Category: Uncategorized

  • Sensacyjna mistrzyni Australian Open już za Chwalińską. Nowa pozycja Polki

    Sensacyjna mistrzyni Australian Open już za Chwalińską. Nowa pozycja Polki

    Półfinał Rolanda Garrosa z udziałem Mai Chwalińskiej oraz Diany Sznajder już za nami. Doszło więc do znaczących zmian w rankingu WTA. Do tej pory najwyższą lokatą Polki było 113. miejce. Awans, który wypracowała sobie na paryskich kortach jest spektakularny. Dzięki zwycięstwu nad Dianą Sznajder wynik ten będzie jeszcze lepszy. Chwalińska wyprzedziła już m.in. sensacyjną mistrzynię Australian Open z 2025 roku.

    Maja ChwalińskaEmma Da SilvaEast News

    Zwycięstwo nad Dianą Sznajder sprawia, że Maja Chwalińska awansowała na 21. miejsce w rankingu WTA z 1996 punktami na koncie.

    To oznacza, że za jej plecami znalazły się takie amerykańskie gwiazdy jak Emma Navarro czy Madison Keys. Ostatnia z wymienionych to sensacyjna mistrzyni Australian Open z 2025 roku.

    Maja Chwalińska wyprzedziła również Elise Mertens – Belgijkę, którą na kortach Rolanda Garrosa pokonała w drodze do wielkiego finału.

    Maja Chwalińska w finale Roland Garros. Oto nowe miejsce Polki w rankingu WTA

    Jeśli Maja Chwalińska wygra Roland Garros, będzie miała 2696 punktów na koncie. Taki “zastrzyk” sprawiłby, że Polka wdarłaby się już między zawodniczki absolutnie elitarne. Wyprzedziłaby Naomi Osakę, Jasmine Paolini czy Annę Kalinską. Dość wyraźną przewagą nad nią zachowałyby natomiast Linda Noskova czy Marta Kostiuk. Najlepszym możliwym wynikiem dla Chwalińskiej jest 14. miejsce.

    W rankingu WTA Race Iga Świątek wskoczyła na 14. miejsce. Jeśli wygra cały turniej wyprzedzi Igę Świątek i to ze sporą przewagą – 2154 do 1823. Wówczas będzie plasować się na 10. miejscu w tym konkretnym zestawieniu.

    Do tej pory najlepszym wynikiem Mai Chwalińskiej w rankingu WTA było 113. miejsce. Przed półfinałem 24-latka z Polski miała zapewnioną minimum 30. lokatę.

    Awans w rankingu był więc spektakularny. Wynik ten nadal można było jednak poprawić. Ok. godziny 17:00 w czwartek 4 czerwca Maja Chwalińska rozpoczęła najważniejszy pojedynek swojego życia. Walkę o wielki finał Roland Garros.

    O losach pierwszego seta półfinału decydował tie-break. W tym lepsza okazała się Maja Chwalińska. Polka przegrywała go już dwoma punktami, ale zdołała odwrócić losy rywalizacji i ostatecznie pokonała Sznajder 7:5.

    W drugim secie Maja Chwalińska i Diana Sznajder toczyły bardzo zacięty bój. W pewnym momencie Rosjanka potrzebowała przerwy medycznej i interwencji fizjoterapeuty. Po tym zdarzeniu jej gra nie była już tak dobra.

    Maja Chwalińska natomiast dzielnie zniosła wszystkie trudy tego meczu. I ostatecznie wygrała z Dianą Sznajder bez straty seta. W wielkim finale Roland Garos Polka zmierzy się z Mirrą Andriejewą.
    Diana Sznajder

    Diana SznajderMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP
    Tenisistka ubrana w jasną koszulkę i czarne spodenki stoi na korcie ziemnym, trzyma rakietę i uśmiecha się, gestykulując prawą ręką.

    Maja ChwalińskaTHOMAS SAMSONAFP
    Kobieta uderzająca piłkę tenisową rakietą podczas meczu na korcie

    Maja ChwalińskaJULIEN DE ROSAAFP

    Wywiad Tomasza Lorka z Hubertem Hurkaczem.

  • Maja Chwalińska w finale Roland Garros! Zrobiła to! I to po takim meczu

    Maja Chwalińska w finale Roland Garros! Zrobiła to! I to po takim meczu

    Gdyby jeszcze dwa tygodnie temu, ktoś napisał, że Maja Chwalińska zagra w półfinale Roland Garros, to wydawałoby się to absolutną abstrakcją. A jednak! Do turnieju podchodziła jako zawodniczka spoza pierwszej setki rankingu WTA i jej pierwszym celem było przejście kwalifikacji. To się udało. Następnie w głównej drabince zaczęła sprawiać sensację za sensacją.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Co za początek półfinału Mai Chwalińskiej! Błyskawiczne przełamanie

    Qinwen Zheng, Elise Mertens, Maria Sakkari, Diane Parry i Anna Kalinska — to właśnie takie tenisistki wyeliminowała w drodze do półfinału. A w nim trafiła — nie na Arynę Sabalenkę, czego wszyscy się spodziewali — lecz na Dianę Sznajder. “Na papierze” była to wygodniejsza przeciwniczka niż Białorusinka, choć i tak trzeba było jasno zaznaczyć, że to Rosjanka była faworytką w starciu z Polką.

