Category: Uncategorized

  • Starcie Świątek z Linette. Daje jej 10 procent szans, “jeśli zapomni o Miami”

    Starcie Świątek z Linette. Daje jej 10 procent szans, “jeśli zapomni o Miami”

    Przed południem, spodziewając się w trzeciej rundzie meczu Igi Świątek z Ostapenko, zastanawiałem się, na czym polega problem Polki, że nie potrafi wygrać z Łotyszką. Już nie muszę.

    Tomasz Wolfke, komentator Eurosportu: Mamy jednak coś ciekawszego. Jeszcze nigdy nie mieliśmy polskiego meczu na tym poziomie Roland Garros. Starcie Igi z Magdą Linette będzie dla nas dużo ciekawsze od rozważań o Ostapenko.

    Linette zwolniła trenera Fissette

    Zwłaszcza że ostatnio Linette wygrała ze Świątek w Miami.

    – Magda wygrała, zwolniła trenera Fissette i już to dodaje nam pewnej pikanterii. Natomiast trudno wyciągać jakieś wnioski z tamtego meczu. W końcu Iga była wtedy w kryzysie, a poza tym Magdzie łatwiej gra się na kortach twardych. Teraz nawierzchnia bardziej będzie sprzyjała Idze, to ona jest królową mączki.

    Będzie też faworytką.

    – Jest 90 procent szans na to, że wygra Świątek, ale to jest sport. Magda jest doświadczona, pracowita, wiele lat pracowała na swoją pozycję, a od kilku sezonów wyciska z tej kariery, co tylko się da. Choćby z tego powodu nie możemy jej ot tak skreślić. Zresztą wystarczy spojrzeć ile ona serca i sił wkłada, żeby pokonywać kolejne przeszkody. W meczach z Valentovą łapały ją skurcze, serwowała z dołu, żeby jakoś te trudne chwile przetrwać. Potem przez dwa dni nie miała rakiety w ręce. Wskoczyła za to do wanny z lodem.

    Świątek będzie teraz spokojniejsza

    Tak jej doradziła Agnieszka Radwańska.

    – A trener się pod tym podpisał. To było mądre posunięcie i pomogło wygrać z Ostapenko.

    Jak się jednak popytać ludzi ze środowiska o Linette, to mówią, że pewnego poziomu już nie przeskoczy.

    – W szczycie była dziewiętnasta, to było po tym, jak sensacyjnie dotarła do półfinału Australian Open. Mówiąc uczciwie, bez patriotyzmu, trudno będzie jej do tego wrócić. Już to, że od pięciu lat kręci się koło pięćdziesiątki, to duży wyczyn. Magda nie ma jakieś specjalnie groźnej tenisowej broni, którą mogłaby podbić świat. Z Ostapenko pomogło jej to, że dobrze serwowała.

    Komentatorzy mówili, że ma plan, chwalili ją też za spryt.

    – Plan na Ostapenko jest prosty. Trzeba ruszyć ją z miejsca i nie pozwolić jej strzelać kolejnych tenisowych pocisków. Wystarczy spojrzeć na ten lob, który zamknął spotkanie. 9 na 10 zawodniczek by do tego pobiegło, ale nie Ostapenko. I dobrze, bo teraz Iga będzie spokojniejsza, że nie ma jej zmory. To jest w końcu zawodniczka, z którą ma najgorszy bilans.

    Prawie wszystko wskazuje na wygraną Świątek z Linette

    Karol Stopa powiedział mi, że jakby teraz panie się spotkały, to Iga by wygrała.

    – Zgodziłbym się z tym stwierdzeniem. Iga jest po Rzymie spokojniejsza. Na pewno byłaby faworytką takiego spotkania. Postawiłbym 55 do 45 dla Świątek. Ale z Linette jest 90 do 10, więc dla Igi lepiej się stało.

    Linette pracując z Radwańską, zaczyna jednak zaskakiwać. Może to jest jakiś przepis na niespodziankę?

    – Agnieszka Radwańska pojawiła się u Magdy, żeby zmienić detale. Podejście mentalne czy odnowę. Ona jest od takich decyzji, jak ta ostatnia, gdzie zawodniczka prawie umarła na korcie, to rakieta idzie do kąta i zamiast tego jest obkładanie się lodem. Magda ma 34 lata, jej organizm jest zużyty. To 20 lat grania, z czego 15 na takim profesjonalnym poziomie. Magdę nazywają Kubotem w spódnicy, bo podobnie jak Łukasz jest pracowita. Siedem lat dobijała się do setki. To wszystko jednak kosztuje. Dlatego nie uważam, żeby miało z tego wyjść coś więcej.

    Świątek jest poza zasięgiem Linette?

    – Nie jest może poza zasięgiem, ale nawierzchnia, forma, pesel i osiągnięcia na kortach ziemnych wskazują na Igę. Te dziesięć procent szans dla Magdy wynika wyłącznie z tego, co stało się w Miami. Iga ma swój temperament i lubi do takich spraw wracać. Jeśli zapomni o Miami, to wygra 6:2, 6:1, a jeśli nie, to dopiero wtedy otworzy się jakaś szansa dla Magdy. Teraz jednak powiedziałbym, że to szansa na lepszy wynik, na więcej gemów, a nie na wygraną w całym meczu.

    Linette jak GKS, Świątek jak Legia

    Niedawno przez piłkarską Polskę przetoczyła się dyskusja odnośnie rywalizacji GKS-u Katowice z Legią Warszawa o Ligę Konferencji. GKS okazał się lepszy i pojawiły się głosy, że szkoda, bo Legia mogłaby w pucharach zdziałać więcej.

    – Rozumiem, że idziemy w porównania, gdzie Iga jest Legią, a Magda GKS-em. Odkładając na bok kwestie sportowe, można oczywiście powiedzieć, że dla Polski byłoby lepiej, jakby wygrała Świątek, bo nie ulega wątpliwości, że ona ma większe niż Magda szanse na końcowy triumf w Roland Garros.

    Po tych dwóch meczach wygranych przez Świątek w raczej ekspresowym tempie trudno jednak powiedzieć, czy to jest forma na wygraną.

