• Nawrocki zaskoczył. Tak się potem zachował. Wideo w sieci

    Nawrocki zaskoczył. Tak się potem zachował. Wideo w sieci

    Karol Nawrocki ponownie zwrócił na siebie uwagę, wybierając się na wydarzenie sportowe. Choć jego obecność na trybunach nie jest niczym zaskakującym, tym razem decyzja o odwiedzeniu turnieju trzeciej ligi koszykówki mężczyzn mogła budzić zdziwienie. Prezydent postanowił jednak spędzić niedzielę właśnie w ten sposób – obserwując z bliska rywalizację drużyn walczących o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Co więcej, jego zachowanie spotkało się z pozytywnym odbiorem – przywitał się bowiem ze wszystkimi zawodnikami biorącymi udział w turnieju.

    Nawrocki już wcześniej pokazywał, że sport pozostaje ważną częścią jego życia, także po objęciu najwyższego urzędu w państwie. Jako prezydent wielokrotnie pojawiał się na różnych wydarzeniach – kibicował reprezentantom Polski w piłce nożnej i koszykówce, a także śledził zmagania skoczków narciarskich podczas zawodów Pucharu Świata w Zakopanem.

    Tym razem jego wybór padł jednak na mniej oczywiste wydarzenie – finałowy turniej trzeciej ligi koszykówki, który odbył się w Warszawie. Nagranie z jego wizyty opublikował w mediach społecznościowych dziennikarz TV Republika, Michał Rachoń. Jak przekazał, prezydent przywitał się ze wszystkimi zawodnikami, w tym z koszykarzami PKS Basket Warszawa – zespołu, w którym sam występuje.

    Stołeczna drużyna nie może jednak zaliczyć turnieju do udanych. W rywalizacji grupy II zajęła ostatnie, czwarte miejsce. Najlepsza okazała się ekipa ze Świecia, która – podobnie jak UKS Regis Wieliczka – wywalczyła awans do drugiej ligi. Jak podkreślił Kujawsko-Pomorski Związek Koszykówki, dla Świeckiego Klubu Koszykówki to historyczny sukces i zwieńczenie znakomitego sezonu, a dla samego miasta – powrót na szczebel centralny po 14 latach przerwy.

    Sam prezydent odniósł się do swojej obecności na turnieju w rozmowie z TV Republika. Podkreślił, że był to dla niego sposób na spędzenie czasu z synami. Zamiast zostać w domu, zdecydowali się wspólnie wybrać na zawody. Przyznał również, że jako były amator sportu dostrzega ogromne zaangażowanie i pasję zawodników. Zwrócił też uwagę na atmosferę panującą na trybunach – obecność rodzin i wspólne kibicowanie uznał za ważny element promowania zdrowego stylu życia oraz budowania lokalnych więzi wokół sportu.

    https://x.com/michalrachon/status/2048370246856093882?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2048370246856093882%7Ctwgr%5Ebbd1c7b08d870d8d4d618110dc432065f0736124%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fsportowe-zycie%2Fnews-nawrocki-zaskoczyl-tak-sie-potem-zachowal-wideo-w-siecinId23421743

  • “Koszmar” Świątek za burtą w Madrycie. Skandalistka skorzystała z okazji

    “Koszmar” Świątek za burtą w Madrycie. Skandalistka skorzystała z okazji

    Poznaliśmy już wszystkie uczestniczki czwartej rundy singlowego turnieju WTA 1000 w Madrycie, grono uczestniczek tej fazy zmagań uzupełniła w niedzielny wieczór triumfatorka meczu Anastazji Potapowej z Jeleną Ostapenko. Pierwsza z tenisistek to znana skandalistka, która w stolicy Hiszpanii skorzystała z wycofania innej zawodniczki i weszła do drabinki głównej jako “szczęśliwa przegrana”. Druga z kolei bywa nazywana “koszmarem” Igi Świątek ze względu na korzystny bilans spotkań z Polką. Starcie Potapowej i Ostapenko trwało ponad dwie godziny, triumfatorkę wyłonił trzeci set.

    Jelena Ostapenko w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Madrycie zagrała z Anastazją PotapowąMarijan Murat DPA

    Za nami ostatnie mecze trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie. W sobotę z marzeniami o tytule pożegnała się Iga Świątek, która z powodu choroby skreczowała w trakcie trzeciego seta w meczu z Ann Li. Następnego dnia z tego samego powodu wycofanie ogłosiła Ludmiła Samsonowa, z problemami mierzyła się również Coco Gauff. Amerykanka wciąż jednak pozostaje w grze, podobnie jak Jelena Rybakina, która w niedzielny wieczór najpierw pokonała Qinwen Zheng, a następnie poznała swoją kolejną rywalkę.

    Następną oponentkę wiceliderki światowego rankingu wyłonił mecz Anastazji Potapowej z Jeleną Ostapenko. Pierwsza z nich często określana jest mianem “skandalistki”, ponieważ kilka lat temu, już po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, dumnie paradowała po korcie w koszulce Spartaka Moskwa, podczas turnieju w Rzymie prowokowała z kolei kibiców. Urodzona w Rosji zawodniczka od niedawna reprezentuje Austrię, w Madrycie musiała najpierw przystąpić do kwalifikacji.