    Zobacz więcej: Wimbledon już reaguje na ogromny sukces Mai Chwalińskiej w Paryżu

    Chwalińska od samego początku nie dała się jednak zdominować. Dwa pierwsze gemy były bardzo wyrównane i w obu zobaczyliśmy grę na przewagi. Nasza rodaczka miała jedną okazję na przełamanie rywalki, ale to jej się nie udało i na tablicy wyników widniało 1:1. Na pierwszego breaka nie musieliśmy jednak długo czekać. Polka zagrała fantastycznie w czwartym gemie i wyszła na prowadzenie 3:1.

    Tak czarowała Chwalińska od samego początku
    Wojna na korcie w Paryżu! Rosjanka się irytowała. I co za finisz Mai Chwalińskiej

    Radość, niestety, nie potrwała zbyt długo. Sznajder błyskawicznie odpowiedziała w taki sam sposób, a następnie była skuteczna przy swoim podaniu i wróciliśmy do remisu. Tym razem 3:3. Kolejny gem był jednak genialnym popisem Chwalińskiej, bo wygrała go do zera! Wówczas Rosjanka zaczęła pokazywać na korcie pierwsze oznaki niezadowolenia i bezradności wobec świetnie dysponowanej Polki.

    Nie przegap: Ależ demolka w meczu o finał Roland Garros. Pogromczyni Świątek nie dowierzała

    W kolejnych minutach panie były właściwie bezbłędne przy swoim serwisie i oddawały bardzo mało punktów. To poskutkowało tym, że ujrzeliśmy rezultat 5:5. Finisz pierwszej partii zapowiadał się niezwykle emocjonująco. I taki był! Doszło do tie-breaka, w którym w pewnym momencie Sznajder prowadziła 3:1, a potem 4:2. Mimo to Chwalińska nie złożyła broni i ciągle walczyła. Po kilku świetnych akcjach odrobiła straty i wygrała pierwszego seta 7:6(4).

    Tak Chwalińska zamknęła pierwszego seta
    Problemy zdrowotne w drugim secie. Obie potrzebowały pomocy lekarzy

    Druga partia zaczęła się od wymiany przełamań. Najpierw udało się to Polce, a następnie błyskawicznie Rosjance. Zmieniło się jednak nieco tempo gry. Widać było, że pierwszy set — trwający niemal 1,5 godz. — wyraźnie dał się we znaki zarówno jednej, jak i drugiej i nie miały już aż tyle sił, co wcześniej. Dlatego główną bronią obu tenisistek były ich gemy serwisowe, w trakcie których prezentowały naprawdę dobrą dyspozycję.

    Polecamy: Magiczna Maja Chwalińska! Na trybunach zawrzało po tym, co zrobiła

    Co ciekawe, obie zawodniczki były zmuszone wzywać lekarzy. Najpierw — przy wyniku 2:1 dla Sznajder — zrobiła to Chwalińska. Polka przyjęła jednak… leki na przeziębienie. Natomiast Rosjanka przy stanie 4:3 na swoją korzyść musiała skorzystać z dłuższej przerwy medycznej i pomagała jej na korcie fizjoterapeutka. To jedynie potwierdzało, jak wymagający był to pojedynek dla obu tenisistek.
    Czas na finał Roland Garros między Mają Chwalińską a Mirrą Andriejewą!

    Z każdą kolejną minutą widać było, że Sznajder coraz gorzej czuje się na korcie i odczuwa problemy z plecami. Kluczowy okazał się gem numer dziewięć. W nim Chwalińska przełamała w świetnym stylu, co pozwoliło jej wyjść na prowadzenie 5:4 i serwować po awans do wielkiego finału Roland Garros! I to się jej powiodło, nasza rodaczka wygrała 7:6(4), 6:4!

    Sprawdź również: Mats Wilander zdradza nam sekret Mai Chwalińskiej. “Tego już nikt nie robi”

    To oznacza, że teraz Chwalińska zagra w wielkim finale Roland Garros. Jej rywalką będzie Mirra Andriejewa. Ósma rakieta świata w swoim półfinale zagrała bardzo pewnie i zwyciężyła Martę Kostiuk (15.) wynikiem 6:1, 6:3. To spotkanie odbędzie się już w sobotę, 6 czerwca o godz. 15. Niezależnie od tego, która z pań okaże się najlepsza w stolicy Francji, będzie to dla niej pierwszy w karierze wielkoszlemowy tytuł. Emocji nie zabraknie.

