Category: Home

  • Iga Świątek ogłasza przed Rolandem Garrosem. Postanowione, tego jeszcze nie było

    Iga Świątek ogłasza przed Rolandem Garrosem. Postanowione, tego jeszcze nie było

    Iga Świątek ogłasza przed Rolandem Garrosem. Postanowione, tego jeszcze nie było

     

    Wielkimi krokami zbliża się wielkoszlemowy Roland Garros, w którym Iga Świątek będzie broniła tytuły, po który sięgała w trzech ostatnich sezonach. W oczekiwaniu na zmagania na paryskiej mączce, Polka podzieliła się jednak z fanami także swoimi dalszymi planami. Jak ogłosiła, pierwszy raz w karierze zamierza przyjechać do Seulu, by wystąpić w turnieju Korea Open rangi WTA 500.

     

    – Cześć wszystkim, z tej strony Iga. Jestem bardzo podekscytowana z powodu przyjazdu na tegoroczny turniej Korea Open. To będzie mój pierwszy raz w Seulu. Mam więc nadzieję, że będzie niesamowicie – ogłosiła Iga Świątek za pośrednictwem relacji opublikowanej na Instagramie.

     

    Turniej WTA 500 w Seulu rozpocznie się 15 września, a zakończy sześć dni później. Przed rokiem w Korei najlepsza okazała się Brazylijka Beatriz Haddad Maia, która w wielkim finale ograła 1:6, 6:4, 6:1 reprezentantkę Rosji – Darię Kasatkinę.

     

    Warto odnotować, że Iga Świątek pierwotnie miała stawić się w Seulu w minionym sezonie. Nie wystąpiła jednak ostatecznie w tamtej imprezie, co – jak później się okazało – miało związek z “aferą dopingową”.

     

    Iga Świątek ogłosiła start w kolejnym turnieju. “Pierwszy raz”

     

    Dziś pojawiła się także lista startowa Wimbledonu, na której – mimo wcześniejszych doniesień, dementowanych przez samą zawodniczkę – znalazło się nazwisko piątej obecnie zawodniczki w rankingu WTA. Wśród pań pewne gry w drabince głównej są także Magdalena Fręch i Magda Linette, a wśród panów Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.

     

    Obecnie Iga Świątek przebywa w Paryżu, gdzie udała się po porażce w trzeciej rundzie turnieju WTA w Rzymie i przygotowuje się do startu w Rolandzie Garrosie. Polka wygrywała wielkoszlemowy turniej na mączce w stolicy Francji w trzech ostatnich sezonach. Triumfowała tam także w 2020 roku. Teraz o powtórzenie tego sukcesu będzie niezwykle trudno ze względu na znaczną obniżkę formy 23-latki. Mimo to nie brakuje głosów, że nie należy jej skreślać przed starciem rywalizacji, która oficjalnie zostanie zainaugurowana w najbliższą niedzielę.

     

    – Myślę, że wciąż ma szanse. Początek turnieju będzie kluczowy, zdecydowanie, by znów zyskać pewność siebie. Potrzebujesz pierwszych kilku meczów, by złapać rytm. Ale Iga na tym korcie jest zawsze niebezpieczna. I zawsze będzie stanowiła problem dla jakiejkolwiek rywalki, z którą przyjdzie jej się zmierzyć. Przyjazd tutaj z pewnością siebie na taki niskim poziomie jest dla niej prawdopodobnie czymś nowym. Obserwowanie, jak zareaguje na to mentalnie, także będzie niezwykle interesujące – stwierdziła choćby dyrektor paryskiej imprezy Amelie Mauresmo.

  • Jest decyzja Igi Świątek ws. występu w Roland Garros. Koniec spekulacji

    Jest decyzja Igi Świątek ws. występu w Roland Garros. Koniec spekulacji

    Jest decyzja Igi Świątek ws. występu w Roland Garros. Koniec spekulacj

     

    Iga Świątek nie zagra podczas tegorocznego turnieju Roland Garros w grze podwójnej – przekazała Sport.pl menedżerka tenisistki, Daria Sulgostowska. Polka przebywa już w Paryżu, gdzie przygotowuje się do pierwszego meczu singlowego.

     

    Kibice, dziennikarze i eksperci zastanawiali się ostatnio, czy Iga Świątek może wystąpić w tegorocznym, rozpoczynającym się w niedzielę Roland Garros w grze deblowej. Spekulacji było tym więcej, że Polka opublikowała w social mediach zdjęcia ze swoją przyjaciółką Mają Chwalińską, która również przebywa już w stolicy Francji – startuje w eliminacjach do turnieju singlowego.

     

    “Myślę sobie, że Idze świetnie by zrobiło zagranie debla na Roland Garros wspólnie z Mają Chwalińską. Ja minusów nie widzę – same plusy” – napisał na portalu X Bartosz Ignacik, szef sportu w Canal+ Sport.

