Category: Home

  • Szokujący zwrot akcji odbiera dech – Pogromczyni Świątek zrobiła coś niewiarygodnego w drugim secie, ale to Osaka zadała ostatni cios

    Szokujący zwrot akcji odbiera dech – Pogromczyni Świątek zrobiła coś niewiarygodnego w drugim secie, ale to Osaka zadała ostatni cios

    Szokujący zwrot akcji odbiera dech – Pogromczyni Świątek zrobiła coś niewiarygodnego w drugim secie, ale to Osaka zadała ostatni cios

    Zapowiadano ten mecz jako wielki półfinał z najwyższej półki — ale nikt nie mógł przewidzieć, co wydarzy się w drugim secie. W turnieju WTA 1000 w Montrealu emocje sięgnęły zenitu, a kibice na całym świecie wstrzymali oddech, oglądając elektryzujące starcie Naomi Osaki z Clarą Tauson. Na papierze wyglądało to obiecująco. W rzeczywistości zamieniło się w istny rollercoaster, który zaskoczył nawet najbardziej doświadczonych komentatorów.

     

    Clara Tauson — ta sama, która wcześniej sensacyjnie wyrzuciła z turnieju liderkę rankingu Igę Świątek — była o krok od wielkiego finału. Po drugiej stronie siatki stanęła odradzająca się Naomi Osaka, wspierana przez polskiego szkoleniowca Tomasza Wiktorowskiego. Choć ostateczny wynik przeszedł na konto czterokrotnej mistrzyni Wielkiego Szlema, to właśnie drugi set napisał historię, której nikt się nie spodziewał. Bo wtedy wszystko zaczęło jej się wymykać z rąk…

     

     

     

    Nowy trener, nowy ogień: Cicha obecność Wiktorowskiego robi ogromny hałas

     

    Za powrotem Osaki do formy stoi nowa współpraca, która elektryzuje świat tenisa. Zaledwie kilka dni przed startem turnieju w Montrealu, Naomi Osaka ogłosiła próbne partnerstwo z Tomaszem Wiktorowskim — cenionym polskim trenerem, który wcześniej doprowadził Igę Świątek na szczyt światowego tenisa.

     

    Choć pełnoetatowa współpraca ma się rozpocząć oficjalnie podczas turnieju w Cincinnati, który startuje 7 sierpnia, Wiktorowski nie zwlekał ani chwili. Przyleciał do Kanady, by z bliska obserwować grę Japonki — i wygląda na to, że to, co zobaczył, mogło go naprawdę zaskoczyć. Media na całym świecie zaczęły wychwalać wpływ Polaka, podkreślając, że “upraszcza” tenis Osaki i przywraca jej kontrolowaną siłę, która kiedyś czyniła ją nie do zatrzymania.

     

    Dominik Senkowski z Sport.pl nie owijał w bawełnę: „Nie ma gwarancji, że polski trener wyniesie Osakę na szczyt — ale jeśli ktoś ma tego dokonać, to właśnie Wiktorowski.”

     

     

     

    Wojna nerwów: Tauson doprowadza Osakę do granic wytrzymałości w dramatycznym drugim secie

     

    Początek meczu nie należał do łatwych dla żadnej z zawodniczek. Pierwszy set, choć zakończony wynikiem 6:2 dla Osaki i trwający tylko 34 minuty, wcale nie był tak prosty, jak sugeruje wynik. Clara Tauson pokazała waleczność i determinację, nie zamierzając oddać meczu bez walki.

     

    Drugi set to już zupełnie inna historia. Zaczęło się od trzech gemów wygranych przez serwujące zawodniczki, ale potem sytuacja uległa całkowitemu odwróceniu. Przełamania sypały się jedno po drugim. Osaka wyszła na prowadzenie 4:2, ale presja rosła z każdą piłką. Tauson, skupiona i nieustępliwa, wywalczyła aż sześć break pointów — i przy szóstym wreszcie dopięła swego, doprowadzając do remisu 4:4.

     

    Napięcie sięgnęło zenitu. Obie zawodniczki grały na granicy możliwości, nie cofając się ani o krok. Publiczność wstrzymała oddech, gdy set przeszedł do tie-breaka, który okazał się absolutnie szalony.

     

     

     

    Zmarnowana szansa Tauson: była o włos od triumfu, ale Osaka nie pozwoliła jej marzyć dalej

     

    To mogła być jej chwila. Przy stanie 6:4 w tie-breaku Clara Tauson miała dwie piłki setowe. Trzeci set wydawał się niemal pewny. Ale presja bywa bezlitosna — i w najgorszym możliwym momencie Dunka nie wytrzymała nerwowo. Nie wykorzystała swojej okazji serwisowej. A Naomi Osaka bez litości wykorzystała ten moment słabości.

     

    Nawet gdy Tauson zdołała obronić jednego meczbola, nie zdołała zatrzymać fali, która ją zalała. Osaka wygrała tie-breaka 9:7, pieczętując zwycięstwo 6:2, 7:6(7) w stylu, który na długo zapadnie w pamięć. Choć Tauson przegrała, wysłała wyraźny sygnał do świata tenisa: nie jest już tylko outsiderką.