    WTA Madryt. Ponad dwie godziny walki w meczu Potapowa – Ostapenko

    Łotyszka, podobnie jak Potapowa, turniej rozpoczęła od drugiej rundy, w niej pokonała Simonę Waltert. W starciu z urodzoną w Rosji reprezentantką Austrii zawodniczkę określaną “koszmarem” bądź też “zmorą” Igi Świątek ze względu na korzystny bilans spotkań z Polką (wygrała wszystkie sześć dotychczasowych meczów), można było traktować jako nieznaczną faworytkę starcia o awans do czwartej rundy.

    Niedzielny mecz początkowo układał się po myśli Łotyszki (40. w rankingu WTA), która rozpoczęła starcie od przełamania Potapowej. W kolejnych dwóch gemach ponownie doszło do przełamania, obie tenisistki zresztą musiały jeszcze kilkukrotnie bronić break pointów. Końcówka seta należała do Ostapenko, która wygrała 6:4.

    Druga odsłona meczu również zaczęła się od przełamania Potapowej, ponownie spotkanie stało się wyrównane. Szósty gem, przegrany przez Ostapenko do zera okazał się momentem zwrotnym, bowiem reprezentantka Austrii później bez większych problemów obroniła podanie, a przy stanie 5:4 ponownie przełamała Ostapenko, wygrywając 6:4.

    W trzeciej partii Łotyszka również ugrała cztery gemy, ale tym razem set przebiegał zgoła inaczej. Potapowa (56. w rankingu WTA), w pierwszych trzech gemach oddała rywalce zaledwie dwa punkty, prowadziła już 3:0. Wówczas nastąpił zryw Ostapenko, ta zgarnęła cztery kolejne gemy, zapowiadało się na to, że pójdzie za ciosem i lada moment przypieczętuje awans. Tenisistka z Rygi zaprzepaściła jednak wypracowaną szansę, po spektakularnym odrobieniu strat z 0:3 na 4:3 już nie wygrała gema, finalnie to Potapowa po 131 minutach walki świętowała zwycięstwo 2:1 (4:6, 6:4, 6:4) i awans do czwartej rundy turnieju w Madrycie.

    Dla Ostapenko to pożegnanie ze stolicą Hiszpanii, ponieważ już wcześniej razem z Erin Routliffe odpadła z turnieju deblowego.
    Tenisistka przygotowuje się do uderzenia piłki na korcie, ubrana w sportowy strój i czapkę z daszkiem, trzyma rakietę w obu dłoniach, w tle rozmyte niebieskie tło.

    Anastazja PotapowaOSCAR J BARROSOAFP
    Młoda kobieta z jasnobrązowymi włosami spiętymi w kucyk, ubrana w biały sportowy strój, stoi zwrócona bokiem, patrząc z powagą przed siebie. Tło jest rozmyte, podkreślając główną postać.

    Jelena OstapenkoPatrick HAMILTONAFP
    Jelena Ostapenko

    Jelena OstapenkoBurak Akbulut/AnadoluAFP

    Emilio Nava – Arthur Fils. Skrót meczu.

  • “Koszmar” Świątek za burtą w Madrycie. Skandalistka skorzystała z okazji

    “Koszmar” Świątek za burtą w Madrycie. Skandalistka skorzystała z okazji

    Poznaliśmy komplet zawodniczek, które zagrają w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Madrycie. Ostatnie miejsce w tej fazie przypadło zwyciężczyni pojedynku Anastazji Potapowej z Jeleną Ostapenko, który rozegrano w niedzielny wieczór. Rosjanka reprezentująca obecnie Austrię, znana z kontrowersyjnych zachowań, trafiła do głównej drabinki jako „szczęśliwa przegrana”. Jej rywalka uchodzi natomiast za jedną z najtrudniejszych przeciwniczek dla Igi Świątek, z którą ma bardzo korzystny bilans. Ich bezpośrednie starcie trwało ponad dwie godziny i zakończyło się dopiero po trzech setach.

    Zmagania trzeciej rundy w Madrycie dobiegły końca. Dzień wcześniej z turniejem pożegnała się Iga Świątek, która była zmuszona skreczować w meczu z Ann Li z powodu problemów zdrowotnych. Niedługo później podobną decyzję podjęła Ludmiła Samsonowa, a kłopoty zdrowotne dopadły również Coco Gauff. Amerykanka zdołała jednak kontynuować rywalizację. W grze pozostaje także Jelena Rybakina, która w niedzielę pokonała Qinwen Zheng i czekała na wyłonienie swojej kolejnej przeciwniczki.

    Tę wyłoniło starcie Potapowej z Ostapenko. Pierwsza z nich w przeszłości wzbudzała sporo kontrowersji — między innymi poprzez pojawienie się na korcie w koszulce Spartaka Moskwa już po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a także prowokacyjne zachowania wobec publiczności w Rzymie. W Madrycie musiała przebijać się przez kwalifikacje, w których odpadła w decydującym meczu. Mimo to znalazła się w głównej drabince dzięki wycofaniu Madison Keys.