  • Sabalence puściły nerwy. Dopiero teraz się wydało. Padły ostre wulgaryzmy

    Sabalence puściły nerwy. Dopiero teraz się wydało. Padły ostre wulgaryzmy

    Oto przeredagowana wersja artykułu po polsku:

    Tegoroczna edycja Roland Garros przynosi kibicom mnóstwo niespodzianek, ale mało kto spodziewał się takiego wyniku w ćwierćfinale. Największą sensacją turnieju okazała się porażka Aryny Sabalenki z Dianą Sznajder. Białorusinka była wymieniana w gronie głównych faworytek do zdobycia tytułu, jednak jej marzenia o triumfie w Paryżu zostały brutalnie przerwane. Co więcej, podczas spotkania liderce światowego rankingu wyraźnie zaczęły puszczać nerwy.

    Mecz Sabalenki ze Sznajder wzbudzał ogromne zainteresowanie również w Polsce. Wszystko za sprawą Mai Chwalińskiej, która wcześniej tego samego dnia wywalczyła awans do półfinału Roland Garros. Dla 24-letniej Polki jest to największy sukces w dotychczasowej karierze. Gdy zakończyła swój ćwierćfinał, uwaga kibiców przeniosła się na starcie Białorusinki z Rosjanką, które miało wyłonić kolejną rywalkę Chwalińskiej.

    Przed rozpoczęciem spotkania zdecydowaną faworytką była Sabalenka. Pierwszy set tylko potwierdzał przewidywania ekspertów. Białorusinka kontrolowała wydarzenia na korcie i wygrała tę partię 6:3. Również początek drugiego seta układał się po jej myśli. Przy stanie 4:1 wydawało się, że jest już o krok od awansu do półfinału. Sznajder nie zamierzała jednak składać broni. Rosjanka odrobiła straty, przełamała przeciwniczkę i doprowadziła do wyrównania stanu meczu.

    Prawdziwy zwrot akcji nastąpił jednak w trzecim secie. Sabalenka całkowicie straciła rytm gry i nie była w stanie znaleźć odpowiedzi na coraz pewniejsze zagrania rywalki. Sznajder zdominowała decydującą partię, nie oddając Białorusince ani jednego gema i zwyciężając 6:0. Tym samym Rosjanka sensacyjnie awansowała do półfinału, gdzie jej przeciwniczką została Maja Chwalińska.

    W trakcie meczu emocje coraz mocniej dawały się we znaki Sabalence. Według doniesień białoruskich mediów tenisistka była wyraźnie sfrustrowana nie tylko własną grą, ale także komunikacją ze swoim sztabem szkoleniowym. Kamery uchwyciły moment, w którym zwróciła się w stronę swojego boksu i w emocjonalny sposób dała upust niezadowoleniu.

    Jak informuje portal betnews.by, słowa skierowane były najprawdopodobniej do jej trenera Antona Dubrowa. Białorusinka miała być zirytowana ciągłymi wskazówkami płynącymi z boksu i w ten sposób wyraziła swoje zdenerwowanie sytuacją na korcie.

    Także po zakończeniu spotkania nie brakowało emocji. Sabalenka otwarcie przyznała, że niezwykle boleśnie przeżyła przebieg drugiego seta, w którym wypuściła z rąk dużą przewagę. W pomeczowych wypowiedziach mówiła o ogromnym rozczarowaniu, a nawet rzuciła pół żartem, pół serio, że po takim meczu ma ochotę „rzucić tenis”. Sama zawodniczka podkreślała, że nie potrafiła już odzyskać kontroli nad wydarzeniami po utracie inicjatywy, co ostatecznie przesądziło o jej sensacyjnej porażce i przedwczesnym pożegnaniu z tegorocznym Roland Garros.

  • Trener Chwalińskiej bez ogródek przed starciem z Rosjanką. Słowo do Sabalenki

    Trener Chwalińskiej bez ogródek przed starciem z Rosjanką. Słowo do Sabalenki

    Oto przeredagowana wersja artykułu:

    Trener Mai Chwalińskiej przed półfinałem Roland Garros: To będzie walka o każdy punkt

    Maja Chwalińska kontynuuje swoją niezwykłą przygodę podczas tegorocznego Roland Garros. Polska tenisistka zameldowała się już w półfinale turnieju, a jej najbliższą rywalką będzie Rosjanka Diana Sznajder. Przed tym niezwykle ważnym spotkaniem głos zabrał Jaroslav Machovsky – główny trener i jeden z najbliższych współpracowników Polki.

