Category: Home

  • Szybkie 6:0, a teraz rewanż. Ważny komunikat ws. Igi Świątek. Polka już wie

    Szybkie 6:0, a teraz rewanż. Ważny komunikat ws. Igi Świątek. Polka już wie

    Szybkie 6:0, a teraz rewanż. Ważny komunikat ws. Igi Świątek. Polka już wie

    Iga Świątek rozpocznie swój udział w turnieju WTA 1000 w Dubaju od drugiej rundy i pojedynku z Wiktorią Azarenką. Rosjanka wcześniej pokonała Anhelinę Kalininę i tym samym wywalczyła sobie awans do kolejnego etapu. Wiadomo już, kiedy dokładnie mierzy się ona z Polką na kortach drugiego w tourze “tysięcznika”. Podczas ich ostatniego spotkania Świątek nie pozwoliła Azarence na wygranie nawet jednego seta.

     

    Iga Świątek ma już za sobą udział w pierwszym “tysięczniku” w sezonie 2025. W Dosze Polka zatrzymała się na półfinale – tam lepsza od niej okazała się Jelena Ostapenko, która zagrała znakomite spotkanie i dosłownie zdeklasowała Polkę na katarskim korcie.

     

    Tenis bywa jednak bardzo przewrotny. Później Jelena Ostapenko zaskakująco przegrała w finale z niżej notowaną Amandą Anisimową. Z Dubaju natomiast odpadła jeszcze zanim Iga Świątek w ogóle rozpoczęła swoją rywalizację. Łotyszka poległą w starciu z Moyuką Uchijimą. Można uznać to za nie lada sensację.

     

    Czas na Dubaj. Iga Świątek zmierzy się z Wiktorią Azarenką – wiadomo kiedy

     

    Porażka w Dosze była dla Igi Świątek bolesna, ale teraz Polka musi już o niej zapomnieć i skupić się na swojej grze w Dubaju. Jej pierwszą rywalką będzie Wiktoria Azarenka, która w pierwszej rundzie pokonała Anhelinę Kalininę.

     

    Ostatni raz z Rosjanką Polka mierzyła się rok temu w Dosze. Wówczas pokonała ją 2:0 (6:4, 6:0). Do tej pory Świątek wygrała z Azarenką trzy mecze, a przegrała jeden – w 2020 roku w US Open.

     

    Właśnie pojawił się ważny komunikat w sprawie ich kolejnego meczu – tym razem w Dubaju. Iga Świątek zmierzy się z Wiktorią Azarenką we wtorek 18 lutego w drugim meczu od godziny 8:00.

     

    Dokładnie o 8:00 czasu polskiego Jasmine Paolini rozpocznie swój marsz w kierunku obrony tytułu pojedynkiem z Evą Lys. Tuż po tym spotkaniu na ten sam kort wejdą Iga Świątek i Wiktoria Azarenka. 

     

  • Co za wieści dla Igi Świątek. Włosi już działają. Oferta na ponad pół miliarda euro

    Co za wieści dla Igi Świątek. Włosi już działają. Oferta na ponad pół miliarda euro

    Co za wieści dla Igi Świątek. Włosi już działają. Oferta na ponad pół miliarda euro

    Od wielu długich lat w światowym tenisie obowiązuje oczywista hierarchia turniejów. Czterema najważniejszymi są Wielkie Szlemy. Sezon zaczyna się od Australian Open, później w maju i lipcu odbywają się Roland Garros, a potem Wimbledon. We wrześniu z kolei rozgrywane jest US Open. Jak się okazuje, Włosi chcą dokonać przewrotu i stworzyć piątego Wielkiego Szlema. Według “La Stampa” złożyli już ofertę na ponad 550 milionów euro. To byłyby znakomite wieści dla Igi Świątek.

     

    Iga Świątek w światowym tenisie jest stosunkowo krótko. Polka status profesjonalistki uzyskała w październiku 2016 roku. Od tego momentu osiągnęła naprawdę wiele. Zdecydowanej większości tenisistek przez całą karierę nie udało się zapisać tak pięknych kart historii tenisa, jakie wciąż pisze nasza gwiazda. Mowa bowiem o zawodniczce, która tak naprawdę na przestrzeni czterech sezonów wygrała: pięć Wielkich Szlemów, mnóstwo mniejszych turniejów WTA, a także medal igrzysk olimpijskich.

     

    Nasza gwiazda spędziła już także ponad 100 tygodni na pozycji liderki rankingu WTA. Od momentu jej debiutu w tourze jednak niewiele się zmieniało, panowała pewna monotonia, która wiąże się z tradycjami, jakie panują w tenisie od wielu długich lat. Mowa, choćby o tym, że w trakcie sezonu rozgrywane są tylko cztery turnieje rangi Wielkiego Szlema. Najstarszym z nich jest ten, którego akurat Świątek w swojej karierze jeszcze nie zdołała wygrać.

     

    Piąty Wielki Szlem?! To byłyby świetne wieści dla Świątek

     

    Mowa rzecz jasna o Wimbledonie. Pierwsza edycja tej imprezy odbyła się już w 1877 roku. Niewiele później, bo w 1881 roku pierwszy raz rozegrano US Open, a równo dekadę później zainaugurowana została rywalizacja na kortach Roland Garros. Najmłodszy zaś jest ten, który otwiera sezon, a więc Australian Open. Pierwsza edycja odbyła się w 1905 roku. Jak się okazuje, Włosi, a konkretnie tamtejsza federacja tenisowa chce dokonać pewnego rodzaju przewrotu.

