Category: Home

  • Kamera nagrała gigantyczną awarię w Hiszpanii. Co za reakcja Coco Gauff [WIDEO]

    Kamera nagrała gigantyczną awarię w Hiszpanii. Co za reakcja Coco Gauff [WIDEO]

    Kamera nagrała gigantyczną awarię w Hiszpanii. Co za reakcja Coco Gauff [WIDEO]

     

    Poniedziałek przyniósł niespodziewane wieści o potężnej awarii zasilania, która objęła praktycznie całą Hiszpanię oraz znaczące części Portugalii oraz Francji. To ogromne zamieszanie związane z brakiem prądu odcisnęło swoje piętno również na trwających rozgrywka WTA i ATP w Madrycie, a zaplanowane na 28 kwietnia mecze musiały zostać przeniesione na kolejny dzień. Co ciekawe dokładny moment odcięcia Hiszpanii od energii elektrycznej został nagrany podczas… wywiadu z Coco Gauff.

     

    zewnętrznaReklama prezentowana w ramach interfejsu internetowego Google28 kwietnia 2025 roku zostanie zapamiętany jako dzień jednej z najpoważniejszych awarii prądu w dziejach Europy – tzw. blackout objął praktycznie całą Hiszpanię oraz znaczne obszary Portugalii czy Francji. Nie trzeba mówić, że konsekwencje tego zdarzenia okazały się poważne – stanęły liczne zakłady, komunikacja publiczna w wielu miastach musiała ograniczyć swoje działanie, a instytucje takie jak szpitale zmuszone były przejść na zasilania zapasowe.

     

    Wszystko to odcisnęło swoje piętno również na świecie sportu – w stolicy Hiszpanii, Madrycie, trwa bowiem turniej tenisowy z udziałem światowej czołówki i w wyniku awarii poniedziałkowe starcia – w tym to Igi Świątek z Dianą Sznajder – trzeba było przenieść na późniejszy termin. Pewną ciekawostką jest to, czego w tych okolicznościach doświadczyła Coco Gauff.

     

    Hiszpania dotknięta potężną awarią. Coco Gauff “odcięta”

     

    Amerykanka podczas swojego trzeciego występu na madryckim korcie pokonała reprezentantkę Szwajcarii Belindę Bencic w dwóch setach (6:4, 6:2), a po wygraniu piłki meczowej udzieliła na korcie tradycyjnego wywiadu. Wówczas zdarzyło się to:

     

    Kamera uchwyciła, jak najpierw wyłączają się podświetlane bandy za zawodniczką, a następnie urwany zostaje dźwięk rejestrowany przez mikrofon. Gauff okazała niemałe zaskoczenie i zapewne nie spodziewała się, że stała się świadkiem początku narastającego błyskawicznie wielkiego chaosu.

     

    WTA Madryt. Coco Gauff zna już swoją kolejną rywalkę

     

    Na ten moment trudno określić, jak długo może potrwać usuwanie awarii o tak wielkiej skali – czas tymczasem goni organizatorów Mutua Madrid Open, bo turniej ma potrwać wyłącznie do 4 maja. Już przeniesienie o jeden dzień całej serii spotkań pan i panów powoduje mocną deregulację terminarza…

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1916812483639255316

    Coco Gauff tymczasem czeka już na starcie z młodą i uzdolnioną Mirrą Andriejewą, która niedawno wyrzuciła poza burtę zawodów m.in. Magdalenę Fręch. Tytułu w hiszpańskiej stolicy broni wspominana już Iga Świątek.

     

  • Pech Świątek, szczęście Andriejewej. Rosjanka idzie jak burza. “Zrobię wszystko”

    Pech Świątek, szczęście Andriejewej. Rosjanka idzie jak burza. “Zrobię wszystko”

    Pech Świątek, szczęście Andriejewej. Rosjanka idzie jak burza. “Zrobię wszystko

     

    Mirra Andriejewa może mówić o dużym szczęściu, bo jako jedna z nielicznych zawodniczek zdążyła rozegrać mecz czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie, zanim spotkania przerwano z powodu przerwy w dostawie prądu, która dotknęła zresztą całą Hiszpanię. Rosjanka pokonała Julię Starodubcewą i zameldowała się w ćwierćfinale, ale nawet nie ukrywa, że jej celem są dalsze etapy turnieju. “Zrobię wszystko, co możliwe, żeby wygrać” – zaznaczyła.

     

    Mirra Andriejewa, która we wtorek 29 kwietnia świętuje 18. urodziny, dzień wcześniej zameldowała się na korcie w Madrycie, by powalczyć o awans do czwartej rundy turnieju WTA 1000. Rosjanka zmierzyła się z Julią Starodubcewą, której oddała tylko pięć gemów (6:1, 6:4) i zameldowała się w ćwierćfinale, w którym zagra z Coco Gauff.

     

    Rosjanka i Amerykanka są pierwszymi ćwierćfinalistkami turnieju w stolicy Hiszpanii – zgodnie z planem organizatorów jeszcze w poniedziałek powinno do nich dołączyć kilka tenisistek, ale w związku z długą przerwą w dostawie prądu, z którą zmagała się cała Hiszpania, mecze odwołano. Konsekwencje awarii dotknęły m.in. Igę Świątek, której mecz z Dianą Sznajder został przełożony na wtorek.

