Category: Uncategorized

  • Grbić stracił dla niej głowę. Nie powstrzymasz miłości

    Grbić stracił dla niej głowę. Nie powstrzymasz miłości

    Nikola Grbić, trener reprezentacji Polski siatkarzy, nie ukrywa, że u boku swojej żony znalazł prawdziwe ukojenie i szczęście. – Jej rola w naszym życiu była i jest ogromna. To wyjątkowa kobieta – mówi z dumą o Stanisławie, z którą tworzy niezwykle udany związek.

    12 stycznia 2022 roku były znakomity rozgrywający i wielokrotny reprezentant Serbii objął stanowisko selekcjonera biało-czerwonych. Od tamtej chwili jego drużyna odnosi liczne sukcesy: wicemistrzostwo świata (2022), mistrzostwo Europy (2023) oraz cztery medale Ligi Narodów, w tym dwa złote.

    Życie prywatne pełne harmonii

    Równie udane, jak kariera trenerska, jest życie rodzinne Grbicia. Od 15 lipca 2006 roku jest mężem Stanisławy, z którą ślub wzięli na malowniczym toskańskim wybrzeżu. W tym roku para świętowała 19. rocznicę małżeństwa. Wspólnie wychowują dwóch synów – 18-letniego Matiję oraz 15-letniego Milosa.

    Stanisława poświęciła się rodzinie i wychowaniu dzieci, często w dużej mierze samodzielnie, gdy mąż przebywał na zgrupowaniach i turniejach. – Nie jest łatwo praktycznie w samotności wychowywać dwójkę dzieci, ale gdy zakończę karierę, wynagrodzę to żonie i synom. Znalazłem u jej boku prawdziwy spokój. Staram się pomagać w domu, jednak największy ciężar spoczywa na niej – mówił trener w 2010 roku, gdy na świat przyszedł jego młodszy syn.

    Wspólne zasady i wychowanie

    Grbić podkreśla, że w kwestiach wychowawczych z żoną zawsze mówią jednym głosem. – Stasa i ja mamy takie samo podejście do dzieci. Są granice, których się nie przekracza, ale też kwestie, które warto omówić. Zawsze jesteśmy zgodni, a to sprawia, że wszystko jest prostsze. Nie jestem surowym ojcem, ale potrafię egzekwować swoje decyzje bez krzyku – mówił w wywiadzie dla „Story”.

    Początek pięknej historii

    Para poznała się w 2003 roku na przyjęciu u wspólnych znajomych we Włoszech. Od pierwszych chwil między nimi zaiskrzyło. Z czasem odkryli, że mają wiele wspólnego, świetnie się rozumieją i patrzą na świat w podobny sposób. Choć żyją z dala od blasku fleszy, cenią sobie czas spędzony z rodziną.

    Nikola przekazał synom miłość do siatkówki – tak jak on zakochali się w tym sporcie. Czy pójdą w ślady ojca? – Czas pokaże – pisała na początku sierpnia tego roku „Viva.pl”.

  • Znamy godzinę meczu Świątek! Rywalka jest wściekła

    Znamy godzinę meczu Świątek! Rywalka jest wściekła

    Iga Świątek została najmłodszą tenisistką od czasów Simony Halep w 2015 roku, która po raz trzeci z rzędu awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA w Cincinnati. W tegorocznej edycji Polka zmierzy się z Rosjanką Anną Kalinską, a organizatorzy ujawnili już datę i godzinę tego spotkania. Rywalka liderki rankingu nie kryje irytacji decyzją o harmonogramie.

    Świątek pewnie kroczy przez turniej w Ohio. W środowym meczu pokonała Soranę Cirsteę 6:4, 6:3, zapewniając sobie miejsce w najlepszej ósemce. Warunki atmosferyczne były wymagające – temperatura sięgała 30 stopni Celsjusza, a wilgotność przekraczała 70 procent. Komentatorzy określili fragmenty tego starcia jako „szarpaninę na korcie”.

    Godzina meczu Świątek – Kalinska
    O półfinał Polka zagra z Anną Kalinską, która sensacyjnie wyeliminowała Jekaterinę Aleksandrową, wygrywając 3:6, 7:6 (7-5), 6:1. Będzie to ich drugie spotkanie – poprzednio zmierzyły się w półfinale turnieju WTA w Dubaju w 2024 roku. Wtedy lepsza okazała się Rosjanka, triumfując 6:4, 6:4 i awansując do finału, w którym uległa Jasmine Paolini.