    – Moja opinia nie zmieniła się od meczu ze Switoliną w Rzymie. Iga może wygrać, ale i też przegrać z każdą zawodniczką z dziesiątki. Na razie idzie bez straty seta, ale to normalne. W końcu jest na tych kortach dominatorką i niewątpliwie stać ją na wiele. Ale czy na wygraną? Z odpowiedzią na to pytanie wstrzymałbym się do kolejnych spotkań, tych, które czekają Igę po ewentualnej wygranej z Linette.
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce z rakietą w ręku, patrząca do góry z wyrazem zdziwienia lub rozczarowania na twarzy, na tle niebieskiej tablicy z napisem.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz/SIPAEast News
    Tenisistka w jasnozielonym stroju sportowym oraz czapce z daszkiem, wyrażająca emocje po zakończonej akcji na korcie tenisowym, rozmyte tło areny sportowej.

    Magda LinetteSMG/ShutterstockEast News
    Kobieta z upiętymi włosami w białej koszuli siedzi przy stole konferencyjnym, na którym znajduje się butelka wody oraz mikrofon, w tle zielony baner z częściowo widocznym napisem.

    Agnieszka RadwańskaTomasz Jastrzebowski/REPORTERReporter

    Kto wygra Ligę Konferencji? Dyskusja w Polsat Futbol Cast

  • Krzyk, płacz i wózek inwalidzki. Taki koniec pogromczyni Sabalenki w Paryżu

    Krzyk, płacz i wózek inwalidzki. Taki koniec pogromczyni Sabalenki w Paryżu

    Środowe mecze drugiej rundy singla na kortach Rolanda Garrosa przyniosły polskim kibicom sporo emocji. Awans do kolejnej fazy wywalczyły dwie z trzech reprezentantek Polski — Iga Świątek oraz Magda Linette, które teraz staną naprzeciw siebie w bezpośrednim pojedynku o miejsce w 1/8 finału. W cieniu tych wydarzeń rozegrał się jednak dramatyczny mecz na korcie numer 6, gdzie doszło do jednej z najbardziej przykrych scen tegorocznego turnieju.

    W spotkaniu o trzecią rundę zmierzyły się Hailey Baptiste i Xiyu Wang. Amerykanka jeszcze kilka tygodni temu przeżywała najlepszy okres w swojej karierze. Kapitalny występ w Madrycie, gdzie pokonała między innymi Aryna Sabalenka po niezwykle dramatycznym meczu, pozwolił jej awansować do czołowej trzydziestki rankingu WTA. W Paryżu liczyła na kolejny przełomowy wynik, ale jej przygoda zakończyła się w prawdziwie koszmarnych okolicznościach.

    Jeszcze przed rozpoczęciem drugiej rundy wiele wskazywało na to, że w dolnej części drabinki może dojść do kilku wielkich hitów. Potencjalny pojedynek Świątek z Jelena Ostapenko przepadł po sensacyjnej porażce Łotyszki z Linette. Równie ciekawie zapowiadało się możliwe starcie Elena Rybakina z Baptiste. Ostatecznie jednak kibice zobaczą w piątek mecz Julia Starodubcewa z Wang, ponieważ Amerykanka nie była w stanie dokończyć swojego spotkania.

    Baptiste jeszcze niedawno pozostawała zawodniczką szerzej nieznaną. Choć od końcówki 2024 roku regularnie utrzymywała się w pierwszej setce rankingu, prawdziwy przełom nastąpił dopiero w obecnym sezonie. Dobre wyniki w Australii, półfinał turnieju w Abu Zabi i znakomity występ w Miami sprawiły, że zaczęto mówić o niej jako o jednej z najbardziej dynamicznie rozwijających się tenisistek w tourze. W Miami wyeliminowała między innymi Elina Switolina i Ostapenko, a w Madrycie ograła samą Sabalenkę po ponad 2,5 godzinach walki i obronie sześciu piłek meczowych. Dopiero w półfinale zatrzymała ją Mirra Andriejewa.

    Roland Garros rozpoczęła od bardzo trudnego starcia z Barbora Krejcikova. Choć przegrała pierwszego seta, zdołała odwrócić losy meczu i triumfowała 6:7, 7:6, 6:2. Wydawało się, że również przeciwko Wang może odrobić straty, mimo że od początku spotkania musiała gonić wynik.

    Kluczowy moment nastąpił przy stanie 4:5 w pierwszym secie. W niezwykle długim gemie Baptiste walczyła o wyrównanie, ale Wang skutecznie się broniła. Przy jednej z akcji Chinka zagrała mocny bekhend, piłka po taśmie spadła na stronę Amerykanki. Baptiste dobiegła do uderzenia, wykonała ruch na lewą nogę i nagle upadła na kort. Wszystko wskazuje na to, że doszło do bardzo poważnego urazu kolana.

    Tenisistka od razu zaczęła krzyczeć z bólu. Na kort wbiegł jej ojciec Qasim, ale zawodniczka prosiła, by jej nie dotykać. Chwilę później rozpłakała się, a sędzia Marija Cicak natychmiast wezwała pomoc medyczną. Na trybunach zapadła cisza, przerywana jedynie jękami cierpiącej zawodniczki.

    Po kilku minutach Baptiste została zabrana z kortu na wózku inwalidzkim. Dokładna diagnoza nie jest jeszcze znana — dopiero badania pokażą, czy doszło jedynie do przeprostu, czy też do poważniejszego uszkodzenia więzadeł. Już teraz wiadomo jednak, że Amerykanka najprawdopodobniej nie wystąpi również w deblu, gdzie miała zagrać u boku Venus Williams.

  • Cztery dni po wielkim triumfie, a trener tak potraktował Pajor. Wylano morze łez

    Cztery dni po wielkim triumfie, a trener tak potraktował Pajor. Wylano morze łez

    FC Barcelona Femeni ponad miesiąc temu zapewniła sobie siódme z rzędu mistrzostwo Hiszpanii. Z kolei w sobotę Ewa Pajor i jej koleżanki świętowały zwycięstwo w Lidze Mistrzyń. W środowy wieczór najlepsza drużyna Europy rozegrała przedostatnie spotkanie ligowe w sezonie 2025/26. Wynik był sprawą drugorzędną, bo numerem jeden okazało się pożegnanie legendy klubu – Alexii Putellas. Kibice liczyli na kolejny świetnych występ Ewy Pajor, ale stało się zupełnie inaczej.