    Szkoleniowiec nie ukrywa, że sukces jego podopiecznej jest dla całego sztabu czymś wyjątkowym. Jak zdradził, po kolejnym zwycięstwie nie zabrakło tradycyjnego już rytuału.

    – Oczywiście świętujemy pizzą. To nasza tradycja i nie zamierzamy jej zmieniać. Wierzymy, że przynosi szczęście, więc trzymamy się sprawdzonych zwyczajów – powiedział z uśmiechem Machovsky.

    Mentalna siła kluczem do sukcesu

    W ćwierćfinale Chwalińska pokonała Annę Kalinską, choć pierwsza partia dostarczyła ogromnych emocji. Polka prowadziła już 5:1, lecz rywalka zdołała doprowadzić do wyrównania. Ostatecznie o losach seta przesądził tie-break.

    Zdaniem trenera o zwycięstwie zdecydowała przede wszystkim odporność psychiczna jego zawodniczki.

    – Wszystkie trudne doświadczenia, które spotkały Maję w przeszłości, szczególnie kontuzje i długie przerwy, bardzo ją zahartowały. Dzięki temu w najważniejszych momentach potrafi zachować koncentrację i podjąć właściwe decyzje. To był mecz, w którym ogromną rolę odegrała psychika. Obie tenisistki prezentowały wysoki poziom, ale ostatecznie mentalnie silniejsza okazała się Maja – ocenił.

    Machovsky przyznał również, że nawet gdy Kalinska odrobiła straty i doprowadziła do remisu 5:5, nie odczuwał większego niepokoju.

    – Widziałem, że Maja nadal kontroluje emocje i jest obecna w meczu. W kluczowym momencie wróciła do taktyki, która wcześniej przynosiła jej sukces, czyli cierpliwszego budowania akcji. To pozwoliło jej odzyskać przewagę – wyjaśnił.

    Spełniający się sen

    Awans do półfinału Roland Garros jest największym sukcesem w dotychczasowej karierze Chwalińskiej. Sama zawodniczka przyznaje, że momentami trudno jej uwierzyć w to, co dzieje się w Paryżu.

    Podobne odczucia ma również jej trener.

    – Nie spodziewałem się, że właśnie ten turniej potoczy się w taki sposób. Znam możliwości Mai i zawsze wierzyłem w jej potencjał, ale rzeczywistość czasem potrafi zaskoczyć. To, czego dokonała do tej pory, jest naprawdę niezwykłe. Mam nadzieję, że ten piękny sen będzie trwał jak najdłużej – podkreślił.

    Sznajder zamiast Sabalenki

    Przed ćwierćfinałami wielu ekspertów przewidywało, że półfinałową przeciwniczką Polki będzie liderka światowego rankingu Aryna Sabalenka. Tymczasem Białorusinka niespodziewanie przegrała z Dianą Sznajder.

    Machovsky nie uważa jednak, by znacząco zmieniało to sytuację.

    – Na etapie półfinału nie ma już łatwych przeciwniczek. Każda zawodniczka, która dotarła tak daleko, prezentuje znakomitą formę. Mam ogromny szacunek zarówno do Aryny, jak i do Diany. Oczywiście Sabalenka jest jedną z najlepszych tenisistek świata, ale Sznajder także rozgrywa fantastyczny turniej. To będzie bardzo wymagające spotkanie – stwierdził.

    Szkoleniowiec zwrócił uwagę, że tenisistki będące na fali często okazują się szczególnie niebezpieczne.

    – Czasami zawodniczka, która niespodziewanie dociera bardzo daleko, jest nawet trudniejszą rywalką niż wielka gwiazda. Gra bez kompleksów, ma ogromną pewność siebie i korzysta z doskonałej formy. Diana już pokonała w tym turnieju wiele świetnych zawodniczek i nie znalazła się w półfinale przez przypadek – zaznaczył.

    Każda może sięgnąć po tytuł

    Patrząc na skład półfinalistek, trener Polki nie wskazuje jednoznacznej faworytki do końcowego triumfu.

    – Wszystko jest otwarte. To właśnie piękno sportu – nie zawsze wygrywa największy faworyt. Każda z zawodniczek, które zostały w turnieju, ma realną szansę na zdobycie tytułu. My skupiamy się wyłącznie na własnej grze i damy z siebie wszystko – zapewnił.

    Na koniec Machovsky zdradził, że podczas gdy sztab celebruje sukcesy przy pizzy, sama Chwalińska koncentruje się przede wszystkim na odpoczynku.

    – Maja regeneruje się i przygotowuje do kolejnego meczu. Takich potraw jak my raczej nie wybiera. Teraz najważniejsze jest odzyskanie sił przed półfinałem – zakończył trener.Ta wersja ma bardziej gazetowy, płynny i uporządkowany charakter, zachowując wszystkie najważniejsze wypowiedzi i wątki z oryginalnego wywiadu.