    Teraz Świątek stanie przed szansą na rewanż. Organizatorzy poinformowali, że ćwierćfinał odbędzie się w piątek 15 sierpnia, a zawodniczki wyjdą na kort nie wcześniej niż o godz. 17:00 czasu polskiego.

    Kalinska krytykuje harmonogram
    Rosjanka w mediach społecznościowych wyraziła niezadowolenie z ustalonej godziny meczu. Jej zdaniem przerwa między spotkaniami jest zbyt krótka, by mogła w pełni się zregenerować.

    – Jak WTA i organizatorzy mogą oczekiwać od sportowców maksymalnego wysiłku przy tak niesprawiedliwym harmonogramie? Po meczu z Aleksandrową wróciłam o 2:40 nad ranem i zasnęłam dopiero o 4. Potem trochę pospałam, przyjechałam na trening, a następnie dowiaduję się, że gram jutro o 11 rano czasu lokalnego. Jak mam odzyskać siły i dostosować rytm snu, który jest kluczowy dla regeneracji? To wygląda jednostronnie – napisała na Instagramie.

    Szacunek dla rywalki
    Mimo krytyki harmonogramu Kalinska podkreśla, że czeka ją wymagające wyzwanie: – Jestem podekscytowana. To będzie mecz na wysokim poziomie, Iga jest wojowniczką. Zobaczymy, jak to się potoczy. Może odpocznę w szatni – stwierdziła.

    Zwyciężczyni meczu Świątek – Kalinska w półfinale zmierzy się z triumfatorką pojedynku Aryna Sabalenka – Jelena Rybakina.

    Historyczny wynik Świątek
    Jak wyliczył profil „The Tennis Letter”, będzie to już 24. ćwierćfinał turnieju rangi WTA 1000 w karierze Igi Świątek i jednocześnie trzeci z rzędu w Cincinnati. Tym samym Polka jest najmłodszą zawodniczką od czasów Halep, której udało się trzy razy z rzędu dotrzeć do tego etapu zmagań w Ohio.

  • Świątek prowadziła 4:2 i nie wytrzymała. Koniec po 102 minutach

    Świątek prowadziła 4:2 i nie wytrzymała. Koniec po 102 minutach

    Iga Świątek niespodziewanie uległa Annie Kalińskiej w półfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju w lutym ubiegłego roku, a dopiero po kilku miesiącach zdradziła, co przeszkadzało jej wtedy w grze. Teraz, po upływie półtora roku, obie tenisistki ponownie spotkają się na korcie – tym razem w ćwierćfinale prestiżowego turnieju w Cincinnati. Czy tym razem Polka zdoła zrewanżować się rywalce?

    Trzecia rakieta świata pokonała w czwartej rundzie Soranę Cirsteę (138. WTA) 6:4, 6:3, dzięki czemu awansowała do najlepszej ósemki imprezy. W walce o półfinał zmierzy się z 34. w rankingu Anną Kalińską, która w swoim poprzednim meczu wyeliminowała rozstawioną z numerem 16 Jekaterinę Aleksandrową 3:6, 7:6, 6:1.

    Będzie to dopiero drugie bezpośrednie starcie Świątek i Kalińskiej. Pierwsze miało miejsce w Dubaju w 2024 r., gdy Polka była liderką światowego rankingu, a Rosjanka zajmowała 40. pozycję. Wówczas sensacyjnie lepsza okazała się Kalińska, wygrywając 6:4, 6:4.

    Dubaj 2024 – mocny start i frustracja Polki
    Mecz rozpoczął się obiecująco dla Świątek. Przy stanie 3:2 przełamała rywalkę, wykorzystując piątego break pointa. Niestety już w kolejnym gemie popełniła dwa podwójne błędy serwisowe i przewaga szybko stopniała. Chwilę później ponownie straciła podanie – tym razem po prostych błędach przy otwartym korcie. W końcówce pierwszego seta to niewymuszone pomyłki Polki przesądziły o wyniku 4:6.

    Początek drugiej partii również należał do Kalińskiej, która wygrała sześć gemów z rzędu, obejmując prowadzenie 2:0. W tym momencie Świątek dała upust emocjom – mocno uderzyła rakietą o kort, po czym musiała ją wymienić. Choć pod koniec próbowała jeszcze odrobić straty, obroniła dwie piłki meczowe i miała szansę na remis, ostatecznie Rosjanka zamknęła mecz po 102 minutach gry.

    Kariera Kalińskiej nabrała tempa
    Wygrana w Dubaju dała Kalińskiej awans do finału, w którym po zaciętej walce uległa Jasmine Paolini 6:4, 5:7, 5:7. Był to jej pierwszy finał na poziomie WTA 1000, osiągnięty po przejściu eliminacji. Sezon 2024 okazał się najlepszy w jej karierze – dotarła do ćwierćfinału Australian Open, finału w Berlinie, a po drodze pokonała m.in. Świątek, Coco Gauff i Arynę Sabalenkę. Zaczynała rok jako 80. rakieta świata, a kończyła na 11. pozycji, zdobywając nominację WTA w kategorii „Progres Roku”.

    Przed meczem w Dubaju sztuczna inteligencja dawała Rosjance jedynie 15% szans na zwycięstwo. Nie mogła jednak przewidzieć, że Polka zmagała się wtedy z konsekwencjami zakażenia COVID-19, co ujawniła dopiero w grudniu w serialu Canal+ „Cztery pory Igi”.

    Obecna forma obu zawodniczek
    Początek sezonu 2025 był dla Kalińskiej trudny. Z powodu kontuzji opuściła Australian Open, w kilku turniejach kreczowała, a w Indian Wells, Dubaju i Dosze odpadała w pierwszych rundach. Na mączce również nie odnosiła sukcesów, przegrywając wcześnie w Rzymie i Roland Garros. W Berlinie nie przeszła kwalifikacji, a na Wimbledonie przegrała w drugiej rundzie z Clarą Tauson. Przełamanie przyszło dopiero na kortach twardych – w Waszyngtonie dotarła do finału, eliminując po drodze m.in. Magdę Linette i Emmę Raducanu. W Cincinnati niespodziewanie ograła finalistkę Wimbledonu Amandę Anisimową.

    Mimo że forma Rosjanki ostatnio wyraźnie zwyżkuje, Iga Świątek ma wszystkie atuty, by powalczyć o półfinał. Spotkanie obu zawodniczek zaplanowano na piątek, około godziny 17:00 czasu polskiego. Zwyciężczyni zmierzy się z Arynę Sabalenką lub Jeleną Rybakiną. Turniej w Cincinnati to dla Świątek ostatni ważny sprawdzian przed rozpoczynającym się 24 sierpnia US Open.

  • Karol Nawrocki reaguje na to, jak Izraelczycy nazwali Polaków

    Karol Nawrocki reaguje na to, jak Izraelczycy nazwali Polaków

    Podczas rewanżowego meczu Rakowa Częstochowa z Maccabi Hajfa doszło do wydarzeń, które przyćmiły sportowy aspekt rywalizacji. Choć zespół Marka Papszuna odniósł cenne zwycięstwo 2:0 i wywalczył awans do decydującej rundy kwalifikacji Ligi Konferencji, to atmosfera spotkania została poważnie zakłócona przez skandaliczne zachowanie części kibiców drużyny z Izraela.

    Spotkanie odbyło się na Węgrzech, gdzie Raków musiał odrobić straty z pierwszego meczu przegranego 0:1. Piłkarze z Częstochowy wykonali swoje zadanie znakomicie – jeszcze przed przerwą prowadzenie zapewnił Węgier Peter Barath, który trafił do siatki w doliczonym czasie pierwszej połowy. Wynik ustalił w 76. minucie Lamine Diaby-Fadiga, pieczętując awans polskiego klubu.

    Jednak to, co wydarzyło się na trybunach w drugiej połowie, wywołało oburzenie nie tylko w Polsce, ale także w środowisku międzynarodowym. Kibice Maccabi Hajfa wywiesili transparent z napisem „Murderers since 1939” („Mordercy od 1939 roku”), bezpośrednio wymierzony w Polaków. To nie wszystko – jeden z sympatyków izraelskiej drużyny dopuścił się skandalicznej prowokacji, symulując akt seksualny z manekinem owiniętym w polską flagę.

    Na incydent natychmiast zareagował prezydent RP Karol Nawrocki. W swoim wpisie w serwisie X potępił zachowanie kibiców, zwracając uwagę na jego skrajną obraźliwość i historyczną ignorancję:

    > „Skandaliczny transparent wywieszony przez kibiców Maccabi Hajfa obraża pamięć o obywatelach polskich – ofiarach II wojny światowej, wśród których było 3 mln Żydów. Głupota, której nie tłumaczą żadne słowa”.

    Prezydent zaznaczył również, że tego typu działania powinny spotkać się z dotkliwymi sankcjami ze strony organizatorów rozgrywek oraz władz piłkarskich, gdyż nie mają one nic wspólnego z duchem sportu ani zasadami fair play.

    Choć awans Rakowa Częstochowa jest sportowym sukcesem, zwłaszcza w kontekście trudnego meczu wyjazdowego i konieczności odrobienia strat, to wydarzenia z trybun pozostawiły gorzki posmak. Teraz częstochowianie w decydującym dwumeczu o fazę grupową Ligi Konferencji zmierzą się z bułgarską Ardą Kyrdżali, ale nad tymi rozgrywkami nadal unosi się cień skandalu z udziałem kibiców Maccabi Hajfa.

    Chcesz, żebym przygotował też rozszerzoną wersję tego tekstu z szerszym tłem historycznym i analizą możliwych konsekwencji dla Maccabi Hajfa?

  • Tak słynny trener Szarapowej nazwał Świątek. Poszło w świat

    Tak słynny trener Szarapowej nazwał Świątek. Poszło w świat

    Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati, prezentując formę, która imponuje zarówno kibicom, jak i ekspertom. Polka konsekwentnie stara się zrekompensować fanom bolesną porażkę w Montrealu, a jej gra w ostatnich dniach jest najlepszą odpowiedzią na wcześniejsze niepowodzenia. Docenił ją nawet legendarny trener Rick Macci, znany z pracy z Sereną i Venus Williams czy Marią Szarapową.

    Świątek rozpoczęła turniej od pewnego zwycięstwa nad Anastazją Potapową. W kolejnej rundzie nie musiała nawet wychodzić na kort, gdyż Marta Kostjuk wycofała się z powodu kontuzji nadgarstka. Dzięki temu Polka miała aż trzy dni odpoczynku, które wykorzystała perfekcyjnie – po przerwie zdominowała Soranę Cirsteę, wygrywając 6:4, 6:3.

    Hiszpański portal puntodebreak.com podkreślił, że „Świątek jest w świetnej formie i to widać”, a oficjalna strona WTA opisała jej występ jako „bezbłędny”. Choć w rzeczywistości obie zawodniczki popełniały sporo błędów, trudno było nie zauważyć przewagi Igi. Rick Macci, komentując jej postawę, użył barwnych porównań:

    > „Polski kat naciska na spust i idzie na całość. Zawsze potrafiła kontratakować, ale teraz sama szuka okazji, by skończyć wymianę wcześniej. Tasuje talię, rozdaje karty i jest wyjątkowa przy siatce” – napisał.

    Dodał też, że „Iga ma niezwykle ostre, wręcz brutalne ataki w poprzek kortu, co sprawia rywalkom ogromne problemy”.

    Radości z jej dyspozycji nie kryli także trenerzy – Wim Fissette i Maciej Ryszczuk. Jak relacjonował Dominik Senkowski z Sport.pl, już po dwóch pierwszych gemach obaj spojrzeli na siebie z wymownym uśmiechem, widząc, że ich podopieczna weszła w mecz z pełną energią i pewnością siebie. „Świątek grała szybko, zdecydowanie i w idealnym rytmie” – podsumował dziennikarz.

    W piątek Polka powalczy o półfinał z Anną Kalinską, która niespełna miesiąc temu pokonała Magdę Linette w Waszyngtonie. Dotychczas mierzyły się tylko raz – półtora roku temu w Dubaju, gdzie Rosjanka niespodziewanie wygrała 6:4, 6:4. Tym razem Świątek będzie chciała wyrównać rachunki. W przypadku zwycięstwa zmierzy się w półfinale z lepszą z pary Aryna Sabalenka – Jelena Rybakina.

  • Najbliższa rywalka Świątek miała już dość. Oto co powiedziała do sędzi

    Najbliższa rywalka Świątek miała już dość. Oto co powiedziała do sędzi

    Anna Kalińska będzie następną przeciwniczką Igi Świątek w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Rosjanka awansowała do ćwierćfinału po zwycięstwie nad swoją rodaczką Jekateriną Aleksandrową w trzech setach, a spotkanie nie obyło się bez kontrowersyjnych sytuacji. W trakcie meczu Kalińska poprosiła o rozmowę z sędzią, skarżąc się na zachowanie widowni.

    Pierwsze ćwierćfinałowe pary w Cincinnati poznaliśmy w środę. Kibiców czekają wielkie emocje – Aryna Sabalenka zmierzy się z Jeleną Rybakiną, natomiast Iga Świątek, która w czwartej rundzie pewnie pokonała Soranę Cirsteę, zagra o miejsce w najlepszej czwórce z Anną Kalińską. Rosjanka była ostatnią zawodniczką, która dołączyła do tego grona, rozgrywając swój mecz w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego.

    Pojedynek Kalińskiej z Aleksandrową był pełen zwrotów akcji. Wyżej notowana Aleksandrowa wygrała pierwszego seta 6:3, lecz w drugim o zwycięstwie decydował tie-break. Tam Kalińska zwyciężyła 7:5, a w trzeciej partii całkowicie zdominowała rywalkę, wygrywając 6:1. W pewnym momencie Rosjanka podeszła do sędzi i rozpoczęła ożywioną rozmowę, wskazując na uciążliwe zachowanie publiczności. – Myślę, że mogą być pijani albo coś w tym stylu – stwierdziła. Sędzia przyznała jej rację.

    Amerykańskie turnieje tenisowe znane są z luźniejszego podejścia do zachowania widowni. Zarówno w Cincinnati, jak i co roku na US Open w Nowym Jorku, kibice pozwalają sobie na większą swobodę – spacerują po trybunach w trakcie wymian, głośno komentują wydarzenia na korcie czy próbują rozproszyć przeciwnika swojego faworyta.

    Ćwierćfinały w górnej części drabinki – z udziałem Świątek i Sabalenki – zostaną rozegrane w czwartek. – Jestem podekscytowana. To będzie spotkanie na bardzo wysokim poziomie, Iga jest prawdziwą wojowniczką. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało jutro. Nie mam pojęcia, o której porze wyjdę na kort. Może po prostu odpocznę w szatni – powiedziała Kalińska.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1955823163906122222?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1955823163906122222%7Ctwgr%5E2c3b61d91bc1f33b34f3c5e8ab454db771805395%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732178478najblizsza-rywalka-swiatek-miala-juz-dosc-oto-co-powiedziala.html

  • Partner opuścił Sabalenkę. Już zgłaszają się do niej kolejni

    Partner opuścił Sabalenkę. Już zgłaszają się do niej kolejni

    Po raz pierwszy w historii, tuż przed rozpoczęciem rywalizacji singlowej w US Open, rozegrany zostanie turniej miksta z udziałem największych gwiazd światowego tenisa. Na korcie zobaczymy m.in. Igę Świątek, która wystąpi w parze z Casperem Ruudem. Aryna Sabalenka miała początkowo stworzyć duet z Grigorem Dimitrowem, jednak Bułgar z powodu kontuzji nie pojawi się w Nowym Jorku. Liderka światowego rankingu WTA została o tę sytuację zapytana podczas ostatniej konferencji prasowej.

    W Cincinnati trwają zmagania w turnieju WTA 1000. Iga Świątek po zwycięstwie nad Soraną Cirsteą awansowała do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z Anną Kalinską. Triumfatorka tego pojedynku spotka się w półfinale z lepszą z pary Elena Rybakina – Aryna Sabalenka. Białorusinka w nocy ze środy na czwartek wygrała z Jessiką Bouzas Maneiro 6:1, 7:5.

    Partner opuścił Sabalenkę, a chętnych nie brakuje
    Po meczu Sabalenka wzięła udział w konferencji prasowej, podczas której padły pytania nie tylko o turniej w Cincinnati, lecz także o zbliżający się US Open. Tenisistka miała wziąć udział w nowym formacie turnieju miksta, który po raz pierwszy w historii odbędzie się w tygodniu poprzedzającym rywalizację singlową (dotychczas rozgrywano go równolegle). Jej partnerem miał być Grigor Dimitrow, ale Bułgar wciąż leczy naderwanie mięśnia piersiowego, którego doznał na Wimbledonie w meczu z Jannikiem Sinnerem, i nie wystąpi w Nowym Jorku.

    Zapytana o możliwość znalezienia zastępstwa, Sabalenka z uśmiechem przyznała: – Kilku chłopaków już zaproponowało grę, ale nie, nie sądzę. Chcę być lojalna – żartowała. Oznacza to, że w mikście zabraknie obecnej liderki rankingu WTA.

    Mimo to obsada turnieju zapowiada się znakomicie. Oprócz pary Świątek/Ruud zobaczymy m.in. duet Raducanu/Alcaraz, Fritz/Rybakina czy Andriejewa/Miedwiediew. Turniej zostanie rozegrany 19 i 20 sierpnia, a zwycięska para otrzyma czek na milion dolarów.

  • Cudowna wiadomość z Cincinnati ws. Świątek. Hit. Polka miażdży Sabalenkę

    Cudowna wiadomość z Cincinnati ws. Świątek. Hit. Polka miażdży Sabalenkę

    Turniej WTA 1000 w Cincinnati wkracza w kluczową fazę. Już w piątek o miejsce w półfinale powalczą Iga Świątek i Aryna Sabalenka. Jeśli obie pokonają swoje rywalki – odpowiednio Annę Kalinską i Jelenę Rybakinę – czeka nas bezpośredni pojedynek tych dwóch tenisowych gwiazd. Tymczasem w oczach kibiców Świątek już teraz „miażdży” obecną liderkę rankingu WTA. Czytelnicy oficjalnego portalu federacji w zdecydowanej większości stawiają bowiem na ostateczny triumf Polki w całej imprezie.

    Świątek kontynuuje zwycięski marsz przez turniej w Cincinnati. W środę była liderka światowego rankingu pokonała Soranę Cirsteę 6:4, 6:3 i awansowała do ćwierćfinału, który jest dla niej ostatnim poważnym sprawdzianem formy przed zbliżającym się US Open. Teraz czeka ją starcie z Anną Kalinską – tenisistką, której dotąd nie udało jej się pokonać. Ich jedyny mecz, rozegrany w zeszłym roku w Dubaju, zakończył się zwycięstwem Rosjanki. Zupełnie inaczej wygląda jednak bilans Świątek w starciach z Cirsteą.

    – Grałyśmy już ze sobą wiele razy, więc wiem, że Sorana potrafi bardzo dobrze uderzać piłkę, szczególnie na szybszych nawierzchniach. Byłam na to przygotowana i cieszę się, że zagrałam wystarczająco solidnie – powiedziała po meczu Polka.

    Oficjalny portal WTA szybko zareagował na kolejne zwycięstwo Świątek, określając jej występ jako „perfekcyjny” i przypominając, że Polka poprawiła bilans meczów z Rumunką do 5:0, wygrywając przy tym 10 kolejnych setów. Jedyny raz, gdy Cirstea zdołała przedłużyć rywalizację z Igą do trzech setów, miał miejsce w 2022 roku podczas Australian Open (5:7, 6:3, 6:3 dla Świątek).

    W tym samym artykule portal WTA zamieścił ankietę, pytając fanów, kto ich zdaniem wygra tegoroczny turniej w Cincinnati. Do wyboru były: Iga Świątek, Aryna Sabalenka, Coco Gauff oraz Jessica Pegula (która odpadła po porażce z Magdą Linette). Wyniki głosowania nie pozostawiają wątpliwości – Świątek zdobyła aż 62% głosów, podczas gdy Sabalenka tylko 30%. Zaledwie 5% respondentów postawiło na Coco Gauff, która dopiero dziś zmierzy się w 4. rundzie z Lucią Bronzetti.

    Sabalenka, podobnie jak Polka, swój mecz ćwierćfinałowy rozegra w piątek – jej rywalką będzie Kazaszka Jelena Rybakina, obecnie 10. rakieta świata.

  • Mecz już się skończył, gdy Świątek przemówiła. “Nie mogę”

    Mecz już się skończył, gdy Świątek przemówiła. “Nie mogę”

    Iga Świątek po raz piąty w karierze pokonała Soranę Cirsteę, wygrywając 6:4, 6:3, i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Po zakończeniu spotkania liderka światowego rankingu tradycyjnie podzieliła się swoimi spostrzeżeniami w wywiadzie na korcie. – Cieszę się, że byłam dziś wystarczająco solidna. Starałam się poprawić serwis, choć pierwsze podanie nie zawsze mi wchodziło, to na szczęście „dwójka” była pewna – podsumowała Polka.