    Szansę tę wykorzystała bardzo dobrze — najpierw pokonała Shuai Zhang, a następnie stanęła naprzeciwko rozstawionej z numerem 21 Ostapenko. Łotyszka rozpoczęła turniej od drugiej rundy, gdzie wyeliminowała Simonę Waltert, i uchodziła za lekką faworytkę tego pojedynku.

    Pierwszy set układał się po jej myśli. Ostapenko szybko przełamała rywalkę, a choć gra była wyrównana i obie tenisistki miały swoje okazje, to końcówka należała do niej — wygrała 6:4.

    W drugiej partii inicjatywę przejęła Potapowa. Kluczowy okazał się szósty gem, wygrany przez nią do zera. Od tego momentu kontrolowała przebieg wydarzeń i przy stanie 5:4 ponownie przełamała Ostapenko, doprowadzając do remisu w setach.

    Decydująca odsłona przyniosła sporo zwrotów akcji. Potapowa rozpoczęła ją znakomicie, wychodząc na prowadzenie 3:0 i oddając rywalce zaledwie dwa punkty. Ostapenko odpowiedziała imponującą serią czterech wygranych gemów z rzędu, odwracając losy seta na 4:3. Wydawało się, że Łotyszka pójdzie za ciosem, jednak od tego momentu nie wygrała już ani jednego gema. Końcówka należała do Potapowej, która ostatecznie zwyciężyła 4:6, 6:4, 6:4 i zameldowała się w czwartej rundzie po 131 minutach rywalizacji.

    Dla Ostapenko oznacza to koniec przygody z madryckim turniejem — wcześniej odpadła również z rywalizacji deblowej, gdzie grała w parze z Erin Routliffe.

  • Wskazano źródło zarazy w Madrycie. Iga Świątek nie miała szans. To koniec

    Wskazano źródło zarazy w Madrycie. Iga Świątek nie miała szans. To koniec

    Prestiżowy turniej Mutua Madrid Open przybrał w tym roku wyjątkowo niepokojący obrót. Z rywalizacji wycofało się już ponad 20 zawodników i zawodniczek, a wszystko wskazuje na to, że przyczyną problemów zdrowotnych jest wirus przenoszony drogą pokarmową. W sobotę z powodu bardzo złego samopoczucia mecz trzeciej rundy przerwała Iga Świątek, a dzień później z dalszej gry zrezygnowała także Ludmiła Samsonowa (20. miejsce w rankingu WTA). Pojawiły się również doniesienia o możliwym źródle zakażeń.

    – Przez ostatnie trzy dni czułam się fatalnie. Złapałam jakiegoś wirusa. Były momenty, kiedy było trochę lepiej, ale zdarzały się też chwile kompletnego wyczerpania. Starałam się walczyć, ale brakowało mi energii. Wiem, że wśród zawodników krąży jakiś wirus – nie tylko ja mam takie problemy – mówiła Świątek tuż po skreczowaniu meczu z Ann Li.

    Polka nie była pierwszą i – jak się okazuje – nie ostatnią zawodniczką, która z powodu choroby musiała wycofać się z madryckiego turnieju rangi WTA 1000.

    W niedzielę do grona dotkniętych problemami zdrowotnymi dołączyła Ludmiła Samsonowa. Organizatorzy poinformowali w mediach społecznościowych, że Rosjanka wycofała się z turnieju z powodu choroby, a jej rywalka, Linda Noskova, awansowała do czwartej rundy bez gry.

    Czeszka w 1/8 finału zmierzy się z Coco Gauff, która sama była bardzo blisko przedwczesnego zakończenia udziału w imprezie. W meczu z Soraną Cirsteą Amerykanka w pewnych momentach ledwo utrzymywała się na nogach. Ostatecznie jednak, dzięki ogromnej determinacji, zdołała odwrócić losy spotkania i zwyciężyć 4:6, 7:5, 6:1.

    – Sama nie wiem, jak udało mi się to przetrwać – przyznała Gauff po meczu. – W nocy czułam się dziwnie, ale rano było już lepiej. W trakcie gry miałam wrażenie, że zaraz zemdleję. Podano mi jednak leki, które pomogły. Byłam bardzo zmęczona i zdenerwowana, w pewnym momencie było mi nawet niedobrze.

    Gauff wycofała się już z rywalizacji deblowej, jednak w singlu wciąż walczy o jak najlepszy wynik.

    Według doniesień serwisu Puntodebreak.com, możliwą przyczyną masowych zatruć mogły być tacos z krewetkami serwowane podczas turnieju. Informacja ta nie została jednak oficjalnie potwierdzona. Tymczasem służby medyczne robią wszystko, by powstrzymać rozprzestrzenianie się choroby i zapobiec kolejnym wycofaniom w dalszej fazie zawodów.

  • Wskazano źródło zarazy w Madrycie. Iga Świątek nie miała szans. To koniec

    Wskazano źródło zarazy w Madrycie. Iga Świątek nie miała szans. To koniec

    Doprawdy kuriozalny przebieg przybrał prestiżowy turniej Mutua Madrid Open. Z udziału w imprezie wycofało się już pond 20 uczestników i uczestniczek. Przyczyną ich dolegliwości zdrowotnych jest najprawdopodobniej wirus szerzący się drogą pokarmową. W sobotę z powodu fatalnego samopoczucia podczas meczu III rundy skreczowała Iga Świątek. Nazajutrz rezygnację z dalszej gry ogłosiła Ludmiła Samsonowa (20. WTA). Wskazano już potencjalne źródło zakażeń.

