• Iga Świątek zagrała va banque. Jej plan ma potężny haczyk

    Iga Świątek zagrała va banque. Jej plan ma potężny haczyk

    Iga Świątek zagrała va banque. Jej plan ma potężny haczyk

    Hiszpańska rewolucja rozpoczęta. Iga Świątek zagrała va banque i oddała karierę w ręce człowieka Rafaela Nadala. Francisco Roig ma przywrócić jej dominację, ale na drodze do sukcesu stoi jedna poważna przeszkoda. By odzyskać szczyt, Polka musi zgodzić się na coś, co bezpowrotnie wyrwie ją ze strefy komfortu.
    Wybór Roiga udowadnia, że Polka odrzuca półśrodki i chce trenować według rygorystycznych reguł, które ukształtowały jej największego idola. Zderzenie dwóch tak ambitnych charakterów, z których każdy jest przeraźliwie głodny udowodnienia światu swojej wartości, może wstrząsnąć kobiecym tourem. Zanim jednak ten duet rzuci rywalki na kolana, Świątek będzie musiała spełnić trzy bezwzględne warunki, bez których cała ta hiszpańska misja z góry skazana jest na porażkę.
    To musiało się tak skończyć. Oto dlaczego Świątek zwolniła Fissette’a
    Zatrudnienie Wima Fissette’a można nazwać bolesnym przecięciem pępowiny. To była jej pierwsza próba współpracy z zagranicznym szkoleniowcem głównym, krok w stronę poszerzenia perspektyw poza środowisko, które znała od wczesnych lat swojej kariery. Patrząc czysto na papier, Fissette wydawał się wyborem wręcz zjawiskowym. Wystarczy spojrzeć na jego dorobek: doprowadził do wielkich sukcesów Simonę Halep, Wiktorię Azarenkę, Kim Clijsters, Angelique Kerber i Naomi Osakę. Łącznie jako trener sięgnął po siedem tytułów wielkoszlemowych. Fachowiec co się zowie.
    A jednak w tenisie same liczby i CV to za mało. We współpracy z Igą brakowało wyników na miarę oczekiwań, styl gry Polki na twardych kortach nie ewoluował wystarczająco płynnie, a zeszłoroczny triumf na Wimbledonie nie wystarczył, by uratować ten projekt. Rozstanie stało się ruchem logicznym i pożądanym, zwłaszcza gdy na horyzoncie zarysowała się perspektywa wejścia w struktury absolutnej legendy.
    Iga Świątek i Wim FIssette
    Iga Świątek i Wim FIssetteRobert Prange / Getty Images
    “Ziemia obiecana”. To tu Świątek chce wrócić na szczyt
    Przenosiny na Majorkę do Akademii Rafaela Nadala to dla Igi Świątek wejście do prawdziwej ziemi obiecanej. Nie da się ukryć — magia tego obozu działa na wyobraźnię i ma solidne fundamenty. Kto w końcu lepiej zrozumie absolutną “królową mączki”, która ambitnie dąży do rozszerzenia swojego wachlarza zagrań na inne nawierzchnie, jeśli nie środowisko, które przez blisko dwie dekady pomagało “królowi mączki” dokonać dokładnie tego samego? Rafael Nadal musiał zmienić swój styl, poprawić serwis i zacząć grać agresywniej na trawie oraz betonie, by wygrywać wszędzie. Teraz ten sam mechanizm modyfikacji ma zostać zastosowany u Polki.
    Choć to nie sam Nadal został jej pierwszym trenerem, jego obecność obok kortu jest atutem nie do przecenienia. Nadal zakończył zawodową karierę kilkanaście miesięcy temu, ma tenis na najwyższym poziomie w małym palcu. Mając za pierwszego szkoleniowca swojego wieloletniego przyjaciela, z którym zjadł zęby na dziesiątkach turniejów, Nadal z pewnością nie będzie stał z boku. Będzie służył radą Roigowi i Idze. Widzieliśmy to już podczas pierwszego treningu Igi w akademii, podczas którego wskazówki dawał jej i Roig i Nadal.
    Panowie na każdym ujęciu żywo analizowali i tłumaczyli Polce poszczególne fazy forhendu, ze szczególnym uwzględnieniem stabilności pozycji tuż przy samym uderzeniu. To znakomity sygnał. Z marszu, bez owijania w bawełnę, wzięto na warsztat ten element gry, który, nie licząc serwisu, w ostatnich miesiącach najmocniej zawodził Świątek w stresujących fragmentach ważnych meczów.
    Głód sukcesu mieszanką wybuchową
    Francisco Roig to postać w świecie tenisa niesamowicie szanowana, ale jego dotychczasowe trenerskie CV w roli pierwszego szkoleniowca trudno równać z dorobkiem Fissette’a. Od 2005 do 2022 r. Hiszpan pracował w cieniu jako drugi trener w sztabie Nadala. Jego późniejsze samodzielne przygody z Matteo Berrettinim (2023-2024) czy Emmą Raducanu (2025-2026) nie przyniosły wielkich efektów. Co więcej, w 2026 r. zdążył poprowadzić Giovanniego Mpetshiego Perricarda przez ledwie miesiąc, zanim przeszedł do zespołu Igi.
    Po Roigu można się spodziewać tego, że będzie chciał wreszcie udowodnić całemu środowisku, że potrafi być wybitnym i zwycięskim pierwszym trenerem, a nie tylko świetnym analitykiem z rewelacyjnym okiem do tenisistów ukrytym za plecami Carlosa Moyi czy Toniego Nadala. Iga z kolei desperacko pragnie powrotu na sam szczyt. Obie strony są maksymalnie zmotywowane, a takie zderzenie ambicji może zaowocować absolutną mieszanką wybuchową.
    Trzy warunki do sukcesu
    Żeby jednak hiszpańska rewolucja przyniosła wymierne korzyści, oboje mogą zadziałać na siebie wzajemnie tylko i wyłącznie pod jednym, kluczowym warunkiem, który de facto rozkłada się na trzy filary. Po pierwsze: Świątek musi się Roigowi bezgranicznie podporządkować. Nie ma tu miejsca na powielanie starych schematów z czasów Fissette’a. Po drugie: Polka musi być gotowa na zmiany.
    Po trzecie i najważniejsze: Świątek musi dać hiszpańskiemu szkoleniowcowi pełnię władzy w sztabie. Roig nie może być jedynie jednym z głosów, jak to było za czasów Fissette’a. Musi całkowicie ułożyć współpracę nie tylko z samą zawodniczką, ale zyskać absolutny autorytet w komunikacji wewnątrz całego zespołu.
    Czasu na spokojną naukę jednak nie ma. Kalendarz WTA rusza pełną parą. Już 13 kwietnia Iga zainauguruje zmagania w Stuttgarcie. Gdy ta machina wskoczy na najwyższe obroty, zatrzyma się dopiero po paryskim Roland Garros. Przed Francisco Roigiem zadanie karkołomne, ale zarazem fascynujące. Bez względu na wszystko, temu nowemu otwarciu należy dać ogromny kredyt zaufania. Z olbrzymią uwagą i ciekawością będę przyglądał się temu, jak Iga odnajdzie się w tej zupełnie nowej rzeczywistości.
    Czytaj także
    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
    Autor Maciej Trąbski
    Wydarzenie dnia

