Category: Home

  • Hiszpanie ogłosili z samego rana. Wszystko jasne ws. Szczęsnego

    Hiszpanie ogłosili z samego rana. Wszystko jasne ws. Szczęsnego

    Hiszpanie ogłosili z samego rana. Wszystko jasne ws. Szczęsneg

     

    Wojciech Szczęsny pozostaje pierwszym bramkarzem FC Barcelony. Nie wiadomo jednak, jak sytuacja będzie wyglądała w przyszłym sezonie, zwłaszcza że do treningów lada moment wraca Marc-Andre ter Stegen. Dziennik “Mundo Deportivo” uważa, że “sytuacja nie jest prosta”, a o wszystkim zadecyduje sam Hansi Flick.

     

    FC Barcelona znajduje się ostatnio w doskonałej formie. Po raz ostatni poniosła porażkę 21 grudnia w spotkaniu z Atletico Madryt, gdy jeszcze w bramce stał Inaki Pena. W kolejnym spotkaniu z UD Barbastro debiut zanotował już Wojciech Szczęsny, który nie oddał miejsca do dziś. 14 meczów z rzędu, z czego aż 11 zakończyło się zwycięstwami katalońskiego klubu. Nic więc dziwnego, że Polak został nazwany przez tamtejsze media “talizmanem”.

     

    Hiszpanie piszą o Szczęsnym. “Sytuacja nie jest prosta”

    Wielu fanów zadaje sobie za to pytanie: jaka przyszłość czeka naszego bramkarza? Niebawem do treningów z zespołem wróci Marc-Andre ter Stegen, który jest niepodważalną “jedynką” i ma ważny kontrakt do 2028 roku. Sytuacja wygląda za to ciekawie, gdy spojrzymy na artykuł napisany przez dziennik “Mundo Deportivo”, który zaznacza, że “kluczowe” będzie to, czy Wojciech Szczęsny przedłuży wygasającą z końcem czerwca umowę.

     

    “Sytuacja nie jest prosta” – czytamy. Dziennik twierdzi, że FC Barcelona szczegółowo analizuje, jak powinna wyglądać kadra bramkarzy w przyszłym sezonie. Piłkarzem, którego przyszłość jest niejasna, jest oczywiście Inaki Pena. Ten ma kontrakt do 2026 roku, natomiast ani klub, ani nawet sam zainteresowany nie są przekonani do przedłużenia. FC Barcelona jest rzekomo nawet gotowa, by rozważyć wszelkie oferty, by uzyskać “dobry zysk” ze sprzedaży.

     

    Jeśli chodzi o Wojciecha Szczęsnego, to ten po wywalczeniu miejsca w podstawowym składzie zastanawia się, czy chce kontynuować grę w barwach FCB. Władze klubu nie chcą podejmować pochopnych decyzji i będą obserwować jego kolejne występy. Ostateczna decyzja ma jednak należeć do Hansiego Flicka, który docenia Szczęsnego – nie tylko pod względem sportowym, ale również, jak dobrze odnalazł się w szatni i szybko zintegrował się z resztą kolegów.

     

    Dziennikarz David Bernabeu zdradził ostatnio, że niemiecki szkoleniowiec podjął już decyzję co do przyszłego sezonu. – Chciałbym zauważyć, że para bramkarzy, których Flick chce na przyszły sezon, to ter Stegen i Szczęsny – ujawnił w programie “La Posession 2×22”. – Pozostanie Inakiego Penii wydaje się wykluczone – dodał.

     

    “Mundo Deportivo” podkreśla, że coraz większą uwagę poświęca się dwóm kolejnym bramkarzom w hierarchii. Następny jest Astralaga, natomiast pozytywnie zaskakuje Diego Kochen i to w nim pokładane są duże nadzieje. To on właśnie ma być przygotowany, jeśli dojdzie do jakiegoś “nieszczęśliwego wypadku z udziałem Szczęsnego”.

  • Polskie Gwiazdy Błyszczą na Światowej Scenie – Dominujące Zwycięstwo w Finale Klubowych Mistrzostw Świata!

    Polskie Gwiazdy Błyszczą na Światowej Scenie – Dominujące Zwycięstwo w Finale Klubowych Mistrzostw Świata!

    Polskie Gwiazdy Błyszczą na Światowej Scenie – Dominujące Zwycięstwo w Finale Klubowych Mistrzostw Świata!