     

    Wiadomo, co z deblem

    Zapytaliśmy zespół Świątek, czy rozważany jest występ naszej tenisistki w grze podwójnej. PR menedżerka tenisistki Daria Sulgostowska przekazała Sport.pl, że Polka nie zagra w tym roku w deblu na Roland Garros. Skupi się na rywalizacji w singlu.

     

    Ostatni swój oficjalny mecz deblowy Świątek rozegrała w listopadzie ubiegłego roku w Maladze. Wówczas w parze z Katarzyną Kawą przegrały z mistrzyniami olimpijskimi z Paryża Jasmine Paolini i Sarą Errani 5:7, 5:7. To było starcie w ramach półfinału Polska – Włochy w rozgrywkach drużynowych Billie Jean King Cup. Wcześniej w Hiszpanii duet Kawa – Świątek pokonał Czeszki Marię Bouzkovą oraz Katerinę Siniakovą (liderka rankingu deblowego) 6:2, 6:4.

     

    Generalnie Świątek w ostatnich latach rzadko rywalizuje w grze podwójnej. Nie licząc reprezentacji i spotkań pokazowych, poprzedni mecz rozegrała w październiku 2021 w Indian Wells w parze z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands. Wówczas była jednak na zupełnie innym etapie kariery niż dziś, dopiero kilka miesięcy później miała objąć prowadzenie w rankingu WTA i zacząć osiągać największe sukcesy.

     

    Cztery lata temu Świątek w parze z Mattek-Sands doszły także do finału Roland Garros, w którym przegrały z wybitnym czeskim deblem Katerina Siniakova/Barbora Krejcikova. Czeszki nie grają już razem, ale zdobyły osiem tytułów wielkoszlemowych. Rok wcześniej w Paryżu nasza tenisistka doszła w grze podwójnej do półfinału, a jej partnerką była inna z Amerykanek Nicole Melichar. Jako juniorka Świątek dotarła w 2017 roku do finału debla w Australian Open w parze z Chwalińską. Sezon później razem z Amerykanką Caty McNally wygrały juniorski Roland Garros.

     

    Sabalenka już nie gra, Paolini nadal łączy

    Różne jest podejście czołowych singlistek do gry podwójnej. Aryna Sabalenka ostatni oficjalny mecz deblowy zagrała dwa lata temu, to są tylko pojedyncze starty. Wcześniej zaś z sukcesami łączyła debla z singlem – to w końcu mistrzyni US Open 2019 u boku Belgijki Elise Mertens czy Australian Open 2021 – także z Mertens. Od tego ostatniego zwycięstwa Sabalenka nie występowała już w imprezach wielkoszlemowych w grze podwójnej.

     

    Z obecnej czołówki najczęściej w debla gra dziś Jasmine Paolini. Niedawno była najlepsza w Rzymie w obu konkurencjach, w tym w parze z Sarą Errani. Podobnie chętnie startuje Mirra Andriejewa w parze z Dianą Sznajder. Coco Gauff i Jessica Pegula wielokrotnie występowały razem – ostatni raz podczas zeszłorocznych igrzysk. Dziś dużo rzadziej grają w debla, Gauff w stolicy Włoch niedawno miała okazję grać z Filipinką Alexandrą Ealą.

     

    Kilka dni temu organizatorzy Roland Garros ogłosili listę 57 par deblowych wśród kobiet dopuszczonych do rywalizacji. Pozostałe siedem duetów zagra po otrzymaniu “dzikich kart”. Podobny przywilej od lat trafia w Paryżu głównie do reprezentantów i reprezentantek gospodarzy, ale bywają wątki. Rok temu “dziką kartę” otrzymali Brytyjczycy Andy Murray i Daniel Evans. Zapewne dlatego, że Murray zapowiadał, że to będzie jego ostatni French Open w karierze i dotrzymał słowa. Na początku sierpnia po odpadnięciu z igrzysk zakończył karierę.

     

    W tym roku na liście startowej w Paryżu mamy dwie polskie tenisistki, które zagrają w grze podwójnej. Katarzyna Piter wystąpi w parze z Rumunką Monicą Niculescu, a Magda Linette z Amerykanką Bernardą Perą.Turniej singlowy Roland Garros 2025 rusza w niedzielę 25 maja. Dwa dni później startują zawody w męskim deblu, kolejnego dnia w kobiecym oraz w rywalizacji par mieszanych.

     

    W zawodach singlistek Świątek będzie broniła tytułu. Czy poradzi sobie z wyzwaniem mimo słabszych rezultatów w ostatnich turniejach, gdy spadła na piąte miejsce w zestawieniu kobiecego tenisa? Legendarna Chris Evert w rozmowie z Agnieszką Niedziałek ze Sport.pl nie zamierza skreślać naszej tenisistki.