    To jest materiał Premium

    Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

    ✓ czytaj ✓ słuchaj ✓ skracaj
    Dołącz do premium

  • Głośno o Ewie Pajor w Hiszpanii, Real Madryt na deskach. “Potrafi niszczyć”

    Głośno o Ewie Pajor w Hiszpanii, Real Madryt na deskach. “Potrafi niszczyć”

    Dominacja żeńskiej sekcji FC Barcelona Femení nad Real Madrid Femenino osiągnęła już poziom, który trudno nazwać zdrową sportową rywalizacją. Choć drużyna ze stolicy Hiszpanii regularnie kończy ligowe rozgrywki na drugim miejscu, różnica klas między obiema ekipami pozostaje ogromna — zarówno na krajowym podwórku, jak i w europejskich pucharach. Najnowsze starcie tylko to potwierdziło, a jego skala może być dla madrytczynek wręcz bolesna.

    W rewanżowym meczu ćwierćfinału Liga Mistrzyń UEFA Kobiet Barcelona rozbiła Real aż 6:0, ustanawiając przy tym nowy rekord bezpośrednich spotkań obu zespołów. Aktualny bilans jest wręcz druzgocący: 24 zwycięstwa Barcelony, zaledwie jeden triumf Realu i stosunek bramek 92:12. Dwumecz zakończył się wynikiem 12:2, co najlepiej oddaje przepaść dzielącą oba zespoły.

    Na trybunach Spotify Camp Nou zasiadło ponad 60 tysięcy kibiców, którzy byli świadkami prawdziwego piłkarskiego spektaklu — niestety jednostronnego. Barcelona momentami traktowała rywalki jak sparingpartnera, narzucając tempo, intensywność i jakość gry, z którymi Real nie był w stanie się mierzyć.

    Katalońskie media nie miały wątpliwości — to był pokaz siły „Dumy Katalonii”. Dziennik „Mundo Deportivo” opisywał spotkanie jako ofensywny koncert zespołu prowadzonego przez Pere Romeu. Szczególne pochwały zebrały liderki drużyny. Alexia Putellas rozpoczęła strzelanie, notując gola i asystę, natomiast Caroline Graham Hansen była nie do zatrzymania na prawym skrzydle, regularnie rozrywając defensywę rywalek.

    W tym gronie nie zabrakło także Ewa Pajor, która po raz kolejny udowodniła swoją wartość w ofensywie Barcelony. Hiszpańscy dziennikarze nazwali ją wręcz „kobietą-artylerzystą”, podkreślając jej instynkt strzelecki i zdolność do wywierania ciągłej presji na linię obrony przeciwnika. Choć początkowo brakowało jej skuteczności, nie przestawała próbować — aż w końcu dopięła swego.

    Jej gol na 4:0 był kwintesencją napastniczego wyczucia. Po jednej z interwencji bramkarki Realu, Misa Rodríguez, piłka spadła pod nogi Polki, która bez wahania skierowała ją do siatki. Wcześniej również brała udział w akcji bramkowej — jej strzał został odbity przez golkiperkę, a dobitka Putellas dała prowadzenie Barcelonie.

    Dzięki temu trafieniu Pajor ma już na koncie 14 goli w starciach z Realem Madryt, ustępując jedynie Putellas, która zdobyła ich 15. To pokazuje, jak ważną postacią jest Polka w kontekście rywalizacji tych dwóch drużyn.

