Category: Disclaimer

  • Iga Świątek wśród najbogatszych Polaków przed “40”. Taki tenisistka ma majątek!

    Iga Świątek wśród najbogatszych Polaków przed “40”. Taki tenisistka ma majątek!

    Iga Świątek wśród najbogatszych Polaków przed “40”. Taki tenisistka ma majątek!

    Tygodnik “Wprost” przygotował ranking 40 najbogatszych Polaków przed 40. W zestawieniu nie zabrakło sportowców — najwyżej, bo na ósmej pozycji, uplasowali się Anna i Robert Lewandowscy z majątkiem szacowanym na 723 mln zł. Zaledwie 23-letnia Iga Świątek zajęła natomiast 29. miejsce (112 mln zł). Na liście jest jednak więcej przedstawicieli ze świata sportu.

     

    Na pierwszym miejscu rankingu najmłodszych polskich milionerów według “Wprost” znalazł się prezes zarządu Respect Energy Sebastian Jabłoński. Autor zestawienia oszacował majątek 34-latka na 5,3 mld zł! Drugie miejsce przypadło Pawłowi Grzegorczykowi (2,3 mld zł), a na najniższym stopniu podium uplasował się Tomasz Domogała (2,1 mld zł).

     

    Nie tylko Świątek i Lewandowscy. Ci sportowcy znaleźli się na liście najbogatszych Polaków przed 40.

    Anna i Robert Lewandowscy od lat goszczą na liście 40 najbogatszych Polaków przed 40. W tym roku z majątkiem szacowanym na 723 mln zł zajęli ósme miejsce. “Stan ich majątku ciągle napędza niecałe 21 mln euro, czyli ponad 80 mln zł rocznie, jakie Robert Lewandowski zarabia w Barcelonie. Oczywiście to tylko kwota brutto, bo połowę z niej zjedzą od razu hiszpańskie podatki” — pisze Szymon Krawiec.

     

    Bogate kobiety wzorują się na Annie Lewandowskiej. “Ma moc przyciągania”

    Dziennikarz “Wprost” podkreśla, że “Lewy” od lat zarobione pieniądze inwestuje przede wszystkim w nieruchomości oraz różne spółki (ma m.in. własną agencję marketingową czy restaurację). “Ze swoimi firmami do rodzinnego majątku dorzuca się Anna Lewandowska, która zajmuje się sprzedażą zdrowej żywności, cateringu dietetycznego czy naturalnych kosmetyków” — zaznacza Krawiec.

     

    10. miejsce przypadło Marcinowi Gortatowi, który od kilku lat przebywa już na sportowej emeryturze. Były gracz NBA może pochwalić się majątkiem szacowanym na 480 mln zł. Jak podkreśla autor rankingu, to już ostatni raz, kiedy Gortat znalazł się na liście, bowiem w przyszłym roku będzie obchodził 41. urodziny

     

    Iga Świątek ma zaledwie 23 lata i jest jedną z najmłodszych osób we wspomnianym zestawieniu. Tenisistka znalazła się na 29. miejscu. Wyliczono, że triumfatorka pięciu turniejów wielkoszlemowych ma majątek w wysokości 112 mln zł. “Tylko w tym roku zarobiła na kortach kolejne 30 mln zł […]. W sumie z nagród zgromadziła cztery razy tyle, bo ponad 130 mln zł. Chociaż prawie połowę z tej kwoty zjedzą od razu podatki. Do tego dochodzą intratne kontrakty reklamowe z czołowymi markami […]” — czytamy na stronie internetowej tygodnika.

     

    Tuż za Igą Świątek uplasował się Grzegorz Krychowiak. Jego majątek oszacowano na 106 mln zł. Były piłkarz reprezentacji Polski na futbolu dorobił się milionów, ale od lat sprawdza się również w roli biznesmena (działa m.in. w branży odzieżowej, kosmetycznej czy spożywczej).

     

    Agnieszka Radwańska dorobiła się milionów. Dziś pławi się w luksusach

    31. miejsce przypadło z kolei Agnieszce Radwańskiej. Tenisistka, która zakończyła sportową karierę sześć lat temu, ma majątek szacowany na 104 mln zł. “Isia” dorobiła się gigantycznej fortuny nie tylko dzięki grze na korcie, ale też kontraktom reklamowym. Dodajmy, że Radwańska ma spółkę Debeltaut AR, za pośrednictwem której prowadzi hotel w centrum Krakowa. W Aga Tenis Apartments znajduje się 10 luksusowych apartamentów, a każdy z nich przypomina miasto, w którym wygrała jakiś turniej.