  • Chwalińska – Sznajder: gdzie oglądać? Transmisja w TV i online (04.06.2026)

    W czwartek, 4 czerwca Maja Chwalińska rozegra mecz w półfinale Roland Garros. Spotkanie rozpocznie się nie wcześniej niż o godzinie 16:10 (po zakończeniu pierwszego półfinału). Sprawdź gdzie i jak oglądać ten mecz za darmo.

    Ranking przygotowany przez Betliga, w oparciu o analizę ofert bukmacherskich wybranych podmiotów

    Chwalińska – Sznajder: gdzie oglądać?
    Maja Chwalińska dokonała rzeczy niebywałej. Od kwalifikacji dotarła aż do półfinału Roland Garros. A to wcale nie musi być koniec pięknej historii. Rywalką Chwalińskiej w meczu półfinałowym będzie Diana Sznajder, która sprawiła wielką sensację i w ćwierćfinale wyeliminowała liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę. Zapowiada się pasjonujący mecz pomiędzy dwiema leworęcznymi tenisistkami dla których będzie to najważniejszy mecz w karierze.

    OGLĄDAJ ZA DARMO W SUPERBET TVREKLAMA
    Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+
    Spotkanie Chwalińska – Sznajder odbędzie się w czwartek (4 czerwca) po zakończeniu pierwszego półfinału, który rozpocznie się o godzinie 15:00. Oznacza to, iż Chwalińska rozpocznie swój mecz nie wcześniej niż o godzinie 16:10. Spotkanie będzie można obejrzeć w TV i online. Dostępna będzie również transmisja za darmo.

    REKLAMA
    KONIEC REKLAMY
    Chwalińska – Sznajder transmisja w TV
    Prawami do pokazywania meczów French Open dysponuje stacja Eurosport. To właśnie na jednym z jej kanałów oraz w HBO Max i na Playerze dostępna będzie transmisja z czwartkowego spotkania.

    OGLĄDAJ ZA DARMO W SUPERBET TVREKLAMA
    Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+
    Chwalińska – Sznajder : transmisja za darmo
    Mecz Chwalińska – Sznajder możesz również obejrzeć za darmo na platformie Superbet TV. Wystarczy spełnić dwa proste warunki, aby uzyskać dostęp do transmisji

    1. Zarejestruj konto w Superbet (z tego linku) z kodem promocyjnym BETWP

    2. Dokonaj wpłaty w dowolnej wysokości

    OGLĄDAJ ZA DARMO W SUPERBET TVREKLAMA
    Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+
    O której mecz Chwalińskiej dzisiaj?
    Spotkanie Chwalińska – Sznajder rozpocznie się po zakończeniu pierwszego półfinału, w którym Marta Kostiuk i Mirra Andriejewa rozpoczną grę o godzinie 15:00. Oznacza to, że mecz Chwalińskiej rozpocznie się nie wcześniej niż około godziny 16:10.

  • Rosjanka zaczęła mówić o Chwalińskiej. Wspomniała o 60 tys. dolarów

    Rosjanka zaczęła mówić o Chwalińskiej. Wspomniała o 60 tys. dolarów

    Oto przeredagowana wersja artykułu po polsku:

    Maja Chwalińska kontynuuje swoją niezwykłą przygodę na kortach Rolanda Garrosa i już w czwartek stanie przed szansą wywalczenia miejsca w wielkoszlemowym finale. W półfinale turnieju w Paryżu zmierzy się z Dianą Sznajder, która przed tym spotkaniem nie szczędziła Polce słów uznania.

    Jeszcze przed rozpoczęciem tegorocznego Rolanda Garrosa niewielu kibiców przewidywało taki rozwój wydarzeń. Największe nadzieje polskich fanów tradycyjnie wiązano z Igą Świątek, która miała walczyć o kolejny triumf na paryskiej mączce. Tymczasem prawdziwą bohaterką turnieju została Maja Chwalińska.

    24-letnia tenisistka rozpoczęła swoją drogę od kwalifikacji, a następnie konsekwentnie eliminowała kolejne rywalki już w głównej drabince. Po odpadnięciu Świątek w czwartej rundzie uwaga całej Polski skupiła się właśnie na Chwalińskiej, która nie przestaje zadziwiać tenisowy świat.

    Teraz przed Polką największe wyzwanie. W czwartek po południu powalczy o awans do finału jednego z najważniejszych turniejów tenisowych świata. Jej przeciwniczką będzie Diana Sznajder. Rosjanka sama ma za sobą imponujący występ – w ćwierćfinale pokonała liderkę rankingu WTA, Arynę Sabalenkę, sprawiając jedną z największych sensacji tegorocznej edycji turnieju.