     

     

     

    Finał w Montrealu czeka: Osaka wraca do gry o najwyższe stawki po latach przerwy

     

    Dla Naomi Osaki ten triumf znaczył coś więcej niż tylko awans do finału. To jej pierwszy finał turnieju WTA od stycznia tego roku, gdy musiała skreczować w Auckland — i to również w meczu przeciwko Clarze Tauson. Co więcej, to pierwszy finał turnieju rangi WTA 1000 od ponad trzech lat, kiedy przegrała z Igą Świątek w Miami.

     

    Tym razem w decydującym meczu zmierzy się z nastoletnią Kanadyjką Victorią Mboko, która sprawiła sensację, pokonując Jelenę Rybakinę 1:6, 7:5, 7:6 w niesamowitym stylu.

     

     

     

    “Gra prosty, bezwzględny tenis” – Efekt Wiktorowskiego już widać gołym okiem

     

    Zewsząd płyną zachwyty. „Wiktorowski dołączył do Osaki na okres próbny w Kanadzie i jak dotąd nowy trener radzi sobie świetnie” — pisał The Athletic. „Specjalizuje się w upraszczaniu gry. Osaka przez cały tydzień grała prosty, skuteczny tenis w Montrealu. A teraz jest dokładnie tam, gdzie chciała być — w finale wielkiego turnieju.”

     

    To historia, która może na nowo ukształtować kobiecy tenis w najbliższych miesiącach. Po miesiącach kontuzji, krytyki i niepewności, Naomi Osaka wraca — z nowym trenerem, nowym nastawieniem i odradzającą się wiarą w siebie. A WTA staje się znów fascynującym polem bitwy.

     

    I jeśli Montreal jest jakąkolwiek zapowiedzią… to dopiero początek.

  • Chwile Przed Zaprzysiężeniem, a Już Wybucha Burza: Ostatnia Decyzja Andrzeja Dudy Wzbudza Wściekłość, Gdy Karol Nawrocki Przejmuje Władzę

    Chwile Przed Zaprzysiężeniem, a Już Wybucha Burza: Ostatnia Decyzja Andrzeja Dudy Wzbudza Wściekłość, Gdy Karol Nawrocki Przejmuje Władzę

    Chwile Przed Zaprzysiężeniem, a Już Wybucha Burza: Ostatnia Decyzja Andrzeja Dudy Wzbudza Wściekłość, Gdy Karol Nawrocki Przejmuje Władzę

    Gdy Polska przygotowywała się na historyczne przekazanie władzy, a Karol Nawrocki był już o krok od złożenia przysięgi jako Prezydent Rzeczypospolitej, nad krajem zawisły ciężkie chmury. Ale nie chodziło o nowego przywódcę. Uwaga opinii publicznej – może ku zaskoczeniu – skupiła się na odchodzącym prezydencie: Andrzeju Dudzie. W zaskakującym i głęboko dzielącym posunięciu, Duda podjął decyzję, która rozpaliła emocje w całym kraju – i to zaledwie godzinę przed uroczystym zaprzysiężeniem jego następcy.

    W mediach społecznościowych zawrzało. Pojawił się wpis Roberta Wardzały – byłego żużlowca, medalisty mistrzostw Polski, a dziś posła Koalicji Obywatelskiej. Post, opatrzony wymowną grafiką, nie był tylko komentarzem politycznym – stanowił ostrą krytykę dziedzictwa ustępującego prezydenta. „Nie na taki koniec prezydentury czekaliśmy” – napisał Wardzała. Jego słowa wybrzmiały w tonie rozczarowania, które podzielało wielu – a wszystko to z powodu jednej z ostatnich i najbardziej kontrowersyjnych decyzji Dudy.

    Co wywołało tak gwałtowną reakcję? Tuż przed zakończeniem swojej kadencji, prezydent Duda skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę, która miała umożliwić dzieciom i młodzieży od 13. roku życia dostęp do pomocy psychologicznej bez konieczności uzyskania zgody rodziców. Zwolennicy projektu uznawali go za przełom – istną deskę ratunku dla młodych ludzi zmagających się z problemami psychicznymi. Jednym podpisem prezydent zepchnął ten projekt w niepewność.

    Tymczasem w państwowej machinie wszystko toczyło się dalej. 6 sierpnia, w dostojnych murach Sejmu, Karol Nawrocki złożył przysięgę. W obecności zaproszonych gości, polityków i dostojników, nowy prezydent zwrócił się bezpośrednio do obywateli – spokojnym tonem, z jasnym przesłaniem.

    „Wybory z 1 czerwca były silnym głosem suwerena skierowanym do całej klasy politycznej” – mówił Nawrocki z sejmowej mównicy. „To był sygnał, że tak dalej być nie może – i że Polska nie powinna wyglądać tak, jak wygląda dziś.”

    Nie uciekał od najtrudniejszych tematów.

    „Stoję przed wami świadomy ogromu odpowiedzialności, jaka przede mną stoi. Mam też pełną świadomość głębokich podziałów, które dzielą polskie życie społeczne i polityczne. Ale mówię jasno – moje decyzje nie będą podyktowane tymi podziałami. Będą podejmowane wbrew nim.”

    To przemówienie wybrzmiało mocno. Nawrocki, od lat związany ze światem sportu – zwłaszcza z boksem – wielokrotnie podkreślał wartość dyscypliny, uczciwości i wytrwałości. Nic dziwnego, że podczas zaprzysiężenia obecni byli też legendarnie sportowcy, w tym dwukrotny mistrz świata w wadze junior ciężkiej Krzysztof Głowacki oraz brązowy medalista olimpijski Wojciech Bartnik. Ich obecność symbolizowała nie tylko nowy rozdział dla prezydentury, ale i dla kraju pragnącego powrotu do wartości.