     

    Według doniesień “La Stampa” bowiem Włoska Federacja Tenisa zwróciła się do organizatorów turnieju WTA/ATP 1000 w Madrycie, aby stworzyć piąty Wielki Szlem. W tym celu Włosi wystosowali ofertę na poziomie ponad pół miliarda euro. Według dziennikarzy ma to być dokładnie 576 milionów euro. To pozwoliłoby Włochom na wygenerowanie dwóch tygodni w kalendarzu, co jest niezbędne do stworzenia turnieju rangi Wielkiego Szlema. Jak na razie turniej w Rzymie odbywa się bowiem na przestrzeni siedmiu dni.

     

    Nie ma żadnych wątpliwości, że ewentualne powodzenie tej operacji byłoby wręcz znakomitą informacją dla Igi Świątek. Polka jest aktualną mistrzynią turniejów WTA 1000 w Rzymie i Madrycie, a nawierzchnia ziemna jest jej “tenisowym domem”. Nie bez przyczyny raszynianka nazywana jest “królową mączki”. Jak na razie Włosi muszą jednak poczekać na odpowiedź z Hiszpanii, jeśli byłaby pozytywna, to proces, który będą musieli przejść, będzie bardzo długi. Niezbędna będzie bowiem akceptacja wszystkich aktualnych organizatorów Wielkich Szlemów, przebudowa infrastruktury i wiele więcej działań.

  • 60-kilometrowa szarża Michała Kwiatkowskiego. Polak znów wygrywa. I to w wielkim stylu

    60-kilometrowa szarża Michała Kwiatkowskiego. Polak znów wygrywa. I to w wielkim stylu

    60-kilometrowa szarża Michała Kwiatkowskiego. Polak znów wygrywa. I to w wielkim styl

    Michał Kwiatkowski sezon 2024 zakończył bez zwycięstwa na koncie. Kilkukrotnie był go bliski, najbliższy – podczas Tour de France, gdy na jednym z etapów od sukcesu dzieliły go centymetry. Głód sukcesu u naszego mistrza świata wciąż jest jednak wielki. Udowodnił to w poniedziałkowe popołudnie, w porywającym stylu wygrywając Clasica Jaen (1.1). Kluczową akcję rozpoczął… 60 kilometrów od mety.

    Odbywający się w Andaluzji Clasica Jaen mimo krótkiej historii bardzo szybko buduje swoją renomę. Wygrywał go już między innymi Tadej Pogacar, a wymagająca, pagórkowata i pełna szutrowych odcinków trasa jest niemal gwarantem ciekawej rywalizacji. Już przed rokiem “Kwiato” spisał się nieźle – dojechał do mety na siódmej pozycji, a wynik ten mógł być zdecydowanie lepszy, gdyby nie defekt w końcówce. To, co zrobił w poniedziałek przerosło jednak najśmielsze oczekiwania kibiców.

    Niemal 60 kilometrów przed finiszem Polak ruszył do ataku. Wraz z nim zrobił to Amerykanin, Brandon McNulty. W duecie dopędzili oni pozostałości zawiązanego na początku rywalizacji odjazdu i zbudowali kilkudziesięciosekundowy zapas. Z grona uciekinierów dnia utrzymał się z nimi jedynie Hiszpan, Ibon Ruiz. Nie dawał im jednak zmian, a raczej walczył o przetrwanie. Trudno się przy tym dziwić – “swoje” miał już w nogach.

    Wielki triumf Michała Kwiatkowskiego

    Grupka razem pokonywała kolejne kilometry, zbliżając się do decydujących rozstrzygnięć. Za jej plecami pogoń nie mogła się zorganizować. Koledzy z drużyn Polaka i Amerykanina skutecznie mieszali jej szyki. 14 kilometrów od finiszu, na jednym z szutrowych sektorów McNulty złapał jednak defekt koła, po którym został dogoniony przez główną grupę. Z przodu zostali tylko Kwiatkowski i zmęczony Ruiz.

    Polak nie czekał. Błyskawicznie zaatakował rywala i samotnie pognał w kierunku mety. Pojawiające się za jego plecami próby skoków w większości paliły na panewce. Najbardziej wytrwały był Meksykanin, Isaac del Toro, który zdołał przegonić Ruiza, ale jednocześnie tracił dystans do naszego rozpędzonego rodaka. Ostatecznie “Kwiato” przeciął linię mety samotnie, z przewagą 26 sekund nad del Toro i 42 nad Ruizem.

    Dla Kwiatkowskiego to pierwsza wygrana od 14 lipca 2023 roku. Wtedy to, po ucieczce okazał się najlepszy na 13. etapie Tour de France z metą na Grand Colombier. Jak wiele poniedziałkowy sukces dla niego znaczył najlepiej świadczył fakt, że tuż po finiszu… uronił łzę.

    Zwycięstwo i dobra dyspozycja Polaka cieszą, zwłaszcza że już za kilka tygodni jeden z jego ulubionych wyścigów – Strade Bianche. Na szutrach Toskanii zwyciężał dotąd dwukrotnie – w 2014 i 2017 roku. Gdyby ta sztuka udała mu się po raz trzeci, doczekałby się własnego, imiennego sektora “białych dróg”.

