• Świątek usłyszała pytanie. Natychmiastowy kontratak. “To jest sprawa między nami”

    Świątek usłyszała pytanie. Natychmiastowy kontratak. “To jest sprawa między nami”

    Świątek usłyszała pytanie. Natychmiastowy kontratak. “To jest sprawa między nami”

    Według medialnych doniesień nowym trenerem Igi Świątek ma zostać Francisco Roig. Polka jeszcze nie ogłosiła oficjalnie swojej decyzji, ale wskazują na to wszystkie znaki na niebie i ziemi. Tymczasem 24-latka w obszernym wywiadzie ze “sport.pl” poruszyła m.in. temat swojego byłego szkoleniowca – Wima Fissette’a.
    Tenis. Iga Świątek wprost o współpracy z Wimem Fissettem

    Tenis. Iga Świątek wprost o współpracy z Wimem FissettemMatthew StockmanAFP

    Wokół współpracy Świątek z belgijskim szkoleniowcem narosło wiele historii. Eksperci i dziennikarze bardzo często podkreślali, że Fissette nie miał autorytetu, a Polka mu nie do końca ufała.

    Cała prawda na temat relacji Świątek – Fissette. Polka o wszystkim opowiedziała

    Mistrzyni Wimbledonu 2025 porozmawiała z Radosławem Leniarskim ze “sport.pl”. Podczas długiego wywiadu zostało poruszonych wiele tematów. Nie mogło zabraknąć tematu rozstania Świątek z trenerem i tego, jak długo dojrzewała w niej decyzja o zakończeniu współpracy, która trwała 16 miesięcy.

    “To jest sprawa między nami. Nie chcę wchodzić w szczegóły. Na pewno nie jest to coś, na co ktoś taki jak ja decyduje się po jednej porażce. Nie podjęłabym takiej decyzji pochopnie” – wyznała i kontynuowała swoją wypowiedź. “Czasem można we mnie widzieć osobę emocjonalną, ale ja naprawdę nie podejmuję decyzji impulsywnie. Jestem dość racjonalna. Lubię dać sobie czas na podjęcie decyzji. Poza tym nie dokonuję wielu zmian w zespole. Uważam, że to bardzo dobre podejście. Lubię dawać zespołowi możliwość, żebyśmy się “zresetowali” i zaczęli trochę inaczej pracować” – dodała.

    Świątek podkreśliła, że “poczuła, że po prostu przyszedł czas na zmianę”, a decyzji nie podjęła w Miami, a nieco wcześniej. Przyznała, że już w trakcie turnieju w Dosze zdała sobie sprawę, że nie czuje się na korcie tak dobrze jak wcześniej.

    “Po porażce z Marią Sakkari usiedliśmy i długo rozmawialiśmy. Zastanawialiśmy się, co zmienić i jak podejść do kolejnego tygodnia, żebym mogła wrócić do swojej solidnej gry. I faktycznie, przed Indian Wells zrobiliśmy pewne kroki do przodu. Ale kiedy wzięłam pod uwagę całość, doszłam do wniosku, że zmiana jest mi potrzebna” – podkreśliła.

    24-latka jednoznacznie też zaznaczyła, że cały etap trwał kilka tygodni, a ona dużo się nauczyła w trakcie tego procesu zanim ostatecznie rozstała się ze szkoleniowcem.

    Hiszpan nowym trenerem Świątek?

    Świątek w rozmowie ze “sport.pl” zaprzeczyła, że nie rozglądała się za nowym trenerem, zanim nie zakończyła współpracy z Belgiem. “Jestem szczera wobec osób, z którymi pracuję” – na wstępnie podkreśliła. “Myślałam o zmianie, ale nie działałam aktywnie. No, bo jeśli się z kimś pracuje, trzeba dać temu wysiłkowi szansę, trzeba zaufać człowiekowi” – dodała.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP _AFP
    Tenisistka w trakcie dynamicznego uderzenia piłki dwuręcznym backhandem, skupienie na twarzy, sportowy strój i czapka, żółta piłka w ruchu na pierwszym planie.

    Iga ŚwiątekKarim JAAFAR / AFP AFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP

    Tomasz Hajto ocenił piłkarzy reprezentacji Polski po meczu ze Szwecją.

