Category: Uncategorized

  • Alarm! Wim Fissette musi wreszcie wstrząsnąć Igą Świątek. Świat odjeżdża

    Alarm! Wim Fissette musi wreszcie wstrząsnąć Igą Świątek. Świat odjeżdża

    Tennis Australian Open Alarm! One sentence of Iga Świątek froze me. Here’s the big problem
    Alarm! One sentence of Iga Świątek froze me. Here’s the big problem

    Obym się mylił, ale ćwierćfinał Australian Open 2026 był dla Igi Świątek meczem – korzystając z terminologii piłkarskiej – o sześć punktów. O rozpęd na najbliższe tygodnie, o obronę zdobyczy z poprzedniego sezonu, o powiew optymizmu i wreszcie o przełamanie katastrofalnej już statystyki z zawodniczkami TOP 10 pod batutą Wima Fissette’a. Porażka z Jeleną Rybakiną może być kosztowna. Gołym okiem zobaczyliśmy też różnicę w zachowaniu obu trenerskich boksów.
    Posłuchaj artykułu
    Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy

    Więcej ciekawych informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet
    Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

    Liczby Igi Świątek są po prostu trudne do zrozumienia i przełknięcia.

    Z pierwszą w rankingu Aryną Sabalenką – dwie kolejne porażki.

    Coco Gauff – cztery porażki, bez wygranego seta.

    Amanda Anisimova – dwie porażki.
    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jelena Rybakina – dwie porażki.

    Jessica Pegula – dwie porażki.

    Można wymieniać dalej, bo w całej dziesiątce rankingu WTA jest tylko jedna (!) zawodniczka, z którą Iga Świątek wygrała ostatni mecz. To Madison Keys.

    I choć w środę w Melbourne Jelena Rybakina zagrała ze Świątek naprawdę dobre spotkanie, zwyciężając 7:5, 6:1, to znawcy tenisa słusznie podkreślają, że jeśli nie w samym ćwierćfinale, to w drodze do niego Polka mogła zrobić dużo więcej.

    I że jeśli tego wreszcie nie zrozumie, to będzie w wielkich kłopotach. Ale to się nie uda bez impulsu z trenerskiego boksu. To co zobaczyliśmy w środę, musi budzić pytania.
    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
    Autor Sebastian Parfjanowicz
    AI assistant icon for Onet Chat

    To jest materiał Premium

    Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

    ✓ czytaj ✓ słuchaj ✓ skracaj
    Dołącz do premium

  • Triumf Rybakiny nad Igą Świątek, a po meczu taki komunikat. Drugi nokaut

    Triumf Rybakiny nad Igą Świątek, a po meczu taki komunikat. Drugi nokaut

    Nadzieje Igi Świątek na swój pierwszy triumf w Australian Open i zarazem skompletowanie karierowego Wielkiego Szlema muszą poczekać jeszcze przynajmniej dwanaście miesięcy. Wiceliderka światowego rankingu przegrała w dwóch setach z Jeleną Rybakiną. Po ostatniej wymianie Opta wydała błyskawiczny wpis, który daje do myślenia. Doszło do powtórki z rozrywki, a osiągnięcia Kazaszki w CV wcześniej nie miał nikt.
    Sportowiec w stroju tenisowym z opaską na nadgarstku, z zamkniętymi oczami i uniesionymi dłońmi w geście emocji lub modlitwy, silnie oświetlona twarz i wyraz skupienia.

    Iga Świątek podczas meczu z Jeleną Rybakiną na Australian Open 2026David GrayAFP

    Iga Świątek pożegnała się z Australian Open. W ćwierćfinale rozgrywanym w nocy z wtorku na środę polskiego czasu wiceliderka światowego rankingu uległa Jelenie Rybakinie 5:7, 1:6. Spotkanie potrwało godzinę i 36 minut. Jak wyliczył Hubert Błaszczyk, nasza rodaczka z ostatnich 7 meczów przeciwko rywalkom z TOP10 rankingu wygrała tylko jedno, z oponentkami z TOP20 ostatnio wykręciła bilans 17-14.

    Zaraz po ostatniej wymianie trzy ciekawostki statystyczne zaserwowała Opta. Kazaszka została pierwszą zawodniczką, która wyeliminowała Świątek dwukrotnie w tym samym turnieju wielkoszlemowym. Doszło więc do powtórki z rozrywki. Pierwszy skalp w Melbourne zebrała w 2023 roku, gdy wygrała z Raszynianką 6:4, 6:4. Było to w czwartej rundzie.

    Jeśli ktokolwiek miałby dołączyć do niej na Rolandzie Garrosie, to tylko Maria Sakkari i Aryna Sabalenka. Są jedynymi aktywnymi zawodniczkami, które już ograły tam Świątek. Ta lista mogłaby liczyć maksymalnie trzy nazwiska, ale Simona Halep zakończyła karierę.

    Wracając do Rybakiny – to być może nie koniec jej dużych osiągnięć na AO 2026. Za nią ósme z rzędu zwycięstwo w konfrontacjach z tenisistkami z TOP10, jeśli chce zagrać w finale, to potrzebuje jeszcze jednego. Teraz po drugiej stronie siatki stanie światowa “szóstka” Jessica Pegula, a potem w ewentualnym boju o główne trofeum Elina Switolina lub Aryna Sabalenka.

    Opta dodała też, że 26-latka jest w tej chwili jest jedyną zawodniczką w tourze, która potrafiła podczas więcej niż jednego turnieju pokonać i Sabalenkę, i Świątek. Stało się tak na Indian Wells 2023 i WTA Finals 2025. Nie można wykluczyć, że skompletuje “hat-tricka”.
    Tenisistka w jasnoniebieskiej koszulce i białej czapce trzymająca rakietę do tenisa, klaszcząca dłonią o rączkę rakiety, w tle widoczna publiczność ożywiona oglądanym meczem.