  • Zabrali Idze Świątek ponad 600 pkt jednej nocy. WTA potwierdza przed ważnym turniejem

    Zabrali Idze Świątek ponad 600 pkt jednej nocy. WTA potwierdza przed ważnym turniejem

    Zabrali Idze Świątek ponad 600 pkt jednej nocy. WTA potwierdza przed ważnym turniejem

    Aryna Sabalenka ucieka Idze Świątek. Białorusince nie przeszkodziła nawet porażka w pierwszym meczu turnieju WTA 1000 w Dausze. By wyjść na zero, Polka musiała obronić tytuł w Katarze, ale odpadła w półfinale. Z jej konta zniknęło właśnie dokładnie 610 punktów. Druga rakieta świata traci powoli kontakt z liderką rankingu WTA. Wiemy też, jakiego dorobku będzie bronić w Dubaju.

     

    Jeszcze tydzień temu strata Polki wynosiła zaledwie 186 pkt. Od dziś przekracza już 800 pkt, a za tydzień może być jeszcze większa

     

    W Dubaju 23-latka broni 390 pkt. Jeśli dojdzie do półfinału, z jej konta nie zostaną odjęte punkty. Wreszcie może też coś zyskać

     

    W rankingu tenisistek, które najdłużej znajdowały się na szczycie, Sabalenka właśnie awansowała. Uzbierała na razie 26 tygodni i wyprzedziła Tracy Austin, Marię Szarapową, a w tym tygodniu także Naomi Osakę

     

    Trwa okres, który dla polskiej tenisistki jest w tym sezonie nie lada wyzwaniem. Rok temu radziła sobie doskonale i powiększała przewagę w światowym zestawieniu. Teraz, gdy liderką jest Białorusinka, Świątek musi się sporo namęczyć, by obronić dorobek sprzed roku. Ostatnio się nie udało. Wszystko przez to, że czwarty tytuł 23-latki w Dausze nie stał się faktem.

     

    Pogromczynią Świątek po raz kolejny okazała się Jelena Ostapenko. Ta porażka oznaczała odjęte punkty w rankingu WTA. A te mogą ubyć jej także po rywalizacji w Dubaju. Tam broni dorobku za dojście do półfinału. Po losowaniu drabinki turnieju rangi WTA 1000 wiadomo już, że zadanie będzie naprawdę trudne.

     

    Oto konsekwencje ostatniej porażki Igi Świątek. Minus 610 pkt

     

    Jeszcze tydzień temu przewaga Sabalenki wynosiła zaledwie 186 pkt. Jasne było, że to zmieni się siedem dni później. Spodziewaliśmy się raczej tego, że to Białorusinka dorzuci punkty po kolejnych zwycięstwach. Tymczasem liderka z katarskim turniejem pożegnała się niespodziewanie w drugiej rundzie, przegrywając z Jekatieriną Aleksandrową. W pierwszej rundzie miała wolny los, co oznacza, że jej dorobek jest wciąż taki sam.

     

    Odpadnięcie w półfinale skutkowało odjęciem 610 punktów z konta Igi Świątek. Obecnie ma 8160 pkt i traci do Białorusinki 806 punktów. A w Dubaju 23-latka broni 390 pkt. Kolejne zmiany w światowym zestawieniu zajdą zatem już w tym tygodniu. Na szczęście Świątek może także coś zyskać. Są dwie takie opcje: dojście do finału lub wygranie całego turnieju.

     

    Za dwiema dominatorkami wciąż znajduje się Coco Gauff (6538 pkt), a Amerykankę gonić chce Jasmine Paolini (5398 pkt). Włoszka otoczona jest zawodniczkami zza Oceanu. Piąte i szóste miejsce zajmuje Jessica Pegula (5076) i Madison Keys (4680).

     

    Ranking WTA opublikowany 17 lutego 2025 r.:

    Po kolejnym turnieju na Bliskim Wschodzie najlepsze tenisistki świata przeniosą się do Stanów. Powalczą w Sunshine Double, czyli zmaganiach w Indian Wells i Miami. Dla Świątek to kolejne wyzwanie, by obronić 1000 pkt za wygraną w Indian Wells.

     

    Wiemy też, że Białorusinka będzie umacniać się w historycznym zestawieniu zawodniczek, które najdłużej znajdowały się na pozycji liderki rankingu WTA. Uzbierała na razie 26 tygodni i wyprzedziła Tracy Austin, Marię Szarapową, a w tym tygodniu także Naomi Osakę. Ma już taki sam dorobek co Dinara Safina z Rosji. Polka na długo zakotwiczyła na siódmej lokacie ze 125 tygodniami na czele. Przed nią są Monica Seles (178) i Martina Hingis (209). Prowadzi bezkonkure ncyjna Steffi Graf (377).

     

  • Nie mogło być lepszej wiadomości dla Igi Świątek! Jelena Ostapenko rozbita

    Nie mogło być lepszej wiadomości dla Igi Świątek! Jelena Ostapenko rozbita

    Nie mogło być lepszej wiadomości dla Igi Świątek! Jelena Ostapenko rozbita

    Po formie Jeleny Ostapenko z turnieju w Dausze nic nie pozostało. Łotyszka pożegnała się z imprezą rangi 1000 w Dubaju już w pierwszej rundzie. Przegrała 3:6, 3:6 z Moyuką Uchijimą. Stało się to jednak na własne życzenie 27-latki. Zatraciła wszystkie swojej atuty, a szwankował przede wszystkim serwis. To nim nie tak dawno temu demolowała Igę Świątek, dla której porażka Ostapenko to świetne wieści, bo była na jej drodze do finału.

