Category: Uncategorized

  • Oto cała prawda o przeszłości Nawrockiego. Ujawniamy kulisy

    Oto cała prawda o przeszłości Nawrockiego. Ujawniamy kulisy

    Miał talent, czuł ring. Karol Nawrocki w oczach wujka i gdańskiego środowiska bokserskiego

    — Miał dryg, potrafił boksować — mówi o Karolu Nawrockim jego wujek Waldemar, ceniony trener i charakterystyczna postać trójmiejskiego boksu. Spotykamy się na ringu sali treningowej, w której obecny prezydent RP nadal czasem pojawia się na zajęciach. I próbujemy odpowiedzieć na jedno pytanie: ile prawdy jest w historii o Nawrockim–pięściarzu i czy ten wątek faktycznie ma dziś znaczenie?

    Jedno jest pewne: sport to ogromna pasja Karola Nawrockiego. Od lat widać go na stadionach i halach, regularnie podkreśla wagę aktywności fizycznej, a w przestrzeni publicznej funkcjonuje już narracja o jego obiecujących początkach w boksie. Ale czy to naprawdę solidny rozdział w jego życiu, czy może nieco podkoloryzowana legenda?


    Gdańskie początki. “Widziałem w nim moc”

    Ulica Elektryków w Gdańsku – dawne serce Stoczni Gdańskiej, dziś miejsce pełne klubów, knajp i koncertów. W jednej z hal mieści się klub Brzostek Top Team, prowadzony przez Macieja Brzostka, przyjaciela prezydenta. To tutaj spotykam Waldemara Nawrockiego: niski, energiczny, w czarnym golfie i charakterystycznym kapeluszu wygląda jak wyjęty z filmu Guya Ritchiego. To on namówił młodego Karola na boks, to on pilnował jego pierwszych kroków na ringu.

    Nawrocki trenował jednak czysto amatorsko. Wujek, prowadzący zawodowców, wiedział doskonale, jak brutalny potrafi być boks i niekoniecznie chciał, by Karol wiązał z nim przyszłość. A choć ten chwali się tytułem mistrza Pomorza w wadze ciężkiej i startami w Pucharze Polski, sam Waldemar podchodzi do tego spokojnie — lokalne sukcesy, dobry potencjał, ale boks był dla Karola raczej odskocznią niż życiowym planem.

    Gdańsk w latach 80. i 90. miał silną bokserską tradycję. Karol zaczynał w klubie Stoczniowiec, w starej, surowej, przemysłowej sali. — Każdy chłopak albo grał w piłkę, albo boksował. A Karol? On po treningu siadał do książek. Nauka była dla niego najważniejsza — wspomina wujek. — Widziałem w nim siłę, adrenalinę. Taką, która albo prowadzi do wielkości, albo niszczy. I wiedziałem, że musi ją z siebie wyrzucać, ale nie na ringu. On już wtedy był „polityczny”. Dlatego hamowałem go z boksem.


    “Chcesz chodzić z podbitym okiem?” — polityka wygrywa z ringiem

    Waldemar podkreśla, że wraz z rozwojem kariery Karola boks stał się niepotrzebnym ryzykiem. — Czasem chciał jeszcze stoczyć jakąś fajną walkę. A ja mówiłem: Karol, jesteś osobą publiczną. Chcesz pokazać się ludziom z podbitym okiem? — śmieje się trener.

    Sam Waldemar to postać większego kalibru niż jego siostrzeniec: prowadził medalistów mistrzostw Polski, kiedyś sam wywołał sensację, pokonując mistrza kraju Mirosława Kuźmę. Karol miał więc kogo słuchać — i kogo podziwiać.


    Siedlce: dzielnica, która wychowała prezydenta

    Nawrocki dorastał na gdańskich Siedlcach, dziś częściowo modernizowanych, ale wciąż z zachowanym klimatem dawnej robotniczej dzielnicy. — To była dzielnica robotniczo-sportowo-bandycka. Ale jakich takich nie było? — mówi wujek. — Jego koledzy po treningu szli na piwo. A on wracał i się uczył. Nic nie spadło mu z nieba. To ciężka robota, jak w sporcie.

    Nawrocki grał też w piłkę — zaczynał w Gedanii, kończył jako kapitan osiedlowego EX Siedlce. Może gdyby został przy futbolu, marzyłby o Lechii? — A został politykiem i wyszło mu to świetnie. W sporcie nigdy nie wiadomo, dokąd dojdziesz. A w polityce wszyscy widzieliśmy, że ma do tego predyspozycje — ocenia Waldemar.


    Ustawki? Wujek tonuje emocje: “Nie róbmy z niego ulicznego zabijaki”

    Najbardziej kontrowersyjny epizod związany z przeszłością Nawrockiego to rzekomy udział w ustawkach kibiców. Sam polityk w rozmowie z Mentzenem mówił o „sportowych, szlachetnych walkach”. Jadczak ujawnił jednak, że Nawrocki miał pojawić się w ustawce Lechii i Lecha w 2009 r.