    Joanna Wołosz i Martyna Łukasik zapisały się na kartach historii siatkówki, zdobywając prestiżowy tytuł klubowych mistrzyń świata wraz ze swoją drużyną, Prosecco Doc Imoco Conegliano. Polski duet odegrał kluczową rolę w dominującym występie włoskiej ekipy, który zakończył się efektownym zwycięstwem 3:0 nad Tianjin Bohai Bank w wielkim finale. Pierwszy set przyniósł sporo emocji, ale to druga partia była prawdziwym pokazem siatkarskiej siły, nie pozostawiając żadnych wątpliwości, która drużyna jest lepsza.

     

    Perfekcyjny Występ od Początku do Końca

     

    Od samego początku turnieju Imoco Conegliano prezentowało niezwyciężoną formę, pewnie przechodząc przez fazę grupową bez straty seta. Ich droga do tytułu obejmowała przekonujące zwycięstwa nad zespołami Dentil Praia Clube, LP Bank Ninh Binh oraz NEC Red Rockets Kawasaki. Nawet w półfinale, gdy zmierzyły się z włoskim rywalem, Numia Vero Volley Milano, aktualne mistrzynie Italii potwierdziły swoją dominację, ponownie wygrywając 3:0.

     

    Decydujące starcie przeciwko Tianjin Bohai Bank rozpoczęło się od zaciętej walki, w której chińska drużyna prowadziła 20:17 w końcówce pierwszego seta. Jednak Imoco Conegliano pokazało swoją mistrzowską mentalność, odwracając losy partii i zwyciężając 25:21. Zdobyte momentum pozwoliło włoskiej ekipie rozgromić rywalki w drugim secie 25:15, prezentując siatkówkę na absolutnie najwyższym poziomie. Ostateczną kropkę nad „i” postawiły w trzecim secie, wygrywając 25:20 i tym samym sięgając po mistrzowski tytuł.

     

    Wołosz i Łukasik na Szczycie Klubowej Siatkówki

     

    Joanna Wołosz, doświadczona rozgrywająca zespołu, odegrała kluczową rolę w organizacji gry Imoco Conegliano. 34-letnia Polka nawet sama zdobyła punkt i zasłużenie została wyróżniona jako jedna z najlepszych zawodniczek turnieju. Martyna Łukasik, choć nie zdobyła punktów, również miała swój wkład w historyczny triumf zespołu.

     

    Dla Wołosz i Łukasik to zwycięstwo stanowi kamień milowy w ich karierach. Stając na najwyższym stopniu podium klubowej siatkówki, udowodniły, że polski talent nadal błyszczy na światowej scenie.

     

  • Świat Oniemiał! Wilfredo León Przechodzi do Historii Atomowym Serwisem

    Świat Oniemiał! Wilfredo León Przechodzi do Historii Atomowym Serwisem

    Świat Oniemiał! Wilfredo León Przechodzi do Historii Atomowym Serwisem

    Wilfredo León to nazwisko, które od lat elektryzuje świat siatkówki. Uznawany za jednego z najlepszych zawodników w historii tej dyscypliny, wielokrotnie zadziwiał kibiców swoją niesamowitą siłą i precyzją. Jednak to, czego dokonał swoim serwisem, sprawiło, że jego nazwisko zapisało się złotymi zgłoskami w siatkarskich annałach.

    Niewiarygodny Rekord! Serwis Leóna Wstrząsnął Światem

    To był moment, który przeszedł do historii siatkówki. W 2020 roku, podczas meczu Sir Safety Perugii przeciwko Itasowi Trentino, Wilfredo León wykonał serwis, który osiągnął zawrotną prędkość 138 km/h! Żaden inny zawodnik nie posłał wcześniej piłki z taką siłą. Ten niewiarygodny wynik wciąż pozostaje oficjalnym rekordem świata.

     

    Co więcej, León regularnie serwuje z prędkością przekraczającą 130 km/h, co czyni go prawdziwym postrachem dla rywali. Jego atomowy serwis to broń, której boją się nawet najlepsi przyjmujący. Rekordowy wynik 138 km/h powtórzył także podczas meczu Polska – Dania na Mistrzostwach Europy w 2023 roku, udowadniając, że jego serwis to nie przypadek, lecz perfekcyjnie dopracowana broń.