    Jelena RybakinaMinas PanagiotakisAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekMUSTAFA YALCIN/ANADOLUAFP
    Zawodowa tenisistka w fioletowym stroju sportowym z opaską na głowie i plastrem na prawym ramieniu zaciska pięść w geście determinacji podczas meczu tenisowego.

    Jelena RybakinaFAYEZ NURELDINEAFP

    Fiorentina – Como. Skrót meczu.

  • Świątek poszkodowana przed meczem z Rybakiną. Jest decyzja

    Świątek poszkodowana przed meczem z Rybakiną. Jest decyzja

    Czy mecz o tak wczesnej porze to dla Igi Świątek problem czy przewaga? Polka w ćwierćfinale z Jeleną Rybakiną zagra przed południem lokalnego czasu, kiedy panować będą potężne upały. Pod tym względem terminarz jej spotkań wypada najgorzej ze wszystkich ćwierćfinalistek, które zagrają w sesji dziennej.
    Iga Świątek
    Fot. REUTERS/Heiko Becker

    Organizatorzy Australian Open ogłosili, że mecz ćwierćfinałowy Igi Świątek z Jeleną Rybakiną rozpocznie się o godz. 11:30 czasu lokalnego (czyli w nocy z wtorku na środę od godziny 1:30 czasu polskiego). To zła wiadomość dla naszych kibiców, ale czy dobra dla samej Świątek? Polka pierwszy raz w tym roku w Melbourne wystąpi o tej porze.

    Zobacz wideo Nokaut Świątek, a teraz mecz prawdy! Jak zatrzymać wielką rywalkę?

    Pojedynki pierwszej rundy z Yue Yuan, trzeciej z Anną Kalińską oraz czwartej z Maddison Inglis Polka rozgrywała w sesji wieczornej. Jedynie mecz z Marie Bouzkovą odbywał się nieco wcześniej, czyli późnym popołudniem. Warunki w ciągu dnia i wieczorem różnią się w Australii diametralnie. Panuje upalne lato, np. we wtorek jest ponad 40 stopni Celsjusza. W dzień jest cieplej, do tego powietrze jest suche, kort może inaczej reagować.
    Świątek nie grała aż tak wcześnie

    Jelena Rybakina zdążyła w tym roku zagrać już jedno spotkanie w ciągu dnia – z Kają Juvan w pierwszej rundzie. Ponadto w czwartej rundzie występowała po południu z Elise Mertens. Pozostałe mecze drugiego etapu turnieju z Warworą Graczewą oraz trzeciego z Teresą Valentową rozgrywała w sesji wieczornej.

    Z czterech ćwierćfinałów singla kobiet w Australian Open aż trzy odbywają się za dnia. Nie tylko Świątek – Rybakina, ale także Jessica Pegula – Amanda Anisimowa. We wtorek Aryna Sabalenka zdążyła w południe lokalnego czasu pokonać Ivę Jović. Jedyny wieczorny mecz 1/4? Coco Gauff – Elina Switolina.

    Na tym etapie rywalizacji wielkoszlemowej różnice między zawodniczkami są już tak niewielkie, że każdy detal może mieć znaczenie – także obycie z warunkami, w jakich rozgrywane będzie dane spotkanie. Czasem w grę wchodzi również zaznajomienie z kortem. Mecze ćwierćfinałowe będą odbywać się jedynie na korcie centralnym Rod Laver Arena, akurat żadna z ośmiu pań nie jest niżej sklasyfikowaną tenisistką, która nie miała okazji wystąpić na tak wielkim obiekcie.

    Czytaj także: Gwiazda Ekstraklasy blisko Serie A

    Inaczej wygląda dziś dyskusja, jaką przed meczem Świątek z Inglis stoczyli eksperci stacji Tennis Channel. Jim Courier, były amerykański tenisista, zdradził: “Świątek chciała meczu w ciągu dnia, a australijska stacja telewizyjna – dla której również tu pracuję – desperacko chciała, żeby Australijka grała wieczorem, gdy najwięcej ludzi ogląda telewizję. Za to właśnie płacą duże pieniądze. Podobnie amerykańska stacja ESPN. Ostatecznie dostali, co chcieli, a Iga nie”.

    Courier nie krył zdziwienia, że Polka woli grać za dnia, i wskazywał, że przecież kolejne spotkania także miałaby rozgrywać w Australian Open w sesji wieczornej. Podobnie wypowiadała się była liderka rankingu WTA Lindsay Davenport. Oboje dodali, że mecz w nocy czasu australijskiego to przecież zła wiadomość “dla kibiców w Europie, skąd Świątek pochodzi”.

    Dziś widać, dlaczego Polce mogło zależeć na rozegraniu meczu z Maddison Inglis w ciągu dnia, a nie wieczorem. Przed ćwierćfinałem z Jeleną Rybakiną miałaby na koncie chociaż jedno spotkanie odbywające się w tych warunkach, w których przyjdzie jej mierzyć się z niezwykle groźną rywalką w walce o półfinał.
    Legendy tenisa o Polce

    Zawodnicy mają możliwość wnioskować o porę rozegrania meczu, ale ostateczne decyzje podejmują organizatorzy. Wielu tenisistów woli grać w ciągu dnia, bo ma to praktyczny wymiar. Po spotkaniu odbywa się jeszcze fizjoterapia, konferencja prasowa, inne obowiązki dla gwiazd, czasem trzeba coś zjeść, do tego muszą zejść emocje. Koniec meczu np. o godzinie 21 oznacza, że w rzeczywiście w hotelu idzie się spać kilka godzin później, co może rozbijać rytm dnia.

