Category: Home

  • Krajowy Plan Katastrofy? “Kontrowersje hotelarskie” to wierzchołek góry lodowej

    Krajowy Plan Katastrofy? “Kontrowersje hotelarskie” to wierzchołek góry lodowej

    Krajowy Plan Katastrofy? “Kontrowersje hotelarskie” to wierzchołek góry lodowej

    Awantura o środki z Krajowego Planu Odbudowy to przede wszystkim głęboki kryzys komunikacji rządu z obywatelami. Panie i Panowie, w dobie cyfrowej tak nie da się zażegnać żadnego przesilenia! To ważne, bo prawdopodobnie to dopiero początek ujawniania, na co jeszcze popłynąć mogło KPO.

     

    Jako że dziś wszyscy lubimy transparentność, to proszę bardzo. Jako przedstawiciel trzeciego sektora w Polsce reprezentuję fundację, która starała się o środki z Krajowego Planu Odbudowy. Tych, którzy lubią binarne podziały rzeczywistości, muszę jednak rozczarować.

     

    Fundacja otrzymała figę z makiem. I już. Co jednak ważniejsze, w sierpniu 2025 roku z bliska oglądałem, jak wyglądało konkursowe dysponowanie środkami z KPO. Podejrzewam, że “kontrowersje hotelarskie” to wierzchołek góry lodowej. Górę pieniędzy trzeba było dystrybuować błyskawicznie. Rząd Donalda Tuska jeszcze był względnie świeży, zatem cała procedura w praktyce wyglądała jak fuzja chaosu z pobojowiskiem.

     

    W sektorze kultury teoretycznie duże środki poszatkowano jak kapustę na mikroczęści. Następnie – kompletnie nie wiadomo, dlaczego – ich przyznawaniem zajęła się instytucja z muzyką, tańcem i narodem w nazwie. Oczywiście konkursy dla całego świata kultury rozpisano “na ostatnią chwilę”.

     

    Nic dziwnego, że trzeba było się chłodzić w tamtym ukropie. Pootwierano szeroko okna. Kartki tak fruwały po biurkach, że pogubiono wnioski z poświadczonym odbiorem w biurze podawczym. Nic nie zmyślam! Jedynie antycypuję, że obecne wiadomości są być może tylko początkiem ujawniania tego, jak wesołymi kanałami popłynęły środki z KPO.

     

    Pewnie, że nie wszystkie. Ale też awantura o pieniądze na popandemiczne jachty czy na kluby zaradnych swingersów – dotyczą ułamka przyznanych kwot.

     

    Kryzys komunikacji

     

    I tu docieramy do sedna sprawy. To niewiarygodny kryzys komunikacji politycznej. Najstarsi z nas pamiętają, że przez bardzo długi czas zwolennicy (bo przecież nie przeciwnicy) gabinetu Tuska domagali się poprawienia PR-u. Wyglądało to tak, że czołowi politycy PO kontentują się obsługiwaniem własnych kont w mediach społecznościowych. W zaciszu gabinetów dwa, trzy razy dziennie układali bon moty na potrzeby platform, na których zarabiają amerykańscy właściciele. Ostatecznie – po bolesnych turbulencjach – powołano rzecznika rządu.

     

    Można było przecierać oczy ze zdumienia. Nie, nie chodzi o personalia. Rzecz w tym, że najlepszy czas instytucji rzeczników prasowych należy do historii. Owszem, służyła ona do skutecznego przyciągania uwagi dawnych mediów – czyli rozwiązywania problemów politycznych. I tenże czas przypadał mniej więcej wtedy, gdy premier Waldemar Pawlak powoływał na to stanowisko Miss Polonia 1992.

     

    Obecnie należałoby stworzyć stanowisko rzecznika cyfrowego z ogromnym zapleczem organizacyjnym. Taki rzecznik mógłby odpierać ataki polityczne, które toczą się dosłownie każdej sekundy w internecie. Wzmacniane botami – także “pisanymi cyrylicą” – polaryzują nas jak wściekłe. Zapychają kanały komunikacji tak, aby nikt nie widział, jaka jest prawda o czymkolwiek.

     

    Prawda w ogóle nie ma znaczenia, ale szybkość w odpowiadaniu na kryzys, umiejętność odwracania uwagi czy po prostu wygadywania bzdur. W dobie trumpizmu nr 2 u władzy nie jest to żadne odkrycie. Warstwami piramidalnych głupot przykrywa się poważne problemy kraju czy sukcesy przeciwników. “The Medium is the Message”, jak kiedyś zauważył klasyk.

     

    Bang, bang, bang!

     

    A jednak! Nasz rząd tak działa, jakbyśmy znajdowali się w epoce telewizji publicznej. Tymczasem niejeden jutuber wyprzedza oglądalnością wielkie produkcje TVP. Pielęgnowanie wewnętrznych podziałów w rządzie jest również kompletnym niezrozumieniem nowych mediów. Zamiast wspólnego budowania cyfrowego teflonu wszyscy tam pójdą na dno.

     

    Donald Tusk i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie tworzą jednego frontu wobec PiS. Kiedy premier pytany o dymisję pani minister odpowiada, że ona “jutro na rządzie będzie tłumaczyła” – być może ma rację. Ale w czasach cyfrowej polaryzacji to strzał w stopy wszystkich członków rządu.

     

    Nasza prawica i skrajna prawica od dawna stosuje zalecenia guru komunikacji z USA, Steve Bannona, by gruntownie zapychać pseudowiadomościami media. Uderzać każdego dnia. Gdy media oraz politycy złapią się na jedną przynętę, należy ciskać kolejną. “Łup, łup, łup!”, jak mówił Bannon.

     

    Właśnie dlatego przekształcenie się marginalnych kwotowo (na razie) środków z KPO w problem polityczny – to wina niezaktualizowanej komunikacji. A to z kolei świadczy tylko o tym, że politycy obecnego rządu, a przynajmniej ich część, zapomniała, na jakim świecie żyje. W czasach triumfującego trumpizmu jakiekolwiek spory wewnątrz koalicyjnego rządu w pierwszej kolejności świadczą o utraciezmysłu powagi.

