• Horror w meczu Magdaleny Fręch, nie będzie happy endu! Bolesne konsekwencje

    Horror w meczu Magdaleny Fręch, nie będzie happy endu! Bolesne konsekwencje

    Łodzianka walczyła dziś o to, by stać się jedyną Polką w głównej drabince turnieju WTA rangi 1000 w Dubaju. Po wycofaniu Igi Świątek tylko ona miała na to szansę, już wcześniej wiadomo było, że do rywalizacji nie przystąpi Magda Linette. Magdalena Fręch musiała przebrnąć przez dwustopniowe kwalifikacje.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jakie były wyniki meczu Magdaleny Fręch?

    Z kim rywalizowała Magdalena Fręch w finale kwalifikacji?

    Czy Magdalena Fręch ma szansę na udział w turnieju?

    Kto nie wystąpił w turnieju oprócz Magdaleny Fręch?

    W pierwszej rundzie Polka zmierzyła się z Jekateriną Jaszyną, która otrzymała dziką kartę do zmagań na Bliskim Wschodzie. Wygrała bardzo pewnie, 6:4, 6:2. W starciu o awans przyszło jej zatem rywalizować z Warwarą Graczową, która również w dwóch setach uporała się z Priscillą Hon.

    To urodzona w Rosji reprezentantka Francji wygrała pierwszego seta wynikiem 6:4, ale w drugim secie Fręch ruszyła do ofensywy. I choć w połowie partii straciła wypracowaną przewagę, do przy stanie 5:4 doszło do break pointu będącego jednocześnie piłką setową. I tym razem nasza reprezentantka była już bezlitosna, wyrównując na 4:6, 6:4.

    Zobacz także: Ostrzeżenie od Igi Świątek i Aryny Sabalenki. WTA musi się tłumaczyć

    Walka trwała do samego końca trzeciej partii, ale w przedostatnim gemie to Graczowa przełamała Fręch, a chwilę później zapewniła sobie awans do turniejowej drabinki. Tym samym Polka musi uzbroić się w cierpliwość — wciąż może liczyć na szansę, ale wyłącznie jako szczęśliwa przegrana kwalifikacji. Wiele zależy od wycofań, które mogą nadejść wobec występu Victorii Mboko i Karoliny Muchovej w finale w Dausze.

    Magdalena Fręch — Warwara Graczowa 4:6, 6:4, 5:7

  • Zmiany w sztabie Igi Świątek? Padły nazwiska

    Zmiany w sztabie Igi Świątek? Padły nazwiska

    Nie wiemy, jakie są jej relacje z Fissettem i nigdy tego nie będziemy wiedzieli, bo żadne z nich tego nigdy szczerze nie powie publicznie – mówi sport.tvp.pl Tomasz Wolfke o relacjach Świątek z trenerem. Postuluje także dodatkową osobę w sztabie.

    Na koncie Igi Świątek kolejny nieudany turniej w tym sezonie. Wiceliderka rankingu WTA najpierw odpadła w ćwierćfinale Australian Open. Kilka tygodni później zakończyła za tym samym etapie swoje zmagania w Dausze.

    Polka w ćwierćfinale turnieju dość nieoczekiwanie uległa Marii Sakkari 6:2, 4:6, 5:7. Nasza reprezentantka bardzo dobrze zaczęła mecz, ale po raz kolejny znacząco obniżyła jakość swojej gry w trakcie meczu.

    ZOBACZ WIDEO: Czy wrócimy z Włoch z medalem? Kampania WP.PL #DZIEJESIEWPOLSCE

    Pojawiały się propozycję, by do sztabu Igi Świątek zaangażować jeszcze jedną osobę do sztabu trenerskiego. Chodzi o mentora, ale zastanawia się także ewentualnie nad zmianą trenera..

    – Nie wiemy, jakie są jej relacje z Fissettem i nigdy tego nie będziemy wiedzieli, bo żadne z nich tego nigdy szczerze nie powie publicznie. Może inny trener? Może trener z jeszcze wyższej półki – chociaż trudno sobie wyobrazić takiego szkoleniowca. Może Brad Gilbert, a z polskich przychodzi mi do głowy chyba tylko Tomek Iwański – mówi znany komentator i autor książek o tenisie Tomasz Wolfke.

    Tłumaczy dla sport.tvp.pl, że Andy Murray czy Novak Djoković także w swojej karierze korzystali z pomocy mentora. Podaje także kilka nazwisk, które mogłyby wzmocnić sztab Świątek.

    – Świetną mentorką byłaby Martina Navratilova. Są jeszcze Justine Henin, Amelie Mauresmo czy Lindsay Davenport. Na pewno to powinna być tenisistka z najwyższej półki, czyli była liderka światowego rankingu, zwyciężczyni Wielkich Szlemów, żeby była dla Igi wzorcem i partnerką do dyskusji – jak zmieniać tenis, jak go poprawić, jak zrobić, żeby znowu jak równa z równą móc rywalizować z najlepszymi i nie przegrywać w ćwierćfinale w Doha z Sakkari. Najbardziej oczywiste nazwisko to jednak Rafael Nadal albo Andy Murray – ocenia Tomasz Wolfke.

