Category: Home

  • Wystarczyły dwa miesiące. Słowa trenera Świątek brzmią jak ponury żart

    Wystarczyły dwa miesiące. Słowa trenera Świątek brzmią jak ponury żart

    Wystarczyły dwa miesiące. Słowa trenera Świątek brzmią jak ponury żart

    Dwa miesiące temu Wim Fissette, trener Igi Świątek, bez wahania wskazał, co jest największym atutem Polki na korcie. – Mentalność, twarda mentalność – podkreślał. Teraz jego słowa brzmią jak ponury żart. Lech Sidor, dziennikarz Eurosportu, nie ukrywa, że pod tym względem postawa Świątek w ostatnich tygodniach pozostawia wiele do życzenia.

     

    Iga Świątek w tym sezonie nie osiąga takich wyników, jakich by sobie sama życzyła oraz wszyscy jej kibice. Wiceliderka światowego rankingu odpadła w półfinale Australian Open po porażce z Amerykanką Madison Keys (5. WTA) 7:5, 1:6, 6:7 (8:10), w Dosze przegrała też w półfinale z Jeleną Ostapenko (Łotwa, 27. WTA) 3:6, 1:6, a w Dubaju w ćwierćfinale z Rosjanką Mirrą Andriejewą (9. WTA) 3:6, 3:6.

     

    Wystarczyły dwa miesiące. Teraz słowa trenera Igi Świątek brzmią jak ponury żart

    W zeszłym roku Wim Fissette zaczął pracę w roli trenera Świątek. Dwa miesiące temu bez wahania wskazał, co jest największym atutem Polki na korcie.

     

    – Mentalność, twarda mentalność – powiedział krótko belgijski szkoleniowiec.

     

    Ostatnie tygodnie brutalnie zweryfikowały słowa trenera Świątek. Polka, gdy przegrywa, bardzo się denerwuje i popełnia mnóstwo niewymuszonych błędów (w pojedynku z Andriejewą miała ich aż 31!). W dodatku zdarzyło się jej krzyczeć czy rzucać rakietą. Gołym okiem widać, że w trudnych momentach zachowanie Polki pozostawia wiele do życzenia. Na brak odpowiedniego nastawienia u Świątek od razu zwrócili uwagę eksperci.

     

    – Iga zaczęła z powrotem zachowywać się nerwowo. Za szybko wpada w takie stany, w których ciężko jej wyjść. Niedawno miała narzędzia i znajdowała sposób, by odwrócić mecze. Niestety, od początku roku pojawią się stany, jakby Iga cofnęła się do okresu, tych wczesnych swoich występów, kiedy wchodziła do Wielkiego Szlema, jeszcze za czasów trenera Piotra Sierzputowskiego, kiedy zaczęła się rozpędzać do wielkiej kariery – mówi Lech Sidor, komentator Eurosportu, w programie na kanale Meczyki na YouTube.

     

    Według Lecha Sidora kluczowa rola teraz stoi przed Darią Abramowicz, psycholożki Igi Świątek. To przed nią jest duża robota to zrobienia.

     

    – Daria powinna też wtrącić swoje trzy grosze, bo tak rozchwianej emocjonalnie Igi to chyba pani Daria w swojej karierze, kontaktu z Igą, jeszcze nie miała, więc to jest ewidentnie robota do zrobienia, by Iga przestała wpadać w panikę, to raz, bo takie można było odnieść wrażenie, że ona nie bardzo wierzy w swoje umiejętności. Właśnie to, co było z trenerem Tomaszem Wiktorowskim. […] Tu trzeba plan naprawczy jakiś zrobić i miejmy nadzieję, że Igę zobaczymy w Miami i w Indian Wells, taką, jaką chcielibyśmy oglądać zawsze – dodał Lech Sidor.

     

    Świątek w tym sezonie ma bilans: 14 zwycięstw i 4 porażki. Teraz Polka grać będzie w prestiżowym turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Indian Wells (5-16 marca).