     

  • Zapadł werdykt WTA ws. Igi Świątek, a teraz jeszcze to. Nie ma litości dla Polki

    Zapadł werdykt WTA ws. Igi Świątek, a teraz jeszcze to. Nie ma litości dla Polki

    Zapadł werdykt WTA ws. Igi Świątek, a teraz jeszcze to. Nie ma litości dla Polki

    Grudzień to czas podsumowań. Dlatego też organizacja WTA ogłosiła wczoraj laureatki tegorocznych nagród w poszczególnych kategoriach. Najcenniejszy laur dla Zawodniczki Roku trafił do Aryny Sabalenki, która w ten sposób odebrała tytuł Idze Świątek. Gdyby tego było mało, szpilkę wiceliderce światowego rankingu postanowił jeszcze wbić były rosyjski tenisista Andriej Czesnokow. 58-latek za nic ma sukcesy, jakie odnosiła w tym roku reprezentantka Polski.

    Czytaj więcej na

     

    W świecie tenisa trwa właśnie martwy okres. Najlepsi zawodnicy i zawodniczki skupiają się obecnie głównie na regeneracji i szlifowaniu formy na nowy sezon. Niektórzy z nich występują także w turniejach pokazowych. Wiele dzieje się jednak poza kortem. Nieoczekiwanie pod koniec listopada tematem numer jeden stała się sprawa Igi Świątek, w której organizmie wykryto śladowe ilości trimetazydyny. Miesięczne zawieszenie dla wiceliderki rankingu WTA i komentarze kolejnych osób ze środowiska na długi czas zdominowały nagłówki mediów zajmujących się tenisem.

     

    W poniedziałek jednak na pierwszy plan wysunęła się wielka rywalka Polki i obecnie pierwsza rakieta świata – Aryna Sabalenka. A wszystko za sprawą Tygodnia Nagród WTA. Białorusinka była faworytką w walce o najcenniejszy laur – tytuł Zawodniczki Roku. Nominacje w tej kategorii otrzymały także: Iga Świątek, mająca polskie korzenie reprezentantka Włoch Jasmine Paolini, tegoroczna mistrzyni olimpijska z Paryża Qinwen Zheng oraz tenisistka ze Stanów Zjednoczonych – Cori “Coco” Gauff.

     

    Najlepsza okazała się jednak właśnie Aryna Sabalenka, co ogłosiła oficjalnie w swoim komunikacie organizacja WTA. To pierwsze tego typu wyróżnienie w karierze 26-letniej Białorusinki.- Osiągnęła siedem finałów w 2024 roku i cztery z nich wygrała, broniąc tytułu w Australian Open, podnosząc swoją debiutancką koronę US Open i triumfując w imprezach WTA 1000 w Cincinnati i Wuhan. W październiku odzyskała pozycję numer 1 w rankingu WTA i zakończyła sezon jako liderka po czwartej z rzędu kwalifikacji do WTA Finals – przekazano w uzasadnieniu werdyktu, wyliczając tegoroczne sukcesy Aryny Sabalenki.

     

    Tenis: WTA. Aryna Sabalenka triumfuje. Bolesna szpila wbita Idze ŚwiątekNa takie rozstrzygnięcie rywalizacji o miano najlepszej tenisistki świata zareagował były rosyjski zawodnik Andriej Czesnokow, wbijając przy tym szpilkę Idze Świątek. Stwierdził bowiem wprost, że tylko Aryna Sabalenka miała prawo zgarnąć prestiżową nagrodę od WTA, a żadna inna rywalka nie stanowiła dla niej na tym polu jakiejkolwiek konkurenji.- W tej kategorii wybór był oczywisty. Aryna Sabalenka zakończyła sezon na pierwszym miejscu w światowym rankingu i wygrała dwa turnieje Wielkiego Szlema. W zasadzie nie było innych kandydatek w tym roku. Trudno, bardzo trudno było ją powstrzymać, więc zasłużenie otrzymała swoją nagrodę – stwierdził niegdyś dziewiąty tenisista świata, cytowany przez agencję TASS.

     

    Iga Świątek była triumfatorką plebiscytu WTA w dwóch poprzednich latach. I w przyszłym sezonie powalczy zapewne o odzyskanie tego tytułu. Wiele zależeć będzie jednak najprawdopodobniej od tego, czy uda jej się dopiąć swego, wyprzedzając Arynę Sabalenkę w rankingu WTA. Bo to jego kształt na koniec przyszłego sezonu może okazać się kluczowy. Tym razem pod koniec roku Polka w końcu uległa naporom Białorusinki. Jak się potem okazało, była bezradna wobec otrzymanego zawieszenia, przez które musiała sobie odpuścić występy w azjatyckich imprezach.