  • Niespodziewana zmiana w sztabie Świątek? Padło nazwisko Fissette’a, już tego nie ukryje

    Niespodziewana zmiana w sztabie Świątek? Padło nazwisko Fissette’a, już tego nie ukryje

    Wielka zmiana w sztabie Igi Świątek? Padło znane nazwisko, tuż po sensacyjnej porażce

    Kompletnie niespodziewaną i bolesną ze względu na możliwe konsekwencje porażką zakończył się ćwierćfinałowy pojedynek Igi Świątek z Marią Sakkari w Dosze. Polka poległa 6:2, 4:6, 5:7 z 52. rakietą świata, a rywalizacji towarzyszyło wiele negatywnych emocji. Tuż po odpadnięciu Raszynianki z Qatar Ladies Open pojawiły się wieści dotyczące zmian w jej sztabie szkoleniowym. Swój pogląd w tym temacie przedstawił Tomasz Wolfke.
    Zawodniczka tenisowa w stroju sportowym z rakietą podczas meczu na korcie, niepokój lub niezadowolenie na twarzy. W prawym górnym rogu kadr z dwojgiem widzów siedzących na trybunach, skoncentrowanych na grze.

    Wkrótce może dojść do wielkiej zmiany w sztabie Igi Świątek Robert Prange/Getty Images Getty Images

    8:1 – tak przedstawiały się typy bukmacherów na wygraną Marii Sakkari z Igą Świątek w ćwierćfinale Qatar Ladies Open. Greczynka w ostatnich latach mierzyła się z wieloma problemami i nie była w stanie nawiązać do swojej najlepszej formy. Do tego przegrała wszystkie cztery wcześniejsze starcia z Raszynianką. W Dosze sprawiła jednak ogromną sensację.

    Sensacyjna porażka Igi Świątek w Dosze. Wielkie nerwy w końcówce

    Chociaż Świątek wygrała pewnie pierwszego seta 6:2, później doszło do załamania w jej grze. Do tego dużo lepiej prezentowała się Sakkari – nakręciła się do walki i zdołała odwrócić losy spotkania, w którym niemal nikt nie przewidywał niespodzianki.

    Drugiego seta 52. rakieta świata wygrała 6:4, a w trzecim triumfowała 7:5, dzięki czemu to ona, a nie wiceliderka rankingu WTA awansowała do półfinału. Decydująca partia toczyła się w atmosferze permanentnego napięcia i nerwów w obozie reprezentantki Polski.

    Kamery uchwyciły, jak Iga krzyczy w stronę swojego sztabu, a momentami wyraźnie nie radziła sobie z emocjami. W związku z tym, w opinii Tomasza Wolfke w jej sztabie szkoleniowym powinno dojść do ważnych zmian.

    Alex de Minaur – Botic Van de Zandschulp. Skrót meczuPolsat Sport

    Dojdzie do zmiany w sztabie Świątek? Ekspert wskazał możliwe rozwiązanie

    Ekspert w rozmowie z TVP Sport wyznał, że jego zdaniem Świątek powinna zatrudnić mentora, co jest dość powszechną praktyką. Wymienił przy tym wiele nazwisk, które widziałby u boku 24-latki. Trudno już bowiem ukryć, z jak poważnymi problemami natury mentalnej zdarza się mierzyć w trakcie spotkań naszehj tenisistce.

    Nie wiemy, jakie są jej relacje z Fissettem i nigdy tego nie będziemy wiedzieli, bo żadne z nich tego nigdy szczerze nie powie publicznie. Może inny trener? Może trener z jeszcze wyższej półki – chociaż trudno sobie wyobrazić takiego szkoleniowca. Może Brad Gilbert, a z polskich przychodzi mi do głowy chyba tylko Tomek Iwański

    – Są jeszcze Justine Henin, Amelie Mauresmo czy Lindsay Davenport. Na pewno to powinna być tenisistka z najwyższej półki, czyli była liderka światowego rankingu, zwyciężczyni Wielkich Szlemów, żeby była dla Igi wzorcem i partnerką do dyskusji – jak zmieniać tenis, jak go poprawić, jak zrobić, żeby znowu jak równa z równą móc rywalizować z najlepszymi i nie przegrywać w ćwierćfinale w Doha z Sakkari. Najbardziej oczywiste nazwisko to jednak Rafael Nadal albo Andy Murray – dodał.

    W przeszłości z podobnego rozwiązania korzystała m.in. Agnieszka Radwańska, której doradzała Martina Navratilova. W bieżącym sezonie coraz częściej dochodzi do nerwowych sytuacji w meczach Igi Świątek, podczas których zdecydowanie największą przeszkodą w zwycięstwie staje się ona sama.

    Na szczęście z potknięcia Igi w Dosze nie skorzystała goniąca ją w rankingu WTA Jelena Rybakina. Kazaszka również poległa na etapie ćwierćfinału. Lepsza od niej w trzech setach okazała się Victoria Mboko.
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce wykonuje gest zbliżając usta do rakiety tenisowej, trzyma ją obiema rękami podczas meczu na korcie.