    Mówiła o tym m.in. Jelena Ostapenko. Po przegranej w ćwierćfinale US Open 2023 z Coco Gauff powiedziała: “Dzisiaj nie zagrałam dobrego meczu. Trudno jest dojść do siebie po nocnych meczach, bo po pokonaniu numeru jeden [Igi Świątek] poszłam spać o piątej rano. Wciąż śpisz siedem-osiem godzin, ale nie wracasz w pełni do siebie. Wczoraj byłam bardzo zmęczona cały dzień. Myślałam, że dziś będzie lepiej. Myślę, że terminarz był dla Coco Gauff łaskawszy, bo grała dużo wcześniej”.

    Co ciekawe, w sierpniu 2025 podczas turnieju w Cincinnati Świątek także rywalizowała z Rybakiną. Wtedy będąca dziś ekspertką Lindsay Davenport sugerowała, że Polka miała ułatwione zadanie. Panie zagrały w ciągu dnia, a we wcześniejszych meczach w tej imprezie Świątek rywalizowała w okolicach południa, gdy panował upał, a rywalka częściej występowała wieczorem, gdy było chłodniej. – Człowiek przyzwyczaja się do takich warunków. To nie jest do końca sprawiedliwe – oceniła wtedy Davenport. Gdy przed nadchodzącym ćwierćfinałem Australian Open sytuacja jest zaś korzystniejsza dla Rybakiny, Davenport w podobny sposób nie zabrała dotąd głosu.

  • Świątek się wściekła, sceny na konferencji prasowej. “Czy my jesteśmy zwierzętami w zoo?”

    Świątek się wściekła, sceny na konferencji prasowej. “Czy my jesteśmy zwierzętami w zoo?”

    Na etapie ćwierćfinału Iga Świątek zakończyła udział w tegorocznym Australian Open. Polka poległa 5:7, 1:6 z Jeleną Rybakiną i marzenia o triumfie w Melbourne musi odłożyć przynajmniej na następny rok. Na konferencji prasowej po porażce atmosfera była wyjątkowo napięta. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie wiceliderka rankingu WTA nie wytrzymała i z jej strony padły mocne słowa. -Czy my jesteśmy zwierzętami w zoo? – wypaliła.
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju i czapce, z uniesioną pięścią w geście triumfu, na korcie tenisowym. W prawym górnym rogu okrągłe powiększenie tej samej osoby, trzymającej dłonie na twarzy, wyrażającej silne emocje i napięcie.

    Iga Świątek nie wytrzymała na konferencji prasowejABACA/NEWSPIX.PL / x.comNewspix.pl

    Jelena Rybakina była zdecydowanie najpoważniejszą rywalką, z jaką Idze Świątek przyszło się mierzyć podczas tegorocznego Australian Open. Kazaszka postrzegana była przed meczem ćwierćfinałowym za faworytkę i w tym przypadku typowana bukmacherów niestety się potwierdziły.

    Rybakina lepsza od Świątek. Polka nie hamowała się na konferencji prasowej

    Po pełnym walki secie pierwszym reprezentantka Polski poległa 5:7, a później niestety coś się w jej grze załamało. Podbudowana zwycięstwem Rybakina za to zaczęła się rozpędzać i bardzo szybko uciekła z wynikiem, który nie był już możliwy do odrobienia. A przynajmniej nie przy takiej postawie.

    Reprezentantka Kazachstanu wygrała 7:5, 6:1 i awansowała do półfinału. Idze zaś pozostało odłożyć marzenia o pierwszym w karierze triumfie w Melbourne przynajmniej na przyszły rok. Po odpadnięciu miała w sobie wyraźnie wiele złości, której dała ujście w trakcie konferencji prasowej.

    Pytanie brzmi, czy my jesteśmy tenisistkami, czy zwierzętami w zoo? One są obserwowane nawet przy wypróżnianiu. Byłoby miło mieć nieco prywatności. Nie zawsze che się być tak uważnie obserwowanym

    Svitolina z awansem do półfinału Australian Open. WIDEOAssociated Press© 2026 Associated Press

    Świątek uderza w organizację Australian Open. To jej się nie podoba

    – Byłoby miło móc zrobić takie rzeczy w przestrzeni, gdzie nie patrzy cały świat – dodała Iga, po czym zawiesiła się i skryła twarz w dłoniach, wyraźnie zmęczona i przytłoczona – Na Wimbledonie są niektóre korty, gdzie ludzie z akredytacją mogą wejść, ale nie ma tam kibiców, tak też jest na Roland Garros. Sa też turnieje, gdzie nie jest możliwe zrobić nic bez udziału kamer. Nie sądzę, że to powinno tak wyglądać – dodała rozczarowana Polka.

    – My tenisistki powinniśmy być oglądane na korcie i w trakcie konferencji. To nasza praca. Nie jest naszym zadaniem bycie memem, kiedy zapomnisz akredytacji. Jasne, to zabawne. Ludzie mają o czym rozmawiać. Dla nas nie sądzę, żeby było to konieczne – dodała, nawiązując również do konkretnego nagrania. Ukazywało one, jak Raszynianka po jednym z meczów zapomniała niezbędnej akredytacji, aby móc przejść przez drzwi i w biegu musiała się po nią wracać. Wideo z zajścia błyskawicznie obiegło media społecznościowe.
    Tenisistka ubrana w biały top i czapkę z daszkiem gestykuluje ręką, stojąc na tle ciemnego tła. Sportowa opaska na nadgarstku i skoncentrowany wyraz twarzy podkreślają zaangażowanie w grę.

    Iga ŚwiątekCHOLEWINSKI MARCINNewspix.pl
    Dwie tenisistki podają sobie ręce przy siatce po meczu. Jedna z zawodniczek ubrana w białą koszulkę i czapkę z daszkiem, druga w jasnej sukience sportowej z białą opaską na głowie. W tle widoczny sędzia oraz kilka osób z obsługi turnieju.