    Dziennik „Sport” ocenił jej występ na solidne 8/10. W uzasadnieniu podkreślono, że była niezwykle aktywna, stale tworzyła zagrożenie i w końcu została nagrodzona za swoją pracę bramką. Zwrócono również uwagę, że została zmieniona już w 58. minucie — nie dlatego, że zawiodła, lecz dlatego, że jej zadanie zostało w pełni wykonane.

    Co ciekawe, Pajor pojawiła się także na okładce „Sportu”, choć nie jako główna bohaterka. Na zdjęciu widoczna jest w tle, biegnąc za cieszącą się Putellas — symboliczny obraz jej roli: może nie zawsze na pierwszym planie, ale niezmiennie kluczowej dla sukcesów zespołu.

    Tymczasem Barcelona nie zamierza się zatrzymywać. W półfinale zmierzy się z Bayern Monachium Frauen, natomiast w drugim starciu o finał Olympique Lyon Féminin zagra z Arsenal Women. To będą pojedynki znacznie bardziej wymagające — ale jeśli obecna forma Barcelony się utrzyma, trudno nie stawiać jej w roli głównego faworyta do triumfu w całych rozgrywkach.

  • Hiszpan ujawnia, jaki jest nowy trener Świątek i mówi o Abramowicz. Nowość

    Hiszpan ujawnia, jaki jest nowy trener Świątek i mówi o Abramowicz. Nowość

    Iga Świątek błyskawicznie rozpoczęła współpracę z Francisco Roigiem. Eksperci wieszczą, że Hiszpan, były szkoleniowiec Rafaela Nadala, może pomóc jej wrócić na właściwie tory. Głos w sprawie zabrał też jeden z dziennikarzy “AS”. W rozmowie z WP SportoweFakty ujawnił, na których elementach najpewniej skupią się tenisistka i trener. Opowiedział też o osobowości Roiga.
    Fot. Geoff Burke / IMAGN IMAGES via Reuters Connect

    Turnieje w Stuttgarcie, Madrycie, Rzymie i Roland Garros – to jedne z najważniejszych imprez w sezonie dla Igi Świątek. Są one rozgrywane na “mączce”, a więc nawierzchni, którą Polka uwielbia. Przynajmniej tak było lata wstecz, bo w zeszłym roku dobrze na nich się nie prezentowała. W powrocie do wysokiej formy nie tylko na nawierzchni ziemnej, ale i na innych kortach, pomóc ma Francisco Roig, jej nowy trener. Czy ich współpraca będzie owocna?

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Dziennikarz z Hiszpanii mówi wprost. W tym Roig może pomóc Świątek

    Głos w sprawie zabrał Nacho Albarran, dziennikarz “AS”. Jego zdaniem nowy szkoleniowiec może dać wiele dobrego Świątek, czego efekty najpewniej zobaczymy już niebawem. – Jego atutem jest taktyka. Uważam, że to jedna z rzeczy, które Roig może poprawić w stylu gry Igi w przyszłości – podkreślał Albarran w rozmowie z WP SportoweFakty. – Prawdopodobnie także będą się skupiać na poprawie gry na nawierzchni ziemnej, biorąc pod uwagę wszystkie sukcesy Rafy na “mączce”. Ważna także będzie poprawa serwisu i nowy trener jest w tym dobry. (…) On kapitalnie rozumie tenis. I w tym, moim zdaniem, może bardzo pomóc Idze. W zrozumieniu, jak powinna grać przeciwko różnym przeciwniczkom – dodawał.

    Co Roig może jeszcze dać Świątek? Przede wszystkim pomóc jej odzyskać pewność siebie, ale nie tylko. – Wniesie stabilizację. Jest bardzo miłą osobą, z dużym poczuciem humoru. (…) Myślę, że jego osobowość dla Igi była ważna, ponieważ Polka jest trochę niepewna, rozchwiana. Ważne jest, aby mieć w zespole osobę o takim charakterze, która pomaga rozwiązywać konflikty. (…) Ważne, żeby [Iga, przyp. red.] się trochę rozluźniła, była mniej spięta na co dzień, zwłaszcza teraz, kiedy ma tyle zmartwień – kontynuował dziennikarz.

    Co do jednego Albarran nie ma wątpliwości. – To niemal niemożliwe, że Iga nie złapie wspólnego języka z Francisco, ponieważ jest bardzo otwartą osobą, z dużym poczuciem humoru i łatwo nawiązuje relacje – ocenił. Ba, dzięki temu trenerowi może też nawiązać bliższą relację z Rafaelem Nadalem, jego byłym podopiecznym. W sieci już pojawiły się nagrania, na których widać, jak były hiszpański tenisista daje rady Polce i pokazuje jej, co może udoskonalić.

    Zobacz też: Oto największy problem z nowym trenerem Świątek? “Prędzej czy później wyjdzie”.
    Daria Abramowicz kluczowa dla relacji Świątek – Roig?

    Zdaniem dziennikarza, jest jedna niewiadoma. Jak trener dogada się z Darią Abramowicz? Jak psycholog będzie wpływać na współpracę Roiga ze Świątek? – Francisco nie ma w tym dużego doświadczenia, ponieważ nie pracował w zespole z psychologiem obecnym na stałe. Nie wiadomo więc, jak to będzie funkcjonować. Nie wiadomo, na ile będzie miał pełną swobodę pracy i czy Iga będzie mu w pełni ufać, czy Abramowicz będzie wpływała na ich relację – zauważył dziennikarz.