     

    — Usain Bolt jest tylko jeden i tylko do niego należy rekord świata w sprincie. Ja też chcę, żeby obok rekordu zagrywki widniało tylko jedno nazwisko: Wilfredo León — powiedział w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”.

     

     

     

    Narodziny Fenomenu – Kubański Początek Wielkiej Kariery

     

    Historia Wilfredo Leóna zaczęła się na Kubie, gdzie od najmłodszych lat zachwycał swoim talentem. Już w wieku 14 lat zadebiutował w seniorskiej reprezentacji kraju, stając się najmłodszym zawodnikiem w historii drużyny narodowej. Szybko stał się liderem „cudownej generacji” kubańskiej siatkówki, pomagając zespołowi osiągać sukcesy na arenie międzynarodowej.

     

    Jednak mimo rosnącej popularności i świetlanej przyszłości w reprezentacji Kuby, León podjął dramatyczną decyzję – postanowił opuścić ojczyznę, by szukać nowych możliwości w Europie. Ta decyzja całkowicie odmieniła jego karierę.

     

     

     

    Nowy Rozdział: Polak z Krwi i Kości

     

    Los zaprowadził go do Polski, gdzie odnalazł nie tylko nowe możliwości sportowe, ale także dom. W 2015 roku Wilfredo León oficjalnie otrzymał polskie obywatelstwo, a w 2019 roku po raz pierwszy założył koszulkę reprezentacji Polski. Jego debiut w biało-czerwonych barwach nastąpił w meczu przeciwko Holandii, zakończonym pewnym zwycięstwem 3:0.

     

    Od tego momentu stał się niekwestionowanym liderem drużyny, prowadząc Polskę do triumfów w najważniejszych turniejach. Jeden z jego najbardziej pamiętnych występów miał miejsce podczas igrzysk olimpijskich, gdzie w meczu grupowym przeciwko Brazylii odegrał kluczową rolę, pomagając Polakom odnieść dramatyczne zwycięstwo 3:2.

     

    Wilfredo León to nie tylko jeden z najlepszych siatkarzy świata, ale także symbol niezłomności, poświęcenia i ciężkiej pracy. Jego rekordowy serwis to dowód na to, że granice w sporcie istnieją tylko po to, by je przekraczać. Czy ktoś kiedyś pobije jego wynik? Być może. Ale jedno jest pewne – nazwisko Leóna już na zawsze pozostanie synonimem siatkarskiej legendy.

     

  • Jest skład Polaków na HME

    Jest skład Polaków na HME

    Jest skład Polaków na HM

    Polski Związek Lekkiej Atletyki ogłosił kadrę, która weźmie udział w Halowych Mistrzostwach Europy w Apeldoorn. Impreza odbędzie się w dniach 6-9 marca.

    29 nazwisk liczy reprezentacja Polski w lekkoatletyce, która weźmie udział w Halowych Mistrzostwach Europy w Apeldoorn.

    Jak skomentował prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Sebastian Chmara, jest to połączenie doświadczenia z młodością.

    – Wysyłamy do Apeldoorn naprawdę ciekawą ekipę. Są w niej gwiazdy światowego formatu takie jak Ewa Swoboda, Pia Skrzyszowska, Piotr Lisek, Konrad Bukowiecki, czy Jakub Szymański. Nie zabraknie też młodych zawodników, czego najlepszym dowodem jest trójka panów zgłoszonych w biegu na 800 metrów. Tutaj widać taki powiew młodości – powiedział, cytowany przez oficjalną stronę PZLA.

    Niestety, na liście brakuje największej gwiazdy polskiej królowej sportu, czyli Natalii Bukowieckiej. Brązowa medalistka olimpijska w biegu na 400 metrów zdecydowała się wycofać z imprezy ze względu na odniesioną kilka tygodni temu kontuzji mięśnia uda.

    Nie oznacza to jednak, że w Apeldoorn Biało-Czerwoni nie zdołają wywalczyć kilku medali.

    Naszymi kandydatami do podium będą wspomniani przez prezesa PZLA Ewa Swoboda, Pia Skrzyszowska, a zwłaszcza, będący w życiowej formie Jakub Szymański – numer jeden na europejskich listach w biegu na 60 m przez płotki.

