• Rosjanka ogłasza o Świątek. Tego jeszcze nie było. Tak nazwała Polkę

    Rosjanka ogłasza o Świątek. Tego jeszcze nie było. Tak nazwała Polkę

    Już dziś Iga Świątek powalczy z Mirrą Andriejewą o półfinał imprezy WTA 500 w Stuttgarcie. A będzie to mecz… jakiego jeszcze nie było. Dziennikarze przypomnieli o tym Rosjance po jej triumfie nad Alycią Parks, która odniosła się do sprawy, a także samej polskiej tenisistki, wypowiadając się o niej w jednoznaczny sposób. Opisała przy tym, jak zmieniła się od ostatniego starcia z byłą liderką światowego rankingu.

    Na zdjęciu Iga Świątek oraz Mirra AndriejewaTomasz Jastrzebowski/Foto Olimpik/REPORTER / Andy Wong/Associated Press/East NewsEast News

    Po cennym zwycięstwie urodzona w Krasnojarsku zawodniczka usiadła w sali konferencyjnej, gdzie nie zabrakło rzecz jasna pytań o Igę Świątek.

    WTA 500 Stuttgart. Mirra Andriejewa przed meczem z Igą Świątek

    Jeden z dziennikarzy podkreślił, że będzie to pierwsze starcie Mirry Andriejewy z Igą Świątek na kortach ziemnych. I chciał poznać podejście Rosjanki do tego spotkania, biorąc pod uwagę specjalizację Polski w kwestii gry na tej nawierzchni oraz ostatnią wielką zmianę w jej sztabie szkoleniowym.

    A utalentowana nastolatka odpowiedziała z dużą dozą dyplomacji, ale i uznania względem tego, czego w ostatnich latach dokonywała nasza zawodniczka.

    – Co myślę? Cóż, jeszcze nie wiem. Po prostu postaram się porozmawiać z Conchitą (Conchita Martinez to trenerka Rosjanki – przyp. red.). Oczywiście Iga to świetna zawodniczka, ale podejdę do tego meczu, jak do każdego innego, który już rozegrałam. Iga ma za sobą dobrą historię napisaną na mączce, więc jestem niezwykle ciekawa tego, jak to się potoczy. Tu oczywiście kort jest na hali, więc wszystko jest nieco inne. Ale czuję coś w rodzaju ekscytacji związanej z tym, jak potoczy się dla mnie nasz pierwszy mecz na korcie ziemnym – powiedziała Mirra Andriejewa.

    Jej ostatni pojedynek z Igą Świątek miał miejsce w poprzednim sezonie w Indian Wells i dał Rosjance przepustkę do finału, w którym następnie ograła Arynę Sabalenkę. Sama zainteresowana jednak przyznała wprost, że od tamtej pory zdążyła się znacząco zmienić i nie jest już tą samą zawodniczką.

    – Mirra z zeszłego roku była… może nie nowicjuszką, ale wciąż ekscytowałam się wszystkim. W pewnych momentach rozgrywałam jeszcze swoje turnieje w danym miejscu po raz pierwszy i starałam się mieć z tego frajdę i być podekscytowana tym, jak to jest świetne. Myślę, że w pewnych momentach nie nakładałam na siebie aż tyle presji i starałam się cieszyć tym, jak wspaniałe jest może życie. Tym, że mogę podróżować po świecie. To było po prostu kapitalne. Starałam się żyć każdym dniem, jak gdyby był to pierwszy dzień mojego życia – tłumaczyła Mirra Andriejewa.

    I zaznaczyła, że właśnie to pozwalało jej błyszczeć na korcie.

    Myślę, że właśnie to przyniosło mi moje wyniki. Także to, że byłam bardziej pewna siebie, wygrywając sporo meczów. Więc myślę, że była to kombinacja tych dwóch rzeczy

    Zawodniczka w sportowym stroju wykonuje dynamiczny ruch rakietą tenisową podczas meczu, a na zdjęciu w lewym górnym rogu widoczna jest okrągła wstawka z twarzą innej tenisistki analizującej sytuację na korcie.

    Iga Świątek / Mirra Andriejewa MARCIN CHOLEWINSKI/ NEWSPIX.PL / Robert Prange/Getty Images Newspix/Getty Images
    Tenisistka w sportowym stroju unosi zaciśniętą pięść w geście triumfu, wyrażając silne emocje podczas meczu na korcie tenisowym, na tle napisu OPEN.

    ŚwiątekWojciech KubikEast News
    Mirra Andriejewa

    Mirra AndriejewaIMAGO/nordphoto GmbH / Engler/Imago Sport and News/East NewsEast News

    Iga Świątek zadowolona przed Miami Open. „Podczas treningów czułam się świetnie”.