     

    – Iga lubi prędkość tamtejszej nawierzchni. Inne korty ziemne w tourze są szybsze. Tu będzie miała więcej czasu, by przygotować swoje uderzenia. Będzie grała na korcie, na którym triumfowała cztery razy, więc czuje się tam jak w domu. Uważam, że ma szanse odzyskać swoją grę w pierwszym tygodniu turnieju. Zobaczymy, czy to się wydarzy – powiedziała Evert.

  • Klimovicova z bezproblemowym awansem w Roland Garros

    Klimovicova z bezproblemowym awansem w Roland Garros

    Klimovicova z bezproblemowym awansem w Roland Garros

    Linda Klimovicova wywalczyła pewny awans do półfinału kwalifikacji do Rolanda Garrosa. Polka pokonała 6:4, 6:4 Lindę Fruhvirtovą, która w przeszłości była notowana w top50 rankingu WTA.

     

    Wtorkowe zmagania w kwalifikacjach do Rolanda Garrosa bardzo dobrze rozpoczęła Maja Chwalińska. Niedługo później walkę o główną drabinkę rozpoczęła Linda Klimovicova. Dla Polki to pierwszy występ w sezonie na kortach ziemnych więc jej forma na tej nawierzchni była niewiadomą. 20-latka początkiem miesiąca zameldowała się jednak w finale Challengera w gruzińskiej Łopocie, więc była w dobrej dyspozycji.

     

    W pierwszym meczu kwalifikacji nasza zawodniczka trafiła na Lindę Fruhvirtovą. Równolatka Polki miała bardzo dobre wejście w świat seniorskiego tenisa, wygrała jeden turniej rangi WTA i była już klasyfikowana na 49. miejscu w rankingu WTA. Obecnie Czeszka jest jednak bardzo daleka od tej formy.

     

    Klimovicova już od początku spotkania była bardzo aktywna w gemach serwisowych rywalki. Do stanu 2:2, gdzie nie padło żadne przełamanie, miała bowiem łącznie pięć break pointów. Przy swoim podaniu nasza zawodniczka prezentowała się z kolei bardzo pewnie.

     

    Polka dopięła swego w piątym gemie, kiedy szybko przełamała rywalkę. Po utrzymanym podaniu wyszła na 4:2 i wyraźnie przybliżyła się do objęcia prowadzenia w tym spotkaniu. Do końca seta żadna z zawodniczek nie zdołała wypracować choćby jednego break pointa, co dało Klimovicovej zwycięstwo 6:4.

     

    Druga partia rozstrzygnęła się dokładnie według takiego samego scenariusza. Polka w piątym gemie zanotowała przełamanie, które okazało się kluczowe. Choć w ósmym gemie sama musiała bronić trzech break pointów, poradziła sobie z tym znakomicie. Finalnie nasza zawodniczka ponownie wygrała 6:4, a w półfinale eliminacji zmierzy się z rozstawioną z numerem 5. Mananchayą Sawangkaew z Tajlandii.

     

    ćwierćfinał kwalifikacji gry pojedynczej:

     

    Linda Klimovicova (Polska) – Linda Fruhvirtova (Czechy) 6:4, 6:4

  • Głośno po tym, co zrobiła Ewa Pajor, nie ma wątpliwości. “We krwi”

    Głośno po tym, co zrobiła Ewa Pajor, nie ma wątpliwości. “We krwi”

    Głośno po tym, co zrobiła Ewa Pajor, nie ma wątpliwości. “We krwi

     

    Męska ekipa FC Barcelona skończyła już granie o jakąkolwiek stawkę w bieżącym sezonie, z kolei żeńska drużyna “Blaugrany” ma przed sobą jeszcze dwa finały – w tym ten Ligi Mistrzów, który odbędzie się już 24 maja. Katalońskie media już podgrzewają atmosferę przed starciem z Arsenalem i sporo uwagi poświęcają m.in. Ewie Pajor, która w fantastycznym wręcz stylu zdołała się z marszu wpasować w szeregi “Barcy” w obecnej kampanii.

     

    Męska drużyna FC Barcelona ma przed sobą do rozegrania tylko jeden mecz w obecnej kampanii – z Athletikiem Bilbao, natomiast będzie to potyczka bez specjalnej stawki, bowiem Lewandowski, Szczęsny i spółka zapewnili sobie mistrzostwo kraju już wcześniej. Za nimi również zwycięskie finały innych rozgrywek, a o finale Ligi Mistrzów mogli zapomnieć na swoje nieszczęście już jakiś czas temu.

     

    Inaczej sprawa ma się w przypadku żeńskiego zespołu FCB, który już 24 maja zagra o puchar Women’s Champions League przeciwko londyńskiemu Arsenalowi i stanie przed szansą zapewnienia sobie (co najmniej) potrójnej korony. Tematowi temu poświęcił swoją środową okładkę kataloński dziennik “L’Esportiu”.