    Jarosław Kuisz

     

  • Oto co odpowiedział Nawrocki. Dwa słowa do kibica Legii

    Oto co odpowiedział Nawrocki. Dwa słowa do kibica Legii

    Karol Nawrocki Zaskakuje Kibiców! Pierwszy Występ na Trybunach Jako Prezydent RP i Tajemnicza Odpowiedź, Która Rozpaliła Emocje

    W poniedziałkowy wieczór oczy polskich kibiców skierowane były nie tylko na boisko, ale i na trybuny stadionu w Gdańsku. Podczas meczu Ekstraklasy między Lechią Gdańsk a Motorem Lublin pojawił się nowy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – Karol Nawrocki. To jego pierwsza publiczna wizyta na meczu od momentu zaprzysiężenia, a reakcja fanów była natychmiastowa i głośna.

     

    Jeszcze tego samego dnia zdjęcia i nagrania obiegły sieć, a w komentarzach zawrzało. Pojawiły się setki wpisów, memów, zaproszeń i żartów, które pokazały, że obecność głowy państwa na stadionie może wywołać prawdziwą lawinę emocji.

     

    Transparent, który mówi wszystko

     

    Nawrocki od lat jest znanym sympatykiem Lechii Gdańsk, a jego więź z klubem jest na tyle silna, że w dniu objęcia urzędu, w samej Warszawie, witały go tłumy fanów w biało-zielonych barwach. W Gdańsku, na stadionie, powitało go skandowanie jego imienia i nazwiska. Wśród kibicowskich opraw zawisł wymowny transparent:

    „Byłeś, jesteś, będziesz zawsze kibicem Lechii” – przesłanie, które trafiło prosto do serca prezydenta.

     

    Na platformie X Nawrocki szybko podziękował:

     

    > „Dziękuję Lechii Gdańsk i wszystkim kibicom z całej Polski za wsparcie!”

     

     

     

    Legioniści wkraczają do gry

     

    To jednak był dopiero początek. W sieci momentalnie pojawiły się reakcje fanów innych klubów – Widzewa, Wisły Płock czy Legii Warszawa. Jeden z kibiców stołecznego klubu napisał wprost:

    „Panie Prezydencie, kibice Legii też Pana kochają. Zapewniam”.

     

    Odpowiedź Nawrockiego była krótka, ale wywołała prawdziwą falę spekulacji:

    „Będę, podziękuję”.

     

    Te dwa słowa wystarczyły, by pojawiły się domysły, że prezydent może wkrótce pojawić się na stadionie przy ul. Łazienkowskiej 3.

     

    Nie tylko piłka – bokserska przeszłość prezydenta

     

    42-letni Nawrocki wzbudza zainteresowanie nie tylko wśród kibiców piłkarskich. Środowisko sportów walki również patrzy na niego z sympatią – i to nie bez powodu. Przez lata trenował boks, a choć nigdy nie zrobił profesjonalnej kariery, w 2020 roku był bliski udziału w charytatywnej gali organizowanej przez federację Biznes Boxing.

     

    W planach był pojedynek z Mariuszem Wachem – zawodnikiem, który w 2012 roku stanął naprzeciw Władimira Kliczki w walce o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Mecz miał odbyć się w Gdańsku, a dochód przeznaczony był na zakup sprzętu medycznego.

     

    Sam Wach wspomina dziś:

    – To miała być gala charytatywna gdzieś w Gdańsku, bo to jego tereny, on tam jest popularny. A pieniążki miały być zbierane na sprzęt lekarski – auto czy motocykl medyczny.

     

    Pięściarz zdradził też, że niedawno temat powrócił, ale szybko zgasł:

    – Myślę, że w takiej sytuacji, w jakiej jest pan Nawrocki, to chyba by nie wypadało – śmieje się Wach.

     

    Zaproszenie od mistrza KSW

     

    Co ciekawe, były podwójny mistrz KSW Roberto Soldić, który już wkrótce zmierzy się z Tomaszem Adamkiem podczas gali Fame 27 w Gliwicach, otwarcie wyraził nadzieję, że prezydent pojawi się na jego walce. Czy Karol Nawrocki zasiądzie przy ringu i połączy swoją piłkarską pasję z bokserską przeszłością?

     

    Jedno jest pewne – nowy prezydent RP udowadnia, że potrafi zaskakiwać. A jego obecność na trybunach – niezależnie od tego, czy chodzi o Gdańsk, Warszawę czy Gliwice – zawsze będzie tematem numerjeden w sportowych i politycznych kuluarach.

     

     

  • Barcelona na skraju porażki… aż Pajor odmieniła wszystko w 90. minucie!

    Barcelona na skraju porażki… aż Pajor odmieniła wszystko w 90. minucie!

    Barcelona na skraju porażki… aż Pajor odmieniła wszystko w 90. minucie!

    Przez niemal cały mecz wyglądało na to, że historia zapisze się w sposób, którego żeńska drużyna FC Barcelony wolałaby uniknąć. Dziewięćdziesiąt nerwowych minut mijało w Bilbao, a liderki tabeli były skutecznie powstrzymywane przez twardą defensywę Athleticu. Kibice szykowali się na pierwszy w tym sezonie rys na perfekcyjnym bilansie Barcelony.

    Aż wreszcie… Ewa Pajor dotknęła piłki.

    Polska napastniczka, która przez większość popołudnia siedziała na ławce, wkroczyła do akcji w chwili, gdy liczyło się to najbardziej. Jeden ostry ruch, perfekcyjnie wyważone podanie i nagle Alexia Putellas znalazła się sam na sam z bramkarką. Jeden strzał – i impas został przełamany, a marzenie o 16. zwycięstwie z rzędu znów było realne. Chwilę później Vicky Lopez postawiła kropkę nad i, ustalając wynik na 2:0 i utrzymując nieskazitelny sezon Barcelony.