  • Tak Świątek zapewniła sobie pierwszy triumf z Andriejewą. Trzysetowa batalia

    Tak Świątek zapewniła sobie pierwszy triumf z Andriejewą. Trzysetowa batalia

    Turniej WTA 500 w Stuttgarcie wchodzi w kluczową fazę – w piątek rozegrane zostaną ćwierćfinały. Po zwycięstwie Mirry Andriejewej nad Alycią Parks stało się jasne, że kibice zobaczą jej pierwsze starcie z Igą Świątek na korcie ziemnym. Już na etapie losowania było spore prawdopodobieństwo, że Polka trafi właśnie na młodą Rosjankę lub Jelenę Ostapenko. Ostatecznie los skojarzył ją z 18-latką z Krasnojarska. Warto więc przypomnieć, jak wyglądał ich pierwszy pojedynek w karierze, zakończony triumfem raszynianki.

    W ostatnim czasie Świątek rozpoczęła nowy etap w swojej karierze. Zmiana trenera i modyfikacje w przygotowaniach do sezonu na mączce to ważne kroki, które mają przynieść efekty w kolejnych miesiącach. Pierwszym oficjalnym występem pod wodzą Francisco Roiga był mecz drugiej rundy w Stuttgarcie przeciwko Laurze Siegemund. Polka wygrała pewnie 6:2, 6:3, choć – co naturalne – nie był to jeszcze tenis na najwyższym możliwym poziomie. Na pełną ocenę nowej współpracy przyjdzie czas dopiero po kilku turniejach.

    Prawdziwy sprawdzian czeka jednak Świątek w piątek. Nie wcześniej niż o godzinie 17:00 zmierzy się z Andriejewą – mistrzynią Wimbledonu 2025. Będzie to ich czwarte spotkanie, ale pierwsze rozegrane na nawierzchni ziemnej, która uchodzi za królestwo Polki. Dotychczasowy bilans bezpośrednich pojedynków wynosi 2–1 dla Rosjanki, a wszystkie mecze odbyły się na kortach twardych.

    Ich pierwsza konfrontacja miała miejsce dwa lata temu w Cincinnati. Wówczas lepsza okazała się Świątek, choć początek spotkania nie układał się po jej myśli. Polka szybko straciła serwis i mimo kilku okazji nie była w stanie odrobić strat w pierwszym secie, który padł łupem Andriejewej 6:4.

    Druga partia wyglądała już zupełnie inaczej. Świątek od początku narzuciła swoje warunki, przełamała rywalkę i kontrolowała przebieg seta, wygrywając go 6:3. Tym samym doprowadziła do decydującej odsłony.

    W trzecim secie obie tenisistki prezentowały bardzo wysoki poziom serwowania. Przez długi czas żadna z nich nie była w stanie wypracować break pointa. Dopiero w końcówce pojawiły się pierwsze szanse – przy stanie 5:5 Polka wykorzystała jedną z nich, korzystając także z nerwowości młodej rywalki. Chwilę później Świątek serwowała po zwycięstwo. Choć Andriejewa miała jeszcze okazję doprowadzić do tie-breaka, nie zdołała jej wykorzystać. Ostatecznie Polka wygrała 4:6, 6:3, 7:5 po dwóch i pół godzinie gry, awansując do półfinału.

    Kolejne spotkania obu zawodniczek miały już zupełnie inny przebieg. Na początku sezonu 2025 Andriejewa znajdowała się w znakomitej formie. W ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju pokonała Świątek 6:3, 6:3, a kilka tygodni później w Indian Wells znów okazała się lepsza – tym razem po trzysetowym boju 7:6(1), 1:6, 6:3. Co więcej, Rosjanka wygrała oba te turnieje, notując najlepszy okres w swojej dotychczasowej karierze.

    Również obecnie Andriejewa prezentuje solidną dyspozycję. Ma na koncie serię sześciu zwycięstw z rzędu, zapoczątkowaną triumfem w turnieju WTA 500 w Linzu. Przed Świątek stoi więc trudne zadanie – spróbuje nie tylko zatrzymać rozpędzoną rywalkę, ale także wyrównać bilans ich bezpośrednich spotkań. Atutem Polki powinna być jednak gra na mączce. O tym, czy uda jej się to wykorzystać, przekonamy się w piątkowe popołudnie.

  • Decydowały się losy Świątek. 96 minut meczu z udziałem Gauff w Stuttgarcie

    Decydowały się losy Świątek. 96 minut meczu z udziałem Gauff w Stuttgarcie

    Iga Świątek udanie rozpoczęła rywalizację w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Polka bez większych problemów pokonała Laurę Siegemund w dwóch setach i awansowała do ćwierćfinału. Choć głównym celem 24-latki pozostaje walka o końcowy triumf, w tle toczy się równie istotna rywalizacja – o powrót na podium światowego rankingu. Już dziś mogło się okazać, czy raszynianka odzyska miejsce w czołowej trójce. Wszystko zależało od wyniku meczu Coco Gauff z Ludmiłą Samsonową.

    Po turnieju WTA 1000 w Miami doszło do przetasowania na trzeciej pozycji rankingu. Coco Gauff wykorzystała wpadkę Świątek, która odpadła już w drugiej rundzie, i wyprzedziła Polkę. Amerykanka potrzebowała awansu do finału i choć po drodze rozgrywała wymagające, trzysetowe spotkania, dopięła swego. W decydującym meczu musiała jednak uznać wyższość Aryny Sabalenki.