     

    Ewa Pajor znowu w centrum uwagi. Ma szansę na wielki sukces z FC Barcelona

     

    “Gol we krwi” rzucono od razu na okładce, nawiązując do dwóch czołowych strzelczyń Barcelony, Ewy Pajor (najskuteczniejszej zawodniczki hiszpańskiej ekstraklasy) oraz Claudii Piny (najlepszej pod względem zdobytych bramek piłkarki w LM).

     

    “Chcą poprowadzić Barcę do czwartej kontynentalnej korony” – napisano na “jedynce” gazety, odnosząc się poniekąd do triumfów “Blaugrany” z lat 2021, 2023 i 2024. Dodatkowo przypomniano, że Pajor czeka na swoiste przełamanie, bo do podobnych finałów przechodziła już czterokrotnie w barwach Wolfsburga, aczkolwiek każdorazowo musiała tu przełykać gorycz porażki.

     

    “Podpisała kontrakt z Barceloną właśnie po to, by powiesić w gablocie ten mistrzowski medal, a los i życie zarezerwowały dla niej piątą szansę” – napisał w swym artykule Oriol Tortajada. Sama reprezentantka Polski również nie kryje wielkiej determinacji.

     

    “Zdobycie tego trofeum zawsze było moim marzeniem, a teraz mogę wygrać ten tytuł z Barcą. Nie można popadać w obsesję. Mamy niesamowitych graczy, niesamowity sztab trenerski i możemy to zrobić. Jesteśmy gotowe” – stwierdziła 28-latka, o której zrobiło się jeszcze głośniej po tym, jak wygrała Trofea Pichichi pań w Liga F.

     

    Finał Ligi Mistrzyń to nie wszystko. Pajor i koleżanki czeka jeszcze jedno wyzwanie

     

    Warto nadmienić, że “Duma Katalonii” po finale Ligi Mistrzyń podejdzie jeszcze do finału Pucharu Królowej – ten odbędzie się 7 czerwca, a rywalkami Pajor i jej kompanek będą zawodniczki Atletico Madryt. Szykuje się wymagający finisz kampanii 24/25…

  • Udany start Mai Chwalińskiej w walce o Rolanda Garrosa

    Udany start Mai Chwalińskiej w walce o Rolanda Garrosa

    Udany start Mai Chwalińskiej w walce o Rolanda Garrosa

    Maja Chwalińska odniosła zwycięstwo w kwalifikacjach do wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Polka pokonała Cindy Langlais 6:4, 4:6, 6:0. W kolejnej fazie zmierzy się ze znacznie trudniejszą rywalką.

     

    Trzy polskie tenisistki przystąpiły do kwalifikacji gry pojedynczej wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Do tego grona należą Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa oraz pochodząca z Czech Linda Klimovicova.

     

    Mecze naszych zawodniczek zaplanowano na wtorek, 20 maja. W pierwszej kolejności do gry wkroczyła Chwalińska, która zmierzyła się z Cindy Langlais. Po trzysetowym boju Polka zwyciężyła 6:4, 4:6, 6:0.

     

    W premierowej odsłonie Chwalińska okazała się lepsza od rywalki, zwyciężając 6:4. W drugiej identycznym wynikiem triumfowała Langlais, przez co doszło do decydującej partii.

     

    Ta z kolei okazała się jednostronna, ponieważ nasza reprezentantka rozbiła przeciwniczkę do 6:0. W efekcie zameldowała się w drugiej fazie kwalifikacji, gdzie zmierzy się ze znacznie trudniejszą rywalką.

     

    Chwalińską czeka bowiem pojedynek ze Słowenką Kają Juvan. Warto przy tym dodać, że obie tenisistki są przyjaciółkami Igi Świątek, która zapewne nie będzie trzymać kciuków za żadną z nich z uwagi na tę sytuację.

     

    Roland Garros:

     

    ćwierćfinał kwalifikacji gry pojedynczej:

     

    Maja Chwalińska (Polska) – Cindy Langlais (Francja) 6:4, 4:6, 6:0

  • 3:0 i 4:0, złamana rakieta. Linette grała o ćwierćfinał z wicemistrzynią świata

    3:0 i 4:0, złamana rakieta. Linette grała o ćwierćfinał z wicemistrzynią świata

    3:0 i 4:0, złamana rakieta. Linette grała o ćwierćfinał z wicemistrzynią świata

     

    Mecz Magdy Linette z Rebeccą Šramkovą zaczynał zmagania drugiej rundy WTA 500 w Strasburgu, Polka zmierzyła się ze słowacką wicemistrzynią świata z rozgrywek Billie Jean King Cup na centralnym korcie im. Patrice’a Domingueza. Poznanianka oba sety zaczynała znakomicie, w pierwszym prowadziła 3:0, miała break pointa na 4:0, w drugim już było nawet 4:0. A jednak to nie oznaczało końca emocji. Šramkova odrabiała straty, ale w najlepszej “8” zawodów znalazła się jednak Polka. Wygrała 6:4, 6:3.