    Iga Świątek i Jelena RybakinaCHOLEWINSKI MARCINNewspix.pl
    Jelena Rybakina

  • Sensacja w Australian Open. Światowa “1” wyeliminowana. Nie będzie kolejnego tytułu

    Sensacja w Australian Open. Światowa “1” wyeliminowana. Nie będzie kolejnego tytułu

    Jedenasty dzień głównych zmagań w ramach Australian Open 2026 obfituje w sporo ciekawych rozstrzygnięć. Dla nas rozpoczęło się od przykrego zdarzenia, bowiem z rywalizacji o tytuł w singlu kobiet została wyeliminowana Iga Świątek. To efekt przegranej z Jeleną Rybakiną w ćwierćfinale. Kilka godzin później nastała prawdziwa sensacja na jednym z bocznych kortów, podczas spotkania z udziałem liderki rankingu WTA w grze podwójnej. Na koniec doszło do niebywałej sytuacji.
    Tenisistka w białym stroju z rakietą w ręce zasłania twarz dłonią, stojąc na korcie tenisowym, w tle rozemocjonowani kibice za barierką.

    Anna Danilina przyczyniła się do sensacyjnego rozstrzygnięcia w Australian Open 2026CRISTINA QUICLERAFP

    Już tylko niespełna pięć dni pozostało do zakończenia kolejnej edycji Australian Open. Niestety, po środowych zmaganiach wiemy już, że w tym roku po tytuł w Melbourne nie sięgnie Iga Świątek. Nasza reprezentantka pożegnała się z rywalizacją na etapie najlepszej “8”, a więc fazę wcześniej niż 12 miesięcy temu. Dzisiejszą pogromczynią Raszynianki okazała się Jelena Rybakina. Po wyrównanym początku spotkania, później zawodniczka występująca w barwach Kazachstanu odjechała z wynikiem wiceliderce rankingu WTA. Wynikało to przede wszystkim z problemów serwisowych 24-latki. Mistrzyni WTA Finals 2025 doskonale wykorzystała ten fakt do zbudowania przewagi. Ostatecznie zwyciężyła 7:5, 6:1.

    Chwilę po tym, jak na Rod Laver Arena zakończył się pojedynek Świątek i Rybakiny, na jednym z bocznych kortów wystartowała ćwierćfinałowa rywalizacja w deblu z udziałem światowej “1”. Katerina Siniakova i grającą z nią w parze Taylor Townsend walczyły w tym roku o obronę tytułu. Do najlepszej “8” dotarły bez straty partii, w poprzedniej rundzie otrzymały nawet walkowera od duetu Miyu Kato/Fanny Stollar. Podczas dzisiejszej rywalizacji musiały się zmierzyć z tenisistkami, które wyeliminowały je z ubiegłorocznego Roland Garros. Mowa o ekipie Anna Danilina/Aleksandra Krunic. Rewanżowe starcie zakończyło się w bolesny sposób dla Czeszki oraz Amerykanki.

    Australian Open: Anna Danilina i Aleksandra Krunic autorkami sensacji

    Mecz rozpoczął się od utrzymanego serwisu przez duet Siniakova/Townsend, chociaż już na “dzień dobry” musiały wracać ze stanu 15-30. To była jednak tylko zapowiedź problemów, jakie nastały w dalszej fazie seta. W trzecim i siódmym gemie turniejowe “1” nie miały zbyt wiele do powiedzenia. W obu przypadkach zostały przełamane do 15 – za każdym razem działo się to przy serwisie liderki rankingu WTA w grze podwójnej. Z kolei Danilina i Krunic nie miały problemu z utrzymaniem swoim podań. Dzięki temu triumfowały w premierowej odsłonie 6:2.

    Początek drugiej części pojedynku przebiegał po myśli serwujących. Taki stan rzeczy potrwał aż do piątego rozdania. Wówczas Anna i Aleksandra nie straciły ani jednego punktu na returnie, dzięki czemu znalazły się na prowadzenie 3:2 z przewagą breaka. Od tamtej pory sytuacja na korcie uległa zmianie. Nagle obrończynie tytułu zerwały się do walki. Szybko zniwelowały stratę, a po ósmym gemie, kiedy rywalki posiadały piłkę na 4:4, doszło do sytuacji, kiedy to Katerina i Taylor mogły zamykać seta. Wykorzystały swoją szansę i zwyciężyły w partii 6:3.

    Decydująca odsłona przyniosła totalny zwrot akcji na korcie. Danilina i Krunic zdobyły przełamanie już w drugim gemie. Nie tylko oddały prowadzenia do końca meczu, ale także nie straciły ani jednego “oczka” do końca pojedynku. Finalny wynik brzmiał 6:2, 3:6, 6:0 na korzyść pary rozstawionej z “7”. Tym samym Siniakova i Townsend nie obronią tytułu wywalczonego przed rokiem. Co więcej – Czeszka może stracić nawet pozycję liderki rankingu WTA w grze podwójnej kosztem Elise Mertens. Stanie się tak, jeśli Belgijka i Shuai Zhang wygrają swój półfinał.

    Svitolina z awansem do półfinału Australian Open. WIDEOAssociated Press© 2026 Associated Press
    Kateřina Siniakova

    Kateřina SiniakovaAFP
    Taylor Townsend

    Taylor TownsendAFP
    Tenisistka w sportowej koszulce i fioletowej czapce z daszkiem stoi na korcie, patrząc przed siebie z poważnym wyrazem twarzy, w tle rozmyta publiczność.