    Ale burza wokół Dudy nie słabła.

    Reakcja Wardzały nie była odosobniona. Polityk udostępnił również przejmujące oświadczenie Rzeczniczki Praw Dziecka – Moniki Horny-Cieślak, która przez cztery lata, wspólnie z kilkudziesięcioma organizacjami młodzieżowymi, pracowała nad ustawą o wsparciu psychologicznym. W swoim wpisie podkreśliła, że projekt był opracowywany razem z młodymi ludźmi, którzy najlepiej rozumieli, jak bardzo potrzebna jest realna pomoc.

    „Ta ustawa była szansą – być może nawet szansą na życie” – napisała.

    Jej słowa tchnęły jednocześnie ból i determinację.

    „Dziś, wspólnie z blisko 40 organizacjami młodzieżowymi, z szacunkiem, ale i smutkiem, przyjęliśmy decyzję Pana Prezydenta o niepodpisaniu ustawy i skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego” – podkreśliła. „Celem ustawy było umożliwienie młodym osobom zrobienia tego pierwszego, najważniejszego kroku – sięgnięcia po pomoc. Dzięki niej mogliby usłyszeć prosty, ale potężny komunikat: nie jesteś sam.”

     

    Dla wielu osób zaangażowanych w ten projekt, decyzja prezydenta była ciosem.

     

    „Ustawa dawała młodzieży możliwość wysłania sygnału – nawet cichego – że dzieje się coś złego. Dawała nadzieję. Teraz ta nadzieja została odsunięta” – kontynuowała Horna-Cieślak. „Wciąż wierzymy, że troska o zdrowie psychiczne dzieci powinna nas łączyć, nie dzielić. Sprawy młodych ludzi muszą pozostać naszym priorytetem. I nie odpuścimy.”

     

    Gdy Karol Nawrocki rozpoczyna swoją prezydenturę z obietnicami jedności i odnowy, cień decyzji jego poprzednika nadal unosi się nad krajem. Dramat politycznego przekazania władzy miał skupić się na uroczystym przejęciu obowiązków. Zamiast tego, zdefiniowało go jedno, ostatnie posunięcie – prezydencka decyzja, która wywołała burzę gniewu, wznieciła debatę i pozostawiła gorzką refleksję nad stanem polityki zdrowia psychicznego w Polsce.

     

    I tak, gdy jeden prezydent wkracza w światła reflektorów, drugi schodzi ze sceny w ogniu krytyki – pozostawiając po sobie nie tylko podzielony kraj, ale i jedno kluczowe pytanie, które nadal odbija się echem w korytarzach władzy:

     

    Kto naprawdę stanie w obronie zdrowia psychicznego dzieci – a kto zostanie zapamiętany jako ten, który się odwrócił?

  • Francuzi ogłaszają. Ewa Pajor z nagrodą na gali Złotej Piłki

    Francuzi ogłaszają. Ewa Pajor z nagrodą na gali Złotej Piłki

    Francuzi ogłaszają. Ewa Pajor z nagrodą na gali Złotej Piłki

    Ogłaszają rewolucję, która ma przynieść wielką nagrodę dla Ewy Pajor. Francuzi informują, że w tym roku na gali Złotej Piłki France Football po raz pierwszy każda z kategorii podzielona będzie na nagrody dla kobiet i mężczyzn. A to oznacza, że najprawdopodobniej to Polka otrzyma trofeum imienia Gerda Muellera. Pojawiły się szczegóły.

     

    Francuskie RMC Sport donosi, że w tym roku gala Złotej Piłki przejdzie rewolucję. Dotychczas nie w każdej kategorii nagrody były wręczane zarówno dla piłkarek, jak i dla zawodników. W tym roku ma być jednak inaczej. Panie również zostaną wyróżnione i otrzymają nagrody im. Raymonda Kopy, im. Lwa Jaszyna i im. Gerda Muellera.

     

    To w tej ostatniej kategorii wyróżniona ma zostać Ewa Pajor. Trofeum to w przeszłości otrzymywał już Robert Lewandowski, historycznie otrzymuje je najlepszy strzelec minionego sezonu. Jeśli te zasady zostaną utrzymane, to właśnie Pajor zgarnie wyróżnienie za zakończony niedawno sezon.

     

    Ewa Pajor ma otrzymać szczególne wyróżnienie

     

    Oficjalne nominacje mają zostać ogłoszone w najbliższy czwartek, o czym donosi RMC Sport. Trudno jednak spodziewać się, by w gronie wyróżnionych nie znalazła się właśnie Ewa Pajor, która zakończyła znakomity sezon w barwach Barcelony. Była liderką ofensywy drużyny mistrzyń Hiszpanii.

     

    W 61 spotkaniach Pajor strzeliła aż 47 goli i dołożyła do tego 19 asyst. To fantastyczny dorobek, który zapewne wystarczy do otrzymania nagrody im. Gerda Muellera. Wszystko wyjaśni się jednak dopiero pod koniec 2025 r., kiedy odbędzie się kolejna edycja gali Złotej Piłki.