    Kobiety:

    Ewa Swoboda, Aleksandra Piotrowska (bieg na 60 m), Anastazja Kuś, Justyna Święty-Ersetic (bieg na 400 m), Aleksandra Formella, Anna Wielgosz, Angelika Sarna (bieg na 800 m), Weronika Lizakowska (1500 i 3000 m), Olimpia Breza (3000 m), Pia Skrzyszowska, Alicja Sielska, Marika Majewska (bieg na 60 m ppł), Nikola Horowska, Anna Matuszewicz (skok w dal), Zuzanna Maślana (pchnięcie kulą), Paulina Ligarska (pięciobój)

    Mężczyźni:

    Oliwer Wdowik (bieg na 60 m), Maksymilian Szwed (bieg na 400 m), Maciej Wyderka, Bartosz Kitliński, Patryk Sieradzki (bieg na 800 m), Filip Rak (bieg na 1500 m), Damian Czykier, Krzysztof Kiljan, Jakub Szymański (bieg na 60 m ppł), Piotr Tarkowski (skok w dal), Piotr Lisek, Robert Sobera (skok o tyczce), Konrad Bukowiecki (pchnięcie kulą)

  • FC Barcelona na skraju sensacji… aż do momentu, gdy Ewa Pajor przejęła piłkę w 90. minucie! Jej jedno zagranie odmieniło losy meczu! [WIDEO]

    FC Barcelona na skraju sensacji… aż do momentu, gdy Ewa Pajor przejęła piłkę w 90. minucie! Jej jedno zagranie odmieniło losy meczu! [WIDEO]

    FC Barcelona na skraju sensacji… aż do momentu, gdy Ewa Pajor przejęła piłkę w 90. minucie! Jej jedno zagranie odmieniło losy meczu! [WIDEO]

     

    Wielkie emocje, dramatyczny zwrot akcji i bohaterka, która w decydującym momencie przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę – tak można podsumować ostatnie starcie pomiędzy FC Barceloną a Wolfsburgiem w Lidze Mistrzyń.

     

    Barcelona o krok od sensacji

     

    Mecz zapowiadał się jako hit, ale niewielu spodziewało się takiego scenariusza. FC Barcelona, aktualne mistrzynie Europy, dominowały przez większą część spotkania, kontrolując grę i stwarzając groźne sytuacje pod bramką Wolfsburga. Niemiecka drużyna jednak skutecznie się broniła, a w drugiej połowie zdołała nawet wyjść na prowadzenie po znakomitej akcji i celnym strzale.

     

    Gdy zegar wskazywał 90. minutę, wydawało się, że

     

     

  • ❣️”Ewa Pajor znów zadziwia świat – Nie uwierzysz w te bramki! [MUSISZ ZOBACZYĆ]

    ❣️”Ewa Pajor znów zadziwia świat – Nie uwierzysz w te bramki! [MUSISZ ZOBACZYĆ]

    Ewa Pajor ponownie zachwyciła świat piłki nożnej, zdobywając dwie bramki w meczu Ligi Mistrzyń, w którym FC Barcelona pokonała Hammarby 3:0. Spotkanie odbyło się 12 grudnia 2024 roku w ramach 5. kolejki fazy grupowej tych prestiżowych rozgrywek.

     

    Już w 7. minucie meczu Pajor otworzyła wynik spotkania. Po składnej akcji Barcelony, piłka trafiła do niej w polu karnym, a ona precyzyjnym strzałem lewą nogą umieściła ją w siatce. Był to jej trzeci gol w tej edycji Ligi Mistrzyń.

     

    Tuż przed przerwą, w 40. minucie, Pajor ponownie wpisała się na listę strzelców. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego autorstwa Mapi León, Polka znalazła się w odpowiednim miejscu i z bliskiej odległości podwyższyła prowadzenie swojego zespołu.

     

    Dzięki zwycięstwu nad Hammarby, FC Barcelona Femeni zapewniła sobie awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń, zajmując drugie miejsce w grupie D z dorobkiem 12 punktów. Na czele tabeli plasuje się Manchester City z kompletem 15 punktów. Ostatni mecz fazy grupowej Barcelona rozegra 18 grudnia przeciwko “The Citizens”.

     

    Ewa Pajor, po transferze z VfL Wolfsburg w czerwcu 2024 roku, szybko stała się kluczową postacią w ofensywie Barcelony. Jej skuteczność i umiejętność znajdowania się w odpowiednim miejscu na boisku czynią ją nieocenioną zawodniczką w składzie “Dumy Katalonii”.