    Kolejnym przystankiem dla obu tenisistek był Stuttgart, gdzie rywalizacja o miejsce w TOP 3 nabrała nowego tempa. Różnica między nimi wynosiła zaledwie 15 punktów, co oznaczało, że Świątek musiała zajść dalej niż Gauff, by odzyskać trzecią lokatę. Polka wykonała pierwszy krok, awansując do ćwierćfinału po zwycięstwie nad Siegemund. Następnie presja przeniosła się na Amerykankę, która zmierzyła się z Ludmiłą Samsonową w walce o miejsce w najlepszej ósemce.

    Początek tego spotkania był niespodziewany. Gauff została przełamana już w pierwszym gemie, i to do zera. Samsonowa szybko poszła za ciosem, obejmując prowadzenie 3:0 z przewagą dwóch przełamań. Wydawało się, że Rosjanka ma wszystko pod kontrolą, jednak sytuacja zaczęła się odwracać. Amerykanka najpierw zdobyła pierwszego gema, a następnie zaczęła odrabiać straty. Po siedmiu gemach to ona wyszła na prowadzenie.

    Końcówka seta przyniosła kolejne zwroty akcji. Samsonowa jeszcze raz objęła prowadzenie i przy stanie 5:4 serwowała po zwycięstwo w partii. Nie wykorzystała jednak swojej szansy – od stanu 15:0 przegrała cztery kolejne punkty, kończąc gema podwójnym błędem serwisowym. Ostatecznie to Gauff lepiej poradziła sobie w decydujących momentach i wygrała pierwszego seta 7:5.

    Przebieg końcówki premierowej odsłony wyraźnie wpłynął na dalszy przebieg meczu. W drugim secie Samsonowa nie była już w stanie nawiązać równorzędnej walki. Gauff szybko objęła prowadzenie 4:0, dominując rywalkę. Choć Rosjanka zdołała jeszcze utrzymać jedno podanie i miała okazję na przełamanie, nie wykorzystała swoich szans. Amerykanka konsekwentnie kontrolowała przebieg gry i przypieczętowała zwycięstwo, wygrywając drugiego seta 6:1.

    Całe spotkanie trwało 96 minut i zakończyło się triumfem Gauff 7:5, 6:1. Tym samym walka o trzecie miejsce w rankingu pozostaje nierozstrzygnięta. Kolejna odsłona tej rywalizacji nastąpi w piątek. Gauff zmierzy się z Karoliną Muchovą, natomiast Świątek stanie naprzeciw Mirry Andriejewej. Spotkanie Amerykanki zaplanowano nie przed godziną 14:00, a pojedynek Polki ma rozpocząć się nie wcześniej niż o 17:00.

  • Adamek potwierdza. Sensacyjne starcie na koniec kariery? “Zaboli go każde słowo”

    Adamek potwierdza. Sensacyjne starcie na koniec kariery? “Zaboli go każde słowo”

    Tomasz Adamek szykuje się do ostatniej walki. Niewykluczony pojedynek z Marcinem Najmanem

    Tomasz Adamek zapowiada, że jeszcze w tym roku po raz ostatni wejdzie do ringu. Choć dokładna data jego pożegnalnej walki nie jest jeszcze znana, były mistrz świata jasno deklaruje, że to definitywny koniec jego sportowej drogi. W rozmowie podkreśla, że ma dość wieloletnich ringowych wojen i chce zamknąć ten rozdział w sposób symboliczny.

    – To będzie moje ostatnie wejście do ringu. Nie ma opcji, żebym to przedłużał. Wystarczy, zrobiłem swoje – mówi stanowczo.

    Adamek marzy o tym, by jego pożegnanie odbyło się właśnie między linami. Chciałby po walce chwycić za mikrofon i podziękować kibicom, którzy towarzyszą mu od początku zawodowej kariery, czyli od 1999 roku. Podkreśla, że ich wsparcie było dla niego niezwykle ważne przez wszystkie lata.

    Nie wyklucza przy tym, że jego rywalem może być Marcin Najman. Jak zaznacza, ostateczna decyzja należy do organizatorów, w tym Mateusza Borka. Sam jednak nie ma żadnych obiekcji wobec takiego zestawienia.

    – Jeśli dostanę sygnał, że walczę z nim albo z kimkolwiek innym, to po prostu wejdę do ringu i zrobię swoje. Dla mnie to nie ma znaczenia – tłumaczy.

    Nie ukrywa przy tym swojego stosunku do Najmana, którego od lat nie uważa za pełnoprawnego sportowca. Ewentualną walkę traktowałby jako okazję do udowodnienia swoich racji.

    – Zbiję go na kwaśne jabłko i pokażę, jak wygląda prawdziwy pięściarz – zapowiada bez ogródek.