     

  • Karol Nawrocki nie zamierza zwlekać. Sztandarowa ustawa już gotowa

    Karol Nawrocki nie zamierza zwlekać. Sztandarowa ustawa już gotowa

    Karol Nawrocki nie zamierza zwlekać. Sztandarowa ustawa już gotowa

    Karol Nawrocki nie zamierza zwlekać – tuż po zaprzysiężeniu w środę, 6 sierpnia, planuje rozpocząć ofensywę legislacyjną. Gotowy ma być już projekt ustawy w sprawie sztandarowej obietnicy wyborczej – tzw. PIT 0 proc. dla rodzin wychowujących co najmniej dwójkę dzieci. Jak ustalił portal money.pl, nowy prezydent ma zaprezentować projekt jeszcze w tym tygodniu. Szacunkowy koszt rozwiązania to nawet 13 mld zł.

     

    Karol Nawrocki tuż po wejściu do Pałacu Prezydenckiego przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie ma ruszyć do pracy. Z informacji money.pl wynika, że na pierwszy ogień pójdą dwa projekty ustaw nowego prezydenta – ustawa o Centralnym Porcie Komunikacyjnym (czwartek) oraz ustawa o PIT 0 proc. dla rodzin z co najmniej dwójką dzieci (piątek).

     

    Karol Nawrocki złoży projekt ustawy. PIT 0 proc. dla rodzin pójdzie na pierwszy ogień

     

     

    Zwolnienie z podatku dochodowego do wysokości progu podatkowego dla każdego rodzica wychowującego co najmniej dwójkę dzieci (małoletnich, niepełnosprawnych lub uczących się do 25. roku życia) – to sztandarowy postulat Karola Nawrockiego z czasu kampanii prezydenckiej. W jej trakcie propozycja była prezentowana razem z inną, zakładającą podniesienie progu podatkowego z 120 tys. zł do 140 tys. zł.

     

    Jak donosi money.pl, w otoczeniu nowego prezydenta obecnie trwają ostatnie szlify projektu. Według jego wyliczeń PIT 0 dla rodzin ma kosztować budżet państwa nawet około 13 mld złotych. Wcześniejsze szacunki mówiły m.in. o 15,9 mld zł (think tank CenEA) czy ok. 29,1 mld zł (ministerstwo finansów).

     

    Zdaniem rozmówcy z otoczenia Nawrockiego, którego cytuje serwis, trzeba “skończyć z opowieściami”, że to propozycja, która będzie kosztować kilkadziesiąt miliardów złotych. Jego zdaniem, kwota 13 mld zł “to nie jest wcale dużo pieniędzy”. Twierdzi, że dla osób o najniższych dochodach jest 800 plus i inne transfery, natomiast ulga ma być sposobem na podniesienie zamożności pracujących rodziców.

     

    Były wiceminister rodziny i pracy w czasach rządu PiS – Bartosz Marczuk – który wprowadzał 500 plus, uważa, że najpierw powinna zostać dokonana ocena, jak działa cały system świadczeń i ulg skierowanych do rodzin. “Mija niemal 10 lat od wprowadzenia programu 500 plus. Wówczas nie ruszono istniejącego systemu świadczeń rodzinnych, do tego doszły różne inne formy wsparcia w tym rozwiązania podatkowe np. ulga dla rodzin ‘4 plus’. Dlatego warto zrobić solidną ewaluację transferów do rodzin przez pryzmat celów, jakie chcemy osiągnąć. Ile wydajemy, na jakie instrumenty i co nam ma to dać” – ocenił w rozmowie z portalem.

     

    Minister finansów: Będę oczekiwał, że w propozycjach Nawrockiego znajdzie się źródło ich finansowania

     

     

    Podczas wtorkowej konferencji prasowej Andrzej Domański zapytany został o sfinansowanie obietnic wyborczych prezydenta-elekta Karola Nawrockiego. “Będę oczekiwał, że w przedstawionych przez Karola Nawrockiego propozycjach znajdą się również źródła ich finansowania” – podkreślił. Minister wskazał, że Polska ma obecnie duże wydatki związane z obronnością, ochroną zdrowia oraz programem inwestycyjnym prowadzonym przez rząd. “Wszystkie nowe propozycje wymagają wskazania źródeł ich finansowania” – podkreślił.

     

    “Mnie interesują rozwiązania, które wspierają polską gospodarkę, które budują długoterminową ścieżkę wzrostu gospodarczego (…). Jeżeli pan prezydent będzie przedstawiał takie rozwiązania, to oczywiście będziemy o nich dyskutować” – zadeklarował Domański.

    W trakcie kampanii wyborczej Nawrocki zapowiadał – oprócz zerowego PIT dla rodzin z przynajmniej dwójką dzieci – m.in. obniżkę VAT, likwidację podatku od zysków kapitałowych, waloryzację emerytur czy podniesienie drugiego progu podatkowego do 140 tys. zł. Eksperci firmy doradczej Colliers oszacowali zaraz po wygranej przez Nawrockiego II turze wyborów, że koszt jego obietnic może przekroczyć 50 mld zł rocznie.