    Iga ŚwiątekKARIM JAAFAR AFP
    Uśmiechnięta tenisistka w pomarańczowym stroju trzymająca rakietę tenisową, gestykulująca dłonią, na tle rozmytego widowni i stadionowych barier.

    Maria SakkariKARIM JAAFAR AFP
    Dwie tenisistki wymieniają uścisk dłoni przy siatce po zakończonym meczu, jedna z zawodniczek trzyma rakietę, obie są ubrane w sportowe stroje. Wyraz twarzy sugeruje sportową rywalizację i szacunek.

    Iga Świątek i Maria SakkariKARIM JAAFAR AFP

    Bloki w meczu JSW Jastrzębski Węgiel –

  • Samodestrukcja byłej Rosjanki w meczu z Polką. Zdecydował trzeci set

    Samodestrukcja byłej Rosjanki w meczu z Polką. Zdecydował trzeci set

    Samodestrukcja tenisistki urodzonej w Moskwie w meczu z Polką. Decydował trzeci set

    Choć Magdalena Fręch była wyżej rozstawiona od Warwary Graczowej w eliminacjach WTA 1000 w Dubaju, to jednak tenisistką pochodzącą z Moskwy, a od blisko trzech lat reprezentującą Francję uważano za faworytkę. Także za sprawą jej świetnego występu w Dosze – i czterech zwycięstw. Graczowa wygrała pierwszego seta, w drugim miał dwa break pointy na 5:4, a partię przegrała po podwójnym błędzie serwisowym. I wtedy, wściekła, zaczęła uderzać rakietą w kolano. O awansie decydował więc trzeci set.
    Uśmiechnięta kobieta w sportowej czarnej odzieży i czapce z daszkiem unosi dłoń w geście powitania na tle fioletowej ściany.

    Magdalena FręchARTUR WIDAK / NURPHOTOAFP

    Tenisowa karuzela nabrała już takiego tempa, że część zawodniczek postanowiła się z tego “peletonu” na moment wypisać. Kończy się jeszcze turniej WTA 1000 w Dosze, z którego przecież, w samej głównej drabinki, wycofało się ostatecznie aż 15 zawodniczek. A startuje rywalizacja w Dubaju, gdzie – po wczorajszej decyzji Igi Świątek i Aryny Sabalenki – też mamy już 11 rezygnacji. A przecież spodziewane są jeszcze kolejne, mimo że przeprowadzono już losowanie głównej drabinki.

    W niej znalazło się tylko jedno polskie nazwisko – Magdy Linette. Poznanianka dostała się do tej rywalizacji właśnie po rezygnacjach rywalek, bo pierwotnie też miała grać w kwalifikacjach. I w głównej części – w niedzielę lub poniedziałek – zagra z Nowozelandką Lulu Sun, która w Dubaju otrzymała dziką kartę.

    Tyle szczęścia nie miała z kolei Magdalena Fręch, jej do miejsca w zasadniczej części zmagań zabrakło kilku pozycji. W eliminacjach w Dubaju została rozstawiona z “6”, co też miało znaczenie. Bo nawet w przypadku porażki z Warwarą Graczową może liczyć jeszcze na pozycję “szczęśliwej przegranej”. Już są dwa miejsca dla takich zawodniczek, a mogą dojść kolejne.

    WTA 1000 w Dubaju. Magdalena Fręch kontra Warwara Graczowa. Stawką miejsce w głównej drabince

    W ostatnim notowaniu rankingu WTA Łodzianka była klasyfikowana o kilkanaście pozycji wyżej od Graczowej, ale to raczej zawodniczkę urodzoną w Moskwie uważano w Dubaju za faworytkę. A to za sprawą jej świetnej gry w Dosze – wygrała tam w sumie cztery pojedynki, m.in. z Elisabettą Cocciaretto czy Lindą Noskovą, zanim sposób na nią znalazła Maria Sakkari. Bo to właśnie zawodniczka reprezentująca Francję mogła być w ćwierćfinale rywalką Igi Świątek, ale przegrała ten pojedynek z Greczynką. Mimo piłki setowej w pierwszej partii. Fręch zaś w Dubaju też sprawiła jedną niespodzianką, ograła Ludmiłę Samsonową, ale… przegrała dwa spotkania. Bo tam też skorzystała z pozycji “szczęśliwej przegranej”.
    Kobieta w białym stroju sportowym i białej czapce z daszkiem na tle rozmytego tłumu, z lekkim wyrazem skupienia na twarzy.

    Magdalena FręchFoto OlimpikAFP

    O triumfie Graczowej w pierwszej partii zdecydowało jedyne przełamanie – w piątym gemie. I to zaraz po tym, jak aż trzy break pointy miała Łodzianka, na 3:1. Nie wykorzystała szansy, a rywalka – już tak. To podcięło skrzydła reprezentantce Polski, zwłaszcza na returnie. Przegrała tego seta 4:6.