     

    Mirra Andriejewa wdzięczna organizatorom. “Jestem super szczęśliwa”

     

    Prądu zabrakło w czasie, gdy mecz Andriejewej zmierzał do końca, a konkretnie przy stanie 5:4 dla Rosjanki w drugim secie. “Było 15-40 przy moim serwisie. Pomyślałam sobie: Och, Mirra, proszę, zrób wszystko, co w twojej mocy, żeby wygrać tego gema i dokończyć mecz. Wiedziałam, że jeśli będzie wynik 5:5, to prawdopodobnie będziemy musiały poczekać” – powiedziała później cytowana przez oficjalną stronę WTA.

     

    Jak dodała triumfatorka turniejów w Dubaju i Indian Wells, awaria prądu sprawiła, że wśród zawodniczek i zawodników obecnych w Madrycie pojawiło się poczucie wspólnoty.

     

    18-latka nie ukrywała jednak radości z faktu, że rozgrywała swój mecz jako pierwsza i mogła dokończyć spotkanie. “Jestem super szczęśliwa, że dali mnie jako pierwszą, więc mogłam skończyć wszystko na czas” – dodała.

     

    WTA Madryt. Iga Świątek straci tytuł? Chce go wywalczyć Mirra Andriejewa

     

    Andriejewa z Gauff, z którą zagra w ćwierćfinale w Madrycie, po raz ostatni mierzyła się w drugiej rundzie US Open w 2023 roku. Wówczas Amerykanka wygrała 6:3, 6:2. Kilka miesięcy wcześniej tenisistki spotkały się w trzeciej rundzie Roland Garros. Rosjanka wówczas pierwszą partię wygrała po tie-breaku, dwie kolejne przegrała w stosunku 1:6.

     

    “Pierwszy set był zacięty, ale reszta meczu była taka… ehhh. Nie dała mi szans. Ale to było dwa lata temu, więc jestem po prostu podekscytowana nie tym, że mogę się zrewanżować, ale zobaczyć, na ile inaczej teraz gram. Myślę, że to będzie emocjonujący mecz” – powiedziała.

     

    Andriejewa przed rokiem również dotarła do ćwierćfinału, w którym przegrała z Aryną Sabalenką. Teraz “odgraża się”, że chce w Madrycie osiągnąć więcej. “W tym roku spróbuję pójść dalej. Zrobię wszystko, co możliwe, żeby wygrać” – zadeklarowała.

     

    Przypomnijmy, że jeśli 18-latka pokona Gauff, w półfinale może zagrać z… Igą Świątek. Jeśli chce zagrać o trofeum, będzie musiała “zdetronizować” Polkę, która w Madrycie broni tytułu. O ile oczywiście tenisistka z Raszyna wcześniej wyeliminuje w czwartej rundzie Dianę Sznajder, a następnie w ćwierćfinale poradzi sobie z Madison Keys lub Donną Vekić.

     

  • Nowe wieści przed meczem Świątek

    Nowe wieści przed meczem Świątek

    Nowe wieści przed meczem Świątek

    W Madrycie w godzinach porannych występowały problemy z dostawą prądu. Najnowsze informacje przekazał Bartosz Ignacik z Canal+ Sport. Czy mecz Igi Świątek z Dianą Sznaider odbędzie się zgodnie z planem?

     

    Poniedziałek był trudnym dniem dla organizatorów zawodów w Madrycie. Z powodu poważnej awarii prądu rozegrano tylko trzy mecze (dwa pojedynki pań i jeden panów). Pozostałe spotkania zostały przełożone na wtorek. Organizatorzy liczyli na to, że sytuacja się poprawi.

     

    W opublikowanym na wtorek (29 kwietnia) planie gier Iga Świątek i Rosjanka Diana Sznaider pierwotnie miały wyjść na Manolo Santana Stadium o godz. 11:00. Jeszcze w poniedziałkowy wieczór poinformowano o przesunięciu początku tego spotkania IV rundy, tym razem na godz. 12:00.

     

    Tymczasem obecny w hiszpańskiej stolicy Bartosz Ignacik przekazał we wtorkowy poranek, że ciągle występują dostawy z prądem. Problem ten dotyczy także kortów na Caja Magica, na których rozgrywany jest turniej.

     

    “Właśnie dostaliśmy informację, że w Caja Magica dalej nie ma prądu. Kolejny update za 30 minut” – napisał na platformie X Ignacik, który na miejscu relacjonuje wydarzenia dla stacji Canal+ Sport.

     

    Słowa polskiego dziennikarza potwierdzili organizatorzy zawodów Mutua Madrid Open. Wydali oni komunikat, który został opublikowany w mediach społecznościowych.

     

    “Z powodów niezależnych od organizatorów Caja Magica wciąż pozostaje bez zasilania elektrycznego na dziś rano. W związku z tym otwarcie bram zostało opóźnione, a ich otwarcie planujemy na godzinę 11:00” – czytamy na platformie X.

     

    “Będziemy na bieżąco informować o sytuacji. Prosimy o sprawdzanie najnowszych komunikatów przed udaniem się na miejsce” – dodali organizatorzy.