     

  • Andżelika Wójcik, Kaja Ziomek-Nogal i Karolina Bosiek wygrały zawody Pucharu Świata w Tomaszowie Mazowieckim w sprincie drużynowym

    Andżelika Wójcik, Kaja Ziomek-Nogal i Karolina Bosiek wygrały zawody Pucharu Świata w Tomaszowie Mazowieckim w sprincie drużynowym

    Andżelika Wójcik, Kaja Ziomek-Nogal i Karolina Bosiek wygrały zawody Pucharu Świata w Tomaszowie Mazowieckim w sprincie drużynowym

    Polki w składzie: Andżelika Wójcik, Kaja Ziomek-Nogal, Karolina Bosiek wygrały zawody Pucharu Świata w Tomaszowie Mazowieckim w sprincie drużynowym. Konkurencję tę rozegrano po raz trzeci, a zarazem ostatni w trwającym cyklu. Biało-czerwone triumfowały także w klasyfikacji generalnej.

     

    Można zaryzykować stwierdzenie, że Polska jest światową potęgą w tej konkurencji. Biało-czerwone w tym sezonie nie schodziły z podium. Były drugie w Pekinie, a następnie drugie w Calgary. Szybsze za pierwszym razem okazały się tylko Holenderki, a za drugim Kanadyjki. I to właśnie z tymi ostatnimi do samego końca trwała walka o triumf w klasyfikacji generalnej.

     

    Przed zawodami w Tomaszowie Mazowieckim różnica w zestawieniu wynosiła tylko pięć punktów. Było więc jasne: ten zespół, który zakończy zmagania wyżej, wygra cykl Pucharu Świata.

     

    Wójcik, Ziomek-Nogal i Bosiek bieg rozegrały znakomicie. Uzyskały czas 1:28.07. Na duże wyrazy uznania zasługuje Bosiek, która na ostatniej połówce okrążenia odrobiła wirtualną stratę do Holenderek. Polki wygrały niedzielne zmagania przed Kanadyjkami (1:28.30) i właśnie drużyną z Niderlandów (1:28.46).

     

    Tym samym biało-czerwone wygrały w tej konkurencji klasyfikację generalną Pucharu Świata. W tych okolicznościach to podwójny sukces. Wójcik, Ziomek-Nogal i Bosiek zostały bowiem też pierwszymi reprezentantkami naszego kraju, które sięgnęły po złoto Pucharu Świata w Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim.

     

    Puchar Świata – klas. generalna w sprincie drużynowym kobiet:

    1. Polska – 168

    2. Kanada – 157

    3. Kazachstan – 126

    4. Niemcy – 122

    5. Holandia – 108

     

  • Sukces Macieja Kota w USA. Będzie dodatkowe miejsce dla Polski w Pucharze Świata

    Sukces Macieja Kota w USA. Będzie dodatkowe miejsce dla Polski w Pucharze Świata

    Podczas gdy polskie skoki pogrążone są w kryzysie i konfliktach, w cieniu swoją pracę wykonuje Maciej Kot, który w Iron Mountain walczy o dodatkowe miejsce dla Polski w ostatnim periodzie Pucharu Świata. Przed niedzielnym konkursem sytuacja była bardzo dobra. Polak zakończył rywalizację na siódmym miejscu, zaś jego najgroźniejszy rywal był piąty. To sprawia, że Polska, a właściwie Kot, dostanie dodatkowe miejsce w Pucharze Świata do końca sezonu.

     

    Maciej Kot swego czasu mógł być traktowany jako jeden z najlepszych skoczków świata. Polak wspólnie z Kamilem Stochem i pozostałymi naszymi gwiazdami błyszczał i potrafił nawet wygrywać konkursy Pucharu Świata. Od tego momentu wiele się jednak zmieniło, a Kot na dobre wypadł z elity.

     

    W tym sezonie jego występy w Pucharze Świata są okazjonalne, ale w ostatnich kilku tygodniach naprawdę dobrze radzi sobie na zapleczu, a więc w Pucharze Kontynentalnym. Tam Kot zbudował sobie dobrą pozycję i przed wylotem do Iron Mountain jasne było, że będzie walczył o dodatkowe miejsce dla naszej kadry w Pucharze Świata.

     

    Maciej Kot zrobił swoje. Dodatkowe miejsce dla Polski

     

    Aby tak się stało, Kot musi zająć miejsce na podium klasyfikacji szóstego periodu Pucharu Kontynentalnego. Przed ostatnim konkursem w USA sytuacja była bardzo dobra. Polak plasował się bowiem na trzeciej lokacie z przewagą 48 punktów nad drugim Zakiem Mogelem.