    Mimo zbliżających się 50. urodzin Adamek zapewnia, że jest w stanie przygotować się na najwyższym poziomie. Już rozpoczął treningi i podchodzi do tego wyzwania bardzo poważnie.

    – Jestem pewny swojej formy. Zacząłem przygotowania, biegam i chcę być gotowy na sto procent. Każdy cios, który przyjmie, będzie odpowiedzią na to, co o mnie mówił – dodaje.

    Co ciekawe, pięściarz deklaruje, że nie zamierza kończyć walki przed czasem, nawet jeśli pojawi się taka okazja.

    – Nie będę go szybko nokautował. Chcę, żeby poczuł każdy cios – zaznacza.

    Zapytany o możliwość porażki, stanowczo ją odrzuca.

    – Nigdy nie wychodziłem do ringu z myślą o przegranej. I tym razem też tak będzie – podkreśla.

    Pożegnalna walka ma mieć dla niego również wymiar sentymentalny. Adamek chciałby, by w tym wyjątkowym momencie towarzyszyli mu ludzie, którzy odegrali ważną rolę w jego karierze. Wspomina przy tym zarówno żyjących trenerów i współpracowników, jak i tych, którzy już odeszli.

    Nie brakuje także refleksji nad życiem poza sportem. Bokser przyznaje, że dziś większe znaczenie ma dla niego duchowość i relacja z Bogiem.

    – Dziękuję za wszystko, co mnie spotkało. W ringu przeżyłem wiele, ale teraz przyszedł czas, by to zamknąć – mówi.

    Zapowiada, że jego ostatnia walka będzie symbolicznym podsumowaniem całej kariery. I choć używa słowa „wojna”, podkreśla, że dla niego każdy pojedynek zawsze miał właśnie taki charakter.

    – Zawsze wychodzę do ringu jak na wojnę. I tak będzie też tym ostatnim razem – kończy.

  • Ukochany turniej Świątek już na horyzoncie. Wielka zmiana. Prawie 62 miliony euro na stole

    Ukochany turniej Świątek już na horyzoncie. Wielka zmiana. Prawie 62 miliony euro na stole

    Iga Świątek rozpoczęła nowy rozdział w swojej karierze. W tymże pieczę nad jej dyspozycją sprawować będzie Francisco Roig. Hiszpan towarzyszy Polce od początku kwietnia. Pierwszym wielkim celem dla tej dwójki bez wątpienia będzie odzyskanie tytułu na kortach imienia Rolanda Garros. W tym roku do podniesienia z kortu będą zdecydowanie większe pieniądze, co organizatorzy przekazali w oficjalnym komunikacie.
    Iga Świątek po ostatnim triumfie na Roland Garros.

    Iga Świątek z trofeum z kortów Rolanda GarrosaAFP

    Iga Świątek ma za sobą słaby, jak na swoje standardy, początek sezonu. Polka ponownie, podobnie jak w 2025 roku, nie zdołała dotrzeć do żadnego singlowego finału. Wówczas zachowała spokój i pozostała przy współpracy z Wimem Fissettem. Rok później Belg już tego sztormu nie przetrwał.

    W drugiej połowie marca po niespełna osiemnastu miesiącach współpracy rozstał się z Igą Świątek. Polka rozpoczęła więc poszukiwania następcy. Od początku faworytem zdawał się być Francisco Roig. Hiszpański szkoleniowiec dominował w spekulacjach medialnych i ostatecznie faktycznie przejął posadę Fissette’a.

    Francuzi rosną w siłę. Coraz większe nagrody w Roland Garros

    Pierwsze tygodnie pod wodzą Roiga Świątek spędziła na Majorce, gdzie towarzyszył jej… Rafael Nadal. Bez wątpienia największym celem na najbliższe tygodnie dla tego duetu jest odzyskanie tytuły na ukochanych kortach Igi – tych imienia Roland Garros. Organizatorzy imprezy ogłosili wielką finansową zmianę.

    Pula nagród dla wszystkich uczestników wzrośnie o blisko 10 procent w stosunku do roku poprzedniego. Pojawił się w tej sprawie oficjalny komunikat. “61,723,000. W tym roku pula nagród Roland Garros wzrośnie o o 9,53 procent w porównaniu do 2025 roku” – czytamy w mediach społecznościowych Roland Garros.

    Za samo zwycięstwo w singlu w tym roku nagroda wyniesie 2 800 000 euro. Rok temu Carlos Alcaraz i Coco Gauff zainkasowali po 2 550 000 euro przed opodatkowaniem. To trzeci Wielki Szlem pod względem nagród finansowych. Najwięcej można zarobić za triumf w US Open.
    Iga Świątek podczas Roland Garros 2025

    Iga Świątek podczas Roland Garros 2025BURAK AKBULUT / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Iga Świątek będzie bronić tytułu na kortach Rolanda Garrosa

    Iga Świątek będzie bronić tytułu na kortach Rolanda GarrosaCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Iga Świątek podczas Roland Garros 2025

    Iga Świątek podczas Roland Garros 2025DIMITAR DILKOFF / AFPAFP

    Bartłomiej Piekarczyk: Daliśmy się przegonić.