    Waldemar bagatelizuje sprawę: — Raz wpadł tam jako kibic. Raz, nie więcej. I od razu zrobił się z tego wielki szum. Nie róbmy z Karola zabijaki. On nie miał nawet czasu na takie rzeczy.


    Prezydent nadal trenuje. Ale na zawodowy powrót nie ma szans

    Dziś Karol Nawrocki wciąż odwiedza gdańskie kluby bokserskie — już nie jako zawodnik, ale jako ktoś, kto lubi aktywność fizyczną i chce od czasu do czasu przyłożyć w worek, choćby z sentymentu. — Przyszedł raz po 21. Oczywiście z ochroną. Ale ochroniarze też później trochę poboksowali — śmieje się trener.

    Czy mógłby jeszcze wyjść do ringu? — Moim zdaniem to nierealne. Nawet jednorazowe, charytatywne starcie wymaga miesięcy przygotowań. A on ma teraz obowiązki, które nie pozwalają na takie ryzyko. Kiedyś mówiło się o jego walce z Mariuszem Wachem — i niewiele brakowało, ale dziś? To już tylko gdybanie.


    Został mu więc ring polityczny

    Zamiast wyprowadzania ciosów na ringu, Karol Nawrocki bije się o swoje w polityce. A legenda o jego bokserskiej przeszłości — prawdziwa czy nieco podkoloryzowana — pozostaje jedynie tłem do historii człowieka, który sport lubił, ale świadomie wybrał inną drogę.

  • Lewandowski na ustach Hiszpanów. Wszystko po tym, co zrobił w hicie LM

    Lewandowski na ustach Hiszpanów. Wszystko po tym, co zrobił w hicie LM

    Zwycięstwo Barcelony w wtorkowym meczu Ligi Mistrzów wcale nie przyszło łatwo. Anulowany gol Roberta Lewandowskiego, a następnie trafienie Eintrachtu sprawiły, że „Duma Katalonii” znów musiała odrabiać straty. Ostatecznie udało się odwrócić losy spotkania, lecz polski napastnik nie odegrał tym razem bezpośredniej roli przy bramkach zdobytych przez jego zespół. Znalazło to odbicie w ocenach pomeczowych, które hiszpańskie media wystawiały z wyjątkową skrupulatnością.

    Ostatnie starcie Barcelony z Eintrachtem Frankfurt sprzed trzech lat zakończyło się skandalem, który wystawił klub w fatalnym świetle. Nic dziwnego, że we wtorkowy wieczór piłkarze „Blaugrany” chcieli za wszelką cenę udowodnić swoją wyższość i zatrzeć złe wspomnienia tamtego incydentu.

    Katalończycy rozpoczęli agresywnie i już w 10. minucie Robert Lewandowski trafił do siatki. Radość Polaka trwała jednak krótko — gol został anulowany z powodu spalonego Raphinhii. Kilkanaście minut później Eintracht wykorzystał błąd defensywy Barcelony, a Ansgar Knauff dał gościom prowadzenie. Rezultat 0:1 utrzymał się aż do przerwy, a widmo kolejnej porażki z niemieckim rywalem zaczęło powoli zaglądać w oczy „Dumy Katalonii”.

    Po zmianie stron na murawie pojawił się jednak niespodziewany bohater — Jules Koundé. Francuski obrońca popisał się rzadko spotykaną skutecznością, zdobywając dwa gole w odstępie zaledwie trzech minut. Jego fenomenalny występ przesądził o zwycięstwie Barcelony i pozwolił jej odetchnąć z ulgą.

    Lewandowski natomiast nie spełnił oczekiwań. Choć ogólna prezencja napastnika była poprawna, hiszpańscy dziennikarze nie okazali mu większej wyrozumiałości. Zwłaszcza że zajął miejsce Ferrana Torresa, który kilka dni wcześniej popisał się hat-trickiem przeciwko Realowi Betis.

    „Lewandowski został w tym meczu praktycznie >>zapomniany<<. Po zastąpieniu Ferrana Torresa, świeżo po hat-tricku, wymaga się od niego znacznie więcej. Polak nie potrafił wejść w akcje ofensywne, jego ruchy nie były już tak dynamiczne jak kiedyś, a w 65. minucie został zmieniony” — napisali dziennikarze „Marki”, wystawiając mu zaledwie „4” w dziesięciostopniowej skali.

    Na wybór Hansiego Flicka zwróciło uwagę także „Mundo Deportivo”, sugerując, że postawienie na kapitana reprezentacji Polski nie było najlepszą decyzją w obecnej formie zawodnika.

    Również „As” nie szczędził krytyki. Zdaniem redakcji Lewandowski przechodzi trudniejszy okres, o czym świadczy kolejny mecz bez gola. Przypomniano również, że Polak nie trafił do siatki od 22 listopada, co jak na napastnika jego klasy jest serią wyjątkowo niepokojącą.

