Category: Uncategorized

  • Wyjątkowy prezent trafi do Igi Świątek. Jest reakcja sztabu tenisistki

    Wyjątkowy prezent trafi do Igi Świątek. Jest reakcja sztabu tenisistki

    Kilka tygodni temu Przemysław Kozłowski, artysta ze Słupowa w woj. kujawsko-pomorskim, znany z tworzenia niezwykłych dzieł z zapałek, zamieścił na Facebooku poruszający wpis skierowany do Igi Świątek. „Iga, odezwij się, proszę. Wykonałem dla ciebie rakietę tenisową z 7030 zapałek, poświęcając na to 720 godzin pracy. Warto było, bo jesteś wyjątkową osobą, naszą mistrzynią, dumą narodową” — napisał.

    Kozłowski, który zmaga się z niepełnosprawnością rąk, od lat tworzy imponujące konstrukcje z zapałek. Jego prace trafiały już do znanych osób — zbudował m.in. szopkę bożonarodzeniową z ponad 266 tys. zapałek dla papieża Franciszka czy „złotą piłkę” dla Roberta Lewandowskiego. Tym razem postanowił przygotować wyjątkowy prezent dla najlepszej polskiej tenisistki.

    — Lubię sport, a tenis jest mi szczególnie bliski. Kiedyś kibicowałem Agnieszce Radwańskiej, teraz trzymam kciuki za Igę Świątek. Oglądam jej mecze, to wspaniała dziewczyna i nasza duma narodowa — mówił w rozmowie z „Gazetą Pomorską”.

    Artysta przyznał, że projekt rakiety był wyjątkowo trudny i wymagał zastosowania zupełnie innej techniki niż dotychczasowe prace. — Mam niepełnosprawne ręce, więc było to ogromne wyzwanie. Ale Iga jest tak wyjątkową osobą, że nawet gdyby zajęło mi to 7200 godzin, zrobiłbym to dla niej — podkreślał w wywiadzie dla „Sportowych Faktów”.

    Kilka tygodni temu na apel Kozłowskiego zareagowała menadżerka Igi, Daria Sulgostowska. — Iga bardzo docenia wysiłek i pasję, jakie pan Przemysław włożył w stworzenie rakiety. Dzieło wygląda imponująco. Ponieważ Iga spędza ponad 300 dni w roku poza Polską, nie może odebrać prezentu osobiście, ale bez problemu może to zrobić członek jej zespołu i przekazać go do domu rodzinnego — mówiła wówczas.

    Teraz wiadomo, że rakieta trafiła już do ekipy Świątek. — Dzięki pani menadżer Darii Sulgostowskiej moja rakieta z 7030 zapałek trafi do naszej mistrzyni. Dziękuję za prezenty: zdjęcie Igi, piłeczkę z Rolanda Garrosa z jej autografem oraz zestaw od PZT — koszulkę, dres i czapkę reprezentacji Polski. Teraz pozostaje tylko iść na mecz Igi i kibicować naszej mistrzyni — napisał Kozłowski w mediach społecznościowych.

  • Było już 5:2. Niewiarygodne, co się wydarzyło w meczu Linette z Pegulą

    Było już 5:2. Niewiarygodne, co się wydarzyło w meczu Linette z Pegulą

    Magda Linette przeżywała w Cincinnati prawdziwą huśtawkę emocji. Pod koniec drugiego seta meczu trzeciej rundy z Jessicą Pegulą frustracja wzięła górę – Polka z impetem rzuciła rakietą o kort. Chwilę później po raz drugi tego dnia musiała zejść z placu gry, tym razem z powodu nadciągającej burzy. Spotkanie, w którym Linette prowadziła 7:6, 3:6 z czwartą rakietą świata, zostało przerwane i dokończone zostanie dopiero w środę.

    Kolejne amerykańskie starcie i pytanie bez odpowiedzi

    Tradycji stało się zadość – wszystkie dotychczasowe mecze Linette z Pegulą rozgrywano w USA. Teraz pozostaje czekać, czy Polka przerwie inną serię, bo do tej pory nie udało jej się pokonać Amerykanki. Odpowiedź poznamy dopiero po wznowieniu gry.