  • Świątek przerwała milczenie. Ogłasza ws. relacji z Abramowicz. “Szczerze mówiąc”

    Świątek przerwała milczenie. Ogłasza ws. relacji z Abramowicz. “Szczerze mówiąc”

    23 marca Iga Świątek ogłosiła zakończenie współpracy z Wimem Fissette’m. Niecały tydzień później pierwszy raz zabrała głos po tej decyzji. W rozmowie z portalem Sport.pl poruszyła mnóstwo wątków. Jeden z nich dotyczył tego, jaką rolę w jej sztabie pełni Daria Abramowicz. – Ludzie nie mają pojęcia, jak to wygląda – słyszymy.
    Daria Abramowicz i Iga Świątek w sportowych strojach rozmawiają na tle grupy obserwatorów w okularach

    Daria Abramowicz, Iga ŚwiątekAnna KlepaczkoNewspix.pl

    W tym sezonie Iga Świątek nie ma jeszcze na koncie żadnego tytułu. Przegrywała sześciokrotnie – z Coco Gauff i Belindą Bencic na United Cup, w ćwierćfinale Australian Open z Jeleną Rybakiną, na tym samym etapie turnieju z Marią Sakkari i Eliną Switoliną kolejno w Dosze i Indian Wells oraz przeciwko Magdzie Linette w pierwszym meczu WTA 1000 Miami.

    Problemem 24-latki nie jest sama gra czy dyspozycja fizyczna. Są nim przede wszystkim emocje i kwestie psychologiczne. Od kilku tygodni Świątek na korcie jest sfrustrowana i często bezradna. Jeśli wszystko idzie dobrze, zazwyczaj nie ma powodów do obaw. Ale jeśli cokolwiek nie pójdzie po jej myśli, rozkręca się spirala złości i żalu, którą trudno jest zatrzymać.

    Tomasz Tomaszewski: Iga jest nieszczęśliwa, niezadowolona i sfrustrowana. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Świątek przemówiła po zwolnieniu trenera. Klarowne słowa nt. Darii Abramowicz

    Po przegranej na Florydzie Polka ogłosiła rozstanie z Wimem Fissettem. W jej sztabie pozostała natomiast Daria Abramowicz, która pełni rolę psycholożki. Kibice i eksperci mieli i nadal mają wiele zastrzeżeń do jej pracy. Zwłaszcza w ostatnim czasie, skoro na tej płaszczyźnie tenisistka nie radzi sobie najlepiej, łagodnie mówiąc.

    O rolę Abramowicz Świątek zapytana została w najnowszym wywiadzie dla Sport.pl. Jej odpowiedź była bardzo konkretna. – To ja decyduję, z kim pracuję – zaznaczyła wprost mistrzyni sześciu Wielkich Szlemów.

    Następnie stwierdziła, że wszelkiego rodzaju “negatywne rzeczy” i teorie dotyczące Abramowicz zostały “wymyślone po to, żeby wywołać zamieszanie”.

    – Ludzie nie mają pojęcia, jak to wygląda – to ja podejmuję decyzje dotyczące współpracy (…) Jeśli chodzi o artykuły o Darii – przez lata przypisywano jej mój sukces na korcie, bo był możliwy m.in. dzięki sile mentalnej, a teraz, gdy pojawił się spadek formy i wyników, nagle to ona jest temu winna – dodała.

    Na koniec omawianego wątku Iga Świątek zaznaczyła, że “stara się opierać decyzje na własnej opinii” oraz że to ona prowadzi swój zespół. – Tylko wtedy mogę naprawdę w nie wierzyć i mieć przekonanie, że to właściwy wybór – deklaruje 24-latka.
    Tenisistka w stroju sportowym z rakietą w ręku podczas meczu na korcie, z wyrazem emocji na twarzy, w tle rozmyte elementy hali z widocznym fragmentem napisu.

    Iga ŚwiątekAFP
    Kobieta z prostymi, jasnobrązowymi włosami, ubrana w białą koszulkę z motywami kwiatów i napisem, patrzy z uśmiechem w bok; w lewym górnym rogu widoczne jest okrągłe wstawienie z inną kobietą o blond włosach, która również się uśmiecha.

    Psycholog Daria Abramowicz (na małym zdj.) pełni w sztabie Igi Świątek kluczową rolęAFP
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News

    Tomasz Hajto ocenił piłkarzy reprezentacji Polski po meczu ze Szwecją.

  • Świątek już nie milczy. Mocna odpowiedź, ona to widzi. Mówi o absurdzie

    Świątek już nie milczy. Mocna odpowiedź, ona to widzi. Mówi o absurdzie

    Nie o takim rozgłosie marzyła Iga Świątek jeszcze kilka miesięcy temu. O Polce głośno jest w ojczyźnie nie ze względu na dobre wyniki, a z powodu zamieszania związanego z teamem. W centrum znajduje się zwłaszcza Daria Abramowicz, której efekty pracy są regularnie podważane. Wreszcie tenisistka zdecydowała się na odpowiedź, udzielając obszernego wywiadu portalowi “sport.pl”. I podobnie jak wspomniane wyżej osoby, nie hamowała się. “To absurdalne” – wyznała w pewnym momencie.
    Iga Świątek skupiona, ubrana w sportowy strój i czapkę, żółta piłka w ruchu.