  • Polska przekaże samoloty MiG-29 dla Ukrainy? Sztab generalny: trwają rozmowy

    Polska przekaże samoloty MiG-29 dla Ukrainy? Sztab generalny: trwają rozmowy

    Polska przekaże samoloty MiG-29 dla Ukrainy? Sztab generalny: trwają rozmowy

    Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

    Przekazywanie samolotów ma być związane z osiąganiem przez nie docelowych resursów eksploatacyjnych oraz brakiem perspektywy ich dalszej modernizacji w Siłach Zbrojnych RP. Sztab Generalny wskazuje, że “donacja samolotów będzie elementem sojuszniczej polityki wsparcia Ukrainy oraz utrzymania bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO”.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Przeczytaj także: Trzymajmy wojsko z dala od polityki. Również na wizji

    Zadania wycofywanych ze służby samolotów MiG-29 mają być realizowane przez samoloty F-16 oraz FA-50. “Jednocześnie w związku z przekazaniem samolotów prowadzone są rozmowy ze stroną ukraińską w zakresie udostępnienia Polsce wybranych technologii dronowych i rakietowych” — czytamy w komunikacie.

    Celem tego ma być zarówno rekompensata sprzętowa, jak i pozyskanie i wspólne rozwijanie nowych kompetencji obronnych i przemysłowych.

    Zobacz: Abp Szewczuk: armia Ukrainy chroni Europę przed nową wielką wojną

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Subskrybuj Onet Premium. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

    btr

    Data utworzenia:

    9 grudnia 2025, 21:48
    Zobacz również

    Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie

  • Najwyższe miejsce na mistrzostwach świata od dekady, świetne rzuty karne i dużo straconych bramek

    Najwyższe miejsce na mistrzostwach świata od dekady, świetne rzuty karne i dużo straconych bramek

    Za nami udział reprezentacji Polski kobiet pod wodzą selekcjonera Arne Senstada w Mistrzostwach Świata Kobiet 2025. Biało-Czerwone rozegrały sześć spotkań, wygrały cztery z nich, rzuciły 178 goli, co przełożyło się na 11. miejsce na koniec turnieju. Dla naszego zespołu to najwyższa lokata w czempionacie globu od dekady.

    Udana inauguracja mistrzostw przeciwko reprezentacji Chin (36:20), następnie wygrana z Tunezją (29:26) i zapewnienie sobie awansu do rundy głównej. Na koniec fazy grupowej porażka z mistrzyniami świata z Francji (28:42), a na otwarcie rundy głównej wygrana z Argentyną (28:25). W kluczowym spotkaniu w kontekście awansu do ćwierćfinału dotkliwa przegrana z gospodyniami z Holandii (22:33), ale udane zakończenie mistrzostw dzięki zwycięstwu odniesionym nad Austrią (35:30) – tak wyglądały Mistrzostwa Świata Kobiet 2025 w wykonaniu reprezentacji Polski.

    Najlepszy wynik od dekady

    Cztery zwycięstwa w sześciu spotkaniach zapewniły Biało-Czerwonym trzecie miejsce w tabeli Grupy III w rundzie głównej. To oznaczało zaś końcową klasyfikację w strefie 9-12. Ze względu na dorobek punktowy oraz bilans bramkowy, Polki turniej zakończyły na 11. miejscu (za Rumunią i Angolą, ale przed Serbią).

    Dla naszego zespołu jest to wyraźna poprawa względem wyniku osiągniętego przed dwoma laty podczas MŚ 2023. Wówczas Polki w rundzie głównej uplasowały się na czwartym miejscu, co przełożyło się na 16. lokatę w całym turnieju.

    Co więcej, tegoroczny wynik drużyny Arne Senstada jest najlepszym rezultatem osiągniętym przez Biało-Czerwone od 2015 roku i 4. miejsca zajętego przez ekipę Kima Rasmussena. Od tego czasu Polki lądowały na 17. pozycji w 2017 roku, 15. miejscu w 2021 roku i wspomnianej 16. lokacie w 2023 roku.

    Statystyki oddają miejsce w tabeli

    Przyglądając się bliżej występowi reprezentacji Polski w liczbach, uwagę zwraca fakt, że w większości turniejowych statystyk Biało-Czerwone na tle rywalek plasują się właśnie w okolicach dziesiątego miejsca.

    Dzieje się tak, na przykład, pod względem liczby rzuconych bramek oraz skuteczności rzutów. W obu klasyfikacjach Polki okupują właśnie 10. miejsce w stawce. Biało-Czerwone w turnieju przeprowadziły 339 ataków, oddały 283 rzuty, z których zdobyły 178 goli (29,6 bramki na mecz, 62,8% skuteczności rzutów).