  • WTA Stuttgart już bez mistrzyni Australian Open. Hit gwiazd dla Czeszki

    WTA Stuttgart już bez mistrzyni Australian Open. Hit gwiazd dla Czeszki

    Iga Świątek już w środę zapewniła sobie miejsce w ćwierćfinale turnieju Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie. Kolejne spotkanie rozegra w piątek, natomiast czwartkowy harmonogram przewidywał dokończenie rywalizacji w 1/8 finału. Już na otwarcie dnia kibice dostali prawdziwy hit – starcie Karoliny Muchovej z Elise Mertens, które okazało się jednym z najbardziej niezwykłych pojedynków całego turnieju.

    W Stuttgarcie początkowo miało wystąpić aż siedem zawodniczek z czołowej dziesiątki rankingu WTA, jednak po wycofaniu Aryny Sabalenki liczba ta zmniejszyła się do sześciu. Awans do ćwierćfinału wcześniej wywalczyły już Świątek oraz Elina Switolina, natomiast Jasmine Paolini pożegnała się z turniejem. Czwartkowe mecze miały odpowiedzieć na pytanie, czy pozostałe faworytki również zameldują się w najlepszej ósemce.

    Pojedynek Muchovej z Mertens, choć dotyczył zawodniczek z drugiej dziesiątki rankingu, zapowiadał się niezwykle interesująco. Czeszka to przecież triumfatorka turnieju WTA 1000 w Dosze, natomiast Belgijka może pochwalić się tytułem wielkoszlemowym w deblu oraz pozycją liderki światowego rankingu w grze podwójnej. Eksperci nieznacznie większe szanse dawali Muchovej – według wyliczeń sztucznej inteligencji miała około 68 procent prawdopodobieństwa zwycięstwa.

    Początek spotkania zupełnie jednak przeczył tym prognozom. Mertens od pierwszych piłek narzuciła bardzo agresywny styl gry, świetnie rozrzucała akcje i zmuszała rywalkę do biegania po korcie. Szybko przełamała Muchovą, a następnie pewnie utrzymywała własne podanie. Choć momentami wydawało się, że Czeszka łapie rytm, kolejne błędy – w tym podwójne – tylko pogłębiały jej problemy. Belgijka dominowała i po zaledwie 24 minutach zamknęła pierwszego seta wynikiem 6:1. Jej statystyki robiły ogromne wrażenie: dziewięć uderzeń kończących i ani jednego niewymuszonego błędu.

    Druga partia rozpoczęła się w podobnym tonie. Mertens, mimo pierwszych pomyłek serwisowych, szybko wróciła na właściwe tory i ponownie przełamała przeciwniczkę, wychodząc na prowadzenie 2:0. Wydawało się, że kontroluje sytuację, jednak wtedy nastąpił przełom. Muchova po raz pierwszy w meczu odebrała rywalce serwis, co wyraźnie dodało jej pewności siebie. Chwilę później doprowadziła do kolejnego przełamania, a Belgijka zaczęła popełniać coraz więcej błędów – w tym kosztowne podwójne.

    Od tego momentu obraz gry całkowicie się odwrócił. Czeszka przejęła inicjatywę, grała coraz swobodniej i skuteczniej, a Mertens zupełnie straciła rytm. Muchova wygrała drugiego seta 6:3, a Belgijka próbowała jeszcze przerwać złą passę, udając się na przerwę toaletową.

    Nie przyniosło to jednak oczekiwanego efektu. W decydującej partii Muchova była już nie do zatrzymania. Szybko objęła prowadzenie 4:0, kontrolowała wymiany i nie pozwalała rywalce wrócić do gry. Choć na moment pojawiły się drobne problemy przy własnym serwisie, Czeszka szybko je opanowała i zamknęła seta wynikiem 6:0.

    Ostatecznie Muchova odwróciła losy spotkania, wygrywając 1:6, 6:3, 6:0. W ćwierćfinale zmierzy się w piątek ze zwyciężczynią pojedynku Coco Gauff – Ludmiła Samsonowa.

  • Prezydent Karol Nawrocki na pogrzebie Jacka Magiery. Pośmiertnie odznaczył trenera

    Prezydent Karol Nawrocki na pogrzebie Jacka Magiery. Pośmiertnie odznaczył trenera

    Kancelaria Prezydenta RP potwierdziła udział prezydenta Karola Nawrockiego w uroczystościach pogrzebowych Jacka Magiery. Podczas ceremonii poinformowano, że głowa państwa zdecydowała o pośmiertnym uhonorowaniu zmarłego trenera Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie, wraz z uzasadnieniem decyzji, zostało przekazane wdowie po szkoleniowcu, Magdalenie Magierze.