    Rosnąca legenda Pajor w Barcelonie

    Od momentu, gdy latem 2024 roku dołączyła do katalońskiego giganta, Pajor nie traci czasu na udowadnianie swojej wartości. Jej skuteczność, wizja gry i zdolność do przesądzania o losach meczów uczyniły ją kluczową bronią w zespole, który wielu uważa za najlepszy na świecie. Ten ostatni występ pokazał jednak coś jeszcze – jej umiejętność odmiany losów spotkania w mgnieniu oka.

     

    Sobotnie starcie było prawdziwym testem cierpliwości dla liderek tabeli. Bez Pajor w wyjściowym składzie Barcelona nie potrafiła przebić się przez zdyscyplinowaną obronę Athleticu Bilbao. Przez godzinę próbowały, szukały i naciskały, ale bezskutecznie. W 61. minucie Pajor weszła na boisko – i rytm meczu zmienił się całkowicie.

     

     

    Jedno podanie, jedno zwycięstwo

     

    Chwila prawdy nadeszła w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry. Pajor, czytając sytuację o dwa kroki przed rywalkami, zgrała piłkę w idealnym tempie do Putellas. Kapitan nie pomyliła się, pewnym strzałem pokonując bramkarkę i dając Barcelonie prowadzenie, którego tak bardzo potrzebowała.

     

    Zaledwie minutę później Vicky Lopez zdobyła drugiego gola, sprawiając, że wynik oddał wreszcie dominację, o którą Barcelona walczyła przez całe popołudnie.

     

    Perfekcyjny sezon… jak dotąd

    To zwycięstwo sprawia, że bilans Barcelony jest wręcz imponujący: 16 rozegranych meczów, 16 wygranych. 74 zdobyte gole, tylko siedem straconych. Przewaga 11 punktów nad Realem Madryt oznacza, że kontrolują wyścig po mistrzostwo ligi – choć apetyt na kolejne trofea wciąż pozostaje ogromny.

    Statystyki Pajor tylko wzmacniają tę opowieść. Z 14 golami przewodzi w klasyfikacji strzelczyń, wyprzedzając o trzy trafienia Ednę Imade z Granady. Jej pięć asyst sprawia też, że jest liderką klasyfikacji kanadyjskiej, co potwierdza jej wszechstronny wpływ na grę zespołu.

    Następny przystanek: chwała w Superpucharze?

    Kolejnym wyzwaniem Barcelony będzie 22 stycznia półfinał Superpucharu Hiszpanii przeciwko Atletico Madryt. W drugim półfinale Real Madryt zmierzy się z Realem Sociedad.

    Męska drużyna Barcelony ma już ten puchar na swoim koncie w tym sezonie – a przy takiej formie Ewy Pajor niewielu odważy się postawić przeciwko temu, że kobiecy zespół powtórzy ten sukces.

     

  • Oto co na meczu Lechii zrobił Karol Nawrocki. Kamery wszystko pokazały

    Oto co na meczu Lechii zrobił Karol Nawrocki. Kamery wszystko pokazały

    Oto co na meczu Lechii zrobił Karol Nawrocki. Kamery wszystko pokazały

    Karol Nawrocki kilka dni temu został zaprzysiężony na prezydenta Polski, a w poniedziałkowy wieczór pojawił się na meczu Ekstraklasy pomiędzy Lechią Gdańsk a Motorem Lublin. Kibice gorąco przywitali najsłynniejszego sympatyka trójmiejskiego klubu, a ten postanowił się odwdzięczyć, siadając w… młynie, wśród najzagorzalszych kibiców drużyny z Gdańska. Oto jak fani Lechii zareagowali na obecność prezydenta w sektorze.

     

    Karol Nawrocki nie zdążył nawet wejść na stadion Lechii, a kibice już go zauważyli. Wątek tego klubu był obecny nawet na jego zaprzysiężeniu. Gdy tuż po nim prezydent pojawił się na ulicach Warszawy, w pewnym momencie grupa kibiców Lechii zaczęła śpiewać przyśpiewkę klubową. Nowy prezydent wówczas pokazał wówczas kciuk w górę i szeroko się uśmiechnął.

    https://x.com/Fyordung/status/1954950513876930797

    Plotki o tym, że Karol Nawrocki będzie obecny na poniedziałkowym meczu, pojawiły się już wiele godzin przed nim. Kibice postanowili więc się na tę okazję dobrze przygotować i wywiesili transparent z prezydentem i napisem “byłeś, jesteś, będziesz zawsze kibicem Lechii”.

    https://x.com/piotr_bernaciak/status/1954960660611100987

    Prezydent postanowił nawet udać się do sektora najbardziej zagorzałych kibiców Lechii, którym także pokazał kciuk w górę. W pierwszej połowie on, jak i cały stadion mieli ogromny rollercoaster emocji. Gdańszczanie wyszli na prowadzenie na samym początku spotkania, ale kilkadziesiąt minut później przegrywali 1:2. W doliczonym czasie gry gospodarze doprowadzili jednak do remisu. Relację na żywo z tego spotkania można śledzić tutaj.

     

  • 3 godziny i 9 minut! Sabalenka doprowadzona do pełnej frustracji

    3 godziny i 9 minut! Sabalenka doprowadzona do pełnej frustracji

    3 godziny i 9 minut! Sabalenka doprowadzona do pełnej frustracji

    Gem, w którym rozegrano 32 punkty i pojawiła się prośba o wyproszenie dziecka z trybun? To wszystko wydarzyło się w niesamowitym meczu Aryny Sabalenki z Emmą Raducanu w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Obie panie rozegrały trzysetową batalię, która trwała trzy godziny i dziewięć minut!

     

    Po porażce w półfinale Wimbledonu Aryna Sabalenka (1. WTA) wróciła do gry w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Białorusinka w pierwszej rundzie miała wolny los, a w drugiej wygrała 7:5, 6:1 z Marketą Vondrousova (59. WTA). Sabalenka w tym meczu wykorzystała wszystkie trzy break pointy, a Czeszka żadnego z dwunastu!