     

  • Świątek wraca do gry. I od razu rywalka z wielkiego finału. Kibice pamiętają łzy

    Świątek wraca do gry. I od razu rywalka z wielkiego finału. Kibice pamiętają łzy

    Świątek wraca do gry. I od razu rywalka z wielkiego finału. Kibice pamiętają łzy

    Pierwszy turniej na kontynencie północnoamerykańskim nie okazał się dla Igi Świątek udany. Zmagania w Montrealu polska tenisistka zakończyła na IV rundzie. Na znacznie lepszy występ liczy w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W czwartek zaliczy tam pierwszy oficjalny trening, a po przeciwnej stronie kortu stanie Karolina Muchova – rywalka z pamiętnego finału French Open AD 2023.

     

    – Mecz był wyrównany. Byłam tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Gratulacje dla ciebie, Iga. Mam nadzieję, że to dopiero początek. Zrobiłam ogromny postęp i wrócę w jeszcze lepszej formie – to słowa wypowiedziane przez Karolinę Muchovą po finale Roland Garros 2023.

     

    Dla Czeszki był to pierwszy finał Wielkiego Szlema. Nie była faworytką i nie pokusiła się o niespodziankę, choć postawiła opór. Uległa jednak Polce 2:6, 7:5, 4:6. Po ostatniej piłce nie kryła łez.

     

    Iga Świątek ponowie na korcie. Turniej WTA 1000 w Cincinnati to ostatni próba przed US Open

    Świątek obroniła wówczas w Paryżu tytuł sprzed roku. Była pierwszą tenisistką od 16 lat, której się to udało. Powtórzyła wyczyn Justine Henin z 2007 roku.

     

    Muchova kolejnego wielkoszlemowego finału jeszcze się nie doczekała. Dwukrotnie docierała do półfinału US Open (2023, 2024). W zbliżającej się edycji liczy przynajmniej na powtórkę.

     

    Zanim panie przeprowadzą się do Nowego Jorku, czeka je rywalizacja w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W czwartek Świątek i Muchova (obecnie 14. lokata w światowym rankingu) wyjdą na wspólny trening. Pojawią się na korcie w samo południe, czyli o 18:00 czasu polskiego.

     

    Raszynianka w I rundzie może liczyć na wolny los. Do turniejowej batalii przystąpi w sobotę lub niedzielę. Jej rywalką będzie Rosjanka Anastazja Potapowa (44. WTA), jeśli tylko wcześniej upora się z kwalifikantką.

  • Rewolucja w plebiscycie Złotej Piłki! Już ogłaszają: Pajor wygra

    Rewolucja w plebiscycie Złotej Piłki! Już ogłaszają: Pajor wygra

    Rewolucja w plebiscycie Złotej Piłki! Już ogłaszają: Pajor wygra

    Tegoroczna gala Złotej Piłki będzie się różniła od poprzednich. Po pierwsze, odbędzie się niemal miesiąc wcześniej niż tradycyjnie. Po drugie, dojdzie do sporych zmian w kobiecym futbolu. Okazuje się, że organizatorzy chcą zniwelować różnice między panami i paniami i w tym roku zawodniczki otrzymają tyle samo nagród na gali, co mężczyźni. Do kobiecej piłki wprowadzone zostaną trzy dodatkowe trofea indywidualne, na czym zyska m.in. Ewa Pajor. Niemal pewne jest, że zgarnie jedno z nich!

     

    Złota Piłka to jedna z najbardziej prestiżowych nagród w futbolu. Dwukrotnie blisko jej zdobycia był Robert Lewandowski. W 2020 roku był murowanym faworytem, ale plebiscyt “France Football” odwołano z powodu pandemii koronawirusa. Z kolei rok później kontrowersyjnie zwyciężył Leo Messi, a nasz rodak był drugi. W poprzednich latach nominowana była też Ewa Pajor, ale ani razu nie była bliska wywalczenia statuetki – zajęła 18. i 29. pozycję. W tegorocznej edycji Polka najpewniej zajmie najwyższe miejsce w karierze, ale eksperci nie dają jej większych szans na trofeum – ma znaleźć się w TOP 10, ale raczej w jego dalszej części. Wydaje się jednak, że mimo wszystko z nagrodą z gali w Paryżu wyjdzie. Jak to możliwe? Wszystko dzięki “France Football”.

     

    Organizatorzy Złotej Piłki wprowadzają wielkie zmiany. Kobiety na równi z mężczyznami. Zyska na tym Ewa Pajor

     

    Jak donosi “RMC Sport”, organizator Złotej Piłki wprowadza spore zmiany. Będą one dotyczyły kobiecego futbolu i wejdą w życie już od tego roku. “Rok Równości” – piszą dziennikarze. Okazuje się, że magazyn “France Football” zadecydował, że na gali zostaną wyłonione zwyciężczynie również w trzech innych kategoriach indywidualnych oprócz Złotej Piłki. Te kategorie istnieją już u panów, ale u pań ich dotąd nie stosowano. O które chodzi?

     

    Od tego roku na gali Złotej Piłki zawodniczkom zostaną przyznane: Puchar Kopa, czyli nagroda dla najlepszej piłkarki do 21. roku życia, Puchar Jaszyna, czyli statuetka dla najlepszej bramkarki, a także Puchar Gerda Muellera, a więc wyróżnienie dla najlepszej strzelczyni, biorąc pod uwagę zarówno liczbę goli w klubie, jak i w reprezentacji. I jak donoszą dziennikarze, w tej trzeciej kategorii najpewniej wygra… właśnie Pajor! Liczą się bramki od 1 sierpnia 2024 do 31 lipca 2025, a tych Polka strzeliła łącznie aż 47.