    Nerwowy początek – od 5:2 do 5:5

    Jeszcze zanim rozpoczęła się walka, można było mieć powody do obaw. Nad kortem kłębiły się ciemne chmury, a w pierwszym secie Linette przycupnęła z grymasem bólu. Operator kamery szybko pokazał zaklejone taśmą kolano zawodniczki i poważną twarz trenera Marka Gellarda. Na szczęście uraz nie przeszkodził jej w kontynuowaniu gry.

    Pierwsze gemy były pełne przełamań – przez cztery kolejne żadna z tenisistek nie utrzymała podania. Jako pierwsza tę serię przerwała Polka i po 26 minutach prowadziła 5:2. Komentująca w Canal+ Joanna Sakowicz-Kostecka nie kryła zachwytu: – Przepięknie, przepięknie!

    Niestety, od tego momentu Linette zaczęła zwalniać tempo, a Pegula nabrała pewności siebie. Amerykanka odrobiła straty, a Polka popełniła kilka kosztownych błędów, m.in. przy świetnie wypracowanej piłce posłała ją na aut. Ostatecznie jednak dzięki dobremu serwisowi Linette wygrała tie-breaka 7:5, po raz pierwszy w karierze urywając Peguli seta.

    Drugi set – dym, deszcz i rosnące nerwy

    W drugiej partii Pegula szybko wyszła na 3:0, pokazując spokój i konsekwencję. Już po pierwszym gemie sędzia zerkała w górę, a Sakowicz-Kostecka informowała o dziwnym dymie w pobliżu trybun VIP. Po chwili jednak przeszkodził deszcz – mecz przerwano na kilka minut.

    Po wznowieniu Linette zmniejszyła stratę, ale rywalka odzyskała kontrolę i znów odskoczyła na 5:2. Przy stanie 5:3 Polka zmarnowała szansę na przełamanie, co wywołało u niej taką irytację, że cisnęła rakietą o kort. Obroniła jeszcze dwie piłki setowe, lecz trzeciej – zakończonej asem Peguli – już nie.

    Decydujący set odłożony na później

    Na trzecią odsłonę tenisistki nie wyszły. Najpierw pojawiły się błyskawice, potem lunął deszcz, a organizatorzy dla bezpieczeństwa nakazali wszystkim opuścić kort. Po pewnym czasie ogłoszono, że rywalizacja tego dnia się nie odbędzie.

    Zwyciężczyni meczu Linette – Pegula w 1/8 finału zmierzy się z Clarą Tauson lub Weroniką Kudermietową. W środę o ćwierćfinał zagra też Iga Świątek, której rywalką będzie Sorana Cirstea.

  • Zapadła decyzja ws. meczu Świątek z Cirsteą. Organizatorzy WTA Cincinnati informują

    Zapadła decyzja ws. meczu Świątek z Cirsteą. Organizatorzy WTA Cincinnati informują

    Tegoroczny turniej WTA 1000 w Cincinnati układa się dla Igi Świątek w dość nietypowy sposób. Polka ostatni raz wyszła na kort w sobotę, a w poniedziałek ograniczyła się jedynie do treningu. Stało się tak, ponieważ dzień wcześniej otrzymała walkowera od Marty Kostiuk. Wszystko jednak wskazuje na to, że w środę 24-latka z Raszyna rozegra już normalny mecz – jej rywalką będzie Sorana Cirstea. Organizatorzy opublikowali właśnie środowy plan gier, w którym spotkanie naszej tenisistki znalazło się na liście. Jest też istotna zmiana w porównaniu do wcześniejszych występów, a dodatkowo poznaliśmy dokładną godzinę rozpoczęcia rywalizacji.

    Choć Świątek ma za sobą dopiero jeden rozegrany mecz, jest już w czwartej rundzie turnieju. W premierowej fazie otrzymała wolny los, następnie pewnie pokonała Anastazję Potapową 6:1, 6:4. Pojedynek w 1/16 finału ostatecznie się nie odbył – w niedzielę wieczorem ogłoszono, że Marta Kostiuk wycofała się z powodu kontuzji prawego nadgarstka. Ukrainka zrezygnowała z dalszej gry, by wyleczyć uraz przed zbliżającym się US Open.

    Podczas gdy wczoraj inne zawodniczki walczyły o miejsce w najlepszej „16”, Iga odbyła jedynie trening. Dużo trudniejsze zadanie miały Sorana Cirstea i Yue Yuan, które w pełnym słońcu stoczyły zacięty pojedynek. Chinka prowadziła już 4:2, 30-0 w drugim secie, mając własne podanie, ale Rumunka odwróciła losy meczu i po niemal trzech godzinach zwyciężyła 6:7(2), 6:4, 6:4. Teraz 35-latka ma dwie doby na regenerację przed starciem z triumfatorką tegorocznego Wimbledonu.

    Starcie Świątek – Cirstea o awans do ćwierćfinału zaplanowano na środę. O 23:40 polskiego czasu ogłoszono oficjalny harmonogram dnia w stanie Ohio. Mecz obu zawodniczek otworzy rywalizację na korcie Grandstand – drugiej co do wielkości arenie turnieju. Początek wyznaczono na godz. 17:00 czasu polskiego.

    To zmiana w porównaniu do pojedynku z Potapową, który odbył się na korcie centralnym. W środę na głównej arenie zobaczymy natomiast liderkę rankingu WTA Arynę Sabalenkę, która zmierzy się z Jessicą Bouzas Maneiro – ich mecz rozpocznie się nie wcześniej niż o godz. 21:00 czasu polskiego. Z kolei w nocy, około 2:30 naszego czasu, odbędzie się starcie pomiędzy Jekateriną Aleksandrową a Anną Kalinską, którego zwyciężczyni zmierzy się w ćwierćfinale z triumfatorką pojedynku Świątek – Cirstea. W tym przypadku Rosjanka lub jej rodaczka będą miały kilka godzin mniej na regenerację przed piątkowym meczem o miejsce w półfinale.

  • Znamy godzinę meczu Igi Świątek o ćwierćfinał w Cincinnati

    Znamy godzinę meczu Igi Świątek o ćwierćfinał w Cincinnati

    Świetne wieści dla fanów polskiego tenisa. Organizatorzy turnieju w Cincinnati ogłosili termin meczu 1/8 finału pomiędzy Igą Świątek a Soraną Cirsteą – kibice mogą odetchnąć z ulgą, bo spotkanie odbędzie się o dogodnej porze. Początek zaplanowano na środę o godz. 17 czasu polskiego. Będzie to pierwszy pojedynek dnia na korcie Grandstand, a jego przebieg będzie można śledzić na żywo na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.

    Iga Świątek (3. WTA) awansowała do 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Cincinnati, rozgrywanego na kortach twardych, mimo że dotychczas zagrała tylko jedno spotkanie. W pierwszej rundzie miała wolny los, a w drugiej pewnie pokonała Anastazję Potapową (45. WTA) 6:1, 6:4. W kolejnej fazie miała zmierzyć się z Martą Kostiuk (27. WTA), jednak Ukrainka wycofała się z powodu problemów zdrowotnych.

    Teraz przeciwniczką liderki polskiego tenisa będzie doświadczona, 35-letnia Sorana Cirstea (138. WTA). Rumunka w drodze do 1/8 finału pokonała kolejno: Donnę Vekić (55. WTA) 6:1, 4:6, 6:3, Magdalenę Fręch (28. WTA) 7:6, 2:6, 6:4 oraz Yue Yuan (98. WTA) 6:7, 6:4, 6:4. W ostatnim meczu była już w trudnej sytuacji, przegrywając 6:7, 2:4, lecz zdołała odwrócić losy rywalizacji.

    Dotychczas Świątek i Cirstea spotkały się cztery razy i za każdym razem triumfowała Polka. Ostatni pojedynek miał miejsce w kwietniu 2024 roku w Madrycie, gdzie Świątek zwyciężyła 6:1, 6:1 w zaledwie godzinę i 18 minut.

    Zwyciężczyni środowego starcia awansuje do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z lepszą z pojedynku Jekatierina Aleksandrowa (16. WTA) – Anna Kalinskaja (34. WTA).

  • Wieści dla Świątek prosto z USA. I to z samego rana. Brutalny werdykt dla Sabalenki

    Wieści dla Świątek prosto z USA. I to z samego rana. Brutalny werdykt dla Sabalenki

    Powrót Igi Świątek na szczyt rankingu WTA wydaje się być jedynie kwestią czasu – i to raczej krótkiego. Tak przynajmniej twierdzi legendarny amerykański trener Rick Macci, który w przeszłości prowadził m.in. Serenę i Venus Williams. Ceniony szkoleniowiec po raz kolejny nie szczędzi pochwał naszej tenisistce, prognozując jej rychły powrót na pozycję liderki światowego zestawienia. W swoich wypowiedziach szczególnie podkreśla jedną z cech gry 24-latki, którą uważa za jej wyjątkowo potężny atut.

    Triumf na Wimbledonie jest już historią – teraz Świątek koncentruje się na kolejnych wyzwaniach. Najważniejsze z nich w najbliższych tygodniach to oczywiście start w ostatnim wielkoszlemowym turnieju sezonu – US Open. Częścią przygotowań do rywalizacji w Nowym Jorku jest toczący się turniej WTA 1000 w Cincinnati, w którym Polka również chce zaprezentować się z jak najlepszej strony.

    Rozstawiona z numerem trzecim raszynianka rozpoczęła zmagania od drugiej rundy. Tam po pewnym, choć momentami wymagającym meczu, pokonała Rosjankę Anastazję Potapową 6:1, 6:4. To zwycięstwo praktycznie od razu otworzyło jej drogę do 1/8 finału, ponieważ kolejna rywalka – Marta Kostiuk – z powodu urazu nadgarstka wycofała się z turnieju tuż po wygranej z Tatjaną Marią. O awans do ćwierćfinału Świątek zagra jutro z Rumunką Soraną Cirsteą.

    Macci z uwagą obserwuje poczynania Polki na amerykańskich kortach. W swoim wpisie w mediach społecznościowych stwierdził, że jej detronizacja Aryny Sabalenki to kwestia najbliższych tygodni.

    – Cofnijmy się i spójrzmy na statystyki, aby zobaczyć, jak wyjątkowa jest Iga. Od 2020 roku pobiła mnóstwo rekordów. Jej powrót na pozycję numer jeden jest tuż za rogiem, bo „Polski Punisher” ma „popcornowe stopy” i jest niemal nie do pokonania pod względem mentalnym – napisał Macci.

    To nie pierwszy raz, gdy legendarny 70-latek podkreśla znaczenie mentalnej siły Świątek. W jednym z wcześniejszych wpisów zauważył:

    – Uwielbiam w Idze to, że potrafi wejść w zupełnie inną przestrzeń mentalną. Kiedy mistrz dolewa paliwa do już rozpalonego ognia, powstaje nowy płomień, który wynosi go jeszcze wyżej i pozwala utrzymywać się na szczycie – zaznaczył szkoleniowiec.

  • Nie mogli znieść zachowania Świątek. Tak pisali o Polce po starciu z Cirsteą. “Kompletny brak szacunku”

    Nie mogli znieść zachowania Świątek. Tak pisali o Polce po starciu z Cirsteą. “Kompletny brak szacunku”

    Po wycofaniu się Marty Kostiuk z rywalizacji Iga Świątek automatycznie awansowała do 1/8 finału turnieju WTA w Cincinnati. 13 sierpnia Polka zmierzy się tam z dobrze sobie znaną Soraną Cirsteą. Ich wcześniejsze spotkania na korcie nie zawsze przebiegały w neutralnej atmosferze — jedno z nich, rozegrane w lutym tego roku w Dosze, wzbudziło spore emocje, szczególnie w rumuńskich mediach.

    Świątek, która wówczas była liderką światowego rankingu, pokonała Cirsteę w drugiej rundzie WTA Doha w niezwykle jednostronnym meczu 6:1, 6:1. Po spotkaniu udzieliła krótkiej wypowiedzi, w której mówiła o swoim dobrym samopoczuciu, satysfakcji z gry oraz o tym, że rozpoczyna właśnie 90. tydzień na szczycie rankingu WTA. Rumunów oburzył jednak fakt, że nie wspomniała ani słowem o swojej rywalce czy jej postawie na korcie.

    Portal Prosport.ro uznał takie zachowanie za „całkowity brak szacunku” i opisał je w artykule zatytułowanym: „Arogancki gest Igi Świątek wobec Sorany Cirstei po meczu w Dosze”. Autorzy sugerowali, że Polka wykazała się pychą i butą, skupiając się wyłącznie na sobie i swoich osiągnięciach.

    Od tamtej sytuacji minęło jednak trochę czasu. Obie tenisistki spotkały się ponownie w maju, w turnieju WTA Madryt. Wynik był identyczny — 6:1, 6:1 dla Świątek — lecz tym razem obyło się bez medialnych kontrowersji.