     

  • WTA WYDAJE OSTATECZNY WERDYKT W SPRAWIE IGI ŚWIĄTEK – CO TO OZNACZA DLA POLKI?

    WTA WYDAJE OSTATECZNY WERDYKT W SPRAWIE IGI ŚWIĄTEK – CO TO OZNACZA DLA POLKI?

    WTA WYDAJE OSTATECZNY WERDYKT W SPRAWIE IGI ŚWIĄTEK – CO TO OZNACZA DLA POLKI?

    Po długim oczekiwaniu na decyzję WTA w sprawie Igi Świątek i jej pozytywnego testu antydopingowego, władze kobiecego tenisa wreszcie wydały oficjalny komunikat. Decyzja okazała się korzystna dla raszynianki – WTA ogłosiła, że nie będzie dokonywać rewizji poprzednich notowań rankingu, co oznacza, że Świątek zachowuje swoje osiągnięcia jako liderka światowego zestawienia. Szczegóły tego przełomowego orzeczenia z pewnością przyniosą ulgę polskiej tenisistce.

     

    Zaskakujący wynik badań i jego konsekwencje

     

    Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się od testu przeprowadzonego 12 sierpnia 2024 roku, kiedy to w próbce moczu pobranej od Igi Świątek wykryto śladowe ilości trimetazydyny – substancji zakazanej w sporcie. Jak jednak ustalono, obecność tej substancji była wynikiem „zanieczyszczenia legalnego produktu”, a konkretnie tabletek melatoniny, które Polka przyjmowała.

     

    Świątek, podczas dochodzenia, zdołała udowodnić, że substancja dostała się do jej organizmu nieświadomie. W związku z tym WTA podjęła decyzję o nałożeniu zredukowanej kary – miesięcznego zawieszenia. Konsekwencją tej decyzji była jednak utrata punktów rankingowych oraz nagrody finansowej za turniej WTA 1000 w Cincinnati, który odbywał się w dniach 13–19 sierpnia.

     

    Wpływ na ranking: chaos i spekulacje

     

    Całe zamieszanie wywołała niejasność dotycząca momentu odjęcia punktów za Cincinnati. Według pierwotnych obliczeń, strata 390 oczek mogła wpłynąć na długość panowania Świątek jako liderki rankingu WTA. Znany amerykański dziennikarz tenisowy Ben Rothenberg zauważył, że gdyby punkty odjęto natychmiast po turnieju, to Świątek straciłaby prowadzenie w rankingu tydzień wcześniej – 14 października 2024 roku. Aryna Sabalenka mogłaby wówczas zapisać na swoim koncie dodatkowy tydzień na szczycie rankingu.

     

    Ostatecznie jednak WTA podjęła decyzję, że punkty za Cincinnati zostaną oficjalnie odjęte dopiero 9 grudnia, co nie wpłynęło na wcześniejsze notowania. Tym samym Iga Świątek zachowuje swój rekord 125 tygodni jako liderka światowego rankingu. Gdyby decyzja była inna, Polka mogłaby pochwalić się tym tytułem o tydzień krócej – jedynie przez 124 tygodnie.

     

    Co straciła Sabalenka?

     

    Nie ulega wątpliwości, że na tej decyzji WTA najbardziej ucierpiała Aryna Sabalenka. Białorusinka, która do tej pory była liderką światowego rankingu przez 16 tygodni, mogła zyskać jeszcze jeden tydzień na szczycie, gdyby punkty Świątek odjęto natychmiast po turnieju w Cincinnati. Choć obecnie Sabalenka jest pierwszą rakietą świata, jej wynik w tej kategorii zostanie poprawiony dopiero w przyszłości.

     

    Dzięki tej decyzji Iga Świątek może odetchnąć z ulgą. Jej pozycja w tenisowej historii pozostaje niezachwiana, a trudny czas związany z pozytywnym testem antydopingowym i zawieszeniem wydaje się być już zamkniętym rozdziałem. Polka, mimo utraty punktów i nagrody pieniężnej, zachowała swoje miejsce w historii jako jedna z najbardziej dominujących liderek rankingu WTA.