     

    Ruszył drugi dzień zmagań w turnieju WTA 1000 w Dubaju. Już pierwsze mecze pokazały, że wyższe miejsce w rankingu nie ułatwia w awansie do kolejnych rund. Z imprezą z samego rana pożegnały się chociażby Beatriz Haddad Maia (16. WTA) i Daria Kasatkina (11. WTA). Tuż po porażce Rosjanki na korcie pojawiła się Jelena Ostapenko, która ma za sobą bardzo udany tydzień w Dausze, gdzie dotarła do finału. Przegrała jednak walkę o tytuł w Katarze z Amandą Anisimovą (4:6, 3:6).

     

    W pierwszej rundzie zmagań w Zjednoczonych Emiratach Arabskich 26. rakieta na świecie mierzyła się z Moyuką Uchijimą (62. WTA). Spotkanie rozpoczęło się dość niespodziewanie, bo od przegranego gema serwisowego Ostapenko. Szybko jednak Łotyszka zaliczyła przełamanie powrotne.

     

    Po intensywnym początku spotkanie się wyrównało, a wiele gemów było granych na przewagi. Przełomowy okazał się siódmy gem, kiedy Ostapenko bardzo szybko została przełamana. Łotyszka zachowała jednak spokój, lecz następnie ponownie straciła gema przy własnym serwisie i nieoczekiwanie przegrała pierwszą partię 6:3.

     

    Kłopoty Jeleny Ostapenko w Dubaju

    W przerwie pomiędzy setami doszło do bardzo niepokojącej sytuacji. Ostapenko poprosiła o przerwę medyczną. Łotyszka źle się poczuła, co mogło wyjaśniać jej gorszą dyspozycję w końcówce pierwszej partii. W jej uderzeniach było widać brak mocy, którą pokazywała m.in. w półfinałowym starciu z Igą Świątek w Dausze. Oprócz tego popełniała sporo własnych błędów.

     

    Uchijima błyskawicznie wykorzystała kłopoty swojej rywalki. Już na początku drugiej partii przełamała Ostapenko, u której zaczęły pojawiać się nerwy. Nie dowierzała komputerowemu systemowi wywoływania autów, że piłki po jej serwisach nie mieściły się w korcie.

     

    Sytuacja Łotyszki była coraz gorsza. Nie przypominała ona zawodniczki, która jeszcze w sobotę walczyła o triumf w turnieju w Dausze. Nie funkcjonowało przede wszystkim podanie. Popełniała sporo podwójnych błędów serwisowych (w całym meczu łącznie było ich dziewięć). To przełożyło się na drugie przełamanie w drugiej partii. Uchijima prowadziła już 4:0.

     

    Świetne wieści dla Igi Świątek

     

    Japońska tenisistka, mimo że raz została przełamana, nie wypuściła już swojej przewagi w tym meczu. Wygrała 6:3, 6:3 i awansowała do drugiej rundy. W niej zmierzy się Jeleną Rybakiną.

     

    Odpadnięcie Ostapenko to dobre wieści dla Igi Świątek. Polka turniej rozpocznie we wtorek, a Łotyszka, podobnie jak w Dausze, była potencjalną rywalką drugiej rakiety na świecie w półfinale “tysięcznika” w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

     

  • Świątek znalazła się w centrum wielkiej afery. “Hańba dla sportu”

    Świątek znalazła się w centrum wielkiej afery. “Hańba dla sportu”

    Świątek znalazła się w centrum wielkiej afery. “Hańba dla sportu”

    Iga Świątek została zawieszona na miesiąc po tym, jak w jej organizmie wykryto śladowe ilości trimetazydyny. Jannik Sinner właśnie otrzymał karę trzymiesięcznego zawieszenia po tym, jak Światowa Agencja Antydopingowa złożyła odwołanie od poprzedniego wyroku. Jeden z hiszpańskich dziennikarzy uderzył w Świątek i Sinnera, wymierzając też cios w organizację, której szefem jest Witold Bańka.

     

    W zeszłym roku świat dowiedział się o aferze “dopingowej” z udziałem Igi Świątek. Polka została zawieszona na miesiąc po tym, jak w jej organizmie wykryto śladowe ilości trimetazydyny. Zawieszenie dobiegło końca 4 grudnia zeszłego roku, a Świątek nie mogła wziąć udziału w turniejach w Seulu, Pekinie i Wuhan. Teraz sprawa jest już zamknięta, bo Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) oraz Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) nie złożyły odwołania. “Nie ma naukowych podstaw do zakwestionowania tej sprawy w CAS” – czytamy na stronie WADA.

     

    – Jestem po prostu zadowolona, że te sprawy są zamknięte. Chciałabym już skupić się na turnieju. Dobrze, że ten proces się skończył. Myślę, że każdy, kto czytał dokumenty, poznał szczegóły tej sprawy, rozumie sytuację – mówiła Świątek podczas wielkoszlemowego Australian Open, komentując sprawę z dopingiem.

     

    Ostatnio poznaliśmy nowe wieści ws. Jannika Sinnera. W organizmie Włocha wykryto clostebol, a potem sam tłumaczył się, że środek dostał się do jego organizmu zupełnym przypadkiem – a konkretniej poprzez maść stosowaną przez jego fizjoterapeutę. WADA złożyła odwołanie, a teraz Sinner został zawieszony na trzy miesiące. Włoch jest zawieszony od 9 lutego do 4 maja 2025 r., a do 13 kwietnia nie może oficjalnie trenować.