    Iga ŚwiątekKarim JAAFAR / AFP AFP

    Tak kiepskiego początku sezonu Iga Świątek nie miała od kilku dobrych lat. Mamy kwiecień, a Raszynianka wciąż jest bez choćby jednego singlowego finału. Ponadto w rankingu WTA spadła z drugiej na czwartą lokatę. Ze względu na niesatysfakcjonujące rezultaty, gwiazda w marcu pożegnała się z Wimem Fissette’em. Po wypuszczeniu oficjalnego komunikatu, w kraju nad Wisłą od razu uaktywnili się eksperci oraz dziennikarze. Na celownik wzięli oni Darię Abramowicz.

    W przestrzeni wirtualnej zaczęły pojawiać się głosy, że to psycholożka stanowi obecnie największy problem 24-latki. Podobnie zresztą sądzili kibice. Iga Świątek długo nie zabierała głosu. Dopiero niedawno doszło do zmiany w tym temacie. Obecna mistrzyni Wimbledonu porozmawiała z Radosławem Leniarskim pracującym dla “sport.pl”. Podczas długiego wywiadu zostało poruszonych mnóstwo tematów. W pewnym momencie żurnalista wprost zapytał rozmówczynię co sądzi o głosach płynących z ojczyzny.

    Świątek zaniepokojona głosami płynącymi z Polski. Chciałaby zmiany

    “Przeraża mnie coraz częściej, co ludzie publikują w internecie. Mam wrażenie, że zmierza to w bardzo złym kierunku” – wyznała na wstępie. Oczywiście nie był to koniec. “Zaskakuje mnie, że osoby, które widziały mnie tylko wtedy, gdy miałam 10 czy 12 lat, nagle są pytane, jaka jestem ‘naprawdę’ i co powinnam robić ze swoim życiem lub na korcie. To trochę tak, jakby spytać nauczycielkę z przedszkola, która znała jakieś dziecko przez rok, jakim jest jako dorosły człowiek – przecież to absurdalne” – dodała.

    Raszynianka po cichu marzy o zmianie sytuacji. “Chciałabym, żeby w Polsce było więcej osób, które naprawdę znają się na tenisie i podchodzą do niego bardziej racjonalnie. Bo większość cytowanych w mediach nigdy nawet nie była na turnieju. Przecież tylko moi najbliżsi wiedzą, jakie mam wątpliwości, co chcę poprawić i na czym się skupić w przyszłości” – zaznaczyła.

    Na koniec poprosiła o zaufanie oraz spokój. “Zasługujemy chyba na trochę przestrzeni oraz na podstawowy szacunek – zarówno ja, jak i zespół, który doprowadził mnie do tego miejsca i pomógł osiągnąć tyle świetnych wyników” – podsumowała. Najbliższy turniej nasza rodaczka rozpocznie za kilkanaście dni, o ile nie dojdzie do nagłej zmiany planów. Iga Świątek planuje wystąpić w Stuttgarcie.
    Tenisistka w stroju sportowym z rakietą w ręku podczas meczu na korcie, z wyrazem emocji na twarzy, w tle rozmyte elementy hali z widocznym fragmentem napisu.

    Iga ŚwiątekAFP
    Kobieta w białej sportowej czapce i stroju trzyma przy twarzy niebiesko-biały ręcznik, z wyrazem silnych emocji oraz łez, na tle rozmytych postaci w tle.

    Iga ŚwiątekJose Breton / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Tenisistka w fioletowej czapce podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, z wyraźną koncentracją na twarzy i dynamicznym ruchem ramienia na tle ciemnego boiska z fioletowym światłem.

    Iga ŚwiątekIMAGO/NOUSHADEast News

    Jannik Sinner – Jiri Lehecka. Skrót meczu

  • Francuzi ogłaszają nazwisko nowego trenera Igi Świątek. Koniec historii

    Francuzi ogłaszają nazwisko nowego trenera Igi Świątek. Koniec historii

    Opinia publiczna jest w trakcie oczekiwania na ogłoszenie Igi Świątek, który trener zostanie jej nowym szkoleniowcem po odejściu Belga Wima Fissette’a. Od kilku dni za faworyta do tej roli uchodził były trener Rafaela Nadala, słynny fachowiec z Hiszpanii. Dzisiaj francuski dziennik L’Equipe nie tylko połączył kropki, ale wprost ogłosił imię i nazwisko uznanego szkoleniowca, który ma objąć kluczową rolę w teamie polskiej gwiazdy. Jest nim Francisco Roig.
    Francuzi ogłaszają nazwisko nowego trenera Igi Świątek. Koniec krótkiej historii

    Iga ŚwiątekMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / ELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Dokładnie tydzień temu informacje, które nieco wcześniej nieśmiało zaczęły krążyć, doczekały się ujawnienia przez polskie media. Interia donosiła, powołując się na informacje pozyskane przez Przegląd Sportowy Onet, że słynny hiszpański trener Francisco Roig jest bardzo poważnym kandydatem na nowego szkoleniowca Igi Świątek.