    Drugiego seta Magdalena zaczęła jednak imponująco, świetnie radziła sobie w wymianach z głębi kortu, odskoczyła na 3:0. Tyle że trzy kolejne gemy padły łupem rywalki. I to Graczowa w końcówce była bliżej sukcesu, grała mocno i skutecznie. Miała dwie okazje na przełamanie na 5:4 – i serwis po mecz. I właśnie wtedy Fręch wygrała trzy akcje z rzędu, ale nie dzięki serwisowi, a właśnie świetnym uderzeniom z końcowej linii. Prowadziła wymiany, dyktowała warunki.

    To Polka wygrała tego seta 6:4, na sam koniec Graczowa popełniła podwójny błąd. I wściekła dwukrotnie uderzyła rakietą we własne kolano. Na szczęście dla niej, nie zrobiła sobie krzywdy.

    O awansie decydował więc trzeci set, w nim najpierw Graczowa zdołał odskoczyć na 3:1, ale Fręch wygrała trzy kolejne gemy. Wszystko wskazywało na to, że uczestniczkę głównej drabinki wyłoni tie-break. Do niego jednak nie doszło, Polka została przełamana w 11. gemie. I przegrała ten mecz 4:6, 6:4, 5:7.

    To jednak wcale nie musi być dla niej koniec turnieju. Niewykluczone są kolejne wycofania z głównej drabinki, choćby obu finalistek z Dohy: Karoliny Muchovej i Victorii Mboko. Łodzianka będzie czwartą lub piątą oczekującą na miejsce.
    Magdalena Fręch

    Magdalena FręchFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Warwara Graczowa

    Warwara GraczowaALAIN JOCARD / AFPAFP

    Analiza meczu Magdalena Fręch – Beatriz Haddad Maia

  • Pogromczyni Igi Świątek rozbita! Oto skład finału

    Pogromczyni Igi Świątek rozbita! Oto skład finału

    29-letnia Czeszka wystąpi w swoim siódmym finale turnieju głównego i spróbuje zdobyć drugi tytuł, po Seulu w 2019 r.

    Natomiast młodsza o dziesięć lat Mboko walczy o trzeci tytuł w cyklu WTA (w czwartym finale), po zwycięstwach w 2025 roku w Montrealu i w Hongkongu.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Kto awansował do finału turnieju WTA 1000 w Dausze?

    Z kim gra Karolina Muchova w finale?

    Jakie są wyniki półfinałów turnieju?

    Co powiedziała Victoria Mboko o awansie do czołowej dziesiątki?

    Utalentowana tenisistka zapewniła sobie po raz pierwszy w karierze miejsce w czołowej dziesiątce rankingu WTA. Jeśli wygra finał, zamelduje się na 9. miejscu, a jeśli przegra z Muchovą, będzie dziesiąta na światowej liście.

    — Nigdy nie spodziewałam się, że awans do czołowej dziesiątki nastąpi tak szybko — przyznała Mboko w komentarzu na stronie WTA.

    Zobacz także: Mocno przeżywał medal “Władka”. A potem zabrał głos

    — Wszystko dzieje się dość szybko, ale to miłe uczucie. Wspaniale jest osiągnąć ten kamień milowy, zobaczyć taką liczbę w światowym rankingu — dodała.

    W czwartek Świątek przegrała z wracającą powoli do dawnej formy Sakkari 6:2, 4:6, 5:7.

    Wiceliderka światowego rankingu była w Katarze najwyżej rozstawiona, bowiem z udziału zrezygnowała liderka Białorusinka Aryna Sabalenka. Polka wygrywała ten turniej w latach 2022-24. Poprzednią edycję zakończyła na półfinale.

    W 2. rundzie tegorocznej imprezy odpadły Magdalena Fręch i Magda Linette.
    Victoria Mboko (Kanada, 10) – Jelena Ostapenko (Łotwa) 6:3, 6:2
    Karolina Muchova (Czechy, 14) – Maria Sakkari (Grecja) 3:6, 6:4, 6:1

    Wyniki półfinałów:

    Victoria Mboko (Kanada, 10) — Jelena Ostapenko (Łotwa) 6:3, 6:2

    Karolina Muchova (Czechy, 14) — Maria Sakkari (Grecja) 3:6, 6:4, 6:1

    Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa

  • Ostrzeżenie od Igi Świątek i Aryny Sabalenki. WTA musi się tłumaczyć

    Ostrzeżenie od Igi Świątek i Aryny Sabalenki. WTA musi się tłumaczyć

    Jak czytamy na fachowym profilu “Z kortu — informacje tenisowe”, trzeba się cofnąć o trzy lata, żeby znaleźć sytuację, w której zarówno Iga Świątek jak i Aryna Sabalenka zrezygnowały z “tysięcznika”. Wtedy jednak z udziału w tamtym turnieju w Guadalajarze zrezygnowało wiele zawodniczek i zawody szybko zostały zdegradowane do rangi “500”.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Dlaczego Iga Świątek wycofała się z turnieju?

    Co mówiły Iga i Aryna o napiętym kalendarzu?

    Co się stanie z organizatorami turnieju w Dubaju?