    Pozostaje nam czekać na owoce tej współpracy, która ruszyła pełną parą. Polka nie marnuje czasu. Przebywa obecnie na Majorce w Akademii Rafaela Nadala, gdzie przygotowuje się do sezonu na “mączce” zarówno pod okiem Roiga, jak i Nadala. Najbliższy turniej wystartuje 13 kwietnia – WTA 500 w Stuttgarcie. Świątek będzie tam bronić punktów za zeszłoroczny ćwierćfinał. W nim uległa Jelenie Ostapenko.

  • Iga Świątek ma nowego trenera. Jej rywalka wytrzymała z nim sześć miesięcy

    Iga Świątek ma nowego trenera. Jej rywalka wytrzymała z nim sześć miesięcy

    Iga Świątek 2 kwietnia oficjalnie ogłosiła, że jej nowym trenerem został Francisco Roig. Odkąd Polka rozwiązała kontrakt z Wimem Fissettem, Roig znalazł się na czele w rankingu ewentualnych trenerów do zatrudnienia wśród dziennikarzy i kibiców. Od stycznia był wolny, bo zakończyła się jego krótka lecz intensywna przygoda z Emmą Raducanu. Tak wyglądały relacje tenisistki z jej szkoleniowcem, z którym wytrzymała przez około pół roku.
    Francisco Roig i Iga Świątek w sportowych strojach i białych czapkach na kortach tenisowych

    Francisco Roig, Iga ŚwiątekMatthew Stockman/Getty Images/AFP & Foto Olimpik/NurPhotoAFP

    Świątek bardzo często podkreślała w wywiadach już po zatrudnieniu Wima Fissette’a, że zależy jej na długotrwałej współpracy ze szkoleniowcami. Można mieć tylko nadzieję, że tak będzie też w przypadku Roiga.

    Iga Świątek ogłosiła. Jej trenerem został Francisco Roig

    Na te wieści czekało wielu polskich kibiców. Iga Świątek 2 kwietnia postanowiła podzielić się zdjęciem, na którym wystąpiła z Francisco Roigiem, nowym trenerem, który poprowadzi ją w najbliższym czasie przez sezon na kortach ziemnych. Polka wciąż musi znaleźć odpowiedź na swoje problemy, które w ostatnim czasie zaczęły narastać. Pytanie brzmi, czy nowy trener jej pomoże.

    Roig ma imponujące CV. W latach 2005-2022 współpracował z Rafaelem Nadalem jako drugi trener. Hiszpan miał specjalizować się w aspektach technicznych i za to Nadal bardzo go sobie cenił. Roig przez dziesięć miesięcy współpracował także z sukcesami z Matteo Berrettinim, a później pod jego skrzydłami na około sześć miesięcy znalazła się Emma Raducanu. Brytyjka zrezygnowała ze współpracy z Roigiem po tegorocznym Australian Open.

    Emma Raducanu i Francisco Roig. Tak się dogadywali

    Raducanu często zmienia trenerów, nikogo więc nie zdziwiła wiadomość o tym, że to samo spotkało Roiga. Wydawało się jednak wcześniej, że zawodniczka złapie o wiele lepszy kontakt z Hiszpanem, co sugerowały brytyjskie media.

    W rozmowie z portalem Express, Laura Robson z telewizji TNT opowiedziała o tym, jakie relacje łączyły Raducanu i Roiga. Okazało się, że Hiszpan lubił dowcipkować. “On ciągle żartował z tego, ile filiżanek herbaty brytyjscy zawodnicy wypijają każdego dnia” – opowiadała.

    “Ma świetne poczucie humoru i po prostu się dogadują. Powiedziałbym, że mają bardzo podobne tenisowe umysły. Oboje lubią zagłębiać się w taktykę, również dość techniczną (…) Myślę, że podoba jej się, że mają ten wzajemny szacunek i rozmawiają. Mam nadzieję, że to potrwa jeszcze długo i jestem pewien, że ona czuje to samo” – dodała Robson.

    Okazało się, że ich współpraca ostatecznie nie potrwała zbyt długo. Emma Raducanu, która sensacyjnie wygrała US Open w 2021 roku od dłuższego czasu nie notuje na koncie większych sukcesów. O zakończeniu współpracy z Roigiem zdecydowała po przegranym meczu drugiej rundy Australian Open z Anastazją Potapową.
    Kobieta siedząca przy stole podczas konferencji prasowej, trzymająca mikrofon, w tle logo WTA Tour oraz BNP Paribas, sportowe ubranie

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w różowym stroju sportowym w trakcie dynamicznego uderzenia piłki rakietą, skupiona na grze, z białą opaską na głowie, na tle nieostrego trybuny.

    Emma RaducanuMATTHEW STOCKMAN/Getty Images via AFPAFP

    “Problem się pojawił”. Kto powinien grać na tej pozycji w reprezentacji Polski?