    Jacek Magiera zmarł niespodziewanie 10 kwietnia, a wiadomość o jego odejściu wstrząsnęła środowiskiem sportowym i kibicami. Na mszy dziękczynnej za jego życie, która odbyła się w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu we Wrocławiu, pojawiły się tłumy. Uroczystość miała niezwykle poruszający charakter – nie zabrakło łez, ale też oklasków, którymi żegnano trenera. Homilię wygłosił ks. Sylwester Łaska, prywatnie przyjaciel rodziny Magierów. W swoim kazaniu podkreślał siłę wiary bliskich zmarłego – jego żony i dzieci.

    Wspominał szczególnie moment tuż po tragicznych wydarzeniach. Jak mówił, w obliczu ogromnego bólu rodzina sięgnęła po modlitwę. Dzieci trenera, Janek i Małgosia, mimo straty ojca, rozdały obecnym różańce i zachęciły do wspólnej modlitwy, podkreślając, że byłoby to zgodne z wolą ich taty.

    Dwa dni później, 16 kwietnia, rozpoczęły się główne uroczystości pogrzebowe w Warszawie. Msza żałobna w Katedrze Polowej Wojska Polskiego zgromadziła rodzinę, przyjaciół oraz liczne grono przedstawicieli świata sportu. Obecni byli również oficjele państwowi, w tym prezydent Karol Nawrocki.

    Prezydent wszedł do świątyni bocznym wejściem, aby nie zakłócać przebiegu ceremonii. Na miejscu złożył kondolencje wdowie po trenerze. To właśnie Magdalena Magiera odebrała z jego rąk Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski przyznany pośmiertnie jej mężowi.

    Order Odrodzenia Polski, ustanowiony w 1921 roku, jest drugim najważniejszym odznaczeniem cywilnym w kraju – po Orderze Orła Białego. Przyznaje się go za wybitne osiągnięcia w różnych dziedzinach życia, takich jak nauka, kultura, sport, działalność społeczna czy służba państwowa.

    Kancelaria Prezydenta RP w oficjalnym komunikacie podkreśliła, że wyróżnienie dla Jacka Magiery jest wyrazem uznania dla jego dorobku trenerskiego oraz wkładu w rozwój sportu. Odznaczenie zostało wręczone podczas ceremonii pogrzebowej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ulicy Długiej w Warszawie.

    Wcześniej prezydent pożegnał szkoleniowca również w mediach społecznościowych. W krótkim, pełnym emocji wpisie wyraził żal z powodu jego śmierci i podziękował za jego dokonania, publikując czarno-białe zdjęcie z trenerem.

  • Sabalenka chciała rzucić tenis. Powód? Zaskakujący

    Sabalenka chciała rzucić tenis. Powód? Zaskakujący

    sport.interia.pl
    Mocne wyznanie Sabalenki. “Nie życzę tego największemu wrogowi”
    Szymon Łożyński
    3 – 4 minuty
    Sabalenka chciała rzucić tenis. Powód? Zaskakujący

    Aryna Sabalenka nie bierze udziału w turnieju WTA w Stuttgarcie. Białorusinka przygotowuje się do kolejnych zawodów, ale nie zaniedbuje też obowiązków medialnych. W jednym z ostatnich wywiadów wróciła pamięcią do sytuacji sprzed czterech lat, gdy poważnie rozważała odłożenie rakiety w kąt.
    Aryna Sabalenka, aktualna liderka światowego rankingu

    Aryna SabalenkaRich StorryGetty Images

    Wielu kibiców ostrzyło sobie apetyty na starcie w Stuttgarcie pomiędzy Igą Świątek i Aryną Sabalenką. Tenisistki niejednokrotnie na korcie ziemnym udowodniły, że w bezpośrednim starciu potrafią stworzyć wielkie show.

    W tym roku w Niemczech do takiego pojedynku na pewno jednak nie dojdzie. Co prawda Iga Świątek już rozpoczęła rywalizację, i to od pewnego zwycięstwa z Laurą Siegemund, ale za to ze startu zrezygnowała Aryna Sabalenka.

    “Niestety, po turnieju w Miami doznałam kontuzji i mimo że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, aby zdążyć wyzdrowieć, nie jestem gotowa do rywalizacji. Bardzo mi przykro, że nie mogę wziąć udziału w tym wspaniałym turnieju” – przekazała czterokrotna finalistka zawodów w Stuttgarcie, która nigdy nie wygrała jednak głównej nagrody, luksusowego Porsche.

    Na razie Białorusinka skupia się na tym, by wrócić po kontuzji do najwyższej formy i prawdopodobnie kibice zobaczą ją podczas rywalizacji w Madrycie. Zanim jednak liderka światowego rankingu ponownie wyjdzie na kort, nie zapomina o swoich obowiązkach medialnych.

    Tenis. Aryna Sabalenka miała dość tenisa. Nie uwierzysz, z jakiego powodu

    Ostatnio Sabalenka w wywiadzie dla “Esquire” zdecydowała się na przejmujące wyznanie. Ujawniła, że w 2022 roku miała myśli, by porzucić tenis. Nie chodziło jednak o kłopoty prywatne Białorusinki, a o problemy ze stricte sportowym elementem, serwisem.