     

    Na szczęście po godz. 9:00 Ignacik przekazał dobre wieści. “Prąd do Caja Magica wrócił! Na ten moment nie ma żadnych przesłanek, że start spotkań będzie opóźniony” – napisał dziennikarz. Pozostaje trzymać kciuki, że mecze rozpoczną się zgodnie z planem.

     

    W podobnym tonie wypowiedzieli się po jakimś czasie organizatorzy. “Zasilanie w Caja Magica zostało przywrócone. Aby zapewnić prawidłowe funkcjonowanie całego obiektu, bramy zostaną otwarte o godzinie 11:00, a mecze rozpoczną się o godzinie 12:00, zgodnie z pierwotnym planem” – czytamy na platformie X.

  • Zwolenniczka polityki Kremla. Oto z kim zagra dziś Iga Świątek

    Zwolenniczka polityki Kremla. Oto z kim zagra dziś Iga Świątek

    Zwolenniczka polityki Kremla. Oto z kim zagra dziś Iga Świątek

     

    Iga Świątek kontynuuje swoją drogę po sukces w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Madrycie. Po zwycięstwach nad Alexandrą Ealą i Lindą Noskovą, w czwartej rundzie zmierzy się z Rosjanką Dianą Sznajder. Rywalka Polki to zawodniczka, która otwarcie manifestuje przywiązanie do Kremla, a wojnę popiera.

     

    Iga Świątek po raz pierwszy zmierzy się z tą przeciwniczką. 21-letnia Sznajder należy do ścisłej czołówki rosyjskiego tenisa i od początku sezonu 2024 notuje dynamiczny rozwój – cztery tytuły WTA, awanse w rankingach i nowy sztab trenerski z Dinarą Safiną na czele.

     

    To spotkanie to budzi emocje nie tylko ze względów sportowych. Diana Sznajder – zdaniem wielu – nie kryje poparcia dla rosyjskiej agresji wobec Ukrainy. W Madrycie prezentuje się znakomicie, ale kontrowersje wokół jej osoby nie ustają. Rosjanka “lajkowała” posty kremlowskiej propagandystki Margarity Simonjan i brała udział w pokazowym turnieju sponsorowanym przez Gazprom – firmę objętą międzynarodowymi sankcjami.

     

    Diana Sznajder nie chciała amerykańskiego obywatelstwa

    Co więcej, Sznajder publicznie odrzuciła propozycje zmiany obywatelstwa na amerykańskie czy kazachskie, twierdząc, że “Rosja to najbezpieczniejsze miejsce na ziemi”. To szczególne w kontekście toczącej się wojny w Ukrainie i roli sportowców jako reprezentantów wartości międzynarodowej wspólnoty.

     

    Mecz ze Świątek – wiceliderką światowego rankingu, znaną z otwartego wsparcia dla Ukrainy – nabiera więc wymiaru symbolicznego. Polka, choć w tym sezonie nie dominuje tak wyraźnie, jak w poprzednich latach, ale pozostaje faworytką. Leworęczna Rosjanka może jednak sprawić kłopoty, zwłaszcza jeśli utrzyma formę z poprzednich rund.

     

    Spotkanie pierwotnie miało odbyć się w poniedziałek, ale z powodu awarii prądu w całej Hiszpanii zostało przesunięte na wtorek. Jego początek wyznaczono na 12.00.

  • Rosjanka rywalką Igi Świątek. Nie jest tajemnicą, że popiera wojnę

    Rosjanka rywalką Igi Świątek. Nie jest tajemnicą, że popiera wojnę

    Rosjanka rywalką Igi Świątek. Nie jest tajemnicą, że popiera wojne

     

    Diana Sznaider należy obecnie do grona najlepszych tenisistek reprezentujących Rosję. 21-latka, rywalka Igi Świątek w czwartej rundzie turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie, jest jednak postacią kontrowersyjną, która popiera wojnę.

     

    Iga Świątek w turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie ograła już Filipinkę Alexandrę Ealę i Czeszkę Lindę Noskovą. Dzięki temu dotarła do czwartej rundy, w której zmierzy się z tenisistką, z którą nie rozegrała jeszcze oficjalnego meczu.

     

    Mowa o Dianie Sznaider, która już dwa lata temu została uznana za kolejną utalentowaną tenisistkę z Rosji, kiedy to osiągnęła finał turnieju rangi WTA 250 w Ningbo. Należy jednak podkreślić, iż do tej pory największe sukcesy odniosła w grze podwójnej.

     

    Słabsza forma i wielka zmiana

    W obecnym sezonie Świątek nie spisuje się tak samo znakomicie, jak w ostatnich latach, ale i Sznaider nie ma powodów do zadowolenia. W stolicy Hiszpanii po raz pierwszy od wielkoszlemowego Australian Open wygrała dwa spotkania.

     

    W ostatnim czasie u Rosjanki doszło do wielkiej zmiany w sztabie szkoleniowym. Dołączyła do niego była liderka światowego rankingu WTA – Dinara Safina i została nową trenerką, zastępując ojca 21-latki.