     

    Po WTA 1000 w Rzymie Magda Linette spadła w rankingu WTA na 33. miejsce i możemy tylko żałować, że turniej w Strasburgu nie jest już wliczany do klasyfikacji obowiązującej podczas losowanie drabinki French Open. Wszystko wskazuje na to, że poznanianka będzie pierwszą nierozstawioną zawodniczką, jeśli wszystkie czołowe tenisistki świata zdecydują się jednak na grę w stolicy Francji. Właściwie jedyną na dziś szansą dla niej jest rezygnacja Karoliny Muchovej, która od dwóch miesięcy wycofuje się z kolejnych turniejów.

     

    A szkoda dlatego, że wygrywając we wtorek w Starsburgu z Rebeccą Šramkovą Linette zapewniła sobie obronę punktów zdobytych w Alzacji rok temu. I właśnie w rankingu “na żywo” awansowała na 32. miejsce, wyprzedziła Peyton Stearns. No i jest w dobrej formie, pokazała to już w starciu z Barbora Krejčíkovą w niedzielę. I jeśli o półfinał przyjdzie jej zagrać z Jeleną Ryabkiną, wcale nie jest bez szans. Choćby dlatego, że popełnia stosunkowo niewiele niewymuszonych błędów.

     

    WTA Strasburg. Magda Linette kontra Rebecca Šramková. Stawką ćwierćfinał “pięćsetki” w Alzacji

     

    Tak właśnie wyglądał mecz Polki we wtorek, otwierający zmagania na centralnym korcie Patrice’a Domingueza. Rywalką Linette była Rebecca Šramková, w rankingu WTA znajdująca się tylko dziewięć pozycji za nią. Mierzyły się jesienią zeszłego roku w Hua Hin, wtedy zwycięstwo Słowaczki było sporym zaskoczeniem, ale właśnie zaczynał się jej najlepszy okres w karierze. W dwa miesiące awansowała ze 136. miejsca na świecie do TOP 50 listy WTA, pomógł w tym tytuł w Hua Hin, ale też finały w Monastyrze i Jiujiangu. I do tego Šramková na sam koniec była podporą reprezentacji Słowacji, która w Maladze dotarła do wielkiego finału BJK Cup.

     

    Linette zaczęła to spotkanie rewelacyjnie, wygrała swojego gema, przełamała Słowaczkę, dołożyła kolejnego na 3:0. Grała bardzo mądrze, dość konsekwentnie przez bekhend rywalki, będący wyraźnie jej słabszym elementem. I miała nawet Polka piłkę na 4:0, kolejną okazję do przełamania. Przegrała tego gema, a Šramková też jakby zaczęła trochę porządkową swoją grę po festiwalu błędów z samego początku starcia.

     

    Ważny w tej sytuacji był gem numer pięć, bo Słowaczka mogła tu odrobić stratę z początku meczu i dalej płynąć na fali. Magda dość dobrze serwowała, miała kilka szans na 4:1, ale też i Słowaczka mocnymi forhendami coraz częściej pokazywała swoje atuty. Šramková miała dwa break pointy – przy pierwszym piłka jej “siadła” na korcie i uderzyła ją ramą, choć miała ogromną przewagę sytuacyjną. A drugą też wyrzuciła, choć duży wpływ na to miała jakość gry Polki. Ostatecznie to Linette wykorzystała swoją czwartą szansę i odskoczyła na trzy gemy.

     

    I gdy już się wydawało, że Magda spokojnie “dociągnie” z taką przewagą do końca seta, nagle przyszło duże załamanie. Nie tyle mające związek ze spadkiem jakości gry Polki, co z dużo lepszą postawą jej rywalki. A wystarczyło, by Šramková ograniczyła liczbę niewymuszonych błędów i poprawiła celność pierwszego serwisu.

     

    Mimo że kilkakrotnie ciszę na korcie Patrice’a Domingueza przerywało głośne “trzymaj!”, oznaczające wygrany ważny punkt przez Polkę, to sytuacja zaczynała się wymykać spod kontroli. W dziewiątym gemie przegrywała już 15-40, Słowaczka mogła ze stanu 1:4 wyjść na 5:4 i serwować po seta.

     

    Magda jednak się obroniła, zdołała wygrać tego kluczowego gema, przerwała serię Słowaczki. A za chwilę zdołała ją przełamać, pięknym bekhendem granym z góry na dół. Wygrała 6:4, była w połowie drogi do ćwierćfinału.