     

    Oto faworyci do Złotej Piłki w kobiecym i męskim futbolu

     

    Pytanie, które najbardziej interesuje kibiców, dotyczy tego, która z pań zgarnie tę najważniejszą nagrodę, czyli Złotą Piłkę. Skoro Polka, mimo tak znakomitego sezonu w klubie tego nie zrobi, to kto? Zdaniem katalońskiego “Sportu”, będzie to Mariona Caldentey, triumfatorka Ligi Mistrzyń, a także wicemistrzyni Anglii z Arsenalem oraz wicemistrzyni Europy. A który z panów ma największe szanse? Według “The Touchline” niemal pewniakiem jest Ousmane Dembele. PSG z nim w składzie zgarnęło praktycznie wszystko, co do wygrania było możliwe, oprócz Klubowych Mistrzostw Świata. Już 22 września poznamy oficjalne rozstrzygnięcia.

     

  • Kaczyński nazwał dziennikarza “chamem”. Będą konsekwencje

    Kaczyński nazwał dziennikarza “chamem”. Będą konsekwencje

    Kaczyński nazwał dziennikarza “chamem”. Będą konsekwencje

    – Ja z chamami nie rozmawiam, pan jest chamem – powiedział Jarosław Kaczyński w stronę dziennikarza, próbującego zadać mu pytanie. Słowa prezesa PiS skomentował premier Donald Tusk, z kolei europoseł PO Krzysztof Brejza skierował wniosek do sejmowej komisji etyki o ukaranie polityka.

     

    “Skierowałem wniosek do komisji etyki ws. Jarosława Kaczyńskiego. Po raz kolejny używa hejterskiego języka, tym razem obraził dziennikarza Radomira Wita” – napisał w sieci Krzysztof Brejza. Dodał do niego dwustronicowy skan pisma, w który prosi szefa tego gremium o ukaranie prezesa PiS za jego środową wypowiedź, krótko po zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego na prezydenta.

     

    Według europosła PO 76-letni polityk dopuścił się trzech rażących naruszeń:

     

    Brejza przekonywał we wniosku, że obrażanie przedstawicieli mediów przez osobę pełniącą mandat poselski podważa zaufanie do instytucji parlamentu i stwarza atmosferę zastraszania wobec dziennikarzy.

     

    “Jarosław Kaczyński nie po raz pierwszy w taki sposób odnosi się do dziennikarzy i oponentów politycznych, co czyni tym bardziej uzasadnionym potrzebę formalnej reakcji Komisji Etyki Poselskiej” – dodał Brejza.

     

    Europoseł PO wniósł o ukaranie prezesa PiS oraz “wyrażenie jednoznacznego stanowiska, że dla tego typu języka nie ma miejsca w debacie publicznej”.

     

    Jarosław Kaczyński vs. dziennikarz TVN24. “Pan jest chamem”

     

    Do wymiany zdań między prezesem PiS a reporterem TVN24 doszło na korytarzu sejmowym. Radomir Witt pytał Jarosława Kaczyńskiego o słowa zaprzysiężonego na prezydenta Karola Nawrockiego, który w swoim expose zapowiedział przywrócenie praworządności.

     

    – Rozumiem, że pan jest w trudnej sytuacji. Ale (Karol Nawrocki – red.) chce naprawiać zupełne zniszczenie konstytucji i praworządności przez obecny rząd – powiedział prezes PiS. Dziennikarz podkreślił w kolejnym pytaniu, że pytał o “spuściznę” rządów PiS w zakresie praworządności. – Spuścizna była praktycznie bez zarzutów – odparł.

     

    … polityk podczas udzielania wywiadu otoczony był reprezentantami prawicy. Jak relacjonowały media jedna z posłanek – Joanna Lichocka – miała głośno stwierdzić “płacą im za to przecież, ten pan (dziennikarz – red.) sporo zarabia za to”. To nie pozostało bez reakcji Radomira Witta.

     

    – Proszę nie mierzyć innych swoją miarą – odparł Witt, na co z kolei replikował Kaczyński. – Wie pan co, niech pan się wobec kobiet inaczej zachowuje – powiedział polityk. Dziennikarz próbował zadać jeszcze jedno pytanie, ale wtedy prezes PiS stwierdził, że “z chamami nie rozmawia”. – Pan jest chamem – powiedział Kaczyński, a następnie odszedł.

     

    Tusk o zachowaniu Kaczyńskiego: Nerwy są uzasadnione

    Na zachowanie prezesa PiS zareagował później Donald Tusk.

     

    – Jest zmiana warty na prawicy, jest ewidentnie nowy lider prawicy – mówił premier po orędziu nowego prezydenta Polski.

    – Nie wiem, kto z was usłyszał dzisiaj gorzkie słowa od bardzo zdenerwowanego pana Kaczyńskiego do któregoś z dziennikarzy. Chyba dowiedział się, że jest chamem. Więc wydaje mi się, że te nerwy prezesa Kaczyńskiego są uzasadnione. Nie chciałbym być dzisiaj w jego skórze – powiedział lider Platformy Obywatelskiej.