    Cztery dni po wielkim triumfie, a trener tak potraktował Pajor. W tle pożegnanie legendyJONATHAN NACKSTRAND/AFP/East News / screen sport.tvp.plEast News

    FC Barcelona Femeni to absolutne dominatorki na hiszpańskich boiskach. Zespół już 22 kwietnia przypieczętował siódme z rzędu mistrzostwo Hiszpanii. Wydarzyło się to na kilka kolejek przed końcem sezonu.

    Święto w Barcelonie. Legenda żegna się z klubem po 14 latach

    W środę (27 maja) Barcelona rozegrała ostatnie domowe spotkanie w tym sezonie. Rywalem “Dumy Katalonii” był Real Sociedad, który plasuje się na 3. miejscu w ligowej tabeli i jako jedyny potrafił pokonać “Blaugranę” (1:0). Miało to miejsce w meczu 9. kolejki Ligi F.

    Putellas rzecz jasna wybiegła w pierwszym składzie “Dumy Katalonii”, która od początku narzuciła swoje warunki gry. Gospodynie już w 14. minucie wyszły na prowadzenie. Na listę strzelczyń wpisała się Claudia Pina, która świetnie odnalazła się w polu karnym po podaniu z lewej strony boiska od Carli Julii Martinez. Dla Hiszpanki było to 21. trafienie w tegorocznych rozgrywkach, dzięki któremu umocniła w klasyfikacji strzelczyń.

    Piłkarki Realu Sociedad nie miały zamiaru oddać meczu bez walki. Choć gospodynie dominowały, to w 27. minucie Emma Ramirez Gorgoso z ostrego kąta pokonała bramkarkę Barcelony.

    Pięć minut później Barcelona ponownie była na prowadzeniu. Przepiękną koronkową akcję wykończyła Aitana Bonmati, która wykorzystała podanie Putellas.

    Tak trener potraktował Ewę Pajor. Cały mecz na ławce rezerwowych

    Po zmianie stron Barcelona dalej dominowała na boisku, ale nie potrafiła już sforsować bramki rywalek. W 81. minucie doszło do momentu, na który czekała cała Barcelona. Putellas opuściła boisko, a koleżanki z zespołu i rywalki zrobiły dla niej szpaler. Oczywiście nie brakowało łez i podziękowań za lata wspólnej gry.

    Polscy kibice liczyli, że udział w tym historycznym spotkaniu udział weźmie Ewa Pajor. Polka przesiedziała jednak całe spotkanie na ławce rezerwowych.

    Przed żeńską drużyną Barcelony jeszcze jeden ligowy mecz. W niedzielę (31 maja) o godz. 16:00 zmierzy się na wyjeździe z Madrid CFF.

    FC Barcelona – Real Sociedad 2:1 (2:1)

    Ewa Pajor

    Ewa PajorDennis Agyeman / Spain DPPI / DPPI via AFP AFP
    piłkarka w stroju FC Barcelony z logo sponsora Spotify, stojąca na boisku z rękami na biodrach, skupiona podczas meczu

    Ewa Pajor z drugim mistrzowskim tytułem w HiszpaniiUrbanandsportAFP
    Piłkarka w stroju FC Barcelona z rozłożonymi ramionami świętuje zdobycie bramki na tle bramki piłkarskiej i siatki.

    Alexia PutellasUrbanandsportAFP

    AMW Arka Gdynia – Zastal Zielona Góra. Skrót meczu.

  • Ostre spięcie w Paryżu, rywalka ruszyła do Niemki. Sędzia musiała zareagować

    Ostre spięcie w Paryżu, rywalka ruszyła do Niemki. Sędzia musiała zareagować

    Atmos wielkiego turnieju, ogromne emocje i napięcie, które w pewnym momencie wymknęło się spod kontroli. Podczas jednego z najbardziej gorących spotkań w Paryżu doszło do ostrego spięcia między tenisistkami, a całą sytuację musiała uspokajać sędzia prowadząca mecz. Kibice zgromadzeni na trybunach przecierali oczy ze zdumienia, gdy rywalka niespodziewanie ruszyła w stronę niemieckiej zawodniczki po wyjątkowo kontrowersyjnej akcji.

    Ostre spięcie w Paryżu, rywalka ruszyła do Niemki. Sędzia musiała zareagować

    Mecz od samego początku był niezwykle wyrównany. Obie tenisistki prezentowały wysoki poziom, nie brakowało mocnych wymian, efektownych winnerów oraz nerwowych momentów. Publiczność na korcie Philippe-Chatrier żyła każdym punktem, a napięcie rosło z minuty na minutę. Stawką był awans do kolejnej rundy prestiżowego turnieju, dlatego żadna z zawodniczek nie zamierzała odpuszczać nawet na chwilę.

    Pierwszy set przebiegał jeszcze względnie spokojnie. Niemka imponowała regularnością i świetnym poruszaniem się po korcie, natomiast jej przeciwniczka stawiała na agresywny tenis oraz ryzykowne zagrania. W pewnym momencie doszło jednak do sytuacji, która całkowicie zmieniła atmosferę spotkania. Po jednej z długich wymian piłka minimalnie zahaczyła o linię, lecz przeciwniczka była przekonana, że aut był wyraźny. Natychmiast zaczęły się protesty kierowane w stronę sędzi.

    Początkowo wydawało się, że wszystko zakończy się jedynie krótką dyskusją. Emocje szybko jednak wymknęły się spod kontroli. Rywalka Niemki gwałtownie podeszła bliżej siatki i zaczęła gestykulować w kierunku przeciwniczki, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie zgadza się z decyzją arbitra. Niemiecka tenisistka próbowała zachować spokój, ale atmosfera robiła się coraz bardziej napięta.

    W pewnym momencie zawodniczka ruszyła kilka kroków w stronę Niemki, co wywołało natychmiastową reakcję publiczności. Na trybunach rozległy się gwizdy i okrzyki, a sędzia błyskawicznie zeszła ze swojego stanowiska, aby uspokoić sytuację. Obie tenisistki zostały poproszone o zachowanie spokoju i powrót na swoje strony kortu. Przez kilka minut mecz był praktycznie przerwany, ponieważ emocje nie chciały opaść.