  • Potwierdzają się doniesienia ws. małżeństwa Nawrockich. Sytuacja bez precedensu

    Potwierdzają się doniesienia ws. małżeństwa Nawrockich. Sytuacja bez precedensu

    Ksiądz Jarosław Wąsowicz od lat odgrywa istotną rolę w życiu duchowym Karola Nawrockiego oraz jego żony Marty. W najnowszym wywiadzie duchowny nie tylko potwierdza wcześniejsze doniesienia dotyczące głębokiej religijności pary prezydenckiej, lecz także odsłania kulisy funkcjonowania Pałacu Prezydenckiego w kontekście wiary. Jak podkreśla, od ubiegłego roku w tym miejscu zachodzą zmiany, które – jego zdaniem – mają charakter bezprecedensowy, a on sam jest ich bezpośrednim świadkiem.

    Relacja między Jarosławem Wąsowiczem a Karolem Nawrockim ma swoje korzenie w ich wspólnych zainteresowaniach – historii oraz piłce nożnej. Obaj od lat wykazywali także sympatię wobec środowisk kibicowskich. Dziś, po latach znajomości, kapłan pełni funkcję kapelana prezydenta, co sam interpretuje jako symboliczne docenienie środowisk, z którymi obaj byli i pozostają związani. W jego opinii jest to również forma uznania dla takich grup jak kibice Lechii Gdańsk, Federacja Młodzieży Walczącej, kluby „Gazety Polskiej” czy środowiska kresowe – inicjatyw, w które prezydent angażował się przez lata.

    Duchowny w rozmowie odsłania także, jak wygląda jego codzienna działalność w Pałacu Prezydenckim. Jego rola nie ogranicza się jedynie do symbolicznej obecności – jest on przewodnikiem duchowym, odpowiedzialnym za funkcjonowanie pałacowej kaplicy. Co istotne, posiada dużą swobodę w organizowaniu życia religijnego w tym miejscu. Regularnie zaprasza na msze święte różnorodne grupy i wspólnoty, które często po raz pierwszy mają okazję znaleźć się w murach pałacu, a tym bardziej uczestniczyć tam w modlitwie. Jak zaznacza, dla wielu z nich jest to doświadczenie wyjątkowe i głęboko poruszające.

    Wąsowicz podkreśla, że możliwość sprawowania posługi kapelana otworzyła przed nim nowe przestrzenie realizacji powołania kapłańskiego i salezjańskiego. Zwraca uwagę, że zapraszani do kaplicy ludzie modlą się nie tylko za ojczyznę, ale także za prezydenta, co – jak przyznaje – robi na nim duże wrażenie i pokazuje znaczenie tej inicjatywy.

    Jednocześnie duchowny nie ukrywa, że jego kontakt z samym prezydentem nie jest codzienny. Spotkania odbywają się wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba, a także podczas wspólnych mszy świętych. Wąsowicz zaznacza, że Karol Nawrocki jest osobą niezwykle zapracowaną, jednak mimo licznych obowiązków życie religijne pozostaje dla niego i jego rodziny bardzo ważne. Jak ujawnia, cała rodzina prezydenta to osoby wierzące, które dbają o regularne uczestnictwo w niedzielnej mszy świętej. Nie zawsze mają one charakter uroczysty – często są to bardziej kameralne spotkania modlitewne w gronie najbliższych.

    Kapelan odnosi się również do okresu Wielkiego Postu i przygotowań do Wielkanocy, które już trwają w Pałacu Prezydenckim. W tym czasie odbywają się codzienne msze święte, nabożeństwa wielkopostne, rekolekcje oraz spotkania o charakterze świątecznym z udziałem pary prezydenckiej. Wąsowicz podkreśla, że Nawroccy aktywnie uczestniczą w tych wydarzeniach, co stanowi ważny element ich publicznego świadectwa wiary.

    Przywołuje także wydarzenie ze stycznia – Pielgrzymkę Kibiców na Jasną Górę, której był organizatorem. Podkreśla, że obecność prezydenta podczas tego wydarzenia miała szczególny wymiar. Nawrocki nie tylko uczestniczył we mszy świętej przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, ale również spotkał się z kibicami z całej Polski. Dla kapelana był to wyraźny sygnał jedności oraz wspólnoty wartości.

    Wąsowicz zaznacza, że pielgrzymka kibiców to jedno z nielicznych wydarzeń w roku – obok choćby Marszu Niepodległości – kiedy różne środowiska kibicowskie potrafią stanąć obok siebie, ponad podziałami, w imię wyższych wartości. W jego opinii jest to ważna lekcja nie tylko dla społeczeństwa, ale również dla polityków. Podkreśla, że z tego typu inicjatyw płynie jasne przesłanie: istnieją wartości, takie jak Polska i dobro wspólne, które powinny łączyć, a nie dzielić. To właśnie ta jedność, jego zdaniem, powinna być wzorem dla innych środowisk życia publicznego.