    Iga Świątek i Ludmiła Samsonowa (na małym zdj.) nie biorą już udziału w Mutua Madrid OpenNewspix.pl

    – Ostatnie trzy dni czułam się okropnie. Złapałam jakiegoś wirusa. W niektórych momentach czułam się w porządku, w innych fatalnie. Próbowałam wygrać, ale byłam zupełnie bez energii. Wiem, że między zawodnikami krąży jakiś wirus. Nie tylko ja mam problemy – mówił Iga Świątek w sobotnie popołudnie, krótko po przerwanym spotkaniu III rundy z Ann Li.

    Polka nie była pierwszą zawodniczką – i jak się okazuje nie ostatnią – która z powodu kłopotów zdrowotnych musiała wycofać się z turnieju WTA 1000 w Madrycie.

    Samsonowa kolejna na liście ofiar tajemniczego wirusa. Zidentyfikowano potencjalne źródło masowych zatruć

    Z gry w stolicy Hiszpanii zrezygnowało już w sumie ponad 20 tenisistek i tenisistów. W niedzielę dołączyła do nich kolejna zawodniczka.

    “Ludmiła Samsonowa wycofała się z turnieju Mutua Madrid Open z powodu choroby. Linda Noskova awansowała do czwartej rundy walkowerem” – czytamy na oficjalnym profilu imprezy w serwisie X.

    W 1/8 finału Noskova zmierzy się z Coco Gauff, która… też była o krok od kapitulacji. W meczu z Soraną Cirsteą momentami słaniała się na nogach. Kryzys zdrowotny przezwyciężyła ogromnym wysiłkiem i determinacją, wygrywając ostatecznie 4:6, 7:5, 6:1.

    – Nie wiem, jak to przeżyłam – mówiła Amerykanka tuż po zejściu z kortu. – Wczoraj w nocy czułam się trochę dziwnie, ale po przebudzeniu było dobrze. W trakcie gry czułam, że zemdleję, ale potem dali mi jakieś leki i to zdecydowanie pomogło. Byłam zdenerwowana i zmęczona. W pewnym momencie prawie zwymiotowałam.

    Gauff wycofała się już z rywalizacji deblistek, w grze pojedynczej nie składa jeszcze broni.

    Jak informuje serwis Puntodebreak.com, przyczyną masowego zatrucia są prawdopodobnie serwowane w trakcie imprezy tacos z krewetkami. Nie podano jednak źródła tej wiadomości. Służby medyczne turnieju robią wszystko, by dalsza faza rozgrywek nie została storpedowana przez kolejne przypadki skrajnej niedyspozycji uczestników.
    Ludmiła Samsonowa

    Ludmiła SamsonowaADEK BERRYAFP
    Ludmiła Samsonowa

    Ludmiła SamsonowaELSA/GETTY IMAGES NORTH AMERICAAFP
    Tenisistka ubrana w biały strój sportowy i czarną czapkę trzyma w lewej ręce rakietę, stojąc na tle niebieskiej kortowej ściany z fragmentem napisu. Jej mina i rozłożone ręce wyrażają zdziwienie lub zawód.

    Iga ŚwiątekRex Features/East News via ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Camilo Ugo Carabelli – Flavio Cobolli. Skrót meczu.

  • Szalona radość Niemki. Turniejowe “1” za burtą zmagań WTA Madryt. Niesamowita pogoń

    Szalona radość Niemki. Turniejowe “1” za burtą zmagań WTA Madryt. Niesamowita pogoń

    Szalona radość Niemki. Turniejowe “1” za burtą zmagań WTA Madryt. Niesamowita pogoń

    Turniej WTA 1000 w Madrycie toczy się już bez udziału naszych reprezentantek – zarówno w singlu, jak i deblu. Ostatnią nadzieją Polek na sukces w stolicy Hiszpanii pozostawała Iga Świątek, ale wczoraj Raszynianka skreczowała z powodu choroby żołądkowo-jelitowej. Zmagania ciągle trwają i nie brakuje w nich ciekawych rozstrzygnięć. Do niesamowitej pogoni doszło dzisiaj na korcie numer 4. Po ostatniej piłce mogliśmy zobaczyć efektowną celebrację Niemki.
    Tak Laura Siegemund cieszyła się z wygranego meczu podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie

    Tak Laura Siegemund cieszyła się z wygranego meczu podczas turnieju WTA 1000 w Madryciescreen z WTA TVmateriał zewnętrzny

    Trzy dni temu Laura Siegemund i Jasmine Paolini spotkały się ze sobą w drugiej rundzie singlowych zmagań podczas WTA 1000 w Madrycie. Włoszka przegrała premierową odsłonę spotkania, ale później zdołała odwrócić losy rywalizacji i zwyciężyła 3:6, 6:2, 6:4. Wczoraj tenisistka z Italii przegrała z Hailey Baptiste 5:7, 3:6, przez co również pożegnała się z rozgrywkami gry pojedynczej na Półwyspie Iberyjskim.