  • Przełom w historii Złotej Piłki: Drastyczne zmiany szokują fanów — a cały świat patrzy teraz na Ewę Pajor

    Przełom w historii Złotej Piłki: Drastyczne zmiany szokują fanów — a cały świat patrzy teraz na Ewę Pajor

    Przełom w historii Złotej Piłki: Drastyczne zmiany szokują fanów — a cały świat patrzy teraz na Ewę Pajor

    To decyzja, która wstrząsnęła piłkarskim światem. Organizatorzy prestiżowego plebiscytu Złotej Piłki właśnie ogłosili rewolucyjne zmiany, które mogą całkowicie odmienić przyszłość tej nagrody — i napisać nowy rozdział w historii kobiecego futbolu. W momencie, gdy wszyscy spodziewali się rutynowej gali z przewidywalnymi nazwiskami i bezpiecznymi wyborami, tegoroczna edycja zapowiada się zupełnie inaczej.

     

    Już sam termin uroczystości zaskoczył wielu. Gala Złotej Piłki 2025 odbędzie się niemal miesiąc wcześniej niż zazwyczaj, co wzbudziło lawinę spekulacji na temat innych możliwych niespodzianek. Ale to dopiero początek.

     

    Za kulisami dojrzewała bowiem o wiele większa rewolucja — taka, która odpowiada na wieloletnią krytykę dotyczącą nierówności płciowej w ramach wydarzenia. I oto nadszedł moment przełomowy: po raz pierwszy w historii plebiscytu kobiety otrzymają tyle samo nagród, co mężczyźni. Ta decyzja to kamień milowy dla sportu i wyraźny sygnał, że świat futbolu zmierza ku prawdziwej równości.

     

    Największą sensacją są jednak trzy nowe indywidualne nagrody, które pojawią się w kobiecej kategorii. To ogromny krok naprzód, który nie tylko zwiększy prestiż żeńskiego futbolu, ale też poszerzy możliwości wyróżnienia wyjątkowych zawodniczek. Nowe trofea mają nagradzać m.in. najlepszą napastniczkę, najlepszą kreatorkę gry oraz objawienie sezonu.

     

    A w całym tym zamieszaniu jedno nazwisko pojawia się coraz częściej — Ewa Pajor.

     

    Po znakomitym sezonie, w którym zachwycała skutecznością, precyzyjnym wykończeniem akcji i prawdziwym przywództwem zarówno w klubie, jak i reprezentacji Polski, Pajor stała się główną faworytką do zdobycia jednej z nowych nagród. Według osób blisko związanych z komitetem Złotej Piłki, to już nie pytanie czy wygra — ale którą nagrodę odbierze.

     

    W mediach społecznościowych już wrze. Kibice masowo wspierają polską snajperkę, a hasztagi takie jak #PajorForBallonDor i #GoldenEwa zyskują ogromną popularność. Eksperci podkreślają, że w tym sezonie niewiele zawodniczek — a nawet zawodników — mogło dorównać jej regularności i dynamice. Statystyki mówią same za siebie, ale to jej wpływ na grę sprawia, że wyróżnia się na tle innych.

     

    A teraz, gdy zasady zostały zmienione, a szanse wyrównane, Pajor staje przed życiową szansą, by zapisać się w historii — nie tylko jako czołowa piłkarka świata, ale jako symbol przełomu w zmieniającym się krajobrazie futbolu.

     

    Czy to właśnie ten moment, na który czekał cały piłkarski świat? Czy Ewa Pajor stanie na scenie Złotej Piłki i zapisze się w dziejach futbolu, Polski i walki o równouprawnienie sportowców?

     

    Wszystko na to wskazuje.

    Ale jak zawsze w przypadku Złotej Piłki — ostateczny zwrot akcji może dopiero nadejść.

    Zostańcie z nami — bo rozpoczęło się odliczanie do najbardziej nieprzewidywalnej gali Złotej Piłki w historii.

     

  • Zobaczył, ile teraz będzie zarabiał Nawrocki, i nie wytrzymał. “Ponury żart”

    Zobaczył, ile teraz będzie zarabiał Nawrocki, i nie wytrzymał. “Ponury żart”

    Zobaczył, ile teraz będzie zarabiał Nawrocki, i nie wytrzymał. “Ponury żart”

    Karol Nawrocki został zaprzysiężony na urząd prezydenta RP. W przestrzeni publicznej pojawiły się już informacje dotyczącego tego, na jakie zarobki może liczyć głowa państwa. Czy to odpowiednia kwota, czy też nie? Głos w dyskusji zabrał między innymi były szef TVP Sport Marek Szkolnikowski. Swoje stanowisko przedstawił na portalu X.

     

    W środę 6 sierpnia w Sejmie RP doszło do zaprzysiężenia prezydenta RP Karola Nawrockiego. Kandydat popierany przez Prawo i Sprawiedliwość w tegorocznych wyborach pokonał kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego i przez najbliższe pięć lat będzie piastował funkcję głowy państwa. Sporo emocji – jak zwykle w takiej sytuacji – wzbudza pensja prezydenta. Głos w sprawie zarobków, na które będzie mógł liczyć Karol Nawrocki, zabierają różni ludzie. W tym gronie znalazł się były szef TVP Sport Marek Szkolnikowski.

    Ile zarobi Nawrocki? Użytkownicy komentują

    “Dziś głośno o zarobkach Prezydenta Polski. 30 tysięcy brutto dla przywódcy prawie czterdziestomilionowego kraju z ambicjami sięgającymi G20 to ponury żart. Niektórzy mediaworkerzy (nie dziennikarze) zarabiają dwa-trzy razy tyle” – napisał na swoim profilu na portalu X.