     

    Warto przypomnieć, że Pajor ma na swoim koncie liczne sukcesy, zarówno na arenie klubowej, jak i reprezentacyjnej. Zdobyła m.in. pięć tytułów mistrza Niemiec z VfL Wolfsburg oraz była najlepszą strzelczynią Bundesligi w sezonie 2018-2019. Jej talent i determinacja sprawiają, że jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w kobiecym futbolu.

     

    Kibice Barcelony z niecierpliwością czekają na kolejne występy Ewy Pajor, licząc na jej dalsze bramki i spektakularne akcje, które przyczynią się do sukcesów ich ukochanej drużyny.

     

     

  • Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać”

    Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać”

    Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać”

    Iga Świątek chce zbliżyć się do swoich fanów? Polska tenisistka w rozmowach z mediami często dostaje pytania o życie prywatne – swoje zainteresowania czy ulubione piosenki – i choć jej odpowiedzi raczej się nie zmieniają, to kibicowską ciekawość trudno zaspokoić. Świątek postanowiła spróbować i właśnie ogłosiła kolejny ważny krok w swojej karierze. “W końcu mogę wam pokazać” – chwali się Świątek.

    Iga Świątek nie mogła być zadowolona ze swojej postawy na ostatnim turnieju WTA w Dubaju. Reprezentantka Polski odpadła w ćwierćfinale po meczu z 17-letnią Mirrą Andriejewą (3:6, 3:6).

    Świątek ma nową stronę. Chce wyjść do kibiców

    Na jednym przegranym turnieju świat się jednak nie kończy. Iga Świątek wciąż jest czołową tenisistką świata, która ma ogromną rzeszę fanów. Do tej pory komunikowała się z nimi między innymi za pomocą swoich mediów społecznościowych oraz poprzez wywiady. Teraz do tego wszystkiego dojdzie również nowa strona.

    “Nowa strona, ta sama ja. W końcu mogę Wam pokazać moją nową stronę internetową. Przez ostatnie miesiące razem z zespołem pracowaliśmy nad tym, żeby było tam wszystko, co dla mnie ważne – tenis, turnieje, moje inicjatywy, ale też trochę dodatków. Po raz pierwszy w jednym miejscu znajdziecie moje ulubione książki, filmy, seriale i muzykę. Jeśli chcecie sprawdzić, czego słucham przed meczem albo co czytam między turniejami – zapraszam!” – napisała na Instagramie.

    https://www.instagram.com/p/DGfx77zCRGP/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

     

    I rzeczywiście. Na stronie igaswiatek.com od razu witają nas krótkie wycinki z ważnych momentów kariery Igi Świątek. W oczy rzucają się również sponsorzy polskiej tenisistki, zwłaszcza Rolex, który jest umiejscowiony w widocznym miejscu w rogu ekranu. Wszyscy jej partnerzy wyświetlają się też w animowanej belce na dole strony.

     

    Do tego dochodzą informacje o zbliżających się meczach, sukcesach polskiej tenisistki, krótki opis jej ulubionych aktywności i odpowiedzi na różne pytania, które mogą przyjść do głowy jej kibicom. Przykład? Tak Iga Świątek opisuje swój dzień meczowy:

     

    “W dzień meczowy budzę się o wyznaczonej godzinie, robię pomiary dla trenerów, i zaczynam dzień. Gdy gram trochę później, staram się przed meczem pójść na spacer, czasami robię rozruch. Gdy gram w sesji wieczornej, robię drzemkę. Rutyny dotyczą tego, co i kiedy jem, jak się rozgrzewam i jak się koncentruję. Przygotowanie zakłada rozgrzewkę na siłowni, potem 30-40 minut na korcie, a tuż przed meczem dynamiczną rozgrzewkę w specjalnych strefach do tego przeznaczonych” – czytamy.

     

    Obecnie strona Igi Świątek działa dość wolno, ale to nie dziwi. Polska tenisistka promuje ją we wszystkich mediach społecznościowych, więc aktualne obciążenie musi być olbrzymie. Wkrótce sytuacja powinna się unormować.

     

  • Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać”

    Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać”

    Iga Świątek ogłosiła światu o 13:56. “W końcu mogę wam pokazać

    Iga Świątek chce zbliżyć się do swoich fanów? Polska tenisistka w rozmowach z mediami często dostaje pytania o życie prywatne – swoje zainteresowania czy ulubione piosenki – i choć jej odpowiedzi raczej się nie zmieniają, to kibicowską ciekawość trudno zaspokoić. Świątek postanowiła spróbować i właśnie ogłosiła kolejny ważny krok w swojej karierze. “W końcu mogę wam pokazać” – chwali się Świątek.