    Jakie konsekwencje mogą wyniknąć dla WTA po tej sytuacji?

    Teraz dochodzi więc do naprawdę spektakularnej wtopy organizatorów turnieju w Dubaju. Są to bowiem drugie po WTA Finals najważniejsze zawody cyklu WTA. Tymczasem zabraknie na nim dwóch największych twarzy kobiecego tenisa — Świątek i Sabalenki. A to oznacza potężne problemy. WTA musi się teraz tłumaczyć przed organizatorami turnieju, którzy płacą ogromne pieniądze i raczej nie spodoba im się, że do Dubaju nie przylecą zawodniczki z dwóch pierwszych miejsc rankingu.
    Iga Świątek i Aryna Sabalenka wysyłają ważny komunikat do WTA

    Dlaczego obie gwiazdy nie pojawią się w Dubaju?

    “Iga potrzebuje spokojnego czasu na trening, a Aryna nie czuje się jeszcze gotowa w 100 proc. do dalszej rywalizacji po wymagającym styczniu. Obie tenisistki poruszyły jednak bardzo istotne kwestie, które po raz kolejny sprowadzają się do jednego stwierdzenia — napięty kalendarz” — pisze “Z kortu”.

    “W tym roku był zaledwie tydzień przerwy między finałem Australian Open a początkiem turnieju w Dosze. Ze względu na późniejszy start sezonu, skrócono ten czas o 7 dni. Nie da się zatem ukryć, że WTA otrzymało wyraźny sygnał alarmowy od dwóch czołowych zawodniczek rankingu. Iga i Aryna obiecały, że będą bardziej dbać o siebie, opuszczą jakieś turnieje i to robią” — czytamy dalej.

    Serwis “Z kortu” pisze o “żółtej kartce”, jaką obie gwiazdy pokazały organizacji kobiecych rozgrywek. “Zobaczymy czy nastąpi jakaś reakcja ze strony WTA, czy standardowo zostanie przymknięte oko. Jeśli tak — niewykluczone, że w najbliższym czasie będzie coraz więcej takich sytuacji jak ta w Dubaju” — analizuje serwis.

  • Gauff na ratunek Świątek. Stanęła Rybakinie na drodze do światowej “2”

    Gauff na ratunek Świątek. Stanęła Rybakinie na drodze do światowej “2”

    Zaskakujące rezygnacje z gry w Dubaju Igi Świątek i Aryny Sabalenki sprawiły, że to Jelena Rybakina będzie po raz pierwszy w karierze rozpocznie turniej rangi 1000 będąc zawodniczką rozstawioną z najwyższym numerem. Mało tego, jeśli wszystko potoczy się po jej myśli, może wyprzedzić Polkę w rankingu i to ona zacznie turnieje w Indian Wells i Miami z teoretycznie lepszej pozycji. Plany może jej pokrzyżować Coco Gauff, ale wielkie wyzwanie czeka Kazaszkę już na etapie trzeciej rundy. Oto szczegóły.
    Dwie kobiety-tenisistki podczas meczu, po lewej stronie zawodniczka w czapce i białej koszulce z dynamicznym gestem dłoni, po prawej zawodniczka w granatowym stroju z zaciśniętą pięścią.

    Iga Świątek i Jelena Rybakina. Kazaszka może w najbliższym tygodniu zostać numerem 2 w rankingu WTAARTUR WIDAK / NURPHOTOAFP

    W tej sytuacji “1” w drabince dostała Jelena Rybakina – po raz pierwszy w zawodach tej rangi. Od 2019 roku tylko raz zdarzyło się, by Sabalenki bądź Świątek nie było w zawodach rangi 1000 – jesienią 2023 roku w Guadalajarze. Trzeba jednak przypomnieć, że wtedy zawody w Meksyku były specyficzne, wypełniały dziurę w kalendarzu niedługo po US Open.

    Brak Swiątek sprawia, że Rybakina może w najbliższym tygodniu zostać światową “2”, znajdzie się wtedy jedynie za Sabalenką.

    WTA 1000 w Dubaju. Rozlosowano drabinkę, jednak Polka pewna gry w turnieju. Kto może stanąć na drodze Rybakinie?

    Do takiej sytuacji dojdzie wówczas, jeśli Kazaszka awansuje do finału zawodów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W najbliższej aktualizacji rankingu, a ta prawdopodobnie zostanie opublikowana w nocy z niedzieli na poniedziałek, Rybakina będzie traciła do Świątek 280 punktów. Tyle że rok temu ona zaszła w Dubaju dalej, do półfinału (390 pkt), Polka zaś już na etapie 1/4 uległa Mirze Andriejewej (215 pkt). A do tego Świątek w miejsce zeszłorocznej zdobyczy z Dubaju wskoczą punkty uzyskanie za trzecią rundę WTA 1000 w Rzymie – 65 punktów.
    Jelena Rybakina

    Jelena RybakinaEMMANUEL DUNANDAFP

    To z kolei powoduje, że aby wyprzedzić Polkę, Rybakina będzie musiała dotrzeć do finału turnieju. A losowanie ułożyło się dla niej dość podstępnie.