    Zarówno Siegemund, jak i Paolini wciąż pozostawały jednak w walce o dobry wynik w deblu. Turniejowa drabinka tak się ułożyła, że panie trafiły na siebie ponownie – już podczas 1/8 finału rywalizacji duetów. Jasmine występowała w parze z Sarą Errani, a Laura – z Wierą Zwonariową. Nieznacznymi faworytkami spotkania według notowań były rozstawione z “1” Włoszki. Zapowiadała się bardzo interesująca batalia. To, co wydarzyło się dziś na korcie numer 4, z pewnością zapadnie w pamięci obu teamów na najbliższe dni.

    Jasmine Paolini i Sara Errani kontra Laura Siegemund oraz Wiera Zwonariowa

    Mecz rozpoczął się od utrzymanych serwisów przez oba duety. Pierwsze przełamanie nastąpiło w czwartym gemie. Wówczas Włoszki dobrały się do podania przeciwniczek. Tuż przed zmianą stron wyszły na prowadzenie 4:1, wygrywając decydujący punkt. Potem tenisistki z Italii miały piłkę na cztery “oczka” przewagi. Wtedy doszło do zwrotu akcji. Gdy Niemka oraz Rosjanka serwowały po 4:4, zobaczyliśmy stan 40-40. Ostatecznie do wyrównania jednak nie doszło. Festiwal breaków trwał aż do końca partii. Wówczas Siegemund i Zwonariowa nie wykorzystały dwóch szans na 5:5. Finalnie Errani oraz Paolini cieszyły się z triumfu 6:4 w premierowej odsłonie.

    Pierwsze minuty drugiej części pojedynku układały się idealnie z perspektywy reprezentantek Włoch. W pewnym momencie prowadziły już 4:1 i 30-15 na returnie. Wtedy Laura i Wiera oddaliły zagrożenie w szóstym gemie i zainaugurowały efektowny powrót. Zgarnęły w sumie pięć “oczek” z rzędu, przez co doprowadziły do super tie-breaka. Początek decydującej rozgrywki był bardzo wyrównany. Od wyniku 6-5 dla turniejowych “1”, na korcie rządziły już jednak Niemka oraz Rosjanka. Wygrały pięć kolejnych akcji, dzięki czemu zapewniły sobie zwycięstwo 4:6, 6:4, 10-6.

    Po ostatniej piłce nastała efektowna celebracja Siegemund. Z jednej strony zrewanżowała się Jasmine Paolini za singlową porażkę, a z drugiej – jej team wrócił z bardzo dalekiej podróży w tym spotkaniu. W ćwierćfinale debla Laura i Wiera zmierzą się z reprezentantkami Indonezji – Aldila Sutjiadi/Janice Tjen.
    Sara Errani i Jasmine Paolini

    Sara Errani i Jasmine PaoliniGAO JING/XINHUAAFP
    Laura Siegemund

    Laura SiegemundWILLIAM WEST / AFPAFP
    tenisistka w białej koszulce i czapce uderza żółtą piłkę tenisową rakietą podczas meczu na tle niebiesko-zielonego baneru z białym napisem i grafiką

    Wiera ZwonariowaWaleed Zein/AnadoluAFP

    Daniil Medvedev – Fabian Marozsan. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Szalona radość Niemki. Turniejowe “1” za burtą zmagań WTA Madryt. Niesamowita pogoń

    Szalona radość Niemki. Turniejowe “1” za burtą zmagań WTA Madryt. Niesamowita pogoń

    À rangi WTA 1000 Madryt trwa już bez udziału polskich tenisistek – zarówno w singlu, jak i w deblu. Ostatnią nadzieją kibiców znad Wisły była Iga Świątek, jednak raszynianka musiała wycofać się z rywalizacji z powodu problemów żołądkowo-jelitowych. Mimo to zawody w stolicy Hiszpanii nadal dostarczają wielu emocji. Jedno z najbardziej widowiskowych spotkań rozegrano dziś na korcie numer 4, gdzie po ostatniej piłce nie zabrakło efektownej celebracji ze strony jednej z zawodniczek.

    Kilka dni temu Laura Siegemund i Jasmine Paolini zmierzyły się w drugiej rundzie singla. Wówczas Włoszka odwróciła losy meczu i triumfowała 3:6, 6:2, 6:4. Jej przygoda z turniejem indywidualnym zakończyła się jednak dzień później, gdy uległa Hailey Baptiste 5:7, 3:6.

    Obie tenisistki pozostały jednak w grze o dobry wynik w deblu – i los ponownie skojarzył je ze sobą, tym razem w 1/8 finału. Jasmine Paolini występowała w parze z Sara Errani, natomiast Laura Siegemund grała u boku Wiera Zwonariowa. Faworytkami według rozstawienia były Włoszki, ale przebieg meczu okazał się znacznie bardziej złożony.