    Iga ŚwiątekMARK AVELLINO / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

  • Rybakina nagle podeszła do Vukova. Sceny w meczu ze Świątek. I ta mina

    Rybakina nagle podeszła do Vukova. Sceny w meczu ze Świątek. I ta mina

    To koniec. Iga Świątek musi poczekać do 2027 roku, aby znów powalczyć o puchar w Melbourne. Tym razem Polka odpadła na etapie ćwierćfinału, w którym lepsza okazała się Jelena Rybakina. Mimo triumfu Kazaszce – szczególnie na początku pojedynku – towarzyszył wielki stres, co przełożyło się na wynik. Nagle rywalka Świątek podeszła do swojego trenera.
    Trener w sportowej czapce i kurtce rozmawia z tenisistką w niebieskim stroju, oboje skupieni na rozmowie, w tle widoczne trybuny z siedzącymi kibicami.

    Vukov, RybakinaMatthew StockmanAFP

    – Nie mam do siebie żadnych pretensji. Od początku wchodziłam agresywnie w jej drugi serwis, wywierałam presję. Jak gra się tak agresywnie, jak my – returnując – no to faktycznie błędy się pojawią (…) Ogromna szkoda, ale… obie jesteśmy dobrymi tenisistkami. Ona też bardzo dobrze gra, lubi szybkie nawierzchnie. Po prostu walczyłam i nie do końca poszło po mojej myśli – mówiła Iga Świątek po porażce z Jeleną Rybakiną.

    To reprezentantka Kazachstanu awansowała do półfinału Australian Open, w którym zmierzy się przeciwko Jessice Peguli. Na przestrzeni całego spotkania piąta rakieta świata była lepsza, zagrała pewniej i solidnej w kluczowych momentach, co przełożyło się na zwycięstwo 7:5, 6:1.

    Iga Świątek – Coco Gauff. Skrót meczuPolsat Sport

    To Rybakina powiedziała trenerowi. Zaraz po starcie meczu ze Świątek

    Choć ostatecznie Rybakina pokazała się z bardzo dobrej strony, to początek meczu w jej wykonaniu nie należał do perfekcyjnych, łagodnie mówiąc. W pierwszym gemie piłka była po stronie Kazaszki, która od stanu 15:15… nie wygrała żadnego punktu. Tym samym to Świątek na start przełamała rywalkę.

    Niestety – z perspektywy polskich kibiców – w gemie numer dwa przy podaniu naszej reprezentantki to 26-latka wykorzystała trzeciego break-pointa i doprowadziła do remisu. Mecz rozpoczął się więc od dwóch przełamań.

    Nagle kamery pokazały moment, w którym Jelena Rybakina podeszła do swojego boksu. A w nim zasiadał Stefano Vukov – jej trener, wokół którego w ostatnich latach działo naprawdę wiele. Na światło dzienne wyszły kulisy rzekomej toksycznej współpracy szkoleniowca z tenisistką. Vukov był nawet zawieszony przez WTA, jednak teraz legalnie może być w sztabie Kazaszki.

    Wracając do tego, co działo się na korcie – trener, znajdujący się dosłownie obok Rybakiny, zaczął dawać jej wskazówki dotyczące starcia. – Musisz zrozumieć przebieg meczu – tłumaczył. Nagle tenisistka, poprawiając warkocz, wypaliła: – Obie zaczęłyśmy tak fatalnie (używając nieco bardziej niecenzuralnych słów). Stefano Vukov pokiwał życzliwie głową, po czym na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Chwilę później reprezentantka Kazachstanu wróciła do rywalizacji, która ostatecznie potoczyła się po jej myśli.
    Jelena Rybakina

    Jelena RybakinaIZHAR KHANAFP
    Mężczyzna w sportowej czapce i bluzie Yonex gestykuluje podczas rozmowy z tenisistką ubrana w niebieski strój sportowy, siedzącą przodem do niego na trybunach.

    Stefano Vukov udzielający wskazówek Jelenie RybakinieMATTHEW STOCKMAN/Getty Images via AFPAFP
    Jelena Rybakina awansowała do półfinału Wimbledonu 2024

    Jelena Rybakina awansowała do półfinału Wimbledonu 2024HENRY NICHOLLS / AFPAFP

    Marica Płowdiw – DevelopRes Rzeszów.

  • Świątek ogłasza po porażce z Rybakiną. Powiedziała to przed kamerami. “Nie czułam”

    Świątek ogłasza po porażce z Rybakiną. Powiedziała to przed kamerami. “Nie czułam”

    Świątek po porażce z Rybakiną: „Po prostu walczyłam, ale nie wszystko ułożyło się po mojej myśli”

    Iga Świątek zakończyła swój udział w Australian Open na etapie ćwierćfinału. W nocy z wtorku na środę polskiego czasu wiceliderka rankingu WTA przegrała z Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6. Tego dnia to reprezentantka Kazachstanu była wyraźnie skuteczniejsza i to ona awansowała do półfinału turnieju w Melbourne.

    Pierwszy set przez długi czas był niezwykle wyrównany. Już na samym początku obie tenisistki zanotowały po jednym przełamaniu, a następnie konsekwentnie utrzymywały własne podania. Różnica polegała jednak na tym, że to Świątek przez większość partii musiała gonić wynik. Przy stanie 6:5 dla Rybakiny Polka stanęła przed szansą doprowadzenia do tie-breaka, ale nie zdołała obronić własnego serwisu. 26-letnia zawodniczka urodzona w Moskwie wykorzystała moment i objęła prowadzenie w całym spotkaniu.

    Druga odsłona była już wyraźnie pod dyktando Rybakiny. Kazaszka nabrała pewności siebie, poprawiła serwis i narzuciła tempo, z którym Polka nie była w stanie sobie poradzić. Świątek ugrała w tej partii tylko jednego gema, a cały mecz zakończył się wynikiem 7:5, 6:1 po niewiele ponad półtorej godziny gry. W półfinale Australian Open Rybakina zmierzy się z Jessicą Pegulą.