     

    Otwarcie poparła wojnę

    Srebrna medalistka ostatnich igrzysk olimpijskich w Paryżu w rywalizacji deblowej w przeszłości nie uniknęła kontrowersji. Ukraińcy wychwycili bowiem, że Sznaider lajkowała prowojenne wpisy w mediach społecznościowych. W jednym z nich rosyjska dziennikarka wprost napisała o latach wstydu, podczas których nie dochodziło do ataków.

     

    Z tego powodu jej start na igrzyskach był szeroko komentowany. W końcu sportowcy z Rosji i Białorusi mieli przystąpić do rywalizacji pod kilkoma warunkami, a jednym z nich był brak manifestacji poparcia dla wojny.

     

    Sznaider w grudniu 2024 roku wystąpiła również w imprezie pokazowej, która miała miejsce w Sankt Petersburgu i była finansowana przez rosyjską firmę Gazprom. Razem z nią pojawili się tam również Weronika Kudermetowa, Anastazja Potapowa czy Karen Chaczanow, którzy różnymi gestami również pokazali poparcie dla wojny.

     

    Warto dodać również, że 21-latka pokazała, jak ważna jest dla niej ojczyzna. Odrzuciła bowiem propozycję zmiany obywatelstwa zarówno od USA, jak i Kazachstanu. Nie zrobiły na niej wrażenia naciski rodziców czy trenerów.

     

    – Kocham mój kraj i nie chciałam go porzucać w trudny momencie. Rosja to najbezpieczniejsze miejsce na ziemi – przekonywała Sznaider, przez co jej słowa brzmiały niczym propaganda.

     

    Biorąc pod uwagę umiejętności czysto tenisowe, Rosjanka z pewnością jest groźną przeciwniczką, a przede wszystkim leworęczną tak samo, jak Eala, która napsuła krwi Świątek w drugiej rundzie. Można zatem spodziewać się, że Polkę czeka trudna rywalizacja.

     

    Mecz Świątek ze Sznaider miał odbyć się w poniedziałek (28 kwietnia), ale na przeszkodzie stanęła awaria zasilania w Hiszpanii. Ostatecznie rywalizacja ma rozpocząć się we wtorek o godzinie 12:00.

     

    Transmisja telewizyjna na Canal+ Sport, a w internecie na Canal+ Online. Relację tekstową przeprowadzi z kolei portal WP SportoweFakty.

  • „Przełom Ewy Pajor na europejskiej scenie: historyczny rozdział zapisany w barwach Barcelony”

    „Przełom Ewy Pajor na europejskiej scenie: historyczny rozdział zapisany w barwach Barcelony”

    Ewa Pajor and Barcelona Femení Script a Storybook Journey: Fifth Consecutive UWCL Final Beckons in an Era of Unstoppable Dominance

    „Przełom Ewy Pajor na europejskiej scenie: historyczny rozdział zapisany w barwach Barcelony”

    In the grand theater of European women’s football, few stories are as captivating as the rise and reign of FC Barcelona Femení. Once challengers, now perennial favorites, the Catalan giants have written yet another thrilling chapter in their ever-growing legacy. With the resounding final whistle still echoing in the hearts of their devoted fans, Barcelona Femení have once again booked their ticket to the UEFA Women’s Champions League final—an astonishing fifth straight appearance and their sixth in the last seven seasons.

     

    At the heart of this incredible campaign, a new force has emerged: Ewa Pajor. The Polish superstar, known for her lethal finishing and fearless attacking style, has quickly integrated herself into Barcelona’s dynamic machine. Her presence has not just added another layer of quality but injected a renewed hunger, as if the club needed even more fuel to chase glory.

     

    From the very beginning of this season’s European journey, Barcelona exuded a sense of inevitability. Every pass, every sprint, every tackle seemed to carry the weight of their ambition. Yet, it wasn’t simply technical brilliance that powered them through—it was the unbreakable spirit and the burning desire to be remembered not just as winners, but as legends.

     

    In the semifinal, Barcelona faced formidable opposition, a side that many believed could finally end their reign. For a moment, it seemed the gods of football might favor a changing of the guard. But champions reveal themselves in adversity. Ewa Pajor, with the instincts of a natural-born predator, rose to the occasion when her team needed her most. Her relentless pressing, intelligent movement, and incisive link-up play ignited Barcelona’s attack at crucial moments.

     

    With every touch, Pajor looked like she belonged on this grand stage, not as a newcomer, but as an essential piece of Barcelona’s growing empire. Though not every goal bore her name on the scoresheet, her fingerprints were all over the team’s success. Her mere presence unsettled defenders, her work ethic inspired teammates, and her courage galvanized a team already known for its swagger and sophistication.

     

    As the final minutes of the second leg wound down, Barcelona’s players and fans alike could sense the history they were etching into the annals of football. When the final whistle blew, the roar from the Barcelona faithful was not just a celebration—it was a salute to resilience, a tribute to excellence, and a promise that their journey was far from over.

     

    Making five consecutive UWCL finals is a staggering achievement in itself. But to do so six times in seven years borders on the surreal. Barcelona Femení have shattered ceilings, redefined excellence, and, most importantly, shown the world that greatness is not a fleeting moment but a relentless pursuit.

     

    With Ewa Pajor now in their ranks, the narrative feels richer, more dynamic, and more unpredictable. As they prepare to step onto the grandest stage in Europe once again, questions linger in the air: Can Barcelona Femení cap off this latest journey with yet another trophy? Will Pajor’s dream of lifting the UWCL trophy in her debut season with Barça become reality?

