybunach i trzyma w rękach duży srebrny puchar z wygrawerowanym napisem, prawdopodobnie zwyciężczyni turnieju sportowego.

    Aryna Sabalenka z luksusowym zegarkiemCover ImagesEast News

    Rok wcześniej podczas US Open na nadgarstku Aryny Sabalenki zauważyć można było model Royal Oak Offshore Chronograph “Rainbow” z oprawą wysadzaną 32 kolorowymi kamieniami szlachetnymi o szlifie bagietowym, tworzącymi tęczowy efekt. Jego cena detaliczna szacowana jest na nawet 488 tys. złotych.
    Zawodniczka w sportowej sukience całuje puchar, otoczona kolorowymi wstążkami na korcie tenisowym po wygranym turnieju.

    Aryna SabalenkaKena Betancur/AFPEast News

    Według doniesień medialnych w jej kolekcji można też znaleźć klasyczny Rolex Lady-Datejust, a więc model uwielbiany przez Igę Świątek.
    Tenisistka w czerwonej sukience trzyma rakietę tenisową w jednej ręce i unosi zaciśniętą pięść, wyrażając emocje po udanym zagraniu. W tle zegar elektroniczny i logo marki Rolex.

    Aryna SabalenkaFAYEZ NURELDINEAFP
    Kobieta w sportowym stroju na korcie tenisowym wykonuje gest pocałunku skierowanego do publiczności, w tle widoczny rozmyty tłum kibiców.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaJohn Walton/Press AssociationEast News

    Hubert Hurkacz – Alexander Bublik. Skrót meczu

  • Iga Świątek i Aryna Sabalenka stawiają weto. A to i tak może być za mało

    Iga Świątek i Aryna Sabalenka stawiają weto. A to i tak może być za mało

    Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

    Dyskusja o ewentualnym wydłużeniu meczów kobiet w turniejach wielkoszlemowych ponownie nabrała tempa. Australijczyk tuż przed finałem rywalizacji mężczyzn tegorocznego Australian Open zasugerował, że warto rozważyć zmianę obowiązującego formatu w decydujących fazach turniejów.

    Czytaj więcej: Świat reaguje na wynik Igi Świątek. “Wygrała 17 z 18 meczów”

    Pięć setów w kluczowych meczach kobiet podczas wielkoszlemowych turniejów?

    — Powinniśmy spojrzeć na ostatnie mecze — ćwierćfinały, półfinały i finały — i rozważyć wprowadzenie formatu do trzech wygranych setów także po stronie kobiet — powiedział Craig Tiley krótko przed finałem Carlos Alcaraz — Novak Djoković. — To coś, co powinniśmy umieścić w agendzie i zacząć omawiać z zawodniczkami, ponieważ niektóre mecze w tych końcowych rundach byłyby fascynujące, gdyby rozgrywano je do trzech wygranych setów — przyznał, cytowany przez portal tennisuptodate.com.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jak Iga Świątek skomentowała pomysł zmiany formatu meczów?

    Co myśli Aryna Sabalenka o wydłużeniu meczów?

    Jakie obawy mają zawodniczki dotyczące zmiany formatu?

    Kto zaproponował zmianę formatu meczów kobiet?

    Propozycja wywołała mieszane reakcje w kobiecym środowisku tenisowym. O możliwość rozgrywania spotkań do trzech wygranych setów zapytano między innymi Igę Świątek. Sześciokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych w ostatnich sezonach wielokrotnie dominowała rywalki, kończąc najważniejsze mecze w imponującym stylu i w bardzo krótkim czasie. Podczas Wimbledonu w półfinale oddała Belindzie Bencic zaledwie dwa gemy (6:2, 6:0), a w finale pokonała Amandę Anisimovą podwójnym “bajglem” (6:0, 6:0).
    Świątek mówi wprost. “To nie ma sensu”

    Polka podchodzi jednak do pomysłu z dużą ostrożnością. — Myślę, że w świecie, który teraz tak bardzo przyspiesza, to nie ma sensu, żebyśmy grały aż tak długie mecze. Zwłaszcza że trudno byłoby utrzymać jakość gry przez całe spotkanie — powiedziała 24-letnia Polka. — Ale jeśli zapytać konkretnie o moją grę, uważam się za jedną z zawodniczek, które dobrze radzą sobie z wytrzymałością i długimi meczami. Być może miałabym pewną przewagę — przyznała.

    Nasza zawodniczka przyznała wprost, że taka zmiana mogłaby spowodować rewolucję w kobiecym tenisie. — Szczerze mówiąc, nigdy nie grałam tak długiego meczu, więc nie wiem, jak zareagowałoby moje ciało. Myślę też, że zmieniłby się cały sezon, bo musiałybyśmy wszystko inaczej planować i przygotowywać się do tych naprawdę długich spotkań. Na pewno pojawiłoby się wiele, wiele więcej pytań dotyczących terminarza — podkreśliła.
    Czołowe zawodniczki również mocno sceptyczne

    Temat powrócił także podczas turnieju Qatar Open w Dausze. Amanda Anisimova, która broniła tam tytułu, lecz ostatecznie wycofała się już w pierwszej rundzie z powodu kontuzji, jasno określiła swoje stanowisko. — Zawsze grałyśmy do dwóch wygranych setów, więc to byłaby dla nas szalona zmiana. Poza tym to bardzo duże obciążenie dla kobiecego organizmu. Dlatego zdecydowanie wolę grać do dwóch wygranych setów — zaznaczyła cytowana przez tenisowy portal.

    Czytaj więcej: Świątek przemówiła po wielkim powrocie. Wyjawia, co musiała zmienić

    Sceptycznie do propozycji podchodzi również Jasmine Paolini. — W tej chwili nie uważam, że to dobry pomysł. Szczerze mówiąc, może lepiej byłoby skrócić mecze mężczyzn przynajmniej do ćwierćfinałów. Nie jestem pewna. Oczywiście niektóre świetne mecze są możliwe właśnie w formacie do trzech wygranych setów, ale to bardzo wymagający turniej. Widzieliśmy też, że dla mężczyzn Australian Open był wyczerpujący. Może od ćwierćfinałów taki format miałby sens — stwierdziła.

    — Ale w przypadku kobiet nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Jesteśmy inaczej zbudowane fizycznie. Skoro dla mężczyzn turniej był fizycznie wymagający, to dla nas byłoby to jeszcze trudniejsze. To nie jest żadna tajemnica — po prostu różnimy się budową ciała — wyjaśniła.
    Sabalenka już wcześnie skrytykowała pomysł

    Podobne stanowisko wcześniej zajęła Aryna Sabalenka. Białorusinka, choć uważa się za jedną z najlepiej przygotowanych fizycznie tenisistek w tourze, nie jest przekonana do wydłużenia spotkań. — Myślę, że fizycznie jestem jedną z najsilniejszych zawodniczek. Może byłoby to dla mnie korzystne. Ale nie jestem gotowa grać pięciu setów. Uważam, że to za duże obciążenie dla kobiecego organizmu. Nie jesteśmy przygotowane na taką ilość gry. Myślę, że zwiększyłoby to liczbę kontuzji. To nie jest coś, co brałabym pod uwagę — mówiła stanowczo.