    Krótko po zakończeniu spotkania Iga Świątek pojawiła się przed kamerami polskiego oddziału „Eurosportu”, gdzie podzieliła się swoimi przemyśleniami. Zapytana, czy kluczowy był pierwszy, bardziej wyrównany set, odpowiedziała bez wahania:
    – Nie, nie można tak powiedzieć. Faktycznie w pierwszym secie poziom był bardziej wyrównany i kilka piłek zrobiło różnicę, a w drugim ona już się rozkręciła. Serwowała lepiej, złapała pewność, a mi było coraz trudniej. Taka była różnica. Nie ma znaczenia, który set był ważniejszy.

    24-latka odniosła się także do pytania o ewentualny brak chłodnej głowy w decydujących momentach. – Nie mam do siebie pretensji pod tym względem. Od początku agresywnie wchodziłam w jej drugi serwis i starałam się wywierać presję. Gdy gra się tak ofensywnie, błędy po prostu się zdarzają. Pamiętam dwie sytuacje przy stanie 30:30, gdy returnowałam jej drugi serwis i właśnie wtedy popełniłam błędy. Jeśli chce się wygrać seta, takie piłki trzeba trafiać w kort. To był set, w którym zadecydowały dwie, trzy akcje. Ogromna szkoda, ale obie jesteśmy dobrymi tenisistkami. Ona świetnie gra i lubi szybkie nawierzchnie. Po prostu walczyłam i nie do końca poszło po mojej myśli – podsumowała.

    Na zakończenie Świątek spojrzała szerzej na cały swój występ w Melbourne. Po chwili namysłu przyznała, że mimo porażki widzi wiele pozytywów. – To było dobre rozpoczęcie sezonu. Było sporo pracy w trakcie turnieju, jeśli chodzi o poprawianie technicznych elementów. Idealnie byłoby, gdyby wszystko działało od razu na Wielkim Szlemie, ale tenis jest skomplikowanym sportem i nie zawsze tak się dzieje. Na początku nie czułam się najlepiej, później podniosłam poziom i naprawdę podobały mi się mecze po pierwszej rundzie.

    Wracając jeszcze do starcia z Rybakiną, Polka podkreśliła, że choć wynik ją boli, to daje też jasny sygnał, nad czym pracować dalej. – To rezultat, z którego nie jestem zadowolona, ale wiem, co chcę poprawić. Gdybym jutro wyszła na trening, miałabym konkretne cele. Kontynuowałabym to, co zaczęliśmy w okresie przygotowawczym i czego nie zdążyliśmy w pełni dopracować. Chcę się dalej rozwijać jako tenisistka. Nie jestem załamana. W tym sezonie trzeba pracować i iść naprzód – zakończyła Świątek.

  • Świątek nie mogła uwierzyć w to, co zrobiła Rybakina. Aż podniosła rękę

    Świątek nie mogła uwierzyć w to, co zrobiła Rybakina. Aż podniosła rękę

    Iga Świątek zatrzymana w Melbourne. Rybakina zagrała koncert i awansowała do półfinału Australian Open

    Iga Świątek przegrała z Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6 w ćwierćfinale Australian Open. Kluczowy okazał się fragment, w którym Polka straciła pięć gemów z rzędu, a jej rywalka weszła na poziom gry, na który trudno było znaleźć odpowiedź. W jednej z decydujących akcji Świątek z niedowierzaniem patrzyła na piłkę, która po uderzeniu Rybakiny minimalnie zahaczyła o linię. – Pokaz mocy Rybakiny! – podsumowali komentatorzy.

    W Melbourne spotkały się druga i czwarta rakieta świata. Dla Świątek i Rybakiny był to już 12. pojedynek w karierze, ale po raz pierwszy na tak zaawansowanym etapie turnieju wielkoszlemowego. Stawka była ogromna – półfinał Australian Open.

    Obiecujący początek Polki

    Świątek zaczęła bardzo dobrze. Już w pierwszym gemie przełamała rywalkę, skutecznie atakując jej drugi serwis. Rybakina miała problemy z pierwszym podaniem, popełniała też błędy z forhendu, co Polka bezlitośnie wykorzystywała. Chwilę później sama jednak znalazła się w opałach. Co prawda obroniła dwa break pointy, dobrze czytała kierunki zagrań przeciwniczki, ale w końcu Kazaszka doprowadziła do przełamania zwrotnego.

    Rybakina wyszła też z poważnych tarapatów przy własnym serwisie, gdy przegrywała 0:40. Wtedy pomogły as i błąd Świątek, której zabrakło cierpliwości w jednej z wymian. Polka szybko jednak odpowiedziała lepszymi gemami serwisowymi i na tablicy wyników znów był remis. – Bądź bardziej agresywna przy returnie drugiego podania – motywował Rybakinę jej trener Stefano Vukov.

    Decydująca końcówka pierwszego seta

    Do stanu 3:3 obie tenisistki pewnie utrzymywały podanie. Rybakina częściej trafiała pierwszym serwisem, Świątek popisała się efektowną akcją bekhendową i dołożyła pierwszego asa. – Tego potrzeba – komentował Dawid Celt w Eurosporcie, a sztab Polki nagrodził ją brawami.

    Z czasem inicjatywę zaczęła jednak przejmować Rybakina. Zagrała znakomitego gema serwisowego, wygranego do zera, uderzając mocno i płasko pod linię końcową. – Świetna gra Jeleny, Iga niewiele może sobie zarzucić – oceniała Justyna Kostyra. W końcówce seta Świątek miała słabszy moment: gorzej serwowała, popełniła błąd z forhendu z powietrza, a potem posłała bekhend w siatkę. Przełamanie przesądziło sprawę – 7:5 dla Rybakiny.