  • Smutek u Sabalenki, koszmar gwiazdy wciąż trwa. Koniec marzeń o tytule

    Smutek u Sabalenki, koszmar gwiazdy wciąż trwa. Koniec marzeń o tytule

    Największą przyjaciółką Aryny Sabalenki w światowym tourze jest Paula Badosa, która w ostatnim czasie może jedynie pomarzyć o takich sukcesach, jakie odnosi Białorusinka. Hiszpańska tenisistka po ostatni tytuł sięgnęła w 2024 roku, w trwającym sezonie aż do startu turnieju WTA 500 w Charleston wygrała tylko siedem spotkań. W USA do pewnego momentu spisywała się świetnie, aż przyszło jej się zmierzyć z turniejową “8”. Wynik tego spotkania z pewnością zasmucił Sabalenkę, która wspiera swoją przyjaciółkę i liczy na to, że ta jeszcze znajdzie się na szczycie światowego tenisa.
    Paula Badosa podczas meczu, pochylona w błękitnym stroju, oparta na rakiecie

    Paula Badoso in the third round of the WTA 500 Charleston played with Anna Kalinska Scott Taetsch AFP

    Paula Badosa pierwszy singlowy turniej pod egidą WTA wygrała w 2021 roku, wówczas triumfowała w Belgradzie. W tym samym roku okazała się najlepsza w Indian Wells, a udany dla siebie sezon zwieńczyła występem w WTA Finals, gdzie zagrała w półfinale. Hiszpanka na początku kolejnego roku triumfowała w Sydney, w kwietniowym zestawieniu awansowała z kolei na fotel wiceliderki rankingu WTA. Wydawało się, że przed niespełna 25-letnią wówczas tenisistką cały świat stoi otworem.

    Badosę dopadły jednak problemy zdrowotne, przede wszystkim przewlekły ból pleców. Hiszpanka od momentu znalezienia się na drugim miejscu w światowym zestawieniu wygrała tylko jeden turniej, w sierpniu 2024 roku w Waszyngtonie. Wciąż głośno było o jej kłopotach, które też miały przełożenie na pozycję w rankingu. Gdy jednak na początku 2025 roku mistrzyni juniorskiego French Open dotarła do półfinału wielkoszlemowego Australian Open wydawało się, że problemy są już za nią. Tak jednak nie było, w kolejnych miesiącach Badosa musiała kilkukrotnie kreczować.

    Tenisistka, która prywatnie przyjaźni się z Aryną Sabalenką, 2026 rok rozpoczęła dotarciem do trzeciej rundy turnieju w Brisbane, w tej przegrała z Jeleną Rybakiną. Sezon zaczynała jako 25. rakieta świata, ale z racji, że do trwającego właśnie turnieju w Charleston wygrała tylko siedem singlowych spotkań, traciła swoją pozycję, obecnie jest dopiero 113. Przed startem zmagań w Stanach Zjednoczonych 28-letnia dzisiaj zawodniczka przyznała, że wciąż ma problemy. I to nie tylko z plecami.

    “Wiele osób pytało mnie o plecy i to jest coś, w czym próbuję się połapać, ale przynajmniej jest to pod kontrolą. To nie jest to samo co teraz. W zeszłym roku, zaczynając od lutego, a szczególnie po Wimbledonie, chodziło o mięsień biodrowo-lędźwiowy ocierający się o ścięgno. Potem jednak uszkodziłam obrąbek stawowy. To wszystko jest ze sobą bardzo powiązane, ale trudno jest rywalizować w takim stanie” – opowiadała.

    WTA Charleston. Paula Badosa trafiła na Annę Kalinską

    Badosa w turnieju rangi WTA 500 rozgrywanym w Karolinie Południowej występowała dzięki dzikiej karcie, a w pierwszych dwóch meczach wygrywała pewnie, najpierw ogrywając Kaylę Day (6:4, 6:3), a następnie Marię Sakkari (6:3, 6:4). W trzeciej rundzie trafiła na rozstawioną z “8” Annę Kalinską.

    Mecz rozgrywany z czwartku na piątek czasu polskiego rozpoczął się od przełamań po obu stronach, dalej gra toczyła się gem za gem. Badosa i Kalinska (22. w rankingu WTA) wskoczyły na wysoki poziom przy własnym serwisie i stało się jasne, że czeka nas emocjonująca końcówka. W tej Hiszpanka dała się przełamać, Rosjanka wygrała 6:4.

    Brak zaciętej walki w poszczególnych gemach sprawił, że gra toczyła się szybko także w drugim secie. Badosa weszła w tę partię fatalnie, w pierwszych czterech gemach ugrała zaledwie sześć punktów i przegrywała już 0:4. Później już nie dała się przełamać, ale też Kalinskiej wystarczyła przewaga wypracowana na początku seta, by bez większych problemów przypieczętować zwycięstwo 6:2. Turniejowa “8” po 75 minutach zagwarantowała sobie awans do ćwierćfinału, w którym zagra z Ivą Jovic.
    Kobieta w zielonym sportowym stroju i czapce z daszkiem odbija piłkę tenisową rakietą, skupiona na grze. Zaawansowany moment akcji, silnie zarysowane mięśnie rąk, intensywne oświetlenie.

    Paula Badosa, Brisbane 2026Patrick HAMILTONAFP
    Tenisistka w różowej sukience wykonuje zamach rakietą podczas meczu na niebieskim korcie, skupiona na żółtej piłce tenisowej przelatującej obok niej.