    Początek spotkania był wyrównany, jednak jako pierwsze przełamanie wywalczyły Errani i Paolini, obejmując prowadzenie 4:1. Wydawało się, że kontrolują sytuację, lecz rywalki zaczęły odrabiać straty. Ostatecznie jednak to włoski duet wygrał pierwszą partię 6:4, choć końcówka była pełna zwrotów akcji i niewykorzystanych okazji po obu stronach.

    Drugi set układał się jeszcze lepiej dla rozstawionych z „jedynką” zawodniczek – prowadziły już 4:1 i były bliskie zamknięcia meczu. Wtedy jednak Siegemund i Zwonariowa rozpoczęły imponującą pogoń. Odrobiły straty, wygrały pięć gemów z rzędu i doprowadziły do super tie-breaka.

    Decydująca rozgrywka była wyrównana tylko na początku. Przy stanie 6-5 dla Włoszek inicjatywę przejęły Niemka i Rosjanka, które wygrały pięć kolejnych punktów i zapewniły sobie zwycięstwo 4:6, 6:4, 10-6.

    Po ostatniej akcji nie zabrakło emocji – Laura Siegemund w efektowny sposób świętowała triumf. Był to dla niej nie tylko rewanż za niedawną porażkę singlową z Jasmine Paolini, ale także dowód na ogromną determinację po odwróceniu losów meczu.

    W ćwierćfinale debla Siegemund i Zwonariowa zmierzą się z indonezyjskim duetem Aldila Sutjiadi / Janice Tjen.

  • 6:4, 2:0 i zwrot w meczu Coco Gauff. Amerykankę dopadło to, co Igę Świątek

    6:4, 2:0 i zwrot w meczu Coco Gauff. Amerykankę dopadło to, co Igę Świątek

    O godz. 11:00 rozpoczęły się niedzielne zmagania podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie. W pierwszym meczu dnia na obiekcie Manolo Santana Stadium zobaczyliśmy w akcji Coco Gauff. Amerykanka zmierzyła się z rozstawioną z “25” Soraną Cirsteą. W pewnym momencie Rumunka prowadziła już 6:4, 2:0. Na dodatek tenisistce z USA dokuczały te same problemy, co Idze Świątek. W połowie drugiego seta na korcie pojawili się fizjo i lekarz. Oto jak zakończyła się cała sytuacja.
    Coco Gauff zmagała się z tym problemem, co Iga Świątek podczas meczu trzeciej rundy WTA 1000 w Madrycie

    Coco Gauff zmagała się z tym problemem, co Iga Świątek podczas meczu trzeciej rundy WTA 1000 w MadrycieTHOMAS COEXAFP

    W notowaniu rankingu, które ukazało się 20 kwietnia, Coco Gauff posiadała 6 pkt przewagi nad czwartą Igą Świątek. Podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie czekała nas kolejna odsłona rywalizacji o to, która zawodniczka będzie na podium kobiecego zestawienia po zmaganiach w stolicy Hiszpanii. Dla naszej reprezentantki rozgrywki już dobiegły końca. Wczoraj Polka skreczowała w meczu trzeciej rundy z Ann Li. To sprawiało, że Amerykanka ma otwartą drogę do utrzymania swojej lokaty. Potrzebowała co najmniej finału, by zapewnić sobie trzecią pozycję, bez patrzenia się na wynik Jessiki Peguli.

    W zeszłym roku Gauff dotarła do decydującego starcia w Madrycie, pokonując po drodze Świątek. Tegoroczną drogę zainaugurowała od pewnego zwycięstwa z Leolią Jeanjean 6:3, 6:0. Dziś poprzeczka powędrowała jednak znacznie wyżej. Po drugiej stronie siatki zameldowała się rozstawiona z “25” Sorana Cirstea. Dotychczasowe potyczki Amerykanki z Rumunką dostarczały trzysetowe pojedynki. 36-latka pragnęła rewanżu za porażkę sprzed miesiąca, gdy uległa Coco w Miami. Zapowiadało się ekscytujące otwarcie dnia na Manolo Santana Stadium.

    Sorana Cirstea kontra Coco Gauff w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Gauff. W pierwszych minutach obie tenisistki przypilnowały swoich podań. Do premierowego przełamania doszło w trzecim gemie. Wówczas Coco wypuściła prowadzenie 40-15 i nastał festiwal breaków. Przerwała go dopiero Cirstea, utrzymując serwis w trakcie szóstego rozdania. Podczas kolejnego Sorana posiadała w sumie trzy piłki na 5:2. Ostatecznie tenisistka z USA złapała jednak kontakt z Rumunką. W trakcie przerwy 36-latka po raz drugi w tym meczu zamieniła kilka zdań z sędzią Kaderem Nounim. Nie podobał jej się fakt, jak zachowywał się boks Amerykanki. Narzekała na ich okrzyki.

    Po powrocie do gry Gauff zniwelowała straty i gra o zwycięstwo w secie rozpoczęła się na nowo. W dziewiątym gemie Coco wypuściła z rąk wynik 30-15. To, co mistrzyni Roland Garros 2025 odrobiła chwilę wcześniej, znów uciekło turniejowej “3”. Cirstea serwowała po wygranie partii. Nie miała większych problemów z wykonaniem tego zadania. Przegrała tylko jeden punkt. Ostatecznie triumfowała 6:4 w premierowej odsłonie.