     

    One thing is certain—when Barcelona Femení take the field for the final, they will not just be fighting for another title. They will be fighting for history, for legacy, and for the right to be remembered as one of the greatest teams the sport has ever witnessed.

     

    The countdown begins. The dream continues. And Ewa Pajor, along with her unstoppable Barcelona Femení teammates, is ready to make the world watch in awe once again.

  • Ojciec Radwańskiej nie mógł już tego wytrzymać. Grzmiał o Wiktorowskim

    Ojciec Radwańskiej nie mógł już tego wytrzymać. Grzmiał o Wiktorowskim

    Ojciec Radwańskiej nie mógł już tego wytrzymać. Grzmiał o Wiktorowskim

    Robert Radwański nie pałał zbyt ciepłymi uczuciami w kierunku Tomasza Wiktorowskiego. W 2012 roku Agnieszka Radwańska zrezygnowała ze współpracy z tatą i zwróciła się w kierunku przyszłego szkoleniowca Igi Świątek. Wiktorowski trzymał się na uboczu i starał się nie rozmawiać zbyt wiele z mediami, inaczej postępował jednak ojciec jego podopiecznej. Radwański wprost w mediach twierdził, że młodszy trener powinien zrezygnować, a nawet umniejszał jego rolę w kontekście pracy z własną córką.

     

    “Tata Agnieszki proponował mi to wcześniej, w formie mieszanej z innym trenerem. Wówczas skończyło się jednak na kilku wyjazdach. Ostatecznie decyzję podjęła sama zainteresowana” – mówił Wiktorowski po latach w rozmowie z “Faktem”. Ich relacja nie była jednak taka, jak początkowo zakładali wszyscy w nią zamieszani. Robert Radwański w rozmowach z mediami nie gryzł się w język.

     

    Agnieszka Radwańska miała dość i podjęła decyzję

     

    Porażka w meczu z Szarapową podczas Rolanda Garrosa w 2011 roku przechyliła czarę goryczy zarówno u Agnieszki Radwańskiej, jak i jej ojca. W trakcie spotkania tenisistka krzyczała do boksu trenerskiego, nie chcąc już słuchać uszczypliwych komentarzy kierowanych do niej przez tatę-trenera. Na konferencji prasowej mówiła o tym, że jest on ciągle “wściekły i zawiedziony”. Dziennikarze zapytali ją później o to, czy nie chciałaby zmienić trenera. Jak się okazało, właśnie do tego doszło niedługo później. Wiktorowski jeździł z nią na mecze po pamiętnym French Open i zastąpił zupełnie jej ojca, a od 1 września 2012 roku oficjalnie został trenerem “Isi”.

     

    Radwańska znała Wiktorowskiego z gry w Fed Cup (obecnie Billie Jean King Cup), gdzie pełnił on funkcję kapitana drużyny. Niedługo po tym, jak dołączył do jej zespołu, krakowiance udało się znaleźć na siebie pomysł. Po rozpoczęciu z nim współpracy wygrała jeszcze w 2011 roku turnieje w San Diego, w Tokio i China Open. Rok 2012 okazał się dla niej najlepszy w karierze – wspięła się na drugie miejsce w rankingu WTA i dotarła do finału Wimbledonu, wygrała też w finale prestiżowego turnieju w Key Biscayne pod Miami z Marią Szarapową. Nie wszystko się jednak udało – igrzyska w Londynie zakończyła na I rundzie.

     

    Robert Radwański nie miał dobrych relacji z Wiktorowskim

     

    Od samego początku było widać napięcie na linii Radwański – Wiktorowski. Choć ten drugi tego po sobie nie pokazywał, to ojciec “Isi” wielokrotnie w mediach podkreślał, że sukces córka zawdzięcza przede wszystkim jemu. “Najważniejsze jest kto z nią trenuje, a to ja z nią gram na co dzień. Na turniej może się wybrać nawet dziadek. Proszę to rozgraniczyć. Tomek Wiktorowski robi bardzo dobrą pracę, ale on jest opiekunem, a nie trenerem. Szkoleniowcem do końca roku na pewno jestem ja. (…) To, że nie jeżdżę na zawody nie oznacza, że Agnieszka nie jest kreowana przeze mnie. Natomiast sprawa będzie wyglądać inaczej, jeśli przestanę ją trenować. A wszystko jest możliwe” – mówił w rozmowie dla “Przeglądu Sportowego” w 2011 roku.

     

    Forma Radwańskiej mocno jednak fluktuowała. W 2015 roku Radwański nie był zadowolony z tego, co prezentowała na korcie jego córka i postanowił w mediach zaapelować do trenera Wiktorowskiego, by ten ustąpił ze swojej roli nie tylko szkoleniowca, ale po przegranej z Rosją w Pucharze Federacji również kapitana reprezentacji Polski.