     

  • Tak przywitali Roberta Lewandowskiego na stadionie Borussii. Tylko spójrzcie [WIDEO]

    Tak przywitali Roberta Lewandowskiego na stadionie Borussii. Tylko spójrzcie [WIDEO]

    Tak przywitali Roberta Lewandowskiego na stadionie Borussii. Tylko spójrzcie [WIDEO]

    Robert Lewandowski powrócił na Signal Iduna Park: mieszanka gwizdów i nostalgii

    Środowy wieczór na stadionie Borussii Dortmund przyniósł wyjątkowe emocje związane z powrotem Roberta Lewandowskiego. Choć jego pojawienie się na murawie wywołało przeraźliwe gwizdy, nie zabrakło również gestów, które sugerują, że Polak jest wciąż dobrze wspominany przez fanów dawnego klubu. Hiszpańskie media przed meczem nazywały go „zdrajcą”, jednak wydarzenia na Signal Iduna Park malują bardziej złożony obraz.

     

    Spóźnione wejście Lewandowskiego

     

    Robert Lewandowski pojawił się na boisku o 20:25, pomijając wcześniejsze, tradycyjne zapoznanie się z nawierzchnią. Decyzja ta nie wydaje się jednak nacechowana żadnym ukrytym znaczeniem – temperatura w Dortmundzie oscylowała wówczas wokół zera, więc na początku tylko dziesięciu piłkarzy Barcelony wybiegło na murawę.

     

    Dopiero podczas oficjalnej rozgrzewki, gdy zawodnicy z pola opuścili tunel prowadzący do szatni, na stadionie rozległy się donośne gwizdy. Dotknęły one także Lewandowskiego, który jednak wydawał się tym zupełnie niewzruszony. Z pełną energią wbiegł na murawę, przywitał się z obecnymi kibicami Barcelony, a następnie zwrócił gesty w stronę fanów Borussii Dortmund.

     

    Oklaski zamiast gwizdów

     

    Ku zaskoczeniu wielu, po początkowych negatywnych reakcjach, Lewandowski został serdecznie przyjęty przez miejscowych kibiców. Jego gesty w stronę trybun wyraźnie zaprzeczały narracji o “zdrajcy”, którą promowały hiszpańskie media przed spotkaniem.

     

    Chociaż spiker stadionowy wymienił nazwisko Polaka w trakcie odczytywania składu Barcelony, reakcje fanów były raczej stonowane. Kibice Borussii skupili się bowiem na intensywnym dopingowaniu swoich obecnych ulubieńców.

     

    Powrót w dobrze znanym stylu

     

    Lewandowski opuścił murawę o godzinie 20:45, w sposób, który doskonale pamiętamy z jego występów w reprezentacji Polski za kadencji Adama Nawałki – szybkim sprintem.

     

    Jego powrót na Signal Iduna Park, mimo początkowych gwizdów, wydaje się dowodzić, że Polak pozostawił po sobie dobre wspomnienia wśród fanów Borussii. To wieczór, który z pewnością na długo zapadnie w pamięci zarówno zawodnika, jak i kibiców.

     

  • Gigantyczna burza po tym, co zrobił rywal Wojciecha Szczęsnego. Zapadł wyrok

    Gigantyczna burza po tym, co zrobił rywal Wojciecha Szczęsnego. Zapadł wyrok

    Gigantyczna burza po tym, co zrobił rywal Wojciecha Szczęsnego. Zapadł wyrok

     

    Niedomagający Inaki Pena to optymistyczna wiadomość dla wyczekującego debiutu w barwach FC Barcelona Wojciecha Szczęsnego. Użytkownicy serwisu X nie mają wątpliwości — to odpowiedni moment, by wreszcie pojawił się na boisku. Niestety dobrych wieści nie ma dla Roberta Lewandowskiego.

     

    Długo czekaliśmy na pierwsze bramki w meczu Borussia Dortmund — FC Barcelona. Wynik spotkania w 52. minucie otworzył Raphinha, ale już kilka minut później gospodarze doprowadzili do remisu za sprawą rzutu karnego. Gdy Barca znów wyszła na prowadzenie, fatalny błąd popełnił Inaki Pena.

     

    Bramkarz wyszedł przed pole karne, rywale z łatwością go minęli i Serhou Guirassy uderzał na pustą bramkę. Ogromna pomyłka nie kosztowała jednak Barcę zwycięstwa, bo w końcówce swoją drugą bramkę dołożył Ferran Torres.

     

    Użytkownicy serwisu X podkreślają jedno — najwyższy czas, by szansę otrzymał w końcu Wojciech Szczęsny.