    – Wtedy po prostu nie potrafiłam serwować. To coś, czego nie życzyłabym największemu wrogowi. Robisz coś przez całe życie, a potem zupełnie nie potrafisz tego powtórzyć. Po prostu chciałam się poddać – ujawniła Białorusinka.

    Sabalenka przetrwała jednak słabszy moment, dotarła na szczyt i dzisiaj jest niezagrożoną na razie liderką rankingu. – Tamten moment uczynił mnie silniejszą niż kiedykolwiek. Zrozumiałam, że nawet bez idealnego serwisu mogę walczyć i wygrywać – podkreśliła dla “Esquire”.
    Aryna Sabalenka podjęła decyzję, co dalej z jej występami po przedwcześnie zakończonym Wimbledonie

    Aryna Sabalenka podjęła decyzję, co dalej z jej występami po przedwcześnie zakończonym WimbledonieBERTRAND GUAY / AFPAFP
    Tenisistka w białym stroju sportowym na tle zielonego kortu, z uniesioną ręką dotykającą twarzy, w tle rozmazana publiczność.

    Aryna Sabalenka wycofała się z turnieju WTA 1000 w MontrealuGLYN KIRKAFP
    Kobieta w sportowym żółtym stroju na korcie tenisowym z wyrazem emocji na twarzy. W tle widoczni rozmazani ludzie oraz nieostre światła.

    Aryna SabalenkaAFP

    Bloki w meczu UNI Opole – BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała.

  • Decyzja Igi ws. Abramowicz zapadła? “Mówię to z pełną odpowiedzialnością”

    Decyzja Igi ws. Abramowicz zapadła? “Mówię to z pełną odpowiedzialnością”

    Blisko miesiąc, a dokładnie 27 dni czekała Iga Świątek na to, aby powrócić na kort po dłuższej przerwie. Porażka z Magdą Linette, rozstanie z Wimem Fissette’em, zatrudnienie Francisco Roiga, aura Rafaela Nadala, a wszystko zwieńczone pozytywnym finałem. Pierwszy krok w nowym rozdaniu to wygrana Świątek nad Laurą Siegemund w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Tym razem przy Idze nie ma psycholożki Darii Abramowicz. Czy to coś oznacza? Decyzja w jej sprawie wydaje się być przesądzona.

    Iga Świątek i Daria AbramowiczNewspix.pl

    Iga Świątek znów jest w swoim królestwie – tak należy nazwać ceglaną nawierzchnię, na której czuje się, jak ryba w wodzie. Rozpoczęty sezon na mączce to być może najlepsze, co mogło się wydarzyć na starcie nowego rozdziału w karierze 24-letniej gwiazdy tenisa. Eliminując błędy i szlifując formę udała się do Akademii Rafy Nadala na Majorce, gdzie przez wiele dni na ziemnych kortach przygotowywała się do nadciągających wyzwań.

    Turniej w Stuttgarcie, jeden ze swoich ulubionych, zaczęła od zwycięstwa nad Laurą Siegemund. Były błędy, raziły podwójne pomyłki na serwisie, ale czwarta tenisistka świata sama podkreśla, że jest w procesie, a niwelowanie małych błędów to w gruncie rzeczy bardzo skomplikowana operacja.

    Na starcie turnieju mieliśmy rzadko spotykane obrazki, bowiem przy Idze nie było Darii Abramowicz. Ta sytuacja w Stuttgarcie nie umknęła uwadze ogółu. Tym razem psycholożkę zatrzymały inne obowiązki zawodowe, a konkretnie wydarzenie na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Będąc precyzyjnym, organizowane przez studentów cykliczne “Hot Seat – Gorące Krzesło”.

    “Muszę przyznać, że…”. Była menedżerka wprost o Świątek i Abramowicz

    Czy to cokolwiek oznacza? Tak. Czasami taka sytuacja może mieć miejsce. Natomiast czy z tego płynie głębszy przekaz? Absolutnie nie, jeśli wsłuchać się w słowa Pauliny Wójtowicz, byłej menadżerki tenisistki, która w rozmowie ze sport.pl podzieliła się swoją wiedzą na temat tego niespotykanego układu.

    A perspektywę ma doskonałą, bo jak sama zaznaczyła, jej współpraca z Igą rozpoczynała się, gdy dopiero wchodząca na najwyższy poziom sportsmenka wkraczała w pełnoletność.

    – Przyglądałam się na początku z tylnego siedzenia, później już weszłam troszkę głębiej. Daria była taką osobą, która pomogła Idze na początkowych etapach kariery. I chyba mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że to była druga osoba w karierze Igi, która pomogła jej w rozterkach, które miała w środku. Na pewno jest osobą bardzo ważną, do której Iga ma duże zaufanie. Bardzo duże zaufanie – mówi Wójtowicz, obecnie znana ze współpracy z innym gigantem polskiego sportu – siatkarzem Wilfredo Leonem.

    W toku dalszych wypowiedzi byłej menedżerki przebija się przekaz, że nawet dla niej, wtedy osoby z najbliższego otoczenia, było to budowanie unikalnej współpracy, właściwie nie mającej precedensu.