    Teraz los ponownie zestawił je po przeciwnych stronach siatki, tym razem w Cincinnati. Świątek przyjechała do USA po występie w Montrealu, gdzie zakończyła udział na 1/8 finału po porażce z Clarą Tauson. W Cincinnati zaczęła od wygranej z Anastazją Potapową, a dzięki rezygnacji Kostiuk od razu znalazła się w kolejnej rundzie.

    Starcie z Cirsteą odbędzie się 13 sierpnia o godzinie 17:00. Czy emocje i kontrowersje sprzed kilku miesięcy powrócą, czy też tym razem będzie to wyłącznie sportowa rywalizacja — przekonamy się już wkrótce.

  • Nie mogli znieść zachowania Świątek. Tak pisali o Polce po starciu z Cirsteą. “Kompletny brak szacunku”

    Nie mogli znieść zachowania Świątek. Tak pisali o Polce po starciu z Cirsteą. “Kompletny brak szacunku”

    Po wycofaniu się Marty Kostiuk Iga Świątek automatycznie awansowała do 1/8 finału turnieju WTA Cincinnati. Już 13 sierpnia zmierzy się tam z doświadczoną rumuńską tenisistką Soraną Cirsteą. Obie panie miały już okazję rywalizować w przeszłości, a jedno z ich spotkań – rozegrane w lutym 2024 roku w Dosze – wywołało spore kontrowersje.

    Był to pojedynek 2. rundy WTA Doha, w którym Świątek, wówczas liderka światowego rankingu, pewnie pokonała rywalkę 6:1, 6:1. Po meczu udzieliła wywiadu, w którym podkreślała swoją dobrą formę i cieszyła się z 90. tygodnia na szczycie WTA. – Jestem bardzo szczęśliwa, dobrze się czuję w Dosze. To był solidny mecz i jestem zadowolona. Szczerze mówiąc, zapomniałam o tym [90. tygodniu na 1. miejscu – red.], bo zazwyczaj zespół mi o tym przypomina, a ja skupiam się na teraźniejszości. To szalone, bo kiedy byłam młodsza, nie sądziłam, że to będzie możliwe – mówiła Polka.

    Słowa te nie spodobały się rumuńskim mediom. Portal Prosport.ro zarzucił Świątek „kompletny brak szacunku” wobec Cirstei, podkreślając, że nie padły żadne podziękowania czy choćby wzmianka o rywalce. Według dziennikarzy, Polka skupiła się wyłącznie na własnych sukcesach, co uznano za przejaw arogancji i pychy. W serwisie ukazał się nawet artykuł zatytułowany „Arogancki gest Igi Świątek wobec Sorany Cirstei po meczu w Dosze!”.

    Kilka miesięcy później tenisistki spotkały się ponownie – w Madrycie – a wynik był identyczny, 6:1, 6:1 dla Świątek. Tym razem obyło się jednak bez echa poza kortem.

    Przed tegorocznym pojedynkiem w Cincinnati Iga ma za sobą udany początek rywalizacji – najpierw wygrała z Anastazją Potapową, a następnie, dzięki rezygnacji Kostiuk, bez gry awansowała do 1/8 finału. Teraz czeka ją kolejny test formy przed zbliżającym się US Open. Mecz z Cirsteą rozpocznie się 13 sierpnia o godz. 17:00.

  • Świątek wygrała z Rumunką, ale co się stało po meczu. “Arogancki gest”

    Świątek wygrała z Rumunką, ale co się stało po meczu. “Arogancki gest”

    Rumuński portal Prosport.ro opisał zachowanie Igi Świątek po meczu z Soraną Cirsteą w Dosze jako „aroganckie” i „pozbawione uprzejmości”. W ocenie tamtejszego eksperta tenisowego, Alexandru Taciny, Polka miała po spotkaniu okazać lekceważenie rywalce. Co ciekawe, Rumun skupił się niemal wyłącznie na tym rzekomo niestosownym geście, a nie na samym wyniku meczu.

    Obecnie trwa turniej WTA 1000 w Cincinnati. Świątek w pierwszej rundzie miała wolny los, w drugiej pokonała Anastasiję Potapową 6:1, 6:4, a trzecią przeszła bez gry po tym, jak jej rywalka, Marta Kostiuk, wycofała się z powodu kontuzji nadgarstka. Dzięki temu Polka kolejne spotkanie rozegra dopiero w środę, już w czwartej rundzie. W poniedziałek poznaliśmy jej następną przeciwniczkę – będzie nią Sorana Cirstea.