    W pierwszej rundzie, jak i inne zawodniczki z numerami 1-8, ma wolny los, a w drugiej czekać ją będzie starcie z Tatjaną Marią lub zawodniczką z kwalifikacji. To jeszcze powinna formalność. Później jednak czekać może już Karolina Muchova, która dzisiaj zagra w finale w Dosze z Victorią Mboko, a Rybakinie przerwała już w tym roku serię zwycięstw, dokonała tego w Brisbane. O ile Czeska nie wycofa się jednak z rywalizacji po wyczerpujących zawodach w Dosze.

    W ewentualnej 1/4 finału Kazaszka może zmierzyć się z Belindą Bencic lub Eliną Switoliną, a w półfinale: z Coco Gauff, Jasmine Paolini, Jeleną Ostapenko czy Lindą Noskovą.

    W drugiej połowie drabinki znalazły się m.in. broniąca tytułu Mirra Andriejewa, Jessica Pegula, Qinwen Zheng, Victoria Mboko czy Amanda Anisimova.

    Tu też znalazła się Magda Linette, jedyna Polka pewna gry w głównej drabince w Dubaju. Poznanianka zmierzy się z Lulu Sun, a jeśli pokona Nowozelandkę, zagra z Jekateriną Aleksandrową (nr 8).

    O miejsce walczy też Magdalena Fręch – gra z Warwarą Graczową w finale eliminacji. Jeśli nawet przegra, nie wszystko będzie stracone – w drabince są dwa miejsce dla “szczęśliwych przegranych”.

    Główny turniej WTA 1000 w Dubaju ruszy w niedzielę, finał zaplanowano na przyszłą sobotę.
    Jelena Rybakina przegrała z Mirrą Andriejewą w półfinale WTA 1000 w Dubaju

    Jelena RybakinaFAYEZ NURELDINE / AFPAFP
    Magda Linette

    Magda LinetteFOTO OLIMPIK/NurPhoto/NurPhoto via AFPAFP

    Jelena Rybakina wzięła udział w wyjątkowej sesji zdjęciowej z trofeum. WIDEOJANELLE MEAGER / AFPTV / AFPAFP

  • Dotkliwa porażka przed ew. starciem ze Świątek. Teraz taka decyzja. Jest oficjalny komunikat

    Dotkliwa porażka przed ew. starciem ze Świątek. Teraz taka decyzja. Jest oficjalny komunikat

    Poniedziałkowy wieczór w Dosze upływał pod znakiem oczekiwania. Iga Świątek czekała na wyłonienie swojej rywalki w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w stolicy Kataru. Spotkanie, które miało rozstrzygnąć tę kwestię, zakończyło się jednak jednostronnym widowiskiem. Janice Tjen rozbiła swoją przeciwniczkę 6:0, 6:1, nie pozostawiając złudzeń co do różnicy poziomów. Kilka dni później tenisowy świat obiegła ważna informacja dotycząca jednej z bohaterek tego starcia – w czwartek oficjalnie ogłosiła ona znaczącą zmianę w swoim sztabie szkoleniowym.

    Wszystko zaczęło się w piątek, gdy odbyło się losowanie drabinki katarskiego turnieju. Rozstawiona z numerem jeden Iga Świątek miała wolny los w pierwszej rundzie. Jej przeciwniczkę w kolejnym etapie miał pierwotnie wyłonić mecz Janice Tjen – Sorana Cirstea. W niedzielę napłynęła jednak wiadomość, że Rumunka wycofała się z zawodów, tłumacząc decyzję potrzebą odpoczynku po triumfie w Kluż-Napoce.

    W miejsce Cirstei do turnieju wskoczyła jako „szczęśliwa przegrana” Beatriz Haddad Maia. Brazylijka otrzymała drugą szansę i w poniedziałek stanęła do walki o awans do drugiej rundy, gdzie czekała już Świątek. Spotkanie od początku nie układało się jednak po jej myśli. 23-letnia Tjen zdominowała rywalizację, wygrywając 6:0, 6:1. Dla Haddad Mai oznaczało to szybkie pożegnanie z singlową rywalizacją w Dosze i brak możliwości kolejnego starcia z Polką, która wygrała ich trzy ostatnie pojedynki.

    Po dotkliwej porażce stało się jasne, że Brazylijka wciąż poszukuje formy, która w przeszłości pozwoliła jej znaleźć się w światowej czołówce. W czwartek 29-latka przekazała w mediach społecznościowych przełomową informację – zakończyła współpracę z trenerem Rafaelem Paciaronim. Szkoleniowiec prowadził ją od września 2020 roku i odegrał kluczową rolę w odbudowie jej kariery po dziesięciomiesięcznym zawieszeniu.

    To właśnie pod jego okiem Haddad Maia zanotowała największy progres. Najpierw przebiła się do czołowej pięćdziesiątki rankingu WTA, a następnie systematycznie poprawiała swoją pozycję. Najwyżej w singlowym zestawieniu znalazła się po Roland Garros 2023, gdy dotarła do półfinału, w którym musiała uznać wyższość Igi Świątek. Tamten wynik zapewnił jej debiut w TOP 10 – dokładnie na dziesiątym miejscu.