     

    Po pierwszej serii rywalizacji na obiekcie w USA sytuacja była dla Kota naprawdę korzystna. Polak plasował się bowiem na piątym miejscu po skoku na 128. metrów. Co jednak najważniejsze, za jego plecami znajdował się największy rywal – Zak Mogel ze stratą nieco ponad punktu.

     

    W drugiej serii zdecydowanie lepiej spisał się jednak Mogel, który w trudnych warunkach osiągnął 123,5 metra. Chwilę później Kot w bardziej sprzyjającej aurze zdołał wylądował na 118. metrze, co sprawiało, że sytuacja stała się niebezpieczna. Ostatecznie pomogli jednak rywale, którzy wyprzedzali Mogela. Słoweniec ostatecznie ukończył konkurs na piątym miejscu, za co otrzymał 45 oczek. Maciej Kot zaś zajął 7. lokatę, co dało 36 punktów i dość spokojne zapewnienie sobie podium w klasyfikacji szóstego periodu. To oznacza, że Thomas Thurnbichler będzie mógł wystawić sześciu skoczków w nadchodzących konkursach Pucharu Świata. 

     

  • Awantura pod wpisem Igi Świątek. Oli Kwaśniewskiej puściły nerwy. Dosadniej już się nie da

    Awantura pod wpisem Igi Świątek. Oli Kwaśniewskiej puściły nerwy. Dosadniej już się nie da

    Awantura pod wpisem Igi Świątek. Oli Kwaśniewskiej puściły nerwy. Dosadniej już się nie da

     

    Gdy emocje po turniejach w Dosze i Dubaju nieco opadły, Iga Świątek zabrała głos i w mediach społecznościowych podzieliła się odczuciami. Jej nowy wpis sprowokował lawinę komentarzy i… awanturę. Głos zabrała m.in. Aleksandra Kwaśniewska, która nie wytrzymała i dosadnie odpowiedziała jednej z internautek. Zarzuciła jej “udawaną troskę” o wiceliderkę rankingu WTA. Na tym jednak nie poprzestała. Zrobiło się burzliwie. Co takiego jeszcze napisała?

     

    Ostatnie dwa turnieje nie potoczyły się po myśli Igi Świątek. Najpierw nie zdołała obronić tytułu w Dosze, a następnie odpadła w ćwierćfinale zawodów w Dubaju. Co prawda dotarła dalej niż liderująca w rankingu WTA Aryna Sabalenka, lecz i tak nie odrobi strat, a wręcz je powiększy. Jeszcze niedawno dystans do Białorusinki wynosił 186 punktów, później zwiększył się do 806 “oczek”, a teraz będzie wynosił 1091 pkt.

     

    Po niedawnej porażce z Mirrą Andriejewą Świątek publicznie podzieliła się odczuciami. “Takie wyniki mnie nie zadowalają. Czuję, że zawiodłam” – powiedziała na konferencji prasowej. Nie była zaskoczona tym, że 17-letnia Rosjanka plasująca się poza czołową dziesiątką postawiła tak twarde warunki. “Nie jest tak, jak było jeszcze jakiś czas temu, że zawodniczki spoza czołowej dwudziestki były łatwo pokonywane. Teraz każda może wygrać te turnieje. Tak już jest od kilku lat” – wyjaśniła.

     

    Kalendarz nie pomaga. Cały czas przemieszczamy się pomiędzy kontynentami. Zmieniamy nawierzchnię i piłki. To nie jest łatwe

     

    ~ – dorzuciła

     

    Gdy emocje nieco opadły, Iga raz jeszcze zabrała głos. Lecz tym razem nie w rozmowie z dziennikarzami, a już bardziej na swoich warunkach – w mediach społecznościowych. Zamieściła wpis, który spowodował gorącą dyskusję.

     

    Gorąco pod nowym wpisem Igi Świątek. “Nie wypada schodzić poniżej określonego poziomu

    https://www.instagram.com/p/DGVd2R8CbO4/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

     

    Po zawodach w Dosze i Dubaju na instagramowym profilu Igi Świątek pojawił się podsumowujący wpis. Wiceliderka rankingu WTA podzieliła się z kibicami kilkoma zdjęciami z obu tych turniejów. Niektóre przedstawiają jej pracę na korcie oraz w kuluarach, inne dokumentują relaks na plaży. Do fotografii dołączony jest opis.