    Mimo cennego zwycięstwa nad Białorusinką Sznajder zachowuje jednak spokój i nie zamierza lekceważyć swojej kolejnej rywalki. Podczas konferencji prasowej po ćwierćfinale podkreśliła, że doskonale pamięta wcześniejsze spotkanie z Chwalińską.

    Rosjanka wróciła wspomnieniami do półfinału turnieju ITF w Stambule z 2022 roku, kiedy pokonała Polkę. Co ciekawe, pamiętała nawet szczegóły dotyczące rangi imprezy i wysokości puli nagród.

    – Pamiętam, że rozegrałam wtedy naprawdę świetny mecz. To był półfinał turnieju w Stambule z pulą nagród wynoszącą 60 tysięcy dolarów. Maja to wyjątkowa zawodniczka. Dysponuje ogromnym potencjałem, znakomicie korzysta ze skrótów i slajsów, a dodatkowo jest leworęczna – stwierdziła Sznajder w wypowiedzi cytowanej przez portal Punto de Break.

    Rosjanka przyznała również, że dobra forma Chwalińskiej nie jest dla niej żadnym zaskoczeniem.

    – Nie dziwi mnie, że osiąga takie wyniki. Czasem potrzeba po prostu odpowiedniego momentu, by wszystko zaczęło funkcjonować tak, jak powinno. Przejście z meczu przeciwko Arynie do spotkania z leworęczną zawodniczką o zupełnie innym stylu gry będzie dużą zmianą. Bardzo się jednak na to cieszę. Spodziewam się znakomitego widowiska. Obie stoimy przed ogromną szansą – podkreśliła.

    Półfinałowe starcie Mai Chwalińskiej z Dianą Sznajder zaplanowano na czwartkowe popołudnie. Początek meczu ma nastąpić około godziny 17:00. Dla obu tenisistek będzie to najważniejszy pojedynek w dotychczasowej karierze i jednocześnie szansa na pierwszy wielkoszlemowy finał.

  • Była 1:12 w nocy. Komunikat ws. meczu Chwalińskiej. Wątpliwości rozwiane

    Była 1:12 w nocy. Komunikat ws. meczu Chwalińskiej. Wątpliwości rozwiane

    Bilety na półfinał Mai Chwalińskiej wyprzedane. Organizatorzy Roland Garros ogłosili ważną wiadomość

    Maja Chwalińska nie przestaje zachwycać podczas tegorocznej edycji Roland Garros. Polska tenisistka, uwzględniając również kwalifikacje, ma już na swoim koncie osiem kolejnych zwycięstw i coraz śmielej marzy o kolejnym historycznym sukcesie. Aby dotrzeć do upragnionego finału, musi jednak najpierw pokonać Dianę Sznajder w czwartkowym półfinale. Na kilkanaście godzin przed tym spotkaniem organizatorzy turnieju przekazali istotną informację.

    Zawodniczka pochodząca z Miechowa imponuje w Paryżu nie tylko skutecznością, ale także dojrzałością taktyczną i ogromną pewnością siebie. Dzięki znakomitej postawie osiągnęła już najlepszy wynik w swojej karierze, a z każdym kolejnym meczem przesuwa granice własnych możliwości. Na jej drodze poległy już między innymi mistrzyni olimpijska Qinwen Zheng, była liderka światowego rankingu Maria Sakkari oraz Anna Kalinska.

    Szczególne uznanie wzbudziło zwycięstwo nad Rosjanką w ćwierćfinale. Chwalińska pokazała w tym spotkaniu ogromną odporność psychiczną, nie tracąc koncentracji nawet w najtrudniejszych momentach. Pierwszy set zakończył się tie-breakiem, choć Polka miała wcześniej kilka okazji do zamknięcia partii.

    – Prowadziłam już 5:1 i miałam piłki setowe. Trzeba jednak oddać Annie, że świetnie się obroniła. Cieszę się, że potrafiłam wrócić do swojej gry i wygrać tie-breaka. Warunki były bardzo wymagające, mocno wiało, a piłka zachowywała się nieprzewidywalnie. Tym bardziej jestem zadowolona, że poradziłam sobie z tym wszystkim – mówiła po meczu w rozmowie z Eurosportem.

    Sukcesy Polki wywołały ogromne zainteresowanie kibiców. Wielu fanów było gotowych zapłacić bardzo wysokie kwoty, aby zobaczyć jej występ na żywo. Przekonał się o tym wysłannik Interii, Artur Gac, który rozmawiał z polskimi sympatykami tenisa obecnymi w Paryżu.