    Rzuty karne i przechwyty siłą Biało-Czerwonych

    Są oczywiście takie obszary, w których reprezentacja Polski wypadła zdecydowanie in plus. Biało-Czerwone mogą pochwalić się m.in. drugim najwyższym współczynnikiem skuteczności w rzutach karnych (91,3%, tuż za Brazylią). Wszystko za sprawą fantastycznie dysponowanej w tym elemencie gry Magdzie Balsam, która zamieniła na bramki aż 21 z 23 prób z siódmego metra.

    Nasze kadrowiczki zanotowały także aż 42 przechwyty w defensywie, w czym zajęły bardzo wysoką trzecią pozycję po rundzie głównej. Najwięcej, bo po siedem udanych akcji w obronie, przeprowadziły Daria Michalak i Natalia Pankowska.

    Nasze reprezentantki brylowały także w akcjach rozdzierających obrony rywalek (tzw. breakthrough). Polki w ten sposób zdobyły aż 52 bramki, co oznacza piąty wynik w stawce. Blisko połowę wszystkich udanych prób przeprowadziła bardzo odważnie grająca Karolina Kochaniak (24).

    Obrona do doszlifowania

    W zespołowych podsumowaniach negatywnie wyróżnia się przede wszystkim statystyka straconych bramek. Choć całościowo Polki częściej trafiały do cudzych bramek niż pozwalały na to swoim rywalkom (bilans +2), to strata 176 goli (29,33 na mecz) to dopiero 25. wynik spośród wszystkich turniejowych reprezentacji.

    Jeszcze niżej, bo na 29. miejscu, nasza kadra uplasowała się pod względem liczby otrzymanych kar dwuminutowych za nieprzepisowe zagrania w defensywie. Polki odesłane zostały na przymusową przerwę aż 24 razy, z czego po pięć kar podyktowane zostało dla Katarzyny Cygan i Pauliny Uścinowicz.

    Jeśli chodzi natomiast o błędy techniczne, Biało-Czerwone znów sklasyfikowane zostały w połowie stawki (13. miejsce). Polki popełniły 74 straty, z czego mniej więcej za połowę z nich odpowiedzialny był tercet bardzo aktywnie grających rozgrywających – Katarzyna Cygan, Karolina Kochaniak i Monika Kobylińska.

    Liderki wzięły na siebie ciężar gry

    Przechodząc do statystyk indywidualnych, można zauważyć, że w czołówce zestawień widnieją przede wszystkim nazwiska najbardziej doświadczonych reprezentantek Polski. Warto wspomnieć także, że 12 spośród wszystkich 18 zawodniczek naszej kadry wzięło udział w komplecie sześciu spotkań.

    Najlepsze strzelczynie? Magda Balsam (42 bramki) i Karolina Kochaniak (26). Najskuteczniejsze? Również Magda Balsam (79%), a także Daria Michalak i Natalia Pankowska (po 73%). Najlepsze asystentki? Karolina Kochaniak (20) i Monika Kobylińska (16).

    Na wspomniane 178 goli zdobyte przez reprezentację Polski w turnieju złożyło się m.in.: 52 bramki po wejściach w obronę rywalek (tzw. breakthrough) (z czego 24 zdobyła Karolina Kochaniak), 32 po rzutach z okolic dziewiątego metra (z czego 11 zdobyła Monika Kobylińska), 30 po rzutach ze skrzydeł (z czego 13 zdobyła Magda Balsam), 23 gole po kontratakach (z czego 7 razy trafiła Magda Balsam), 21 z rzutów karnych (wszystkie autorstwa Magdy Balsam) oraz 16 z linii szóstego metra (z czego 7 zdobyła Natalia Pankowska).

    Im dalej, tym broniły skuteczniej

    Podsumowanie zakończymy przedstawieniem statystyk dotyczących gry naszych bramkarek, które łącznie musiały zmierzyć się z 227 rzutami rywalek. Tercet Adrianna Płaczek, Barbara Zima i Paulina Wdowiak zatrzymał łącznie 58 prób przeciwniczek, co przełożyło się na średnią skuteczność na poziomie 26%.

    Indywidualnie najwięcej interwencji (30) zanotowała Adrianna Płaczek, ale najskuteczniejsza była Paulina Wdowiak (33%). Najgorzej nasze golkiperki radziły sobie z rzutami karnymi (tylko 9% udanych interwencji), a najczęściej skutecznie interweniowały przy rzutach rywalek z okolic dziewiątego metra (40%).