     

    “Z pewnością nie były to wyniki i gra, których chciałam i jasne, że potrzebowałam kilku godzin, aby to przerobić i przetrawić. Niemniej jednak, ciężka praca i tour trwają cały czas, prawda? A więc teraz szybki czas na zmianę perspektywy i wyciągnięcie wniosków. Do zobaczenia wkrótce w tenisowym raju w Kalifornii! Dziękuję Doha, dziękuję Dubaj” – czytamy.

     

    Wpis doczekał się ponad tysiąca komentarzy. Wybuchła nawet… awantura, bo oprócz pełnych zrozumienia i empatii komentarzy, są też takie bardzo dosadne, wręcz nieprzyjemne. “Nadchodzi ten trudny moment, w którym zaczynają cię ogrywać nastolatki, a ty dorosła i doświadczona zaczynasz tracić panowanie nad sobą. Już chyba nikt nie ma wątpliwości, że coś złego dzieje się w Twoim zespole, może jednak to nie trener był problemem, może warto zweryfikować wszystkich członków” – napisała jedna z internautek.

     

    Wspieram, ale poziom nieregularności osiągnął już chyba maximum. Wg mnie nie wypada schodzić poniżej określonego poziomu, co Iga od dawna prezentuje. Nie chodzi już nawet o wyniki, ale sam styl i ilość błędów. Coś jest ewidentnie nie tak, a szkoda, bo potencjał wielki. Liczę na zmiany

     

    ~ – dorzuciła inna komentująca.

     

    I się zaczęło. W obronie Świątek stanęło wielu fanów, w tym Aleksandra Kwaśniewska. “Według mnie również nie wypada schodzić poniżej określonego poziomu, jakim jest na przykład przy**********cy komentarz udający troskę. Liczę na zmiany” – nie wytrzymała. Na odpowiedź nie musiała długo czekać. “Każdy mierzy swoją miarą. Dobrze wiedzieć, ze czyta Pani w myślach i zna moje intencje. Moja opinia to nic innego, jak statystyki z meczu i powtórka tego, o czy sama Iga mówiła na konferencji prasowej” – wyjaśniła internautka

     

    Do żywej dyskusji dołączyli pozostali, a i Kwaśniewska nie poprzestała na jednorazowym zabraniu głosu. “Nic pani nie rozumie, niestety. Proszę sobie zadać pytanie, co pani chciała osiągnąć, pisząc jednej z najlepszych tenisistek świata, że według pani powinna się bardziej starać? Serio, proszę poświęcić temu chwilę autorefleksji. Co takiego jest w pani, co sprawia, że Iga musi znać pani opinię na jej temat i się z nią liczyć?” – odparowała.

     

    “Proszę przeczytać swój komentarz i wyobrazić sobie, co czuje osoba, która daje z siebie wszystko, sama ma bardzo wysokie oczekiwania wobec siebie, czuje na sobie ciężar oczekiwań całego narodu, który nie ma od niej lepszego sportowca i jak tylko przegra mecz jest zasypywana komentarzami ‘wspierających’ rodaków, że co to ma być. Jeśli nie jest pani w stanie wykrzesać z siebie odrobiny empatii, to po prostu współczuję” – dodała jeszcze.

    Zasygnalizowała, że oczywiście każdy ma prawdo do wyrażenia swojej opinii, ale może warto zastanowić się, czy przy okazji nie robi się komuś przykrości. “Jeśli pani się wydaje, że ten komentarz był jakimkolwiek wsparciem dla sportowca, to myli się pani, co może stwierdzić każda choć odrobinę inteligentna emocjonalnie osoba” – podsumowała Kwaśniewska.

     

     

  • Polski Związek Narciarski reaguje na rezygnację Alexandra Stoeckla! Jest komunikat

    Polski Związek Narciarski reaguje na rezygnację Alexandra Stoeckla! Jest komunikat

    Polski Związek Narciarski reaguje na rezygnację Alexandra Stoeckla! Jest komunikat

    Polski Związek Narciarski wreszcie przemówił po rezygnacji Alexandra Stoeckla! Austriacki dyrektor został zaproszony na posiedzenie władz, po którym pojawił się komunikat. “Wyjaśniono sobie wszelkie wzajemne zarzuty i wątpliwości” — przekazał PZN.