    Anna KalinskaDylan Buell/Getty Images via AFPAFP
    Anna Kalinska

    Anna KalinskaANTHONY WALLACEAFP

    Kamil Majchrzak – Marco Trungelliti. Skrót mecz

  • Nie wytrzymała, publicznie zawiadamia ws. Nawrockiego. I to w takiej chwili

    Nie wytrzymała, publicznie zawiadamia ws. Nawrockiego. I to w takiej chwili

    Po porażce 2:3 ze Szwecją w finale baraży wszystko stało się jasne: reprezentacja Polski nie pojedzie na rozpoczynające się w czerwcu mistrzostwa świata. Selekcjoner Jan Urban przyznał na konferencji prasowej, że czuje niemoc. „Trudno wytłumaczyć się po takim spotkaniu, szczególnie gdy wiesz, że zagrałeś dobry mecz. W szatni panuje żałoba, cisza grobowa – to normalne. Przegraliśmy mecz, który dawał szansę gry w mistrzostwach świata. Turniej odbywa się raz na cztery lata, a nigdy nie wiadomo, czy będziesz mieć kolejną okazję” – mówił trener. Jednocześnie zaznaczył, że Szwedzi zrewanżowali się za baraże z 2022 roku, wygrane przez Polaków w Chorzowie.

    Rozczarowanie było wyraźne nie tylko wśród zawodników i sztabu, ale też polskich kibiców. Jednak nie wszyscy traktują brak awansu jako porażkę. W tej grupie znajduje się Magdalena Środa, profesor nauk humanistycznych i była pełnomocniczka rządu Marka Belki ds. równego statusu kobiet i mężczyzn (2004–2005).

    W mediach społecznościowych Środa napisała: „Zapewne wielu oburzę, przywykłam, ale cieszy mnie to, że nie zagramy w mundialu czy innych mistrzostwach kopania. Będzie mniej burd, mniej korupcji, mniej dziwacznych, sensacyjnych relacji wokół tej jakże kosztownej czynności”.

    Aktywistka podkreśliła, że futbol był promowany już przed I wojną światową w konkretnym celu: „by pobudzać nastroje plemienne, wzbudzać nienawiść do fikcyjnego lub rzeczywistego wroga i wspierać agresywną politykę państw narodowych”. Następnie Środa odniosła się do kilku osób publicznych, w tym prezydenta Karola Nawrockiego, prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza i premiera Donalda Tuska. „Nacjonalizm zaczyna się od kibicowania, zwieńczeniem kibolstwa jest – na przykład – Nawrocki i jego kariera, a nieco skromniejsza Piesiewicza. Szkoda, że Tusk, który lubi kopanie gały, nie dostrzegał, że miliony wydane na stadiony rozbudowują kibolstwo” – podsumowała.

    Wpis wywołał burzliwą dyskusję w sieci. „Bardzo ekstremalna opinia. A gdzie tolerancja dla różnorodności? Jedni lubią piłkę, inni operę. I nie wszyscy kibice to chuligani” – komentowali internauci. Niektórzy zwracali uwagę na brak specjalistycznej wiedzy: „Żeby coś oceniać, trzeba się znać. Pani profesor skomentowała jak filozofka-celebrytka”.

    Głos zabrał także Michał Pol, podsumowując stanowisko Środy z przymrużeniem oka: „W sumie lubię, jak u pani profesor odpala się fiksacja na punkcie piłki nożnej. Ostatnio krytykowała budowę orlików, bo – jej zdaniem – reprodukują kibolstwo i nacjonalizm. Wincyj proszę!”

  • To jednak koniec. Tego kibice nie chcieli usłyszeć. “Dziękuję za wszystko”

    Kamil Grosicki kończy karierę w reprezentacji Polski. Licznik zatrzymany na 101 występach

    Kamil Grosicki oficjalnie ogłosił zakończenie przygody z reprezentacją Polski. W barwach narodowych rozegrał 101 meczów i zdobył 17 bramek. Po raz ostatni wystąpił w koszulce z białym orłem na piersi we wtorkowym meczu barażowym ze Szwecją, przegranym 2:3. „Duma, wzruszenie i ogromna wdzięczność. Spełniłem marzenie, które nosiłem w sobie od dziecka” – napisał na Instagramie doświadczony zawodnik.

    „Cieszę się, że mogłem jeszcze wrócić i w jakimś stopniu pomóc drużynie w ważnych chwilach. Dziękuję za wszystko kibicom, kolegom z drużyny, trenerom i każdemu, kto był częścią tej drogi. To był dla mnie zaszczyt” – dodał Grosicki, żegnając się z kadrą po raz drugi w karierze.

    Pierwszy „ostatni” występ w reprezentacji zanotował 6 czerwca 2025 roku w towarzyskim meczu z Mołdawią na Stadionie Śląskim w Chorzowie, wygranym 2:0. Wówczas wydawało się, że kończy się jego przygoda z drużyną narodową.

    Jednak po objęciu funkcji selekcjonera przez Jana Urbana Grosicki zdecydował się na powrót do kadry. Wciąż wyróżniał się grą w Pogoni Szczecin i mimo wieku otrzymał ponowne powołanie do reprezentacji. Liczył, że zwieńczy karierę udziałem w finałach Mistrzostw Świata 2026. Niestety, po raz pierwszy od 12 lat „Biało-Czerwoni” nie zakwalifikowali się na mundial, przegrywając 2:3 ze Szwecją w finale baraży.