     

    Hiszpanie zareagowali ws. Świątek. “WADA rządzona przez anglosaskie mocarstwa”

    Kataloński dziennik “Sport” odniósł się do decyzji WADA ws. Świątek i Sinnera. Dziennikarz David Rubio był bardzo krytyczny wobec działań organizacji. “WADA to jest hańba dla światowego sportu. Najgorszą rzeczą na tym świecie jest arbitralność, niewiedza, jakie mogą być konsekwencje czyichś działań, a nawet opinii. Jeśli przejedziesz samochodem znak stopu, to możesz spodziewać się mandatu lub punktów z prawa jazdy, ale nie zastrzelenia lub odcięcia ręki” – czytamy.

     

    “Sport” nazywa karę miesięcznego zawieszenia dla Świątek “absurdalną” i przypomina, że już w grudniu 2024 r. Polka mogła normalnie rywalizować. “Ten doping to prawdziwy żart, a WADA jest rządzona przez anglosaskie mocarstwa. Taka protekcjonalność ze strony Witolda Bańki i spółki zmieniła się w dzikość. Światowy sport jest w żałobie z powodu skorumpowanego organu niezdolnego do wymierzenia sprawiedliwości” – dodaje kataloński dziennik.

     

    Poza tym Rubio przypomina działania WADA wobec Kamiły Walijewej, która została przyłapana na dopingu w 2021 r. W organizmie rosyjskiej łyżwiarki figurowej wykryto trimetazydynę, a więc tę samą substancję, która była u Świątek. Walijewa otrzymała czteroletnią dyskwalifikację, a poza tym musiała zapłacić karę i oddać wszystkie medale. “Polityka postawiła jednak na swoim” – napisał “Sport”.

     

    Teraz Świątek będzie rywalizowała w turnieju WTA 1000 w Dubaju od drugiej rundy. We wtorek dojdzie do jej meczu między lepszą z pary Wiktoria Azarenka – Anhelina Kalinina. Relacja tekstowa na żywo w Sport.pl i w aplikacji 

  • Ukrainka w reprezentacji Polski siatkarek? “Czynione pewne kroki”

    Ukrainka w reprezentacji Polski siatkarek? “Czynione pewne kroki”

    Ukrainka w reprezentacji Polski siatkarek? “Czynione pewne kroki

     

    Niewykluczone, że wkrótce w barwach reprezentacji Polski będzie mogła występować Anastazja Hryszczuk. Dyrektor sportowy MOYA Radomki Radom Łukasz Kruk przekazał w Magazynie #Strefa, iż trwają już działania w temacie atakującej ŁKS-u Commercecon Łódź.

     

    Anastazja Hryszczuk, młoda siatkarka z Ukrainy, zdobywa uznanie w Polsce. Jej dobra forma sprawiła, że ŁKS Commercecon Łódź, z którym w niedzielę (16 lutego) przegrała w finale Tauron Pucharu Polski z KS DevelopResem Rzeszów (0:3), zdecydował się przedłużyć z nią kontrakt o dwa lata.

     

    Niewykluczone, że Hryszczuk wkrótce będzie mogła występować w reprezentacji Polski. Dyrektor sportowy MOYA Radomki Radom, Łukasz Kruk, ujawnił, że jest ona rozważana jako potencjalna zawodniczka naszej kadry.

     

    – Wiem, że są w tym kierunku czynione pewne kroki – wyznał Kruk w trakcie Magazynu #7Strefa.

     

    Hryszczuk, mimo 20 lat, prezentuje stabilną formę, co podkreślił dyrektor sportowy radomskiego klubu. – W trudnych czasach rodzą się takie talenty i moim zdaniem jako kadra Polski będziemy mieć z tej dziewczyny naprawdę duży pożytek – zaznaczył.

     

    Nie wiadomo, na jakim etapie są działania mające na celu włączenie Hryszczuk do polskiej reprezentacji. Z tego powodu trudno powiedzieć, czy istnieje szansa, by dołączyła do naszej kadry narodowej już w 2025 roku.

  • “Ewa Pajor kradnie show, a Barcelona miażdży rywala! Nie uwierzysz w wynik! Oglądaj skróty tutaj”

    “Ewa Pajor kradnie show, a Barcelona miażdży rywala! Nie uwierzysz w wynik! Oglądaj skróty tutaj”

     

    “Ewa Pajor kradnie show, a Barcelona miażdży rywala! Nie uwierzysz w wynik! Oglądaj skróty tutaj”

     

    Ewa Pajor z golem, Barcelona demoluje! Kapitalny mecz

     

    Ewa Pajor zdobyła bramkę dla Barcelony w wygranym 5:1 u siebie meczu z Madrid CFF w hiszpańskiej ekstraklasie — Liga F. Piłkarka reprezentacji Polski ma łącznie 15 trafień w lidze i wciąż prowadzi w klasyfikacji strzeleckiej.

     

    28-letnia Pajor, która przed tym sezonem przeniosła się do stolicy Katalonii z VfL Wolfsburg, trafiła do siatki w 30. minucie, wykorzystując błąd w obronie drużyny z Madrytu — wówczas na 2:1.

    https://youtu.be/Wx6ihpqjzpg?si=VytlcoGM0Q80CUC3

     

    Ewa Pajor z kolejnym golem

    Taki wynik utrzymał się do przerwy, a w drugiej połowie koleżanki polskiej zawodniczki zdobyły jeszcze trzy bramki.

     

    W niedzielę Pajor rozegrała całe spotkanie. Jej drużyna jest zdecydowanym liderem tabeli z dorobkiem 54 punktów — w 19 meczach Barcelona zanotowała 18 zwycięstw i tylko jedną porażkę (1 lutego sensacyjnie 1:2 u siebie z przedostatnim Levante).

     

  • Dwa dni do meczu Świątek w Dubaju, a tu takie wieści. Zero litości, i jeszcze Sabalenka poza zasięgiem

    Dwa dni do meczu Świątek w Dubaju, a tu takie wieści. Zero litości, i jeszcze Sabalenka poza zasięgiem

    Dwa dni do meczu Świątek w Dubaju, a tu takie wieści. Zero litości, i jeszcze Sabalenka poza zasięgie

     

    18 lutego Iga Świątek rozpocznie tegoroczne zmagania w turnieju w Dubaju. Na krótko przed startem do mediów docierają bezlitosne wieści. Po pierwsze, już wiadomo, że nawet jeśli Polka wygra, i tak nie zepchnie Aryny Sabalenki z fotela liderki rankingu WTA. Po drugie, zdaniem cenionego eksperta Johna McEnroe’a Iga ma sporo do poprawy. Zdecydowanie wytyka jej błędy. “W ogóle nie chce grać w obronie” – ocenia. A to nie wszystko.

     

    Idze Świątek nie dane było triumfować w Dosze. W półfinale uległa Jelenie Ostapenko 6:3, 6:1 i tym samym pożegnała się z marzeniami o obronie i tytułu sprzed roku i wywalczonych wówczas 1000 punktów do rankingu WTA. Przy okazji zakończyła też wspaniałą serię pięciu lat nieprzerwanych zwycięstw w turnieju w Katarze. Jej porażka odbija się do teraz dość głośnym echem, a głos w tej sprawie zabrał szkoleniowiec tenisistki, Wim Fissette. Przed kamerą poszukiwał przyczyn takiego rezultatu.

     

    “Nasz plan wydawał się słuszny. Jednak po pierwsze, Jelena nie pozwalała na wiele. Była bardzo agresywna na korcie. Po drugie samo wykonanie założeń przez Igę nie było najlepsze. Nie potrafiła znaleźć swojej najlepszej formy. Jednak nie było to w tamtym momencie możliwe. To nie był jej najlepszy dzień” – mówił dla Canal+Sport.

     

    Dużo bardziej zdecydowane słowa pod adresem Świątek kieruje John McEnroe, jeden z niegdysiejszych najlepszych tenisistów świata, lider rankingu ATP w grze pojedynczej (1980) oraz grze podwójnej (1983), zwycięzca siedmiu Wielkich Szlemów. Co ma do powiedzenia?

     

    Zdecydowane słowa eksperta na temat Świątek, wskazuje problem. “Trochę się dziwię…”

     

    Świątek już szykuje się do turnieju w Dubaju (pierwszy mecz rozegra 18 lutego; jej przeciwniczką będzie triumfatorka starcia Anhelina Kalinina – Wiktoria Azarenka w 1/32 finału). Nie oznacza to jednak całkowitego wymazania z pamięci zmagań z Dohy. Z ważnymi dla wiceliderki rankingu WTA śpieszy wspomniany McEnroe. Jego zdaniem Iga powinna poprawić swoje podejście do gry w obronie.

     

    “Dla mnie pewnym problemem jest to, że ona [Iga Świątek – przyp. red.] w ogóle nie chce grać w obronie. Czasami powinna się wycofać, gdy atak nie przebiega tak dobrze, jak na mączce. Ciągle próbuje uderzyć, co jest nieco zaskakujące dla kogoś, kto woli wolniejszą nawierzchnię. Byłem trochę zaskoczony, że nie chce lub nie może wprowadzać zmian na szybszych nawierzchniach” – mówi w rozmowie z Tennis 365

     

    Nawet jeśli Iga wzięłaby sobie te słowa do serca, a nawet wygrała w turnieju w Dubaju, w najbliższym czasie i tak nie zastąpi Aryny Sabalenki w fotelu liderki rankingu WTA. W zestawieniu szykowanym na 17 lutego Świątek straci 610 punktów względem poprzednich wyliczeń (broniła 1000 punktów, ale dotarła “tylko” do półfinału, więc dopisze sobie “jedynie” 390 “oczek”), a Białorusinka zgarnie 10 pkt. za udział w drugiej rundzie. Poza tym ma niewiele do obrony, jeśli chodzi o zeszłoroczne zmagania w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Fakty są bezlitosne – różnica między obiema tenisistkami wyniesie już nie 186 pkt, a 806. Więcej w temacie tych szacunków tutaj.

  • Fibak nie wytrzymał po meczu Świątek: Ostapenko powinna przeprosić

    Fibak nie wytrzymał po meczu Świątek: Ostapenko powinna przeprosić

    Fibak nie wytrzymał po meczu Świątek: Ostapenko powinna przeprosić

    – Jaki to jest poziom tupetu. Wyjątkowo nie fair w stosunku do Igi Świątek – tak Wojciech Fibak ocenia w rozmowie ze Sport.pl słowa Jeleny Ostapenko tuż po rozbiciu Polki w półfinale w Dosze. Słynny przed laty tenisista – wbrew częstej opinii – nie uważa, by Świątek w tym meczu pogubiła się psychicznie. I zaskakuje nawiązaniem do byłego trenera Polki Tomasza Wiktorowskiego.

     

    Jeżeli o kimś można powiedzieć, że ma patent na Igę Świątek, to zdecydowanie jest to Jelena Ostapenko. W półfinale w Dosze wygrała 6:3, 6:1, nie dała szans walczącej o czwarty z rzędu triumf w tej imprezie tenisistce. Łotyszka tym samym wyśrubowała bilans z Polką do 5-0. Zdaniem ekspertek Canal+ Pauli Kani-Choduń i Klaudii Jans-Ignacik wiceliderka światowego rankingu już po pierwszym gemie była zagubiona. Wojciech Fibak podchodzi do tego zupełnie inaczej. I uważa, że Łotyszka w pomeczowym wywiadzie powinna użyć słowa “przepraszam”.

     

    Ostapenko wypaliła po meczu ze Świątek. Fibak: Ten tupet jest już chyba na granicy arogancji

    – Byłam dość pewna tego, że ją pokonam, bo mierzyłyśmy się wiele razy i wiem, jak grać przeciwko niej – rzuciła z uśmiechem Ostapenko w wywiadzie udzielonym tuż po zakończeniu jednostronnego półfinału.

     

    Zwykle nie słyszy się takich wypowiedzi z ust tenisistów w takich okolicznościach, ale Łotyszka znana jest z niestandardowego zachowania. U jednych zyskuje nim sympatię, a u drugich zbiera słowa krytyki. Do dużej pewności siebie w kontekście meczów z Polką ma prawo, bo wygrała z nią wszystkie pięć pojedynków. Już po jednym z wcześniejszych meczów w Dosze, w którym rozbiła inną rywalkę, zapewniała z uśmiechem, że może grać jeszcze lepiej. O tym samym zapewniła wysłanniczkę Canal+ Joannę Sakowicz-Kostecką także po spotkaniu ze Świątek. Te słowa bardzo nie spodobały się Fibakowi.

     

    – Ma w sobie taką dużą dozę tupetu. Ten tupet jest już chyba na granicy arogancji i dlatego nie jest specjalnie lubiana i szanowana w tourze. Zagrała doskonały, kosmiczny mecz, a mówi, że potrafi grać jeszcze lepiej. Nie jest to miłe. Szczególnie dla przeciwniczki, która została rozbita. A mowa przecież o najlepszej tenisistce ostatnich lat. I to jeszcze w wywiadzie dla polskiej stacji. Jaki to jest poziom tupetu. Wyjątkowo nie fair w stosunku do Igi. To co, miało być 6:0, 6:0? – denerwuje się w rozmowie ze Sport.pl były tenisista.

     

    A po chwili wskazuje, jak powinna się w tej sytuacji zachować Ostapenko. – Powinna uśmiechnąć się i powiedzieć: “Przepraszam, kolejny raz wygrałam z Igą. Trafiałam, grałam wymarzony tenis. Sama nie wierzę, że udawało mi się kolejny, kolejny i kolejny raz atakować serwis Igi oraz wygrywać bezpośrednio punkty”. Coś takiego. Tak powinna to skomentować zgodnie z zasadami fair play. A nie, że może grać jeszcze lepiej – ocenia.

     

    Największa broń niebezpiecznej Łotyszki. “Przy takim graniu można się sparzyć”

    Mimo krytycznego nastawienia do słów 37. rakiety globu Fibak nie kryje, że ma ona wielki talent. Wskazuje, że może sprawić wielkie kłopoty zarówno za sprawą forhendu, jak i bekhendu, a jej wielką bronią jest return.

     

    – Gra bardzo swobodnie płaską piłkę. Mało kto operuje taki stylem. Inne tenisistki raczej starają się bezpiecznie przebić piłkę na drugą stronę po serwisie rywalki. To dlatego jest taka niebezpieczna. Jak trafia, to może wygrać z każdą tenisistą na świecie, a jak nie trafia, to z każdą może przegrać. Dlatego jej miejsce w rankingu jest takie, jakie jest – podsumowuje nasz rozmówca.

     

    Świątek kiedyś powiedziała, że nie rozumie tenisa Łotyszki, który dla niej pozbawiony jest logiki. Ta gra bardzo agresywnie, szarpie i przede wszystkim atakuje przy każdej okazji.

     

    – Wie, że z Igą nie ma innego wyboru. Nie może iść na dłuższe wymiany, bo Polka szybciej się porusza i jest bardziej regularna, więc już od pierwszego punktu pokazała mocny return, a Iga tylko odprowadzała piłkę wzrokiem – wskazuje Fibak.

     

    Wydawało się, że wiceliderka światowego rankingu miała dobre przetarcie przez pojedynkiem z Ostapenko. Wcześniej zmierzyła się bowiem z dwoma bardzo mocno uderzającymi piłkę tenisistkami: Lindą Noskovą i Jeleną Rybakiną. Ale Fibak uważa, że tu kluczem był ów return, a pod tym względem Czeszka i Kazaszka nie mogą się równać z Łotyszką.