     

    14 lutego gruchnęła informacja o wielkich zmianach w Polskim Związku Narciarskim. Przy pomocy norweskich mediów do dymisji podał się dyrektor sportowy PZN Alexander Stoeckl. Szef skoków jako powód wskazał między innymi słowa Adama Małysza w TVP Sport. Tego samego dnia Przegląd Sportowy Onet ujawnił, że ze stanowiska postanowił zrezygnować Filip Rzepecki. Dyrektor odpowiedzialny za narciarstwo alpejskie wytłumaczył nam swoją decyzję między innymi nadmierną biurokracją.

     

    — Nie widziałem szans wprowadzania zmian, które są niezbędne, aby naprawić narciarstwo alpejskie. Zdarzało się, że moja decyzyjność była ograniczana lub zmieniana przez osoby wyżej postawione — wyjaśniał na naszych łamach Rzepecki. Dodawał, że pozostanie na stanowisku do końca trwania umowy, a więc do kwietnia, by władze zdążyły znaleźć zastępcę.

     

    Polski Związek Narciarski wydał komunikat. Pierwsze oświadczenie od burzy

     

    Decyzje wywołały ogromne zamieszanie, a które pozostawało bez komentarza związku oraz prezesa Adama Małysza. Rafał Kot, członek zarządu PZN, zdradził w rozmowie z Super Expressem, że do obu dyrektorów zaproszono na sobotnie posiedzenie władz. Przegląd Sportowy Onet dowiedział się, że Stoeckl dotarł jedynie wirtualnie. Właśnie po spotkaniu poznaliśmy pierwsze stanowisko PZN w tej sprawie.

     

    OŚWIADCZENIE POLSKIEGO ZWIĄZKU NARCIARSKIEGO W SPRAWIE REZYGNACJI ALEXANDRA STOECKLA Z FUNKCJI DYREKTORA SPORTOWEGO DS. SKOKÓW NARCIARSKICH I KOMBINACJI NORWESKIEJ

     

    W związku ze złożoną listownie rezygnacją przez Alexandra Stoeckla z funkcji dyrektora sportowego ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej Polski Związek Narciarski zwołał posiedzenie Zarządu w celu omówienia zaistniałej sytuacji i wyjaśnienia powodów tej decyzji. Na posiedzenie Zarządu PZN został oczywiście zaproszony Alex Stoeckl, który zaproszenie to zaakceptował i uczestniczył w nim w formie online, przedstawiając podłoże podjęcia swojej decyzji. Odpowiedział też na dodatkowe pytania skierowane do niego od członków Zarządu. Całość spotkania przebiegła w spokojnej i przyjaznej atmosferze, z bardzo dobrym nastawieniem obu stron zmierzających do pełnego i wzajemnego zrozumienia. Wyjaśniono sobie wszelkie wzajemne zarzuty i wątpliwości. Tym niemniej każda ze stron pozostała przy swojej ocenie zaistniałej sytuacji.

     

    Po trwającej około godziny dyskusji Zarząd uznał, że w obliczu wzajemnej utraty zaufania przez obie strony, postanowiono przyjąć rezygnację Stoeckla z pełnionej funkcji, co powoduje rozwiązanie z nim umowy w trybie natychmiastowym. Podziękowano przy tym serdecznie za dotychczasową współpracę.

     

  • Hiszpanie ocenili Szczęsnego po tym, co pokazał z Las Palmas. Krótko i dosadnie

    Hiszpanie ocenili Szczęsnego po tym, co pokazał z Las Palmas. Krótko i dosadnie

    Hiszpanie ocenili Szczęsnego po tym, co pokazał z Las Palmas. Krótko i dosadni

     

    FC Barcelona długo nie mogła przełamać defensywy Las Palmas, ale w końcu się jej to udało. Wygrała 2:0, a Wojciech Szczęsny nadal nie przegrał meczu w katalońskim klubie. Hiszpanie nie mogą się nadziwić jego serii. Wprost nazywają go “talizmanem”. Po kolejnym czystym koncie piszą o Polaku w samych superlatywach.

     

    – Tak słabo grająca w ofensywie FC Barcelona potrzebowała przebłysku geniuszu jednego ze swojego piłkarzy. I go otrzymała w postaci piłkarza, który pojawił się w przerwie. Dzięki jego bramce, a potem trafieniu w doliczonym czasie gry FC Barcelona wygrała na wyjeździe z Las Palmas 2:0. Flick znowu pokazał, że potrafi reagować na to, co się dzieje na boisku – relacjonował dziennikarz Sport.pl Paweł Matys.