    W meczu ze Szwedami Grosicki pojawił się na boisku w doliczonym czasie gry, zaliczając swój 101. i ostatni występ w narodowych barwach. Na koncie ma 17 goli.
    Z reprezentacją debiutował w lutym 2008 roku za kadencji Leo Beenhakkera. Choć kilka miesięcy później nie pojechał na finały Euro, cierpliwość i determinacja przyniosły efekty – Grosicki wystąpił w Euro 2012 i Euro 2016 (ćwierćfinał), w dwóch mundialach (2018, 2022) oraz w ostatnich mistrzostwach Europy sprzed dwóch lat.

    W czerwcu Grosicki skończy 38 lat, ale nie kończy kariery klubowej. Jego kontrakt z Pogonią Szczecin obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku.

  • Fissette wraca do gry. Wystarczyło 18 dni. Świątek oficjalnie nie wyraziła zgody

    Fissette wraca do gry. Wystarczyło 18 dni. Świątek oficjalnie nie wyraziła zgody

    Iga Świątek nie wystąpi w turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup, który odbędzie się w przyszłym tygodniu w Gliwicach. Decyzję tę tenisistka ogłosiła w oficjalnym komunikacie. W roli kapitana do rywalizacji powraca natomiast Wim Fissette, który zaledwie 10 dni temu zakończył współpracę ze sztabem Raszynianki. Belg ponownie poprowadzi żeńską reprezentację Belgii w meczu ze Stanami Zjednoczonymi, który odbędzie się 10–11 kwietnia w Ostendzie.

    Fissette nie będzie długo odpoczywał od zawodowego tenisa. Po krótkiej przerwie wraca do roli kapitana żeńskiej kadry Belgii, którą z powodzeniem prowadził do 2023 roku. Ostatnie pięć spotkań tenisistek z Beneluksu kończyło się zwycięstwami, a teraz w kwalifikacjach BJK Cup na ich drodze staną Amerykanki.

    Polscy kibice nie zobaczą Świątek w Gliwicach. W tym samym czasie polska reprezentacja zmierzy się z Ukrainą. Kapitan naszej drużyny, Dawid Celt, zabiegał o udział Raszynianki w tym meczu, jednak najlepsza polska tenisistka pozostała nieugięta. „Chcę podzielić się z Wami kolejną decyzją. Nie zagram w nadchodzącym turnieju kwalifikacyjnym Billie Jean King Cup w Gliwicach. To dla mnie trudna decyzja, bo granie w Polsce zawsze miało i ma dla mnie wyjątkowe znaczenie. Wiem, że wielu z Was czekało, żeby zobaczyć mnie na korcie” – napisała Świątek w miniony weekend.

    Całą swoją energię tenisistka poświęciła na zakontraktowanie nowego trenera. Z Wime Fissette’em pożegnała się 23 marca, po porażce w II rundzie Miami Open z Magdą Linette. Belg był również łączony ze współpracą z Amandą Anisimovą, która w ubiegłym tygodniu zakończyła współpracę z własnym trenerem, jednak spekulacje nie potwierdziły się.

    Po krótkim odpoczynku z rodziną, Fissette wraca do rywalizacji. W składzie prowadzonej przez niego drużyny znalazły się Elise Mertens, Hanne Vandewinkel, Sofia Costoulas, Greet Minnen i Magali Kempen. Drużyna USA będzie natomiast składać się z Ivy Jovic, Hailey Baptiste, Mccartney Kessler, Caty McNally oraz Nicole Melichar.

  • Iga Świątek już pracuje z nowym trenerem. Jeden szczegół rzuca się w oczy

    Iga Świątek już pracuje z nowym trenerem. Jeden szczegół rzuca się w oczy

    Współpraca, o której w czwartek mówi cały tenisowy świat, właśnie nabrała realnych kształtów. Iga Świątek zameldowała się w Akademii Rafaela Nadala w Manacor, gdzie pod okiem Francisco Roiga szlifuje formę przed startem sezonu na mączce. Jak się jednak okazuje, w proces ten aktywnie włączył się sam Nadal, a praca na korcie od razu weszła na najwyższe obroty.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Nad tym Świątek pracuje z nowym trenerem. Nagranie ujawniło wszystko

    Do sieci trafiły krótkie nagrania z pierwszych sesji treningowych na Majorce. Kibice i eksperci błyskawicznie wychwycili jeden kluczowy szczegół, który powtarza się na każdym nagraniu. Zarówno Roig, jak i Nadal skupiają uwagę na forhendzie Polki. Obaj Hiszpanie żywo gestykulują, analizują i tłumaczą detale związane z ustawieniem i wyprowadzeniem tego uderzenia.

    W ostatnich miesiącach, co było szczególnie widać podczas szybkiego pożegnania z turniejem w Miami, forhend Świątek często zawodził w decydujących momentach. Brakowało mu dawnej regularności i rotacji, która zmuszała rywalki do błędów. Nowy trener Polki najwyraźniej zdiagnozował ten problem jako absolutny priorytet. Praca nad potężnym, topspinowym uderzeniem pod okiem Roiga i samego Nadala — absolutnego mistrza tego zagrania — to jasny sygnał, że Polka chce wrócić do całkowitej dominacji zza linii końcowej.

    Debiut Roiga w boksie byłej liderki rankingu nastąpi już za niespełna dwa tygodnie podczas turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Przypomnijmy, że po turnieju w Niemczech Świątek najprawdopodobniej wystąpi w turniejach w Madrycie, Rzymie, a sezon na mączce zamknie wielkoszlemowym Roland Garros.