    Media: Iga Świątek wybrała nowego trenera

    – Ma doświadczenie w pracy z wielkimi graczami, a najlepszym przykładem jest Rafael Nadal. Wie, jak radzić sobie z taką gwiazdą jak Iga. Był już w takiej sytuacji, więc jestem pewien, że świetnie by sobie poradził – mówił cytowany Pedro de Pablos Garcia, dziennikarz publikujący w “Marce” i serwisie Punto de Break.

    Rozmówcy Interii widzieli innych kandydatów, Piotr Woźniacki wskazywał na wagę pracy w tym konkretnym momencie z fachowcem z Polski, bezpośrednio typując Dawida Celta. Z kolei Paweł Strauss uważał, że polski klucz byłby trafny, ale tak zdecydowanie nie uznał, że kapitan reprezentacji Polski byłby skrojony pod wymagania Świątek. I czwarta tenisistka świata, sześciokrotna triumfatorka Wielkich Szlemów, zdaje się iść zupełnie innym torem.

    Emocje i słuszność podejrzeń, że może chodzi o Roiga, podgrzał kierunek obrany przez raszyniankę. Udała się do Akademii Rafaela Nadala, by rozpocząć przygotowania do sezonu na kortach ziemnych. Teraz francuski dziennik L’Equipe jest pewny: nowym trenerem Świątek będzie właśnie Francisco Roig!

    “Giovanni Mpetshi Perricard, którego przez niecały miesiąc trenował Francisco Roig, były trener Rafaela Nadala, zakończył współpracę, ponieważ Hiszpan dołączył do sztabu Igi Świątek” – ustalił prestiżowy dziennik.

    Więcej wkrótce…
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta i zaciskając szczękę podczas meczu.

    Iga Świątek Aaron FavilaEast News

    Iga Świątek/Casper Ruud – Jelena Rybakina/Taylor Fritz.

  • Kulesza zdecydował ws. przyszłości Jana Urbana. Nadał specjalny komunikat

    Kulesza zdecydował ws. przyszłości Jana Urbana. Nadał specjalny komunikat

    Reprezentacja Polski nie zdołała wywalczyć awansu na mistrzostwa świata, przegrywając w finale baraży ze Szwecją 2:3. Choć „Biało-Czerwoni” ambitnie gonili wynik, ostatecznie musieli uznać wyższość rywali. Tuż po zakończeniu spotkania głos zabrał prezes PZPN, Cezary Kulesza, który za pośrednictwem platformy X ogłosił decyzję dotyczącą przyszłości selekcjonera.

    We wtorkowy wieczór Polacy stanęli przed szansą wyjazdu na mundial, mierząc się ze Szwecją, która wcześniej pokonała Ukrainę 3:1. Zespół Jana Urbana przystępował do tego starcia po wymagającym meczu z Albanią. Już w pierwszej połowie spotkania na PGE Narodowym sytuacja była trudna — błąd Jana Bednarka pozwolił rywalom objąć prowadzenie, a po 45 minutach to goście byli bliżej upragnionego celu.

    Nadzieję przywrócili jednak liderzy kadry. Robert Lewandowski oraz Piotr Zieliński ponownie odegrali kluczowe role, choć tym razem na pierwszy plan wysunął się Nicola Zalewski. Selekcjoner zdecydował się na kilka zmian w składzie — w obronie pojawił się Przemysław Wiśniewski, do wyjściowej jedenastki wrócił Zalewski, a w ataku szansę od pierwszej minuty otrzymał Karol Świderski.

    Mecz ze Szwecją pokazał dwa oblicza polskiej drużyny. W ofensywie potrafili oni tworzyć groźne akcje i momentami dominowali przeciwnika, jednak błędy w defensywie okazały się kosztowne. Jeszcze przed przerwą wyrównującego gola zdobył Zalewski, który po zmianie stron asystował przy trafieniu Świderskiego. Polacy coraz śmielej atakowali i wydawało się, że doprowadzą co najmniej do dogrywki.