    Iga Świątek nie mogła być zadowolona ze swojej postawy na ostatnim turnieju WTA w Dubaju. Reprezentantka Polski odpadła w ćwierćfinale po meczu z 17-letnią Mirrą Andriejewą (3:6, 3:6).

    Świątek ma nową stronę. Chce wyjść do kibiców
    Na jednym przegranym turnieju świat się jednak nie kończy. Iga Świątek wciąż jest czołową tenisistką świata, która ma ogromną rzeszę fanów. Do tej pory komunikowała się z nimi między innymi za pomocą swoich mediów społecznościowych oraz poprzez wywiady. Teraz do tego wszystkiego dojdzie również nowa strona.

    “Nowa strona, ta sama ja. W końcu mogę Wam pokazać moją nową stronę internetową. Przez ostatnie miesiące razem z zespołem pracowaliśmy nad tym, żeby było tam wszystko, co dla mnie ważne – tenis, turnieje, moje inicjatywy, ale też trochę dodatków. Po raz pierwszy w jednym miejscu znajdziecie moje ulubione książki, filmy, seriale i muzykę. Jeśli chcecie sprawdzić, czego słucham przed meczem albo co czytam między turniejami – zapraszam!” – napisała na Instagramie.

    I rzeczywiście. Wchodząc na stronę igaswiatek.com od razu witają nas krótkie wycinki z ważnych momentów kariery Igi Świątek. W oczy rzucają się również sponsorzy polskiej tenisistki – zwłaszcza Rolex, który jest umiejscowiony w widocznym miejscu w rogu ekranu. Wszyscy jej partnerzy wyświetlają się też w animowanej belce na dole strony.

    Do tego dochodzą informacje o zbliżających się meczach, sukcesach polskiej tenisistki, krótki opis jej ulubionych aktywności i odpowiedzi na różne pytania, które mogą przyjść do głowy jej kibicom. Przykład? Tak Iga Świątek opisuje swój dzień meczowy:

    “W dzień meczowy budzę się o wyznaczonej godzinie, robię pomiary dla trenerów, i zaczynam dzień. Gdy gram trochę później, staram się przed meczem pójść na spacer, czasami robię rozruch. Gdy gram w sesji wieczornej, robię drzemkę. Rutyny dotyczą tego, co i kiedy jem, jak się rozgrzewam i jak się koncentruję. Przygotowanie zakłada rozgrzewkę na siłowni, potem 30-40 minut na korcie, a tuż przed meczem dynamiczną rozgrzewkę w specjalnych strefach do tego przeznaczonych” – czytamy.

    Obecnie strona Igi Świątek działa dość wolno, ale to nie dziwi. Polska tenisistka promuje ją we wszystkich mediach społecznościowych, więc aktualne obciążenie musi być olbrzymie. Wkrótce sytuacja powinna się unormować.

  • Wielka zmiana stała się faktem. Iga Świątek ogłosiła to przed Indian Wells

    Wielka zmiana stała się faktem. Iga Świątek ogłosiła to przed Indian Wells

    Wielka zmiana stała się faktem. Iga Świątek ogłosiła to przed Indian Well

    Iga Świątek wraz z innymi liderkami kobiecego tenisa zapowiadały wielką metamorfozę WTA. Większość z nich ma zostać ujawniona przed rozpoczęciem się turnieju w Indian Wells, a już teraz pojawiają się różne przecieki ich dotyczące. W sieci krąży nowe logo organizacji.

    Tenisistki zapowiedziały zmiany w WTA
    Iga Świątek w opublikowanym przez WTA nagraniu zapowiada oczekiwaną zmianę, a Jessica Pegula otwarcie mówi o tym, że “będzie głośno”. “Oczekiwanie dobiega końca” — zaznacza Paula Badosa, a Qinwen Zheng oświadcza: “nowa era rozpocznie się niebawem”. Coco Gauff z kolei zaznacza, że “To jest to. Nie możesz tego przegapić”.

    Tak będzie wyglądało nowe logo WTA?
    Jeden z dziennikarzy uchylił rąbka tajemnicy dotyczącej metamorfozy WTA, zaznaczając, że organizacja zmienia logo, wygląd transmisji, ale też strony internetowej, dodatkowo zapowiada ulepszenia we wszystkich aspektach.