  • Gwiazda tenisa staje po stronie Igi Świątek. Nagle jednak skontrował

    Gwiazda tenisa staje po stronie Igi Świątek. Nagle jednak skontrował

    Gwiazda tenisa staje po stronie Igi Świątek. Nagle jednak skontrował
    Iga Świątek i Marcos Baghdatis (Zdjęcie: Kieran Cleeves)
    Iga Świątek i Marcos Baghdatis (Zdjęcie: Kieran Cleeves) (Foto: NurPhoto / Getty Images)

    Marcos Baghdatis nie ma wątpliwości i wprost przyznaje rację Idze Świątek, która coraz głośniej mówi o przeciążeniu sezonem trwającym właściwie bez przerwy. Cypryjczyk uważa jednak, że obecnie tenisiści są w zupełnie innej, lepszej sytuacji.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Marcos Baghdatis w pełni podziela opinię Igi Świątek na temat przeciążonego kalendarza tenisowego i przyznaje wprost, że zbyt długi sezon oraz nadmiar turniejów obowiązkowych stały się realnym problemem dla zawodników światowej czołówki. Sama Świątek nie ukrywa skali obciążenia, z jakim musi się mierzyć:

    “Myślę, że gramy za dużo, a kalendarz jest szalony. Staram się dzielić rok na poszczególne części sezonu i skupiać się tylko na tym, co przede mną, bo inaczej to bardzo trudne.

    Po czterotygodniowym okresie przygotowawczym i ośmiu dniach urlopu, gdy pod koniec grudnia spojrzę na to, co czeka mnie przez kolejne 11 miesięcy, to jest to przytłaczające” — mówiła Polka, cytowana przez tennis365.com.

    Polecamy: On już wie. To wtedy Iga Świątek wróci na szczyt!

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Baghdatis nie kwestionuje słów liderki światowego tenisa i potwierdza, że problem narasta od lat. “Słuchaj, tak, naprawdę uważam, że to [kalendarz] jest problemem” — podkreślił były finalista Australian Open. Jednocześnie zwraca uwagę na zasadniczą różnicę między obecnym pokoleniem a tym, w którym sam rywalizował.

    Dzisiejsi zawodnicy posiadają własne struktury realne narzędzia nacisku, których wcześniej nie było. “W naszych czasach nie mieliśmy takiego stowarzyszenia, więc mogliśmy narzekać, ile chcieliśmy, nikt nas nie słuchał. Teraz jednak oni to mają. I właśnie tego nie rozumiem u dzisiejszych zawodników” — dodał Baghdatis, cytowany przez tennis365.com.

    Jego słowa potwierdzają, że temat, który jeszcze niedawno był zamiatany pod dywan, dziś stał się jednym z największych wyzwań tenisowego świata.

    Źródło: Przegląd Sportowy Onet

    Data utworzenia:

    10 grudnia 2025 06:00
    Dziennikarz Przeglądu Sportowego

    Dziennikarz Przeglądu Sportowego
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

  • Niebywałe, co Iga Świątek będzie robić w święta. Jest potwierdzenie

    Niebywałe, co Iga Świątek będzie robić w święta. Jest potwierdzenie

    Niebywałe, co Iga Świątek będzie robić w święta. Jest potwierdzenie
    Iga Świątek
    Iga Świątek (Foto: Robert Prange / Getty Images)

    Po niezwykle wyczerpującym sezonie Iga Świątek wróciła na chwilę do Polski. Jej wizyta w kraju nie ma jednak wyłącznie prywatnego charakteru. Pojawiła się w Warszawie na specjalnym wydarzeniu, gdzie spotkała się z kibicami i mediami. W jednym z wywiadów zdradziła, że końcówkę roku chciałaby spędzić w stolicy, co natychmiast wywołało dyskusję.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Choć za wiceliderką rankingu WTA czas intensywnej rywalizacji, teraz może pozwolić sobie na chwilę wytchnienia. Niedawno regenerowała siły na egzotycznych wakacjach, a po ich zakończeniu wróciła do ojczyzny. Świątek aktywnie uczestniczy w wydarzeniach medialnych i promocyjnych.

    Podczas rozmowy z Dzień Dobry TVN zeszło na temat Bożego Narodzenia oraz planów na najbliższe tygodnie. Tenisistka nie kryła radości z perspektywy dłuższego pobytu w jednym miejscu:

    “Będę w Warszawie i bardzo mnie to cieszy, bo przyznam, że po 11-miesięcznym sezonie i innych wyjazdach związanych z pracą, cieszę się, że trzy tygodnie mogę spędzić w jednym miejscu i […] nie żyć na walizkach. Właściwie, do końca grudnia będę w Warszawie, a potem udam się na pierwsze turnieje do Australii”.

    Polecamy: Rekord Ligi Mistrzów pobity! Niebywałe, co on zrobił

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Te słowa natychmiast wywołały poruszenie wśród kibiców, którzy doskonale wiedzą, że już 26 grudnia Polka ma zaplanowany start w turnieju pokazowym w Chinach. Chodzi konkretnie o World Tennis Continental Cup w Shenzhen. W związku z tym pojawiły się wątpliwości, czy święta rzeczywiście spędzi w kraju.

    “Plany się nie zmieniają. Iga zgodnie z zapowiedziami zagra w turnieju pokazowym w Chinach, potem United Cup i Australian Open” — poinformowała Interię Daria Sulgostowska, menedżerka Świątek.