     

    4:0 dla Magdy Linette w drugim secie. I znów chwila niepokoju. Polka jednak w ćwierćfinale

     

    Ta droga Polki do grona ośmiu najlepszych zawodniczek w Strasburgu zaczęła się Polce dość szybko klarować. Grała po krótkiej przerwie świetnie, za to Słowaczka jakby rozbita tą zmarnowaną końcówką. Polka objęła prowadzenie 1:0, za chwilę 2:0, z przełamaniem.

     

    W trzecim gemie Słowaczka była już maksymalnie sfrustrowana, po swoim kolejnym banalnym błędzie zaczęła z pełną mocą uderzać rakietą w kort. Aż ta się złamała. Sprzęt wymieniła, ale i tak “zarobiła” ostrzeżenie od arbiter Morgan Lary. Za chwilę było już 3:0 dla Polki, która znalazła się na autostradzie do ćwierćfinału. Mając jednak w pamięci sytuację z pierwszej partii, wyrokowanie w kwestii awansu było jednak dość ryzykowne.

     

    Tyle że za moment zrobiło się 4:0 i… wątpliwości wróciły. Rebecca dała radę jednak wygrać w końcu gema, i to przy serwisie Polki, za chwilę dołożyła drugiego. A to zawodniczka, która może iść za ciosem, gdy sytuacja jest już przegrana.Teraz jednak do tego nie doszło, Linette wyrała 6:4, 6:3 – zagra więc w ćwierćfinale.

  • Jest decyzja Świątek. Najważniejsza osoba na Roland Garros reaguje

    Jest decyzja Świątek. Najważniejsza osoba na Roland Garros reaguje

    Jest decyzja Świątek. Najważniejsza osoba na Roland Garros reaguje

    Iga Świątek będzie bronić tytułu podczas wielkoszlemowego Roland Garros. Polka podjęła decyzję, że wcześniej niż zwykle przybędzie do Paryża. Tenisistka jest już w stolicy Francji, gdzie zapoznaje się z nawierzchnią kortów ziemnych. Jak jej szanse w Paryżu widzi Amelie Mauresmo, dyrektorka turnieju? – Początek turnieju będzie kluczowy, decydujący dla odzyskania przez nią pewności siebie – skomentowała Francuzka.

     

    Iga Świątek straciła już sporo punktów na kortach ziemnych. Jej najlepszym wynikiem na mączce w tym sezonie był półfinał w Madrycie. Poza tym odpadała w trzecich rundach turniejów w Stuttgarcie i Rzymie. W najnowszym notowaniu rankingu WTA Świątek znajduje się na piątym miejscu, a jeżeli straci sporo punktów podczas Roland Garros, to osunie się jeszcze niżej. – Po prostu nie byłam gotowa, żeby walczyć i rywalizować. Skupiłam się na błędach. To mój błąd, że robię źle niektóre rzeczy – mówiła Świątek po porażce z Danielle Collins (1:6, 5:7 w Rzymie).

     

    Świątek podjęła decyzję, by przylecieć wcześniej. Dyrektorka Roland Garros reaguje

    Amelie Mauresmo, dyrektorka Roland Garros, udzieliła wywiadu Eurosportowi przed startem turnieju. Francuzka wypowiedziała się nt. szans Świątek na obronę tytułu.

     

    – Początek turnieju będzie kluczowy, decydujący dla odzyskania przez nią pewności siebie. Czasami potrzebuje się tych pierwszych wygranych, jednej, dwóch, czasami trzech, by złapać ten odpowiedni rytm. Żeby jeszcze bardziej uwierzyć w sukces. Na tych kortach zawsze jest niebezpieczna, zawsze będzie stanowić spory problem dla każdej rywalki. Fakt, że tym razem zacznie z dość niską pewnością siebie to dla niej nowość. Ciekawe, jak zareaguje na to mentalnie – powiedziała.

     

    Mauresmo dostrzegła, że Świątek przybyła znacznie wcześniej do Francji niż normalnie. Pierwszy mecz Polka na mączce na Roland Garros zagra dopiero na początku przyszłego tygodnia. – W tym sezonie nie wygrała zbyt wielu spotkań na mączce. Uważam, że chce jak najmocniej zaczerpnąć atmosferę kortu centralnego, kortu, który kocha i który być może jest jej ulubionym na świecie. Potrzebuje tego. To jeden z pierwszych przypadków, gdy tak renomowana zawodniczka pojawia się u nas już teraz – opowiada dyrektorka turnieju.

     

    Kto wygra Roland Garros? “Zawsze było kwestią otwartą”

    Kto jest główną faworytką do wygrania wielkoszlemowego Roland Garros? Mauresmo wskazała kilka zawodniczek, które mogą być groźne na kortach w Paryżu.