     

    “Dawać Szczenę” — serwis X mówi jednym głosem

    “Okropne podanie Inigo Martineza, okropna próba złapania w pułapkę ofsajdową przez niego i Cubarsíego oraz okropna próba pozamiatania tego przez Inakiego Penę. Łatwy gol dla Dortmundu” — nie szczędzono słów krytyki na profilu Barca Universal.

     

    “Czy poważnie sprowadzili Szczęsnego z emerytury, aby dalej zajmować się śmiercią Inakiego?” — skomentował wymownie dziennikarz Bryan Mino.

     

    “CO ZA WEJŚCIE Ferrana Torresa. Po przyjęciu piłki i momencie zawahania zwątpiłem… Świetny mecz w Dortmundzie!” — komentował Jakub Kłyszejko. Przypomnijmy, że Torres zastąpił Roberta Lewandowskiego, który nie strzelił w środowy wieczór anijednego gola.

     

  • Ależ huknął! Debiutancki gol Polaka w Lidze Mistrzów. I to jaki! [WIDEO]

    Ależ huknął! Debiutancki gol Polaka w Lidze Mistrzów. I to jaki! [WIDEO]

    Ależ huknął! Debiutancki gol Polaka w Lidze Mistrzów. I to jaki! [WIDEO]

    Łukasz Łakomy świetnie rozpoczął spotkanie Young Boys Berno z VfB Stuttgart. Polak dał mistrzom Szwajcarii sensacyjne prowadzenie już w 6. minucie. Pomocnik huknął z dystansu. Uderzenie było na tyle silne, że bramkarz nawet nie spróbował interweniować. 23-latek wraz z zespołem wykonał wyjątkową cieszynkę. Tylko spójrzcie.

     

    Faza ligowa Ligi Mistrzów dla ekipy ze Szwajcarii nie jest łatwa. Young Boys Berno do 6. kolejki nie wygrali jeszcze meczu. W środę podejmują u siebie VfB Stuttgart, który przed pierwszym gwizdkiem był faworytem tego starcia

     

    Prawdziwa petarda Polak w Lidze Mistrzów

    Spotkanie w Bernie rewelacyjnie rozpoczęli gospodarze, bo już w 6. minucie wyszli na prowadzenie. Zupełnie niepilnowany przed polem karnym znalazł się Łukasz Łakomy. Polak otrzymał podanie od Alana Virginiusa i huknął z dystansu bez przyjęcia. Piłka leciała na tyle szybko, że bramkarz tylko przyglądał się, jak wpada do siatki.

     

    Dla Łakomego jest to pierwszy gol w 17. występie w tym sezonie i debiutanckie trafienie w Lidze Mistrzów. Co ciekawe, Polak zdecydował się na wyjątkową cieszynkę. Złapał koszulkę Meschacka Elii i wraz z zespołem wskazał ją w kierunku kamery w ramach wsparcia. Napastnik udał się na pogrzeb bliskiej osoby.

     

  • Niezapomniane spotkanie na Signal Iduna Park: Lewandowski i Piszczek znów razem!

    Niezapomniane spotkanie na Signal Iduna Park: Lewandowski i Piszczek znów razem!

    Niezapomniane spotkanie na Signal Iduna Park: Lewandowski i Piszczek znów razem!

     

    Środowy wieczór na Signal Iduna Park przyniósł kibicom nie tylko emocje związane z hitem Ligi Mistrzów pomiędzy Borussią Dortmund a FC Barceloną, ale także wzruszające momenty, które przywołały wspomnienia dawnych lat. W przerwie meczu kamery telewizyjne uchwyciły niezwykłe spotkanie – Robert Lewandowski stanął obok swojego dawnego kolegi i przyjaciela, Łukasza Piszczka. Obaj piłkarze, którzy współtworzyli legendarny “polski tercet” w Borussii, ponownie mieli okazję porozmawiać, tym razem w innych rolach.

     

    Dla Lewandowskiego powrót na stadion w Dortmundzie zawsze będzie miał wyjątkowy charakter. To właśnie tutaj, w latach 2010–2014, rozpoczął swój marsz ku światowej sławie, strzelając bramki, które przyniosły Borussii dwa mistrzostwa Niemiec i finał Ligi Mistrzów. Razem z Jakubem Błaszczykowskim i Łukaszem Piszczkiem stworzył niezapomniane trio, które zapisało się w historii klubu i polskiej piłki.