    Rumunka poszła za ciosem na starcie drugiej części pojedynku. Przełamała podanie Gauff, potem wyszła na 2:0. W następnych minutach Coco znalazła skuteczną odpowiedź i zrobiło się 2:2. Amerykanka ponownie miała problem z tym, by wyjść na prowadzenie. Popełniła kilka podwójnych błędów serwisowych, jeden z nich na zakończenie rozdania. Po zmianie stron zobaczyliśmy kolejne przełamanie, przez co sytuacja znów się wyrównała.

    Festiwal breaków trwał. Pod koniec ósmego gema zobaczyliśmy problemy zdrowotne po stronie tenisistki z USA. Okazało się, że 22-latce doskwiera ten sam problem, z którego powodu skreczowała Iga Świątek. U Gauff zobaczyliśmy jednak większe objawy na korcie, bowiem Coco wydaliła treści pokarmowe do kosza za stołkiem sędziowskim. Po zakończeniu rozdania, przy stanie 4:4, na kort zostali wezwani fizjo oraz lekarz WTA.

    Zawodniczce ze Stanów Zjednoczonych udzielono pomocy, po czym mistrzyni Roland Garros 2025 zdecydowała się na powrót do rywalizacji. Dość pewnie utrzymała swój serwis i po raz pierwszy w tym secie znalazła się na prowadzeniu. Presja przeszła na stronę Cirstei, która musiała utrzymać podanie, by pozostać w grze o zwycięstwo w partii. Sorana nie straciła ani jednego punktu. Końcówka seta należała jednak do Gauff. Waleczna Amerykanka zdołała zakończyć drugą odsłonę jeszcze przed ew. tie-breakiem. Wynikiem 7:5 zagwarantowała decydującą fazę spotkania.

    Z każdą minutą Coco prezentowała się coraz lepiej. Stan zdrowia u 22-latki ulegał poprawie po zażyciu medykamentów. Rumunce coraz trudniej było nawiązać rywalizację z tenisistką z USA. W drugim gemie trzeciej partii jakimś cudem zdołała się jeszcze wyratować, broniąc w sumie sześciu break pointów. W dalszym fragmencie punktowała już jednak wyłącznie Gauff. Ostatecznie doszło do pogromu w trzecim secie. Turniejowa “3” przezwyciężyła swoje słabości. Zgarnęła pięć “oczek” z rzędu i pokonała rywalkę 4:6, 7:5, 6:1. Zobaczymy, co z jej dalszym udziałem w rozgrywkach. W czwartej rundzie czeka Linda Noskova.
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym z opaską na głowie ściska pięść w geście determinacji, na tle niebieskich krzeseł trybun i rozmytych sylwetek widzów.

    Coco GauffWANG ZHAO AFP
    Tenisistka w fioletowej koszulce okazuje silne emocje po wygraniu punktu, ściska pięść i krzyczy z radości na korcie tenisowym. W tle widoczna rozmyta publiczność.

    Sorana CirsteaMartin KeepAFP
    tenisistka w czapce z daszkiem wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas meczu na korcie ziemnym, w tle tablica z logotypem i czerwona rabata kwiatowa

    Iga ŚwiątekPSNEWZ/SIPAEast News

    Daniil Medvedev – Fabian Marozsan. Skrót meczu.

  • Tytuł w Australian Open, na WTA Madryt nie będzie. To Andriejewa gra dalej

    Tytuł w Australian Open, na WTA Madryt nie będzie. To Andriejewa gra dalej

    Sobotnie zmagania w turnieju WTA 1000 w Madrycie przyniosły wiele emocji — niestety nie wszystkie były pozytywne dla polskich kibiców. Z rywalizacji wycofała się Iga Świątek, która w meczu trzeciej rundy przeciwko Ann Li skreczowała z powodu problemów zdrowotnych. Zupełnie inne nastroje panowały natomiast w obozie Mirry Andriejewej. Młoda Rosjanka zaliczyła znakomity dzień, odnosząc dwa zwycięstwa, w tym jedno szczególnie prestiżowe.

    Andriejewa rozpoczęła sobotnie występy na korcie Arantxa Sanchez Stadium, gdzie walczyła o awans do czwartej rundy z Dalmą Gálfi. Początek spotkania nie ułożył się po jej myśli — szybko przegrywała 0:2. Z czasem jednak przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie i po 90 minutach gry mogła cieszyć się z pewnego zwycięstwa 6:3, 6:2. Tym samym zameldowała się w najlepszej szesnastce turnieju. W kolejnej rundzie zmierzy się z trzecią z rzędu reprezentantką Węgier — po Pannie Udvardy i Gálfi jej rywalką będzie Anna Bondar, która wcześniej sensacyjnie wyeliminowała rozstawioną z numerem siódmym Elinę Switolinę.