    Decydujący cios padł jednak w 88. minucie. Po chaosie w polu karnym i kolejnych błędach obrony Viktor Gyökeres wykorzystał sytuację i zdobył zwycięską bramkę dla Szwecji. Tym samym to gospodarze zapewnili sobie udział w mundialu 2026, a Polska po raz pierwszy od 2014 roku nie wystąpi na tej imprezie.

    Po końcowym gwizdku Cezary Kulesza odniósł się zarówno do wyniku, jak i przyszłości reprezentacji. Prezes PZPN podziękował zawodnikom za walkę i jasno zadeklarował dalsze wsparcie dla selekcjonera. Jak przekazał w mediach społecznościowych, kontrakt Jana Urbana zostanie przedłużony, co oznacza kontynuację jego pracy z kadrą mimo niepowodzenia w barażach.

  • Cała Polska uległa złudzeniu. Oto prawda o meczu ze Szwecją

    Cała Polska uległa złudzeniu. Oto prawda o meczu ze Szwecją

    Cała Polska mogła ulec złudzeniu. Trudno znaleźć kibica, który po meczu Polska – Szwecja nie powiedziałby: przegrała drużyna lepsza. Ale czy na pewno tak było? Gdy spojrzymy na to spotkanie bez emocji, wnioski wcale nie muszą być tak oczywiste.

    Legendarny włoski dziennikarz Gianni Brera twierdził, że idealny mecz piłkarski powinien zakończyć się wynikiem 0:0. Jako wielki zwolennik taktyki i porządku na boisku uważał, że każdy gol jest raczej dowodem błędu niż przejawem geniuszu. Kiedy słynny półfinał mundialu z 1970 roku między Reprezentacja Włoch w piłce nożnej a Reprezentacja Niemiec Zachodnich w piłce nożnej zakończył się wynikiem 4:3 i został okrzyknięty „meczem stulecia”, Brera nazwał go wręcz obrazą futbolu. W jego oczach chaos i błędy w defensywie przekreślały jakąkolwiek wielkość tego widowiska.

    Podobne podejście można było wyczuć w słowach Mateusz Borek, który po meczu ze Szwecją zauważył, że trudno mówić o dobrym występie, skoro drużyna traci aż trzy bramki. I coś w tym jest – może rzeczywiście warto odrzucić narrację o „dobrym meczu” Polaków.

    Nie chodzi tu tylko o banalne stwierdzenie, że liczy się wynik. Owszem, futbol nie jest łyżwiarstwem figurowym, ale styl i sposób gry także mają znaczenie. Problem polega na tym, że w piłce nożnej ocena „stylu” często zależy od jednego arbitra. W tym przypadku był nim Slavko Vinčić. Gdyby inaczej ocenił sytuację z udziałem Jakub Kamiński w polu karnym, Polska mogła otrzymać rzut karny. Gdyby z kolei nie dał się przekonać upadkowi Anthony Elanga w starciu z Nicola Zalewski, być może nie byłoby rzutu wolnego, po którym padła jedna z bramek. To pokazuje, że element „wrażenia artystycznego” w futbolu istnieje – choć w mniej formalnej formie niż w sportach ocenianych przez sędziów punktowych.

    Jeśli jednak spojrzeć na mecz szerzej, łatwo zrozumieć, skąd wzięło się przekonanie, że Polska była lepsza. Więcej akcji ofensywnych, większa aktywność, więcej strzałów – to wszystko buduje obraz przewagi. Ale czy to wystarczy, by mówić o lepszej drużynie?

    Gdy zmienimy perspektywę i zaczniemy oceniać nie tylko ofensywę, lecz także organizację gry, dyscyplinę taktyczną i realizację założeń, obraz zaczyna wyglądać inaczej. O ile w ataku Polacy momentami imponowali, o tyle w defensywie popełniali błędy, które trudno usprawiedliwić. Sposób, w jaki tracili gole, można określić jednym słowem: katastrofa. Szwedzi nie musieli grać wielkiego meczu – wystarczyło, że wykorzystali prezenty.

    Dlatego pocieszanie się ładnymi akcjami ofensywnymi może być złudne. W piłce nożnej od dawna funkcjonuje powiedzenie, że atak przyciąga kibiców, ale to obrona wygrywa mecze. I ten mecz był tego dobitnym potwierdzeniem.