    Najważniejszy tytuł singlowy w karierze zdobyła pod koniec sezonu 2023, triumfując w WTA Elite Trophy. Co ciekawe, podczas tej samej imprezy zwyciężyła również w deblu, tworząc duet z Weroniką Kudiermietową. Najbliżej wielkoszlemowego triumfu była natomiast w grze podwójnej podczas Australian Open 2022, gdzie dotarła do finału.

    W swoim wpisie Brazylijka nie kryła wdzięczności wobec dotychczasowego szkoleniowca. „Po tych sześciu latach mogę tylko podziękować za wszystkie chwile i osiągnięcia, które wspólnie wypracowaliśmy na korcie i poza nim. Nasze dziedzictwo w brazylijskim tenisie pozostanie na zawsze. Jestem dumna i wdzięczna, że mogłam przeżyć ten etap razem z Tobą. Dziękuję za wskazówki, zaufanie i codzienne poświęcenie” – napisała.

    Przed Haddad Maią nowy rozdział. Obecnie zajmuje 67. miejsce w rankingu WTA i stoi przed wyzwaniem odbudowy formy w zmienionej rzeczywistości sportowej.

  • Zwycięstwo Sakkari ze Świątek i na tym koniec. Bolesny zwrot akcji dla Greczynki

    Zwycięstwo Sakkari ze Świątek i na tym koniec. Bolesny zwrot akcji dla Greczynki

    Wielkie emocje w Dosze i nieoczekiwany zwrot akcji. Maria Sakkari najpierw zaskoczyła tenisowy świat, eliminując Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w stolicy Kataru, by zaledwie dobę później sama pożegnać się z imprezą po bolesnej porażce w półfinale.

    Sensacja w ćwierćfinale i koniec serii Świątek

    Porażka Świątek była jednym z największych wydarzeń turnieju. Polka, która triumfowała w Dosze w 2022 roku i w kolejnych edycjach regularnie meldowała się w półfinałach, tym razem zakończyła zmagania na etapie ćwierćfinału. Choć rozpoczęła spotkanie z Sakkari bardzo pewnie i wygrała pierwszego seta, w dalszej części meczu inicjatywę przejęła Greczynka. Po niezwykle zaciętej trzeciej partii to ona mogła cieszyć się z awansu, przerywając znakomitą passę raszynianki w katarskiej imprezie.

    Półfinały bez Polki

    W piątkowych półfinałach doszło do dwóch starć: Sakkari zmierzyła się z Karolína Muchová, natomiast w drugim meczu Jelena Ostapenko rywalizowała z Victoria Mboko.

    Jako pierwsze na kort wyszły Ostapenko i Mboko. Kanadyjka po raz kolejny potwierdziła swój ogromny potencjał, wygrywając pewnie 6:3, 6:2 i meldując się w finale. Znacznie więcej dramaturgii przyniosło jednak drugie spotkanie.

    Zwroty akcji w meczu Sakkari – Muchová

    Pojedynek rozpoczął się od serwisu Sakkari. Początkowe gemy przebiegały spokojnie, ale przy stanie 1:1 Muchová wypracowała pierwsze break pointy. Mimo dwóch szans na objęcie prowadzenia przez Greczynkę, to Czeszka jako pierwsza przełamała rywalkę. Odpowiedź Sakkari była jednak natychmiastowa.

    Kluczowy moment pierwszego seta nastąpił w siódmym gemie, gdy zawodniczka z południa Europy obroniła aż cztery break pointy. To wyraźnie dodało jej pewności siebie – przejęła kontrolę nad wydarzeniami i ostatecznie wygrała partię 6:3, a w drugim secie szybko objęła prowadzenie 2:0.

    Od tego momentu nastąpił jednak całkowity zwrot. Muchová wygrała pięć gemów z rzędu, odrabiając straty i wychodząc na prowadzenie 5:2. Sakkari jeszcze próbowała wrócić do gry – zdobyła przełamanie i zmniejszyła dystans – lecz przy własnym podaniu nie zdołała doprowadzić do remisu 5:5. Czeszka zamknęła seta wynikiem 6:4.

    Decydująca partia miała już jednostronny przebieg. Muchová szybko przełamała rywalkę, odwracając losy gema ze stanu 0-30, a następnie systematycznie powiększała przewagę. Przy stanie 5:0 była o krok od „bajgla”. Sakkari zdołała wygrać honorowego gema, lecz końcówka należała do Czeszki. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:6, 6:4, 6:1.

    Finałowa szansa Muchovej

    Dla Muchovej to siódmy finał w karierze. Do tej pory sięgnęła po jeden tytuł – w 2019 roku w Seulu, gdzie w decydującym meczu pokonała Magdę Linette. Teraz stanie przed szansą na znacznie większy sukces.

    W sobotnim finale jej rywalką będzie Mboko, która powalczy o kolejne prestiżowe trofeum rangi WTA 1000. Początek meczu w Dosze zaplanowano nie wcześniej niż na godzinę 16:00 czasu polskiego. Emocji z pewnością nie zabraknie.