    Komentatorzy zgodnie przyznawali, że był to jeden z najbardziej nerwowych momentów tegorocznej edycji turnieju w Paryżu. Choć tenis uchodzi za sport pełen elegancji i szacunku, to presja wielkich imprez często prowadzi do wybuchów frustracji. Tym razem napięcie było widoczne niemal od pierwszego gema, a kontrowersyjna decyzja sędzi tylko dolała oliwy do ognia.

    Po wznowieniu gry obie zawodniczki starały się wrócić do koncentracji, ale było widać, że wydarzenia sprzed kilku minut wciąż siedzą im w głowach. Niemka zaczęła popełniać więcej niewymuszonych błędów, natomiast jej przeciwniczka grała jeszcze bardziej agresywnie, jakby chciała za wszelką cenę udowodnić swoją rację. Każdy zdobyty punkt był celebrowany z ogromnymi emocjami, a atmosfera na korcie pozostawała bardzo gorąca.

    Kibice w mediach społecznościowych błyskawicznie zaczęli komentować całe zajście. Jedni bronili zawodniczki, twierdząc, że w tak ważnym meczu emocje są czymś naturalnym. Inni krytykowali jej zachowanie, podkreślając, że przekroczyła granicę sportowej rywalizacji. Wielu fanów zwracało również uwagę na zachowanie sędzi, która ich zdaniem bardzo dobrze poradziła sobie z trudną sytuacją i nie dopuściła do dalszej eskalacji konfliktu.

    Eksperci tenisowi zauważyli, że podobne incydenty zdarzają się coraz częściej w kobiecym tourze. Presja wyniku, ogromne oczekiwania oraz intensywny kalendarz sprawiają, że zawodniczki coraz trudniej radzą sobie z emocjami. W Paryżu stawka jest jednak wyjątkowa — każdy marzy o triumfie na kortach Rolanda Garrosa, dlatego nawet najmniejszy detal może wywołać gigantyczne napięcie.

    Po zakończeniu spotkania obie tenisistki podeszły do siatki, choć ich uścisk dłoni był bardzo chłodny. Nie było uśmiechów ani rozmowy, jedynie szybka wymiana spojrzeń i natychmiastowe odejście do swoich ławek. Dziennikarze od razu próbowali uzyskać komentarze na temat całego zajścia, jednak żadna z zawodniczek nie chciała szerzej rozwijać tematu tuż po meczu.

    Na konferencji prasowej niemiecka tenisistka zachowała dyplomatyczny ton. Przyznała jedynie, że spotkanie było niezwykle emocjonalne i momentami bardzo trudne mentalnie. Podkreśliła także, że szanuje decyzje sędziów i stara się skupiać wyłącznie na własnej grze. Znacznie bardziej emocjonalnie wypowiadała się jej rywalka, która nadal uważała, że została skrzywdzona przez arbitraż.

    Całe wydarzenie natychmiast stało się jednym z głównych tematów sportowych mediów. Nagrania z incydentu błyskawicznie obiegły internet, a kibice analizowali każdy gest i każde słowo wypowiedziane na korcie. Wielu ekspertów uważa, że podobne sytuacje pokazują, jak ogromne emocje towarzyszą rywalizacji na najwyższym poziomie.

    Turniej w Paryżu od lat dostarcza niezapomnianych historii i dramatycznych momentów. Tym razem kibice byli świadkami nie tylko wielkiego widowiska sportowego, ale również konfliktu, który na długo pozostanie w pamięci fanów tenisa. Choć emocje są nieodłączną częścią sportu, wielu obserwatorów podkreśla, że najważniejsze pozostaje zachowanie szacunku wobec rywalki i sędziów.

    Jedno jest pewne — o tym meczu będzie się mówiło jeszcze bardzo długo. Ostre spięcie na korcie, nerwowe reakcje i interwencja sędzi sprawiły, że spotkanie przeszło do historii tegorocznej edycji turnieju jako jedno z najbardziej emocjonujących i kontrowersyjnych wydarzeń.

  • Wszystko jasne. Wtedy obejrzymy polski hit w Paryżu. Świątek z Linette na korcie

    Wszystko jasne. Wtedy obejrzymy polski hit w Paryżu. Świątek z Linette na korcie

    Iga Świątek o czwartą rundę Roland Garros zagra w polskim meczu. Po sensacyjnym triumfie Magdy Linette z Jeleną Ostapenko, to właśnie Poznanianka stanie po drugiej stronie siatki. Wiadomo, kiedy Polki zmierzą się ze sobą w tym naszym narodowym hicie.
    Iga Świątek i Magda Linette

    Iga Świątek i Magda LinetteFoto OlimpikAFP

    Iga Świątek zmiany w swoim sztabie szkoleniowym zarządziła po sensacyjnej porażce w turnieju WTA 1000 w Miami. Polka przegrała już w meczu drugiej rundy, a jej rywalką była wówczas Magda Linette. To spotkanie sprawiło, że ostatecznie ze swoją pracą pożegnał się Wim Fissette.

    Belga na stanowisku trenera naszej najlepszej tenisistki wszechczasów zastąpił Francisco Roig. Hiszpański szkoleniowiec dołączył do Macieja Ryszczuka, Tomasza Moczka oraz Darii Abramowicz na początku kwietnia. Już pod wodzą byłego trenera Rafaela Nadala Świątek szykowała się do Roland Garros.

    Świątek z Linette w piątek. Polski mecz w Paryżu

    Do Paryża przyleciała tradycyjnie z wielkimi nadziejami, a u kibiców bez wątpienia na czerwono zaznaczony był etap trzeciej rundy paryskiego szlema. W tej bowiem Iga miała zmierzyć się z Jeleną Ostapenko, a Łotyszka w ostatnich latach stała się absolutnym koszmarem Polki.

    Ostatecznie przed tym spotkaniem Świątek uratowała właśnie wspomniana Linette. Poznanianka wyrzuciła z turnieju wyżej notowaną przeciwniczkę już na etapie drugiej rundy. Dzięki temu w trzeciej rundzie będziemy świadkami meczu, który bez wątpienia będzie cieszył się gigantycznym zainteresowaniem.

    O czwartą rundę zagrają ze sobą bowiem właśnie Świątek i Linette. Nie znamy jeszcze dokładnej godziny tego spotkania, ale wiemy, że panie staną naprzeciw siebie na korcie prawdopodobnie Philippe’a Chatriera w piątek 29 maja. Dokładną godzinę i układ piątkowych meczów poznamy w czwartek.
    Kobieta o prostych, brązowych włosach ubrana w biały, oversize’owy żakiet z głębokim dekoltem i czarną tasiemką zawiązaną na szyi, stojąca na tle marmurowej ściany z widocznymi czarnymi napisami.