    Drugi set pod dyktando Rybakiny

    Druga partia od początku układała się nie po myśli Polki. Szybkie przełamanie, podwójny błąd serwisowy i coraz więcej pomyłek w wymianach sprawiły, że Rybakina odskoczyła na 3:0. – Za szybko Iga decyduje się na siłowe rozwiązania – zauważał Celt. Kazaszka serwowała niemal bezbłędnie, a Świątek po jednej z przegranych piłek bezradnie rozłożyła ręce w stronę swojego zespołu.

    Polka jeszcze próbowała się podnieść – utrzymała podanie i doprowadziła do równowagi przy serwisie rywalki – ale Rybakina ratowała się asami. Jedno z jej zagrań, które spadło w sam narożnik kortu, wywołało u Świątek wyraźne niedowierzanie. Piłka jednak zahaczyła o linię, a przewaga Kazaszki rosła z każdą minutą. Chwilę później domknęła mecz przy własnym podaniu, wygrywając 7:5, 6:1. – Pokaz siły Rybakiny – podsumowała Kostyra.

    Najtrudniejsza możliwa rywalka

    Jeszcze przed ćwierćfinałem ekspertka Laura Robson przewidywała, że Jelena Rybakina będzie dla Świątek najtrudniejszą możliwą przeciwniczką. Te słowa w pełni się potwierdziły. Polka, zwłaszcza w pierwszym secie, prezentowała solidny poziom, ale w starciu z rozpędzoną, znakomicie serwującą rywalką to nie wystarczyło. W drugiej partii zabrakło jej przede wszystkim jakości podania.

    Rybakina awansowała do półfinału Australian Open, gdzie zmierzy się z jedną z Amerykanek – Jessicą Pegulą lub Amandą Anisimovą. W drugim półfinale turnieju Aryna Sabalenka zagra z Eliną Switoliną.

  • Decyzja po meczu Świątek. WTA ogłasza. Rywalka Polki jednak triumfuje

    Decyzja po meczu Świątek. WTA ogłasza. Rywalka Polki jednak triumfuje

    Maddison Inglis – bez niespodzianki – przegrała swój poniedziałkowy mecz IV rundy Australian Open z Igą Świątek. Mimo to ma jednak powody do zadowolenia i chwilę swojego triumfu. A wszystko za sprawą zarządzającej kobiecym tenisem organizacji WTA, która odtrąbiła swoją decyzję za pośrednictwem oficjalnego komunikatu. Jej władze postanowiły wyróżnić Australijkę, przyznając jej honorową nagrodę. I tak 168. zawodniczka światowego rankingu znalazła się na jednej liście choćby u boku Aryny Sabalenki.
    Tenisistka w niebieskiej spódniczce i białej koszulce z uśmiechem trzyma rakietę na korcie tenisowym, w lewym górnym rogu widoczna zbliżona twarz innej tenisistki wykonującej gest uciszenia palcem do ust.

    Iga Świątek i Maddison InglisWILLIAM WEST / AFP / Martin KEEP / AFPAFP

    Walcząca o skompletowanie Karierowego Wielkiego Szlema Iga Świątek pewnie – choć nie bez problemów – pokonała pierwsze cztery szczeble turniejowej drabinki na tegorocznym Australian Open.

    Australijka dotarła do 4. rundy korzystając z problemów zdrowotnych Naomi Osaki i nie zdołała sprawić sensacji. Iga Świątek była poza jej zasięgiem, choć 168. rakieta świata była w stanie wyszarpać jej trzy gemy, przegrywając ostatecznie 0:6, 3:6.

    Jestem jednocześnie rozczarowana i dumna, bo dałam z siebie wszystko. Atmosfera była niesamowita, starałam się cieszyć każdą minutą. Iga jest zawodniczką z innego poziomu, cały czas czujesz presję z jej strony. Nie mam dużego doświadczenia w takich meczach

    Na pocieszenie pozostała jej jednak nie tylko pokaźna nagroda finansowa w wysokości 330 tysięcy dolarów amerykańskich (czyli prawie 1,2 mln złotych). Jej dzielną postawę doceniła po starciu z Igą Świątek i jej poprzednich meczach organizacja WTA, przyznając jej jedną z nagród.

    Australian Open. Porażka ze Świątek, a potem to. Inglis wyróżniona przez WTA

    W oficjalnym komunikacie ogłoszono, że to właśnie Maddison Inglis zaprezentowała w minionych dniach “Najbardziej inspirujący występ tygodnia”.

    Miniony tydzień był prawdziwą rewolucją dla 28-letniej Australijki, która zyskała rzesze fanów dzięki swoim występom na korcie i wrażliwości poza nim

    Tym samym zawodniczka z drugiej setki rankingu trafiła na listę triumfatorek, na której znalazła się między innymi pierwsza rakieta świata Aryna Sabalenka, Coco Gauff czy Mirra Andriejewa. Pełną listę nagród przyznanych przez WTA zamieszczamy poniżej.

    Nagrody tygodnia przyznane przez WTA:

    “Gwiazda tygodnia” – Aryna Sabalenka

    “Najbardziej inspirujący występ tygodnia” – Maddison Inglis

    “Wschodząca gwiazda tygodnia” – Iva Jović

    “Najbardziej niespodziewany wynik tygodnia” – Nikola Bartunkova pokonująca Belindę Bencic

    “Najbardziej zdominowany mecz tygodnia” – zwycięstwo Ivy Jović nad Juliją Putincewą

    “Największy zwrot akcji tygodnia” – zwycięstwo Laury Siegemund nad Ludmiłą Samsonową

    “Uderzenie tygodnia” – “No-look pass” Coco Gauff

    “Modowe oświadczenie tygodnia” – Ikoniczny strój Naomi Osaki

    “Statystyka tygodnia” – Sabalenka wyznaczająca nowy standard w tie-breakach Wielkiego Szlema

    “Gwiazda tygodnia w mediach społecznościowych” – Mirra Andriejewa

    Iga Świątek odwróciła losy meczu drugiej rundy z Danielle Collins na Australian Open 2024 w spektakularny sposób

    Iga ŚwiątekANTHONY WALLACE / AFPAFP
    Tenis. Iga Świątek – obecna wiceliderka rankingu WTA

    Tenis. Iga Świątek – obecna wiceliderka rankingu WTACOREY SIPKIN / AFPAFP
    Uśmiechnięta tenisistka w jasnoniebieskiej spódniczce i białej koszulce, trzymająca rakietę tenisową, na ciemnym tle z elementami oznaczeń boiska i napisami.