    Droga Świątek do czwartej rundy była dość nietypowa. Rozstawiona z numerem trzy, rozpoczęła rywalizację od wolnego losu, a w drugim meczu pokonała Anastazję Potapową. Kolejne spotkanie miała rozegrać z Martą Kostjuk, lecz Ukrainka wycofała się z powodu kontuzji nadgarstka. Dzięki temu Iga zyskała aż trzy dni przerwy między pojedynkiem z Potapową a środowym starciem z Cirsteą.

    Samo spotkanie nie należało do najbardziej efektownych, a poziom gry obu zawodniczek momentami falował. Mimo to Świątek ponownie okazała się lepsza od Rumunki, z którą wygrała wszystkie dotychczasowe mecze. – Z Soraną zawsze gra się trudno. Uderza bardzo szybko, ma mocny serwis, więc musiałam być czujna od początku do końca – zaznaczyła po meczu.

    Podczas rozmowy padło też pytanie o cele na cały sezon. – Nie mogę planować z wyprzedzeniem na jedenaście miesięcy. Staram się myśleć tylko o najbliższym turnieju, bo gdybym już teraz analizowała cały rok, szybko poczułabym zmęczenie – wyjaśniła liderka rankingu.

    Na koniec rozmowa zeszła na temat muzyki, której słucha przed wejściem na kort. – Moja przedmeczowa playlista się nie zmienia. To rock – Led Zeppelin, AC/DC, Guns N’ Roses. Poza kortem raczej po nie nie sięgam, bo pewnie miałabym problemy z zaśnięciem. Wtedy wybieram więcej popu czy jazzu – zdradziła z uśmiechem.

    W ćwierćfinale Świątek zmierzy się z Jekateriną Aleksandrową lub Anną Kalińską.

  • Rosjanka zagra ze Świątek. Cały świat usłyszał, jak nazwała Polkę

    Rosjanka zagra ze Świątek. Cały świat usłyszał, jak nazwała Polkę

    Anna Kalinskaja będzie przeciwniczką Igi Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Rosjanka po zaciętym, trzysetowym pojedynku pokonała swoją starszą rodaczkę Jekatierinę Aleksandrową 3:6, 7:6(5), 6:1 i to ona stanie teraz na drodze Polki w walce o awans do półfinału. – To będzie mecz na wysokim poziomie – zapowiedziała Kalinskaja, komentując nadchodzące starcie ze Świątek.

    Iga Świątek do ćwierćfinału dotarła pewnym krokiem. W pierwszym swoim meczu w Cincinnati rozgromiła Anastazję Potapową 6:1, 6:4, a w czwartej rundzie wyeliminowała Soranę Cirsteę, wygrywając 6:4, 6:3. Między tymi pojedynkami miała aż trzy dni przerwy – wszystko za sprawą walkowera w trzeciej rundzie, po tym jak Marta Kostiuk wycofała się z powodu kontuzji. – Oglądaliśmy festiwal przełamań, ale w decydujących momentach to Świątek była skuteczniejsza – pisał tuż po meczu Dominik Senkowski ze Sport.pl.

    Mecz Aleksandrowej z Kalinskają miał swoją dodatkową dramaturgię. Faworytką była starsza z Rosjanek, która wcześniej miała bilans 6–0 w bezpośrednich pojedynkach z młodszą rodaczką. Tym razem jednak po ponad dwóch godzinach gry to Kalinskaja cieszyła się z awansu, odwracając losy spotkania po przegranym pierwszym secie. Teraz po raz drugi w karierze zmierzy się z Igą Świątek.

    – Jestem podekscytowana. To będzie mecz na wysokim poziomie, Iga jest wojowniczką. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało jutro. Nawet nie wiem jeszcze, o której godzinie zagram. Może odpocznę trochę w szatni – powiedziała po spotkaniu Kalinskaja.

    Obie tenisistki miały już okazję stanąć po przeciwnych stronach siatki w lutym 2024 roku w półfinale turnieju w Dubaju. Wówczas Kalinskaja zwyciężyła 6:4, 6:4, a w finale uległa Jasmine Paolini po trzysetowym boju. – Wiedziałam, że jedyną szansą w meczu z Igą jest agresywna gra i kończące uderzenia. Nie było czasu na długie rozważania – wspominała tamten występ Rosjanka.

    Jak podkreślali komentatorzy, w Dubaju Kalinskaja udowodniła, że potrafi połączyć opanowanie z ofensywnym stylem gry. Świątek nie miała wtedy swojego najlepszego dnia, co pozwoliło Rosjance sprawić dużą niespodziankę i wyeliminować liderkę światowego rankingu.