    Magda LinettePiotr FotekEast News
    Trener w okularach przeciwsłonecznych pochyla się i rozmawia z tenisistką ubraną w sportową koszulkę oraz czapkę, oboje skupieni na intensywnej dyskusji przy kortach tenisowych.

    Francisco Roig i Iga ŚwiątekMATTHIEU MIRVILLEAFP
    Tenisistka w sportowym stroju wykonuje zamaszysty bekhend na kortcie ziemnym, skupiona na uderzającej piłce tenisowej.

    Magda Linette w meczu z Jeleną OstapenkoMOHAMMED BADRAPAP/EPA

    Marcin Smolarczyk: Liczymy na to, że struktury szkoleniowe w klubach zapewnią dopływ zawodników.

  • Mało znany fakt z życia Linette. To był moment. Wielka miłość zmieniła wszystko

    Mało znany fakt z życia Linette. To był moment. Wielka miłość zmieniła wszystko

    Dla polskich kibiców to będzie nie lada gratka. W III rundzie Roland Garros dojdzie do konfrontacji Igi Świątek z Magdą Linette. Dla Raszynianki będzie to doskonała okazja do rewanżu za bolesną porażkę w Miami Open, jaka miała miejsce przed dwoma miesiącami. Co ciekawe, tym razem po raz pierwszy spotkanie odbędzie się na ziemiach przodków Linette.

    Magda LinettePiotr FotekEast News

    Jeszcze nigdy w turnijeu głównym French Open naprzeciw siebie nie stanęły dwie tenisistki z Polski. Stanie się to dopiero w najbliższy piątek. Iga Świątek kontra Magda Linette.

    To będzie trzecie starcie tych zawodniczek. Do tej pory mierzyły się poza Europą – w Chinach i USA. Po raz pierwszy zagrają w Europie. Tak się składa, o czym nie wszyscy jeszcze słyszeli, że areną zmagań będzie tym razem kraj przodków Linette.

    Iga Świątek – Magda Linette. Rewanż za Miami 2026. Najlepsza polska tenisistka pała żądzą odwetu

    Do pierwszego meczu Świątek z Linette doszło jesienią 2023 roku. W 1/8 finału China Open dominacja Raszynianki nie podlegała dyskusji. Wygrała gładko 6:1, 6:1. A potem sięgnęła w Pekinie po tytuł.

    Na kolejna konfrontację trzeba było czekać aż do przedwiośnia 2026. To była II runda Miami Open. Iga zaczynała od tego spotkania turniej i… niespodziewanie poległa 6:1, 5:7, 3:6.

    Dla najlepszej polskiej tenisistki oznaczało to zakończenie fantastycznej passy. Licznik wygranych turniejowych meczów otwarcia zatrzymał się na 73. Seria zwycięstw trwała od sierpnia 2021 roku.

    Po potknięciu na Florydzie w obozie Świątek doszło do tąpnięcia. Z posadą pożegnał się trener Wim Fissette. Jego miejsce zajął Francisco Roig, były członek sztabu szkoleniowego Rafaela Nadala.

    Obecny opiekun Igi był obecny na środowym meczu Linette z Jeleną Ostapenko, wygranym przez Polkę 6:2, 2:6, 6:2. Teraz to Hiszpan przygotowuje plan odwetu za Miami. Ma pełną świadomość, że dla jego podopiecznej będzie to spotkanie o sporym ciężarze gatunkowym.

    Ze sportowego punktu widzenia nie odegra to żadnej roli, ale część internautów zwróciła uwagę, że… Linette zagra na ziemiach swoich przodków. Pochodzenie jej nazwiska rzadko znajduje się w węższej orbicie zainteresowań. Tymczasem historia okazuje się dosyć ckliwa.

    Jak informują m.in. NaTemat.pl oraz serwis Historia Polskiego Tenisa, początek rodu to pokłosie miłości żołnierza armii napoleońskiej do Polki zamieszkującej niegdyś obecne tereny Wielkopolski. Bagatela – sprzed 200 lat.

    Linette wielokrotnie podkreślała, że zadaje sobie sprawę ze swoich francuskich korzeni, ale zawsze w stu procentach czuła się Polką. Teraz jej paryski pojedynek z byłą liderką światowego rankingu zapowiada się fascynująco.
    Magda Linette

    Magda LinetteDavid GrayAFP
    Tenisistka w czapce z daszkiem i sportowym stroju siedzi z ręcznikiem w dłoniach, spoglądając w stronę obiektywu, w tle rozmyte kolorowe światła.

    Magda LinetteMANAN VATSYAYANAAFP
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News

    Alex de Minaur – Luciano Darderi. Skrót meczu.

  • Świat czekał na hit Świątek – Ostapenko. Linette powiedziała: sprawdzam

    Świat czekał na hit Świątek – Ostapenko. Linette powiedziała: sprawdzam

    Gdy losowanie drabinki Rolanda Garrosa dobiegło końca, kibice błyskawicznie zaczęli wyczekiwać potencjalnego starcia Igi Świątek z Jeleną Ostapenko już w trzeciej rundzie. Taki scenariusz wydawał się bardzo realny — Polka pewnie przechodziła kolejne przeszkody, a Łotyszka, mistrzyni French Open z 2017 roku, miała uchodzić za jedną z największych przeszkód na drodze trzeciej rakiety świata. Tymczasem rzeczywistość napisała zupełnie inny scenariusz. Zamiast hitu Świątek – Ostapenko, kibice w Paryżu dostaną polski pojedynek Igi z Magdą Linette.

    Świątek swoje zadanie wykonała bez najmniejszych problemów. Najpierw odprawiła Emerson Jones, a następnie Sarę Bejlek, tracąc w obu spotkaniach łącznie zaledwie osiem gemów. Polka prezentowała się bardzo solidnie i spokojnie czekała na wyłonienie swojej kolejnej rywalki. A o tę walczyły Magda Linette i Jelena Ostapenko.