     

    Dziś Łukasz Piszczek, choć zakończył już karierę zawodniczą, wciąż jest blisko Borussii. Były obrońca pełni funkcję asystenta trenera Nuriego Sahina, innej legendy BVB, który teraz prowadzi drużynę z Dortmundu. Spotkanie Piszczka i Lewandowskiego w przerwie meczu nie umknęło uwadze kibiców – dla wielu był to symbol powrotu do czasów największych sukcesów klubu.

     

    Nie tylko Piszczek, ale i sam Nuri Sahin nie ukrywa swojego szacunku dla polskiego napastnika. Na konferencji prasowej poprzedzającej mecz trener Borussii podkreślił wyjątkowy charakter Lewandowskiego:

    — Ma bardzo silny charakter, zawsze chce grać i zdobywać bramki. Jego postawa jest na najwyższym poziomie. Jestem podekscytowany, widząc go w roli rywala.

     

    Już przed rozpoczęciem spotkania Sahin otwarcie przyznał, że Robert Lewandowski to jego dobry przyjaciel, a ich rywalizacja na boisku nigdy nie przesłania wzajemnego szacunku.

     

    Wieczór na Signal Iduna Park nie zakończył się wprawdzie sukcesem dla FC Barcelony, ale dla polskich kibiców był to wyjątkowy moment – spotkanie dawnych gwiazd, które na zawsze pozostaną częścią historii Borussii Dortmund.

     

  • Rekord świata! Atomowy serwis Wilfredo Leona. Tak przeszedł do historii

    Rekord świata! Atomowy serwis Wilfredo Leona. Tak przeszedł do historii

    Rekord świata! Atomowy serwis Wilfredo Leona. Tak przeszedł do historii

    Wilfredo Leon to jeden z najlepszych siatkarzy świata i zawodnik, który zyskał miano legendy dzięki niezwykłym osiągnięciom na boisku. Jego serwisy są postrachem dla przeciwników, a jeden z nich na zawsze wpisał się do historii siatkówki.

     

    Rekord świata. Niesamowity serwis Wilfredo Leona

    W 2020 roku, podczas meczu Sir Safety Perugii przeciwko Itasowi Trentino, Leon popisał się serwisem, który osiągnął prędkość aż 138 km/h. To osiągnięcie do dziś pozostaje rekordem w historii siatkówki. Co więcej, zawodnik regularnie przekracza barierę 130 km/h, co czyni go jednym z najbardziej niebezpiecznych serwujących na świecie. Rezultat 138 km/h powtórzył również w meczu Polska — Dania podczas ME w 2023 r.

     

    — Usain Bolt jest tylko jeden i tylko do niego należy rekord świata w sprincie. Ja też chcę, żeby obok rekordu zagrywki widniało tylko jedno nazwisko: Wilfredo Leon — mówił siatkarz w rozmowie z “Przeglądem Sportowym Onet”.

     

    Jego fenomen zaczął się na Kubie

    Kariera Wilfredo Leona rozpoczęła się na Kubie, gdzie błyskawicznie wyróżnił się jako siatkarski talent. Zadebiutował w reprezentacji narodowej w wieku zaledwie 14 lat i stał się jednym z liderów „cudownej generacji” kubańskiej siatkówki. W latach 2007–2012 był gwiazdą swojej drużyny, prowadząc ją do licznych sukcesów na arenie międzynarodowej.

     

    Jednak mimo wielkich osiągnięć na Kubie, Leon zdecydował się na zmianę swojego życia. Opuszczenie ojczyzny pozwoliło mu rozwijać karierę w Europie, gdzie osiągnął jeszcze wyższy poziom sportowy.

     

    Ostatecznie został Polakiem

    W 2015 roku Wilfredo Leon przyjął polskie obywatelstwo, a cztery lata później zadebiutował w reprezentacji Polski w sparingu z Holandią, wygranym 3:0. Od tamtego czasu stał się kluczowym zawodnikiem biało-czerwonych, regularnie prowadząc drużynę do sukcesów na największych imprezach.

     

    Jednym z najbardziej pamiętnych występów był mecz przeciwko Brazylii w fazie grupowej igrzysk olimpijskich, w którym Leon odegrał kluczową rolę, pomagając Polakom wygrać 3:2.