    Choć pojedynek z Bondar zaplanowano dopiero na poniedziałek, Andriejewa wróciła jeszcze tego samego dnia na kort — tym razem w rywalizacji deblowej. W parze z Dianą Sznajder walczyła o awans do ćwierćfinału. Rosjanki, które wcześniej pewnie pokonały duet Katarzyna Piter/Anastasia Detiuc 6:4, 6:0, tym razem stanęły przed znacznie trudniejszym wyzwaniem. Ich rywalkami były rozstawione z numerem trzecim Elise Mertens i Shuai Zhang — aktualne mistrzynie Australian Open 2026.

    Spotkanie rozpoczęło się lepiej dla faworytek, które szybko przełamały serwis przeciwniczek. Odpowiedź Andriejewej i Sznajder była jednak błyskawiczna — wygrały trzy kolejne gemy i przejęły inicjatywę. Choć Mertens i Zhang zdołały jeszcze wyrównać stan rywalizacji, końcówka seta należała do Rosjanek, które wygrały go 7:5.

    Druga partia również obfitowała w emocje. Już na jej początku Belgijka i Chinka miały trzy break pointy, lecz nie potrafiły ich wykorzystać. Kluczowe przełamanie nastąpiło w czwartym gemie — tym razem na korzyść Andriejewej i Sznajder. Rosjanki konsekwentnie powiększały przewagę, obejmując prowadzenie 4:1. Przy stanie 5:3 stanęły przed szansą zamknięcia meczu, ale musiały jeszcze obronić trzy break pointy. Udało im się jednak utrzymać serwis i przypieczętować zwycięstwo 7:5, 6:3.

    Dzięki temu triumfowi awansowały do ćwierćfinału, gdzie zmierzą się z parą Ellen Perez/Demi Schuurs lub Maria Kozyriewa/Miriam Skoch.

    Porażka w Madrycie może mieć poważne konsekwencje dla Elise Mertens. Belgijka nie obroniła punktów za ubiegłoroczny finał, przez co jej pozycja liderki rankingu deblowego jest poważnie zagrożona. Najbliżej wyprzedzenia jej jest Katerina Siniakova — Czeszce wystarczy jedno zwycięstwo, by awansować na pierwsze miejsce. Matematyczne szanse na objęcie prowadzenia mają również Jasmine Paolini i Sara Errani, jednak w ich przypadku konieczne byłoby zdobycie tytułu w Madrycie oraz korzystny układ pozostałych wyników.

  • Jednak wycofanie. Gauff podjęła decyzję. Koniec marzeń o tym tytule w Madrycie

    Jednak wycofanie. Gauff podjęła decyzję. Koniec marzeń o tym tytule w Madrycie

    Problemy zdrowotne nie odpuszczają tenisistkom rywalizującym w turnieju WTA 1000 w Madrycie. W sobotę z ich powodu z zawodów wycofała się Iga Świątek, która skreczowała w meczu z Ann Li. W niedzielę podobne kłopoty dotknęły jej rywalkę w rankingu – Coco Gauff. Amerykanka, mimo poważnych problemów, zdołała jednak dokończyć spotkanie z Soraną Cîrsteą i awansować do kolejnej rundy. Długo jednak nie było jasne, czy będzie w stanie kontynuować grę w turnieju.

    W Madrycie coraz wyraźniej daje się we znaki wirus, który krąży wśród zawodniczek. Dopadł on m.in. Świątek, która w starciu z Li walczyła do końca, ale w trzecim secie zdecydowała się poddać, by nie pogłębiać osłabienia organizmu. Z kolei w niedzielny poranek pojawiła się informacja, że Ludmiła Samsonowa nie przystąpi do meczu z Lindą Noskovą – również z powodu choroby.

    Niepokojące sceny rozegrały się także podczas pierwszego niedzielnego spotkania na korcie Manolo Santana Stadium. W trakcie meczu Gauff miała poważne problemy żołądkowe – w pewnym momencie zwymiotowała przy ławce sędziowskiej i potrzebowała interwencji medycznej. Po udzielonej pomocy jej stan się poprawił, co pozwoliło jej odwrócić losy pojedynku z Cîrsteą i zameldować się w czwartej rundzie.

    Pojawiły się jednak wątpliwości dotyczące dalszego udziału Amerykanki w turnieju. Już w poniedziałek zaplanowano mecze 1/8 finału singla, a Gauff wciąż pozostawała również w rywalizacji deblowej, gdzie występowała w parze z Robin Montgomery. Ich kolejnymi rywalkami miały być Ulrikke Eikeri i Quinn Gleason.

    Ostateczna decyzja zapadła krótko po godzinie 14:00. Gauff postanowiła wycofać się z gry podwójnej, aby skupić się na regeneracji. Oficjalny komunikat WTA potwierdził, że przyczyną jest infekcja żołądkowa. W efekcie Eikeri i Gleason awansowały do ćwierćfinału walkowerem.

    Na ten moment Amerykanka nie rezygnuje jednak z rywalizacji w singlu. Zamierza wykorzystać czas na odpoczynek i spróbować wrócić do pełni sił przed meczem z Noskovą o awans do ćwierćfinału. Stawka jest wysoka – Gauff walczy o utrzymanie trzeciego miejsca w rankingu WTA. Aby pozostać przed Świątek, musi dotrzeć co najmniej do półfinału, ponieważ przed rokiem dotarła w Madrycie aż do finału i broni aż 650 punktów.