     

    – Aryna Sabalenka jest niesamowita od początku sezonu. Coco Gauff dobrze poukładała swoją grę, a Madison Keys w tym roku wygrała już wielkoszlemowy Australian Open. To, kto wygra turniej singlistek, zawsze było kwestia otwartą, a teraz chyba jeszcze trudniej to przewidzieć – podsumowała.

     

    Wielkoszlemowy Roland Garros rozpocznie się 25 maja i potrwa do 8 czerwca. Aktualnie jesteśmy pewni udziału piątki Polaków w głównej drabince: Igi Świątek, Magdy Linette, Magdaleny Fręch, Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka. Relacje tekstowe na żywo z Roland Garros w Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Już wszystko jasne! Ogłoszono powołania na Ligę Narodów

    Już wszystko jasne! Ogłoszono powołania na Ligę Narodów

    Już wszystko jasne! Ogłoszono powołania na Ligę Narodów

    Piłkarska reprezentacja Polski kobiet już niedługo rozegra mecze Ligi Narodów z Irlandią Północną i Rumunią. Znamy listę zawodniczek powołanych na te spotkania.

     

    Reprezentacja Polski kobiet rywalizuje obecnie w Dywizji B Ligi Narodów. Biało-Czerwone do tej pory bardzo dobrze prezentowały się w rywalizacji na arenie międzynarodowej. Podopieczne Niny Patalon po czterech spotkaniach mają na swoim koncie dziesięć punktów, dzięki czemu znajdują się na pierwszym miejscu w grupie, wyprzedzając narodowe drużyny Irlandii Północnej, Bośni i Hercegowiny oraz Rumunii.

     

    Polki już niedługo rozegrają kolejne spotkania w Lidze Narodów. 30 maja zmierzą się zawodniczkami z Irlandii Północnej, a 3 czerwca zagrają z reprezentantkami Rumunii.

     

    W poniedziałek na profilu “Łączy Nas Piłka” na platformie X ogłoszono listę powołanych piłkarek na zbliżające się spotkania. Zobaczcie, które zawodniczki mogą pojawić się na murawie w nadchodzących meczach.

     

    Powołania piłkarskiej reprezentacji Polski kobiet na mecze Ligi Narodów:

    Bramkarki: N. Radkiewicz, K. Seweryn, K. Szemik

     

    Obrończynie: K. Adamek, J. Cyraniak, P. Dudek, M. Mesjasz, E. Szymczak, M. Wiankowska, A. Zaremba, W. Zieniewicz

     

    Pomocniczki: A. Achcińska, M. Brodzik, D. Grabowska, E. Kamczyk, M. Kokosz, T. Pawollek, K. Słowińska

     

     

     

    Napastniczki: K. Jedlińska, N. Padilla-Bidas, E. Pajor, P. Tomasiak, W. Zawistowska

  • Sensacja, Magda Linette nie dała szans mistrzyni Wimbledonu! Co za wynik!

    Sensacja, Magda Linette nie dała szans mistrzyni Wimbledonu! Co za wynik!

    Sensacja, Magda Linette nie dała szans mistrzyni Wimbledonu! Co za wynik

     

    Magda Linette nie dała większych szans wracającej po kontuzji Barborze Krejcikovej i pokonała aktualną mistrzynię Wimbledonu 6:3, 6:3 w pierwszej rundzie turnieju WTA 500 w Strasburgu! Polka w kolejnym meczu zagra z Rebeccą Sramkovą, której będzie się mogła zrewanżować za ostatnią bolesną porażkę.

     

    Magda Linette do turnieju w Strasburgu przystępowała po trudnych dla niej imprezach w Madrycie i w Rzymie, gdzie nie najlepiej rozpoczęła granie na nawierzchni ziemnej w 2025 r. W stolicy Hiszpanii Polka przegrała już w pierwszym meczu z Marią Sakkari. I co prawda później zrewanżowała się Greczynce w stolicy Włoch, to jednak dwa dni później Coco Gauff nie dała jej większych szans w meczu trzeciej rundy.

     

    Fani Linette liczyli na dobry rezultat w meczu z wracającą po kontuzji Czeszką Barborą Krejcikovą, która przez uraz pleców ostatni mecz zagrała 8 listopada, czyli ponad pół roku temu. Polka od pierwszych akcji udowadniała, że jest tego dnia lepsza od byłej wiceliderki rankingu i aktualnej mistrzyni Wimbledonu, która ewidentnie nie wróciła jeszcze do dobrej formy.

     

    Linette nie dała większych szans Krejcikovej

     

    Linette przełamała rywalkę już w pierwszym gemie i po kilku minutach spotkania prowadziła 2:0. 29-latka naciskała na Polkę, jednak ta skutecznie wykorzystywała kluczowe piłki. Najbliżej przełamania rywalki Czeszka była w ósmym gemie. Linette jednak bez większych problemów obroniła break pointa. 33-latka poszła za ciosem i w dziewiątym gemie skończyła pierwszą partię, ponownie przełamując rywalkę.