     

    Hiszpanie ocenili Szczęsnego. “Talizman”

     

    Pełne spotkanie w katalońskich barwach rozegrali Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny. Ten drugi znów mógł świętować czyste konto. Jego postawę doceniły media. Portal lesportiudecatalunya.cat postanowił ocenić piłkarzy za mecz z Las Palmas. Do każdego z nich przypisali jedno słowo.

     

    “Niezawodny” – takim przymiotnikiem określono Szczęsnego, który – jak zauważono – z upływem minut grał coraz lepiej, choć nie miał zbyt wiele pracy.

     

    Mario Rios z katalońskiego dziennika “Mundo Deportivo” odnotował, że Barcelona ze Szczęsnym w bramce po prostu nie przegrywa. Były reprezentant Polski jest niepokonany już 11 meczów. Co więcej – w lidze zachował trzy czyste konta na pięć spotkań.

     

    “Po kilku miesiącach aklimatyzacji Polak jest teraz panem i władcą bramki Barcelony, a dzięki niemu drużyna nie zaznała porażki. Ma na swoim koncie 10 zwycięstw i jeden remis – przeciwko Atalancie w Lidze Mistrzów. Po tym, jak zachował czyste konto na Gran Canarii w drugim meczu z rzędu, Tek stracił 10 bramek w 11 meczach” – pisze dziennikarz.

     

    “Polski bramkarz nie miał zbyt wiele pracy, ale był uważny i bardzo skoncentrowany. Napastnicy UD Las Palmas praktycznie nie sprawiali mu kłopotów przez całe 90 minut” – tak skomentowano występ Szczęsnego w katalońskim dzienniku “Sport”, przyznając mu notę sześć i określając jednym słowem: “spokojny”.

     

     

     

    “Niepowstrzymana passa Szczęsnego: Kto może przerwać jego passę bez porażki?” – zastanawia się Andres Quiroz z portalu fcbarcelonanoticias.com. Polak został ochrzczony mianem talizmanu FC Barcelony.

     

     

     

    FC Barcelona z Wojciechem Szczęsnym i Robertem Lewandowskim prowadzi w tabeli La Liga. Ma na koncie 54 punkty. O trzy więcej niż Real, który swój mecz rozegra w niedzielę z Gironą. Już we wtorek 25 lutego Katalończycy zagrają z Atletico Madryt w półfinale Pucharu Króla. Kolejnym ligowym rywalem 2 marca będzie Real Sociedad.

  • Andriejewa dostała pytanie o Świątek i się zaczęło. Oto co powiedziała

    Andriejewa dostała pytanie o Świątek i się zaczęło. Oto co powiedziała

    Andriejewa dostała pytanie o Świątek i się zaczęło. Oto co powiedział

     

    Bohaterką minionego turnieju WTA 1000 w Dubaju została Mirra Andriejewa, dla której zwycięstwo w imprezie tej rangi jest największym sukcesem w karierze. 17-letnia Rosjanka w finale okazała się lepsza od Clary Tauson, a w ćwierćfinale pokonała Igę Świątek. Młoda zawodniczka porównała przeciwko Polce oraz Białorusince Arynie Sabalence.

     

    W sobotę odbył się finał turnieju WTA 1000 w Dubaju. Jego skład był dość niespodziewany, albowiem zmierzyły się dwie nowe gwiazdy młodego pokolenia. 17-letnia Mirra Andriejewa pokonała 22-letnią Clarę Tauson 7:6(1), 6:1 i została najmłodszą zawodniczką, która wygrała imprezę rangi WTA 1000 od wprowadzenia jej w 2009 roku.

     

    Andriejewa przemówiła po sukcesie w Dubaju. Tak powiedziała o Świątek

    Droga młodej Rosjanki do zwycięstwa wiodła przez aż trzy mistrzynie wielkoszlemowe: Marketę Vondrousovą, Igę Świątek oraz Elenę Rybakinę. Polkę oraz Kazaszkę musiała ograć kolejno w ćwierćfinale i półfinale. Z kolei Tauson na wczesnym etapie rywalizacji z gry wyeliminowała Arynę Sabalenkę.

     

    Mirra Andriejewa po swoim zwycięstwie została zapytana o porównanie gry przeciwko Świątek i Sabalence, z którą także niedawno się mierzyła. Miało to miejsce podczas czwartej rundy Australian Open. Wówczas górą 6:1, 6:2 była Białorusinka.