    Oznacza to, że Boże Narodzenie w pełni w Polsce stoi pod znakiem zapytania, a organizatorzy chińskiej imprezy mogą być spokojni o obecność jednej z największych gwiazd światowego tenisa. Świątek rozpocznie zmagania w Shenzhen 26 grudnia pojedynkiem z Jeleną Rybakiną, a następnie wyruszy na kolejne kluczowe starty, w tym na United Cup i Australian Open.

    Źródło: Przegląd Sportowy

    Data utworzenia:

    10 grudnia 2025 06:15
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

    ©

    2025

    Ringier Axel Springer Polska – Powered by Ring Publishing | Developed by RAS Tech

    Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

  • Wiadomo, która stacja pokaże pierwszy mecz Igi Świątek w 2026 roku

    Wiadomo, która stacja pokaże pierwszy mecz Igi Świątek w 2026 roku

    Wiadomo, która stacja pokaże pierwszy mecz Igi Świątek w 2026 roku

    Już w styczniu Iga Świątek rozpocznie nowy sezon występem w drużynowym turnieju United Cup. Polacy znów zagrają z najmocniejszymi reprezentacjami świata, a kibice w Polsce będą mogli śledzić te mecze na żywo w telewizji.

    Nowy sezon tenisowy wystartuje już na początku stycznia, a Iga Świątek tradycyjnie rozpocznie go od występu w drużynowym turnieju United Cup. W Australii zobaczymy także Huberta Hurkacza i resztę biało-czerwonej kadry. Rywalami Polaków będą Niemcy i Holendrzy.

    Jak dowiedział się portal Wirtualne Media, tegoroczną edycję United Cup pokaże Polsat Sport. To już trzeci rok z rzędu, gdy turniej transmituje właśnie ta stacja. Wcześniej prawa do wydarzenia posiadał TVP Sport, który pokazywał premierową edycję w 2023 roku.

    ZOBACZ WIDEO: Była Miss Polski nadal zachwyca. Właśnie odniosła sukces

    Turniej odbędzie się w dniach 2-11 stycznia. Spotkania fazy grupowej zaplanowano w dwóch australijskich miastach – Perth i Sydney. Mecze fazy pucharowej odbędą się już tylko w Sydney. Polacy pierwszy raz pojawią się na korcie 5 stycznia o 7:30 czasu polskiego.

    W kadrze, oprócz Świątek i Hurkacza, znaleźli się także Katarzyna Kawa, Katarzyna Piter, Jan Zieliński i Daniel Michalski. Drużynę poprowadzi Mateusz Terczyński, który już wcześniej pełnił rolę kapitana i na co dzień współpracuje z Hurkaczem jako jego sparingpartner.

    Polsat konsekwentnie buduje tenisową ofertę. Oprócz United Cup w ramówce stacji znajdują się także m.in. Billie Jean King Cup, Davis Cup, turnieje ATP oraz wielkoszlemowy Wimbledon.

  • Ależ wieści! Marzenie Świątek blisko spełnienia

    Ależ wieści! Marzenie Świątek blisko spełnienia

    Ależ wieści! Marzenie Świątek blisko spełnienia

    WTA czeka prawdziwa rewolucja. Już niedługo ma zostać ogłoszona lukratywna umowa sponsorska. Głównym partnerem cyklu turniejów zostanie Mercedes-Benz, dla którego będzie to powrót do takiej roli po 17 latach. Wsparcie motoryzacyjnego giganta może pomóc w spełnieniu życzenia Igi Świątek. Najlepsza polska tenisistka od lat apelowała o zrównanie zarobków kobiet i mężczyzn we wszystkich turniejach.
    Iga Świątek

    Prawdziwa rewolucja w WTA jest tuż za rogiem! W nowy sezon organizacja wkroczy z nowym sponsorem. Głównym partnerem cyklu ma zostać Mercedes-Benz, a umowa sponsorska ma obowiązywać przez kilka najbliższych lat.

    Zobacz wideo Siatkarki DevelopRes Rzeszów pokonały Metalkas Pałac Bydgoszcz. Aleksandra Szczygłowska: Porażka w Lidze Mistrzyń nas zabolała

    O zbliżającym się ogłoszeniu poinformowała Jessica Schiffer, dziennikarka New York Times, na swoim blogu Hard Court. Mercedes ma zastąpić dotychczasowego sponsora tytularnego cyklu WTA Tour, firmę Hologic. Jest to spółka medyczna, skupiająca się przede wszystkim na zdrowiu kobiet. Zdaniem Schiffer, umowa podpisana w 2022 roku przynosiła około 20 milionów dolarów rocznie.
    Większe środki dla tenisistek

    Można domniemywać, że WTA będzie mogło liczyć na znacznie większe środki z nowej umowy sponsorskiej. Wystarczy porównać dane finansowe obu spółek. W 2025 roku Hologic zanotowało 4,1 miliarda dolarów przychodu. Grupa Mercedes-Benz w sprawozdaniu za 2024 rok podała przychód w wysokości 145,6 miliarda dolarów. Mowa więc o kwocie 35 razy wyższej, a za tym idą zdecydowanie większe możliwości finansowania sportu.