     

    Iga Świątek? “Trudny temat”. Karol Strasburger z ważnym przesłaniem

     

    Niesamowicie zacięty mecz Aryny Sabalenki z Emmą Raducanu w Cincinnati

     

    Rywalką Aryny Sabalenki w meczu trzeciej rundy została Emma Raducanu (39. WTA). Obie panie niedawno spotkały się w trzeciej rundzie Wimbledonu i wtedy Białorusinka po dwugodzinnym spotkaniu wygrała 7:6(8-6), 6:4.

     

    Ich spotkanie w Cincinnati rozpoczęło się sensacyjnie. Raducanu wygrała dziewięć punktów z rzędu i rozpoczęła od prowadzenia 2:0. W kolejnych czterech gemach ugrała jednak zaledwie sześć punktów! Efekt? Cztery gemy z rzędu wygrane przez Białorusinkę i jej prowadzenie 4:2 z przewagą przełamania. Wtedy nastąpił kolejny zwrot akcji i odrobienie strat przez Raducanu. Ostatecznie doszło do tie-breaka, w którym Sabalenka prowadziła od początku do końca i po 56 minutach wygrała tę partię 7:6(7-3).

     

    Drugi set to była walka gem za gem. Obie panie pilnowały swojego serwisu i tego, żeby nie dopuścić do break pointu. Taki stan utrzymywał się do wyniku 3:3, gdy doszło do gema serwisowego Sabalenki. Wtedy Raducanu prowadziła 40-0 i miała trzy piłki na przełamanie. Pierwsze dwie Białorusinka wybroniła serwisem, ale trzeciej nie dała rady! Raducanu przełamała rywalkę i prowadziła 4:3.

     

    Obie panie odczuwały też trudy tego spotkania, co było widać, gdy w trakcie przerw starały się schłodzić i nawodnić, jak tylko mogły. A Raducanu się nie zatrzymywała i po chwili dołożyła kolejnego gema. Było 5:3 i Sabalenka stanęła pod ścianą w tej partii. Chociaż następnego gema wygrała, to odrobić straty nie dała rady. Po 45 minutach Raducanu wygrała drugą partię 6:4!

     

    W trzecim secie przy wyniku 1:1 Raducanu miała break point i piłkę na rakiecie, żeby przełamać rywalkę. Sabalenka jednak się wybroniła, ale było widać, że to spotkanie kosztuje ją równie wiele energii, co i emocji. Przy wyniku 4:3 kibice zobaczyli najdłuższy gem w całym meczu, w którym panie rozegrały aż 32 punkty! Sabalenka miała cztery break pointy. W jednej z wymian zagrała skrót prosto w siatkę. Jej reakcja po tym zagraniu mówiła wszystko. Z kolei Raducanu w trakcie gema… chciała wyprosić dziecko z trybun! – To dziecko. Chcesz wyprosić dziecko? – pytała sędzia prowadząca to spotkanie.

     

    Ten mecz zasługiwał na odpowiednie zakończenie i takie nadeszło. Do jego rozstrzygnięcia potrzebny był tie-break! A w tym ponownie lepsza była Aryna Sabalenka! Po trzech godzinach i dziewięciu minutach zameldowała się w czwartej rundzie! Raducanu robiła, co mogła, ale to i tak nie wystarczyło na Sabalenkę, która często męczyła się w wymianach i popełniała sporo błędów.

    https://x.com/TennisChannel/status/1954987928913903681

    Aryna Sabalenka – Emma Raducanu 7:6(7-3), 4:6, 7:6(7-5)

    W czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati Aryna Sabalenka zmierzy się z Hiszpanką Jessicą Bouzas Maneiro (42. WTA). Dotychczas obie panie grały ze sobą tylko raz. W tegorocznym Australian Open Sabalenka wygrała 6:3, 7:5.

  • Kolejne punkty dla Igi Świątek. A nawet nie wyszła na kort. Oto nowy ranking

    Kolejne punkty dla Igi Świątek. A nawet nie wyszła na kort. Oto nowy ranking

    Kolejne punkty dla Igi Świątek. A nawet nie wyszła na kort. Oto nowy ranking

    Iga Świątek nie musiała nawet wychodzić na kort, aby awansować do czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Polce pomogła Marta Kostiuk, która postanowiła wycofać się z tegorocznych zawodów. Tym samym nasza tenisistka zainkasowała kolejne bardzo ważne punkty w rankingu WTA. I znów zmniejszyła swoją stratę do drugiej w zestawieniu Coco Gauff. Zobacz, jak aktualnie wygląda czołówka światowego zestawienia!

     

    Raszynianka zgodnie z przewidywaniami udanie rozpoczęła zmagania w Cincinnati. W pierwszym meczu najlepsza polska tenisistka zmierzyła się z Anastazją Potapową i bez większych problemów poradziła sobie z rolą przedmeczowej faworytki. Rosjanka przegrała 1:6, 4:6 i podopieczna Wima Fissette’a mogła dopisać na swoje konto 65 pkt rankingowych.

     

    Już pierwsze zwycięstwo dało 24-latce spory zysk, bowiem Świątek nie ma w tej imprezie żadnych punktów do obrony. I to pomimo tego, że rok temu w Cincinnati dotarła aż do półfinału. Wynik ten został jednak wykasowany ze względu na pozytywny wynik testu antydopingowego. To oznacza, że każde kolejne zwycięstwo będzie zwiększało jej dorobek.

     

    Iga Świątek ruszyła w pościg za Coco Gauff! Ale łatwo nie będzie

     

    Dlatego też awans do czwartej rundy wywalczony bez gry, za sprawą walkowera Marty Kostiuk, która przegrała z kontuzją nadgarstka, oznacza spory profit. Przy nazwisku Polki pojawia się już zdobycz wynosząca 120 “oczek”. To oznacza, że obecnie podopieczna Wima Fissette’a ma na swoim koncie 7053 pkt i do drugiej w zestawieniu Coco Gauff traci ich 671.