    Maddison InglisMartin KeepAFP

    Asy serwisowe w meczu UNI Opole – Sokół & Hagric Mogilno.

  • Złamana reguła, potem łzy. Sceny na AO. Świątek czeka na powtórkę

    Złamana reguła, potem łzy. Sceny na AO. Świątek czeka na powtórkę

    Iga Świątek jak dotąd docierała do ćwierćfinału Australian Open dwukrotnie i za każdym wychodziła z niego zwycięsko, zatrzymując się dopiero na półfinale, co do dziś stanowi jej najlepszy wynik na Antypodach. Tak było przed rokiem – gdy 24-latkę ograła późniejsza mistrzyni Madison Keys – oraz w sezonie 2022. Cofnijmy się więc o 4 lata, by przed bojem z Jeleną Rybakiną przypomnieć sobie, jak wyglądał premierowy ćwierćfinał z udziałem Igi Świątek w Melbourne.

    Na kolejnych szczeblach turniejowej drabinki nasza reprezentantka pokonywała wówczas kolejno: Brytyjkę Harriet Dart, Szwedkę Rebeccę Peterson, reprezentującą obecnie Australię Darię Kasatkinę oraz Soranę Cirsteę. Wyjątkowy był zwłaszcza jej pojedynek z Rumunką w 4. rundzie, bo na jego finiszu Iga Świątek zalała się łzami, w ten osobliwy sposób świętując swój triumf.

    A była to zapowiedź tego, co miało wydarzyć się w ćwierćfinale.

    Australian Open. Tak wyglądał pierwszy ćwierćfinał Igi Świątek. Wyrzucona rakieta i łzy radości

    Jej rywalką była wówczas zapomniana już zapewne przez wielu fanów tenisa Estonka Kaia Kanepi. Był to ich pierwszy i ostatni bezpośredni pojedynek w karierze. Ale za to jaki.

    O zaciętości tego meczu najlepiej świadczy jego ostatnia akcja, gdy Iga Świątek musiała zaciekle bronić się z głębi kortu przy smeczach przeciwniczki oraz fakt, że obie tenisistki spędziły na korcie dokładnie 3 godziny i 1 minutę. W tamtym momencie był to najdłuższy mecz w karierze Igi Świątek, choć już trzy miesiące później wynik ten przebiło trwające o 2 minuty dłużej starcie z Ludmiłą Samsonową w Stuttgarcie.

    Wiele mówiła o całej sytuacji także reakcja Igi Świątek, która wbrew własnym regułom aż wyrzuciła w górę swoją rakietę. Ale także i w tym przypadku w jej oczach pojawiły się łzy. Skąd taki wybuch radości i skrajne wyrażanie swoich emocji? O tym Iga Świątek opowiadała później w swoim felietonie opublikowanym na łamach BBC.

    Tuż po moich dwóch ostatnich wygranych meczach płakałam i okazywałam wiele emocji. Na koniec pojedynku w czwartej rundzie z Soraną Cirsteą byłam bardzo rozemocjonowana, gdy usiadłam na moim krześle i zaczęłam szlochać. I później, gdy wygrałam ćwierćfinał z Kaią Kanepi, wyrzuciłam moją rakietę w powietrze i krzyczałam. To była spontaniczna akcja. Zazwyczaj nie robię takich rzeczy

    I dodała: – Oba mecze kosztowały mnie wiele energii i były związane z olbrzymią dawką stresu. Więc gdy wygrałam, mój organizm powiedział: “Nareszcie”. A ja potrafię płakać, gdy wygrywam i potrafię płakać, kiedy przegrywam.

    Reprezentantka Polski ujawniła także wówczas nieco więcej na temat swojej emocjonalności, twierdząc wprost, że dla niej “tydzień bez płaczu to nie tydzień”.

    – Niektórzy uważają, że okazywanie emocji nie jest dobre, ale ja mam odwrotne zdanie. Czasami to pomaga, a czasami nie, to prawda, ale trzeba zrozumieć, co jest potrzebne w danej chwili. W meczu z Kaią okazałam emocje, ale nie powiedziałabym, że robiłam to bardziej niż inni. Czułam, że to pomogło mi odwrócić losy meczu i ostatecznie wygrać. Czasem dobrze jest się nie hamować. Krzyczeć, płakać, cokolwiek. Potem poczujesz się lepiej. Nie twierdzę, że masz płakać i krzyczeć ile się da. Mówię, że chodzi o znalezienie swojej drogi i zrobienie tego, co najlepsze dla ciebie jako jednostki – stwierdziła Iga Świątek.
    Temat wpadki Igi Świątek wraca jak bumerang. Australijczycy w końcu powiedzieli “dość”

    Iga ŚwiątekJOSE BRETON / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Iga Świątek na kortach Australian Open

    Iga Świątek na kortach Australian OpenYuichi YAMAZAKI / AFPAFP
    Sportowiec ubrany w czarną koszulkę i czapkę, stojący przy mikrofonie na tle niebieskiego ekranu, zakrywający twarz dłońmi wyrażając silne emocje.

    Iga Świątek via ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona. WIDEOPolsat SportPolsat Sport