     

    Drugi set rozpoczął się dość niespodziewanie — od przełamania Polki przez Czeszkę. Linette jednak odpowiedziała błyskawicznie i po kilku następnych akcjach prowadziła już 2:1. W czwartym gemie ponownie przełamała rywalkę i przy wyniku 4:1 miała już autostradę do wygranej w całym meczu.

     

    Finalnie Linette po bardzo udanym spotkaniu pokonała Krejcikovą 6:3, 6:3.

     

    W drugiej rundzie Linette zagra ze Słowaczką Rebeccą Sramkovą, która gładko pokonała Julię Putincewą 6:0, 6:4. Do tej pory Linette i Sramkova grały ze sobą jeden mecz — we wrześniu 2024 r. Słowaczka pokonała Polkę w Tajlandii w dwóch setach.

  • Pajor przeszła do historii FC Barcelony! Czegoś takiego nie dokonał nikt inny

    Pajor przeszła do historii FC Barcelony! Czegoś takiego nie dokonał nikt inny

    Pajor przeszła do historii FC Barcelony! Czegoś takiego nie dokonał nikt inny

     

    Ewa Pajor i FC Barcelona są wielkie. Na koniec sezonu Katalonki zdemolowały 6:0 Athletic Bilbao, a reprezentantka Polski przyczyniła się do tego dwiema bramkami oraz asystą. Dzięki temu ustanowiła klubowy rekord, który jeszcze będzie mogła poprawić, a także została królową strzelczyń ligi hiszpańskiej.

     

    Piłkarki FC Barcelony przystępowały do ostatniego w sezonie meczu ligowego pewne mistrzostwa kraju. A w domowym spotkaniu z Athletikiem Bilbao potwierdziły wielką klasę, do czego walnie przyczyniła się Ewa Pajor.

     

    FC Barcelona rozgromiła Athletic Bilbao na koniec sezonu w lidze hiszpańskiej. Ewa Pajor bohaterką

    Katalonki fantastycznie rozpoczęły. Już w drugiej minucie Salma Paralluelo przeprowadziła akcję lewym skrzydłem i podała do wbiegającej na 11. metr Aitany Bonmati, która płaskim strzałem zdobyła bramkę na 1:0. A potem w centrum uwagi była Polka.

     

    Kilkanaście minut po strzeleniu gola Bonmati ruszyła prawym skrzydłem i dośrodkowała w pole karne. Tam sprytem wykazała się Pajor i po uprzedzeniu obrończyni rywalek trąciła piłkę, co wystarczyło do podwyższenia prowadzenia Barcelony.

     

    Później reprezentantka Polski błysnęła po raz kolejny. Tym razem skorzystała z kapitalnej akcji Caroline Graham Hansen, która oszukała zawodniczkę Athleticu i zagrała tak, że pozostało tylko wbić piłkę do pustej bramki.

     

    Ewa Pajor zdobyła dwie bramki dla FC Barcelony i śrubuje klubowy rekord

    W ten sposób 28-latka śrubuje klubowy rekord pod względem liczby goli w debiutanckim sezonie. We wszystkich rozgrywkach ma ich 43, podczas gdy poprzednia rekordzistka Jennifer Hermoso miała ich 41 (w sezonie 2016/17). A Pajor będzie miała jeszcze dwie okazje na poprawienie wyniku (finały Ligi Mistrzów i Pucharu Królowej). Ponadto z 25 bramkami została królową strzelczyń Ligi F.

     

    W drugiej połowie Katalonki miały gigantyczną przewagę nad rywalkami i szukały kolejnych trafień, co udało im się dopiero na kilkanaście minut przed końcem. Paralluelo wygarnęła piłkę rywalkom w ich polu karnym, a następnie zagrała do Pajor, która natychmiast oddała strzał. Z tym bramkarka sobie poradziła, natomiast była bezradna przy dobitce Claudii Piny.

     

    Ta sama zawodniczka tuż przed końcem podwyższyła na 5:0. Zrobiła to, trafiając do pustej bramki po podaniu reprezentantki Polski, która zagraniem wślizgiem uprzedziła bramkarkę Athleticu. A w doliczonym czasie wynik ustaliła Esmee Brugts.

     

    30. kolejka Ligi F: FC Barcelona – Athletic Bilbao 6:0

    gole: Aitana Bonmati 2′; Ewa Pajor 21′, 37′; Claudia Pina 74′, 89′; Esmee Brugts 90+1′

    Ostatecznie piłkarki FC Barcelony zakończyły ligowy sezon z 84 pkt (na 90 możliwych) i bilansem bramkowym 128-16. A przed nimi jeszcze dwa finały, Ligi Mistrzów z Arsenalem (24 maja) oraz Pucharu Królowej z Atletico Madryt (7 czerwca).