     

    Ranking WTA Live po awansie Igi Świątek:

    Warto dodać, że Amerykanka do tej pory rozegrała dopiero jeden mecz (pokonała w niedzielę Xintu Wang 6:3, 6:2), a w Cincinnati również będzie sporo punktować. Wszystko dlatego, że dwanaście miesięcy dotarła tu niespodziewanie jedynie do drugiej rundy.

    Mimo to Świątek ma szansę pozbawić Amerykankę drugiego miejsca w rankingu. Do tego konieczne jest jednak zwycięstwo naszej tenisistki w całych zawodach, a dodatkowo Gauff może dojść maksymalnie do ćwierćfinału. Wtedy Świątek miałaby 7933 pkt, a zawodniczka ze Stanów Zjednoczonych “tylko” 7874. Każdy inny scenariusz sprawia, że marzenia o awansie na pozycję wiceliderki trzeba będzie odłożyć w czasie na kolejne tygodnie.

    Martwić nie musi się za to Aryna Sabalenka. Co prawda Białorusince przed rozpoczęciem zawodów odjęto aż 1000 pkt, które otrzymała za zeszłoroczny triumf, ale jej przewaga nad resztą stawki jest gigantyczna. Zresztą wciąż ma szansę ją utrzymać, bo w Cincinnati walczy o obronę tytułu. Po wygranej w drugiej rundzie z Marketą Vondrousovą zdobyła 65 pkt.

     

  • Rywalka Igi Świątek przemówiła po nagłym wycofaniu. Oto cała prawda

    Rywalka Igi Świątek przemówiła po nagłym wycofaniu. Oto cała prawda

    Rywalka Igi Świątek przemówiła po nagłym wycofaniu. Oto cała prawda

    Wszyscy spodziewali się, że w poniedziałek zobaczą Igę Świątek w akcji w trzeciej rundzie WTA 1000 w Cincinnati. Niespodziewanie jednak gruchnął komunikat, że rywalka Polki rezygnuje. Powód? Kontuzja nadgarstka. Tuż po tej decyzji niedoszła przeciwniczka naszej rodaczki — Marta Kostiuk — zabrała głos i zwróciła się do fanów oraz swojego sztabu. “Muszę słuchać swojego ciała” — napisała, mówiąc więcej o powodach swojej rezygnacji.

     

    W niedzielny wieczór nagle pojawiła się informacja, że Iga Świątek bez wyjścia na kort awansuje do czwartej rundy WTA 1000 w Cincinnati. To dlatego, że jej rywalka — Marta Kostiuk — niestety musiała zrezygnować z dalszej gry w amerykańskim “tysięczniku”. Od razu po tej decyzji przekazała kilka słów od siebie w mediach społecznościowych.

     

    Rywalka Igi Świątek natychmiast reaguje po wycofaniu z Cincinnati

     

    “Kontuzja nadgarstka, której doznałam w Montrealu, stanowiła dla mnie wyzwanie w ostatnich dniach. Dałam z siebie wszystko, aby być gotowa do występu w Cincinnati. Dzięki pomocy mojego niesamowitego zespołu udało mi się wyjść na kort i zakończyć wczorajszy mecz [wygrana z Tatjaną Marią]” — czytamy.

     

    “Wystąpienie pomimo bólu wiele dla mnie znaczyło, ale muszę słuchać swojego ciała. Skupię się na powrocie do zdrowia, wzmocnieniu się i powrocie w pełni gotowa do gry. Dziękuję, Cincinnati. Do zobaczenia wkrótce, Nowy Jorku” — dodaje w swoim wpisie Ukrainka. Warto wspomnieć, że Kostiuk mimo urazu w drugiej rundzie wygrała w bardzo pewnym stylu.

     

    Przywołana Tatjana Maria nie była w stanie sprawić jej żadnego zagrożenia i to wyżej notowana tenisistka zwyciężyła wynikiem 6:0, 6:1. Trzeba przyznać, że jak na grę z urazem, jest to niesamowity rezultat. Jak widać, jednak kwestie zdrowotne wzięły górę i na mecz ze Świątek Kostiuk nie była już tak przygotowana i wolała nieryzykować.

     

  • Zaskakujące wieści z Cincinnati. Mecz Igi Świątek odwołany. Pilna wiadomość dla Polki

    Zaskakujące wieści z Cincinnati. Mecz Igi Świątek odwołany. Pilna wiadomość dla Polki

    Zaskakujące wieści z Cincinnati. Mecz Igi Świątek odwołany. Pilna wiadomość dla Polki

    Po sobotnim zwycięstwie z Rosjanką Anastazją Potapową Iga Świątek miała zmierzyć się w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati z Martą Kostiuk. Miała, ale mecz Polki z Ukrainką ostatecznie nie dojdzie do skutku. Marta Kostiuk wycofała się z rywalizacji z powodu nawrotu problemów z nadgarstkiem. W efekcie nasza reprezentantka z automatu awansowała do czwartej rundy rywalizacji i musi cierpliwi czekać na wyłonienie swojej kolejnej rywalki.

     

    Turniej WTA 1000 w Cincinnati to ostatni test przed wielkoszlemowym US Open. Iga Świątek – jako zawodniczka rozstawiona z numerem trzecim – przystąpiła do rywalizacji na kortach w południowo-zachodniej części stanu Ohio od drugiej rundy. Trafiła w niej na Rosjankę Anastazję Potapową, którą mimo drobnych problemów w drugim secie pewnie pokonała 6:1, 6:4.

     

    – Naprawdę chciałam grać solidnie, a z drugiej strony intensywnie. W drugim secie miałam wzloty i upadki. Ale w kluczowych momentach podnosiłam swój poziom i mogłam zamknąć mecz – powiedziała raszynianka po wygranym spotkaniu.

     

    Równocześnie na korcie numer cztery Marta Kostiuk mierzyła się z mającą polskie korzenie reprezentantką Niemiec Tatjaną Marią. Ukrainka spisała się naprawdę wyśmienicie, rozbijając rywalkę 6:0, 6:1 w zaledwie 51 minut. Wydawało się więc, że znajdująca się ostatnio w niezłej formie 23-latka może sprawić Idze Świątek sporo kłopotów w trzeciej rundzie imprezy w Cincinnati. Do tego starcia jednak nie dojdzie. Marta Kostiuk wycofała się z dalszego udziału w imprezie z powodu problemów z nadgarstkiem.