    Choć przed spotkaniem więcej argumentów przemawiało za Łotyszką, Linette od początku pokazała, że nie zamierza pełnić jedynie roli statystki. Polka weszła w mecz odważnie, agresywnie returnowała i świetnie czytała serwis rywalki. Już w pierwszych gemach było widać, że Ostapenko ma problem z utrzymaniem regularności, a Magda bardzo umiejętnie wykorzystywała każdą chwilę zawahania przeciwniczki.

    Kluczowym elementem pierwszego seta była cierpliwość i koncentracja Linette. Polka nie dawała się wyprowadzić z równowagi, podczas gdy Ostapenko coraz bardziej irytowała się sytuacjami wokół kortu. Łotyszka dyskutowała z sędzią Miriam Bley, zgłaszała pretensje dotyczące zachowania kibiców, a nawet przeszkadzało jej to, że Linette korzystała z lodówki podczas przerwy. Tymczasem Magda konsekwentnie realizowała swój plan.

    Efekt był imponujący. Ostapenko popełniała mnóstwo niewymuszonych błędów, miała problemy z drugim podaniem i nie potrafiła znaleźć rytmu. Linette natomiast utrzymywała wysoki poziom koncentracji, dobrze rozrzucała piłki i zasłużenie wygrała pierwszego seta 6:2. Statystyki tylko potwierdzały przewagę Polki — była skuteczniejsza i znacznie stabilniejsza od swojej rywalki.

    Druga partia wyglądała jednak zupełnie inaczej. Ostapenko pokazała wtedy swoją najlepszą wersję — niezwykle agresywną, ofensywną i praktycznie nie do zatrzymania. Łotyszka zaczęła ryzykować jeszcze bardziej, ale tym razem wszystko trafiało w kort. Jej returny były niezwykle mocne, a Linette momentami mogła jedynie bezradnie obserwować kolejne kończące uderzenia przeciwniczki.

    To właśnie wtedy można było zobaczyć, dlaczego Ostapenko od lat uchodzi za jedną z najbardziej nieprzewidywalnych tenisistek świata. Gdy wpada w odpowiedni rytm, potrafi grać tenis niemal perfekcyjny i narzucić tempo nawet największym gwiazdom kobiecego touru. Łotyszka wygrała drugiego seta 6:2 i wydawało się, że przejmuje pełną kontrolę nad spotkaniem.

    Decydująca partia ponownie przyniosła jednak zwrot akcji. Linette doskonale wiedziała, że kluczem będzie utrzymanie własnego serwisu i zmuszenie Ostapenko do grania pod presją. Polka znakomicie wytrzymała trudny moment przy stanie 2:2, gdy musiała bronić break pointów. Udało jej się wyjść z opresji dzięki odważnej grze i bardzo ważnemu asowi serwisowemu.

    Chwilę później to Ostapenko zaczęła się rozsypywać. Łotyszka ponownie straciła cierpliwość, pojawiły się nerwowe gesty w stronę sztabu, a Linette wykorzystała ten moment bezlitośnie. Przełamała rywalkę i odskoczyła na 4:2, a później pewnie utrzymywała przewagę.

    W końcówce Polka nie zadrżała. Przy prowadzeniu 5:2 kibice coraz głośniej dopingowali poznaniankę, a ona odwdzięczyła się kapitalnym zakończeniem spotkania. Ostatnia akcja była prawdziwą ozdobą meczu — Linette najpierw fenomenalnie obroniła trudną piłkę, a następnie posłała idealnego loba w linię, pieczętując sensacyjne zwycięstwo 6:2, 2:6, 6:2.

    Dla Magdy Linette to dopiero trzeci w karierze awans do trzeciej rundy Rolanda Garrosa, ale jednocześnie jeden z najbardziej wartościowych triumfów na paryskiej mączce. Dzięki tej wygranej wiadomo już, że co najmniej jedna Polka zamelduje się w drugim tygodniu turnieju.

    W piątek kibice zobaczą więc wyjątkowy mecz — Iga Świątek kontra Magda Linette. Zamiast kolejnego rozdziału historii rywalizacji Świątek z Ostapenko, Roland Garros przyniesie polskie starcie o miejsce w 1/8 finału.

  • Iga Świątek gra w otwarte karty po trudnym meczu. Tajemnica zespołu rozwiązana

    Iga Świątek gra w otwarte karty po trudnym meczu. Tajemnica zespołu rozwiązana

    Iga Świątek zameldowała się w trzeciej rundzie Rolanda Garrosa po zwycięstwie 6:2, 6:3 nad Sarą Bejlek. Choć wynik może sugerować jednostronne spotkanie, Polka przyznała po meczu, że starcie z młodą Czeszką wcale nie należało do łatwych. Szczególnie wymagające okazało się odnalezienie odpowiedniego rytmu gry i podejmowanie właściwych decyzji w kluczowych momentach.

    – Najbardziej cieszy mnie to, że w najważniejszych fragmentach meczu dobrze oceniłam sytuację – wiedziałam, kiedy przyspieszyć, a kiedy zachować cierpliwość – podkreślała Świątek podczas konferencji prasowej po spotkaniu rozegranym na korcie Philippe’a Chatriera.

    Liderka polskiego tenisa nie ukrywała jednak, że dostrzega elementy, nad którymi musi jeszcze popracować. Zwróciła uwagę przede wszystkim na pierwszy serwis oraz skuteczność w ofensywie.

    – Były momenty, gdy popełniałam błędy przy ataku, mimo że miałam sporo piłek do wykorzystania. Muszę też poprawić pierwszy serwis, bo zdarzały się pomyłki na długość – oceniła raszynianka, dodając z uśmiechem, że czeka jeszcze na wyłonienie kolejnej rywalki.

    W chwili rozmowy z dziennikarzami trwał jeszcze pojedynek Magdy Linette z Jeleną Ostapenko. Świątek przyznała, że śledziła przebieg tego starcia.

    – Wiem, że Magda wygrała pierwszego seta, później sytuacja się odwróciła, więc wszystko wyglądało bardzo wyrównanie – mówiła trzecia rakieta świata.

    Polka sporo uwagi poświęciła także samej Sarze Bejlek, podkreślając, że Czeszka prezentuje nietypowy styl gry, który wymagał ciągłego dostosowywania się.