    – Szukaliśmy biletów na rynku wtórnym, ponieważ nie udało się kupić ich w regularnej sprzedaży. Ceny wahały się od 90 do nawet 1550 euro. Nam udało się zdobyć jeden bilet za 920 euro i dwa za 820 euro. Kiedy dowiedzieliśmy się, że Maja zagra w środę, zdecydowaliśmy się na taki wydatek – opowiadała jedna z kibicek.

    Przed półfinałem zainteresowanie wejściówkami jeszcze bardziej wzrosło. Osoby, które wcześniej zabezpieczyły sobie miejsca na trybunach Court Philippe-Chatrier, mogą być spokojne. Znacznie trudniejsze zadanie mają natomiast ci, którzy wciąż liczyli na zakup biletów.

    Krótko po godzinie 1:00 w nocy organizatorzy Roland Garros opublikowali w mediach społecznościowych komunikat, który rozwiał wszelkie wątpliwości. Poinformowano, że ostatnie dostępne wejściówki na półfinały zostały już zarezerwowane. Oznacza to, że podczas meczu Mai Chwalińskiej legendarna arena Court Philippe-Chatrier będzie wypełniona do ostatniego miejsca.

    Wszystko wskazuje więc na to, że Polka zagra o awans do finału przy komplecie publiczności, a atmosfera podczas tego wyjątkowego spotkania zapowiada się naprawdę niezwykle.

  • Chwalińska poznała sensacyjną rywalkę. Sabalenka wyeliminowana z Roland Garros

    Chwalińska poznała sensacyjną rywalkę. Sabalenka wyeliminowana z Roland Garros

    W środę rozegrano dokończenie ćwierćfinałów turnieju singla kobiet na Roland Garros. Dla polskich kibiców dzień rozpoczął się bardzo dobrze, bo zwycięstwo odniosła Maja Chwalińska, która dzięki temu mogła spokojnie czekać na swoją rywalkę w czwartkowym półfinale.

    Po meczu 24-letniej Polki na kort centralny Court Philippe-Chatrier wyszły Aryna Sabalenka i Diana Sznajder. Białorusinka, liderka światowego rankingu, była wyraźną faworytką, jednak spotkanie zakończyło się dużą niespodzianką. Po trzysetowym boju Rosjanka wygrała 3:6, 7:5, 6:0 i to ona awansowała dalej.

    Ćwierćfinały w górnej części drabinki przyniosły kilka nieoczekiwanych rozstrzygnięć. Największą sensacją była jednak sama obecność Mai Chwalińskiej w najlepszej ósemce turnieju — jako jedynej nierozstawionej zawodniczki. Polka w swoim meczu pokonała Annę Kalinską 7:6(3), 6:3, eliminując kolejną wyżej notowaną rywalkę. Dzięki temu zapewniła sobie nie tylko awans do półfinału wielkoszlemowego, ale także debiut w TOP 30 rankingu WTA.

    Po jej zwycięstwie przyszedł czas na wyłonienie kolejnej przeciwniczki. Na kort wyszła Aryna Sabalenka, która mierzyła się z Dianą Sznajder. Białorusinka po wcześniejszym zwycięstwie nad Naomi Osaką (7:5, 6:3) ponownie była stawiana w roli zdecydowanej faworytki. Dodatkowym wyzwaniem były jednak trudne warunki — chłód i silny wiatr, które mogły wpłynąć na przebieg meczu.

    Spotkanie zaczęło się od pewnie utrzymanych serwisów, choć już w pierwszych gemach nie brakowało walki na przewagi. Od stanu 1:1 przewagę zaczęła budować Sabalenka. W piątym gemie obroniła dwa break pointy, a chwilę później przełamała rywalkę, wychodząc na prowadzenie 4:1. Kolejne przełamanie dało jej wynik 5:1 i możliwość zamknięcia seta, jednak wtedy pojawiło się rozluźnienie. Sznajder zaczęła odrabiać straty i doprowadziła do bardziej wyrównanej końcówki, ale ostatecznie Sabalenka wygrała pierwszego seta 6:3.

    Druga partia również zaczęła się od problemów Rosjanki, która nie wykorzystała prowadzenia 40:15 przy własnym serwisie. Sabalenka szybko zbudowała przewagę 4:1, jednak ponownie nie utrzymała pełnej koncentracji. Sznajder odrobiła część strat, a nawet zbliżyła się na jeden break. Przy stanie 5:2 Białorusinka nie wykorzystała szansy na zamknięcie meczu, co pozwoliło Rosjance wrócić do gry.

    W końcówce seta emocje sięgnęły zenitu. Sznajder miała kilka okazji na wyrównanie, a następnie przełamała Sabalenkę, doprowadzając do stanu 5:5. Chwilę później poszła za ciosem, wygrała kolejne gemy i zamknęła seta 7:5, odwracając losy spotkania.