    Rumunka, obecnie 138. rakieta świata (najwyżej była na 21. miejscu), w Cincinnati wyeliminowała kolejno Donnę Vekić (6:1, 4:6, 6:3), Magdalenę Fręch (7:6, 2:6, 6:4) oraz Yuan Yue (6:7, 6:4, 6:4). Świątek i Cirstea zmierzą się po raz piąty w karierze, a wszystkie poprzednie pojedynki wygrała Polka:

    Australian Open 2022 – 5:7, 6:3, 6:3

    Indian Wells 2023 – 6:2, 6:3

    Doha 2024 – 6:1, 6:1

    Madryt 2024 – 6:1, 6:1

    Tylko pierwsze spotkanie miało wyrównany przebieg. Szczególnie zapamiętano jednak ten z Doha 2024, po którym rumuńskie media wystosowały wobec Świątek absurdalne zarzuty.

    Wówczas Polka całkowicie zdominowała rywalkę, wygrywając 6:1, 6:1 w zaledwie 61 minut. W pomeczowym wywiadzie odpowiadała m.in. na pytania o swoją pozycję liderki rankingu oraz o plany spędzenia wolnego czasu w Katarze. Nie padło ani jedno zdanie o Cirstei, co Tacina uznał za „brak uprzejmości” i „niechęć do pocieszenia rywalki”.

    Faktycznie, na turniejach często zwyciężczynie dodają kilka kurtuazyjnych słów o przeciwniczce, jednak nie jest to obowiązek. Co więcej, po zakończeniu meczu Świątek podziękowała Rumunce za grę, podchodząc do siatki i mówiąc „Thank you”, a następnie ściskając jej dłoń.

    Czy środowy mecz w Cincinnati przyniesie więcej sportowych emocji niż pozasportowych komentarzy? Godzina rozpoczęcia spotkania nie została jeszcze ustalona.

  • Iga Świątek skradła całe show! Kibice jej tego nie zapomną

    Iga Świątek skradła całe show! Kibice jej tego nie zapomną

    Iga Świątek przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie przygotowuje się do walki o kolejne trofeum – tym razem w prestiżowym turnieju Cincinnati Open. Choć głównym celem jej pobytu jest rywalizacja sportowa, Polka znalazła czas, by wziąć udział w wyjątkowej akcji przygotowanej przez organizatorów. Była to okazja, by pokazać się z zupełnie innej strony – nie tylko jako bezwzględna rywalka na korcie, ale przede wszystkim jako ciepła, serdeczna i niezwykle ludzka osoba. Spotkanie, w którym uczestniczyła, sprawiło, że kilku szczęśliwych kibiców zyskało wspomnienia, które pozostaną z nimi na całe życie.

    Świątek, mimo że jest dziś jedną z najlepszych zawodniczek na świecie, nie traci kontaktu z fanami i chętnie okazuje im wdzięczność. Jej media społecznościowe śledzą miliony osób z różnych zakątków globu, a możliwość zdobycia autografu czy wspólnego zdjęcia to dla wielu spełnienie marzeń. Ciepły uśmiech, naturalność i poczucie humoru sprawiają, że Iga wzbudza sympatię nawet wśród osób, które dopiero zaczynają interesować się tenisem.

    Organizatorzy turnieju w Cincinnati postanowili wykorzystać ten potencjał w kreatywny sposób. Przygotowali specjalną niespodziankę dla wybranych fanów – poprosili ich o nagranie krótkich wiadomości, w których opowiadali, dlaczego podziwiają swoich ulubionych zawodników. Wśród wspomnianych gwiazd pojawili się m.in. Iga Świątek, Jannik Sinner, Carlos Alcaraz czy Aryna Sabalenka. Kibice z przejęciem mówili o tym, co ich inspiruje w grze i postawie sportowców, nie wiedząc, że ci znajdują się… tuż obok nich, ukryci za kurtyną.