     

    Iga Świątek w czwartej rundzie WTA Cincinnati. Marta Kostiuk wycofała się z turnieju

     

    To kolejna odsłona zdrowotnych zmartwień Ukrainki, których świadkami byliśmy już podczas “tysięcznika” w Montrealu. 27. zawodniczka rankingu WTA świetnie radziła sobie na kanadyjskich kortach, docierając aż do ćwierćfinału. Skreczowała jednak w drugim secie boju o awans do najlepszej czwórki z Jeleną Rybakiną właśnie z powodu nadgarstka, a następnie opuściła plac gry ze łzami w oczach. Zapewne podobnie czuje się i teraz.

     

     

    Uraz nadgarstka, którego doznałam w Montrealu, stanowił dla mnie wyzwanie w ostatnich dniach. Dałam z siebie wszystko, by być gotowa na występ w Cincinnati. Dzięki pomocy mojego niesamowitego sztabu, byłam w stanie wyjść na kort i zakończyć mój wczorajszy mecz

     

    napisała Marta Kostiuk w mediach społecznościowych, przekazując swoim fanom smutną nowinę

     

    – Wiele znaczyło dla mnie to, by rywalizować pomimo bólu, ale muszę słuchać się swojego ciała. Skupię się na leczeniu, wzmacnianiu samej siebie i tym, by wrócić gotowa na kort. Dziękuję, Cincinnati. Do zobaczenia niebawem, Nowy Jorku – dodała ukraińska tenisistka, dając jasno do zrozumienia, że kontuzja nie powinna wykluczyć jej z udziału w US Open.

     

    Walkower na korzyść Igi Świątek oznacza, że Polka może teraz skupić się na regeneracji i treningach w oczekiwaniu na mecz czwartej rundy. O awans do ćwierćfinału imprezy WTA 1000 w Cincinnati nasza była liderka światowego rankingu zagra ze zwyciężczynią meczu Sorana Cirstea vs Yuan Yue. Rumuńska tenisistka w drugiej rundzie wyeliminowała z drabinki Magdalenę Fręch, pokonującją 7:6(4), 2:6, 6:4.

     

  • “Zaczyna się polowanie na winnego”. Kto w rządzie odpowie za aferę z KPO?

    “Zaczyna się polowanie na winnego”. Kto w rządzie odpowie za aferę z KPO?

    “Zaczyna się polowanie na winnego”. Kto w rządzie odpowie za aferę z KPO?

    Kontrowersyjne, a być może także niezgodne z przeznaczeniem, wydawanie środków z Krajowego Planu Odbudowy może mieć poważne polityczne konsekwencje dla koalicji rządzącej. Zwłaszcza dla Polski 2050 i minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. – Najlepiej byłoby się jej pozbyć – mówi Interii ważny polityk z Koalicji 15 Października.

     

    Politycy Koalicji 15 Października, z którymi rozmawiała Interia, są zgodni: sprawę możliwych nieprawidłowości wokół wydatkowania środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) należy wyjaśnić do samego spodu i z całą stanowczością. Chodzi o budzące duże emocje i niemniejsze wątpliwości wnioski przedstawicieli branży hotelarsko-restauracyjno-gastronomicznej.

     

    – Kwerenda tego, jak i na co zostały wydane pozwolenia musi być, pieniądze wydane niezgodnie z przeznaczeniem muszą wrócić. Nie wyobrażam sobie, że KPO będzie budowało czy wyposażało sauny i jachty – mówi Konrad Frysztak, poseł i wiceszef klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej.

     

    – Musimy przyjrzeć się przede wszystkim założonym celom tych konkursów i temu, czy zostały osiągnięte. Bo o tym, czy doszło do jakichś nieprawidłowości decyduje, czego dany konkurs bądź program dotyczył – dodaje posłanka Urszula Pasławska, wiceprezeska PSL.

     

    Anna Maria Żukowska, posłanka i przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy, idzie jeszcze o krok dalej i sugeruje, że konieczna może być powtórka weryfikacja wszystkich wniosków o dofinansowanie z KPO. – Samorządy też mogą wnioskować o jakieś dziwne rzeczy. Może powinno to zostać prewencyjnie skontrolowane. Jednak biorąc pod uwagę liczbę wniosków, to jest nie do zrobienia w ciągu kilku dni. Taka kontrola potrwałaby z miesiąc albo dwa – mówi w rozmowie z Interią.

     

    Afera z KPO uderza w rządzących. “To jest defensywa”

     

    Kontrola kontrolą, ale to, co już się stało też będzie mieć swoje konsekwencje dla rządzących. – Niestety to jest znowu schrzanione komunikacyjnie. Jeśli od dwóch tygodni było wiadomo, że coś jest nie tak, to należało się do tego odpowiednio przygotować – irytuje się Anna Maria Żukowska z Lewicy.

     

    Jej zdaniem, teraz cały proces inwestycyjny w ramach KPO, który był i jest jednym z flagowych sukcesów rządu Donalda Tuska, może zostać ośmieszony przez historię dotyczącą około 0,5 proc. wszystkich przyznanych Polsce środków z KPO. – To są bardzo łatwe do zaatakowania i ośmieszenia historie – nie ma wątpliwości posłanka i szefowa klubu parlamentarnego Lewicy. – Nie rozumiem, dlaczego wiedząc, że nadciąga wielka, ciemna chmura nie została przygotowana pod to komunikacja. To, co widzimy teraz, to już tylko reakcja. To jest defensywa – podkreśla rozmówczyni Interii.

     

    – Pytanie co do legalności jest oczywiste, ale warto też zapytać i odpowiedzieć, kto ustalał kryteria dla wniosków i dzielił środki – dodaje ze swojej strony Urszula Pasławska, wiceszefowa PSL.