     

    Robert Radwański nie gryzł się w język. To sądził o Wiktorowskim

     

    “Prawdopodobnie nie zrobi tego, bo to byłoby po mojej myśli. Do tego są jeszcze kwestie finansowe, może jeździć po całym świecie, dobrze sobie żyć z Agnieszki. Poza tym są osoby, które są za nim, wspierają go, wzmacniają jego pozycję, ale wolałbym za wiele o tym nie mówić… (…) Nie może być już dłużej tego towarzystwa wzajemnej adoracji, jeśli mojej córce zależy na wynikach” – mówił wówczas Radwański w rozmowie z “Przeglądem Sportowym”.

     

    “Wiktorowski miał już czas się wykazać. Na początku, gdy w styczniu 2013 roku przestałem trenować moje córki, “jechał” trochę jeszcze na naszym treningu, ale później wszystko poszło w dół. (…) Odszedłem z własnej woli, gdy stwierdziłem, że Wiktorowski jest nielojalny, liczy się tylko kasa. Dlatego teraz nie jest to ocena zwariowanego taty, tylko zimna kalkulacja wyników sportowych w trakcie półtora roku w przypadku obu moich córek” – opowiadał w dalszej części wywiadu. Podobnych oskarżeń w tej samej rozmowie było więcej. Ojciec tenisistek twierdził, że Wiktorowski mu “nabruździł” i że panuje wokół niego “zmowa milczenia”, bo według Radwańskiego młodszy szkoleniowiec nie był w ogóle krytykowany w mediach sportowych.

     

    Co ciekawe, Agnieszka Radwańska do dziś utrzymuje bardzo dobry kontakt z Wiktorowskim, który pojawił się m.in. na jej ślubie z Dawidem Celtem. W 2022 roku udzieliła za to wywiadu “SportowymFaktom WP”, w którym ujawniła, jak przez lata czuła się jako córka, której ojciec był bardziej trenerem niż tatą. Ich relacja pozostała mocno skomplikowana.

     

  • Mirra Andriejewa już się “odgraża”, a na horyzoncie Iga Świątek. “Zrobię wszystko”

    Mirra Andriejewa już się “odgraża”, a na horyzoncie Iga Świątek. “Zrobię wszystko”

    Mirra Andriejewa już się “odgraża”, a na horyzoncie Iga Świątek. “Zrobię wszystko”

    Mirra Andriejewa może mówić o dużym szczęściu, bo jako jedna z nielicznych zawodniczek zdążyła rozegrać mecz czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie, zanim spotkania przerwano z powodu przerwy w dostawie prądu, która dotknęła zresztą całą Hiszpanię. Rosjanka pokonała Julię Starodubcewą i zameldowała się w ćwierćfinale, ale jaka sama później przyznała, jej ambicje sięgają dalej. Chce wywalczyć awans, co by oznaczało, że prawdopodobnie po raz kolejny w sezonie zagra z Igą Świątek. Polka jest bowiem jedną z jej potencjalnych rywalek w półfinale.

     

    Mirra Andriejewa, która we wtorek 29 kwietnia świętuje 18. urodziny, dzień wcześniej zameldowała się na korcie w Madrycie, by powalczyć o awans do czwartej rundy turnieju WTA 1000. Rosjanka zmierzyła się z Julią Starodubcewą, której oddała tylko pięć gemów (6:1, 6:4) i zameldowała się w ćwierćfinale, w którym zagra z Coco Gauff.

     

    Rosjanka i Amerykanka są pierwszymi ćwierćfinalistkami turnieju w stolicy Hiszpanii – zgodnie z planem organizatorów jeszcze w poniedziałek powinno do nich dołączyć kilka tenisistek, ale w związku z długą przerwą w dostawie prądu, z którą zmagała się cała Hiszpania, mecze odwołano. Konsekwencje awarii dotknęły m.in. Igę Świątek, której mecz z Dianą Sznajder został przełożony na wtorek.

     

    Mirra Andriejewa wdzięczna organizatorom. “Jestem super szczęśliwa”

     

    Prądu zabrakło w czasie, gdy mecz Andriejewej zmierzał do końca, a konkretnie przy stanie 5:4 dla Rosjanki w drugim secie. “Było 15-40 przy moim serwisie. Pomyślałam sobie: Och, Mirra, proszę, zrób wszystko, co w twojej mocy, żeby wygrać tego gema i dokończyć mecz. Wiedziałam, że jeśli będzie wynik 5:5, to prawdopodobnie będziemy musiały poczekać” – powiedziała później cytowana przez oficjalną stronę WTA.

     

    Jak dodała triumfatorka turniejów w Dubaju i Indian Wells, awaria prądu sprawiła, że wśród zawodniczek i zawodników obecnych w Madrycie pojawiło się poczucie wspólnoty.

     

    Wszyscy używają telefonów z latarkami. Ale to też całkiem zabawne, bo wszyscy rozmawiają ze sobą, atmosfera jest odrobinę bardziej przyjazna

     

    ~ relacjonowała.

     

    18-latka nie ukrywała jednak radości z faktu, że rozgrywała swój mecz jako pierwsza i mogła dokończyć spotkanie. “Jestem super szczęśliwa, że dali mnie jako pierwszą, więc mogłam skończyć wszystko na czas” – dodała.