     

    [W przypadku Świątek – red.] Myślę, że nie chodzi o siłę, ale o umiejscowienie jej uderzeń, ponieważ gra bardzo blisko linii i ma świetną rotację. Piłka leci bardzo, bardzo szybko. Spin, który nadaje piłce, sprawia, że piłka odbija się jeszcze wyżej – powiedziała Andriejewa. – Z kolei Aryna jest bardzo, bardzo silną zawodniczką. Zawsze będzie oddawać swoje uderzenia. Nie powiedziałabym nawet, że gra płasko, ponieważ jej uderzenia są bardzo aktywne. Dla mnie jest to trudność, aby nadążyć za jej zagraniami – podsumowała.

     

    Zwycięstwo w turnieju w Dubaju sprawi, że Mirra Andriejewa w poniedziałek zadebiutuje w czołowej dziesiątce rankingu WTA. 17-letnia Rosjanka awansuje o pięć miejsc i zostanie dziewiątą rakietą świata. “Życiówkę” osiągnie także Madison Keys – będzie piąta – mimo że ona w ogóle nie grała na Bliskim Wschodzie. To jednak efekt straty punktów Jasmine Paolini.

  • Hiszpanie ocenili Szczęsnego po tym, co pokazał z Las Palmas. Krótko i dosadnie

    Hiszpanie ocenili Szczęsnego po tym, co pokazał z Las Palmas. Krótko i dosadnie

    Hiszpanie ocenili Szczęsnego po tym, co pokazał z Las Palmas. Krótko i dosadnie

    FC Barcelona długo nie mogła przełamać defensywy Las Palmas, ale w końcu się jej to udało. Wygrała 2:0, a Wojciech Szczęsny nadal nie przegrał meczu w katalońskim klubie. Hiszpanie nie mogą się nadziwić jego serii. Wprost nazywają go “talizmanem”. Po kolejnym czystym koncie piszą o Polaku w samych superlatywach.

     

    – Tak słabo grająca w ofensywie FC Barcelona potrzebowała przebłysku geniuszu jednego ze swojego piłkarzy. I go otrzymała w postaci piłkarza, który pojawił się w przerwie. Dzięki jego bramce, a potem trafieniu w doliczonym czasie gry FC Barcelona wygrała na wyjeździe z Las Palmas 2:0. Flick znowu pokazał, że potrafi reagować na to, co się dzieje na boisku – relacjonował dziennikarz Sport.pl Paweł Matys.

     

    Hiszpanie ocenili Szczęsnego. “Talizman”

    Pełne spotkanie w katalońskich barwach rozegrali Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny. Ten drugi znów mógł świętować czyste konto. Jego postawę doceniły media. Portal lesportiudecatalunya.cat postanowił ocenić piłkarzy za mecz z Las Palmas. Do każdego z nich przypisali jedno słowo.

     

    “Niezawodny” – takim przymiotnikiem określono Szczęsnego, który – jak zauważono – z upływem minut grał coraz lepiej, choć nie miał zbyt wiele pracy.

     

    Mario Rios z katalońskiego dziennika “Mundo Deportivo” odnotował, że Barcelona ze Szczęsnym w bramce po prostu nie przegrywa. Były reprezentant Polski jest niepokonany już 11 meczów. Co więcej – w lidze zachował trzy czyste konta na pięć spotkań.

     

    “Po kilku miesiącach aklimatyzacji Polak jest teraz panem i władcą bramki Barcelony, a dzięki niemu drużyna nie zaznała porażki. Ma na swoim koncie 10 zwycięstw i jeden remis – przeciwko Atalancie w Lidze Mistrzów. Po tym, jak zachował czyste konto na Gran Canarii w drugim meczu z rzędu, Tek stracił 10 bramek w 11 meczach” – pisze dziennikarz.

     

    “Polski bramkarz nie miał zbyt wiele pracy, ale był uważny i bardzo skoncentrowany. Napastnicy UD Las Palmas praktycznie nie sprawiali mu kłopotów przez całe 90 minut” – tak skomentowano występ Szczęsnego w katalońskim dzienniku “Sport”, przyznając mu notę sześć i określając jednym słowem: “spokojny”.