     

  • Emma Raducanu na krawędzi katastrofy. Tylko jedno pozwoli uniknąć straty 11 mln euro

    Emma Raducanu na krawędzi katastrofy. Tylko jedno pozwoli uniknąć straty 11 mln euro

    Emma Raducanu na krawędzi katastrofy. Tylko jedno pozwoli uniknąć straty 11 mln euro

     

    Jej wygrana była największą sensacją w świecie tenisa w ostatnich kilkunastu latach. Gdy w 2021 r. Emma Raducanu wygrywała US Open jako kwalifikantka, eksperci wróżyli jej wielką karierę. Dziś Brytyjka ma jednak potężny problem, a grozi jej także utrata ogromnych kontraktów sponsorskich. Straty mogą przekroczyć 11 mln euro, o czym alarmuje angielskie “The Sun”.

     

     

     

    Po sensacyjnym triumfie w finale US Open nad Leylah Fernandez w 2021 r. wydawało się, że Emma Raducanu będzie kolejną wielką gwiazdą światowego tenisa. Tak się jednak nie stało. Ostatecznie dominatorką w dyscyplinie stała się Iga Świątek, a Brytyjka rozpoczęła walkę z kontuzjami. Nie pomagały jej też liczne wpadki na korcie i ciągłe zmiany w sztabie szkoleniowym.

     

    — Jeśli nie znacznie seryjnie wygrywać i dochodzić do końcowych etapów turniejów, straci sponsorów. Będzie miała ogromne trudności z renegocjacją lub przedłużeniem któregokolwiek z kontraktów, a kariera zakończy się, zanim tak naprawdę się rozpoczęła. To byłaby wielka szkoda, bo ma ogromny talent i może zarobić mnóstwo pieniędzy — mówi Rob Wilson, ekspert do spraw finansów w sporcie. Jego wypowiedź dla serwisu OLGB.com cytuje “The Sun”.

     

    Emma Raducanu usłyszała ostrzeżenie

     

    Jak donoszą Brytyjczycy, tenisistka miała nawet usłyszeć już, że ryzyko utraty lukratywnych kontraktów jest realne, jeśli jej wyniki wkrótce się nie poprawią. Przypomnijmy, że mowa o mistrzyni wielkoszlemowej, która w tym momencie zajmuje dopiero 57. pozycję w rankingu WTA.

     

    I choć daje jej to możliwość występu we wszystkich najbardziej prestiżowych imprezach kobiecego tenisa, to Raducanu… zwyczajnie nie odnosi sukcesów. W tym sezonie dotarła do półfinału w turnieju w Nottingham, potem odpadła w czwartej rundzie Wimbledonu, ale potem było tylko gorzej. Z US Open pożegnała się już w pierwszej rundzie. Powodem do optymizmu mogą być trzy wygrane z rzędu w Billie Jean King Cup Finals, choć Brytyjka nie grała z przeciwniczkami z czołówki.

     

    Triumf Raducanu w US Open z 2022 r. to jedna z największych sensacji w historii zawodowego tenisa. Pokonywała kolejno Bibiane Schoofs, Mariam Bolkwadze i Mayar Sherif, by wygrać kwalifikacje bez straty seta. W głównej drabince eliminowała Stefanie Voegele, Shuai Zhang, Sarę Sorribes Tormo, Shelby Rogers, Belindę Bencic, Marię Sakkari i w końcu Leylah Fernandez, by zdobyć swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł. W siedmiu meczach również nie przegrała anijednej partii.

     

  • W 2024 roku świat tenisa wstrząsnęły przypadki pozytywnych wyników testów na obecność dopingu dwóch wielkich gwiazd tego sportu.

    W 2024 roku świat tenisa wstrząsnęły przypadki pozytywnych wyników testów na obecność dopingu dwóch wielkich gwiazd tego sportu.

    W 2024 roku świat tenisa wstrząsnęły przypadki pozytywnych wyników testów na obecność dopingu dwóch wielkich gwiazd tego sportu

    Sprawy Jannika Sinnera i Igi Świątek wywołały zamieszanie, a ich przypadki mogą doprowadzić do istotnych zmian w przepisach Światowej Agencji Antydopingowej (WADA).

     

    Świątek zaakceptowała miesięczną karę za pozytywny wynik testu na trimetazydynę, lek stosowany w leczeniu dusznicy bolesnej. Międzynarodowa Agencja Integracji Tenisa (ITIA) przyznała, że wynik ten był efektem zanieczyszczenia nierecepturowym lekiem melatoniną, który Świątek stosowała na problemy ze snem i jet lag.

     

    Tylko trzy miesiące wcześniej Jannik Sinner został oczyszczony z jakiejkolwiek winy po dwóch pozytywnych testach z marca, jednak wyniki tych testów nie zostały ogłoszone od razu. WADA złożyła apelację w sprawie decyzji ITIA, domagając się zawieszenia dla Włocha na okres od jednego do dwóch lat, ale oba przypadki wydają się być początkiem istotnych zmian w podejściu organizacji nadzorującej walkę z dopingiem w sporcie.