     

    WTA Madryt. Iga Świątek straci tytuł? Chce go wywalczyć Mirra Andriejewa

     

    Andriejewa z Gauff, z którą zagra w ćwierćfinale w Madrycie, po raz ostatni mierzyła się w drugiej rundzie US Open w 2023 roku. Wówczas Amerykanka wygrała 6:3, 6:2. Kilka miesięcy wcześniej tenisistki spotkały się w trzeciej rundzie Roland Garros. Rosjanka wówczas pierwszą partię wygrała po tie-breaku, dwie kolejne przegrała w stosunku 1:6.

     

    “Pierwszy set był zacięty, ale reszta meczu była taka… ehhh. Nie dała mi szans. Ale to było dwa lata temu, więc jestem po prostu podekscytowana nie tym, że mogę się zrewanżować, ale zobaczyć, na ile inaczej teraz gram. Myślę, że to będzie emocjonujący mecz” – powiedziała.

     

    Andriejewa przed rokiem również dotarła do ćwierćfinału, w którym przegrała z Aryną Sabalenką. Teraz “odgraża się”, że chce w Madrycie osiągnąć więcej. “W tym roku spróbuję pójść dalej. Zrobię wszystko, co możliwe, żeby wygrać” – zadeklarowała.

     

    Przypomnijmy, że jeśli 18-latka pokona Gauff, w półfinale może zagrać z… Igą Świątek. Jeśli chce zagrać o trofeum, będzie musiała “zdetronizować” Polkę, która w Madrycie broni tytułu. O ile oczywiście tenisistka z Raszyna wcześniej wyeliminuje w czwartej rundzie Dianę Sznajder, a następnie w ćwierćfinale poradzi sobie z Madison Keys lub Donną Vekić.

     

  • Wygrał ze Świątek Roland Garros. Nowa praca, były trener Igi wróci do Paryża

    Wygrał ze Świątek Roland Garros. Nowa praca, były trener Igi wróci do Paryża

    Wygrał ze Świątek Roland Garros. Nowa praca, były trener Igi wróci do Paryża

    Piotr Sierzputowski wprowadził Igę Świątek do zawodowego tenisa, pod jego wodzą raszynianka wygrała swój pierwszy Roland Garros, a sam szkoleniowiec dostał od WTA nagrodę dla najlepszego trenera 2020 roku. Ich drogi rozstały się rok później, 32-letni dziś Sierzputowski prowadził m.in. Amerykankę Shelby Rogers, a do niedawna – Węgierkę Dalmę Galfi. Teraz okazało się, że znów pojawi się w tourze. A wybrał zaskakujący szkoleniowo kierunek.

     

    Sierzputowski był jednym z najmłodszych trenerów w tourze, gdy Iga Świątek z mocnym uderzeniem pojawiła się w światowej czołówce. Z nim u boku raszynianka wygrała jesienią 2020 roku pandemiczne French Open, a w następnym sezonie turniej WTA 500 w Adelajdzie i WTA 1000 w Rzymie, bijąc w finale Karolinę Plíškovą 6:0, 6:0. Gdy kończyli współpracę pod koniec 2021 roku, Polka zajmowała już dziewiąte miejsce na światowej liście.

     

    Kolejnej wiosny, także dzięki zakończeniu kariery Ashleigh Barty, znalazła się już na szczycie. Pracowała już wtedy pod okiem Tomasza Wiktorowskiego, którego pół roku temu zastąpił Wim Fissette.

     

    Sierzputowski zaś przejął Shelby Rogers, znaną Amerykankę, którą prowadził do końca jej kariery. Ostatnim turniejem byłej 30. rakiety świata było zeszłoroczne US Open – przegrała pierwszy mecz z Jessicą Pegulą 4:6, 3:6. – To pełen pasji facet, który kocha to, co robi. Wnosi pozytywną energię w każdym tygodniu, a przy długim sezonie to pomaga – mówiła Rogers w 2022 roku, cytowana przez stronę US Open.

     

    Piotr Sierzputowski współpracuje z Murphym Cassone. Amerykanin zagra wkrótce w kwalifikacjach French Open

     

    Już w zeszłym roku Sierzputowski współpracował z Tomaszem Berkietą, najlepszym polskim juniorem, finalistą zeszłorocznego French Open. Ta współpraca szybko dobiegła końca, powody wyjaśniał sam Berkieta.

     

    – Piotr zaczął współpracować z Dalmą Galfi, która zajmuje miejsce w okolicach 150 WTA. Ciężko mu pogodzić ATP z WTA. Tym bardziej że Dalma ostatnio dostała się do Australian Open. Musiał więc wyjechać z nią na trzy tygodnie, a to jest okres przygotowawczy. To byłoby ciężkie do pogodzenia, więc podjęliśmy decyzję, że najlepszym rozwiązaniem będzie rozstanie się – tłumaczył Berkieta w rozmowie z “Super Expressem”. O dziwo, były szkoleniowiec Igi Świątek nie pracuje już też z Węgierką, ich drogi rozeszły się już w tym roku.

     

    Od kilkunastu dni Sierzputowski w swoich mediach społecznościowych pokazywał zaś filimiki z treningów z zawodnikiem z cyklu ATP. Dziś serwis Polski-tenis.pl poinformował, że 32-latek współpracuje z Murphym Cassone – to 22-letni Amerykanin, który właśnie ma najlepszy czas w swojej karierze. W rankingu ATP awansował właśnie na 204. miejsce, w lutym był w półfinale challengera ATP w Lugano, niedawno wystąpił w ćwierćfinale takich zawodów w stolicy Florydy – Tallahassee. Teraz zaś gra w challengerze w Ostrawie, tuż przy polskiej granicy. We wtorek zmierzy się w pierwszej rundzie z Czechem Janem Kumstátem, zeszłorocznym finalistą singla w juniorskim Australian Open, a tegorocznym triumfatorem w Melbourne w grze podwójnej.

     

    Co istotne, Cassone pod opieką Sierzputowskiego będzie mógł za trzy tygodnie zadebiutować w kwalifikacjach French Open, dzięki swojej pozycji w rankingu. Jego jedynym doświadczeniem związanym z wielkoszlemowymi turniejami była gra w kwalifikacjach US Open w 2022 roku. Przegrał wówczas ze 129. w ATP Brytyjczykiem Liamem Broadym 6:3, 6:7 (3), 1:6.

     

  • Zwycięzca siatkarskiej Ligi Mistrzów zagra w PlusLidze. Wilfredo Leon już czeka

    Zwycięzca siatkarskiej Ligi Mistrzów zagra w PlusLidze. Wilfredo Leon już czeka

    Zwycięzca siatkarskiej Ligi Mistrzów zagra w PlusLidze. Wilfredo Leon już czeka

    Sezon PlusLigi powoli dobiega końca, a to oznacza, że już niebawem kluby będą oficjalnie ogłaszały ruchy transferowe. Nieoficjalna giełda nazwisk ruszyła jednak już dawno, a w ostatnich tygodniach pojawiały się kolejne spekulacje. Wiele wskazuje na to, że nowego klubowego kolegę będzie miał Wilfredo Leon. Do Bogdanki LUK Lublin ma bowiem dołączyć zawodnik, który w 2021 roku wygrał Ligę Mistrzów.

     

    Do finałów PlusLigi awansowali siatkarze Bogdanki LUK Lublin oraz Aluron CMC Warty Zawiercie, z kolei o brąz zagrają drużyny PGE Projektu Warszawa i JSW Jastrzębskiego Węgla. Walka o medale będzie toczyła się w systemie do trzech zwycięstw co oznacza, że końcowy układ tabeli poznamy najwcześniej 7 maja, ponieważ właśnie na ten dzień zaplanowano trzecie mecze między wspomnianymi drużynami.

     

    Po zakończeniu sezonu kluby zaczną z kolei ogłaszać ruchy kadrowe. Większość z nich nie będzie zaskoczeniem, ponieważ w PlusLidze transfery ustalane są jeszcze w trakcie trwania sezonu, a “przecieki” regularnie pojawiają się w mediach lub są przekazywane przez ekspertów w serwisach społecznościowych. Bohaterem ostatnich takich doniesień został siatkarz, który ma dołączyć do Bogdanki LUK Lublin.

     

    PlusLiga. Rafał Prokopczuk zagra w Bogdance LUK Lublin

     

    Jak przekazał siatkarski ekspert Jakub Balcerzak w serwisie X, do finalisty PlusLigi dołączy Rafał Prokopczuk, który w sezonie 2024/2025 związany jest z pierwszoligowym KPS-em Siedlce. Dla 26-letniego rozgrywającego będzie to powrót do PlusLigi – w sezonie 2020/2021 bronił bowiem barw ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, gdzie pełnił rolę zmiennika Benjamina Toniuttiego.

     

    Wówczas młody rozgrywający zdobył z zespołem wicemistrzostwo kraju, krajowy puchar i superpuchar oraz triumfował w Lidze Mistrzów. Wystąpił w 19 meczach ligowych, a dokładniej w 35 setach, zdobył w tym czasie dwa punkty.

     

    Teraz Prokopczuk dołączy do drużyny, gdzie “jedynką” na rozegraniu jest Marcin Komenda. Klubowym kolegą 26-latka będzie też Wilfredo Leon, który przedłużył kontrakt z Bogdanką i zostanie w zespole na kolejny sezon, podobnie zresztą jak atakujący Kewin Sasak, którego ostatnio chwalił Massimo Botti.

     

    Widziałem w Kewinie duży potencjał i wiem, że stać jest go na bardzo wiele, bo jego możliwości są nieograniczone. W tym sezonie dużo pracowaliśmy, żeby Kewin jak najbardziej ustabilizował swoją dyspozycję, tak aby nie miał za dużo wahań formy i był regularny. Czasami ma takie chwile, że traci pewność siebie, zwłaszcza jak coś mu nie idzie i ma trudniejszy moment, ale moim zdaniem, to jeszcze kwestia, żeby nabrał większego doświadczenia

     

    ~ przekonywał trener Bogdanki w rozmowie z plusliga.pl.

     

    Wiele wskazuje na to, że Prokopczuk, Leon, Sasak i spółka nie będą w kampanii 2025/2026 trenowali pod okiem Bottiego, ponieważ w lubelskim klubie prawdopodobnie dojdzie do zmiany szkoleniowca. Włocha ma zastąpić Stephane Antiga, czyli były selekcjoner reprezentacji Polski, który niedawno poprowadził DevelopRes Rzeszów do triumfu w żeńskiej Tauron Lidze.