  • Miał być hit ze Świątek, było 0:6 z Linette. Koszmar przyszedł po chwili

    Miał być hit ze Świątek, było 0:6 z Linette. Koszmar przyszedł po chwili

    Dokładnie dwa tygodnie temu polscy kibice z uwagą śledzili wydarzenia w Miami Open – Magda Linette grała z Warwarą Graczową o to, by w kolejnej rundzie triumfatorka mogła się zmierzyć z Igą Świątek. Urodzona w Moskwie reprezentantka Francji premierową partię wygrała 6:2, wyglądała lepiej. A później została zdominowana przez Poznaniankę. Dalszy ciąg tej historii znamy – związany jest z sensacją w polskim boju. A co z Graczową? Przez kilka miesięcy będzie musiała żyć ze świadomością, że nie dostanie szansy do rewanżu. Poniżej szczegóły.
    article cover

    Warwara GraczowaYuichi YamazakiAFP

    Równe trzy lata temu Warwara Graczowa pokonała w Miami Ons Jabeur, wtedy rozstawioną z “4”, a później rozbiła Magdalenę Fręch 6:1, 6:2. I po raz pierwszy zapewniła sobie awans do TOP 50 rankingu WTA. Było to też jedno z jej ostatmich spotkań “bez flagi” przy nazwisku – choć urodziła się w Moskwie i miała rosyjskie obywatelstwo, to od siedmiu już lat mieszkała i trenowała w Cannes. Z jesienią 2022 roku pozytywnie zdała egzamin ze znajomości języka.

    Wkrótce przy jej nazwisku pojawiła się flaga Francji, spodziewano się, że może sporo namieszać w światowej czołówce. Tak się nie stało, na początku 2024 roku była 39., dziś jest o 20 pozycji niżej. Stała się typową zawodniczką z drugiego szeregu, którą stać na przebłyski. Jak niedawno w Dosze, gdzie pokonała Lindę Noskovą, a gdyby ograła też Marię Sakkari, wpadłaby na Igę Świątek. Przegrała z Greczynką, a ta później wyrzuciła też z turnieju naszą zawodniczkę.
    Warwara Graczowa zameldowała się w 1/8 finału French Open, podobnie jak Iga Świątek

    Warwara GraczowaALAIN JOCARD / AFPAFP

    Do podobnego scenariusza doszło też w Miami – Graczowa znów mogła zmierzyć się z Igą, ale warunkiem było ogranie Magdy Linette. Pierwszego seta wygrała 6:2, a później to Polka przejęła kontrolę nad spotkaniem. I dwie kolejne partie zapisała na swoim koncie (6:2, 6:0).

    A później Linette ograła też Świątek, w meczu z podobnym scenariuszem, czyli po wysoko przegranej pierwszej partii. A Graczowa nie dostanie okazji do kolejnej potyczki z polską zawodniczką. Ani żadną inną – w najbliższych miesiącach.

    Warwara Graczowa wydała oświadczenie. Chodzi o zdarzenie z poprzedniego tygodnia

    25-letnia tenisistka miała w tym tygodniu grać w WTA 500 w Charleston, wycofała się jednak z rywalizacji. Jest jeszcze na liście zgłoszeń w połowie kwietnia do WTA 250 w Rouen, ale też już wiadomo, że tam nie zagra.

    A wszystko przez kontuzję, której doznała w poprzednim tygodniu podczas treningu. – Z przykrością informuję, że zerwałam więzadło krzyżowe przednie. Czeka mnie długa droga do powrotu, ale jestem zdeterminowana, by pojawić się mocniejsza – napisała w mediach społecznościowych.

    Zapowiedziała też, że w tym czasie będzie można śledzić jej… nowe hobby.

    Standardowo proces powrotu do pełni zdrowia po operacji ACL trwa około sześciu miesięcy. Jeśli podobnie będzie w przypadku Graczowej, zapewne pojawi się jesienią podczas Asian Swing. I będzie mogła skorzystać z zamrożonego rankingu. Choć możliwa jest też opcja z powrotem na początku kolejnego sezonu, już w Australii.
    Kobieta w czarnej sportowej sukience i białej czapce odbija piłkę rakietą tenisową na korcie tenisowym podczas gry.

    Warwara GraczowaMinas PanagiotakisAFP

    Dayana Yastremska – Varvara Gracheva. Skrót meczu

  • Świątek odkrywa prawdę. Koniec milczenia. Pierwsze słowa po odejściu Fissette’a

    Świątek odkrywa prawdę. Koniec milczenia. Pierwsze słowa po odejściu Fissette’a

    Iga Świątek przemówiła publicznie. Nie licząc komunikatu o rezygnacji z gry w BJK Cup, uczyniła to po raz pierwszy od pożegnania z trenerem Wimem Fissette’em. – Dlaczego ludzie mówią mi, co powinnam robić ze swoim życiem? – pyta w rozmowie ze Sport.pl. Na zakręcie profesjonalnej kariery kilka razy znajdowała się już wcześniej. Do tej pory nie dzieliła się jednak swoimi emocjami tuż przed zatrudnieniem nowego szkoleniowca.
    Iga Świątek i Wim Fissette podczas treningu na korcie, mężczyzna trzyma rakietę i piłki, niebieska siatka w tle

    To już obrazek archiwalny. Iga Świątek pożegnała się z trenerem Wimem Fissette’em po porażce w Miami OpenMarcin CholewińskiNewspix.pl

    Iga Świątek przystępowała do bieżącego sezonu z klarownym planem. Celem strategicznym było odzyskanie pozycji na szczycie rankingu WTA. Po trzech miesiącach ta wizja wymaga jednak korekty.