     

    Afera wokół KPO. Pierwsza głowa już spadła

     

    Pierwszych tłumaczeń budzącej duże społeczne emocje sytuacji podjął się już nadzorujący wydatkowanie pieniędzy z KPO resort funduszy i polityki regionalnej. – Mamy do czynienia z opisem sytuacji, w której projekty, które zostały wybrane do dofinansowania, nie spełniają jego celów. Sprawiają wrażenie dość cwaniackich projektów i cwaniackiego podejścia – ocenił podczas konferencji prasowej wiceminister Jan Szyszko.

     

    Mnie na razie te wyjaśnienia nie wystarczają. Będę chciał, by ta kontrola jak najszybciej doprowadziła do rzetelnej oceny każdej wydanej złotówki. (…) Zero tolerancji dla tej praktyki

     

    Donald Tusk, premier Polski i przewodniczący Platformy Obywatelskiej

     

    Polityk Polski 2050 podkreślił jednak, że budżet inwestycji z branży hotelarsko-restauracyjno-cateringowej to zaledwie 0,5 proc. wartości polskiego KPO. Celem pomocy było swego rodzaju wyrównanie strat poniesionych przez przedsiębiorców z tej branży podczas pandemii koronawirusa, gdy ich biznesy były zamykane lub napotykały poważne ograniczenia w funkcjonowaniu z powodu sytuacji epidemicznej w kraju.

     

    – Natomiast rzeczywiście, jeśli czytamy o wnioskach o dofinansowanie na rozbudowę garderoby czy innego typu godnej potępienia kreatywności wnioskowej ze strony beneficjentów, to włos się jeży na głowie i to wymagało reakcji – zapewnił wiceminister. Jak dodał, “pierwsze informacje, że w tej inwestycji mogą pojawiać się jakieś nieprawidłowości mające charakter systemowy dotarły do resortu kilka tygodni temu i niezwłocznie zaczęliśmy badać temat i podejmować stosowne decyzje”.

     

    Te decyzje to przede wszystkim kolejne kontrole w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) oraz w jej regionalnych oddziałach, które odgrywały istotną rolę w procesie wnioskowym. Wiceminister Szyszko poinformował też, że w związku z możliwymi nieprawidłowościami wraz z końcem lipca zdymisjonowana została dotychczasowa prezesa PARP – Katarzyna Duber-Stachurska

     

    – Nie ma przyzwolenia na nieprawidłowe wykorzystywanie publicznych środków i funduszowe cwaniactwo, które budzi słuszne oburzenie – podkreślił wiceszef resortu funduszy i polityki regionalnej.

     

    Pełczyńska-Nałęcz: “Nawet mysz się nie prześliźnie”

     

    Do sprawy odniosła się również Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, szefowa resortu odpowiedzialnego za kontrolę wydatkowania pieniędzy z KPO. “Podpisaliśmy w półtora roku ponad 824 tys. umów. I owszem, przy tak ogromnej skali inwestycji mogą niestety zdarzyć się nietrafione umowy. Wówczas trzeba natychmiast zadziałać – kontrolnie i naprawczo. I takie działania zostały podjęte” – zapewniła w obszernym wpisie na Facebooku. Przypomniała, że zarządzone kontrole są w toku, a szefowa PARP straciła stanowisko. “Wszystko zostanie sprawdzone tak, że mysz się nie prześliźnie” – nie pozostawiła wątpliwości polityczka Polski 2050.

     

    Podkreśliła też jednak, że nieprawidłowości, które rozgrzały emocje opinii publicznej, nie powinny zaważyć na całości wizerunku inwestycji z KPO. “KPO to ogromna szansa rozwojowa dla Polski, zwłaszcza dla tej lokalnej, która dramatycznie potrzebuje inwestycyjnego wsparcia” – pisze w swoim poście Pełczyńska-Nałęcz.

     

    Wiceprzewodnicząca Polski 2050 zwraca też uwagę na internetową kampanię próbującą obrzydzić Polakom inwestycje z KPO. “(…) od pewnego czasu widać wzmożenie anonimowych kont. Nagłaśniają one pojedyncze, wyjęte z kontekstu umowy i próbują zohydzić cały projekt. Nie dajmy im tego zrobić” – zaapelowała.

     

    Donald Tusk: Zero tolerancji

     

    Sprawa wątpliwych wydatków pieniędzy z KPO z pewnością nie pozostanie jednak wyłącznie wewnętrznym problemem resortu minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. O sprawie wie już i zabrał w niej głos premier Donald Tusk. Przyznał, że rozmawiał o problemie i podjętych krokach z minister funduszy i polityki regionalnej.

     

    – Mnie na razie te wyjaśnienia nie wystarczają. Będę chciał, by ta kontrola jak najszybciej doprowadziła do rzetelnej oceny każdej wydanej złotówki. Tam, gdzie ten wydatek był nieuzasadniony, będę oczekiwał szybkiej decyzji, włącznie z odebraniem środków. Zero tolerancji dla tej praktyki – jasno dał zrozumienia szef rządu. – Jeśli okaże, że eksperci zdecydowali o przyznaniu środków, a wnioski nie były uzasadnione, to będzie weryfikowane. Sam tego przypilnuję – obiecał.

     

    Nie rozumiem, dlaczego wiedząc, że nadciąga wielka, ciemna chmura nie została przygotowana pod to komunikacja. To, co widzimy teraz, to już tylko reakcja. To jest defensywa

     

    Anna Maria Żukowska, posłanka i przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy

     

    Premier najwyraźniej nie rzucał słów na wiatr, bo niedługo po jego słowach do gry weszła Prokuratura Regionalna w Warszawie. Poinformowała, że podjęła działania dotyczące dotacji z Krajowego Planu Odbudowy. “8 sierpnia 2025 roku Prokuratura Regionalna w Warszawie z urzędu podjęła czynności sprawdzające w związku z doniesieniami medialnym dotyczącymi nieprawidłowości w udzielaniu dotacji z Krajowego Planu Odbudowy” – czytamy w komunikacie.