    – Być może rola Darii zmieni się na pewnym etapie, bo jednak to jest relacja sportowiec – psycholog w rozszerzonej formule właśnie dlatego, że Iga ma do niej takie zaufanie. I to ona w pewnych momentach potrafi do Igi przemówić, a Iga potrafi zrozumieć to dużo szybciej niż powiedziałyby to inne osoby. To Iga podejmuje takie decyzje, by pracować z Darią, bo to jej pomaga. I my chyba powinniśmy to trochę zaakceptować i jakby pogodzić się z tą rolą, choć nie uważam, że ona w całości jest zła dla Igi. Bo muszę przyznać, że Daria pełniła tak rozszerzoną funkcję w zespole od zawsze – wyznała.

    Wójtowicz oddała Abramowicz, że także w jej przypadku odegrała cenną rolę, bo utorowała drogę do lepszego komunikowania się menedżerki z dojrzewającą kobietą. Stwierdziła wprost, że pomogła jej stać się lepszym menedżerem.

    – Gdy zaczynałyśmy współpracować, Iga miała 17-18 lat, więc ciężko było rozmawiać z nastolatką o rzeczach, które dorośli łapią w chwilę. A tu musisz znaleźć sposób, by daną informację przekazać tak, aby ją zrozumiała, a nie budziła jej sfrustrowania ani zdenerwowania. I to było trudne – nie ukrywa.

    Na bazie swojego doświadczenia i obserwacji ma jasny pogląd na najbliższe miesiące i lata, gdy patrzy na tę niecodzienną relację. Myślę, że Maciek Ryszczuk i Daria Abramowicz to takie dwie osoby, które mogą zostać z Igą do końca jej kariery. Trenerzy główni raczej będą się zmieniać – zawyrokowała dla sport.pl.
    Dwie kobiety sfotografowane podczas wywiadów, z lewej brunetka w szarej bluzie, z prawej osoba w pomarańczowej czapce i granatowej kurtce z mikrofonem przed sobą; obie skupione i patrzące lekko na bok.

    Daria Abramowicz i Iga Świątek. Gdzieś między nimi swoje miejsce w sztabie będzie musiał znaleźć nowy trener Francisco RoigAFP

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona.

  • Świątek w ćwierćfinale, a tu takie nowiny. Polka potwierdza. Przełom o krok

    Świątek w ćwierćfinale, a tu takie nowiny. Polka potwierdza. Przełom o krok

    Świątek w ćwierćfinale, a tu takie nowiny. Polka potwierdza. Przełom o krok

    Iga Świątek walczy o zwycięstwo w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Tymczasem Polka w rozmowie z “Przeglądem Sportowym Onet” wyjawiła, że będąc w Warszawie często czuje się bezradna. W związku z tym myśli o przełomowym kroku, który mógłby jej pomóc w dalszej karierze.
    article cover

    Iga Świątek wprost na temat problemów w Warszawie. Ma konkretny planRobert PrangeGetty Images

    Świątek rozpoczęła zmagania w Niemczech od zwycięstwa nad Laurą Siegemund 6:2, 6:3. W piątek rozegra ćwierćfinałowy pojedynek, a jej rywalką będzie Mirra Andriejewa lub Alycia Parks.

    Zaskakujący plan Świątek. Tak Polka chce wydać pieniądze. To może być przełom

    Tymczasem Świątek w rozmowie z “Przeglądem Sportowym Onet” poruszyła poważny problem, który ją mocno dotyka, gdy jest w Polsce.

    Jeśli chodzi o korty twarde, to jest dosłownie jeden kort w Warszawie, który ma dobrą nawierzchnię. Reszta kortów jest od lat nieodnawiana. Nawierzchnie są totalnie pościerane

    Polka złego słowa nie powiedziała na korty ziemne w stolicy, ale boli ją brak tych z twardą nawierzchnią. Taki stan rzeczy sprawia, że 24-latka nie może zbyt często trenować w Polsce i dlatego wybiera opcje zagraniczne. – Nawet mi jest ciężko dostać czasami kort, bo też nie chcę wypychać innych klientów, którzy już go sobie zarezerwowali – dodała.

    Raszynianka ma jednak konkretny plan, który może rozwiązać jej problem. Jest nim wybudowanie kortów twardych za własne środki finansowe. – Cały czas o tym myślę. Raczej to byłaby mniejsza rzecz, ale to opiera się najpierw na kupnie ziemi, następnie biznesplanie. Byłby to projekt, który na pewno kosztowałby mnie sporo czasu – przyznała i podkreśliła, że “fajnie byłoby mieć coś swojego”.
    Iga Świątek zagra o półfinał turnieju WTA 500 w Stuttgarcie

    Iga Świątek zagra o półfinał turnieju WTA 500 w StuttgarcieIMAGO/Eibner-Pressefoto/Roger Buerke/Imago Sport and News/East NEast News
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News

    TOP 10 akcji BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała w meczu UNI Opole – BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała.