Zarówno Maja Chwalińska, jak i Iga Świątek dopięły swego i pokonały swoje rywalki w ćwierćfinale turnieju w Wuhan, przez co wpadły na siebie w kolejnej rundzie chińskiego turnieju. Dla Mai Chwalińskiej to już jest historyczny wyczyn, połączony z kolejnym awansem w rankingu WTA. A to wciąż nie koniec. W tej chwili Świątek stoi na drodze swojej rówieśniczki do tego, aby ta zameldowała się jeszcze wyżej.
Polskie tenisistki Maja Chwalińska i Iga Świątek podczas rozgrywania swoim meczów w turnieju WTA Wuhan 1000
Maja Chwalińska i Iga ŚwiątekWANG ZHAO / AFPAFP
Rzeczywistość po kapitalnym Roland Garros nie była dla Mai Chwalińskiej przesadnie łatwa. Uraz złapany już podczas pierwszego meczu na Wimbledonie wykluczył ją z gry na nieco ponad miesiąc, a gdy 25-latka wróciła do rywalizacji, długo musiała czekać na przełamanie i zbudowanie jakiejkolwiek serii zwycięstw.
To udało się tak naprawdę dopiero w Singapurze, gdzie Chwalińska dotarła do półfinału i dopiero Leylah Fernandez była w stanie ją pokonać (1:6, 6:4, 6:2). Teraz Polka znów dotarła do półfinału, zaliczając przy okazji swój najlepszy wynik w karierze. Jest to bowiem pierwszy półfinał turnieju rangi 1000, do jakiego udało się zakwalifikować Chwalińskiej, a za tym poszła również spora nagroda finansowa, otwiera się w nowym oknie.
To nadal nie koniec, bo po kosmicznym meczu z Marią Sakkari i pokonaniu Greczynki, nasza rodaczka już zanotowała wielki skok w rankingu WTA, przesuwając się wirtualnie na 16. miejsce., otwiera się w nowym oknie A przecież to wciaż nie musi być koniec.
Starcie z Igą Świątek z pewnością nie będzie dla Chwalińskiej łatwe, to fakt. Raszyninaka pomimo swoich problemów nadal jest jedną z czołowych tenisistek na świecie, o czym w ostatniej rundzie przekonała się Ann Li. Amerykanka chciała narzucić swoje warunki w starciu z Polką, ale nie dała rady i poległa 4:6, 1:6.
Przed kilkoma dniami formę Świątek sprawdzała inna z Polek, Magdalena Fręch, jednak w drugiej rundzie turnieju w Wuhan nie miała większych szans z najwyżej notowaną Polką w rankingu WTA i uległa 2:6, 1:6.
Największym atutem Mai Chwalińskiej w tym starciu bez wątpienia będzie fakt, że nie jest faworytką i cała presja będzie po stronie Świątek. Ewentualne zwycięstwo i awans do finału będzie dla niej kolejnym zastrzykiem motywacji, gotówki i kolejnym skokiem w rankingu WTA, jednak już teraz 25-latka napisała swoją historię w Wuhan, przy okazji pokazując się chińskim kibicom z jak najlepszej strony, przy okazji zaskakując ich swoim zachowaniem.
Relacja tekstowa na żywo z meczu Świątek z Chwalińską dostępna jest na portalu sport.interia.pl, klikając TUTAJ., otwiera się w nowym oknie
Uśmiechnięta tenisistka w jasnozielonej koszulce z logotypami sponsorów, z uniesioną ręką dotykającą czoła, wyrażająca radość lub ulgę po zakończonym meczu.
Maja ChwalińskaElla Ling/ShutterstockEast News
Kobieta o blond włosach w zielonej sportowej bluzie stoi zwrócona na wprost, z dłońmi złożonymi przed sobą, na tle ściany z logotypami w ciepłym oświetleniu.
Maja ChwalińskaGrzegorz WajdaEast News
Kobieta w sportowej bluzie i czapce z daszkiem udziela wywiadu przy mikrofonie podczas konferencji prasowej Roland Garros.
Iga ŚwiątekArtur GacAFP
GKS Katowice – Aluron CMC Warta Zawiercie. Skrót meczu.

Leave a Reply