     

    – Niewiele potrafi tak atakować podanie. Noskova często próbowała, ale nie ma aż takiego talentu jak Ostapenko. Rybakina i Sabalenka tego nie potrafią. Potrafi to jeszcze Danielle Collins i dlatego wygrała z Polką kiedyś w Australian Open. Kiedy indziej też próbowała, ale nie trafiała. Przy takim graniu można się sparzyć – zastrzega ekspert.

    Ekspertki wydały wyrok. “Ciężko się na to patrzyło”. Fibak protestuje

    Obecne w studiu Canal+ przed sobotnim finałem w Dosze Kania-Choduń i Jans-Ignacik wspominały o koszcie fizycznym i emocjonalnych dwóch spotkań, które Świątek rozegrała w środę i czwartek z – odpowiednio – Noskovą i Rybakiną. Ale druga z byłych deblistek dodała, że Polka jest bardzo dobrze przygotowana fizycznie, więc to nie był powód dotkliwej porażki w półfinale.

     

    – Dla mnie za szybko się poddała – oceniła. A nieco wcześniej zaznaczyła, że co prawda Ostapenko zagrała świetnie, ale też sama dawno nie widziała, by Polka na tak wczesnym etapie meczu nie wiedziała, co ma robić. – Jakby nie miała planu B, jakby ten pierwszy gem pierwszego seta ustawił całe jej nastawienie do meczu – analizowała.

     

    Kania-Choduń też liczyła, że Świątek mocniej postawi się rywalce. – Nie lubię tego mówić, ale Iga wyglądała na trochę zagubioną. Wydaje mi się, że przede wszystkim to był stres związany właśnie z tym, gra z Ostapenko, z którą przegrała już wielokrotnie. Ciężko się na to patrzyło – przyznała.

     

    Świątek z nikim nie ma tak niekorzystnego bilansu, jak z 27-latką z Rygi. Wcześniejsze spotkania z tą przeciwniczką też jej zwykle nie wychodziły. Mimo to zapewniała, że nie odczuwa lęku przed kolejnymi meczami z tą niewygodną rywalką. Większość obserwatorów miała w piątek podobne wrażenie jak Kania-Choduń i Jans-Ignacik. Fibak jednak jest innego zdania.

     

    – Czytałem taki komentarz, że Iga się przestraszyła, że to była wyjątkowa słaba postawa z jej strony. Nic takiego! Iga była w pełnej formie – ambitna, waleczna, dała z siebie wszystko i próbowała do końca. Nie miała szans, bo Ostapenko nie dała jej żadnych na to, by nastąpiły jakieś dłuższe wymiany, które Iga lubi. Może dwa-trzy udało jej się przegonić Łotyszkę po korcie. Nawet przy piłce meczowej przegoniła ją do jednego i drugiego narożnika, a mimo wszystko ta w biegu zagrała jak mistrzyni świata i zaskoczyła Igę kolejnym uderzeniem – argumentuje utytułowany tenisista.

     

    Ostapenko od razu dała sygnał, że idzie po zwycięstwo. W pierwszym gemie przy podaniu Polki zaliczyła cztery uderzenia wygrywające z returnu. W drugim dołożyła trzy kolejne winnery. Kania-Choduń określiła ten początek meczu jako brutalny, ale jednocześnie zastrzegła, że Łotyszka jest znana z takiego stylu i bazuje na szybkim szukaniu uderzeń kończących.

     

    – Mam wrażenie, że Iga nie do końca się tego spodziewała. Jednak miała nadzieję, że może Jelena tym razem nie będzie w tak dobrej formie – dodała.

     

     

    “Tomek Wiktorowski nie powinien się już rumienić”. Kiedy Świątek pokona Ostapenko?

     

    Fibak z kolei zaskakuje w tej rozmowie jeszcze raz. W pewnym momencie bowiem wspomina o byłym trenerze Świątek.

     

    – Tomek Wiktorowski nie powinien się już rumienić z powodu wcześniejszych przegranych Igi z Ostapenko. Wszyscy mówią: inna Iga, inna taktyka, a okazało się, że cokolwiek nowy trener [Wim Fissette pracuje z Polką od jesieni – red.] założył sobie taktycznie, to mecz skończył się tak samo. Okazuje, że jednak rola szkoleniowca nie odgrywa w tenisie aż takiej roli. Trudno coś zmienić, a Łotyszka jest jedną z tych tenisistek, które grają zupełnie inaczej i dlatego zaskakuje. Pod warunkiem że trafia, a jest to gra tak ryzykowna, że ona przeważnie nie trafia. Akurat w tym turniej wszystko jej odpowiada – ocenia Fibak.

     

    Rzeczywiście, 27-latka do finału szła w Dosze jak burza. W nim jednak pokonała ją Amerykanka Amanda Anisimova. Czy Świątek też się to wreszcie uda? Kania-Choduń stwierdziła, że wierzy, iż prędzej czy później to nastąpi. Fibak zaś zauważa, że dotychczas druga rakieta świata rywalizowała z Ostapenko tylko na szybkich nawierzchniach: trawie lub korcie twardym.

     

    – Gdyby nawierzchnia była wolniejsza, Iga byłaby w stanie dobiec do tych atomowych returnów. Na korcie ziemnym stawiam na Igę. Zagrania Łotyszki nie będą miały tam już takiej mocy. W kolejnych meczach z Polką wciąż będzie próbować cały czas atakować, ale może nie być już tak skuteczna. Na pewno nie będzie – zapewnia były tenisista.