Category: Home

  • Świątek kontra Kalinskaya – Rewanż, na który czekał tenisowy świat

    Świątek kontra Kalinskaya – Rewanż, na który czekał tenisowy świat

    Świątek kontra Kalinskaya – Rewanż, na który czekał tenisowy świat

    Ponad półtora roku temu Iga Świątek była u szczytu – liderka światowego rankingu, faworytka do zwycięstwa w Dubaju, gotowa dopisać kolejny tytuł do swojej imponującej kolekcji. A jednak to tam, w lutym 2024 roku, wydarzyło się coś, co wstrząsnęło tenisowym środowiskiem. Rosjanka Anna Kalinskaya – wówczas mało kto dawał jej większe szanse – przerwała marsz Polki, wygrywając w dwóch setach i udowadniając, że w sporcie pewniaków nie ma.

     

    Teraz, w sierpniu 2025 roku, los ponownie krzyżuje ich ścieżki. Stawką jest półfinał prestiżowego turnieju w Cincinnati. A pytanie, które wszyscy zadają, brzmi: czy Świątek odpłaci rywalce za tamten bolesny epizod?

     

     

     

    Droga Świątek do ćwierćfinału

     

    Obecnie trzecia rakieta świata w 4. rundzie w Cincinnati zmierzyła się z doświadczoną Soraną Cirsteą, notowaną dopiero na 138. miejscu w rankingu WTA. Choć mecz nie należał do najłatwiejszych, Świątek zdołała opanować sytuację i zwyciężyła 6:4, 6:3. Teraz czeka ją wyzwanie znacznie poważniejsze – starcie z 34. w rankingu Anną Kalinską, która w poprzednim meczu odwróciła losy rywalizacji z rozstawioną z numerem 16 Jekateriną Aleksandrową, wygrywając 3:6, 7:6, 6:1.

     

     

     

    Dubaj 2024 – początek rywalizacji i niespodziewany cios

     

    Pierwszy pojedynek obu tenisistek miał miejsce w Dubaju w lutym 2024 roku. Wtedy Świątek – światowa „jedynka” – była murowaną faworytką, a Kalinskaya dopiero rozpoczynała wspinaczkę w rankingu, zajmując 40. miejsce. Spotkanie zaczęło się dobrze dla Polki – przy stanie 3:2 przełamała przeciwniczkę po wykorzystaniu piątego break pointa. Ale przewaga szybko wyparowała. Podwójne błędy serwisowe, proste pomyłki przy otwartym korcie i rosnąca frustracja sprawiły, że set zakończył się porażką 4:6.

     

    Druga partia przyniosła jeszcze większe zaskoczenie. Kalinskaya wygrała sześć gemów z rzędu, obejmując prowadzenie 2:0. Wtedy emocje wzięły górę – Świątek uderzyła rakietą o kort, musiała wymienić sprzęt i próbowała wrócić do gry. Choć obroniła dwie piłki meczowe, Rosjanka domknęła spotkanie 6:4, 6:4 po 102 minutach.

     

     

     

    Kariera Kalinskiej nabiera rozpędu

     

    Zwycięstwo nad Świątek w Dubaju było dla Kalinskiej punktem zwrotnym. Awansowała wtedy do finału, gdzie po epickiej walce uległa Jasmine Paolini 6:4, 5:7, 5:7. Tamten turniej rozpoczęła od kwalifikacji, a zakończyła pierwszym finałem WTA 1000 w karierze. Sezon 2024 był dla niej przełomowy – ćwierćfinał Australian Open, finał w Berlinie, wygrane nad takimi nazwiskami jak Coco Gauff czy Aryna Sabalenka. Rok zaczynała jako 80. rakieta świata, kończyła na 11. pozycji i z nominacją WTA w kategorii „Progres Roku”.

     

    A co ciekawe – przed tamtym meczem w Dubaju sztuczna inteligencja dawała jej jedynie… 15% szans na zwycięstwo. Nie wiedziała jednak, że Świątek zmagała się wtedy z konsekwencjami zakażenia COVID-19 – co Polka ujawniła dopiero wiele miesięcy później w serialu „Cztery pory Igi” emitowanym w Canal+.

     

     

     

    Forma przed Cincinnati

     

    Rok 2025 nie zaczął się dla Kalinskiej idealnie. Kontuzje wykluczyły ją z Australian Open, kilka turniejów kończyła kreczem, a w Indian Wells, Dubaju i Dosze odpadała w pierwszych rundach. Na mączce także brakowało sukcesów – porażki w Rzymie i Roland Garros, brak awansu z kwalifikacji w Berlinie, a na Wimbledonie odpadła w drugiej rundzie.

     

    Przełom przyszedł dopiero latem na twardych kortach. W Waszyngtonie dotarła do finału, pokonując m.in. Magdę Linette i Emmę Raducanu. W Cincinnati zaskoczyła wszystkich, eliminując finalistkę Wimbledonu Amandę Anisimową.

     

     

     

    Bitwa w Cincinnati – mecz z podtekstami

     

    Choć Kalinskaya znów wydaje się być na fali, Świątek jest w zupełnie innym miejscu niż w lutym 2024 roku. Zdrowa, skoncentrowana i świadoma, że każda wygrana jest bezcennym krokiem w kierunku US Open, które startuje 24 sierpnia. Pojedynek zaplanowano na piątek, około godziny 17:00 czasu polskiego.

     

    Zwyciężczyni zmierzy się w półfinale z jedną z tenisowych potęg – Aryną Sabalenką lub Jeleną Rybakiną. Dla Świątek to szansa na symboliczny rewanż, a dla Kalinskiej – okazja, by udowodnić, że tamto zwycięstwo sprzed półtora roku nie było przypadkiem.

     

    Jedno jest pewne – gdy te dwie tenisistki wychodzą na kort, emocji nie brakuje. A piątkowe popołudnie może przynieść widowisko, które zapamiętamy na długo.

     

  • Rywalka Świątek nie wytrzymała przed meczem z Polką, mocny przekaz. “To niesprawiedliwe”

    Rywalka Świątek nie wytrzymała przed meczem z Polką, mocny przekaz. “To niesprawiedliwe”

    Rywalka Świątek nie wytrzymała przed meczem z Polką, mocny przekaz. “To niesprawiedliwe”

    Turniej rangi 1000 w Cincinnati trwa w najlepsze i już niebawem wejdzie w fazę ćwierćfinału, a w stawce wciąż pozostaje tu jedna Polka – Iga Światek, która niedługo skrzyżuje rakietę z Anną Kalinską. Reprezentantka Rosji tymczasem szykuje się do tego starcia w poczuciu pewnej niesprawiedliwości, co ogłosiła w mediach społecznościowych, wbijając szpilkę w WTA oraz organizatorów zmagań. “Wszystko to wydaje się jednostronne” – padło m.in. we wpisie 26-latki.

     

    Do turnieju WTA rangi 1000 w Cincinnati w singlu podeszły trzy reprezentantki Polski. Magdalena Fręch bardzo szybko, bo po zaledwie jednym meczu (z Soraną Cirsteą) pożegnała się ze zmaganiami, z kolei Magda Linette odpadła na poziomie 1/8 finału, przegrywając w nocy z 14 na 15 sierpnia według czasu środkowoeuropejskiego z Weroniką Kudiermietową.

     

    W ćwierćfinale zameldowała się więc tylko jedna “Biało-Czerwona” – Iga Świątek, która po wyeliminowaniu Anastazji Potapowej, awansie walkowerem kosztem Marty Kostiuk oraz pokonaniu wspominanej już Cirstei ma niebawem zmierzyć się z Anną Kalinską. Rosjanka tymczasem jest… wściekła z powodu tego, czego doświadcza podczas rywalizacji w Ohio.

     

    Kalinska uderza w organizatorów turnieju w Cincinnati, tuż przed meczem ze Świątek. “Jak mogą od nas tego oczekiwać?”

     

    “Jak WTA i organizatorzy turnieju mogą oczekiwać od zawodniczek, że dadzą z siebie wszystko, skoro harmonogram jest tak niesprawiedliwy?” – napisała wprost Kalinska w swym wpisie na Instagramie.

     

    “Po meczu z Aleksandrową wróciłam z kortu o 02:40 i położyłam się spać dopiero o 04:00. Trochę się przespałam i przyszłam na kort na trening. Następnie mam na jutro zaplanowany mecz na godz. 11:00. Jak organizatorzy turnieju i WTA mogą wymagać ode mnie regeneracji i ciągłego dostosowywania rytmu snu, który jest jednym z najważniejszych aspektów owej regeneracji?” – stwierdziła zawodniczka.

     

    Wydaje się to nieco jednostronne

     

     

    skwitowała

     

    To dopiero drugie starcie Świątek z Kalinską. Polka chce się zrewanżować za ubiegły rok

     

    Nie zapowiada się oczywiście na to, by miało nagle dojść do zmiany w turniejowym terminarzu, tak więc Świątek i Kalinska powinny rozpocząć swój mecz 15 sierpnia po godz. 17.00 czasu polskiego. W pozostałych spotkaniach ćwierćfinałowych dojdzie do współzawodnictw Sabalenka – Rybakina, Graczowa – Kudiermietowa oraz Paolini – Gauff.

     

    Iga Świątek i Anna Kalinska jak dotychczas mierzyły się ze sobą w oficjalnym seniorskim meczu tylko raz – w ubiegłym roku podczas zawodów w Dubaju. Wówczas górą była Rosjanka, która pokonała Polkę wdwóch setach 6:4, 6:4.

     

  • 96 minut emocji w meczu Linette z Kudiermietową. Znamy ćwierćfinalistkę WTA Cincinnati

    96 minut emocji w meczu Linette z Kudiermietową. Znamy ćwierćfinalistkę WTA Cincinnati

    96 minut emocji w meczu Linette z Kudiermietową. Znamy ćwierćfinalistkę WTA Cincinnati

    Od środy miejsce w najlepszej “8” WTA 1000 w Cincinnati miała zagwarantowane Iga Świątek. Dzisiejszej nocy o awans do ćwierćfinału walczyła inna nasza reprezentantka – Magda Linette. Poznanianka zmierzyła się z mistrzynią tegorocznego Wimbledonu w grze podwójnej – Weroniką Kudiermietową. Po przegranym secie Polka zaczęła walkę o powrót, prowadziła na starcie drugiej odsłony. Później nastąpił jednak zwrot akcji. Ostatecznie awans wywalczyła Rosjanka po zwycięstwie 6:4, 6:3.

     

    Magda Linette zameldowała się w najlepszej “16” singlowej rywalizacji w ramach WTA 1000 w Cincinnati po dwudniowej batalii z Jessicą Pegulą. Polsko-amerykański pojedynek został przerwany po dwóch setach z powodu złej pogody, dokończenie nastąpiło kilkanaście godzin później. Ostatecznie poznanianka triumfowała 7:6(5), 3:6, 6:3 i po raz pierwszy w karierze pokonała swoją przyjaciółkę ze Stanów Zjednoczonych.

     

    Przeciwniczką 33-latki w batalii o ćwierćfinał okazała się mistrzyni tegorocznego Wimbledonu w grze podwójnej – Weronika Kudiermietowa. Rosjanka również sprawiła niespodziankę w poprzedniej rundzie, eliminując Clarę Tauson. Dunka zmagała się z problemami zdrowotnymi w końcowej fazie rywalizacji i ostatecznie przegrała w trzech setach. Później nadeszła wiadomość, że Linette i Tauson, które miały walczyć jeszcze tego samego dnia o awans do najlepszej “8” w deblu, oddały walkowera parze Sara Errani/Jasmine Paolini. Oficjalnym powodem była choroba Dunki.

     

    Dzięki temu nasza reprezentantka otrzymała więcej czasu na regenerację przed walką z 28-latką. W tym roku Magda miała już okazję grać z Kudiermietową. Podczas turnieju WTA 1000 w Dosze pokonała Rosjankę w trzech partiach. Teraz Polka liczyła na ponowne zwycięstwo. Oprócz tego, że panie walczyły o ćwierćfinał, miały także dodatkową stawkę. Wygrana Weroniki oznaczała gwarancję rozstawienia w nadchodzącym US Open. W przypadku poznanianki – niemal pewność numerka przy nazwisku podczas zmagań w Nowym Jorku.

     

    WTA Cincinnati: Magda Linette kontra Weronika Kudiermietowa o ćwierćfinał singla

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Linette. Rywalka próbowała wywierać presję już od pierwszego gema. Chociaż to Magda mogła najpierw zamknąć premierowe rozdanie, to później po kapitalnym returnie break pointa wypracowała sobie Kudiermietowa. Finalnie poznanianka wyszła jednak z opresji i objęła prowadzenie. Weronika nieźle otworzyła pojedynek, ale mimo to nasza reprezentantka pilnowała swojego podania. W trakcie czwartego gema, od stanu 40-30 dla Rosjanki, mistrzyni tegorocznego Wimbledonu w grze podwójnej popełniła dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu. To sprawiło, że Polka otrzymała szansę na 3:1. 33-latka posłała return poza linię końcową, ale po forhendowej pomyłce rywalki, Linette dostała jeszcze jedną okazję. Tym razem świetną akcją popisała się Kudiermietowa. Ostatecznie Rosjanka wyrównała na 2:2.

     

    Ten moment wzmocnił Weronikę. 28-latka poszła za ciosem i w trakcie piątego rozdania wyszła ze stanu 15-30 przy serwisie Magdy. Wywalczyła sobie drugiego break pointa w meczu i tym razem zamieniła go na przełamanie. Kudiermietowa przewidziała kierunek zagrania poznanianki. Pozostała w tym narożniku i skutecznie posłała piłkę w ten fragment kortu, gdzie nie było naszej reprezentantki. Po zmianie stron Weronika dobrze podawała, wróciła “jedynka”. Dzięki temu w łatwy sposób podwyższyła prowadzenie do wyniku 4:2. Rosjanka kontynuowała wywieranie presji na Polce poprzez return. Niewiele brakowało, a w siódmym gemie mistrzyni Wimbledonu 2025 w deblu wypracowałaby sobie break pointa na podwójne przełamanie. Naszą reprezentantkę uratowała dobra antycypacja. Finalnie 33-latka znów złapała kontakt z przeciwniczką.

     

    Podczas ósmego rozdania dość niespodziewanie pojawiła się piłka na 4:4 dla poznanianki. Najpierw rywalka zanotowała fatalny błąd, a potem świetnym zagraniem popisała się Linette. I tak z wyniku 30-15 dla Kudiermietowej, zrobiło się 30-40. Wtedy Weronika posłała jednak asa. Finalnie 28-latka znów oddaliła zagrożenie i odzyskała dwa “oczka” przewagi. Po chwili Magda dorzuciła czwartego gema na swoje konto i przerzuciła presję zamykania partii na serwis przeciwniczki. Rosjanka poradziła sobie z tym wyzwaniem bez problemu, wygrywając rozdanie do zera. Pomogły w tym również błędy naszej reprezentantki, których było zdecydowanie za dużo w tym secie. Ostatecznie Kudiermietowa zgarnęła premierową odsłonę rezultatem 6:4.

    Druga partia rozpoczęła się nietypowo. Obie tenisistki traciły prowadzenie 40-0 przy własnym podaniu. W przypadku Linette nie skończyło się to break pointami, ale podczas serwisu Kudiermietowej – już tak. Przy pierwszej okazji na przełamanie Magdzie zabrakło trochę większej odwagi, przez co oddała inicjatywę przeciwniczce. Potem posłała jednak kapitalny lob i wypracowała sobie kolejną okazję na breaka. Tym razem popisała się świetnym returnem, którym otworzyła sobie drogę do ataku. W ten sposób poznanianka doczekała się premierowego przełamania na swoją korzyść. Niestety 33-latka szybko straciła przewagę breaka. Chociaż miała piłkę 3:0, to dopuściła rywalkę do wygrania ostatniej piłki w trakcie trzeciego gema. Po zmianie stron zrobiło się 2:2. Nasza reprezentantka zaczęła się frustrować na rakietę, która momentami wyraźnie się jej nie słuchała.

     

    Podczas siódmego rozdania znów zobaczyliśmy słabszą dyspozycję Linette przy własnym podaniu. Chociaż Polka zgarnęła pierwszy punkt, to później przegrała już wszystkie. Kudiermietowa wywalczyła przełamanie do 15 i znalazła się z przodu w drugiej odsłonie. Mowa ciała Linette nie wyglądała najlepiej. Można było odnieść wrażenie, że Magda straciła wiarę w to, że jeszcze może wygrać ten pojedynek. Po chwili Weronika dorzuciła piąte “oczko” na swoje konto i znacząco przybliżyła się do zwycięstwa. Kolejny gem okazał się ostatnim. Poznanianka miała dwie okazje na czwarte rozdanie, ale nie wykorzystała żadnej z nich. 28-latka wróciła ze stanu 15-40 i wygrała cały pojedynek 6:4, 6:3 po 96 minutach rywalizacji. Tym samym to Rosjanka powalczy o półfinał WTA 1000 w Cincinnati z Varvarą Grachevą.

  • “Celowo tego nie komunikowaliśmy”. Znamy kulisy udziału Nawrockiego w szczycie online z Trumpem

    “Celowo tego nie komunikowaliśmy”. Znamy kulisy udziału Nawrockiego w szczycie online z Trumpem

    “Celowo Ukryte Spotkanie”. Kulisy Tajemniczej Rozmowy Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem, o Której Polska Nie Miała Wiedzieć

     

    Przez cały dzień w Pałacu Prezydenckim panowała absolutna cisza. Ani słowa, ani przecieku — jakby w Warszawie nic się nie działo. Dopiero wieczorem wyszło na jaw, że prezydent Karol Nawrocki brał udział w zamkniętym szczycie online z Donaldem Trumpem. Rozmowie, która — jak ustaliliśmy — miała strategiczne znaczenie nie tylko dla Polski, ale i dla całej europejskiej sceny politycznej. I co najważniejsze: o udziale Nawrockiego Amerykanie poinformowali dopiero w trakcie trwania spotkania.

     

    Według ustaleń Interii, ta polityczna cisza nie była przypadkiem. — Celowo tego nie komunikowaliśmy w ciągu dnia — przyznaje jeden z rozmówców z Pałacu Prezydenckiego. Powód? Obawy, że informacja zostanie wykorzystana w wewnętrznych rozgrywkach pomiędzy tzw. „dużym” a „małym” pałacem, co mogłoby odciągnąć uwagę od samej wagi wydarzenia.

     

    Trump przed Putinem. I polski akcent, którego nikt się nie spodziewał

     

    Spotkanie zorganizowano zaledwie na kilkadziesiąt godzin przed zaplanowaną wizytą Donalda Trumpa na Alasce, gdzie były prezydent USA — a obecnie ponownie kluczowy gracz światowej sceny — ma rozmawiać z Władimirem Putinem o przyszłości Ukrainy. W wideokonferencji uczestniczyli wybrani europejscy przywódcy, a wśród nich Karol Nawrocki — nowy prezydent Polski.

     

    Według źródeł amerykańskiego portalu Axios, podczas rozmowy Nawrocki odwołał się do historii — dokładnie do rocznicy Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Przypomniał, że 105 lat temu Polacy, ramię w ramię z Ukraińcami, zatrzymali bolszewicką Rosję. Dla Trumpa był to nie tylko lekki historyczny wtręt, ale i polityczny przekaz: Rosji nie wolno ufać — to państwo, które rozumie wyłącznie język siły.

     

    „To był jasny sygnał” — Amerykanie chcieli rozmawiać z Nawrockim, nie z Tuskiem

     

    Według rozmówców z otoczenia prezydenta, to strona amerykańska zdecydowała, że to Karol Nawrocki, a nie premier Donald Tusk, pojawi się w gronie rozmówców Trumpa. Co więcej, sam Trump w trakcie wideokonferencji zwrócił się bezpośrednio do Nawrockiego, przywitał go, pogratulował zwycięstwa w wyborach i przedstawił jako nowego lidera Polski.

     

    — To był jasny sygnał dla zgromadzonych, że Waszyngton traktuje Nawrockiego jako poważnego partnera — podkreśla jedno ze źródeł Interii.

     

    Pałac trzymał w tajemnicy do ostatniej chwili

     

    Decyzja o zatajeniu udziału prezydenta w szczycie do momentu jego rozpoczęcia była świadoma. W Pałacu Prezydenckim obawiano się, że wcześniejsze ogłoszenie mogłoby zostać wykorzystane w politycznych przepychankach. Oficjalny komunikat pojawił się dopiero w trakcie rozmowy.

     

    Nieoficjalnie wiemy, że podczas swojego wystąpienia Nawrocki jasno nakreślił stanowisko Polski wobec Moskwy, zapewniając, że wierzy, iż Trump będzie w stanie powstrzymać Kreml tak skutecznie, jak Warszawa zrobiła to 15 sierpnia 1920 roku.

     

    Co dalej? Intensywny tydzień w Pałacu i wielkie spotkanie w Anchorage

     

    Na czwartek w południe zaplanowano w Pałacu Prezydenckim rozmowę Nawrockiego z premierem Tuskiem, która ma dotyczyć głównie sytuacji międzynarodowej i wsparcia dla Ukrainy. Możliwe jednak, że na stół trafią również kwestie krajowe, w tym kontrowersyjna ustawa wiatrakowa. Prezydent planuje także zaprosić premiera na posiedzenie Rady Gabinetowej, które — według naszych źródeł — ma odbyć się jeszcze w sierpniu.

     

    Tymczasem w piątek na Alasce dojdzie do wydarzenia, które może zaważyć na losach wojny — rozmowy Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Anchorage, miasto wybrane na miejsce spotkania, już jest pod specjalnym nadzorem, a światowe media szykują się na dyplomatyczną burzę, której echo może sięgnąć także Warszawy.

  • Donald Tusk przybył do Pałacu Prezydenckiego. Spotkanie z Karolem Nawrockim

    Donald Tusk przybył do Pałacu Prezydenckiego. Spotkanie z Karolem Nawrockim

    Donald Tusk przybył do Pałacu Prezydenckiego. Spotkanie z Karolem Nawrockim

    Premier Donald Tusk pojawił się w Pałacu Prezydenckim, gdzie trwa spotkanie się z Karolem Nawrockim. Pierwsza bezpośrednia rozmowa szefa rządu i przywódcy państwa zapowiadana była w środę przez rzecznika prezydenta.

     

    Punktualnie o godz. 12 premier Donald Tusk pojawił się przed Pałacem Prezydenckim, gdzie obecnie trwa spotkanie prezydentem z Karolem Nawrockim. Rozmowa szefa rządu oraz nowego prezydenta była zapowiadana już dzień wcześniej, w środę.

     

    Donald Tusk w Pałacu Prezydenckim. Spotkanie w cztery oczy z Karolem Nawrockim

     

    Kiedy prezydent pojawił się w sali, gdzie czekał na niego premier, politycy podali sobie rękę na przywitanie, co uchwycili operatorzy stacji telewizyjnych.

     

    Po chwili przedstawiciele mediów zostali wyproszeni na zewnątrz – właśnie w tym momencie rozpoczęło się spotkanie w cztery oczy między Karolem Nawrockim a Donaldem Tuskiem.

     

    Oficjalnie nie jest jasne, ile potrwa rozmowa polityków, pojawiają się jednak głosy, że może ono skończyć się w ciągu godziny.

     

    Spotkanie Donalda Tuska z Karolem Nawrockim. Wiadomo, o czym mogą rozmawiać

    Agenda czwartkowego spotkania ma dotyczyć przede wszystkim spraw międzynarodowych, w szczególności Ukrainy.

     

    Jak informowaliśmy w Interii, niewykluczone, że poruszone zostaną także krajowe wątki; jak temat ustawy wiatrakowej, wokół której jest sporo wątpliwości. Karol Nawrocki ma też zaprosić Donalda Tuska na posiedzenie Rady Gabinetowej, którą chce zwołać jeszcze w sierpniu.

     

    Z kolei jeszcze podczas środowej konferencji prasowej premier podkreślił, że niezależnie od tego, co Karol Nawrocki o nim myśli, “w sprawach bezpieczeństwa, polityki zagranicznej, wojny i pokoju” muszą ze sobą współpracować.

     

  • Koszmar na meczu Świątek. To nie miało prawa się wydarzyć

    Koszmar na meczu Świątek. To nie miało prawa się wydarzyć

    Koszmar na meczu Świątek. To nie miało prawa się wydarzyć

    Mecz się jeszcze nie zaczął, a Iga Świątek już wyglądała, jakby rozegrała co najmniej jedną bardzo trudną partię. – Przyznam się szczerze: pierwszy raz w życiu widzę zawodniczkę, która na mecz wychodzi już spocona – mówiła Joanna Sakowicz-Kostecka, komentując w Canal+ mecz Polki z Soraną Cirsteą. To starcie czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Cincinnati toczyło się w ekstremalnej aurze. Świątek wygrała 6:4, 6:3. Ale czy w takich warunkach w ogóle powinno się grać?

     

    Dwa dni temu widzieliśmy, jak w upalnym Cincinnati w stanie Ohio gra w tenisa wyniszcza Arynę Sabalenkę i Emmę Raducanu.

     

    Tamten trwający ponad trzy godziny mecz wygrała liderka światowego rankingu. I później mówiła, że prosto z kortu poszła na aż 10-minutową zimną kąpiel. Oraz że po takim wysiłku nie dałaby rady zagrać następnego dnia, ale na szczęście program turnieju jej do tego nie zmusza (gra się co drugi dzień, jak w turniejach wielkoszlemowych).

     

    Sabalenka w bardzo wysokiej temperaturze powietrza i przy bardzo dużej wilgotności popełniła przeciw Raducanu aż 72 niewymuszone błędy. Wygrała charakterem – zwyciężając w tie-breakach pierwszego i trzeciego, decydującego seta.

     

    Aż takiego charakteru nie pokazał Daniił Miedwiediew. Rosyjski tenisista będący obecnie na 15. miejscu w rankingu ATP niespodziewanie odpadł już po swoim pierwszym występie w Cincinnati – przegrał 7:6, 4:6, 1:6 z 85. w światowym rankingu Australijczykiem Waltonem. A zanim przegrał, schładzać się próbował nawet tak:

     

    Rosjanin w Cincinnati wkładał głowę do lodówki, a Duńczyk Holger Rune aż do tego stopnia szukał cienia w meczu z Amerykaninem Michelsenem.

     

    Ludzie, którzy są w Cincinnati nawet nie tyle zastanawiają się czy tamtejsze warunki są dla tenisistów bezpieczne, co twierdzą, że w pewnych porach dnia mecze nie powinny być rozgrywane.

     

    Właśnie o takiej porze toczyło się spotkanie Igi Świątek z Soraną Cirsteą. Mecz ruszył tuż po godzinie 11 czasu lokalnego. „Widać po Idze, że jest już bardzo mocno rozgrzana. Przyznam się szczerze: pierwszy raz w życiu widzę zawodniczkę, która na kort już wychodzi spocona. Rozgrzewka na pewno była bardzo intensywna, ale oczywiście też mamy na uwadze, że w Cincinnati są wręcz koszmarne warunki do gry: ponad 30 stopni, bardzo wysoka wilgotność [na początku meczu Świątek – Cirstea wynosiła 83 proc.]” – mówiła Joanna Sakowicz-Kostecka, komentując mecz w Canal+. – Wielu tenisistów i wiele tenisistek, mówiąc delikatnie, nie przepada za rywalizacją właśnie tam – dodawała była tenisistka.

     

    Udary, wymioty. “W jakim innym sporcie tak jest?”

     

    Mniej delikatnie o rywalizowaniu w tym amerykańskim piekle wyraził się Ivan Ljubicić. „Nikt nie wygrywa, gdy zawodnicy mdleją z powodu ekstremalnych warunków. W jakim innym sporcie tak jest?” – pytał w mediach społecznościowych kiedyś czołowy tenisista świata, a w ostatnich latach trener, który pracował m.in. z Rogerem Federerem. „Zawodnicy są proszeni do wychodzenia na kort dzień w dzień, aby dawać z siebie wszystko w takich warunkach. Nie ma to nic wspólnego z byciem w formie” – dodawał Chorwat.

     

    Ljubicić ma rację – w sesjach dziennych niektóre mecze toczą się nawet w 40-stopniowych upałach. Udaru słonecznego w Cincinnati doznali Arthur Rinderknech i Francisco Comesana.Na szczęście takich obrazków nie oglądaliśmy w trakcie meczu Świątek – Cirstea. Owszem, Polka była mokra już przed rozpoczęciem gry, a w trakcie rywalizacji koszulka wręcz przyklejała się do ciała Igi. Ale mecz nie potrwał długo, a też nasza tenisistka nie miała za sobą zbyt wiele czasu spędzonego na kortach w Cincinnati w poprzednich rundach.

     

    Świątek zmieniała koszulkę i czapkę. Ale rywalka miała jeszcze gorzej

     

    Świątek do czwartej rundy doszła, mając wolny los w rundzie pierwszej, pokonując Anastisiję Potapową 6:1, 6:4 w rundzie drugiej i wygrywając walkowerem z Martą Kostiuk, która przed trzecią rundą zgłosiła kontuzję. Dużo bardziej zmęczona była na pewno Cirstea. Rumunka przed starciem ze Świątek rozegrała trzy trzysetowe mecze, które trwały kolejno dwie godziny i 21 minut (z Vekić), dwie godziny i 24 minuty (z Fręch) oraz dwie godziny i 48 minut (z Yuan). W sumie daje to aż siedem godzin i 33 minuty grania. Przy zaledwie godzinie i 14 minutach, jakie w nogach po wcześniejszych fazach turnieju miała Świątek.

     

    Na korzyść Igi przemawiał też jej wiek. Polka ma 24 lata, a Rumunka – już 35. Na pewno organizm Igi regeneruje się szybciej. I choć wizualnie na korcie to Świątek wyglądała na bardziej „ugotowaną” niż Cirstea, to jednak obserwując mecz, widziało się, że jakością poruszania się, intensywnością grania i ogólną kondycją nasza tenisistka góruje nad rywalką.

     

    Mimo to przy stanie 6:4, 4:1 Świątek zmieniła koszulkę i czapkę. Zrobiła to, mimo że nie mogła pójść do szatni. – Widać, że już nie dało się grać w tak przepoconej, przemoczonej koszulce. Widzimy, jak bardzo Idze doskwiera ten upał – mówiła Sakowicz-Kostecka. – To jest sauna – dodawał komentujący razem z nią Żelisław Żyżyński.

    To się działo po godzinie i 13 minutach gry, a po kolejnym kwadransie było już tylko 6:4, 4:3. Świątek wyraźnie przeżywała gorszy moment. Męczyła się, frustrowała, gestykulowała do swojego zespołu siedzącego na trybunach. Na szczęście przezwyciężyła to. Wygrała mecz 6:4, 6:3 i już jest w ćwierćfinale. Tam zagra z Rosjanką Aleksandrową albo z jej rodaczką Kalinską. Mecz z każdą z nich zapowiada się na trudną przeprawę dla Polki. A jeśli swoje dołoży pogoda, będzie jeszcze trudniej.

  • Iga Świątek gra o ćwierćfinał! Symulacja typuje wynik meczu w Cincinnati

    Iga Świątek gra o ćwierćfinał! Symulacja typuje wynik meczu w Cincinnati

    Iga Świątek gra o ćwierćfinał! Symulacja typuje wynik meczu w Cincinnati

    W środę 13 sierpnia ok. godz. 17.00 Iga Świątek zagra mecz w ramach czwartej rundy WTA 1000 w Cincinnati. Rywalką polskiej tenisistki będzie Rumunka, Sorana Cirstea. Jakim wynikiem zakończy się spotkanie na korcie? Postanowiliśmy zapytać o to sztuczną inteligencję. Oto jej predykcja.

     

    Iga Światek awansowała do czwartej rundy WTA Cincinnati na skutek walkowera, któremu poddała się jej rywalka. Marta Kostiuk odniosła kontuzję nadgarstka i postanowiła wycofać się z dalszej rywalizacji w Stanach Zjednoczonych. Sorana Cirstea pokonała natomiast w trzeciej rundzie chińską tenisistkę, Yue Yuan wynikiem 6:7(2), 6:4, 6:4.

     

    Iga Świątek gra z Soraną Cirsteą o ćwierćfinał w Cincinnati. Symulacja już wie

     

    Iga Świątek jest aktualnie trzecią rakietą świata według rankingu WTA. Sorana Cirstea zajmuje w nim odległe 138. miejsce. Polka jest zatem zdecydowaną faworytką meczu czwartej rundy WTA 1000 w Cincinnati. Postanowiliśmy zapytać popularne narzędzie sztucznej inteligencji — ChatGPT — o wynik oraz przebieg ich pojedynku.

     

    Pierwszy set: “Świątek zaczyna od mocnego wejścia w mecz, regularnie trafiając w linie i wymuszając błędy Cirstei. Rumunka broni się solidnym pierwszym serwisem, ale w trzecim gemie traci podanie po serii długich wymian. Polka utrzymuje przewagę, grając pewnie przy własnym serwisie i świetnie kontrując ataki rywalki. Przy stanie 5:3 Świątek wykorzystuje pierwszego setbola mocnym forhendem po przekątnej. Wynik: 6:3 dla Świątek” — rozpoczęła sztuczna inteligencja.

     

    Drugi set: “Cirstea próbuje zmienić taktykę, grając częściej skróty i atakując bekhend Polki, ale Świątek szybko się dostosowuje. W czwartym gemie Iga przełamuje po efektownej wymianie przy siatce. Od tego momentu kontroluje przebieg gry, wygrywając większość punktów po pierwszym podaniu. Rumunka ratuje się kilkoma winnerami, lecz przy stanie 5:2 Polka serwuje na mecz i kończy go asem. Wynik: 6:2 dla Świątek” — zakończyła.

     

    Warto pamiętać, że symulacja to jedynie hipotetyczny scenariusz przebiegu spotkania. Należy podejść do niej z odpowiednim dystansem, mając na uwadze to, że sztuczna inteligencja nie jest w stanie przewidywać dokładnych wyników spotkań, a przedstawia jedynie predykcję bazującą na dostępnych informacjach. Prawdziwy wynik meczu Igi Świątek poznamy po zakończeniu jej zmagań na korcie.

     

  • Kozakiewicz przekroczył granicę? Oto co udostępnił o Nawrockim

    Kozakiewicz przekroczył granicę? Oto co udostępnił o Nawrockim

    Kozakiewicz przekroczył granicę? Oto co udostępnił o Nawrockim

    “Zło” – takim słowem Władysław Kozakiewicz określił Karola Nawrockiego po tegorocznych wyborach prezydenckich. Polski lekkoatleta nie raz wypowiadał się na tematy polityczne, a tym razem udostępnił mema ze zmyśloną wymianą zdań między nowym prezydentem a jego synem Danielem.

     

    “Polonia USA i Kanady zafundowaliście Polsce Zło! Które zostanie na długo! (Pseudo Polacy)” – tak Władysław Kozakiewicz pisał w czerwcu o wyborze Karola Nawrockiego na prezydenta Polski. Legendarny lekkoatleta do tego posta na Facebooku dodawał także emotkę wymiotującej twarzy.

     

    Władysław Kozakiewicz ponownie nawiązał do Karola Nawrockiego

     

    Przed tygodniem Karol Nawrocki został zaprzysiężony jako nowy prezydent RP. Czy to coś zmieniło w postrzeganiu jego osoby przez Władysława Kozakiewicza? Najnowszy wpis złotego mistrza olimpijskiego z Moskwy 1980 roku w skoku o tyczce pokazuje, że raczej nie.

     

    Kozakiewicz udostępnił mema, którego bohaterami byli Karol Nawrocki i jego syn Daniel.

     

    Mam dla Ciebie synek Złoty Krzyż Zasług i Order Orła Białego – mówi nowy prezydent

    Za co? – pyta syn.

    Za jajco! – kończy Karol Nawrocki.

     

    Kozakiewicz nie pokusił się o autorski komentarz do powyższego obrazka.

     

    Kozakiewicz nie raz dawał wyraz swojemu zaangażowaniu w sprawy polityczne. W grudniu 2023 roku w mocnych słowach skomentował zachowanie posła PiS Mariusza Kamińskiego, gdy ten wykonał “gest Kozakiewicza” w stronę parlamentarzystów obecnej koalicji rządzącej.

     

    – Widziałem to, niestety. Po pierwsze – uśmiałem się doszczętnie. Po drugie – byłem wkurzony, absolutnie wkurzony, że tego gestu Kamiński używa do takich celów. To człowiek prawomocnie skazany, który powinien iść do więzienia. Skoro ten gest nazywa się “gestem Kozakiewicza”, to Kamiński skalał moje nazwisko, tak to odbieram – mówiłwtedy Kozakiewicz.

     

  • Wiemy, kiedy Iga Świątek zagra o ćwierćfinał w Cincinnati! Jest godzina

    Wiemy, kiedy Iga Świątek zagra o ćwierćfinał w Cincinnati! Jest godzina

    Wiemy, kiedy Iga Świątek zagra o ćwierćfinał w Cincinnati! Jest godzina

    Po wycofaniu się Marty Kostjuk z powodu kontuzji nadgarstka Iga Świątek awansowała do czwartej rundy turnieju w Cincinnati. Tym samym stało się jasne, że Polka zagra o miejsce w ćwierćfinale. Jej rywalką będzie Sorana Cirstea, która wcześniej wyeliminowała m.in. Magdalenę Fręch. Organizatorzy podali już dokładny plan gier na środę. Mecz Polki odbędzie się około godziny 17:00 czasu polskiego. Na poznanie ewentualnej kolejnej przeciwniczki Świątek trzeba będzie jednak poczekać.

     

    Iga Świątek po triumfie w Wimbledonie wróciła do rywalizacji na twardych kortach Ameryki Północnej. W Montrealu dotarła do 1/8 finału, gdzie uległa Clarze Tauson 6:7(1), 3:6. W Cincinnati Polka powtórzyła już ten wynik po pewnym zwycięstwie nad Anastazją Potapową 6:1, 6:4, a następnie awansowała do 1/8 finału walkowerem — jej rywalka, Marta Kostjuk, wycofała się z powodu kontuzji nadgarstka.

     

    Przed Świątek spotkanie z Soraną Cirsteą. 35-letnia Rumunka nie wspomina dobrze poprzednich meczów z Polką. Dotychczas przegrała wszystkie cztery, w których zdobyła zaledwie jednego seta.

     

    WTA w Cincinnati. Iga Świątek — Sorana Cirstea. Znamy godzinę meczu

     

    Mecz Świątek z Cirsteą odbędzie się w środę, 14 sierpnia. Organizatorzy podali już plan dnia, z którego wynika, że Polka zagra pierwszy mecz na Grandstand. Spotkanie rozpocznie się ok. godz. 17.00. Na rezultat meczu Aleksandrowej z Kalinską, który wyłoni jej ewentualną kolejną rywalkę, będzie musiała zaczekać. To spotkanie zaplanowano jako ostatnie na korcie centralnym.

     

  • Ależ sensacja w Cincinnati! Gwiazda wyrzucona z turnieju

    Ależ sensacja w Cincinnati! Gwiazda wyrzucona z turnieju

    Ależ sensacja w Cincinnati! Gwiazda wyrzucona z turnieju

    Lucia Bronzetti z kolejną faworytką na rozkładzie. Włoska tenisistka, która wcześniej podczas turnieju WTA w Cincinnati, wysłała do domu Darię Kasatkinę, tym razem okazała się lepsza od Jeleny Ostapenko. Zawodniczka nazywana “koszmarem Świątek” odpadła ze zmagań w Stanach Zjednoczonych na etapie 1/8 finału.

     

    W Cincinnati trwa kolejny turniej z cyklu WTA, w którym rywalizują najlepsze tenisistki świata. To miejsce, z którego całkiem niezłe wspomnienia ma Iga Świątek. Dwa razy z rzędu dochodziła tu do półfinału. W 2023 roku wyeliminowała ją Coco Gauff, a rok później Aryna Sabalenka. W tegorocznych zmaganiach Polka ma wciąż szansę na poprawę tego dorobku. Wiemy już, że w półfinałach nie zobaczymy za to Jeleny Ostapenko.

     

    Iga Świątek? “Trudny temat”. Karol Strasburger z ważnym przesłaniem

     

    Ostapenko odpadła z Cincinnati. Szok

     

    Łotyszka nie awansowała nawet do najlepszej szesnastki turnieju! W meczu 1/16 finału musiała uznać wyższość Włoszki Lucii Bronzetti. Początek spotkanie nie wskazywał na to, że zakończy się ono źle dla faworyzowanej Ostapenko.

     

    Zawodniczka, która ze względu na świetny bilans z Igą Świątek nazywana jest jej “koszmarem”, pierwszego seta zamknęła w 26 minut. Oddała rywalce zaledwie jednego gema i wydawało się, że w drugiej partii dopełni formalności. Tak się jednak nie stało. Bronzetti bardzo szybko przełamała przeciwniczkę i rozpoczęła seta od prowadzenia 3:0. Choć Ostapenko była w stanie dojść rywalkę na 3:3, to jednak w ósmym gemie – mimo przewagi 40:15 – dała się przełamać. Przegrała gema serwisowego, a całego seta 6:3.

     

    O zwycięstwie w meczu musiała więc zadecydować trzecia partia. W niej obie zawodniczki przełamały się nawzajem w trzecim i szóstym gemie. Kluczowy okazał się jednak gem dziewiąty. Bronzetti wygrała go przy serwisie Ostapenko, wychodząc na prowadzenie 5:4 i w swoim gemie serwisowym przypieczętowała triumf.

     

    Bronzetti już teraz osiągnęła najlepszy wynik od początku sezonu. Udowodniła, że jest niewygodną rywalką dla zawodniczek z czołówki. Jej kolejną przeciwniczką będzie wiceliderka światowych list Coco Gauff.

    Lucia Bronzetti 2:1 Jelena Ostapenko (1:6, 6:3, 6:4)