    W sieci pojawiają się przecieki dotyczące wspomnianych nowości, pokazano też logo, które najprawdopodobniej zastąpi obecne. To na swoim profilu na platformie X pokazał je Bartosz Ignacik.

    “Zmiany w WTA — m.in. nowe logo i nowe oprawy graficzne. Już od Indian Wells 2025” — napisał dziennikarz Canal Plus na swoim profilu.

    W komentarzach pod postem dziennikarza widać, że to nowe logo organizacji nie przypadło do gustu fanom tenisa. “WTA to jakaś nowa karta płatnicza”, “Jak logo Action”, “Słabe to logo”, “Nie mówicie, że to, to” — piszą internauci w sieci.

    Kiedy startuje Indian Wells?
    Już 5 marca rozpocznie się turniej w Indian Wells, w którym Iga Świątek będzie bronić zdobytego przed rokiem tytułu. Polka pokonała wtedy Marię Sakkari 6:4. 6:0. Teraz wiceliderka rankingu WTA nie będzie miała łatwiejszego zadania, a do obronienia ma sporo punktów.

  • Kolejny nieudany występ Magdaleny Fręch

    Kolejny nieudany występ Magdaleny Fręch

    Kolejny nieudany występ Magdaleny Fręc

    Magdalena Fręch odpadła już w pierwszej rundzie turnieju rangi WTA 500 w Meridzie. Nasza tenisistka musiała uznać wyższość reprezentantki Armenii Eliny Awanesjan 6:4, 3:6, 3:6.

    Od początku sezonu Magdalena Fręch wygrała łącznie trzy spotkania w dwóch turniejach. Tylko w jednym z nich zamknęła mecz w dwóch setach. Turniej rangi WTA 500 w Meridzie był siódmym dla naszej tenisistki.

    Niestety rozstawiona z “siódemką” Polka po raz kolejny w tym sezonie nie była w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Mimo udanej inauguracji Fręch przegrała z reprezentantką Armenii Eliną Awanesjan 4:6, 6:3, 6:3.

    Tenisistka urodzona w Rosji znakomicie rozpoczęła pojedynek, bowiem przełamała rywalkę przy pierwszej możliwej okazji (2:0). Nasza tenisistka od razu miała szansę, by odrobić stratę, lecz zmarnowała cztery break pointy.

    W momencie, gdy Fręch przegrywała 0:3, doszło do jej przebudzenia. Cztery wygrane gemy z rzędu, w tym dwa przy serwisie przeciwniczki sprawiły, że Polka wyszła na prowadzenie 4:3. Wówczas figle spłatała jej pogoda, bowiem mecz został przerwany przez deszcz.

    Krótka przerwa nie wybiła jednak z rytmu łodzianki, która utrzymała podanie i wyszła na 5:3. W kolejnym gemie serwisowym Fręch wykorzystała trzecią piłkę setową i dzięki temu udanie rozpoczęła spotkanie.

    Polka mogła pójść za ciosem na początku II partii, ale nie wykorzystała żadnego z czterech break pointów. Pożałowała tego w szóstym gemie, kiedy to Awanesjan zanotowała przełamanie i prowadziła wówczas 4:2.

    W dziewiątym gemie reprezentantka Armenii stanęła przed szansą zamknięcia seta i nie zawiodła. Dzięki temu po zwycięstwie 6:3 doprowadziła do decydującej odsłony rywalizacji.

    Mimo że Awanesjan przełamała na dzień dobry w trzecim secie, to Fręch była w stanie się podnieść. Najpierw odrobiła stratę, a następnie wygrała kolejnego gema przy podaniu rywalki, wychodząc na prowadzenie 3:1.

    Jednak reprezentantka Armenii też szybko odrobiła stratę, doprowadzając następnie do remisu 3:3. Po kolejnym przełamaniu Awanesjan udało jej się utrzymać przewagę, przez co zrobiło się 5:3.

    Fręch była w bardzo trudnej sytuacji. Po przegraniu czterech gemów z rzędu najpierw musiała utrzymać podanie, a następnie przełamać. Jednak Polka zawiodła przy swoim serwisie, kiedy to jej błąd z forhendu zapewnił przeciwniczce piłki meczowe, a następnie nie obroniła bekhendu Awanesjan.