    Kulminacyjnym momentem była chwila, w której zasłona opadała, a zawodnicy wychodzili na spotkanie z niczego niespodziewającymi się kibicami. Emocje, jakie wtedy wybuchały, trudno opisać. Na twarzach fanów widać było zaskoczenie, wzruszenie i czystą radość. Jedna z uczestniczek – starsza kobieta, która od lat ogląda mecze Igi – z trudem powstrzymywała łzy, gdy zobaczyła ją na żywo. „Wow, co za niespodzianka” – wyznała drżącym głosem. Inna z kolei, nie kryjąc ekscytacji, zapytała tylko: „Czy mogę cię przytulić?”.

    Całe wydarzenie zostało uwiecznione w materiale wideo i opublikowane na oficjalnych kanałach turnieju. Widać w nim nie tylko zaskoczenie kibiców, ale też serdeczność i otwartość Igi, która z każdym zamieniła kilka słów, uśmiechnęła się do zdjęcia i sprawiła, że ten dzień stał się dla nich wyjątkowy.

    To kolejny dowód na to, że Świątek jest nie tylko wybitną mistrzynią kortu, ale i ambasadorką sportu, która potrafi budować prawdziwą więź z ludźmi. W Cincinnati znów udowodniła, że dla swoich fanów potrafi zrobić coś, co wykracza daleko poza tenisowe linie.

  • Tomasz Lis zobaczył, co Nawrocki robił na meczu. Tak go nazwał

    Tomasz Lis zobaczył, co Nawrocki robił na meczu. Tak go nazwał

    Lechia Gdańsk zremisowała 3:3 z Motorem Lublin, jednak tym razem to nie sam wynik czy przebieg meczu były w centrum uwagi. Najwięcej emocji wzbudziła obecność Karola Nawrockiego. Prezydent RP skradł show na stadionie, stając się głównym bohaterem wieczoru i przyciągając spojrzenia wszystkich kibiców. Jego pojawienie się wywołało lawinę komentarzy – do sytuacji odniósł się m.in. Tomasz Lis, a wkrótce odpowiedział mu Krzysztof Stanowski.

    Spotkanie 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy dostarczyło wielu sportowych wrażeń – kibice obejrzeli sześć bramek, po trzy dla każdej drużyny. Lechia i Motor podzieliły się punktami, ale to debiut Karola Nawrockiego na trybunach w roli prezydenta RP przykuł największą uwagę. Znany z zamiłowania do piłki nożnej, a szczególnie do trójmiejskiego zespołu, Nawrocki został gorąco powitany przez fanów biało-zielonych. Skandowano jego imię i nazwisko, wywieszono specjalny transparent, a on sam pojawił się nawet w tzw. młynie kibiców. „Dziękuję Lechii Gdańsk i wszystkim kibicom z całej Polski za wsparcie!” – napisał później w mediach społecznościowych.

    Nie wszyscy jednak podzielali entuzjazm kibiców. Do sieci trafiło nagranie, na którym widać, jak prezydent schodzi z trybun, słuchając okrzyków na swoją cześć i odpowiadając na nie gestem. Film skomentował Tomasz Lis, który już w trakcie kampanii wyborczej krytykował Nawrockiego. – Prezydent wszystkich kiboli, czyli bezmyślnego marginesu społecznego. Straszne – napisał ostro na platformie X. Wpis wywołał falę komentarzy – jedni zgadzali się z dziennikarzem, inni go krytykowali. W dyskusję włączył się także Krzysztof Stanowski, publikując cztery zdjęcia przedstawiające Lisa na różnych stadionach, w barwach rozmaitych klubów. „Może chciał zapunktować u pana” – skwitował ironicznie.

    Pojawia się pytanie, czy Karol Nawrocki będzie częstym gościem na stadionie Lechii. Media sugerują, że jeśli pozwoli mu na to kalendarz, to na pewno pojawi się za dwa tygodnie na derbach Trójmiasta z Arką Gdynia. Sympatia prezydenta do gdańskiej drużyny jest dobrze znana – wytatuował sobie nawet logo grupy kibicowskiej Chuligani Wolnego Miasta, a w przeszłości uczestniczył w tzw. ustawkach.

    Pod względem sportowym Lechia wciąż znajduje się w trudnym położeniu. Mimo zdobycia punktu z Motorem, bilans drużyny pozostaje ujemny (-3) z powodu kary nałożonej przez PZPN jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Zespół zamyka tabelę ekstraklasy, zajmując 18. miejsce.