    Najlepsza polska tenisistka nie zdołała przebrnąć fazy ćwierćfinałowej w żadnym turnieju. A kiedy z Miami Open pożegnała się już po pierwszym występie, przegrywając z Magdą Linette, zdecydowała się na zmianę trenera. Posadę stracił Wim Fissette.

    Iga Świątek przerywa milczenie. “Chcę znów poczuć, że na korcie jestem jak ściana”

    Tąpnięcie w sztabie Raszynianki było nie do uniknięcia. Jeśli nie doszłoby do niego po turnieju na Florydzie, miałoby pewnie miejsce w perspektywie kilku kolejnych tygodni. Iga nie była już w stanie maskować frustracji – ani na korcie, ani poza nim.

    Eksperci znów zaczęli regularnie wskazywać na jej domniemane problemy ze sferą mentalną. A ona sama wyznała, że w trakcie gry… za dużo myśli. Zatraciła gdzieś automatyzmy, które uczyniły z niej niegdyś pierwszą rakietę świata.

    W ostatnim czasie Polka nie była w stanie skupić się wyłącznie na tenisie. Potwierdza to pytanie, jakie zadaje w rozmowie ze Sport.pl. – Dlaczego ludzie mówią mi, co powinnam robić ze swoim życiem? – docieka Iga.

    Zamiast powrotu na szczyt rankingu WTA musiała się pogodzić z utratą pozycji wiceliderki. Najpierw zsunęła się na trzecią lokatę. A od poniedziałku klasyfikowana jest na czwartym miejscu.

    Nie zamierza jednak kapitulować. Lada dzień ogłosi nazwisko nowego trenera. W spekulacjach najczęściej przewija się Francisco Roig, były członek teamu Rafaela Nadala.

    – Chcę znów poczuć, że na korcie jestem jak ściana – oznajmia Świątek w awizowanym wywiadzie dla Sport.pl (publikacja całej rozmowy w środę). Odsłania też kulisy i przyczyny rozstania z belgijskim szkoleniowcem. I nie unika tematu budzącej kontrowersje współpracy z Darią Abramowicz.

    Do gry wraca już w połowie kwietnia. Weźmie wtedy udział w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Tą imprezą zainauguruje występy na kortach ziemnych.
    Kobieta siedząca przy stole podczas konferencji prasowej, trzymająca mikrofon, w tle logo WTA Tour oraz BNP Paribas, sportowe ubranie

    Iga ŚwiątekAFP
    Zawodniczka tenisowa w czarno-różowym stroju i różowej czapce okazuje radość po zdobyciu punktu, ściskając pięść i patrząc z determinacją w stronę boiska.

    Iga ŚwiątekAFP
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce z rakietą w ręku, patrząca do góry z wyrazem zdziwienia lub rozczarowania na twarzy, na tle niebieskiej tablicy z napisem.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz/SIPAEast News

    Tomasz Tomaszewski: Iga jest nieszczęśliwa, niezadowolona i sfrustrowana.

  • Lewandowski przemówił po porażce. “Najgorsze uczucie”. Nagle dostał TO pytanie

    Lewandowski przemówił po porażce. “Najgorsze uczucie”. Nagle dostał TO pytanie

    Reprezentacja Polski przegrała ze Szwecją 2:3 w decydującym meczu barażowym o awans na mundial. Choć Biało-Czerwoni przez dużą część spotkania prezentowali się lepiej i częściej dochodzili do sytuacji bramkowych, to jednak w najważniejszym aspekcie – skuteczności – okazali się gorsi od rywali. Po końcowym gwizdku głos zabrał kapitan kadry, Robert Lewandowski, którego słowa wyraźnie oddawały skalę rozczarowania.

    Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem to Szwedzi byli wskazywani jako faworyci. Drużyna prowadzona przez Graham Potter potwierdziła swoją formę w półfinale baraży, pokonując Ukrainę 3:1. Polacy natomiast musieli się sporo napracować, by ograć Albanię 2:1, odrabiając straty.