     

    W komentarzach pod jego wpisem użytkownicy przedstawiali różne stanowiska. Zdaniem niektórych prezydent powinien zarabiać mniej. “Politycy powinni nic nie zarabiać” – pisał jeden z komentujących. Część użytkowników stała jednak przy stanowisku, że eksponowane stanowiska w kraju powinny być dobrze płatne.

     

    “Obiektywnie to jest zbyt mało. Ministrowie wraz z premierem też powinni zarabiać zdecydowanie więcej” – komentował jeden z użytkowników platformy X.

     

    Jego miesięczne wynagrodzenie wyniesie teraz nieco ponad 29 900 zł brutto, co po odliczeniu podatków i składek ZUS daje ok. 21 000 zł netto. Na pensję Nawrockiego składa się wynagrodzenie zasadnicze – 18 413,12 zł brutto, dodatek funkcyjny – 7891,34 zł brutto oraz dodatek za wysługę lat – 3682,62 zł brutto (przy maksymalnej stawce)” – tak pensję prezydenta na czynniki pierwsze rozkłada portal money.pl.

     

    – Obejmując z woli narodu urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności narodu, niepodległości i bezpieczeństwa państwa, a dobro ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem. Tak mi dopomóż Bóg – tę rotę przysięgi wypowiedział Nawrocki przed Zgromadzeniem Narodowym. Relację na żywo z dnia zaprzysiężenia nowego prezydenta można śledzić na gazeta.pl. To wydarzenie, które cieszy się ogromnym zainteresowaniem.

     

  • Brutalne zderzenie z rzeczywistością. Świątek znów odpadnie przed finałem? To prawdziwa klątwa

    Brutalne zderzenie z rzeczywistością. Świątek znów odpadnie przed finałem? To prawdziwa klątwa

    Brutalne zderzenie z rzeczywistością. Świątek znów odpadnie przed finałem? To prawdziwa klątwa

    Rozpoczyna się turniej WTA 1000 w Cincinnati. Iga Świątek rozstawiona będzie z numerem “3”. Polka poznała już turniejową drabinkę i łatwo nie będzie. 24-latka jest na kursie kolizyjnym z Aryną Sabalenką. Zresztą Białorusinka w przeszłości zatrzymała już ją w tym turnieju. Historia jest bezwzględna dla Świątek, która nigdy w stanie Ohio nie dotarła do finału.

     

    Iga Świątek miała kilka dni na odpoczynek. Polka odpadła w meczu 4. rundy turnieju WTA 1000 w Montrealu. Lepsza od naszej reprezentantki okazała się Clara Tauson. Dunka w półfinale zmierzy się z Naomi Osaką, która trenuje pod okiem Tomasza Wiktorowskiego, a więc byłego szkoleniowca Świątek.

     

    Polka, ale i inne zawodniczki prosto z Montrealu udają się do Cincinnati. To właśnie tam rozpoczyna się kolejny tysięcznik. Rozlosowana została już drabinka. Polka będzie rozstawiona z numerem “3” i zmagania rozpocznie od drugiej rundy. Jej rywalką na inaugurację będzie Anastasija Potapowa lub z kwalifikantka. Później na kursie kolizyjnym ze Świątek są Marta Kostiuk, rewelacja z turnieju w Kanadzie Victoria Mboko czy Amanda Anisimowa. Świątek jest w tej samej połówce drabinki, co Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina czy Madison Keys. Ewentualny rewanż z Tauson mógłby więc dopiero nastąpić w finale.

     

    Takie wspomnienia z Cincinatti ma Świątek. Do trzech razy sztuka?

     

    Iga Świątek po raz siódmy w swojej karierze przyjechała do Cincinnati. Pierwsze cztery występy kończyły się bardzo szybko. Polka odpadała w 2019 i 2021 roku w drugiej rundzie, w 2020 roku już na inaugurację, a w 2022 dotarła zaledwie do trzeciej rundy. Wówczas była już na szczycie i w USA była rozstawiona z numerem “1”. Na jej drodze stanęła Keys, która pokonała ją w dwóch setach 6:3, 6:4. Świątek szybkie odpadnięcie w stanie Ohio powetowała sobie kilkanaście dni później w Nowym Jorku, gdy triumfowała w wielkoszlemowym US Open.

     

    Ostatnie dwie edycje turnieju WTA 1000 w Cincinnati były już o wiele lepsze dla raszynianki, która dotarła do półfinału. W 2023 roku po drodze do tego etapu odprawiła z kwitkiem Danielle Collins, Qinwen Zheng i Marketę Vondrousovą. W półfinale lepsze okazała się Coco Gauff (7:6, 3:6, 6:4). Zresztą Amerykanka później sięgnęła po końcowe zwycięstwo.

     

    W poprzednim roku Świątek przyjechała do USA także pełna nadziei. To był jej pierwszy turniej po igrzyskach olimpijskich w Paryżu, w trakcie których wywalczyła brązowy medal. Świątek w drodze do półfinału pokonała Warwarę Graczową, Martę Kostiuk i Mirrę Andriejewą. W półfinale zatrzymała ją Sabalenka, która triumfowała 6:3, 6:3. Białorusinka później sięgnęła po końcowy triumf, a kilka tygodni później została liderką światowego rankingu.