     

    – To zupełnie wstępny etap postępowania. Ma ono ustalić, czy istnieją przesłanki do wszczęcia śledztwa, czyli ma odpowiedzieć na pytanie, czy zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa – mówił w rozmowie z Polsat News prokurator Mateusz Martyniuk. Zapowiedział również, że w najbliższych dniach prokuratura udzieli szerszych informacji.

     

    “Polska 2050 nie ma już nic do stracenia, bo straciła wszystko”

     

    Ostra reakcja Donalda Tuska nie umknęła uwadze polityków Koalicji 15 Października. Ci nieoficjalnie spekulują o możliwych politycznych konsekwencjach. Zwłaszcza, że sprawa dotyczy Polski 2050, na którą premier do dłuższego czasu jest cięty po tym, jak Szymon Hołownia spotykał się nocą z politykami Prawa i Sprawiedliwości, a potem w “Gościu Wydarzeń” Polsat News mówił o tym, że politycy koalicji rządzącej namawiali go do zamachu stanu w związku z zaprzysiężeniem prezydenta Karola Nawrockiego.

     

    – Całe szczęście, że wyjaśnienia nie satysfakcjonują premiera. Najwyższa pora – nie ukrywa radości prominentny polityk większości rządzącej. I dodaje: – Wczoraj pewnie bym powiedział, że to najwyższa pora, żeby w końcu ściąć głowę Pełczyńskiej-Nałęcz, ale dzisiaj jestem już w nastroju urlopowym bez chęci vendetty. W tym przypadku najlepiej byłoby się jej pozbyć, to zły człowiek jest, zresztą źle też doradza w wielukwestiach samemu Szymonowi.

    – Nie szefowa PARP ustalała wytyczne w tym programie, nie szefowa PARP zatwierdzała wnioski – to już inny głos z obozu władzy, który jasno sugeruje, że szefowa PARP została kozłem ofiarnym w całej sytuacji. – Ta historia ma potencjał na to, że polityczna pozycja pani minister Pełczyńskiej-Nałęcz w rządzie nie wzrośnie. Stanowisko wicepremiera na jesieni wydaje się w tym kontekście wątpliwe. Jednak na ten moment nie spodziewam się żadnych dymisji – mówi nasze źródło.

     

    Są też jednak głosy, że pozycja Polski 2050, a także marszałka Sejmu i minister funduszy i polityki regionalnej, jest dzisiaj tak słaba, że – paradoksalnie – nic więcej stać się im w ramach koalicji nie może. – Polska 2050 nie ma już nic do stracenia, bo straciła wszystko. Aktywem jest 30 posłów w Sejmie, którzy zapewniają większość tej koalicji, dlatego myślę, że nie obawiają się żadnych konsekwencji – mówi jedna z ważnych figur w obozie władzy.

     

    Co ważne, nie wyklucza jednak awansu minister Pełczyńskiej-Nałęcz na wicepremiera jesienią tego roku. – Nie wiem, czy nie zostanie wicepremierem na jesieni. Nie zdziwię się, jeśli jednak zostanie. Priorytetem jest większość dla koalicji, rząd musi mieć przynajmniej o jednego posła więcej w Sejmie od opozycji – słyszymy.

  • Jak spektakularny początek Ewy Pajor zapisuje jej nazwisko na kartach historii Barcelony

    Jak spektakularny początek Ewy Pajor zapisuje jej nazwisko na kartach historii Barcelony

    Jak spektakularny początek Ewy Pajor zapisuje jej nazwisko na kartach historii Barcelony

    Kiedy Ewa Pajor latem 2024 roku sfinalizowała głośny transfer do FC Barcelony, oczekiwania były ogromne. Jednak nawet najwięksi optymiści nie przypuszczali, że tak szybko – i tak spektakularnie – zapisze się w historii. W zaledwie kilka tygodni polska napastniczka wyryła swoje nazwisko w annałach klubu, stając się najskuteczniejszą zawodniczką w historii Barcelony na otwarcie sezonu.

     

    W zaledwie sześciu ligowych występach Pajor zdobyła aż dziewięć bramek, bijąc długoletni rekord siedmiu goli należący do klubowych ikon – Asisat Oshoali i Sonii Bermúdez. Jej precyzyjne wykończenia i zabójcza skuteczność pod bramką rywalek oczarowały kibiców, przekonały ekspertów i zyskały uznanie koleżanek z drużyny.

     

    Punktem kulminacyjnym jej wczesnego okresu w Barcelonie był zacięty derbowy pojedynek z Espanyolem. W zaledwie 45 porywających minut Pajor ustrzeliła hat-tricka, nadając ton pewnemu zwycięstwu 7:1. Nie był to jednak jedyny popis Polki – wcześniej w sezonie zachwyciła kibiców kolejnym hat-trickiem przeciwko Granadzie, prowadząc drużynę do druzgocącego triumfu 10:1.

     

    To, co czyni jej serię jeszcze bardziej niezwykłą, to tempo, w jakim odnalazła się w nowym środowisku. Podczas gdy wielu piłkarzy potrzebuje czasu, by odnaleźć formę po dużym transferze, Pajor od pierwszego meczu prezentuje poziom światowej klasy. Jednym z czynników, który ułatwił jej aklimatyzację, była obecność trzech byłych koleżanek z VfL Wolfsburg, które również grają w Barcelonie. Jednak to jej niezrównana determinacja, profesjonalizm i instynkt snajperski sprawiają, że wyróżnia się na tle innych.

     

    Obecnie Pajor przewodzi klasyfikacji strzelczyń ligi hiszpańskiej – odzwierciedlając dominację swojego rodaka Roberta Lewandowskiego w męskich rozgrywkach. Razem umacniają pozycję Polski na futbolowej mapie świata, udowadniając, że biało-czerwoni mają w swoich szeregach prawdziwe gwiazdy światowego formatu.

     

    Jej rekordowy start zelektryzował Hiszpanię i wzbudził ogromną dumę wśród polskich kibiców. Pajor przełamuje bariery, wyznacza nowe standardy i sprawia, że jedno pytanie staje się coraz bardziej ekscytujące – jak wysoko może jeszcze sięgnąć?