     

    “Niepowstrzymana passa Szczęsnego: Kto może przerwać jego passę bez porażki?” – zastanawia się Andres Quiroz z portalu fcbarcelonanoticias.com. Polak został ochrzczony mianem talizmanu FC Barcelony.

     

    FC Barcelona z Wojciechem Szczęsnym i Robertem Lewandowskim prowadzi w tabeli La Liga. Ma na koncie 54 punkty. O trzy więcej niż Real, który swój mecz rozegra w niedzielę z Gironą. Już we wtorek 25 lutego Katalończycy zagrają z Atletico Madryt w półfinale Pucharu Króla. Kolejnym ligowym rywalem 2 marca będzie Real Sociedad.

     

  • Ależ walka Macieja Kota o podium w USA! A to nie koniec świetnych wieści

    Ależ walka Macieja Kota o podium w USA! A to nie koniec świetnych wieści

    Ależ walka Macieja Kota o podium w USA! A to nie koniec świetnych wieści

    Maciej Kot nie daje za wygraną! 33-letni skoczek do końca walczył o to, by stanąć na podium w drugim konkursie Pucharu Kontynentalnego w Iron Mountain. Skończyło się na czwartej lokacie, a pierwszą dziesiątkę zamknął Kacper Juroszek. Świetną informacją jest fakt, że najlepszy polski skoczek w “drugiej lidze skoczków” jest o krok od wywalczenia dodatkowego miejsca dla kadry Thomasa Thurnbichlera na kolejny etap rywalizacji w Pucharze Świata. W niedzielę czas na czwarty konkurs PK w Stanach Zjednoczonych.

     

    Już w pierwszych sobotnich zawodach Kot pokazał, że jest w formie. Do podium zabrakło mu siedem punktów. Dwa niezłe skoki na odległość 128 m dały mu piąte miejsce, a zawody wygrał Manuel Fettner przed Markusem EIsenbichlerem i Mogelem Żakiem. Punkty zapewniło sobie jeszcze trzech innych Polaków. A niedługo później odbył się drugi konkurs, w którym Biało-Czerwonym poszło jeszcze lepiej.

     

    Maciej Kot znów powalczył o podium. Wielka szansa dla polskiej kadry

     

    W kolejnych ocenianych seriach Kot skakał jeszcze dalej. Po lądowaniu na odległości 128,5 m zajmował ósme miejsce. 130,5 m w drugiej serii sprawiło, że do końca czekał na to, czy stanie na podium. Wyprzedzili go jednak Robert Johansson, Fettner i Eisenbichler. Okazuje się jednak, że Niemiec nie liczy się już walce o coś więcej dla swojej kadry w Pucharze Świata.

     

    “Maciej Kot jest już o krok od wywalczenia dodatkowego miejsca dla Polski na konkursy PŚ w Oslo, Vikersund, Lahti i Planicy! Żak Mogel traci do Polaka 48 pkt., zaś Markus Eisenbichler już wypadł z walki” — zauważa Adam Bucholz z serwisu Skijumping.pl.

    https://x.com/Bucholz_Adam/status/1893406282255565105?t=J4LqZVSldns1HQSypK0DcA&s=19

    “Warunki, które panują na skoczni, są dość wymagające. [..] Jutro [w niedzielę] ostatni z czterech konkursów, bardzo ważny. To ostatnie zawody w periodzie, więc będą ważyć się losy miejsc na Puchar Świata. Czas na regenerację, jutro damy z siebie wszystko” — mówił Kot po sobotnich zawodach.

    https://x.com/pzn_pl/status/1893582150835794234?t=hjp1h0gkH9vkWCJekxBMSQ&s=19

    Docenić trzeba też innych Polaków walczących o punkty w Pucharze Kontynentalnym. Kacper Juroszek zajął wysokie 10. miejsce (128 i 122,5 m). W drugiej serii wystąpili także Andrzej Stękała (22.), Klemens Joniak (25.) i Kacper Tomasiak (26.). Do finału nie awansował tylko Tymoteusz Amilkiewicz (35.).

     

    Niedzielny konkurs zaplanowano na godz. 20.00 czasu polskiego. Seria próbna przeprowadzona zostanie o godz. 18.45.

  • 20′ minuta – Ewa Pajor popisała się fenomenalnym trikiem, aby przechytrzyć swoją obrończynię. Wideo!

    20′ minuta – Ewa Pajor popisała się fenomenalnym trikiem, aby przechytrzyć swoją obrończynię. Wideo!