    Już pierwsza połowa spotkania ze Szwecją pokazała, że Polacy mają duży potencjał w ataku. Stwarzali sytuacje, ale tylko Nicola Zalewski zdołał zamienić jedną z nich na gola. Tymczasem gospodarze wykazali się niemal stuprocentową skutecznością – dwukrotnie zagrozili bramce Kamil Grabara i oba te momenty zakończyli trafieniami.

    Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Polska nadal dominowała, co przyniosło efekt w postaci wyrównującego gola autorstwa Karol Świderski. Mimo przewagi i licznych prób, to jednak Szwedzi zadali decydujący cios. W 88. minucie zwycięskiego gola zdobył Viktor Gyökeres, pozbawiając Polaków marzeń o mundialu.

    Po meczu Robert Lewandowski nie krył emocji. Przyznał, że trudno mu znaleźć odpowiednie słowa, by opisać to, co czuje drużyna. Podkreślił brutalność futbolu, w którym dobra gra nie zawsze idzie w parze z wynikiem. Zwrócił uwagę szczególnie na trzecią bramkę, która – jego zdaniem – przesądziła o losach spotkania. Kapitan zaznaczył też, że gdyby doszło do dogrywki, szanse Polski rosłyby z każdą minutą.

    Napastnik został również zapytany o swoją przyszłość w reprezentacji, zwłaszcza w kontekście zagadkowego wpisu w mediach społecznościowych z utworem „Time To Say Goodbye”. Odpowiedział jednak bardzo ostrożnie – przyznał, że potrzebuje czasu na przemyślenia i na razie nie jest gotowy na żadne deklaracje. Podkreślił, że skupia się teraz na obowiązkach klubowych i czekających go meczach.

    Dotychczas Robert Lewandowski rozegrał w reprezentacji Polski 165 spotkań, w których zdobył 89 bramek i zanotował 38 asyst.

  • Świątek odkrywa prawdę. Koniec milczenia. Pierwsze słowa po odejściu Fissette’a

    Świątek odkrywa prawdę. Koniec milczenia. Pierwsze słowa po odejściu Fissette’a

    Iga Świątek po raz pierwszy od rozstania z Wim Fissette zdecydowała się publicznie zabrać głos. W rozmowie ze Sport.pl nie ukrywa emocji i frustracji, jakie towarzyszyły jej w ostatnich tygodniach. — Dlaczego ludzie mówią mi, co powinnam robić ze swoim życiem? — pyta retorycznie, dając do zrozumienia, jak dużą presję odczuwa poza kortem.

    Początek sezonu miał dla Polki jasno określony cel — powrót na szczyt rankingu WTA. Rzeczywistość szybko jednak zweryfikowała te plany. Po trzech miesiącach rywalizacji nie udało jej się dotrzeć nawet do półfinału żadnego z turniejów. Kulminacją problemów była porażka już w pierwszym meczu w Miami, gdzie lepsza okazała się Magda Linette. To wydarzenie przyspieszyło decyzję o zakończeniu współpracy z dotychczasowym trenerem.

    Zmiana w sztabie była właściwie nieunikniona. Jeśli nie nastąpiłaby w tamtym momencie, doszłoby do niej w najbliższej przyszłości. Świątek coraz wyraźniej dawała odczuć narastającą frustrację — zarówno na korcie, jak i poza nim. Eksperci zaczęli zwracać uwagę na jej problemy mentalne, a sama zawodniczka przyznała, że w trakcie meczów za dużo analizuje i traci naturalność gry, która wcześniej była jej największym atutem.

    Dodatkowo presja otoczenia i liczne komentarze sprawiły, że nie była w stanie skupić się wyłącznie na sporcie. W efekcie, zamiast walczyć o powrót na pozycję liderki, stopniowo spadała w rankingu — najpierw na trzecie, a następnie na czwarte miejsce.

    Mimo trudnego okresu 24-latka nie zamierza się poddawać. W najbliższym czasie planuje ogłosić nazwisko nowego szkoleniowca. Wśród potencjalnych kandydatów najczęściej wymienia się Francisco Roig, który w przeszłości współpracował z Rafael Nadal.

    — Chcę znów poczuć, że na korcie jestem jak ściana — podkreśla Świątek, zapowiadając powrót do swojej najlepszej wersji. W wywiadzie zapowiada także, że odniesie się do kulis rozstania z Fissette’em oraz do współpracy z psycholożką Daria Abramowicz, która od dawna budzi duże zainteresowanie i różne opinie w środowisku tenisowym.

    Powrót na kort nastąpi już w połowie kwietnia. Polka rozpocznie część sezonu na mączce od występu w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, gdzie spróbuje odbudować formę i odzyskać pewność siebie.