    Co więcej, Mercedes jest marką globalną, znaną w każdym zakątku świata. Kojarzy się z doskonałością, nowoczesnością, zaawansowaną inżynierią i prestiżem. Współpraca z taką firmą zdecydowanie ułatwi rozmowy z innymi, mniejszymi sponsorami. Wsparcie mało znanej firmy medycznej nie mogło być aż tak pomocne. Przed WTA otwierają się zupełnie nowe drzwi. Odpowiednie wykorzystanie kontraktu z Mercedesem wpłynie pozytywnie na wpływy z mniej znaczących umów sponsorskich.

    Nie jest to pierwszy raz, gdy Mercedes wchodzi do świata tenisa. Luksusowa marka samochodowa wspierała męskie rozgrywki ATP przez 12 lat. Współpraca zakończyła się w 2008 roku, kiedy to miejsce miał wielki ekonomiczny kryzys. Logo Mercedesa można było zobaczyć też przy okazji US Open, a firma sponsorowała między innymi Rogera Federera czy Sloane Stephens.
    O to chodziło Idze

    Tym samym jeden z apeli Igi Świątek jest bliżej spełnienia. Co prawda partnerstwo z Mercedesem nie będzie oznaczać mniej wymagającego kalendarza imprez. Jest to jednak krok w stronę zrównania zarobków między tenisistami a tenisistkami. Zostało już to osiągnięte w Wielkim Szlemie, ale mniej renomowane turnieje wciąż wypłacają wyższe premie mężczyznom.

    Dodatkowo Mercedes może podpisywać indywidualne umowy sponsorskie z poszczególnymi tenisistkami, co również zwiększy ich przychody. Wczoraj takie partnerstwo ogłosiła Coco Gauff.

  • Ależ wieści! Marzenie Świątek blisko spełnienia

    Ależ wieści! Marzenie Świątek blisko spełnienia

    W świecie WTA nadciąga prawdziwa rewolucja. Już wkrótce ma zostać ogłoszona jedna z najbardziej lukratywnych umów sponsorskich w historii żeńskiego tenisa. Nowym głównym partnerem cyklu ma zostać Mercedes-Benz, co będzie oznaczało spektakularny powrót tej marki do roli strategicznego sponsora po siedemnastoletniej przerwie. Dla tenisistek – i całego ekosystemu kobiecego tenisa – może to być krok milowy, który pomoże w realizacji postulatu, o który od lat zabiega Iga Świątek: pełnego zrównania nagród finansowych kobiet i mężczyzn we wszystkich turniejach.

    Mercedes wkracza do WTA

    Według doniesień Jessiki Schiffer z „New York Timesa”, zamieszczonych na blogu Hard Court, WTA jest o krok od finalizacji wieloletniej umowy z Mercedes-Benz. Niemiecki gigant ma zastąpić dotychczasowego sponsora tytularnego, firmę Hologic – przedsiębiorstwo medyczne specjalizujące się w technologiach związanych ze zdrowiem kobiet. Kontrakt podpisany z Hologic w 2022 roku miał według Schiffer gwarantować około 20 milionów dolarów rocznie.

    Nowy sponsor to jednak zupełnie inna liga.

    Ogromny zastrzyk finansowy

    Różnica w skali obu firm mówi sama za siebie. W 2025 roku przychód Hologic wyniósł 4,1 mld dolarów. W tym samym czasie Grupa Mercedes-Benz wykazała aż 145,6 mld dolarów przychodu – ponad 35 razy więcej. Taka rozbieżność otwiera przed WTA nieporównywalnie większe możliwości finansowe, a co za tym idzie — szansę na bardziej ambitne inwestycje w turnieje, zawodniczki oraz globalną promocję cyklu.

    Mercedes to marka, która niesie ze sobą prestiż, rozpoznawalność i doskonałą reputację w praktycznie każdym zakątku świata. Współpraca z tak silnym globalnie podmiotem może znacząco wzmocnić pozycję negocjacyjną WTA, ułatwiając pozyskiwanie nowych, mniejszych sponsorów. Wsparcie od firmy o takiej renomie to coś zupełnie innego niż partnerstwo z mniej znaną, choć wyspecjalizowaną marką medyczną.

    Mercedes w tenisie – powrót po latach

    Nie będzie to pierwszy kontakt Mercedesa z tenisem. Marka przez 12 lat była kluczowym partnerem męskich rozgrywek ATP, aż do 2008 roku, kiedy współpraca została przerwana w obliczu światowego kryzysu gospodarczego. Logo Mercedesa wielokrotnie pojawiało się również na kortach US Open, a sama firma współpracowała indywidualnie m.in. z Rogerem Federerem czy Sloane Stephens.