    – To był trudny mecz pod względem rytmu. Sara gra inaczej niż większość zawodniczek i trzeba było cały czas szukać odpowiedniego balansu. Jestem jednak zadowolona z tego, jak potrafiłam się zaadaptować i jak podejmowałam decyzje na korcie. Nie zawsze było jasne, kiedy należy zaatakować, a kiedy lepiej się wycofać – tłumaczyła czterokrotna mistrzyni Rolanda Garrosa.

    Podczas konferencji pojawił się również temat współpracy Świątek z Francisco Roigiem. Dziennikarze zauważyli, że Hiszpan, mimo problemów zdrowotnych, regularnie podjeżdżał do zawodniczki specjalnym pojazdem w trakcie treningów, by omawiać kolejne elementy zajęć.

    Świątek przyznała, że komunikacja z nowym szkoleniowcem wygląda inaczej niż w przypadku wcześniejszych trenerów.

    – Zdecydowanie więcej rozmawiamy. Dostaję od Francisa dużo informacji zwrotnych i często robimy krótkie przerwy podczas treningów właśnie po to, by omówić konkretne kwestie. Bardzo mi to odpowiada, bo dzięki temu mogę wracać do ćwiczeń z jasnym planem, a nie tylko grać dla samego grania – wyjaśniła.

    Na koniec Polka odniosła się jeszcze do wyjątkowo wysokich temperatur panujących w Paryżu. Jak zaznaczyła, upały nie stanowią dla niej większego problemu.

    – Pamiętam, że bardzo ciepło było na początku ubiegłorocznego Wimbledonu. W pewnym sensie nawet mi to pomogło, bo trawa była bardziej spalona – żartowała. – Podobne warunki były też podczas igrzysk olimpijskich tutaj w Paryżu. Zwykle pogoda podczas Rolanda Garrosa wygląda inaczej, ale to nie ma większego znaczenia. Kluczowe będzie to, kto najlepiej poradzi sobie ze zmieniającymi się warunkami w dalszej części turnieju – podsumowała Świątek.

  • Wściekła Świątek rzuciła wulgaryzmem. Roig i Abramowicz tylko patrzyli. Sceny na Chatrierze

    Wściekła Świątek rzuciła wulgaryzmem. Roig i Abramowicz tylko patrzyli. Sceny na Chatrierze

    Iga Świątek awansowała do trzeciej rundy Roland Garros. W środowe popołudnie nasza reprezentantka dosyć gładko pokonała 6:2, 6:3 Sarę Bejlek, choć nie obyło się bez momentów frustracji. Jeden z nich miał miejsce w połowie drugiego seta. Wtedy Polka posłużyła się wulgaryzmem i dosyć trafną samorefleksją.
    Iga Świątek podczas uderzenia piłki, a w tle Roig i Abramowicz w białych czapkach na trybunach.

    Świątek, Roig, AbramowiczMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / ANADOLU VIA AFP / zrzut ekranu HBO MAXAFP

    Po wygranej 6:1, 6:2 z Emerson Jones Iga Świątek zameldowała się w drugiej rundzie Roland Garros. W niej jej przeciwniczką była Sara Bejlek. To 20-letnia Czeszka, która niedawno wygrała turniej WTA 500 Abu Zabi. Obecnie plasuje się na 35. miejscu w rankingu WTA.

    W starciu z czterokrotną mistrzynią Wielkiego Szlema w Paryżu reprezentantka naszych południowych sąsiadów była jednak skazywana na porażkę. Mecz rozpoczął się po godz. 12:00.

    Świątek nie wytrzymała. Roig od razu zareagował

    Od pierwszego gema to Polka była zdecydowanie regularniejszą i pewniejszą zawodniczką. Nie musiała grać szybko i mocno. Bejlek popełniała mnóstwo niewymuszonych błędów. Zarówno z forhendu, jak i bekhendu. Momentami próbowała podnosić piłkę i grać z większą rotacją, jednak Świątek potrafiła sobie z tym poradzić.

    Pojedynek był dosyć szarpany, brakowało w nim tempa i przede wszystkim stabilności w zagraniach – czasami po obu stronach. Czeszka nie potrafiła wygenerować odpowiednich prędkości w uderzeniach. Liczyła na skuteczną obronę, wysokie top-spiny i błędy naszej tenisistki. Te się zdarzały, jednak nie w takiej liczbie jak w przypadku Sary Bejlek.

    Po pierwszym secie wygranym 6:2 w drugiej partii Iga Świątek prowadziła już 3:1, 30:15. I wtedy przytrafił jej się kolejny w meczu podwójny błąd serwisowy. W tej konkretnej sytuacji 24-latka zwyczajnie nie wytrzymała emocjonalnie. Zdenerwowana po złym zagraniu powiedziała dosyć głośno do siebie: – Nie widzisz k**wa, że masz sztywną rękę?

    Zrobiło się 30:30. Kamery od razu pokazały siedzących w boksie Fransico Roiga i Darię Abramowicz. Hiszpan zareagował, zachęcając swoją zawodniczkę do dalszych prób dobrego i mocnego serwisu. Psycholożka tym razem wybrała milczenie.

    Najwyraźniej ten bojowy, niecenzuralny okrzyk pomógł, ponieważ Polka wygrała gema na 4:1, a ostatecznie zamknęła spotkanie wynikiem 6:2, 6:3. Punkty często traciła na własne życzenie, po nieco niezrozumiałych błędach. Czasami za szybko chciała zakończyć wymianę. Margines błędu był duży, ponieważ Sra Bejlek nie miała praktycznie żadnych argumentów, aby jej zagrozić.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekDAX IMAGESNurPhotoNurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekJOSE BRETONNurPhotoNurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekMIGUEL MEDINAAFPAFP

    Kto wygra Ligę Konferencji? Dyskusja w Polsat Futbol Cast

  • 93 minuty walki Świątek z mistrzynią WTA 500. Upał w Paryżu dał się we znaki

    93 minuty walki Świątek z mistrzynią WTA 500. Upał w Paryżu dał się we znaki

    Dwa dni po pewnym zwycięstwie na inaugurację Roland Garros 2026, Iga Świątek powróciła na Court Philippe-Chatrier. Nasza reprezentantka przystąpiła do walki o awans do trzeciej rundy wielkoszlemowych zmagań w Paryżu. Jej przeciwniczką była mistrzyni tegorocznego WTA 500 w Abu Zabi – Sara Bejlek. Panie rywalizowały w samo południe, w niezwykle upalnych warunkach. Raszynianka wygrała to starcie, chociaż nie bez problemów – 6:2, 6:3. Wiemy, z kim może zagrać o 1/8 finału.
    Iga Świątek rywalizowała o awans do trzeciej rundy Roland Garros

    Iga Świątek rywalizowała o awans do trzeciej rundy Roland GarrosMUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Dobiegła końca pierwsza runda Roland Garros. Od dzisiaj tenisistki rywalizują już o awans do 1/16 finału wielkoszlemowej imprezy w Paryżu. W tym gronie znajdowała się m.in. Iga Świątek. Podobnie jak przed dwoma dniami, gdy pokonywała na otwarcie Emerson Jones 6:1, 6:2, Raszynianka wyszła na Court Philippe-Chatrier o godz. 12:00, by stoczyć kolejny bój w tegorocznej edycji francuskich rozgrywek.