     

    Doniesienia włoskich mediów wskazują, że Komitet Wykonawczy WADA spotkał się w Rijadzie, w Arabii Saudyjskiej, i zatwierdził zmiany w przepisach antydopingowych, które wejdą w życie 1 stycznia 2027 roku. Mówi się, że wprowadzone zostaną nowe minimalne poziomy zgłaszania wyników, aby uniknąć przypadków związanych z mikroskopijnymi ilościami substancji zabronionych, co mogłoby wyeliminować sytuację podobną do tej z Sinnerem.

     

    Sinner dwukrotnie testował się pozytywnie na zabronioną substancję w marcu, ale ITIA uznała go za niewinnego, tłumacząc, że substancja clostebol, anaboliczny środek wspomagający wzrost mięśni, nie miała charakteru dopingowego, ponieważ nie była w ilości wystarczającej do poprawy wyników. ITIA zaakceptowała wyjaśnienie Sinnera, że clostebol dostał się do jego organizmu za pośrednictwem produktu, który jeden z członków jego zespołu używał do leczenia drobnej rany.

     

    Decyzja ta spotkała się z krytyką w świecie tenisa, a niektórzy zawodnicy byli zaskoczeni szybkością rozpatrzenia sprawy.

     

    „Każdy zawodnik, który otrzymuje pozytywny wynik testu, przechodzi przez ten sam proces” – powiedział Sinner. „Nie ma skrótu, nie ma innego traktowania, to wszystko ten sam proces. Wiem, że czasami pojawiają się frustracje innych graczy, ale może dlatego, że zostali zawieszeni, nie wiedzieli dokładnie, skąd to pochodzi. Również jaką substancję, ale najważniejsze jest to, skąd to pochodzi i jak weszło do organizmu. My wiedzieliśmy to od razu i byliśmy świadomi, co się stało. Od razu podjęliśmy kroki, by wyjaśnić sprawę, zostałem zawieszony na dwa, trzy dni. Nie mogłem trenować i wszystko, ale przyjęli to bardzo, bardzo szybko i dlatego kontynuowałem grę.”

     

    Zmiany w progach testów dopingowych mogą pomóc zawodnikom w przyszłości, ale prawdopodobnie nie pomogą Sinnerowi, który walczy z WADA w Sądzie Arbitrażowym ds. Sportu w przyszłym roku.

     

    Większość obserwatorów spodziewa się, że zostanie mu nałożona kara zawieszenia, ale komentarze dyrektora WADA, Oliviera Niggli, w wywiadzie dla „L’Equipe” sugerują, że organizacja dostrzega, iż poziomy clostebolu w organizmie Sinnera nie miały charakteru dopingowego.

     

    „Dziś mamy problem z kontaminacją” – powiedział Niggli. „Nie ma więcej przypadków dopingu niż wcześniej, ale laboratoria są bardziej efektywne w wykrywaniu mikroskopijnych ilości substancji dopingowych. Musimy stworzyć grupę roboczą, by zrozumieć, jak zarządzać tą sytuacją. Ilości znalezione w próbkach są tak małe, że można się nimi skazić robiąc nawet trywialne rzeczy.

     

    Rozumiem publiczność, która uważa, że jesteśmy naiwni i wierzymy we wszystko. Ale rzeczywistość jest inna. Jest problem. Jeśli chcielibyśmy uprościć nasze życie, moglibyśmy wprowadzić nowe progi i nie znaleźć tych wszystkich przypadków. Ale prawdziwe pytanie brzmi: czy jesteśmy gotowi zaakceptować mikrodawkowanie? Gdzie postawić granicę?

     

    Z progami nie widzielibyśmy tych wszystkich przypadków. Musimy zrozumieć, czy jesteśmy gotowi zaakceptować mikrodawkowanie i gdzie postawić granicę. Powstanie grupa robocza, która będzie prowadziła refleksję na ten temat.”

     

    Z ciągłym rozwojem technologii testujących, sport może w przyszłości musieć wprowadzić tolerancję dla suplementów, które mogą być zanieczyszczone, jak miało to miejsce w przypadku Świątek.

     

    Jednak uwaga całego świata sportu będzie skierowana na sprawę Sinnera w 2025 roku. Jakiekolwiek zawieszenie, prawdopodobnie zakończy się apelacją przez obecnego numer 1 na świecie.