  • “Błędna argumentacja”. Prof. Bralczyk komentuje weto prezydenta Nawrockiego

    “Błędna argumentacja”. Prof. Bralczyk komentuje weto prezydenta Nawrockiego

    Prof. Bralczyk komentuje weto Nawrockiego. Zwrócił uwagę na jeden aspekt

    – Nie uważam, by należało nazywać gwarę śląską językiem, ale jestem przekonany, że powinna korzystać z takich samych praw – powiedział prof. Jerzy Bralczyk. Językoznawca odniósł się w ten sposób do weta Karola Nawrockiego dotyczącego uznania śląskiego za język regionalny. Prezydent w swojej argumentacji powoływał się na “fakty naukowe”.
    Mężczyzna w garniturze siedzący za stołem udekorowanym biało-czerwonymi kwiatami na tle polskich flag, w prawym górnym rogu zdjęcie w ramce przedstawiające starszego mężczyznę z brodą i okularami.

    Prof. Jerzy Bralczyk skomentował weto prezydenta Karola Nawrockiego. Chodzi o status języka śląskiegoAlbert Zawada, Polsat NewsPAP

    Prezydent Karol Nawrocki zawetował w czwartek ustawę uznającą śląski za język regionalny. Argumentował przy tym, że szanuje i ceni tradycję oraz kulturę Śląska.

    Powołał się na słowa niektórych językoznawców, którzy mieli twierdzić, że śląski jest dialektem języka polskiego. Jego zdaniem “faktów naukowych nie ustala się głosowaniem w Sejmie”.

    Weto Nawrockiego do ustawy o języku śląskim. Prof. Bralczyk: Można byłoby rozwiązać tę kwestię inaczej

    Inne zdanie na temat tego problemu przedstawił prof. Jerzy Bralczyk. Językoznawca częściowo zgodził się jednak z argumentacją głowy państwa.

    – Z jednej strony mamy kwestie formalne, które decydują o tym, czy daną odmianę można uznać za język, czy raczej za dialekt. Większość językoznawców, owszem, skłania się ku stanowisku, że w tym przypadku mamy do czynienia z dialektem – powiedział w rozmowie z “Faktem”.

    Językoznawca nadmienił, że naukowy status gwary, którą porozumiewa się mniejszość etniczna lub regionalna, nie może ograniczać jej praw.

    – Z drugiej strony pozostaje sprawa prawa do nauczania i funkcjonowania tej odmiany w przestrzeni publicznej. Można byłoby rozwiązać tę kwestię inaczej: nie zmieniając jej statusu na język, lecz przyznając jej – jako dialektowi – pełne uprawnienia, w tym edukacyjne, wydawnicze, instytucjonalne i inne – zaznaczył profesor.

    Naukowiec zaproponował kompromis, który polegałby na tym, że lokalne gwary w praktyce otrzymałyby te same prawa, które gwarantowane są językowi regionalnemu.

    – Nie uważam, by należało nazywać gwarę śląską językiem, ale jestem przekonany, że powinna korzystać z takich samych praw (…). Argument, że nie możemy tworzyć precedensu, jak twierdzi prezydent Nawrocki, nie jest przekonujący. Taka argumentacja jest błędna – podsumował prof. Bralczyk.

    Język śląski. Jednoznaczne stanowisko szefowej Rady Języka Polskiego

    Podczas parlamentarnych prac nad zawetowaną ostatecznie ustawą, wypowiadała się m.in. przewodnicząca Rady Języka Polskiego Katarzyna Kłosińska, która odniosła się do opinii RJP z 2011 roku, gdy śląszczyzna została określona jako dialekt języka polskiego. Jak podkreśliła ekspertka, od tego czasu zmieniła się “sytuacja socjolingwistyczna etnolektu śląskiego”.

    – Przede wszystkim ten język czy ten etnolekt nie był tak skodyfikowany jak jest teraz. Nie rozwijała się wtedy jeszcze literatura, nie było tej liczby osób, które się z tym językiem utożsamiają, uważają za swój ojczysty czy rodzinny, domowy język – mówiła prof. Kłosińska na senackiej komisji. Język ten – dodawała – jest dziś rozwinięty i funkcjonalny.

    Prof. Kłosińska podkreślała, że w momencie uznania kaszubszczyzny za język regionalny w 2005 roku jej stopień kodyfikacji, dorobek literacki oraz obecność w życiu kulturalnym były mniejsze niż te, którymi dziś dysponuje język śląski. Zapytana, czy jej zdaniem język śląski powinien zostać uznany za język regionalny w rozumieniu ustawy z 6 stycznia 2005 roku, odpowiedziała, że tak.

    Projekt ustawy w sprawie uznania języka śląskiego za język regionalny posłowie KO przygotowali po raz drugi w tej kadencji parlamentu. Poprzedni, zawetowany ostatecznie przez Andrzeja Dudę, uzyskał poparcie w Sejmie i Senacie w 2024 roku.

    “Trudno dyskutować z głupotą”. Mocne słowa Czarzastego w