    Tym razem naszą reprezentantkę czekało starcie ze zdecydowanie wyżej notowaną przeciwniczką. Mowa o Sarze Bejlek, plasującej się na 35. miejscu w rankingu WTA. Czeszka zawdzięcza tak wysoką pozycję w kobiecym zestawieniu przede wszystkim tytułowi, jaki zdobyła na początku lutego w imprezie rangi “500” w Abu Zabi. Zawodniczka południowych sąsiadów sprawiła wówczas ogromną niespodziankę, pokonując w finale Jekaterinę Aleksandrową.

    20-latka posiada podobne parametry fizyczne do Mai Chwalińskiej. Zapewne z tego powodu Świątek zdecydowała się wczoraj na krótkie zajęcia ze swoją przyjaciółką, by poćwiczyć ew. rozwiązania, jakie może wdrażać Bejlek. Czeszka dotarła do Paryża po czterech porażkach z rzędu, ale w pierwszej rundzie Roland Garros pokonała mistrzynię US Open 2017, czyli Sloane Stephens – 6:3, 6:2. Teraz chciała jak najbardziej postawić się czterokrotnej triumfatorce francuskiego Szlema.

    Roland Garros: Iga Świątek kontra Sara Bejlek w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Pierwszy punkt spotkania trafił na konto Bejlek, ale potem Iga opanowała sytuację i zakończyła gema bez potrzeby bronienia break pointów czy też walki na przewagi. Po zmianie stron nasza reprezentantka od razu starała się przejąć inicjatywę na returnie. Sara momentami nie nadążała za uderzeniami proponowanymi przez Raszyniankę. Trzecia rakieta świata wykorzystała już premierową szansę na przełamanie. 24-latka próbowała pójść za ciosem, po ładnej akcji wyszła na prowadzenie 30-15 w kolejnym rozdaniu. Na koniec wkradło się jednak kilka błędów, przez co zawodniczka południowych sąsiadów zniwelowała różnicę breaka.

    Mistrzyni tegorocznych zmagań w Abu Zabi miała jednak problem z utrzymaniem własnego podania. Szybko znajdowała się w głębokiej defensywie. W następnych minutach Świątek zaczęła uciekać rywalce z wynikiem. Po tym, jak wykorzystała drugiego break pointa w trakcie szóstego rozdania, już przy stanie 5:1 Iga serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie. Nasza reprezentantka wypracowała sobie setbola, ale Czeszka wyratowała się po zaciętej wymianie. Na koniec gema obejrzeliśmy zaskakujący obrazek – Polka popełniła dwa podwójne błędy serwisowe, przez co partia ciągle trwała. Po zmianie stron mieliśmy kontynuację zaciętej batalii, również na przewagi. Raszynianka kolekcjonowała kolejne setbole i w końcu dopięła swego przy czwartej próbie. Ostatecznie Świątek zapisała na swoim koncie wynik 6:2. O tym, jak wyrównane były niektóre wymiany, świadczy m.in. fakt, że panie potrzebowały aż 45 minut na rozegranie ośmiu rozdań.

    Na starcie drugiej części pojedynku Iga poszukiwała rozwiązań, z których w ostatnim czasie nie słynęła. Próbowała często zapraszać rywalkę do siatki poprzez dropszoty. Znów obejrzeliśmy zaciętego gema, ale tym razem Polka nie musiała bronić break pointów. Po Bejlek dało się zauważyć, że sporo ją kosztuje takie intensywne bieganie po korcie i próba bronienia się w defensywie. Dla Raszynianki była to dobra lekcja do cierpliwego budowania wymian. Po zmianie stron czterokrotna mistrzyni Roland Garros zdobyła przełamanie i wyszła na 2:0. Potem powtórzył się scenariusz z pierwszego seta – zaraz po objęciu takiego prowadzenia 24-latka straciła swoje podanie.

    W kolejnych minutach znów zawiązała się jednak korzystna seria dla Świątek, zrobiło się 4:1. Wtedy Sara po raz pierwszy w tym meczu utrzymała własne podanie – na dodatek bez straty punktu. Po stronie Polki można było dostrzec pewne oznaki dekoncentracji, przez co wkradło się kilka niewymuszonych błędów. W siódmym gemie pojawił się break point dla Bejlek. Wówczas Czeszka popisała się sprytem i zgarnęła przełamanie. Po zmianie stron 20-latka serwowała po wyrównanie. Iga wróciła na dobrą ścieżkę i zdominowała końcówkę spotkania. Zgarnęła dwa rozdania bez straty punktu. Ostatecznie Polka triumfowała 6:2, 6:3 po 93 minutach gry. W trzeciej rundzie zmierzy się z Jeleną Ostapenko albo Magdą Linette.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Sara Bejlek jest dostępna TUTAJ. Główne zmagania podczas Roland Garros potrwają do 7 czerwca. Najważniejsze informacje dotyczące imprezy można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.
    Tenisistka uderza piłkę żółtą rakietą podczas intensywnego meczu na korcie, ubrana w fioletowy strój sportowy i czapkę.

    Iga Świątek na korcie podczas Roland Garros 2026JULIEN DE ROSAAFP
    Sara Bejlek

    Sara BejlekMartin KEEP/AFPAFP
    Tenisistka z wyrazem silnych emocji na twarzy trzyma rakietę do tenisa w uniesionej dłoni podczas meczu.

    Jelena OstapenkoWANG KAIYANAFP

    Świątek pokonuje Pegulę i awansuje do półfinału w Rzymie