    Krok w kierunku tego, o co walczy Iga Świątek

    Partnerstwo z Mercedesem nie zmieni od razu napiętego kalendarza turniejów – o to Świątek także apelowała – ale może realnie przybliżyć WTA do celu, jakim jest pełna równość finansowa między kobietami a mężczyznami. W turniejach wielkoszlemowych ten standard został wdrożony już dawno, lecz w mniejszych imprezach różnice w nagrodach nadal bywają duże.

    Większe wpływy od strategicznego sponsora mogą pomóc w stopniowym niwelowaniu tych różnic.

    Korzyści również indywidualne

    Co ważne, Mercedes może także podpisywać indywidualne kontrakty z gwiazdami kobiecego tenisa. Takie partnerstwo już ogłosiła Coco Gauff, a niewykluczone, że wkrótce podobne umowy pojawią się także u innych czołowych zawodniczek. To dodatkowe źródła przychodów, które mogą jeszcze bardziej wzmocnić pozycję tenisistek.

  • Wieści nadeszły nad ranem. Pilna wiadomość dla Świątek

    Wieści nadeszły nad ranem. Pilna wiadomość dla Świątek

    Wszyscy na to czekali. Oficjalne potwierdzenie w sprawie Igi Świątek

    Iga Świątek rozpoczęła już przygotowania do nadchodzącego sezonu. Najważniejszym wydarzeniem stycznia będzie oczywiście Australian Open – jedyny turniej wielkoszlemowy, którego triumf wciąż umyka Polce. Czy w 2026 roku spełni swoje marzenie i dopełni kolekcję? Tego jeszcze nie wiemy, ale jedno jest pewne: 24-latka na pewno stanie przed kolejną szansą. Organizatorzy zawodów oficjalnie potwierdzili jej udział, a do kibiców napłynęły właśnie bardzo istotne informacje.

    Solidny sezon i szybki powrót do treningów

    Za Igą Świątek kolejny intensywny rok. Choć pierwsza część sezonu obfitowała w rozczarowania, zwłaszcza na mączce, w drugiej Polka odzyskała wysoki poziom. Zwyciężyła w trzech turniejach, w tym po raz pierwszy w karierze wygrała Wimbledon. Po ostatnim meczu w listopadzie krótko odpoczywała, po czym wróciła do treningów. Teraz szykuje się również do startu w United Cup.

    Świątek na liście startowej Australian Open. Mocna reprezentacja Polaków

    We wtorek pojawiły się długo wyczekiwane wieści dotyczące pierwszego wielkoszlemowego turnieju roku. 9 grudnia Todd Scoullar udostępnił w serwisie X oficjalną listę zgłoszeń kobiet przygotowaną na podstawie rankingu WTA. Nazwisko Igi Świątek znalazło się niemal na szczycie zestawienia. Wyżej widnieje tylko obecna liderka światowej klasyfikacji – Aryna Sabalenka. To właśnie zwycięstwa w Melbourne brakuje Świątek do zdobycia Karierowego Wielkiego Szlema, czyli triumfów we wszystkich czterech turniejach wielkoszlemowych.

    Lista nie przyniosła większych niespodzianek – prawo gry otrzymała cała czołówka. W głównej drabince znalazły się również dwie inne Polki: Magda Linette oraz Magdalena Fręch. Organizatorzy ujawnili także trzy nazwiska tenisistek, które otrzymały dzikie karty. Trafiły one do Australijki Emerson Jones, Amerykanki Elisabeth Mandlik oraz Kazaszki Zariny Diyas.

    W sieci udostępniono również listy startowe mężczyzn. I tam pojawiły się dobre informacje dla polskich kibiców. Po długiej przerwie – trwającej od czerwca 2025 roku – do rywalizacji powinien wrócić Hubert Hurkacz. Zgłoszony został także Kamil Majchrzak, który ma pojawić się w głównej części turnieju.

    Jak poszło Polakom w Australian Open 2025?

    W poprzednim sezonie najdalej zaszła właśnie Świątek, która dotarła aż do półfinału – wyrównała tym samym osiągnięcie z 2022 roku. Jej świetną serię zatrzymała dopiero Madison Keys. Magdalena Fręch zakończyła udział w trzeciej rundzie, po porażce z Mirrą Andriejewą. Rundę wcześniej odpadł Hurkacz, pokonany przez Miomira Kecmanovicia. Najsłabiej wypadli Majchrzak i Linette, choć Majchrzak może mówić o małym sukcesie: wygrał trzy mecze w kwalifikacjach. W pierwszej rundzie głównej drabinki uległ Pablo Carreño-Buście. Linette również pożegnała się z turniejem już na starcie, niespodziewanie przegrywając z Moyuką Uchijimą.

    Australian Open 2026 coraz bliżej

    Tegoroczna edycja Australian Open rozpocznie się 12 stycznia i potrwa do 1 lutego. Zapowiada się wyjątkowo emocjonująco – również z polskiej perspektywy.