    W decydującej odsłonie Rosjanka kontynuowała świetną grę. Pewnie utrzymywała serwis, a następnie zdobyła przełamanie, wykorzystując czwartą okazję break pointową w długim gemie. Sabalenka nie była już w stanie wrócić do swojego rytmu. Sznajder dominowała do końca i wygrała trzeci set 6:0, zapewniając sobie awans do półfinału.

    Dzięki temu to Diana Sznajder zmierzy się w kolejnym meczu z Mają Chwalińską. Spotkanie zaplanowano jako drugie w czwartek, początek około godziny 15:00. Wcześniej na kort wyjdą Marta Kostiuk i Mirra Andriejewa.

  • Kibice oszaleli na punkcie Chwalińskiej. Ważny komunikat od Mai dla fanów

    Kibice oszaleli na punkcie Chwalińskiej. Ważny komunikat od Mai dla fanów

    „Przy wyniku 5:1 wydaje mi się, że zaczęłam grać zbyt pasywnie i schematycznie. Ona bardzo dobrze to wykorzystała, zaczęła grać znacznie bardziej agresywnie i w tych warunkach trudno mi było ponownie wejść w mecz” – powiedziała Maja Chwalińska, sensacyjna półfinalistka Roland Garros.

    Zapytana przez Interię przyznała również, że potrafi wejść w swoistą „bańkę”, co – jak sama zasugerowała – może rozczarować wielu polskich kibiców.

    – To, co teraz się wokół mnie dzieje, szczerze mówiąc, nie do końca do mnie dociera. To też kwestia moich wyborów – zaznaczyła.

    Chwalińska podkreśliła, że podczas turnieju całkowicie odcina się od mediów społecznościowych.

    – Nie wchodzę na social media, nic nie czytam i myślę, że to bardzo mi pomaga. Chcę się skupić wyłącznie na grze – dodała nowa gwiazda polskiego tenisa, która w dwóch setach pokonała Rosjankę Annę Kalinską na korcie centralnym.

    Wracając do samego meczu, zwróciła uwagę na trudne, wietrzne warunki.

    – Szczególnie pod wiatr grało mi się ciężko, ale cieszę się, że przy stanie 5:5 wróciłam do swojej gry i zamknęłam pierwszego seta. To mnie najbardziej cieszy – podkreśliła.

    Polka nie ukrywała satysfakcji z tego, że na tak zaawansowanym etapie turnieju potrafi zachować pełną koncentrację. Z uśmiechem zareagowała też na informację, że ekipa Polsatu była obecna w jej dawnej szkole nr 29 w Dąbrowie, gdzie dzieci oglądały jej mecz.

    – Macie super szkołę, mam z niej świetne wspomnienia. Czasem marzę, żeby tam wrócić i zobaczyć, jak wszystko wygląda. Przede wszystkim bawcie się sportem – to podstawa. Jeśli chcecie coś robić, angażujcie się w to na sto procent, a może kiedyś „kliknie” – powiedziała 24-latka.

    Na koniec padło pytanie o Igę Świątek i ewentualne gratulacje od najlepszej polskiej tenisistki.

    – Iga gratulowała mi po wcześniejszych meczach. Teraz jeszcze nie sprawdzałam telefonu, więc może tak, może nie – zakończyła z uśmiechem Chwalińska.

  • Maja Chwalińska w półfinale Roland Garros. Kiedy mecz Polki? Wszystko jasne

    Maja Chwalińska w półfinale Roland Garros. Kiedy mecz Polki? Wszystko jasne

    Maja Chwalińska pisze niesamowitą historię w tegorocznym Roland Garros. Polka rozpoczęła zmagania od elimimacji, a w ćwierćfinale pokonała Annę Kalinską 7:6, 6:3 i już może szykować się do walki o wielki finał. Kiedy półfinał Roland Garros z udziałem Chwalińskiej? Znamy odpowiedź.

    Kiedy półfinał Roland Garros z udziałem Mai Chwalińskiej?
    Kiedy półfinał Roland Garros z udziałem Mai Chwalińskiej?Aurelien MorissardEast News

    Maja Chwalińska pisze niesamowitą historię na kortach Roland Garros. Polka przyjechała do Paryża, aby wywalczyć awans do głównej drabinki. Najpierw przeszła trzystopniowe eliminacje, a następnie rozpoczęła niesamowity i przede wszystkim niespodziewany marsz.

    W turnieju głównym wyeliminowała już Zheng Qinwen, Elise Mertens, Marię Sakkari i Diane Parry. Tym samym 24-latka awansowała do ćwierćfinału, w którym jej rywalką była rozstawiona z numerem “22” Anna Kalinska. Polka nie miała zamiaru się zatrzymywać i triumfowała 7:6, 6:3. Tym samym awansowała do półfinału.